Dodaj do ulubionych

alimenty na siebie

25.01.12, 11:46
Czytam...czytam Was już długo, pisałam różne posty.
Z każdym dniem jestem mądrzejsza w temacie rozwodu itp...
W pierwszej fazie złości - miałam myślenie...rozwód z orzekaniem o winie, alimenty itp...
Złość minęła.O rozwód z mojej winy wystąpił mąż, mając twarde dowody, przedstawione w jakimś wątkusmile
Ale nie wyobrażam sobie, nawet jak bym miała rozwód z wyłącznej winy męża żebym wystąpiła o alimenty na siebie!
Przeraża mnie, myślenie, że prawnie mi się należy i tyle.
Co z tego!.
Jeśli był taki zły to tym bardziej chcę go szybko zapomnieć, a nie być związana z nim do końca życia pieniędzmi na wacikismile.
Nie rozumiem tego myślenia.
A
Obserwuj wątek
    • yoma Re: alimenty na siebie 25.01.12, 11:52
      Brawo Ania smile
    • triss_merigold6 Re: alimenty na siebie 25.01.12, 12:16
      W nicku masz wiek? Jeśli tak to rozumiem.
      Rozwód z wyłącznej winy męża i alimenty na siebie wywalczyła prawie 60-letnia matka znajomej, wymieniona klasycznie na młodszy model. Wiele, wiele lat temu państwo umówili się, że ona, wykształcona kobieta, rezygnuje z pracy zawodowej i jeździ z mężem dyplomatą i naukowcem wspierając jego karierę zawodową i zajmując się dziećmi oraz całokształtem prozy życia. W wieku prawie 60-lat została bez pracy i szans na nią, bez prawa do emerytury, bez źródła utrzymania, a pan zarabiał znakomicie.
      Pojmujesz, że alimenty na siebie mogą nie być "kasą na waciki"?
    • garibaldia Re: alimenty na siebie 25.01.12, 12:17
      Ano to z tego, jeśli jest sytuacja że np żona wg ustaleń wspólnych zajmowała się małymi dziećmi kilka ostatnich lat i mąż porzuca ją niepracującą dla kochanki po cichu wyprowadzając wcześniej majątek, żona w niczym nie zawiniła w małżeństwie, ot dobrze zarabiającemu panu odbiło. A rok później żona ma wypadek i jest niepełnosprawna wymagająca opieki i kosztownej rehabilitacji. Gdyby była w małżeństwie to pensja męża by zabezpieczyła jej egzystencję, w związku z tym, że mąż ją tego pozbawił wyłącznie z jego przyczyny to musi się obecną wypłatą po rozwodzie podzielić z ex żoną by miała za co żyć. Jeśli ex żona nie ma innej bliskiej rodziny to ma umrzeć z głodu dlatego, że mąż złamał uzgodnienia? Nie. Małżeństwo i "wina" zobowiązuje.

      To, że napisałaś :
      > Przeraża mnie, myślenie, że prawnie mi się należy i tyle.

      nie jest normalne. Niby co Cię w tym przeraża? Aż taką "ofiarą" jesteś wobec męża?
      Twój mąż ani krezusem finansowym nie jest, ani w małżeństwie nie był. Sądy nie zasądzają alimentów od mniej zarabiającego na rzecz więcej zarabiającej.

      Dalej - Czy przeraża Cię fakt, że po śmierci np babci przysługuje ci częsć spadku? To jest prawo, zasady, możliwość, sprawiedliwy podział, zabezpieczenie słabszych albo pokrzywdzonych. Wcale nie musisz przyjąc spadku - możesz go odrzucić.
      Jeśli jest wyłączna wina męża przy rozwodzie, to wcale nie musisz lecieć po alimenty na siebie i w większości wypadków ta orzeczona "wina" jest bardziej moralnym zadośćuczynieniem, bo nie zdarzają się "niewinnemu" sytuacje wymagające skorzystania z prawa do alimentów.
      Niemniej, jesli mąż ci udowodni winę i wpiszą ją jedynie Tobie w wyroku bo "tobie jego wina nie jest potrzebna", to może się okazać że za parę lat straci pracę, upije się i zaśnie na mrozie, amputują mu nogę z odmrożeń a on zgłosi się do Ciebie po pieniądze i będziesz na niego pracować do końca życia.
      Pilnuj swoich interesów bo jesli mąż się nie zgodzi na rezygnację z udawadniania ci winy, to i ty będziesz musiała winę mu udowodnić by się przed nim zabezpieczyć na przyszłość.
      • blue_ania37 Re: alimenty na siebie 25.01.12, 12:38
        Nie mówię o sytuacjach kiedy ktoś jest chory, nie rozpatrywałam tego w tych kategoriach.
        Przeraża mnie takie myślenie, pozwolę sobie wkleić zdanie z jednego z poprzednich wątków, w którym została udowodniona wina męża, pani była żona wcale nie podnosi sprawy alimentów ale uzyskuje takie porady.
        ...
        "Chyba sobie żartujesz. Dlaczego nie miałabyś korzystać z tego, co prawnie się należy? Toż to konsekwencja postawy Twojego exa, a nie Twoich działań.
        Wrzuć na luz i odkładaj te pieniązki na wakacyjny pobyt na słonecznej plaży, hehehhhhee "

        Gdybym udowodniła winę mojemu mężowi bo bym chciała mieć moralne zadośćuiszczenie jestem w stanie zrozumieć.
        Ale być z nim związana do końca życia w ten sposób nigdy...
        Straciłabym siebie korzystając z kasy która tak prawnie mi się należy, ale to by była dla mnie "brudna kasa".

        • garibaldia Re: alimenty na siebie 25.01.12, 13:15
          > Ale być z nim związana do końca życia w ten sposób nigdy...
          > Straciłabym siebie korzystając z kasy która tak prawnie mi się należy, ale to b
          > y była dla mnie "brudna kasa".


          Nic nie poradzę że masz tak wypaczone pojęcie o tym temacie.
          Myślisz, że ktoś sprawnej, zdrowej, dobrze zarabiającej da jakies alimenty ?? i to od mniej zarabiającego exmęża?? że sąd przyklepie roszczenia takiej osoby?
          Weź się obudź dziewczyno...
          Zaraz nie będziesz mieć kasy na dziecko bo ex się wypnie finansowo na utrzymywanie dziecka. Skończ z myśleniem "jak się wyrzec swoich praw na korzyść exa" a zacznij "jak mam zabezpieczyć swoje i dziecka interesy przed exem",
          zapewniam cię, że za parę miesięcy zacznie cię szlag trafiać gdy ex będzie zalegał z alimentami a ty będziesz brać dodatkowe zlecenia by dzieci nakarmic.
          Zajmuj się tym co ważne a nie tym co gdzieś tam mają inni i z czego nie zamierzasz korzystać.
          • blue_ania37 Re: alimenty na siebie 25.01.12, 13:27
            Masz rację, nie chcę z tego korzystać.
            Natomiast to była tylko wolna myśl po przeczytaniu wypowiedzi, którą przytoczyłam i to wszystko.
            Uwierz mi gdybym chciała, to pewnie bym wywalczyła alimenty na siebie, nawet bez orzekania o winie.
            Mój mąż wyrzuca mnie z dzieckiem z domu który formalnie jest jego.
            Nie miałabym żadnych trudnośći w udowodnieniu, że znajduję się w niedostatku.
            Nie zarabiam milionów, ale wiem, że sobie poradzę.
            Może ten wątek powienien się inaczej nazywać, nie wiem..
            Ja mojemu męzowi może za duże słowo wybaczyłam, ale odpuściłam.
            Co mi da jego kasa? nic tylko, że będzie mnie nienawidził do końca dni.
            Zupełnie jest czymś alimenty na dziecko, inny temat.
            • scindapsus Re: alimenty na siebie 25.01.12, 13:34
              odniosę się do tego nic tylko, że będzie mnie nienawidził do końca dni
              Ale co Ciebie to interesuje?To jego uczucia i jego problem.
            • garibaldia Re: alimenty na siebie 25.01.12, 13:34
              I tak będzie cię "nienawidził" za to, że śmiesz się z nim rozwieść wink
              Jesli masz pracę to alimentów na siebie nie dostaniesz, zapomnij. To, że wg Ciebie sąd "powinien" w twojej sytuacji dać nie jest istotne. Niedostatek nie jest wtedy,gdy jest Ci gorzej niż miałas z mężem. Niedostatek to wtedy gdy praktycznie nie masz za co żyć ani jak zarobić.
              • dorata351 Re: alimenty na siebie 26.01.12, 19:31
                I tu się mylisz, w przypadku orzeczenia wyłącznej winy, alimenty należą się formalnie, nie tylko w przypadku niedostatku, ale również gdy obniży się standard życia po rozwodzie. Znam osobiście przypadek kiedy mąż bardzo dobrze zarabiający płacił ma "waciki" ponad 2 tys. byłej zonie. Ona przeznaczała to na zagraniczne wyjazdy z narzeczonym. pana szlag trafiał, widzieć jego minę bezcenne. Zaszalał i poniósł konsekwencje. jej motywy to sprawa drugorzedna, nawet jeśli ją to bawiło, to uważam, że po tym jak ja potraktował przy rozwodzie zasłużył sobie.
                • blue_ania37 Re: alimenty na siebie 26.01.12, 20:07
                  Naprawdę uważasz jego minę za bezcenną.
                  Hurra jaki fajny następny miśsmile liczący kasę od poprzednika.
                  Tak trzymać! mina bezcenna, potem się spotkamy na imieninach dziecka...wyciągnę zdjęcia z wakacji coby atmosfera nie padałasmile
                  • altz Re: alimenty na siebie 26.01.12, 21:12
                    Facet dostał dożywocie. Miała babka szczęście, że nic jej nie zrobił, w końcu i tak ma dożywocie.
                    Absurdalne przepisy i demoralizacja, potem jak się coś naprawdę pieprzy, to się ludzie wykręcają.
        • puzzle33 Re: alimenty na siebie 26.01.12, 21:01
          Pamiętaj, że godność ma swoją cenę. Czasem bardzo wymierną.
    • bunia.80 Re: alimenty na siebie 25.01.12, 12:45
      Nie zgadzam się z tobą do końca, noe można generalizaowc, wszystko zalezy od konkretnego przypadku. A gdybyś nie miała pracy - szukasz i nic i kredyty z którymi zostawił się mąż ?
      • blue_ania37 Re: alimenty na siebie 25.01.12, 12:51
        Czy gdyby mnie zostawił z kredytem na samochód którym ja jeżdzę to miałabym chcieć od niego za to alimentów?
        Nie jestem na tym etapie, ale rozumiem, że podział majątku poo coś jest?

    • lampka_witoszowska Re: alimenty na siebie 25.01.12, 12:57
      ja również nei rozumiem, jeśli takie alimenty mają być formą zemsty na byłym małżonku

      natomiast rozumiem inne powody, dla których kobiety występują
      sama też wystąpiłam - uznałam, że skoro córka ma półtora roku, ja jestem na wychowawczym (z własnej woli, ówczesny małżonek mocno się sprzeciwiał i usilnie pomijał, jak dziecko chorowało, ile zarobię przy ówczesnej pensji i ile będzie kosztowała niania, pomijając, jak dobrze na dziecko wpływa bliskość mamy, która chce się potomkiem opiekować) - to tata może nam dofinansować to bycie tymczasem w domu

      nie przyznano mi tych alimentów
      poradziłam sobie, choć bywało ciężko
      wychowawczy wykorzystałam w pełni, Młoda też, mam nadzieję

      do pracy wróciłam, rąbnięto we mnie podwyżką aż miło
      zarabiam i jest nam zwyczajnie dobrze
      • maciekqbn Re: alimenty na siebie 25.01.12, 13:01
        lampka_witoszowska napisała:


        >
        > nie przyznano mi tych alimentów
        > poradziłam sobie, choć bywało ciężko
        > wychowawczy wykorzystałam w pełni, Młoda też, mam nadzieję
        >
        > do pracy wróciłam, rąbnięto we mnie podwyżką aż miło
        > zarabiam i jest nam zwyczajnie dobrze
        >

        Widzisz, poradziłaś sobie, możesz być z tego dumna a i los Ci to wynagrodził smile
        • lampka_witoszowska Re: alimenty na siebie 25.01.12, 15:01
          w ten los wynagradzający nie za bardzo bym wierzyła, ale czegos zawsze możemy się nauczyć, coby mądrzejszym być smile
          skoro dzieciństwo upłynęło mi w finansowej błogości, to umówiłam się z tym losem, że dobrze by było sprawdzić, czy oszczędność jest bardzo bolesna smile
    • maciekqbn Re: alimenty na siebie 25.01.12, 13:00
      blue_ania37 napisała:

      > Przeraża mnie, myślenie, że prawnie mi się należy i tyle.

      Bo jesteś Aniu kobietą a nie pijawką.
      I żeby było jasne, chyba nikt nie ma na mysli alimentów na schorowana staruszkę czy nawet i młoda ale inwalidkę.
      Chodzi o te bluszcze - młode, zdrowe kobiety (jeśli jacyś faceci biorą alimenty na siebie to tez się naturalnie mieszczą w tej kategorii).
      • garibaldia Re: alimenty na siebie 25.01.12, 13:21
        A tak na serio, ile osobiście znasz przypadków że młoda, zdrowa, sprawna, zdolna do pracy osoba dostaje alimenty na siebie ?
        • odmieniona44 Re: alimenty na siebie 25.01.12, 14:31
          garibaldia napisała:

          > A tak na serio, ile osobiście znasz przypadków że młoda, zdrowa, sprawna, zdoln
          > a do pracy osoba dostaje alimenty na siebie.
          .....
          Znam, osobiście, świeżynkasmile
          Kobitka lat 45, w pełni sił, nauczycielka.
          Wystąpiła, na okoliczność "rażącego obniżenia poziomu życia".
          Wygrała.
          Mam ....mienszane uczucia.
          Ale ja bezsensownie honorna jestem. Wada genetyczna
          • garibaldia Re: alimenty na siebie 25.01.12, 14:40
            A w takiej Hameryce, to jak baaardzo bogaty pan bierze sobie żonę, to przy ślubie ustalają ile pani dostanie "odstępnego" jeśli pan ją na nowy model wymieni smile. I nie muszą się potem honorem unosić bo wszystko na papierze od początku mają.
            Przypadki na tym forum to w większości średnio lub mało zarabiający. Raczej krezusy finansowe tu nie siedzą, żeby po rozwodzie "rażąco" się sytuacja zmieniała i był nie do odrobienia w ciągu kilku lat...
            Z takich historii to przypomniała sobie o jednej pani ok 50 letniej która po 15 latach od rozwodu chciała uzyskać na siebie alimenty z racji pogorszenia sytuacji finansowej (albo polepszenia sytuacji exa). Ale sąd nic jej nie przyznał.
      • emilia.nowa Re: alimenty na siebie 25.01.12, 13:25
        A czy sądy tak chętnie przyznają alimenty na żonę ?

        Dla mnie sytuacja jest jasna w historii wczesniej opisanej - mąż zostawia na lodzie 60letnią żonę bo zakochał się w młodszej i łamie w ten sposób wspólne ustalenia. A ona zrezygnowała z pracy dla niego.
        Albo zostawia żonę z malutkim dzieckiem, żona na wychowawczym, nie może wrócić do pracy.

        W pierwszej sytuacji zabezpieczenie jest konieczne.
        W drugiej sytuacji - czasowe alimenty do czasu jak żona wróci do pracy - bo nie wyobrażam sobie ze żona będzie na utrzymaniu męża zawsze.

        I czy dużo jest takich kobiet które dostają alimenty na siebie? Kobiet młodych które mogłyby pracować a nie robią tego bo wolą żyć na rachunek męża. Sądy chyba nie przyznają takich alimentów aż tak chętnie ( ale może tak mi się tylko wydaje).
        A facet też może przeciez po jakimś czasie złożyc wniosek o anulowanie alimentów bo dlaczego miałby płacić na młodą kobietę która ma już spore dzieci a po prostu nie chce jej się pracować.
    • kobieta306 Re: alimenty na siebie 25.01.12, 13:34
      jakie to urocze i słodkie wink
      • ladyhawke12 Do Ani 25.01.12, 13:50
        Aniu masz zasądzone alimenty na siebie, to może odkładaj je na osobne konto, tak na czarna godzine, na studia dzieciaka, lub zajęcia dodatkowe, nigdy nie wiemy co sie zdaży. Z jakis powodów te alimenty dostałaś, to raz, dwa, łączy cie z exem dziecko i czy tego chcesz czy nie to część życia i tak upłyną wam na kontaktach w sprawach dotyczących dziecka. Rozumie ze jesteś samodzielna że dasz radę i nikt tego pewnie nie kwestionuje, rozumie że nie chcesz być na utrzymaniu exa i to też można skierować wniosek o cofnięcie obowiązku almentacyjnego, czasem tylko warto przemyslec wszystkie za i przeciw, wybrac najlepsze rozwiazanie.
        • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 14:06
          Ale Ania nie ma żadnych zasądzonych na siebie alimentów.... jej się wydaje, że sąd za pstryknięciem jej palcami takie alimenty by jej przyznał.
          A jak na razie to ma w sądzie sprawę gdzie mąż chce ją uczynić jedyną winną... Więc jest możliwość, że to ona będzie obciążona płaceniem alimentów mężowi a nie odwrotnie...
          • kobieta306 Re: Do Ani 25.01.12, 14:07
            no więc własnie wink
            • ladyhawke12 Re: Do Ani 25.01.12, 14:14
              kobieta306 napisała:

              > no więc własnie wink

              no własnie macie racje to nie jest jak za machnieciem czarodziejskiej itd.
          • emilia.nowa Re: Do Ani 25.01.12, 14:16
            Ania alimentów na siebie nie dostała.
            Pisze tylko ze nie występowałaby o takie alimenty i nie rozumie takiego podejścia.

            W życiu różnie się układa i facet ktory rzuca niepracującą żonę niestety musi (przynajmniej przez jakiś czas) płacić również na żonę ale tak ogólnie zgadzam się z Anią.

            Gdyby mój mąż zarabiał np 20tyś i zostawia mnie w opłakanej sytuacji, niepracującą mimo ze ustaliliśmy OBOJE ze ja zostaję z dziećmi to oczekiwałabym od niego alimentów.

            Ale realnie : mój mąż zarabia 5000pln - powiedzmy ze sąd by zasądził na mnie i nasze dzieci 2500pln alimentów. A same moje nasze oplaty mieszkaniowe, przedszkole to 1500pln.
            I zostaje nam 1000pln na życie - ja i dwójka dzieci. Skromnie.
            A i mężowi by się nie przelewało. Musi gdzies mieszkać.

            To ja wolę iść do pracy, byc niezależna a nie wiecznie uzależniona od alimentow ktore placi mi maz. Sama jestem w stanie zarobic ok 3000pln , niech mi maz zaplaci 1500pln i nam i mężowi będzie się lepiej żylo - i nie będzie mial wymowki ze nie moze dzieci zabrac do kina bo pol pensji oddaje mi.
            • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 14:32
              A dlaczego zakładasz, że sąd by przyznał na ciebie alimenty jeśli dzieci są w przedszkolu(wciągasz to w koszty, a i dzieci już nie niemowlaki przy piersi)?
              Tylko dlatego, że ty chcesz? To błędne myślenie. Alimenty na małżonka nie dostaje się ot tak bo ja chcę by mi dali bo nie chce mi się pracowac... Tu nie ma szans na alimenty.
              • emilia.nowa Re: Do Ani 25.01.12, 15:58
                garibaldia napisała:

                > A dlaczego zakładasz, że sąd by przyznał na ciebie alimenty jeśli dzieci są w
                > przedszkolu(wciągasz to w koszty, a i dzieci już nie niemowlaki przy piersi)?
                > Tylko dlatego, że ty chcesz? To błędne myślenie. Alimenty na małżonka
                > nie dostaje się ot tak bo ja chcę by mi dali bo nie chce mi się pracowac... T
                > u nie ma szans na alimenty.

                Ja ?
                Ja bym nigdy niczego takiego nie zrobiła. W mojej sytuacji życiowej. Jestem tfu tfu zdrowa , mogę pracować więc na nikogo liczyć nie muszę. Nawet gdyby mąż mnie zostawił, odszedł do młodszej o alimenty bym wystąpiła , oczywiście ale tylko na nasze wspólne dzieci. Na mnie nie bo pracuję i chcę pracowac i tak samo jestem odpowiedzialna za moje dzieci, muszę na nie pracować (i chcę) jak mój mąż.

                Ale tak sobie czytam forum i bardzo dużo panów pisze o kobietach pijawkach żerujących na biednych mężach i tak się zastanawiam ile rzeczywiście jest takich pań.
                Powiedzmy ze nasze sądy tak chętnie przyznają alimenty - czy jakaś rozsądna kobieta chce żyć z tego co jej mąż podaruje czy woli sama iść do pracy, zarobić na siebie i na dzieci a mąż niech dokłada się na te dzieci bo dzieci są wspólne.
                Pewnie takie panie są - wolą nie pracować i piłować paznokcie ale jak dla mnie takich pań aż tak dużo nie ma. Zawsze jakiś leń się trafi.

                Ale pijawką i leniem nie nazwałabym kobiety która zostaje przez męża porzucona w czasie kiedy przebywa na urlopie wychowawczym. Z punktu widzenia męża płacącego na żone jest ona pewnie pijawką ale już nie wspomina o tym ze żona sama, z małym dzieckiem którego nie ma z kim zostawić a żłobek dostępny tylko dla kilku procent dzieci.
                • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 16:12
                  Po rozwodzie "pijawkami" wg wielu panów stają się kobiety które chcą alimentów na dziecko wyższych niż 300zł wink a niektóre są też pijawkami dlatego, że nie chcą pana nadal utrzymywać 'wink Więc te forumowe "głosy oburzenia" to lepiej z przymrużeniem oka brac. Bywają walki o kasę lecz sądy nie są wcale takie skore by bezpodstawnie zasądzać alimenty na małżonka.
                  • tautschinsky Re: Do Ani 25.01.12, 18:20
                    garibaldia napisała:

                    > Po rozwodzie "pijawkami" wg wielu panów stają się kobiety które chcą alimentów
                    > na dziecko wyższych niż 300zł wink


                    Jeśli tych dzieci jest troje, to daje 900 złotych, a jeśli pensja takiego kogoś wynosi 1100 złotych, to postaw się na miejscu kogoś, komu zostaje 200 złotych, za które musi opłacać mieszkanie, jeść itd. I nie pisz do jasnej ciasnej, żeby szukał lepszej pracy. W TYM CHORYM kraju ludzie często nawet nie zarabiają tej kwoty harując dzień w dzień!!! Dla kogoś takiego pozostaje tylko się zwolnić z pracy i pracować na czarno, żeby PRZEŻYĆ.
                    Ktoś taki pracujący na czarno nie będzie teraz tłukł 9 tysięcy skoro dotąd zarabiał 1100 złotych - będzie tyle samo lub ciut więcej, ale nie będzie miał odprowadzanych żadnych składek na przyszłość - spójrz na to od tej strony. Wielki cwaniak, macher i leser z kogoś takiego, że hej!
                    • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 18:38
                      Nie mówię o tych którzy w małżeństwie też biedę klepali, ale tych co nagle po rozwodzie oficjalnie zubożeli, a alimenty na dzieci są ostatnią pozycją do realizacji po dwóch komórkach, codziennej paczce papierosów, cotygodniowej imprezie, wyjeździe na narty, itd. Mało to takich?
                      • altz Re: Do Ani 25.01.12, 19:23
                        garibaldia napisała:

                        > Nie mówię o tych którzy w małżeństwie też biedę klepali, ale tych co nagle po
                        > rozwodzie oficjalnie zubożeli, a alimenty na dzieci są ostatnią pozycją do rea
                        > lizacji po dwóch komórkach, codziennej paczce papierosów, cotygodniowej imprezi
                        > e, wyjeździe na narty, itd. Mało to takich?

                        Wybacz, Garibaldia, ale ja nie znam takich osobiście, ani jednej takiej osoby. Ja się w takim środowisku nie obracam.
                        • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 19:30
                          Moja znajoma prowadzi kiosk osiedlowy, w ten sposób zna wszystkich palaczy w okolicy. Paczka papierosów to obecnie ok 11 zł. Miesięczny wydatek =300zł. Dziwnym trafem ojców niepłacących alimentów, biednych, na zasiłkach na papierosy zawsze stać. A dzieciom jeść niech daje matka. Z czego? A kogo to obchodzi.
                          • altz Re: Do Ani 25.01.12, 19:49
                            garibaldia napisała:

                            > Moja znajoma prowadzi kiosk osiedlowy, w ten sposób zna wszystkich palaczy w ok
                            > olicy. Paczka papierosów to obecnie ok 11 zł. Miesięczny wydatek =300zł. Dziwn
                            > ym trafem ojców niepłacących alimentów, biednych, na zasiłkach na papierosy zaw
                            > sze stać. A dzieciom jeść niech daje matka. Z czego? A kogo to obchodzi.

                            Ale teraz już mówisz o biedakach, przedtem mówiłaś o bogatszych. Takich "kioskowych" znam osobiście, nie mam za to wśród znajomych ani jednego faceta, który by dobrze mówił o takich "gościach", a nie raz byłem świadkiem, jak panowie porządnie takiemu przygadali. Wbrew pozorom, wśród mężczyzn nie ma frontu przeciw dzieciom i matkom, o ile matka naprawdę nie przegnie.
                            • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 19:56
                              Niestety tych "bogatszych" z tego sortu też znam (koleżanki se wybrały palantów i same dzieci utrzymują bo "honorne" są) . Co do frontu wśród mężczyzn przeciw kobietom, to myślisz, że któryś się przyzna że ukradł byłej kilka tysięcy i nie zamierza oddać oraz że co miesiąc zalega z groszowymi alimentami? smile nie bądź naiwny. Nawija jaka ta jego ex to zdzira, jak go biednego z majątku okradła i jak cięgle chce więcej i więcej pieniędzy. To działa i na kolegów i na nowe koleżanki (użalą się nad okradanym przez złą exię misiem)
                              • blue_ania37 Re: Do Ani 25.01.12, 20:01
                                Są różni ludzie...Wszędzie będą dobrzy i żli, naiwni i podli itp...
                                Ale ja chcę być człowiekiem. Wolę oszczędzać, a może kiedyś poznam tego z którym fajnie mi się będzie oszczędzało i nie wyobrażam sobie w naszych dochodach comiesięcznego wpływu od ekssmile
                                • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 20:17
                                  Aniu, ja się już śmieję, bo nie wiem czemu sobie na siłę wyobrażasz coś co nigdy nie nastąpi?wink
                                  Teraz ex wyłącza Tobie i dziecku ogrzewanie, więc gdyby miał być zagrożony alimentami na Ciebie to by cały majątek przepisał na kogoś innego, w pracy przejdzie do szarej strefy i jeszcze pójdzie po zasiłek dla bezrobotnych (przypominam-z naszych podatków finansowany) , byleś grosza nie dostała.
                                  Więc nie stresuj się tym, że masz szansę na posiadanie "prawa" do alimentów.... tongue_out
                                  • blue_ania37 Re: Do Ani 25.01.12, 20:35
                                    Ja sobie tego nie wyobrażamsmile nawet nie chcę.
                                    Mnie poruszyło, jedno zdanie kiedy byłam w pracy i miałam dużo luzusmile więc weszłam na forum i mnie wzieło i tyle...żadnych podtekstów.
                                    Jednego jestem pewna, mój mąż do szarej strefy nie zejdzie, za bardzo lubi...pieniądze i legalnie je ulokowanesmile.Znaczy na siebie bo tylko sobie ufa.
                          • puzzle33 Re: Do Ani 27.01.12, 18:03
                            garibaldia napisała:

                            > Moja znajoma prowadzi kiosk osiedlowy, w ten sposób zna wszystkich palaczy w ok
                            > olicy. Paczka papierosów to obecnie ok 11 zł.
                            9, 50 - nie trzeba się rozpieszczaćsmile
                • lampka_witoszowska Re: Do Ani 25.01.12, 16:26
                  nie, no na nianię spokojnie byśmy zarobili
                  ale czy w wychowywaniu dziecka, które przeleciało kilka szpitali na wstępie życia, choc to szczegół, chodzi o oddawanie do żloba albo niani?
                  ja nei chciałam
                  i bałam się, że dziecko zejdzie, tak po prostu, przy następnej chorobie

                  tu nei o żłobki idzie, ale o dobro dziecka, tak jak je rozumiem

                  a pomijając mój przypadek, szczęśliwie zakończony - ustawa żłobkowa to niewypał, bo jakoś zwykle matki, które spotykam, chętnie by z dzieckiem zostawały w domu same
                  gdyby zamiast ustawy żłobkowej miały pewność, że do pracy wrócą
                  a już jakakolwiek wypłata - to już by pełnia szczęścia była

                  no, tyle filozofii
          • blue_ania37 Re: Do Ani 25.01.12, 18:13
            Żeby było jasne, to nie mój mąż ma na mnie dowody a jasmile.
            Polecam mój wątek w sprawie moich dowodów winy z dnia 17.01.
            Ja mam niebieską kartę, udowodnione znęcanie psychiczne i ekonomiczne, to ja mma zeznania policjantów, że w domu jest 16 stopni i wiele innych pomniejszych grzeszków.typu kochanka.
            Ale mi się już nie chcę tego rozgrzebywać...
            I tak, myślę, że dostałabym alimenty bo mąż wyrzuca mnie na bruk z dzieckiem.
            I mam wiele jeszcze ewentualnie do dodania.
            Ale wiem, że nie chcę nic od niego dla siebie.
            Będę honorowa czy jak to zwał.
            Nie mam ochoty być z nim w jakikolwiek sposób związana.
            Gdybym zarabiała więcej to nawet bym nie chciała alimentów na dziecko!
            • blue_ania37 Re: Do Ani 25.01.12, 18:18
              blue_ania37 napisała:

              > Proszę poradzcie:
              > Mój mąż chce mojej winy w rozpadzie małżeństwa, taki chwyt reklamowysmile
              > jako zarzuty podaje moje bałaganiarstwo: świadek mama, na która mam dowody że n
              > ie kontaktowała się z nami przez ostatnie 3 lata + zdjęcia, i tak zobaczyłam wn
              > ętrze jakiegoś kibelka gdzie leżą jakieś dwa niedopalki, zdjęcia kup na trwanik
              > u nie wiem jakim i nie wiem gdzie ( domyślam się że chodzi o trwanik przed dome
              > m, gdzie dostęp mają wszystkie koty z okolicy ale to pewnie nasz pies zrobił),
              > zdjęcie zapchanego zlewu, obok stoi kret.
              > Pozatym mam być pijaczką, na co ma zdjęcia sztuk 5 gdzie razem pijemy piwo, i m
              > oje na przestrzeni 10 lat z 6 gdzie piję piwo, wino, nic strasznego i wszystko
              > w kulturalnych warunkach.
              > Czy te dowody mają sens?
              > A
            • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 18:34
              Ania, ja Cię rozumiem, że Twoim marzenieniem obecnie jest wygumkować exa ze swojego życia, ale nie masz na to szans bo to właśnie z nim masz dzieci. I nie możesz, ot tak, powiedzieć mu "spadaj" a dzieci sobie sama wychowam. Dzieci mają prawo do ojca, nawet takiego ojca. Takiego im dałaś i nie możesz teraz "odebrać" bo już patrzeć na niego nie możesz...
              Więc możesz exowi odebrać prawa rodzicielskie i zakazać kontaktów z dziećmi tylko wtedy gdy udowodnisz przed sądem, że im bezpośrednio szkodzi i zagraża.
              A dopóki ma pełne prawa do dzieci, to ma prawo po rozwodzie się z nimi spotykać, czy ci się to podoba czy nie.
              Co do alimentów na dzieci, to możesz być tu "spokojna" gdyż tego typu facet jak Twój ex będzie unikał jak ognia płacenia tych alimentów smile więc Twoje "marzenie" żeby Ci na dzieci nie płącił , spełni się szybciej niż przypuszczasz. Za to mażenie, żeby się od Ciebie i dzieci odpinkolił, niestety tak szybko się nie spełni, bo będzie się Ciebie czepiał przy byle okazji i próbował pognębić. Ten typ tak ma.
              Więc lepiej nie "oddawaj" tak wspaniałomyślnie pieniędzy dzieci które IM SIĘ NALEŻĄ,próbując kupić SWÓJ SPOKÓJ, bo one z tego nic nie będą miały oprócz biedy finansowej...
              • blue_ania37 Re: Do Ani 25.01.12, 19:15
                Mi nie chodzi o żadne wygumkaniesmile byłego,mam świadomość, że jest ojcem mojego dziecka!.
                Mi chodzi,o...przyzwoitość, czemu ktoś ze złości i bo mu się prawnie należy będzie brał od kogoś kogo nie lubi kasę na siebie.
                Tylko to.
                • moniapoz Re: Do Ani 25.01.12, 19:29
                  > Mi chodzi,o...przyzwoitość, czemu ktoś ze złości i bo mu się prawnie należy będ
                  > zie brał od kogoś kogo nie lubi kasę na siebie.

                  dokladnie tak ! ale sa wyjatki ktore potrzebuja takich alimentow i o tym tez trzeba pamietac.

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 19:36
                    Będzie brał jeśli sąd mu zasądzi. To nie jest tak, że paniusi się nie chce pracować więc złośliwie ubogiego exa okrada na alimenty. Jest sąd, dowody, procedura. To, że jakaś panienka na forum twierdzi, że chce alimenty żeby sobie na wakacje jeździć to nie znaczy, że jakiś sąd jej te alimenty przyzna. A w niektórych przypadkach te alimenty są jak najbardziej zasadne.
                    • blue_ania37 Re: Do Ani 25.01.12, 19:45
                      Ja miałam bardzo prostą myśl:smile
                      Jak można mieć taką motywację do otrzymywania alimentów od eksa.
                      Wklejam jeszcze raz:.
                      I tylko to, nie gadajmy o chorobach o wychowawczych itp...
                      Jeśli ta motywacja jest w porządku to sorry ale ja nie łapię

                      "Chyba sobie żartujesz. Dlaczego nie miałabyś korzystać z tego, co prawnie się należy? Toż to konsekwencja postawy Twojego exa, a nie Twoich działań.
                      Wrzuć na luz i odkładaj te pieniązki na wakacyjny pobyt na słonecznej plaży, hehehhhhee "
                      • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 19:50
                        Ania, ktoś coś tam napisał, a czy te alimenty są zasądzone dla konkretnej osoby ? I ona faktycznie je otrzymuje na leżenie na plaży, czy na łatanie dziury w swoim budżecie po rozwodzie? Nie wiesz. Ktoś coś chlapnął "półserio" a Ty się ekscytujesz...
                        Standardowo wszelkie alimenty, to tylko na waciki są. Przecież wiesz. I Sądy tylko na waciki, SPA i na botoks alimenty przyznają, tak?
                        • blue_ania37 Re: Do Ani 25.01.12, 19:55
                          To jest wypowiedż jednej kobitki, która namawia drugą, która wygrała sprawę o uznanie winy męża. Ta która wygrala wcale jeszcze nie wystąpiła o alimenty na siebie, nawet nie wiadomo czy to zrobismile. Ale jeśli bym miała występować o alimenty z taką motywacją to ja przepraszam ale o co tu chodzi?
                          Oki zniszczył, okazał się najgorszym łajdakiem, doobra, i teraz ma sponsorować mi wakacje?
                          To wolę sama! nie na Majorkę a w polskie góry, nie do Francji a francuskie piosenki na płyciesmile
                          Coś się stało, że tak wyszło, ale to nie powód, żeby z niego ciągnąć na wakacje...
                          • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 20:00
                            Ania, ale tłumaczę Ci cały czas. To, że jakaś kobitka tak powiedziała nie znaczy, że jakikolwiek sąd przyzna jakieś alimenty. Alimenty są na niedostatek/drastyczne pogorszenie warunków.
                            Nie na wczasy na Malediwach.

                            To, że czasem wkurzona chlapniesz coś na kogoś to znaczy, że zaraz polecisz i to wykonasz?

                            Jak przyłapiesz męża na zdradzie to masz ochotę zamordować ją i jego. Czy robisz to jak emocje opadną? Nie. A nawet jakbyś zrobiła to lądujesz w kiciu i sprawa zamknięta.
                    • moniapoz Re: Do Ani 25.01.12, 19:57
                      jeżeli jestem zdrową młodą osobą - pracuję - lub mam możliwość pracy
                      to nie składam nawet wniosku o alimenty na siebie - o to mi chodzi.
                      bo sąd nie jest żadną wyrocznią i też często błędnie ocenia rzeczywistość

                      trochę może durna analogia ale coś w tym jest: w ciąży można pracować, ale w Polsce przyjęło się, że lepiej iść na zwolnienie i lekarze się do tego dostosowali - bez problemu takie zwolnienie w ciąży dostaniesz....

                      nie mówię, że w sądach z automatu każda kobieta dostanie alimenty na siebie - to nie prawda i zgodzę się, że tego rodzaju informacje rozsiewają sfrustrowani, ale też zastraszeni mężczyźni, ale też prawda jest taka, że kobietom jest znacznie prościej wygrać bo są kobietami..

                      ------
                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                      • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 20:10
                        Znam takie osoby, które chciały pracować w ciąży ale nie mogły. A leżenie kilku miesięcy plackiem w łóżku żeby dziecka nie stracić, to , zapewniam cię żadna przyjemność.

                        kobietom łatwiej wygrać alimenty bo na ogół to one zostają z dziećmi, one rezygnują z pracy i wypadają z rynku by opiekować się dziećmi, albo pełnią funkcję reprezentacyjną przy mężu na wysokim stanowisku(w celu uniknięcia płacenia alimentów całe tłumy znajomych królika bez żadnych kwalifikacji masz pozatrudniane na intratnych stanowiskach spółek skarbu państwatongue_out) , w Polsce to one mniej zarabiają od mężczyzn w takich samych zawodach, itd. To cały system różnych zależności.
                        Państwo nie chce brać na siebie utrzymywania byłych żon bogatych panów, i dobrze. Jeśli ex żona ma problemy a to mąż winny rozpadowi związku, to nich mąż daje świadczenia exżonie. Dlaczego ja i Ty i Ania mamy dawać tej exżonie zasiłki ze swoich podatków?
                        • moniapoz Re: Do Ani 25.01.12, 20:39
                          znowu się chyba nie rozumiemy ale mam wrażenie, że piszemy o tym samym tylko w inny sposóbsmile jak ktoś musi leżeć w ciąży to musi - siła wyższa i wcale nie jest to przyjemnie, doskonale to wiem, ale w Polsce nawet jak nie ma potrzeby to ma się zwolnienie jak w banku bo jest się w ciąży i już.

                          i alimenty na siebie to nie jest samo zło, bo są sytuacje kiedy powinno się o nie wnioskować, ale też nie wierzę w nieomylność sądów dlatego człowiek przyzwoity bez potrzeby tego nie robi.

                          ------
                          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                          • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 21:28
                            Obracając się w kręgu ludzi przyzwoitych to nawet do sądu chodzić nie trzeba w sprawie żadnych alimentów, bo przyzwoity ex, wiedząc, że exia którą po 20 latach zostawił(pytanie, czy przyzwoici zostawiają ot tak?) np zachorowała, nadal zainteresuje się jej losem i pomoże w imię wielu wcześniejszych lat które razem przeżyli.

                            Oponuję w tym wątku przeciwko interpretacji sytuacji z alimentami, że korzystanie ze swoich praw jest nieprzyzwoite.


                            Jeśli uznanie jednostronnej wyłącznej winy dało drugiej stroniew myśl obowiązkujących kodeksów jakieś prawa, to może ona z nich skorzystać- jesli przedstawi dowody, że jej sytuacja finansowa tego wymaga. To jest prawo a nie obowiązek, i te alimenty dostaje się z powodu niedostatku a nie na wczasy na Hawajach. smile

                            Inna sprawa to szara strefa w Polsce, która niestety przy obecnej polityce fiskalnej państwa będzie się tylko pogłębiać. Bo jest to zjawisko patologiczne szkodzące nam wszystkim i tym także którzy mają zasądzone prawa/obowiązki alimentacyjne a nie umieją się porozumieć bez udziału sądu. Bo w sądzie liczy się "papier" i dowody, przy zafałszowanej szarą strefą rzeczywistości często trudno o sprawiedliwy wyrok. Niemcy np pojmują to jako niedopuszczalne, tam mają wpojone, że dochodów się nie utaja, że nie ma wypłaty "pod stołem", że wykazywanie wszystkich dochodów jest naturalne, naród jest nauczony niekłamania "państwu". W Polsce i państwo obywateli i obywatele państwo "skubią" bez żenady.
                            • moniapoz Re: Do Ani 25.01.12, 21:41
                              > Jeśli uznanie jednostronnej wyłącznej winy dało drugiej stroniew myśl obowiązku
                              > jących kodeksów jakieś prawa, to może ona z nich skorzystać- jesli przedstaw
                              > i dowody, że jej sytuacja finansowa tego wymaga. To jest prawo a nie obowiązek
                              > , i te alimenty dostaje się z powodu niedostatku a nie na wczasy na Hawajach.
                              > smile

                              pełna zgoda, jedyne co nas różni to wiara w uczciwy wymiar sprawiedliwości oraz w uczciwość ludzi - ile osób u nas w Polsce umie wyłudzić rentę ? myślisz, że dla tak kreatywnego narodu problemem będzie wykreowania obrazu biednej, samotnej matki.
                              więc załóżmy, że ja patrze na świat mniej optymistycznie niż Ty ale generalnie się z Tobą zgadzam: osoba w niedostatku ma prawo do alimentów na siebie tak długo jak jest to potrzebne żeby stanęła na nogi.


                              ------
                              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                            • zmeczona100 Re: Do Ani 25.01.12, 21:46
                              garibaldia napisała:


                              > Oponuję w tym wątku przeciwko interpretacji sytuacji z alimentami, że korzys
                              > tanie ze swoich praw jest nieprzyzwoite.
                              >


                              A no właśnie. Chyba, że sądy nie wiedzą, co czynią, zasądzając alimenty.


                              > Jeśli uznanie jednostronnej wyłącznej winy dało drugiej stroniew myśl obowiązku
                              > jących kodeksów jakieś prawa, to może ona z nich skorzystać- jesli przedstaw
                              > i dowody, że jej sytuacja finansowa tego wymaga. To jest prawo a nie obowiązek
                              > , i te alimenty dostaje się z powodu niedostatku a nie na wczasy na Hawajach.


                              Tu się mylisz smile W przypadku udowodnienia wyłącznej winy wystarczy pogorszenie sytuacji finansowej (co jest łatwe do udowodnienia), a nie udowodnienie niedostatku (do tego ostatniego przypadku nie jest w ogóle potrzebne orzekanie o winie).

                              I tak- alimenty mogą być na Hawaje smile Można pracować, być zdrowym, a alimenty i tak można otrzymywać smile
                              A ich źródło jest osadzone prawnie w instytucji małżeństwa, tj. choćby w prawach i obowiązkach małżonków.
                              • moniapoz Re: Do Ani 25.01.12, 22:42
                                > I tak- alimenty mogą być na Hawaje smile Można pracować, być zdrowym, a alimenty i
                                > tak można otrzymywać smile
                                > A ich źródło jest osadzone prawnie w instytucji małżeństwa, tj. choćby w prawac
                                > h i obowiązkach małżonków.

                                Oprócz prawa jest coś takiego jak przyzwoitość
                                Tu mały cytat z artykułu Etyka na co dzień:

                                Tym, co każe nam wszystkim mitygować obydwa dążenia, jest przyzwoitość, której wymogom podlega każdy członek społeczeństwa, niezależnie od tego, czy jest w potrzebie, czy też ma w ręku wszystkie atuty. A to czyni przyzwoitość paradoksalną. Z jednej strony, stanowi minimum moralne, które powinien respektować każdy członek społeczeństwa. Prawdomówność, poszanowanie cudzej własności, uczciwość i solidarność ze słabszymi i uzależnionymi stanowią standardowe wymogi moralne. Z drugiej, wierność przyzwoitości często wymaga zrobienia czegoś więcej niż to, co standardowe, czegoś, co czasem graniczy z bohaterstwem. To przyzwoitość każe nam stawić czoło pokusie czy wręcz zrezygnować z korzystania ze swych praw.

                                ja rozumiem, że małżonek który zdradził i w wyroku rozwodowym jest orzeczona jego wyłączna wina, zachował się nieprzyzwoicie, ale czemu mam zachować się tak jak On ?
                                ja tak rozumuję, a jak widać Ty podchodzisz do tego w sposób taki, że jak takie jest prawo to mi się należy, niezależnie od tego czy jest to przyzwoite czy nie.

                                i tym się różnimy...


                                ------
                                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                • zmeczona100 Re: Do Ani 25.01.12, 23:03
                                  Nie słyszałam o żadnym przypadku, żeby sąd popierał nieprzyzwoitość.

                                  A tą przyzwoitością w Twoim rozumieniu to na starość nie opłacisz nawet opiekunki.
                                  • moniapoz Re: Do Ani 25.01.12, 23:09
                                    szczerze mówiąc guzik mnie obchodzi co popierają sądy....bo jak pisałam prawo to nie wszystko

                                    a dzięki swojej pracy nie muszę się martwić o swoją starość

                                    ale każdy działa jak mu sumienie podpowiada i jeżeli Twoje podpowiada, że cytuje:
                                    "alimenty mogą być na Hawaje Można pracować, być zdrowym, a alimenty i tak można otrzymywać" to Twoja sprawa - ja przedstawiłam swoją opinię z którą przecież i tak się nie zgodzisz smile

                                    ------
                                    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                    • maciekqbn Re: Do Ani 27.01.12, 13:20
                                      10/10
                                      Brawo Monika!
                • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 19:33
                  Aniu, czyż w tej teorii Twój ex nie może dziś myśleć: "czemu ta ku... ciągle siedzi w moim mieszkaniu, chce rozwodu to wypad! co z tego że jej się prawnie należy!jak ona śmie!"
                • garibaldia Re: Do Ani 25.01.12, 19:42
                  blue_ania37 napisała:

                  > Mi chodzi,o...przyzwoitość, czemu ktoś ze złości i bo mu się prawnie należy będ
                  > zie brał od kogoś kogo nie lubi kasę na siebie.

                  i jeszcze jedno w kontekście tego co napisałaś w cytacie;
                  nie lubisz swojego pracodawcy, to kawał chama i złodzieja, nie wypłacił ci pensji za ostatni miesiąc a potem zwolnił z pracy bez odprawy.
                  czy "przyzwoitością" będzie jak pójdziesz do PIP i sądu i będziesz chciała odzyskać to co prawo przewiduje, że Ci się należy? przecież będziesz zła na pracodawcę, nie lubisz go, wręcz nie cierpisz, dlaczego biednego gnębisz? nie możesz ot tak olać i żyć dalej? tylko dlatego że ci się coś prawnie należy to chcesz od kogoś kasę ?wink



            • triss_merigold6 Re: Do Ani 25.01.12, 18:36
              No mieszkanie jest wyłącznie jego, tak? Możesz i masz prawo wnosić o alimenty ale nie możesz oczekiwać, że po rozwodzie pozostaniesz w jego mieszkaniu, bez przesady.
    • zmeczona100 Re: alimenty na siebie 25.01.12, 21:00
      No i nie pomyliłam się- każdy Polak zna się zawsze i na wszystkim smile

      Honornym zwłaszcza proponuję, aby poczytały kilka orzeczeń SN w sprawie alimentów na byłą żonę, jesli wyłączna wina leży po stronie exa- nie tylko ciekawa, ale i bardzo pouczająca lektura; m.in. o tym, czym jest małżeństwo w świetle prawa, czemu służy itp.

      Orzekanie o winie też jest niehonorne- zdaniem wielu; że to zemsta itp, bo przecież każdy ma prawo do szczęścia, a taki rozwód to tylko negatywnie na zdrowie działa.

      O czym świadczy to, co wyżej napisałam (wina, alimenty)? A no o tym, że małżeństwa nie traktuje się dzisiaj serio (jeszcze nie dotyczy wszystkich sędziów).
      • tautschinsky Re: alimenty na siebie 25.01.12, 21:03
        zmeczona100 napisała:

        > O czym świadczy to, co wyżej napisałam (wina, alimenty)? A no o tym, że małżeńs
        > twa nie traktuje się dzisiaj serio (jeszcze nie dotyczy wszystkich sędziów).



        Zgadzam się z tobą w tej sprawie o niepoważnym traktowaniu małżeństwa, lekkim podejściu do niego, ale z innych powodów, choćby takich, jak chęć rozwodu z tej racji, że mąż nie chce usypiać dziecka czy z kolei inny rozrzuca skarpetki po domu big_grin
        • zmeczona100 Re: alimenty na siebie 25.01.12, 21:51
          Świat się kończy, panie Tau big_grin
        • altz Re: alimenty na siebie 25.01.12, 22:05
          tautschinsky napisał:

          > Zgadzam się z tobą w tej sprawie o niepoważnym traktowaniu małżeństwa, lekkim p
          > odejściu do niego, ale z innych powodów, choćby takich, jak chęć rozwodu z tej
          > racji, że mąż nie chce usypiać dziecka czy z kolei inny rozrzuca skarpetki po d
          > omu big_grin

          Ktoś to ładnie napisał, że to mogą być włączające się instynkty. U lwów jest stałe zagrożenie potomstwa, więc samiec jest na miejscu. Nie można inaczej przetrwać. U innych zwierząt, które sobie radzą samodzielnie, opieką nad dziećmi zajmują się same samice. Tak jest u dzików, łosi, waleni. Samice wyganiają samców, czasami wychowują razem z innymi samicami, tworząc żłobki. Takie oddzielenie jest aż do następnej rui.
          Na wsi trzyma się często chłopa obok siebie, choćby bił i pił, bo jest bardzo trudno.
          W mieście jest łatwiej, jest więcej pracy i pieniędzy, można sobie radzić samemu i nikogo nie trzeba wołać do pomocy, po prostu się płaci i wymaga.
          Być może nie doceniamy takich ukrytych mechanizmów? Jakoś nikt nie zaprzecza, że osoby się oceniają w ciągu kilku sekund, potrafią ocenić swoje zdrowie, atrakcyjność wyglądu czy genów, robią to również używając węchu. Nikt temu teraz nie zaprzecza, ale dwadzieścia lat temu, śmialibyśmy się z tego.
      • blue_ania37 Re: alimenty na siebie 25.01.12, 21:08

        > No i nie pomyliłam się- każdy Polak zna się zawsze i na wszystkim smile


        Nie znam się na wszystkim, znam się na własnym sercu, sumieniu, uczuciach i tu moge długo smile


        >
        > Honornym zwłaszcza proponuję, aby poczytały kilka orzeczeń SN w sprawie aliment
        > ów na byłą żonę, jesli wyłączna wina leży po stronie exa- nie tylko ciekawa, al
        > e i bardzo pouczająca lektura; m.in. o tym, czym jest małżeństwo w świetle praw
        > a, czemu służy itp.

        Każdy myślę, kto tu jest jest "poobijany" dłużej, krócej, mocniej.
        Myślę, że nie znajdziesz tu osoby, która chciałaby się rozwieśc z kaprysu!
        Każdy wie czym jest małżeństwo.
        >
        > Orzekanie o winie też jest niehonorne- zdaniem wielu; że to zemsta itp, bo prze
        > cież każdy ma prawo do szczęścia, a taki rozwód to tylko negatywnie na zdrowie
        > działa.

        Można orzekać o winie, tylko po co?
        Dla sumienia jeszcze jestem w stanie zrozumieć, dla kasy nie.
        >
        > O czym świadczy to, co wyżej napisałam (wina, alimenty)? A no o tym, że małżeńs
        > twa nie traktuje się dzisiaj serio (jeszcze nie dotyczy wszystkich sędziów).

        Traktowałam swoje małżeństwo serio, i co z tego?
        >
        >
        • zmeczona100 Re: alimenty na siebie 25.01.12, 21:50
          > Każdy wie czym jest małżeństwo.

          Spółka partnerska.
          Ale prawo inaczej je określa.

          > Można orzekać o winie, tylko po co?
          > Dla sumienia jeszcze jestem w stanie zrozumieć, dla kasy nie.

          No tak- lepiej unieść się honorem, a później oczekiwać dofinansowywania przez własne dzieci smile

          Nie mam dzisiaj czasu, aby o czymś tu napisać, ale może jutro uda mi się nadrobić smile
    • magda_el Re: alimenty na siebie 27.01.12, 12:55
      hej,
      a ja chciałabym dostać alimenty również na siebie (oczywiście przy wyłącznej winie pana męża). Dlaczego? - z prostej przyczyny, czuję się oszukana i skrzywdzona.
      Kilkanascie lat temu podjęliśmy wspólnie decyzję, mimo iż mamy z panem mężem to samo wykształcenie - ja bedę pracowała blisko domu, stałe godziny pracy, małe możliwości szlonej kariery, ale za to jestem blisko dzieci, jestem z nimi kiedy sa chore itp,.
      Natomiast Pan mąż - praca w delegacjach, nieobecność w domu przez kilka dni, ale 2x wyższe zarobki ode mnie, robienie kariery, osiągnięcie stanowiska. I tak kiedy już doszedł do odpowiedniego poziomu, skóra fura i komóra - pan Mąż mówi BYE BYE, spadam z kolezanką z pracy (11 lat młodszą), nie mam czasu dla dzieci (no bo praca...) a ty sobie radź, przy czym alimenty na dzieci daje takie, że sędzina na rozprawie oznajmia, że to jałmużna...
      Wiecie co - nie mam żadnych skrupułów - będę walczyła o alimenty na dzieci i jeśli będzie orzeczona jego wyłączna wina będę walczyła o alimenty na siebie nawet o te 200 zł - za to że Pan tak po prostu zmienił pisakownicę, postawił grubą krechę i walczy o każdy grosik, nawet na swoje dzieci.
    • hankam Re: alimenty na siebie 28.01.12, 12:39
      No cóż, taką postawę przyjęła moja koleżanka.
      Nie pracowała. Zajmowała się domem i córkami. To maz inwestował w siebie, na inwestycje w nią nigdy nie było pieniędzy.
      Mąż postanowił odejść. Nie chciała rozwodu z winy męża - walka w sądzie ją przerażała - zawsze żyła z dala od wszelkiego stresu.
      Podzielili jakoś majątek, przy czym mąż wyszarpał nieco więcej. A wcześniej wyprowadził kilkaset tysięcy wspólnego majątku. W chwili rozwodu miała 50 lat.
      Została bez emerytury, ubezpieczenia, praktyki zawodowej, bez niczego. Żyje z pieniędzy z podziału - które kiedyś się skończą.

      Ale honorowo nie walczyla o alimenty. Bardzo szlachetnie.
      • tricolour Sama sobie winna... 28.01.12, 18:04
        ... nie z powodu rozwodu i niechcianych alimentów.

        Winna dlatego, że jest wiele sposobów na utratę męża i jego zarobków: tysiąc chorób, wypadki, kradzieże, degradacje, więzienie itp. I każdy z tych sposobów czynił z Twojej koleżanki biedotę, a ona je wszystkie zlekceważyła,
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka