Dodaj do ulubionych

Zona zrobila pieklo z domu - rozwod?

16.04.12, 11:27
Witam serdecznie,

Czy uwazacie, ze rozwod to dobre wyjscie z tej sytuacji? Pozwolcie, ze ja opisze. 2 lata temu wpadlem z pewna kobieta, ktora jest teraz moja zona. Znalem ja wczesniej tylko kilka miesiecy, nigdy nie przypuszczalem, ze mozna byc takim potworem. Ona nie chciala tego dziecka, ja chcialem. Przez cala ciaze wszystko bylo nie tak, od samego poczatku wyzywala sie na mnie, nie uslyszalem zadnego dobrego slowa, nie dbala o nienarodzone dziecko, odzywiala sie tylko w mc donaldach i slodyczami. Robilem wszystko, zeby zlagodzic sytuacje, przed praca robilem jej sniadania, zeby dobrze sie odzywiala, robilem jej soki, zeby dziecko pomimo wszystkiego dobrze sie rozwijalo. Nie chciala nawet chodzic do ginekologa, musialem o to sie z nia klocic. Wymusila na mnie kupno mieszkania, ktorego nie chcialem, mam wiec teraz 30 lat kredytu na karku. Szantazowala mnie ze podetnie sobie zyly, jesli tego nie zrobie. Bardzo czesto nie pozwala mi spac, zapalala w nocy swiatlo, polewala mnie zimna woda sad znosilem to dla dobra dziecka, myslalem, ze jak juz sie ona urodzi, to to sie zmieni, ze poczuje milosc do tego dziecka i nasze zycie sie zmieni. Wtedy urodzila sie nasza coreczka. Los chcial, ze urodzila sie z padaczka, miala 100 atakow dziennie, przez kilka miesiecy nie wiedzielismy, ze to padaczka, ten czas to byly glownie wizyty u lekarzy. Gdy wykryto, ze to jest padaczka dostala lekarstwa, ktore tylko zredukowaly liczbe atakow do 25. Nawet wtedy moja zona utrudniala mi leczenie wlasnej corki. Na przyklad jednego dnia mialem jechac do Warszawy na 8 (ponad 3 godziny od miejsca gdzie mieszkalem), wiec musialem wyjechac o 5, cala noc nie pozwolila mi spac. Ale to mnie nie zrazilo, pojechalem z moja coreczka do tego lekarza. Innym razem, gdy coreczka byla chora, zona oswiadczyla mi, ze nia ma zamiaru byc z nia w szpitalu, ze jej placz ja denerwuje. Musialem wiec siedziec w nocy w szpitalu, brac tam prysznic i jechac do pracy z rana, na szczescie jej matka mi pomagala i pomaga teraz. Wiec jakos staramy sobie radzilismy, majac moja zone za najwiekszego wroga. Czesto slyszalem od mojej zony, ze po co ja leczyc "niech zdechnie".
Okazalo sie, ze w Polsce nikt nie jest w stanie nam pomoc z jej padaczka, uslyszelismy od najelpszych lekarzy, ze nie ma dla niej ratunku i bedzie miala ataki przez cale zycie. Ale ja nie poddalem sie, znalazlem prace w Szwajcarii i postanowilem ja tutaj leczyc. Przed wyjazdem do Szwajcarii slyszalem, ze chca ja zdradzic, zostawic, ze uciekam przed choroba dziecka, zaczela mnie znowu szantazowac, ze ona mi nie da spokoju, jesli nie bedziemy mieli kolejnego dziecka, takie zabezpieczenie. To byl ostatni raz, kiedy dalem sie znowu zaszantazowac. Zgodzilem sie i na to, nie moglem wyjechac do Szwajcarii w ciemno, wiec musialem zostawic coreczke z nia i jej babcia i jechac wszystko zalatwic na ich przyjazd. Do babci tez mowila, zeby zdychala, nie zajmowala sie nia, cale dnie spedzala na miescie, wszystko bylo w rekach babci. W Genewie moja coreczka miala operacje i od miesiaca nie ma zadnego ataku, to jest moj wielki sukces. Oczywiscie moja zona nawet w dzien operacji nie chciala mi jej dac, nie chciala, zeby miala ta operacje - jej ostatnia deske ratunku. W miedzyczasie urodzila nam sie kolejna coreczka, calkowicie zdrowa. Ale moja zona nie zmienila sie, wyzywa sie na dzieciach, starsza corka placze przez nia kilka razy dziennie, nie zajmuje sie nimi w ogole, na szczescie jej matka znowu mi pomaga. Ona sama wstaje o 11, opieke dziele wiec z ich babcia. Nie gotuje, nigdy nie prala, nie sprzata, nic nie robi, tylko niszczy nam zycie. Doszlo do tego, ze rzuca sie na wlasne dzieci, ktore musze bronic. Nie pozwala mi chodzic do pracy, w domu sa tylko krzyki z jej strony sad(((

Mam teraz pytanie, co powinienem zrobic, ona mi mowi caly czas, ze jak wystapie o rozwod, to ona zrobi cos dzieciom, ze mi ich nie da, ze ich wiecej nie zobacze. Ona jest nieobliczalna, juz kilka razy siegala po noz sad Obawiam sie, ze jak zloze pozew o rozwod, to ona jest w stanie zabic wlasne dzieci, zeby zrobic mi na zlosc sad Mieszkamy ciagle w Szwajcarii i nie wiem, czy o rozwod powinienem zlozyc w Polsce, czy tutaj? Ja chcialby tylko, zeby ona zniknela z naszego zycia, zeby dala nam swiety spokoj. Chcialbym bardzo miec dzieci dla siebie, bo wiem jakie pieklo je z nia czeka, jej na nich nie zalezy, uzywa je tylko jako karte przetargowa. Nie wiem, czemu nie chce sie rozstac, prawdopodobnie przez to, ze dobrze zarabiam, a ona nie ma zadnych kwalifikacji, nawet nie chce isc do pracy, nie chce sie uczyc jezyka, nic nie robi. Zaczela mi ostatnio robic awantury w pracy, przychodzi kilka razy w tygodniu i sie wydziera przed drzwiami, dzwoni na telefon sluzbowy, nie pozwala mi tutaj przychodzic, ale ja musze utrzymywac moje dzieci, splacac mieszkanie w polsce i starac sie w tym piekle jakos zyc sad(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
Czy mam szanse na dzieci? Slyszalem, ze ojciec jest od razu na straconej pozycji sad((((( a ona nawet je nie kocha sad(((((
Obserwuj wątek
    • zolza42 Re: Zona zrobila pieklo z domu - rozwod? 16.04.12, 11:44
      Napisz coś jeszcze - podła literatura, ale przynajmniej śmieszna big_grin
      • rafald_ch Re: Zona zrobila pieklo z domu - rozwod? 16.04.12, 11:53
        zolza42 napisała:
        > Napisz coś jeszcze - podła literatura, ale przynajmniej śmieszna big_grin

        Ciekawe co Ty bys zrobila majac chore dziecko i walczac o jej zdrowie z wlasnym mezem?? Ja stracilem do niej caly szacunek, ale nie chce stracic dzieci.
        • zolza42 Re: Zona zrobila pieklo z domu - rozwod? 16.04.12, 12:20
          Napisałabym prawdę?

          Widziałeś kiedyś 100 ataków padaczki dziennie w JEDNEGO człowieka?!
          • rafald_ch Re: Zona zrobila pieklo z domu - rozwod? 16.04.12, 12:31
            zolza42 napisała:

            > Napisałabym prawdę?
            >
            > Widziałeś kiedyś 100 ataków padaczki dziennie w JEDNEGO człowieka?!

            Tak, moja coreczka je miala. Widze, ze wiesz bardzo malo o padaczce. Miala ataki od urodzenia, to nie byly normalne ataki, dlatego zajelo to kilka miesiecy, zeby lekarze postawili diagnoze, ze to wlasnie padaczka. Jej padaczka obiawiala sie hyperwentylacja (bardzo szybkie oddychanie), unoszeniem lewej gornej wargi i slinotoku. Rezonans magnetyczny wykazal zmiany w jej mozdzku. Odwiedzilismy mnostwo lekarzy, a swiatowej slawy neurochirurg Roszkowski z Warszawy powiedzial mi, ze ta zmiana w mozdzku ma sie do jej atakow, jak uklocie szpilka w dlon, czyli nijak. Gdy juz byla leczona w Genewie, okazalo sie ze w ciagu 20 lat bylo tylko 8 takich przypadkow w Europie, zeby zmiana w tej czesci mozgu wywolywala padaczke. Byl to pierwszy przypadek w Genewie, obecnie pisza o jej przypadku prace. 100 atakow dziennie to nie jest wcale duzo, widze ze nie masz o tym pojecia. Dla ciebie padaczka to atak z drgawkami raz na rok?????? Uwierz mi, ostatnie 1,5 roku to moja walka z padaczka dziecka. Przyjmowala mnostwo lekarstw - Depakine, Apydan, Kepre... Jesli chcesz, to moge wyslac ci filmiki z jej atakow i zdjecia po operacji. To juz miesiac i wlosy jej powoli odrastaja.

            Dla mnie jestes zwykla ignorantka, a twoj nick to tylko potwierdza.
            • zolza42 Re: Zona zrobila pieklo z domu - rozwod? 16.04.12, 12:34
              Głupoty piszesz i sam jesteś ignorantem.
              Idź dac się znowu żonie polać wodą - kobieta wiedziała co robi big_grin
              • rafald_ch Re: Zona zrobila pieklo z domu - rozwod? 16.04.12, 12:46
                zolza42 napisała:

                > Głupoty piszesz i sam jesteś ignorantem.
                > Idź dac się znowu żonie polać wodą - kobieta wiedziała co robi big_grin

                Moja Coreczka miala 4-5 atakow na godzine, ktore trwaly srednio od 10 sekund do minuty, zdarzalo sie ze i dluzej. Przyjmujac lekarstwa liczba ta spadla do okolo jednego ataku na godzine. Masz to szczescie, ze nie mialas doczynienia z ta choroba, stad pewnie wynika twoja niewiedza. Najwazniejsze jest jednak i tak to, ze od miesiac nie miala zadnego ataku.
          • biedronka7112 Re: Zona zrobila pieklo z domu - rozwod? 16.04.12, 12:33
            Być może te liczby to po prostu licentia poetica...
            • biedronka7112 hmmmm.... 16.04.12, 12:37
              medycyna24.pl/smietanka-na-epilepsje

              Pomijając śmietankę - tam wyraźnie dość stoi, że dziewczyna miała kilkadziesiąt ataków dziennie.
              • biedronka7112 kolejne 16.04.12, 12:39
                Iorio Luca - leczenie i rehabilitacja

                Luca urodził się 22 czerwca z bardzo dużym niedotlenieniem mózgu. Apgar 1-6-8 - krwawienie do komory lewej - ogólnie stan bardzo ciężki. W wieku 3 miesięcy postawiono diagnozę Zespół Westa. Chłopczyk miał ponad 100 ataków padaczki dziennie. Dostawał ACTH przez ok 3 miesiące po czym ataki ustały.

                Ze strony: www.ludzie-serca.pl/forum/
                • rafald_ch Re: kolejne 16.04.12, 13:06
                  biedronka7112 napisała:

                  Jesli poszukasz na anglojezycznych stronach, to znajdziesz mnostwo takich przypadkow.
                  Tutaj na przyklad ktos mial 200-300 atakow dziennie.
                  epilepsymoms.com/
                  Naprawde, to jest niesamowite jak ludzie malo wiedza o tej chorobie. Jak pierwszy raz uslyszalem, ze to moze byc padaczka, tez nie wiedzialem zbyt wiele o tej chorobie.

                  > Iorio Luca - leczenie i rehabilitacja
                  >
                  > Luca urodził się 22 czerwca z bardzo dużym niedotlenieniem mózgu. Apgar 1-6-8 -
                  > krwawienie do komory lewej - ogólnie stan bardzo ciężki. W wieku 3 miesięcy po
                  > stawiono diagnozę Zespół Westa. Chłopczyk miał ponad 100 ataków padaczki dzi
                  > ennie.
                  Dostawał ACTH przez ok 3 miesiące po czym ataki ustały.
                  >
                  > Ze strony: www.ludzie-serca.pl/forum/
                  • izak28 Re: kolejne 16.04.12, 13:16
                    Nie doczytałam do końca, bo mi się niedobrze robi, jak dwoje chorych ludzi powołuje na świat kolejne dzieci, a potem jest tragedia i wołanie o pomoc...
              • zolza42 Re: hmmmm.... 16.04.12, 13:13
                Widoczne objawy padaczki, czyli drgawki, są odruchową reakcją wielu mięśni ciała spowodowaną zakłóceniem funkcjonowania mózgu. Ogniska tej choroby są umiejscowione w płatach skroniowych mózgu. Prawie zawsze przy ataku padaczki dochodzi do utraty przytomności. Przyczyną ataku może być niedotlenienie mózgu, lub spożycie środków działających na mózg. Rozróżnia się dwa rodzaje ataków padaczki: mały (petit mal) oraz duży (grand mal).

                Mały atak padaczki jest lżejszą jej postacią i przypomina sen na jawie. Chory może w tym czasie bezwiednie wykonywać jakieś czynności. Poszkodowany może patrzyć się tępo przed siebie, wydawać dziwne dźwięki, żuć, bawić się ubraniem lub bezwiednie poruszać wargami. Również może się to objawiać poprzez drgawki kończyn górnych oraz drganie powiek, warg lub głowy.

                Powracając do przytomności chory nie pamięta tego co robił. Mały atak padaczki nie zawsze jest początkiem dużego napadu.

                I tu pewnie jest mowa o tych małych napadach drgawek u dziecka, aczkolwiek, jak sam autor w końcu napisał - tych napadów było znacznie mniej niż 100 dziennie, bo wyszłoby po odjęciu 30 sekund na atak, ze dziecko miało napady co 11 minut przez całą dobę, bez przerwy na sen.
                Bzdura.
                Bardzo dramatycznie zabrzmiał opis choroby dziecka, a szkoda, że autor nie powiedział prawdy. Pomiędzy petit mal a grand mal jest ogromna różnica. Także w leczeniu oraz konsekwencjach zdrowotnych.
                Ktoś, kto kłamie w sprawach zdrowia własnego dziecka nie musi mówić prawdy także o żonie.
                Jak dla mnie - historia mocno naciągana.
                Ale ja się dziś nudzę,pogoda ohydna, to chętnie się pośmieję.
                • rafald_ch Re: hmmmm.... 16.04.12, 13:52
                  zolza42 napisała:
                  > Ktoś, kto kłamie w sprawach zdrowia własnego dziecka nie musi mówić prawdy takż
                  > e o żonie.
                  > Jak dla mnie - historia mocno naciągana.
                  > Ale ja się dziś nudzę,pogoda ohydna, to chętnie się pośmieję.

                  W kilku znaczacych kwestiach lekarza w Polsce i Szwajcarii sie roznili, ale w jednym byli zgodni, ze to padaczka. Ta padaczka miala tez wplyw na jej rozwoj, w wieku 1,5 roku uczy sie dopiero chodzic, a jej rozwoj umyslowy jest na poziomie dziecka rocznego. Jest obecnie na kilku rehabilitacjach.

                  Przepraszam, ale skonczylem z toba dyskusje, nigdy nie przypuszczalem, ze to przez co przeszla bedzie dla niektorych tylko rozrywka.

                  • zolza42 Re: hmmmm.... 16.04.12, 15:21
                    Śmieszą mnie twoje wypociny trollu, a nie (ewentualna) choroba dziecka!
    • kiszczynska Re: Zona zrobila pieklo z domu - rozwod? 16.04.12, 11:44
      Czloweiku zajmij sie wreszcie rodzina. I daj p[ospasc zonie do tej 11 i oblac sie w m smingusa wodą. Kochanki odstaw.
    • scibor3 Re: Zona zrobila pieklo z domu - rozwod? 16.04.12, 11:46
      Jedyne co ci mogę poradzić, to rozwód w Szwajcarii. Polska to jest dziki kraj i prawdopodobieństwo na to, że przyznają ci prawo do opieki nad dziećmi jest bliskie zeru (chyba, że matka sama zrezygnuje albo jest alkoholiczką lub narkomanką i to nie zawsze, bo sąd, w swojej nieskończonej, mądrości może uznać, że dziecko będzie elementem terapii dla mamusi. Wystarczy że mamusia oświadczy, że zaczęła się leczyć).
    • biedronka7112 Re: Zona zrobila pieklo z domu - rozwod? 16.04.12, 11:56
      Tutaj słowo o miejscu rozwodu:

      www.eporady24.pl/rozwod_za_granica,pytania,3,18,404.html

      Jednak Szwajcaria nie należy do UE i nie mam zielonego pojęcia, czy będziecie mogli wnieść w tym kraju o rozwód - podejrzewam, że nie. Chociaż...
      rozwody.wieszjak.pl/rozwod-zagraniczny/74298,2,Czy-mozliwe-jest-orzeczenie-rozwodu-na-emigracji.html

      Skoro znasz język - bez problemu powinieneś się zorientować, jakie są tam przepisy.
      Pamiętaj, że jeśli żona stanowi zagrożenie dla swojego życia lub zdrowia innych - masz prawo wezwać pogotowie psychiatryczne celem poddania jej przymusowemu leczeniu.
      Polecam wzywanie takiego pogotowia - bo z tego, co mówisz, wynika, że Twoja żona może być zwyczajnie chora psychicznie i wymagać leczenia.
      Nie wiem, jak jest w takim wypadku z rozwodem, ale jeśli zostanie stwierdzona jej niepoczytalność, to z opieką nad dziećmi nie będziesz miał absolutnie żadnego problemu.
      Nie jest tak, że sądy przyznają dzieci automatycznie matce. Od tego są psychologowie, żeby stwierdzić, z którym z rodziców dzieci mają lepszy kontakt.

      Opisywane przez Ciebie sytuacje to przemoc, zgłoś się do dowolnego ośrodka pomocy ofiar przemocy w domu. I nie przejmuj się, że "baba Cię bije".
      Walcz o szczęście i spokój swój i dzieci.
      • maciekqbn Re: Zona zrobila pieklo z domu - rozwod? 16.04.12, 14:27
        biedronka7112 napisała:

        > Opisywane przez Ciebie sytuacje to przemoc, zgłoś się do dowolnego ośrodka pomo
        > cy ofiar przemocy w domu. I nie przejmuj się, że "baba Cię bije".

        Niewiele mu to da. Nie jest kobietą. Spotka się z taka samą reakcja jaką zaprezentowały panie powyżej w tym wątku. Nie pytajcie skąd wiem... autorowi wierzę.

        > Walcz o szczęście i spokój swój i dzieci.

        Nic innego Ci nie pozostaje. zbieraj twarde dowody (nagrania, świadkowie). Bez tego cała sytuacja zostanie obrócona przeciwko Tobie i jeszcze ciebie oskarżą o przemoc psychiczna itp.
        Porozmawiaj z babcia dzieci, czy zgodzi się dla ich dobra zeznawać przeciw własnej córce. To by był mocny argument przemawiający za Tobą.
    • zolza42 Re: Zona zrobila pieklo z domu - rozwod? 16.04.12, 13:19
      A tak w ogóle - po poradę powinieneś udać się do prawnika w Szwajcarii.
      Tutaj nikt nie będzie w stanie powiedzieć, jak wygląda prawo w Szwajcarii i gdzie należy składać pozew o rozwód. Potrzebny będzie bezwzględnie prawnik znający badzo dobrze rodzinne prawo unijne.
      Tanio nie będzie.
      • biedronka7112 Można wnieść o rozwód w CH 16.04.12, 13:54
        www.rozwod.pl/miedzynarodowe-rozwody.html#c2534

        a konkrety to na stronach lokalnych
    • biedronka7112 Jednego nie rozumiem 16.04.12, 14:42
      Pytanie nas, czy rozwód w takiej sytuacji, to dobre wyjście, niczemu nie służy.
      To Twoje życie, Twoje małżeństwo i Twój ewentualny rozwód.

      Jeśli chcesz konkretów na temat rozwodu, szukaj w Google'u.
      Nie jestem oblatana w prawie rozwodowym w Szwajcarii, ale nawet ja znalazłam np. to:

      Examples: the divorce of a French-Swiss couple living in Lausanne will be subject to Swiss law, as will the divorce of a Spanish couple living in Zurich. If, however, at the time the divorce proceedings are started, one of the Spanish spouses has left Switzerland to settle in Spain, or even Germany, Spanish law will apply.

      Przykłady: rozwód pary francusko-szwajcarskiej mieszkającej w Lozannie będzie podlegał prawu szwajcarskiemu, tak samo, jak rozwód pary Hiszpanów żyjących w Zurychu. Jeśli jednak w czasie rozpoczęcia sprawy rozwodowej jeden z hiszpańskich małżonków opuści Szwajcarię i zamieszka w Hiszpanii, lub tylko w Niemczech, odpowiednim prawem będzie prawo hiszpańskie.

      źródło: www.cagi.ch/en/vie-pratique/vie-de-famille/divorces-deces.php
      • maciekqbn Re: Jednego nie rozumiem 16.04.12, 14:46
        biedronka7112 napisała:

        > Pytanie nas, czy rozwód w takiej sytuacji, to dobre wyjście, niczemu nie służy.
        > To Twoje życie, Twoje małżeństwo i Twój ewentualny rozwód.

        Patrzysz na problem w punktu widzenia kobiety. Czyli domyślnie zostajesz z dziećmi. w takim układzie rozwód to idealne i jedyne rozwiązanie. W przypadku faceta sprawa nie jest taka prosta. Dla niego osobiście oczywiście rozwód będzie wybawianiem. A co z dziećmi? Na dwoje babka wróżyła - jest się nad czym zastanawiać.
      • rafald_ch Re: Jednego nie rozumiem 16.04.12, 14:48
        Tak naprawde bardziej chodzilo mi o to jak to zrobic. Jesli zloze pozew o rozwod to co sie stanie z dziecmi? Beda musialy byc z nia? Boje sie, ze moze im cos zrobic, ze bedzie sie na nich za to mscila. Pewnie zrobilbym juz to dawno, gdybym mial pewnosc, ze one beda bezpieczne, bardzo sie o nie boje. A kto mi uwierzy na slowo, ze mowie prawde? Nawet nie wiem, czy jakbym mial dowody przeciwko niej, to nie wymagany jest jakis czas, zeby to wszystko ruszyc, etc. Dla niej rozwod to jest absolutna ostatecznosc, juz kilka razy z nia o tym rozmawialam, ze dla dobra dzieci to jest najlepsze wyjscie, ale ona nie chce o tym slyszec i to zawsze konczy sie kolejna awantura.
        • maciekqbn Re: Jednego nie rozumiem 16.04.12, 14:56
          Teraz przede wszystkim zbieraj dowody. Bez konkretów jesteś na przegranej pozycji. Nikt Ci nie uwierzy na słowo, nie jesteś kobietą. Zresztą i kobieta później jakieś dowody musi mieć, bo sąd w przeciwieństwie to różnych instytucji pomocowych jednak musi się podpierać konkretami (dowody i/lub świadkowie).
          • zolza42 Re: Jednego nie rozumiem 16.04.12, 15:19
            Ludzie, przecież to jest TROLL.

            ŻADEN normalny mężczyzna nie wypisuje takich nielogicznych głupot placząc się co krok we własnych zeznaniach. A jeżeli już się na własne życzenie jakiś głupi facet wpakuje w takie bagno, to idzie do prawnika, a nie siedzi na forum.

            Obstawiam, że faciowi skończyły się leki na schizofrenię, albo to jakaś dziunia, która ma pragnienie wyszukania na tym forum gotowej instrukcji, jak z żony swojego gacha zrobić potwora i wariatkę, załatwić tę nieszczęsną żonę tak, aby już nigdy nie wstała (zniknęła z ich życia jak napisła troll) i żyć z gachem i jej dziećmi (na które będzie pobierać kasę, może nawet z pieniędzy podatników) długo i szczęśliwie.

            Nie dajcie się zwariować.
            • maciekqbn Re: Jednego nie rozumiem 16.04.12, 15:21
              Fakt, że mało logicznie to wszystko opisuje, jak na faceta zbyt emocjonalnie.
            • rafald_ch Re: Jednego nie rozumiem 16.04.12, 15:30
              Masz racje. Wiedzialem, ze jestem w bagnie, ale nie wiedzialem, ze az w takim. Na pewno cos z tym zrobie i mam nadzieje, ze dzieci na tym nie ucierpia.

              Dziekuje wszystkim za rady.
            • biedronka7112 Wydaje mi się 16.04.12, 15:47
              że ludzie są różni.
              Że zarówno kobiety, jak i mężczyźni miewają różne momenty w życiu, kiedy bywają mniej lub bardziej załamani.
              Są tacy, którzy głupoty robią przez wiele lat swojego życia, żeby się po iks latach obudzić i z przerażeniem stwierdzić, że skopali sobie (i jeszcze paru osobom) całkiem spory kawał swojego życia.
              Nie mam patentu na postępowanie zawsze odpowiednie i takie, jak należy.
              Zrobiłam w życiu wiele rzeczy, których się wstydzę i bardzo mi żal, że nie da się ich odkręcić.

              Przeważnie mijam osoby żebrzące bez słowa, bo uważam, że wiele z nich to naciągacze pierwszej wody.
              Niektórym ludziom jednak od czasu do czasu kupię coś do jedzenia czy wrzucę parę złotych - bo tak chcę.
              Jednak nie wyzywam innych od tumanów, nierobów i naciągaczy, bo mogę akurat niesłusznie zwyzywać kogoś, kto takim, a nie innym trafem znalazł się (oby tylko chwilowo) w fatalnej sytuacji życiowej.

              Dlatego też daleka jestem od wyzywania od trolli wszystkich, których postępowanie nie mieści mi się w głowie.
              Nie wiesz (i ja też nie wiem), czy to troll, czy po prostu człowiek, który narobił masy głupot w życiu.
              Nie rozumiem potrzeby wylewania wiadra pomyj na czyjąś głowę celem poprawy sobie samopoczucia.
              Zwłaszcza, że wiem, że życie pisze nieraz baaardzo nieprawdopodobne scenariusze. A ludzie dopisują jeszcze dziwniejsze jego rozwinięcia.

              No, ale gdyby wszyscy byli tacy sami, to świat byłby nudny wink
              • maciekqbn Re: Wydaje mi się 16.04.12, 15:57
                Mądre podejście do życia masz.
                • biedronka7112 Oj, nie bardzo ;-) 16.04.12, 16:11
                  A jeśli tak uważasz - to jest to niestety wynik bardzo głupich rzeczy, które zrobiłam i z których wyciągnęłam/wyciągam bardzo gorzkie wnioski.
            • mayenna Re: Jednego nie rozumiem 17.04.12, 21:06
              Zołza, meliski?
              A może i tobie się leki skończyły? Nie uważasz, że za daleko idące wnioski wyciągasz czytając kilka zdań i opisy chorób w Internecie?
          • kami_hope coż za dylematy? 17.04.12, 01:24

            Dokładnie tak jak Maciek napisał, zbieraj dowody. Na słowo nikt Ci nie uwierzy, nie dlatego, że nie jesteś kobietą, tylko dlatego, że wszelkie instytucje tak działają i jeśli ubiegasz się o cokolwiek lub gdziekolwiek to musisz każdy wniosek uzasadnić. Z drugiej strony, gdyby tak każdy sobie przychodził i skarżył na tych których nie lubi i wydawano by na nich krzywdzące decyzje to dopiero byłby porządek. Dlatego, przy każdym ZAGROŻENIU ŻYCIA (bo grożenie nożem itp. to jest bezpośrednie zagrożenie życia) wzywaj policję, nagrywaj awantury, rozmawiaj z ludźmi, proś o wsparcie rodzinę.
            Jeśli rzeczywiście ta kobieta jest tak nieobliczalna, to co Ty robisz z nią i z dziećmi pod jednym dachem? Szokuje mnie nie tylko jej zachowanie, ale przede wszystkim Twoja bierna postawa! Weź się chłopie do kupy i działaj!! Zależy Ci na dzieciach?! To bierz odpowiedzialność w swoje ręce i chroń dzieci przed wariatką!
            A o zabezpieczenie majątkowe też zadbaj (patrz.podział majątku).

        • mayenna Re: Jednego nie rozumiem 17.04.12, 09:11
          Złóż do sądu w Polsce pozew o rozwód z wnioskiem o ustalenie pobytu dzieci przy ojcu, wymień świadków na zachowanie destrukcyjne matki. Możesz wtedy dzieci zabrać do siebie.

          Mnie zastanawia co jest z tobą nie tak, że dałeś się wciągnąć w taki związek?
          • maciekqbn Re: Jednego nie rozumiem 17.04.12, 09:36
            mayenna napisała:

            > Mnie zastanawia co jest z tobą nie tak, że dałeś się wciągnąć w taki związek?

            Najprawdopodobniej na początku dobrze się maskowała, do tego trochę naiwności życiowej delikwenta i siedzi jak śliwka w kompocie. Życie pisze przeróżne scenariusze - przy czym paradoksalnie dla większości z nas wydają się one tak abstrakcyjne... do czasu gdy sami nie zostaniemy wpisani w taki scenariusz.
            • mayenna Re: Jednego nie rozumiem 17.04.12, 21:02
              maciekqbn napisał:

              Życie pisze przeróżne scenar
              > iusze - przy czym paradoksalnie dla większości z nas wydają się one tak abstrak
              > cyjne... do czasu gdy sami nie zostaniemy wpisani w taki scenariusz.
              >

              Częściowo to rozumiem bo sama żyłam w nienormalnej sytuacji uważając ja za normalną, ale to dotyczyło rodziny w której wyrosłam.
              Dorosły facet a żaden mechanizm obronny mu się nie włączył. Moim zdaniem powinien o tym pomyśleć bo jak z tym się nie upora to nie pomoże ani sobie, ani dzieciom.Z czegoś ta bezradność wobec małżonki wynika...
    • fraaa teraz to juz tylko 17.04.12, 08:49
      przybij sie do krzyza i czekaj na wniebowstąpienie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka