2efka
05.04.12, 22:33
Pewnego dnia znalazlam sie w sytuacji z którą nie mogę sobie poradzic. Mój mąż tak z nikad kazal mi sie wyprowadzać i oswiadczył, że sklada wniosek o rozwód. Swoja decyzje popierał tym, że nic nie robie w kierunku zeby nam się żyło lepiej. Nie pamieta tego że pracowałam do 8 miesiaca ciąży (moje maleństwo ma teraz niecałe 4 miesiace) -pomagajac w jego firmie. Nie jestem zatrudniona na umowe o prace. On bardzo bogaty i inteligenty facet zawsze ma argumenty zeby mi dopiec. Nie pomagaja błagania, prośby zeby zastanowił sie nad przyszloscia dziecka, ono jest jeszcze takie malutkie. Zostawił mnie bez srodków do zycia, zarabiajac 30 tys /m-c przelał mi 1000 zł i grozi ze jak złoze wniosek o wyższe alimenty to mnie zniszczy. Twierdzi że bycie ze mna spowalnia jego dążenie do sukcesu.Nie mam pojecia jak z nim rozmawiać, żeby sie opamietal jesteśmy 1,5 r po slubie, gdzie to on naciskał na slub