Dodaj do ulubionych

Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemienna!!

26.03.12, 10:38
Drodzy czytelnicy i piszacy na forum<
Czytam Was od dawna i nieraz forum pomoglo mnie, ustawilo do pionu, przywrocilo do zycia.
Teraz opisze swoja historie, bo potrzebuje jakiegos podtrzymania na duchu, chociaz pewnie dostane gromy i ostrzezenia, przynajmniej od wiekszosci piszacych tu kobiet. Przepraszam za chaotyczny opis, bledy ortograficzne i gramatyczne... ale do rzeczy.
W piatek dostalam pismo od adwokata mojego jeszcze meza, ze sklada do sadu wniosek o uregulowanie kontaktow z dziecmi i mam sie zastanowic czy zgadzam sie na negocjacje w tej materii, ale moj maz chce baaardzo szerokich kontaktow (nie bylo sprecyzowane jakich), i mam byc swiadoma, ze wobec prawa kobieta i mezczyzna sa rowni...
Pierwsza moja mysl bede walczyc do upadlego o przyznanie mnie glownego pobytu dzieci (9-lat i 7-lat), bo to ja pracowalam na pol etatu i to ja jezdzilam z nimi na wakacje , odwozilam na zajecia dodatkowe, chodzilam do dentysty etc.. Zrobilam jednak rozeznanie w temacie, i okazalo sie ze, faktycznie ograniczenie kontaktow dzieci z mezem do weekendow i jakiegos popoludnia jest niemozliwe (w takim kraju zyje, taka sytuacja jest tylko mozliwa jak sie ojciec dziecka dobrowolnie na to zgodzi, co do reszty sadu nie obchodza wartosci moralne i mozliwosci wychowawcze ojca).
Przlomowym momentem jednak byla rozmowa z dziecmi, okazalo sie, ze one sie rozwodu wcale nie boja (a ciagnelo sie to tak dlugo ze wzgledu na nich), ale baja sie stracic albo mame albo tate. Zwlaszcza syn jest zwiazany z ojcem, i powiedzial ze tak bedzie lepiej dla nas Wszystkich, ale on by chcial mieszkac tydzien z mama, tydzien z tata, bo inaczej bedzie tesknic.
Podjelam chyba wiec najtrudniejsza i najdramatyczniejsza decyzje w calym moim zyciu, poddam sie bez walki i sama zaproponuje takie rozwiazanie. Bede musiala przewartosciowac cale moje dotychczasowe zycie (ktore krecilo sie wokol dzieci), i zaczac zyc dla siebie a nie dla nich. Chce poszukac pracy na pelny etat, i tygodnie gdzie nie beda ze mna bede pracowac po 12-godzin na dobe, zeby nie myslec i nie zwariowac.
Nie wiem czy moj maz, takiego rozwiazanie chce, na pewno sie nie spodziewa tego po mnie, zdalam sobie jednak sprawe, ze moje proby zatrzymania dzieci przy mnie moga sie obrocic tylko przeciwko mnie, syn bedzie idealizowal ojca, na pewno mnie za to nie podziekuje, a ja dalej nie bede mogla zdobyc calkowitej niezaleznosci finansowej, no wiec ojciec niech poczuje calkowity ciezar opieki nad dziecmi, skoro tego bardzo chce.
Jest mnie ciezko bo z perspektywy kobiety, to chyba nie ma lepszej opcji niz ojciec nie interesujacy sie dziecmi (ma spokuj, wychowuje dzieci jak chce, nikt jej nie miesza i nie bruzdzi). ale mam nadzieje ze z perspektywy dzieci jest inaczej i one potrzebuja obojga rodzicow i to jest dla nich najlepsze ...oby.
Obserwuj wątek
    • maciekqbn Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 10:51
      Gratuluję mądrego podejścia do tematu i IMHO bardzo dobrej decyzji. Trzymam kciuki, by wszystko poszło OK.
    • altz Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 10:56
      Widze, ze jak zwykle, dzieci sa madrzejsze od rodzicow, ale rodzice staraja sie dorownac. wink
      Powinniscie dostac w nagrode ciastko z kremem. smile
      Zastanowcie sie jednak spokojnie nad tym, zeby sie wszyscy nie meczyli z takim sztywnym ukladem ramowym od... do...
      Mysle, ze trzeba by sobie jednak zrobic jakis krotszy dzien w tygodniu, na przyklad srode, zeby dziecko moglo przyjsc do rodzica, jesli bedzie chcialo, bo tydzien to jest dlugo i zostawic sobie piatek jako luzny dzien, zeby dziecko po szkole moglo odsapnac lub uzupelnic zajecia i pojsc do drugiego rodzica w sobote, a jak bedzie cos ciekawego, to w piatek.


      Kilka zlosliwosci:

      > co do reszty sadu nie obchodza wartosci moralne i mozliwosci
      > wychowawcze ojca).
      big_grin

      > no wiec ojciec niech poczuje calkowity ciezar opieki nad dzie
      > cmi, skoro tego bardzo chce.
      big_grin
      Da sobie rade, spokojnie. wink

      Do reszty trudno sie przyczepic, chociaz nie wiem, czy pojedynczemu rodzicowi jest tak dobrze, gdy zajmuje sie dziecmi przez caly czas? Watpie.
    • lampka_witoszowska Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 11:03
      nie wiem, co zrobi większość kobiet na forum, ale pozwolę sobie z wyłącznie swojego punktu widzenia napisać smile
      skoro się zgodziłaś, to przemyślałaś, swoje dzieci znasz
      jedna rzecz mnie zaciekawiła - głównie piszesz o synu - a co z córką? jak ona do tego podchodzi?
    • heksa_2 Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 11:04
      Gratuluję podjetej decyzji.

      PS. Mieszkasz w Szwecji czy w Norwegii?
    • woda_woda Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 11:07
      > Bede musiala p
      > rzewartosciowac cale moje dotychczasowe zycie (ktore krecilo sie wokol dzieci),
      > i zaczac zyc dla siebie a nie dla nich

      Najwyższy czas.
      Życie tylko dla dzieci to rodzaj patologii.
    • triss_merigold6 Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 11:07
      Wyrazy współczucia dla dzieci.
      • obrazo-burca Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 18:23
        Wyrazy współczucia dla dzieci!!!
        Miliony dzieci na świecie (w Nordykach, we Włoszech, w USA, w Brazylii) mają taki rodzaj opieki, dzieki temu mamę i tatę w miarę po równo, ale polskie dzieci się do tego nie nadają absolutnie i będą strasznie cierpieć.
        Tyle sarkazmu.

        Na poważnie, najlepsze wyjście z najgorszej sytuacji dla dzieci jaką jest rozwód i życzę Wam żebyście się dogadywali i na sztywno tych podziałów czasowych nie trakotwali.
        • mysz1978 Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 21:29
          ja bym to jeszcze przemyslala... z moich obserwacji (a znam takie przypadki) wiem, ze takei dzieci bedace "pol na pol" z rodzicami maja zachwiane poczucie stalosci, bardzo wazne w wieku wczesnoskzolnym.
          no i co zrobisz jak jednak Twoj syn po trzech miesiacach powie Ci, ze jednak to nie jest fajne takie zmienianie miejsca zamieszkania co tydzien i ze jednak woli cos innego????

          fajnie byloby jakbyscie sie rozstali w tzw przyjazni i mogli byc elastyczni. Moze wspolne spedzanie czasu tez by dalo dzieciom jakas wieksza pewnosc ze nie straca ani mamy ani taty? mysle ze sa na tyle duze, ze chyba nie beda mialy zludzen ze sie zejdziecie?
          • katja75live Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 27.03.12, 09:11
            Plan rodzicielski jaki sie sklada do sadu nie jest raz na zawsze do pelnoletnosci dzieci, nawet sie w nim zaznacza, ze bedzie sie go omawiac co 3-miesiace i wrazie czego dopasowywac.
            Zdaje sobie sprawe, ze takie zmienianie miejsca nie jest idealne, ale chyba zywy czlowiek wazniejszy. Dla nich poczucie stabilnosci to staly kontakt z obojgiem rodzicow...
            Jesli chodzi o wspolne spedzanie czasu to odpada, za daleko to wszystko zaszlo niestety...
    • moniapoz Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 11:07
      Katja
      ja popieram takie rozwiązanie - zwłaszcza, że same dzieci powiedziały Ci czego pragną i czego się boją.
      myślę, że może nie wyjdzie z tego klasyczna opieka naprzemienna, ale jeżeli Ty wykazujesz się taką elastycznością i mąż wykaże się również to skorzystają na tym dzieci a o to chyba chodzi w tym wszystkim.

      wiem, że każdy patrzy przez pryzmat swojej własnej historii, ale ja Ci wręcz zazdroszczę tego, że Twój mąż chce mieć jak najszersze kontakty z dziećmi - w wielu przypadkach jest tak, że ojciec po prostu chce mieć święty spokój i nowe życie.

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • woda_woda Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 11:10
        moniapoz napisała:

        > ja Ci wręcz za
        > zdroszczę tego, że Twój mąż chce mieć jak najszersze kontakty z dziećmi - w wi
        > elu przypadkach jest tak, że ojciec po prostu chce mieć święty spokój i nowe ży
        > cie.

        Autorka przecież pisze: "z perspektywy kobiety, to chyba nie ma lepszej opcji niz ojciec nie interesujacy sie dziecmi (ma spokuj, wychowuje dzieci jak chce, nikt jej nie miesza i nie bruzdzi)."

        Mężczyzna potrzebny był jej tylko do zapłodnienia.
        • moniapoz Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 11:13
          hehe...faktycznie nie doczytałam, ale też mam nadzieję, że autorka tak nie myśli, co potwierdza godząc się na rozwiązanie które dla niej może być nie wygodne, ale jest zgodne z tym czego chcą dzieci.

          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • woda_woda Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 11:15
            moniapoz napisała:

            > hehe...faktycznie nie doczytałam, ale też mam nadzieję, że autorka tak nie myśl
            > i, co potwierdza godząc się na rozwiązanie które dla niej może być nie wygodne,
            > ale jest zgodne z tym czego chcą dzieci.


            Ale - jak czytamy - wyłacznie dlatego, że syn w innym wypadku może zacząć ojca idealizować smile
            • zabelina Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 11:29
              woda_woda napisała:

              > Ale - jak czytamy - wyłacznie dlatego, że syn w innym wypadku może zacząć ojca
              > idealizować smile

              Jednak niewiele kobiet stać na takie rozwiązanie...chyba się Woda_woda trochę czepiasz.
              • woda_woda Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 11:31
                zabelina napisała:


                > Jednak niewiele kobiet stać na takie rozwiązanie...chyba się Woda_woda trochę c
                > zepiasz.

                Czepiam?
                Wyłacznie cytuję autorkę.
                • zabelina Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 11:49
                  Cytatami wyrwanymi z kontekstu.
                  • lampka_witoszowska Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 11:57
                    też sądzę, że większość kobiet nie przystanie na rozwiązanie rozbijające dzieciom normalne życie
                  • woda_woda Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 12:00
                    zabelina napisała:

                    > Cytatami wyrwanymi z kontekstu.

                    Bynajmniej. Całość brzmi:
                    "Nie wiem czy moj maz, takiego rozwiazanie chce, na pewno sie nie spodziewa tego po mnie, zdalam sobie jednak sprawe, ze moje proby zatrzymania dzieci przy mnie moga sie obrocic tylko przeciwko mnie, syn bedzie idealizowal ojca, na pewno mnie za to nie podziekuje, a ja dalej nie bede mogla zdobyc calkowitej niezaleznosci finansowej, no wiec ojciec niech poczuje calkowity ciezar opieki nad dziecmi, skoro tego bardzo chce.
                    Jest mnie ciezko bo z perspektywy kobiety, to chyba nie ma lepszej opcji niz ojciec nie interesujacy sie dziecmi (ma spokuj, wychowuje dzieci jak chce, nikt jej nie miesza i nie bruzdzi). ale mam nadzieje ze z perspektywy dzieci jest inaczej i one potrzebuja obojga rodzicow i to jest dla nich najlepsze ...oby."
            • katja75live Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 11:49
              Dziekuje za Wasze reakcje, teraz sprobuje sie ustosunkowac.
              Maciek- Dziekuje bardzo, bede Was informowac na biezaco jak to wyglada w praktyce i czy dzieci sa szczesliwe.
              Altz - Wiedzialam , ze moge na Ciebie liczycsmile, dziekuje za uwagi co do wiekszej elastycznosci (przemysle to), w praktyce ma to tak wygladac, ze w nie "'moim"' tygodniu nie bede przyjezdzac do dzieci do exs- ale one beda mogly przychodzic do mnie. Mam nadzieje znalesc mieszkanie na tym samym osiedlu, coby same nawet mogly przychodzic.A Nie mam watpliwosci, ze exs sobie poradzi.
              Woda-woda - ja zycie w ktorym zajmowalam sie dziecmi i praca ( i tym samym nie mialam czasu na hobby, wyjscia etc.) nie nazwalabym patologia, lubilam to zycie i zajmowanie sie dziecmi, ale musze moje plany i podejscie zweryfikowac bo warunki sie zmienily - i stad moj post, bo czuje sie zagubiona i rozbita.Ja faceta nie potrzebowalam do zaplodnienia jak piszesz, tylko do zycia razem. Nie wyszlo, trzeba isc dalej i jak najmniej krzywdzic innych.
              Monia- Chyba jest tak, ze zawsze chcemy cos innego niz mamy i idealizujemu inne rozwiazania.Prosze mnie wymienic choc jedna kobiete na tym forum, ktora naprzemiennie zajmuje sie dziecmi, albo dobrowolnie oddala dzieci po opieke faceta?To nie jest latwe dla kobiety, ja tak zdecydowalam, nie sercem,ale rozumem, i mam nadziej, ze dobrze robie, wlasnie ze wzgledu na dzieci.
              Triss -wiedzialm, ze to napiszesz, ale ja nie mam za bardzo wyjscia, to nie jest tak ze to dla mnie dobra opcja, tylko najlepsza z mozliwych, przy moich malych mozliwosciach manewru.
              Lampka- Corka jest wiecej zwiazana ze mna i bedzie bardziej tesknic. Mam jednak nadzieje, ze poniewaz bardzo sie wzoruje na starszym bracie, i widzac go zadowolonego, bedzie jej latwiej zaakceptowac sytuacje.
              Heksa- Dziekuje, mieszkam jeszcze w innym krajusmile
              To tyle na razie i dziekuje wszystkim bardzo za glos w mojej sprawie.
              • woda_woda Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 11:57
                katja75live napisała:


                > Woda-woda - ja zycie w ktorym zajmowalam sie dziecmi i praca ( i tym samym nie
                > mialam czasu na hobby, wyjscia etc.) nie nazwalabym patologia, lubilam to zycie
                > i zajmowanie sie dziecmi, ale musze moje plany i podejscie zweryfikowac bo war
                > unki sie zmienily - i stad moj post, bo czuje sie zagubiona i rozbita.Ja faceta
                > nie potrzebowalam do zaplodnienia jak piszesz, tylko do zycia razem. Nie wyszl
                > o, trzeba isc dalej i jak najmniej krzywdzic innych.

                Ja tylko zacytowałam ciebie: "Bede musiala przewartosciowac cale moje dotychczasowe zycie (ktore krecilo sie wokol dzieci), i zaczac zyc dla siebie a nie dla nich."

                Napisałaś, że całe twoje życie kręciło sie wokół dzieci i tylko dla nich żyłaś. Moim zdaniem jest to podejście w pewnym sensie patologiczne.

                Widocznie oboje z mężem wybraliście model: ty zajmujesz się dziećmi, on na to zarabia. Ale nie sądzisz chyba, że dla mężczyzny żona, życie której kręci się tylko wokół dzieci, jest życiowym partnerem?
                • katja75live Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 12:09
                  Ja cale zycie pracowalam (zeby byla jasnosc), zawsze wracalam do pracy jak dzieci konczyly kilka miesiecy. Starszy 8 miesiecy, mlodsza 3 miesiace.
                  Nie zmienia to jednak faktu, ze mialam prace dostosowana do mozliwosci zajmowania sie dziecmi. I to ze glownie ja sie nimi zajmowalam, nie pozwolilo mnie zrobic zadnej kariery, ale wtedy nie widzialam tego jako poswiecanie sie , ot normalne zycie...
                  I masz racje, mojemu mezowi to nie pasowalo, to jest teraz jasne, szkoda tylko, ze nigdy wczesniej mnie tego nie powiedzial... drugi raz bym juz nie zrobila tego ''bledu''. Nie planuje juz wiecej dzieci wiec to bedzie o tyle latwiejsze.
                  • woda_woda Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 12:13
                    OK, pracowałas na pół eatatu a potem zajmowałaś sieędziećmi, bo tak lubiłaś.

                    Ale nie zajmowałaś sią ani sobą, ani mężem - widocznie tego nie lubiłaś.
                    Byłoby dziwne, gdyby mężowi to odpowiadało.
                    • lampka_witoszowska Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 13:41
                      kurczę, nie sądziłam, że mój wychowawczy był wbrew naturze niemal i nawet nie miałam wrażenia, że zajmując się swoim małym dzieckiem i swoim dome, nie zajmuję się swoim życiem smile
                      wręcz mam wrażenie, że wszyscy skorzystali, łacznie z niemoim, bo miał nareszcie motywację, by się wymiksować z nieudanego małżeństwa smile
                    • garibaldia Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 13:54
                      woda_woda napisała:

                      > OK, pracowałas na pół eatatu a potem zajmowałaś sieędziećmi, bo tak lubiłaś.


                      Yyyyy....... ale, że co? to trzeba NIE LUBIĆ zajmować się dziecmi by zajmowanie nimi się "liczyło" do wkładu w rodzinę? tongue_out



                      • woda_woda Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 14:05
                        garibaldia napisała:


                        > Yyyyy....... ale, że co? to trzeba NIE LUBIĆ zajmować się dziecmi by zajmowan
                        > ie nimi się "liczyło" do wkładu w rodzinę? tongue_out

                        Yyyyyyyyyyyyyyy ale że to, iż nieładnie jest manipulować cudzym tekstem.

                        Napisałam:
                        "OK, pracowałas na pół eatatu a potem zajmowałaś sieędziećmi, bo tak lubiłaś.
                        Ale nie zajmowałaś sią ani sobą, ani mężem - widocznie tego nie lubiłaś."

              • lampka_witoszowska Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 11:59
                nie wiem, czy córka ma sie wzorować na bracie - a jak się okaże (a powinno), że ma osobne odczucia i potrzeby, a nie takie same jak brat?
                jeszcze bym szukała pomysłu na wzięcie córki pod uwagę
                ale Twoja decyzja w sumie
                • katja75live Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 12:18
                  Ja nie wiem co zrobie, ale chyba nie ma gorszej obcji jak oddzielanie dzieci.
                  Przeciez nie moge zostac z corka, a oddac syna ojcu, przeciez one tez za soba szaleja i potwornie by tesknily. A jesli chodzi o opieke, to nie jest tak ze to moj wybor, ja tylko wiem, ze pomijajac wszystkei inne kwestie do wywalczenia mam dodatkowy dzien moze 1,5, a nie przyznanie mnie calkowiet opieki z weekendami u ojca.Wiec po przeanalizowaniu za i przeciw i rozmowie z dziecmi (to mnie ostatecznie przekonalo) wiem, ze nie bede walczyc. Lepiej poswiecic ta negatywna energie na cos innego. Nie jest mnie z tym latwo, ale nie mam wyjscia i to jest najlepsza MOZLIWA opcja.
                  • woda_woda Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 12:21
                    katja75live napisała:

                    >Lepiej poswiecic ta negatywna
                    > energie na cos innego.

                    A najlepiej przekształcić tę negatywną energię w energię pozytywną: dzieci tydzień u taty, tydzień u mamy. w czasie, gdy dzieci u mamy, mama wreszcie zajmuje się sobą i swoim życiem smile
                    • woda_woda Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 12:24
                      Tfu, pomyliłam sie smile
                      >
                      > A najlepiej przekształcić tę negatywną energię w energię pozytywną: dzieci tydz
                      > ień u taty, tydzień u mamy. w czasie, gdy dzieci u taty, mama wreszcie zajmuje
                      > się sobą i swoim życiem smile
                  • elennara Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 12:36
                    Znam faceta, który od 4 lat, ma ustaloną taką właśnie opiekę nad dzieckiem, Tydzień u mnie, tydzień u Ciebie i to się sprawdza. Kiedy jeszcze rodzice byli razem, dziecko mieszkało w mieszkaniu ojca, więc to nawet z początku było dla chłopca lepsze (przedszkole, potem szkoła, stałe otoczenie). W wakacje inaczej to rozwiązują, ze względu na wyjazdy. Jeśli ojciec dziecka sam tego chce i potrzebuje to jest to bardzo dobre wyjście, więc życzę powodzenia, będzie dobrze!
                  • lampka_witoszowska Re: Chyba nie doczytałaś. 26.03.12, 13:45
                    zależy, na ile dzieci są ze sobą zżyte
                    ale skoro jest u Was tak, jak jest, to chyba naprawdę powinno się udać, w końcu jak któreś zawyje za mamą, to nie będzie szlabanu i trzymania układu na sztywno - i w stronę taty tak samo smile

                    życzę, żeby się sprawdziło
              • argentusa Re: Chyba nie doczytałaś. 27.03.12, 09:56
                Prosze mnie wymienic choc jedna kobiete na tym forum, ktora naprze
                > miennie zajmuje sie dziecmi, albo dobrowolnie oddala dzieci po opieke faceta?
                Ja -osobiście smile
                Co prawda, skończyło się na tym, że tata nie dał rady z trójką. Ale już nastolatek zapowiedział, że będzie chciał mieszkać z tatą. I ja to przyjęłam, nie powiem, że bez emocji.
                Ale jednak mamy taką umowę. Jak znam życie, to przeprowadzak najstarszego nastapi szybciej niż myślę.
                Ar.
                ps. w PL mieszkamy i sądu nie potrzeba żeby taką opcję zastosować.
                • garibaldia Re: Chyba nie doczytałaś. 27.03.12, 14:42
                  Moja znajoma też chciała synów zostawić ojcu bo bardzo przeżywał, że mu "dzieci odbiera".
                  Ale ojciec po pierwszym weekendzie z synami spieprzył i mu się odechciało tongue_out
    • garibaldia Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 13:34
      Od Twojej zgody do szczegółowych ustaleń i praktyki codziennej daleka droga jeszcze smile.
      Czy mąż weźmie na siebie pełnowymiarową opieke nad dziećmi na cały tydzień? Nie wiadomo.
      Czy dzieci (lub jedno z nich) po kilku miesiącach nie będą miały dosć jeżdzenia w te i wewte? Nie wiadomo-teraz jeszcze nie wiedzą "czym to się je".
      Czy opanujecie problemy dzieci jeśli nie będziecie ich stale obserwować tylko na zmianę, albo czy dzieci nie zaczną wykorzystywać sytuacji okłamując was oboje? Nie wiadomo.
      Na razie zgadzasz się na dwa adresy dla dzieci. A to mniej istotne niż to, byście umieli z męzem ze sobą rozmawiać o ich sprawach, przekazywać sobie informacje, mieć zaufanie jako rodzica jedno do drugiego. Czy mąż będzie równie otwarty na życzenia dzieci? Co jeśli córka nie będzie miała ochoty za chwilę przenosić się z domu do domu a wy-rodzice będziecie się kłócić i ojciec będzie przekonany że ty ją źle do niego nastawiasz?
      Dobrze robisz, że nie "walczysz" z ojcem o kontakty z dziećmi, bo te należy ustalać a nie wywalczać.. Wg mnie też dobrze, że ojciec będzie mógł się pełnoetetowo zajmować dziećmi (a ty będziesz mieć trochę czasu dla siebie). Czy dzieci na dłuższy etap zniosą takie życie na walizkach? Rozmawiajcie z dziećmi, może "przetestujcie" taka opcję kilka miesięcy i zobaczycie czy dzieci nie zmienią zdania. W każdym razie wprowadzajac taki model musicie z exem nauczyć się rozmawiac ze sobą. Żeby nie było, iż ty myślisz że dzieci są u ojca, ojciec mysli że dzieci są u ciebie, a dzieciaki koksują na gigancie.
      • katja75live Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 14:01
        Garibaldia,
        Wszystko co piszesz to prawda, zgadzam sie w 100%. Ale czy to nie dotyczy kazdego ukladu, kazdej mozliwej opcji, kazdej porozwodowej kombinacji?
        My sie bedziemy musieli dogadywac jak kazdy rozwiedziony rodzic. Bedzie to trudne, ale musi byc mozliwe. Czy cos by sie zmienilo jak ja bym miala 60 % opieki, a moj exs 40%?
        To by byla moja jedyna inna mozliwa opcja.Tez mogly by tesknic, tez by sie nie chcialy przeprowadzac, tez moga wystapic wszystkie inne mozliwe problemy i komplikacje.
        Zdaje sobie z tego sprawe i nie patrze przesadnie optymistycznie w przyszlosc.
        • garibaldia Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 14:10
          Nie wiem jaki jest Twój ex,... z większośći znanych mi przypadków panowie którzy strasznie chcieli się opiekować dziećmi w okolicach rozwodu, już po rozwodzie się szybko z opieki wymiksowywali bo to za duży wysiłek... Trzymam kciuki by u was było inaczej i ojciec faktycznie zadbał o dzieci, nie tylko w pozwie.
    • garibaldia Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 13:47
      > Jest mnie ciezko bo z perspektywy kobiety, to chyba nie ma lepszej opcji niz oj
      > ciec nie interesujacy sie dziecmi (ma spokuj, wychowuje dzieci jak chce, nikt j
      > ej nie miesza i nie bruzdzi).


      A tego to zupełnie nie rozumiem.
      Z perspektywy kobiety-matki, najlepiej jest gdy ojciec bierze czynny udział w wychowaniu dziecka, bierze na siebie część obowiązków, można na niego liczyć w trudnych sprawach dotyczacych dzieci, szczególnie gdy stają się nastolatkami.
      Masz jeszcze pewno małe dzieci, to może ci się wydawać że matka tak fajnie wszystkie ich problemy rozwiąże i będzie miło. Bzdura, mądrze zainteresowany dziećmi ojciec to skarb i dla dzieci i dla matki. A brak ojca w życiu dziecka (jego olanie,głupota lub matki blokada) na ogół wychodzi dziecku jakimiś problemami emocjonalnymi w przyszłości. Niejedna matka by chciała żeby nieobecny ojciec dzieci jednak podjął opiekę nad nimi i przynajmniej częściowo jej pomógł.

      Jeśli chciałaś mieć dziecko tylko dla siebie to trzeba było skorzystać z anonimowego dawcy.
      Wybrałas własnie tego faceta na ojca swoich dzieci- i to była twoja decyjza której już cofnąc się nie da. Więc ponieś konsekwencje i wychowuj dzieci wspólnie z nim.
      • katja75live Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 14:10

        > Z perspektywy kobiety-matki, najlepiej jest gdy ojciec bierze czynny udział w w
        > ychowaniu dziecka, bierze na siebie część obowiązków, można na niego liczyć w t
        > rudnych sprawach dotyczacych dzieci, szczególnie gdy stają się nastolatkami.
        > Masz jeszcze pewno małe dzieci, to może ci się wydawać że matka tak fajnie wsz
        > ystkie ich problemy rozwiąże i będzie miło. Bzdura, mądrze zainteresowany dzie
        > ćmi ojciec to skarb i dla dzieci i dla matki. A brak ojca w życiu dziecka (jeg
        > o olanie,głupota lub matki blokada) na ogół wychodzi dziecku jakimiś problemami
        > emocjonalnymi w przyszłości. Niejedna matka by chciała żeby nieobecny ojciec
        > dzieci jednak podjął opiekę nad nimi i przynajmniej częściowo jej pomógł.
        >


        Zgadza sie tylko, ze prawie kazda matka, podniesie lament jak sie okaze ze dzieci maja sie przenosic z domu do domu. (vide tu w watku ze im rozpieprzam zycie), kazda matka by chciala, zeby ojciec sie interesowal dziecmi, odwozil na zajecia dotatkowe, pilnowal wieczorami czy w chorobie, ALE DZIECI MAJA Z NIA ZOSTAC I Z NIA MIESZKAC (de fakto to one maja byc sternikami, a ojciec pomagajacym)
        > Jeśli chciałaś mieć dziecko tylko dla siebie to trzeba było skorzystać z anonim
        > owego dawcy.
        > Wybrałas własnie tego faceta na ojca swoich dzieci- i to była twoja decyjza któ
        > rej już cofnąc się nie da. Więc ponieś konsekwencje i wychowuj dzieci wspólnie
        > z nim.
        To wlasnie mam zamiar robic.
        • garibaldia Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 14:22
          Nie każda matka chce koniecznie by dzieci mieszkały z nią 100% czasu . Niektóre zostawiają dzieci z ojcem - szczególnie gdy są to np nastoletni synowie, ojciec ma im więcej do zaproponowania. Albo stosują opcję, że dzieci są kilka lat u matki, potem kilka lat u ojca- za wszystkich zgodą.

          Osobiście też bym nie chciała się przeprowadzać tam i nazad. Wolę mieć swoje stałe miejsce zamieszkania, a wszędzie gdzie indziej tylko "bywać". Jak to zniosą wasze dzieci to ich pytaj a nie obce osoby. Na razie dzieci boja się stracić któregoś rodzica. Więc wizja dwóch adresów wydaje im się cudowna. A czy zniosą to na dłuższą metę? Wasza rola rodziców by wczuć się w dzieciaki..
          • argentusa Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 27.03.12, 10:03
            Nie każda matka chce koniecznie by dzieci mieszkały z nią 100% czasu . Niektóre
            > zostawiają dzieci z ojcem - szczególnie gdy są to np nastoletni synowie, ojcie
            > c ma im więcej do zaproponowania.
            To prawda.
            Jestem kobieta, którą między innymi jest matką. A nie przede wszstkim. Moje dzieci nie muszą mieszkać ze mna cały czas. Odpoczywam gdy mieszkaja u taty. I tęsknię do nich - to też fajne.
            A dzieciaki? - sami przyznają, że mają dwa fajne domy i w dodatku dwie rodziny rodzicielskie.
            Njaważniejsze żeby wszyscy w tym ukłądzie (również Ty) dobrze sie czuli i nikt nie miał poczucia,że musi kontrolować i być kontrolowany.
            Powodzenia,
            Ar.
        • chyba_silna_kobieta Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 26.03.12, 21:48
          Doskonale Cię rozumiem. Stałam (bo na szczęście osiągnęliśmy pewien konsensus) przed dokładnie takim dylematem.
          Nie wiń siebie że to chcesz zrobić, bo dzieci są dla Ciebie najważniejsze i robisz to dla ich dobra.
          Ciekawa jestem w jakim wieku jest Twój syn? Jeśli w wieku 8-10 lat, to niestety taki właśnie etap jego życia, kiedy bardzo silnie utożsamia się z ojcem.
          Kiedy rozważałam tą opcję (a myślałam o tym bardzo poważnie) to czułam, że pomimo wewnętrznego rozdarcia zrobię to, czego oczekuje moje dziecko (mam dwóch chłopców, ale młodszy ma niecałe 2 latka). Wręcz fizycznie czułam pustkę, kiedy nie będzie starszego syna, ale... to nie o mnie chodzi.
          Nie wiem czy robisz dobrze, to będzie można ocenić po latach. Ale jeśli tego nie zrobisz syn może mieć żal do konca życia. Dylemat jak cholera...
          Życzę Ci powodzenia z całego serca.
          • katja75live Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 27.03.12, 09:16
            Dziekuje bardzo, wlasnie potrzeba mi troche podniesienia na duchu.To sa dramatyczne wybory, ktorych konsekwencji nie da sie przewidziec.. Teraz na dzien dzisiejszy jestem przekonanana, ze dobrze robie. Ide na negocjacje z planen wspolnej opieki, zobaczymy jak to bedzie dzialac.
            • lampka_witoszowska Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 27.03.12, 11:00
              to ja pisałam o rozpieprzaniu dzieciom życia w taki sposób, więc Ci wytłumaczę, co sądzę

              Ty sobie przemyślałaś, pogadałaś z dziećmi - ok, już pisałam, że mi się podoba, choć nie wiem, jak cóka będzie się czuła w tym układzie - ale to też już pisałam

              jak trzeba to mogę kilka razy powtórzyć o tym podobaniu:
              tu ten układ mi się podoba
              tu ten układ mis ię podoba

              ale gdy ktoś zaczyna głupkowate teksty, że większość matek, że kogoś na taką decyzję nei stać itd - sorry, ale to jakieś wyżywanie isę zaczyna i zareagowałam: bo i w większości przypadków jest to rozpieprzanie dziecku życia dla wywojowania praw rodziców

              zauważ, jak mało tu wątków o rozmowach z dziećmi, a jak dużo o prawach rodzica

              i tylko tyle smile
              • garibaldia Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 27.03.12, 14:38
                To, jak dani rodzice sobie ustalą wychowanie i opiekę nad dziećmi, to ich sprawa. Nic pani Basi z Wawy do tego, jak pani Krysia z panem Jankiem z Krakowa zorganizowali opiekę nad dziećmi. Najważniejsze, że Krysia Janek i ich dzieci są zadowolone.
                A autorka uprawia tak jakby jakąś histerię... Postanowiła się zgodzić na podział opieki z ojcem i od razu wykrzykniki tutaj jakby to koniec świata to był a juz na pewno szczyt bohaterstwa....? Równocześnie sugeruje ,ze przecież najlepiej by jej się dzieci wychowywało gdyby ich ojciec zniknął za horyzontem a ona miała cudowną pełnię władzy w sprawie dzieci i ojca mogła olać.... Do tego histeria co zrobi z czasem gdy tych dzieci przez tydzień nie będzie.... No sorry, ale chyba się trzeba odpępowić od dzieci i zacząć się zachowywać normalnie, wprowadzając normalne zachowania do życia, nie wisieć tylko na dzieciach i nie pokazywać za chwilę mężowi twarzy(albo czuć się w środku) "ja matka polka cierpiętnica poświęciłam macierzyństwo byś mógł mieć przy sobie dzieci!!".
                Mniej histerii, więcej stabilnych emocji i zwyczajnych codziennych ustaleń z ojcem jak to ma w praktyce wyglądać.
                • lampka_witoszowska Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 30.03.12, 09:57
                  przyjdzie z czasem smile

                  a co do ważności uczuć - to nei rodzice są tu najważniejszi, najpierw dzieci, najsłabsze ogniwo jest pod ochroną, nie "stare konie"
    • magda_el Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 27.03.12, 15:01
      cześć,
      ja tez proponowałam Panu jeszcze m opiekę naprzemienną - ale niestety Pan nie chciał.
      Proponowałam - ale w sumie to wiedziałam, że nie będzie chciał - więc mogłam rzucić propozycję - tak żeby sprawdzić jakimi uczuciami darzy swoje dzieci. Myślę, że bardzo ważnym aspektem jest jak się rodzice rozstają, czy w zgodzie, czy po trupach.
      Potrzeba naprawdę bardzo dobrej organizacji logistycznej i mądrości, żeby stworzyć dzieciom dwa domy -dwa różne światy, różne zasady wpajane w domu matki i moga być zupełnie inne w domu ojca - dzieci mogą to źle znosić, być skołowane, poza tym dzieci potrzebują stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa, swojego miejsca na świecie. No i jeszcze myślałam o sobie - przyznam się - że bede strasznie za dziećmi tęskniła...Takie mnie naszły wtedy obawy... Inna sprawa jeśli jestescie z mężem zupełnie zgodni w wychowaniu itp. - u mnie niestety nie ma zgodności-jest konflikt.

      życzę powodzenia, spokoju i mądrości życiowej
    • cronat.gold Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 28.03.12, 19:09
      Dziesięć lat temu też zgodziłem się na opiekę naprzemienną, zostawiłem żonie nowo zakupiony dom, samochód, zatrudniłem ją jako handlowca w mojej firmie by miała ubezpieczenie i kieszonkowe - moi dwaj chłopcy 13, 15 wraz z psem mieszkali u ojca kiedy tylko mieli na to ochotę do dzisiaj nigdy nie miałem problemów z ich widywaniem.
    • ann233 Re: Zgodzilam sie dobrowolnie na opieke naprzemie 30.03.12, 09:51
      Gratuluję takiej decyzji
      W Polsce to bez zgody obojga rodziców, którzy zadeklarują przed sądem ugodę- niemożliwe niestety
      zajrzyj na naszą stronę chcedotaty.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka