Dodaj do ulubionych

Mąż psychopata?

28.02.12, 00:15
W ostatni weekend usłyszałam,że mnie zniszczy.Poszło o kasę.Miałam kolizję samochodem.Pomimo opłaconego AC trzeba było dopłacic ubezpieczycielowi 1200zł.Małżonek zadzwonił i powiedział,że muszę zapłacic sama całą sumę bo inaczej sprzeda samochód i nie będę miała czym dojeżdzac do pracy.Powiedziałam,że mogę mu dac 800 zł,bo więcej nie mam,a on na to,ze nie bedzie na mnie "łożył".W efekcie drugi tydzień na dojazzd do pracy 10 km poświęcam 2,5h,ponieważ nie ma bezpośredniego połączenia.Samochód odebrał i chyba wstawił do komisu,jest zarejestrowany tylko na niego więc bez mojej wiedzy może sprzedac.
W domu taka atmosfera,że masakra.Codziennie nabija się,że paniusia musi się tłuc pociągami,że mnie wykończy.I ciągłe kłotnie,że nic nie kupuję do domu,nic nie robię itp.
Może macie jakieś sposoby na znęcanie się psychiczne?Założyc podsłuch,nzgrac go na telefon?
Obserwuj wątek
    • zalosny.jestes Rozdzielność majątkowa? 28.02.12, 06:58
      I wyjście z portfela męża? Innymi słowy widać jak na dłoni, że facet ma nieodpartą chęć pozbycia się pijawki ze swojego ciała. Macie narzędzia szantażu - to znaczy dzieci chciałem napisać? Jak nie, to facet ma szansę, jak macie to "bidok" nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że zaraz wpadnie w sfeminizowaną maszynkę do wyciskania facetów i skończy jako bankomat w majestacie prawa (prawo, trzecia władza itp...ależ ludziom łatwo zrobić wodę z mózgów...ech).
      Tak naprawdę każdy facet, który nie chce dawać swoich zasobów jest psychopatą. Nie wiedziałaś o tym? Można jeszcze powiedzieć, że jest popaprańcem, nienormalny a w ogóle to żałosny jest...
      Tak to już jest niestety...
      • mayenna Re: Rozdzielność majątkowa? 28.02.12, 07:52
        Już wiem skąd ten nick, Żałosny jesteśsmile
    • mayenna Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 07:54
      Czy wy jesteście przed rozwodem?
      Na znęcanie sie psychiczne najlepsza jest izolacja od przemocowca.
      • rzekiprzeplynelem Re: Mąż psychopata? 03.03.12, 11:25
        mayenna napisała:

        > Czy wy jesteście przed rozwodem?
        > Na znęcanie sie psychiczne najlepsza jest izolacja od przemocowca.

        a od kiedy odmowa kupna samochodu jest przemoca -dobre szybciej piszesz niz myslisz
    • lampka_witoszowska Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 08:00
      masz gdzie się wyprowadzić?
      i czy zarabiasz tyle, by się utrzymać?
      czy macie dzieci?
      i czy masz możliwość zamieszkać w miejscowości,w której pracujesz? przestałabyś dojeżdżać
      definitywnie
      • ada16 Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 09:03
        to pierwszy taki występ?
        dałabym mu te 1200, a do końca miesiaca ( czy innego terminu - placki ziemniaczane codziennie na obiad)
        • malgolkab Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 09:23
          ada16 napisała:

          > to pierwszy taki występ?
          > dałabym mu te 1200, a do końca miesiaca ( czy innego terminu - placki ziemniacz
          > ane codziennie na obiad)
          jaki obiad? na obiad niech sobie pan zarobi i zrobismile
          jeśli auto jest męża, to może zrobić z nim co chce, jeśli zarejestrowane na męża, ale kupione w trakcie małżeństwa (nie z majątku odrębnego), to nie może go sprzedać bez twojej zgody
          • plujeczka Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 09:36
            niestety mylisz się - może sprzedać bez wiedzy zony , gdyby darował auto to wówczas na umowie darowizny potrzebny jest podpis zony bo jest to darowizna z majatku wspolnego. Sprzedaz jest traktowana jako "nabycie gotówki' czyli teoretycznie maz powinien podzieć się z zoną.
            • malgolkab Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 09:48
              plujeczka napisała:

              > niestety mylisz się - może sprzedać bez wiedzy zony , gdyby darował auto to wów
              > czas na umowie darowizny potrzebny jest podpis zony bo jest to darowizna z maja
              > tku wspolnego. Sprzedaz jest traktowana jako "nabycie gotówki' czyli teoretyczn
              > ie maz powinien podzieć się z zoną.
              czyli żona co najwyżej może pozwać męża na drodze cywilnej o "zwrot gotówki"?
              • plujeczka Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 10:45
                tak może podać ale przy sprawie o podział majatku o zwrot połowy za sprzedaży pojazd ale........jesli maz powie ,ze pieniadze ze sprzedazy przeznaczył na utrzymanie rodzny to nic z tego..........niestety przerobiłam to na sobie........
                Nie może podac czy założyć sprawy cywilnej bo póki są małżeństwem majatek teoretycznie jest wspólny
            • anka35only Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 10:26
              Wczoraj wstawił samochód do komisu,ale nie wiem gdzie.Sprzeda i jeśli uzna za stosowne to podzieli się kasą.
              Oj długa droga przede mną.Nie dośc,że rozwód to jeszcze szarpanie się o majątek.
              • zmeczona100 Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 20:17
                Nie wiem, czy jest to prawda, w każdym razie słyszałam, że można napisać pismo do wydziału ruchu drogowego, w którym informujesz, że samochód jest Waszą wspólną własnością i Ty nie wyrażasz zgody na jego sprzedaż.

                Mój omc ex wywinął inny numer- miał stłuczkę i wystąpił o odszkodowanie. Ale okazało się, że do wypłaty musi być zgoda mnie, jako współwłaścicielki samochodu (jestem wpisana w dowód), więc ten dupek wycofał pismo. A dowiedziałam się przypadkiem, bo ubezpieczyciel wysłał na nasz wspólny adres pismo potwierdzające otrzymanie pisma mojego omc exa o rezygnacji z wypłaty odszkodowania. Kiedy to pismo zobaczyłam (napisane na dwa nazwiska, hehehe), to myślałam, że krew mnie zaleje- zadzwoniłam tam, potem napisałam pismo z prośbą o xero dokumentacji w tej sprawie (bo podany był jej numer). No i dowiedziałam się, że odszkodowanie było przyznane w wysokości półrocznych alimentów na naszego syna. A tatuś głupa pali przed sądem pisząc, że nie stać go na więcej niż tygodniowy kontakt z synem w czasie wakacji i tydzień w ferie... Biedny jak mysz kościelna po prostu. Za to na pokrycie kosztów naprawy pieniędzy nie żałował.
    • altz Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 10:19
      anka35only napisała:

      > Samochód odebrał i chyba wstawił do komisu,jest zarejestrowany
      > tylko na niego więc bez mojej wiedzy może sprzedac.
      > W domu taka atmosfera,że masakra.

      Nie wiem czy jeszcze da się coś zrobić w tym małżeństwie, obawiam się, że już nie.
      Myślę, że nie mówisz całej prawdy i nas najzwyczajniej wkręcasz, byle tylko otrzymać poparcie.
      Facet zachowuje się paskudnie, powinien się zapytać o zdrowie, a potem jakoś pomóc.
      Ale jakieś drugie dno tutaj jest i pewno konflikt ciągnie się od długiego czasu.

      Co do nagrania, można to zrobić w prosty i tani sposób nagrywając choćby na laptopie, jeśli masz osobisty, zabezpiecza się hasłem włącza się nagrywanie i wygaszacz i nagrywa się, ile dysk pomieści.
      Można coś kupić do nagrywania. Były jakieś długopisy nagrywające obraz i dźwięk za kilkadziesiąt złotych, teraz nie widzę takich, ale warto się rozejrzeć. Można się postarać o dyktafon. Włączyć, położyć gdzieś wysoko, gdzie się nie zagląda i zacząć rozmowę.
      Nagrywamy tylko te rozmowy, w których uczestniczymy.

      Najlepiej jednak się dogadać i choćby spokojnie rozstać. Jeśli nie macie dzieci, to nie ma się nad czym zastanawiać, tylko szybko to rozwiązać.
      • anka35only Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 10:44
        Nie ma czego ratowac,a drugie dno?Może to,że od dawna wiem,ze nic z tego nie będzie.I nic z tym nie robiłam.To trwa tak długo,że chyba się już przyzwyczaiłam.
        • altz Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 10:56
          anka35only napisała:

          > Nie ma czego ratowac,a drugie dno?Może to,że od dawna wiem,ze nic z tego nie bę
          > dzie.I nic z tym nie robiłam.To trwa tak długo,że chyba się już przyzwyczaiłam.

          To po co było to ciągnąć tak długo? Widać, że wszyscy się tym zmęczyli.
    • moniapoz Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 11:49
      no lekki psychol z niego na pewno jest....ale nie daj się zastraszyć tylko kończ ten związek, bo chyba nie da się tu nic uratować przy tak pozytywnym stosunku męża do Ciebie.

      co do nagrań ....to mam pytanie: po co Ci one ? chcesz rozwodu z orzekaniem winy ?
      czy po co ?

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • tautschinsky Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 12:29
      anka35only napisała:

      > W ostatni weekend usłyszałam,że mnie zniszczy.Poszło o kasę.Miałam kolizję samo
      > chodem.Pomimo opłaconego AC trzeba było dopłacic ubezpieczycielowi 1200zł.Małżo
      > nek zadzwonił i powiedział,że muszę zapłacic sama całą sumę bo inaczej sprzeda
      > samochód i nie będę miała czym dojeżdzac do pracy.
      > Może macie jakieś sposoby na znęcanie się psychiczne?Założyc podsłuch,nzgrac go
      > na telefon?

      No, rzeczywiście okrutnik z niego nie z tej ziemi big_grin Nie chce dać na autko drogiej pani, a ile droga pani ma lat, że pani sama nie autko nie zarabia? Jak pani na autko nie zarabia, to pani jeździ jak inni komunikacją zbiorową. Jak pani chce jeździć własnym autkiem, proszę SE KUPIĆ autko i SE UTRZYMYWAĆ to autko, a nie pisać głupoty, że mąż się znęca, bo nie daje kasy na autko i ma ubaw z indolencji dorosłej kobiety, której zbrakło 4 kółeczek.

      PS. Całkiem niedawno na tym forum pisałem o femogłupocie pod tytułem "przemoc ekonomiczna" i tu mamy przykład BANDZIORA znęczaca, potwora w postaci męża - prawdziwy z niego przemocowiec https://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif

      PS. 2. Chciałbym przeczytać reakcje kobiet na TAKI SAM post, w którym to mąż był płakał, że musi jeździć autobusem do pracy, bo żona nie chciała mu się dołożyć do opłat za samochód big_grin
      • moniapoz Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 12:36
        > PS. 2. Chciałbym przeczytać reakcje kobiet na TAKI SAM post, w którym to mąż by
        > ł płakał, że musi jeździć autobusem do pracy, bo żona nie chciała mu się dołoż
        > yć do opłat za samochód big_grin

        obydwie sytuacje moim zdaniem są patologiczne ?
        czy w małżeństwie zdrowo funkcjonującym tak to działa, że jedna strona drugiej nie pomoże, nie dołoży ? to po kiego grzyba w ogóle małżeństwo ??

        normalnie absurd jakiś....

        może jeszcze jedzenie kupować osobne i dzielić rachunki według zużycia (osobne liczniki)

        świat zmierzą naprawdę do zagłady.....


        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • lampka_witoszowska Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 12:47
          podpisuję się wszystkimi kończynami

          tym bardziej, że znam przykład małżonki, która zarabia sama na męża i 3ch synów
          do tego na auto, którym jeździ ona i dóch najstarszych synów,a męża namawia na zrobienie prawa jazdy

          tak, to dobra kobieta jest - on tez fajny
          i można żyć razem? ano, jakoś jednak można
          tyle, że owa żona jest ostatnią osobą, która by mężowi powiedziała, że go zniszczy
          (który to tekst opisywanego w wątku małżonka przedmówca Moni pominął)
      • anka35only Re: Mąż psychopata? 29.02.12, 00:13
        Muszę Ci rozjaśnic sytuację.Otóż Droga Pani zarabia pieniążki i oszczędza.Auto było kupione podczas mojej 3-tyg. nieobecności w kraju,dlatego jest zarejestrowane tylko na męża.Przed wyjazdem przelałam mu 9 tys. na kupno samochodu dla mnie,zebym miała czym dojeżdżac do pracy.Mógł kupic auto za 9,ale dołożył i kupił za 21 tys.Z własnej woli.Dodam,że Droga Pani nie potrzebuje drogiego auta,którym mąż się wszystkim pochwali.Tak więc Pan Mąż auto sprzeda,podzieli się kasą(tak sądzę) i Paniusia kupi sobie jakieś skromne Autko.Czy rozjaśniłam sytuację???
        Ech,facet to jednak jakaś dziwna konstrukcja...
        • lampka_witoszowska Re: Mąż psychopata? 29.02.12, 07:48
          wiesz, najgorsze, że czasem facet to całkowity BRAK jakiejkolwiek konstrukcji
    • kami_hope Psychopata, bo nie dał na samochód? 28.02.12, 16:07
      Bez przesady.
      Dla mnie to ewidentny dowód na to, że Twój mąż już nie ma poczucia wspólnoty.
      To małżeństwo istnieje na papierze, jeszcze. I tyle.
      Na Twoim miejscu zaczęłabym się zastanawiać nad tym, co dalej?
    • gdziekolwiek1 Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 16:26
      Aniu czytając ciebie widzę sytuację u siebie. 2 lata temu kolizja nie z mojej winy,koszt naprawy pokryty z polisy sprawcy. Kiedy po całym zdarzeniu zadzwoniłam w nerwach do męża usłyszałam:"a co ty ku.. robiłaś na tej ulicy?". A w domu dodatkowo że tylko idiotki mają kraksy i że jak zacznę zapierd...lać pieszo , nauczę się szanować "jego" pieniądze.
      Jak zapowiedział tak zrobił 5 m-cy pieszych wędrówek na przystanki a do pracy 15km. Żadnego zainteresowania moim stanem zdrowia zaraz po stłuczce.
      Teraz po 2 latach kolejnych "zagrań" dziękuję panu po 20 latach małżeństwa.
      Psychopata to naprawdę nie człowiek, empatia - to jakieś włoskie danie?
      Wychodź z tego chorego układu jesli nie widzisz innego rozwiązania
      • zolza42 Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 17:02
        Ja to jednak mam szczęście.
        Była żona mojego męża nie miała prawa jazdy - jakoś się tłumokowi nigdy nie udało zdać egzaminu. Może i lepiej? Pijaczka pewnie w końcu kogoś by zabiła jeżdżąc na podwójnym gazie.
        A mnie omięła dodatkowa sytuacja stresogenna smile
        I dodatkowe roszczenia bezczelnego tłumoka smile

        A samej sobie zarobić na auto nie łaska?
        A jak nie łaska - to rowerem zasuwać, albo na wrotkach smile
        Pani nie ma 1200 zł? To co pani w ogóle takiego robi w życiu, że nawet paru groszy oszczędności nie ma?!
        • moniapoz Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 17:46
          > A samej sobie zarobić na auto nie łaska?
          > A jak nie łaska - to rowerem zasuwać, albo na wrotkach smile
          > Pani nie ma 1200 zł? To co pani w ogóle takiego robi w życiu, że nawet paru gro
          > szy oszczędności nie ma?!


          Zołza, tak z ciekawości - w Twoim obecnym związku możesz liczyć tylko na siebie ?
          to po co Ci taki związek ? Bo nie kumam ?

          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • kami_hope Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 18:56

            > Zołza, tak z ciekawości - w Twoim obecnym związku możesz liczyć tylko na siebi
            > e ?
            > to po co Ci taki związek ? Bo nie kumam ?
            >
            Z powodów emocjonalnych?
            • moniapoz Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 19:04
              z powodów emocjonalnych być z kimś na kogo nie można liczyć w potrzebie ? nie kumam.....
              wydawało mi się, że gdy zdarzają się sytuacje nadzwyczajne np. wypadek samochodowy to w "normalnym" związku mogę liczyć na pomoc męża i to zarówno mentalna, finansową jak i fizyczną np. w postaci "podwiozę Cię do pracy"

              po co być w związku w którym nie można liczyć na drugą stronę? nie chodzi mi o ciągłe wiszenie na tej drugiej stronie, ale chyba logiczne jest, że nikt przy zdrowych zmysłach nie powoduje/ nie uczestniczy w wypadku samochodowym z własnej woli i chęci.

              a z tego co zrozumiałam Zołza - być może się mylę i źle zinterpretowałam - uważa, że w takim przypadku żona ma liczyć tylko na siebie i ma jej jeszcze być wstyd, że nie ma kasy odłożonej swojej własnej na takie przypadki - dla mnie to jest jakiś absurd.

              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • kami_hope Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 19:34
                Są ludzie, którzy wchodzą w związki interesownie.
                Są też tacy, którzy są samodzielni i wiążą się z powodów emocjonalnych. I wówczas wsparcie wynika z empatii i bliskości emocjonalnej. Tyle, że to jest zupełnie inna jakość związku. Bez porównania.
                W związku opisywanym przez autorkę wątku nie ma bliskości emocjonalnej. To zupełnie inny rodzaj związku, oparty na innej motywacji.
          • zolza42 od Zołzy 29.02.12, 18:19
            W moim związku mogę liczyć ZAWSZE na mojego męża.
            Ale wiesz - wolę LICZYĆ NA SIEBIE.
            Jestem wystarczająco silna i pracowita.
            I nienawidzę jęczenia ludzi, którzy liczą tylko i wyłącznie na cudzą kieszeń.
            • moniapoz Re: od Zołzy 29.02.12, 18:30
              to jest w sumie bardzo fajna odpowiedź, szkoda tylko, że nie masz żadnej empatii dla osób które są słabsze

              dodam tylko, że ja nie widzę żadnego jęczenia autorki - co więcej widzę, kobietę która kompletnie nie może liczyć na męża, jest samodzielna oraz pracowita, niestety współuzależniona od "psychopaty" jeszcze męża.


              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • zolza42 Re: od Zołzy 29.02.12, 19:25
                Empatię to ja mam, uwierz mi na słowo smile
                Ale jakoś trudno mi współczuć pani, która musi jeździć komunikacją miejską, bo ją na auto nie stać i użala się, że mąż (jeszcze mąż? już były?) nie chce na to auto dołożyć ani grosza.
                Pani przecież PRACUJE, więc niech idzie do banku i weźmie kredyt na auto. I niech pani ten kredyt spłaca.
                To takie proste!
                • moniapoz Re: od Zołzy 29.02.12, 19:32
                  nie każdego stać na kredyt, nawet jak pracuje......to raz
                  nie czytałaś chyba całego wątku więc stąd błędnie oceniasz autorkę to dwa

                  cytuję:
                  Auto było kupione podczas mojej 3-tyg. nieobecności w kraju,dlatego jest zarejestrowane tylko na męża.Przed wyjazdem przelałam mu 9 tys. na kupno samochodu dla mnie,zebym miała czym dojeżdżac do pracy.Mógł kupic auto za 9,ale dołożył i kupił za 21 tys.Z własnej woli.Dodam,że Droga Pani nie potrzebuje drogiego auta,którym mąż się wszystkim pochwali.Tak więc Pan Mąż auto sprzeda,podzieli się kasą(tak sądzę) i Paniusia kupi sobie jakieś skromne Autko.Czy rozjaśniłam sytuację???

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • zolza42 Re: od Zołzy 29.02.12, 21:07
                    Czytałam.
                    Pani zobaczy pieniądze jak je sobie narysuje. Życia nie znasz?
                    Pani musi pracować więcej, to i na kredyt na tanie auto będzie ją stać.
                    • anka35only Re: od Zołzy 29.02.12, 23:52
                      PANI pracuje wystarczająco dużo,ale na pewno nie na kredyty.Poradzę sobie bez nich.
                      • zolza42 Re: od Zołzy 01.03.12, 12:28
                        I bardzo dobrze. Przestań więc jęczeć, bo to się robi niestrawne.
                • zmeczona100 Re: od Zołzy 29.02.12, 21:47
                  > Pani przecież PRACUJE, więc niech idzie do banku i weźmie kredyt na auto. I nie
                  > ch pani ten kredyt spłaca.
                  > To takie proste!

                  To poproszę o przybliżenie, jak wystarać się o kredyt, do którego potrzebna jest zgoda współmałżonka.
                  • zolza42 Re: od Zołzy 29.02.12, 22:10
                    Nie rozśmieszaj mnie. Dziś - zwłaszcza na takie małe pieniądze jak 10-20 tys. - nie potrzeba żadnej zgody współmałżonka.
                    • zmeczona100 Re: od Zołzy 29.02.12, 22:25
                      Doprawdy? No popatrz, a są banki, gdzie owszem, pożyczą, ale 2-3 krotnośc dochodów netto tejże osoby, albo 4-5 tys.; tylko nieliczne nie wymagają zgody do wysokości 20-30 tys.

                      A możesz doradzić, jaki samochód kupiłabyś, gdybyś miała do dyspozycji 10 tys.? Oczywiście biorąc pod uwage, że jesteś analfabetą motoryzacyjnym i oprócz napełniania baku i uzupełniania spryskiwaczy nie potrafisz zrobić nic innego- auto ma być bezawaryjne, no i bezpieczne, bo wiadomo- dziecko.
                      • zolza42 Re: od Zołzy 01.03.12, 12:12
                        Jak zwykle mnie rozbawiłaś, Zmęczona.
                        A skąd mam się znać na autach za 10 tys.?! To pani Ania się zna, bo przecież planowała kupno takowego, tylko pan jej się znarowił i zaszalał za całe 21 tys. smile

                        Może przestań mnożyć trudności z bankami, sądami, komornikami i po prostu zacznij żyć i patrzeć na świat normalnie? Obawiam się, że gdyby cała populacja była do Ciebie podobna - siedzielibyśmy jeszcze wszyscy na drzewach, albo - w najlepszym razie - koczowalibyśmy w szałasach.
                        Wyluzuj kobieto.
                        • zmeczona100 Re: od Zołzy 01.03.12, 23:17

                          > Jak zwykle mnie rozbawiłaś, Zmęczona.

                          Cieszę się, że poprawiłam Ci humor.

                          > A skąd mam się znać na autach za 10 tys.?!

                          A stąd, że to od Ciebie padła suma 10 tys. które mozna bez problemu wziąć z banku, na samochód. czyżbyś wzięła tę kwotę z sufitu?

                          > Może przestań mnożyć trudności z bankami, sądami, komornikami i po prostu zaczn
                          > ij żyć i patrzeć na świat normalnie?

                          Może jednak wypada coś więcej wiedzieć, nim naciśnie się enter? Bo tak pisać, aby pisac, to bezproduktywne jest.

                          Obawiam się, że gdyby cała populacja była
                          > do Ciebie podobna - siedzielibyśmy jeszcze wszyscy na drzewach, albo - w najlep
                          > szym razie - koczowalibyśmy w szałasach.

                          Za to pod Twoim przywództwem znowu weszlibyśmy na drzewa.
                          • zolza42 Zmęczona 02.03.12, 11:14
                            Zmęczona, to nie ja podałam sumę 10 tys. za auto, tylko pani Ania napisała, że przelała mężowi 9 tys. na auto i za tyle jegomość miał auto kupić.

                            Nie chcę się z Tobą kłócić, bo bardzo Cię lubię i szanuję. Pamiętam Cię sprzed paru lat, kiedy byłaś inna - wściekła (to bardzo dobrze) i otwarta. Teraz widzę, że robisz się zgorzkniała i smutna i żal mi tamtej Zmęczonej, która swoją wściekłość wykorzystywała zręcznie i konstruktywnie. Zwróciłam na Ciebie uwagę, bo masz silną osobowość, ale coś się od paru miesięcy złego z Tobą dzieje, coś, co odbiera Ci całą pewność siebie i odziera z poczucia własnej wartości. I czuję, że kobieca populacja traci silną i logiczną wojowniczkę, a zyskuje kobietą wycofaną i pełną żalu - nie chcę tego.
                            Jesteś świetna, naprawdę.

                            Nie życzę Ci źle.
                            Wybacz mi, jeśli Cię uraziłam. Nie chciałam tego, chciałam Tobą tylko trochę potrząsnąć.

                            Pozdrawiam Cię cieplutko.
                            Gocha.
                            • zmeczona100 Re: Zmęczona 02.03.12, 11:58
                              Zołzo, nie byłam, nie jestem i nie będę wojowniczką kobiecej populacji. Walczę o swoje.
                              I proszę o jedno- nie kadź, nie słódź, bo mam na to alergię.

                              Potrząsać trzeba wiedzieć, kiedy, bo są takie sytuacje, że możesz tym komuś wbić nóż w plecy.
                              • zolza42 Re: Zmęczona 02.03.12, 12:15
                                Dlaczego miałbym Tobie kadzić?
                                Co by mi z tego przyszło?

                                O.K. dam sobie z Tobą spokój.
                                Zostań sama razem ze swoją alergią.
            • anka35only Re: od Zołzy 29.02.12, 23:50
              "I nienawidzę jęczenia ludzi, którzy liczą tylko i wyłącznie na cudzą kieszeń. "

              Skąd ten wniosek?Widzę poważny problem z dedukcją.
              • kami_hope Czyja odpowiedzialność? 01.03.12, 00:13
                Jeśli samochód jest Twój, to dlaczego Ty go nie wstawiasz do garażu i sama nie opłacasz naprawy lub nie negocjujesz kosztów? (A nawet jeśli nie do końca jednoznaczna jest własność tego samochodu, to jednak kolizję miałaś właśnie TY, co znaczy, że Ty jesteś bezpośrednio odpowiedzialna za to zdarzenie)
                Napisałaś, że "możesz dać mężowi 800 zł". Przecież to nie jemu masz dać, tylko zapłacić w warsztacie. On jest w tym układzie tylko pośrednikiem. Może być, ale nie musi. W Twoim interesie leży załatwienie tej sprawy. Bynajmniej ja tak to widzę.
                • tricolour Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 00:23
                  Bo wyraźnie widać, że gdy trzeba wydawać pieniądze, to od tego jest facet. Nawet gdy się samemu przyrżnie w drzewo, to szkody ma pokrywać kto inny.
                  • kami_hope Re: Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 00:33
                    smile
                    Tri, nie byłoby nic złego w tym gdyby to facet okazał wsparcie finansowe.
                    Tyle, że wg. mnie, byłaby to jego wspaniałomyślność, (a nie obowiązek), i ja bym była wdzięczna za taki gest.

                    Odpowiedzialność za zdarzenie, jak dla mnie nie ulega dyskusji. Ten kto zawalił – ponosi koszty.
                    • moniapoz Re: Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 07:17
                      czy ktoś tu zauważył, że to jest jeszcze małżeństwo i jest tam wspólnota małżeńska - nie ma ten kto zawalił ponosi koszty - tylko wszystko jest wspólne: ani jego ani jej.

                      dlatego zastanawia mnie, bo jak rozumiem piszesz to już z pozycji osoby po rozwodzie: czy każdy związek po rozwodzie oznacza właśnie oddzielność finansową, liczenie tylko na siebie ewentualnie na wspaniałomyślność partnera itd.

                      i jeszcze raz: wcale nie mówię o wiszeniu na partnerze tylko o hm....partnerstwie naturalnym bez oczekiwania wspaniałomyślności, podziału moje Twoje ? Nie odnoszę się nawet do postu autorki wątku tylko tak ogólnie, bo przerażają mnie te wpisy gdzie w zasadzie ludzie uważają za normalne, że będąc w związku jest się jakby osobno i można liczyć tylko na siebie.

                      ------
                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                      • lampka_witoszowska Re: Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 07:37
                        w sumie najlepiej, jeśli życie konfrontuje nas dokładnie z takimi sytuacjami, w których czujemy się bardzo, bardzo mądrzy - więc jak tri albo kami przydzwoni w drzewo, to się grzecznie pozbiera i sam/sama sobie poradzi, żeby czasem nikogo nei obciązać, a już na pewno nei powinni niepokoić partnera/partnerkę zawiadomieniem o stłuczce czy wypadku

                        a może mechanik ma masę roboty? to by wypadało nei zawracać mu głowy tylko samodzielnie wyklepać maskę i pospawać co popękało...
                        niektórzy naprawdę powinni musieć liczyć tylko na siebie - od pieczenia chleba po poruszanie się po świecie
                        • zmeczona100 Re: Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 08:11
                          heh, no własnie...
                          Ciekawe, jak tacy rozumieją małżeństwo...
                          • tricolour To bardzo ciekawa kwestia - małżeństwo. 02.03.12, 18:51
                            Bo sama jesteś mężatką. Dlaczego pozywasz męża do sądu? Dlaczego walczysz o kasę, apelujesz o wyższe alimenty itp? Dlaczego go nie kochasz tylko ciągasz po sądach? Dlaczego on Ciebie nie wspiera?

                            Zanim zaczniesz zastanawiać jak TACY rozumieją małżeństwo zastanów się nad własnym małżeństwem. Bo ono trwa nadal. Tylko jakie ono jest? Jacy są małżonkowie? Po co ciągnąc taką tandetę przez lata?
                            • zmeczona100 Re: To bardzo ciekawa kwestia - małżeństwo. 03.03.12, 13:48
                              Bo ja jednak rozumiem małżeństwo inaczej, niż Ty smile
                        • luciva Re: Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 08:17
                          Lamko, nie zapomnij o leczeniu i nauczaniu wink
                        • kami_hope Re: Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 13:43
                          Tak właśnie robiłam i robię nadal. Zdaję sobie sprawę, że samodzielność i odpowiedzialność nie jest cechą zbyt popularną.
                          Lamka, mam samochód, sama opłacam ubezpieczenie, podatek, itp. powinności, wiem gdzie się to robi i kiedy powinnam to zrobić. I to naprawdę nie jest trudne!! I proszę, nie róbcie z kobiet niedołęgi, a z mężczyzn bogów.

                          Dla mnie małżeństwo jest związkiem, który powinien być oparty na miłości, a nie instytucją opartą na powinnościach i przymusie.
                          Jeśli kochasz, to pędzisz na pomoc (z własnej woli, bo się poczuwasz, martwisz), nie zostawiasz osoby kochanej samej sobie. Mąż autorki wątku nie pędzi, nie dlatego, że jest psychopatą, tylko dlatego, że jej nie kocha.
                          Osoba, która ma potrzeby i braki, będzie szukała partnera, który będzie te braki kompensował, i błędnie będzie nazywać tą relację „miłością”, bo to jest układ.
                          Miłość jest wtedy, kiedy sami mamy coś do zaoferowania (oczywiste, że najpierw musimy być samodzielni, dojrzali i odpowiedzialni – „z pustego i Salomon nie naleje”wink i potrafimy przyjmować od drugiej osoby. Wtedy mamy wzajemną wymianę, a nie ciążące na obojgu powinności.
                          Autorka wątku, też nie kocha partnera, ma wobec niego roszczenia, a za niespełnienie wyzywa od psychopatów.
                          A tu problem jest jeden, ich MIŁOŚĆ SIĘ SKOŃCZYŁA. I oni już sobie nic nie dadzą wzajemnie, poza wyzwiskami, przykrościami, itd.



                          Pytanie do autorki wątku: Dlaczego żyjesz w związku z mężczyzną, który Cię nie kocha?
                          • moniapoz Re: Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 13:57
                            Kami, już abstrahując do autorki wątku - chodzi o zasadę....
                            kurcze, ja jestem samodzielna, samowystarczalna itp itd i na prawdę wiele spraw załatwiam całkowicie sama - bo lubię, bo chcę itd.

                            ale moim zdaniem Ty sugerujesz o ile dobrze Cię rozumiem, że w sytuacji gdy np. będę miała stłuczkę, zachoruję, popełnię jakiś błąd który narazi mnie na szkody finansowe powinnam liczyć tylko na siebie i nawet przez myśl nie powinno mi przyjść, że partner mógłby mi pomóc.

                            tego za cholerę nie rozumiem - i się zastanawiam czy jestem aż tak naiwna czy nie

                            nie mam żadnych roszczeń jak to ktoś napisał - po prostu głupią wiarę, że tak powinno być w dobrym związku.

                            ------
                            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                            • kami_hope Re: Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 14:44
                              moniapoz napisała:
                              > ale moim zdaniem Ty sugerujesz o ile dobrze Cię rozumiem, że w sytuacji gdy np.
                              > będę miała stłuczkę, zachoruję, popełnię jakiś błąd który narazi mnie na szkod
                              > y finansowe powinnam liczyć tylko na siebie i nawet przez myśl nie powinno mi p
                              > rzyjść, że partner mógłby mi pomóc.



                              Monia, przecież ja tak nie napisałam (a bynajmniej w innym sensie to było).
                              Kiedyś fajnie napisała To.ja.kas, że w kochającym się związku naczynia myją się same, a koszule same wskakują do pralki. I ja się z tym zgadzam. Bo ludzie, którzy są ze sobą bo się kochają, to po pierwsze nie będą obarczać swoją osobą drugiego. Bo pewne zobowiązania, które winni wypełniać sami, właśnie realizują. I jeśli im starczy jeszcze siły i chęci, to oferują swoje wsparcie partnerowi.
                              Nie namawiam przy tym, aby sztywno trzymać się jakiś reguł (bo wszelkie sztywne umowy, moim zdaniem, zabijają naturalną żywotność związku) i w razie kłopotów z wypełnieniem własnych zobowiązań, przemilczeć i z wywieszonym językiem dźwigać własne problemy. Trzeba się umieć i chcieć dzielić sobą, nawet wtedy, kiedy jesteśmy osłabieni i w potrzebie. Dobrze, gdy to dzielenie się jest codziennością, dobrym przyzwyczajeniem, a nie wołaniem o pomoc w panice, bo świat wali nam się na głowę. Często w takich sytuacjach i święty boże nie pomoże.

                              Inny przykład.
                              Jeśli partner zostawia mnie np. w sytuacji kiedy tracę pracę i się nie odzywa, nie wspiera, nie motywuje, nie okazuje troski i ciepła, to ja wiem, że mnie nie kocha. Ja nie oczekuję od niego by znalazł mi pracę lub mnie utrzymywał, bo to mój osobisty problem. Jeśli jednak chciałby i byłby wstanie pomóc mi rozwiązać te problemy byłoby wspaniale i byłabym wdzięczna.
                              Jednak… będę miała złamane serce, kiedy nie okaże mi wsparcia emocjonalnego.
                              Tak, to będzie wtedy dla mnie cierpieniem (dodatkowym, bo przecież już utrata pracy jest bardzo dużym stresem). Ale nie powiem o nim, że jest psychopatą, nie wiem(?), świnią, per jądro, itd. Ma prawo mnie nie kochać… No cóż, trudno!
                              • moniapoz Re: Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 14:54
                                uff...ulżyło mi bo już myślałam, że jestem nienormalna smile
                                widocznie faktycznie źle Cie zrozumiałam - moim zdaniem jest dokładnie tak jak to napisałaś poniżej.

                                a to, że autorka napisała o mężu psychopata - nie czepiałabym się, w emocjach ludzie piszą i mówią różne rzeczy których często wcale nie myślą, poza tym to jest forma usprawiedliwiania samego siebie często - taka samoobrona, tak jak Jajnik stosowany przez kogoś innego na tym forum smile





                                ------
                                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                • lampka_witoszowska Re: Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 22:12
                                  w sumie zalezy od wyczucia czytelnika i etapu, na jakim znalazła się pisząca

                                  jak tak napisze za rok i za dwa lata, to większość się przyczepi - ale że to jej sie na gorąco dzieje i właśnie się przekonuje, jak domek z kart leci... to mało fajne jest pisać do niej to, co jej się po prostu teraz nie należy
                          • anka35only Re: Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 23:56
                            "Autorka wątku, też nie kocha partnera, ma wobec niego roszczenia, a za niespełnienie wyzywa od psychopatów. '

                            Uwierz,że nie jestem roszczeniowa.A od psychopatów wyzywam,ze względu na całą otoczkę sytuacji."Albo dajesz kasę,albo sprzedaję samochód"-szantaż?I teksty w stylu:poczekaj dam ci jeszcze popalic,zniszczę cie itp.i jeszcze ten głupi,szyderczy śmiech.Może jestem dziwna,ale nie będę latac po ludziach i pożyczac,bo on nie ma ochoty się dołożyc.Prawda jest taka,że gdyby chciał kiwnąc palcem to na całej tej stłuczce jeszcze by zarobił.Ale jemu się nie chciało,bo po co?Lepiej kasę w błoto wywalic.
                            Widac niewdzięcznica ze mnie.
                            • moniapoz Re: Jednak źle to widzisz :) 02.03.12, 07:03
                              Anka,
                              nie przejmuj się - i nie daj wmówić, że Twój mąż zachowuje się normalnie jak prawdziwy partner.

                              zastanów się lepiej co zrobisz, bo to jest chyba już nie związek.....tylko małe domowe piekiełko.....

                              ------
                              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                        • tricolour Gdy Tri walnie drzewo, to sobie sam poradzi... 02.03.12, 18:54
                          ... gdy żona Tri walnie w drzewo, to sobie Tri poradzi równie łatwo, a żonie zamówi taksówkę, by się nie spóźniła.

                          Potem oceni czy naprawiać stare, czy kupić nowe żelazo.
                    • anka35only Re: Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 09:58
                      Nie wgłębiajmy się już w to co kto komu,za ile i dlaczego.Mniejsza już o ten samochód,pożyjemy zobaczymy.I tak wszystko sprowadza się do tego,że nijak nie możemy się z mężem dogadac.Rozwiązanie tylko jedno:Rozwód...i co dalej?
                      • kami_hope Re: Jednak źle to widzisz :) 01.03.12, 14:49
                        anka35only napisała:
                        I tak wszystko sprowadza się do tego,że nijak nie moż
                        > emy się z mężem dogadac.Rozwiązanie tylko jedno:Rozwód...i co dalej?


                        Niestety Anka, moim zdaniem już pozamiatane.
                        Współczuję.
                        Życzę siły, bo będzie Ci teraz szczególnie potrzebna. Dasz sobie radę!
                • moniapoz Re: Czyja odpowiedzialność? 01.03.12, 07:24
                  samochód jest wspólny bo są małżeństwem
                  druga sprawa: u mnie w związku wszystkie sprawy około samochodowe to sprawa męża - tak się umówiliśmy i tak jest. gdybym miała kolizję bez względu na to z czyjej winy - to mąż pomógłby mi we wszystkim (przynajmniej kiedyś tak było). w przypadku autorki wątku mąż działa na pewno nie po to, żeby jej pomóc, ale może też kiedyś wcześniej umówili się, że sprawy samochodowe są w jego gestii - nie wiedzę nic złego w takim podziale.

                  jak można o oficjalnym mężu mówić, że jest w tym układzie tylko pośrednikiem ....zwłaszcza, że samochód jest również jego.

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                • zmeczona100 Re: Czyja odpowiedzialność? 01.03.12, 08:09
                  Wszystko pięknie, tylko za chorobę nie rozumiem, jak w warsztacie mogą zajmować się samochodem, jeśli nie uzgadnia niczego jego właściciel.
              • zolza42 Re: od Zołzy 01.03.12, 12:13
                Problemy masz Ty, a nie ja.
                To nie ja jęczę, że mi mąż paru groszy poskąpił.
        • niutka Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 21:37
          To nie jest BYLA zona! Ma prawo do tego samochodu tak samo jak maz.
          A oszczednosci w NORMALNYM malzenstwie sa wspolne (widac twoje takie nie jest).
        • anka35only Re: Mąż psychopata? 29.02.12, 23:46
          "A jak nie łaska - to rowerem zasuwać, albo na wrotkach "

          Ależ z ogromną przyjemnością przerzucę się na ten rowerek.
      • anka35only Re: Mąż psychopata? 29.02.12, 00:19
        "A w domu dodatkowo że tylko idiotki mają kraksy i że jak zacznę zapierd...lać pieszo , nauczę się szanować "jego" pieniądze. "

        Skąd ja to znam?To jest jeden z problemów.Zawsze było "jego" i "moje nędzne",nigdy NASZE.
    • wendd Re: Mąż psychopata? 28.02.12, 21:21
      Dopłacić ubezpieczycielowi 1200 zł bo wystąpiła szkoda?

      To jest niemożliwe - coś mieszasz.
      Sprawdź sobie po prostu porządnie jaki masz zakres AC.
      • anka35only Re: Mąż psychopata? 29.02.12, 00:23
        Zakres polisy był minimalny tj.najtańszy.Samochód został oddany do zakładu mechanicznego i z nim rozliczał się ubezpieczyciel.Trzeba było dopłacic 10% od amortyzacji auta i 10% od kosztów naprawy.
    • esteraj Re: Mąż psychopata? 29.02.12, 12:46
      Aniu, na jakiej podstawie Twój mąż twierdzi, że nic nie kupujesz do domu i nic nie robisz?
      Jak się umawialiście co do wspólności małżeńskiej?
      Nie wiem, ale może Twój mąż nie jest taki do końca zły, skoro sam wyłożył jakąś dodatkową kasę, żebyś jeździła lepszym samochodem.
      Czy zrobił to tylko po to, by ludzie nie mówili, że jego żona to byle czym jeździ? Skoro tak, to dlaczego teraz godzi się na to, żebyś dojeżdżała komunikacją? Przecież to godzi również w jego wizerunek.

      Zastanawia mnie taka kwestia, że niby jest ta wspólnota, ale Ty mu dałaś pieniądze, żeby on kupił Tobie samochód, po czym on dołożył od siebie coś tam...
      W tym przekazie nie widzę wspólnoty majątkowej, a raczej odrębność.
      Czy ustalaliście jak to ma wyglądać, omawialiście jakieś zasady, koncepcje...?
    • sil75 Re: Mąż psychopata? 29.02.12, 14:38
      samochód jest wspólny mimo, ze zarejestrowany na męża.
      • kobieta306 Re: Mąż psychopata? 29.02.12, 19:36
        więc w obliczu prawa nie jest wspólny.
        • sil75 Re: Mąż psychopata? 29.02.12, 21:33
          samochód jest wspólny, jeśli nabyty po ślubie, nieistotne na kogo zarejestrowany
    • zolza42 Re: Mąż psychopata? 01.03.12, 12:59
      Zastanawia mnie łatwość z jaką niektóre panie klasyfikują swoich dotychczasowych Rycerzy na Białym Koniu jako psychopatów, zboczeńców, skąpców, drani - wybór inwektyw rzucanych przez rozzłoszczone kobiety jest zaiste bogaty. Panie wykazują zdumiewającą kreatywność w wymyślaniu obelg, przy czym powód tej kreatywności jest taki, że np. mąż grosza nie da na naprawę auta po kraksie, którą to kraksę miała pani - jak by nie patrzeć.

      Zdumiewa mnie, że panie jednak wręcz ochoczo urodziły owym psychopatom, zboczeńcom, skąpiradłom i draniom ileś tam dzieci. To chyba fatalnie świadczy o stanie umysłu owych pań?
      Czy tak trudno zrozumieć, że KAŻDA podjęta decyzja pociąga za sobą konsekwencje, które pani będzie MUSIAŁA OSOBIŚCIE ponieść? Że nie wyręczy jej w tym żaden sąd, komornik, państwo, policjant, ksiądz, rodzice lub przyjaciółka?

      Zdumiewa mnie jeszcze fakt, jak łatwo panie popierają inne panie w roszczeniach.
      Mąż nie chce dać kasy? Drań, psychopata.
      Mąż daje - według pani - za mało na dziecko? Podły drań i podły psychopata.

      Panie walczyły o równouprawnienie, więc powinny cieszyć się z osiągnięć tegoż. Ale panie chcą pełych praw płci i WSZELKICH przywilejów płci, ale już obowiązków - nie. Wszak są tylko słabymi kobietami. Ciekawa logika.

      Pan alimenciarz, nawet gdyby złamał obie nogi i stacił przez to dorywczą pracę - zostanie pouczony, że tak drobny wypadek NIE MOŻE rzutować negatywnie na wysokość miesięcznych alimentów, bo DZIECKO nie może cierpieć - co to, to nie!
      Pan może kupić sobie kule, albo sklecić takowe z kija od mopa jeśli na kule go nie stać, nieudacznika jednego, fuj. I o tych kulach pan może tłuc nawet kamienie na drodze - a jeszcze lepiej, aby nowa pani pana te kamloty tłukła razem z nim - ale KASA MUSI BYĆ.
      O! Pan może też tańczyć na rurze w klubie dla gejów - wówczas i kule nie będą mu potrzebne, bo się rury drań przytrzyma i będzie wywijał, że ho, ho.

      Ale już taki drobiazg, jak fakt, że razem z rowodem pani przybędzie obowiązków, zgryzot i pracy, a ubędzie kasy
      • moniapoz Re: Mąż psychopata? 01.03.12, 13:16
        mnie się wydaje, że źle to widzisz.

        przede wszystkim nie zawsze wychodząc za mąż wie się co będzie potem, ludzie się zmieniają i nawet nie chodzi o męża potwora, że był aniołkiem a teraz jest psychopatą, ale o to, że ja sama się zmieniam i to co kiedyś wydawało mi się normalne, po pewnym czasie może takie nie być. tak więc nikt ochoczo nie rodzi dzieci psychopacie tylko z czasem się okazuje, że człowiek którego kochaliśmy staje się takim psychopatą, alkoholikiem czy przemocowcem.

        po drugie ja nadal nie rozumiem koncepcji związku małżeńskiego jaki proponujesz - znaczy zgadzam się, że kobieta ma pracować, być samodzielna itp itd, ale czemu z zasady ma zakładać, że partner jej nie pomoże - ja z zasady zakładam, że mogę liczyć w każdym aspekcie na wsparcie jeżeli będzie taka potrzeba i nie nadużywam takich sytuacji - co w tym złego ? bo według Ciebie chyba jest w tym coś złego.

        i o jakim popieraniu roszczeń piszesz ? to, że uważam iż mąż powinien pomóc żonie w takiej sytuacji gdy ich wspólny samochód uległ uszkodzeniu to jest roszczenie ?

        zdumiewa mnie utwierdzanie autorki wątku w poczuciu, że to nie mąż zachował się jak nic niewarty partner, tylko ona sama sobie winna bo będąc w związku małżeńskim nie dokładała sobie osobnej kasy na takie przypadki.

        i po co mieszasz w ten wątek inne wątki takie jak teks o panu alimenciarzu, o równouprawnieniu itd....,.....co to w ogóle ma do rzeczy w tym wątku ?? wątek jest o małżonkach którzy się nie wspierają i pytanie czy jest to normalne czy nie ? moim zdaniem nie...

        a jakbyś nie zauważyła Panie też są obelżywie nazywane np. per Jajnik....obie strony dowalają sobie nawzajem i nie ma co tu dorabiać jakiejś ideologii która z tym wątkiem nie ma nic wspólnego.

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • zolza42 Moniu :) 01.03.12, 14:57
          Nie mieszam wątków, tylko tak sobie dywaguję dygresyjnie.

          Wątku pani o aucie w ogóle by nie było, gdyby pani choć trochę była podobna do mnie smile
          Tak więc ja wolę swój model związku. Nie namówisz mnie na bycie kobietą-bluszczem.
          Za żadne skarby świata.

          I bardzo mi miło, że tak się martwisz o jakość mojego związku smile
          Spieszę więc Cię zapewnić, że jestem szczęśliwa i zrealizowana. I tak już od 25 lat.
          Amen.

          Gocha
          • moniapoz Re: Moniu :) 01.03.12, 17:19
            nie no spokojnie smile aż tak się nie martwię o Twój związek ....hehe
            po prostu staram się zrozumieć.... niby piszesz, że jesteś pełna empatii a z drugiej strony niszczysz kobietę tylko dlatego, że związała się z niewłaściwym facetem i tak się pogubiła, że już nie wie czy jest nienormalny on czy ona ? dodatkowo upewniasz ją, że wina leży po jej stronie a zachowanie pseudo partnera jest OK - dlatego grzecznie pytam o co chodzi?

            dodam jeszcze, że osoba posiadająca empatię rozumie, że nie każdy jest super przebojowy, samodzielny i niezależny, Ty jakby nie akceptujesz tego, że mimo emancypacji niektóre kobiety wcale nie są na to gotowe...

            sama nie jestem żadnym bluszczem - szczerze mówiąc moja niezależność bardziej przeszkadza w związku niż cokolwiek innego, ale akceptuję, że świat nie jest stworzony z moich klonów smile i bardzo dobrze.....hehe

            dywagacje dygresyjne są fajne, ale nic nie wnoszą oprócz bicia piany......ale to zdaje się coraz bardziej popularne na tym forum....

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • zmeczona100 Re: Moniu :) 01.03.12, 23:23
            > Wątku pani o aucie w ogóle by nie było, gdyby pani choć trochę była podobna do
            > mnie smile

            Kolejny przykład osoby marzącej o tym, aby wszyscy byli tacy sami. Chiny, pani, Chiny! Albo Korea Płn.!
      • zmeczona100 Re: Mąż psychopata? 01.03.12, 23:26
        > Zdumiewa mnie, że panie jednak wręcz ochoczo urodziły owym psychopatom, zboczeń
        > com, skąpiradłom i draniom ileś tam dzieci. To chyba fatalnie świadczy o stanie
        > umysłu owych pań?

        No wiesz, my jak my- normalne, proste baby, ale takie np. psychoterapeutki??

        Słuchaj, nie zastanawiałas się czasami nad tym, że nie ma co oceniać innych według siebie? Może jednak to rozważysz?

        Bo choćby takie zdanie świadczy o tym, że nie masz zupełnie pojęcia o tym, nad czym tu dyskutujemy:

        > Ale już taki drobiazg, jak fakt, że razem z rowodem pani przybędzie obowiązków,
        > zgryzot i pracy, a ubędzie kasy
        • zolza42 Re: Mąż psychopata? 02.03.12, 11:24
          Ale fajnie by było, gdyby kobiety były do mnie podobne smile
          Miałybyśmy matryjarchat smile

          P.S.
          Wcale nie uważam, że mąż Ani zachowuje się dobrze. Facet zachowuje się jak palant. A z palanem trzeba krótko, posługując się krótkimi żołnierskimi słowami, bo palant nie zrozumie ani kobiecej słabości, ani łez. I o tym Ania powinna wiedzieć - w końcu to jej palant.
          Ania powinna popracować nad własną suwerennością - palanta też da się wychować.

          Nie zajmowałam się zachowaniem palanta, bo to poniżej mojej godności.
    • calineczka2 Re: Mąż psychopata? 01.03.12, 20:49
      Problem w tym, ze maz nie traktuje autorki jak zony. Stalo sie, miala stluczke. Niewazne dlaczego - nie zrobila tego specjalnie! Tutaj maz uwaza, ze zonie nalezy sie kara - i zabiera auto. Czyli zaczyna sie "wychowywanie" zony - to wskazuje nie jest normalna relacja malzenska. Oboje pracuja, w normalnym malzenstwie kasa jest wspolna, a na problemy reagujemy pomoca wspolmalzonkowi i kombinujemy RAZEM co zrobic, zeby nam obojgu bylo jak najlepiej a nie rozliczamy sie co do grosza. Rozliczac to sie mozna ze wspollokatorem.

      Bylam w takim malzenstwie i nawet w podobnej sytuacji. U mnie eskalowalo to do takiego stopnia, ze raz nie bylam w stanie wytlumaczyc sie z 25-zlotowej transakcji na karcie (zapomnialam co to bylo - zdaje sie jakies artykuly spozywcze) a byly pokroil moja karte wrzeszczac, ze nie nalezy mi sie dostep do pieniedzy.
    • wendd Re: Mąż psychopata? 03.03.12, 14:47
      To ja może w kwestii merytorycznej. Nadal proponuję przeczytać warunki AC, bo się pewnie okaże, że rzeczona dopłata albo jej część wynika z bezmyślności męża.
      Amortyzacja będzie zasadna np. jeśli wymienialiśmy jakieś części na nowe, a te uszkodzone miały jakieś wcześniejsze uszkodzenia sprzed szkody.
      Będzie zasadna na elementach, które się zużywają - np opony, układ wydechowy, płyny.
      Co do pozostałego 10% to może być np udział własny i może naliczony np dlatego, że mąż wstawił auto nie do tego warsztatu co trzeba.
      Firmy stosują udział własny np w sytuacji gdy naprawiamy auto poza autoryzowanym serwisem danej marki.
      Bez zapoznania się z warunkami własnej polisy AC się nie obejdzie i może częścią dopłaty zawinioną przez męża będzie można obciążyć mężasmile
    • wendd Re: Mąż psychopata? 03.03.12, 14:52
      Acha i kolejna kwestia. Dlaczego akurat 10% amortyzacji, a nie 5%? Może 10% to za dużo?

      Jak na razie to szarpiecie się bezsensownie ze sobą gubiąc z oczu istotę sprawy.
      Skupcie się na problemie, a nie na wojenkach i utrudnianiu sobie życia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka