11.03.12, 11:17
''tatuś" do dzieci dzwoni raz na 3 dni - "jak ja Was kocham, chciałbym z Wami być, tak mi smutno bez Was". młodsza uodpornila się na jego manipulacje - prawie z nim nie rozmawia. Starsza tęskni, czyta mu biblię przez telefon, mówi wszystkie paciorki jakie zna, żeby tylko tatuś pochwalił, porozmawiał dłużej. Tatuś przyjeżdża co 2 miesiące i zabiera dzieci na weekend. W wyroku sądowym jest co 2 tyg ale tatuś stwierdził, że będzie przyjeżdżał co 2 tyg jak w końcu znajdzie pracę. Czyli prawdopodobnie nigdy;-/ Dochody ma z innych źródeł, żyje na dobrym poziomie, mieszka u rodziców, ma auto. Dystans, który nas dzieli to 200 km.
Nie wiem, czy ograniczyc mu te rozmowy, które poza totalnym rozpieprzeniem dziecka
(pakuje się bo tata obiecał, ze ją weźmie na wielkanoc, martwi się o tatusia bo jest taki sam, nie ma nikogo i smutny;-/) nic im nie dają.
Czy wozić je do niego na siłę (strata czasu i marnych alimentów). nie widzę w tym sensu bo on chyba ma je po prostu w dupie - telefon raz na 3 dni mu wystarcza;-/
Obserwuj wątek
    • mysz1978 Re: "tatuś" 11.03.12, 11:39
      raz na 3 dni to malo????? moj prawie ex dzwoni raz na 10 przecietnie uncertain
      • lampka_witoszowska Re: "tatuś" 11.03.12, 12:50
        na to pytanie mozna odpowiedzieć tylko z punktu widzenia konkretnego dziecka...
        jednemu wystarcza co miesiąc, innemu potrzeba co dzień
        nawet jedno dziecko raz potrzebuje często, a za rok niemal wcale
    • mayenna Re: "tatuś" 11.03.12, 12:30
      Nie rozumiem czego oczekujesz od byłego męża?
      Postawiłaś tu kilka zarzutów, które raczej pokazują, że to ty nie rozumiesz sytuacji. Najdziwniejszy dotyczy tego, ze masz empatyczne dziecko, które martwi się o swojego ojca, którego kocha. Najlepsza rada, jaką mogę dać w tej sytuacji to zapanowanie nad negatywnymi emocjami w stosunku do byłego męża. Dla dobra dzieci.
      • zalosny.jestes To akurat jest proste... 12.03.12, 09:29
        mayenna napisała:

        > Nie rozumiem czego oczekujesz od byłego męża?

        Mamusia oczekuje, że dzieci wpiszą się w jej klimat nienawiści do ojca a tu tymczasem klapa. Ona się czuje ofiarą a tym czasem prawdziwą ofiarą odstawioną od rodziny, dzieci jest ten nieszczęsny chłopowina, który nie umie się rozdwoić. 200km przy braku pracy/pracy na czarno to dość niezły dystans...
        Zawsze poraża mnie brak przewidywania u kobiet, które rozwodzą się z facetem a oczekują, że ten dalej pozostanie dostępny na każde ich skinienie, innymi słowy nic sie nie zmieni poza tym, że kasę cham będzie musiał płacić co miesiąc a je nie będę się musiała tłumaczyć na co ją wydaję. Później jest jęk, bo kanalia jednak chce mieć trochę własnego życia...
        • nihoa Re: To akurat jest proste... 12.03.12, 10:22
          widzisz żałosny to jest właśnie różnica między przełożeniem Twoich własnych złych doświadczeń a rzeczywistością.
          • tom-74 Re: To akurat jest proste... 12.03.12, 10:36
            nihoa napisała:

            > widzisz żałosny to jest właśnie różnica między przełożeniem Twoich własnych zły
            > ch doświadczeń a rzeczywistością.

            Widzisz, ja z Twojego postu też wyczytałem, że masz ochotę odegrać się na facecie i obciąć mu nawet kontakty telefoniczne, skoro na przyjazd go już nie stać / nie ma czasu.

            >Nie wiem, czy ograniczyc mu te rozmowy (...)

            A na forum szukasz tylko przyklasku dla tego posunięcia. Wybacz, ale po odpowiedzi skierowanej do żałosnego, w moich oczach nie wyglądasz "fajnie". Raczej potwierdzasz pierwsze wrażenie.
            • nihoa szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcze;-/ 12.03.12, 10:54
              Nie wiem, czy ograniczyc mu te rozmowy, które poza totalnym rozpieprzeniem dziecka
              (pakuje się bo tata obiecał, ze ją weźmie na wielkanoc, martwi się o tatusia bo jest taki sam, nie ma nikogo i smutny;-/) nic im nie dają.

              najważniejsze jest to co on chce powiedzieć dzieciom - czy one po takiej rozmowie płaczą, cierpią to już go nie interesuje
              • tom-74 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 11:04
                A z mojej strony może wyglądać to tak: Młodszą córkę zmanipulowałaś, starsza się nie daje i to Cię irytuje. Tak jak tęsknota dzieci za drugim rodzicem.

                I sama powiedz, skąd my mamy wiedzieć, czy na prawdę go to nie interesuje? Tylko z Twoich postów. Ocenianie tego jest tu całkowicie nie na miejscu.
                • nihoa Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 11:12
                  a może zamiast podejrzewać mnie o najgorsze intencje napiszecie coś konstruktywnego?
                  nie mam nic przeciwko kontaktowi telefonicznemu - jeśli tata ma kontakt rzeczywisty z dziecmi. natomiast sam telefon - jeszcze typu - biedny tatuś tęskni jest taki samotny - moim zdaniem bardziej szkodzi i słuzy tylko polepszeniu samopoczucia taty - przecież coś robię.
                  • tom-74 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 11:41
                    Sam tytuł "tatuś" odbieram jako negatywne nastawienie do byłego. Reszta układa się sama.

                    Coś konstruktywnego można napisać gdy się coś więcej wie. Napisz coś więcej.
                    Jak na razie wiem, że ojciec mieszka 200km od dzieci, dzwoni 3 razy w tygodniu, oraz relacja między starszą córką a ojcem jest silna. Młodsza córka (przynajmniej tak wygląda) też jest pozytywnie nastawiona na relację, ale więź między nimi jest osłabiona.
                    Wiem też, z Twoich wypowiedzi przekazanych od córki, że ojcu niezbyt dobrze powodzi, jest sam i tęskni za dziećmi.

                    Trochę mało, by coś doradzić. Nie wiem, czy, w Twoim mniemaniu, jest odpowiedzialnym ojcem, czy nie zachodzi ryzyko zaniedbania przy pozostawieniu z nim dzieci (np. poprzez nałogi biorące nad nim górę), czy w miejscu jego obecnego zamieszkania są warunki wystarczające na pobyt dzieci itp. itd.
                    • zabelina Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 11:55
                      tom-74 napisał:

                      > Wiem też, z Twoich wypowiedzi przekazanych od córki, że ojcu niezbyt dobrze pow
                      > odzi, jest sam i tęskni za dziećmi.
                      >
                      > Trochę mało, by coś doradzić. Nie wiem, czy, w Twoim mniemaniu, jest odpowiedzi
                      > alnym ojcem, czy nie zachodzi ryzyko zaniedbania przy pozostawieniu z nim dziec
                      > i (np. poprzez nałogi biorące nad nim górę), czy w miejscu jego obecnego zamies
                      > zkania są warunki wystarczające na pobyt dzieci itp. itd.
                      >

                      Osobiście mam wrażenie, że nikt nie czyta z uwagą zamieszczanych na forum postów z prośbą o radę. Nihoa napisała powyżej: "...Dochody ma z innych źródeł, żyje na dobrym poziomie, mieszka u rodziców, ma auto. Dystans, który nas dzieli to 200 km."

                      Może faktycznie znajdzie się na forum ktoś, kto da SAMOTNIE wychowującej matce jakąś wskazówkę, co może zrobić w sytuacji, kiedy ojciec, mimo zasądzenia wyrokiem nie odwiedza własnych dzieci (podróż kolejami Interregion na odległość 200 km kosztuje 28 zł), manipuluje przez telefon ich uczuciami, przyczyniając się do ich emocjonalnego rozbicia?
                      P.S. Uprzedzając ewentualne docinki - sama nie mam dzieci i nie wiem co w takiej sytuacji można zrobić.
                      • zalosny.jestes Pięknie! A sprawdzałaś rozkład jazdy? 12.03.12, 12:01
                        zabelina napisała:
                        > podróż kolejami Interregion na odległość 200
                        > km kosztuje 28 zł),

                        Powiem tak, - ponieważ drogie panie maja zazwyczaj trudności ze zobrazowaniem sobie sytuacji samca, w którym widzą tylko winnego wszelkich ich nieszczęść - wyobraź sobie, że pracujesz na czarno na budowie, pociągi jeżdżą jak jeżdżą a Ty musisz dojechać do dzieci co trzy dni 400 kilometrów (zakładam w dwie strony). Bierzesz bezpłatne u szefa czy zwalniasz sie i robisz dorywczo? Postaw siebie w takim położeniu i dopiero wyciągaj wnioski...
                        Poza tym o takich sprawach to się myśli przed rozstaniem...
                        • zabelina Re: Pięknie! A sprawdzałaś rozkład jazdy? 12.03.12, 12:09
                          zalosny.jestes napisał:

                          > Powiem tak, - ponieważ drogie panie maja zazwyczaj trudności ze zobrazowaniem s
                          > obie sytuacji samca, w którym widzą tylko winnego wszelkich ich nieszczęść - wy
                          > obraź sobie, że pracujesz na czarno na budowie, pociągi jeżdżą jak jeżdżą a Ty
                          > musisz dojechać do dzieci co trzy dni 400 kilometrów (zakładam w dwie strony).
                          > Bierzesz bezpłatne u szefa czy zwalniasz sie i robisz dorywczo? Postaw siebie w
                          > takim położeniu i dopiero wyciągaj wnioski...
                          > Poza tym o takich sprawach to się myśli przed rozstaniem...

                          Oj, Żałosny jesteśsmile
                          Przeczytałeś powyżej, że ma zasądzone w wyroku sądowym wizytę co dwa tygodnie?? Nawet człowieka pracującego na budowie, stać na 112 złotych miesięcznie i poświęcenie czasu co drugą niedzielę. A o moją wyobraźnię pozwól, że będę martwić się samasmile
                      • tom-74 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 12:07
                        zabelina napisała:

                        (...)
                        > Osobiście mam wrażenie, że nikt nie czyta z uwagą zamieszczanych na forum postó
                        > w z prośbą o radę. Nihoa napisała powyżej: "...Dochody ma z innych źródeł, żyje
                        > na dobrym poziomie, mieszka u rodziców, ma auto. Dystans, który nas dzieli to
                        > 200 km."

                        Jeżeli by żył na dobrym poziomie, nie mieszkał by z rodzicami. Dla mężczyzny "dobry poziom" to własne lokum oraz kasa na drobne szaleństwa bez konieczności myślenia co będzie na koniec miesiąca.
                        Ponadto zapominasz o kosztach dodatkowych, związanych z przejazdem: wyżywienie, nocleg, zapewnienie atrakcji dzieciom.
                        Nie wprowadzaj fermentu.

                        Żeby móc cokolwiek doradzić, trzeba mieć ku temu podstawy. Podstawą tu jest informacja.
                        Chyba, że oczekujesz, by przyklasnąć Pani i napisać z ogólnym trendem: "Tak, odetnij suk..syna od telefonu, jak chce się z dziećmi zobaczyć niech waruje pod blokiem, a jak wejdzie, to dzieci mają być chore, niech zobaczy jaka Pani była dobra że się zgadzała wcześniej na to czy tamto...."
                        To chyba nie jest konstruktywne, co nie? Wniesie dużo złego do życia ich wszystkich. Nie chcę dawać takich rad.
                        • nihoa Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 12:12
                          ale on CHCE mieszkać z rodzicamiwink ma swoje mieszkanie, ktore wynajmuje - a u mamusi jest przecież wygodnie - i jak do tej pory nie musi się o nic martwić - ma wikt, opierunek + kasę na własne wydatki.
                        • zabelina Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 12:17
                          tom-74 napisał:

                          > Jeżeli by żył na dobrym poziomie, nie mieszkał by z rodzicami. Dla mężczyzny "d
                          > obry poziom" to własne lokum oraz kasa na drobne szaleństwa bez konieczności my
                          > ślenia co będzie na koniec miesiąca.
                          > Ponadto zapominasz o kosztach dodatkowych, związanych z przejazdem: wyżywienie,
                          > nocleg, zapewnienie atrakcji dzieciom.
                          > Nie wprowadzaj fermentu.

                          Mamy chyba zupełnie inne definicje słowa "ferment".
                          Tu nie odbywa się dyskusja na temat, co znaczy "dobry poziom" dla mężczyzny, tylko co zrobić, aby ojciec wywiązywał się ze swoich obowiązków względem dzieci i nie manipulował ich emocjonalnością. I nie chodzi o zapewnienie dzieciom atrakcji, tylko o bycie z nimi.
                          • tom-74 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 12:24
                            zabelina napisała:

                            > Tu nie odbywa się dyskusja na temat, co znaczy "dobry poziom" dla mężczyzny, ty
                            > lko co zrobić, aby ojciec wywiązywał się ze swoich obowiązków względem dzieci i
                            > nie manipulował ich emocjonalnością. I nie chodzi o zapewnienie dzieciom atrak
                            > cji, tylko o bycie z nimi.

                            Jak na razie nie możesz powiedzieć ze 100% pewnością, że do takiej manipulacji dochodzi. Dzieci często przejaskrawiają oraz przesadzają z reakcją na zwykłe bodźce środowiskowe, które nie są tak silne jak rozmowa z dawno nie widzianym ojcem.
                            A tak w ramach kontrakcji, dlaczego uważasz, że tylko ojciec ma się wywiązywać z obowiązków? Dlaczego matka nie ma wywiązać się z obowiązku zapewnienia poprawnego rozwoju emocjonalnego dziecka, np. poprzez zapewnienie kontaktu z ojcem (czytaj dowiezienie dzieci)? Tylko ojcowie mają obowiązki?
                            Może to przejaskrawienie trochę Cię zastanowi.
                            • lampka_witoszowska Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 13:06
                              macie podejście opisywane w literaturze pospolitej jako babskie - czego nie usłysza, to sobie dopowiedzą
                              jeden widzi w panu biedaka, drugi z dwóch tygodni zrobił 3 dni

                              problem z odbiorem - jak dla mnie - zapewne stąd, że Wasze odpowiedzi wciąż są przesycone jadem w stosunku do kobiet
                              a że "doradzacie" w temacie dzieci? no to co, dlaczego mielibyście przejmować się probloemem jakiś dzieci, skoro Wy jesteście na planie pierwszym, najpierwszym, jedynym

                              no, zwyczajnie bez sensu

                              a teraz popatrzymy na męską umiejętność przyznania sie do błędu big_grin
                              • tom-74 Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 13:12
                                Raczej w temacie relacji z byłym małżonkiem z dziećmi w tle.
                                • lampka_witoszowska Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 13:16
                                  o ile pamiętam, tu każdy rodzic widząc lekceważenie dziecka przez drugiego rodzica narzeka

                                  w tym wątku jest bardzo dużo o manipulacji dzieckiem

                                  co ojciec robi, by dziecko LEPIEJ zniosło rozstanie?
                                  konkrety proszę
                                  • moniapoz Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 13:23
                                    ale przecież znamy tylko wersję jednej strony....więc jak tu o czymś rozsądzać ?
                                    może z punktu widzenia Pana wygląda to inaczej ?
                                    ja tam widzę, że wiele złych emocji jeszcze jest w autorce wątku - nie twierdzę, że to źle
                                    ale widać, że emocje nie są przepracowane....i to może też jakoś wpływać na całą sytuację.

                                    ------
                                    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                    • tom-74 Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 13:36
                                      Zgadzam się z Tobą w 100%.
                                      • lampka_witoszowska Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 13:53
                                        ja też się zgadzam z Wami w 100% smile
                                        ale nie w tym rzecz, te emocje to temat poboczny
                                        • tom-74 Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 13:56
                                          Tu się z Tobą nie zgodzę. Emocje stanowią sedno obecnych zachowań obu stron oraz sytuacji, która się wytworzyła. Gdy wygasną, wszystko powinno stać się prostsze. Nie będzie chęci odwetu ani dopieczenia.
                                    • lampka_witoszowska Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 13:41
                                      to nie jest kwestia rozsądzania, bo tu tylko forum, a sprawy z reguły są przedstawiane przez jedną stronę - co tym bardziej nie do rozsądzania się nadaje

                                      ale jak mamy konkretne zachowania ojca i tylko temat dzieci - no, sama powiedz, którą matkę nei trafi przy takich zagrywkach? zresztą ojca opiekującego się dzieckiem podobnie

                                      ja tu te negatywne emocje rozumiem, jak Ci ktoś dziecko skrzywdzi, też Cię trafi i to też będzie zrozumiałe

                                      a porady w stylu, że dziecko uczy się empatii, jak ktoś wcześniej nawet wspomniał... na Boga,
                                      to tak, jak je uczyć współczucia dla bitych kopiąc je

                                      dziecko ma dwoje rodziców
                                      dwoje odpowiada za jak najłagodniejsze przeprowadzenie dzieci przez rozstanie
                                      nie jest formą przeprowadzania dziecka przez rozwód mówienie mu takich rzeczy, jak ten ojciec (sądząc po zachowaniu dziecka potem) - dziecko nie powinno usiłować odpowiadać za uczucia ojca i tym się martwić, bo ma swoje zmartwienia, którymi rodzice powinni się zająć - oboje
                                      • tom-74 Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 13:54
                                        Lampko, próbujesz wymagać od człowieka który nie sprawdził się w relacjach rodzinnych dojrzałego podejścia do rozwoju dziecka. Zwróć uwagę na wcześniejsze posty autorki. On nie pracował, manifestował bezradność oraz brak umiejętności podtrzymania jakichkolwiek PR.
                                        To co się teraz dzieje, może być manifestacją poczucia krzywdy, trzeba coś z tym zrobić, bo może to niekorzystnie wpłynąć na obecny związek Autorki oraz na rozwój dzieci.
                                        Reakcje bezpośrednie w stosunku do ojca mogą tylko podsycić jego działania a to odbije się bezpośrednio na dzieciach. Stąd wzięła się moja rada.
                                        • lampka_witoszowska Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 14:05
                                          ale że chodzi o dzieci, to ja bym jednak się z panem nie liczyła tak, jak z nimi - i tu niestety im częściej tata wzbudza w dzieciach zwykłe cierpienie i poczucie niemocy, to tym bardziej bym działała - tak jak pisałam, maile do taty z opisem sprawy, zachowania dziecka, podpowiedzi, co im ułatwi życie - i psycholog, jesli to nie zadziała

                                          a jak to nie zda egzaminu, to ograniczenie tych telefonów, bo co innego?

                                          a w międzyczasie emocje można sobie obopólnie leczyć, dopieszczać się cxy co kto potrzebuje
                                          • tom-74 Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 14:15
                                            Też tak myślałem, pokazać dzieciakowi wszystko i dokładnie przedstawić jak to przebiegło. Ale to jest jeszcze dziecko. Psychika nie jest dobrze ukształtowana, brak mocnej ramy, która by podtrzymała upadek. Zbyt duża krzywda by się stała.
                                            Przyjdzie czas, dzieciak sam zapyta jak to było. Na razie pozostaje mi zapewnienie dziecku kąta w domu, pomimo tego, że ze mną nie mieszka. W chwilach lepszego humoru Pani Właścicielki, gdy jest u mnie, pokazywanie jak powinna wyglądać relacja między kochającymi się ludźmi.
                                            A wiesz co ostatnio usłyszałem? "Sorry tata, mama nie zgodziła się, żebym przyjechał."
                                            Ledwo co powstrzymałem się, żeby kur.. nie zacząć rzucać. Planowałem to od kilku tygodni. Niby wszystko było ustalone.
                                            • tom-74 Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 14:42
                                              I jak postępować z taką artystką jak moja ex? Może ktoś poradzi? Mi już ręce opadają.
                                              • lampka_witoszowska Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 15:53
                                                ustalaj z matką, nie z dzieckiem?
                                                to tak na wyrost, bo przeczytałam tylko o jednej sytuacji
                                                • tom-74 Re: zwyczajnie bez sensu 13.03.12, 06:59
                                                  Akurat tutaj nie ma co ustalać z matką. Zgodnie z orzeczeniem sądu nt. kontaktów przypadał mój weekend.
                                                  • lampka_witoszowska Re: zwyczajnie bez sensu 13.03.12, 08:56
                                                    a znasz powód, dla którego odwołała spotkanie? skontaktowała się z Tobą w tej sprawie?
                                                  • tom-74 Re: zwyczajnie bez sensu 13.03.12, 09:09
                                                    Nie odpowiada na e-maile, odrzuca rozmowy telefoniczne, sms-y idą w próżnię.
                                                    Dziecka nie będę wypytywał. Jak będzie chciało, samo powie.
                                                    Podejrzewam, że kolejna wielka miłość wystawiła ją do wiatru, więc się mści na całym świecie.
                                              • moniapoz Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 16:22
                                                może załóż nowy wątek bo tak to jakoś Twoje pytanie ginie w tym - a sama jestem ciekawa rad.

                                                ------
                                                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                            • lampka_witoszowska Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 16:02
                                              jestem całkowicie przeciwna uświadamianiu dziecka, jak to było i wciąganiu dziecko w rozsądzanie
                                              i jak jedno nie umie chronić dziecka, tylko myśli wyłącznei o sobie, to niestety, dziecko się przed takim rodzicem chroni
                                      • moniapoz Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 14:09
                                        Lampko
                                        rozumiem autorkę i jej negatywne emocje, ale uważam, że mają one wpływ także na dzieci i na samego exa.
                                        exa nie wybielam, bo widać jak na dłoni, że sobie kiepsko radzi - chyba w ogóle w życiu nie tylko w życiu rodzinnym (mieszka z rodzicami bo mu tak wygodnie, nie pracuje....normalnie kompletny brak dojrzałości)
                                        ale czy rozwiązaniem problemu będzie odcięcie ojca od telefonu do dzieci ? nie sądzę.

                                        ------
                                        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                        • lampka_witoszowska Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 16:13
                                          ja bym jednak najpierw starała się wytłumaczyc mu, jak działa na dzieci, moż eot przy odrobinie jego dobrej woli zadziała i będzie ok

                                          jak nie, a psycholog też nic nei zmieni - to jeśli telefony rozbijają dziecko, pisałabym maila w stylu misia koali, żeby był na wszystko dowód (niestety, czasem to potrzebne, jeśli druga strona jeszcze mocno wojuje) dlaczego proszę o ograniczenie telefonów do dzieci

                                          ale wolałabym nie, naprawdę - tylko moje wolenie przeciwko smutkowi dziecka i obciążaniu ich problemami taty, który nei chce współpracować w temacie dzieci - to ja jednak wybieram mniejsze zło
                                          a to zalezy od sytuacji
                                          • moniapoz Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 16:18
                                            jasne....o to mi chodzi. nie wiem czemu odniosłam wrażenie, być może błędne, że autorka jako pierwsze rozwiązanie bierze odcięcie od nieodpowiedzialnego ojca.
                                            rozumiem, że to byłoby najprostsze, ale może warto dla dzieci jednak spróbować metodą zdartej płyty przekazać ojcu informacje co robi źle i jak to dzieci czują ?
                                            oczywiście ojca się nie zmusi do ojcostwa jeżeli tego nie chce lub nie dojrzał, ale ja bym próbowała a ograniczenie kontaktu wprowadziła dopiero wtedy gdy już wszystkie szanse ex by wykorzystał.

                                            ------
                                            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                            • lampka_witoszowska Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 16:32
                                              dokładnie, tyle, że nie wiadomo, jak mocno dzieci odczuwają skargi ojca - i czy jakakolwiek metoda zadziała
                                              ale wszelkie możliwe należy wykorzystać

                                              dlatego dobrze też czasem podeprzeć sie psychologiem, oni mają pomysły, jak można spróbować komuś coś przekazać w przyswajalny sposób
                                              i oby wszystkim na zdrowie wyszło
                                  • tom-74 Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 13:25
                                    Co MATKA robi, by dziecko lepiej zniosło rozstanie?
                                    Konkrety proszę.

                                    Dzisiaj jestem mocno przekorny smile
                                    • lampka_witoszowska Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 13:51
                                      nie wiem
                                      problemem jest zachowanie ojca, w moim odbiorze

                                      gdyby jciec zajmowąłs ię dziećmi,a matka robiłay takie numery, problemem zdecydowanie byłoby zachowanie matki

                                      ps. co matka robi to matka może nam opisze , a może ojciec by opisał, gdyby miał kontakt z dziećmi i więcej wiedział

                                      ps.ps. o raju, Tom, nawet nie pisz, że to w ogóle jest przekora smile niemój by Ci pokazał, co to jest przekora... hehe
                                      może
                                      mi pokazał, Tobie może też by pokazał

                                      nie, jednak nie
                                      Tobie by nie pokazał
                                      z Tobą by na piwo poszedł i póki byś nie został jego żoną, to by Ci nei pokazął przekory
                                      nie, no masz szczęście, chłopie
                                      • tom-74 Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 14:01
                                        Mam strasznie przekorne kobietki w domu smile Córcia lepsza od mamusi smile
                                        Ale to jest to czego szukałem. Partner musi mieć własne zdanie i umieć je obronić. To bardzo cenię. A że czasami są to dyskusje dla dyskusji - przekora, nie zgadzam się bo chcę podyskutować... Resztę sama sobie dopowiedz.
                                        • lampka_witoszowska Re: zwyczajnie bez sensu 12.03.12, 14:06
                                          i o to chodzi smile
                        • ada828 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 14.03.12, 21:05
                          Dla mężczyzny "d
                          > obry poziom" to własne lokum oraz kasa na drobne szaleństwa bez konieczności my
                          > ślenia co będzie na koniec miesiąca.
                          > Ponadto zapominasz o kosztach dodatkowych, związanych z przejazdem: wyżywienie,
                          > nocleg, zapewnienie atrakcji dzieciom.

                          Żenada. Czyli tatuś jest doby, bo może być "tatusiem" i odpowiednio się prezentować dzieciom. Rozumiem tytuł autorki.
                          • tom-74 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 15.03.12, 07:19
                            ada828 napisała:

                            > Dla mężczyzny "d
                            > > obry poziom" to własne lokum oraz kasa na drobne szaleństwa bez konieczno
                            > ści my
                            > > ślenia co będzie na koniec miesiąca.
                            > > Ponadto zapominasz o kosztach dodatkowych, związanych z przejazdem: wyżyw
                            > ienie,
                            > > nocleg, zapewnienie atrakcji dzieciom.
                            >
                            > Żenada. Czyli tatuś jest doby, bo może być "tatusiem" i odpowiednio się prezent
                            > ować dzieciom. Rozumiem tytuł autorki.

                            Wyrywasz zdanie z kontekstu. Przeczytaj jeszcze raz całą gałąź wątku.
                    • nihoa Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 12:03
                      Ex mieszka z rodzicami. Mają dobre warunki mieszkaniowe. Ma auto i zyje na dobrym poziomie (mimo, że nie pracuje). Zawsze bardzo pozytywnie podchodziłam do wizyt dziewczynek u taty - bo widze że one tego potrzebują. Często je tam zawoziłam jak miałam zawodowo po drodze - dogadywaliśmy się dobrze. nie potrafię zrozumiec dlaczego on jakby nagle stracił zainteresowanie. Ostatnia wizyta była w Boze Narodzenie ( 3 dni ) Ex planuje następną na Wielkanoc.
                      • tom-74 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 12:13
                        To może wystarczy rozmowa z ojcem? Proste pytanie o to, co się dzieje z nim i wyjaśnienie jak reagują dziewczynki na niektóre rozmowy z nim i jakie są Twoje obawy co do tego.
                        Znasz go dobrze, powinnaś wiedzieć jak taką rozmowę przeprowadzić bez wywoływania spięć.
                        Może jego sytuacja nie jest w cale tak wesoła jak Ci się wydaje i należało by mu trochę pomóc w kontaktach z dziećmi, zamiast się pieklić?
                        • nihoa Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 12:26
                          odpowiedź jest jedna - będę przyjezdżał jak znajdę pracę. Której nie szuka bo jeszcze przed rozwodem - w sumie 7 lat jest bez pracy. Bo nie musi - ma rodziców, mieszkanie itd.
                          • nihoa Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 12:35
                            mogę dzieci dowozić.

                            dużo pracuję, żeby dzieci miały w miarę normalne dzieciństwo. psa, szkołę gotowania, zajęcia plastyczne - bo lubią.
                            codziennie się nimi opiekuję, zawozę, przywoże gotuje piorę.

                            obowiązkiem exa jest odebrać dzieci w piatek i odwieźć w niedzielę - raz na 2 tyg.

                            po to się z nim rozwiodlam, żeby przwestać robić wszystko za niego. i nie chcę znowu zaczynać.
                            • tom-74 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 12:46
                              Dowożenie tu nic nie da. Z tego co napisałaś, wnioskuję, że ojciec nie koniecznie chce widywać córki. Może kiedyś to się zmieni.
                            • ada828 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 14.03.12, 21:10
                              Nie wywalczysz miłości ojca Twoich dzieci dla nich. Nie jesteś ze swoim mężem, jemu to pasuje, tak trzymaj. Nie układaj za bardzo życia własnym dzieciom. To one będą oceniać rodzicielstwo, mamy i taty.
                          • tom-74 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 12:36
                            Zrewiduj trochę swoje nastawienie. W ten sposób nic dobrego nie osiągniesz.
                            Z zebranych informacji mogę poradzić tylko cierpliwość w stosunku do ex i otaczanie ciepłem córek, żeby złagodzić pojawiające się u nich napięcia. Bynajmniej nie komentuj ani nie tłumacz zachowania ojca. Pokazuj jak bardzo je kochasz i jak są dla Ciebie ważne. Bądź dla nich elementem stałym, opoką i wsparciem.

                            Powodzenia
                            /T
                            • zmeczona100 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 21:14
                              Alter ego altza.
                      • mola1971 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 13:47
                        nihoa napisała:
                        nie potrafię zrozu
                        > miec dlaczego on jakby nagle stracił zainteresowanie. Ostatnia wizyta była w Bo
                        > ze Narodzenie ( 3 dni ) Ex planuje następną na Wielkanoc.

                        A może on ma nową kobietę? I stąd ta nagła zmiana, brak zainteresowania dziećmi.
                        Niektórzy tak mają. Z chwilą pojawienia się nowej kobiety, odcinają się od przeszłości, w tym od dzieci.
                        Jeśli taki jest powód, to nic na to nie poradzisz.
                        • zabelina Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 13:57

                          > A może on ma nową kobietę? I stąd ta nagła zmiana, brak zainteresowania dziećmi
                          > .
                          > Niektórzy tak mają. Z chwilą pojawienia się nowej kobiety, odcinają się od prze
                          > szłości, w tym od dzieci.
                          > Jeśli taki jest powód, to nic na to nie poradzisz.

                          I to może być wytłumaczeniemuncertain
                          • mola1971 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 15:47
                            Jest też opcja taka, że exowi nie podoba się to, że Nihoa z kimś się związała i w taki infantylny sposób się na niej odgrywa.

                            Tak czy inaczej, wpływu żadnego na zachowanie exa nie ma i mieć nie będzie. Nie da się nikogo zmusić do tego, by umiał kochać własne dzieci i ich dobrem, a nie swoimi fochami, się kierował.
                      • mayenna Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 13.03.12, 08:32
                        W podobnej sytuacji, jak tata nawalał z odwiedzinami, dawałam telefon dziecku i ona sama pytała czemu jej nie wziął .
                        Moim zdaniem dla dziecka gorsze będzie milczenie ojca niż rozmowy o tym jaki to on jest samotny. Rozmawiałabym z dzieckiem o tym. Tata mieszka u swoich rodziców i nie jest sam bo rodzice kochają swoje dzieci.Tęskni za córkami bo to normalne, ona tez przecież tęskni.I tak dalej...
                  • paraben Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 12.03.12, 14:43
                    A ja Cie doskonale rozumiem. Facet, ktory jak za przeproszeniem d..pa wolowa miauczy dziecku do sluchawki- manipuluje nim dla wlasnych korzysci i jest totalnym egoista. Nie zdaje sobie sprawy jaka wyrzadza krzywde dzieciom- znam to z doswiadczenia.Nawet jesli jest nieszczesliwy biedny i smutny- nie powinien opowiadac o tym dzieciom, bo to powoduje w nich niepokoj i smutek- a naprawic tego nie sa w stanie. Moj eks np bral corke do siebie w nocy- zeby sie pocieszyc i miec kogo przytulic, bo taki byl samotny- a potem jak wracala do mnie to awantura byla i zal ze ona sama spac nie chce i do tego oczywiscie smutek bo tata jest samotny. I tak samo przelewal zale na dziecko. Bylam ostatnio na kursie "rodzicielstwo po rozwodzie"- oprocz kilku dobrych porad powiedziano tam, ze niestety-nie da sie kontrolowac tej drugiej strony. Jesli matka/ojciec- zachowuja sie wobec dziecka tak, ze czuje sie ono zle/niestabilnie itp- to jedyne co mozna zrobic to postarac sie zapewnic jak najstabilniejsza sytuacje u siebie w domu. W Twoim przypadku odbylabym porzadna rozmowe z ojciem dzieci i wylozyla jak wplywa na nie takie egoistyczne zachowanie. A jesli to nie pomoze- to tylko rozmawiac, rozmawiac, rozmawiac- i tlumaczyc dzieciom ze nie maja w tym zadnej winy oraz ze nie moga tego naprawic a rozwiazanie sytuacji musza zostawic doroslym. Mozesz je zapewnic ze ze swojej strony zrobisz wszystko, aby bylo im dobrze i bezpiecznie, a tata jest dorosly i musi poradzic sobie ze swoimi problemami sam.
                    • ada828 Re: szkoda, że Twoje czytanie jest mocno wybiórcz 14.03.12, 21:27
                      Zgadzam się. Nie można ponosić odpowiedzialności za drugiego rodzica. Ja wolałabym by mój mąż okazał się lepszym ojcem, ale jest jaki jest i tyle. Przede wszystkim to nie mój ojciec.
    • lampka_witoszowska Re: "tatuś" 11.03.12, 12:48
      wzbudzanie w dziecku - małym - troski o tatusia tekstami, że tacie smutno i źle - moim zdaniem mocno nie jest w porządku
      inaczej brzmi, że ojciec kocha i tęskni za dziećmi i postara się jak najczęściej je widywać (pod warunkiem, że to nie będą czcze słowa) - to dziecku da dużo więcej

      przysżło mi do głowy, że mogłabyś spróbować tacie wyjaśnić, na spokojnie, jak dzieci reagują i że w ten sposób wzbudza w nich smutek, a nie więź - i delikatnie podpowiedzieć, jak może dzieciom pomóc przeżywać rozłąkę - i to koniecznie bym spróbowała, pewnie mailem - byle spokojnym i wyważonym, bez pazurów, bo nikt pazurów nei lubi i masz murowane, że nei przyjmie niczego

      jak się nie da, a tata będzie brnął w takie gry, to pozostaje zawsze wizyta u psychologa dziecięcego, przy czym na którąś kolejną będzie konieczne zaproszenie ojca i może w ten sposób uda się podjąć współpracę
    • minnie_su Re: "tatuś" 11.03.12, 13:44
      pierwszy krok, jesli chcesz rzeczywiscie cos zmienic, to zmiana slownictwa. "tatusia" zostaw dla twojego ojca. o exmezu naucz sie mowic exmaz, "byly maz" lub "ojciec moich corek". jak to opanujesz, przyjdzie czas na krok nastepny...
      • lampka_witoszowska Re: "tatuś" 11.03.12, 17:56
        w języku polskim nie istnieje słowo "exmąż"

        w świecie opartym na zrozumieniu nei istnieje możliwość traktowania drugiego człowieka z góry i wyznaczania, kiedy i na co w jego życiu przyjdzie czas

        a skoro już tak strasznie chcemy nauczać innych szacunku do drugiego człowieka, należy zwracać się do niego z wielkiej litery, pisząc choćby "Twojego ojca"
        • scibor3 Re: "tatuś" 12.03.12, 09:25
          Pisanie zaimków osobowych wielką literą, poza korespondencją prywatną, jest błędem i nie ma nic wspólnego z szacunkiem tylko z nową "wiejską" modą.
          • mola1971 Re: "tatuś" 12.03.12, 10:16
            A dlaczego od razu z wiejską? I dlaczego nową? Toż mnie w szkole podstawowej, wieeeeele lat temu, uczyli zasad ortografii.
            Odkąd piszę na forum używam dużych liter w zaimkach. Wychodzi więc na to, że jestem wieśniarą big_grin
            • zmeczona100 Re: "tatuś" 12.03.12, 10:24
              Moment wink
              Zwracając się do kogoś bezpośrednio - piszemy wielką literą, ale pisząc o kimś (On- tj. ex, Ona tj. exica itp.) jest błędem smile Bo wielkie litery w stosunku do trzeciej osoby są zarezerwowane tylko dla Boga smile
              • mola1971 Re: "tatuś" 12.03.12, 10:29
                Toż przecież napisałam, że ortografii (i gramatyki) uczyli mnie w podstawówce, więc wiem smile
                Dużej litery używać można wyłącznie w osobie drugiej, liczby pojedynczej i mnogiej.
                Te wszystkie On/Ona, a zawłaszcza Ja/My, drażnią mnie niemiłosiernie uncertain
                • zmeczona100 Re: "tatuś" 12.03.12, 11:00
                  Kurkawodna, zwracam honor; coś mi się po.eprzyłouncertain
                • lampka_witoszowska Re: "tatuś" 12.03.12, 13:10
                  ale tez jak strasznie chcemy komuś zrobić przyjemność i pisać o jego ojcu, tatusiu czy tacie - to zawsze możemy napisać : Twojego Ojca/Tatusia/Taty smile

                  ale owszem, tylko przy zwracaniu się bezpośrednio do kogoś
          • lampka_witoszowska Re: Scibor3 :) 12.03.12, 13:14
            obawiam się, że kompletnie nie uważałeś na lekcjach języka polskiego smile
            zawsze możesz nadrobić, ćwiczenie czyni mistrza
      • zalosny.jestes Ja bym sugerował pójść dalej i używać zwrotu 12.03.12, 09:31
        minnie_su napisała:

        > pierwszy krok, jesli chcesz rzeczywiscie cos zmienic, to zmiana slownictwa. "ta
        > tusia" zostaw dla twojego ojca. o exmezu naucz sie mowic exmaz, "byly maz" lub
        > "ojciec moich corek". jak to opanujesz, przyjdzie czas na krok nastepny...

        dawca nasienia.
        • malgolkab Re: Ja bym sugerował pójść dalej i używać zwrotu 13.03.12, 12:18
          zalosny.jestes napisał:

          > minnie_su napisała:
          >
          > > pierwszy krok, jesli chcesz rzeczywiscie cos zmienic, to zmiana slownictw
          > a. "ta
          > > tusia" zostaw dla twojego ojca. o exmezu naucz sie mowic exmaz, "byly maz
          > " lub
          > > "ojciec moich corek". jak to opanujesz, przyjdzie czas na krok nastepny..
          > .
          >
          > dawca nasienia.
          >
          a dlaczego? przecież kobiety to jajniki, a nie dawczynie komórek jajowych.... więc Ty jesteś zwykłym jądrem (albo jajem jak wolisz)
          • zmeczona100 Re: Ja bym sugerował pójść dalej i używać zwrotu 13.03.12, 21:51
            malgolkab napisała:

            > a dlaczego? przecież kobiety to jajniki, a nie dawczynie komórek jajowych.... w
            > ięc Ty jesteś zwykłym jądrem (albo jajem jak wolisz)

            No żartujesz! Zwykłą wydmuszką jest.
    • altz Re: "tatuś" 11.03.12, 20:04
      Pytasz o to, co mysli byly maz obcych ludzi na forum? smile
      Byloby to smieszne, gdyby nie dotyczylo dzieci.
      Poczekaj, zaraz znajda sie osoby, ktore beda wiedzialy lepiej od Bylego, niz on sam. smile

      Moze staraj sie o dluzsze pobyty dzieci u ojca?
      • zmeczona100 Re: "tatuś" 11.03.12, 20:07
        > Moze staraj sie o dluzsze pobyty dzieci u ojca?

        Konkrety, Altz, konkrety.
      • nihoa Re: "tatuś" 11.03.12, 21:15
        altz ja wiem co myśli mój były - ma dzieci gdzieś. ja szukam na forum cienia nadzieji, że jest inaczej. że może jak będę mu je zawozić, dostarczać to będzie miał z nimi kontakt.
        • zmeczona100 Re: "tatuś" 11.03.12, 21:25
          Twój były nie jest dzieckiem, więc swój rozum mieć powinien. A jak go nie ma, to za późno na wychowywanie i przekonywanie o czymś, co powinno być normą dla dorosłych...

          Teraz myslisz o tym, aby je zawozić; potem może zaczniesz mu płacić, aby tylko dzieci miały z nim kontakt....

          Dzieci mają prawo do kontaktów z rodzicami, ale za jakość i ilość tych kontaktów odpowiada tylko dorosły. Skoro tacie nie zależy na swoich dzieciach, to nie sprawisz, aby stały się dla niego ważne. Nie ma takiej możliwości.
        • mayenna Re: "tatuś" 12.03.12, 06:39
          nihoa napisała:

          > altz ja wiem co myśli mój były - ma dzieci gdzieś.

          Skąd taki wniosek?
          • zalosny.jestes Bo wszystkie tak mówią po rozwodzie? 12.03.12, 09:32
            mayenna napisała:

            > > altz ja wiem co myśli mój były - ma dzieci gdzieś.
            >
            > Skąd taki wniosek?
            • nihoa Re: Bo wszystkie tak mówią po rozwodzie? 12.03.12, 10:03
              fajnie dorabiacie sobie rzeczywistość;-/
              rozwiodłam sie bardzo pokojowo, mamy dobry kontakt, mąż (ex mąż, były - myślę, że semantyka nie jest tak ważna) jeździł moim autem jeszcze rok po rozwodzie bo mi nie spieszyło się ze sprzedażą a jemu z kupnem. nie walczymy o nic.
              rozwiodłam się bo był skupionym tylko na sobie egoistą - i tak jest do tej pory - najważniejsze jest to co on chce powiedzieć dzieciom - czy one po takiej rozmowie płaczą, cierpią to już go nie interesuje. mimo, że ma środki, mozliwości, czas (i wyrok sądu), żeby zabierać małe co 2 tyg - i co ważne starsza bardzo na to czeka - olewa to. Młodsza ponieważ nie ma z nim kontaktu prosi ciągle mojego partnera, żeby udawał jej tatę. Nie wiem czy jest jakiś sposób żeby go zmotywować - bo wydaje mi się, że dziewczynki niedługo o nim zapomną.
              • zalosny.jestes Zanim napiszę coś jeszcze, odpowiedz mi na 12.03.12, 10:06
                pytanie...czym jest wg Ciebie "rzeczywistość"? Chodzi o Twój punkt widzenia?
    • zmeczona100 Re: "tatuś" 12.03.12, 10:30
      Nihoa, odpuść sobie nie tylko odpowiadanie na posty żałosnego, ale w ogóle czytanie jego wypocin smile
      Ten facet to idealny przykład na to, że nie wszyscy nadają się na ojców i partnerów życiowych, chociaż mają oprzyrządowanie między nogami- i to wcale nie puste.
      • zalosny.jestes Bezsilność jajników brzmi dla mnie jak trąbka 12.03.12, 11:47
        zmeczona100 napisała:

        do boju. Proszę o więcej...
        • zmeczona100 Re: Bezsilność jajników brzmi dla mnie jak trąbka 12.03.12, 21:15
          Szkoda czasu na Ciebie.
          • lampka_witoszowska Re: Bezsilność jajników brzmi dla mnie jak trąbka 12.03.12, 21:41
            Słuchaj, a może nei szkoda? może on się kiedyś zwyczajnie zużyje i sam usłyszy absurd tego, co mówi?
            ja nie lubię się poddawać... smile
            silne jajniki mam, jak nic big_grin
            • zmeczona100 Re: Bezsilność jajników brzmi dla mnie jak trąbka 12.03.12, 22:03
              > może on się kiedyś zwyczajnie zużyje

              Tiaaa, toż to jakieś perpetuum mobile jest.

              Podtrzymuję swoje zdanie; wolę ten czas spędzić na przyjemnościach- choćby obejrzeć Zgon na pogrzebie wink
              • lampka_witoszowska Re: Bezsilność jajników brzmi dla mnie jak trąbka 12.03.12, 23:55
                Niemożliwe, nie ma takiego perpetuum mobile, którego człowiek logiczny nie da rady zepsuć wink

                miłego oglądania filmu smile
                • zmeczona100 Re: Bezsilność jajników brzmi dla mnie jak trąbka 13.03.12, 00:01
                  no ba! Ale my o żałosnym, a nie o logicznym przecież rozprawiamy wink

                  Film polecam- humor angielski; rewelacja smile
          • malgolkab Re: Bezsilność jajników brzmi dla mnie jak trąbka 13.03.12, 09:14
            zmeczona100 napisała:

            > Szkoda czasu na Ciebie.
            przestańcie w końcu odpowiadać na żałosne wypociny żałosnego jądrasmile póki będziecie go "karmić", nigdy nie spocznie
            • lampka_witoszowska Re: Bezsilność jajników brzmi dla mnie jak trąbka 13.03.12, 11:42
              Małgosia, nie mogę smile
              mam niezaspokojone zacięcie, chwilowo nei mam uczniów, bo zaczęli za dobre stopnie dostawać, dziecko w porządku - to męczę tego króliczka forumowego ile wlezie (ale whumanitarnych celach, żeby nei było)
              • malgolkab Re: Bezsilność jajników brzmi dla mnie jak trąbka 13.03.12, 12:04
                jak tam chceszsmile ja lubię dyskutować z kimś, kto inteligencją przewyższa stułbię, szczególnie jak mamy odmienne poglądysmile pedagogicznego zacięcia nigdy nie miałam, stąd broniłam się przed pracą dydaktyczną i tak mi zostało...
                • lampka_witoszowska Re: Bezsilność jajników brzmi dla mnie jak trąbka 13.03.12, 14:11
                  ludzie się na szczęście różnią smile

                  jak najbardziej się zgadzam co do poziomu adwersarza, żeby dyskusję uprawiać - do głowy mi nie strzeliło jeszcze rozmowy z Żałosnym nazywać dyskusją, nie przesadzajmy z optymizmem, przynajmniej na razie
                  • malgolkab Re: Bezsilność jajników brzmi dla mnie jak trąbka 13.03.12, 14:15
                    lampka_witoszowska napisała:

                    -
                    > do głowy mi nie strzeliło jeszcze rozmowy z Żałosnym nazywać dyskusją, nie prze
                    > sadzajmy z optymizmem, przynajmniej na razie
                    >
                    smile
    • braktalentu Re: "tatuś" 12.03.12, 13:04
      "Nie wiem, czy ograniczyc mu te rozmowy, które poza totalnym rozpieprzeniem dziecka
      > (pakuje się bo tata obiecał, ze ją weźmie na wielkanoc, martwi się o tatusia bo jest taki sam, nie ma nikogo i smutny;-/) nic im nie dają. "

      Nie zgodzę się, że takie rozmowy nic nie dają. Uczą dziecko, że czasem ludzie, nawet Ci najbliżsi nie dotrzymują słowa. Jako matka, możesz tylko stać z szeroko otwartymi ramionami, podstawiać mankiet do smarkania i ramię do wypłakiwania się, a na początku pewnie i telefon, żeby spakowane dziecko zadzwoniło do taty i zapytało czemu je wystawił. Ograniczenie rozmów opóźni jedynie proces uodparniania się na manipulację ojca (o ile taka faktycznie ma miejsce) i zabliźniania się rany po olaniu przez niego (niedotrzymywanie umów z dzieckiem jest jego olewaniem).

      "> Czy wozić je do niego na siłę (strata czasu i marnych alimentów). nie widzę w t ym sensu bo on chyba ma je po prostu w dupie - telefon raz na 3 dni mu wystarcza;-/"

      A jakie były uzgodnienia w tej sprawie? W planach wychowawczych tworzonych w trakcie mediacji rodzice określają również zasady na których odbywają się przejazdy dzieci między nimi. W wyrokach sądowych chyba nadal kwestie transportu pozostawia się nierozwiązaną i zwyczajowo rodzice codzienni obarczają kosztami i organizacją przejazdów rodzica weekendowego. Jak to się stało, że ojciec dzieci mieszka 200km od nich? Które z Was podjęło decyzję o wyprowadzce?
    • ada828 Re: "tatuś" 14.03.12, 20:58
      Odzywać się, gdy dziecko ma problem, wtedy wyrazić swoje zdanie, że tata nie dotrzymuje słowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka