nihoa
11.03.12, 11:17
''tatuś" do dzieci dzwoni raz na 3 dni - "jak ja Was kocham, chciałbym z Wami być, tak mi smutno bez Was". młodsza uodpornila się na jego manipulacje - prawie z nim nie rozmawia. Starsza tęskni, czyta mu biblię przez telefon, mówi wszystkie paciorki jakie zna, żeby tylko tatuś pochwalił, porozmawiał dłużej. Tatuś przyjeżdża co 2 miesiące i zabiera dzieci na weekend. W wyroku sądowym jest co 2 tyg ale tatuś stwierdził, że będzie przyjeżdżał co 2 tyg jak w końcu znajdzie pracę. Czyli prawdopodobnie nigdy;-/ Dochody ma z innych źródeł, żyje na dobrym poziomie, mieszka u rodziców, ma auto. Dystans, który nas dzieli to 200 km.
Nie wiem, czy ograniczyc mu te rozmowy, które poza totalnym rozpieprzeniem dziecka
(pakuje się bo tata obiecał, ze ją weźmie na wielkanoc, martwi się o tatusia bo jest taki sam, nie ma nikogo i smutny;-/) nic im nie dają.
Czy wozić je do niego na siłę (strata czasu i marnych alimentów). nie widzę w tym sensu bo on chyba ma je po prostu w dupie - telefon raz na 3 dni mu wystarcza;-/