anka35only
28.02.12, 00:15
W ostatni weekend usłyszałam,że mnie zniszczy.Poszło o kasę.Miałam kolizję samochodem.Pomimo opłaconego AC trzeba było dopłacic ubezpieczycielowi 1200zł.Małżonek zadzwonił i powiedział,że muszę zapłacic sama całą sumę bo inaczej sprzeda samochód i nie będę miała czym dojeżdzac do pracy.Powiedziałam,że mogę mu dac 800 zł,bo więcej nie mam,a on na to,ze nie bedzie na mnie "łożył".W efekcie drugi tydzień na dojazzd do pracy 10 km poświęcam 2,5h,ponieważ nie ma bezpośredniego połączenia.Samochód odebrał i chyba wstawił do komisu,jest zarejestrowany tylko na niego więc bez mojej wiedzy może sprzedac.
W domu taka atmosfera,że masakra.Codziennie nabija się,że paniusia musi się tłuc pociągami,że mnie wykończy.I ciągłe kłotnie,że nic nie kupuję do domu,nic nie robię itp.
Może macie jakieś sposoby na znęcanie się psychiczne?Założyc podsłuch,nzgrac go na telefon?