Dodaj do ulubionych

co o tym myśleć

03.03.12, 23:45
Zastanawiam się czy przesadzam czy nie.
Często zbieram opierd. od męża- ostatnio przyszłam z pracy po ok. 20.00. Dziecko lekcje odrabiało, poszłam do niego pogadać, mąż uznał, ze poodrabiam z nim lekcje. Mały narobił błędów- a on z awanturą do mnie, że nawet lekcji z nim nie potrafię odrobić.
Zreszta takich sytuacji przy dzieciach jest wiele- w drugą stronę gdy ja go krtykuje, to słyszę, ze autortet mu podkopuje. Inne przykłady- że na zebraniu głupot nagadałam, że cos nieodpowiednio robię. Generalnie cały dzień coś mówi podniesionym głosem to na mnie, to na dzieci. Doszło do tego, niestety jestem pasywną osobą, która nie potrafi walczyć o swoje, że kompletnie nic nie mam do powiedzenia. Jak się stawiam, to od razu teksty, że skoro więcej zarabia, to wiecej mu się należy (nie dosłownie, ale między wierszami) i czego narzekam skoro takie wydatki, a on wiekszość pokrywa. Gdy nie pracowałam, to pretensję, że nie zarabiam, teraz gdy pracuje, to za mało zarabiam i sie domem nie zajmuje, z dziecmi lekcji nie odrabiam ( a jak odrabiam, to pretensje o każdą literówkę). I tak w kółko. I drobne rzeczy- że np. jestem bałaganierzem, bo nie odkładam łyżeczki tam gdzie on uważa za słuszne.

Czy ja przesadzam? Jest samoobsługowy (pierze, gotuje), z dziecmi lekcje odrabia, bo ja długo pracuje, a on krócej. Ale ja się go po prostu boje- boje się podjąc jakokolwiek decyzje, bo jest krytyka moich decyzji, boje się coś wymagać dla siebie, bo są zarzuty, że on sie tak angażuje, a ja nie. Kazdy jest głupi, tylko on najmadrzejszy.
Nie mogę już tego znieść- zwłaszcza jak starszego syna cały czas kastruje krytyka i opieprzaniem (oczywiście ja jestem tą złą, gdy sie sprzeciwiam, bo on chce dziecko wychować).
Ostatnio niedobrze mi jest gdy jestem w drodze do domu, nie chce mi sie planować wspólnych wakacji (nie chce słuchać cały dzień podniesionego głosu), nie chce mi się razem spędzać czasu.
Wkurza mnie to, bo gra na moich wyrzutach sumienia- długo pracuje i przychodzę do domu, to robię dzieciom kolację i kładę ich spać. W zasadzie on ich zawozi, przywozi, pilnuje przy lekcjach, bo ja już zwyczajnie wieczore nie mam siły (mąż pracuje z domu i może sam sobie regulować czas pracy). Ostanio jestem jedną wielką frustracją, bo mnie ten związek wogóle nie satysfakcjonuje.
Obserwuj wątek
    • mayenna Re: co o tym myśleć 04.03.12, 08:01
      W sytuacjach gdy krzyczy powinno pomóc uporczywe, spokojne powtarzanie: Nie krzycz na mnie.
      Zamienić jego zachowanie można, ale on sam musi tego chcieć, a Ty nie możesz być pasywna tylko asertywna. Za każdym razem gdy Cię obraża musisz reagować krótko, stanowczo i spokojnie. Przy takim zachowaniu, jak Twojego męża ważne jest zdecydowane wyznaczanie granic. Uleganie mu pogarsza sprawę.

    • nangaparbat3 Re: co o tym myśleć 04.03.12, 09:20
      Ale ja się go po prostu boje- boje się pod
      > jąc jakokolwiek decyzje, bo jest krytyka moich decyzji, boje się coś wymagać dl
      > a siebie, bo są zarzuty, że on sie tak angażuje, a ja nie. Kazdy jest głupi, ty
      > lko on najmadrzejszy.
      > Nie mogę już tego znieść- zwłaszcza jak starszego syna cały czas kastruje kryty
      > ka i opieprzaniem (oczywiście ja jestem tą złą, gdy sie sprzeciwiam, bo on chce
      > dziecko wychować).


      Żyłam w czymś takim, z kims takim przez jakieś trzy lata, jeszcze przed małżeństwem. Bardzo inteligentny i bardzo porządny człowiek, muchy by nie skrzywdził - tak poza tym.
      To były najgorsze lata mojego życia, cofałam się, degradowałam.
      My na szczęście nie mieliśmy dzieci - bo dla dzieci to jeszcze gorsze, dziecko jest plastyczne, dopiero buduje swoją tożsamość, powinno nabierać sił. Znam chłopców wychowywanych w ten sposób - nieustanne niszczenie ich poczucia wartości, wiary we własne siły, świadomości własnej kompetencji, sprawczości. A potem pretensje, że sobie nie radzi, unika, wycofuje.
      Teoretycznie zgadzam się z tym co pisze Mayenna - w praktyce wiem aż za dobrze, jak trudno być w kontakcie z tego typu osobą asertywną, chronić własne granice, a nieporównywalnie trudniej będzie dziecku, nawet dorosłemu.
      Z takimi sytuacjami rodzinnymi często mam do czynienia (osobami niszczącymi bywają i ojcowie, i matki), kiedy dziecko przestaje sie uczyć, wagaruje, bierze narkotyki, nerwica, depresja, fobia szkolna, niekończące się choroby somatyczne - różne rzeczy sie dzieją, i oczywiście rozczarowanie rodziców, "zawiedlismy się na tobie", "ach co ja mam z tym dzieckiem - a przecież niczego mu nie brakuje". Zdarza się, że jakaś matka zgodzi się na wspólną terapię z dzieckiem - cała rodzina lub ojciec - prawie nigdy.
      Nie wiem, co Ci radzić. Wiele zależy od tego, jak synowie funkcjonuja. Czy starszy umie sie jakoś bronić. Ile ma lat? jeśli kilkanascie, moze juz chodzic na zajęcia socjoterapeutyczne, to mu pomoże radzic sobie w domu.
      Czy masz jakieś wsparcie - rodziny? Przyjaciół?
      Czy jest ktoś w rodzinie męża, kto ma u niego autorytet, i mogłby zasugerować mu terapie? Bo panu trzeba terapii, zanim zmarnuje własne dzieci, na pewno.
      • plujeczka Re: co o tym myśleć 04.03.12, 10:10
        na twoim miejscu zwróviłam bym uwage na rodzine z ktorej maz pochodzi, jsk zachowywal sieojciec w stosunku do matki,np. brat do zony lub siostra do meza-co to za rodzina,jakie wykonuja zawody--bo takie zachowanie ma swoje pochodzenie.
        Moze twój maz wykonuje prace w której sorki ale jest NIKIM wiec swoje frustracje wyaładowuje na Ciebie.
        Nie mozesz byc spolegliwa, nie mozesz pokazać ze sie go boisz lub akceptujesz jego zachowanie,
        Skoro jest samoobslugowy to przestań nad nim skakac ,niech pierze, prasuje , gotuje bo jak sama piszesz krócej pracuje od Ciebie.Stanowczko ucinaj jego idiotyczne dyskuje, ostrym tonem powiedz ze nie zyczysz sobie krytykowanie swojej osoby w obecnośc dzieci bo i ty równiez mozesz krytykowac w obecnośc dzieci lub znajomyvh np, jego meskośc, długośc penisa .....a to temat który zaboli kazdego faeta-zapytaj go czy byłoby mu przyjemnie gfdyby znajomi dowiedzieli sie ,ze ma np, kłopoty z erekcja albo e dopadła go prostata.......jeśli lubi tobie dowalac to i ty mozesz.
        Chowanie głowy w piasek niczego nie mieni natomiast bojkot ,hadre zachowanie TWOje moze zmienic i to duzo.Narazie jestes ofiara i pora to zmienić im dłuzej p0ozwalasz po sobie jezdzić tym rosnie jego bezkarność.
        Pamietaj,ze dzieci to iwdza i te nawyki i złe zachowanie wyniosa z domu......czas na zmiany . Poza tym zachowanie twojego meza ma cechy znecania sie psychicznego, idz do psyvhologa ,porozmiawiaj\ jesli i to nie pomoze to zxawsze mozna skonczyc ten beznadziejny zwiazek ale trzeba CHCIEĆ. I jeszcze jedno przestań robic wszystko co cimaz Ci każe-bo to jest tez chore dziewczyno.......narazie prawie odgadujesz i spełniasz jego wszystkie"marzenia" a on twoje olewa totalnie-nie widzisz tego,
        • idoli Re: co o tym myśleć 04.03.12, 13:26
          mogę Ci powiedzieć, że będzie z Tobą tylko gorzej - taki stres spowoduje ciągłe bóle głowy, wymioty, bóle brzucha a nawet drgawki. Reakcja organizmu.
          takie relacje miał z byłą żoną mój obecny partner, tylko to on był ciągle krytykowany i zaniedbywany. I nawet teraz, już po rozwodzie nie umie się jej sprzeciwić. Jak słyszę ich rozmowy przez telefon, szlag mnie trafia. Ona milion słów, on posłusznie słucha i ciągle się tłumaczy. Łatwo mi mówić "bądź asertywny". On po prostu tego nie potrafi. Przyznaje mi rację, ale jak przyjdzie co do czego to jest tak jak zwykle.
          Nie wiem co Ci doradzić. Tobie mógłby pomóc psycholog, ale pytanie co pomoże mężowi. Chyba że jakaś wspólna terapia dla małżeństw. Inaczej się wykończycie a raczej on wykończy Ciebie.

          • elazurek75 Re: co o tym myśleć 04.03.12, 15:30
            Bóle głowy to juz mam-codzienne.
            Najgorsze, że sama mam wyrzuty sumienia-pracuje długo i nie zawsze mam już siłe interesować się tym co w domu, bo w pracy mam każdą minutę wypełnioną. I tu takie manipulacje trafiaja na podatny grunt. Moja matka taka była i mam ogromny problem z okresleniem tego co jest normalne- taki krzyki to w dzieciństwie były normą.
            Na razie kupuje dyktatafon i będę to nagrywać, żeby nie zostać z ręką w nocniku, bo facet jest mściwy.
            Tak sobie myślałam, ze moze mam schiza i się czepiam o nic, ale on gdziekolwiek jest to wszczyna kłótnie, chyba, ze jest przy kims do kogo ma szacunek. Kiedyś w sklepie zdjęcia miał odebrac, których nie było i był tak chamski, że jakiś facet mu w gębe o mało co nie dał.
            Njagorsze jest to, że w takiej atmosferze zastanawiam sie co jestem warta. Starszy syn zaczyna tak samo reagować jak on. Czuje się jak w pułapce- nie stać mnie na samodzielność, bo sa spore obciążenia miesięczne, a wszystkie oszczedności leżą na jego kontach.
    • zalosny.jestes Dobra żona sama odchodzi po 10 latach małżeństwa.. 04.03.12, 20:59
      Na co liczysz? Na bajki z dzieciństwa? Życie to nie dziennik telewizyjny wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka