Dodaj do ulubionych

Rodzicielstwo na odleglosc

09.02.12, 15:37
Ex postanowil zmienic miejsce zamieszkania na odlegle, byc moze bedzie w stanie widywac dziecko raz na miesiac, dwa, moze nawet i raz na trzy miesiace. Mala jest bardzo wrazliwym dzieckiem i kocha tate nad zycie. Ostatnio nie widuja sie zbyt czesto z przyczyn o ktorych nie bede tu pisac, ale mala przezywa ta rozlake..od rozstania minelo 2.5 roku a ja - chociaz mam nowego partnera - ciagle nie radze sobie z wyrzutami sumienia w stosunku do dziecka. Jest mi jej tak strasznie zal ze musi przechodzic przez to wszystko- a teraz jeszcze musze wytlumaczyc jej ze tata wyjezdza i nie bedzie juz odbieral jej ze szkoly i zabieral na basen..czy ktos ma podobne przejscia? Jak sie do tego zabrac, jak wytlumaczyc jej cala sytuacje? Ma dopiero 6 lat crying
Obserwuj wątek
    • mozambique Re: Rodzicielstwo na odleglosc 09.02.12, 15:49
      skoro ty sobei partnera znalazłas to daj exowi spokojnie znaleźc sobei nową kobietę

      pies ogrodnika w tobei tkwi i tyle
      • paraben Re: Rodzicielstwo na odleglosc 09.02.12, 16:04
        Mozambique jesli nie masz nic konstruktywnego do powiedzenia to moze daruj sobie tak proste odpowiedzi bo znalezienie sobie nowego partnera nie ma tu nic do rzeczy, rzecz toczy sie o dziecko i o to jak wytlumaczyc mu dluzsza rozlake.Skad w ludziach tyle jadu ze byle okazja to probuja ugryzc?
        • mozambique Re: Rodzicielstwo na odleglosc 09.02.12, 16:13
          a jak mu wytlumaczylas rozwód i to ze całujesz sie z innym panem a nie z tatusiem ?

          pytanie jak najbardziej proste
          • mozambique Re: Rodzicielstwo na odleglosc 09.02.12, 16:17
            rozłąka dłuższa ? niech tatuś wytłumaczy ze wyjezdza daleko i na zawsze
            • altz Re: Rodzicielstwo na odleglosc 09.02.12, 16:33
              Taka śmierć na raty. Szkoda dziecka. Myślę., że trzeba od razu wszystko powiedzieć, jak wygląda sprawa i zadeklarować się, że jeśli dziecko będzie chciało wyjechać do ojca na długo, a nawet na zawsze, to matka się zgodzi się na to.
              Tylko na takie coś nie każdego stać. Najczęściej jest wtedy szczera wypowiedź matki: "Ja sobie bez dziecka nie poradzę, nie przeżyję tego!" i blokowanie rozwiązań, które dziecku pasuje.
    • looknij Re: Rodzicielstwo na odleglosc 09.02.12, 23:52
      Musze Cie zmartwic cos takiego nie istnieje
      Moja ex zabrala dzieci i wyniosla sie od tego czasu dzieli mnie odleglosc 2.5 tys kilometrow to bylo przeszlo rok temu przez ten czas widzialem dzieci 2 rzay raz przez miesiac i raz przez tydzien
      Wiec sama widzisz jak to wyglada w praktyce Tak to prawda nie utrudnia mi kontaktow ale niestety jest tez cos takiego jak bariera finansowa i tu trzeba wybrac pieniadze na dzieci albo przyjemnosc bycia z nimi
    • braktalentu Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 00:18
      Ja mam podobne przejścia, ale nie jako matka, tylko jako dziecko. Zgodnie z moim doświadczeniem (a nie jest uniwersalne, tylko MOJE) masz dwa wyjścia: wytłumaczyć dziecku, albo powiedzieć Mu prawdę. Przypadek pierwszy ma dość estetyczny przebieg. Dziecko, któremu "wytłumaczono" wie jakich reakcji i emocji się od niego oczekuje. Pęknięte serce skleja plasterkiem wybranego w trakcie tłumaczenia koloru i żyje tak czasem całe życie, a czasem aż z jakiegoś powodu plaster nie odpadnie, a poranione serce nie pęknie.
      Dziecko, któremu powiedziano prawdę urządza jatkę. Wielokrotnie, z uporem wywleka wnętrzności i dłubie w nich zardzewiałym gwoździem. Każe w tym uczestniczyć najbliższym, rani ich, obwinia za swój ból i cierpienie. Aż rany się nie zabliźnią (bo nie zniknął już nigdy). Możesz tylko stać jak kordon sanitarny. Znosić widok, zaciskać zęby gdy dostaniesz po pysku. Aż się smutek nie wysmuci, a rany nie zasklepią. Bo blizny pozostaną na zawsze, ale zrośnięta rana nie boli tak bardzo jak krwawiąca pod plastrem. Z blizną da się żyć, z zatamowanym plastrem krwotokiem trochę trudniej.

      I z ciekawości: co ma posiadanie nowego partnera do wyrzutów sumienia wobec dziecka? Czy nowy partner usprawiedliwia ten syf, który został dziecku zafundowany?
      • looknij Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 00:49
        @braktalentu
        przepraszam za twoich rodzicow bo nie moge przeprosic za siebie swoich wlasnych dzieci
        Tez bylem dzieckiem z niepelnej rodziny och jak to pieknie brzmi
        Wiesz nim zdecydowalismy sie na dzieci obiecalismy sobie ze nasze dzieci beda mialy matke i ojca niestety kobieta z ktora bylem 15 lat postanowila inaczej czy dzieki temu czuje sie bez winy? nie
        ale sa sytuacje gdy nic nie mozna zrobic
        naprawde nie wiem co moge powiedziec oprocz marnego
        przepraszam
        • kalpa Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 00:53
          Tata moich dzieci byl zawsze fantastycznym, dobrym, kochającym tatą. Kiedy nasze drogi sie rozeszly takim pozostał... ale przyszedł dzień, gdy zdecydowal się z nowa rodzina wyjechac do miasta odleglego o prawie 250 km... i po pewnym czasie... po prostu, przestal miec czas, pieniądze na czeste wizyty. Widuje je tylko w czasie ferii gdy je zabierze do siebie, albo jak ja mu je zawioze na jakąś niedzielę... smutne... ale tak zdecydował. I coż... jego codzienność to już codziennośc bez swoich synów.
        • braktalentu Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 08:11
          Naprawdę przepraszasz za moich rodziców? Czujesz się do tego upoważniony? Myślisz, że czują się winni? Czego mają czuć się winni ? Że uczucia się wypaliły? To naprawdę ich wina?

          Tu nie chodzi o krzywdy doznane przez dziecko w wyniku rozwodu. Ludzie w życiu nie raz znajdują się w oku cyklonu i są chlastani brzytwą po oczach. Chodzi o to, że rozpętując burzę rozstania dorośli zapominają o swoich dzieciach. Zajmują się szukaniem winy (w sobie w innych), próbą uzyskania wybaczenia (stąd pewnie ten motyw przeprosin), a nie widzą , że rolą rodzica w oku cyklonu jest trzymanie dziecka za rękę. Nie tłumaczenie Mu, nie zapobieganie przeżywaniu bólu i cierpienia, ale trzymanie za rękę i przypominanie, że nie jest samo.

          Stopień Twojej winy w rozpadzie związku nie ma najmniejszego znaczenia. Przeprosiny za to, że dziecko ma niepełną rodzinę to jak słusznie zauważyłeś jakaś marność. Ale to czy przeszedłeś ze swoim dzieckiem przez rozwód Jego rodziców, czy trzymałeś je wtedy emocjonalnie za rękę, czy starannie obejrzałeś każde zadrapanie, które chciało Ci pokazać i każde rozdarcie (bez ratowania plasterkami, żeby zasłonić przykry Ci widok) jak najbardziej podlega ocenie.
          W całym tym burdelu około rozwodowym, to że tatuś nie będzie już z nami mieszkał to najmniejszy pikuś.

          Jeśli kogoś uraziłam, to na swoje usprawiedliwienie mogą napisać, że moje blizny są bardzo świeże i nie mam dystansu. Ale nie przepraszam, że tak a nie inaczej czuję.


          • kara_mia Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 11:17
            Dziecko, któremu "wytłumaczono" wie jakich reakcji i emocji się od niego oczekuje. Pęknięte serce skleja plasterkiem wybranego w trakcie tłumaczenia koloru i żyje tak czasem całe życie, a czasem aż z jakiegoś powodu plaster nie odpadnie, a poranione serce nie pęknie.

            Dziecko, któremu powiedziano prawdę urządza jatkę. Wielokrotnie, z uporem wywleka wnętrzności i dłubie w nich zardzewiałym gwoździem. Każe w tym uczestniczyć najbliższym, rani ich, obwinia za swój ból i cierpienie. Aż rany się nie zabliźnią (bo nie zniknął już nigdy). Możesz tylko stać jak kordon sanitarny. Znosić widok, zaciskać zęby gdy dostaniesz po pysku. Aż się smutek nie wysmuci, a rany nie zasklepią. Bo blizny pozostaną na zawsze, ale zrośnięta rana nie boli tak bardzo jak krwawiąca pod plastrem. Z blizną da się żyć, z zatamowanym plastrem krwotokiem trochę trudniej.

            I z ciekawości: co ma posiadanie nowego partnera do wyrzutów sumienia wobec dziecka? Czy nowy partner usprawiedliwia ten syf, który został dziecku zafundowany?


            AMEN!!!!!

            najchętniej podkreśliłabym jeszcz na czerwono i ze szlaczkiem a najbardziej podoba mi się to :

            Naprawdę przepraszasz za moich rodziców? Czujesz się do tego upoważniony? Myślisz, że czują się winni? Czego mają czuć się winni ? Że uczucia się wypaliły? To naprawdę ich wina?

            Tu nie chodzi o krzywdy doznane przez dziecko w wyniku rozwodu. Ludzie w życiu nie raz znajdują się w oku cyklonu i są chlastani brzytwą po oczach. Chodzi o to, że rozpętując burzę rozstania dorośli zapominają o swoich dzieciach. Zajmują się szukaniem winy (w sobie w innych), próbą uzyskania wybaczenia (stąd pewnie ten motyw przeprosin), a nie widzą , że rolą rodzica w oku cyklonu jest trzymanie dziecka za rękę. Nie tłumaczenie Mu, nie zapobieganie przeżywaniu bólu i cierpienia, ale trzymanie za rękę i przypominanie, że nie jest samo.

            ...................

            to powinno być jako motto tego forum.
    • argentusa Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 07:35
      Szczerze i wprost powiedzieć, że tata się wyprowadza. I póki co, nie wiesz jak będą wyglądały ich spotkania. Bo tak jest, prawda?
      Dziecko będzie cierpieć. Nic na to nie możesz poradzić. Możesz tylko spełniać SWOJĄ rolę jako rodzic. Za ojca nie odpowiadasz, zatem zamęczanie się wyrzutami sumienia w imieniu ojca nie jest niczym uzasadnionym i konstruktywnym. W życiu czasem tak jest, że nie mozemy nic poradzić na cierpienie naszych dzieci. Bo taki lajf.
      Nie sądzę, by sześcioletnie dziecko świadome konsekwencji bez niczyjej inspiracji zadecydowało, że chce mieszkać z tatą. Bo jeśli z tatą, to co? Nie będzie tęsknić do mamy? Wyjątkowo mało udany pomysł. No i kwestia, czy tata w ogóle chciałby takiego rozwiązania, bo uszczęśliwiać na siłę się nie da.
      Pisałam kiedyś, że ja wbrew sobie i zdrowemu rozsądkowi zaproponowałam eksiowi żeby to u niego wychowywali się chlopcy (samotna wtedy mama, to nie jest najlepszy wzorzec, zwłaszcza dla nastolatka). Po kilkunastu dniach sam przyznał, że to ponad jego siły, mimo, że ojcem jest wspierającym i dobrym dla chłopców. A miał naprawdę szczere zamiary i chęci.
      A sprawa, że masz partnera czy nie masz, o ile partner nie szkodzi dziecku, nie ma tu nic do rzeczy. Moim zdaniem lepiej, że dziecko wychowuje się w domu, gdzie ma dobry wzorzec związku niż przez samotnego, nieszczęśliwego rodzica.
      • kara_mia Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 11:11
        A sprawa, że masz partnera czy nie masz, o ile partner nie szkodzi dziecku, nie ma tu nic do rzeczy. Moim zdaniem lepiej, że dziecko wychowuje się w domu, gdzie ma dobry wzorzec związku niż przez samotnego, nieszczęśliwego rodzica.

        AMEN
    • kara_mia Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 11:10
      a jak mu wytlumaczylas rozwód i to ze całujesz sie z innym panem a nie z tatusiem ?

      dziecku rozwodu się nie tłumaczy i dziecko nie jest od ROZUMIENIA ani AKCEPTOWANIA rozwodu.
      Dziecko się informuje i ukochuje i pomaga przejść przez ten bardzo trudny czas dla niego
      i absolutnie rozumiem autorkę wątku.
      Kwestia całowania jest prosta - nie mama całuje tatę - i tak ma być tylko kobieta całuje mężczyznę , którego kocha, zwykle jest to tata a czasem nie.
      I nie widzę żadnego problemu.

      • altz Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 11:21
        kara_mia napisała:

        Proste masz te poglądy, dla mnie aż prymitywne, ale nie każdy musi tak to odbierać.
        Mam nadzieję, że w kontaktach z dzieckiem masz więcej dyplomacji i empatii, i że to jest tylko taki sobie tekst.
        • kara_mia Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 11:24
          w kontaktach z dzieckiem mam empatie taka jak trzeba.
          moje poglądy są proste - bo to dorośli zaciemniają dzieciom prosty obraz życia, najczęściej przez swoje ograniczenia.
          Tak i nadal nie widzę problemu w tym żeby dziecko "trzymać rękę " podczas rozwodu rodziców i prosto mu powiedzieć , że całowanie się jest dla mężczyzny i kobiety - a nie mamy i taty

          • altz Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 11:51
            kara_mia napisała:

            > w kontaktach z dzieckiem mam empatie taka jak trzeba.
            > moje poglądy są proste - bo to dorośli zaciemniają dzieciom prosty obraz życia,
            > najczęściej przez swoje ograniczenia.
            Ja też mówię wprost, gdy rozmawiam z dziećmi. Nie boję się takich rozmów, ale dla dziecka to nie jest takie proste, to są często najważniejsze decyzje, które kiedykolwiek podejmował taki młody człowiek.

            > Tak i nadal nie widzę problemu w tym żeby dziecko "trzymać rękę " podczas rozwo
            > du rodziców i prosto mu powiedzieć , że całowanie się jest dla mężczyzny i k
            > obiety
            - a nie mamy i taty
            Dzisiaj mama ma jednego pana, jutro drugiego, a dziecku nic do tego. Tylko, że dziecko ma niepewne życie i brak jakichkolwiek pewnych rzeczy w życiu, zastanawia się czy matka też się z nim nie rozstanie, jak z tatą.
            • kara_mia Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 12:04
              często najważniejsze decyzje, które kiedykolwiek podejmował taki młody człowiek.

              jakie decyzje? o rozwodzie rodziców? o tym z kim mieszkać?
              o tym 6,7 latek nie decyduje.
              o tym decydują rodzice , mając na względzie dobro dziecka.

              Dzisiaj mama ma jednego pana, jutro drugiego, a dziecku nic do tego. Tylko, że dziecko ma niepewne życie i brak jakichkolwiek pewnych rzeczy w życiu, zastanawia się czy matka też się z nim nie rozstanie, jak z tatą.


              pierwsza manipulacja - 1 rozwód to nie znaczy "dziś jeden jutro drugi"

              druga manipulacja - dziecko ma niepewne życie - nie, dziecko ma poważna trudność w życiu, może i się czuje niepewnie, ale nie wiesz które dziecko i czy wszystkie.

              trzecia manipulacja: zastanawia się czy matka też się z nim nie rozstanie, jak z tatą.
              - nie wiesz nad czym się zastanawia i jakie dziecko... a na pewno nie można rozciągnąć tego na uogólnione "dziecko" czyli wszystkie dzieci.

              Wolę dyskusje rzeczową a nie spory erystyczne. Na nie mi szkoda czasu.


              • altz Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 12:29
                kara_mia napisała:

                > jakie decyzje? o rozwodzie rodziców? o tym z kim mieszkać?
                > o tym 6,7 latek nie decyduje.
                > o tym decydują rodzice , mając na względzie dobro dziecka.

                Bywa, że również takie dziecko podejmuje takie decyzje.
                U mnie dzieci stwierdziły, że nie chcą ze mną mieszkać, wolą z matka, przełknąłem tę pigułkę, bo nie miałem wyjścia.

                A gdyby chodziło o dobro dziecka, to by się rodzice starali, żeby było w domu dobrze, więc ja w żadne "dobro dziecka" nie wierzę.

                > Dzisiaj mama ma jednego pana, jutro drugiego, a dziecku nic do tego. Tylko,
                > że dziecko ma niepewne życie i brak jakichkolwiek pewnych rzeczy w życiu, zasta
                > nawia się czy matka też się z nim nie rozstanie, jak z tatą.
                >


                Poczytaj sobie najpierw, co oznacza manipulacja! big_grin Ja Ci nic nie wpieram.
                >
                > pierwsza teza - 1 rozwód to nie znaczy "dziś jeden jutro drugi"
                Nie twierdzę, że będzie drugi czy trzeci pan, ale tak bywa, znam sytuacje, gdy panów było sześciu i więcej. Dzieci nie żyją w próżni, rozmawiają ze sobą i komentują rzeczywistość korzystając z własnych doświadczeń, ale też z doświadczeń rówieśników.

                > druga teza - dziecko ma niepewne życie - nie, dziecko ma p
                > oważna trudność w życiu, może i się czuje niepewnie, ale nie wiesz które dzieck
                > o i czy wszystkie.
                Rozwód bywa często czymś w rodzaju traumy po śmierci najbliższej osoby. Jeśli takich rzeczy nie rozumiesz, to Twoja empatia jest zdecydowanie przereklamowana! Wyobraź sobie sytuację, gdy ktoś mówi, że trzeba zastrzelić Twoją mamę, bo już jest stara. To są tego rzędu emocje. Dziecko czuje się niepewnie, oprócz sytuacji, gdy było w rodzinie naprawdę źle, była stała przemoc, alkohol i bród i chroniczny brak pieniędzy, wtedy to jest wybawienie.
                Nawet dziecko, które miało kiepskiego rodzica, to odczuwa. Ktoś podał przykład, chłopak-nastolatek zeznał przeciwko ojcu w sądzie, po czy poszedł i się powiesił.

                > trzecia teza: zastanawia się czy matka też się z nim nie rozstanie, j
                > ak z tatą
                .
                > - nie wiesz nad czym się zastanawia i jakie dziecko... a na pewno nie można roz
                > ciągnąć tego na uogólnione "dziecko" czyli wszystkie dzieci.
                Różnie bywa, czasami rodzice się dogadują, współpracują, ale po co się wtedy rozwodzą?
                Zazwyczaj jednak jest bardzo źle. Gdyby było inaczej, to nie byłoby choćby tego wskaźnika 97% i 3% - podziału opieki nad dziećmi między rodzicami, a opieka równoważna byłaby normą.

                > Wolę dyskusje rzeczową a nie spory erystyczne. Na nie mi szkoda czasu.
                Masz rację, nie łapiesz!
                • braktalentu Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 13:32
                  "Bywa, że również takie dziecko podejmuje takie decyzje.
                  U mnie dzieci stwierdziły, że nie chcą ze mną mieszkać, wolą z matka, przełknąłem tę pigułkę, bo nie miałem wyjścia. "

                  Czy czujesz różnicę między podjęciem decyzji, a wyrażeniem woli?

                  "> A gdyby chodziło o dobro dziecka, to by się rodzice starali, żeby było w domu d
                  > obrze, więc ja w żadne "dobro dziecka" nie wierzę."

                  Większość znanych mi rozwodników jest głęboko przekonana, że robili wszystko żeby w domu było dobrze, a to druga strona nie nadawała się do wspólnego życia. I większość żyła ze swoim bólem i cierpieniem w związku bardzo długo "dla dobra dziecka". To dobro dziecka rozumieli jako fizyczną bliskość obojga rodziców. A to co najwyżej komfortowa sytuacja, a nie "dobro dziecka". Bo dla dobra dziecka i każdego innego bliskiego człowieka trzeba się na nim skupić, poświęcić Mu swoją energię, otworzyć się na nie. Jak tu się otwierać na dziecko, kiedy człowiek sam cierpi, zwija się z bólu i całą energię ładuje w "staranie się, żeby było dobrze".
                  Altz, jak dzieci chcą popatrzeć na spektakl, to proszą o kasę na bilet do teatru, gdzie pan gra tatę, a pani mamę i są skupieni na odgrywaniu roli. W życiu to dzieci chcą, żeby rodzice skupiali się na nich, a nie na odgrywaniu roli. Jak Ci się samochód psuje co drugi dzień to po jakimś czasie rozglądasz się za nowym. Jak Ci życie z partnerem zaczyna przypominać walkę z samochodem, który mimo licznych napraw nadal nie zaspokaja Twoich potrzeb, to dla dobra dziecka rozważasz opcję życia bez samochodu, lub nowej bryki, która nie pozbawi Cię energii przeznaczonej na wychowywanie dziecka. Stąd truizm "szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko".
                  • altz Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 14:05
                    braktalentu napisała:

                    > "Bywa, że również takie dziecko podejmuje takie decyzje.
                    > U mnie dzieci stwierdziły, że nie chcą ze mną mieszkać, wolą z matka, przełknął
                    > em tę pigułkę, bo nie miałem wyjścia. "
                    >
                    > Czy czujesz różnicę między podjęciem decyzji, a wyrażeniem woli?
                    U nas dzieci podjęły decyzję.
                    Ja się tylko podporządkowałem.

                    > Większość znanych mi rozwodników jest głęboko przekonana, że robili wszystko że
                    > by w domu było dobrze
                    Większość przekonana może i jest, ale czy faktycznie cokolwiek robili w tym kierunku?
                    Znam osoby, które nabroiły, wiedzą o tym dobrze, ale i tak wszystkim mówią, że są tylko ofiarą i nic nie mogły zrobić, bo to przecież druga strona namieszała.
                    Znam osoby, którym się układa w nowych związkach, ale i tak poprzedni partner mówi, że były do niczego i dlatego nic nie wyszło w tamtym historycznym związku.
                    To jest taki mechanizm obronny, nikt nie lubi się przyznawać przed samym sobą, że jest nic nie wart.

                    > Altz, jak dzieci chcą popatrzeć na spektakl, to proszą o kasę na bilet do teatr
                    > u
                    Teatr, samochód... Jakieś bzdury, nie wiem, czy nad tym myślałaś? Nie opisuj jakiś wydumanych obrazów, to i tak jest trudne, więc po co to dodatkowo komplikować?

                    > Jak Ci życie z partnerem zaczyna przypominać walkę z samochodem, który mimo
                    > licznych napraw nadal nie zaspokaja Twoich potrzeb, to dla dobra dziecka

                    Czyli tłumacząc na prosty język:
                    > Jak Ci życie z partnerem zaczyna przypominać walkę, który mimo licznych wymuszeń nadal
                    > nie zaspokaja Twoich potrzeb, to dla własnego dobra.. zmieniasz na bardziej uległego i
                    > dopasowanego.
                    Wiem, że tak nie napisałaś, ale ja to tak odczytuję po odrzuceniu ozdabiaczy-zadymiaczy.

                    Życie nie jest takie proste, że zawsze jest fajnie. A jak ktoś od startu zakłada, co się stanie, jak się przestanie układać, to ma w nosie zmiany w sobie i zupełnie nie pracuje nad związkiem. Nad tym, potem następnym i następnym, bo stale coś nie pasuje albo w końcu trafia na kogoś niesłychanie mądrego i ta druga strona okazuje się bardzo mądrym partnerem.
              • argentusa Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 12:46
                Kara, odpuść.
                Co byś nie napisała i tak będzie źle.
                Po to nad niepełnoletnimi dziecmi rodzice mają pieczę i władzę rodzicielską żeby za nich decydować. Są sprawy, w których decyduje dziecko, są takie w których wspólnie się podejmuje decyzję i takie o których decydują wyłącznie rodzice. Rozwód nalezy do tych ostatnich. Większość dojrzałych ludzi to przyjmuje.
                Bo to dorośli wytaczają granice dzieciom. Proste jak budowa cepa.
                A małzeństwa, które trwają "dla dobra dzieci" uważam za jedno z powodów nieszczęść w życiu dzieci. I nie mówię o takich, które sę kochają, a dla widzimisię chcą się rozejść. Mój eks jest dzieckiem takich rodziców. Odpowiednio im za taki układ w domu podziękował. Najgorsze, że oni zupelnie nie rozumieli dlaczego on "nie jest wdzięczny, że miał pełną rodzinę". Przecież oni nawet się przy dzieciach nie kłócili. Kochać, nie kochali też. Tworzyli spółkę hodująca dzieci. Ale to inna sprawa.
                Ar.
            • braktalentu Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 13:04
              Nie wiem, czy z moją empatią jest wszystko w porządku. Chyba nie, skoro ciągle słucham co ludzie mają do powiedzenia i jak czują różne sprawy. A w kwestii całowania jestem jeszcze bardziej prymitywna niż Kara. Myślę mianowicie, że całowanie jest dla wszystkich. Moje bardzo małe dziecko potrafi z zachwytu pocałować kwiatek i w tych samych niecnych celach poluje na motylki. Ja całuję swoje bliskie koleżanki. a jednej ze znajomych forumek zdarza się pocałować psa (chyba w nos).
              Dorosłych ludzi, którzy żyją w związku najczęściej łączy (poza innymi) NAMIĘTNOŚĆ.
              Nawet gdyby mamusia codziennie całowała innego pana, albo panią to nie ma to wpływu na Jej uczucia do dziecka, bo z dzieckiem nie łączy jej namiętność - i to warto dzieciom bojącym się o swoje relacje z rodzicem, który ma nowego partnera powiedzieć wprost.
              Sądzę, że dlatego tyle się trąbi o wspólnym froncie rodziców wobec dzieci. Inaczej brzmi informacja "my, dorośli ludzie podjęliśmy decyzję o rozstaniu" - na ewentualne pytanie dziecka, czy ze mną też się rozstaniecie wystarczy odpowiedzieć, nie, bo takie decyzje podejmują tylko dorośli ludzi wobec siebie, a inaczej "mamusia postanowiła się ze mną rozwieść i związać z Leonem", co sugeruje, że tatuś jest poszkodowany, a mamusia miewa nieodpowiedzialne kaprysy i nie można na niej polegać.
              Utwierdzanie dziecka w przekonaniu, że prawdziwa miłość między dorosłymi trwa do końca świata i o jeden dzień dłużej to kłamstwo na resorach. Rozejrzyjmy się. TAK NIE JEST! Związki się tworzą, jedne trwają, inne się rozpadają, jeszcze inne przeobrażają się w gehennę wszystkich uczestników układu (w tym dzieci). TAK WYGLĄDA ŚWIAT - bez względu na naszą ocenę tych faktów.


              Inną sprawą jest to, że moje relacje z dziećmi ewoluują. Na każdym etapie ich i mojego życia miłość do nich wymaga innych działań. Nie będę z nimi zawsze. Kiedyś NAPRAWDĘ je opuszczę - fizycznie mnie nie będzie. I nie ukrywam tego przed dziećmi. Mówię im wprost, że choć kocham je bezmiernie i bezwarunkowo, to któregoś dnia nie będziemy już mieszkać razem. Że w ich życiu pojawią się inne bliskie im osoby, że być może sami zostaną rodzicami. I, że przypuszczam, że będzie dla mnie ogromną radością oglądać ich szczęście i wspierać ich w każdej chwili życia. Ale za rączkę będą już wtedy trzymali innych ludzi. To będzie ich życie. Dzięki temu nie zostaną sami, nawet jeśli umrę (czytaj kiedyś opuszczę swoje dzieci).


              • altz Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 14:20
                braktalentu napisała:

                > Dorosłych ludzi, którzy żyją w związku najczęściej łączy (poza innymi) NAMIĘTNO
                > ŚĆ.
                Tylko, że tu nie chodzi o namiętność, to nie jest takie ważne, bo małe dzieci tego nie rozumieją.

                > Nawet gdyby mamusia codziennie całowała innego pana, albo panią to nie ma to wp
                > ływu na Jej uczucia do dziecka, bo z dzieckiem nie łączy jej namiętność - i to
                > warto dzieciom bojącym się o swoje relacje z rodzicem, który ma nowego partnera
                > powiedzieć wprost.
                Dla dziecka rodzina to tata, mam, rodzeństwo, babcie, ciocie itp.
                A dla mamy tata, to obcy człowiek, którego wybrała do prokreacji.
                Dziecko nie rozumie takiego punktu widzenia. Mama zostawiła kogoś z rodziny, pogoniła go z domu, więc dlaczego nie miałaby mnie wygonić z domu albo oddać do domu dziecka? Jeszcze koleżanka opowie, jak to jakieś dziecko poszło do domu dziecka albo rodziny zastępczej i już mamy niesamowite emocje.

                > Sądzę, że dlatego tyle się trąbi o wspólnym froncie rodziców wobec dzieci. Inac
                > zej brzmi informacja "my, dorośli ludzie podjęliśmy decyzję o rozstaniu"
                Namawiasz do kłamstwa? Taka sytuacja to chyba jednak rzadki przypadek, dowodem wpisy na forach.

                > a mamusia miewa nieodpowiedzialne kaprysy i nie można na niej polegać.
                Zdarzają się kaprysy, to fakt, ale rzadko. Na całe szczęście większość osób już się nie schodzi ponownie.

                > Utwierdzanie dziecka w przekonaniu, że prawdziwa miłość między dorosłymi trwa d
                > o końca świata i o jeden dzień dłużej to kłamstwo na resorach.
                Jeśli to jest prawdziwa miłość, to trwa do końca życia. Emocje z powodu burzy hormonów trwają krótko, to fakt.

                > Rozejrzyjmy się.
                > TAK NIE JEST! Związki się tworzą, jedne trwają, inne się rozpadają, jeszcze in
                > ne przeobrażają się w gehennę wszystkich uczestników układu (w tym dzieci). TAK
                > WYGLĄDA ŚWIAT - bez względu na naszą ocenę tych faktów.
                Zgadzam się, ludziom odbija ostro. Może faktycznie jesteśmy prymitywnymi zwierzętami? Od ciąży do ciąży, od rui do rui. Myślę, że każdy zna panią, która ma kilkoro dzieci, każde z innym ojcem, nawet nie chcę zastanawiać się nad powodem tego.
                • triss_merigold6 Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 14:27
                  Nie projektuj na dzieci własnych fobii, lęków i uprzedzeń. To b. częsty błąd dorosłych.
                  • altz Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 14:55
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Nie projektuj na dzieci własnych fobii, lęków i uprzedzeń. To b. częsty błąd do
                    > rosłych.
                    Udowodnij mi to! big_grin
                • braktalentu Altz 10.02.12, 15:01
                  Co myślisz Altz o oczekiwaniu przez rodziców decyzji ze strony dzieci w sprawach dotyczących ich miejsca zamieszkania?
                  Myślisz, że takie oczekiwanie jest w porządku? Że nie przeciąża dzieci? Że nie jest to dla nich zbyt trudna decyzja?

                  Czy myślisz, że jeżeli ludzie odkrywają, że nie są do siebie dopasowani, nie zaspokajają sobie wzajemnie potrzeby bliskości to prawdziwa miłość powinna ich skłonić do pracy nad sobą? Jak daleko można się posunąć w zmienianiu siebie dla drugiej osoby? Nieskończenie daleko? Czy z prawdziwej miłości można się wyrzec siebie?

                  Czy Ty Altz kochałeś swoją byłą żonę prawdziwie? Czy tylko wykorzystałeś ją do przekazania swoich genów?

                  Czy Twojej partnerce zdarza się pozbyć się rzeczy, które niegdyś uwielbiała, a teraz nie spełniają Jej oczekiwań? Czy moczysz się w nocy z obawy, że i Ciebie mogłaby się tak pozbyć?

                  Czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego Twoje dzieci dały się tak zmanipulować Ex, że wołały pozostać pod Jej opieką?
                  Czujesz się dobrym ojcem?
                  • altz Re: Pytania 10.02.12, 15:28
                    braktalentu napisała:

                    > Co myślisz Altz o oczekiwaniu przez rodziców decyzji ze strony dzieci w sprawac
                    > h dotyczących ich miejsca zamieszkania?
                    > Myślisz, że takie oczekiwanie jest w porządku? Że nie przeciąża dzieci? Że nie
                    > jest to dla nich zbyt trudna decyzja?

                    Ich decyzja, ich życie. Potem mogą mieć już tylko do siebie pretensje. Uważam to za zdrowe podejście. Oboje mieliśmy kompetencje. A rozwód sam w sobie już jest obciążający, więc cóż to za trudna decyzja przy samym rozwodzie? Porównywałem to ze śmiercią kogoś bliskiego, nadal tak myślę. Co innego małe dzieci, a co innego nastolatek, też przeżywa, ale już wiele rozumie.

                    > Czy myślisz, że jeżeli ludzie odkrywają, że nie są do siebie dopasowani, nie za
                    > spokajają sobie wzajemnie potrzeby bliskości to prawdziwa miłość powinna ich sk
                    > łonić do pracy nad sobą? Jak daleko można się posunąć w zmienianiu siebie dla d
                    > rugiej osoby? Nieskończenie daleko? Czy z prawdziwej miłości można się wyrzec s
                    > iebie?

                    Nie rozumiem takiej gadki, czuję wpływ psychologów. big_grin
                    Gdy się chce z kimś być, to wiele rzeczy nie jest takie istotne po obu stronach i mniej wszystko denerwuje. Tak więc nie rozumiem tego "wyrzekania się siebie". Z pewnych rzeczy zrezygnujemy, część nam ujdzie na sucho, bo te typy tak mają, mamy za to inne zalety, po prostu życie, nie strona w kolorowym magazynie.

                    > Czy Twojej partnerce zdarza się pozbyć się rzeczy, które niegdyś uwielbiała, a
                    > teraz nie spełniają Jej oczekiwań? Czy moczysz się w nocy z obawy, że i Ciebie
                    > mogłaby się tak pozbyć?
                    Nie zdarza się pozbyć rzeczy, a tym bardziej ludzi. Z mężem nie dało się żyć, wszyscy to mówią. Tak szczerze, to nawet szkoda mi tego faceta i dzieci.
                    Ja jestem spokojny, nie obawiam się, bo my jesteśmy dorośli ludzie, nie gówniarze. Nie jedno przeszliśmy, oboje.

                    > Czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego Twoje dzieci dały się tak zmanipulować Ex
                    > , że wołały pozostać pod Jej opieką?
                    > Czujesz się dobrym ojcem?
                    Nie napisałem, że dały się zmanipulować, tak wybrały bo uważają, że będzie im lepiej.
                    Byłem dobrym ojcem. Zostałem zwolniony z tej przyjemności.
                    • moniapoz Re: Pytania 10.02.12, 15:44
                      > Gdy się chce z kimś być, to wiele rzeczy nie jest takie istotne po obu stronach
                      > i mniej wszystko denerwuje. Tak więc nie rozumiem tego "wyrzekania się siebie"
                      > . Z pewnych rzeczy zrezygnujemy, część nam ujdzie na sucho, bo te typy tak mają
                      > , mamy za to inne zalety, po prostu życie, nie strona w kolorowym magazynie.


                      kurcze....aż zwątpiłamsmile naprawdę nie umiesz sobie wyobrazić czegoś co oznaczałoby, że musiałbyś się wyrzec siebie ? no chyba, że Ty się nie wyrzekałeś a ta druga strona ciągle musiała więc nie znasz tego uczucia...

                      ------
                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                      • altz Re: Pytania 10.02.12, 15:57
                        moniapoz napisała:

                        > kurcze....aż zwątpiłamsmile naprawdę nie umiesz sobie wyobrazić czegoś co oznacza
                        > łoby, że musiałbyś się wyrzec siebie ? no chyba, że Ty się nie wyrzekałeś a ta
                        > druga strona ciągle musiała więc nie znasz tego uczucia...

                        Nie rozumiem tego. Co to znaczy wyrzec siebie?
                        Zmienić nazwisko? Przyzwyczajenia? Zmienić na rozkaz przyjaciół? wink
                        Ja coś odpuszczę, druga strona też coś i jest w porządku. Nie mam aż takich wymagań i nie oczekuję totalnych zmian w kierunku moich upodobań. Oczekuję takiego samego traktowania.
                        Fakt, domagałem się, żebyśmy gotowali bez gotowców, nawet schowałem wszystkie podejrzane przyprawy. wink Więcej aż tak wielkich moich grzechów nie pamiętam. big_grin
                        Nie zmuszam do oglądania moich programów, nie śmieję się z Jej wyborów. itd. itp.
                        Ja po prostu traktuję Partnerkę jak osobę dorosłą i jej nie wychowuję. wink
                        • moniapoz Re: Pytania 10.02.12, 17:05
                          no dobra to konkretny przykład z Forum Małżeństwo Bez Seksu:
                          czy jeżeli Twoja żona miałaby permanentną niechęć do seksu to wyrzekłbyś się tej części związku ? rekompensując sobie to np. uprawiając dużo sportu....hehe smile

                          przykładów wyrzeczeń różnego rodzaju jest znacznie więcej i z reguły są to takie rzeczy, że po prostu nie da się z nich ot tak zrezygnować, więc może to stanowić poważny problem w związku a nie tylko taki jak gotowanie gotowców.

                          i nie wiem co ma do tego wychowywanie Partnera ? chyba bardziej akceptacja Partnera, ale ta akceptacja też ma pewne granice przecież.

                          ------
                          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                • braktalentu Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 15:15
                  "Namawiasz do kłamstwa? Taka sytuacja to chyba jednak rzadki przypadek, dowodem
                  > wpisy na forach."

                  Nie, nie zachęcam do kłamstwa, tylko do świadomego podjęcia do rozwodu. Jeżeli żona zdradza mnie od lat i pragnie ode mnie odejść, uwolnić się, to zatrzymywanie Jej w imię nieistniejącej już miłości (bo ona NIE KOCHA!!!!) jest próbą uwięzienia drugiego człowieka.
                  W takiej sytuacji mężczyzna wykonuje oficerski skłon i idzie sobie palnąć w łeb (o ile nie ma zobowiązań w postaci dzieci, chorej matki, czy psa), albo bardzo bliskim dorosłym wypłakać się w mankiet i wysmarkać w kołnierzyk.
                  Tylko gówniarz idzie rozdrapywać swoje rany przy dzieciach. Tylko gówniarz podważa ich poczucie bezpieczeństwa omawiając z nimi sprawy, które powinny pozostać między nim, a odchodzącym partnerem (w tym stopień winy własnej i cudzej).
                  Jestem smutny, bo rozstanie to trudny moment w życiu - to komunikat ojca.
                  Jestem smutny, bo Wasza mama mnie odtrąciła i wybrała Leona - to słowa gówniarza.
                  • kara_mia Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 15:21
                    Tylko gówniarz idzie rozdrapywać swoje rany przy dzieciach. Tylko gówniarz podważa ich poczucie bezpieczeństwa omawiając z nimi sprawy, które powinny pozostać między nim, a odchodzącym partnerem (w tym stopień winy własnej i cudzej).
                    Jestem smutny, bo rozstanie to trudny moment w życiu - to komunikat ojca.
                    Jestem smutny, bo Wasza mama mnie odtrąciła i wybrała Leona - to słowa gówniarza.


                    AMEN
                    • altz Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 15:31
                      kara_mia napisała:

                      > [i]Tylko gówniarz idzie rozdrapywać swoje rany przy dzieciach.
                      ....
                      > AMEN

                      Koszałek-Opałek się uaktywnił! big_grin
                      Kara, umiesz sama myśleć? wink Czy tylko robisz podsumowania?
                  • altz Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 15:30
                    braktalentu napisała:

                    > Tylko gówniarz idzie rozdrapywać swoje rany przy dzieciach. Tylko gówniarz podw
                    > aża ich poczucie bezpieczeństwa omawiając z nimi sprawy, które powinny pozostać
                    Tylko gówniarz nie pyta dzieci, z kim chciałyby zostać.

                    Mieszkasz z Leonem? big_grin
                    • triss_merigold6 Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 16:58
                      Nie bardzo widzę powód dla którego małe dzieci miałyby być pytane o to z kim chcą mieszkać skoro i tak zależy to wyłącznie od ustaleń dorosłych, a nie od dziecięcej woli/chęci.
                      Dwulatka miałam pytać? Bez jaj.
                      • paraben Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 17:31
                        Dzizas ale dyskusja sie rozpetala. Generalnie pytalam o doswiadczenia osob ktore przeszly przez podobna sytuacje. Chyba jednak byl to blad bo kazda sytuacja jest inna i kazdy ma do sprawy inne podejscie. Moze i jestem naiwna, ale uwazam ze to zadna smierc na raty, zadne rozstanie na zawsze. Jakos dziadkowie mieszkaja 2 tys km od nas a mala ma z nimi bardzo czesty i regularny kontakt, pozostaja w bardzo bliskich relacjach. Tata malej wyjezdza i owszem-do pracy, ale bedzie bywal w naszym miescie raz w miesiacu-bo tu miesci sie siedziba jego firmy- wiec nie dramatyzowalabym ze to smierc na raty itp itd. Co do wszystkich komentarzy na temat rozwodu: nie trzeba byc psychologiem zeby wiedziec, ze pozostanie w malzenstwie w ktorym nie ma juz uczuc dla tzw "dobra dziecka" wyrzadza wiecej szkody niz cywilizowane rozstanie. Co do nowego partnera: uwazam ze dziecko wyrosnie duzo zdrowsze emocjonalnie obserwujac zdrowo funkcjonujacy zwiazek mamy z nowym partnerem niz chore malzenstwo rodzicow. Jesli chodzi o moje wyrzuty sumienia w zwiazku z rozstaniem: tak, mam wyrzuty sumienia ze nie moge dac corce pelnego domu w ktorym mama i tata sa razem i szaleja na swoim punkcie. I pewnie minie jeszcze troche czasu zanim poczucie porazki minie. Coz, zobaczymy jak ulozy sie zycie kiedy tata malej wyjedzie na dobre i bedzie ja rzadko widywal.Byc moze wyjdzie jej to nawet na lepsze..? Jest szansa.
                        • altz Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 19:01
                          Widzę, że optymistycznie na to patrzysz. Mam nadzieję, że się ułoży, jak sobie zaplanowałaś.
                      • argentusa Re: Rodzicielstwo na odleglosc 10.02.12, 17:46
                        Ja nie pytałam nawet nastolatka, chociaz byłam przygotowana na jego veto.
                        Stało się tak, że się przeprowadziliśmy. Rozważałam, czy zapytac najstarszego. Zrezygnowałam. Bo to ja decyduję w sprawach bytowych moich dzieci. Moją rolą jest minimalizować rozterki dzieci i wspierać je w nowym środowisku. Byłam zresztą pewna, że moje dzieciakiświetnie tam sobie dadzą radę! Tak bardzo byłam tego pewna, że nie dalej jak mieisąc temu najstarszy powiedziałcoś takiego: mamo, skąd Ty wiedziałas, że w nowej szkole tak mi fajnie będzie? No skąd?
                        Ja po prostu nie przelewałam swoich obaw (NIE OBCIĄZAŁAM dzieci swoimi obawami). Bo to ja jestem mamą -opoką i oparciem. A dzieci są dziećmi.
                        i nie mam pewnosci czy dzieci Altza wybierając mieszkanie z mamą będa tego kiedykolwiek żałować.
                        Ar.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka