4lidka
01.04.12, 00:21
przepłakałam ostatnio całą niedzielę,nie za mężem który mnie zostawił z dwójką dzieci,chyba za tym co będzie co mnie czeka...Za mną rok walki, dziś nie wiem o co? rok płaczu,nerwów ,rozterek serca z rozumem. Dopiero do mnie doszło że nie warto i że nie chcę kolejnego takiego roku. Długo to trwało, niestety nie miałam do tego siły ani głowy.Czas mija,życie upływa a ja tkwię w czarnej dziurze.Potrzebowałam czasu,odwagi by pójść do adwokata,opowiedzieć historię swojego życia.Złożyłam pozew o alimenty.Rozwód w następnej kolejności(mój jeszcze mąż nie podjął do tego czasu żadnych decyzji za niczym się nie opowiedział,układa sobie życie z 18 lat młodszą panną) zostałam z dziećmi z nieskończoną budową domu-sama.Mamy jeszcze kilka nie pozamykanych spraw,których nie można załatwić od ręki,ale na bieżąco robię co mogę i to powód dla którego rozwód będzie potem.Mam huśtawki nastrojów i to mnie męczy.Podczytuje to forum,wyciągam wnioski,analizuje,porównuję.Ciągle się powtarza temat,ze jak ktoś raz zdradzi zrobi to wcześniej czy później kolejny raz -zgadzam się z tym.Że czas leczy rany-tak chociaż moje sie jeszcze nie zagoiły za to ból jest mniejszy.Te wszystkie odpowiedzi na posty typu 'co teraz będzie' są prawdziwe,z perspektywy czasu pocieszające, tak się rzeczywiście dzieje dzięki Bogu.Tylko że człowiek musi to wszystko na własnej skórze...
Dziękuję że tu trafiłam.