Dodaj do ulubionych

miałam dość...

01.04.12, 00:21
przepłakałam ostatnio całą niedzielę,nie za mężem który mnie zostawił z dwójką dzieci,chyba za tym co będzie co mnie czeka...Za mną rok walki, dziś nie wiem o co? rok płaczu,nerwów ,rozterek serca z rozumem. Dopiero do mnie doszło że nie warto i że nie chcę kolejnego takiego roku. Długo to trwało, niestety nie miałam do tego siły ani głowy.Czas mija,życie upływa a ja tkwię w czarnej dziurze.Potrzebowałam czasu,odwagi by pójść do adwokata,opowiedzieć historię swojego życia.Złożyłam pozew o alimenty.Rozwód w następnej kolejności(mój jeszcze mąż nie podjął do tego czasu żadnych decyzji za niczym się nie opowiedział,układa sobie życie z 18 lat młodszą panną) zostałam z dziećmi z nieskończoną budową domu-sama.Mamy jeszcze kilka nie pozamykanych spraw,których nie można załatwić od ręki,ale na bieżąco robię co mogę i to powód dla którego rozwód będzie potem.Mam huśtawki nastrojów i to mnie męczy.Podczytuje to forum,wyciągam wnioski,analizuje,porównuję.Ciągle się powtarza temat,ze jak ktoś raz zdradzi zrobi to wcześniej czy później kolejny raz -zgadzam się z tym.Że czas leczy rany-tak chociaż moje sie jeszcze nie zagoiły za to ból jest mniejszy.Te wszystkie odpowiedzi na posty typu 'co teraz będzie' są prawdziwe,z perspektywy czasu pocieszające, tak się rzeczywiście dzieje dzięki Bogu.Tylko że człowiek musi to wszystko na własnej skórze...
Dziękuję że tu trafiłam.
Obserwuj wątek
    • nowel1 Re: miałam dość... 01.04.12, 08:34
      Będzie trudno, ale z czasem coraz łatwiej, wiesz to już przecież... To "z czasem" jest kluczowe i zmienić się tego nie da.
      Wysyłam Ci chociaż kawałeczek wirtualnego wsparcia. Zrób coś dobrego dla siebie, cokolwiek, jakieś zajęcie, hobby, pasja, na które nie miałaś czasu ostatnio.
      • justynany Re: miałam dość... 01.04.12, 10:50
        Lidka jestem w dokladnie tym samym momencie - rozstalismy sie rok temu i ten caly rok przeplakalam, raz na wozie raz pod wozem ale do przodu! Ciesze sie ze mam juz rok z glowy mowia ze jeszcze rok zostal... i ja im wierze!!! Wazne jest to ze najgorsze juz za nami. U mnie na poczatku bylo bardzo ciezko - placz codziennie, beznadzieja, niechec do ludzi, wszystko mnie denerwowalo potrzfilam sie wydrzec na dziecko za nic (oczywiscie pozniej przepraszalam i mialam poczucie winy) hustawka emocjonalna niskie poczucie wlasnej wartosci (z tym nadal walcze) i co bylo najgorsze - nie umialam go wyrzucic z mysli choc na kilka minut myslalam ze oszaleje przez te wszystkie mysli jakie mialam w glowie a on mi krecil i manipulowal mna. Teraz wiem juz duzo wiecej ale jeszcze wiele musze sie nauczyc. Mam nadzieje ze nastepny rok minie rownie szybko jak poprzedni i w koncu bede mogla powiedziec - dobrze ze go juz nie ma w moim zyciu !
        • gajo-ofka Re: miałam dość... 01.04.12, 11:13
          U mnie od definitywnego rozstania minęło prawie 5 miesięcy, już teraz codziennie powtarzam sobie- "jak to dobrze, że już go nie ma w moim życiu" -ale czy ja w to wierzę? -chyba jeszcze nie do końca, ale mówi się, że kłamstwo powtarzane setki razy staje się prawdą... dlatego wmawiam sobie, że jest mi lepiej, chociaż są dni że popłakuję po kątach, ale w chwilach słabości mówię sama sobie- " nie rycz-nie ma po kim"
          Po każdym spotkaniu z jeszcze-mężem utwierdzam się tylko w przekonaniu, że jednak dobrze się stało, bo teraz dopiero przy "wojence" około rozwodowej wyłazi z niego bydlę.

          Dlatego autorko wątku, grunt to nastawienie, musisz zrozumieć że samej czasem ciężko, ale znajdź dobre strony sytuacji w której się znalazłaś i jakoś to przetrwasz.
          Zaczynam doceniać to, że jestem tylko z synem, odcięłam się od teściowej, wynajęłam mieszkanie w pracy postarałam się o dopełnienie do etatu, staram się patrzeć w przyszłość z odrobiną optymizmu, to nie jest proste, ale do wykonania. Trzymam kciuki i ściskam wirtualnie.
    • baabcia Re: miałam dość... 01.04.12, 10:58
      na początku nie ma czasu na nic dodatkowego; ale codzienność trzeba nazywać po nowemu, nadawać jej sens; moment w którym ucieszysz się, że gotujesz zupę dla siebie i dzieci będzie pierwiosnkiem - zapamiętaj; kamieniem milowym będzie zamian nadziei że wróci na to że nie wróci;
      kiedy rozdzielisz to co było pięknego od tego co nie powinno się było zdarzyć i zaczniesz doceniać dobre wspomnienia a nie wracać do niepotrzebnych - będzie Ci lżej; nie uciekaj od myśli staraj się je wybierać;
      poczujesz kiedyś, że Twój świat nie ma dziury i nie chcesz, żeby ktoś wrócił coś naprawić - to musi chwilę potrwać ale to Ty masz moc - uwierzysz smile

      jak tylko będziesz mogła załatw formalności - żadne dawne umowy się nie liczą jak zauważyłaś i z wszystkimi nowymi ustnymi może stać się to samo albo coś gorszego;

      spotykanie się w sądzie jest przypalaniem się od środka - nie odwlekaj - załatw co konieczne i kasuj w głowie złe myśli;
      nie wpuść w siebie nienawiści to najważniejsze - uwalniaj się a nie opętaj;

      pytaj - może coś wybierzesz z tego co wiemy

      kiedy nie wiesz co zrobić zawsze pomyśl o tym czego byś tak naprawdę chciała

      myślałaś, że w Twoim związku facet jest świetny i to on prowadzi? to teraz się zdziwisz smile Ty dajesz sobie radę ze wszystkim, a on? no cóż zagapił się - miał za dobrze przy Tobie?


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka