dacard
04.07.12, 02:44
Potrzebuję Waszych opinii, bo sie boje, ze nie umiem prawidlowo zinterpretowac faktów. A te sa nastepujace:
- Miesiac temu moj-jeszcze-maz poinformowal mnie, ze juz mnie nie kocha, ma jedno zycie i nie chce go spedzic z kims z kim nie jest szczesliwy
- Zasugerowalam mu wyprowadzke - stwierdzil, ze pod most mieszkac nie pojdzie, a poza tym chce byc blisko dziecka. Znalazlam mu mieszkanie do wynajecia w klatce obok, stwierdzil ze...(tu troche streszcze, bo tych zwrotow akcji bylo sporo, stanelo na tym, ze za rada terapeutów bedziemy mieszkać ze sobą jeszcze przez pół roku i w tym czasie próbować poskładać to małżeństwo, bo jednak jest miedzy nami co zbierac)
- W zeszlym tygodniu poinformowal mnie, ze wyjezdza pod Warszawe (35 km od domu) na szkolenie firmowe od poniedziałku do piatku i bedzie tam tez nocowal, bo: po calym dniu szkolen zawsze jest impreza, tak sie przyjelo, ze jak ktos nie musi to nie wraca na noc do Warszawy etc.
- Dzisiaj po powrocie z pracy dopadl mnie bol kregoslupa, lyknelam silne prochy przeciwbolowe, ktore mi zostaly po ostatnim ataku, po czym przypomnialam sobie ze biore od dwóch tygodni leki antyderesyjne, rzucilam sie na ulotke i wyczytalam, ze nie nalezy laczyc tych dwoch rodzajów prochow. Spanikowalam i zadzwonilam pod pierwsza linie medyczna, poinformowano mnie, ze jest male prawdobienstwo, zeby od jednokrotnego zazycia cos mi sie stalo, ale zebym obserwowala czy cos sie dzieje i wtedy dzwonila
- Zadzwonilam do meza, poinformowalam go co sie stalo, i ze boje sie, ze jednak moge dostać tego ataku, zaslabnac, omdleć, cokolwiek, a jestem w domu sama z 2,5 letnia córeczka, wiec co wtedy? Niech chociaz zadzwoni do mnie za jakis czas, zeby sprawdzic czy odbieram telefon i wszystko jest w porzadku... Dobra, zadzwonie, jakby cos sie dzialo to ty tez dzwon!
- Telefonu od niego nie bylo.
Czy ja sie myle, ze to jest brak odpowiedzialnosci z jego strony? Brak jakiegokolwiek zaangazowania nie tylko w proby ratowania zwiazku, ale tez w rodzicielstwo?
Co Wy o tym myslicie?