13.03.12, 13:06
może zacznę od tego że jestem tu nowa. Jak przeglądam wątki na forum widzę że macie prawdziwe problemy, przy których mój wydaje się fanaberią. Ale niech tam - zaczęłam to napiszę.

Jestem jeszcze przed. Tzn nie zaczęłam rozmowy o rozwodzie. Ale chcę go - po 10 latach małżeństwa nie mam wcale uczuć do mojego męża. Nie kocham go, nie ma w nim nawet nic co lubię. Nie jest złym człowiekiem, tylko do siebie nie pasujemy. Nie pije, nie bije, nie zdradza. Ba - nawet znajomych nie ma. Jestem dla niego całym światem - słyszę że mnie kocha kilka - kilkanaście razy dziennie. I pyta czy ja też go kocham. I odpowiadam że tak bo co mam powiedzieć? ni z gruchy ni z pietruchy że nie kocham? A nie kocham. Totalna obojętność jest we mnie. Nie wiem jak mu to wszystko powiedzieć. Chciałabym możliwie delikatnie ale i tak mu się świat zawali. Nic mi nie zrobił poza tym że jesteśmy totalnie różni: on domator, ja bym z domu uciekała kiedy się da. on chce spokojnej pracy bez wyzwań, ja wprost przeciwnie. On nie ma znajomych, ja masę. można tak mnożyć. Jak próbuję się wyrywać, realizować siebie napotykam na sprzeciw: "znowu cię w domu nie będzie?". Duszę się. Nie mamy sobie nic do powiedzenia - brak wspólnych tematów od jakiś 2 lat. Nasze wieczory często wyglądają tak że on siedzi i się na mnie patrzy jak w obraz. I podoba mu się to!

pobraliśmy się dość młodo - miałam 19 lat, teraz nie mam jeszcze trzydziestki. On jest o rok starszy. Przed ślubem byliśmy parą z gatunku "nierozłacznych", studia razem, nawet praca przez chwilę w tym samym miejscu... Dzieci nie mamy, kredytów też nie.

Jak się rozstać z człowiekiem który świata poza mną nie widzi?
Obserwuj wątek
    • pomimo1 Re: jak..? 13.03.12, 13:15
      ojej, kochana, tutaj się zaraz gromy posypią. naprawdę, chyba nie chcesz czytać tego, co tu Ci zaraz napiszą... Powiem Ci tak; z szacunku do niego samego daj mu wolność. pewnie będzie mu bardzo ciężko, ale uwierz, że on się pozbiera i ułoży sobie życie poraz drugi. A Ty? lepiej dla Ciebie byś odeszła zanim zaczniesz go zdradzać i sama siebie "znielubisz". Myślę, że czasem tak po prostu bywa, że dobierają się ludzie zupełnie nie z tej bajki. Skoro nic Cie w tym domu nie trzyma, skoro ściany Ciebie duszą to pędź, gdzie chcesz, bo jak będziesz miała 50 lat być może nie będzie już w Tobie tej energii i odwagi na smakowanie zycia. Na szczęście nie macie dzieci, więc poza własnym żalem niewiele was będzie łaczyć. Może za rogiem czeka na Ciebie jakaś ważna sprawa do załatwienia w życiu, może jest coś, co jest Twoją bajką... Jęsli nie czujesz do swojego męża żadnych pozytywnych emocji, to po co was razem tym związkiem unieszczęśliwiać. Do odejścia potrzeba cywilnej odwagi i uczciwości i zrób to , zanim skrzywdzisz jego i siebie jakims nieprzemyślanym krokiem.
    • mayenna Re: jak..? 13.03.12, 13:20
      Co takiego się stało, ze przez 8 lat małżeństwa było dobrze, były tematy do rozmów a teraz nie ma?
      Czy widzisz szsansę na poprawę? Rozmawiałaś z mężem o problemie różnicy charakterów i upodobań? Co on na to? Wie jak się czujesz, co myślisz? Oprócz tego, ze nie kochasz, oczywiście.
      • l_salander Re: jak..? 13.03.12, 14:08
        co się stało? może sobie wszystko powiedzieliśmy? może nam się zainteresowania rozjechały? w zasadzie trudno powiedzieć czym on się interesuje - głównie gra na komputerze w wolnym czasie. ja mam jakieś hobby, lubię podróżować na co on się łaskawie godzi jak wszystko sama zaplanuję, opłacę (w sensie ze wspólnego budżetu) i zarezerwuję. Ograniczy się do krytykowania niedociągnięć, bez entuzjazmu jakiegoś.

        Żeby z kimś rozmawiać trzeba go lubić. A ja nie mam w nim nic co lubię. Sposób wyrażania poglądów, jego niechęć wobec ludzi, nieufność do świata mnie drażnią.

        Dlaczego dopiero teraz? może ja się zmieniłam? pewnie tak - ja się zmieniam bo otaczają mnie różni ludzie - ja jestem w ruchu. Czerpię z otoczenia. A on czerpie ze mnie bo nie otacza się ludźmi.
        • mayenna Re: jak..? 13.03.12, 14:41
          Ale to czerpanie z ciebie nie jest niczym złym.Jak mówisz - on Cie kocha.Rozmawiałaś z nim o problemach? to jest temat do rozmów jesli nie ma już innych.On wie że jest ci złe w tym małżeństwie?
          Masz przyzwoitego męża, który cię kocha, którego ty też kochałaś. Jeśli za tym "czerpaniem z ludzi" nie kryje sie inny facet to może warto popracować nad małżeństwem. Z innym wcale ci moze nie być lepiej i ciekawiej.
          Marudzenie na wycieczkach po prostu należy od razu ucinać stwierdzeniem ze zrobiłaś po swojemu i zawsze chętnie mu zostawisz sprawy organizacyjne jeśli umie to zrobić lepiej, a teraz ma się cieszyć bo psuje ci przyjemność.
          Porozmawiaj z mężem. Na te problemy które opisujesz są rady bo to dość małe sprawy są.
          Może poradnia małżeńska?
        • zmeczona100 Re: jak..? 13.03.12, 21:25
          czyżbyśmy miały jednego męża??

          Normalnie, mogłabym dokładnie to samo napisać, co Ty...
          próbuj terapii, albo się rozstań już teraz, albo poczekaj, aż sobie kogoś znajdzie (kto spełni jego wymagania, tzn. będzie dla tego kogoś ósmym cudem świata, z własnym piedestałem smile )

          Sposób
          > wyrażania poglądów, jego niechęć wobec ludzi, nieufność do świata mnie drażnią.


          I z czasem będzie tylko coraz gorzej. Pianę będzie toczyć na dźwięk SMSa w Twoim telefonie, a wzrokiem o mało co Cię nie zabije, jesli będziesz smiała z kimś rozmawiać w jego obecności- jeśli będzie to osobnik płci męskiej, to będzie to Twój kochanek, oczywiście.

          > Dlaczego dopiero teraz? może ja się zmieniłam? pewnie tak - ja się zmieniam bo
          > otaczają mnie różni ludzie - ja jestem w ruchu. Czerpię z otoczenia. A on czerp
          > ie ze mnie bo nie otacza się ludźmi.

          A do tego Ty się rozwijasz, a on stoi w miejscu, gdzie był te kilka lat temu...
          Normalnie mój mąż uncertain
        • kiszczynska Re: jak..? 14.03.12, 01:06
          l_salander napisała:

          > Dlaczego dopiero teraz? może ja się zmieniłam? pewnie tak - ja się zmieniam bo
          > otaczają mnie różni ludzie - ja jestem w ruchu. Czerpię z otoczenia. A on czerp
          > ie ze mnie bo nie otacza się ludźmi.

          Wbrew pozorom, brzmi to bardzo prawdziwie.. Czasami ludziom wydaje ise, ze jak staną w bezpiecznym miejscu, to zachowają je na zawsze. A tak w zyciu sue nie da, tylko ten, kto jest w ciaglym ruchu, może osiągać niosiagalna stabilizacje.
          • kami_hope Re: jak..? 16.03.12, 03:01

            kiszczynska napisała:
            kto jest w ciaglym ruchu, może osiągać niosiagalna stabilizacje.

            Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Bo samo życie jest właśnie w nieustającym ruchu i jeśli my jesteśmy częścią tego ruchu, to osiągamy z nim jedność i harmonię - stabilizację. Jeśli się zatrzymujemy, a życie przepływa obok nas, to właśnie zakłócamy naturalny ruch energii życiowej, a tym samym wytrącamy się ze stabilizacji (i powodujemy różnego rodzaju opóźnienia, rozdźwięk, dysonans rozwojowy między partnerami lub/i przyjaciółmi; czasem tak jest, że jedno z partnerów obstaje przy "starych dobrych" schematach uznając je za najsłuszniejszą metodę postępowania, podczas gdy podobne rozwiązania prowadzą do rutyny i tym samym uśmiercają naturalną żywotność związku, zabijają miłość! bo miłość, musi być w ciągłym ruchu, jej energia musi być nieustająco pielęgnowana, jeśli nastąpi "przerwa" lub zatrzymanie tej energii, to miłość po prostu się kończy).

            Nie należy mylić stabilizacji ze stagnacją.
    • kobieta306 Re: jak..? 13.03.12, 16:02
      życie jednak jest niesprawiedliwe.
      • maciekqbn Re: jak..? 13.03.12, 18:13
        kobieta306 napisała:

        > życie jednak jest niesprawiedliwe.

        Nic nowego.
        Ale co Cię przywiodło do takich refleksji?
      • mola1971 Re: jak..? 13.03.12, 19:46
        kobieta306 napisała:
        > życie jednak jest niesprawiedliwe.

        Też tak pomyślałam.
    • moniapoz Re: jak..? 13.03.12, 16:07
      szczerze mówiąc to jeżeli nie ma dzieci ani kredytów a Ty czujesz to co czujesz i nie ma szans, żebyście poszli obydwoje na kompromisy - to ja bym się rozwiodła, ale najpierw próbowała przekazać mężowi jak ja się czuję i czego oczekuję - może faktycznie terapia bo wtedy komunikacja powinna być bardziej skuteczna i ukierunkowana na problem i jego rozwiązanie ?
      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • lampka_witoszowska Re: jak..? 13.03.12, 18:16
      zróbcie jak "Pan i Pani Smith" - idźcie na terapię
      najwyżej rozstaniecie się spokojnie i po ludzku
      a może i odnajdziecie to, czego wam brakuje

      jak juz ktoś pisał, następny nei musi być lepszy

      wręcz każdy następny może być coraz gorszy, a głupio sie rozwieść i potem myśleć, że można było spokojnie żyć, a nie szukać mocniejszych doznań
    • heksa_2 Re: jak..? 13.03.12, 22:28
      Każdy związek ma określony zasób energii. Jak energia wygasa, nie ma się czym ładować. Skoro nie ma dzieci, może nie warto zatruwać sobie życia?
      • searam Re: jak..? jak to jak ? 14.03.12, 02:27
        Po prostu uczciwie sie go spytaj, czy rozumie, ze od niego odchodzisz w najblizszym czasie...
    • ninaa Re: jak..? 14.03.12, 08:31
      A ja rozumiem. I myślę, że ona nawet dobrze nie będzie rozumiał o co Ci chodzi, jeśli zaczniesz mówić.. Argumenty będą monotematyczne : przecież ja Cię kocham, dla Ciebie wszystko, jesteś moim światem..
      Ty chcesz kogoś gonić. Chcesz żeby Cię pobudzał, żeby był partnerem w szaleństwie ! Rozumiem jak cholera. I jestem za tym, że masz prawo powiedzieć "dość". Masz inne potrzeby. Udusisz sie w tym związku..
      U nas też tak było. Nijakośc mojego męża zawiodła go w stronę nieróbstwa, filmów, gier i alkoholu. Nie zależy mu na niczym, podczas gdy mi zależy na wszystkim. Ciagnęłam go gdy mogłam..., ale pękło coś. Teraz już nie chcę ciągnąć, bo najpierw słyszę niezadowolenie i stałe "NIE WYMYŚLAJ". On już nie chce się wyrwac z marazmu. I koło się toczy ..., a jest coraz gorzej.
      Mówili mi tu, że małżeństwo nie jest niewolnictwem. I ze każdy ma prawo dbać o swoje szczęście. Ty też masz prawo. Odbudowuj terapią jeśli go jeszcze lubisz...
      Powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka