Dodaj do ulubionych

Romans z żonatym

01.10.12, 12:01
Proszę wytłumaczcie mi dlaczego kobiety wplątują sie w romans z żonatym?

Czy taki romans zawsze kończy się katastrofą?

Moja dobra znajoma właśnie brnie w coś takiego, znam jego żonę. Mają dwójkę dzieci....Nie wiem co robić. Lubię zarówno ją (tą wplatająca się) jak i zdradzaną.


Obserwuj wątek
    • plujeczka Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:08
      powodów moze być tysiąc jednym z nich jest fascynacja czymś nowym i nieznanym, dreszczyk emocji, nowe wraŻenia, otrzymany a dawno zapomniany komplement, pocZucie ,że ktoś się nami interesuje, ze komuŚ sie podobamy i ktoś w nas po latach dostrzegł kobietę...ech pewnie i tuzin innych.I ŻEBY BYŁO JASNE ROMASÓW NIE POCHWALAM....
    • zalosny.jestes Donieś jej. 01.10.12, 12:08
      Staniesz się wrogiem ich wszystkich wink
      • pati790 Re: Donieś jej. 01.10.12, 12:14
        Ty byś to zrobił?, mądralotongue_out hmm?


        • zalosny.jestes W tym wypadku stosuję zasadę...nie dotykać 01.10.12, 12:27
          ekskrementów bo zacznie śmierdzieć wink Ale masz ochotę, co nie? Przyznaj się...
          • pati790 Re: W tym wypadku stosuję zasadę...nie dotykać 01.10.12, 12:34
            Wiem, ze znienawidziłaby mnie...Bardziej mam ochotę dać "wpier...dol" jej mężowi...żeby nie było, nie lubię się bić smile, stąd cudzysłowie smile...ale tylko takie brzydkie slowo mi przychodzi na myśl teraz...
            • lampka_witoszowska Re: ale po co? 01.10.12, 12:52
              lepsza konkretna rozmowa - albo załatwi jak dorosły swoje sprawy, albo niech ma świadomość, że ktoś o tym wie i może znaleźć się w sytucji, o jaką się prosi

              jak zacznie się kocert: tylko nie mów, bo złamiesz nam życie tratatata, to kończymy męską rozmowę zdaniem: ale ty już nie jestes od stawiania żądań czy życzeń, już pokazałeś, że nie masz jaj

              tył zwrot i już

              nikt nie chce być oszukiwany, nawet kochanka
              • pati790 Re: ale po co? 01.10.12, 12:55
                Jedyne zdanie jakie od niego usłyszałam to, "ale nie powiesz mojej żonie? "smile

                Powiedziałam mu, ze wiem...
    • zegnaj_kotku Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:23
      wg tych "wplątujących się" to pewnie z "miłości"...
      wg mnie to kryzysu zasad moralnych zarówno "wplątujących się" jak ich wybranków...

      Spytaj się swojej znajomej czy jak już romans przerodzi się w coś poważniejszego to będzie umiała zaufać mężczyźnie, który jest zdolny do zdrady.
    • noname2002 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:23
      Niska samoocena i ogólne popapranie.

      Możesz dać znajomej do przeczytania tekst Gladys G:
      "Żeby kwalifikować się na kochankę żonatego faceta, trzeba spełniać kilka podstawowych warunków. Uroda czy inteligencja nie są kluczowe. W zasadzie mogą wręcz przeszkadzać. Najważniejsze jednak, to wystarczająco niska samoocena i brak poczucia własnej wartości.

      Obie te cechy będą szalenie przydatne do przekonania kochanki, że:
      - na prawdziwy związek nie zasługuje
      - ochłapy i namiastka relacji jest jedynym, na co ją stać
      - nie jest wystarczająco dobra, żeby ktokolwiek chciał z nią być w 100%

      Im gorsze mniemanie kochanki o sobie, tym jest podatniejsza na urok zadbanego i pewnego siebie żonatego faceta. Kiedy już niunia jest odpowiednio ustawiona, można przekonywać ją, że:
      - jest atrakcyjna i godna pożądania
      - romans to prawdziwe uczucia
      - jest tak wspaniała, że dla niej żonaty facet ryzykuje swoje stare, dobre małżeństwo, gdzie żona nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią

      Z reguły kochanka łyka te teksty spragniona męskiej uwagi jak kania dżdżu. Oczywiście (ukradkowe) telefony, liryczne smsy (wysyłane z kibla), podkręcanie e-mailami (z tajnej skrzynki), cała ta otoczka sprawia, że kochanka jest napalona, daje się bzykać i jednocześnie powoli się zakoch*je, bo jej się oksytocyna przy orgazmach wydziela. Wiedząc zresztą, że zakochać się nie powinna i że on dla niej żony nie rzuci (zwłaszcza, bo dzieci - dzieci są świetną wymówką - dzięki temu kochanka czuje się szlachetniejsza, bo przecież nie chce rozbijać rodziny i rozumie, że nie wolno krzywdzić dzieciaczków) Tylko biedaczka nie wie, że właśnie zabroniono jej myśleć o białym słoniu. (Spróbujcie przez najbliższe 5 minut nie myśleć o białym słoniu. Im bardziej sie staramy o czymś NIE myśleć, tym bardziej myślimy; to stary, dobry, sprawdzony i przebadany mechanizm). A podświadomość nie kuma słowa 'nie'. Więc dziewczę się wciąga coraz bardziej.

      Im bardziej się wciąga, tym poważniejszą stosuje racjonalizację dla swojego romansu. Oczywiście nikt się na głos nie przyzna, że dlatego daje się pukać jakiemuś żonatemu, znudzonemu kutasowi bo ma narąbane w głowie i niską samoocenę, nieprawdaż. Więc od racjonalizujących kochanek można usłyszeć, że tak jest dobrze, bo:

      - to tylko seks
      - nikt im nie zostawia skarpetek w mieszkaniu
      - nie muszą usługiwać facetowi
      - ze zwiazku czerpią tylko to, co najfajniejsze, esencję - czytaj seks i pożądanie
      - żona to żona, a to, co ich łączy, to prawdziwe uczucie / namiętność
      - nie tracą wolności
      - w związek się im tzw proza życia nie wkrada

      Jeszcze jedna ważna cecha, której kochance nie powinno zabraknąć: różowe okulary zakładane w temacie żonatego kochanka. Trzeba mianowicie albo wziąć na klatę albo uroczo ignorować fakt, że się człowiek bzyka z kimś, kto oszukuje, zdradza, kłamie, żyje podwójnym życiem i nie potrafi być lojalny, co udowadnia za każdym razem, kiedy bzyka kochankę mówiąc żonie, że jest w delegacji / na spacerze / zakupach itd itp.

      Problemy, na jakie się naraża kochanka:

      - ciągła tęsknota
      - wycieńczenie emocjonalne i zazdrość o żonę i rodzinę
      - samotność i niezrozumienie otoczenia
      - samotna ciążą i samotne macierzyństwo
      - jeszcze głębsze obniżenie poczucia własnej wartości i samooceny
      - marnowanie czasem wielu lat na życie w ukryciu i niemożność założenia własnej rodziny
      - wpierdol od żony

      Podsumowując, jeśli widzisz w sobie syndrom kochanki - to masz, laska, ciężko przejebane. No, chyba, że się ogarniesz."
      • zalosny.jestes Ja tylko nieśmiało zauważę, że niektórzy panowie 01.10.12, 12:30
        są "robieni" wg tych samych zasad przez panie, najczęściej siedzące dość głęboko w portfelach mężów a mające deficyt innych potrzeb wink
        Fajnie napisane...
        • pati790 Re: Ja tylko nieśmiało zauważę, że niektórzy pano 01.10.12, 12:35
          No name BOSKI TEKST!

          • inna_nowa_ja Re: Ja tylko nieśmiało zauważę, że niektórzy pano 01.10.12, 12:41
            A ja mojemu bardzo bliskiemu przyjacielowi powiedziałam że żona mu się puszcza bo na własne oczy widziałam i widzieli to też pozostali znajomi, nikt mu nie chciał powiedzieć a Panowie rżeli że taki z niego łoś.
            Łosiem już nie jest bo sie rozwiódł, ale zanim to zrobił jeszcze się biczował aż w końcu sam byłą nakrył.
            Swoją drogą głupia była jak but żeby na imprezie ze swoim mężem i znajomymi grzać się w pokoju obok z kolesiem. I dodam że nie żałuję że mu powiedziałam.
            • gazeta_mi_placi Re: Ja tylko nieśmiało zauważę, że niektórzy pano 01.10.12, 15:11
              A po co tam wlazłaś?
              • inna_nowa_ja Re: Ja tylko nieśmiało zauważę, że niektórzy pano 02.10.12, 11:51
                po swój płaszcz
      • malena34 Re: Romans z żonatym 03.10.12, 13:53
        Cala kwintesencja kochanek..a najbardziej podoba mi sie wpierdol od ony gdyz jest zasluzony i niestety czesty. Wzbudza przy tym odraze kochanki bo niby ZA CO?????
        A faktycznie niskie poczucie wartosci i jeszcze spalrane przez rodzicow dziecinstwo determinuje takie zwiazki,
        M
        • malgolkab Re: Romans z żonatym 03.10.12, 15:01
          malena34 napisała:

          > Cala kwintesencja kochanek..a najbardziej podoba mi sie wpierdol od ony gdyz je
          > st zasluzony i niestety czesty. Wzbudza przy tym odraze kochanki bo niby ZA CO?
          > ????
          Taaa, kochance wpierdol, a biednemu misiowi nadskakiwać i cieszyć się, że wybrał właśnie mnie (do czasu następnej kochanki, oczywiście). A, no i wszystkim dookoła opowiadać jak sie biedny dał zmanipulować złej kobiecie, która wtargnęła w nasze wspaniałe małżeństwo...
          • malena34 Re: Romans z żonatym 03.10.12, 15:21
            Bynajmniej. Owy wp...l to pewna przenosnia. Raczej kontakt z zona, upublicznienie romansuitd. Czesto samo pojawienie sie zony, fizyczne - zobaczenie, ze zona to taka sama oszukana kobieta jak kochanka. niczym panie sie od siebie w tym zakresie nie roznia. nie ma lepszej i gorszej. obydwie sa krzywdzone. Nie o przemocy i bijatykach pisze.
            Oczywiscie, ze za zdrada stoi owy maz, ktory nie jest bezwolnym czlowiekiem zmanipulowanym przez straszna kochanke.
            I to nie jest tak, ze on wybral ktorakkolwiek. Bo kobiety tez nie sa bezwolne.
            M.
      • maturelle Re: Romans z żonatym 08.10.12, 19:09
        mogę spytać skąd ten tekst? ciekawy poczytałabym chętnie więcej tej autorki
      • falowod Re: Romans z żonatym 25.10.12, 05:31
        Wspominasz o niskiej samoocenie ,Jest to dosc dyskusyjna teza,
        Ja bym to ujal ze niezbadane sa motywy duszy kobiety.smile Wazne jest zauroczenie ktore wzbudza kobiece pozadanie a dalej to juz lawina emocji i dzialania
        Kochanka zonatego faceta jest w zasadzie 100% kobieta i na ogol bardzo emocjonalna osoba ,podatna na manipulacje meskie-to z pewnoscia
    • kobieta306 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:39
      a czy ta znajoma też ma męża, czy jest singielką?
      • pati790 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:41
        Jest po rozwodzie, więc singielka. trojka dzieci. Wiek 34.
        • kobieta306 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:43
          no to może ona potrzebuje kogoś i bierze to, co się napatoczyło i brnie w uklad głupi. Jak to dobra znajoma, to weź ją na foruma zaproś, to jej wybijemy z głowy smile
          • pati790 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:49
            Ona jest atrakcyjna babka, wiec ma w czym przebierac, nawet jesli miałby to być chlop ino "do wyruchania" wink. Dziwie się, ze brnie w to z żonatym....

            Dlaczego żonaty ją namawia do grzechu, dlaczego ona daje się wciągnąć....Mało to fajnych wolnych chlopow.babek luzem chodzi?;/
            • kobieta306 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:54
              no to mówię, dawaj ją tutaj, to ją nawrócimy smile
              • pati790 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:55
                spróbuję; )...chociaz niech poczyta smile
            • logicman Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:58
              pati790 napisała:

              > Ona jest atrakcyjna babka, wiec ma w czym przebierac, nawet jesli miałby to być
              > chlop ino "do wyruchania"
              wink. Dziwie się, ze brnie w to z żonatym....
              >

              Ciekawa logika, akurat o to kobiecie najłatwiej, nawet gdyby miała 10 dzieci. Niech poszuka kogoś do stałego związku, to będzie sztuka.
              • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 13:05

                Może być też i tak, że ona nie chce poważnego związku stąd "wybrała" żonatego.

                Pati, daj do przeczytania swojej znajomej tekst, który napisała Noname smile.

                -------------
                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
            • falowod Re: Romans z żonatym 08.10.12, 13:17
              jako kobieta powinnas wiedziec ze duzo nie trzebasmile.A facet moze byc z twojego punktu widzenia zwyczajnym "penerem" ale dla niej w danej chwilce okazal sie Apollem ,wlasnie w tej malej chwilce i zwyczajnie pozadala go ,wiec sobie wziela.POtem to juz chormony i wdrukowanie .magia "grzechu" smile
              Moim zdaniem jej maz nie rozumie jej i nie daje jej tego czego oczekuje w sensie psychicznym.
              Czasem stabilizacja spokoj i dobrobyt w malzenstwie jest gorsze od piekla wscieklych klotni smile na codzien smile
    • esteraj Re: Romans z żonatym 01.10.12, 13:39
      pati790 napisała:

      > Proszę wytłumaczcie mi dlaczego kobiety wplątują sie w romans z żonatym?

      Takie kobiety mają ochotę pokazać żonatemu mężczyźnie "lepszą" jakość życia, traktowania..., bo przecież żona go nie rozumie, nie docenia, a on jest taki wspaniały...

      Dzięki temu oczywiście podnosi się ich samoocena, bo w porównaniu z żoną one są bardziej czułe, tolerancyjne, wyrozumiałe, kochane...
      W tym układzie oboje czerpią korzyści.

      Poza tym taki romans ma być tylko odskocznią i urozmaiceniem szarego życia. Nikt nie bierze pod uwagę, że coś takiego się wyda. Wychodzi się z założenia, że im się uda utrzymać wszystko w tajemnicy. Co oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
    • gazeta_mi_placi Re: Romans z żonatym 01.10.12, 15:07
      Dla seksu, bo kochanek jest milszy i zawsze powie coś miłego, plus adrenalinka, wiadomo.
      A po co niektóre z nich brną w zakładanie rodziny z żonatym gachem i próbują go rozwieść tego to też nie rozumiem sad
      Najlepiej jest jak gach służy jako rozrywka.
    • 5pa.ulina Re: Romans z żonatym 01.10.12, 16:46
      Dlaczego się wplątują? Pewnie każda z indywidualnych powodów. Ciekawe jest to, że oczywiście romans ludzi żonatyc/mężatych z reguły traktuje się tradycyjnie z punktu widzenia "winy" kobiety. Coś na zasadzie: baba uwiodła mi męża, a nie np. odwrotnie.
      Rozumiem że wątek jest po to, żeby sobie użyć na kobietach-kochankach wink A ja nie mam takich zapędów, chociaż mój mąż mnie zdradzał, a ja jego nie.. Romanse żonatych/mężatek były, są i będą. Bo ludzie są istotami emocjonalnymi. Związki się często wypalają. Niektóre formalnie trwają siłą rozpędu i często rozsądku, bo dzieci, bo wspólny majątek itd. I czasem obie strony chcą utrzymania status quo i jestem to w stanie zrozumieć. Jasne, że powinno się zakończyć jeden związek, a potem zaczynać drugi. Tak jest najlepiej. Ale najlepiej jest też gimnastykować się każdego ranka, nie ściągać nigdy w szkole czy na studiach, nie kłamać, nie zazdrościć nikomu... itd. Nie popieram zdrad małżeńskich, ale gdy jakiś tłum będzie gonił po ulicy kogoś, kto zdradził, to wpuszczę go do domu, ukryję, wysłucham. Ba, sama kiedyś przyjaciółce (mężatce) radziłam, żeby dla swojego dobra przespała się z pewnym żonatym facetem - czyli do podwójnej zdrady smile I wstyd się przyznać, ale dzięki temu jest teraz kilka osób szczęśliwszych niż było. Nie wpadajmy w stereotypy - są generalne zasady, ale każdy przypadek jest indywidualny
    • tricolour A dlaczego nie wiesz, co robić? 01.10.12, 17:59
      Konflikt jakich interesów zatrzymuje Cię w działaniu?

      Bo dla mnie rzecz jest oczywista i prosta jak drut. Myślę, że gdyby nie chodziło o seks tylko o zwyczajną kradzież (jakby zdrada czymś poważnym różniła się od kradzieży) to byś nie miała moralnego dylematu czy chronić złodzieja.

      Bo zwykły złodziej mógłby okraść i Ciebie....
      • pomichal Re: A dlaczego nie wiesz, co robić? 01.10.12, 20:53
        tricolour napisał: Myślę, że gdyby nie chodziło o seks tylko o zwyczajną kradzież (jakby zdrada czymś poważnym różniła się od kradzieży)

        Zdrada nie ma nic wspólnego z kradzieżą. kradzież to zabór rzeczy bez zgody i wiedzy właściciela w celu przywłaszczenia. W przypadku zdrady nic takiego nie występuje. Kto niby jest złodziejem a kto jest przedmiotem kradzieży, kto wreszcie okradzionym? Chyba że traktujesz partnera (-kę) jak bezwolną rzecz (niewolnika). Zdrada jest dobrowolna.
        • tricolour Nie tylko KTO, ale i CO! 02.10.12, 00:19
          Bo małżonkowie (a nawet pary w mniejszym lub większym konkubinacie, a mówiąc ogólnie - takie związki, w których panuje przekonanie, że są na wyłączność) są świadomi wzajemnej lojalności, wierności i uczciwości. Mają świadomość partnerstwa i swojej podmiotowości. Strona zdradzająca okrada drugą stronę właśnie z tego poczucia wzajemnej lojalności, wierności, uczciwości i podmiotowości. Robi to w tajemnicy, w ukryciu, często zacierając ślady. Nie ma mowy o dobrowolności zdrady z perspektywy ofiary.

          Może nie dostrzegasz w tym złodziejstwa, bo żadna materialna rzecz nie ginie.
          • argentusa Re: Nie tylko KTO, ale i CO! 02.10.12, 10:21
            cholera, nie ,nie , nie.
            Akt małżeństwa to nie jest jakikolwiek akt własności. I Tri, nie ubierajmy własnych problemó ze sobą w łądne słówka. Poczuciepewnosci i bezpieczeństwa to w sobie trza mieć a nie opierac na tym,ze ktoś obok jest albo go nie ma. Na manowce się trafi. Prędzej czy później.
            Ar.
            ps. no ale dla mnie stan małżeński nie jest stanem wyjątkowym tylko takim samym innym jak singlostwo czy konkubinat.
            • wispar1 Re: Nie tylko KTO, ale i CO! 02.10.12, 12:37
              A ja się zgadzam z Tricolorem. Zawierając małżeństwo czynię zobowiązanie, że ja + ty = my. I o to "my" oboje dbamy, jesteśmy lojalni, nie działamy przeciwko sobie ale wspólnie dla wspólnego dobra. Stajemy się tandemem i kierunek jazdy oraz bagaże jakie dorzucamy -ustalamy wspólnie.
              Ile kobiet narzeka, że mają za męża maminsynka, który lata do mamusi po radę a z żona nie rozmawia? Ilu panów twierdzi, że teściowa im małżeństwo rozwaliła bo żona pozwalała jej sobą dyrygowac przeciw mężowi? Podobnie jest ze zdradą, choć ta jest jeszcze podlejsza bo dotyczy intymności cielesnej. Wprowadza się osobę trzecią, podstępem doczepia ją do bagażu na tandemie związku. To nieuczciwe.
              Albo jestem w związku i wtedy wymagam uczciwości wobec mnie oraz stawiam wymagania i ograniczenia również sobie, albo nie jestem w związku i robię co chcę i z kim chcę. Jak ktoś woli inną to przeciez nie musi ze mną być. To wolna wola. Jeśli mnie okłamuje by zaliczać inną a trzyma się mnie by mieć też z tego profity to to zwykłe kurestwo jest i po ch.. mi taki chłop.
          • falowod Re: Nie tylko KTO, ale i CO! 25.10.12, 05:44
            Bardzo mi przypadla do gustu twoja wypowiedz smile.popieram cie !
    • moniapoz Re: Romans z żonatym 01.10.12, 18:55
      Doskonale rozumiem wplątujące się w romans z żonatym kobiety - w przypadku gdy same one nie mają potrzeby być w związku na "normalnych" zasadach np. rozwódki bojące się związku lub nieszczęśliwe mężatki (co słusznie zauważa Ewela)
      Wcale to nie wygląda zawsze tak jak opisuje to Noname, że biedne naiwne panienki o niskiej samoocenie dowartościowują się w ten sposób - czasem jest to świadoma decyzja kobiety i to facet w takim układzie zostaje z wszelkimi problemami opisanymi w poście Nonename.
      Życie nie jest takie proste, żeby dało się łatwo określić przyczyny wchodzenia ludzi w takie niezdrowe układy.
      czy powiedzieć żonie....ja bym się nie wtrącała, bo nikt z zewnątrz nie umie ocenić co naprawdę dzieje się w związku dwojga ludzi - na pozór idealne małżeństwo może wcale nie być idealne, w związku z tym trudno ocenić jednoznacznie przyczyny tych zachowań niewiernych. Tak czy siak romans wcześniej czy później wyjdzie na jaw....




      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • noname2002 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:54
        Doskonale rozumiem wplątujące się w romans z żonatym kobiety - w przypadku gdy
        > same one nie mają potrzeby być w związku na "normalnych" zasadach np. rozwódki
        > bojące się związku lub nieszczęśliwe mężatki

        Układ bez zobowiązań można mieć z osobą wolną, mężczyzną, który nie chce związku albo do niego się nie nadaje.Naprawdę o takiego nietrudno smile
        • moniapoz Re: Romans z żonatym 02.10.12, 10:23
          > Układ bez zobowiązań można mieć z osobą wolną, mężczyzną, który nie chce związk
          > u albo do niego się nie nadaje.Naprawdę o takiego nietrudno smile

          masz jak najbardziej rację smile ale są osoby którym bycie w związku z żonatym/ mężatką daje poczucie bezpieczeństwa - wiem, że brzmi to absurdalnie ale tak czasami jest.
          są to osoby które boją się bliskości i normalnych zdrowych relacji - z różnych przyczyn.

          dlatego piszę, że sytuacje gdzie ludzie decydują się na takie układy są naprawdę różne
          a kochanka to nie zawsze niedowartościowane naiwne dziewczę smile


          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • anbale Re: Romans z żonatym 02.10.12, 10:51
            Ja akurat znam przypadek z kochanką absolutnie odbiegający od stereotypu. Bardzo atrakcyjna kobieta sukcesu wbiła się jak kołek rozporowy między całkiem szczęśliwe małżeństwo, któremu właśnie urodziło się dziecko. Była tak skuteczna, że w pół roku rozpirzyła wszystko w drobny mak, żona została sama z dzieckiem przy piersi oraz straciła pracę; kierowała firmą razem z mężem (którą razem tworzyli)- kochanka zajęła jej miejsce...
            Niezahukane, nie ukrywające się w kącie kochanki również występują w przyrodzie, różnie można trafić smile
            • malgolkab Re: Romans z żonatym 02.10.12, 11:20
              anbale napisała:

              > Bardz
              > o atrakcyjna kobieta sukcesu wbiła się jak kołek rozporowy między całkiem szczę
              > śliwe małżeństwo
              w szczęśliwe małżeńswto nie da się ot tak wbić. Tak to sobie często tłumaczy strona zdradzana, bo łatwiej obwiniać kogoś obcego niż męża/żonę.
              > Była tak skuteczna, że
              > w pół roku rozpirzyła wszystko w drobny mak, żona została sama z dzieckiem przy
              > piersi oraz straciła pracę; kierowała firmą razem z mężem (którą razem tworzyl
              > i)- kochanka zajęła jej miejsce...
              Żona została sama, bo miała męża, który ją olał i poszedł gdzie indziej. Jakby nie ta pani, to pewnie byłaby inna. Jak ktoś nie chce zdradzać to nie zdradza.
              A firma pewnie tylko na małzonka była...
              • anbale Re: Romans z żonatym 02.10.12, 11:27
                Może by i kiedyś zdradził, tego nie wiem...smile
                Firma była własnością obojga małżonków, mąż wraz z kochanką łaskawie stwierdzili, że jeśli żona bardzo chce tam dalej pracować, to w sumie nie będzie im to jakoś szczególnie przeszkadzać. Ale żona stwierdziła, że jest zbyt głęboko zraniona, żeby pójść na taki układ i wyjechała na drugi koniec Polski. Nie wiem jak to finansowo rozwiązali.
                • malgolkab Re: Romans z żonatym 02.10.12, 11:44
                  anbale napisała:

                  > Może by i kiedyś zdradził, tego nie wiem...smile
                  Chodzi mi o to, że zdradził, bo chciał zdradzić. Tłumaczenie, że tamta się dobrze zakręciła jest bez sensu, bo siłą go nie brała.
                  • wispar1 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 11:59
                    Każdy jest do zdobycia, ktoś uparty i umiejący manipulowac może wejśc klinem między małżonków. Wieloletnie małżeństwa zawsze przechodzą większe lub mniejsze kryzysy, ktoś sprytny, bezpardonowy, potrafi wykorzystać symptomy, podkreślać braki w małżeństwie i ugrać coś dla siebie.
                    Oczywiście nie zwalnia to osoby która zdradziła z odpowiedzialności za zdradę i swoją słabośc charakteru. Ale jak jest kasiasty facet to wiele kobiet będzie za nim biegać i próbowac mieć go dla siebie. Nie zważają że ma żonę.
                    Okazja czyni złodzieja, a wiele osób nie zdradziło nie dlatego, że takie wysokie morale mają, ale dlatego, że nikt atrakcyjny nie zaproponował im romansu.
                  • anbale Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:00
                    No tak, chciał, ale gdyby ona się nie zakręciła, to też by nic z tego nie było smile
                • noname2002 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 11:58
                  Ja nie mówię, że wszystkie kochanki są takie same, tylko że NAJCZĘŚCIEJ są to osoby spragnione jakiegokolwiek męskiego zainteresowania i z niską samooceną-w końcu zgadzają się na jakieś ochłapy czasu i uczucia.
                  • malgolkab Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:11
                    noname2002 napisała:

                    > Ja nie mówię, że wszystkie kochanki są takie same, tylko że NAJCZĘŚCIEJ są to o
                    > soby spragnione jakiegokolwiek męskiego zainteresowania i z niską samooceną-w k
                    > ońcu zgadzają się na jakieś ochłapy czasu i uczucia.
                    Ja kilka Pań w takiej sytuacji znam/znałam i żadna się nie wpisuje do tego wzorca.
                  • wispar1 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:15
                    Mam znajomą rozwódkę z 2 dzieci. Od 5 lat jest kochanką żonatego (+2dzieci). On jej mówi wyraźnie, że się nie rozwiedzie. Ona i tak za nim lata licząc, że wreszcie zmieni zdanie. Co jakiś czas chlipie lub oburza się na niego, że czemu się ciągle nie rozwodzi jeśli ona mu pokazuje że dla niego jest gotowa na wszystko, ale jeśli jej mówić żeby go zostawiła i poszukała wolnego faceta na resztę życia, to ona uparcie stwierdza, że chce jego i koniec, a zawsze dostawała w końcu to co chce więc jest pewna że go wreszcie będzie miała dla siebie. Na początku miała dylematy co do jego żony, dzieci, że może je krzywdzi, ale już ich nie ma, ma konkretny cel by tego faceta zdobyć dla siebie bo jej się wtedy polepszy (facet zaradny, poukładany zawodowo, jej były mąż drań niepłacący alimentów, ona z trudem utrzymuje sama dzieci, o żonatym kochanku nikomu z rodziny nie mówi bo rodzina jej finansowo pomaga jako tej biednej samotnej matce a po takim info by się mogli odwrócić)

                    Znałam też inną kobietę ktora się wplątała w związek z żonatym, tu sytuacja była diametralnie inna, facet kłamał co do swojej sytuacji i manipulował by zdobyć młodą dziewczynę. Ta przez kilkanaście miesięcy mu wierzyła, gdy dotarło do niej w czym tkwi to się z tego układu eksmitowała.

                    Częścią wspólną obu tych dziewczyn był..... brak emocjonalnie dostępnego ojca w rodzinie - brak wzoru porządnego mężczyzny i dobrego związku rodziców, niskie poczucie własnej wartości, kiepskiej jakości wcześniejsze związki z mężczyznami.
            • falowod Re: Romans z żonatym 25.10.12, 05:51
              Mysle ze to mazenstwo nie bylo tak do konca szczesliwe skoro facet wybral "kobiete sukcesu"
              Gdyby bylo to nie odszedlby od zony.
              Facetem rzadzi biologia to nie ulega kwestii ale decyzje to juz podejmuje swiadomosc,wiec skoro podjal decyzje swiadomie to oznacza ze zona jednak mu nie ldawal tego czego dawala kochanka.
              Potraktowal partnerke bardzo ksonsumpcyjnie wg najlepszych wzorow wolnorynkowego kapitalizmu czyli "uzyj i wyrzuc "smile.To sie nazywa magia oddzialywania na czlowieka smile W tym przypadku to Tusk winien smile
    • wispar1 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 19:25
      pati790 napisała:

      > Jedyne zdanie jakie od niego usłyszałam to, "ale nie powiesz mojej żonie? "smile
      > Powiedziałam mu, ze wiem...


      Czyli teraz kryjesz dupę zdradzaczowi. Gratuluję.

    • mola1971 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 22:52
      Pati, gdybym ja zaczęła informować zdradzanych małżonków (płci obojga) o zdradach, o których wiem, to połowa "szczęśliwych" małżeństw w moim otoczeniu by się rozpadła smile
      Raz w życiu popełniłam taki błąd i poinformowałam zdradzaną osobę. Dawno temu, w czasach studenckich. Chłopak mojej kuzynki zdradzał ją na prawo i lewo, o czym jej powiedziałam. I co? I stałam się wrogiem nr 1 obojga. On zrobił jej wodę z mózgu, a ja na idiotkę wyszłam.
      Moja rada - nie wtrącaj się. To są dorośli ludzie, a nie dzieci. Niech robią co chcą.
      • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:11
        ale co ważniejsze? czyjś związek oparty na fajnych zasadach i lojalności - czy to, żeby samemu nei być wrogiem i nie wyjść na głupią?

        niejedna dorosła osoba tu na forum pisała, że już nie ma siły, że zwariuje, bo czuje, że coś się święci, a nie wie, co - albo z niej/z niego głupka robią, która/y się czepia wiernego małżonka

        wtrącać się nie należy, ale chyba zdradzający/zdradzająca nie ucierpi na nakłonieniu do myślenia? a nawet jakby miał kogoś mieć za głupią... czy jego zdanie aż tyle znaczy? smile
        • mola1971 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:36
          Dla mnie najważniejszy jest święty spokój, a ludziska po otrzymaniu niechcianej i niemiłej informacji, różnie potrafią się zachowywać. Po co mi problemy? Zresztą zdradzana osoba najczęściej sama czuje, że jest zdradzana, a skoro nic z tym nie robi, to często znaczy, że nic zrobić nie chce.
          • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:39
            nie, nie - ja nie mówię o donoszeniu komuś, kto jest zdradzany albo rozmowie z kimś, kto pisze się na układ z żonatym/mężatką - ja mówię o krótkiej rozmowie z tym, które zdradza
            • mola1971 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:43
              Lampko, wierzysz, że jakieś gadanie dotrze do osoby, która zdradza? Jedyne co, to po takiej gadce, będzie się lepiej ze swoją zdradą kamuflować.
              • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:47
                nie wiem, Mola, mam wrażenie, że możesz mieć rację
                ale po pierwsze - jeśli sprawa słuszna, to warto czasem próbować
                i po drugi, kamuflować się może i będzie lepiej (co tym bardziej zniechęca na dłuższą metę), ale ten kamyczek uwierający w bucie... też swoje robi - bo myśli jednak czasem wracają i podgryzają
                • gazeta_mi_placi Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:06
                  Ja pierniczę, jaka słuszna sprawa? Do zaglądania innym w łóżka każdy chętny, a do interesowania się tym co naprawdę jest złe, tłuczone dzieci, poniewierane zwierzęta itp. jakoś mało chętnych.
                  Dobry seks jeszcze nikomu nie zaszkodził, mąż zadowolony po spotkaniu z kochanką milszy dla żony i dzieci, żona po spotkaniu z kochankiem dla męża wyrozumialsza i milsza, a Wy wszędzie problemów szukacie.
                  Jakby seks pozamałżeński nie dawał żadnych plusów nikt by go nie uprawiał.
                  • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:10
                    no, fakt big_grin
                    znaczy, jakby zatłuczenie dzieciaka nie dawało plusów, też by nikt tego nie robił?

                    Gazetko, czas, kiedy kazdy musiał myśleć to samo, minął
                    teraz dla jednych słuszną sprawą jest bycie uczciwym, dla innych nie
                    dlatego jedni mogą zareagować, inni nie muszą
                    a do tego każdy może wywewnętrznić się w temacie - ot, i cała filozofia

                    ba, nawet każda baba może się choćby modlić o kochankę dla męża, żeby był wyrozumialszy i szczęśliwszy - ale musu tez nie ma wink
              • pati790 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:50
                Tej mojej znajomej na pewno nie pwoeim, bo wpadnie w histerię, wiem też, że mnie znienawidzi. Po prostu to wiem. Rozmawialam z jej mężem, nasze dzieci chodza razem do przedszkola. Kiedys się spotkaliśmy przy odprowadzaniu dzieci, "wzielam na stronę" i powiedziałam, że wiem....Jedyne co zdołął z siebie wydobyć" ale nie powiesz mojej żonie" i poszedł...Unika mnie jak ognia big_grin. Moze to co dała?. A znajoma milczy jak zaklęta. Pewnie nadał się spotykają uncertain

                Smutne to...
                • pati790 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:51
                  Przepraszam za błedy, piszę na szybko, ale mam nadzieje,ze sens zrozumiecie wink
                • gazeta_mi_placi Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:02
                  Po co się wtrącasz w cudze związki? To ich prywatna sprawa. To dorośli pełnoletni ludzie (no chyba, że kochanka niepełnoletnia?).
                  Brzydzą mnie tego rodzaju donosiciele, do łóżka innym pierwsi zaglądają, a tłuczonych dzieci zapitych alkoholików jakoś mało kto w tym kraju zauważa.
                  • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:11
                    to już zauwazyłaś
                    i co robisz? poza pisaniem o tym na forum, ofkors smile
                  • szizumami Re: Romans z żonatym 04.10.12, 19:31
                    pati-zależy ci na zdaniu i obrazie koleżanki dziweczki,babsztyla bez skrupułów?!
                    zawsze reaguje-nie donosze
    • blond07 Re: Romans z żonatym 04.10.12, 19:45
      pati790 napisała:

      > Proszę wytłumaczcie mi dlaczego kobiety wplątują sie w romans z żonatym?

      Bo nie mają w łóżku tego, czego chcą?
      • szizumami Re: Romans z żonatym 05.10.12, 03:36
        mylisz się----nie mają-to rozumu i kręgosłupa moralnego
        do łózka jest multum freewolnych-ale trzeba się natrudzić zeby kogoś poznać
        i przy okazji nie skrzywdzić
        no i niestety kobieta kobiecie gorszą świnią niż meżczyzna
        [przpraszam świnki]
        • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 05.10.12, 08:40
          o, własnie
          a mi jeszcze się przypomina, że u szympansów bodajże jest tak, że samiec posiada harem - ale jak to w życiu, jedna samica jest wyżej w hierarchii, inna niżej - i ta z niższego szczebla bardziej czy mniej usiłuje czasem wygryźć tę ważniejszą, podstawiając się samcowi jak najczęsciej, łażąc za nim i czasem porywając szympansiątko tej ważniejszej, ale to dośc ryzykowne, bo na miejscu awantury zjawia się samiec i potrafi przyłożyć, jak która się wydurnia za bardzo

          (panowie, proponuję nie rosnąć w dumę, ten szympans to jednak tylko szympans)

          jak człowiek pozwala, żeby nim instynkty kierowały, to czasem zachowuje się jak w stadzie szympansów - emocje nei moga usprawiedliwiać głupoty
          • argentusa Re: Romans z żonatym 05.10.12, 09:40
            Mam jednak przekonanie, że w większości romansów to małżonek/żonka obiektu westchnień w ogóle nie jest brany/-a pod uwagę. I guzik romansujących obchodzi czy ważna/-y, czy mniej ważna, jakakolwiek jest.
            Ale przyjmuję ,że są ludzie, któzy maja "inną" motywację.
            To jest w ogóle interesujący temat. Dlam nie romansowanie to raczej gotowośc "związanych" do komplikowania sobie zycia niż "wina" tych, którzy z tymi związanymi romansują. I naprawdę nic nie mam (nawet odrobiny żalu) do koibety romasującej z eksem. Bo ona mi nieczego nie obiecywała. Za to eksio owszem i to jest JEGO wina.
            Ar.
            • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:02
              ja z kolei mam alergię na szukanie winnych, za to sądzę, że gdyby mnei ktoś zdradził, równiez miałam w nosie obserwacje szympansów, tylko bym swój zal przeżywała bez wnikania

              co nei zmienia faktu, że obserwacje poczyniono i na zdrowy rozum są podobieństwa
          • blond07 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 10:30
            Wy wszystkie jak te szympansice. Żonaty, nieżonaty - byle komplementy prawił i już jesteście w niebie, a reszta się nie liczy.
            • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:04
              powalający poziom wypowiedzi big_grin
              • blond07 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:27
                Dlaczego? Uważasz, że to nieprawda?
        • blond07 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:45
          No nie mają kręgosłupa moralnego. Sam to widzę w pracy. Niejedną mógłbym do łóżka zaciągnąć, choć to mężatki. A ja mężatki nie chcę. Może którąś z was to prędzej, ale wy tu dużo gadacie, a tak naprawdę... Niby kobieta kobiecie wilkiem i jakie to okropne, ale jakby przyszło co do czego to szkoda gadać. Takie są te wasze kręgosłupy.
    • braktalentu Re: Romans z żonatym 05.10.12, 09:33
      " Proszę wytłumaczcie mi dlaczego kobiety wplątują sie w romans z żonatym?"
      No name wyczerpała temat.

      " Czy taki romans zawsze kończy się katastrofą?"
      Nie zawsze.
      Bilans zysków i strat w moim przypadku jest zdecydowanie in plus, ale myślę, że gdyby ex (obecnie) małżonkowie włożyli tyle samo pracy w swoje małżeństwo i rodzicielstwo co ja w swój romans i dojrzewanie do związku ze zdrowym skryptem emocjonalnym to pewnie osiągnęliby nieporównywalnie lepsze rezultaty i nie obciążyliby swojego dziecka kosztami naszego wspólnego (metrykalnie dorosłych) gówniarstwa.


    • pati790 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 10:00
      Rozmawialam z nią, to moja bliska znajoma, więc bez krępacji zeszłyśmy na ten temat. Jakoś tak naturalnie wyszło.

      Powiedziała mi, ze ma poczucie winy wobec żony i dzieci i nie chce dalej się wplatać w ten romans.

      Jednak on podobno nie chce odpuścić, a ona ma do niego słabość i masło maślane.

      Wiec co poniektóre kobiety, które tu piszecie,ze zawsze kochanka jest dziwka to mylicie się...
      • blond07 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 10:33
        pati790 napisała:

        > Jednak on podobno nie chce odpuścić, a ona ma do niego słabość i masło m
        > aślane.

        Jakby słabości nie miała toby i odpuścił, proste.
        • argentusa Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:22
          Jak budowa cepa.
          No i do tanga to trzeba dwojga, czyż nie?
          Ar.
      • anbale Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:30
        pati790 napisała:

        > Wiec co poniektóre kobiety, które tu piszecie,ze zawsze kochanka jest dziwka to
        > mylicie się...

        Tak jest najprościej postrzegać sytuację, a ludzie preferują najprostsze rozwiązania smile
        Wieszając psy na kimś, kto teoretycznie w żaden sposób nie jest zobligowany do liczenia się z naszymi uczuciami, można oddalić i zagłuszyć wszelkie refleksje nad własnym udziałem w historii romansu i zachować resztki szacunku dla partnera, na wypadek gdyby chciał romans zakończyć i wrócić, łatwiej go postrzegać jako bezbronną ofiarę podłej suki niż człowieka zdolnego krzywdzić...Genralnie ludzie na wszelkie sposoby unikają dysonansu poznawczego.
        • pati790 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:56
          O to to to to, zgadzam się z Tobą!
          • satoja Re: Romans z żonatym 05.10.12, 12:04
            Pati. Jak na razie sama masz problem z dysonansem poznawczym. Usiłujesz udowadniać "znajoma kochanka nie jest 'dziwką' bo choć sypia z żonatym to wcale tego nie chce!".
            big_grinbig_grinbig_grin
            Błędne założenie, błędna teza i dowód do d... tongue_out
            • pati790 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 12:10
              Ja nie uwazam, ze kochanka jest dziwką. Zadna kochanka, czy ta moja znajoma, czy kazda inna. Ona tak naprawdę moze się "bzykac" za przeproszeniem z kim chce, bo jest sama.

              Wiadro pomyj na kochanke bo tak najlepiej, a pan-biedny Misio, bo jak "suka nie da to pies nie weźmie", bzdura! W tym akurat wypadku to pies biega za suką. I jeszce raz powtarzam JA JEJ NIE USPRAWIEDLIWIAM!
              • satoja Re: Romans z żonatym 05.10.12, 12:29
                Pati, załóżmy- miałaś chłopaka 10 lat temu, dawno go rzuciłaś. A tu się zjawia były i zaczyna "biegać za suką" (czyli za Tobą-używasz tego obrzydliwego powiedzenia więc widać Ci nie przeszkadza że ktoś Cię suką będzie określał) .
                Więc zjawia się Twój były i chce "swojej suki". Spałaś z nim kiedyś, więc słabośc do niego przecież masz (napisałaś poniżej, że kolezanka spała z kochankiem więc normalne że ma do niego słabość). I co? "Oddajesz się psu" bo pies naciska? I twierdzisz, że wcale tego nie chcesz ale nie możesz odmówić bo on przecież biega za Tobą? I Ty właściwie nie masz z tego przyjemności ale przeciez to "pies" chce więc nie masz wyjścia?

                Koleżanka sypia z facetem BO TEGO CHCE. Co więcej sypia z mężem swojej koleżanki. Więc nie dość, że niedojrzała(..to niechcem ale robiem...) to zwyczajnie leniwa (albo zakompleksiona) bo mogła sobie żonate bzykadło znaleźć poza sferą swoich znajomych.

                Założę się , że to iż to on "biega za nią", znaczy tyle, że se facet puści parę smsów z wklepanego w komórkę schematu "kocham cię", "tęsknię za tobą",itd blablabla a kochanka już gorąca i w spazmach bo chce usilnie wierzyć, że to prawda a nie zabawa w bzykanie.

                A Ty łykasz ckliwe historyjki jak gąska.







                • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 05.10.12, 15:50
                  do tego albo rozmawiamy o ludziach, albo o psach
                  porównanie do psa i suki co prawda pospolite w kręgach prostaków, ale mocno niesmaczne
      • zofiulina1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 11:37
        ... rąbnij ją w łeb czymś ciężkim na otrzeźwienie.

        On nie chce odpuścić? Taaaa, na pewno...

        Standardowo każda kochanka plecie, że "niczego nie oczekuje, że to tylko taka znajomość", a tak w ogóle to jest oblegana, błagana, proszona, podrywana, adorowana...

        Twoja koleżanka też pewnie z łaski się na ten romans zgodziła, co?

        Kurczę, tylko zawsze jakoś potem to kochanka przylatuje z płaczem na forum i wylewa łzy na złego misia, co wrócił do żony (lub nigdy jej nie zostawiał)/znalazł sobie kolejną kochankę.

        Fakt, że Twój kolega nie chce, by żona się dowiedziała świadczy o tym, że nie planuje on wspólnej przyszłości z Twoją bliską znajomą. Warto jej to uświadomić.

        • mola1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 12:01
          zofiulina1971 napisała:
          > Kurczę, tylko zawsze jakoś potem to kochanka przylatuje z płaczem na forum i wy
          > lewa łzy na złego misia, co wrócił do żony (lub nigdy jej nie zostawiał)/znalaz
          > ł sobie kolejną kochankę.

          Zawsze? Na tym akurat forum to raczej żony porzucone dla kochanek bywają.
          • anbale Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 12:04
            Gdyby się tu pojawiła jakaś kochanka, to by z osinowym kołkiem pięć metrów pod ziemią wylądowała wink
          • zofiulina1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 12:54
            Mówiłam o forach ogólnie, nie tylko o tym.

            Po prostu decydowanie częściej czytam listy od zrozpaczonych pań niż panów.
            • mola1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:03
              zofiulina1971 napisała:
              > Po prostu decydowanie częściej czytam listy od zrozpaczonych pań niż panów.

              Tyle, że to o niczym nie świadczy. Panowie inną naturę mają i gdy mają jakiś problem, to raczej go trawią w samotności, a nie na forum rozkładają na czynniki pierwsze.
              • anbale Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:16
                mola1971 napisała:

                > Tyle, że to o niczym nie świadczy. Panowie inną naturę mają i gdy mają jakiś pr
                > oblem, to raczej go trawią w samotności, a nie na forum rozkładają na czynniki
                > pierwsze.

                A poza tym strasznie odchorowują wszelką krytykę i wyłapywanie niekonsekwencji w ich poczynaniach, więc na ogół na wszelki wypadek się nie wychylają.
                Kobiety jakoś spokojniej przyjmują krytyczne uwagi, panowie dopatrują się ataku nawet tam, gdzie go w ogóle nie ma, jest np. tylko niewygodne pytanie...
                Ale to tylko moja mała dygresjasmile
                • mola1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:20
                  Mam podobne spostrzeżenia smile
                • taki_drugi Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:23
                  anbale napisała:

                  > A poza tym strasznie odchorowują wszelką krytykę i wyłapywanie niekonsekwencji
                  > w ich poczynaniach, więc na ogół na wszelki wypadek się nie wychylają.
                  > Kobiety jakoś spokojniej przyjmują krytyczne uwagi, panowie dopatrują się ataku
                  > nawet tam, gdzie go w ogóle nie ma, jest np. tylko niewygodne pytanie...

                  A zastanawiałaś się dlaczego tak jest? Bo wy zrzędzicie! Normalny człowiek (czytaj:facet) jak ma coś do powiedzenia kobiecie to powie i już, a kobieta jak zaczyna swoją tyralierę to daj nam Boże zdrowie. Marudzą, narzekają, gadają, przypominają tysiąc razy, najeżdżają nam na ambicję, porównują do innych, byśmy wpadli w kompleksy i poczucie winy: "Jaka ja głupia byłam, że za ciebie wyszłam! A mogłam wyjść za Zenka!", albo "Teresa to ma męża idealnego, a ty nieudaczniku jeden? Do niczego się nie dajaesz! I przestań oglądać ten telewizor jak do ciebie mówię!"
                  • anbale Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:32
                    No są też tacy, dla których każde odezwanie się kobiety, to zrzędzenie, kobieta powinna tylko trzepać rzęsami i pytać, czy nie boi się tak z tym węglem jeździć wink
                    Akurat spędziłam parę dobrych lat z mężczyzną, z którym każda forma kontaktu werbalnego graniczyła z cudem, problemy się miały rozwiązywać poprzez długotrwałe przemilczanie ich. Sama już byłam wyczerpania swoim zrzędzeniem, więc odeszłam. Akurat wtedy zebrało mu się na gadaniesmile
                    • taki_drugi Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:43
                      >Sama już byłam wyczerpania swoim zrzędzeniem, więc odeszłam

                      O, i tu jest sedno sprawy. Bo albo w takich sytuacjach odchodzą kobiety, albo faceci. Ci drudzy z reguły wybierają młodsze. Bo one nie zrzędzą i nie są tak znudzone życiem jak ich 40-letnie żony. OCzywiście połowa, albo jeszcze więcej tych zwiąązków też pewnie się rozleci, ale cześć pewnie przetrwa.
                      • anbale Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:57
                        Akurat ja "wybrałam młodszego" ale mniejsza z tymsmile
                        Strasznie spłycasz problem, może czasem wystarczyłoby się wysilić i nawiązać sensowny kontakt z żoną, zamiast ignorować ją i każde jej odezwanie traktować jako marudzenie.
                        Poza tym każda młodsza też się zestarzeje i znudzi życiem, po czym zacznie "zrzędzić". Jeśli nie nauczysz się gadać z kobietą normalnie jak z człowiekiem, to problem znowu powrócismile
                        • argentusa Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 18:50
                          hihih, a jak wymiona jest na równolatkę, to jaka jest obowiązująca teoria?
                          jak ja uwielbiem czytać takie bzdurne uogólnienia. Zabawa jest przednia.
                          Ar.
                          ps byłczas, że miałam zastąpić młodszą kobietę. "Bo za gooopia życiowo była". Pana odstawiłam natentychmiast, z powodu cytatu. a, i biust większy tez miała i dłuższe nogi też. Tak mi się skojarzyło wink
                  • mola1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:33
                    A co to znaczy "wy"? Wszystkie kobiety wg Ciebie są takie same? I wszystkie narzekają i zrzędzą? W takim razie bardzo współczuję doświadczeń.
                    • taki_drugi Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:53
                      90 procent facetów ma takie doświadczenia. Wystarczy żebyś się wieczorem przeszła do jakiegoś pubu i przysiadła obok stolika przy którym siedzą faceci. To tylko wam się wydaje że jesteście idealne, cudowne, pachnące i wspaniałe, a ten cham jeden i sukinsyn to skończony łajdak big_grin
                      Zreeztą przejrzałem archiwum tego forum i widzę, że 99 procent kobiet to tu te biedne, co to całę życie harowały, prały, sprzątały, usługiwały, od ust sobie odstawiały by mężusia nakarmić, nawet odetchnąć się głośniej bały, a on się znęcał, krzyczał, awanturował, pił, bił, wyzywał. Więcej samokrytyki drogie panie.
                      • mola1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:59
                        I znów jedziesz jakimiś stereotypami i generalizujesz.
                        Niby na jakiej podstawie wysnułeś wniosek, że wszystkim kobietom wydaje się, że są idealne i wspaniałe? Naprawdę poznałeś wszystkie kobiety na świecie???
                      • anbale Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 14:10
                        taki_drugi napisał(a):

                        > 90 procent facetów ma takie doświadczenia. Wystarczy żebyś się wieczorem przesz
                        > ła do jakiegoś pubu i przysiadła obok stolika przy którym siedzą faceci. To tyl
                        > ko wam się wydaje że jesteście idealne, cudowne, pachnące i wspaniałe, a ten ch
                        > am jeden i sukinsyn to skończony łajdak big_grin

                        Podejrzewam, że ci faceci z pubu to same nieskazitelne, czyste kryształy górskie i wszystkie "młodsze od żony" na całym świecie przebierają nogami w oczekiwaniu na nich smile
                      • zadoczka Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 17.10.12, 19:09
                        taki_drugi napisał(a):

                        > 90 procent facetów ma takie doświadczenia. Wystarczy żebyś się wieczorem przesz
                        > ła do jakiegoś pubu i przysiadła obok stolika przy którym siedzą faceci. To tyl
                        > ko wam się wydaje że jesteście idealne, cudowne, pachnące i wspaniałe, a ten ch
                        > am jeden i sukinsyn to skończony łajdak big_grin
                        > Zreeztą przejrzałem archiwum tego forum i widzę, że 99 procent kobiet to tu te
                        > biedne, co to całę życie harowały, prały, sprzątały, usługiwały, od ust sobie o
                        > dstawiały by mężusia nakarmić, nawet odetchnąć się głośniej bały, a on się znęc
                        > ał, krzyczał, awanturował, pił, bił, wyzywał. Więcej samokrytyki drogie panie.

                        Dodam, że jest jeszcze jeden typ kobiet robiący to co powyżej napisałeś z tym, że z radością, poczuciem odpowiedzialności, miłości bo on taki zmęczony, zapracowany, niech sobie odpocznie i piwko wypije.....i tak lata mijały, te kobiety coraz więcej na głowie, coraz mniej sił, a mężuś coraz bardziej ma wszystko w d....e i własnego czubka nosa nie widzi. Te mądre pukają się w końcu w głowę i mówią osz k....a, ja tak więcej nie chcę! A szanowny mężuś się wścieka bo babie odbiło....smile
                        ŻYCIE!!!
                  • mola1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:36
                    I jeszcze to:

                    taki_drugi napisał(a):
                    Normalny człowiek (czytaj:facet)

                    Normalnie ręce i piersi opadają smile))
                    W takim razie ożeń się z takim normalnym człowiekiem, czyli facetem i po kłopocie. Żadna baba już Ci nie będzie zrzędziła tongue_out
                    • noname2002 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 16.10.12, 13:21
                      W takim razie ożeń się z takim normalnym człowiekiem, czyli facetem i po kłopoc
                      > ie. Żadna baba już Ci nie będzie zrzędziła tongue_out

                      I jeszcze nie będzie musiał płacić tych strasznych ALIMENTÓW tongue_out
      • satoja Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:37
        pati790 napisała:

        > Powiedziała mi, ze ma poczucie winy wobec żony i dzieci i nie chce dalej się wp
        > latać w ten romans.


        1.) Aha, czyli mamy niewinną dziewczynę-kochankę z wyrzutami sumienia, wrażliwą i delikatną kobietę......

        > Jednak on podobno nie chce odpuścić, a ona ma do niego słabość i masło m
        > aślane.


        Którą ten wredny facet (FACET TO ŚWINIA ! ) wręcz ZMUSZA do chodzenia z nim do łóżka ..... choć ona przecież jest -> patrz pkt.1) . Może trezba zgłosić sprawę molestowania i gwałtu na policję??


        > Wiec co poniektóre kobiety, które tu piszecie,ze zawsze kochanka jest dziwka to
        > mylicie się...

        Znaczy że co.., że nie bierze kasy tylko sobie "słabość" swoją zaspakaja? big_grin


        Dziewczyna bzyka męża swojej koleżanki BO CHCE I LUBI. Gdyby nie chciała i nie lubiła to by mu do łóżka nie wchodziła.

        A Ty Pati nabierasz się na ckliwe kawałki aż śmiać się chce z naiwności. Uważaj, bo osoby o tak łatwym do zmanipulowania charakterze i labilnej moralności często lądują w "niechcianych" związkach z cudzymi żonami/mężami wink

        Swoją drogą gadałas już o tej zdradzie z facetem, gadałaś z kochanką, to chyba z żoną też sobie pogadasz "ot tak na luzie" big_grinbig_grinbig_grin
        • pati790 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:55
          Z mężem nie gadałam, tylko powiedzialm mu,ze wiemsmile. On mnie unika. Zreszta to nie moja sprawa jak ktos juz tu wczesniej zauwazyl, więc zdecydujcie się? Mowic, czyli wtracać się, nie mowić, czyli nie wtrącać się? suspicious Ja jej nie powiem, bo się boję jej reakcji, tak zwyczajnie...

          Swoja droga mam wrazenie,ze biore udzial w jakims serialu brazylijskim, a wcale nie chce w nim występować. Troche na wlasne życzenie big_grin.

          Ja kochanki nie bronię, ale przypominam, ze to osoba, ktora tez czuje i ktora moze dala sie zmanipulować. Ona romansowac juz nie chce, on ją wręcz "prosi" A ze ona ma slabosc do niego?, no ma....w koncu sie z nim przespała. Proste jak budowa cepa tongue_out smile
          • satoja Re: Romans z żonatym 05.10.12, 12:00
            Widzę, że jesteście z kochanką do siebie bardzo podobne. Ona twierdzi że nie chce z panem sypiać... więc z nim sypia. Ty twierdzisz, że nie chcesz w ten "brazylijski serial" wnikać, a rozpuszczasz język do pana(ty zaczęłaś) , kochanki(ty zaczęłaś) - (założę się, że rozkłapiesz to wokoło wszystkim oprócz zdradzanej żony).
            Zastanów się nad tym co robisz i dlaczego. Bo to ma swoje konsekwencje.
            A rozpływanie się nad "niewinnością" kochanki, która świadomie weszła do łóżka żonatemu a teraz wręcz "nie chce ale musi bo on chce" jest tak niedojrzałe , że witki opadają....


          • anbale Re: Romans z żonatym 05.10.12, 12:02
            Myślę, że nie powinnaś się wtrącać. Sytuacja może być diametralnie inna, niż Ci się wydaje a poza tym to są na ogół sytuacje tak skomplikowane i wywołujące tyle emocji, że w "dobrej wierze" można dużo spaprać...Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, jak wiadomo, a poza tym nie jesteś żadną stroną w tej historii.
          • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 12:14

            Pati, a ja bym chciała,żebyś mi powiedziała. Gdybyś to Ty była moją znajomą i gdyby mąż mnie zdradzał.


            -------------
            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

            "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
            • anbale Re: Romans z żonatym 05.10.12, 13:23
              Mam koleżankę, którą znienawidziła swoją przyjaciółkę za przyniesienie newsa o zdradzie męża, stwierdziła, że wolała błogą nieświadomość, a tak musi nieść ciężar tej wiedzy...
              Nie wiadomo czasem co dla kogo lepsze, a jednak takie informacje mają czasem straszne następstwa. Myślę, że trzeba ostrożnie do tego podchodzić.
          • lampka_witoszowska Re: Pati, na Boga... 05.10.12, 15:59
            kto ma się zdecydować? całe forum? przeciez każdy mówi za siebie

            jak chcesz, to sobie podlicz głosy w tabelce...
        • pomichal Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 11:43
          Jak w tytule.
          Mogłabyś tak w kilku punktach napisać, o co ci chodzi - główne tezy, bo ja się kompletnie pogubiłem.
          Moim zdaniem romans z żonatym to jak romans z mężatką - często się zdarza, nic w tym dziwnego czy oryginalnego i w porównaniu z innym konfiguracjami jest to z reguły bezpieczniejsze, mniej kłopotliwe, oparte na jasnych zasadach, często ma pozytywne skutki, a nawet przyczynia się do wzmocnienia związku (chociaż czasem przyczynia się do rozpadu).
          Przecież nikt nikogo do romansu z kimś żonatym/mężatym nie zmusza. Jeśli taki romans jest, to znaczy, że jest jakiś deficyt w małżeństwie.
          Trochę w tej dyskusji pobrzmiewa takie kobiece podejście wg. którego wszystko powinno do czegoś prowadzić - czyli jak jest romans, to powinno się dążyć do przekształcenia go w stały związek. Ale po co? Romans bywa leczeniem duszy dlatego, że jest romansem a nie małżeństwem. małżeństwo to coś więcej. Nie traktujcie wszystkiego tak ostatecznie.
          • pomichal Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 11:47
            Ten post w jakieś dziwne miejsce wskoczył. Bez sensu.
          • 68marta Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 11:56
            pomichal napisał:

            > Jak w tytule.
            > Mogłabyś tak w kilku punktach napisać, o co ci chodzi - główne tezy, bo ja się
            > kompletnie pogubiłem.
            > Moim zdaniem romans z żonatym to jak romans z mężatką - często się zdarza, nic
            > w tym dziwnego czy oryginalnego i w porównaniu z innym konfiguracjami jest to z
            > reguły bezpieczniejsze, mniej kłopotliwe, oparte na jasnych zasadach, często m
            > a pozytywne skutki, a nawet przyczynia się do wzmocnienia związku (chociaż czas
            > em przyczynia się do rozpadu).
            > Przecież nikt nikogo do romansu z kimś żonatym/mężatym nie zmusza. Jeśli taki r
            > omans jest, to znaczy, że jest jakiś deficyt w małżeństwie.
            > Trochę w tej dyskusji pobrzmiewa takie kobiece podejście wg. którego wszystko p
            > owinno do czegoś prowadzić - czyli jak jest romans, to powinno się dążyć do prz
            > ekształcenia go w stały związek. Ale po co? Romans bywa leczeniem duszy dlatego
            > , że jest romansem a nie małżeństwem. małżeństwo to coś więcej. Nie traktujcie
            > wszystkiego tak ostatecznie.

            Pomichale a jutro Twoja żona czy narzeczona przyjdzie do Ciebie i zakomunikuje Ci:
            -Kochanie własnie leczę swoja dusze z innym męzczyzna !
            • pomichal Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 12:16
              Nie wiadomo, czy tak powie - może np. leczyć nie mówiąc, bo pewnych rzeczy czasem lepiej nie mówić. A może powie? A może któregoś dnia zauważę, że jest odmieniona, szczęśliwsza.
              A może powie, że kocha innego? Wszystko może się zdarzyć. Ale czy bym przez to przestał ją kochać, gdybym ją kochał? Nie! A gdybym miał jej dosyć lub bym widział, że ona mnie nie kocha, to czemu miałbym rozpaczać?
              Ale przecież tak bywa. Na tym polega życie - a to zgubimy prawo jazdy, a to wygramy w totka, a to spotkamy kogoś wspaniałego, a to zachorujemy itd. Dlaczego uważasz, że wszystko ma trwać? Jest przeciwnie - wszystko się zmienia. Tak było, jest i będzie. Trzeba się z tym pogodzić.
              • mayenna Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 08:13
                pomichal napisał:


                > A może powie, że kocha innego? Wszystko może się zdarzyć. Ale czy bym przez to
                > przestał ją kochać, gdybym ją kochał? Nie! A gdybym miał jej dosyć lub bym wi
                > dział, że ona mnie nie kocha, to czemu miałbym rozpaczać?
                > Ale przecież tak bywa. Na tym polega życie - a to zgubimy prawo jazdy, a to wyg
                > ramy w totka, a to spotkamy kogoś wspaniałego, a to zachorujemy itd. Dlaczego u
                > ważasz, że wszystko ma trwać? Jest przeciwnie - wszystko się zmienia. Tak było,
                > jest i będzie. Trzeba się z tym pogodzić.

                Nie bierzesz pod uwagę dojrzałości dorosłych osób, którym zależy na trwałości rodziny. Przepis na to jest dość prosty: nie wchodzimy w sytuacje zagrożenia zakochaniem czy fascynacją innymi osobami, nie przekraczamy barier. Jak widzimy zagrożenie to po prostu uciekamy, żeby nie narazić związku. Małżeństwo zobowiązuje do pracy nad sobą i relacja, do wysiłku, do wspólnoty. Jak ludzie są w bliskiej relacji emocjonalnej to im się nie zdarzy zakochać w kimś innym.
                Pogodzić się trzeba też z tym, że romans to nie tylko zakochanie, ale też wybór. Wchodzi się w to zamiast uciąc kontakt.
                • pomichal Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 11:02
                  mayenna napisała:
                  > Przepis na to jest dość prosty: nie wchodzimy w sytuacje zagrożenia zak
                  > ochaniem czy fascynacją innymi osobami, nie przekraczamy barier. Jak widzimy z
                  > agrożenie to po prostu uciekamy, żeby nie narazić związku. Małżeństwo zobowiązu
                  > je do pracy nad sobą i relacja, do wysiłku, do wspólnoty. Jak ludzie są w blisk
                  > iej relacji emocjonalnej to im się nie zdarzy zakochać w kimś innym.
                  > Pogodzić się trzeba też z tym, że romans to nie tylko zakochanie, ale też wybór
                  > . Wchodzi się w to zamiast uciąc kontakt.

                  To prawda. Dlatego uważam, że człowiek staje się bardziej podatny na romanse, gdy w małżeństwie coś zaczyna szwankować, gdy przestaje ono spełniać oczekiwania (nie chodzi o oczekiwania seksualne, a przynajmniej nie tylko o nie). Czyli początkiem uchylenia drzwi jest oddalenie emocjonalne. I jak człowiek przestaje czuć tę bliskość to łatwiej mu przez te uchylone drzwi kogoś wpuścić - mimo że często zdaje sobie sprawę z naganności takiego kroku
                • garibaldia Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 11:05
                  Ano właśnie smile
                • anbale Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 11:35
                  mayenna napisała:

                  Jak ludzie są w bliskiej relacji emocjonalnej to im się nie zdarzy zakochać w kimś innym.

                  I tu właśnie jest pies pogrzebany. Jak są w bliskiej relacji emocjonalnej to ta cała "harówka" związana z utrzymaniem związku, o której piszesz, jest dla nich kompletną abstrakcją, bo im się związek niejako sam fajnie toczy siłą odśrodkową, bez poradników, terapii i nieludzkich wysiłków, żeby jakoś uciągnąć to małżeństwo i nie ulec pokusom.
                  I tu się pojawia kwestia właściwego doboru, bo trudno być w bliskości emocjonalnej z kimś dla kogo nasze emocje to niewarta uwagi kupa bzdur. Wtedy faktycznie trzeba się namordować, żeby utrzymać związek, a wynik i tak niepewny...
          • falowod Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 15:13
            Nie lam sobie glowy.Podpisuje sie pod tym co napisalessmile
            Jedna kobitka zaczela w stylu "wszyscy facecy to zdrajcy !td itp ...." to ja jej usilowalem zrelatywizowac te mocne twierdzenia i pokazac ze swiat jest troszke inaczej zbudowany niz sobie kobitki wyobrazaja a szczegolnie sprawy d/m maja mocna determinante biologiczna ,a wiec nie ma co lkac i wyklinac tylko trzeba sie z tym pogodzic ze zdrady byly,sa i beda smile
            Jesli obie strony chca tego to po jaka cholere komplikowac sobie zycie rozszczepiajac wlos na czworo.Brac co sie nam przydarza , jak sie pcha nam w rece i tylko sie delektowac
            Kobitka ma fajne relacje z zonatym facetem ,ale usiluje tu na forum poprawic sobie obraz samej siebie deklarujac ze jej to nie pasuje i tralalal...Inne zas opluwaja ja ze dziwka,szmata itd smile
            • pomichal Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 15:44
              A, to w porządku, dziękuję za wyjaśnienie.
              Rzeczywiście w złe miejsce trafiła z tą "autoterapią", bo przecież tu panuje zbiorowy i silnie rozwinięty (zwłaszcza w deklaracjach) kult monogamii biologicznej aż po grób, więc ortodoksi ją zadziobią raczej
              • garibaldia Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 15:58
                Hehe. Zauważ co Marta robi. Sama tkwi w ortodoksyjnej monogammii i zdrada małżeńska ja odrzuca a jedyne odstępstwo zrobiła dla miłości z lat dziecięcych usprawiedliwiając siebie i kochanka, że przeciez ma prawo do spotkań bo... między nimi to wielka miłość, jego małżeństwo jest złe, jego żona postępowała nieuczciwie. Kto wg kochanki jest odpowiedzialny za fakt, że kochanka sypia z cudzym mężem? Zła żona która misia unieszczęśliwiła tak bardzo, że kochanka musi go ratować i pomagać mu jakoś żyć.
                Jak kochanka o takich poglądach chce mieć satysfakcjonujący romans?
                Nie da rady, bo sama siebie okłamuje co do powodów wejścia w układ i co do celu. Celem kochanki tutaj nie jest romans, ale zdobycie dla siebie nowego partnera. A pan się nie zamierza ani nie zamierzał rozwodzić, co dla kochanki w momencie nawiązania romansu było sprawą oczywistą "żonaty pan+żona kiepska+kochanka świetna= pana rozwód i szczęsliwy związek z kochanką". A tak to nie działa. wink

                • moniapoz Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 16:17
                  >Celem kochanki tutaj nie jest romans, ale zdobycie dla siebie nowego partnera

                  To jest bardzo ciekawe zdanie. A co jest "normalnym" akceptowalnym celem kochanki/ romansu ?
                  są tu jakieś normy, obowiązujący savoir vivre ?
                  I czy to takie oczywiste, że decydując się na romans z postawą hedonistyczną nie można zmienić już tej postawy na postawę poszukującej partnera życiowego. Przecież to są emocje nad którymi do końca nigdy nie jesteśmy w stanie zapanować. Zakładamy np. że tylko seks i nic więcej a tu nagle pojawia się uczucie. I to przecież zarówno u kobiet jak i mężczyzn...

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • garibaldia Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 19:53
                    Oczywiście że tak. Tylko, jesli uczucia te lub konkretne potrzeby się wyklarowały a okazało się że są jednostronne i nieodwzajemnione, to po co je lokować w kimś kto ich nie chce i piętrzyć w sobie frustracje i żale "czemuż ach czemuż on jednaiek nie chceconfused wink
                    Jeśli jej odpowiada związek bez zobowiązań to niech korzysta. Jeśli jej nie odpowiada to niech zrezygnuje z niesatysfakcjonującego układu a nie odpowiada jaki kochanek be i jaka żona jego fe. A autorka od początku dlatego zaczęła układ, że myślała iż facet ma tak złe małżenstwo że wisi ono na włosku. Przyjemniej zakładać niewiele a więcej sporo dostać, niż zakładać że to coś wielkiego będzie a dostać tylko wpadanie na kilka godzin po pocieszenie.

                    • 68marta Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 22:06
                      Garibaldia ale mnie odmłodziłaś "z lat dziecięcych" -dzięki.
                      Nie moge tu niestety napisać wszystkiego ,czy uczucie jednostronne? Czy Ty wiesz jak on mnie zapewniał o swojej miłości,juz nikt nigdy mnie tak nie pokocha jak on,hehe
                      Nie wierzysz ,bo sama się sparzyłaś, też ulokowałaś uczucia w nieodpowiednim człowieku,prawda? Zostałaś oszukana przez kogoś kto niby cie bardzo kochał.Oczywiście u mnie moze być podobnie .Na pewno jak człowiek słyszy o tak wielkim uczuciu,to chyba normalne ,ze zakłada co by było gdyby...ale ja mam jeszcze dziecko / i nie jest to Isaura,tak na marginesie były jeszcze"Ptaki ciernistych krzewów/nie zamierzam jej przedstawiać po kolei róznych panów.Tatusia ona ma,a czy ktos z nami zamieszka to jeszcze długa droga. Na razie ciesze się wolnością i spokojem .Nie potrzebuje tez pana zeby mnie utrzymywał,nie chce być od nikogo uzależniona.Mam fajne mieszkanie,powinnam tylko zmienić prace.
                      Kobieta potrzebuje tego ciepła,rozmowy,zainteresowania itpnie sprowadzajcie tego od razu do seksu,aczkolwiek nie powiem z nim jest zaje......sty.
                      • falowod Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 06:14
                        hmm.. cos mi sie wydaje ze bardziej chcesz sie pozwierzac komus niz tak naprawde potrzebujesz radysmile.
                        W jakim celu rozszczepiasz wlos na czworo?Jest dobrze wiec po co kmomplikujesz.Uklad jest dla obu stron jasny.Proba zmodyfikowania go z pewnoscia zburzy istniejaca rownowage i skomplikuje zycie wam wszystkim
                        Moja rada :samo sie ulozy lub rozwiaze.Korzystaj z zycia i ukladu .Czerp garsciami i jesli Pan jest w seksie super to wykorzystuj to na maksa abys czula sie usatysfakconowana na maxa.A to ze wyzala sie na zone? jego sprawa,widac potrzebuje cie jako psychoterapeutki.smile
                        On ma zaspokojenie swego ego a ty przyjemnosc z bycia z mezczyzna.Proste?
                      • garibaldia Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 11:02
                        Marto, to Ty przyszłaś tu z problemem i chcesz by Cię "ratować" z strasznego związku z kochankiem (i jego żoną) w który się uwikłałaś. Nie podoba Ci się co napisałam to zaczynasz atakować przypisując innym swoje słabości.
                        Napiszę jeszcze raz wyraźnie: nie jesteś ofiarą tego faceta ani jego żony. Bardziej swoich wyobrażeń o świecie i ludziach. Zakłamujesz samą siebie chcąc na zewnątrz wyglądać jako osoba przyzwoita, z zasadami, moralna itd. To pragnienie jest w Tobie silne. Dlatego tłumaczysz się, że WIEDZĄC iż facet żonaty i dzieciaty związałaś się z nim bo przecież miał być nieszczęśliwy w małżenstwie i żona podła... Wiec weszłaś w romans niby ze szczytnych celów i czystych intencji. Tymczasem Twoje intencje są czysto egoistyczne: odbić tego faceta tamtej kobiecie, bo on Cię kręci w łóżku i emocjonalnie, nie masz własnego faceta i masz miejsce w emocjach na nowego, chciałabyś mieć tego wyłącznie dla siebie. Pomimo jego żony, dzieci.
                        Po prostu przyznaj się przed samą sobą do swoich uczuć. I zastanów się jak chcesz żyć, co jest dla Ciebie ważne. Jeśli sumienie Cię za mocno gryzie to to skończ, jeśli plusy układu przewyższają to sobie w nim bądź i się nim ciesz.
                        Ale nie oczekuj, że jak się pochwalisz głośno w rodzinie, wśród znajomych, w pracy faktem, że "bzykam żonatego, liczyłam że się rozwiedzie dla mnie ale skunks nie chce!" to się spotkasz z aplauzem "faktycznie co za skunks!" i poparciem, raczej usłyszysz "a czego się spodziewałaś zaczynając związek z żonatym"? Nie licz też, że długo pociągniesz na szukaniu współczucia "związałam się z żonatym, on ma złą żonę i nie umie od niej odejść, ach jaka ja biedna jestem".
                        To, że dałaś sobie "nawinąć makaron na uszy" to już Twój koszt emocjonalny. Pan może kochać wiele kobiet, każdą za co innego. Każdej może mówić że jest wyjątkowa, że zawsze będzie ją kochał, że nie pokocha tak innej - i to będzie prawda. Bo inną pokocha trochę inaczej tongue_out A to, że ktoś mówi , że "kocha" to tylko słowa, ekspresja tu i teraz, a jeszcze mówiona w łóżku, hehe. Nie masz 15 lat żeby wierzyć w słowa a zamykać oczy na czyny.

                        Czy mówienie "kocham cię" znaczy "chcę się z Tobą ożenić, składam pozew rozwodowy i odchodzę od żony, wprowadzam się do ciebie" ? ? Nic z tych rzeczy. Znaczy jedynie że jest mu fajnie i przyjemnie z Tobą i ten niespełniony romans (same ciastka bez szarej codzienności) go kręci i ekscytuje i daje sporo wrażeń erotyczno-emocjonalnych tym bardziej w otoczce "odnalezienia się po latach".

                        Spróbuj powiedzieć panu, że nie chcesz takiego układu, że chcesz z nim być na stałe, więc jeśli Cię kocha to niech złoży pozew rozwodowy, pozbędzie się złego małżeństwa, itd. Dopuk isię nie rozwiedzie to nie dopuszczaj go zbyt blisko. I zobaczysz czy jego "kocham cię" znaczy cokolwiek więcej od "tak jak jest jest mi świetnie i chcę żeby właśnie tak trwało" . wink

                        Nie wiem czy Ty z nim kiedykolwiek szczerze porozmawiałaś czego właściwie od niego oczekujesz.

                        A jak źle Ci w roli kochanki czekającej aż pan żonaty będzie miał czas - to zwyczajnie nie czekaj. Ale żyj, korzystaj z tego co jest, a szukaj innych i nie zamykaj emocji na tego jednego który ..realnie.. z Tobą zamieszka tylko wtedy gdy.... żona go z domu wyrzuci.

                        Zacznij patrzeć na czyny. Nie buduj przyszłości na słowach. Słowa niewiele kosztują.
                        Na tym co on mówi możesz budować chwilę, przyjemnośc tu i teraz.

                        ps. ja mam kilu byłych narzeczonych z dawnych lat, z których każdy mnie kocha wspomnieniami z dawnych lat, niektórzy mają żony a doskonale wiem, że jakbym im pozwoliła się bliżej mnie pokręcić to byśmy sobie fajny romans mogli mieć - gdybym miała ochotę. Bo po iluś latach z żoną już od dawna szukają odskoczni, najchętniej z kimś kogo lubią i kto ich kręci. Co nie znaczy, że będą się rwac do rozwodu, podziału majątku, alimentów na dzieci, brania sobie mnóstwa dodatkowych kłopotów na głowę. I o tych sprawach wypada wiedzieć gdy się wchodzi w związki z żonatymi/męzatkami.

                        ps2.moja znajoma od 7 lat jest w związku z zonatym, facet wyraźnie powiedział że ją kocha/uwielbia/szaleje ale nie zamierza się rozwodzić i odchodzić od rodziny dla niej,
                        ona nie przyjmuje tego do wiadomości, związek kontynuuje a znajomym chlipie jaka nieszczęsliwa bo on ciągle decyzji nie podjął... Jak duzymi literami by jej trzeba powiedzieć że TEN PAN SIĘ NIE ROZWIEDZIE BO NIE CHCE ? że w ofercie jest tylko romans i to zostało już powiedziane wink
                  • falowod Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 06:04
                    Odnosnie panowania nad emocjami nie zgadzam sie z toba tak do konca.

                    Poniewaz interesowal mnie kiedys tematyka stresu wiec postudiowalem sobie to i owo.Okazuje sie ze sa technika dzieki ktorym mozna dosc latwo zapanowac nad tak silna emocja jak jest stres.Mozna je przenies do kazdej innej emocji.
                    Zasadniczo nasze emocje to czysta fizjologia i chemia,a wiec mozna miec nad nimi samokontrole.Oczywiscie Kobiety obrusza sie bo przeciez emocje to ich swiat i ich twierdzasmile
                    Prawda jest taka ze w labolatoriach pracuje sie juz nad universalna pigulka na relakssmile
                    Zreszta duzo nie tzreba,krzta alkoholu wprowadza nas w stan rozluznienia dosc szybko.
                    Nieprzypadkowo radzilem autorce aby po zblizeniu , w ciagu 5 minut odchodzila od faceta,bo okazuje sie ze po orgazmie wlasnie w czasie owych 5 minut rozpoczyna sie proces chemiczny w mozgu ktory mozna nazwac"budowaniem przywiazania do partnera seksualnego ".Kobiety twierdza ze to nic nie mawspolnego z fizjologia ,ale jednak ma !Temat ten zostal juz dokumentnie przebadany w labolatoriach psychologow i widomoze wyzwalane wmozgu endorfiny sa zblizone w budowie do heroiny a ta jak wiadomo uzaleznia, a wiec wciaz chce sie wiecej.Poprzez skomplikowany proces psychologiczny ktory tez zostal zbadany a nazywa sie "symulacja pozytywna" kojarzymy partnera z owym blogim "narkotycznym "stanem i mamy co? ano przywiazanie do partnera.
                    A wracajac do esencji twojego wywodu mysle ze istnieje cos takiego jak ofucjalna moralnosc katolicka ktora jest dominujaca ,oraz powstajaca moralnos ludzi w nowej epoki postindustraialnej .To co na Zachodzie spowodowalo zalamanie sie potegi KK u nas dopiero raczkuje ale powoli rozlewa sie nacoraz szersze kregi.Otoz tempo przemian powoduje ze ludzie nie nadazaja za zmianami i nie adaptuja sie w dostaeczny sposob,to powoduje ich psychczna desintegracje i ucieczke w
                    1.Narkotyki ,alkoholizm ,srodki psychotropowe
                    2.religia,odkrywanie nowych reeligi,sfer duchowosci stad popularnosc New Age a u nas sekt
                    3.Uniwersalizm.Nadmierna pogon za nowosciami aby byc na fali i znac choc po lepkach kazda nowinke techniczno-naukowa
                    4.Bezwzgledny konserwatyzm poza sfera zawodowa.Ta zas jest opanowana w doskonaly ,wrecz perfekcyjny sposob
                    A wiec norma sie staje romans ,skok w bok .Coraz wiecej ludzi to akceptuje gdzyz czuje ze malzenstwo zamyka ich na nowe doznania i nie daje tego co najlepsze.Wrecz zniewala i podporzadkowuje standartom ktorych nie akceptuja.
                    To jest odpowiedz na twoje pytanie co jest normalnoscia
                    • barmanka_prl Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 10:10
                      falowod napisał:

                      > Zasadniczo nasze emocje to czysta fizjologia i chemia,a wiec mozna miec nad ni
                      > mi samokontrole.

                      Falowod:

                      Zasadniczo nasze zegarki to czysta mechanika: bateria, wskazówki, regulator... więc można mieć nad zegarkiem kontrolę, prawda? Czy jak przestawisz wskazówki tak, żeby była godzina 15 zamiast 14 to przyspieszysz czas?

                      Zawsze mnie bawią te "odkrycia", że oto jesteśmy czystą fizjologią, procesami chemicznymi, hormonami itp. itd. To chyba jasne. Posiadanie fragmentarycznej wiedzy na temat funkcjonowania żywego organizmu nie zmienia faktu, że się żyje, cierpi, kocha, śmieje, płacze. A Twoja rada, by kobieta uciekała od faceta do 5 minut po orgazmie - bezcenna. Jeszcze warto poinstruować jaki dobór garderoby skróci czas ucieczki. Na pewno przydadzą się specjalne "sexy" majtki, których nie trzeba zdejmować big_grin

                      Gdy w latach 60 w Stanach zapanowała moda na psychoanalizę wszyscy "niespełnieni" rzucili się do gabinetów. Myśleli, że wystarczy dobry psychoanalityk, by podrasować każdą osobowość na własną miarę i rozwiązać problemy. Guzik z tego wyszło. Bo w każdym ludzkim życiu od początku liczy się przede wszystkim miłość.

                      I pamiętajcie o tym, żeby się często uśmiechać big_grin
                      • falowod Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 12:04
                        Malo przekonywujacy argument z porownaniem do zegarka.

                        Im wiecej poznajemy c\zlowieka tym latwiej nam sie orientowac w roznych mechanizmach jego funkcjonowania."Problem " z funcjonowanie psychiki mozan raczej porownac do pociagu ktory sie wykoleil.
                        Podalem sposob na wyziebienie emocji autorki bo jest on oparty na badaniach funcjonowania "kobiecego przywiazania" zreszta podobny mechanizm ale z mniejsza intensywnoscia odbywa sie u faceta po orgazmie .Im dluzej trzyma penisa w pochwie po wytrysku bym bardziej odczuwawiec z partnerka.
                        Zauwaz ze facet ktory po wytrysku wyjmuje penisa sygnalizuje ze nic go z partmerka nie laczy.
                        Moze dlatego ze wy kobiety malo wagi przykladacie do dostzregania szczegolow a umyka wam calosc nie pojmujecie ze mozna cialem sterowac ,mozna emocjami sterowac pod warunkiemnze sie CHCE.Zreszta te mechanizmy niejednokrotnie pracuja w tle ,w naszej podswiadomosci.Potem zastanawiamy sie dlaczego tak poszlo a nie inaczej ,Ano to owe "nastawienie" dalo znac o sobie .
                        • barmanka_prl Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 12:43
                          falowod napisał:

                          > Moze dlatego ze wy kobiety malo wagi przykladacie do dostzregania szczegolow
                          > a umyka wam calosc nie pojmujecie ze mozna cialem sterowac ,mozna emocjami ste
                          > rowac pod warunkiemnze sie CHCE.

                          No to teraz jeszcze tylko powiedz Marcie czego ona CHCE i będzie wszystko jasne.
                      • pomichal Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 12:09
                        barmanka_prl napisała:
                        > I pamiętajcie o tym, żeby się często uśmiechać big_grin

                        Jestem za! Ale myślę, że trudno się często uśmiechać komuś, kto żyje w związku, który go nie satysfakcjonuje i widzi, że utrzymanie tego związku będzie cały czas wymagało zaciśniętych zębów, walki, czujności. Powstańcowi na barykadzie nie jest do śmiechu.
                        A na jakiej podstawie twierdzisz, że guzik wyszło z psychoanalizy - jakichś badań, raportów, głębokiej obserwacji społeczeństwa amerykańskiego, czy tak ci się wydaje, bo kilka komedii obejrzałaś?
                        Ja znam kilka osób, którym psychoanaliza bardzo pomogła w "uporządkowaniu się", w budowie poczucia własnej wartości.
                        • falowod Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 12:15
                          Popieram.
                          W USA wciaz mozna udac sie do psychologa i" wygadac " na lezance.Inna sparwa ze to kosztuje smile i robola na to nie stac..Inne myslenie inne relacje wiec nijak sie to ma do naszych realiow polskich gdzie wciaz psycholog jest postzregany jako pol szarlatan pol szaman.Kobieta predzej podzie do wrozki niz do psychologa smile
                          • garibaldia Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 12:17
                            Akurat kobiety do psychologa da się namówić i chodzą. Ale spróbuj namówić faceta na psychologa.... ujma na honorze.
                          • 68marta Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 15:07
                            lowod napisał:

                            > Popieram.
                            > W USA wciaz mozna udac sie do psychologa i" wygadac " na lezance.Inna sparwa z
                            > e to kosztuje smile i robola na to nie stac..Inne myslenie inne relacje wiec nijak
                            > sie to ma do naszych realiow polskich gdzie wciaz psycholog jest postzregany j
                            > ako pol szarlatan pol szaman.Kobieta predzej podzie do wrozki niz do psychologa
                            > smile
                            Zyjemy jeszcze w takich czasach,że jezeli nawet ktoś korzysta z porad psychologa czy psychiatry ,trzyma to w wielkiej tajemnicy.Boi się,ze bedzie potraktowany jak osoba delikatnie mówiąc chora psychicznie /czytaj wariata/.Psycholog nie jest lekarzem,więc osobiscie wolałabym psychiatre,/zawsze cos przepisze/.Ludzie nie chca korzystać z takich porad ,poniewaz bardzo czesto wykorzystywane jest to w sprawach rozwodowych.Szczególnie jak wojna toczy sie o dzieci .Przeciez sąd nie powierzy opieki matce,czy ojcu- " wariatowi."
                            Coraz częsciej psychologa mozemy spotkac w duzych firmach, ale tam rozwiazywane są inne problemy...
                        • barmanka_prl Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 12:41
                          pomichal napisał:

                          > A na jakiej podstawie twierdzisz, że guzik wyszło z psychoanalizy

                          Nie z psychoanalizy guzik wyszło, tylko z wiary, że jest cudownym lekiem na całe "zło". Nie pamiętam gdzie, ale kiedyś czytałam o tym jakiś artykuł, chyba w "More Intelligent Life". Psychoanaliza i każda inna forma psychoterapii może być pomocna w rozpoznawaniu konkretnych problemów. Nie może jednak zmienić osobowości, a na to liczono.
      • zofiulina1971 Re: I jeszcze jedno... 05.10.12, 12:46
        Powiedziała mi, ze ma poczucie winy wobec żony i dzieci i nie chce dalej się wplatać w ten romans.

        Po prostu wzruszające... Jeśli dobro tamtej kobiety i jej dzieci tak bardzo leży jej na sercu, to może wystarczy panu powiedzieć "nie" i zacząć omijać jego łóżko szerokim łukiem...
      • szizumami Re: Romans z żonatym 06.10.12, 20:52
        są zasady dla których nie powinno być słabości
        • falowod Re: Romans z żonatym 08.10.12, 19:23
          Ach! wy kobiety! smile a on taki slodki w lozku! chcialabym ale...smile

          Ostatnio czytalem wywiad z pewnym seksuologiem.Radzi aby kobieta jak tylko chce "zwiazek niezobowiazujacy lub zerwac z facetem powinna zaraz po zblizeniu ubrac sie i wychodzic.
          Ano dlatego ze po orgazmie nastepne 15-30 min sa brzemienne w skutki emocjonalne.
          Po spelnieniu u kobiety w mozgu odbywa sie skomplikowany proces chormonalny w efekcie ktorego pojawiaja sie endorfiny-hormony szczescia a te wyzwalaja cala game cieplych uczuc do "tego wlasnie "goscia co lezy obok.Pojawia sie glod narkotyczny bo endorfiny maja bardzo zblizona budowe do heroiny i mamy pasztet!
          Pan profesor radzi wiec madrej kobiecie pakowac manatki i wiac do domu!aby sie nie zakochac smile
      • heksa_2 Re: Romans z żonatym 16.10.12, 21:56
        Rozumiem, że tę słabość ma między nogami?
    • 68marta Re: Romans z żonatym 16.10.12, 13:02
      Witam,pisze raz pierwszy ale czytam Wasze wpisy od roku.Już jestem po rozwodzie ,szybko sprawnie bez żadnych problemów.Powód: niezgodność charakterów ,wygasło uczucie.Przeżycie jednak ogromne ale nie o tym chciałam pisać ,tematem jest romans z żonatym.
      Zgadzam się ze wszystkimi Waszymi wpisami i co tego?Albo mnie tu "wyleczycie",albo nie zostawicie suchej nitki.
      Zacznę w wielkim skrócie od początku.Po rozwodzie spotkałam po wielu latach swoją pierwszą miłość.Kiedyś nasze drogi się rozeszły ponieważ byliśmy bardzo młodzi,dzieliła nas duża odległość a na miejscu pojawiła się dziewczyna,która szybko zaszła w ciążę.Każdy miał swoje życie ,on przez te lata kilka razy próbował nawiązać ze mną kontakt ale nasi znajomi zadecydowali inaczej.
      Jednak po wielu latach spotkaliśmy się ,/ nie tylko o seks tu chodzi/ uczucie odżyło ,ale on ma zonę i dzieci.Pytałam dlaczego tak postępuje i oszukuje rodzinę?.Mówił,że z zoną to tylko układ i dzieci ,kredyty itd.
      Kłamstwo ma jednak krótkie nogi i jego zona dowiedziała się o wszystkim.
      Znamy się ,zdobyła mój nr tel i zadzwoniła.Bardzo miła kobieta,prawie się zaprzyjaźniłyśmy.
      Nie wiem czy chciała mi go obrzydzić ale zrobiła ze swojego męża potwora,który cale życie ją oszukuje,jest furiatem itd Jest z nim bo nie pracuje,dla dzieci i co ludzie powiedzą jak on ją zostawi....Opowiadała mi różne dziwne historie z przebiegu ich małzeństwa.
      Kontakt z nim urwałam ,niestety nie na długo.
      Teraz jest moim przyjacielem,z który mogę o wszystkim porozmawiać.Razem oszukujemy jego żonę.Wiem,ze to jest złe bo nie chciałabym być na jej miejscu ale ona kiedyś również zachowała się nie w porządku.
      Jej życie teraz polega na ciągłym kontrolowaniu męża,który i tak ją oszukuje .
      Czasami pisze do mnie smsy ,że u nich wszystko w porządku i co mam jej odpisać,że właśnie pije kawę z jej mężem.Mam jej powiedzieć ?Czasami buntuje się ,wiem że to jest złe ale na razie nie potrafię zakończyć tej znajomości.On też nie chce ze mną tracić kontaktu.Dupek?Zależy mu na rodzinie?Wiem na kim mu zależy ale nie chce tu o tym pisać.
      W głowie dużo pytań i wątpliwości,nawet bólu i co z tego?
      • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 16.10.12, 13:26
        68marta napisała:

        > Czasami buntuje się ,wiem
        > że to jest złe ale na razie nie potrafię zakończyć tej znajomości.On też nie
        > chce ze mną tracić kontaktu.Dupek?Zależy mu na rodzinie?Wiem na kim mu zależy
        > ale nie chce tu o tym pisać.
        > W głowie dużo pytań i wątpliwości,nawet bólu i co z tego?

        To z tego, że źle wybrałaś. Żonatego się nie wybiera. Nigdy, choćby nie wiem co. Ale wplątałaś się, więc:

        1 - albo się teraz wyplączesz;
        2 - albo zmarnujesz szansę na nowe życie po rozwodzie spotykając się tak z nim latami;
        3 - albo u niego zacznie się gehenna rozwodowa, którą Ty będziesz przeżywać razem z całą jego rodziną.

        Wybór należy do Ciebie.
        • 68marta Re: Romans z żonatym 16.10.12, 13:41
          Oczywiście wybieram punkt pierwszy,ale jak to zrobić?
          • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 16.10.12, 13:54
            68marta napisała:

            > Oczywiście wybieram punkt pierwszy,ale jak to zrobić?

            Musisz po prostu definitywnie zerwać i być konsekwentna. Nie pytaj mnie jak to zrobić, bo ja też mam z tym problem. Mianowicie miałam już nie oglądać głupich seriali...

            Obejrzyj dziś "M jak Miłość" i zwróć uwagę na wątek Magdy granej przez Annę Muchę. Jest w takiej samej sytuacji jak Ty i wczoraj właśnie przedawkowała prochy. Ciekawe co będzie w dzisiejszym odcinku. Paluchy już sobie pogryzłam tak się nie mogę doczekać.
            • cozzycie_80 Re: Romans z żonatym 16.10.12, 14:09
              barmanka_prl napisała:

              > 68marta napisała:
              >
              > > Oczywiście wybieram punkt pierwszy,ale jak to zrobić?
              >
              > Musisz po prostu definitywnie zerwać i być konsekwentna. Nie pytaj mnie jak to
              > zrobić, bo ja też mam z tym problem. Mianowicie miałam już nie oglądać głupich
              > seriali...

              "jak nie oglądać głupich seriali"? - moja rada - wyrzuć telewizor, zrezygnuj z kablówki. Ja od 10 miesięcy nie mam telewizora i żyję i nawet bardzo sobie chwalę, to, że go nie mam.
              Niestety pojawia się coś takiego jak syndrom braku telewizora, jak pójdę do kogoś i jest włączony tv, to gapię się i nikogo nie słucham big_grin
              • anbale Re: Romans z żonatym 16.10.12, 14:20
                Nie mam telewizora od dobrych paru i mam zupełnie na odwrót, nie potrafię wysiedzieć przy nim dłużej niż jakieś 15 minut, a jak przychodzę gdzieś w gości, to pytam czy mogę wyłączyćsmile
                Może na to potrzeba czasu, 10 miesięcy to jeszcze krótko
              • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 16.10.12, 14:21
                Nie oddam. Co to za życie bez telewizora wink I bez "M jak Miłość" big_grin
            • sonia_30 Re: Romans z żonatym 16.10.12, 14:22
              M jak miłość??? A może lepiej Fatalne zauroczenie ;-P
      • garibaldia Re: Romans z żonatym 16.10.12, 15:11
        > ją pierwszą miłość.Kiedyś nasze drogi się rozeszły ponieważ byliśmy bardzo młod
        > zi,dzieliła nas duża odległość a na miejscu pojawiła się dziewczyna,która szybk
        > o zaszła w ciążę.

        a z kim ta dziewczyna zaszła w ciążę? z sąsiadem twojego ówczesnego chłopaka i twój lubyk wspaniałomyślnie postanowił się ożenić żeby z "bękartem" nie chodziła? czy może zaszła w ciążę przez niepokalane poczęcie?
        Byliście związkiem na odległośc, a facet Cię zdradzał już wtedy i bzykał inne aż zrobił se dziecko. Ty tkwisz w przekonaniu - on niewinny, dziewczyna podstępem go zgwałcila?

        > on przez te lata kilka razy próbował n
        > awiązać ze mną kontakt ale nasi znajomi zadecydowali inaczej.

        znowu źli znajomi, złe okrutne otoczenie... w jakimżeż brutalnym świecie ten twój były żyje...
        no i ta żona..to dziecko...to nie było przeszkodą do szukania byłej kobiety, przeszkodą okazali się znajomi, a pan nic nie mógł. już wtedy chciał cię na kochankę?
        ....
        itd itp

        Proponuję żebyś zaczęła odkłamywać realia w które wierzysz. Przyczyna -> Skutek.
        Bo takie gadki-szmatki to dla liecealistek...


        > Kontakt z nim urwałam ,niestety nie na długo.
        i zupełnie niechcący odnowiłaś czy "śię odnowił"?

        > Teraz jest moim przyjacielem,z który mogę o wszystkim porozmawiać.Razem oszukuj
        > emy jego żonę.

        to miło, że swój znalazł swego. nie każda kochanka taka spolegliwa i dotrzymuje panu kroku w kłamstwach. choć znajda się i takie które pana prześcigną..

        > nie chce ze mną tracić kontaktu.Dupek?Zależy mu na rodzinie?Wiem na kim mu zależy
        > ale nie chce tu o tym pisać.

        no raczej. nie zależy mu na żonie (bo by jej nie zdradzał od lat), nie zalezy mu na dzieciach (bo by im nie dawał takiego domu pełnego fałszu ani nie spędzał większości czasu z kolejnymi kochankami) , nie zależy mu na Tobie ( bo... wszyscy wiemy co).
        zależy mu na wlasnej wygodzie. a, że kilka bab równocześnie się chce zdradzacza trzymać...od przybytku głowa nie boli. ani kochanka chętna do wychowywania jego dzieci, ani on chętny do bulenia alimentów i dzielenia majątku z żoną. proza życia na czym komu zależy smile
        A Ty, jak byłaś zdradzana w początkach znajomości (zaciążył z inną) tak jesteś zdradzana teraz (żyje z inną). Każdy ma to, na co się godzi i to co lubi robić. Do oszustwa też trzeba mieć predyspozycje i umieć je sobie zgrabnie przetłumaczyć na własną korzyść.
        • 68marta Re: Romans z żonatym 16.10.12, 15:58
          Galibardia to nie tak,on mnie wtedy nie zdradzał,nie chce pisać o szczegółach.Byliśmy bardzo młodzi,ślub wziął za zgodą sądu.Znajomi nie są źli,ja też wtedy nie chciałam tych spotkań ,bo miał dziecko /teraz też ma/.Oczywiście ,że kontakt nie odnowił się nie chcący .Minęło bardzo dużo lat i jakoś o sobie nie zapomnieliśmy.Masz racje ,że zależy mu na własnej wygodzie,na opinii -wiem o tym. Widze jak oszukuje swoją żonę ,nawet czytałam smsy ,które ona pisze do niego.Ona godzi się na to-z miłości czy też dla wygody?To nie jest takie proste i wcale nie cieszy mnie oszukiwanie jego żony,znam ją .Czasami cieszę się ,że nie został moim mężem ,bo może teraz byłabym na jej miejscu.
          • falowod Re: Romans z żonatym 16.10.12, 17:07
            Ja tak prawde powiedziawszy ,z meskiego punktu widzenia ,temu kochasiowi to zazdrosze!smile
            Stworzyl sobie idealny uklad .Zona i kochanka.Kazdy facet o czyms takim marzy.Tu ma dom ,opierunek,wygode i wielce satysfakcjonujacy seks z kobieta ktoa go pragnie i daje mu cala siebie.
            Ja mysle ze tak naprawde to ten uklad cie zadowala i wewnetrznie go pragniesz aby trwal.A to ze sumienie ci sie odzywa? to tylko zaszczepione normy spoleczne ! Jak sie je odzruci to jest OK!.
            Jesli bedziesz dyskretna wystraczajaco to zona nie bedzie mial podstaw do podejrzen a wiec nie bedzie cierpiala.Jej peWnie doskwiera raczej ambicjA niz tak naprawde potzreba tego faceta.Bo skoro on taki potwor to co z nim robi ? i o co odpedza inna kobiete?

            Mysle ze nie ma sensu probowac cos zmienic.Tyle ze badz ostrozniejsza i zakonspiruj ten romans bardziej doglebnie smile aby zona nie iala powodow do podejrzen.POgadaj z nim ,poinstryuj go jak ma sie odnosic do zony aby uspic jej czujnosc.Wyjdzie towam trogu na zdrowie,smile
            Powodzenia smile
            • 68marta Re: Romans z żonatym 16.10.12, 17:17
              Falowod pisz tak do mnie jeszcze,gdyby taki układ mi odpowiadał nie opisałabym tej całej sytuacji na forum.Oczywiście ,ze w domu ma uprane i ugotowane,przyjeżdża świeżutki wypachniony,z dobrym humorem i u nie muszę prac jego brudnych gaci.
              Spotkaliśmy się w trudnym momencie mojego życia i on mi dużo pomógł -samą rozmową.
              Mam powiedzieć jego żonie ,ona wie co zrobił wcześniej.Wybaczyła mu?
              Teraz mi uwierzy?
            • 68marta Re: Romans z żonatym 16.10.12, 17:23
              No właśnie skoro on jest taki straszny ,to co ona z nim robi? Też zadaje sobie to pytanie?
              Żona co jakiś czas do mnie pisze,kiedyś się dowie ale chyba nie ode mnie.
              • falowod Re: Romans z żonatym 16.10.12, 18:29
                Mysle ze skoro ci to pasuje na te chwile to po co sobie jeszcze bardziej komplikowac zycie?!
                Wy kobiety potraficie kazda sprawe skomplikowac ponad miaresmile A ja mysle ze to samo sie rozwiaze.
                Uzywaj zycia ile sie da a raczej uzywaj tego faceta i patrz jak to sie rozwija.Jak sie zaangazowalas to juz po tobie.! Wyczytalem gdzies rade pewnego seksuologa aby kobieta jak nie chce sie zaangazowac to powinna w 5 min po orgazmie ubrac sie i opuscic partnera.Dlatego ze najbardziej niebezpieczny dla niej jest moment po orgazmie.Wtedy zaczaynaj swa wredna role hormony ktore uzalezniaja cie od faceta smileTwoje mysli zaczynaja krazyc kolo niego jak u czlowieka na ostrej diecie smile i po tobie.
                Z tego co piszesz juz jestes uzalezniona.
                Moja wiec rada skoro chcesz to zerwac to zaraz po orgazmie wykrec sie wymowka ze dzieci nie nakarmione i wiej do domu. Po paru razech nabierzesz ostrosci widzenia zwanej zdrowym rozsadkiem i spojrzysz na sparwe zupelnie inaczej smile,ale ja na twoim miejscu bym nie zrywal.
                Pewna kobieta powiedziala mi kiedys ze w seksie faceci sa po to by przezuc je jak sliwke a potem wypluc.Niech ci to bedzie wskazowka.
                Nie on jeden i nie pierwszy potrafi ci dac spelnienie.SA inni ,moze i lepsi w te klocki.Potrafiacy zadbac o kobiete jak nalezy aby sie przy nich dobrze czula.Trzeba tylko byc otwarta na ludzi i nie ograniczac sie do trojkatasmile moze trapezik,pieciakat? oczywiscie ty w centrum smile!
                • 68marta Re: Romans z żonatym 16.10.12, 20:28
                  Falowod problem nie jest śmieszny ale rozbawiłeś mnie.Jedno mnie martwi ,że piszesz cały czas seksie.Czy dlatego, że "głodnemu zawsze chleb na myśli" ?
                  • falowod Re: Romans z żonatym 16.10.12, 22:14
                    Hm...
                    Mysle ze malo wiesz o relacjacjh d/m a ogolnie biorac o Naturze.
                    Wszystko co w przyrodzie jest zwiazane z tzw miloscia jest bezposrednio zwiazane z zespoleniem fizycznym.Upraszczajac po marksistowsku;seks to baza a emocje to nadbudowa.
                    Wszystko dziej sie w mozgu i to on przy opmocy koktalow hormonalnych steruje naszymi emocjami a wiec i twoimi.To co tobie wydaje sie emocjami jest de facto pozadaniem stricte seksualnym a majacym na celu prokreacje.Wszystko sie wokol tego kreci aby zreplikowac zycie przy pomocy wymiany genow.
                    A wiec gdy ty mowisz o emocjach ja sie usmiecham bo wiem ze w twej podswiadomosci to seks jest decydujacy i on tu manipuluje twoimi emocjami.
                    Tak ze jesli naprawdechcesz sie uwolnic od tego zwiazku posluchaj mnie i max 5 min po zblizeniu zostawiaj faceta i wiej do domusmile.Przecwicz ten numer z 5 razy a gwarantuje ci ze zdrowy rozsadem wrocismile.
                    Sam fakt ze "rozbawilem "cie sugeruje ze jednak zaangazowalas sie i nie ma dla ciebie ratunku.
                    Wobec tego niech tak bedzie jak jest.Pislalem juz ze predzej czy pozniej samo sie rozwiaze.
                    Nie wykluczam ze twoj kochas nacieszywszy sie toba poczuje przyplyw "wyrzutow sumienia " i wypali ci ktoregos dnia teks ze " on tak nie moze zyc w oszukiwaniu zony itd itp Przygotuj sie na to smile Ja ci zycze dobrze ale moim zdaniem wpakowalas sie po uszy i jesli nie masz sil na zerwanie to zostaw to tak jak jest i czerp ile sie da z tego zwiazku.On w kazdym razie nie zostawi zony dla ciebie ,badz tego pewnasmile
                    • 68marta Re: Romans z żonatym 16.10.12, 22:32
                      Oczywiście ,że się wpakowałam,ale jest już trochę lepiej -dojrzewam.Posłucham Twoich rad będę czerpać z tego związku ile się da. Słyszałeś o kochankach,którym panowie płacą za tzw milczenie..Wiesz jak się kobiety wtedy potrafią ustawić:z jednej strony alimenty z drugiej wypłata od kochanka /to był żart- nie bierz tego poważnie!!!/
          • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 16.10.12, 22:28
            68marta napisała:

            > to nie tak

            Rozkminiaj dalej. Siedź na rozpłaszczonym tyłku, zastanawiaj się, analizuj, rozbieraj na części pierwsze, gdybaj, snuj scenariusze, odbieraj jego telefony, sama dzwoń i umawiaj się na kawę, czy gdzie tam jeszcze się umawiacie. Czytaj smsy jego żony, zastanawiaj się co ona czuje, kiwaj głową i wmawiaj sobie, że "to skomplikowane". wink

            To całkiem nie takie głupie. O wiele wygodniej tkwić w znanej sytuacji beznadziejnej, niż zrobić krok do przodu w nieznane.

            Wiesz jakie masz perspektywy, wiesz co masz zrobić, by osiągnąć określony cel. Chcesz tkwić w obecnym układzie? Ciesz się nim i nie rozkminiaj. Chcesz jego rozwodu? Powiedz mu to. Chcesz spokoju i godności? Zmień numer telefonu, zaciśnij zęby i powiedz mu, żeby zajął się swoją rodziną. A Ty zajmij się sobą. Może jak przetrwasz najgorsze to szybciej, niż myślisz będziesz miała następne problemy, ale już bardziej realne i... wybacz - godne Ciebie.
            • 68marta Re: Romans z żonatym 16.10.12, 22:36
              A tak poważnie,długo się zastanawiałam czy o tym napisać ale naprawdę wasze rady pomagają.Poza tym wyrzuciłam to gdzieś z siebie i jest lepiej.
              • falowod Re: Romans z żonatym 16.10.12, 23:04
                A ty w ogole masz jakas przyjaciolke?
                Dobrze jest miec takiego kogos do "wygadania sie " bo wtedy latwiej sie ukladaja w glowie nasze sprawy.To podstwowa zasada rozwiazywania wszelkich problemow,wygadac sie przyjacielowi i posluchac co on ma do powiedzenia.czasem to pozwala nam spojrzec zdystansem na nasze niby tragiczne polozenie smile

                Ja tylko dziwie sie ze znajduja sie tu ,na forum tacy co potrafia tylko potepiac .Z pewnoscia sami tkwia po uszy w jakichs dziwnych ukladach i potepiajac innych wydaje im sie ze sa lepsi smile
                • 68marta Re: Romans z żonatym 16.10.12, 23:17
                  Falowod mam nawet dwie jedna go zna od bardzo bardzo dawna ,druga nie ale obie są bardzo taktowne i nie chcą się wtrącać.Po prostu nie możemy razem pojąć męskiej psychiki,co wami kieruje.Naprawdę zawsze tylko seks????????
                  • falowod Re: Romans z żonatym 17.10.12, 08:20
                    smile I co tu pojmowac?
                    jestesmy integralnymi elementami przyrody a ta ma jedno zadanie :przekazywac zycie w nieskonczonym lancuchu prokreacji.Facet ma zapladniac a kobieta wychowywac.To sa nasze zdeterminowane prze przyrode role zyciowe.Wszystko co w nas jest temu przyporzadkowane.
                    Dlatego tak czy inaczej sie zachowujemy,Facet jest aerozolem plemnikow bo ma zapladniac jak najwiejksza liczbe kobiet dlatego musi je kokietowac ,uwodzic.Kobieta zas aby pozadala faceta musi sie nim zainteresowac,to podstwa bo gwarantuje ze samiec ma silne geny.
                    Ujmujac to po marksistowsku seks to baza a reszta to nadbudowasmile.
                    Nie dziw sie wiec facetom ze sa :gotowi" z kazda kobieta bo ich "komputer " w mozgu tak nimi steruje i nic tego nie zmieni.99% facetow tak ma .Ten 1% to blad statystyczny wynikajacy z tego ze Natura ma zaprogramowane bledy genetyczne produkujace rozne odbiegajace od normy osobniki.Nie mysl jednak ze to nie ma glebszego sensu.Dzieki temu zycie ma szanse dostosowac sie do kazdych okolicznosci bo gwarantuje ze jakas czescprzystosuje sie i przetrwa.
                    Reasumujac: nie dziw sie tylko bierz faceta jakim jest.Jest ci z nim dobrze? to uzywaj ile sie da !i nie miej skrupulow! i nie komplikuj i tak zagmatwanego ukladu pomiedzy mezem i zona.
                    Mysle ze miedzy nimi odbywa sie gra a ty jestes jej elementem ,przypadkowym elementem.Twoja rola zas jest wpisana w dramat pomiedzy tym dojgiem ludzi.Ja nie mam zludzen i tak to widze.
                    Nie podoba mi sie to co napisalas ze mozna placic za dochowanie tajemnicy.To juz wywoluje we mnie odruch sprzeciwu.W sumie to ty tez w jakims sensie ponosisz odpowidzialnosc za zaistniala sytuacje godzac sie na wspolzycie z zonatym facetem.Czerpanie przyjemnosci to jedno a szantazowanie to juz pachnie brzydko.Mam nadzieje ze bylo to swoiste odreagowanie i takie sobie gadanie kobiety zapedzonej w pozycje bez wyjscia.
                    Moim zdaniem masz wyjscie.Korzystac z faceta w sensie fizycznym i emocjonalnym skoro daje ci wystarczajaco duzo potrzebnego ciepla i nie martwic sie co dalej.Sytuacja predzej czy pozniej sam asie rozwiaze.
                    • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 17.10.12, 08:55

                      Przepraszam, ze się wtrącę, ale troszku się uśmiałam tongue_out. Z tym aerozolem plemników i tym,ze facet ma zapładniać jak największa liczbę kobiet to jednak trochę "pojechałeś" smile. Nie wiem jak to się ma do założenia, ze faceci myślą tylko o seksie?. Facet żonaty np. z dwójka, trójką dzieci raczej nie marzy o tym by się rozmnażać w nieskończoność. Jednak dalej ten seks uprawia, nie tylko z żoną.


                      -------------
                      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                      "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                    • zegnaj_kotku Re: Romans z żonatym 17.10.12, 09:12
                      jeżeli seks to baza a reszta to nadbudowa
                      to strasznie pojechałeś z tą nadbudową... (w kontekście aerozoli i rozmnażania)

                      Jakoś nie widzę aby faceci tak ochoczo "płodzili dzieci", seks i owszem ale bez prokreacji. Nie sądzę abyśmy byli aż tak mocno determinowani przez naturę i dążenie do "utrzymania gatunku". seks=przyjemność - i chodzi o tą przyjemność.
                      • falowod Re: Romans z żonatym 17.10.12, 09:43
                        odpowiem wam obu
                        Prokreacja to podstwa wszytskiego.W lancuchu zycia to oan decyduje o wymianie genow a wiec udoskonalaniu zycia .
                        Seks zas jest srodkiem do tego celu.
                        Facet mlody i sprawny ma w podswiadomsoci "drive" czyli poped do zapladniania jak najwiekszej ilosci kobiet bez wzgledu na to czy jest w zwiazku czy nie smile.On nie musi swej zonie opowiadac jakie ma apetyty,co mu sie sni smile.
                        Prawda jest taka ze w populacjiludzkiej( zawezmy -meskiej) rzadzi krzywa Gausa a ona jednoznacznie wskazuje ze ok 75% facetow mysli o innych kobietach i gdyby im dac sznase to by je zaplodnili z ochota.Te pzostale 25 to grupa z rozna intensywnascia tego pragnienia.Nie chce sie rozwodzic nad wlasciwosciami krzywej ale ona wskazuje ze to jest ten "palec Bozy".

                        Mamy nadbudowe w postaci kultury, indywidualnej psychologii itp itd .Ona ma tez na nas wplyw .Model faceta to zbior dynamicznych cech z baza w seksiesmile.Wszystko to wplywa na wynik koncowy jakim jest czy podejdzie do kobiety i zapyta wprost:bedziesz sie bzykac ze mna bo mam na cienie ochote ? czy podejdzie i powie -ladnie wygladasz z tym kwiatem we wlosachsmile
                        Kobieta to inny swiat bo i inne ma role do spelnienia w lancuszku zycia.FAcet musi ja zainteresowac aby wzbudzil w niej pozadanie ,to jest naturalna selskcja bo gwarantuje jej ze dostanie najlepsze geny.
                        Tak ze moje panie nie patrzcie prze pryzmat wlasnego ja a raczej swojej roli w grze jak z wami rozgrywa Natura a raczej wniknijcie w swiat meskich hormonow smile ktore nim steruja.
                        Jego swiadomosc mowi mu: masz zone ,dzieci i odpowiedzilnosc,a podswiadomosc mowi -sasiadka ma pekny tyleczek i bzykaj ja ile sie da!On tego zonie nie powie,ale pomysli,bo tak Natura go skonstruowala.
                        Nie rozumiecie facetow ,bo nie staracie sie wyjsc ze swojego swiata kobiecych wartosci ,myslenia,emocji.
                        Gdy spojrzy sie na to szerzej ,taj jak wam to przedstawilem pojmiecie DLACZEGO! facet moze z kilkoma kobietami na raz utrzymywac intymne stosunki.I nie kiec skrupulow.Jego system wartosci powie mu :jestes prawdziwym facetem bo stac cie na obdzrzenie nasieniem tylu kobiet!
                        • zegnaj_kotku Re: Romans z żonatym 17.10.12, 09:53
                          falowod napisał:
                          > Gdy spojrzy sie na to szerzej ,taj jak wam to przedstawilem pojmiecie DLACZEGO!
                          > facet moze z kilkoma kobietami na raz utrzymywac intymne stosunki.I nie kiec s
                          > krupulow.Jego system wartosci powie mu :jestes prawdziwym facetem bo stac cie n
                          > a obdzrzenie nasieniem tylu kobiet!

                          no to jeszcze mi napisz czemu jak tak dąży do rozrodu to czemu obdarza te kobiety nasieniem w prezerwatywie? wink bo coś ta teoria kuleje.
                          Bo albo po prostu lubi seks nie ma skrupułów, uważa, że wierność to nie dla niego. Albo dąży do rozrodu.
                          • falowod Re: Romans z żonatym 17.10.12, 10:07
                            Z typowa dla kobiet wnikliwoscia czytasz szczegoly a nie ogarniasz calosci.

                            Prezerwatywa to juz kultura( nadbudowa)
                            Podswiadomosc go pcha do rozmanzania,rozsiewania swego nasienia a Wiedza( kultura) podpowida ze to moze byc dla niego niebezpieczne .Wybiera prezerwatywe.
                            Kiedys w czasie zbieractwa ludzie posiadali niska kulture ale srodki antykoncepcyjne byly znane i mezczyznom i kobitom.To nie dr Konton wymyslil prezerwtywe.Casanowa pisze o baranim jelicie znanym w czasach antycznych od nie wiadomo jak dlugo.

                            Moralnosc, etyka sa rzeczami wtornymi do popedu jakim jest chec przekazania zycia.Powstaly na drodze ewolucji spoleczenstwa i podlegaja zmianom.
                            Polecam ten dodatek Polityki do poczytania .Pierwszy wywiad z prof Czernikiewiczem wyjasnia wszystko.Trzeba go jednak przyczytac ze zrozumieniem i nie koncentrowac sie literalnie na szczegolach.
                            Teraz ide sobie ,bede na forum po 16tej .Pa!
                            • zegnaj_kotku Re: Romans z żonatym 17.10.12, 10:26
                              dobrze, że dajesz trochę czasu... jest nadzieja, że uda mi się coś przeczytać ze zrozumieniem, aczkolwiek jeśli jest tam dużo szczegółów to mogę na nich polec i roztrząsać literalnie wink))
                              o co nie można mieć pretensji bo będzie to "typowa dla kobiet wnikliwość" zapewne uwarunkowana naturą i genetycznie i trzeba to zrozumieć... wink
                        • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 17.10.12, 10:01

                          Nie napisałeś nic nowego...Dalej nie wiem jaki to ma związek ze zdradzaniem, w kontekście tego,ze "faceci myślą tylko o seksie".

                          No to uprawiają ten seks z kochankami dla przyjemności czy rozmnażania?smile Swoją droga niezły przyrost naturalny by nam się zrobił...big_grin
                          -------------
                          "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                          "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                          • falowod Re: Romans z żonatym 17.10.12, 11:40
                            mam watpliwosc czy masz ochote poklucic sie czy chesz dyskutowac.Sarkazm mi sie nie podoba.smile

                            Zdradzanie ma wielorakie przyczyny,bo facet statystycznie nie jest jednorodnym modelem smile .Jedni trzymaj sie zony a inni rozsiewaja plemniki gdzie sie da i jak sie da nie baczac na konsekwencje.Pokazuje skrajnosci a pomiedzy nimi jest caly wachlarz motywow.
                            Nalezaloby zbadac kazdy indywidualny przypadek a ja nie jestem seksuologiem abym ci wskazywal generalna przyczyne.
                            Przyczyna zdrady jest zawsze indywidualna ,jak niepowtarzalnosc kazdego czlowieka.

                            Faktem jest ze facet jest aerozolem plenikowym i to jest praprzyczyna tego ze w ogole zabiega o kobiete a nie po prostu ja gwalci jak leci jak to ma miejsce np wsrod szympansow.
                            Ale na to ma wplyw kultura ( nadbudowa)
                            Mysle ze jak cie interesuje temat zdrady to jest w necie wiele poradnikow czy nawet ksiazek do postudiowania .Z pewnoscia znajdziesz tam pewien model sytuacyjny ktory prowadzi do zdrady u obu plci ale reszta to sa przypadki indywidulanych motywow.Niemniej facetowi zdrada przychodzi latwiej iz rozpedu z uwagi na to ze Natura go takim stworzyla.
                            Upraszczajac : poped go gna ale wlacza sie swiadomosc i musi sam rozstrzygnac czy wchodzic w to czy nie ? i tu juz jest psychologia idywidulanego czlowieka .A to jest temat rzeka .
                            • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 17.10.12, 12:12
                              To nie był sarkazm tylko drogą dedukcji doszłam do takiego "spektakularnego" wniosku na podstawie wcześniej załączonych przesłanek o "zaplemnianiu jak największej ilości kobietsmile. Cała ta dyskusja oparta jest przecież w kontekście zdrady. Co zresztą jeszcze raz potwierdzasz w tym zdaniu:

                              "Zdradzanie ma wielorakie przyczyny,bo facet statystycznie nie jest jednorodnym
                              modelem smile .Jedni trzymaj sie zony a inni rozsiewają plemniki gdzie sie da i
                              jak sie da nie bacząc na konsekwencje
                              "

                              Ja myślę, ze jednak większość zdradzaczy myśli o zwykłej przyjemności, a nie o zapładnianiu, no ale ja nie jestem facetem i być może nie rozumiem. Jestem kobietą i czepiam się "szczegółów"smile
                              -------------
                              "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                              "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                              • falowod Re: Romans z żonatym 17.10.12, 17:56
                                Ameryki nie odkrylas seks to przyjemnosc bo tak Natura przyciaga obie plci do zblizenia.Dlaczego kobieta pozada facetaBo ma ze zblizenia przyjenoscFacet to samo,Przyjemnosc jest nagroda jak Natura daje nam w zamian za zblizenie i zaplodnienie.Niewazne czy skuteczne czy nie ,Ma byc zbizenie
                                Zawazam ze ty wciaz nawijasz o zdradzie w sensie psychologicznym a jak mowie o biologii i to oznacza ze patrze na to szerzej .
                                Jesli cie ten problem tak nurtuje polecam lekture
                                1.Naga malpa
                                2.Egosityczny gen
                                Mozna wiele na te temat nzalezc z punktu widzenia roznych opcji ale te dwie chyba bnajpelniej wyjasniaj sens zdrady na podbudowie biologicznej.
                                Zauwazam ze zdrada nie jest immanentna rodzajowi meskiemuKObiety zdradzaj z rowna czestotliwoscia ,ale sa dyskretniejsze,wiem co pisze smile
                                • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 17.10.12, 21:50
                                  Ja nie nawijam o zdradzie emocjonalnej, skad ten wniosek(?). Zdrada to zdrada- ja jej nie dzielę na kategorie.

                                  Za to Ty nawijasz wciąż o zapładnianiu...

                                  No nic, dziękuję za podanie pozycji do poczytania. Moze kiedyś przeczytam, chociaż temat zdrad zbytnio mnie nie nurtuje.

                                  Pozdrawiamsmile
                                  -------------
                                  "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                  "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                  • falowod Re: Romans z żonatym 17.10.12, 22:56
                                    To ci sie tylko tak wydaje,albo nie rozumiesz tekstu.No coz widac komunikujemy sie nie na tych wlasciwych plaszczyznach.Staralem sie lopatologicznie i nie wyszlosmile

                                    Kazde pojecie ze zbioru etyka czy moralnosc jest relatywne wiec zdrada -to zdrada nie moze byc traktowane jako pewnik.Ja ci tylko pokazalem ze twoja "zdrada to zdrada "nie jest tak kategoryczna jak sie spojrzy na nia poprzez pryzmat badan genetycznych i biologicznych.
                                    Jestesmy elementami wiekszej calosci a wiec wpisujemy sie w swiat zwierzat atam panuje wielka swoboda w termnie zdrada.Mamy w sobie zwierzeta czy sie tobie podoba czy nie to nasza zwierzecosc jest zakodowana w podwzgorzu ( podswiadomosc) a wiec robimy czasem cos co nasza swiadomosc odrzuca.Potem zastanawiamy sie dlaczego? ano dlatego ze poszlismy za glosem podswiadomosci.Tam sa zgromadzone instynkty,popedy,leki ,fobie i caly bagaz doswiadczen ojca,matki dziadkow i calego plemienia np Slowiansmile
                                    Ty szukasz faceta bo cie pcha do tego podswiadomosc ktora kaze ci szukac partnera do zaplodnienia i wychowania dziecka ,bedziesz to robic w nieskonczonosc pomimo kolejnych porodow ,chyba ze uruchomisz swiadomosc i zastosujesz np srodki antykoncepcyjne.
                                    To ze szukasz faceta jest automatyczne i nie zastanawiasz sie dlaczego, dlaczego pragniesz dziecka ?rodziny?itd itp.To jest wlasnie podswiadomosc a nia steruje Natura poprzez hormony ,instynkty,i w koncu geny!ktore w swietle ostanich badan zminiaja sie w cigu naszego zycia (!)
                                    Ktos moze powiedziec ze to Bog ,ale tego "Boga" mozna zidentyfikowac,pokazac palcem.Nauka juz to potrafismile
                                    Domyslam sie zenie potrafisz sie wyrwac z klatki jak jest myslenie "kobiece" i nadmiernie koncentrujesz sie na szczegolach a umyka ci ogol zjawisk.No ale trudno! nie bede cie ksztalcil w dziedzinie zwanej biologia .Nie mam na to ochoty a ty zawsze mozesz sobie poczytac.

                                    W terminie zdrada tez znajdziesz wiele publikacji ktore ci z grubsza wytlumacza w tonie zblizonym do mojego ,moze wiecej podadza szczegolow ,bo mnie sie nie chce opisywac jak to slowiki zyja w poligamii czy samce hieny zapladniaja samice kolegow smile
                                    • puzzle33 Re: Romans z żonatym 17.10.12, 23:14
                                      Reasumując: nie rozumiałam uwarunkowań genetycznych mojego ex. Szkoda, że on sam ich nie rozumiał i związał się ze mną bzdurną przysięgą, opartą na niczym. Gdzieś się rozminęliśmy; ja - wierna idealistycznym zasadom i on, sterowany przez samolubne geny. Małżeństwo szlag trafił z braku wiedzy. Bywawink
                                      • falowod Re: Romans z żonatym 17.10.12, 23:30
                                        Ano bywa!
                                        Polecam poczytac o teorii tzw "dezintegracji pozytywnej" prof ( z PRLu rodowodem) Dąbrowskiego( psychiatra)
                                        Twirerdzi on ze co 7 lat czlowiek zmienia swoj charakter i za kazdym razem jest to tzw zmiana jakosciowa( niekoniecznie pozytywna)
                                        Otoz kazde z malzonkow rozwija sie we wlasnym cyklu i po jakims czasie okazuje sie ze sa w przeciwfazie( roznica 180stopni).Moze to trwac miesace a nawet dlugie lata.
                                        Rozmowa i dyskusje powoduja ze niwelujemy w jakims stopniu te narastajace rozbieznosci w rozwoju osobniczym i cementujemy zwiazek jako para a nie dwie indywidualnosci.
                                        Jest jeszcze czynnik zewnetrzny a mianowicie nasz kochany rodzimy kapitalizm ktory poprzez wszechobecny konsumpcjonalizm narzuca nam pewne sposoby myslenia oparte na hasle "uzyj i wyrzuc" .Ma to ulatwic nam zycie gdy tempo narasta a tymczasem okazalo sie ze ludzie to myslenie zaczeli przenosic na partnerow.Tak prawdopodobnie stalo sie u twego partnera
                                        Kaitalizm zawsze budzil watpliwosci roznych filozofow ale nie bylo takiej sily aby przreciwstawic sie jego egoistyfcznej sile.Kiedys byl to wyzysk ludzi i zaminianie ich ludzkie odpady cospowodowalo pojawinie sie teorii Marksa .Teraz doszlo rozbijanie rodzin i niszczenie psychiczne malo odpornych jednostek.
                                        Polecam lekture Toffler-Szok Przyszlosci.Objasni ci wszytko co i jak.
                            • 68marta Re: Romans z żonatym 17.10.12, 12:38
                              Falowad chcesz powiedzieć ,ze panowie nie mają żadnych uczuć,działacie jak maszynki rozpłodowe tylko do spuszczania spermy?No to jesteście bardzo ubodzy i biedni.
                              Mam nadzieje,ze tak nie jest.My zycie rozpłodowe mamy juz za sobą chyba że ktoś lubi przechodzić z urlopu wychowawczego na emeryturę.Właściwie to już nie jest realne jeżeli mam pracowac do 67 roku zycia,jeszcze tych lat trochę zostało...
                              Pozostaje więc przyjemność....
                              Malgolkab on u mnie bezkrytycznego uwielbienia nie ma ,czasami dostaje po"uszach"ale na pewno nie czepiam sie tak jak żona ,nie mamy wspólnych problemów zycia codziennego i jest inaczej.
                              Swoje juz przeszlismy i nie mamy po 20 lat .Spotkałam go bedąc "na zakręcie" .Wiem,ze to jest złe....
                              • malgolkab Re: Romans z żonatym 17.10.12, 12:48
                                68marta napisała:


                                > Malgolkab on u mnie bezkrytycznego uwielbienia nie ma ,czasami dostaje po"uszac
                                > h"ale na pewno nie czepiam sie tak jak żona ,nie mamy wspólnych problemów zycia
                                > codziennego i jest inaczej.
                                Nie czepiasz się, bo nie masz o co - nie macie wspólnego domu, pieniędzy, dzieci, zobowiązań etc.
                                > Swoje juz przeszlismy i nie mamy po 20 lat .Spotkałam go bedąc "na zakręcie" .W
                                > iem,ze to jest złe....
                                Daleka jestem od potępiania, Twoje życie - Twój wybór.
                              • falowod Re: Romans z żonatym 17.10.12, 18:06
                                Facet ma wielka przyjemnosc z bzykania smile i to go ankreca na dalsze podboje,To suie nazywa w psychologii symulacja pozytywna.Dzieki temu uczymy sie nowych doswiadczen i nabieramy biegloscismile.
                                Emocje sa jak najbardziej ale to juz nadbudowa,tak jak kultura ..Ja pisze o tym ze pra-zrodlem zachowan faceta takich a nie innych jest Natura i jej mechanizmy na poziomie podswiadomosci( podwzgorze w mozgu jest siedliskiem).Jestesmy zwierzetami,czy nam sie podoba czy nie i Natura nami steruje,Tak kobietami jak facetami.To natura rozpisuje role i wyznacza cele.

                                Czuje oburzenie ale wciaz nie potrafisz sie oderwac od swojej roli kobiety i spojrzec chlodnym okiem na faceta i kobiete jako element Przyrody,ba! Kosmosu.!
            • 68marta Re: Romans z żonatym 17.10.12, 13:56
              > Rozkminiaj dalej -Barmanka ,lubie to !
              Wczoraj jak zaczęłam o tym wszystkim rozmyślać od razu przypomniało mi się Twoje stwierdzenie i przestałam rozkminiać!
        • 68marta Re: Romans z żonatym 16.10.12, 16:07
          Przepraszam za literówkę Garibaldia
          • garibaldia Re: Romans z żonatym 17.10.12, 13:20
            Wiesz Marta, co ja Ci będę dużo mówić. Spotykasz się z facetem niedojrzałym, ktory lubi bzykać i nie ma problemów ze zdradzaniem żony, nawijaniem makaronu na uszy kochankom i obrabianiem żonie pupy poza małżeństwem. To co robi żonie bez problemu zrobi innej kobiecie. Bo to jego charakter i przyzwyczajenie. Musisz o tym pamietać.
            Jeśli doprowadzisz jakimś cudem, że zostawi "tą złą" żonę i zamieszka z Tobą, to nagle nie stanie się człowiekiem innej kategorii. Wniesie Ci do domu cały swój bajzel życiowy i swoje osobiste problemy (na co już częściowo pozwoliłaś nawiązując bliższą znajomośc z jego żoną i robiąc jakiś bagienny trojkąt w którym grasz tak jak pan potrzebuje).
            Teraz facet Cię kręci, bo wspomnienia sprzed lat, bo jest seks, są cukierki emocjonalne, jest Twój deficyt cukru we krwi po nieudanym Twoim związku. Przypuszczam, że od "chleba codziennego" pana produkcji, który pan zaserwuje ci jeśli żony nie będzie miał, to Cię szybko zemdli... bo tak jakby nadmiar sztucznych ulepszaczy, mało treści, dużo syfu i odpadków ...i ktoś to musi dxwigać z panem gdy żony braknie.... Czy aby jestes na pewno chętna?

            Co masz realnie z pana? Seks i przyjemność kontra frustrację z powodu dylematów moralno-etyczno-sumiennych. No i upływający nieubłaganie czas tuszowany złudzeniami że "to coś więcej" i moooże to głębokie uczucie prowadzące w świetlaną przyszłosc razem(skłonnośc do samooszukiwania się). Raczej nie myślisz kategoriami carpe diem bo wtedy byś nie miała potrzeby zakładać wątku i "leczyć się " z uzależnienia od pana.

            Zastanów się o co Ci w życiu chodzi. Na ile ważna DLA CIEBIE przyjemnośc tu i teraz a na ile stan sumienia. Bo to bardzo indywidualna sprawa. Moja znajoma szósty rok romansuje z żonatym bo nie chce być samotna. I żadne argumenty nie docierają że jeśli chce stałego związku to powinna szukac wolnego partnera. Bo do seksu i rozładowania potrzeb temperamentu to byle kogo można miec.. Ale może ona szuka tak, by mieć pod górkę i by nie był to normalny związek. Czasem to właśnie takie potrzeby kobieta zaspakaja kolejnymi zonatymi, nałogowcami, leniami przygarnianymi do łóżka.
            Zastanów się jakie swoje własne potrzeby zaspakajasz tym panem.
            Jeśli seksu- to się bzykaj radośnie i nie zawracaj głowy innym ani nie dywaguj nad życiorysem pana i wredotą jego zony- bo to nie jest istotne, jeśli zaś szukasz związku - to szukaj partnera który Ci w miarę trwały związek jest w stanie dać i raczej nie będzie to żonaty zdradzacz..

            • 68marta Re: Romans z żonatym 17.10.12, 13:50
              Garibaldia oczywiście masz rację,zgadzam się z Tobą we wszystkim oprócz tego ,że do łóżka można mieć każdego...tak to nie blee
              Tylko jak spotkam wolnego pana ,to skąd będę wiedziała czy wcześniej nie był żonatym zdradzaczem? Bo może taki był główny powód jego rozpadu związku ?
              Teraz juz każdy kandydat będzie dźwigał za sobą "syf i odpady"jak to nazwałaś.
              Wiem,ze najpierw powinien uregulować swoje życie ,nie zdradzać i nie oszukiwać zony,która wcale nie jest taka wredna. Naprawdę fajna babka.

              • garibaldia Re: Romans z żonatym 17.10.12, 14:23
                "syf i odpady" to nie w znaczeniu byłe małżeństwo, ale tkwienie od lat z żoną w ponoć niesatysfakcjonującym związku, płodzenie w nim dzieci, obrabianie żonie pupy do kochanek, wymowki dziećmi by nie wchodzić z kochankami w powazniejsze relacje, itd.

                Człowiek dojrzały rozwiązuje problemy i stara się zmienić "złą" sytuację. Człowiek niedojrzały tkwi w syfie, twierdzi że jest problem więc szuka pocieszeń, tłumaczy, że to wina innych a on nic nie może.

                Od tego masz oczy żeby patrzeć i wybierać to, co TOBIE odpowiada. Odpowiada Ci bzykanie z tym panem mimo żony= to korzystaj wprost uzgadniając że tego tylko chcesz. Bez fałszywej otoczki "wielkiego uczucia" i bez zaglądania jego zonie do ich domu i oceniania jej. Ty ponosisz tego konsekwencje osobiste. Ważniejsze są dla Ciebie normy moralne i czyste sumienie= to nie spotykaj się z żonatymi w wiadomym celu.

                Pytanie, czy sama jesteś "dojrzała" (świadoma konsekwencji i biorąca je na klatę) do tego w jakie relacje wchodzisz i z kim. Bo jeśli sama nie wiesz o co Ci w życiu chodzi to efekt wyjdzie byle jaki. Czy Twoje własne słowa nie są sprzeczne z czynami. Wyobrażenia o sobie z działaniami. Na jakim gruncie spaceruje Twoje poczucie wartości własnej i na czym się opiera.
                Wiesz, że facet coś "powinien". Pytanie co Ty "powinnaś" (co i komu jesteś winna, także sobie) - tym się możesz intensywniej zająć, zamiast rozkminiać ego kochanka, ktory żyje tak jak on lubi i traktuje swoje kobiety tak jak mu na to pozwalają..
                • 68marta Re: Romans z żonatym 17.10.12, 14:41
                  Dojrzewam,ale podobno"serce ma swoje racje ,których rozum nie zna".
                  Już pokazałam swoje "rogi" i biedaczek pyta co ma zrobić żebym tak nie myślała?
                  Chyba wolę tego nie rozkminiać .
                  • falowod Re: Romans z żonatym 17.10.12, 18:14
                    Wszystko jasne! smile po prostu jest ci wygodnie i jak to kobieta psujesz sobie zycie kolejny raz rzszczepaijac wlos na czworosmile.
                    Sugerowalem juz a bys machnela reka na skrupuly ,samo sie rozwiaze! Co ma byc to bedzie !Bylebys nie krzywdzila jego zony.Mysle ze oni tkwia w toksycznym zwiazku i nie ma tam czulosci! ot co!Dwoje ludzi obok siebie! no i ty jako ta trzecia !
                    Jak bedziesz sie zadreczala to bedziesz sie czula jakbys pila kakao z sola smile.
                    Samo sie rozwiaze! smile
                    • 68marta Re: Romans z żonatym 17.10.12, 21:25
                      > Wszystko jasne! smile po prostu jest ci wygodnie i jak to kobieta psujesz sobie zy
                      > cie kolejny raz rzszczepaijac wlos na czworosmile.
                      ale odkryłeś Ameryke ,wcale nie jest mi wygodnie.
                      Piszesz,że :.Mysle ze oni tkwia w toksycznym zwia
                      > zku i nie ma tam czulosci! ot co!Dwoje ludzi obok siebie
                      Nie wiem jak tam jest,wiem jak było u mnie.Z pozoru byliśmy idealnym małżeństwem ale uczucia przelaliśmy na dziecko, bardziej też skupiliśmy się na urządzaniu nowego mieszkania niż na sobie.U niego jest trochę podobnie,różnica jest taka ,że w tym tkwią i oszukują siebie nawzajem.Może tak lubią,a może to taka miłość.Samcza natura!
                      Muszę z tego układu uciekać.Zrobiłeś juz mi taka wodę z mózgu ,że na pewno dam rade.
                      • falowod Re: Romans z żonatym 17.10.12, 21:41
                        Eee! zaraz zrobilem wode z mozgusmile
                        Mysle ze nalezy wziasc kartke i wypisac wszystkie plusy i wszystkie minusy tego ukladu
                        Szybko faceta co ci bedize "lezal" nie znajdziesz to pewne ,a tu masz goscia z ktorym ci sie uklada.A ze cudzy? trudno! odpada ci bycie "stara jak kapcie zona"smileNie musisz mu prac gaci,skarpetek itd .Jestes wazna dla kogos i wiesz ze mozesz w kazdej chwili odejsc.On tez to wie i szanuje cie ,nie to co zone smile
                        Ale jesli sie zdecydujesz odejsc, zacznij od uciekania po zaspokojeniu .Zobaczysz jak to dzialasmile!
                        • 68marta Re: Romans z żonatym 17.10.12, 22:32
                          falowod napisał:

                          > Eee! zaraz zrobilem wode z mozgusmile
                          > Mysle ze nalezy wziasc kartke i wypisac wszystkie plusy i wszystkie minusy tego
                          > ukladu
                          > Szybko faceta co ci bedize "lezal" nie znajdziesz to pewne ,a tu masz goscia z
                          > ktorym ci sie uklada.A ze cudzy? trudno! odpada ci bycie "stara jak kapcie zon
                          > a"smileNie musisz mu prac gaci,skarpetek itd .Jestes wazna dla kogos i wiesz ze
                          > mozesz w kazdej chwili odejsc.On tez to wie i szanuje cie ,nie to co zone smile
                          > Ale jesli sie zdecydujesz odejsc, zacznij od uciekania po zaspokojeniu .Zobaczy
                          > sz jak to dzialasmile!

                          I potrafi świetnie manipulować ludźmi. Nie szanuje nikogo ale za to jak pięknie pisze o odpowiedzialności i zyciu. Niestety tj narcyz Falowod myślisz ,ze jak uciekne pięc razy to już wystarczy?
                          • falowod Re: Romans z żonatym 17.10.12, 23:17
                            Mysle ze powinno wystarczyc.Musisz sie sama obserwowac i swoje emocje w stosunku do niego.
                            W razie czego zwielokrotnij dawke .To dzialasmile
                            Wymowka moze byc ze masz telefon,wizyte przyjaciolki itp zawsze sie cos znajdzie pod reka.
                            • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 18.10.12, 01:06
                              Falowod, przepraszam, ale twoje wywody można streścić jednym zdaniem: "Jesteśmy zwierzętami, a reszta to nadbudowa, bo wszystko i tak kręci się wokół prokreacji."

                              Cała ta "nadbudowa" to nie jest jakaś tam reszta, tylko cechy charakterystyczne wyłącznie dla ludzi: emocje, uczucia wyższe, inteligencja. Gdyby życie było takie proste to do tej pory nie zeszlibyśmy z drzew. Martha nie miałaby problemu, a ty nie używałbyś do komunikacji z nią zaawansowanego technologicznie sprzętu. Albowiem zajmowałbyś się wyłącznie prokreacją.
                              • falowod Re: Romans z żonatym 18.10.12, 07:03
                                Troszke twoj wywod jest nietrafny,bo zwirzeta,przynajmniej ye tzw naczelne maja emocje,maja inteligencje ,maja wrazliwosc,cechy indywidualne a wiec osobosowsc.To sa najnowsze odkrycia.Jedyne co nas od nich rozni to drobna cecha jaka jest umiejetnosc powstrzymywania swoich emocji.Malpa gdy widzi banana za krata stara sie za wszelka cene ten owoc zdobyc.
                                Czlowiek oceni czy warto ,czy moze ,jest w stanie i jesli jest to trudne, odstapi od zadania .Poszuka banana gdzies indziej.Malpa bedzie usilowala za wszelka cene wlasnie banan w zasiegu jej wzroku zdobyc i nie odstapi.
                                Zdaniem zoologow TO wlasnie drobne "zwichniecie" w komorkach mozgowych stanowi o tym ze masz mozg sie rozwinal inaczej i pojawila sie swiadomosc wlasnego ja
                                Generalnie ,psychologicznie wcale nie roznimy sie od malp naczelnych.To co napisalem to tylko hipoteza bo zoologowie odkrywajcoraz wiecej dowodow ze malpy naczelne maja wiecej cech takich jak czlowiek i taknaprawde roznice miedzy nami sa niewielkie.
                                Dlatego nie ma co byc tak przesadnie dumnym ze jestesmy"ludzmi" a wiec Bogami w swiecie zwierzat.WCiaz pozostajemy zwierzetami a wiec organizmami walczacymi o przetrwanie w swiecie przyrody i chcemy czy nie ,ale to Natura nami streuje abysmy przezyli z wszelkimi konsekwencjami.
                                Z punktu widzenia Natury ,podstwowa sprawa jest przekazanie zycia nastepnym pokoleniom
                                i cale nasze ja bez naszej swidomosci jest temu jednemu zadaniu podporzadkowane.
                                To ze mamy swiadomosc wlasnego ja i ze potrafimy konrolowac emocje wcale nie dowodzi ze nie trgja nami jakies sily przyrody.One sa i steruja nami czy nam sie podoba czy nie. np kobiece owulacje.Cala kobieca psychika w zasadzie jet temu jednemu zdarzeniu podporzadkowana.
                                Inna sparwa jest czy potrafimy wlasciwy zrobic uzytek z tego ze potrafimy kontrolowac nasze emocje .Nie robimy tego z pewnoscia w sposob doskonaly.Wciaz jestesmy w trakcie ewoluowania smile
                                Brzmi to wszystko przerazajaco dla osoby przyzwyczajonej do bycia dumnej z faktu ze jest sie na szczycie drabiny ewolucyjnej ,ale to sa fakty.Uswiadomienie sobie tego ze wcalenie jestesmy tacy doskonali ,boscy,pozwla nam nabrac dystansu do wielu niespodzianek w zachowaniu innych ludzi.Czytaj -facetwo czy kobiet.
                                • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 18.10.12, 08:40
                                  falowod napisał:

                                  > Dlatego nie ma co byc tak przesadnie dumnym ze jestesmy"ludzmi" a wiec Bogami w
                                  > swiecie zwierzat.

                                  Bycie człowiekiem to nie jest powód do dumy. Powodem do dumy może być za to stworzenie ciepłego domu pełnego miłości i wzajemnego szacunku; dążenie do szlachetnego celu; przezwyciężanie trudności; pokonywanie własnych słabości; . I tak dalej. O to chodzi w "nadbudowie", by być człowiekiem, a nie małpą. Która skądinąd jest świetna, ale ma to szczęście, że rozwodami martwić się nie potrzebuje.

                                  I o to chodzi Marcie, żeby rozwiązać problem ludzki, a nie małpi. Jej może pomóc jedynie zerwanie kontaktu z facetem. Bo bez względu na to, czy będzie od niego uciekała po orgazmie pięć razy, czy pięć razy po czterdzieści pięć to i tak będzie się czuła coraz gorzej. Choć jest jeszcze taka ewentualność, że po trzech poorgazmowych ucieczkach facet uzna, że Marta jest zdrowo świrnięta. Zacznie więc z ciekawości drążyć temat i dowie się jakich to porad udzielają na forum "rozwód i co dalej" big_grin
                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 18.10.12, 09:08
                                    Oj poprawiacie mi humor,lepiej żeby on nie wchodził tu na forum.
                                    Jestem kobietą,więc myśle jak kobieta.Po co składacie przysięgi i zakładacie rodziny jak wami kieruje instynkt zwierzęcy ?Uświadomiłeś mi właśnie,że jesteście strasznie wybrakowanym gatunkiem.Natura skrzywdziła was z wielu stron np.niektórych z was wyposażyła w dwie lewe ręce i panowie mają ogromny problem np.z wyprasowaniem swoich koszul.Dla niektórych graniczy z cudem zagotowanie wody w czajnik -to jest dopiero sztuka, zeby nie przypalić ale rozsiewnie plemników wychodzi wam rewelacyjnie.
                                    Wcześniej pisałeś zebym nie krzywdziła jego żony.Wiesz ale ona sama /może nieświadomie/ wpycha go w ręce innych kobie/ no teraz to tylko w moje./ Piorąc mu,prasując i takiego świeżutkiego wypuszcza w świat,a jego praca polega na częstych wyjazdach słuzbowych Pamiętaj,ze nadal dzieli nas odległośc a głupii GPS wskazuje mu często drogę do mnie.
                                    • falowod Re: Romans z żonatym 18.10.12, 10:06
                                      Emoje jakie wylewasz nosza nazwe szowinizmu damskiego.Jest tez szowinizm meski smile

                                      To nie kwestia wybrakowania meskiej pci ale po prsoru sprawa ze trafilas na nieodpowiednie egzemparze na kszywej Gaussa.Krzywa ta pokazuje rozklad cech osobniczych w zbiorze wzgledem tzwm sredniej arytmetycznej zbioru.Poczytaj to sie dowiesz co to takiego.

                                      To ze ktos nie potrafi zagotowac wody w czajniku nie oznacza ze nie ma swego odpowiednika w pci zenskiej.Moja ex zona byla kobieta bluszczem -ktorej zycie polegalo na lezeniu na kanapie i pokazywaniu palcem smile,ale nie oskarzam wszystkich kobiet ze sa "bluszczami".No sa jakie sa ! nie ma regol jak i nie ma regol w swiecie meskim .Sa przypadki ze przypali wode na herbatesmile ale i sa co potrafi zkonstruowac rakiete kosmiczna.Krzywa Gaaussa pokazuje dlaczego i w jaki sposob te roznice wynikaja.
                                      To Natura dba o to abysmy jako ludzie a ogolnie w ogole zycie na planecie nie zaginelo i tak steruje rozmnazaniem ze kazda forma zycia ma sznse na odnowienie zycia w nowych warunkach.
                                      Kto wie czy facetktory pali wode w nowych warunkach nie da sobie rade lepiej niz budowniczy rakiety? to jest ta szansa ktora daje Natura na przetrwanie zycia i nazywa sie to dobor naturalny.
                                      Nie ma co marzekac tylo trzeba brac ludzi takimi jakimi sa.Indywidualnie.
                                      • 68marta Re: Romans z żonatym 18.10.12, 10:34
                                        Myślę,ze trafiałam na egzemplarze z tej troszeczkę wyższej półki,ale to ty chcesz mi uświadomić ,ze mężczyźni nie mają żadnych uczuć. Są tylko "aerozolem"rozsiewającym plemniki.
                                        Jesteście próżni.Najlepiej jak ciągle będziemy wam powtarzać jacy jesteście cudowni,przystojni itp wtedy może przestaniecie zdradzać i mieszać w głowach niewinnym i biednym kobietom.
                                        Miałeś fajną żonę,to są właśnie kobiety ,od których musimy się uczyć! Gdy macie wszystko podane na tacy, nie doceniacie tego i szukacie poza domem.
                                        Teraz to już wiem ,takie życie i natura.
                                        • falowod Re: Romans z żonatym 18.10.12, 11:05
                                          Zona byla fajna tylko znudzilo mi sie nadskakiwac wokol niej wiec wymienilem ja na bardziej efektywny egzemplarz smilektory wie jak sobie samej wyprac majtki a przy okazji poinstruuje mnie jak mam prac koszulesmile.Nie wymagam od niej aby mi prala ale doceniam praktyczne rady.
                                          Potrafi tez zrobic smaczny posilek ,co nie jest bez znaczeniasmile
                                          I nie przesmaradza w sprawach seksusmile bo lubi gosmile
                                    • garibaldia Re: Romans z żonatym 18.10.12, 10:15
                                      Marta, nie rób z siebie niewiniątka. Obwiniasz jego żonę, że męża "wpycha" w ramiona innych kobiet, masz uraz do kochanka, że ciągle jest żonaty i ten fakt nie znika mimo że facet sypia z Tobą...
                                      Pobuuuuudkaaa!

                                      Nie jesteś niedoświadczoną dwudziestolatką, ktorej stary wyjadacz namotał w głowie i okłamał, że nie ma żony, więc z nim zaczęła być ..
                                      Jesteś kobitą w słusznym wieku, po przejściach, niedziewicą, bitą na cztery kopyta, rozwiedzioną. Zaczęłaś z nim sypiać bo zwyczajnie miałaś na to ochotę. Doskonale wiedząc, że facet ma żonę i dzieci. Ba! urządzając sobie z tą żoną pogaduszki i znając ją.
                                      Bez oporów dołączyłaś do okłamywania jego żony a swojej znajomej.
                                      Twój wybór i Twoje życie.
                                      Że nie masz koleżanek z którymi możesz o tym poplotkować? ... Nie dziwota. Wiedząc, że nie masz oporów bzykać męża znajomej -czują niesmak mając o tym dysputować, wiedzą że cokolwiek powiedzą i tak będziesz z nim sypiac więc prądu szkoda, co więcej jak pomyślą o tym dłużej to może nie będą Cię chciały trzymać blisko swoich facetów.
                                      Nie rób z siebie ofiary bo nią nie jesteś. Szczególnie nie jesteś ofiarą tego pana.
                                      Związałaś się z tym panem Z WŁASNEGO WYBORU i dla własnych podświadomie przekalkulowanych korzyści z tego płynących. Choć chciałaś myśleć, że to coś innego, wyjątkowego, wielka miłośc odnaleziona po latach, dwie połówki, blablabla.
                                      A, że facet nie rzucił od razu tej złej żony dla Ciebie byś miała sumienie "prawie czyste"?
                                      No cóż....a czego się spodziewałaś GODZĄC SIĘ sypiac z zonatym?
                                      Przyszedł z prostą ofertą: mam żonę dzieci prześpimy się? A Ty radośnie wykrzyknęłaś: tak!
                                      Za swoje czyny odpowiedzieć musisz sama. Nie ma chętnych by odpowiedzialnośc przejąć, a ten mąż i ta żona na pewno się do tego w kolejce nie ustawią. Choćbyś nie wiem jak długo upewniała wszystkich, że żona kiepska a mąż nieszczęśliwy - to TY I TYLKO TY OTWIERASZ MU DRZWI DOMU I ZAPRASZASZ DO SWOJEGO ŁÓŻKA... on nie włamuje się siłą, ani jego żona nie błaga cię byś z nim spała bo jej się nie chce.. TO TWÓJ INDYWIDUALNY WYBÓR.
                                      • 68marta Re: Romans z żonatym 18.10.12, 10:45
                                        Garibaldia stop,to nie jest moja znajoma ,kiedyś przypadkowo ją poznałam ,może raz rozmawiałyśmy.Nie była aniołem,nie będę pisać co zrobiła .Jest takie przysłowie "pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy".To co kiedyś zrobiliśmy źle wraca do nas ze zdwojoną siłą i moze też dlatego mi jej nie żal.Wszystko sprowadzacie do tzw.łóżka ,jakie to proste.Nie jestem laską biegająca w kusej spódnicy ,ba nawet dzieli nas różnica wieku i to on jest trochę...młodszy.
                                        • garibaldia Re: Romans z żonatym 18.10.12, 10:57
                                          Ciągle budujesz sobie jakieś atrapy i wymówki. By umyć ręce od podgryzania sumienia.
                                          Chcesz go bzykać to bzykaj. Handlowiec w trasie ma zapewne niejedną przystań gdzies w Polsce, a potrzeby erotyczne lepiej zaspokoić z konkretnym osobnikiem niż z prostytutkami/panami w dyskotece.
                                          Oboje na tym korzystacie a nie tylko on.
                                          Nie jesteś biedną nieszczęśliwą uciśniona niewiastą.
                                          Jesteś kobietą która zapragnęła miec tego faceta dla siebie, nie licząc się że ma żonę. Ale się przeliczyłaś bo facet rozwodzić się nie zamierza a Ty się już uzależniłas od seksu z nim. Więc pojawił się dyskomfort bo wstyd Ci przyznać się, że chcesz być z nim nadal z całkiem niewysokich pobudek.
                                          Dorośnij.
                                          Chcesz go bzykać to bzykaj. Wiedząc, że bzykasz bo lubisz i niczego więcej się nie spodziewasz z tego układu. Nie dośpiewuj sobie historii że "poświęcasz się dla niego z wielkiej miłości a on-drań tego nie docenia" - bo to zwyczajnie kłamstwo jest.
                                          Przestań okłamywać samą siebie i grać kogoś innego niż z czynów wynika. Bo to dziecinada.
                                      • 68marta Re: Romans z żonatym 18.10.12, 11:02
                                        Zaczęłaś z nim sypiać bo zwyczajnie miałaś na to ochotę.
                                        > Doskonale wiedząc, że facet ma żonę i dzieci. Ba! urządzając sobie z tą żoną p
                                        > ogaduszki i znając ją.
                                        Nie zaczęłam z nim sypiać wiedząc jaką ma wspaniała i szczęśliwą rodzinę,miałam trochę inne informacje.
                                        Obserwując otoczenie wiem,ze zycie pisze rózne scenariusze i nie miałam podstaw zeby mu nie wierzyć.
                                        Że nie masz koleżanek z którymi możesz o tym poplotkować? ... Nie dziwota. Wi
                                        > edząc, że nie masz oporów bzykać męża znajomej -czują niesmak mając o tym dysp
                                        > utować, wiedzą że cokolwiek powiedzą i tak będziesz z nim sypiac więc prądu szk
                                        > oda, co więcej jak pomyślą o tym dłużej to może nie będą Cię chciały trzymać
                                        > blisko swoich facetów.
                                        Pociesze cie ,mam kolezanki ,które na szczęście tez sa po rozwodach i nie mam okazji zeby ich facetów równiez wciągać do swojego łózka.Jakie to straszne,nie wiem jak to przeżyje.
                                        To jego żona do mnie zadzwoniła,miałam rzucic słuchawke?
                                        • garibaldia Re: Romans z żonatym 18.10.12, 11:18
                                          Co, powiedział ci że jest rozwiedziony? Wolny? Pokazał wyrok sądu? Nie.
                                          Wiedziałaś, że jest żonaty i chodzący na boki. I nie przeszkadzało Ci to. I tyle.
                                          Wyraziłaś zgodę na układ "żonaty pan wpadający czasem do mojego łóżka". A teraz chcesz z siebie zrobić niewinną ofiarę leliję uwiedzoną przez męskiego oszusta. Sorry Winnetou... nie masz szans na bycie trochę w ciąży ani bycie trochę dziewicą. Sypiasz z zonatym z własnego wyboru. Po cichu liczyłaś, że go wspólnym seksem wyłuskasz z małżeństwa ale się to nie udało więc Cię szlag trafia że się przeliczyłaś i szukasz kogoś na kogo zrzucisz za to odpowiedzialnosc. Ot, liczyłaś i przeliczyłaś się. Więc do kogo te pretensje?
                                          • 68marta Re: Romans z żonatym 18.10.12, 11:31
                                            Garibaldia chyba nigdy nie było ci dane przeżyć prawdziwej miłości?
                                            falowod może pisać o bzykaniu ,bo to męska natura ale kobieta ,która sprowadza wszystko do jednego ....?Nie wiemy jak będzie i nie mam do nikogo pretensji,na pewno nie robię z siebie ofiary .Pociesze cie ,ze nie jest handlowcem ani tirowcem ,więc może nie ma az tak dużo przystani jak większość marynarzy
                                            • garibaldia Re: Romans z żonatym 18.10.12, 12:49
                                              Czyli dla Ciebie "prawdziwa miłość" to romans z kochankiem wpadającym do Ciebie przy okazji po drodze jak żona tego nie widzi? A córce dałas na imię Isaura? smilesmilesmile
                                              Naprawdę proponuję zastanowić się nad samą sobą wink
                                              • 68marta Re: Romans z żonatym 18.10.12, 13:14
                                                Garibaldia czasami zgadam się z Toba ale wyluzuj ,walczysz tak jakbyśmy miały tego samego kochanka.
                                                • garibaldia Re: Romans z żonatym 18.10.12, 13:27
                                                  Mnie Twój kochanek nie obchodzi zupełnie smile Ale to, że wszystko do niego przyrównujesz i to do niego wszelkie odniesienia chcesz sprowadzić to dość symptomatyczne prawda? Uzależnienie. Dlatego jak stanie u drzwi to mu znowu otworzysz. A jak "skonsumujesz" to będziesz sobie pluła w brodę że "znowu cię wykorzystał"?
                                                  Chodzi o to, żebyś wiedziała czego TY chcesz w życiu. Chcesz melodramatu i niespełnionych miłości bo one dają mega power to go sobie nakręcaj. Nikt Ci nie zabroni. Możesz go mieć jeśli taka Twoja wola. Tak jak nikt nie zabroni córki nazwać Isaura(choć pewnie jak dorośnie to pewnie pójdzie do sadu zmienić imię tongue_outP)
                                                  Jak facet szuka kochanki to nie po to żeby się rozwodzić dla niej. Częściej żeby miec przyjemność, a czasem by mieć trampolinę do wyrwania się od żony. Mężatki robią tak samo.



                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 18.10.12, 13:46
                                                    > Mnie Twój kochanek nie obchodzi zupełnie smile Ale to, że wszystko do niego przyr
                                                    > ównujesz i to do niego wszelkie odniesienia chcesz sprowadzić to dość symptomat
                                                    > yczne prawda? Uzależnienie. Dlatego jak stanie u drzwi to mu znowu otworzysz
                                                    > . A jak "skonsumujesz" to będziesz sobie pluła w brodę że "znowu cię wykorzysta
                                                    > ł"?
                                                    > Chodzi o to, żebyś wiedziała czego TY chcesz w życiu. Chcesz melodramatu i nie
                                                    > spełnionych miłości bo one dają mega power to go sobie nakręcaj. Nikt Ci nie za
                                                    > broni. Możesz go mieć jeśli taka Twoja wola. Tak jak nikt nie zabroni córki na
                                                    > zwać Isaura(choć pewnie jak dorośnie to pewnie pójdzie do sadu zmienić imię tongue_outP
                                                    > )
                                                    > Jak facet szuka kochanki to nie po to żeby się rozwodzić dla niej. Częściej że
                                                    > by miec przyjemność, a czasem by mieć trampolinę do wyrwania się od żony. Męż
                                                    > atki robią tak samo.
                                                    >
                                                    >
                                                    Przyrównuje ,bo taki jest temat. Córkę rodziłam jak już była zupełnie inna moda na dawanie imion serialowych.O Isaurze juz nikt wtedy nie pamiętał,ale przyznaje serial oglądałam z zapartym tchem.Jeszcze był Shogun ale to raczej męski odpowiednik.
                                                    Własnie nie godzę się z myśleniem męzczyzn,bo jak kocha zonę to powinien ją szanowac a nie "wyrywać sie od niej"
                                                    W moim małzeństwie nie było zdrad /przynajmniej nic o tym nie wiem/,może mam małe doświadczenie w tym temacie .W zyciu podobno nic nie dzieje się przypadkiem ,każde doświadczenie czegoś uczy i hartuje na przyszłość. Na pewno będe bardziej czujna i ostrożniejsza.
                                                  • garibaldia Re: Romans z żonatym 18.10.12, 14:49
                                                    Kobiety mężatki też się puszczają. Tylko nie paplają o tym na prawo i lewo wink bo najczęściej maz dowiadując się o zdradzie z chalupy wyrzuca a żona po zdradzie męza robi to jednak rzadziej.

                                                    Napisałaś "nie godzisz się z męskim myśleniem" (że się mąż łajdaczy z popędów) , równocześnie zaś Twój ex Cię nie zdradzał. czy, że zdrada małżeńska i uczciwość przynalezna jest jednej płci? nie. Są panowie którzy nie zdradzają, są panie które zdradzają. Są osoby korzystające z okazji do zaliczenia, są takie ktore nie korzystają... są takie które nie zdradziły bo... nie miały takiej okazji albo seksu nie lubią i takie które zawsze znajdą argument że za ich zdradę kto inny odpowiada, i takie dla ktorych żonaty/mążatka to osoba nietykalna. To indywidualna zabawa i co człowiek to charakter i co człowiek to temperament..

                                                    Zadurzyłaś się nie uzgadniając wcześniej z panem wprost na czym wasz układ ma polegać no i poległaś. Pan mógł uznać, że jesteś na tyle duża dziewczynka że wiesz o co biega w tej zabawie. Potrzebował wsparcia, wyżalenia się, pocieszenia, seksu. Dostał cały pakiet bo chciałas mu to dać, czułaś się tą lepiej go rozumiejącą, tą która jest ważna, kochana, bliska. Każde z was jakieś swoje potrzeby doraźne zaspokoiło, a, że po tym pan wraca do żony a Ty zostajesz sama w domu?... taki los samotnych "przyjaciółek" żonatych panów. Gdybyś męza miała to byś wracała do niego.

                                                    Błąd popełniłaś nabierając się na ckliwość historii i wchodząc w rolę "tej która go uratuje ze złego małżeństwa od żony która go źle traktuje".
                                                    Należało do bólu szczerze od razu porozmawiać co ten pan ma Ci do dania czy/i kiedy zamierza się rozwieść.
                                                    Jesli chciałaś związku to z intensywnymi amorami poczekać aż działania pana potwierdzą jego słowa. Jeśli wystarczał Ci romans to używać pana jako wibratora bez wnikania w jego sytuację rodzinną a nawet zabraniając mu o niej opowiadać.
                                                    Bo godzina spotkania z psychoterapeutą, gdzie ten wysłuchuje żali na złą żonę i trudną sytuację - to 100zł kosztuje. A Ty pewnie gratis długie godziny wysłuchiwałas pana utyskiwań, zbierałaś o nim informacje, dopytywałaś jaka sytuacja w domu. Chcesz być komuś potrzebna to zacznij pracowac charytatywnie dla jakiejś fundacji albo hospicjum...bardziej się przydasz.

                                              • 68marta Re: Romans z żonatym 18.10.12, 13:24
                                                Nikt mi nic nie karze "lecze dusze". Nie popieram zdradzania żon .Nie jestem rozczarowana ,ze on sie nie rozwodzi,bo chyba trochę bałabym sie tego związku.Zonie współczuje ,bo kontroluje go na każdym kroku .Ile razy dziennie mozna meldowć co sie robi i gdzie jest?Tego nikt nie wytrzyma na dłuzszą metę.Nigdy nie myslałam,ze znajdę się w takiej sytuacji.
                                                Wiesz myślę,ze zona dojrzeje i mu spakuje walizki a ja będe juz znudzona .
                                                • mayenna Re: Romans z żonatym 19.10.12, 08:16
                                                  68marta napisała:


                                                  > Wiesz myślę,ze zona dojrzeje i mu spakuje walizki a ja będe juz znudzona .

                                                  Przecież z tego co tu piszesz, wynika, ze jest to wielka miłość. Czy można być nią znudzonym?
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 19.10.12, 08:49
                                                    Gdyby każdy wiedział czego potrzebuje wtedy życie byłoby o wiele prostsze.Wszystkie Wasze rady biorę sobie głęboko do serca i w większości przyznaje racje.Nie boje się krytyki bo osoby na tym forum na pewno mają doświadczenie w tym temacie /bo skąd te rozwody/ Tylko nie każdy ma odwagę się przyznać.Nie pisałam,ze to moja koleżanka ma taki problem i ze szczegółami nie opisywałam zycia niby koleżanki a takie posty na tym forum równiez czytałam. Zadziwiajace jest wtedy to ,ze niektórzy znaja zycie znajomych w najdrobniejszych szczegółach
                                                    mayenna napisała:

                                                    > 68marta napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Wiesz myślę,ze zona dojrzeje i mu spakuje walizki a ja będe juz znudzona
                                                    > .
                                                    >
                                                    > Przecież z tego co tu piszesz, wynika, ze jest to wielka miłość. Czy można być
                                                    > nią znudzonym?
                                                    mayenna ja mam wielką nadzieje,ze dam rade to wreszcie zakonczyć,ale juz jestem na najlepszej drodze.Każda miłośc wydaje nam sie wielka i na całe zycie ,dopiero później okazuje się inaczej.Czy miłośc w ogóle istnieje? W większości to tylko jakiś układ i chore relacje .
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 19.10.12, 09:36
                                                    Milosc istnieje ale w innych wymiarach niz to sobie mlode kobiety wyobrazaja ,ale na ogol te swiatlesze dochodza do tych wnioskow w poznych okresach zycia i po tym jak ich psyche doznaje licznych pokiereszowan smile
                                                    Milosc to przede wszystkim prokreacja i bilogia .Emocje to tylko sprawa wtorna ktora ma zblizyc partnerow do wymiany genowsmile
                                                  • garibaldia Re: Romans z żonatym 19.10.12, 11:25
                                                    > Nie pisałam,ze
                                                    > to moja koleżanka ma taki problem i ze szczegółami nie opisywałam zycia niby ko
                                                    > leżanki a takie posty na tym forum równiez czytałam. Zadziwiajace jest wtedy t
                                                    > o ,ze niektórzy znaja zycie znajomych w najdrobniejszych szczegółach


                                                    a dla mnie to akurat nic dziwnego
                                                    (choć zapewne zdarza się, że któraś się wstydzi i twierdzi że to koleżanka a nie ona, ale przecież wystarczy zmienić nicka by być "obcym" więc żaden problem czyja historia)
                                                    bo sama jestem tego przykładem, widać dobry ze mnie słuchacz i psycholog-amator bo klika koleżanek (a nawet o zgrozo kolegów) uwielbia mi się zwierzać ze szczegółów swojego życia o których nikomu innemu nie mówią tongue_out
                                                    ale chyba to ukrócę bo ileż można wałkować temat która z którym i dlaczego, jeśli często to kwestia byle się wygadać i nadal nic nie zmieniać u siebie.

                                          • moniapoz Re: Romans z żonatym 18.10.12, 11:32
                                            abstrahując od Twojej wymiany zdań z Martą - to czy faktycznie w romansie chodzi tylko i wyłącznie o seks, puszczanie się, sypianie itp itd.

                                            jak czytam Twoje posty w to każdym skupiasz się tylko na tym.
                                            czy to jakaś psychotechnika, żeby uzmysłowić kochance jak nisko upadła ?

                                            ------
                                            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                            • garibaldia Re: Romans z żonatym 18.10.12, 12:44
                                              Wiesz, może chodzić też o to co uskutecznia Marta - o "miłość" w wersji na telenowelę wink koniecznie niespełnioną bo tylko wtedy wspaniałą, głęboką i nienudną.

                                              Seks jest fajny. Jeśli ktoś go lubi i wie, że tego chce to niech używa możliwości spotkań z tymi, którzy też mają takie do życia podejście. Tylko dobrze mieć samoświadomość tego. A nie na siłę kręcić telenowelę, żeby swoje zwykłe potrzeby (posiadania faceta i seksu) zaspokoić.
                                              Autorka robi z siebie cierpiętnicę, że niby ona nie chce być z żonatym, to żona winna że mąż zdradza, że to kochanek czegoś nie powinien, że kochanek winny że mają romans bo to on do niej przyjeżdża, że to żona winna że się znają bo żona zadzwoniła. Itd itp. Autorka gra bezwolną kukłę co to inni o jej życiu i zasadach zadecydowali. A tak nie jest. Wybrała sobie tego faceta z własnej nieprzymuszonej woli, wścibia nos w ich małżeństwo z własnej nieprzymuszonej woli. Nie musi słuchac zwierzeń tego pana, ani uczestniczyć w kontaktach z jego żoną. Jej wybór, że chce.
                                              I lepiej dla niej samej, żeby przestała się zachowywać jak bezwolne dziecko któremu to nni "kazali" coś robić czego sama fffcale nie chciała. Wtedy albo będzie mieć szczerą przyjemnośc z romansu albo go świadomie i dobrowolnie zakończy. W historii autorki nie ma przestrzeni do użalania się jej nad sobą samą i oczernianie kochanka i jego żony. Nie została oszukana bo stan obecny pana nie różni się od tego gdy weszła w romans.
                                              • moniapoz Re: Romans z żonatym 18.10.12, 13:20
                                                dużo prawdy w tym co piszesz, ale z drugiej strony romans działa czasami jak narkotyk i człowiek staje się trochę jak ta bezwolna kukła. trudno się wyrwać, bo to uzależnia mocno.
                                                zrozumiałam, że Marta pyta się jak to zakończyć, choć odpowiedź jest oczywista: zero kontaktu i konsekwencja.

                                                ------
                                                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                                • garibaldia Re: Romans z żonatym 18.10.12, 13:35
                                                  Marta to zakończy jak sama będzie chciała.
                                                  Jak się leczy alkoholika?
                                                  Choćbyś nie wiem ile lat mu truła żeby nie pił, to on przy pierwszej lepszej okazji się napije. Zona powie, że pije bo jej mąż oziębły, syn powie że pije bo matka wredna, sąsiad powie że pije z rozpaczy że w tyle zła w Etiopii się dzieje. A fakt jest taki, że piją bo chcą i picie jawi im się lepsze i daje głębsze doznania niż nie picie...

                                                  Oczekuje się by kochanek coś zmieniał jeśli przyjeżdża, by jego żona go rozwiodła bo ją przeciez zdradza - a od siebie nie wymaga się niczego - nawet zamknięcia przed nim drzwi swojego domu jeśli jakichś obietnic nie dotrzymał (o ile cokolwiek obiecywał...).
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 18.10.12, 13:49
                                                    Garibaldia wytrzymuje nie pisze do niego ani nie dzwonie
                                                  • riki_i Re: Romans z żonatym 28.10.12, 12:14
                                                    Garibaldia jesteś mój Numer 1 na forum. Każde zdanie to jak walnięcie obuchem. Ustawiasz do pionu i działasz z siłą młota pneumatycznego. Konkretnie do bólu i bez znieczulenia.

                                                    Z tym, że nic nie ujmując 68marcie i innym kochankom, jest to działanie bezskuteczne. Sama zresztą to widzisz. To tak jakby chcieć aby płynna masa na ciasto zamieniła się w żelazo. Każda nieszczęśnica nawet po takim chirurgicznie precyzyjnym wyjaśnieniu clou sprawy i tak będzie robić swoje i dalej spotykać się z misiem. Niczym przywołany przez Ciebie alkoholik, co to musi sięgnąć po flaszkę.

                                                    Mój żonaty kumpel oblech rozwiódł swoją kochankę z mężem, mamił ją z 5 lat rzekomą własną separacją, wreszcie upokorzył przy własnej żonie traktując jak śmiecia (co Pani tu robi? - gdy przyszła do ich domu). Kochanka zerwała z nim wszelki kontakt, jednak nie upłynęły 2 lata i znowu się spotykają. I leci kolejny makaron na uszy, że tym razem z żoną to już jest prawdziwy koniec, tylko myszko poczekaj jeszcze pół roku itp. itd. Jakiekolwiek doradzanie takim egzemplarzom jest całkowicie pozbawioną sensu stratą czasu. Pozdrawiam
                                                  • garibaldia Re: Romans z żonatym 29.10.12, 13:23
                                                    No wiemsmilesmile niereformowalne są. I właściwie, już po krótkiej wymianie zdań widać, która faktycznie coś będzie chciała zmienić w swoim podejściu, a która zgłasza się na ochotnika by być chorągiewką na wietrze żonatego faceta. Jej wybór.
                              • falowod Re: Romans z żonatym 18.10.12, 07:13
                                Dodam jeszce ze wy kobiety ne rozumiecie facetow ani troche.
                                Mlody facet w wieku ok 25 lat mysli o seksie srednio co 15 sek.Starszy co 30 min.Jestesmy pod tym wzgledem strasznymi zwierzakami.
                                I kazdy bez wzgledu na to jaki ma status to robi.Czy intelektualista czy tzw "paker" w dresie.
                                Facet aby byl wierny musi miec seksu codziennie co najmniej 2x.Tzn musi miec ejakujacje.
                                jesli jego glod seksu jest zspokojony to nie odstapi od partnerki.
                                Kobieta aby czuc pozadanie do faceta musi sie nim fascynowac ,musi jej imponowac ,czuc jego "sile" i fascynowac sie nia.Inaczej zaczyna pogardzac nim i wydzielac mu seks i pojawia sie relacja "pan-niewolnik" co facetow absolunie nie odpowiada.On chce seksu bezwarunkowo bo zmusza go do tego bilogia i jesli nie oprozni jader to czuje dyskomfort i stress.Jego mysli wiec zaczynaja biegac wokol innych samic.Schemat ten jest podobny do glodu.Przy ostrej diecie mysli nasze samoczynnie kraza wokol jedzenia smile
                                • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 18.10.12, 11:34

                                  O Matko Boska, toż to chodzące nabuzowane hormony z tych mężczyzn, a mówią,ze to kobiety mają największe skrzywienie w tym temacie smile. To, ze biologia was stworzyła nieco inaczej to nie musisz tego nikomu "łopatologicznie" wykładać, bo Ameryki nie odkryłeś...ale na litość Boską na szczęście nie każdy facet zdradza,. A jeśli ma ochotę dalej rozsiewać swoje plemniki to chociaż niech pozostanie lojalny i najpierw odejdzie od żony/partnerki. Szkoda, ze to też rzadkość...
                                  -------------
                                  "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                  "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                  • falowod Re: Romans z żonatym 18.10.12, 11:40
                                    Ja tylko pokazuje pra-przyczyne takiego stanu rzeczy z facetami,bo widac kobitki sa tak ogocentryczne ze nie dostrzegaja szerszego kontekstu problemu.
                                    Zreszta zdrada nie jest przywilejem facetow.Kobiety tez zdradzaja i to moze nawet czesciej niz faceci tylko sie nie przyznajasmile
                                    Jak jest popyt to i podazsmile znasz to!? a no nie byloby zdradzajacych facetow gdyby nie bylo zdradzajacych kobiet smile.Prosta jak drut odpowiedz.A ze ciebie to obrusza? zmien swiat! wywroc go na swoj lad i porzedek !
                                    Popre cie !smilemozesz na mnie liczyc smile
                                    • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 18.10.12, 11:48

                                      Jasne, ze kobiety tez zdradzają. Nie ma podziału na płeć. Obawiam się,ze w kwestii zdrad kijem Wisły nie zawrócimy. Tak było, jest i już zawsze będzie...
                                      -------------
                                      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                      "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                    • falowod Re: Romans z żonatym 19.10.12, 09:31
                                      Umkna mi jeszcze jedna uwaga.

                                      Nie napisalem ze o ile kobieta zdradza z przyczyn nazwijmy to psychologicznych( np jest niezadowolona z partnera, ma do niego niechec itp to facet zdradza z czysto biologicznych powodow ( aerozol plemnikowy)
                                      Kobiety nie chca znac tej prawdy i dlatego dziwia sie ze jej misiu ja zdradza.Ano zdradza bo brak mu seksu .Proste.
                                      To ze kobieta moze obejsc sie bez zeksu dosc dlugo wcale nie oznacza ze to samo dotyczy facetow .
                                      Dedykuje te prosta prawde wszystkim kobietom bolejacym nad zdrada swego malzonka smile
                                      • argentusa Re: Romans z żonatym 19.10.12, 09:37
                                        Nie napisalem ze o ile kobieta zdradza z przyczyn nazwijmy to psychologicznych
                                        > ( np jest niezadowolona z partnera, ma do niego niechec itp to facet zdradza z
                                        > czysto biologicznych powodow ( aerozol plemnikowy)
                                        Jestem w takim razie facetem.
                                        Bo ja seks uwielbiam i niekoniecznie się emocjonalnie angażowałam wcześniej. Seks to seks - przyjemnośc i tyle. Hormon szczęścia w mózgu. I NIE MOGĘ się obyć bez regularnego seksu - stąd wyładowywanie frustracji na eksiu w czasach małż. On jakby mniej potrzebował.
                                        Falowod - nie przekonujesz mnie swoja argumentacją ani trochę.
                                        A o biologicznych podstawach życia to ja wiem sporo. Z tym ,że oprócz hormonów, ukłądu limbicznego i innych pierwotności to mam świadomość. I niekoniecznie WSZYSCY faceci są tacy jak piszesz, i niekoniecznie wszystkie kobiety takie są.A krzywa gaussa to tylko statystyka. Statycznego człowieka jak wiadomo trudno znaleźć.

                                        Ar. - macierz (przestrzenna, hihihi)
                                        • falowod Re: Romans z żonatym 19.10.12, 09:50
                                          hmm...Dziekuje za zabranie glosu w dyskusji .Nareszcie osoba ktora rozumie o czym piszesmile
                                          Masz calusasmile

                                          Mysle ze jestes na krzywej Gaussa ekstremum ( na bocznych listkach ) tj ok 2% populacji kobiet a jak wiesz 2% to 2% reszta to ocean smile i o tym oceanie ja pisze .
                                          To samo sa faceci co moga sie obyc bezseksu i znowu widac ze jest ich ok 2%
                                          Ntomiast co do facetow to jasno widac ze te50% wokol sredniej arytmetycznej to jednak zwierzaki co potzrebuja tego seksu regularnie.
                                          Mysle ze to ze nie potrafisz sie obesc bez seksu pozwoli ci zrozumiec praprzyczyne i sens meskich zdradsmile a przynajmniej demonstrujesz ze sa wsrod kobiet osoby to rozumiejace.smile
                                          Serdecznie pozdrawiam
                                          • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 19.10.12, 10:09
                                            Nie bądź taki hop do przodu z tymi swoimi teoriami, myślę, ze wszyscy doskonale rozumieją o czym piszesz, chociaż może na początku czytania może ich boleć głowa smile.

                                            Rozpatrujesz zdradę jedynie w aspekcie fizyczności, a człowiek nie składa się z samych hormonów. Ma jeszcze świadomość- całe szczęście. Dzikim zwierzem nie jesteś.

                                            Ludzie się zdradzają pomimo,ze nie brakuje w ich małżeństwie seksu. Skoro facet "musi" uprawiać seks co najmniej 2 razy na dzień, a w tym czasie jego żona jest na delegacji lub kilka miesięcy za granicą to ją zdradzi?.

                                            -------------
                                            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                            "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                            • 68marta Re: Romans z żonatym 19.10.12, 10:33
                                              Mój kolega uważa,żony nie zdradza ze mną...bo byłam jego pierwszą miłością,/fajna teoria,sama się z tego śmieje/ Nie wnikam jaki mają seks,czy w ogóle mają i z jaka częstotliwością ,już mnie to nie obchodzi.Ma normalną żonę ,która dba o dom i często zrzędzi /jak każda żona/ itd itp
                                          • argentusa Re: Romans z żonatym 19.10.12, 13:03
                                            > hmm...Dziekuje za zabranie glosu w dyskusji .Nareszcie osoba ktora rozumie o cz
                                            > ym piszesmile
                                            > Masz calusasmile
                                            Falowod,
                                            zbyteczne gesty.
                                            To, że wiem z utopsji, nie oznacza, że nie jestem "średniostatystyczna". Otóż poglądy, które prezentujesz były i mi przynależne zanim byłam uprzejma spotkać Obecnego. A raczej zanim Obecny dostąpił zaszczytu zwrócenia na siebie mojej, jakże pożądanej, uwagi. A potem, to zupełnie inna bajka.
                                            Bo i owszem seks sam w sobie jest super fajny. Ale jaki potrafi być seks "doprawiony" uczuciem to ja, przyznaję, dopiero od paru lat wiem. Bo to są zupełnie inne wymiary. I jeśli prawdą jest, że biologicznie to pożądanie opada po mniej więcej 2 latach, to zupełnie nie rozumiem co w takim, ma miejsce w mojej sypialni/..../niekoniecznie sypialni. No bo statystycznie, to takie pożądanie po ponad 3 latach już nie istnieje. Amen. Dlatego też z wielką rezerwą podchodzę do wszelkich kategorycznych generalizacji.
                                            Ar.

                                            • falowod Re: Romans z żonatym 19.10.12, 13:22
                                              Milo mi sie czyta ze znalazlas spelnienie tj harmonie miedzy fizycznoscia a emocjami.
                                              A tak na marginesie z, twoje uwagi sa bardzo celne i w zasadzie nie dodalbym nic. POdpisuje sie obiema rekoma !smile

                                              Nie jestem osoba ktora nie wie co to znaczy seks z osoba ktora darzy sie emocjami i umiem odroznic fizycznosc od emocji.To taka wyzsza szkola jazdy na drodze zwanej zyciem .Myszle ze wazne jest aby te sprawy byly wciaz w centrum naszej uwagi i nie byly spychane na margines bo "wykoleic " zwiazek latwo.

                                              To o czym piszesz ze biologia wyczerpuje sie po ok 2latach to nazywa sie habituacja czyli oswojenie.Potzezba wciaz bardziej wyrafinowanych bodzcow aby utzrymac temperature,NO! ale to wyzsza szkola jazdy,Jedni to maja w kosciach a inni musza ruszac glowa.Fantastycznie jest jak oboje partnerow pielegnuje te harmonie.
                                              Gorzej jak dostrzegaja ze temperatura opada nie reaguja .Moim zdaniem jest to dramat,chyba ze zapytamy o sens tego zwiazku.klamia sie tu konsumcyjne przelozenie podejscia do przedmiotu na ludzi( partnera wg zasady "uzyj i wyrzuc"
                                              Niestety tempo naszego zycia wzroslo a to rozrywa te delikatne nici jakimi utkany jest zwiazek.Dlatego rodziny sie rozpadaja szybciej niz 20-30 lat temu.
                                              Reasumujac zgadzam sie z toba ,szkoda tylko ze nie zauwazylas ze moja intencja bylo wykazac ze istnieja inne i glebsze determinanty wplywajace na zwiazek niz tylko " chlopy sa z natury zdrajcami!"
                                              SErdecznie pozdrawiam bo znudzil mi sie juz temat i chyba zabiore sie za prace w ogodku ,az do wieczora .Piekna pogoda smile
                                          • taki_drugi Re: Romans z żonatym 22.10.12, 11:03
                                            falowod napisał:

                                            > .... tj ok 2% ....a jak wiesz 2% to 2% ....ze jest ich ok 2%....ze te50%

                                            W twoich jakże dokładnych i obiektywnych statystykach brakuje mi jeszcze kilku. Np. takiej, że co trzeci Polak myje się raz w tygodniu.

                                            Na twoim miejscu wykorzystałbym tą wiedzę w twoich kolejnych wywodach smile
                                            • falowod Re: Romans z żonatym 22.10.12, 11:30
                                              Spoko ! nie podniecaj sie.
                                              Krzywa Gausa ma znaczenie pogladowe,jest krzywa modelowa i operuje zawsze wartosciami przyblizonymi bez aptekarskiej menzurki.
                                              Sluzy do zobrazowania tendencji,modelu a nie jakichs rzeczywistych liczb.
                                              Te niby 2% moze byc tez rownie dobrze 2,9% czy 1% ,esencja tkwi w ksztalcie krzywej ktora daje znac o sibei w badaniach statyctycznych nad populacja cech osobiczych,wlasciwisci czy nawet czytania ze zrozumieniem smile
                                        • malgolkab Re: Romans z żonatym 19.10.12, 12:37
                                          argentusa napisała:

                                          > Nie napisalem ze o ile kobieta zdradza z przyczyn nazwijmy to psychologicznych
                                          > > ( np jest niezadowolona z partnera, ma do niego niechec itp to facet zdra
                                          > dza z
                                          > > czysto biologicznych powodow ( aerozol plemnikowy)
                                          > Jestem w takim razie facetem.
                                          > Bo ja seks uwielbiam i niekoniecznie się emocjonalnie angażowałam wcześniej. Se
                                          > ks to seks - przyjemnośc i tyle. Hormon szczęścia w mózgu. I NIE MOGĘ się obyć
                                          > bez regularnego seksu - stąd wyładowywanie frustracji na eksiu w czasach małż.
                                          > On jakby mniej potrzebował.
                                          > Falowod - nie przekonujesz mnie swoja argumentacją ani trochę.

                                          Własnie się dowiedziałam, że też jestem facetem smile
                                      • garibaldia Re: Romans z żonatym 19.10.12, 10:10
                                        > Kobiety nie chca znac tej prawdy i dlatego dziwia sie ze jej misiu ja zdradza.A
                                        > no zdradza bo brak mu seksu .Proste.

                                        Mylisz się. Zdradzają również męzczyźni którzy maja codziennie niezły seks z żoną i loda gratis na życzeniesmile))))
                                        Jak u mojej znajomej gdzie mąz poszedł w długą bo chciał odmiany, żonę traktował jak własność więc nie miał wielkich skrupułów wobec niej bo wiedział że w domu jest i będzie dostępna, a za kochanką biegał z powodów 1.)duchowych(hehe) żeby przeżyć zauroczenie i kogoś poadorować, 2.)chęci spróbowania seksu z inną kobietą
                                        • 68marta Re: Romans z żonatym 19.10.12, 10:51
                                          Jak u mojej znajomej gdzie mąz poszedł w długą bo chciał odmiany, żonę traktow
                                          > ał jak własność więc nie miał wielkich skrupułów wobec niej bo wiedział że w do
                                          > mu jest i będzie dostępna, a za kochanką biegał z powodów 1.)duchowych(hehe) ż
                                          > eby przeżyć zauroczenie i kogoś poadorować, 2.)chęci spróbowania seksu z inną k
                                          > obietą
                                          To prawda,ze panowie traktują żony jak własność,bo jest i będzie.Z kochankami biegają do kina,teatru czy kolacje.Zony są same winne ,bo jak mąz zaprasza żone do kina,to zaraz zaczyna sie przeliczanie ,ze bilety drogie a tu buty dla dziecka potrzebne itd
                                          Przyjzyjcie sie panom w centrach handlowych,od razu można zauważyć różnice,który to jest mąz a który kochanek.Mąż zazwyczaj chodzi ze skrzywiona mina ,stoi przed sklepem lub siedzi na ławce a kochanek cały w skowronkach i nawet często zdarza sie,że nosi ukochanej torebke. Mój ex na poczatku tez bardzo lubił ze mna robic zakupy, poźniej jakos dziwnie mu sie odmieniło.Teraz czasami zdarza nam sie razem pojechac po zakupy dla dziecka i znowu nastapiła odmiana ,nie jest moim mężem to nie marudzi. /ale torebki mi nie nosi,bo nie lubie i to juz inna relacja/
                                          • ekscytujacemaleliterki Re: Romans z żonatym 19.10.12, 11:19
                                            Nie prawda.
                                            Mimo usilnych starań nie zauważyłam, żeby mój mężczyzna na zakupach ze mną miał skwaszoną minę. Przed sklepem nie stoi, na ławce nie siedzi bo robimy zakupy razem.
                                            Na pomysł noszenia moje torebki nie wpadł i cześć i chwała mu za to!
                                            Facet z damską torebką jedynie co to może mnie rozmieszyć.
                                            • pomichal Re: Romans z żonatym 19.10.12, 12:27
                                              ekscytujacemaleliterki napisała:

                                              > Nie prawda.
                                              > Mimo usilnych starań nie zauważyłam, żeby mój mężczyzna na zakupach ze mną miał
                                              > skwaszoną minę. Przed sklepem nie stoi, na ławce nie siedzi bo robimy zakupy r
                                              > azem.

                                              O Boże, współczuję gościowi. Albo musi coś mieć na sumieniu wink Nie uwierzę, że facet z własnej woli i w dodatku z przyjemnością chodzi z kobietą po sklepach (niezależnie czy to żona czy nie). Nie rozumiem kobiet, które swoich facetów do tego zmuszają.

                                              > Na pomysł noszenia moje torebki nie wpadł i cześć i chwała mu za to!
                                              > Facet z damską torebką jedynie co to może mnie rozśmieszyć.

                                              To ja już bym wolał nosić kobiecie torebkę niż z nią po sklepach chodzić. Zresztą w wielu krajach (np. w Hiszpanii) pan niosący na spacerze torebkę swojej partnerki, gdy ona np. je loda albo niesie kwiaty są częstym widokiem. U nas jest społeczeństwo zakompleksione, liczą się pozory, więc ludziom wydaje się, że facet niosący kobiecie torebkę staje się mało męski (a może wręcz gej jakiś). Tymczasem facet i jego kobieta, którzy mają poczucie swojej wartości nie widzą żadnego zagrożenia dla męskiego wizerunku ze strony damskiej torebki. Na pewno wspólne oglądanie ciuszków w sklepie jest znacznie gorsze, bo nie ma takiej możliwości, żeby faceta to w jakikolwiek sposób kręciło, więc po prostu on czuje się beznadziejnie
                                              • garibaldia Re: Romans z żonatym 19.10.12, 12:43
                                                hehe, u mnie to akurat mój ex na zakupy mnie wyciągał, ja sobie wolę sama pochodzić po sklepach, ewentualnie jeśli elektronika to mi jest potrzebny do doradzenia a żywieniówka-wiadomo że wspólnie.
                                                I bardzo mnie osłabiają panowie plączący się pod nogami w sklepie chodzący metr za swoją kobietą ktora buszuje w półkach z damskimi ciuchami.. a panowie idą z nią bo im wypada i stoją jak te kołki na środku sklepu czekając aż panna skończy i robią wkurzający innych tłok.
                                                • pomichal Re: Romans z żonatym 19.10.12, 13:14
                                                  garibaldia napisała:
                                                  > hehe, u mnie to akurat mój ex na zakupy mnie wyciągał, ja sobie wolę sama poch
                                                  > odzić po sklepach, ewentualnie jeśli elektronika to mi jest potrzebny do doradz
                                                  > enia a żywieniówka-wiadomo że wspólnie.
                                                  > I bardzo mnie osłabiają panowie plączący się pod nogami w sklepie chodzący me
                                                  > tr za swoją kobietą ktora buszuje w półkach z damskimi ciuchami.. a panowie idą
                                                  > z nią bo im wypada i stoją jak te kołki na środku sklepu czekając aż panna sko
                                                  > ńczy i robią wkurzający innych tłok.

                                                  No właśnie, to po cholerę kobiety ciągną tych swoich mężów/kochanków na zakupy?
                                                  I czemu żywieniówka to wiadomo, że razem? Po cholerę 2 osoby mają pchać 1 wózek?
                                                  Elektronika, no ok, można zrozumieć, ale i tak to masakra, bo ile czasu można wybierać telewizor?
                                                  • garibaldia Re: Romans z żonatym 19.10.12, 13:44
                                                    Do żywieniówki potrzebny chłop do dzwigania big_grinbig_grinbig_grin a jak się robi "duże" zakupy raz na tydzień/dwa to każdy wrzuca do wózka też swoje potrzeby i zachcianki bo niby dlaczego każdy ma iść do sklepu oddzielnie lub godzinę tłumaczyć małżonkowi że chce by mu kupić gillette super plus medium czerwone, a nie po prostu gillette pierwsze z brzegu? Po co chodzić oddzielnie dwa razy jeśli można razem raz. Po 20 deko szynki z osiedlowego sklepu nie trzeba chodzić w parze, chyba oczywiste. A czasem się chodzi na zakupy w ramach spędzania czasu razem i jest to jeden z elemntów tworzenia wspólnoty w związku. Do tego żeby sobie kupić kieckę chłopa ciągnąć nie potrzebuję i nie lubię jak się za mną wlecze, ale jak wybieramy wspolną rzecz to i wybór wspólny wypośrodkowujący gusta obu stron, chyba że komuś nie zależy np na wyposażeniu mieszkania czy ikea czy kler.
                                                    Tak się zapierasz przed jakimikolwiek wspólnymi zakupami że chyba tej swojej żony to zwyczajnie nie lubiłes i Cię jej obecnośc obok na zakupach drażniła wink
                                                  • ekscytujacemaleliterki Re: Romans z żonatym 19.10.12, 13:54
                                                    Normalnie mi to z ust wyjęłaś smile
                                              • ekscytujacemaleliterki Re: Romans z żonatym 19.10.12, 13:09
                                                kocha mnie po prostu ;P...
                                                po za tym ja z facetem na zakupy cichowe nie chadzam. od tego mam koleżanki smile
                                                • pomichal Re: Romans z żonatym 19.10.12, 13:15
                                                  ekscytujacemaleliterki napisała:

                                                  > kocha mnie po prostu ;P...

                                                  Tak musi być. Ale po co tę miłość na takie bezsensowne próby wystawiać?
                                                  • ekscytujacemaleliterki Re: Romans z żonatym 19.10.12, 13:28
                                                    Jaki bezsens? Raczej proba mojej cierpliwości! Wiesz, co to zakupy z facetem? Gehenna! Trzeba wyjmować z koszyka co on włożył i lecieć po to co powinno się w nim znaleźć!
                                                    Puszczanie samego na zakupy też nie jest dobrym rozwiązniem.
                                                    Napiszesz takiemu na kartce: śmietanka to kupi - śmietanę ;D
                                                    Jak widzisz, to on mnie na próbę wystawia ;P
                                                  • pomichal Re: Romans z żonatym 19.10.12, 13:34
                                                    ekscytujacemaleliterki napisała:

                                                    > Jaki bezsens? Raczej proba mojej cierpliwości! Wiesz, co to zakupy z facetem? G
                                                    > ehenna! Trzeba wyjmować z koszyka co on włożył i lecieć po to co powinno się w
                                                    > nim znaleźć!

                                                    No to własnie pytam, po co go ciągniesz do tego sklepu, skoro sama lepiej i szybciej zakupy zrobisz?
                                                  • ekscytujacemaleliterki Re: Romans z żonatym 19.10.12, 13:49
                                                    Bo mi się dzwigać nie chce wink

                                                    A serio. My z tego gehenny oboje nie robimy. Zakupy są dla nas. Dla mnie i dla niego. Oboje jemy, oboje myjemy zęby, boje potrzebujemy proszku do prania.
                                                    Oboje też potrafimy - samodzielnie po drodze do domu kupić chleb czy masło.
                                                    Ale kiedy skończą się w domu produkty ciężkiego kalibru razem jedziemy na zakupy.
                                                    Wiesz dlaczego on jedzie ze mną? Bo nie chce, żeby dzwigała.
                                                    A przy okazji wychodzi nam z tego fajne spędzanie czasu. Bo przy okazji czasem coś do domu kupimy a czasem wpadniemy na pomysł zrobienia jakiejś wyjątkowej kolacji bo akurat mi czy jemy się krewetki w oczy rzuciły.
                                                    Ja za to nie ciagam go po galeriach, nie każę czekać przed sklepem, okupować ławek i liczyć dziur w suficie. Mam ochotę na nowe fatałaszki to jadę z przyjaciółką.
                                                    I póki co, ten układ nam dobrze prawie trzy lata działa.
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 19.10.12, 14:49
                                                    Czytając Wasze cenne rady naprawde zapominam o nim.
                                                    eml pisze:
                                                    Ja za to nie ciagam go po galeriach, nie każę czekać przed sklepem, okupować ła
                                                    > wek i liczyć dziur w suficie. Mam ochotę na nowe fatałaszki to jadę z przyjació
                                                    > łką.
                                                    > I póki co, ten układ nam dobrze prawie trzy lata działa.
                                                    Wiesz trzy lata to krótko,ciekawa jestem co powiesz za 10-15 lat? Myślę,ze tak nie będzie.
                                                    Do zywieniówki męzczyzna raczej nie jest potrzebny.Teraz wrzuca sie wszystko do wózka ,później do samochodu i podjezdza pod dom,wtedy mozna zaprosic go do dzwigania..
                                                    Ciekawa jestem,co robią w tych szczęsliwych związkach Wasze drugie połówki ,gdy tak duzo czasu spędzacie na różnych forach internetowych?
                                                    Takobecnie funkcjonują teraz rodziny .W domu jest po kilka telewizorów ,bo każdy ogladą swój program i kazdy ma swój komputer.Później nadchodzi wielkie zdziwienie ,bo pojawia sie kochanek czy kochanka.
                                                  • anbale Re: Romans z żonatym 19.10.12, 14:59
                                                    68marta napisała:


                                                    > Ciekawa jestem,co robią w tych szczęsliwych związkach Wasze drugie połówki ,gdy
                                                    > tak duzo czasu spędzacie na różnych forach internetowych?

                                                    Uważasz, że dobry związek polega na siedzeniu sobie na głowie nawzajem bez chwili przerwy?

                                                    > Takobecnie funkcjonują teraz rodziny .W domu jest po kilka telewizorów ,bo każ
                                                    > dy ogladą swój program i kazdy ma swój komputer.Później nadchodzi wielkie zdziw
                                                    > ienie ,bo pojawia sie kochanek czy kochanka.

                                                    Jak zwykle wina jest po stronie rodziny, gapi się taka w telewizor, a kochanka niewinna jak biała lilija wkracza by z tej opresji uratować przynajmniej męża smile
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 19.10.12, 15:20
                                                    > Jak zwykle wina jest po stronie rodziny, gapi się taka w telewizor, a kochanka
                                                    > niewinna jak biała lilija wkracza by z tej opresji uratować przynajmniej męża :
                                                    > )
                                                    Nikogo nie obwiniam ,to dotyczy zarówno kobiet i meżczyzn. Jak duzo czasu poświęcamy sobie i swojemu partnerowi? Jak bardzo samotni jesteśmy / czy bylismy/ w swoich związkach,ze pojawił sie ktos trzeci? Duzo osób narzeka,ze brakuje im rozmowy w zwiazku .Pózniej jestesmy w szoku 'z kim żyje pod jednym dachem",bo tak naprawde nie znam problemów bliskiego mi człowieka.
                                                  • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 19.10.12, 15:09
                                                    68marta napisała:

                                                    > Ciekawa jestem,co robią w tych szczęsliwych związkach Wasze drugie połówki ,gdy
                                                    > tak duzo czasu spędzacie na różnych forach internetowych?

                                                    Jak to co? Kolację. Albo różne inne rzeczy.
                                                    Kto dużo spędza czasu przed komputerem niech koniecznie pamięta o tym: www.jestem.pl/video/sposob-na-zylaki_263/ big_grin Pomimo fitnessu i pływania itp.
                                                  • ekscytujacemaleliterki Re: Romans z żonatym 19.10.12, 15:39
                                                    Albo z psami wychodzą
                                                    Albo zlew, który zapchałam naprawiają
                                                    Albo czytają
                                                    Albo siedzą obok
                                                    i jeszcze dużo, dużo różnych rzeczy....
                                                  • argentusa Re: Romans z żonatym 19.10.12, 16:21
                                                    Bo my, cholera jeszcze do tego wszystkiego u siebie pracujemy smile i zamiast zapierniczać to obijamy się smile)))))))))).
                                                    Ja mam 2 tv i kompy z lenistwa -żeby mi dzieci nie zawracały... jak chce mieć swięty spokój.
                                                    A poza tym, Obecny jak się za dużo plącze po chaupie to zwyczajnie przeszkadza mi. Bo ja "osobna" jestem. On też. To się dobraliśmy....
                                                    NAjlpeszego,
                                                    Ar.
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 19.10.12, 21:29
                                                    Dzieci macie to widac jakies grawitacje macie ,czy juz nie ?
                                                    Seks to jest ten obrzydliwy z punktu widzenia KK poped ktory spaja jednak kobiete y mezczyzna
                                                    Czy tez dla swietego spokoju macie oddzielne lozka?
                                                    Trza pogadac na spokojnie i we dwojke przeanalizowac sytuacje.
                                                    Facetom po 40tce krzywa spada ,zaczynaja sie klopoty z krazeniem a wiec i wzwode,popedem ,ale sa na to sposobysmiletrzeba tylko chcecsmile.Niemniej porozmawiac o was warto ,Czasem warto etapami,ale warto!
                                                  • ekscytujacemaleliterki Re: Romans z żonatym 19.10.12, 23:00
                                                    Nie wiem co bedzie za 10-15 lat. Nawet nie wiem co bedzie jutro,za tydzien czy rok. Ale mam nadzieje,ze bedzie tak samo dobrze jak dzis. I nie widze powodu dla ktorego mialo by byc inaczej?!
                                                  • anbale Re: Romans z żonatym 19.10.12, 13:37
                                                    Znam takich co lubią się pałętać z kobietą po galeriach, choć dla mnie to też niezrozumiałe...Może to okazja na hostessy rzucić okiem, nie wiem, ale na własne oczy widziałam jak mąż koleżanki się uporczywie domagał zabrania do hipermarketu, jak małe dziecko niemalżesmile
                                • errormix Re: Romans z żonatym 20.10.12, 11:14
                                  Wybacz stary, ale czytając twojego posta odnoszę wrażenie, jakbym czytał urywek jakiegoś podrzędnego pornosa. A już w momencie, że facet "potrzebuje seksu dwa razy dziennie" i to koniecznie z "ejakujacją" (pisownia oryginalna), to mi nie tylko szczęka opadła, ale i inne narządy. Zastanawiam się dlaczego facet chce dwa razy, a nie np. raz, albo trzy razy?

                                  Traktujesz seks jak - daleko nie szukając - zwykłą kupę. Jak rano nie ma kupy, to problem. Trzeba więc rumianku wypić, albo "laksigen" jakiś połknąć. Bo przecież kupa musi być! To samo z seksem. Jak nie ma dwa razy, to trzeba sobie dupę na boku poszukać. Weź ty się puknij w ten swój pusty "falow-any" łeb i przestań traktować kobiety jak dziuple w drzewach, a zacznij postrzegać jak osoby, które mają swoje własne potrzeby, własne organizmy, własne oczekiwania. Nie myśl penisem. Zacznij głową, a gwarantuję ci, że znajdziesz taką, z którą będziesz miał seks nawet trzy razy dziennie.

                                  Tyle tylko, że po tygodniu takiego maratonu ten twój umiłowany penis klapnie jak grucha z drzewa na ogródku.
                                  • errormix Re: Romans z żonatym 20.10.12, 11:17
                                    A tu masz wykład fachowca co robić gdy ty chcesz dwa razy dziennie, a ona nie big_grin

                                    KLIKNIJ
                                    • ekscytujacemaleliterki Re: Romans z żonatym 20.10.12, 11:24
                                      Dzięki Eror,
                                      już teraz wiem jak mam nie chcieć big_grin
                                  • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 20.10.12, 11:23
                                    errormix napisał:

                                    > zacznij postrzegać jak osoby, któr
                                    > e mają swoje własne potrzeby, własne organizmy, własne oczekiwania. Nie myśl pe
                                    > nisem. Zacznij głową, a gwarantuję ci, że znajdziesz taką, z którą będziesz mia
                                    > ł seks nawet trzy razy dziennie.

                                    I to jest jest bardzo dobra rada, falowod. Sprawdzona wink
                                    • falowod Re: Romans z żonatym 20.10.12, 12:29
                                      Ubawilas mnie! Nie musisz mi udzielac rad ,nie skorzystam z nich.Sa kobiety ktore seks szanuja i wiedza jak sie nim poslugiwac.Wiedza jak zadowolic mezczyzne i sama siebie.
                                      Znam kobiety co kochaja i rano i w wieczor i w poludnie i wiem ze potrafia z zycia brac to co najlepsze.Nie bawia sie w jakies gierki,podchody ,odziewania koszula do kostek ale rozumieja swoje cialo i calo faceta.
                                      Na tym forum wymieniamy poglady na sprawe Marty a przy okazji poglady na rozne sprawy D/M

                                      Para musi byc w harmonii inaczej zdrada wisi w powietrzu,a wy moje panie zupelnie nie rozumiecie tego.Stram sie wam to lopatologiczmnie wbic do glowy bo kazda mysli ze facet tak samo funcjonuje jak ona.To odrebny swiat,ze swymi wlasnymi prawami!

                                      Czytam wypowiedzi i nie obruszyl sie na mnie zaden facet ,tylko same damy a wiec potwierdza to co opisuje wam w detalach smile "ocierajacych sie o pornola"

                                      Trzeba czasem odpuscic ,zadowolic swego faceta na maxa, tak aby nie w glowie mu byly pornole czy inne damy.On to doceni a wy bedziecie mialy spoj w sercach smile
                                      To zdaje sie Nalkowska napisala ze "nie ma milosci bez wyuzdania"
                                      • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 20.10.12, 13:18
                                        falowod napisał:

                                        > Para musi byc w harmonii inaczej zdrada wisi w powietrzu,a wy moje panie zupeln
                                        > ie nie rozumiecie tego.

                                        Sam tego nie rozumiesz. Zachęcasz Martę, by trwała w układzie, który z harmonią ma tyle wspólnego, co Jarek Kaczyński z Jamesem Bondem. U kobiety wszystko musi być harmonijne: uczucia, emocje, seks. Dlatego powinny wybierać facetów, którzy to rozumieją. Żonaci są poza tą kategorią. Układ Marty nie satysfakcjonuje jej i dręczy jej sumienie, dlatego opisała na forum swój problem. Nic dobrego dla nikogo z takiego układu nie wynika poza paroma tanimi orgazmami (według Twojej teorii w dodatku okupionymi rychłą ucieczką).
                                      • 68marta Re: Romans z żonatym 20.10.12, 15:03
                                        Czytam wypowiedzi i nie obruszyl sie na mnie zaden facet ,tylko same damy a wiec potwierdza to co opisuje wam w detalach "ocierajacych sie o pornola"

                                        Falowoda rady są bezcenne,nie trzeba się tak obruszać,ale cześć z nich traktować z lekkim przymrużeniem oka .Na mnie działają jak balsam na dusze i często wywołują uśmiech.
                                        Jest w tych radach trochę prawdy,nie ze wszystkim się zgadzam ale nie biorąc wszystkiego zbyt poważnie czasami poprawiają humor .
                                        Jeżeli chcecie usłyszeć ,ze źle zrobiłam i teraz bardzo żałuję ,to niestety ale nie mogę tak napisać,bo nie żałuję ani jednej chwili.Jest to jakieś kolejne doświadczenie w życiu.
                                        • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 20.10.12, 15:29
                                          68marta napisała:

                                          > Falowoda rady są bezcenne,nie trzeba się tak obruszać,ale cześć z nich traktowa
                                          > ć z lekkim przymrużeniem oka . Na mnie działają jak balsam na dusze i często wyw
                                          > ołują uśmiech.

                                          Oczywiście, bo falowod jest rzecznikiem Twojego status quo. Ja Ci napisałam na samym początku jakie masz możliwości wyboru: 1 zerwać z facetem, 2 trwać w obecnym układzie, 3 poprosić faceta o rozwód. Odpowiedziałaś, że oczywiście wybierasz zerwanie z facetem, tylko nie wiesz jak to zrobić. Falowod skutecznie miesza Ci w głowie twierdząc, że Twoja sytuacja sama się rozwiąże. Oczywiście, że się rozwiąże. Tylko czy tak, jak byś chciała? Jeśli Ci wszystko jedno i nie lubisz sama decydować o swoim życiu - to nie ma problemu.
                                          • 68marta Re: Romans z żonatym 20.10.12, 22:54
                                            > Oczywiście, bo falowod jest rzecznikiem Twojego status quo. Ja Ci napisałam na
                                            > samym początku jakie masz możliwości wyboru: 1 zerwać z facetem, 2 trwać w obec
                                            > nym układzie, 3 poprosić faceta o rozwód. Odpowiedziałaś, że oczywiście wybiera
                                            > sz zerwanie z facetem, tylko nie wiesz jak to zrobić. Falowod skutecznie miesza
                                            > Ci w głowie twierdząc, że Twoja sytuacja sama się rozwiąże. Oczywiście, że się
                                            > rozwiąże. Tylko czy tak, jak byś chciała? Jeśli Ci wszystko jedno i nie lubisz
                                            > sama decydować o swoim życiu - to nie ma problemu.

                                            Falowod nie jest moim rzecznikiem i na pewno w głowie mi nie namieszał,
                                            Nadal wybieram punkt 1 i na razie nieźle mi to wychodzi.Nie wyobrażam sobie żyć w takim układzie 6lat./jak znajoma którejś z Was/.Zawsze wszystkiemu winne są kobiety...
                                            Przypomina mi się historia znajomego byłego księdza,który zrzucił sutannę dla kobiety.Wszyscy byli bardzo zbulwersowani,na dziewczynie nie zostawili suchej nitki.Prawie każdy twierdził ,że to jej wina bo uwiodła księdza .On biedny nie mógł powstrzymać samczej natury i stał sie ofiarą "okropnej baby".W swoim środowisku spotkali się z ogromną krytyką.Teraz zyją szczęsliwie w nieformalnym zwiazku .
                                            • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 21.10.12, 17:40
                                              68marta napisała:

                                              > Przypomina mi się historia znajomego byłego księdza [...] Teraz zyją szczęsliwie w nieformalnym zwiazku .

                                              To i chwała Bogu. Ty też żyjesz w nieformalnym związku, tylko tej "szczęśliwości" jakoś nie widać. Ja Cię nie oceniam, ale to nie Twój facet opisał sprawę. To Ty opisałaś problem. Problem stary jak świat i wiecznie aktualny. Ale sama widzisz: to jest PROBLEM. Dla Ciebie, nie dla nas, bo nas guzik obchodzi kto jest w tym układzie winny i czy w ogóle. My sobie tylko gadamy, bo rzuciłaś temat.
                                              • blue_ania37 Re: Romans z żonatym 21.10.12, 18:04
                                                A ja Ciebie Marto trochę nie rozumiem.
                                                Piszesz na forum rozwód gdzie są ludzie, którzy poznali smak zdrady i jakiejś pani lub pana, który namieszał w ich małżeństwach, doprowadzając w wielu przypadkach do rozwodu.
                                                Ja też przeżyłam ( choć to był mały pikuś do wyczynów mojego męża )panią która do tej pory zyję w przekonaniu, że on taki biedny miś był.
                                                Ja panią odchorowałam, ale nie jestem w stanie brać udziału w rozważaniach czy on biedny miś i co szwankowało w związku.
                                                Powiedz to dzieciom tego pana, że on jest nieszczęśliwy i że ich mama to zła kobieta, napewno to zrozumieją.
                                                A
                                  • falowod Re: Romans z żonatym 20.10.12, 12:05
                                    hmm..czuje wscieksmile autorki.Chcesz mi dopiec zlosliwosciami ,ale nie przejmuje sie w dobie Viagry smilechoc inteligentna kobieta jest lepsza niz sto tableteksmile

                                    Twoj post potwierdza to ze jestes kolejna kobieta na tym forum kompletnie nie rozumiejaca swego faceta.A szkoda! Zaglebiasz sie w detale a nie ogarniasz calosci
                                    Moja intencja bylo zwrocenie uwagi na to ze faceci sa bardziej biologicznie sterowani przez Nature niz kobiety i ze pra przyczyna ,kamyczkiem uruchamiajacym lawine motywowjest samczy biologizm.
                                    Moze twoja wrazliwosc drazni czysto techniczne opisywanie spraw ktore wolisz ukrywac pod synonimami.Twoja sprawa! ,ale warto rozmawiac czasem technicznie niz gubic sie w niedopowiedzeniach.
                                    Pornol co by o nim nie powiedziec spowszechnial i nie jest zadnym tabu,pora zaczac go tak traktowac bo ktoregos dnia odkryjesz ze twoj facet w nocy sam oglada seanse ,a lepeij byloby wspolnie i potem bzykac sie do upadlego smile Z pewnoscia twemu facetowi sie to spodoba.
                                    W parze licza sie troska o druga strone w kazdej sferze wtedy jnie bedzie zadnych skokow w bok i nielojalnosci.Jak kobieta mysli tylko o sobie to facet w koncu zaczyna rozgladac sie po pupach innych dam smile
                                    • garibaldia Re: Romans z żonatym 20.10.12, 12:21
                                      Widzisz Fal, tak jesteś ograniczony w swoich fallistycznych teoriach, że nawet nie zauważyłeś , że Error to chłop tongue_out

                                      Musisz się pogodzić z tym, że pewne rzeczy niektórym osobom są niedostępne. I możesz się wściekać, że akurat Ciebie to spotkało ale częściowo to Twój własny wybór i niechęć do rozwoju duchowego, zatrzymanie się na etapie: popęd moim władcą, tylko popęd wypełnia mój świat.
                                      I całe życie może spędzisz na uganianiu się za seksem i na przekonywaniu otoczenia, żeby robiło tak samo (w kupie raźniej i lepiej namówić jakieś wahające się babeczki by chętniej zdradzały bo zawsze szansa na kolejną otwartą na zabawę większa), by na koniec życia nie mieć zbudowanej żadnej głębszej relacji duchowej, żadnego trwałego związku opartego na więzi głębszej niż erotyczna, związku który przetrwa gdy prostata da o sobie znać albo gdy choroba partnerki uniemożliwi współżycie. Wiesz jaki wtedy lękliwy się staniesz? Gdy najważniejszy w życiu dla Ciebie organ odmówi posłuszeństwa? Aż smutno myśleć. Ale cóż, sam wybierasz i sam płaciszwink
                                      • falowod Re: Romans z żonatym 20.10.12, 12:36
                                        Gdy najwazniejszy wg mnie organ odmowi wspolracy zajme sie rozwijaniem mego zycia duchowego.Swoje przeylem ,pora podsumowac! tak to bym ujal.
                                        Trzeba sie z tym pogodzic ze seks jest jak kwiat,rozwija sie ale i zamierasmile
                                        Seks to tylko jedno z ogniw w zwiazku ale jakze wazny i to staram sie wam kobitki uzmyslowic.
                                        Chyba ze nie natrafilyscie jeszcze na takiego co by wam pokazal ze wyuzdanie jest najpieknieszym momentem w Kosmosie.
                                        Wiedza jednak to podstawa,czytajcie ,praktykijcie cielesnosc ,uczcie sie swego ciala ,a czasem warto zrobic skok w bok smile dla potwierdzenia swej atrakcyjnosci.
                                        • errormix Re: Romans z żonatym 20.10.12, 13:08
                                          falowod napisał:

                                          > Gdy najwazniejszy wg mnie organ odmowi wspolracy zajme sie rozwijaniem mego zyc
                                          > ia duchowego.

                                          No i tu jest chyba pies pogrzebany. Bo wszystko zależy od tego, dla kogo jaki organ jest najważniejszy. Osobiście uważam jednak, że jeśli ktoś przez całe życie myśli ch....jem, to pod koniec życia za Chiny Ludowe się mózgiem nie nauczy.
                                    • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 20.10.12, 12:31
                                      falowod napisał:

                                      > Twoj post potwierdza to ze jestes kolejna kobieta na tym forum [...]

                                      Nie. Post Errormixa potwierdza, że jak facet rozumie kobiety to Ty nie możesz uwierzyć (choć jasno z jego posta wynika), że on jest facetem. A zapewniam Cię, że jest stuprocentowym, jedynym, najlepszym i niepowtarzalnym big_grin
                                      • ekscytujacemaleliterki Re: Romans z żonatym 20.10.12, 13:17
                                        Skoro Enstein była kobietą i Kopernik i Marie Skłodowska to może Error też? Buahahaha - oplułam monitor!
                                        • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 20.10.12, 14:11
                                          ekscytujacemaleliterki napisała:

                                          > Skoro Enstein była kobietą i Kopernik i Marie Skłodowska to może Error też? Bua
                                          > hahaha - oplułam monitor!

                                          Nie lubi czekolady. Woli ptasie mleczko. Znaczy się - jest facetem wink
                                          • ekscytujacemaleliterki Re: Romans z żonatym 20.10.12, 19:33
                                            Tego to już zupełnie nie rozumiem! Trzeba mu przemówić do rozumu bo z tym ptasim mleczkiem to przegina! wink...no nie zna się ;D
                                            Czekolada górą! big_grin
                                      • falowod Re: Romans z żonatym 20.10.12, 13:18
                                        Wiesz co !?
                                        moze to i facetsmile w spodnicy ? nie moge ani zaprzeczyc ani potwierdzic jego/jej sprawa.

                                        Nauka wynikaca z analizy krzywej Gausa uczy pokory wobe ostatecznych sadow .
                                        Eromax widac jest w 2% grupie populacji meskiej.Jest taka!nie przecze ale jest i taka co by najchetniej widzial kobiete w roli niewolnicy,(tez ok 2%)
                                        Nie przecze ze takie odosobnione postawy istnieja .
                                        Nie czytalas moich postow albo jestes niekumata.Ja nie uwazam ze zdrada to wylacznie meski problem .Zwykle obie strony pracuja nad tym zawziecie az ktoras mowi w duchu :mam dosc !
                                        TYle ze u facetow w przwazajacej do bolu wiekrzosci ma to podloze biologiczne a u kobiet jest roznie,choc jak podaje Cosmopolitan ok 30 % kobiet tez przynaje sie do zdrady bo chca wiecej seksu od partnera.
                                        Podejrzewam ze przeraza cie perspektywa seksu 2x dziennie bo nie wydolisz i stad nie docieraj do ciebie zadne fakty ani argumenty.
                                        Mozna to osiagnac przy pomocy codziennej gimnastyki,zredukowac ilosc zjedzonego miesa do minimum przestawic sie warzywa +owoce,zdredukowac ilosc chleba do jednej kromki dzinnie i wiecej rozmawiac z partnerem o "jego" sprawach.Obejrzec sobie razem pornolek od czasu do czasu ,pieszcac sie nawzajem i bedzie perfectsmile Taka moja rada z doswidczenia smile wzieta .Jak to nie pomaga to kupic sobie na Allegro jakis stymulant i bedziesz w raju o jakim nie marzylas.Nic bowiem tak nie laczy partnerow jak poranny krotki seksiksmile,na wieczor zas mozna zostawic bardziej wyrafinowany ,pelen czulosci pieszczot .
                                        Powodzenia smile
                                        • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 20.10.12, 13:52
                                          falowod napisał:

                                          > jak podaje Cosmopolitan [...]

                                          Widzisz, czerpiemy wiedzę z innych źródeł. Ja czytam to: moreintelligentlife.com/
                                          A Ty to: www.cosmo.pl/

                                          Może dlatego nie możemy się dogadać.
                                          • garibaldia Re: Romans z żonatym 20.10.12, 15:24
                                            facet zaczytujący się cosmo i na tym opierający swoje życiowe prawdy, o ja pierdziu.... big_grin tongue_out

                                            moze jeszcze np z tym ma problem, tylko nieuświadomiony big_grin
                                            zdrowie.onet.pl/zycie-i-zdrowie/orgazmy-rujnuja-jej-zycie,1,5280718,artykul.html
                                            • falowod Re: Romans z żonatym 20.10.12, 16:42
                                              jak juz nie masz argumentow to ssiegasz po zlosliwosci.Prawda kole w aureole smile

                                              Wspolczuje twemu facetowi,zona wydzielajaca seks to tragedia .Mam nadzieje ze nie jest pantoflarze i od czasu do czasu ci przylozy aby sobie zrekompensowac to i owo smile nie mowiac o tym ze poszukalbym sobie fajnej panienki co to lubi wypinac tyleczek



                                          • falowod Re: Romans z żonatym 20.10.12, 16:38
                                            Gdybys rzeczywiscie czytala Enomist to bys latwo znalazla to o czym ja tu caly czas nie tlumacze ale wale jak kilofem o sciane smile

                                            A Cosmopolitan podczytuje sobie bo maja tam fajne laski i calkiem ciekawe artykuly pisane przez feministki o zyciu kobiet i prezentuja ich punkt widzenia.Szkoda tylko ze tak niewiele kobiet pojmuje o czym tak naprawde one pisza.smile
                                            • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 20.10.12, 18:53
                                              Myślisz, że kobiety, które zamiast Cosmopolitan czytają "The Economist" nie wiedzą co to znaczy wyuzdany i lubieżny seks? Nie tylko wiedzą, ale też praktykują.

                                              Ale praktykują też wierność i myślenie głową, a nie... wiesz czym. Bo w sferze uczuć zawsze znajdziesz nową podnietę. Jeśli naprawdę kochasz i rozumiesz swoją kobietę to możecie się zaskakiwać wciąż na nowo. Nie w łóżku, ale w życiu. A w sferze gadżetów, pornosów, nowych lasek - ciągle będziesz szukał czegoś nowego i ciągle będziesz coraz bardziej głodny i niespełniony.
                                              • falowod Re: Romans z żonatym 21.10.12, 18:35
                                                Jesli myslisz ze zaimponujesz mi tym ze czytasz Economist to mylisz sie >Polsca POlityka stoi na tysiac razy wyzszym poziomie..Poziom Economista jest poziomem amerykanskiego wyksztlciucha i sadzac po ziomie poziom nie jest rewelacyjnie wysoki,niemniej sa na tyle wiarygodni ze pisza w tonie podobnym do mojego.Powinas o tym wiedziecsmile
                                                Twoj problem polega na tym ze nie chcesz dopuscic do swiadomosci ze itnieje swiat innych wartosci a przede wszytkim dosnan niz doznania kobiety.Prawda jest taka ze istnieja dwie seksualnosci :meska i zenska i nie przystaja do siebie.Cudem zdarza sie ze para potrafi sie dogadac i zyc w harmonii ale tak generalnie to kazde"na swe skrzydlo goni".Po latach dystans jaki je dzili jest ogromny i nic na to n9iemporadzisz.Jesli bedziesz twierdzila ze sie myle to popatrz na statystyki rozwodow.W miare uwalniania sie emancypacji podnoszenia poziomu wyksztalcenia kobiet coraz wiecej jest rozwodow bo miedzy innymi kobiety maja dosc partnerow ktorzy je nie satysfakcjonuja.Nie winie kobiet pokazuje ci tylko ze swiat meski jest nieprzystajacy do swiata kobiet gdy spotykaja sie dwa ekstremizmy :meski i zenski( czytaj szowinizmy)
                                                A tak na marginesie to ja mam dwie glowy i nie pozwalam aby ta nizsza kierowala ta na karku,smile co wcale nie znaczy ze ograniczam sie i narzucam sobie watpliwej wartosci rygory moralne.Wazne by nie krzywdzic tej drugiej strony.
                                                Dlatego do zdrady podchodze z lekkoscia i uwazam ze nie ma sensu nadawac jej wagi jesli to tylko kaprys.,a jesli sprawy zachodza za daleko zawsze mozna powiedziec sobie BYE! bez urazow!
                                                WAzne by rozejsc sie lekko i bez ranienia sie.Zdrada i tak zawsze konczy definitywnie cos co bylo lub moglo byc piekne,ale na ogol pracuja na nia dwie strony.
                                                • zegnaj_kotku Re: Romans z żonatym 21.10.12, 22:14
                                                  falowod napisał:

                                                  >Prawda jest ta ka ze istnieja dwie seksualnosci :meska i zenska i nie przystaja do siebie.Cude
                                                  > m zdarza sie ze para potrafi sie dogadac i zyc w harmonii ale tak generalnie to
                                                  > kazde"na swe skrzydlo goni".Po latach dystans jaki je dzili jest ogromny i nic
                                                  > na to n9iemporadzisz.

                                                  Na cud zakrawa, że jeszcze tyle par heteroseksualnych na tym świecie... bo chyba jedynym ratunkiem jest zmiana orientacji z hetero na homo to się wtedy te seksualności dogadają wink
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 21.10.12, 22:44
                                                    Ignorancaj i,odpornoscia na uczenie sie i przyswajanie nowosci mozna tlumaczyc twoja arumentacje.
                                                    Coz to za jakosc tychj "heteroseksualnych par"? podla! i godna pozalowania .Sama o tym wiesz ze disharmonia pojawia sie juz po 1 roku wspolnego zycia,a po 10ciu kazdy juz zyje wlasnym zyciem i nie rozstaja sie bo wygodnictwo,religia,strach przed samotnoscia itd itp...

                                                    Mam przed soba ksiazke Susan Pinker wydawnictwo Czarna Owca pt Paradoks plci.
                                                    I stoi tam jak wol ze w przyrodzie to samice wybietara parnera .I czym sie one kieruja ? ano
                                                    1/doborem genow( selekcja feromonalna)
                                                    2/srodowskiem
                                                    3/najbardziej agresywnym z samcow w jej otoczeniu.

                                                    Ten 3 warunek jest bardzo istotny bo agresywny samiec sila usuwa konkurentow i zapewnia najsilniejsze geny ,zdolne do adaptacji do srodowiska.
                                                    Ale najwiekszauwage sami przykuwaj sklonni do ryzyka szpanerzy! i to oni zapladniaj najwiecej samic
                                                    Sklonnos do ryzyka i rywalizacji jest wpleciona w meska nature z kolei predyspozycje kobiet sklaniaj je do inwestowania w przyszlosc potomstwa ,karmienie,pileegnowanie .Kobieta z natury jest wiec ograniczona w swej seksualnosci podczas gdy bunczuczny samiec jest w stanie rozsiewac plemniki ile sie da.Samice wiec muszawybierac z kim maja miec dzieci a samce ryzykuja smierc w walce z rywalami aby to ich wybrano, a wrezultacie posiadali jak najwiesze potomstwo.Tak jest wNaturze ale odnosi sie to i do ludzi z tym ze z tym ze wieksza role odgrywa szeroko pojeta kultura
                                                    Czy ci sie to podoba czy nie jestes biologiczna samica wybierajaca biologicznie najlepszego partneraw twoim otoczeniu.Ty zachodziszw ciaze i masz ograniczone mozliwosci bzykania sie ,a on zas sieje swoje nasienie po kolezankach pod warunkiem ze kultura nie zacznie mu narzucac ograniczenia w postaci tzw norm moralnych,religiknych itp,itd.
                                                    Polecam te ksiazke .Rarytasik smile
                                                  • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 22.10.12, 08:58
                                                    falowod napisał:

                                                    >Ty zachodziszw ciaze i masz ograniczone
                                                    > mozliwosci bzykania sie ,a on zas sieje swoje nasienie po kolezankach

                                                    A to ŁOGIER! Skubany! big_grin
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 22.10.12, 09:41
                                                    Przy calym szacunku odnosze wrazenie ze niewiele zrozumialas z mego wywodu.smile albo usilujesz podwazyc moja argumentacje szyderstwem nie majac zadnych argumentow.
                                                    Nie podoba mi sie taka technika dyskusji i lepeij by bylo nic nie pisac niz pisac byle co

                                                    Ostanie badania biologow rzucaja bardzo ciekawe swiatlo na rozne zachowania socjalne zwierzac i pokazuja generalne mechanizmy wplecione Darwinowski w dobor naturalny.
                                                    My tez jestesmy zwierzetami na poziomie pdswiadomosci a na bazie swiadomosci ksztaltuje nas kultura ktora jest i tak relatywna.To co u jednych grup spolecznych uchodzi za tabu u innych jest akceptowana powszechnie norma.NP na Wyspach Marshala norma jest ze mlodzi do pewnego wieku wspolzyjaze saba "kazdy z kadym" bez socjalnej represji,natomiast po zalozeniu rodziny juz im tego nie wolno.Natomiast u nas mozralnosc katolicka zabrania przedmalzenskich stosunkow,natomist powszechna praktyka sa skoki w bok.To jest ten relatywizm kulturowy.
                                                    Wracajac do meritum
                                                    Poniewaz kobietawybiera najbardziej ekstrawaganckego osobnika w swoim otoczeniu wiec w zasadzie powinna zdawac sobie sprawe ze taki osobnik w momencie gdy zajdzie w ciaze a potem maciezynstwo bedzie szukal "innej partnerki" bo taka juz jest jego natura.Pcha go do tego niestety NIEDOCENIANA i LEKCEWAZONA prze kobiety podswiadomosc.
                                                    Chcemy czy niechcemy tego przyjac do wiadomosci ale jestesmy zwierzetami!i lacza nas z np z sikorkami czy gorylami te same prawa laczenia sie w pary.
                                                  • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 22.10.12, 10:13
                                                    Bardzo poważnie traktujesz tą swoją "misję" udowadniania kobietom tutaj czegokolwiek i nawet nie domyśliłeś się , ze mój komentarz nie był złośliwy.

                                                    No to z takim protekcjonalnym tonem to naprawdę nie mamy o czym rozmawiać, nie podoba mi się to big_grin...smile

                                                    -------------
                                                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                                    "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 22.10.12, 10:47
                                                    Prawde powiedziawszy zaskoczylo mnie potepienie z jakim sie tu spotkala autorka zagajenia
                                                    ale masz racje ze moje zaangazowanie zaczelo nabierac charakteru misji ,co nie bylo zupelnie moja intencja .Serdecznie pozdrawiam, smile
                                                  • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 22.10.12, 11:44

                                                    Autorka wątku usłyszała tutaj prawdę i od niej zależeć będzie czy coś sobie z tej prawdy odejmie bądź doda. Z pożytkiem dla niej samej i dla jej zdrowia psychicznego. Głaskanie po głowie nie jest dobrą formą doradztwa. Poza tym, mam wrażenie, ze nie przyszła ona tutaj po poradę, a jedynie chciała się zwierzyć, wygadać, zrzucić ciężar za sprawą dręczącego sumienia?, ale tego tez nie wiem, takie jest tylko moje wrażenie... Osobiście jej nie potępiam, bo jej nie znam i nie wiem co tak naprawdę ją pcha w kierunku tego mężczyzny. Co nie zmienia faktu, ze Twoje wykłady na temat biologi mężczyzn mają za zadanie po pierwsze ich usprawiedliwić i one mnie nie przekonują, bo skupiasz się jedynie na tym. Nie chciałabym myśleć, że mężczyzna to zwierz, który co dopiero zszedł z drzewa i nie wie jak odnaleźć się w cywilizacji wink
                                                    -------------
                                                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                                    "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 22.10.12, 22:21
                                                    ewela1_1 napisała:

                                                    >
                                                    > Autorka wątku usłyszała tutaj prawdę i od niej zależeć będzie czy coś sobie z t
                                                    > ej prawdy odejmie bądź doda. Z pożytkiem dla niej samej i dla jej zdrowia psych
                                                    > icznego. Głaskanie po głowie nie jest dobrą formą doradztwa. Poza tym, mam wraż
                                                    > enie, ze nie przyszła ona tutaj po poradę, a jedynie chciała się zwierzyć, wyga
                                                    > dać, zrzucić ciężar za sprawą dręczącego sumienia?, ale tego tez nie wiem, taki
                                                    > e jest tylko moje wrażenie... Osobiście jej nie potępiam, bo jej nie znam i ni
                                                    > e wiem co tak naprawdę ją pcha w kierunku tego mężczyzny. Co nie zmienia faktu,
                                                    > ze Twoje wykłady na temat biologi mężczyzn mają za zadanie po pierwsze ich usp
                                                    > rawiedliwić i one mnie nie przekonują, bo skupiasz się jedynie na tym. N
                                                    > ie chciałabym myśleć, że mężczyzna to zwierz, który co dopiero zszedł z drzewa
                                                    > i nie wie jak odnaleźć się w cywilizacji wink
                                                    > -------
                                                    Wątek założyła pati790. Niektórzy zaczęli opisywać tu ze szczegółami związki swoich znajomych.Postanowiłam przedstawić Wam moją sytuację,bo do odważanych świat należy i nie boje się aż tak bardzo Waszej krytyki.Nie liczyłam na głaskanie po głowie i użalanie się nade mną.Zdaje sobie sprawę w co się wpakowałam i tak naprawdę powinnam się z tego jak najszybciej wykręcić.Macie racje.
                                                    Nie wiem co mnie pcha do tego faceta.Pojawiły się głosy,ze on nigdy nie zostawi zony ale ja tez nigdy nie naciskałam,żeby od tej zony odszedł i ja zostawił.Pytałam wielokrotnie jak może oszukiwać a później patrzeć jej prosto w oczy ? Różne były odpowiedzi.Nie wiem ,może jest niedojrzały,może za mało odpowiedzialny. Na pewno bardzo pewny siebie. Falowod zaraz napisze ,ze typowy samiec .
                                                    Jeden z panów pocieszył mnie,ze nie każdy mysli ch...m.To daje jakąś nadzieje ,ze faceci posiadają równiez jakieś uczucia.
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 23.10.12, 07:46
                                                    falowod smile rzeczywiscie napisze ze to typowy samiec ktory na dodatek bardzo inteleigentnie toba manipuluje.Na ten trop wprowadzilo mnie zdanie ze jest "bardzo pewny siebie".smile To dziala na 99%kobiet
                                                    Buc moze na poziomie podswiadomosci oddzialujecie na siebie feromonami i Natura pcha was ku sobie jako dobry material na wymiane genow.Feromony nie maj zapachu ale odczuwamy do danego osobnika niezitentyfikowany pociag tzw chemie smile ,to dzialaja feromony.
                                                    Ucieczka jest ograniczyc do zera kontakty fizyczne bokazde spotkanie uruchamia i UTRWALA (!)pociag smile.
                                                    Facet stworzyl sobie fajna sytuacje: zona do garow i prania a kochanka do fizycznej bliskosci
                                                    Musi go to dowartosciowywac niesamowicie wlasnie jako samca.
                                                    Kobiety zupelnie nie zdaj sobie sprawe jak faceci sie czuja znakomicie majac swiadomosc ze sa zdolni do zaspokiojenia kilku kobiet.To stymulat jak narkotyk .Oczywiscie faceto silnym libido.,bo sa itacy co maja libido na marnym poziomie.
                                                    Staram sie tu kobietom uzmyslowic ze u faceta biologia gra bardzo silna role w dzialaniu i motywac postepowania.Nie jest to degradacja czy usprawiedliwianie .Po prostu informacja ktora pozwoli lepiej poznac partnera.smile
                                                    Marta! ja ci dobrze zycze bo wydajesz sie osoba uczciwa i przebojowa.Mam nadzieje ze bedziesz mial swiadomosc ze po zerwaniu dosc dlugo nie bedziesz mogla dopasowc sobie partnera bo tak w ogole to wpadlas w zwizek toksyczny,zachadzil cie .Kazdy kiedys wpadnie w cos takiego i potem trudno ulozyc sobie zycie
                                                  • cozzycie_80 Re: Romans z żonatym 23.10.12, 16:20
                                                    cytuje "Ucieczka jest ograniczyc do zera kontakty fizyczne bokazde spotkanie uruchamia i UTRWALA (!)pociag"
                                                    oczywiście według Ciebie dotyczy to tylko kobiet? mężczyźni przez ten kontakt fizyczny nie przywiązują sie do partnerek? wink
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 23.10.12, 17:35
                                                    hmm.. zwracam uwage ze bohaterka dyskusji jest Marta a wiec kobieta a nie jej przyjaciel wiec wszytsko co sie pisze jest w kontekscie przedstwicielki olci zenskiej.

                                                    Faceci tez sie przywiazuja choc w nieco inny sposob ,to kwestia ich wrazliwisci.Jedni traktuja partnerke jako "przytulanke " a inni jak "suke" do zerzniecia .Jesli odezwa sie w nich uczucia wyzsze niz tylko utylitarne to z pewnoscia przywiaza sie i rozstanie bedzie dla nich a tym przypadku jego , choc zonaty, przykre.
                                                    Pocieszy sie jednak szybko u boku zony smile.Na tym polega niewrownosc tego ukladu .Marta zostanie sama ze swoimi emocjami a on ukoi je w ramionach ponoc zolzy-zony.smile
                                                    Ja caly czas zwracam uwage na to ze swiat facetow jest inny niz kobiecy ,ich doznania sa inne,ich psychika jest inna.To odrebny do kobiecego swiat i pomimo tzw znakomitego porozumienia i harmonii to on zyje we wlasnym ,ona we wlasnym.
                                                    Nie ma czegos takiego jak "perfect matching".To sa raczej odbicia emocji kobiet niz rzeczywista sytuacja.
                                                  • cozzycie_80 Re: Romans z żonatym 23.10.12, 20:22
                                                    czyli żona będzie tzw. zapchajdziurą (brzydko mówiąc) smile po kochance.
                                                    zgodzę się z Tobą, że się różnimy, kobiety-mężczyzny, to nie podlega dyskusji.
                                                    Natomiast będąc Martą (moje zdanie), mimo wszystko, wolałabym zostać sama, przemyśleć, poznać wolnego faceta niż tkwić w związku z tym panem.
                                                  • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 22.10.12, 09:32
                                                    falowod napisał:

                                                    > Polecam te ksiazke .Rarytasik smile

                                                    Falowzwodzie drogi. Jak sam byłeś uprzejmy zauważyć - Ty nam nie tłumaczysz swoich poglądów, tylko walisz łomem. Doskonale rozumiemy i bez tego: chcesz rozsiewać swoje plemniki na prawo i lewo. Twoja sprawa, nam nic do tego. Tylko się potem nie zdziw, że jakość heteroseksualnej pary, jaką być może tworzysz, lub będziesz chciał stworzyć - okaże się beznadziejna.
                                                    Ja już Ci napisałam, że korzystamy z różnych źródeł wiedzy.
                                                    Jeśli interesują Cię paradoksy i punkt widzenia nowoczesnego mężczyzny poczytaj sobie to: www.czarnaowca.pl/feminizm/paradoks_macho,o1979704239
                                                    Książa, którą polecasz to niestety ramota. W dodatku napisana przez kobietę. Zasila dolne półki księgarniane z napisem TANIA KSIĄŻKA:
                                                    Jwww.czarnaowca.pl/feminizm/paradoks_plci,p1231221689
                                                    Ja osobiście nie polecam. Twój "rarytasik" kosztuje wprawdzie tylko dychę, a "Paradoks macho" aż 31 zł. Toż to kilka paczek prezerwatyw!
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 22.10.12, 09:49
                                                    Moja ramota byla kupiona 3 lata temu i kosztowal prawie 40 zl a to ze spadla do "taniej ksizki " to los kazdej ksizki .Twoj Feminizm tez juz kosztuje 10 zl smile.Wczoraj bylem na tej stronie , w dziale "tania ksiazka"smile.

                                                    Zaden to argument ! i nie przenos dyskusji an poziom osobisty bo to jest po prostu chamstwo i swiadczy niezbyt o twoim poziomie ,co kaze mi wspolczuc twojemu partnerowi ze ma taka zyciowa partnerke.Nie zdziwilbym sie wiec gdyby okazlo sie ze jednak tez jest rozsiewaczem plemnikow smile jak kazdy typowy mezczyzna.
                                                  • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 22.10.12, 10:01
                                                    falowod napisał:

                                                    > Moja ramota byla kupiona 3 lata temu i kosztowal prawie 40 zl a to ze spadla d
                                                    > o "taniej ksizki " to los kazdej ksizki .Twoj Feminizm tez juz kosztuje 10 zl :
                                                    > ).Wczoraj bylem na tej stronie , w dziale "tania ksiazka"smile.

                                                    "Paradoks macho" kosztuje 31 zł., a "Paradoks płci" (który zresztą też znajduje się w dziale "Feminizm") - 10 zł.: www.czarnaowca.pl/feminizm No przykro mi, nic nie poradzę big_grin
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 22.10.12, 10:12
                                                    Rzeczywiscie fantastyczny argument ktory powalil mnie na kolanasmile

                                                    A slyszalas o czyms takim jak prawa rynku?! ksiazka jesli nie schodzi kilka lat ,trafia do sprzedazy po zanizonej cenie .To ze nie schodzi o niczym nie swiadczy ,moze nie ma popytu? moze zbyt naukowa? a niektorym ciezko przychodzi przeczytac cos co rozwala ich koncepcje swaiata wiec odzrucaja wszytsko co nie przystaje do ICH wizji swiata?
                                                    moze zle reklamowano ? rozne sa przyczyny.

                                                    Zreszta wspomniana przezemnie ksiazka to nie jest jedyna ktora o tym wspomina .Poczytaj sobie prof Wislocka ,Starowicza,Depko itd itp.... zamiast katolickich podrecznikow do mazenstwa gdzie bzdura goni bzdure i cala konstrukcja myslowa opiera sie na poboznych zyczeniach paru nawiedzonych klechow co to zycie znaja tylko z obrabiania wlasnego kapucyan czy braciszka w celi obok.
                                                  • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 22.10.12, 11:15
                                                    Cena nie jest jedynym wyznacznikiem wartości książki, ale napisałeś bzdurę, więc ją sprostowałam. Żaden argument przeciwko tobie, falowodzie. Prędzej szacunek dla czytających ten ciekawy wątek.

                                                    Skoro już mam podać jakiś argument przeciwko twojej teorii (nie przeciwko tobie big_grin ), to jedno zdanie: Socjobiologia jest dyscypliną naukową (skądinąd bardzo przydatną), a nie filozofią. I choćbyś nie wiem jak się starał uczynić z niej filozofię to nie dasz rady. Nie mieszaj pojęć. Do stworzenia filozofii na podstawie socjobiologii potrzebujesz też podstaw memetyki. Jak je opanujesz to chętnie wrócę do tematu.
                                                  • zegnaj_kotku Re: Romans z żonatym 22.10.12, 09:39
                                                    falowod napisał:

                                                    > Ignorancaj i,odpornoscia na uczenie sie i przyswajanie nowosci mozna tlumaczyc
                                                    > twoja arumentacje.
                                                    hmm... ja bym raczej powiedziała, że innym poczuciem humoru...
                                                    Widzę, jednak że swoja "misję" traktujesz bardzo poważnie...
                                                    Życzę Ci więc wielu partnerek nie ograniczonych przez normy kulturalne, moralne, religijne itp.
                                                    Sobie natomiast życzę jednego i to z tych "ograniczonych".
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 22.10.12, 10:03
                                                    To ze zwracam uwage na jakis aspekt sprawy wcale nie oznacza ze akurat ten aspekt popieram i wcielam w swoje zycie.
                                                    Jak zauwazyle moje dyskutantki maja nadzwyczajny dar przenoszenia ciezaru rozmowy z tematow abstrakcyjnych na osobisty interlokutora co sugeruje ze cos z waszym zyciem osobistym jest nie tak i usilujecie rozladowac jakies swoje frustracje i leki..Pora sie nad tym serio zastanowic i popracowac .
                                                    Ja Marte rozumiem i nie oceniam jej,uwazam ze poszla za glosem emocji i nagle "kultura " w ktorej zyje dala znac o sobie i wlaczyla hamulce.Uwazam jednak ze pospiech jest zawsze zlym doradca i powinna tylko jeiznacznie wlaczyc hamulce a najlepiej utuchomic technike jak jej na samym pocztku zapropopnowalem aby wyjsc z w jej mnie maniu z klopotliwego polozenia.

                                                    Moim zdaniem kochanka/nek pelnia w wypalonym zwiaku czasem role bardzo pozyteczna bo partnerom uswiadamiaja ze zyje obo nich zywi czlowiek a nie jakis psychiczny potwor z ktorym nie wiadomo co robic.Ustawiczne porownywanie tez ma swoje dobre strony bo czasem uruchamia wyrzuty sumienia smile
                                                  • kasper254 Re: Romans z żonatym 22.10.12, 11:20
                                                    1. Falowod, autorytety, które podajesz (Wisłocka, Starowicz i inni), nie są żadnymi autorytetami (przy czałym szacunku dla nich)nauki, ale raczej - pogranicza nauki i beletrystyki. Z nauką mają tyle wspólnego, co lustro z rzeczywistością. A na amerykańskie "dzieła" trzeba parzeć z przymrużeniem oka - bardziej są robione pod konkretne zamówienie, dla kasy, rozgłosu, w czym pomaa np. eparacja, treści czy/i formy.
                                                    2. Biologizm, który legł u podstaw twoich rozważań, został odrzucony - jako - jedyny punkt odniesienia - w nauce już w XX w. Człowiek jest dzieckiem natury, ale jest też czymś/kimś innym. Facet nie jest rozsiewaczem plemników, a kobieta suką, ganiającą za zwierzęciem; nie jest kurą, która uciekając przed kogutem spogląda, czy aby nie za szybko ucieka. Sfolguj trochę, bo pomyli ci się mózg z taranem.
                                                  • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 22.10.12, 11:23
                                                    Kasper, teraz piszesz zrozumiale smile
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 22.10.12, 11:39
                                                    Pomimo ze zgadzam sie ogolnie z toba to nie zgodze sie w szczegolach.

                                                    Biologizm nie zostal odzrucony,psychologia wciaz sie nim zajmuje ,do jakiego stopnia on wplywa np na nasze wybory czy decyzje.Wciaz jest to otwarta ksiega i wciaz czas przynosi nowe obserwacje czy fakty.
                                                    Moja intencja bylo zwrocenie uwagi ze czlowiek to nie tylko mozg ale i popedy,biologia nad ktora nie wszyscy panuja.W zasadzie jnikt z nas nie panuje i jest to tylko pobozne zyczenie,smiem twierdzic .
                                                    Pewnie ze przykro wyobrazac sobie ze mamy wiele wspolnego z szympansem czy psem ,ale jest to fakt czy nam sie to podoba czy nie .
                                                    Mamy oczywiscie mozg ale ewolucyjnie tzw szare komorki powstaly najpozniej wiec wciaz sa w fazie rozwoju acos takiego jak moralnosc jest rzecza nabyta ,choc ponoc znaleziono jej zrodla w jakichs obszarach kory mozgowej ,w wersji bardzo prymitywnej bo zwiazanej ze sfera przyjemnoscismile.Wciaz usiluje sie "uszlachetnic" roznymi teoriami nasza wyzszosc jako naczelnych ,lae sa to marne proby bo wciaz potykamy sie o nasze prapochodzenie tj od zwierzatsmile
      • malgolkab Re: Romans z żonatym 17.10.12, 09:25
        68marta napisała:



        > Zacznę w wielkim skrócie od początku.Po rozwodzie spotkałam po wielu latach swo
        > ją pierwszą miłość.Kiedyś nasze drogi się rozeszły ponieważ byliśmy bardzo młod
        > zi,dzieliła nas duża odległość a na miejscu pojawiła się dziewczyna,która szybk
        > o zaszła w ciążę.
        Sama w tę w ciążę zaszła?
        > Jednak po wielu latach spotkaliśmy się ,/ nie tylko o seks tu chodzi/ uczucie o
        > dżyło ,ale on ma zonę i dzieci.Pytałam dlaczego tak postępuje i oszukuje rodzin
        > ę?.Mówił,że z zoną to tylko układ i dzieci ,kredyty itd.
        Pasuje Ci sypianie z żonatym - Twoja sprawa, ale nie dorabiaj do tego ideologii i nie wierz w bzdury.
        > Kłamstwo ma jednak krótkie nogi i jego zona dowiedziała się o wszystkim.
        > Znamy się ,zdobyła mój nr tel i zadzwoniła.Bardzo miła kobieta,prawie się zaprz
        > yjaźniłyśmy.
        > Nie wiem czy chciała mi go obrzydzić ale zrobiła ze swojego męża potwora,który
        > cale życie ją oszukuje,jest furiatem itd Jest z nim bo nie pracuje,dla dzieci i
        > co ludzie powiedzą jak on ją zostawi....Opowiadała mi różne dziwne historie z
        > przebiegu ich małzeństwa.
        Tego to już w ogóle nie rozumiem? Trzeba było jej powiedzieć, żeby sobie z mężem to wyjaśniała, a nie z Tobą i uciąć rozmowę. A tak to się z tego zrobiła telenowela wenezuelska.

        > Teraz jest moim przyjacielem,z który mogę o wszystkim porozmawiać.Razem oszukuj
        > emy jego żonę.Wiem,ze to jest złe bo nie chciałabym być na jej miejscu ale ona
        > kiedyś również zachowała się nie w porządku.
        Hm, masz ciekawą definicję przyjaźni? A kiedy to ona się zachowała nie w porządku? Jak zaszła w ciążę z Twoim chłopem? Zawsze on bez winy...
        > Jej życie teraz polega na ciągłym kontrolowaniu męża,który i tak ją oszukuje .
        Skoro to lubią...
        > Czasami pisze do mnie smsy ,że u nich wszystko w porządku i co mam jej odpisać
        > ,że właśnie pije kawę z jej mężem.
        A po co masz jej cokolwiek odpisywać?
        >On też nie chce ze mną tracić kontaktu.
        Pewnie, że nie chce. Żona jest nudna i się czepia, a u Ciebie ma darmowy seks i bezkrytyczne uwielbieniesmile
        • bun.seki Jakaś jestem dziwna... 19.10.12, 20:18
          Jakaś dziwna chyba jestem.
          Od dawna znam mężczyznę, który mi się szalenie podoba. Szalenie. Ja jemu też. I …koniec historii. Bo on jest żonaty. I nie interesuje mnie jak wygląda jego małżeństwo. Patrzę na fakty. Jest mężem innej kobiety, jako potencjalny partner dla mnie nie istnieje, dopóki owym mężem jest. Co więcej, wiem że zupełnie przestałby mi się podobać, gdyby swą żonę próbował zdradzać. Bo właśnie między innymi dlatego tak szalenie mi się podoba, że jest przyzwoity i odpowiedzialny.
          Nie oceniam kochanek. Absolutnie nie twierdzę, że to one są w jakikolwiek sposób odpowiedzialne za to, że mężczyzna zdradza żonę. Lojalności wymagam od partnera a nie od przypadkowej kobiety. Nie mogę tylko pojąć jak można zaufać mężczyźnie, który zdradza(ł) swoją żonę i chcieć budować z nim jakąkolwiek bliską relację. No po prostu dziwna jestemwink
          • ulkar Re: Jakaś jestem dziwna... 19.10.12, 20:46
            Ha to nie jesteś jedyna. Też znam takiego faceta, ideał jako mąż i ojciec. No facet marzenie smile Tyle że te superlatywy skończyły by się gdyby zaczął interesowac się inną kobietą niż własna żona, wtedy stałby się hmmm.. sorry "dup_kiem". Czyli "ciastko za szybą" smile
          • falowod Re: Jakaś jestem dziwna... 19.10.12, 21:49
            Na marginesie twojej sarkastycznej refleksji stwierdze ze czytajac to forum odnosi sie wrazenie ze wszystkie koibiety to chodzae monogamie co jest jedna wielka hipokryzja i mega klamstwem.

            Kazdy czlowiek a wiec i kobieta tez ma w zakamarkach swej psychiki rozne "brudne zakamarki o podlozu seksualnym" dowadza tego sny .Nigdy nie spolkujemy w nich z obecnympartnere,ZAwsze jest toktos obcy ,czasem na jawie odrzucajacy seksualnie.Ale sni nam sie w roznych seksualnie odrazajacych sytuacjach.Kobiety maja lepiej rozbudowana wyobraznie a wiec i fabula snow jest bardziej wyuzdana.Nie wierze ze rano patrzac na meza chodzacego w gaciach po mieszkaniu nie maj apetytu na mlodzego o 30 lat Adonisa.
            Zdradzamy na kazdym kroku! KObitki jak najbardziej ,w myslach co jest jeszce bardziej nielojalne wobec partnera bo pozbawiamy go kobiecego szacunku jako mezczyzny.
            Wiec skad tyle zaklamania na tym forum?
            Mysle ze to projekcja,Kazda oskarzajac ,deprecjonujac Marte czuje sie lepszasmile,dowartosciowana smile))
            • garibaldia Re: Jakaś jestem dziwna... 19.10.12, 22:12
              Hłe hłe, a ja widzę, że kolegę bardzo ubodło to, że dla części (a nawet wielu) kobiet , facet kolegi pokroju, puszczający się jak tylko jest okazja, jest towarem gorszego sortu. No niestety, fakty trzeba przyjąć na klatę smile Tak jest i tego się nie zmieni.
              W każdym razie liczę, że jak kolegi obecna partnerka ruszy po cichu w długą i przyłapie ją kolega in flagranti to grzecznie przeprosi ,że przeszkadza i zrobi kochankom kawę by mieli jak skończą amory. Wszak to, że wszyscy wszystkich zdradzają i tylko popęd kieruje człowiekiem to rzecz oczywista, więc nie będzie się kolega o taki drobiazg jak bzykanko żony/partnerki z innym obrażał tongue_out

              Ps. śniło mi się wczoraj że jadłam wielkiego torta. zażerałam się słodkościami. sprawdziłam rano na wadze - kurcze... mimo snu nie przytyłam przez noc! szok!
              • falowod Re: Jakaś jestem dziwna... 20.10.12, 08:12
                NIc bardziej mylnego nz twoj osad dotyczacy mojej postawy Gdybys czytala ze zrozumieniem to by ci jednak wyszlo ze bronie autorki prawa do bycia jaka jest i nie oceniam jej.
                Uwazam ze wybrala jak wybrala jej sprawa.!Ma swiadomosc polozenia i jakos chce je rozwiazac.Moja rada -zostawic samo sie rozwiaze.To delikatna sytuacja,ale ma wiele plusow pod warunkiem ze nic nie bedzie sie robic na sile,przys[pieszac,niech sie sprawy tocza swoim biegiem.
                Widzi jak na dloni jakim czlowiekiem jest jej facet i mysle ze nie zaskoczy ja niczym nadzwyczajnym i komplikujacym zycie wszystkim

                Uwazam ze kobiety maja prawo do zdrad jesli aktualny partner im nie odpowiada lub nie spelnia ich oczekiwan.
                Zwiazek dwojga ludzi to wozek ktory sie ciagnie wspolnie ale jesli ktoras ze stron sie wylamuje ,no to musi sie liczyc z reakcja.Wazne aby sie dogadywac i ciezary rozkladac proporcjonalnie ,Cwaniastwo w zwiazku jest rzecza naganna.Partner powinien miec jasnosc sytuacji.

                Natomiast tu na forum kobitki zajazgotaly oburzeniem ktore tylko ujawnilo jaka olbrzymia hipokryzja panuje wsrod spoleczenstwa polskiego.Widze tu silny wplyw moralnosci katolickiej ktora sama w sobie jest wyjatkowo zaklamana i oparta na podwojnych standartach.KK jako instytucja tez daje znakomity przyklad zaklamania co utwierdza wielu ludzi w mniemaniu ze to norma.
                Domyslam sie ze na tym forum biora udzial swiatlesze kobiety ,kazda co najmniej skoczyla szkole srednia a wiec ma sie prawo oczekiwac ze potrafia myslec i wartosciowac.
                Tymczasem ujawnil sie ciemnogrod i grajdolek kulturalny.Jakies leki fobie nieujawnione wczesniej a tu znajdujace ujscie.
                Ja tam Marte popieram ! i nie widze nic niestososwnego w jej zachowaniu.
                Swiat idzie naprzod i proste normy zawarte w dekalogu i ktore kiedys regulowaly prymitywne zycie pasterzy Izraela juz nie wystarczaja do rozwiazywania coraz bardziej skomplikowanych dylematow moralnych.
            • szizumami Re: Jakaś jestem dziwna... 22.10.12, 19:00
              co innego snić i nieco wyobrazni pofolgowaći co innego czynnie zdradzac
              nie rób drugiemu co tobie niemiłe--to KK wymyśliło?
              • falowod Re: Jakaś jestem dziwna... 23.10.12, 22:47
                Sama wlasnie pokazlas jaka hipokrytka potrafia byc kobiety.
                Zdrada jest zdrada,Partenr przestaje byc nr 1 w naszym zyciu i nic tego nie usprawiedliwia.!

                A ty tu krecisz : co innego......bleble !
                Jesli skladacie sobie przysiege wiernosci ,obiecujecie sobie! a nie Bogu,czy urzednikowi .Oni sa swiadkami tylko! waszych zobowiazan ! to gdy partner przstaje cie intersowac bo inny obiekt go przslonil to zdradzasz go! potajemnie ale zdradzasz.Inaczej to wszytsko nie ma sensu.
          • 68marta Re: Jakaś jestem dziwna... 19.10.12, 22:16
            bun.seki napisała:

            > Jakaś dziwna chyba jestem.
            > Od dawna znam mężczyznę, który mi się szalenie podoba. Szalenie. Ja jemu też. I
            > …koniec historii. Bo on jest żonaty. I nie interesuje mnie jak wygląda
            > jego małżeństwo. Patrzę na fakty. Jest mężem innej kobiety, jako potencjalny pa
            > rtner dla mnie nie istnieje, dopóki owym mężem jest. Co więcej, wiem że zupełni
            > e przestałby mi się podobać, gdyby swą żonę próbował zdradzać. Bo właśnie międz
            > y innymi dlatego tak szalenie mi się podoba, że jest przyzwoity i odpowiedzialn
            > y.
            > Nie oceniam kochanek. Absolutnie nie twierdzę, że to one są w jakikolwiek sposó
            > b odpowiedzialne za to, że mężczyzna zdradza żonę. Lojalności wymagam od partne
            > ra a nie od przypadkowej kobiety. Nie mogę tylko pojąć jak można zaufać mężczyź
            > nie, który zdradza(ł) swoją żonę i chcieć budować z nim jakąkolwiek bliską rela
            > cję. No po prostu dziwna jestemwink
            Skąd wiesz czy ten mężczyzna kiedyś nie zdradził swojej zony ale z inną kobieta a nie z Toba?
            Różnie się w życiu układa,jeszcze rok temu pewnie pisałabym tak samo jak Ty ,ze nigdy przenigdy z zonatym. Nigdy nie mów nigdy.
            Gdybym wcześniej wchodziła w takie relacja to uwierz mi ale dziś byłabym dyrektorem regionalnym pewnej firmy.Wtedy mówiłam nigdy.
            Zdradzacze układaja sobie zycie m.in tez z Wami i jakoś im ufacie wchodząc w nowe zwiazki ?
            • martyna2626 Re: Jakaś jestem dziwna... 22.10.12, 13:17
              Generalnie romans z żonatym nie ma racji bytu. Zresztą poczytajcie sobie historię tej dziewczyny: netkobiety.pl/t44710.html to się przekonacie, że to nie ma najmniejszego sensu. Nie można budować swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu.
          • falowod Re: Jakaś jestem dziwna... 23.10.12, 20:53
            Zapewne mloda jestes i malo wiesz o zakamarkach duszy kobiety.Ale nauczysz sie !smile Poznasz z wiekiem ,tylko jiemprzegap tego momentu gdy jeszcze mozesz cos od zycia wyrwac smile
            Ponoc kobiety same siebie nie rozumieja a co dopiero faceta.?
            Czasem jednak trafia sie jakas perla co potrafi zrozumiec faceta ale niestety na ogol pelni role wlasnie kochankismile.
            Jesli facet potrafi ja docenic to zostawia zone i wybiera kochanke.Mysle ze to uczciwsze niz tkwic w toksycznym zwiazku.Jesli tego nie robi znaczy sie jest fiut smile godny pogardy ze strony obu kobiet.
            • cozzycie_80 Re: Jakaś jestem dziwna... 23.10.12, 20:57
              Perła? no proszę Cię, dla mnie to osoba bez kręgosłupa moralnego, naprawdę ufał byś komuś takiego? chciałbyś być z kimś takim?
              Tym bardziej, ze ta perła też zamieni się w żonę i może za chwilę też będzie zołzą big_grin
              • falowod Re: Jakaś jestem dziwna... 23.10.12, 22:10
                Facet inaczej mysli i odczuwa! W kochance szuka substytuta matki,przyjaciolki? w kazdym razie kogos kto go bedzie bezwzglednie akceptowalsmile nie patrzy na to kto byl przed nim,bo podnieca go fakt ze taka wspaniala kobieta jest wlasnie z nim !
                Moralnosc katolicka czy jak kto woli drobnomieszcanska mial inne korzenie tak jak dekalog powstal by regulowac w prosty i jasny sposob zycie plemion pasterskich na prymitywnym poziomie rozwoju.
                Nowoczesnosc codziennie dostrcza nam skomplikowanych problemow moralnych i potrzebna jest inna etyka,bardziej skomplikowana,niejednoznaczna.Tamte normy sie juz zuzyly bo okazaly sie bardzo relatywne .Dzisiaj kobiety same zarabiaja na siebie czasem wiecej niz potrafi facet,,sa niezalezne ,samodzielne a to komplikuje 19w normy klasowego spoleczenstwa.
              • 68marta Re: Jakaś jestem dziwna... 23.10.12, 22:30
                Wiem ,ze piszą tu też kobiety ,które były zdradzane lub nie mogą pogodzić się z tym,że ich byli małżonkowie budują sobie nowe życie z innymi paniami.Na dodatek zabierają do nich dziecko -to już masakra.Może ja miałam łatwiej,ex na razie nikogo nie ma /przynajmniej nic o tym nie wiem,chyba że sam wplatał się w romans z mężatką i to ukrywa -zartowałam oczywiście./
                Falowod masz racje,ze będzie mi trudno wejść w nowy związek,juz powoli się "zamykam" i teraz jest mi z tym dobrze. Nie wiem czy on znajdzie pocieszenie w ramionach zony .Pamiętaj,ze ona wie .Jest z nim na dobre i na złe,ale to złe nie musiało oznaczać zdrady.Wybacza mu wszystkie kłamstwa ,może z miłości a może dlatego ,ze jest uzależniona finansowo-nie wiem.On wie,że ja takim "aniołem" nie jestem.
                • garibaldia "jak to ze lnem było" -Marta 24.10.12, 10:32
                  tu masz zdanie faceta na temat "romansu z żonatym" , wyczerpujące i bez dorabiania ideologii tongue_out
                  forum.gazeta.pl/forum/w,16,139817082,139817277,Ja_wiem_.html
                  • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 24.10.12, 10:53
                    Wiesz co? tak czytam twoje posty i zastanawiam sie PO CO KOBIECIE Z TAKIMI POGLADAMI FACET????
                    Mnie kobieta potrzebna jest do bzykania ,bzykania ,bzykania ...a potem aby gdy fest zmeczony jestem ,przytulic sie do niej od tylu i czuc ja w moich rekach.Nie chce dzieci i robie wszytsko co trzeba aby ich nie miec.Rodzine juz mialem ,wiec cos na jej temat ,dzieci mam -udane i bystrzaki.
                    Chce w czasie bzykania patrzec w oczy partnerki i czuc ze jest jest ze mna dobrze,to mnie nakreca i daje poczucie wartosci.Reszta mnie nie obchodzi!Jak ona ma ochote to pogadam z nia o rzeczach abstarkcyjnych albo przyziemnych lub wyslucham co ma mi do powiedzenia.
                    Nie boli mnie gdy zmienia partnera,widac cos ja uwieralo,ma prawo szukac szczescia ,ja tez !
                    Nie oskarzam ja o cale zlo na swiecie bo wiem ze ludzie musza ze soba rozmawiac aby sie poznac i dopasowac.Jak nie znajduja wspolnego jezyka lepiej sie rozejsc.
                    Kobieta jest mi w zyciu niezbedna .Jest jaka jest z calym jej skomplikowanym swiatem

                    A ja odnosze wrazenie ze ty bys zagazowal caly meski rod tylko dlatego ze ogladaja sie za inna niz twoja pupa.Ogladaja bo twoja widac jest malo atrakcyjna .smile
                    To z ejakis facet pisze jakies swoje eseje na forum nie zmieni faktu ze swiat kmeski i swiat zenski to dwa bieguny ,od zarania !smile
                    • garibaldia To tak nie działa 24.10.12, 11:02
                      Widzisz fakt, że Ty nie umiesz myśleć niczym innym jak fiutkiem i kobiety potrzebujesz jedynie do seksu- na nieszczęście dla Ciebie nie oznacza, że kobiety które Cię nie chcą są brzydkie. big_grinbig_grinbig_grin Musisz sobie z tym jakoś poradzić big_grinbig_grinbig_grin
                      • falowod Re: To tak nie działa 24.10.12, 11:12
                        Moze i nie umiem myslec wg twoich standartow ,ale jakos w zyciu daje sobie rade bez wiekszych problemow.
                        Nie usiluje w kazdym razie moich kobiet ksztaltowac wg swojego obrazu swiata.Biore je takimi jakimi sa,z calym bagazem "dziwactw" i fobii.Dziwactw w moim mniemaniu,mam tego swiadomosc i dlatego slucham ich czasem i w duchu sie usmiecham ,lae to ich swiat ich emocje !smile,nie zamierzam nawet w nie wnikac smile
                    • errormix Re: "jak to ze lnem było" -Marta 24.10.12, 11:16
                      Podziwiam twój upór w forsowaniu swojego punktu widzenia, że kobieta służy do cytuję "bzykania, bzykania, bzykania".

                      Problem polega jednak na tym, że ty w swoim pojmowaniu świata nie rozróżniasz podstawowych zasad, na jakich opiera się związek. Dla ciebie to jest właśnie owo "bzykanie", obowiązkowo dwa razy dziennie i zakończone - również obowiązkowo - "ejakujacją". Ciebie nie interesuje nic więcej poza orgazmem. Cała reszta to tylko didaskalia. Bo ty już "przerabiałeś" małżeństwo i taki układ ciebie nie satysfakcjonuje.

                      Nie rozumiesz za to podstawowej rzeczy, jaką są oczekiwania. Ty oczekujesz seksu, uwolnienia swoich plemników i ewentualnie przytulenia. Ale inni/inne mają inne oczekiwania. Oczekują związku, ze wszystkimi tego konsekwencjami, a więc wspólnego spędzania czasu, rozmów, wspierania się, rozwiązywania problemów, robienia wspólnych zakupów, sprzeczek czy radości z jakichś drobiazgów, słowem - wspólnoty emocjonalnej.

                      Dlatego przekonywanie innych do twojej filozofii opierającej się na bieganiu z penisem na wierzchu mija się zwyczajnie z celem. To co piszesz przypomina mi powiedzenie facetów: "Żyć, jebać i się nie bać". To właśnie twoja filozofia. I wolno ci ją mieć.

                      Tyle tylko, że nie dla każdego wartości zawarte w tym powiedzeniu są wykładnikiem spełnionego życia. Są jeszcze osoby, które chciałby od życia nieco więcej.
                      • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 24.10.12, 11:30
                        Odnosze wrazenie ,ze pisze to kobieta i jestem na 99,9% tego pewiensmile

                        Ale niech ci bedzie! Nie kwestionuje twego punktu widzenia tylko wracam do rzeczy podstwowej ze swiat kobiet i mezczyzn ,ich postzreganie swita to dwa odmienne swity ,pzrystajace niekiedy al e czesciej jak dwa bieguny.
                        Paranoidalne jest wrecz na tym forum nastwienie dyskutantek ze caly rud meski to zdradzacze.
                        Stralaem sie wykazac ze ma to silne podloze biologiczne ,ale wyglada na to ze dyskutanktki uwazaj ze facet powinien reagowac ,myslec ,pzrezywac jak kobieta.Co jest w swietle mojej wiedzy popartej przeczytaniem mnostwa ksiazek i obejrzeniem mnostwa filmow naukowych absurdalne i ignoranckie
                        Jak mozna sie porozumiec jesli jedna plec nie potrafi nawet uchylic rabka swiata drugiej pci? katastrofa! i masakra ! smile -tak bym podsumowal tezy tu padajace
                        Czuje tu wrecz zaduch damskiego szowinizmu .
                        Na szczescie wiem ze sa tez inne kobiety ,bardziej otwarte i rozumiejace swiat z jego zloznoscia i przed takimi wlasnie chyle glowe oddajac im pelny szacunek
                        • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 24.10.12, 11:32
                          Z gory przepraszam wrazliwych ,za liczne bledy ,ktore wynikaja z braku zastanowienia.Szybko pisze i nie koncentruje sie na poprawnosci smile
                        • errormix Re: "jak to ze lnem było" -Marta 24.10.12, 11:42
                          falowod napisał:

                          > Paranoidalne jest wrecz na tym forum nastwienie dyskutantek ze caly rud meski t
                          > o zdradzacze.

                          To nie kwestia paranoi. To kwestia wyboru... forum. Z pewnością nie miałbyś takich odczuć, gdybyś wdał się w podobną dyskusję np. na forum "Mężczyzna". Tam spotkałbyś się z pewnością w poparciem swoich tez.

                          Ale popełniłeś błąd. Bo tutaj są osoby, którym nie zależy wyłącznie na "bzykaniu". Tutaj są osoby, którym zależało na związkach, w których byli. I chociaż im nie wyszło, to jednak nadal mają nadzieję, że udany związek, oparty nie tylko na "bzykaniu" jest nadal możliwy. Oni nie chcą ograniczać swoich oczekiwań, tak jak zrobiłeś to ty. Bo nie przekonasz mnie, że żeniąc się również myślałeś wyłącznie o seksie. Ty po rozstaniu zminimalizowałeś swoje oczekiwania ograniczając się do łóżka, dorabiając sobie przy tym wygodną filozofię, że na cholerę ci damskie fochy, problemy, kłótnie, skoro możesz mieć to zwyczajnie z głowy, a jednocześnie mieć to co sprawia ci fizyczną przyjemność. Ale inni nie zamierzają tego robić. Ot, taka subtelna różnica.
                          • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 24.10.12, 14:19
                            Sorki! po tym poscie przekonales mnie ze jestes facetem ,madrym facetem.
                            Mysle jednak ze za duzo w tobie "poprawnosci politycznej".

                            Praprzyczyna tkwi w niemoznosci poruzumienia sie z uwagi na roznice w rolqach biologicznych.To nie jest moja ideologia ! jak probujesz mi imputowac.Podchwycilem ja w czasie analizy mejej przeszlosci jako doskonale wytlumaczenie braku komunikacji miedzy plciami.
                            Generalnie kobiety sa do"nadawania "a nie sluchanie i cholernie egocentryczne
                            Facet i kobieta na ogol zawsze komunikuja sie na roznych plaszczyznach i stad jest tyle zawilosci nieporozumien.Nie jest moja intencja robic tu kolejny raz wyklad o podstwawowych roznicach w sylwetce psychfizycznej obu plci ale faktem jest ze wywodzac sie ze zwierzat nie zrzucilismy do konca biologicznosc i ona w ustawicznie manipulje obiema plciami.
                            Dopiero uswiadomienie sobie tego brzemiennego w skutki faktu pozwala na lepiej wykorzystywac swiadomosc i dokonywac trafnych decyzji.
                            Ja wiem ze pogodzenie sie z tym wymaga ogromnego wysilku bo KK przywyczail nas do myslenia otym ze jestesmy na szczycie drabiny ewolucyjnej,co w swietle ostatnich okryc zaczyna byc podwazane.Mam na mysli teorie"samolubnego genu"
                            "Czlowiek to brzmi dumnie" -fajne i nosne haslo tylko ze za nim nic nie stoi.Holowcast udowodnil ze czlowiek moze byc najbrutalniejszy zwierzeciem Natury.
                            Nie posadzaj mnie o to ze posluguje sie prymitywnym biologizmem a raczej zachecam do postudiowania problemu doglebniej a zrozumiesz ile mialem racji .
                            Sedecznie pozdrawiam smile
                    • barmanka_prl Re: "jak to ze lnem było" -Marta 24.10.12, 13:33
                      falowod napisał:

                      > Mnie kobieta potrzebna jest do bzykania ,bzykania ,bzykania

                      No przecież wiemy.

                      > Chce w czasie bzykania patrzec w oczy partnerki i czuc ze jest jest ze mna dobr
                      > ze,to mnie nakreca i daje poczucie wartosci.Reszta mnie nie obchodzi!

                      No już dobrze, rozumiemy.

                      > Kobieta jest mi w zyciu niezbedna .

                      Oczywiście.

                      Jako koneser ars amandi na pewno wiesz, że wczoraj był międzynarodowy dzień seksu oralnego. Jak obchodziłeś ten niezwykły dzień? Normalna kobieta potrzebuje faceta, a nie wibratora marki falowod, więc schowaj swoje marzenia głęboko w rozporek. Rozpinaj przed gumowymi lalkami. One mają takie oczy, że twoje poczucie wartości wystrzeli w kosmos jak w opowieści przytoczonej przez Garibaldię. Przecież jesteś tego wart!

                      Errormix jest kobietą, ja jestem facetem... świat stanął na głowie.
                      • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 24.10.12, 14:05
                        Zastanawia mnie jeszcze jedno pytaniesmile czemu to forum ma sluzyc? Czy to ma byc pomost do zrozumienia sie nawzajem czy postawienia na watpliwej jakosci normy i trwanie na nich niczym w reducie Ordona?
                        Odnosze wrazenie ze kobitki tu biorace udzial wcale nie maja zamaiaru nadstawiac ucha tylko chca wyartykulowac swoj zal do swiata facetow ze sa niezrozumiane ze swoimi emocjami i wartosciami.Na dodatek jeszce aby walneli sie w piersi i zakrzykneli "mea culpa! Tak jestesmy od urodzenia z charakteru podli i zli !"
                        Inne punkty widzenia odpadaja smile a dlaczego bo nie sa kobiece !
                        Ja swoje w malzenstwie przezylem ,znam co to zyc z 1000%(!) kobieta i wybaczcie ale jesli chcecie dbac o jakosc waszego malzenstwa to nalezy nadsluchiwac co wasz facet ma do powiedzenia ,ale najciekawsze jest to czego nie mowi smile.Inaczej skonczycie jak moja ex jest -juz nie moja ku mojej uldze i radoscismile
                        • barmanka_prl Re: "jak to ze lnem było" -Marta 24.10.12, 14:16
                          falowod napisał:

                          > Odnosze wrazenie ze kobitki tu biorace udzial wcale nie maja zamaiaru nadstaw
                          > iac ucha

                          A ja odnoszę wrażenie, że nie widzisz różnicy pomiędzy przyznaniem ci racji, a rozumieniem o co ci chodzi. Zapewniam Cię, że jesteś doskonale rozumiany przeze mnie, przez Ewelę, Garibaldię, Kaspra, Errormixa, Zegnaj_kotku... i wielu innych.

                          >.Inaczej skonczycie jak moja ex jest -juz nie moja ku mojej uldze i radoscismile

                          Obawiam się, że ty już skończyłeś jak mój ex: samotny i na skraju załamania nerwowego.
                          • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 25.10.12, 06:00
                            Poniewaz masz maniere przenoszenia dyskusjei ogolnej na bardzo osobista ,zapewnie cie ze bardzo sie dobrze czuje jako singiel i poczulem po rozwodzie ktory byl z mojej inicjatywy ze nareszcie ze zyje !.Nie mam zalamania nerwowego ,nareszczie jestem panem swego czasu i kaprysow(!) i nie obciaza mnie odpowiedzialnosc za kobiete- bluszczasmilektora jako partnerka w niczym(!) sie sprawdzila a tylko mnie hamowala.
                            Mysle ze dobrze jest pokazywac inny punkt widzenia i niekoniecznie musicie sie z nim zgadzac bo w sumie mam madzieje ze pelnie swoista misje edukacyjna i terapeutyczna pokazujac odmienne podejscie do zagadnien w ktorych nalezy byc kreatywnym a nie tkwic w skostnialych pogladach.
                            • kasper254 Re: "jak to ze lnem było" -Marta 25.10.12, 07:15
                              1.Error zdaje się wykazywać, że twoja postawa, falowod, jest mniej warta, a inni - ci, którzy chcą więcej - są bardziej wartościowi. To niezupełnie tak. Inni chcą po prostu czegoś innego. Jeśli to, co wyznajesz, robisz; jeśli twoja aksjologia daje ci zadowolenie, wszystko w porządku do momentu, w którym uprzedmiotowiona przez ciebie kobieta uprzedmiatawia ciebie. Twoje widzenie świata mieści się jak najbardziej w ogólnym dzisiejszym relatywiżmie - postmodernizmu, jak to się fajnie mówi, czy też "płynnej rzeczywistości".
                              2.Ja nie zamieniłbym twojego widzenia na twój i tak po prostu mi ciebie żal. Jesteś szczery, więc parę słów osobistych: pieknie jest mieć dom, do którego wracasz z potężnych codziennych ciemności, otaczających cię niemożnością, obojętnością, a czasami niemalże wrogością, że zdajesz się piaskem na pustyni. Dobrze jest wiedzieć, że ktoś na ciebie czeka - z uśmiechem, słowem, życzliwością. Już nie jesteś tylko w garstce żywych i samotnych pośród morza nieżyjących, ale człowiekiem. Jesteś. To też miłość, a nie tylko czy przede wszystkim - biologia.
                              • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 25.10.12, 07:55
                                Nie musisz mi pisac ze ci mnie zal,odruchu skruchy u mnie nie znajdziesz smile
                                Odnosze wrazenie ze chcesz wywolac u mnie poczucie winy: oto facet ktory ma kiepskie relacje z kobietami,uprzedmiotawia je, jest be!smile wierz mi ale moje obecne kobiety chca byc ze mna,chca tego bzykania bo ich faceci im tego nie dajasmile.Ja nie mam ochoty dzielic z nimi moich rozterek,daje sobie sam swietnei rade,nareszcie nie musze sie liczyc z opinia partnerki i potem zbierac owoce glupich WSPOLNYCH decyzjismile
                                Poza tym :co to za dom gdy wiecznie sa jakies ciche dni ? gdy zona ma wiecznie pretensje o to ze zyje ? a prosta sparwa zeby zalatwic cos w urzedzie urasta do rangi wyprawy na biegun?!
                                Dom moze byc naprawde fajny bez kobiety zrzedzacej ze TV za glosno ,ze muzyka za glosnoi ze pod prysznicem mokro itd itp. nic w zamian nie dajc a seks wydzielany jest jak lekarstwo.
                                Obecnie wszelkie tego typu rozterki mamza soba .Seksu mam ile chce,kobiety mi posprztaja a jak maj ochote to i ugotuja w zamian za te odrobine cieplej intymnosci ktora nas laczy.
                                Mam trzy mezatki z ktorymi sie spotykam co drugi dzien i jest mi fajniesmile.Nareszczie wiem ze zyje .Zaluje ze wczesniej nie podjalem wlasciwej decyzji o zakonczeniu malzenstwa.
                                Zaluje ze bylem frajerem i wierzylem w to wszystko o czym ty wyzej napislassmile.Teraz nie wierze,nie jestem cynikiem ,mam swe wartosci ale uwazam ze za malo jest praktycznego podejscia do zagadnien damsko/meskich ,a za duzo idealizmu.Faceci ustepuja pod kobieca wizja zwiazku a to blad.Facet powinien kierowac zwiazkiem i gdy kobieta tego nie akcpetuje ..wymienic kobiete smile Jak to spewa Fronczeskismile Kobiete trzeba trzymac krotko! a krotko -to nie znaczy dlugo!
                                Wlasciwie to mnie powinno byc cie zal.smile Tkwisz w zwiazku ktory cie nie zadowala bo po co bys tu siedziala? powinnas sie bzykac z partnerem i on powinien byc calym twoim swiatem!
                                Ja tu sobie zagladam wylacznie w ramach rozrywki intelektualnej ,oczekujac jakichs sensownych argumentacji do przeanalizowania a spotykam kit!

                                • 68marta Re: "jak to ze lnem było" -Marta 25.10.12, 22:58
                                  falowod napisał:
                                  Obecnie wszelkie tego typu rozterki mamza soba .Seksu mam ile chce,kobiety mi p
                                  > osprztaja a jak maj ochote to i ugotuja w zamian za te odrobine cieplej intym
                                  > nosci ktora nas laczy.
                                  > Mam trzy mezatki z ktorymi sie spotykam co drugi dzien i jest mi fajniesmile.Nar
                                  > eszczie wiem ze zyje .Zaluje ze wczesniej nie podjalem wlasciwej decyzji o zak
                                  > onczeniu malzenstwa.
                                  > Zaluje ze bylem frajerem i wierzylem w to wszystko o czym ty wyzej napislassmile.T
                                  > eraz nie wierze,nie jestem cynikiem ,mam swe wartosci ale uwazam ze za malo je
                                  > st praktycznego podejscia do zagadnien damsko/meskich ,a za duzo idealizmu.Face
                                  > ci ustepuja pod kobieca wizja zwiazku a to blad.Facet powinien kierowac zwiaz
                                  > kiem i gdy kobieta tego nie akcpetuje ..wymienic kobiete smile Jak to spewa Fronc
                                  > zeskismile Kobiete trzeba trzymac krotko! a krotko -to nie znaczy dlugo!
                                  > Wlasciwie to mnie powinno byc cie zal.smile Tkwisz w zwiazku ktory cie nie zadowa
                                  > la bo po co bys tu siedziala? powinnas sie bzykac z partnerem i on powinien by
                                  > c calym twoim swiatem!

                                  Specjalnie tak prowokujesz? Po co ? Wcześniej radziłes mi: "Bylebyś nie krzywdziła jego zony".Spotykasz się z trzema mężatkami ,więc krzywdzisz trzech męzów.
                                  Pisałeś,że zone wymieniłeś na bardziej efektywny egzemplarz.Tu widzę,ze to są jednak egzemplarze.Nie za bardzo wierze w to co tu napisałes,wiec nawet nie zapytam czy jesteś w takich "układach"szczęśliwy.
                                  • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 26.10.12, 08:31
                                    wsztawilem sie za toba bopasujesz do mego konceptu swiata.Nie kazdy facet ,nie kazda kobieta musi zyc w formalnym zwiazku zwanym malzenstwo .To stereotyp zaszczepiony nam przez opresyjne panstwo,religie. Nikt sobie nie zdawal sprawy z tego ze czlowiek nazwyczjniej moze sie w takim sformalizowanym zwiazku nie odnalezc!,Niestytety biologia swoje robi i tak facet jak i kobieta zyc nie moga bez seksu.To jest zakodowane w w podwzgorzu (najstarszej ewolucyjnie czesci mozgu pamietajacej okres gdy bylismy jamochlonami )i czy nam sie to podoba czy nie od czasu do czasu daje znac o sobie i albo feromony nas pchaja ku sobie i szukamy partnera ,albo samozaspokajamy sie co z punktu widzenia psychiki jest mniej komfortowe i jakosciowo gorsze.Odczuwamy roznice bo Natura tak nami steruje aby byla wymiana genow .Biologia idzie jednym torem a psychika drugim.No niestety tak jest ze nie zawsze w czlowieku jest harmonijne wspolgranie miedzy psyche a biologa ,to temat na inna dyskusje .
                                    Bzdety ze czlowiek to cos wiecej niz bilogia mozna miedzy bajki wlozyc.Mam tu przed soba wyniki badan nad agresja ludzka i wynika z nich np ze wsrod kobiet o podwyzszonym stopniu testosteronu ta agresja jest wyzsza niz u przecietnej kobiety.Podajc odpowiednie leki i obnizajac poziom testosteronu ta agresja opada do zadanego poziomu.Tak ze te wszystkie "suki" , ktore rzucily ci sie do gardla sa sterowane podwyzszonym poziomem testosteronu a wiec hormonu meskiego.,bo to on zadzialal.To samo dzieje sie z facetami.Tyle ze oni maja jeszce inne hormony ktore intensyfikuja poziomtestosteronu a wiec agresji co w resultacie prowadzi do skutkow smiertelnej rywalizacji miedzy nimi.
                                    Jesli cie to interesuje to plecam ksiazke Susan Pinker pt"Paradoks plci"( kupisz za 10 w taniej ksizce wydawnictwo Czarna Owca),Morrisa"Naga malpa" ,Dawkinsa"Samolubny gen".Polecam tez Wislockiej "SZtuka kochania" .Ta ostania bez oslonek obnaza bio-chemiczne podloze tej tutaj tak idealizowanej milosci .
                              • errormix Re: "jak to ze lnem było" -Marta 25.10.12, 08:46
                                kasper254 napisał:

                                > 1.Error zdaje się wykazywać, że twoja postawa, falowod, jest mniej warta, a inn
                                > i - ci, którzy chcą więcej - są bardziej wartościowi.

                                To nie tak. Ja nie mam zamiaru nic nikomu wykazywać, bo w gronie facetów, których znam w życiu realnym jest nawet spore grono osób o identycznych poglądach jak falowod. No, bo od kogo innego usłyszałbym powiedzenie o tym, że najważniejsze w życiu to "Żyć, j...bać i się nie bać"? big_grin

                                Co prawda, znaczna część z nich to osoby o mentalności tzw. karków w dresach, dla których kobieta to substytut gumowej lali, która stanowi dodatek do złotego łańcucha, BMW i z którą związek opiera się na "ustawicznym robieniu loda, trzy razy dziennie, obowiązkowo z połknięciem, a jak do tego zrobi obiad, to już super!". I bez względu na to jak bardzo tego typu podejście do kobiety jest obrzydliwe i prymitywne, to owi faceci na brak zainteresowania wcale nie narzekają, są tacy, którzy patrzą na nich z zazdrością, a o liczbie partnerek jakie mają większość tzw. prawdziwych mężczyzn może tylko pomarzyć.

                                Problem polega jednak - i tu znowu się powtórzę - na wzajemnych oczekiwaniach. Jeśli facet oczekuje od kobiety tego co napisałem wyżej, a kobieta jest przekonana, że taki układ będzie ją satysfakcjonował, to nic nam do tego. Mało tego. Oni w takim układzie mogą o wiele dłużej funkcjonować niż pozostali, dla których związek to "domowe ciepło, kominek i gromadka dzieci biegających po mieszkaniu".

                                Każdy z nas ma inny obraz związku. I każdy z nas bardziej lub mniej świadomie dobiera partnera na podstawie oczekiwań. Falowod chce tylko seksu dwa razy dziennie. I ma. Jego kobiety najwidoczniej też tylko chcą, no bo po co im podniesiona klapa w WC, jego brudne gacie na podłodze w łazience czy ciągłe przesiadywanie przed telewizorem z pilotem w ręku?

                                Nie zmienia to jednak faktu, że jak czytam jego wpisy to tak jakbym czytał o zwykłej prostytucji.

                                Za obiad i przytulenie big_grin
                                • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 25.10.12, 09:57
                                  Starasz sie byc strasznie "poprawny "smile i przesadzasz z ta prostytucja.To ja zbieram smietanke a ze przy okazji uszczesliwiam innych ?
                                  Ja nie zadam od nich przytulania czy zrobienia mi cos fajnego do jedzenia.One same z tym wychodza.To one wyluzowane chca eksperymentowac w lozku bo czuja sie swobodnie i zrelaksowane .Przyszly po cieplo do mnie i fajnie sie uzupelniamy.
                                  Moze twoja wrzliwosc jest nieco nadmierna ,ale kobiety z ktorymi sie spotykam chca mej cielesnosci i sa do tego stopnia zadowolone ze same z wlasnej inicjatywy robia mi rozne przyjemnosci smile
                                  Mysle ze znowu mamy tu do czynienia z tzw roznicami wiekowymi interlokutorow.Kobieta powiedzmy do 30tki inaczej postrzega/pzrezywa swiat ,a gdy ma juz hormony ustabilizowane i jest w tzw "women in her prime time" zupelnie inaczejpatrzy na swiat a juz zupelnie inaczej kobieta po 50tce
                                  Inaczej tez odbieraja zmyslami.
                                  A tak na marginesie to bede sie czepial ,mam w domu porzadek i brzydze sie skarpetkami na podlodze.
                                  • errormix Re: "jak to ze lnem było" -Marta 25.10.12, 10:19
                                    falowod napisał:

                                    > Przyszly po cieplo do mnie i fajnie sie uzupelniamy.

                                    Mimo moich szczerych chęci nijak nie mogę się dopatrzyć w twoim modelu tego "ciepła". Bo gdzie tu to ciepło, skoro one do ciebie przychodzą, wskakujecie do łóżka, one "uwalniają twoje plemniki", ty też sprawiasz im przyjemność i na tym się kończy.

                                    Trochę chyba mylisz pojęcia. Nazywanie ciepłem miłości fizycznej jest, moim zdaniem, swego rodzaju ułomnością emocjonalną. Tak zachowują się osoby niezdolne do głębszych uczuć. Utożsamiają ciepło z orgazmem. Co innego gdybyś mnie przekonywał, że one przychodzą ciebie i siebie zwyczajnie zrelaksować. Ale ciepło? Gdzie to ciepło? Lokówki im w tyłek podczas tego seksu wkładasz, czy jak? big_grin

                                    Rozumiem też, że tylko i wyłącznie to one po to ciepło przychodzą. Ty tego ciepła nie potrzebujesz. Ciebie w pełni satysfakcjonuje akt seksualny. A może to po prostu jest tak, że ty nie masz wzorców takiego domowego ciepła? Albo po swoich wcześniejszych doświadczeniach zwyczajnie boisz się w to ciepło zainwestować.

                                    Bo z tego co piszesz wynika, że boisz się kłótni, boisz się babskiego zrzędzenia, boisz się zobowiązań, boisz się poważnego związku, boisz cię całodziennej obecności kobiety w swoim życiu...

                                    Pocieszę cię. Wszyscy się boją. Tyle tylko, że niektórzy biorą to na klatę ze wszystkimi potencjalnymi konsekwencjami. Żadnych kompromisów. Wszystko, albo nic. I żadnych gumowych lal.
                                    • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 25.10.12, 10:52
                                      Nadinterpretujesz. Facet czujacy kobiete pod soba /na sobie przezywa to inaczej.Orgazm orgazmem ,fajny jest wystrzal hormonow w mozgu .Jest jednak cos jeszce dlugo przed co czasem jest subtelniejsze i na poziomie kosmicznym,to jest to co hinduizm odkryl w Tantrze;boski element.Jesli tego nie odczuwasz to mysle ze pora zaczac penetrowac zakamarki meskich emocji w czasie polaczenia z kobieta .
                                      Emocje o ktorych piszesz nie sa mi obce wiem co masz na mysli .Mam juz za soba malzenstwo i srednio mi sie podobalo,dlugo szukalem odpowiedzi na pytania ktore sie zrodzily w pewnym momencie w mojej glowie ,sporo sobie postudiowalem roznych zagadniem z psychologii ,socjologii i swoje wiem .Partnerzy musza sie komunikowac i chciec aby zwiazek byl udany dla obojga a nie tylko dla jednej osoby .Zas przy duzej rozbieznosci oczekiwan lepiej niech kazde idzie w swoja droge skoro nie mozna odnalezc plaszczyzny na ktorej mozna sie komunikowac .W pzrdciwnym razie oboje sie unieszczesliwiaja .NA WLASNE ZYCZENIE!
                                    • to.ja.kas Ło matko Error... 26.10.12, 19:01
                                      .....dziewczyno...ale dałaś do pieca wink)))

                                      No dobra żartowałam. Ale uśmiałam się do łez wink
                            • barmanka_prl Re: "jak to ze lnem było" -Marta 25.10.12, 10:24
                              falowod napisał:

                              > Poniewaz masz maniere przenoszenia dyskusjei ogolnej na bardzo osobista...

                              Naprawdę big_grin ? A co to jest?:

                              falowod napisał:

                              >Zaden to argument ! i nie przenos dyskusji an poziom osobisty bo to jest po prostu >chamstwo i swiadczy niezbyt o twoim poziomie ,co kaze mi wspolczuc twojemu partnerowi >ze ma taka zyciowa partnerke.Nie zdziwilbym sie wiec gdyby okazlo sie ze jednak tez jest >rozsiewaczem plemnikow smile jak kazdy typowy mezczyzna.

                              Przypomnę Ci, że to Twoja "riposta", gdy wykazałam, że pomieszały Ci się wszystkie działy, ceny i tytuły książek wydawnictwa Czarna Owca. Widać bardzo cię to ubodło, że kobieta zwraca ci uwagę. Gdy natomiast zasugerowałam, byś dla dobra dyskusji sprawdził co to jest memetyka - w ogóle nie byłeś łaskaw odpowiedzieć. Ale wiem, że sprawdziłeś, bo w którymś z Twoich elaboratów pojawiło się odniesienie do "Samolubnego genu". Dobre i to.

                              Jakiej dyskusji ty w ogóle chcesz, zastanów się big_grin Bo ja odnoszę wrażenie, że wszyscy cię doskonale rozumieją i chcą dyskutować, tylko ty jakoś nie potrafisz. Bo nie możesz przeboleć, że zamiast kiwać z podziwem głową: "jaki ten falowod mądry i jakie nieskostniałe poglądy głosi, ach jakiż świetlisty kaganek oświaty majta mu się na szyi!" my staramy się wykazać, że na świecie zawsze jest, było i będzie miejsce dla takich jak Ty i dla takich jak my. Pełno jest na świecie niespełnionych pań Bovary, które za kilka tanich komplementów zrobią ci loda i podniosą poczucie twojej wartości. Ale jest też sporo ludzi, którzy pomimo posiadania całej twojej wiedzy na temat biologii - cenią sobie zupełnie inne wartości. C'est la vie.
                              • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 25.10.12, 10:35
                                Nie lubie loda smile a watek o stronie Czarnej Owcy nic a nic nie wniosl do dyskusji .PO PROSTU KIT!
                                Rozmawiamy o Marcie i jej problemie a ja staram sie pokazac inny aspekt problemu ,bo widze go wieloplaszczyznowo a nie wartosciujaco -potepajacym smile
                                • barmanka_prl Re: "jak to ze lnem było" -Marta 25.10.12, 11:37
                                  falowod napisał:

                                  > watek o stronie Czarnej Owcy nic a nic nie wniosl do dysku
                                  > sji .PO PROSTU KIT!

                                  Poleciłeś "Paradoks płci" jako "rarytasik". Uważam, że to był świetny zaczyn merytorycznej dyskusji.


                                  > Rozmawiamy o Marcie i jej problemie a ja staram sie pokazac inny aspekt probl
                                  > emu ,bo widze go wieloplaszczyznowo a nie wartosciujaco -potepajacym smile

                                  Ja też nie oceniam Marty, nie potępiam, nie wartościuję. Ale widać, że sytuacja nie jest dla niej ani komfortowa, ani docelowa. Opisała swoją sprawę jako problem. I jakkolwiek wielopłaszczyznowo byś na jej problem nie patrzył - trwanie w tej sytuacji ona sama uważa za niedobre. Twoje panie Bovary swoich relacji z tobą nie opisują. Załóżmy, że póki co problemu nie mają. Dlatego też ich przypadku tu nie rozpatrujemy. Rozumiesz różnicę?

                                  A tak poza tym... twoje poglądy wcale nie są takie nowoczesne jak myślisz. Ty się świetnie rozumiesz ze swoimi paniami Bovary i wszyscy są zadowoleni.

                                  Inni - ci o "skostniałych" poglądach też się świetnie rozumieją i są zadowoleni. Nic im nie przeszkadza w osiąganiu licznych orgazmów o jakości, o jakiej ci się pewnie nie śniło. Bo najlepszym afrodyzjakiem i najsilniejszym feromonem jest nie tylko wzajemne porozumienie, ale po prostu niczym nieskrępowana miłość.
                                  • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 26.10.12, 10:03
                                    Nie odmawiam ci racji mam tylko zastrzezenie : o jakiej ty milosci piszesz?.
                                    Moim zdaniem ilu ludzi na planecie tyle definicji miloscismile i mysle sobie tez ze kazda kobieta inaczej definiuje milosc tzw emocjonalna tzn dla kazdej ma ona inna game .

                                    Moje panie Bovary poszukuja fizycznosci i nic w tym zlego choc ostatnio jedna wyznala mize zakochala sie we mnie i sama nie wie co ma z ym fantem zrobic .Odpowiedzialem ze nic.Niech sie cieszy ,wzlatuje ponad obloki i nie kombinuje smilebo uruchomila wlasnie bardzo delikatny mechanizm ktory latwo popsuc smile a naprawic sie prawie nigdy nie da smile
                                    • barmanka_prl Re: "jak to ze lnem było" -Marta 26.10.12, 23:53
                                      falowod napisał:

                                      > Moje panie Bovary poszukuja fizycznosci i nic w tym zlego choc ostatnio jedna
                                      > wyznala mize zakochala sie we mnie i sama nie wie co ma z ym fantem zrobic .

                                      Jezus Maria Peszek.... przegrzałeś lokówkę. Albo pani Bovary niechcący uruchomiła aplikację "o ja głupia, zakochałam się". A potem "Dlaczego ja?", "Trudne sprawy", "Ukryta prawda". Ale od czego instrukcja firmy falowod? Oto ona:

                                      > Odpowiedzialem ze nic.Niech sie cieszy ,wzlatuje ponad obloki i nie kombinuje smilebo
                                      > uruchomila wlasnie bardzo delikatny mechanizm ktory latwo popsuc smile a naprawi
                                      > c sie prawie nigdy nie da smile

                                      Niezawodny wibrator marki falowod teraz w najniższej cenie. Zamów już dziś! A dostaniesz lokówkę gratis. I pamiętaj: w razie problemów z aplikacją "o ja głupia, zakochałam się" zawsze możesz liczyć na bezpłatny serwis "rozwód i co dalej?" Falowod. Twój wielofunkcyjny wibrator. Zamów teraz.
                      • malgolkab Re: "jak to ze lnem było" -Marta 26.10.12, 09:29
                        barmanka_prl napisała:

                        > Normalna kobieta potrzebuje faceta, a nie wibratora marki falowod, więc schowaj swoje marzenia głęboko w rozporek.

                        Z tym się akurat nie zgodzę - wiele normalnych kobiet z różnych względów nie chce związku, a tylko własnie takiego wibratora, czy jak wolisz faceta do bzykania. I nic w tym złego, jesli obie strony to akceptują.
                        • to.ja.kas Re: "jak to ze lnem było" -Marta 26.10.12, 19:21
                          Fakt Małgo....jeśli jej pasuje to dlaczego nie. Nie znam jednak ANI JEDNEJ samotnej kobiety, która mimo zarzekania się, że "ja to tylko seks" nie ma za sobą związku, który opłakała mimo, że na zewnątrz to ona przecież "tylko seks a związki są fuuuuj". Mało tego, wielka rzesza tych "samodzielnych, co to tylko seks" ma za sobą bycie tą trzecią i rozpacz kiedy związek się rozpadł. Dawno już zrozumiałam, że ta decyzja, że "ja to tylko seks i nic więcej" nie jest spowodowana świadomą decyzją a brakiem możliwości i godnego obiektu rokującego coś więcej. Zresztą i ja i Ty jesteśmy tego żywym dowodem tongue_out

                          Z zasady kobiety najczęściej chcą CZEGOŚ, czasami niestety idzie im zadowalać się wibratorem marki falowod. Bo wokół nic co rokuje więcej niż orgazm i ejakulacja.
                          Takich co od początku do końca, szczerze i celowo, nawet przypadkiem nie wdają się w romanse i uwikłanie uczuciowe znam sztuk jedną. Reszta tylko się odgraża, że nigdy więcej. Do czasu, póki nie spotka takiego przy którym odgrażać się przestaje. Jak nie wyjdzie, znowu się odgrażamy i znowu do czasu póki nie stanie na naszej drodze ktoś godny naszych uczuć. Takie jest życie. Jak napisała Litery, życie w parze jest fajne, kupowanie razem pasty do zębów jest fajne, mieć marudzić na kogo jest fajne, chorować przy kimś, kto poda herbatę i pójdzie do apteki po lekarstwa (co właśnie czynię) jest fajne. Ale rozumiem, sama z tych mocno odgrażających się byłam. Więc po prostu rozumiem. wink)))

                          A ja mam wrażenie falowod, że dla Ciebie seks nie idzie w parze z miłością i związkiem...bo....? Może ona Cię nie kochała? A może Ty nie umiesz kochać. Wierz mi, że związek to nie tylko zakupy, często też seks. Ba, fajny seks. Ale Ty to wiesz, tylko wyparłeś. wink
                          • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 27.10.12, 11:16
                            mam tego swiadomosc ze wyparlem,nie udalo sie! ,za duzo zainwestowalem w malzenstwo .Moze za duzo!? zrozumialem ze taki zwiazek z tabliczka akt malzenstwa to swoista gra miedzy dwojgiem ludzi.Jak ktos ma czas i checi ,czemu nie ? Ja nie mialem i w sumie mysle ze podjalem wlasciwa decyzje .Relacje z dziecmi mam super i one w zasadzie zaspokajaja to co najlepsze z mego formalnego zwiazku.Mysle ze osiagnalem na obecnym etapie to co najlepsze dla faceta .
                            Przyszlosc? jakos sie ulozy! Kazdy idzie do piachu !,tyle ze ja pojde spelniony, ze swiadomoscia ze nic mi z zycia nie ucieklo!
                            Pokazuje wam moje panie jak mysli facet ! smile Nie uroncie tego !
                            • logicman Re: "jak to ze lnem było" -Marta 27.10.12, 17:42
                              To miałeś podobnie jak u mie z tym małżeństwem i u mnie również uruchomił się mechanizm wyparcia. Tyle tylko, że jeszcze nie doszedłem do takiego etapu pogodzenia się z samym sobą i swoimi potrzebami jak Ty. Myślę, że jeszcze kilka lat przede mną. Teraz jestem na etapie "nigdy więcej bab" wink
                              • zabelina Re: "jak to ze lnem było" -Marta 27.10.12, 22:42
                                logicman napisał:

                                > To miałeś podobnie jak u mie z tym małżeństwem i u mnie również uruchomił się m
                                > echanizm wyparcia. Tyle tylko, że jeszcze nie doszedłem do takiego etapu pogodz
                                > enia się z samym sobą i swoimi potrzebami jak Ty. Myślę, że jeszcze kilka lat p
                                > rzede mną. Teraz jestem na etapie "nigdy więcej bab" wink

                                Nasze małżeństwa to wynik naszych wyborów. I trzeba wziąć tą odpowiedzialność na plecy, mimo, że to cholernie trudne...Potrzeby zwyczajnego człowieka, to bynajmniej nic z tego co tutaj propaguje Falowod czy jak mu tamsmile
                              • falowod Re: "jak to ze lnem było" -Marta 28.10.12, 01:18
                                smile eee....od razu nigdy bab!smile choc cie doskonale rozumiem .Mysle ze dasz sobie rade .Pierwsze miesiace sa niezbyt ciekawe szczegolnie jak ta osoba jest silnie wrukowana w psychike,ale z czasem mija .Trzeba sobie powiedziec jasno ze nasza wina w tym tez jest ze malzenstwo sie rozpadlo i znalezc te wine.Poczujesz sie lepiej bo bedziesz bogatrzy o pewne doswiadczenie .Sporo rozmawialem z kobietami nie ujawniajac ze to moj problem .Przyjscie do siebie zajelo to ok 3lat.Potem uznalem ze warto by sie rozejrzec za kims bo samemu jakis niezbyt smile dobrze.Uznalem ze ostrozniejsze podejscie do deklaracji jest wskazane i wnikliwsza obserwacja
                                plci przeciwnej wielce wskazana.Jest wiele kobiet na portalach randkowych ktore poszukuja faceta do lozka a nie na zycie.Te ostatnie omijac szerokim lukiem smile lub z gory odpalac !przy probie nawiazania kontaktu.Ulozy sie samo !czego ci zycze i pozdrawiam
      • mola1971 Re: Romans z żonatym 26.10.12, 23:38
        68marta napisała:
        > Zacznę w wielkim skrócie od początku.Po rozwodzie spotkałam po wielu latach swo
        > ją pierwszą miłość.

        Marta, kiedyś na własnej skórze podobną do Twojej historię przerabiałam. Dla mnie to odległa przeszłość jest, niczego nie żałuję, bo czego się nauczyłam (przede wszystkim o sobie) to moje.
        Posłuchaj sobie tego smile
        • 68marta Re: Romans z żonatym 27.10.12, 23:20
          mola1971 napisała:

          > 68marta napisała:
          > > Zacznę w wielkim skrócie od początku.Po rozwodzie spotkałam po wielu lata
          > ch swo
          > > ją pierwszą miłość.
          >
          > Marta, kiedyś na własnej skórze podobną do Twojej historię przerabiałam. Dla mn
          > ie to odległa przeszłość jest, niczego nie żałuję, bo czego się nauczyłam (prze
          > de wszystkim o sobie) to moje.
          > Posłuchaj sobie tego smile
          Posłuchałam,utwór na pewno daje do myślenia ale..no własnie urwać ,czy walczyć?
          • mola1971 Re: Romans z żonatym 27.10.12, 23:58
            Ja urwałam i nigdy, nawet przez sekundę tego nie żałowałam. Bolało (choć dużo mniej niż prawie 2 lata tkwienia w tym g...), jeden wieczór przeryczałam, ale to był tylko jeden wieczór. Potem poczułam wolność smile Od przeszłości i powoli, małymi kroczkami zaczęłam żyć teraźniejszością i przyszłością.
            A Ty zrobisz jak zechcesz, to Twoje życie jest.
            • 68marta Re: Romans z żonatym 28.10.12, 00:27
              mola1971 napisała:

              > Ja urwałam i nigdy, nawet przez sekundę tego nie żałowałam. Bolało (choć dużo m
              > niej niż prawie 2 lata tkwienia w tym g...), jeden wieczór przeryczałam, ale to
              > był tylko jeden wieczór. Potem poczułam wolność smile Od przeszłości i powoli, m
              > ałymi kroczkami zaczęłam żyć teraźniejszością i przyszłością.
              > A Ty zrobisz jak zechcesz, to Twoje życie jest.

              Powoli się uwalniam,coraz mniej o nim myśle. Wiem,ze będzie dzwonił lub pisał ,bo nie wyobraża sobie ,że stracimy kontakt .Uważa ze zawsze możemy pójść na kawę /teoretycznie możemy -tylko po co?/.On nie chce nikogo krzywdzić ale rani wszystkich .Najmniej mnie ,bo nie przeżyliśmy razem kilkunastu lat .Nie było go w moim życiu i całkiem fajnie sobie radziłam.
              • mola1971 Re: Romans z żonatym 28.10.12, 12:11
                Najważniejsze jest podjęcie decyzji i trzymanie się jej jak pijany płota wink
                Dzwoni - nie odbierać. Pisze maile/smsy - kasować bez czytania. W końcu się znudzi i przestanie szukać kontaktu.
                I nie zastanawiaj się nad tym kto w tym układzie jest najbardziej poszkodowany, bo to bez sensu. Tak samo bez sensu, jak ten układ, z którego dobrego wyjścia nie ma. Najlepiej się w ogóle w coś takiego nie pakować, ale to się wie już po. Byle tylko wnioski na przyszłość z tego wyciągnąć i nigdy więcej się w takie chore relacje nie wikłać.
          • zofiulina1971 Re: Romans z żonatym 28.10.12, 14:04
            Marta, w jaki Ty sposób chcesz "walczyć"? Co to wg Ciebie znaczy? Czekać, aż żona się wścieknie i wykopie faceta za drzwi? I mieć nadzieję, że może kiedyś facet wpadnie w Twoje stęsknione ramiona?

            Ja akurat mam w moim CV doświadczenie w postaci dość krótkiego (na szczęście nie skonsumowanego) romansu z żonatym. Zerwałam tę relację w momencie, gdy pan oznajmił rodzinie, że się zakochał i że chce być ze mną.

            Ja nie chciałam brać na siebie odpowiedzialności za rozbicie czyjejś rodziny, za rozpacz innej kobiety, za płacz tamtych dzieci, nie wzięłabym tego na klatę po prostu. Nie chciałam tego całego bagażu, tych komplikacji, więc biegusiem zarządziłam odwrót.

            Ten epizod pokazał mi, że do romansu trzeba mieć jaja i ogromną odporność psychiczną do tego.
            • 68marta Re: Romans z żonatym 28.10.12, 16:23
              zofiulina1971 napisała:

              > Marta, w jaki Ty sposób chcesz "walczyć"? Co to wg Ciebie znaczy? Czekać, aż żo
              > na się wścieknie i wykopie faceta za drzwi? I mieć nadzieję, że może kiedyś fac
              > et wpadnie w Twoje stęsknione ramiona?

              Moze nie walczyć a poczekać jak "pozamiata" w domu? Żona go nie wykopie ,bo ona jest z tych uzależnionych,bez zawodu i "co ludzie powiedzą".

              zofiulina1971 napisała:
              Ja nie chciałam brać na siebie odpowiedzialności za rozbicie czyjejś rodziny, z
              > a rozpacz innej kobiety, za płacz tamtych dzieci, nie wzięłabym tego na klatę p
              > o prostu. Nie chciałam tego całego bagażu, tych komplikacji, więc biegusiem zar
              > ządziłam odwrót.
              Nie biorę zadnej odpowiedzialności za rozbicie rodziny.To sa równiez dorośli ludzie ,a ich związek juz od dawna nie funkcjonuje normalnie.
              • zofiulina1971 Re: Romans z żonatym 28.10.12, 17:19
                Moze nie walczyć a poczekać jak "pozamiata" w domu? Żona go nie wykopie ,bo ona jest z tych uzależnionych,bez zawodu i "co ludzie powiedzą".

                Facet zapewne ochoczo będzie chciał się rozwieść wtedy, gdy od niego odejdziesz, czyli gdy realne widmo rozwodu zostanie zażegnane smile

                Życzę odwagi i wytchnienia w uszczęśliwianiu Was obojga.

                ich związek juz od dawna nie funkcjonuje normalnie.

                Jak ja uwielbiam wszystkie te sformułowania, cytowane jak jeden mąż przez zakochane w żonatych panie: "jego małżeństwo nie funkcjonuje normalnie", "z żoną od dawna mu się nie układa", tudzież "są razem tylko ze względu na dzieci"...

                Są tak wyświechtane, a przy tym tak pojemne, że można sobie nimi gębę wytrzeć wzdłuż i wszerz...

                Na litość, skąd Wy to wszystko wiecie?

                By the way: czy jego żona wie, że jest bez zawodu?
                • 68marta Re: Romans z żonatym 28.10.12, 17:26
                  zofiulina1971 napisała:
                  Jak ja uwielbiam wszystkie te sformułowania, cytowane jak jeden mąż przez zakoc
                  > hane w żonatych panie: "jego małżeństwo nie funkcjonuje normalnie", "z żoną od
                  > dawna mu się nie układa", tudzież "są razem tylko ze względu na dzieci"...
                  >
                  > Są tak wyświechtane, a przy tym tak pojemne, że można sobie nimi gębę wytrzeć w
                  > zdłuż i wszerz...
                  >
                  > Na litość, skąd Wy to wszystko wiecie?
                  >
                  > By the way: czy jego żona wie, że jest bez zawodu?

                  To akurat wiem od jego zony.
              • unema Re: Romans z żonatym 28.10.12, 20:00
                Niepotrzebna skromność Pani Marto
                Jesteś jednym z puzzli w tej układance, i raczej się z tym pogódź, bo jak się jednak okaże że on "pozamiata" w domu to będziesz musiała wziąć część odpowiedzialności za rozbicie rodziny.
                • falowod Re: Romans z żonatym 28.10.12, 20:14
                  ta odpowiedzialnoscia to nie tak do konca.Dramat rozgrywa sie pomiedzy malzonkami.Marta zas jest tylko przyczepka!Ona nie nic wspolnego ztym ze mazlonkowie nie umieja sie porozumiec.
                  Facet jak nie ma w domu seksu ktory pozwala mu zapomniec o innych kobietach to zawsze bedzie szukal tej drugiej. Moga byc nieporozumienia,klotnie ale lozko powinno zawsze spajac na powrot wtedy nie bedzie problemu z ta trzeciasmile
                  Jesli mazlonka pragnie gry :pan(ona) niewolonik(on)polegajacej na z grubsza regulach-bedziesz grzeczny to dostaniesz dzis seksu,to konczy sie to szybko bo facet z jajami zaczyna rozgladac sie na boki.
                  Wspolczesna emancypacja kobiet polega miedzy iinymi na tym ze kupcza seksem w malzenstwie bouwazaja ze sa w stanie konkurowac z mezczyznami zapominajac ze to ich natura obdarzyla wieksza agrsja i sklonnosciami do dzialania .Lech Starowicz nazywa to prostytucja malzenska:cos za seks.
                  Tak ze zostaw Marte w spokoju.Ona wie swoje .Warto by zas przyjzec sie zwiazkowi tego faceta od podszewki.
                  • 68marta Re: Romans z żonatym 28.10.12, 20:50
                    falowod napisał:

                    > ta odpowiedzialnoscia to nie tak do konca.Dramat rozgrywa sie pomiedzy malzonk
                    > ami.Marta zas jest tylko przyczepka!Ona nie nic wspolnego ztym ze mazlonkowie n
                    > ie umieja sie porozumiec.
                    > Facet jak nie ma w domu seksu ktory pozwala mu zapomniec o innych kobietach to
                    > zawsze bedzie szukal tej drugiej. Moga byc nieporozumienia,klotnie ale lozko po
                    > winno zawsze spajac na powrot wtedy nie bedzie problemu z ta trzeciasmile
                    > Jesli mazlonka pragnie gry :pan(ona) niewolonik(on)polegajacej na z grubsza re
                    > gulach-bedziesz grzeczny to dostaniesz dzis seksu,to konczy sie to szybko bo fa
                    > cet z jajami zaczyna rozgladac sie na boki.
                    > Wspolczesna emancypacja kobiet polega miedzy iinymi na tym ze kupcza seksem w m
                    > alzenstwie bouwazaja ze sa w stanie konkurowac z mezczyznami zapominajac ze to
                    > ich natura obdarzyla wieksza agrsja i sklonnosciami do dzialania .Lech Starowic
                    > z nazywa to prostytucja malzenska:cos za seks.
                    > Tak ze zostaw Marte w spokoju.Ona wie swoje .Warto by zas przyjzec sie zwiazkow
                    > i tego faceta od podszewki.
                    Seksu w domu to on pewnie ma -"jak na lekarstwo ",ale panowie poszukujecie również dodatkowych emocji. Po kilkunastu latach związku z "babą" uczucie się wypala /i tak jest niestety w większości "szczęśliwych i udanych"małzeństw/
                    Moje pierwsze samotne wakacje /tylko z dzieckiem/ spędziłam za granica.Tam poznałam dwa małzenstwa z dziećmi.Dzieci się zaprzyjaźniły,więc byłam "skazana" na ich towarzystwo.Przez pierwsze cztery dni było OK ale później zaczynały sie wzajemne zale i pretensje, okazywane publicznie.Po powrocie będą się chwalić jak miło spędzili czas jaką "wspaniała" tworzą rodzinę.
                  • malinkama Re: Romans z żonatym 28.10.12, 21:09
                    falowod napisał:
                    > Wspolczesna emancypacja kobiet polega miedzy iinymi na tym ze kupcza seksem w m
                    > alzenstwie bouwazaja ze sa w stanie konkurowac z mezczyznami zapominajac ze to
                    > ich natura obdarzyla wieksza agrsja i sklonnosciami do dzialania .

                    Naczytałeś się jakichś starych książek? Z tego, co wiem, to ostatnio raczej panowie kupczą seksem i dozują go po uważaniu. Cos ci się, Fal, pomyliło smile Nie na czasie jesteś
                    • logicman Re: Romans z żonatym 28.10.12, 21:33
                      A to chyba mocno zależy od wieku. Nadchodzi taki moment, gdy już się nie chce (zwłaszcza ciągle tego samego). Sam jeszcze 15 lat temu mogłem .... wszystko co biega i na drzewo nie ucieka. Teraz stałem się mocno wybredny - z tendencją postępującą ku jeszcze większej wybredności.
                      A u Pań to zdaje się natura urządziła dokładnie odwrotnie. Może stąd to mylne wrażenie kupczenia seksem w przypadku facetów?
                • 68marta Re: Romans z żonatym 28.10.12, 20:34
                  unema napisała:

                  > Niepotrzebna skromność Pani Marto
                  > Jesteś jednym z puzzli w tej układance, i raczej się z tym pogódź, bo jak się j
                  > ednak okaże że on "pozamiata" w domu to będziesz musiała wziąć część odpowiedzi
                  > alności za rozbicie rodziny.

                  Wyobrazm sobie,że gdy mąż ma kochankę i jeszcze odchodzi do niej to bardzo musi bolec. Unema ale ja nie byłam kochanka Twojego męza i nie dla mnie cię zostawił,więc po co te złośliwości.Więcej opanowania i spokoju.
                  • malinkama Re: Romans z żonatym 28.10.12, 21:03
                    68marta napisała:
                    Unema ale ja nie byłam kochanka Twojego męza i nie dla mnie cię zostawi
                    > ł,więc po co te złośliwości.Więcej opanowania i spokoju.

                    Nie wiadomo smile
                    • 68marta Re: Romans z żonatym 28.10.12, 21:19
                      malinkama napisała:

                      > 68marta napisała:
                      > Unema ale ja nie byłam kochanka Twojego męza i nie dla mnie cię zostawi
                      > > ł,więc po co te złośliwości.Więcej opanowania i spokoju.
                      >
                      > Nie wiadomo smile

                      Wiadomo,do tej pory tez byłam taka świętojebliwa.
                  • unema Re: Romans z żonatym 29.10.12, 06:21
                    Niezbyt celna osobista uwagasmile i lekko poniżej pasa, chociaż faktycznie mój eks mąż miał romans.
                    Jak odebrałaś mój post jako złośliwy atak to sorry. Nie taki był mój zamiar.
                    Napisałam, że jeżeli faktycznie on się rozwiedzie to będziesz musiała wziąć część odpowiedzialności za rozpad jego związku na siebie.
                    Teraz masz rodzaj układu, na jaki się zgodziłaś od początku. Zakochałaś się w żonatym facecie i weszłaś w nim relacje, tak?
                    I to sobie może trwać, latami, tym bardziej że piszesz że żona raczej nie skora do dawania rozwodu i uzależniona ekonomicznie od męża, więc lekko "ślepa" na to co mąż robi. Twoj kochanek też się nie pali do rozwiązania małżeństwa. Tak zrozumiałam.
                    Najpierw pisałaś, że chcesz to zakończyć, potem że Ci żal żony, potem że kochanek najbiedniejszy. Miotasz się.
                    Teraz inaczej rozumiem Twojego posta o tym kompilowaniu sobie życia przez Twojego kochanka, to raczej próba pokazania mu, że jak się zdecyduję na rozwód to jego życie będzie prostsze, nie będzie musiał się tłumaczyć, ani chować komórki. Czyżby?
                    Marta, człowiek nie żyje w próżni, ma znajomych ,rodzinę , współpracowników, i sąsiadów.
                    Moim postem chciałam tylko zwrócić Twoją uwagę, że jak faktycznie kolega "pozamiata" w domu to się zacznie ostra jazda. Nie napisałam, że odpowiadasz za ewentualny rozwód, tylko że część odpowiedzialności spadnie w takiej sytuacji na Ciebie, i na Twoje dzieci jak je masz. Bo taka jest Polska, i tacy są Polacy. "Świętojebliwi " jak mnie ładnie nazwałaś. I możesz tego doświadczyć na własnej skórze w realu, a nie tylko na forum, a to o wiele mniej przyjemne niż odejście męża do innej kobiety.
                    I weź to pod uwagę, i tyle.
                    I zastanów się bez emocji, czy właśnie o tym marzysz, i jak tak? To powodzenia na nowej drodze życia.
                    • garibaldia Re: Romans z żonatym 29.10.12, 10:29
                      Ja tam myślę, że Marta sama by była "świętojebliwa" gdyby to jej mąz się puszczał z "wygłodniałymi rozwódkami co to swojego małżeństwa nie umiały utrzymać więc się za rozwalanie cudzego biorą". Mniej więcej taka by była jej interpretacja rzeczywistości gdyby była na miejscu żony. Bo Marta w "tradycyjnej mentalności" tkwi po uszy co w wypowiedziach widać.smile
                      • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 11:03
                        garibaldia napisała:

                        > Ja tam myślę, że Marta sama by była "świętojebliwa" gdyby to jej mąz się puszcz
                        > ał z "wygłodniałymi rozwódkami co to swojego małżeństwa nie umiały utrzymać wi
                        > ęc się za rozwalanie cudzego biorą". Mniej więcej taka by była jej interpreta
                        > cja rzeczywistości gdyby była na miejscu żony. Bo Marta w "tradycyjnej mental
                        > ności" tkwi po uszy co w wypowiedziach widać.smile

                        Gdyby między wami była miość,więż i nazwijcie to jak chcecie, żadna pani by wam zwiazku nie rozwaliła.To były równiez decyzje waszych odpowiedzialnych męzów. Rozumiem ból jaki
                        czujecie.Wypowiedzi moje są rózne,bo mysli i rozważania są różne.Nie miotam sie jak ktoś tu stwierdził ale zastanawiam sie dlaczego tak sie dzieje w zyciu .
                        • garibaldia Re: Romans z żonatym 29.10.12, 11:22
                          I reakcja też standardowa smile
                          Bo WY ŻONY takie złe i żeście sobie męża nie dopilnowały by z nim dobrze wam było big_grinbig_grinbig_grin
                          Tym bardziej śmieszne, że do mnie odpisujesz gdzie nie zauważyłam by któryś mąż miał okazję mnie zdradzić tongue_out

                          Marta - mi naprawdę się już nie chce gadać o tym samym, bo Ty w swoim zakałapućkaniu w obecnej roli uduchowionej kochanki (pod skórą zdziwionej, że kochanek złej żony nie rzuca - i ciągle jeszcze przekonanej, że od ciebie to zależy) - nie jesteś w stanie pewnych spraw pojąc. No nie jesteś. Musisz dojrzeć żeby dojrzeć.

                          Na razie falstart jako żona, falstart jako kochanka... może od złej strony się do spraw zabierasz?
                          Pomyśl pomyśl....

                          W każdym razie, Twoje wypowiedzi, reakcje, przemyślenia - są typowe i oklepane dla miejsca w jakie Z WŁASNEJ WOLI zabrnęłaś. A historii takich jest tak wiele, że dość śmiesznym dla osób patrzących z boku jest skołowanie kochanki tym, że decydując się na bycie kochanką jest ciągle tylko kochanką a nie kim innym.

                          Naucz się w życiu wybierać role, które umiesz grać. Jak nie umiesz, to przyjm na klatę konsekwencje swojego braku wiedzy o życiu a nie czepiaj się żon swoich kochanków że Ci "biednego misia" na wolność nie wypuściływink i nie wścibiaj nosa w ich rodzinę,
                          wścibiaj zaś nos w swój układ i patrz co udało Ci się zbudować i wyciągaj wnioski.
                          Bo tam masz miejsce do popisu by decydować i samostanowić o swoim życiu.
                          • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 11:35
                            Oczywiście,że zony nie są świete .Tak jak swięci nie są mężowie. Moze nie zostałam jeszcze az tak bardzo zraniona przez mężczyzn.Ne przypisuję im całego zła tego świata.Prawda zawsze lezy gdzieś po środku.Kochanek to również mężczyzna z krwi i kości ,który nie jest niczyją własnością. Równiez kieruje się uczuciami lub ...naturą ,ale w tej kwestii to juz falowod miał dużo do powiedzenia.
                            • garibaldia Re: Romans z żonatym 29.10.12, 11:47
                              Za TWOJĄ sytuację odpowiadasz TY i facet którego do łóżka wpuszczasz. Jak chcesz tak bardzo zajmować się życiem innych postronnych osób to jedź na misje albo zacznij pracowac w hospicjum. Tam są ludzie którym Twoje nimi zainteresowanie przyniesie jakieś korzyści a i Ty poczujesz się spełniona. Reszta to bezmyślne tracenie czasu i energii.
                              To tyle.
                    • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 11:18
                      Czytam równiez wasze historie na tym forum i staram sie zrozumieć dlaczego taki jest wasz punkt widzenia.

                      Marta, człowiek nie żyje w próżni, ma znajomych ,rodzinę , współpracowników, i
                      > sąsiadów.enia.
                      Oczywiście,ze człowiek ma znajomych itd ale przede wszystkim żyjemy z naszymi partnerami i z dziecimi a nie ze znajomymi czy sąsiadami..Dziś mamy takich znajomych jutro innych.Podam Ci przykład mojego ojca,który miał wielu serdecznych kolegów do momentu dopóki nie zachorował.Najblizszy przyjaciel nigdy go nie odwiedził ,owszem zawsze zapyta "co u ojca"?Minęło ponad 10 lat...

                      Moim postem chciałam tylko zwrócić Twoją uwagę, że jak faktycznie kolega "pozam
                      > iata" w domu to się zacznie ostra jazda.
                      Dlaczego ma się zaczynać "ostra jazda".? Gdyby zony nie szantazowały swoich ukochanych mężów i nie nastawiały przeciwko nim całej rodziny i dzieci , nie byłoby tej jazdy.Osobiście nie wyobrazam sobie tego,ze mój mąz zostaje ze mna tylko dla dziecka.
                      • roma113 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 12:45
                        Nie chcesz lub nie umiesz słuchać. Myślę, że wiem, o co chodziło Unemie i innym w tym wątku. Żyjesz z facetem na określonych zasadach, na które się zgodziłaś. Daje to wam obojgu satysfakcję, choćby w sferze seksu (ale pewnie nie tylko). Nie oceniam cię, bo wiem, że różnie w życiu bywa, a poza tym to nie ty "kręcisz na boku", ale twój partner. Chcesz ten układ zmienić jednostronnie i dziwisz się, że on nie chce. A on z jakiegoś powodu nie chce.
                        Obawiam się, że szarżujesz niepotrzebnie. I Unema ma rację: może zacząć się ostra jazda, a ty spadniesz z konia. Bo lekceważysz cały kontekst. Ale oczywiście masz prawo próbować. Nie dziw się jednak, jeśli zostaniesz stratowana i zostaną ci tylko miłe wspomnienia i rozczarowanie.
                      • roma113 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 13:27
                        68marta napisała:
                        > Moim postem chciałam tylko zwrócić Twoją uwagę, że jak faktycznie kolega "pozam
                        > > iata" w domu to się zacznie ostra jazda.
                        > Dlaczego ma się zaczynać "ostra jazda".? Gdyby zony nie szantazowały swoich uk
                        > ochanych mężów i nie nastawiały przeciwko nim całej rodziny i dzieci , nie było
                        > by tej jazdy.Osobiście nie wyobrazam sobie tego,ze mój mąz zostaje ze mna tylko
                        > dla dziecka.

                        Marta, ale czy przypadkiem to nie ty szantażujesz lub zamierzasz to zrobić?
                        Żony nie muszą nastawiać całej rodziny i dzieci, bo one są "genetycznie" nastawione. Właśnie o tym pisała Unema, że człowiek żyje w określonym otoczeniu. I nie jest łatwo z tego bez strat wyjść. Nawet chyba jest to niemożliwe. Owszem, facetom (kobietom rzadziej chyba) zdarza się, że pod wpływem nagłego oczarowania rzucają wszystko dla nowej miłości. Jest to usprawiedliwione a nawet zrozumiałe, jeśli byli w związku np. przemocowym lub jakimś kompletnie toksycznym. Ale odpowiedzialnemu człowiekowi, któremu w domu nikt większej krzywdy nie robi, trudno podjąć decyzję o zostawieniu rodziny (zwłaszcza jak są małe dzieci) i nie możesz się temu dziwić. Facet, który zostawia małe dzieci tylko dlatego, że mu jakaś laska dobrze daje d..y nie jest odpowiedzialny. Mówiąc brutalnie jest dupkiem. I kompletnie nie zasługuje na szacunek. Ja naprawdę rozumiem rożne ludzkie słabości, siłę pożądania itp., ale są jakieś priorytety. Ty się lepiej módl o to, żeby żona twojego partnera się nie dojrzała do tego, by wystawić mu walizki za drzwi (co pewnie się stanie, bo żadna kobieta nie będzie długo tolerowała takiego upokorzenia i takiego układu, i ma do tego prawo), bo wtedy albo zobaczysz, jak niewielka była twoja moc (jeśli facet jest odpowiedzialny, to postawiony pod ścianą będzie próbował ratować małżeństwo), albo przekonasz się, że wyrwanie się z tego kręgu zależności nie jest proste i też polegniesz (jako odpowiedzialna za jego porażkę). A jego żona? - no cóż kobieta widocznie jest bardzo cierpliwa, skoro to wszystko toleruje, ale kiedyś przelej jej się czara goryczy - im później się to stanie, tym rany będzie miała większe i one już się nie zagoją. Dlatego rady, byś cieszyła się chwilą i nie chciała więcej powinny być dla ciebie bezcenne.
                        • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 14:18
                          roma113 na> Marta, ale czy przypadkiem to nie ty szantażujesz lub zamierzasz to zrobić?
                          > Ale > odpowiedzialnemu człowiekowi, któremu w domu nikt większej krzywdy nie robi, t
                          > rudno podjąć decyzję o zostawieniu rodziny (zwłaszcza jak są małe dzieci) i ni
                          > e możesz się temu dziwić. Facet, który zostawia małe dzieci tylko dlatego, że m
                          > u jakaś laska dobrze daje d..y nie jest odpowiedzialny. Mówiąc brutalnie jest d
                          > upkiem. I kompletnie nie zasługuje na szacunek. Ja naprawdę rozumiem rożne ludz
                          > kie słabości, siłę pożądania itp., ale są jakieś priorytety. Ty się lepiej módl
                          > o to, żeby żona twojego partnera się nie dojrzała do tego, by wystawić mu wali
                          > zki za drzwi (co pewnie się stanie, bo żadna kobieta nie będzie długo tolerował
                          > a takiego upokorzenia i takiego układu, i ma do tego prawo), bo wtedy albo zoba
                          > czysz, jak niewielka była twoja moc (jeśli facet jest odpowiedzialny, to postaw
                          > iony pod ścianą będzie próbował ratować małżeństwo), albo przekonasz się, że wy
                          > rwanie się z tego kręgu zależności nie jest proste i też polegniesz (jako odpo
                          > wiedzialna za jego porażkę). A jego żona? - no cóż kobieta widocznie jest bardz
                          > o cierpliwa, skoro to wszystko toleruje, ale kiedyś przelej jej się czara goryc
                          > zy - im później się to stanie, tym rany będzie miała większe i one już się nie
                          > zagoją. Dlatego rady, byś cieszyła się chwilą i nie chciała więcej powinny być
                          > dla ciebie bezcenne. pisała:
                          Ciesze sie chwilą.Uważasz ,ze odpowiedzialność polega na oszukiwaniu.Powiedz kiedy facet jest większym dupkiem: kiedy zdradza i zostaje dla" dobra dzieci ",czy jak odchodzi i ma dobry kontakt z dziećmi /jesli mu zona nie przeszkadza./? Pytam,ale to nie znaczy,że chcę rozbić tą rodzinę ,ona k od dawna nie funkcjonuje normalnie.Chcę poznac wasze zdanie
                          • roma113 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 15:22
                            68marta napisała:
                            > Ciesze sie chwilą.Uważasz ,ze odpowiedzialność polega na oszukiwaniu.Powiedz ki
                            > edy facet jest większym dupkiem: kiedy zdradza i zostaje dla" dobra dzieci ",c
                            > zy jak odchodzi i ma dobry kontakt z dziećmi /jesli mu zona nie przeszkadza./?
                            > Pytam,ale to nie znaczy,że chcę rozbić tą rodzinę ,ona k od dawna nie funkcjonu
                            > je normalnie.Chcę poznac wasze zdanie

                            Nie ma jednakowych sytuacji. I teoretyzujesz, bo ten dobry kontakt z dziećmi jest teoretyczny na razie. Bo wiele zależ np. od tego, jak nowa partnerka by traktowała "cudze" dzieci a dzieci ją. To nie są proste relacje. I w momencie zostawiania rodziny nie ma w tym zakresie nic pewnego, bo przecież to dopiero się w praniu okaże.
                            Ale tak ogólnie i czysto teoretycznie mówiąc, to lepszy jest ten układ, który daje szansę rodzinie. Na pewno dupkiem jest ten, który zostawia małe dzieci TYLKO z powodu zauroczenia inną kobietą. Jeśli żona-matka nie widzi szans na dalszy związek, to nie ma sprawy. Ale jeśli ona widzi, to on powinien taką próbę podjąć.
                            Oczywiście że rodzina twojego partnera nie funkcjonuje normalnie, ale po pierwsze nie wiesz, jak funkcjonuje (znasz wersję jego), a po drugie nie wiesz, czy nie ma szans na naprawę
                            Uważam (też teoretycznie tylko), że z długotrwałego romansu powroty są prawie niemożliwe, bo zbyt dużo się wydarzyło - ale niemożliwe nie z powodu osoby zdradzającej lecz zdradzanej. Możesz być pewna, że jak już żona wywali twojego partnera z domu, to nawet jak będziesz chciała się go pozbyć (bo jednak inaczej sie żyje z kochanką/kochankiem a inaczej na legalu), to ona już z pewnością go nie przyjmie. Więc radzę uważać smile
                            • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 15:33
                              Nie ma jednakowych sytuacji. I teoretyzujesz, bo ten dobry kontakt z dziećmi je
                              > st teoretyczny na razie. Bo wiele zależ np. od tego, jak nowa partnerka by trak
                              > towała "cudze" dzieci a dzieci ją. To nie są proste relacje. I w momencie zosta
                              > wiania rodziny nie ma w tym zakresie nic pewnego, bo przecież to dopiero się w
                              > praniu okaże.
                              > Ale tak ogólnie i czysto teoretycznie mówiąc, to lepszy jest ten układ, który d
                              > aje szansę rodzinie. Na pewno dupkiem jest ten, który zostawia małe dzieci TYLK
                              > O z powodu zauroczenia inną kobietą. Jeśli żona-matka nie widzi szans na dalszy
                              > związek, to nie ma sprawy. Ale jeśli ona widzi, to on powinien taką próbę podj
                              > ąć.
                              > Oczywiście że rodzina twojego partnera nie funkcjonuje normalnie, ale po pierws
                              > ze nie wiesz, jak funkcjonuje (znasz wersję jego), a po drugie nie wiesz, czy n
                              > ie ma szans na naprawę
                              > Uważam (też teoretycznie tylko), że z długotrwałego romansu powroty są prawie n
                              > iemożliwe, bo zbyt dużo się wydarzyło - ale niemożliwe nie z powodu osoby zdrad
                              > zającej lecz zdradzanej. Możesz być pewna, że jak już żona wywali twojego partn
                              > era z domu, to nawet jak będziesz chciała się go pozbyć (bo jednak inaczej sie
                              > żyje z kochanką/kochankiem a inaczej na legalu), to ona już z pewnością go nie
                              > przyjmie. Więc radzę uważać smile
                              Dzięki,będe uwazać .Napewno masz duzo racji .
                              Tu jest taki dziwny układ ,ze równiez znam wersje żony...
                            • falowod Re: Romans z żonatym 29.10.12, 18:32
                              cyt "to ona go nie przyjmie ..."

                              Ja nie bylbym tak pewny.Tu na forum kazda jest mocna w slowachsmile.Nie doswiadczyla podobnej sytuacji na swojej skorze.Ja wiem ze "przyjmuja" bo wierza ze sie pokajal a i im zlosc przeszla gdy samotnosc zajrzala w oczy .Moja matka w zlosci wywalila ojca ,nie dlatego ze mial kochanke ale dlatego ze byla na niego wsciekla za cos innego i co?po 5 latach separacji sama poprosila go o powrotsmile.Do konca zycia juz mu wybaczal wieksze "wpadki" niz tamta .Ja sam znam rowniez przypadki moich przyjaciol ze ona"dumnie mu pokazal drzwi" a potem przez znajomych biadolila ze zle zrobila i ze w ogole to najlepiej gdyby wrocil.
                              • roma113 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 19:26
                                falowod napisał:

                                > Ja nie bylbym tak pewny.Tu na forum kazda jest mocna w slowachsmile.Nie doswiadczy
                                > la podobnej sytuacji na swojej skorze.Ja wiem ze "przyjmuja" bo wierza ze sie
                                > pokajal a i im zlosc przeszla gdy samotnosc zajrzala w oczy

                                Ja doświadczyłam i znam kilka osób, które doświadczyły i pogoniły kajającego się misia, bo za późno się kajał. Na kajanie jest czas przed rozwodem.
                                Złość przechodzi, ale rozum nie smile
                                Więc Fal nie generalizuj
                              • hunkis Re: Romans z żonatym 29.10.12, 19:27
                                Znam takiego, który zdradził żonę, zostawił ją z małym dzieckiem dla kochanki. Kochanka była mężatką i jej mąż gdy się dowiedział o romansie to ją wyrzucił z domu. Kochanek poczuł się w obowiązku zając kochanką, zapewnić jej bezpieczeństwo, więc porzucił swoją rodzinę..
                                Po 18tu latach kochanka zachorowała i zmarła, po 2 latach samotności facet kupił kwiatki i poszedł do exżony. Zona samotnie wychowywała dziecko i z nikim przez ten czas się nie związała. Facet stwierdził, że tylko ją zawsze kochał , tamto to była pomyłka. Exżona na początku się oburzyła, a przy następnej wizycie zgodziła się żeby wrócił do niej domu...

                                • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 20:12
                                  hunkis napisała:
                                  Po 18tu latach kochanka zachorowała i zmarła, po 2 latach samotności facet kup
                                  > ił kwiatki i poszedł do exżony. Zona samotnie wychowywała dziecko i z nikim pr
                                  > zez ten czas się nie związała. Facet stwierdził, że tylko ją zawsze kochał ,
                                  > tamto to była pomyłka. Exżona na początku się oburzyła, a przy następnej wizyci
                                  > e zgodziła się żeby wrócił do niej domu...

                                  Co miał powiedzieć zonie,ze przez 18 lat był szczęśliwy i po smierci ukochanej kobiety nie radzi sobie z bólem i samotnością?
                                  Głupia zona ,ze go przyjęła.18 lat to jest bardzo duzo czasu,gdyby ja tak bardzo kochał wróciłby wcześniej.
                                  • pomichal Re: Romans z żonatym 29.10.12, 20:15
                                    A ja uważam odwrotnie - że po 18 latach łatwiej niż po 2 czy 3
                                    • hunkis Re: Romans z żonatym 29.10.12, 20:26
                                      Też tak uważam, wiele lat upływa może coś się w ludziach zmieniło co wczesniej nie pozwalalo być razem. Po 2 latach na ogół nic się nie zmienia.
                                      A przede wszystkim czysta wygoda, po latach łatwiej odkurzyć starocie niż szukać nowości i mozolnie budować bliskość z obcym. Mój kolega gdy był sam i nic nowego na horyzoncie się nie pojawiało, to zawsze odgrzebywał namiary do jakiejś ex licząc, że a nuż ulegnie i choć na chwilę się z nim bliżej poprzyjaźni w imię dawnych miłych kontaktów ..
                                  • hunkis Re: Romans z żonatym 29.10.12, 20:21
                                    > Co miał powiedzieć zonie,ze przez 18 lat był szczęśliwy i po smierci ukochanej
                                    > kobiety nie radzi sobie z bólem i samotnością?
                                    > Głupia zona ,ze go przyjęła.18 lat to jest bardzo duzo czasu,gdyby ja tak bard
                                    > zo kochał wróciłby wcześniej.


                                    To samą siebie określiłaś właśnie jako głupią... Przecież, z tego co zostało już napisane, to ty swojego byłego faceta do łóżka wpuściłaś po latach i to nie wolnego ale żonatego z inną... Pewnie na jakiś tani tekst cię wziął, typu, że małżeństwo z żoną to pomyłka..
                                    • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 20:46
                                      hunkis napisała:

                                      > > Co miał powiedzieć zonie,ze przez 18 lat był szczęśliwy i po smierci ukoc
                                      > hanej
                                      > > kobiety nie radzi sobie z bólem i samotnością?
                                      > > Głupia zona ,ze go przyjęła.18 lat to jest bardzo duzo czasu,gdyby ja tak
                                      > bard
                                      > > zo kochał wróciłby wcześniej.
                                      >
                                      >
                                      > To samą siebie określiłaś właśnie jako głupią... Przecież, z tego co zostało j
                                      > uż napisane, to ty swojego byłego faceta do łóżka wpuściłaś po latach i to nie
                                      > wolnego ale żonatego z inną... Pewnie na jakiś tani tekst cię wziął, typu, że
                                      > małżeństwo z żoną to pomyłka..

                                      Jest duz różnica to nie był mój mąz,nie zranił mnie tak bardzo i nie zostawił z dzieckiem .
                      • unema Re: Romans z żonatym 29.10.12, 13:39
                        Czyli mamy złe żony i dobre kochanki. Taki jest podział?
                        Czy może złe kochanki i dobre żony?
                        A może mamy LUDZI, którzy bez względu czy są w roli żony czy kochanki potrafią się zachować bez szczególnej zawiści i innych ludzi, którzy szukają winy dookoła w innych?
                        Nie wiem jak ty jako eks żona się zachowujesz, i kogo przeciwko komu nastawiasz, bo Cię nie znam. Jak słusznie zauważyłaś to nie przez Ciebie mój mąż był zmuszony się rozwieść.
                        Dodam, że to facet z klasą i świetny ojciec. I miał świetną żonę, czyli mnie smile. Ale to rzadkość. Raz się jest Marta żoną , raz kochanką jak pokazuje Twój przykład, czasami jest się równocześnie i żoną i kochanką, a czasami życie pisze jeszcze bardziej pogmatwane scenariusze wink. Nawet taki serial był "Matki, żony i kochanki"
                        Zastanów się czego chcesz i policz realne koszty i wtedy zdecyduj. Ty zdecyduj. O sobie. O swoim własnym życiu. Bo na razie decyduje twój przyjaciel.
                        A mój punkt widzenia jest wielowymiarowy. I podyktowany tym, ze długo już chodzę po świecie. I wybacz, ale odnoszę wrażenie czytając Twoje posty, że nie tyle próbujesz zrozumieć, co przekonać nas do jakiejś spiskowej teorii o złym świecie, który nie pozwala spełnić się prawdziwej miłości. I odciąga was cała złą mocą od siebie. Romantyczne. Kuszące. Ale ja to widzę inaczej.

                        • 5pa.ulina Re: Romans z żonatym 29.10.12, 14:06
                          unema napisała:
                          > ,Jak słusznie zauważyłaś to nie przez Ciebie mój mąż był zmus
                          > zony się rozwieść.
                          > Dodam, że to facet z klasą i świetny ojciec. I miał świetną żonę, czyli mnie smile
                          > . Ale to rzadkość.

                          Nie zdziwię się, gdy Marta spyta, jakim cudem taka rzadkość jak facet z klasą i świetna żona się rozwodzą wink Przepraszam Unema. To nie złośliwość. Po prostu sama jestem ciekawa
                          • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 14:27
                            5pa.ulina napisał(a):

                            > unema napisała:
                            > > ,Jak słusznie zauważyłaś to nie przez Ciebie mój mąż był zmus
                            > > zony się rozwieść.
                            > > Dodam, że to facet z klasą i świetny ojciec. I miał świetną żonę, czyli m
                            > nie smile
                            > > . Ale to rzadkość.
                            >
                            > Nie zdziwię się, gdy Marta spyta, jakim cudem taka rzadkość jak facet z klasą i
                            > świetna żona się rozwodzą wink Przepraszam Unema. To nie złośliwość. Po prostu s
                            > ama jestem ciekawa

                            No właśnie ,tez jestem ciekawa.
                          • unema Re: Romans z żonatym 29.10.12, 16:35
                            big_grin
                            Wiadomo.
                            Rozrzucał skarpetki i nie opuszczał klapy od sedesuwink NIGDY!
                            Przecież napisałam, że jest świetnym ojcem i ma klasę, ale nie napisałam że był świetnym mężemwink.
                            I tyle tajemnicy.
                            • cozzycie_80 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 16:40
                              unema napisała:


                              >Rozrzucał skarpetki i nie opuszczał klapy od sedesuwink NIGDY!

                              Czy oni kiedyś zrozumieją o co chodzi z tą klapą wink
                      • pomichal Re: Romans z żonatym 29.10.12, 15:57
                        68marta napisała:
                        > Oczywiście,ze człowiek ma znajomych itd ale przede wszystkim żyjemy z naszymi p
                        > artnerami i z dziecimi a nie ze znajomymi czy sąsiadami..Dziś mamy takich znaj
                        > omych jutro innych.

                        No i tu się grubo mylisz. Jak wiadomo mam wielu znajomych prowadzących "rozwiązłe" zdaniem tutejszych bywalczyń życie. No i obserwuje, jak to wygląda.
                        Zupełnie inaczej funkcjonują działający w mniejszej lub większej tajemnicy kochankowie - krótkie spotkania lub 2-3 dniowe wyjazdy poświęcone syceniu się sobą, swoim towarzystwem, seksem. Jest adrenalina, wszystko wygląda pięknie. Ale ona lub on chcą więcej - oficjalnie być razem, spotykać się ze znajomymi, o ktorych tyle się slyszało, poznać rodzinę...
                        Gdy się związek legalizuje, to zaczynają się problemy, bo okazuje się, że znajomi albo nie bardzo się chcą spotykać (bo im niezręcznie), albo nie akceptują nowej partnerki/partnera. Rodzina patrzy bykiem. W dodatku tak na co dzień nudno się robi, bo już nikt nie dba o takie atrakcje. Są długie nudne wieczory. Seks legalny i na co dzień przestaje być taki gorący. W dodatku co weekend zjawiają się dzieci partnera, którym trzeba organizować czas i które też bykiem patrzą. W dodatku facet wieczorami ucieka do swoich kumpli ("tam wszyscy przychodzą bez kobiet"), więc są samotne wieczory, on wraca po kielichu, na swetrze ma jakiś długi blond włos itd. itp.
                        • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 16:26
                          No i tu się grubo mylisz. Jak wiadomo mam wielu znajomych prowadzących "rozwiąz
                          > łe" zdaniem tutejszych bywalczyń życie. No i obserwuje, jak to wygląda.
                          > Zupełnie inaczej funkcjonują działający w mniejszej lub większej tajemnicy koch
                          > ankowie - krótkie spotkania lub 2-3 dniowe wyjazdy poświęcone syceniu się sobą,
                          > swoim towarzystwem, seksem. Jest adrenalina, wszystko wygląda pięknie. Ale ona
                          > lub on chcą więcej - oficjalnie być razem, spotykać się ze znajomymi, o ktoryc
                          > h tyle się slyszało, poznać rodzinę...
                          > Gdy się związek legalizuje, to zaczynają się problemy, bo okazuje się, że znajo
                          > mi albo nie bardzo się chcą spotykać (bo im niezręcznie), albo nie akceptują no
                          > wej partnerki/partnera. Rodzina patrzy bykiem. W dodatku tak na co dzień nudno
                          > się robi, bo już nikt nie dba o takie atrakcje. Są długie nudne wieczory. Seks
                          > legalny i na co dzień przestaje być taki gorący. W dodatku co weekend zjawiają
                          > się dzieci partnera, którym trzeba organizować czas i które też bykiem patrzą.
                          > W dodatku facet wieczorami ucieka do swoich kumpli ("tam wszyscy przychodzą bez
                          > kobiet"), więc są samotne wieczory, on wraca po kielichu, na swetrze ma jakiś
                          > długi blond włos itd. itp.
                          On nie pije ,więc ten problem mamy z głowy.
                          Jak znajomym nie zręcznie to ich zmieniamy.Nie jestem osobą ,która podporządkowuje swoje życie znajomym.
                          Częściowo się zgadzam,później następuje normalne życie i rzeczywistośc jak w każdym legalnym zwiazku. Gdy wchodzimy po raz drugi w zwiazek ,mamy pewne doswiadczenie i zakładam,ze nie popełniamy tych samych błędów .Tu sie z Tobą nie zgodze , codzienny seks moze być nadal goracy z osobą ,z którą łączy nas uczucie a nie tylko"małzenski obowiazek"
                          Dzieci lubie,wiec nie ma zadnego problemu.
                          • mayenna Re: Romans z żonatym 29.10.12, 16:50
                            68marta napisała:


                            > Częściowo się zgadzam,później następuje normalne życie i rzeczywistośc jak w ka
                            > żdym legalnym zwiazku. Gdy wchodzimy po raz drugi w zwiazek ,mamy pewne doswiad
                            > czenie i zakładam,ze nie popełniamy tych samych błędów .

                            W tym punkcie mozesz si bardzo przeliczyć. Twój kochanek zamiast rozwiązać swoje małżeńskie problemy lub stanąć w prawdzie i powiedzieć szczerze zonie, ze czuje coś do innej kobiety obrał potajemny romans i ucieczkę w niego od problemów. On tak reaguje na kryzysy i sprawy trudne. Jak przekujecie romans w związek to ten sposób rozwiązywania problemów on na pewno przeniesie. Mozę nie sprawi wam kolejnej kochanki, ale nie będziesz wiedziała o nim istotnych rzeczy, nie dostaniesz sygnałów, ze coś jest nie tak z wami i ze trzeba pracować nad czymś.
                            Tez weszłaś w tę relację z jakichś powodów.Robisz to dla siebie, tak jak on tez myśli tylko o sobie. zada zonie poważny cios, jest nielojalny a myślenie o szczęściu drugiej, kochanej osoby i lojalność są składowymi miłości.Dopadną was te problemy wczesnej czy później.




                            Tu sie z Tobą nie zgodz
                            > e , codzienny seks moze być nadal goracy z osobą ,z którą łączy nas uczucie a
                            > nie tylko"małzenski obowiazek"
                            > Dzieci lubie,wiec nie ma zadnego problemu.
                          • pomichal Re: Romans z żonatym 29.10.12, 18:18
                            68marta napisała:
                            > Jak znajomym nie zręcznie to ich zmieniamy.Nie jestem osobą ,która podporządkow
                            > uje swoje życie znajomym.

                            1. Mów za siebie
                            2. Tak ci się wydaje. W pewnym wieku juz nie zmienia się przyjaciół i znajomych
                            • hunkis Re: Romans z żonatym 29.10.12, 19:19
                              Tak czytam wątek i chcę powiedzieć, że tak właśnie jest jak napisałeś.
                              10 lat temu koleżanka opowiadała mi o swoich znajomych, którzy oboje zdradzali małżonków i rozbili swoje rodziny. Byli ze sobą, wcale nie tacy szczęśliwi razem, częsc znajomych się odsunęła, część niby utrzymywała znajomość ale już z dystansem, bez bliskości, bo mało kto miał ochotę do ich brudów się mieszać a już mieli piętno zdrajców co to dla seksu posuną się do wszystkiego. Z każdego małżenstwa były dzieci więc tym bardziej trudno coś nowego sklecić. Facet typ "jebaczek" inteligentny, z powerem, z wysokim testosteronem, a kobieta mając kiepskiego swojego męża (popijał i ją źle traktował) zapolowała na cudzego lepszego i bardziej rokującego finansowo i organizacyjnie. Znajomi to widzieli i tak jak mówię, niby niektórzy nadal kontakty utrzymywali ale nie było w tym zaangażowania i przyjaźni. Koleżanka też miała dysonans gdy z nimi przebywała, robiła dobrą minę do złej gry.
                              Wtedy wydawało mi się dziwne, że znajomi patrzą na nich koso, dlaczego, przecież to wielka miłość i blablabla, jeśli zostawili małżonków to na pewno słusznie bo małżenstwa były złe itd blablabla.
                              A teraz mam podobną sytuację z moją bliską znajomą i czuję namacalnie , że nie chcę się z nią fraternizować tak ściśle jak kiedyś, wiedząc, że się puszcza z żonatym i by była cała hapy gdyby on się rozwiódł i odszedł od rodziny.. Próbowała ze mnie zrobić powiernicę dla ich zdrad, dla swoich planów, przez kilka miesięcy wysłuchiwałam wszystkiego angażując się bo myślałam, że potrzebuje pomocy by z tego się uwolnić, albo ze tak wielka ta milość że on już rozwiedziony, ale ona chciała tylko kogoś z kim będzie mogła temat kochanka, jego żony, jego małżenstwa dyskutować. Wcale nie chce z niego rezygnować. A on póki co, nie ma ochoty się rozwodzić. Więc poprosiłam, żeby sama sobie z kochankiem ustalała jak ma ochotę żyć i mnie przestała do tego mieszać. Bo dla mnie to zwyczajnie nieprzyjemne i gadając z nią o tym aż czuję ten brud przylepiający się do mnie. Co śmieszniejsze, inna jej bliska przyjaciółka po kolejnych miesiącach tego samego jej jęczenia powiedziała jej w twarz ostre słowa na temat jej moralności i zerwała z nią kontakt. Więc znajomi już się sypią, odsuwają, nie chcą być blisko zdradzających i rozbijających rodziny. Kochankowie nie pokazują się publicznie razem, nie bywają w towarzystwie. Nie wyobrażam sobie uścisnąć ręki tego żonatego gogusia, choć dziewczyna miała ochotę jak gdyby nigdy nic poznać go ze swoimi kilku znajomymi bo liczyła na wspólną tajemnicę, że będzie mogła prawie normalne życie prowadzić. Wiedząc szczegóły o ich związku zwyczajnie mnie jako para obrzydzają swoim zakłamaniem. Gdy koleżanka radośnie wysyła mi maile że właśnie miała wieczorne spotkanko w motelu i było fantastycznie!To mnie bardziej mdli niż cieszą się z jej szczęście.
                              Tym bardziej nie wyobrażam sobie, żebym miała kiedyś jeśli się on jednak rozwiedzie po kolejnych latach bzykania bez zobowiązań , nie wyobrażam sobie odwiedzać ich jako parę i udawać, że przeszłości nie było, że są "normalnym" związkiem, że taka z nich fajna para. Jeśli będą razem to mnie w jej towarzystwie nie będzie. Odwróci się od nich jego i jej rodzina jeśli poznają szczegóły(wieloletnie zdrady i robienie w wała otoczenia). Dziewczyna już straciła przyjaciółkę.. Zostanie jej właściwie jedna znajoma która tkwi w związku z alkoholikiem i skrycie zazdrości że inna ma "powodzenie" u atrakcyjnych żonatych.
                              Zostaną praktycznie sami i będą musieli od nowa budować swoje otoczenie znajomych. A w pewnym wieku już się tak łatwo nie da.

                              A na marginesie, inna przyjaciółka miała krótki związek z żonatym(on miał wieloletnie małżeństwo z luźnym podejściem swoim i żony do wierności) , ona zbierała się z rozwodu, on dał jej wsparcie, zadurzyli się w sobie, spędzali ze sobą sporo czasu. Jednak ona powiedziała wprost , że nie chce by się dla niej rozwodził, nie będzie brała na siebie odpowiedzialności z rozbijanie rodziny, jej odpowiada to, że mogą czasem pobyć razem, pogadać i nie oczekuje nic więcej. Potem poznała obecnego wolnego partnera i zakończyła bliskość z kochankiem. I do niej jestem w stanie zachować szacunek. Bo nie zatruwała swoimi decyzjami życia innych, nie zasadzała się na rozbicie innej rodziny, nie dążyła do jego rozwodu. Postawiła sprawę jasno i z godnością wzięła na własną klatę konsekwencje.
                              • zofiulina1971 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 19:40
                                Romans jest bardzo fajną, doładowującą akumulatory i oskrzydlającą odskocznią, ale prawdopodobnie tylko i wyłącznie dlatego, ze to TYLKO romans smile
                                • malinkama Re: Romans z żonatym 29.10.12, 19:53
                                  I to jest sedno sprawy smile
                                  Romans jest fajny, dopóki jest romansem.
                                  Niech żyje romans! smile
    • oppopo Re: Romans z żonatym 27.10.12, 22:21
      Takie historie sie dzialy, dzieja i beda dziac
      \dopoki rodzice nie beda wychowywac corek na osoby z poprawnym wysokim poczuciem wartosci wlasnej, ktore nie dadza sie mamic byle komu za ochlapy uczuc lub przeblyski adoracji i zainteresowania ktorej od ojca\lub poprzedniego partnera nie dostaly.



      "O co mi chodzi? oczywiscie nie wiesz o co, po wielu miesiacach najprosciej
      nie wiedziec.. to do niczego nie obliguje..
      Zastanawiem sie tylko dlaczego.
      Dlaczego nie stac Cie na powiedzenie mi prawdy, faktow. Wolisz zebym sie czula oklamywana niz mialbys cokolwiekWaznego mi powiedziec?choc wiesz ze czekam od wielu miesiecy na jakakolwiek informacje?
      Widzisz..ty sie nie rozwiedziasz -prawda? Nie jest ci to po drodze.. Dotarlo to do mnie gdy byles umnie ostatnio..pare slow o prozaicznych sprawach i posklejanie faktow.
      Zalapalam w koncu smile) wolno mysle smile) .
      Ale nie powiesz mi tego wprost.... Ani slowa na tematy Twoje osobiste..nie
      nalezy mi sie ta wiedza -co sie dzieje i dlaczego..
      Co mam Ci dopowiedziec? Po raz kolejny moge napisac to co juz wiesz od
      dawna, od roku..Od wtedy kiedy wyplynela na wierzch prawda, ze nie jestes tak wolny, jak uwazales. Wiesz -i co? nic.. Nic bo Cos Ci sie nie oplaca z tych
      czy innych wzgledow-ktorych niestety nie jestem godna poznac..
      Smieszne uczucie sprowadzic nasz zwiazek ktory wszak wydawal sie tak gleboki, nadzwyczajny, z boskim polaczeniem, wspolnota swiadomosci ponad odlegloscia, niesamowite wspolodczuwanie.... do banalnego romansu zonatego mezczyzny z glupia panienka..
      Nie rozumiem, liczyles ze najpierw "zaklepiesz" sobie u mnie nowe miejsce a potem..moze..ewentualnie..a moze nie bedzie potrzeba tak jak przy poprzednich kochankach nie rozwiedzionych jak ty?.. I myslisz ze pozostal by w tym moj szcunek, ktory na poczatku miales? Przez pierwsze pol roku mnie wprost oszukujesz choc zapierasz sie ze to zadne oszustwo, to nalezy nazwac wreszcie po imieniu. Od roku wiesz co mnie
      dreczy -mowisz "tak,rozumiem".. i nic wiecej..wiec co "rozumiesz" nie mam pojecia.
      Pamietasz? powiedziales : to zaden problem, moge sie rozwiezc w kazdej
      chwili, z zona jestesmy przyjaciolmi,od lat zyjemy osobno..
      Uwierzylam, ze tak jest. Myslalam tylko zebys nie stracil na tym, sama nie bedac pewna ile dac moge. Myslalam, ze mimo ze to "formalnosc tylko" to rozwod zawsze jest przykry, boli
      i dzieli, tym bardziej w takim wieku.. i po co mialabys przekreslac ten wypracowany od lat
      wiec zapewne dogodny dla wszystkich uklad w domu-jak mialabym tego zadac
      nie majac moze wiecej do zaoferowania? martwilam sie bardziej o twoja sytuacje niz swoja w tym ukladze..
      A z drugiej strony myslalam, ze skoro tak mnie kochasz jak deklarujesz i
      wiesz ze Twoj formalny stan jest dla mnie istotny i jako nierozwiazany destrukcyjny to bedzie
      to pierwsza rzecz o ktorej pomyslisz i nie bedziesz zwlekal z czyms co jak
      twierdzisz problemem zadnym nie jest, wrecz czeka na polce odlozone ale oczywiste do wykonania..
      Ale nie..to tylko moj smiesznie-naiwny idealizm.
      Ty przez rok patrzysz jak sie zadreczam-nie robisz nic, nawet
      slowem mnie nie poinformujesz co z Twoim malzenstwem, co, jak i dlaczego
      tak a nie inaczej.. Nie mam sie na czym oprzec. Co moge myslec? na to, ze gdybys mi powiedzial dawno temu ze rozwodu w ciagu najblizszych 3 lat
      nie bedzie bo ci sie nie chce tego ruszac to poszlabym szukac swojego szczescia gdzie indziej. Ale nie, ty chcesz miec i jedno i drugie.. Tam miec spokoj jak od lat, tu miec panienkedo kochania..wygodny i bezpieczny uklad.. I nie mow mi prosze,że ja jestem
      dla Ciebie najwazniejsza - bo sa wazniejsi i wiesz o tym..
      Nigdy nie myslales powaznie o przyszlosci ze mna -prawda? Czasem jakies
      mrzonki pozostawione bezpiecznie w sferze fantazji.. czasem pare slow z
      ktorych si eszybko wycofywales a ja je bralam za dobra monete. Chciales mnie kochac i miec na wlasnosc, ale juz nie brac sobie na glowe codziennosci bo bys mogl urok stracic. Wiem, ze ci na swoj sposob zalezy, ale wiem tez ze po cichu liczysz ze sie pogodze z faktem twojego statusu formalnego i najchetniej bys nic nie zmienial. wiec ile w tym milosci?
      I czego sie dowiaduje podczas naszego poprzedniego "rozstania"
      ze od kilku miesiecy wiesz, ze odchodzisz odchodzisz ode mnie, jestes zdecydowany ale Ci ciezko zrealizowac, ze potem jestes ze mna dlatego ze zachorowalam i nie wypadalo sie mna nie zaopiekowac.. Wtedy, gdy ja psychicznie pogodzilam sie z tym ze rozstajemy sie i spokojnie zaczelam zamykac temat, ty wracasz z pelnym zaangazowaniem, znowu rozbijasz moj swiat, snujesz plany , wypelniasz go i twierdzisz teraz, ze to tylko przez moje zdrowie i dla mnie to robisz poswiecasz sie... no proszesmile) wyszlo, ze wzielam Cie na litosc..
      Ach, i jeszcze mi mowisz mi teraz, ze "Pod presja rozwodzilsie nie bedziesz"..
      haha - doczekalam sie, ..wiesz, to cudownie uslyszec takie slowa po dlugich miesiacach
      czekania i zaciskania zebow, podtrzymywania wiary w szczerosc twoich intencji i slow.
      Wiec nie rob tego..nie rozwodz sie. Nie musisz. dla mnie na pewno nie
      musisz-nie ma takiej potrzeby. Jesli dla siebie nie potrzebujesz. W koncu
      dlugie lata twojego stereotypowego nieudanego malzenstwa to nie byle co.
      Ale ja juz nie chce. Mam dosyc czekania w pustym domu na Cudzego Meza, mam
      dosyc sypiania z Cudzym Mezem.. Ciebie to nie obchodzi wiem,to moje
      fanaberie,glupoty, bzdury ktorymi nie ma sie co przejmowac.. moje nienormalne podejscie do seksu ze przeszkadza mi w nim status formalny.. trudno,
      widocznie nie tak dobrze trafilismy na siebie jak chciales mnie przekonac.
      Ciekawe, ze nie stac cie bylo nawet by powiedziec wprost ze chcesz tylko seksu, bo zbudowany wczesniej skrzetnie wizerunek wielkiej milosci by upadl?
      Zapewne znajdziesz sobie kobiete i madrzejsza i bardziej zdecydowana ode
      mnie i nie wymagajaca Twojej "formalnej wolnosci".
      Ja sobie radze i zawsze radzilam, nie musisz probowac byc moim
      kuratorem-opiekunem-kochankiem-sponsorem-...-...-... . Jesli uczciwym partnerem nie potrafisz.
      Szkoda. az przykro ilu spraw szkoda.
      Jak tak mysle- chyba nikt z Twoich bliskich o mnie nie wiedzial -prawda?
      nie istnieje nie istnialam. tylko troche pikantniejszych szczegolow
      koledze z pracy?
      I co mam o tym wszystkim myslec? ze potrzebujac ciepla i
      milosci daje sie mamic czulym gestom i slowom. ze przytrafil mi sie romans
      z zonatym facetem ktory sie skonczyl tak jak zwykle wczesniej czy pozniej
      sie koncza- beznadziejnie.
      Rzeczywistosc niestety zostala daleko z tylu za oczekiwaniami.
      Nie moge Cie widziec, juz wystarczy rozstan, placzu i powrotow. Bez wzgledu juz na to co zrobisz ja chce sie uniezaleznic. Zegnaj"
      • 68marta Re: Romans z żonatym 28.10.12, 00:13
        Takie historie sie dzialy, dzieja i beda dziac
        \dopoki rodzice nie beda wychowywac corek na osoby z poprawnym wysokim poczuciem wartosci wlasnej, ktore nie dadza sie mamic byle komu za ochlapy uczuc lub przeblyski adoracji i zainteresowania ktorej od ojca\lub poprzedniego partnera nie dostaly.

        Juz poczułam swoją wartość.Dalszą część może powinnam przesłać jemu,bo dużo jest w tym prawdy.Czytasz w moich myślach? Czasami zastanawiam się kto jest najbardziej pokrzywdzony w tym całym układzie? Dochodzę do wniosku,ze jednak mąż-kochanek.Musi nieźle lawirować pomiędzy zoną i kochanka. Wymyślanie nowych "bajeczek",pilnowanie telefonu itd,itp na pewno kosztuje dużo nerwówi nie wiem czy sprawia mu to przyjemność.
        • unema Re: Romans z żonatym 28.10.12, 08:58
          Czasami zastanawiam się kto jest najba
          > rdziej pokrzywdzony w tym całym układzie? Dochodzę do wniosku,ze jednak mąż-koc
          > hanek.Musi nieźle lawirować pomiędzy zoną i kochanka. Wymyślanie nowych "bajec
          > zek",pilnowanie telefonu itd,itp na pewno kosztuje dużo nerwówi nie wiem czy sp
          > rawia mu to przyjemność.


          Słucham??????? Najbardziej poszkodowanym jest Zdradziecki Miś? big_grin?
          Daleka droga przed Tobą dziewczyno jak NAPRAWDĘ, tak jak piszesz, chcesz to zakończyć.
          Skoro dochodzisz do wniosku, że najbardziej jest poszkodowany człowiek który złamał najwięcej danych wam obu ( Tobie i jego żonie) obietnic to znaczy ze jesteś IDEALNYM materiałem na kochankę żonatego facetawink. Trochę więcej obiektywizmu by się przydało.
          Jesteście dorośli, Ty , Twój kochanek i jego żona. I skoro wszyscy troje wiecie w co gracie to miłej zabawy. Ale ta gra jest dla dorosłych, TYLKO dla dorosłych. Nie dla dzieci.
          I będę się upierała że najbardziej poszkodowane są dzieci.
          I naprawdę nie martw się czy on ma z tego "przyjemność". Zapewne ma, skoro to robi. Ty też masz skoro tego nie kończysz. Żona pewno też coś "dostaje" skoro go nie wywaliła z chałupy.
          Dlatego pytanie KTO JEST POKRZYWDZONY NAJBARDZIEJ? jest pozbawione sensu. Tkwicie w tym z własnej woli, więc każde z was krzywdzi się samo, tak mocno jak potrafi. A kto jest największym masochistą? To Ty wiesz najlepiej. wink




          • malinkama Re: Romans z żonatym 28.10.12, 13:51
            Ja jestem daleka od oceniania postępowania innych, potępiania. A szczególnie (jak to na tym forum bywa) stawiania siebie jako przykład wzorca moralności. I moim zdaniem nie ma żadnego sensu zastanawianie się, kto jest bardziej pokrzywdzony. Ale zastanawia mnie, skąd w kobietach taka chęć do martwienia się o komfort facetów, jak u Marty. To widać nie tylko w układach typu trójkąt. Ale w ogóle. Zgadzam się z Unemą - w różnych układach ludzie żyją, ale przecież z własnej woli. Widocznie bilans wychodzi im na plus. Więc jeśli człowiek się decyduje na jakiś układ, to trzeba się trzymać ram tego układu i nie kombinować. A jak układ nie pasuje, to go rozwiązać.
            • zofiulina1971 Re: Romans z żonatym 28.10.12, 15:01
              No więc właśnie, też mnie zastanawia ta częsta skłonność kochanek do mitologizowania misia i niezastanawiania się, jak w tym całym układzie czuje się ona.

              A tutaj, wg mnie, sytuacja wygląda po prostu podręcznikowo: Marta odbudowała wiarę w
              jego męskie ego, pan ma seks reglamentowany jedynie odległością, żyje w nimbie cierpiętnika, co to za "milyjony" kocha, cierpi katusze, bo musi synchronizować kalendarze i esemesy z kibla wysyłać... A w tym wszystkim dzielna, wiernie czekająca na progu Marta.

              Żyć, nie umierać.
              • 68marta Re: Romans z żonatym 28.10.12, 15:58
                Nie zrozumiałyście drogie panie,wcale się nad nim nie użalam i wcale mi go nie szkoda,tylko zastanawiam się dlaczego ludzie tak sobie komplikują życie? Dzieci zawsze cierpią jak rodzice żyją w toksycznym związku lub jak się rozwodzą. Najlepiej jak jest pełna harmonia,miłość i spokój wtedy kazde dziecko jest szczęśliwe,ale tak w zyciu nie jest .Wina zawsze lezy po obu stronach zarówno kobiety jak i męzczyzny. Nigdy nie będę winić mojego byłego męża za rozpad naszego związku,bo na pewno jakąś winę za ten rozpad ponoszę
                • malinkama Re: Romans z żonatym 28.10.12, 17:28
                  Marta, ja cię nie krytykuję. Tylko nie rozumiem. Masz faceta, wiesz jaki jest między wami układ, (żona), jest wam razem ok, sex macie dobry, dużo sobie dajecie, więc korzystaj, celebruj miłe chwile i już. Póki to trwa. Ja nie ironizuję. Z czym masz problem? A jeśli jest coś nie "teges" albo ci układ nie pasuje, to się wycofaj.
                  A ty chyba chcesz kogoś uszczęśliwiać na siłę.
                  • zofiulina1971 Re: Romans z żonatym 28.10.12, 17:44
                    Jeśli kobieta umie korzystać z żonatego kochanka bez angażowania emocji, a w międzyczasie szukać partnera do tradycyjnego związku - to wszystko OK.

                    Ale takie kurczowe trzymanie się żonatego kochanka i czekanie, aż on "pozamiata sprawy z żoną", gdy kobiecie marzy się rodzina - to życiowa głupota jest.

                    • 68marta Re: Romans z żonatym 28.10.12, 18:02
                      zofiulina1971 napisała:

                      > Jeśli kobieta umie korzystać z żonatego kochanka bez angażowania emocji, a w mi
                      > ędzyczasie szukać partnera do tradycyjnego związku - to wszystko OK.
                      >
                      > Ale takie kurczowe trzymanie się żonatego kochanka i czekanie, aż on "pozamiata
                      > sprawy z żoną", gdy kobiecie marzy się rodzina - to życiowa głupota jest.
                      >
                      Czyli dla Ciebie jest OK ,bycie kochanką bez zobowiązań.
                      • zofiulina1971 Re: Romans z żonatym 28.10.12, 18:12
                        Napisałam ogólnie, nie że dla mnie jest OK.

                      • malinkama Re: Romans z żonatym 28.10.12, 22:25
                        68marta napisała:
                        > Czyli dla Ciebie jest OK ,bycie kochanką bez zobowiązań.

                        To tak w ogóle, wg podręcznika, nie jest OK. Teoretycznie powinno być tak, że mąż jest z żoną, a żona z mężem. Ale skoro oboje już w taki układ pozamałżeński weszliście, to się trzymaj konwencji, jaką zaakceptowałaś albo się wycoaj
                  • 68marta Re: Romans z żonatym 28.10.12, 17:46
                    malinkama napisała:

                    > Marta, ja cię nie krytykuję. Tylko nie rozumiem. Masz faceta, wiesz jaki jest m
                    > iędzy wami układ, (żona), jest wam razem ok, sex macie dobry, dużo sobie dajeci
                    > e, więc korzystaj, celebruj miłe chwile i już. Póki to trwa. Ja nie ironizuję.
                    > Z czym masz problem? A jeśli jest coś nie "teges" albo ci układ nie pasuje, to
                    > się wycofaj.
                    > A ty chyba chcesz kogoś uszczęśliwiać na siłę.
                    Owszem jest fajniei i jeżeli juz to uszczęśliwiam siebie miłymi chwilami.Nie pasuje mi ,ze oszukuje swoją zonę ,ze w taki sposób traktuje swoją rodzinę .Moze za mało go znam. Moze zona do końca też nie jest w porzadku i dlatego tak ją traktuje .Jakieś powody na pewno są ,bo nikt nie wchodzi w taki układ dla własnej wygody.Nie wiem czy dzieci czują się fajnie słysząc kłótnie rodziców?W moim związku tez były kłótnie i moje dziecko nie było tym zachwycone.
                    • zofiulina1971 Re: nie, no po prostu bomba!!! 28.10.12, 18:00
                      Nie pasuje mi ,ze oszukuje swoją zonę ,ze w taki sposób traktuje swoją rodzinę

                      Po prostu wzruszające big_grin

                      Skoro jej spokój tak bardzo leży Ci na sercu, to może należałoby przestać zadawać się z jej mężem? suspicious



                      • kasiamasia Re: nie, no po prostu bomba!!! 30.10.12, 01:24
                        Kochanka mojego meza (wtedy) tez "marwila sie" o mnie i naszego syna.
                        Oczywiscie sptykajac sie z moim mezem na romantyczne randki w lozku,
                        zapytana wprost odpowiedziala mi:
                        "ze ona nigdy by czegos takiego nikomu nie zrobila, bo ma wysokie standardy moralne".
                        A ze jej romasik mial miejsce w delegacji (zagranicznej.)
                        Swojemu facetowi z ktorym zyla przez 10 lat (7 pod jednym dachem domu budowanego razem, pod jej gust i za jego kase) nie powiedziala zbyt wiele.
                        Po 3 tygodniach mieszkania juz z moim mezem zapytala swojego partnera (3 miesiacach romasu i 3 tygodniach mieszkania juz razem z moim wtedy mezem), co on mysli o finasowych korzysciach przedluzenia jej pobytu w tej zagranicznej delegacji. Bo przeciez to pozwoliloby im splacic szybciej dobudowke, ktora jej sie wymarzyla (a on nad nia pracowal kiedy ona "cziezko" zarabiala pieniadze w delegacji).

                        hipokryzja?? czy moze tylko wolnosc w zwiazku?? I wolna wola wyboru?
                        Skoro im sie tak nie ukladalo w zwiazku, czemu temu "obcemu" partnerowi ciagle przedstawiala swoje plany i zadania, ktore on probowal spelniac w miare swoich mozliwosci finasowych.


                        > Nie pasuje mi ,ze oszukuje swoją zonę ,ze w taki sposób traktuje swoją rodzi
                        > nę

                        >
                        > Po prostu wzruszające big_grin
                        >
                        > Skoro jej spokój tak bardzo leży Ci na sercu, to może należałoby przestać zadaw
                        > ać się z jej mężem? suspicious
                        • falowod Re: nie, no po prostu bomba!!! 30.10.12, 02:37
                          krzywa Gaussa pokazuje ze sa tak wsrod kobiet jak i mezczyzn ludzie handlujacy seksem .
                          Twoja historia potwierdza tylko ze widac twojemu chlopu czegos w waszym zwiazku brakowalo.
                          Ludzie odchodza bo poszukuja czegos lepszego cos co nazywaja szczesciem .Dlatego trzeba rozmawiac aby wiedziec co prtner /ka mysli o wielu sprawach i nie byc zaskoczonym ich ewolucja .Czasem pare slow moze zapobiec katastrofie.
                          Kobiety na ogol uwazja ze facet powinien sie sam domyslec co one mialy na mysli robiac czy mowiac to czy tamto. Facet zas wszystko widzi w kategoriach zero-jedynkowych! Cos jest albo nie ma.Nic posredniego ! Dlatego trzeba mu jasno i precyzyjnie artykulowac wasze potrzeby ,oczekiwania co z pewnoscia bedzie pomocne w zyciowych tarciach dnia codziennego.
                          • kasiamasia Re: nie, no po prostu bomba!!! 01.11.12, 01:47
                            Czy ta krzywa Gaussa do odpowiedz do mnie?

                            falowod, ja pytalam rozmawialam, proponowalam terapie malzenska mojemu mezowi.

                            Jedyne czego sie dowiedzialam to ze jemu niczego w naszym malzenstwie nie brakuje
                            (a szczegolnie seksu) ze mam przestac szukac problemow, ktorych nie ma.
                            A w tym samym czsie bylam swiadoma (i mialam wstepne dowody) na istnieniu romansu
                            ktorego obecnosci oboje sie gleboko wypierali.

                            Ja uwazam ze jak komus jest zle lub mu czegos brakuje, to najpierw sprzata (i probuje rozwiazac problemy) a potem zamyka poprzedni zwiazek, bez zapraszania do niego osob trzecich!!
                    • malinkama Re: Romans z żonatym 28.10.12, 18:32
                      No to jak ci nie pasuje taki układ, to nie kontynuuj tego. I po sprawie
                • unema Re: Romans z żonatym 28.10.12, 20:04
                  A Ty sobie nie komplikujesz życia?
                  Bo z tego co piszesz to masz skomplikowane dosyć.
                  • malinkama Re: Romans z żonatym 28.10.12, 20:11
                    O, zaraz się zacznie - uważaj Marta smile
              • 68marta Re: Romans z żonatym 28.10.12, 16:48
                zofiulina1971 napisała:

                > No więc właśnie, też mnie zastanawia ta częsta skłonność kochanek do mitologizo
                > wania misia i niezastanawiania się, jak w tym całym układzie czuje się ona.
                >
                > A tutaj, wg mnie, sytuacja wygląda po prostu podręcznikowo: Marta odbudowała wi
                > arę w
                > jego męskie ego, pan ma seks reglamentowany jedynie odległością, żyje w nimbie
                > cierpiętnika, co to za "milyjony" kocha, cierpi katusze, bo musi synchronizować
                > kalendarze i esemesy z kibla wysyłać... A w tym wszystkim dzielna, wiernie cze
                > kająca na progu Marta.
                >
                > Żyć, nie umierać.
                Moze odbudowałam jego męskie ego ,dostał cały pakiet pozytywnych emocji /i seksu tez/ale zapominacie,ze to działa w dwie strony ,równiez bardzo duzo otrzymałam:rozmów,wsparcia i miłości.
        • heksa_2 Re: Romans z żonatym 28.10.12, 14:51
          Mamy tu kliniczny przykład ugotowanej żaby. Nic dodać nic ująć.

          Czasami zastanawiam się kto jest najba
          > rdziej pokrzywdzony w tym całym układzie? Dochodzę do wniosku,ze jednak mąż-koc
          > hanek.Musi nieźle lawirować pomiędzy zoną i kochanka. Wymyślanie nowych "bajec
          > zek",pilnowanie telefonu itd,itp na pewno kosztuje dużo nerwówi nie wiem czy sp
          > rawia mu to przyjemność.
        • malgolkab Re: Romans z żonatym 29.10.12, 11:14
          68marta napisała:



          > Czasami zastanawiam się kto jest najba
          > rdziej pokrzywdzony w tym całym układzie? Dochodzę do wniosku,ze jednak mąż-koc
          > hanek.Musi nieźle lawirować pomiędzy zoną i kochanka. Wymyślanie nowych "bajec
          > zek",pilnowanie telefonu itd,itp na pewno kosztuje dużo nerwówi nie wiem czy sp
          > rawia mu to przyjemność.

          O tak, biedactwo smile Sex zawsze będzie miał - jak nie w domu to u Ciebie smile A lawirowanie/kombinowanie niektórych nakręca i to po prostu lubią. Żona z resztą raczej udaje, że o romansie nie wie, chyba, że jest po prostu głupia.
          • falowod Re: Romans z żonatym 29.10.12, 11:46
            Nie lituj sie nad Marta bo sama jestes godna politowania ze swoja wizja sexu jako "pokarmu dla kanarka" smile
            Facet w seksie odnajduje nie tylko czyste laskotanie czlonka o scianki pochwy ktore daje mu przyjemny zastrzyk hormonow w mozgu a przy okazji wymiane tak pozadana prze Przyrode wymiane genow,ale rowniez buduje wiez tak jak i wy kobiety.Moze buduje ja na nizszym poziomie emocjonalnym ,ale jednak jest to elemnet ktory przynajmniej jesli o niego chodzi jest cementem ktory go spaja z partnerka
            .Wiele kobiety o tym zapomonacie a niektore z was nawet usiluja zamienic to na towar a w efekcie relacje wasze z partnerem na na Pan -Niewolnik.Usilujecie podporzadkowac sobie partnera za wszelka cene co definitywnie prowadzi do frustracji partnera i wypieranie parterki ze swiadomosci jako cos atrakcyjnego.Stad juz krok do skoku w bok.
            Seks to jest cos czym sie nie handluje czy sznatazuje.To jest skarb ktorym dzielicie rowno pol na pol.Taka wizja seksu z pewnoscia wiecej wam pomoze w budowaniu relacji z partnerem .
            Moja babcia zawsze mi wpajala ze mozna sie klocic ale wieczorem w lozku ma byc pokoj i czulosc! inaczej lepiej poszukac sobie innej partnerki.!
            Im starszy jestem tym coraz bardzie sklaniam sie do tego ze moja babcia byla bardzo madra kobieta.
            Widac zona kochanka Marty lubi wojny podjazdowe skoro jej maz rekompensuje sobie z Marta to co traci w zwiazku?Nie przyszlo ci to do glowy ?
    • nieznanaaa5 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 11:33
      PROSZE PORADZCIE MI
      to byla dla mnie miłość od pierwszego wejrzenia. Facet od razu wpadl mi w oko. Oprócz tego niezwykle zaanagazowany i sympatyczny. Znamy się od roku. Spotykamy się zawodowo. Jest dla mnie kimś bardzo szczególnym, oddal się cały aby wyciągnąć mnie z poważnych tarapatów. Jest niezwykłym mężczyzną jakich nie spotyka się na ulicy.
      Przeżyłam horror kiedy dowiedziałam się, że ma żonę i dorosłe dziecko. Ja jestem bezdzietną panną. Mam 38lat i żadnego poważnego związku na koncie.
      Na razie do niczego między nami nie doszło. Jednak wszystko wisi w powietrzu i boję się, że nie wytrzymam. Wiem, że ma żonę heterę i całe dnie spędza w pracy i też często weekendy.
      Tak bardzo pragnę przytulić się do niego i wyrazić swoją sympatię. A z drugiej strony niechcę się angażować bezcelowo.
      Nigdy nic podobnego nie przeżyłam. Ten mężczyzna jest kimś bardzo ważnym dla mnie i to jest straszne uciec bez słowa. Czuje bardzo duże ciepło od niego.
      PROSZĘ NAPISZCZIE DO MNIE. jestem sama z tym wszystkim
      • garibaldia Re: Romans z żonatym 29.10.12, 11:42
        forum.gazeta.pl/forum/f,30835,Kochanki_.html
        forum.gazeta.pl/forum/f,15128,_Brak_Seks_u_w_malzenstwie.html
        forum.gazeta.pl/forum/f,90851,Tylko_dla_Kochanek.html
        itd itp

        • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 12:28
          Najbardziej spodobał mi się ten ostatni link ,ale chyba nie chcą mnie tam przyjąć w poczet swoich członków.Proszę o wsparcie z twojej strony.
          • garibaldia Re: Romans z żonatym 29.10.12, 12:38
            Myślałam, że przynajmniej potrafisz przeczytać prosty tekst tam zamieszczony i wg chęci zastosować. Jak się okazuje, z tym też kiepsko.
            Mam więc dla Ciebie radę jedyną i ostateczną: ponoć masz dzieci, więc poproś któreś z nich by tekst z zamieszczonego linka przeczytało, opowiedziało ci co znaczy tłumacząc na prostych przykładach i pokazało co trzeba zrobić żeby być w poczet członków przyjętym.
            poproś dziecię, by zrobiło tak jak mamusia chce i potrzebuje. bo rodzina powinna sobie pomagać.
            To do działa! nie poddawaj się, na pewno dasz radę!
            • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 13:02
              garibaldia napisała:

              > Myślałam, że przynajmniej potrafisz przeczytać prosty tekst tam zamieszczony i
              > wg chęci zastosować. Jak się okazuje, z tym też kiepsko.
              > Mam więc dla Ciebie radę jedyną i ostateczną: ponoć masz dzieci, więc poproś
              > któreś z nich by tekst z zamieszczonego linka przeczytało, opowiedziało ci co
              > znaczy tłumacząc na prostych przykładach i pokazało co trzeba zrobić żeby być
              > w poczet członków przyjętym.
              > poproś dziecię, by zrobiło tak jak mamusia chce i potrzebuje. bo rodzina powin
              > na sobie pomagać.
              > To do działa! nie poddawaj się, na pewno dasz radę!

              Wiesz zastanawiam się skąd w tobie tyle złości.Nie masz odwagi dokopac innym w realu to najlepiej zrobic to na forum,gdzie nikt cie nie zna ?Myślałam ,ze na forum doradza się a nie wylewa swoje zale i frustracje. Jeżeli nie ma "chłopa"pod ręka to najlepiej ulać żółć na forum?Mnie to bawi,jestem na takim etapie ,że niezwykle spokojnie podchodzę do wszystkich spraw w zyciu .Śmieszy mnie bardzo jak ktoś się tak"zapala".
              Wiem co trzeba zrobić ,ale to ty nie zrozumiałaś .Myslałam,ze na tamtym forum tez" doradzasz' i dzieki twojemu wsparciu szybciej otrzymam wiadomość z zaproszeniem moja poczte.Pozdrawiam serdecznie.
              • garibaldia Re: Romans z żonatym 29.10.12, 13:20
                Twoje wizje na mój temat są coraz zabawniejsze. Gadam z Tobą bo mi się nudzi w pracy, znaczy robię sobie dzień lenia i mogę "marnować czas" na forum - mam ten komfort- na temacie lekkim, łatwym choć oklepanym, jakim jest gadanie o babach, facetach i seksie oraz tak poczytnym jak zdrada .
                A co do Twojego buńczucznego zapewniania teraz wszystkich jak to twierdzisz: "jestem na takim etapie ,że niezwykle spokojnie podchodzę do wszystkich spraw w zyciu" to przyjmij jakąś jedną wersję i zdecyduj kiedy sciemniasz a kiedy mówisz prawdę, bo dopiero co jęczałaś że potrzebujesz pomocy od forum by się od kochanka oderwać a twoje tu i teraz to "W głowie dużo pytań i wątpliwości,nawet bólu" itd itp.
                Moja propozycja : dorośnij. dzieci patrzą.

                • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 13:30
                  Nie ściemniam ,tylko rozważam. Nie jęcze,chce poznac zdanie innych osób.Zobacz są postępy ,zamiast zająć się kochankiem "siedzę " na forum.
                  • malinkama Re: Romans z żonatym 29.10.12, 13:35
                    68marta napisała: .Zobacz
                    > są postępy ,zamiast zająć się kochankiem "siedzę " na forum.

                    Bo kochanek pewnie w pracy smile
                    • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 13:38
                      > 68marta napisała: .Zobacz
                      > > są postępy ,zamiast zająć się kochankiem "siedzę " na forum.
                      >
                      > Bo kochanek pewnie w pracy smile

                      Albo u innej kochanki./he,he/
                      • malinkama Re: Romans z żonatym 29.10.12, 13:45
                        Jeśli takiej, która nie jęczy mu, że ma zostawić dzieci, to jest taka możliwość wink
                        • falowod Re: Romans z żonatym 29.10.12, 20:44
                          Tu na tym forum dobitnie widac kto sekutnica a kto normalny.

                          Byloby zle gdyby sie obylo bez osoboistych zloscilowci i przytyczkow.To sie nazywa :haitryzm od angiesliego slowa "to hate"-nienawidziec

                          Marta ! nie przejmuj sie hejtretkami ! Mysle ze dobrze ze nabierasz dystansu i po tej dawce nienawisci stac sie na poczucie humorusmile
                          Odnosze wrazenie ze te hejtryski tak cie kasaja bo lecza jakies swe kompleksy i frustracje.
                          Kobitki uczcie sie .Trezba z facetem zyc a nie ksztaltowac go ! Jak nie macie wiedzy to szukac ! W necie jest mnostwo fajnych poradnikow jak zachowac swe malzenstwo w zdrowej kondycji.Wezcie tez poprawke na to ze wspolczesny kapitalizm jest okrutny i bezwzgledny ,wykosi wasze malzenstwa o ile nie zaczniecie po prostu o nie dbac .Tak jak sie dba o samochod tak tez tzreba dbac o faceta i po prostu dawac mu tyle seksu aby nie bylo mu w glowie ogladanie sie za innymi.Kot jak najedzony nie lowi myszy.smile
                          • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 20:48
                            > Marta ! nie przejmuj sie hejtretkami ! Mysle ze dobrze ze nabierasz dystansu i
                            > po tej dawce nienawisci stac sie na poczucie humorusmile
                            > Odnosze wrazenie ze te hejtryski tak cie kasaja bo lecza jakies swe kompleksy
                            > i frustracje.
                            Dzieki Falowod ,wiedziałam,ze na Ciebie mogę zawsze liczyć.Zaraz napiszą,ze "swoj na swego trafił" /hehe/
                          • heksa_2 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 21:00
                            falowod napisał:
                            Wezcie tez poprawke na to ze wspolczesny kapitalizm
                            > jest okrutny i bezwzgledny ,wykosi wasze malzenstwa o ile nie zaczniecie po p
                            > rostu o nie dbac .

                            Chyba Ci się fora pomyliły. Tu rozwódki są. Już zdążyły o swoje małżeństwa nie zadbać.

                            falowod napisał:
                            >Kot jak najedzony nie lowi myszy.smile

                            I tu się mylisz. Jak na znawcę biologii, mało wiesz o kotach. Kot ma instynkt łowcy i nawet po zjedzeniu całego wora suchej karmy, będzie łowił myszy. To silniejsze od niego.
                            • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 21:11
                              >
                              > I tu się mylisz. Jak na znawcę biologii, mało wiesz o kotach. Kot ma instynkt ł
                              > owcy i nawet po zjedzeniu całego wora suchej karmy, będzie łowił myszy. To siln
                              > iejsze od niego.

                              Po obiedzie czas na deser,który trzeba złowić.Sucha karma to żadne jedzenie.
                              • heksa_2 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 21:17
                                68marta napisała:
                                Sucha karma to żadne jedzenie.

                                Czy to coś wnosi? To był przykład. Kot po KAŻDYM posiłku będzie łowił myszy. Bo kot jest łowcą. Najedzony lub nie. Przecież koty tych myszy nie jedzą przeważnie.
                            • falowod Re: Romans z żonatym 29.10.12, 21:15
                              fora mi sie zlotko nie pomylily.Kazda madra kobieta powinna brac poprawke na nowy rodzaj zagrozen jakie niesie nowy system ekonomiczny a minowicie stress.Stress ktory wkrada sie cichcem do mazenstwa i niczym kornik je nadwyreza ,powolutku ale skutecznie smile, Jesli masz ochote ten watek poszerzyc polecam ksizke A.Tofflera ( doradca R. Regana) pt SZok Przyszlosci.Rarytasik opisujacy jak nowoczesny ,prezny kapitalizm narusza fundamenty spoleczenstwa amerykanskiego i cichcem niszczy je.My zaczynamy to dopiero przerabiac a oni dopiero zdawac sobie z tego sprawe.

                              Nie znam kotow ale znam przyslowia polskie w ktorych jest zawarta madrosc pokolen smile

                              Jesli chesz wydzielac chlopu seks to dni waszego malzenstwa sa juz policzone.Ja ci to mowie! Facet!
                              • heksa_2 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 21:36
                                falowod napisał:
                                Nie znam kotow ale znam przyslowia polskie w ktorych jest zawarta madrosc pokol
                                > en smile
                                A co powiesz o takim:
                                Nie kochaj mężatki, bo będziesz siedział w piekle po same łopatki.

                                ?
                                • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 21:40
                                  heksa_2 napisała:

                                  > falowod napisał:
                                  > Nie znam kotow ale znam przyslowia polskie w ktorych jest zawarta madrosc pokol
                                  > > en smile
                                  > A co powiesz o takim:
                                  > Nie kochaj mężatki, bo będziesz siedział w piekle po same łopatki.
                                  >
                                  > ?
                                  O! O nie znałam tego /głowa mu będzie jeszcze wystawała/ a coś o zonatym?
                                  • heksa_2 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 21:53
                                    Mąż obraca rożen, a gach je pieczenie.

                                    Najzgodniejsze małżeństwo, gdy mąż jest głuchy, a żona ślepa.
                                    • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 21:59
                                      > Najzgodniejsze małżeństwo, gdy mąż jest głuchy, a żona ślepa.

                                      To jest świetne i jakie prawdziwe.
                                    • falowod Re: Romans z żonatym 29.10.12, 22:02
                                      to sie nazywa sztuka kompromisu smile
                                    • hunkis Re: Romans z żonatym 29.10.12, 22:14
                                      W przysłowiach jest mądrość oraz głupota pokoleń ;=)

                                      Jak chłop baby nie bije to jej wątroba gnije.
                                      Jak pies je, to nie szczeka bo mu miska ucieka.
                                      Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
                                      dał Pan Bóg zęby, da i chleb
                                      jakim człowiek się zdaje, takim chyłkiem zostaje
                                      i w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu
                                      każdy as bierze raz
                                      myszy tańcują, gdy kota nie czują
                                      pamiętaj chemiku młody, wlewaj zawsze kwas do wody

                                      było dwóch braci mądrych, a trzeci żonaty

                                      Mężczyzna, który decyduje się zaskoczyć swoją żonę, zazwyczaj bywa zaskakiwany sam.
                                      Miłość ma swój język. Małżeństwo powraca do języka potocznego.
                                      Miłość to sprawa idealna, małżeństwo - realna. Połączenie rzeczy realnej z idealną nigdy nie uchodzi bezkarnie.
                                      Pobierając się, mężczyzna i kobieta stają się tylko jednym, główna trudność to ustalić którym.
                                      Pomiędzy drzwi i małżeństwo palca nie wsadzaj.
                                      Po wielu grzmotach nie pada deszcz; dziewczynie o złej reputacji nie urządza się hucznego wesela.
                                      Żony szukamy dla jej cnoty, a nałożnicy dla jej urody.
                                      Aczkolwiek mąż i żona śpią na tej samej poduszce, to mają jednak przecież sny różne.
                                      Dla kobiety lepiej wyjść za mężczyznę, który ją kocha, niż za takiego, którego ona kocha.
                                      Jak się ożeni, to się odmieni.
                                      Małżeństwo jest sięganiem ręką do worka pełnego wężów z nadzieją, że wyciągnie się węgorza.
                                      Małżonkowie powinni wystrzegać się kłótni, jeśli już nie dość się kochają, by się pogodzić.
                                      Małżonkiem kobiety jest mężczyzna, małżonkiem mężczyzny jest jego sklep.
                                      • falowod Re: Romans z żonatym 29.10.12, 22:41
                                        i co chcesz mi udowodnic ?
                                        Ja ci pokazuje jak problem zdrady wmalzenstwie widzi facet ,a ty mi proponujesz wydzielanie seksu jak"pokarm dla kanarka".
                                        Udowadniasz tym moja teze ze mezczyzna z kobieta nie ma mozliwosci pozrozumienia sie a jedyna funkcja zwiazku kobiety i mezczyzny jest wymiana genow bo tak chce Przyroda ktorej jestesmy czastka.To ona nas napedza i ona dyktuje warunki.
                                        Zaraz mi zaczniesz pisac o mozgu,swiadomosci..ble ble..Ewoluujemy!c\zy ci sie podoba czy nie .2 miliony lat temu nasze mozgi uzyskaly swiadomosc czyli szare komorki ale w dalszym ciagu kieruje nami na poziomie podstwowym a wiec prymitywnym podwzgorze ktore ma wg szacunkow ma ok 4,5 mln lat.A wiec oddychamy,odczuwamy glod i szukamy seksu .To sa te funkcje ktore pozwlaja nam funcjonowac w rytm Natury w sposob zsynchronizowany .My o tym nie myslimy bo to sie odbywa automatycznie ,chyba ze swadomosc pozwoli nam to zauwazyc i kierowac tymi funkcjami np w procesie hospitalizacji .Chesz seks podporzadkowac swiadomosci? nie wroze powodzenia bo nawet ciebie kontroluje Natura wrzucajac ci np wieksza dawke testosteronu po zjedzeniu pewnych ziol.Stajesz sie bardziej agresywna i masz wieksza ochote na seks .Poobserwuj sie i swoje cialo !
                                        • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 23:08

                                          Falowod, zaczynam podejrzewać, że pojawiłeś się na tym forum, tylko po to, aby zareklamować te wszystkie książki smile. W kółko to samo...
                                          -------------
                                          "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                          "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                          • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 02:06
                                            Kto czyta -nie bladzismile

                                            Widac jednak nmamacalnie ze czytelnictwo w kraju upada,a odpornosc na wiedze jest porazajacasmile.Skonczylam szkoly to juz mam patent na madrosc.!
                                            Podalem tytul ksiazki dla zainteresowanych poszerzeniem wiedzy .
                                            Teraz rozumiem opor w przyjeciu do wiadomosci ze w malzenstwie tzreba rozmawiac i trzeba kompromisow .Bye!
                                            • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 30.10.12, 08:33
                                              To, ze w małżeństwie trzeba rozmawiać i iść na kompromisy to wiem. Nie potrzebuję do tego czytać "mundrych" książek smile

                                              Bye!

                                              -------------
                                              "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                              "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                              • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 08:56
                                                moze jednak warto choc od czasu do czasu poczytac dosc inteligentny magazyn dla kobiet typu "zwierciadlo"? w ogole cos poczytac.
                                                To ze wiesz to punkt dla ciebie ale to ze lekcewazysz zaniteresowanie relacjami d/m jest malo praktyczne mowiac oglednie .
                                                Zupelnie nie rozumien tez tej twojej uwagi bo gdybym myslal na poziomie podstwowym to pomyslalbym pejoratywnie: oto jeszcze jedna ktorej sie wydaje ze wie wszytko a tu bum! grom z jasnego nieba! dlaczego on mnie zostawia ?!
                                                • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 30.10.12, 09:16
                                                  Oczywiście, ze warto coś poczytać. Skąd wniosek, ze nie lubię czytać? smile. Moja uwaga była tylko po to i dlatego bo Ty skupiasz się bardzo na tej dziedzinie, jakby ona tylko jedna była prawdą objawioną. A tu każdy Ci pisze, ze Ameryki nie odkryłeś smile. I ja to również wiem, ze biologicznie się różnimy, ze hormony mają wpływ na nasze życie itp. Ale nie tylko one. To Ty jeden jednak powtarzasz to jak mantrę... i mam wrażenie, zeTobie nie chodzi o to by z kims podyskutować, ale żeby ktoś przyznał Ci rację. Gdy ktoś "czepia" się "szczegółów" to od razu odsyłasz to poczytania sobie książek smile

                                                  Nie lekceważę zainteresowania relacjami damsko-męskimi. Poza tym teoria teorią, a praktyka praktyką tongue_out. Te relacje jednak nie tylko kręcą się wokół seksu i bzykania...


                                                  -------------
                                                  "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                                  "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:01
                                                    Nie rozumiesz mezczyzn ! jak prawie 99% tutaj uczesniczacych kobiet .To jasno wynika z twojej wypowiedzi.
                                                    Dlatego sie tu idzielam i powtarzam jak mantre abyscie sobie pare istotnych spraw zwiazanych z waszym facetem przyjely za pewnik.Mysle ze zaakceptoanie tych spraw pozwoli wam poprawic relacje z partnerem .Ja sie rozszedlem z moja ex glownie dlatego ze w pewnym momencie przestalo mi sie podobac to ze mamy tak odmienne stanowiska w sprawie seksu wlasnie .Czulem sie jak piesek salonowy ktoremu sie wydziela cos co uwazam ze powinno nas laczyc.Moglem sobie znalezc kochanke ,uznalem ze lepiej dla nas obojga jak grzecznie sie rozejdziemy i poszukamy sobie szczescia na wlasna reke.W czasie finalnej rozmowy gdy jeszcze usilwalem jakos uratowac te nascie lat wyszlo na jaw ze sa jeszce inne sprawy ktore ujawnily jaka istnieje przepasc miedzy nami we wzajemnym zrozumieniu sie.
                                                    Rozmawialem potem sporo z moimi kolegami ich zonami i poczytalem sobie to i owo,bo wiedza nie bolismile co pozwolilo mi przyjac taki a nie inny punkt widzenia .Subtelnosci na poziomie swiadomosi ladnie brzmia ale sa malo praktyczne gdy fundamenty sie wala.
                                                    Moj udzial w tym forum ma cel czysto intelektualny. Jestem na urlopie i mam czas a by sobie pocwiczyc nieco argumentacje ,czy styl prowadzenia wymiany opinii.Mam tez nadzieje ze moje uproszczone podejscie pozwoli wam co nieco zajrzec w swiat waszych partnerow .
                                                    Marta zaincjowala temat,ujawnila ze sa kobiety ktore rozumieja troszke wiecej z zcia niz proza z Harlekina a ja biore ja w obrone bo uwazam ze ma prawo ukladac swoje zycie jak chce nie baczac na jakies malo przekonywujace konwenanse ,czy normy spoleczne.
                                                    jej partner zajduje u niej to czego w formalnym zwiazku nie odnajduje i to jest jadro calej dysputy.
                                                  • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:21
                                                    Skoro już piszesz o naturze męskiej to jesteś niekonsekwentny w tym co piszesz i nie czytasz rowniez tego co ktos inny tutaj pisze. Mianowicie to, ze skoro facet szuka seksu gdzie indziej, bo żona mu "wydziela" to co w przypadku żon, które tego seksu mu nie wydzielają i ta dziedzina życia u nich jest na najwyższych obrotach? Tylko nie pisz, ze może dlatego,ze żona nie umie gotować, bo mąż u kochanki zupy nie szuka. Skoro już tak wszystko się składa na poszukiwanie tego seksu w odniesieniu do zdrad męskich.

                                                    Ja rozumiem naturę mężczyzn i nigdy seks nie był u mnie kartą przetargową, ale nigdy tez nie traktowałam mężczyzn jak chodzące zwierzęta,którzy MUSZĄ mieć seks co najmniej 2 razy dziennie, a jak nie to oglądają się za innymi pupami, bo inaczej strach byłby na ulice wyjść.

                                                    -------------
                                                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                                    "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:49
                                                    Jak zawsze diabel tkwi w szczegolach.smile Czepiasz sie szczegolow jak moja byla smile ot! specyfika kobiecej logiki!
                                                    Ja ci pokazuje wersje uproszczone do latwiejszego pojecia Chyna bie chcesz abym zaglebial sie w psychologie emocji faceta.Reykowski napisal na ten temat potezna cegle smile.odsylam do niego smile

                                                    Nie musze ci tlumaczyc chyba ze istnieje cos takiego jak kultura szeroko pojeta ktora narzuca na ludzi normy zachowan.
                                                    Ja patrzac na ladna kobiete nie mysle o tym czy przeczytala Maslowska ale czy bylaby ciekawa partenrka w lozku smile i jakich emocji by mi dostarczyla na poziomie podstwowym smile.Oczywiscie zaczne kontakt od Maslowkeij ! smile czy czegos podobnego ! smile
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:58
                                                    No to may inaczej: ja zaczynam od łóżka, a potem mogę rozmawiać o wszystkim byle nie Masłowskiej i tego typu wypocinachsmile Pod warunkiem że mam jeszcze ochotę z panem w ogóle rozmawiaćsmile
                                                  • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 30.10.12, 11:04
                                                    To tylko takie szczególiki, drobiazgi, drobnostki smile, elemenciki składowe, substraty smile. Co tam. Bzykanie się liczy. Nie ma, że głowa boli.... i to też jest szczegół! smile.

                                                    Poddaję się! big_grin
                                                    -------------
                                                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                                    "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                                  • errormix Re: Romans z żonatym 30.10.12, 11:06
                                                    Nie martw się. Za chwilę falowod, jako erudyta najwyższych lotów, da ci wykaz książek o leczeniu bólu głowy zarówno przy użyciu ziół, jak i seksu oralnego.
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 11:11
                                                    errormix napisał:

                                                    > Nie martw się. Za chwilę falowod, jako erudyta najwyższych lotów, da ci wykaz k
                                                    > siążek o leczeniu bólu głowy zarówno przy użyciu ziół, jak i seksu oralnego.

                                                    A pierwsza pozycja na liśccie to Bajki z mchu i paroci.

                                                    Falowod, dawaj listw lektur obowiązkowych. Co tam, podciągnę się w czytaniu i zobaczymy co tam elyty teraz fascynuje. Tylko proszę nie wstawiaj tych nowinek w stylu 50 twarzy Greya bo nie zrozumiem tak głębokich treścismile
                                                  • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 30.10.12, 11:19
                                                    O bólu głowy chętnie poczytamsmile. I może to będzie trafniejsza lektura z pożytkiem dla kobiecej logiki niż te o "zaplemnianiu " wink. Bo gdy nie będzie bólu głowy to będzie seks! Proste! smile
                                                    -------------
                                                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                                    "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 11:26
                                                    errormix napisał:

                                                    > Nie martw się. Za chwilę falowod, jako erudyta najwyższych lotów, da ci wykaz k
                                                    > siążek o leczeniu bólu głowy zarówno przy użyciu ziół, jak i seksu oralnego.
                                                    >
                                                    Nie czytasz odpowiednich lektur i prasy kolorowej. Teraz jedyna nadzieja na utrzymanie chłopa przy sobie to seks analny i abonament w klubie swingersów.
                                                  • cozzycie_80 Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:33
                                                    falowod napisał:

                                                    Ja sie rozszedlem z moja ex g
                                                    > lownie dlatego ze w pewnym momencie przestalo mi sie podobac to ze mamy tak odm
                                                    > ienne stanowiska w sprawie seksu wlasnie .Czulem sie jak piesek salonowy ktorem
                                                    > u sie wydziela cos co uwazam ze powinno nas laczyc.

                                                    Falowod, ja może się mylę, ale dla mnie seks jest czymś pięknym, pewnego rodzaju rytuałem. Ostatnio oglądałam jakiś wywiad z Panem Lwem-Starowiczem i mówił o pożądaniu, które w związku jest bardzo ważne i trzeba je rozpalać, pielęgnować przez całe życie. I podpisuję sie pod tym, bez pożądania związek może się posypać.
                                                    A jak czytam Twoje wpisy, to mam wrażenie, że traktujesz seks przedmiotowo, moja wyobraźnia podpowiada mi coś takiego "e stara, choć się pobzykamy, bo mi sie chce, a jak nie to Cię zostawię albo zdradzę" wybacz prostacki język smile Kobieta ma prawo nie mieć ochotę na seks w tym samym momencie co jej facet. Wszystko zależy od tego jak ten facet to iniciuje. Nie mówię tutaj o tym, zeby w ogóle się nie "bzykać" albo o tym, ze jak będziesz grzeczny to dostaniesz, w tym przypadku zgodzę się z Toba.
                                                    Seks, dla mnie, fajny seks, zbliza ludzi, jest potrzebny, ale Ty piszesz to tak, że my musimy i koniec.
                                                    A czy dla kobiet jest zdrowe, jeżeli zmuszają się do czegoś, czego w danym momencie nie chcą?
                                                    Nie oceniam Marty, ale też tego nie pochwalam, prawde powiedziawszy jest mi obojętna. To jej sprawa jak sobie życie układa.
                                                    My wszystkie tutaj na pewno nie uważamy, ze życie jest piękne jak w jakiś głupkowatych romansach, bo swoje przeżyłyśmy i dużo czytamy i wiemy jak postepować ze swoim życiem.
                                                    Dla mnie Marta, po pierwszej porażce życiowej, pakuje się w drugą. I może Ty to postrzegasz jako fajny układ, który daje jej partnerowi, to co jego żona dać mu nie może, a ja widzę, że Marta pakuje się związek bez przyszłości, angażuje się i będzie cierpieć. Moje zdanie.

                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 12:06
                                                    A jak czytam Twoje wpisy, to mam wrażenie, że traktujesz seks przedmiotowo, moj
                                                    > a wyobraźnia podpowiada mi coś takiego "e stara, choć się pobzykamy, bo mi sie
                                                    > chce, a jak nie to Cię zostawię albo zdradzę" wybacz prostacki język smile Kobiet
                                                    > a ma prawo nie mieć ochotę na seks w tym samym momencie co jej facet. Wszystko
                                                    > zależy od tego jak ten facet to iniciuje. Nie mówię tutaj o tym, zeby w ogóle s
                                                    > ię nie "bzykać" albo o tym, ze jak będziesz grzeczny to dostaniesz, w tym przyp
                                                    > adku zgodzę się z Toba.

                                                    Owszem kobieta nie musi miec zawsze ochoty na seks ale jeżeli nie sprowadza seksu tylko do "obowiązku małżeńskiego,jest tzw chemia ,fajny facet itd wtedy na pewno ja "głowa nie boli"
                                                    Zdradzający mężczyzna ma pewnie jakieś braki w swoim małżeństwie skoro szuka innych partnerek. Gdyby brakowało mu tylko rozmowy ,spotkania byłyby tylko przy kawie.Dojrzały facet /tak zrobił falowod/powinien zakończyć jeden związek i zacząc drugi,ale i tak pozostanie draniem ponieważo zostawił zone i dzieci.Niestety sa rózne okoliczności składajace sie na takie postepowanie.Wasi pseudo przyjaciele,sasiedzi i cala rzesza innych ludzi ,która potrafi tylko oceniac nie widząc czubka własnego nosa ma pewnie wiele do powiedzenia w tym temacie.
                                                    Gdy przyjaciele sie "odwracjaja" to znak ,ze nalezy ich zmienić i nie tkwić w fałszywej przyjazni.

                                                    Tak na marginesie:
                                                    Jedna pani mówi do drugiej: Wiesz ona nie ma zadnych przyjaciólek bo nikt nie lajkuje jej filmików z jutuba na fejsie
                                                  • orangeplus Re: Romans z żonatym 30.10.12, 12:13
                                                    68marta napisała:

                                                    > Gdyby brakowało mu tylko rozmowy ,spotkania byłyby tylko przy k
                                                    > awie.

                                                    Czyli wszystkim facetom, którzy zdradzają/li swoje żony brakowało w małżeństwie seksu?
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 12:26
                                                    orangeplus napisał(a):

                                                    > 68marta napisała:
                                                    >
                                                    > > Gdyby brakowało mu tylko rozmowy ,spotkania byłyby tylko przy k
                                                    > > awie.
                                                    >
                                                    > Czyli wszystkim facetom, którzy zdradzają/li swoje żony brakowało w małżeństwie
                                                    > seksu?

                                                    Zdrada ogólnie kojarzona jest z seksem.Czy brakowało czy mieli za mało,tego oni sami nie widzą
                                                  • orangeplus Re: Romans z żonatym 30.10.12, 12:44
                                                    Na twoim miejscu poprosiłbym moderację o usunięcie tego wpisu. Wiesz co właśnie napisałaś? Że faceci, którzy zdradzili kobiety przesiadujące na tym forum, zrobili to dlatego, że brakowało im seksu smile Myślisz, że one gładko przełkną tę zniewagę big_grin
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 12:48
                                                    orangeplus napisał(a):

                                                    > Na twoim miejscu poprosiłbym moderację o usunięcie tego wpisu. Wiesz co właśnie
                                                    > napisałaś? Że faceci, którzy zdradzili kobiety przesiadujące na tym forum, zro
                                                    > bili to dlatego, że brakowało im seksu smile Myślisz, że one gładko przełkną tę zn
                                                    > iewagę big_grin

                                                    O Boże i znowu mam tłumaczyć ,ze nie pisze o tych kobietach i ich mężach,bo nie wszystkie z nich były zdradzone,tylko ogólnie o ty cięższych przypadkach.
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 12:55
                                                    Kobiety i Falowod na tym forum są super.Razem wspolnie stawiają mnie do pionu.Trochę sobie wzajemnie dogryzają ,ale kto sie czubi ten sie lubi. Myslę,ze Falowod ma wsród nich ogromne powodzenie.Jedna drugą chce do niego skutecznie zniechęć czy odgonic.Tak tez działazon mojego kochanka.Widocznie tj typowe dla kobiet.
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 12:57
                                                    Przepraszam za literówki miało być "działała"
                                                  • mola1971 Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:08
                                                    68marta napisała:
                                                    Myslę,ze Falowod ma wsród nich ogromne powodzenie.Jedna drugą chce do niego skutecznie znie chęć czy odgonic. Tak tez działazon mojego kochanka.Widocznie tj typowe dla kobiet.

                                                    Tutaj to pojechałaś big_grin
                                                    Tak sobie czytam ten wątek w przerwach w robocie. Falowod jest typem faceta, który w realu omijam szerokim łukiem. Nie wydaje mi się by tutejsze kobiety leciały na jego "mundrości" rodem z Cosmo wink
                                                    Widzisz Marta, i Ty i Falowod za krótko jesteście na tym forum, by znać tutaj piszących ludzi. Uwierz mi, że ani to co piszesz Ty, ani to co pisze on, ani oryginalne, ani odkrywcze nie jest smile
                                                  • garibaldia Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:17
                                                    No wiesz Mola, i Marta i Fal są na forum dokładnie "tak samo długo" big_grin Więc wiedzę i głębię problemu mają też dokładnie "na tym samym poziomie" ;P

                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:22
                                                    garibaldia napisała:

                                                    > No wiesz Mola, i Marta i Fal są na forum dokładnie "tak samo długo" big_grin Więc w
                                                    > iedzę i głębię problemu mają też dokładnie "na tym samym poziomie" ;P

                                                    I stworzyliby razem związek idealnysmile Marta, do dzieła. Już ci nie będziemy bruździćsmile)
                                                  • mola1971 Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:30
                                                    mayenna napisała:
                                                    > I stworzyliby razem związek idealnysmile Marta, do dzieła. Już ci nie będziemy br
                                                    > uździćsmile)

                                                    Nie no, jakiś sztuczny tłok możemy porobić big_grin Coby Marta mogła się poczuć tą jedyną, wybraną ze stada złych rozwódek wink
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:32
                                                    mola1971 napisała:

                                                    > mayenna napisała:
                                                    > > I stworzyliby razem związek idealnysmile Marta, do dzieła. Już ci nie będzi
                                                    > emy br
                                                    > > uździćsmile)
                                                    >
                                                    > Nie no, jakiś sztuczny tłok możemy porobić big_grin Coby Marta mogła się poczuć tą j
                                                    > edyną, wybraną ze stada złych rozwódek wink

                                                    A zazdrośnica /he,he/
                                                  • mola1971 Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:36
                                                    68marta napisała:
                                                    > A zazdrośnica /he,he/

                                                    Oj tam, zazdrośnica wink Ja poważnie mówię, że sztuczny tłok możemy porobić, na takich "mędrców" jak Falowod to działa smile))
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 14:36
                                                    juz nie dziala .smile ide sobie precz ! i zostawiam was z waszymi rozterkami smile Bawilem sie przednie smile
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 14:41
                                                    alowod napisał:

                                                    > juz nie dziala .smile ide sobie precz ! i zostawiam was z waszymi rozterkami smile B
                                                    > awilem sie przednie smile

                                                    Nieee ,wracaj bo ja tez będe musiała odejsc!
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 14:53

                                                    falowod napisał:

                                                    > juz nie dziala .smile ide sobie precz ! i zostawiam was z waszymi rozterkami smile B
                                                    > awilem sie przednie smile
                                                    My teżsmile) Zajrzyj jak znów będziesz miał urlopsmile)
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:31
                                                    aribaldia napisała:

                                                    > No wiesz Mola, i Marta i Fal są na forum dokładnie "tak samo długo" big_grin Więc w
                                                    > iedzę i głębię problemu mają też dokładnie "na tym samym poziomie" ;P
                                                    >
                                                    No wiesz moja droga ,widzę czerpie sie raczej z doświadczenia życiowego i nie kieruje się miarą długości obecności na tym forum
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:29
                                                    mola1971 napisała:


                                                    > Tutaj to pojechałaś big_grin
                                                    > Tak sobie czytam ten wątek w przerwach w robocie. Falowod jest typem faceta, kt
                                                    > óry w realu omijam szerokim łukiem. Nie wydaje mi się by tutejsze kobiety lecia
                                                    > ły na jego "mundrości" rodem z Cosmo wink
                                                    Mola, no cos TY? Naprawdę nie zauważyłaś jak lecimy na Falowoda i już zdążyłyśmy się o niego poszarpać? Facet przeczytał 3 książki i spędza urlop pisząc na forum. No wow, rycerz na białym koniu nam tu zjechał, a Ty obojętna jesteś i śmiesz wątpić w jego powodzenie. Dobrze, ze Gazeci nie ma bo by Ci go jeszcze zaklepałasmile)
                                                  • mola1971 Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:34
                                                    No właśnie zauważyłam, że to chodzący ideał. Nic tylko brać big_grin
                                                    Zna się na wszystkim, nawet na kotach, choć zielonego pojęcia o nich nie ma wink
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:45
                                                    mola1971 napisała:

                                                    > No właśnie zauważyłam, że to chodzący ideał. Nic tylko brać big_grin
                                                    > Zna się na wszystkim, nawet na kotach, choć zielonego pojęcia o nich nie ma wink

                                                    Jedni lubią koty,inni psy a jeszcze inni konie.Daj spokój .
                                                  • mola1971 Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:54
                                                    Marta, to nie chodzi o lubienie, czy też nielubienie, tylko o wypowiadanie się jako ekspert na temat, o którym nie ma się zielonego pojęcia. Falowód takim właśnie "ekspertem" jest i bynajmniej nie o koty mi chodzi, koty to tylko przykład. Nie pierwszym i nie ostatnim na tym forum. Było tu już takich "ekspertów" jętek jednodniówek od cholery smile
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:49
                                                    mola1971 napisała:

                                                    > No właśnie zauważyłam, że to chodzący ideał. Nic tylko brać big_grin
                                                    > Zna się na wszystkim, nawet na kotach, choć zielonego pojęcia o nich nie ma wink
                                                    On na kobietach i relacjach męsko- damskich się zna. Koty są za trudne i skomplikowane.
                                                    I w Cosmo o nich nie piszą.
                                                    A swoją drogą to mało skuteczny sposób na podryw wymyślił. Ten od biletów na Deszczową piosenkę był lepszysmile
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:48
                                                    Falowod, jak chcesz nieść kaganek światy to zacznij traktować nas jak partnerów a nie jak stado idiotów do pouczaniasmile Zadufanie w sobie nie sprzyja porozumieniu i wyjaśnia dlaczego masz problem z przekazem.
                                                    Dla mnie jedna przeczytana książka, garść doświadczeń własnych i autorytety w postaci kolegów to ciut za mało, żeby poważnie cie traktować. Poczytaj ten post, toż to komedia przednia. Jawisz mi się po nim jako postać bardzo Molierowska. I to z jakiego powodu ta chęć oświecania nas i cały zgiełk? Bo trafiłeś na równie jak ty niedojrzałą żonę i seksu ci odmawiała.
                                                    [i] jej partner zajduje u niej to czego w formalnym związku nie odnajduje i to jest
                                                    > t jadro caA t jest najgłupsze zdanie z całej dysputy. Spłaszcza problem zdrady i dylematów moralno - etycznych w kontekście których można ją rozpatrywać. Zakłada, że każda zdrada i zdradzający jest taki sam i działa tak samo co nie jest prawdą. Przenosi ciężar odpowiedzialności za nią na osobę zdradzaną.
                                                    W takim ujęciu jest tak jak ja mówię: ten co szuka czegoś poza związkiem ma deficyt w sobie: nie umie rozpoznać swoich potrzeb i odpowiednio wybrać partnera lub pracować nad relacją, żeby zaspokoić swoje potrzeby z nim. Nie umie komunikować swoich potrzeb i rozmawiać lub wybiera sobie na partnera osobę także pod tym względem niedojrzałą lub egoistyczną.
                                                    Zastanów się czemu akurat taką żonę sobie wybrałeś.

                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:49
                                                    horfmony ! i jej i moje ! poza tym wydawalo mi sie ze potrafimy sie dogadywac i znajdowac wspolny jezyk w wielu dziedzinach,a bylo ich sporo.Z czasem zaczal sie rozdzwiek nie do konca mi wyjasniony smile przez nia .
                                                    Masz racje ze kazda zdrada to wlasciwie sprawa indywidulana ale tlko na moj nos w 25% reszta to hormony i brak zrozumienia .Moje dziewczyny mowia mi ze ich faceci maj kase ,pozycje ale nie pamietaja o nich ,o ich potrzebach.Rozumiem wiec ze kobieta tez ma hormony i poszukuje spwlnienia ,wiec twoja interpretacja tez nie obejmuje calosci zagadnienia a jedynie wyrywek.
                                                    Mozna to ujac tak ze nasze stanowiska sa extremalne .Ja facet ty kobieta ! Jesli w rozmowie taka jak ta na plaszczyznie ogolnej powstaja takie rozbieznosci w interpretacji zjawiska zdrady to mozesz sobie wyobrazic co sie dzieje u przecietnego Polaka w domusmile.
                                                    Niestety prawda jest taka ze jak sie sypie w malzenstwie to strony zaczynaja ewoluowac w kierunku usztywniania stanowisk ( adrenalina dziala a wiec zwierze sie w nas odzywa ).Trudno wtedy o kompromis czy nawet zblizenie stanowisk .WSkazuje ci umyslnie na te adrenaline by zilustrowac ile w nas jest ze zwierzecia
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 14:01
                                                    Ok, to już pisałeś i dotarło. Teraz daj te listę lektur, które koniecznie mamy przeczytać.Strasznie ciekawa jej jestem.
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 14:22
                                                    Mozna to ujac tak ze nasze stanowiska sa extremalne .Ja facet ty kobieta ! Jesl
                                                    > i w rozmowie taka jak ta na plaszczyznie ogolnej powstaja takie rozbieznosci
                                                    > w interpretacji zjawiska zdrady to mozesz sobie wyobrazic co sie dzieje u prze
                                                    > cietnego Polaka w domusmile.
                                                    To prawda" co chatka to zagadka".Wczoraj zaprzyjaźniona sąsiadka była szczęśliwa ,bo pokłóciła się z mężem. Stwierdziła,ze przynajmniej wieczorem da jej spokój.Nie wnikałam w szczegóły,mozna sie tylko domyslać jaki ogień bucha w ich "domowym ognisku".Chyba opowiem jej o tym forum.
                                                • roma113 Re: Romans z żonatym 30.10.12, 09:22
                                                  falowod napisał:

                                                  > moze jednak warto choc od czasu do czasu poczytac dosc inteligentny magazyn dla
                                                  > kobiet typu "zwierciadlo"? w ogole cos poczytac.

                                                  Czytałam ostatnio Zwierciadło w jakiejś poczekalni. W sumie banalne, powierzchowne teksty.
                                                  Fal, a po co czytać? Przecież ty już 100 razy napisałeś o co chodzi i o czym rozmowa cię najbardziej kręci - żona ma dobrze i często d..y dawać i sprawa załatwiona.
                                                  • garibaldia Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:26
                                                    Fal ma tak głęboką traumę po tym, że własnej żony nie pociągał i unikała z nim zbliżeń do tego stopnia że musiał się rozwieść, że obawiam się, iż w tym życiu już z tej traumy się nie dźwignie smile Więc na razie dużo czyta i czyta i czyta, a to Cosmo, a to Zwierciadło i rozmawia i gada gada gada w kółko o penisach łechtaczkach zaspakajaniu się popadając coraz bardziej w erotomanię-gawędziarstwo, bo to jedyny ważny temat jaki zna, problem który go pokonał i którego nie umiał rozwiązać u siebie, który pokonał tez jego rodziców a szczególnie matkę i jej tego dotąd nie wybaczył. Próbuje więc naklaniać kobiety by się podporzadkowały jego traumie bo wtedy uwierzy, ze to nie on na pewno na pewno nie on w rozpadzie rodziny miał udział, a znalezienie tych co potwierdzą zmaże z niego wieloletnie poczucie winy i naprawi mu nawet wspomnienia z dzieciństwa.
                                                    Każdy sobie radzi jak umie z życiem. Jak nie umie, to też sobie radzi. No bo co mu innego pozostaje big_grin
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 11:13
                                                    garibaldia napisała:

                                                    > Fal ma tak głęboką traumę po tym, że własnej żony nie pociągał i unikała z nim
                                                    > zbliżeń do tego stopnia że musiał się rozwieść, że obawiam się, iż w tym życi
                                                    > u już z tej traumy się nie dźwignie smile Więc na razie dużo czyta i czyta i
                                                    > czyta, a to Cosmo, a to Zwierciadło i rozmawia i gada gada gada w kółko o peni
                                                    > sach łechtaczkach zaspakajaniu się popadając coraz bardziej w erotomanię-gawędz
                                                    > iarstwo, bo to jedyny ważny temat jaki zna, problem który go pokonał i którego
                                                    > nie umiał rozwiązać u siebie, który pokonał tez jego rodziców a szczególnie ma
                                                    > tkę i jej tego dotąd nie wybaczył. Próbuje więc naklaniać kobiety by się pod
                                                    > porzadkowały jego traumie bo wtedy uwierzy, ze to nie on na pewno na pewno nie
                                                    > on w rozpadzie rodziny miał udział, a znalezienie tych co potwierdzą zmaże z ni
                                                    > ego wieloletnie poczucie winy i naprawi mu nawet wspomnienia z dzieciństwa.
                                                    > Każdy sobie radzi jak umie z życiem. Jak nie umie, to też sobie radzi. No bo c
                                                    > o mu innego pozostaje big_grin

                                                    Boskie! big_grin
                                                • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 09:29
                                                  Falowod, ty tak naprawdę nie wiesz czym jest relacja damsko -męska bo nie wchodzisz w nie. Ślizgasz się po wierzchu. Pozostajesz przy tej chemii, która wg ciebie może trwać tylko chwilę bo pojawi się nowa chemia. Normalnie takie postrzeganie powinno zakończyć się w okresie młodzieńczym. Każdy podręcznik psychologii rozwojowej o tym mówi. Dorosła, dojrzała osoba buduje relację nie tylko w oparciu o chemię, chociaż na pewno powinna ona być składową udanej relacji.

                                                  Ukierunkowanie na swoja płeć to prawdopodobnie wynik zburzeń w czasie wczesnego okresu ciąży, poparte potem warunkami wychowania.Są to dość marginalne przypadki.

                                                  Moim zdaniem zdrada jest wynikiem deficytu osoby która zdradza. Dojrzały,świadomy człowiek dostrzega moment w którym zaczyna mu nie podobać ktoś inny niż mąż czy zona i umie podjąć decyzję co z tym robi. Osoba niedojrzała tego nie potrafi.

                                                  Bawią mnie twoje teorie. Ale tak to już jest, ze jeden je żeby smakować, traktuje jedzenie ja sztukę i umie sie tym bawić, rozkoszować a inny je by zaspokoić głód.
                                                  Poza tym Przybyszewski już jest niemodnysmile
                                                  • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:13
                                                    Falowod niestety ma dużo racji,dla mężczyzny seks jest bardzo ważny.Przedstawia trochę przerysowany męski punkt widzenia.To wcale nie oznacza ,ze mężczyzna rzuca się na wszystko "co się rusza" i myśli tylko "główką".
                                                    Nasze matki raczej nie rozmawiały z nami o seksie.Skończyły się czasy kiedy kobieta przy zgaszonym świetle i pod kołdrą podciągała koszule.Panowie /i panie/ oglądaja rózne filmiki,kupuja różne gazetki /napewno to nie jest tylko"Zwierciadło"/ Uciekają od dawnej "normalności" .Nasze córki będa miały juz inne podejście w tym temacie.
                                                    Zona ,której wydaje się ,ze stworzyła wspaniały dom ,bo przez lata poświęciła czas na pranie gaci męża ,prasowanie koszul itd. zawsze wcześniej czy później będzie na przegranej pozycji.Zabrakło jej czasu na zadbanie o męża i spojrzenie na niego jak na faceta ,bo koszule to on może oddać do pralni.Po ostrzejszej wymianie zdań małzonek ponosi wieczorna "karę" w łóżku,to sa bardzo częste przypadki w niejednym wspaniałym małzeństwie.
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:27
                                                    Marta! z ust mi wyjelas ! i pieknie to jeszce wyartykulowas za co ci serdecznie dziekuje
                                                    Moje panie ! to jest to stanowi jadro w pojmowaniu jak "obslugiwac " faceta aby was nie zdradzal.
                                                    Ja np nie narzekam ze sam sobie piore garderobe i prasuje koszule.Nawet w malzenstwie sam to robilem a nawet mej bylej zonie i dzieciom to i owo upralem jak nalezalo.Pralka automatyczna nie jest smokiem wawelskim smile.Wspolczesny facet chetnei w domu pomoze ,nawet przejmie czesc zadan z ochota pod warunkiem ze jest doceniany i wie ze pociaga zone .
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 11:06
                                                    falowod napisał:


                                                    > Moje panie ! to jest to stanowi jadro w pojmowaniu jak "obslugiwac " faceta
                                                    > aby was nie zdradzal.

                                                    Jak chłopczyk dorośnie to go już nie trzeba obsługiwać. Dorosła osoba nie uzależnia tego co robi i jak żyje od innych ludzi i buduje relacje w związku na innym poziomie.
                                                    Bez złośliwości, ale skoro Marta zaspokaja wszystkie potrzeby pana to czemu on jednak tkwi przy zonie?
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 14:33
                                                    Jak sie nie ma argumentow to sie siega po epitety i proby zdyskredytowania przeciwnika.Widze w tym palec Przyrody ktory obdarzyl cie podwyzszonym poziomem testosteronu igdy sie pojawia adrenalina eksploduje agresja
                                                    Bo to co mi przedstawilas jest zwykla piana.Na innym forum pewien facet romawiajac ze mna i przedstawil mi argumenty ktore ja uznalem i uwazam ze mial racje .Ty mi nie przedstwilas argumentow przeciwko tylko interpretacje w zwiazku ztym nie bede przyjmowal do wiadomosci tego conapisalas bo uznalemto za zwykle emocje.Proponuje przemyslec ,poszperac w internecie ,poczytac ,poogladac szczegolnie programy BBC Discovery Channel i przede wszytskim zastanowc sie czy nie mam racji.



                                                  • errormix Re: Romans z żonatym 30.10.12, 14:45
                                                    falowod napisał:

                                                    > Na innym forum pewien facet romawiajac ze mna i przedstawil mi argumenty ktore ja uznalem i uwazam ze mial racje.

                                                    Chodziło o to SSANIE POCHWĄ?
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 14:52
                                                    Umarłamsmile)Boskiesmile)
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 15:25
                                                    smile trafiny zatopiony ! podoba mi si twoje poczucie humoru.smile


                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 14:50
                                                    Dawno sie tak nie ubawiłam na tym forum.
                                                    Falowod, więcej dystansu do siebie i poczucia humoru.
                                                    A Ty oczywiście nie dyskredytujesz rozmówców odsyłając ich do oglądania jakiejś sieczki tv?smile
                                                    Dawno nie było tu kogos z tak pieknym przerostem ego. Molierowska postaćsmile)
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 15:28
                                                    Moze i ja i jestem postacia Molierowska w twoim odczuciu ale z pewnoscia to forum pachnie mi postawa Hiacynty z filmu "Co ludzie powiedza?! ".
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 15:40
                                                    Jakbyś czytał Moliera to wiedziałbyś, ze moje porównanie było pierwszesmile Hiacynta Bucket to molierowski pan Jourdain.
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 16:25
                                                    Nie musze znac wszystkich dziel Moliera natomiast musze znac rozmiar elektrod do spawania konstrukcji o specyficznej stali czy dlugosc fali o okreslonej czestotliwoscismile bo za to dostaje pieniadze na zycie
                                                    Czy nie stac cie na cos wiecej niz bicie piany ?i wylewanie zolci?
                                • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 03:38
                                  Nie jestem wierzacym wiec pieklo mnie ominie smile
                          • roma113 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 21:22
                            falowod napisał:

                            > Kobitki uczcie sie .Trezba z facetem zyc a nie ksztaltowac go !

                            Ale wzór Marty chyba w tej dziedzinie jest akurat do bani (jeśli nie do ..y), przecież ona od długiego czasu przekonuje, że chce kształtować
                            • 68marta Re: Romans z żonatym 29.10.12, 21:29


                              > falowod napisał:
                              >
                              > > Kobitki uczcie sie .Trezba z facetem zyc a nie ksztaltowac go !
                              >
                              > Ale wzór Marty chyba w tej dziedzinie jest akurat do bani (jeśli nie do ..y), p
                              > rzecież ona od długiego czasu przekonuje, że chce kształtować



                              Ale mnie tu nikt nie stawia za wzór, na razie nikogo nie kształtuje tylko właśnie zyje.
                              Rozwazam rózne przypadki i kształtuje swój pogląd na podstawie waszych wypowiedzi.

                              • roma113 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 21:32
                                ? Przecież Fal stawia,
                                • falowod Re: Romans z żonatym 29.10.12, 22:09
                                  nadinterpretujesz albo niedoczytalas smile
                                  Kazdy czytajac bez wzgledu na slowa, interpretuje tresci przez wlasne doswiadczenia
                                  To forum jest tego najlepszym dowodem ze slowa wywoluja w glowie czytajacego " wlasna tresc"
                                  Stykam sie z tym w swoim zawodzie ze na 100 ludzi proste wydawaloby sie polecenie 99 wykonuje wg wlasnej interpretacji co zmusza mnie do ustawicznego kontrolowania wykonywania zadan smile.Masakra !
                                  • 5pa.ulina Re: Romans z żonatym 29.10.12, 22:39
                                    falowod, jesteś super. Super podwójnie. Po pierwsze z tymi "psychologizowaniem" na poziomie psycho-testu z gazety. A po drugie z tą eksponowanym w prawie każdym poście swoją "jurnością".
                                    Typowe cechy zakompleksionych gostków z lękiem wobec kobiet.
                                    Lubię cię czytać
                                    • falowod Re: Romans z żonatym 29.10.12, 22:47
                                      Dziekuje ,smile do uslug ! mam niedziele wolne ale ...zrobie wyjatek smiledla ciebie jesli masz ochote mnie przetestowacsmile

                                      Ja pisze o przcietnym facecie a nie o mnie osobiscie.Ja swoje problemy uregulowalem w sposob optymalny dla mnie .Usiluje pokazac wam ,kobitkom zogniskowanych na sobie ze obok was jest czlowiek o zlozonosci odmiennej niz wasza .Jelsi bierzecie sie za malzenstwo to bierzecie tez tykajacy zegar .Od was w duzym stopniu zalezy czy ten zegar bedzie perfekcyjnie pokazywal wam czas czy tez ktoregos dnai po prostu zatrzyma sie awy poniesieciem kleske zyciowa.
                                      • falowod Re: Romans z żonatym 29.10.12, 22:52
                                        odnosze tez wrazenie ze "Balzak wiecznie zywy!" Niektore wypowiedzi to tak jak z Komedii Ludzkiej.Czas zatrzymal sie w miejscu!" Towarzystwo,srodowisko,opinia,.... ", jeszce brakuje slowa "na salonach.." i w zasadzie jestesmy w 19 wieku z moralnoscia drobnomieszczanska typu "co ludzie powiedza"smile.I to pisza ponoc nowoczesne kobiety po studiach ,zadajace rownych praw z facetami!

                                      • 5pa.ulina Re: Romans z żonatym 29.10.12, 23:00
                                        Sorry, Falwood, nie mogłam się powstrzymać. 8 maili dostałam, żeby ci tego nie pisać, bo możesz się obrazić i przestać tu pisać i będzie smutno, ale nie mogłam się powstrzymać.
                                        Jeszcze raz przepraszam
                                    • falowod Re: Romans z żonatym 29.10.12, 23:00
                                      a tak na marginesie ... kogo ja mam sie bac ?! przeciez na kazdym kroku udawadniacie mi ze mam racje ! jakois do tej pory oprocz Marty zadna z was nie naposal czegos sensownego o wieziach pomiedzy kobieta a mezczyzna smile i jak je podtrzymywac.
                                      Generalnie uwazacie ze papier o nazwie akt malzenski przykleja do was faceta na zawsze.Nic bardziej mylnego!.On tez zyje ,ma swoje pomysly ,swoj oglad sytuacji i analizuje kazdego dnia bilans strat i zyskow .
                                      Marta pokazuje ze mozna zyc inaczej i inaczej patrzec na swiat.Potepiacie ja bo kazda z was sie boi takich wlasnie "Mart" bo zmusza was do zastanowienia sie nad wlasnym zyciem
                                      • heksa_2 Re: Romans z żonatym 29.10.12, 23:13
                                        Podejrzewam, że falowod i marta to ta sama osoba.
                                        • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 03:24
                                          Podejrzliwa jestes smile! ale sie mylisz i jestes malo wnikliwa.Wystarczy co nieco poczytac .POCZYTAC!
                                          Marta ma swoje problemy,kobiece dylematy smile ktorych ja nie mam! moge z pozycji zadowolonego z zycia faceta ,co prawda po przejsciach pisac o facetach i ich punkcie widzenia.
                                          Bawi mnie hejtryzm udzielajacych sie tu dam bo odslania ich slabe punkty.
                                          • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 07:11
                                            Mnie też bardzo bawi twoje podejście bo także osłaniasz swoje słabe punkty. Atrakcyjność samca także spada, wydolność tez i opieranie życia na relacjach seksualnych skończy się. Czas będzie stawać na portfelusmile
                                            • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 08:45
                                              Bardzo mnie ciekawi twoja opinia na temat co takiego powoduje ze obie plci czuja do siebie pociag? co napedza ten proces? Jkie sa tego mechanizmy
                                              Dlaczego czesc mezczyzm i czesc kobiet jest nakierowana na wlasna plec?
                                              Co powoduje ze istniej cos takiego jak wzmiankowana wielokronie nawet przez kobiety przyslowiowa i tajemnicza "chemia'".Potrafisz mi wyjasnic odwieczna tajemnice odnawiania sie zycia ?
                                              swoimi prostymi slowami smileZaczynaj!
                                            • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:08
                                              Jak sie skonczy to zajme sie czyms pozytecznym jak np masterkowaniem czy budowa medeli smile
                                              A poki co mam zycie super i nie martwi mnie to ze inni maja w domu napieta atmosferesmile.Nadrabiam zaleglosci smile i ciesze sie nareszczie tym ze sa kobiety ktorym jestem potrzebny .A nie sa to glupie kobiety ! jedna to nawet imponuje mi swoja przenikliwoscia sadow.
                                              • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:54
                                                Kurcze, ale się dałam nabraćsmile Myślałam że z dorosłym, dojrzałym facetem rozmawiam, a tu dzieciak wylazł .
                                                • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 15:41
                                                  Prawda kole w aureole.smile
                                                  Epitety,epitety,epitety po moim skromnym adresem Ale to wciaz to zwykla piana!
                                                  Wciaz piszesz o swoich emocjach a zero o sprawie zasadniczej :dlaczego jeden facet z zona i dziecmi zdradza ja z inna kobieta ?Co jest tym impulsem ktory uruchamia te lawine zdarzen?
                                                  Jesli napiszesz ze wszyscy faceci to zdradzacze z urodzenia uznam to za nic znaczacy szowinistyczny banal! a ciebie za niewarta czasu na dyskusje smile
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 16:13
                                                    A o którego zdradzacza pytasz?
                                                    Ogólnie to ja już się wypowiedziałam.

                                                    A teoria Marty, ze zdradza bo mu zona tylka skąpi tez jest bardzo prymitywna, choć trafna w niektórych przypadkach. Ci panowie, co tu przed tobą pisali o tym, jednak podkreślali aspekt samotności w małżeństwie, odtrącenia przez kobietę nadal pożądaną, brak bliskości i nieradzenie sobie z przymusowa abstynencją a nie ssanie pochwą. Ty tego nie zauważasz, a skupiasz sie na biologii. Mnie takie spojrzenie zwierzęco - plemnikosiewcze zwyczajnie nie interesuje. Nie mam ochoty go zgłębiać.
                                        • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 09:41
                                          heksa_2 napisała:

                                          > Podejrzewam, że falowod i marta to ta sama osoba.

                                          Zamiast pracować czytam Wasze opinie i nabieram dystansu.

                                          Heksa rozbawiłaś mnie.Poczytaj uważnie Falowod+3 męzatki tj czworokąt. Dobrze licze?
                                          Ja gustuje w "trójkatach".
                                          • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:12
                                            musze sprostowac ,ja mam uklad 1+1 .Zawsze !Nigdy nie bawie sie 3+1 .Dyskretnie wybadalem ze paniom by sie nie podobalo gdyby sie spotkaly razem smile.Mysle ze rozpraszalbym sie i ja bo kazda to zamkniety swiat erotyki smile
                                            • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:18
                                              falowod napisał:

                                              > musze sprostowac ,ja mam uklad 1+1 .Zawsze !Nigdy nie bawie sie 3+1 .Dyskretnie
                                              > wybadalem ze paniom by sie nie podobalo gdyby sie spotkaly razem smile.Mysle ze
                                              > rozpraszalbym sie i ja bo kazda to zamkniety swiat erotyki smile

                                              Falowod,alemy równiez nie spotykamy się jednoczesnie w trójke
                                              • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:28
                                                Sorki ,zle to zinterpretowalem .Pisze sobie na forum a w miedzyczasie czytam fajna ksizke smile
                                                • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 11:01
                                                  falowod napisał:

                                                  > Sorki ,zle to zinterpretowalem .Pisze sobie na forum a w miedzyczasie czytam
                                                  > fajna ksizke smile
                                                  Nie mogę eis powstrzymać: nie ma się czym chwalić. My też umiemy czytaćsmile Ale rozumem że musiałeś się pochwalić tym wyczynemsmile)
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 16:41
                                                    napisalem gwoli wyjasnienia dlaczego zle zinterpretowalem .smile znowu piana tym razem wsciekla?
                                                    Cos widac nie mozesz dac sobie rady z pewnymi aspektami ktore tu odslonilem smile Nie ty jedna nie przyjmuje do swiadomosci ze Przyroda stworzyla faceta bardzo"biologicznym ".Sama nawet nie zdajesz sobie sprawy jak ty jestes biologiczna w swoich emocjach.Kazda plec ma wlasna role w Przyrodzie do odegrania i czy nam sie to podoba czy nie robimy to! mimo naszej wspanialej swiadomosci,ubieramy to w piekne slowa ale faktem pozistaje ze impuls wywoluje w nas emocje ,te zas zastrzyk hormonow w mozgu co z kolei wywoluje reakcje miesniowa i intelektualna .
                                        • garibaldia Falowod i Marta to jedna osoba. 30.10.12, 12:13
                                          heksa_2 napisała:
                                          > Podejrzewam, że falowod i marta to ta sama osoba.


                                          Ja nie tylko podejrzewam, ale mam taka pewność smile

                                          Się jakiemus trollowi nudzi na forum dużo bardziej niż mnie big_grin
                                          • 68marta Re: Falowod i Marta to jedna osoba. 30.10.12, 12:22
                                            garibaldia napisała:

                                            > heksa_2 napisała:
                                            > > Podejrzewam, że falowod i marta to ta sama osoba.
                                            >
                                            >
                                            > Ja nie tylko podejrzewam, ale mam taka pewność smile
                                            >
                                            > Się jakiemus trollowi nudzi na forum dużo bardziej niż mnie big_grin
                                            Mam wolny dzień ale w międzyczasie posprzatałam ,rozwiesiłam pranie /jestem kobietą/,moze zaraz wyskocze na siłownie./tu tez jestem kobietą/.Musze zrobic jakis obiad bo dziecko zaraz wraca ze szkoły.Moja historia jest prawdziwa ale juz nabrałam ogromnego dystansu i zaczyna mnie poprostu bawic.O bólu juz nie ma mowy. Wymiksuje sie z tego a jak potoczy sie ich małzenstwo to juz nie mój problem
                                            • garibaldia Re: Falowod i Marta to jedna osoba. 30.10.12, 12:28
                                              Tak tak, My Forum wspieramy Cię, wspieramy. Dasz radę!
                                              Ps. Tylko nie podkradaj już dzieciom kolorowych gazetek do czytania i nie wybieraj w życiu tak jak było napisane w artykule w Cosmo. Bo sama widzisz do czego cię to doprowadza big_grin
                                              Weź kota ze schroniska. A najlepiej dwa.
                                              • 68marta Re: Falowod i Marta to jedna osoba. 30.10.12, 12:37
                                                garibaldia napisała:

                                                > Tak tak, My Forum wspieramy Cię, wspieramy. Dasz radę!
                                                > Ps. Tylko nie podkradaj już dzieciom kolorowych gazetek do czytania i nie wybie
                                                > raj w życiu tak jak było napisane w artykule w Cosmo. Bo sama widzisz do czego
                                                > cię to doprowadza big_grin
                                                > Weź kota ze schroniska. A najlepiej dwa.

                                                Jeszcze raz stokrotne dzięki i wiarę we mnie. Tylko nie wykupujcie mszy w mojej intecji, bo takiej diablicy juz nic nie pomoze.
                                                Wolę psy,nawet myśle o jakims małym kudłaczu W pracy miałam dwie kolezanki "stare panienki" z kotami /od takich panowie trzymajcie sie z daleka/ i jakos zraziłam sie do kotów.
                                • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 03:32
                                  Zaprzecze! tez nie stawiam ,biore ja w obrone przed zmasownym atakiem "nienawistek".
                                  Ona zapytala co sadzicie o jej sprawach osobistych a spotkala sie z jakas niezrozumiala fala potepienia i nienawiscismile.
                            • falowod Re: Romans z żonatym 29.10.12, 21:33
                              roma113 napisała:

                              > falowod napisał:
                              >
                              > > Kobitki uczcie sie .Trezba z facetem zyc a nie ksztaltowac go !
                              >
                              > Ale wzór Marty chyba w tej dziedzinie jest akurat do bani (jeśli nie do ..y), p
                              > rzecież ona od długiego czasu przekonuje, że chce kształtować

                              Nie sadze ,raczej swoje zycie smile
                              • blackglass Re: Romans z żonatym 30.10.12, 09:37
                                falowod napisał:
                                Kot jak najedzony nie lowi myszy.smile


                                A kto ci takich głupot naopowiadał?
                                • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:04
                                  Kochanie ! powtarzam za maja babcia ktora przezyla z dziadkiem w zgodzie prawie 70 latek
                                  Moja matka zas nie rozumiala babci i miala dosc chaotyczne zycie smile o duzej amplitudzie emocjonalnej .
                                  • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:29
                                    falowod napisał:

                                    > Moja matka zas nie rozumiala babci i miala dosc chaotyczne zycie smile o duzej amp
                                    > litudzie emocjonalnej .

                                    No więc jako znawca socjobiologii i tropiciel najnowszych odkryć naukowych sam powinieneś dojść do wniosku, że pociągają Cię takie właśnie panie, jak Twoja mama: chaotyczne i o dużej amplitudzie emocjonalnej. Może Twoim powołaniem jest zaspokajanie pań Bovary. Enjoy. Niefajne jest tylko to, że próbujesz swoją filozofię podawać kobietom wprost do ust łyżeczką jak kleik choremu. Są takie kobiety jak Twoja mama i jak Twoja babcia.

                                    Może Ty i Marta macie ten sam problem: z rozczarowaniem obserwujecie prawidła rządzące światem i bierzecie z niego to, co wam podsuwa. Ty przyjąłeś, że jesteśmy maszynkami do rozmnażania i choć wcale Cię to nie cieszy skwapliwie przyjąłeś na klatę. Nie musisz. Bo nie jesteśmy maszynkami do rozmnażania. Skoro promujesz czytelnictwo w Polsce to może warto sięgnąć do tradycji polskiej literatury:

                                    "Czucie i wiara silniej mówi do mnie
                                    Niż mędrca szkiełko i oko.
                                    Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu,
                                    Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce;
                                    Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!
                                    Miej serce i patrzaj w serce!"

                                    Chyba nie muszę podawać kto to napisał i kiedy. Trochę romantyzmu falowod! Włącz nowe funkcje do swojej oferty programowej.
                                    • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 10:52
                                      Sugerowany zestaw lektur powiedzial mi wszystkosmile o tobie.Mysle ze marnuje czas smile
                                      • errormix Re: Romans z żonatym 30.10.12, 11:25
                                        wiesz... jeśli chcesz zabłysnąć w towarzystwie swoim własnym zestawem lektur to byłoby dobrze, gdybyś jednak nie zaczynał od Cosmo, Zwierciadła, Masłowskiej, Wisłockiej, Starowicza czy innych Wróżek. Bo to - sorry - ale straszny obciach jest. W tym forumowym gronie jest rzesza tak oczytanych i inteligentnych kobiet, że ani ty z Masłowską, ani ja ze swoją listą lektur zwyczajnie do pięt im nie dorastamy. Wszedłeś na niezwykle delikatny grunt i jeśli chcesz się utrzymać na powierzchni musisz być mocny w tym temacie jak diabli, bo inaczej stracisz twarz. A z tego co widzę, to kiepsko ci idzie.
                                        • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 11:31
                                          Gnębisz kolegę, a on przeczytał trzy książki w całości, nie w streszczeniach i poczuł misję nauczania rozwódek coby nam umożliwić utrzymanie mężów na wieki, a ty go gasisz. Miałam nadzieję, że Falowod jednak te listę lektur zapoda, a tu chyba klops będziesmile

                                          • blackglass Re: Romans z żonatym 30.10.12, 11:39
                                            falowod napisał:

                                            > Kochanie ! powtarzam za maja babcia ktora przezyla z dziadkiem w zgodzie prawie 70 latek
                                            > Moja matka zas nie rozumiala babci i miala dosc chaotyczne zycie smile o duzej amp
                                            > litudzie emocjonalnej .

                                            Czyli wnioski wysnute na podstawie jednego przypadku...ciekawe
                                            • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 11:48
                                              blackglass napisała:


                                              > Czyli wnioski wysnute na podstawie jednego przypadku...ciekawe
                                              No jak jednego przypadku? Toz o zonie, kolegach i Cosmo pisał jeszcze jako o żródłach odkrywczych wniosków.
                                              • blackglass Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:39
                                                mayenna napisała:

                                                > blackglass napisała:
                                                >
                                                >
                                                > > Czyli wnioski wysnute na podstawie jednego przypadku...ciekawe
                                                > No jak jednego przypadku? Toz o zonie, kolegach i Cosmo pisał jeszcze jako o żr
                                                > ódłach odkrywczych wniosków.

                                                A to przepraszam, widzę ze grupa reprezentatywna jest spora ( sztuk 4 ) jakość pierwsza i w ogóle wink
                                                • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 13:46
                                                  Blackglass, ekspert nam się tu na forum pojawił, przepis na udany związek podaje na tacy, mądre (bo grube) książki streszcza A Ty się grupy reprezentatywnej przyczepiłaś. Nie wiesz, że nie ma większej mądrości życiowej zin ta, która faceci przy piwie prezentują narzekając na zony?
                                                  • blackglass Re: Romans z żonatym 30.10.12, 14:57
                                                    mayenna napisała:
                                                    Nie wiesz, że nie ma większej mądrości życiowej zin ta, która faceci przy piwie prezentują narzekając na zony?

                                                    Ależ ja świadoma jestem iż mądrość jest to nad mądrościami i zamierzam z rad jego czerpać pełnymi garściami tongue_out ..ale tylko tez przy piwie z koleżankami suspicious
                                                  • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 15:06
                                                    Doskonały pomysłsmile Ale lepiej się nadaje do takiego czerpania watek Falowoda zalinkowany przez Errora. Tam dopiero jest skarbnica wszelkiej wiedzy tajemnejsmile)
                                                  • blackglass Re: Romans z żonatym 30.10.12, 15:22
                                                    Biję się w pierś..tak ważny watek przegapiłam wink
                                                    Biegnę go szukać smile
                                          • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 30.10.12, 12:31
                                            mayenna napisała:

                                            > Gnębisz kolegę, a on przeczytał trzy książki w całości, nie w streszczeniach i
                                            > poczuł misję nauczania rozwódek coby nam umożliwić utrzymanie mężów na wieki, a
                                            > ty go gasisz. Miałam nadzieję, że Falowod jednak te listę lektur zapoda, a tu
                                            > chyba klops będziesmile


                                            Mayenna, nie doceniasz falowoda: on sam streszczenia robi i nam wiedzę w przystępnej formie podaje, żebyśmy nie musiały naszych biednych główek katować ciężką literaturą - seks dwa razy dziennie, oczywiście, z "ejakujacją" i koniec rozwodów w Polsce proszę państwa! wink
                                            • 68marta Re: Romans z żonatym 30.10.12, 12:46
                                              Widzę postępy i odwagę kochanek.Na forum pojawiły się dwie kolejne odważne kobiety,które zechciały przyznać się i przedstawić swoją historie.W tłumie raźniej.Kto następny?
                                        • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 16:09
                                          Jak na faceta to jestes strasznie "poprawny",zastawaiam sie czy ty w ogole wiesz kto to jest Wislocka i czy kiedykolwiek czytales jakas jej pozycje.? Watpie !
                                          Piszesz ze to obciach. ja wysuwac jako argument To ja ci powiem ze to sa podstawowe lektury na poziome srednio rozgarnietej osoby bo pisane do szerokiego czytelnika.Ona pisala o empirii a nie o wyobrazeniach i mitach Jak na razie nie podnosze poprzeczki bo widze jaki jest poziom argumentow .
                                          Sugerowany zestaw lektur jest mi znajomy i az mi rece opadly gdy go zobaczylem .Pisanie o tym ze seks sluzy jedynie do prokreacji a trzymanie sie za raczke to objaw nieskalanej milosci jest chyba w sam raz dla calego grona piszacych tu forumowiczow .To jest poziom dziewczat w okresie dojrzwania !
                                          Jesli ty jako facet przylaczasz sie do tego to sorki ale mysle ze poprostu nie masz jaj a ssanie pochwa jest ci zupenie kosmicznym pojeciem .Sam wywolales temat wiec cie uswiadomie ze ,facet ktory doswiadczyl czegos takiego zony juz nie tyka smile.Malo wiesz o sprawach milosci miedzy kobieta a mezczyzna .Odnosze wrecz wrazenie ze nie wiesz do czego facet ma czlonka Pozyjesz ,poznasz wiecej kobiet zobaczymy czy za 20 lat bedziesz nadal tkwil przy swoim obecnym stanowisku.
                                          A Zwierciadlo jest fajna gazeta dla inteligentnych kobiet i twierdzenie ze jest ponizej poziomu tylko pokazuje jaki jest rzeczywisty poziom twego gustu czytelniczego.
                                          Ja z pewnoscia nie bede czytal katolickich bzdetow
                                          • mayenna Re: Romans z żonatym 30.10.12, 16:21
                                            Falowod, aleś pojechałsmile
                                            Tutaj juz kiedyś był taki co Tajki reklamował bo one piłeczki potrafią wystrzeliwać z narządów intymnychsmile
                                            Nic nowego nam tu nie napszesz. A Wisłocka bardzo przestarzała jest i o praktyce pojęcia nie miała. Poza tym też chłopa przy sobie nie umiała utrzymać, więc co to za autorytet?
                                            Juz dawno obśmiano jej propozycje seksu w realiach wanien z tamtego okresu. Nią to się gimnazjaliści ekscytują, Dorośli ludzie nie czytają o seksie a go praktykują.
                                            • falowod Re: Romans z żonatym 30.10.12, 16:43
                                              Otoz to ! dlaczego nie praktykuja ?! nareszcie zaczynasz cos sensownego wydawac z siebie oprocz zolci
                                              • heksa_2 Re: Romans z żonatym 31.10.12, 01:41
                                                PRAKTYKUJĄ a nie nie praktykują.
                                                • mayenna Re: Romans z żonatym 31.10.12, 03:29
                                                  heksa_2 napisała:

                                                  > PRAKTYKUJĄ a nie nie praktykują.
                                                  Hekas, on przekłada swoje jednostkowe doświadczenie na ogól. Jak on nie praktykował w małżeństwie seksu to mu się wydaje, że wszyscy tak mają.
                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 31.10.12, 22:19
                                                    Nie dziwioa ze nie praktykowalem skoro mialem taka momoze co to uwazala ze ja mam skakac kolo niej a seks mi wydzielal jak kanarkowi .
                                                    Przegonilem ja i jao pan samego siebie rozplywam sie w przujemnosciach zycia wink ,wiem ze nareszczie zyje .Moje przyjaciolki nigdy glowa nie boli a jedna jak twierdzi na sam mysl o przyjsciu do mnie ma mokro wmajtkach .I o to chodzismile facet jest po to aby dawal kobiecie to co najlepsze od siebie z wzajemnoscia .Wtedy mozna dyskutowac : milosc-nie milosc smile
                                                • falowod Re: Romans z żonatym 31.10.12, 18:40
                                                  Jakby praktykowali to polowe mniej zdrad by bylo jak na moj seksomanialny rozum smile
                                                  Jak facet lata za inna widac zona z nim nie praktykuje smile.Widac seks mu wydziela lub codzinnie boli ja glowa. Moja babcia radzila mojej ciotce"a rozloz nogi ,co ci szkodzi? nie wymydli sie ! a chlopa beziesz miala w domu " .Ciotka tez przezyla zgodnie z mezem prawie 50 lat i byl wobec niej delikatny i czuly smile jednym slowem wzor!
                                                  • roma113 Re: Romans z żonatym 31.10.12, 18:52
                                                    falowod napisał:
                                                    Moja babcia radzila mojej ciotce"a rozloz nog
                                                    > i ,co ci szkodzi? nie wymydli sie ! a chlopa beziesz miala w domu " .Ciotka tez
                                                    > przezyla zgodnie z mezem prawie 50 lat i byl wobec niej delikatny i czuly smile
                                                    > jednym slowem wzor!

                                                    Super rada na dobry związek smile
                                                    Tylko może nie wszystkim pasuje związek, który ma polegać na rozkładaniu nóg (bo ci ci szkodzi?) i trzymaniu w ten sposób faceta w domu smile)))
                                                    Kapitalne!
                                                    Wyczytałeś to w Zwierciadle czy w Fakcie
                                                    A co w związku, gdzie kobieta ma większe potrzeby niż facet? Co ma facet robić, żeby ją w domu zatrzymać? Napisali?
                                                    To związek polega na dążeniu do utrzymania partnera/partnerki w domu?
                                                    Lubię cię Fal. Jesteś taki oryginalny

                                                  • falowod Re: Romans z żonatym 31.10.12, 22:30
                                                    NO! i wiemy juz dlaczego Niewnwistka Roma siedzi na takich forach co pisza o zdradach smile

                                                    Kup chlopu viagre !
                                                    cos ty ? na pustyni zyjesz .Widac ze Zwierciadla nie czytasz a tam kobiety jasno to jedna drugiej tlumaczasmile.Zartuje! tam kobiety tlumacza ze trzeba okazywac czulosc i przywiazanie a penis partnera sam wstanie smile( rym przypadkowy )
                                                  • roma113 Re: Romans z żonatym 01.11.12, 00:39
                                                    falowod napisał:
                                                    > Kup chlopu viagre !
                                                    > cos ty ? na pustyni zyjesz .Widac ze Zwierciadla nie czytasz a tam kobiety ja
                                                    > sno to jedna drugiej tlumaczasmile.Zartuje! tam kobiety tlumacza ze trzeba okazy
                                                    > wac czulosc i przywiazanie a penis partnera sam wstanie smile( rym przypadkowy )

                                                    Aha, czyli podsumowując: zadaniem baby jest utrzymać chłopa w domu i w tym celu ma wciąż rozkładać nogi, żeby chłop sie wybzykał i nie miał ochoty na inne laski. Gdy chłopu się nie chce, to obowiązkiem baby jest czułością i przywiązaniem (lub viagrą) powodować, by mu "penis wstał" mimo to.
                                                    W wolnych chwilach od rozkładania nóg lub pobudzaniem penisa baba może się zając innymi czynnościami - takimi jak karmienie chłopa czy pranie mu garderoby. Fajny plan, Fal, ale nie wydaje ci się, że to bez sensu. Po co to wszystko baba miałaby robić? A, zapomniałam: żeby utrzymać chłopa, mieć przed kim rozkładać nogi lub mieć komu pobudzać penisa smile))


                                        • balwohwalec Re: Romans z żonatym 31.10.12, 17:23
                                          > wiesz... jeśli chcesz zabłysnąć w towarzystwie swoim własnym zestawem lektur to
                                          > byłoby dobrze, gdybyś jednak nie zaczynał od Cosmo, Zwierciadła, Masłowskiej,
                                          > Wisłockiej, Starowicza czy innych Wróżek. Bo to - sorry - ale straszny obciach
                                          > jest.


                                          Sam jesteś obciach, a nie Masłowska z Wisłocką. Oj, już zamiast się tu licytować na temat literatury idźcie lepiej pooglądać M jak Miłość i inne ulubione seriale z resztą Towarzystwa oczytanego w Mickiewiczu, heh.
    • heksa_2 falowod 30.10.12, 11:55
      Czy ty widziałeś Wstyd Steva McQueena?
      www.filmweb.pl/film/Wstyd-2011-601499
      Bo tam jest pokazana druga strona tej męskiej biologii...
      • ewela1_1 Re: falowod 30.10.12, 12:12
        A czy falowod czytał taka książkę jak "Biologia miłości" E. Schindel, A. Rot ?

        Ja nie, ale opis przedstawia jakby odmienną optykę. Ile książek, tyle opinii smile

        Jest to popularny zarys fizjologii, biologii i socjologii życia płciowego.

        " Warty uwagi jest fakt, że autorzy wielką rolę we wszelakich kontaktach przypisują nie biologii lecz miłości o czym często zapominają współcześni autorzy tego typu opracowań ".
        -------------
        "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

        "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
        • falowod Re: falowod 30.10.12, 16:58
          Czytalem przed laty gdy jeszce to bylo "cos"ale to starszliwe stara ksiazka i wiele spraw tam opisanych sie zdezaktualizowalo! Ta ksiazka to juz historia!
          Oczywiscie ze przypisuja taka byla poprwnosc.
          Obecnie zjawisko nazywane milosc wywodzi sie z bilogicznych fundamentow To co my nazywamy miloscia jest suma prostych procesow psychofizjologicznych pod dyktando doboru naturalnego w procesie ewolucji.
          • mayenna Re: falowod 30.10.12, 17:27
            Ubawiłam sie.
            To Ci jeszcze na żer rzucę teorię zdrady wg albo Wisłockiej, albo Starowicza. Poszukasz sobie. Otóż jedno z nich uważało, że mężczyzna oddziela sacrum od profanum.Na zonę wybiera kobietę o niewybujałej seksualności bo ma ona do spełnienia rolę matki jego dzieci. Dal przyjemności zaś szuka 'dziwki' z którą realizuje to czego nie wypada mu z małżonką.

            Doszkol się trochę z klasyki i wiedzy ogólnej i nie skupiaj tak na seksie to może sobie jeszcze pogadamy bo obciachem jest nie znać pewnych lektur jak się tu na erudytę wybijasz.
            Jak widzę pogróżka o opuszczeniu forum była czczasmile
            • 68marta Re: falowod 30.10.12, 17:53
              o Ci jeszcze na żer rzucę teorię zdrady wg albo Wisłockiej, albo Starowicza. P
              > oszukasz sobie. Otóż jedno z nich uważało, że mężczyzna oddziela sacrum od pro
              > fanum.Na zonę wybiera kobietę o niewybujałej seksualności bo ma ona do spełnien
              > ia rolę matki jego dzieci. Dal przyjemności zaś szuka 'dziwki' z którą realizuj
              > e to czego nie wypada mu z małżonką.
              >

              Chcesz powiedzieć ,ze jak zycie "rozpłodowe" mamy już za sobą. Nie będziemy miały dzieci z nowymi partnerami to wtedy pełnimy rolę "dziwek",bo seks jest już tylko dla przyjemności?
              Pamiętam,ze takie teorie wygłaszała kobieta na koscielnych naukach przedmałżeńskich.
              • mayenna Re: falowod 30.10.12, 18:02
                Nie o to chodzi. Teoria dotyczy wyboru partnerki i rozdzielenie dwóch sfer u mężczyzn. To z tych poradników sprzed 20 lat.
            • falowod Re: falowod 31.10.12, 08:47
              Wyraznie napisalem ze orocz seksu wazne w zwiazku sa rozmowy.Wielokrotbie to podkreslalem ale widac slowo seks otwiera w twojej glowie specyfivczne klapki ktire przeslaniaj ci oraz calej mej wypowiedzi.
              To co pisze Starowicz o sacrum i profanum jest pewna wygodna teoria na potrzeby psychoterapii
              U facetow wystepuje z pewnosci ale o roznym stopniu nasilenia .ale to w dalszym ciagu ma podstawy biologiczne ,nakierowane na zaplodnienie jak najwiejszej ilosci partnerek .

              Zastanowilo mnie to co piszesz,Jesli przyjac twoja teze ze to swiadomosc jest tym czynnikiem ktory decyduje o zdradzie to przerzucasz tym bardziej wine za rozpad zwiazku na partnerke
              Skoro facet podejmuje swiadomie decyzje o zdradzie to znaczy ze uznal ze bilans strat i zyskow w zwiazku jest ujemny.To samo dotyczy kobiet zdradzajacych.Skoro swidomosc bierze udzial tym wieksza wina partnera ze nie dbal o higiene zwiazku
              A co powiesz o pewnej kategorii kobiet ktore wybieraja zdrade jako forme poszukiwania :dreszczyku" emocji,grzechu.?jako dopelnienie swego zycia ,znudzone ustawicznym szczesciem stagnacji i dobrobytu.
              • mayenna Re: falowod 31.10.12, 08:59
                Mnie akurat zdrada jako sam akt włożenia penisa w inna panią nie bulwersuje. Nie umawialiśmy się na to, ale dopuszczam że mogło się wydarzyć. Mnie w tym jedynie wkurza nieuczciwość. Zona zwykle wie, że cos się dzieje, że coś się zmieniło. Najprościej było by gdyby pan miał odwagę powiedzieć co się zmieniło. I ta ucieczka od siebie samego, od szczerości jest w tym najpodlejsza i niszcząca.
                Bardzo niewiele osób stać na otwarcie i szczerość przed kochaną osobą. Niech on powie o tej fascynacji, o tym co czyje do mnie w związku z tym. Noż łba nie urwę, a zastanawiać się i błądzić można. Można też czuć coś czego sie nie zaplanowało. Czemu jednak ukrywać to przed najbliższą osobą? Niech i ona ma prawo zdecydować o swoim zycu i o wspólnej przecież relacji.

                W twoich wywodach nie ma w ogóle kobiecej zdrady. Ponoć zdradzamy równie często, ale się do tego nie przyznajemy. Tu teoria o biologizmie nieco wysiadasmile
                • satoja Re: falowod 31.10.12, 11:42
                  > W twoich wywodach nie ma w ogóle kobiecej zdrady. Ponoć zdradzamy równie często
                  > , ale się do tego nie przyznajemy. Tu teoria o biologizmie nieco wysiadasmile

                  Na hasło, że to mężczyźni zdradzają zawsze warto się zastanowić A Z KIM ZDRADZAJĄ? bo jakoś nie wierzę w to, że wszyscy są gejami i zdradzają z kolegami big_grin , albo wszyscy płacą profesjonalistkom od usług seksualnych a nie zabawiają się z sąsiadką mężatką, lub koleżanką z pracy. Kobiety zdradzają równie często i chętnie jak mężczyźni, jedynie nie kłapią jęzorem o tym na prawo i lewo... wink
                • falowod Re: falowod 31.10.12, 18:58
                  Bo moj wywod byl ze u podloza kazdej meskiej zdrady jest biologiczna potrzeba bycia plemnikowym sprayem .Tak nas Natura uksztaltowala .Dlatego zona jesli chce(!)aby nie byla zdradzana powinna kochac sie z mezem na zaboj smile,wyssany ,wymiety,nie bedzie mial rezerw do wykorzystania Nawet klotnie i nieporozumienia nie wywolaja w nim sily odsrodkowej.
                  Biologia gra wielka role w naszym zyciu ,pomimo tak szumnie tu deklarowanej swiadomosci jako to co nas odroznia od zwierzat
                  Wspomnialem o kobietach ktore zdradzaja dla dreszczyku emocji jak same okreslaja ,ale to jest wlasnie glos Natury pchajacy ja w kierunku bycia zaplodniona ,tylko ona to inaczej nazywa lecz skad ,z jej wnetrza pochodzi ten impuls.
                  Moja znajoma ( nie Bovary)gdy jej zrelacjonowalem te dyskusje posumowala to tak: malolaty! czy one w ogole wiedza ze maj vagine?! chcialabym posluchac co ,za 20 lat beda mialy do powiedzenia !Czy tez beda takie "mundre"?!

                  • roma113 Re: falowod 31.10.12, 19:02
                    falowod napisał:
                    > Moja znajoma ( nie Bovary)gdy jej zrelacjonowalem te dyskusje posumowala to tak
                    > : malolaty! czy one w ogole wiedza ze maj vagine?! chcialabym posluchac co ,za
                    > 20 lat beda mialy do powiedzenia !Czy tez beda takie "mundre"?!
                    >
                    Życiowa babka z tej twojej znajomej smile
                    Tak sobie gaworzycie o forum? Terapeutka?
                    • falowod Re: falowod 31.10.12, 19:06
                      Rozmawiam z nia bo zainteresowala mnie panujaca tu hipokryzja i obaczajowy zascianek smile
                      Myslalem ze czytelniczki "Wysokich obcasow" to jakas awangarda i rozczarowalem sie smile
                      • balwohwalec Re: falowod 01.11.12, 11:18
                        Też mnie to z początku dziwiło, aż w końcu przyjąłem do wiadomości, że to i tak jest ta mniej Rozmodlona, tuskowa strona narodu, co to niby trochę buntuje się przeciko Kościołowi, nie wierzy w Zamach i nie chce wojny z Rosją.
                        Ale spróbuj wspomnieć coś o seksie z trzema mężatkami, o swingowaniu, o libertyńskich zwyczajach, o praktykach S/M albo o chęci popróbowania homoseksualizmu, spróbuj zapytać za Gombrowiczem "A jakby tak trochę zboczyć, to co ?".
                        Zaraz się oficjalnie żachną, że Wstrzemięźliwość, że Bóg, że Honor, że Naród, że Małżeństwo i cała ta Martyrologia.
                        Z pozoru oczywiście, bo wątek pęcznieje i pęcznieje wink
                        Z drugiej strony czegóż się spodziewałeś, w końcu od podstawówki tatuowano im na psychice te wszystkie cele Conrada i pokuty Księdza Robaka.
                        • mayenna Re: falowod 01.11.12, 12:06
                          To mamy trzecie wcielenie falowodasmile Roztrojenie jaźni.

                          Co raz niższy poziom jęteksmile
                          • 68marta Re: falowod 01.11.12, 13:01
                            mayenna napisała:

                            > To mamy trzecie wcielenie falowodasmile Roztrojenie jaźni.
                            >
                            To jakas fobia?Roztrojenie jaźni,też na to cierpisz?
                          • balwohwalec Re: falowod 01.11.12, 21:14
                            mayenna napisała:

                            > To mamy trzecie wcielenie falowodasmile Roztrojenie jaźni.

                            Chyba jednak znowu nie doszacowałaś złożoności świata.

                            > Co raz niższy poziom jęteksmile

                            Zawodowi, forumowi wypowiadacze trzymają za to niezmiennie ten sam poziom - wieś tańczy, wieś śpiewa wink

      • falowod Re: falowod 30.10.12, 16:49
        skoro polecasz ,obejrze! lezy i czeka od 2 miesiecy smile
        Czytalem recenzje ,niepochlebne.Ale obejrze skoro zachecasz.
        No coz biologia bilogia a wiek wiekiem smile kazdy zbliza sie do kresu .Zwroc uwage na to ze ja pisalem tez o komunikacji werbalnej miedzy plciami ale wasza uwage zwrocil watek seksualny co jest naturalne ,bo to dziala na kazdego ,bez wyjatku.smile nawt na katolskie bigotki smile
        Mysle ze swiadomosc pewnych procesow pozwalana lepiej zaprogramowac swe zycie ,nie mowic o rozwiazywaniu codziennych problemow.
    • kodd Re: Romans z żonatym 30.10.12, 12:04
      Miałam przed laty przygodę z żonatym. Poznaliśmy się na imprezie, udawał wolnego a ja szukałam partnera na życie. Zdobywał mnie powoli ale uparcie, komplementy, prezenty, zachwyty, adoracja, propozycje wspólnych biznesów, wspólnego mieszkania, ba! wspólnych dzieci! Po kilku miesiącach wyszło, że ma rodzinę i żonę z którą tradycyjnie go nic nie łączyło wink i tkwi przy niej dla dziecka wink. Był to mój pierwszy kontakt ze zdradą bo dotychczas miałam uczciwych partnerów i sama tak do związków podchodziłam. Zaplątałam się w tej relacji, kochanek robił wszystko żebym nie odeszła, walczył jak lew. Po kilkunastu miesiącach uświadomiłam sobie, że on nadal nie złożył pozwu rozwodowego a mi status oszukanej kochanki nie odpowiada. Odchodziłam dwa razy, za pierwszym razem strzelił focha i się po kilku dniach pocieszył inną a mnie oskarżał o wredotę, perfidię i brak miłości. Na kilka miesięcy wróciliśmy do siebie ale nic to nie dało. Odeszłam na dobre a on zaczął szaleć. Bosiu co wyrabiał. Klęczał przede mną, błagał, zapewniał o miłości, wydzwaniał po kilkanaście razy dziennie, podrzucał kwiaty pod drzwi i uciekał, bał się przyjśc i porozmawiać prosto w oczy ale codziennie słał maile z wyznaniami miłości i obrazki z seksem, nie przyjmował do wiadomości że ja nie chcę z nim żadnego kontaktu, on chciał mieć ze mną kontakt a jeszcze lepiej seks, chciał bym była ciągle dla niego miła, chciał mieć poczucie że jestem mu za coś wdzięczna i próbował na wszelkie sposoby kontakty forsować. Trwało to bardzo długo. Zagroziłam wreszcie policją to się uspokoił.
      Kochanek był typu luźno do seksu podchodzącego, od dawna był żonaty i od zawsze miał jakieś kochanki. Uroczy pan, umiał postępować z kobietami, szczególnie mało doświadczonymi jak ja wtedy. Nie był w łóżku jakiś rewelacyjny lecz bardzo ale to bardzo czuły i zawsze chętny więc tym sporo nadrabiał.
      Mam wrażenie, że wtedy się we mnie zakochał i w tej mojej uczciwości i idealiźmie. Jego cała dotychczasowa filozofia życia którą stosował pomimo małżeństwa (bzykać radośnie i bawić się jak tylko jest chętna, na wyjeździe, w pracy, w delegacji, w kinie, na kortach, na spacerze w plenerze) przestała się sprawdzać, nie pasowała do mnie, ba! wiedział że ja uważam ograniczenie się do tego za niższy gatunek relacji, więc wkurzał się, że nie może mnie mieć do końca i posiadać nade mną władzy, że to on musi się zmienić chcąc ze mną być w regularnym związku. Zakochanie głębsze niż tak jak w dotychczasowych relacjach tylko biologiczne postawiło go w mniej pewnej pozycji. Nie umiał mnie rzucić. Zawsze w wyborze kobiet miał luz, jakaś odchodziła więc była następna, a tu trafiła kosa na kamień.
      Dla mnie było to wtedy przykre wydarzenie które mnie sporo nauczyło o mnie samej przede wszystkim. I w jakiejś części niewielkiej dobrze, że się zdarzyło, bo musiałam uporządkować samą siebie. Teraz jestem spokojna i żyję w stabilnym dobrym związku.
      A mój były kochanek? Rozwiódł się i skacze z kwiatka na kwiatek szukając spełnienia w kolejnych kobietach. Nasz romans był 10 lat temu. On nadal co jakiś czas przysyła mi głuche telefony żeby tylko usłyszeć mój głos, nadal przysyła smsy z wyrazami tęsknoty. Pokiełbasiło mu się coś w głowie. Przypuszczam, ze wybór sposobu życia (bzykam ile się da bo to jest najfajniejsze) zupełnie mu rozwalił świat wartości i wyprodukował z siebie uśmiechniętego ale nieszczęśliwego zagubionego w głębszych uczuciach chłopca, który nigdy nie dojrzeje i zawsze będzie się oglądał za siebie, czy w okolicy nie ma kobiety której coś kiedyś ściemniał.
      Po zdradzie nic już nie jest takie samo i nie da się jej wymazać z życia.
      • falowod Re: Romans z żonatym 31.10.12, 08:34
        Mysle ze kwestia wielu czynnikow.Kwestia wrazliwisci,kwestia,podejscia do problemow d.m.kwestia jak sie definiuje sam zdrade. Ja stoje na stanowisku wiekszej tolerancji anie pryncypialnosci.
        Z pewnoscia zdrada zdaje rane naszemu poczuciu wlasnej wartosci!
        Jesli sie zrelatywizuje sprawe tzw wiezi wewnatrz zwiazku to mozna nabrac dystansu do wielu spraw.
        Z pewnoscia zawarcie formalnego aktu mazenstwa nie jest patentem na wylacznosc do partnera.
        On tez czuje ,on tez dokonuje ustawicznego bilansu strat i zyskow w zwiazku,jednym slowem ocenia zwiazek i wciaga wnioski czy warto inwestowac w partnera uczucia czy nie.jesli obie strony oceniaj ze warto to nie ma problemu.Rysy pojawiaja sie gdy jedna strona zaczyna sie czuc wykorzystywana.Dlatego nalezy duzo rozmawiac o wlasnych relacjach i odnosic sie z szacunkiem do tego co partner komunikuje.
        Twoj przypadek jest dosc wyjatkowy bo ujawnia jak skomplikowan materia sa wzajemne relacje miedzy mezczyzna a kobieta .Piszesz zaplatalas sie .No !ale w zasadzie powinnas juz po odkryciu ze jest zonaty uciac ten zwiazek a nie brnac w niego.Od tej pory ty zaczelas brac czesc odpowiedzialnosci za to co sie potem stalo na siebie (!).
        Polecam swietna ksiazke o skomplikowaniu relacji d/m : Somerset Maugham-W niewoli uczuc.Byl film ale ksiazka buje film na glowe !Swietny kawalek literatury wiec czyta sie doskonale
        • zabelina Falowod... 31.10.12, 18:50
          Zadziwia mnie, że ktokolwiek ma ochotę na rozmowę z gościem, który stek prostackich banałów okrasza wywyższaniem się i ocenianiem innych. Nuda, panie jak za PRL-uuncertain
          • roma113 Re: Falowod... 31.10.12, 18:59
            A ja uważam, że trzeba podtrzymywać tę rozmowę - dla celów terapeutycznych. Falowi jest to najwyraźniej potrzebne. Może coś w ten sposób przełamuje - jakieś lęki lub niedoskonałości anatomiczne?
            Trochę empatii, Zabelina
            • falowod Re: Falowod... 31.10.12, 19:04
              Ja nic nie lecze ,mnie to bawi ,jak rzucacie sie niczym piranie na jedna z was bo osmielila sie wyjsc przed was pelen hipokryzji szereg.
              • roma113 Re: Falowod... 31.10.12, 19:10
                falowod napisał:

                > Ja nic nie lecze ,mnie to bawi ,jak rzucacie sie niczym piranie na jedna z was
                > bo osmielila sie wyjsc przed was pelen hipokryzji szereg.

                Ale na czym ma to wyjście przed szereg polegać? Że ma kochanka,? Fal, daj spokój, przecież to straszny banał
          • falowod Re: Falowod... 31.10.12, 19:02
            Nie czytalas kotku watku od poczatku. A szkoda ! Ja tyko bronie stanowiska Marty przed "nienawistkami" na tym forum co ja chcialy ja zywcem ugotowac i potepialy w czambul!
            • roma113 Re: Falowod... 31.10.12, 19:06
              Czemu Marcie nie poradzisz, żeby częściej rozkładała nogi, to może jej kochaś zostawi żonę?
              • falowod Re: Falowod... 31.10.12, 19:08
                Ja jej radze aby swoje zycie ukladala tak jak sama to widzi i nie ogladala sie na "co ludzie powiedza "smile
              • 68marta Re: Falowod... 31.10.12, 19:25
                roma113 napisała:

                > Czemu Marcie nie poradzisz, żeby częściej rozkładała nogi, to może jej kochaś z
                > ostawi żonę?

                Wybacz w tej kwestii Falowod nie musi mi radzić, również mam doswiadczenie
                Dawno temu Wisłocką każdy czytał z wypiekami na twarzy,to byl hi.t Myślę,ze akurat po ta lekture sięga kazde pokolenie.Nasze wnuki tez bedą czytały.
                • roma113 Re: Falowod... 31.10.12, 20:33
                  Marta, to ty pamiętasz czasy, gdy Wislocka była hitem????
                  Wnuki będą to czytały?????
                  Kobieto, dziś studenci patrzą na to jak współczesny kinoman na niemy film smile)
                  Coś mi się wydaje, że ten kochanek jednak żony nie zostawi, jak ty mu z Wisłocką wyskakujesz.

                  • 68marta Re: Falowod... 31.10.12, 21:03
                    Pamiętam,byłam jeszcze w szkole podstawowej,ale pamiętam.
                    To był unikat trudny do zdobycia.Studenci czytają, tylko głośno o tym nie mówią .
                    Zrób ankiete,zapewniam cie ,ze kazdy to nazwisko skojarzy.Moze mało osób przyzna sie ,ze czytało ale tak juz jest na tym swiecie ,ze nie wszyscy maja odwage.
                    • mola1971 Re: Falowod... 31.10.12, 21:16
                      Marta, Ty chyba cierpisz na to samo otępienie co Falowod (czyżby zbieg okoliczności?) wink
                      Roma napisała:
                      Kobieto, dziś studenci patrzą na to jak współczesny kinoman na niemy film
                      A to znaczy, że studenci owszem, czytają, ale patrzą na to co napisała Wisłocka z pobłażaniem, może z lekkim sentymentem za minionymi czasami, ale nie traktują tego poważnie. A nie traktują poważnie, bo od czasów Wisłockiej napisano wiele innych, bardziej odkrywczych książek. Choćby "Inteligencję erotyczną" Esther Perel. Seksuologia (podobnie jak psychologia i inne dziedziny nauki) nie stoi w miejscu, rozwija się.
                      Piszący tutaj ludzie są na dużo wyższym etapie rozwoju niż czytanie książek Wisłockiej i Wasze - Twoje i Falowoda wywody, wywołują co najwyżej rozbawienie smile To co oboje piszecie może odkrywcze byłoby dla gimnazjalistów, ale nie dla dojrzałych ludzi po przejściach, którzy na tym forum bywają. Zwyczajnie przynudzacie tongue_out
                      • 68marta Re: Falowod... 31.10.12, 21:22
                        He,he bo to jest jakas epidemia ,uważaj moze byc zaraźliwa
                        Tytułów ksiazek mozemy podawc duzo,kazy cos mądrego napisał to tylko teoria
                        .Zdecydowanie stawiam na praktyke.
                        • mola1971 Re: Falowod... 31.10.12, 21:34
                          Ale że niby jaka epidemia? Że niby Ty i Falowod to epidemia? Eee, nie takie "orły" tu bywały big_grin
                          I w żaden sposób zaraźliwe to nie jest smile

                          Owszem, praktyka jest najważniejsza. Tyle, że dobrze jest umieć mądrze praktykować i nie pakować się w kanały. A jeśli nawet człek zbłądzi i w kanał wlezie, to dobrze jest umieć z tego kanału wyjść. A lektura mądrych książek pomaga w uczeniu się. Książki pomagają zrozumieć dlaczego w ten kanał się wdepnęło i co za tym idzie, jeśli się jest otwartym na wiedzę, można się nauczyć jak uniknąć podobnych kanałów w przyszłości.
                          • falowod Re: Falowod... 31.10.12, 21:58
                            Masz plusa u mnie .. jednak cos czytasz smile i jeszce potrafisz wyciagac wnioski! gratulacje ! byle to sie przekladalo na efekty dnia codziennego.Dzieci nakarmione ,oprane a malzonek sle ci erotyczne telefony w czasie pracy smile
                            • mola1971 Re: Falowod... 31.10.12, 22:14
                              Jakoś Twój plus u Ciebie dla mnie, na mnie in plus dla Ciebie nie działa tongue_out
                              Dzieci dorosłe (jedno prawie, jeszcze chwila moment), więc same się karmią, śliniaków i łyżeczek, papek, pampersów i takich tam, nie potrzebują. Małżonek dawno już odstawiony na boczny tor, znaczy rozwiedziony.
                              Żyć, nie umierać big_grin
                              • falowod Re: Falowod... 31.10.12, 22:25
                                powiedz jeszcze ze masz kochanka a uwierze smile
                                • mola1971 Re: Falowod... 31.10.12, 22:33
                                  Miałam, ale też na boczny tor odstawiłam tongue_out
                                  Z chłopami to same problemy są big_grin
                                  A ja kocham spokój smile
                  • falowod Re: Falowod... 31.10.12, 21:42
                    No tak ! bo sie zachwycaja ksiazkami typu " Bog i seks".To jest dopiero hit!
                    Prezerwtywy przepuszczaja plemniki... i tego typu madrosci smile)))
                    Zona powinna byc posluszna mezowi ... itd itp.
                    Super!
                    A ty w ogole to czytalas jakis poradnik dobrego seksu ? wiesz chociaz co to jest dobry seks ?!
                    • falowod Re: Falowod... 31.10.12, 21:52
                      zapach kadzidla sie tu unosi smile niedlugo skaza mnie na stos lub ukamienowanie ....lub zaczna cytowac Jana Pawla II ,
                      Byloby to nawet niezle bo w koncu ktos by zademonstrowal ze w ogole czyta sie jego wiekopomne dziela
                      Tak.. tylko zmuszaloby to dozastanowie co to mial on na mysli... .do niewilkiego wysilku ale zmuszalo!
                      Nienawiski ruszyly do akcji ! kilejna kohorta w akcji smile
                      A tak w ogole to bzykalyscie sie dzisiaj z jakims facetem czy tylko wibratory sie grzaly ? smile
                      Moja znajoma ocenila was na malolaty ! i uznala ze nie wiecie co to waginasmile.Przychylam sie do jej opinii.
                      • mola1971 Re: Falowod... 31.10.12, 21:56
                        falowod napisał:
                        > Moja znajoma ocenila was na malolaty !

                        Dziękuję w imieniu swoim i koleżanek za komplement big_grin
                        • falowod Re: Falowod... 31.10.12, 22:01
                          mentalne malolaty ! co to zyja wyobrazeniami a nie proza zycia
                          • mola1971 Re: Falowod... 31.10.12, 22:10
                            Ech, o prozie życia to ja mogłabym godzinami big_grin
                            Ale nie do tego to forum służy tongue_out
                            • falowod Re: Falowod... 31.10.12, 22:13
                              No tak ! na forum mozna anonimowo pokasac tej co sie udalo i ma czelnosc jeszcze o tym pisac ..smile
                              • mola1971 Re: Falowod... 31.10.12, 22:17
                                Anonimowo? W jakim Ty świecie żyjesz??? We współczesnym świecie anonimowość w sieci to fikcja smile
                                I niby kto konkretnie kogo kąsa? I komu konkretnie się udało? I co się udało?
                                • falowod Re: Falowod... 31.10.12, 22:24
                                  mojego telefonu nie zdobedziesz ,ani fotki chocbys sie przepilowalasmile wiec jestem dla ciebie zwyczajnym gosciem o nicku: falowod , a w necie mozesz sobie grzebac ile wlezie smile)) i czytac moje wypociny ile dusza zapragnie smile jesli nie masz co robic wieczorami smile
                                  • mola1971 Re: Falowod... 31.10.12, 22:38
                                    Ja kompletnie nie o tym. Twój numer telefonu interesuje mnie tyle, ile zeszłoroczny śnieg tongue_out Podobnie jak fotka smile
                                    Zostawiasz w sieci swoje znaki, które IP się nazywają, ale nie tylko to. Dla informatyka to żadna wielka zagadka dowiedzieć się kim jesteś. Ja informatykiem nie jestem, nigdy być nie chciałam i być nie zamierzam, ale "nieco" się znam na nowoczesnych technologiach, z racji pracy, którą wykonuję smile
                                    • balwohwalec Re: Falowod... 01.11.12, 21:15
                                      Jako informatyk, (cokolwiek miałoby to oznaczać) pewnie Cię rozczaruję, ale jego anonomowość pozostaje jednak faktem (szczególnie dopóki nie popełnia żadnego przestępstwa) i jest prawnie chroniona. Podmioty, które ewentualnie byłyby w stanie ustalić jego dane czy też historię aktywności nie mają prawa przekazać tych informacji osobom trzecim.
    • gazeta_mi_placi Re: Romans z żonatym 31.10.12, 21:45
      Kochanek jest tylko na dobre, nigdy na złe sad
      Zwłaszcza kochanek seksoholik.
      • mola1971 Re: Romans z żonatym 31.10.12, 21:49
        gazeta_mi_placi napisała:
        > Kochanek jest tylko na dobre, nigdy na złe sad
        > Zwłaszcza kochanek seksoholik.

        Gazeciu, brakowało w tym wątku Twoich wniosków smile
        • gazeta_mi_placi Re: Romans z żonatym 31.10.12, 21:54
          Taki wniosek mój po 7 latach sad Mam nadzieję, że niektórym olej wejdzie do łba szybciej niż po 7 latach sad
          • mola1971 Re: Romans z żonatym 31.10.12, 22:09
            Lepiej późno niż wcale smile
      • falowod Re: Romans z żonatym 31.10.12, 21:54
        Dla kobiety ktora wie co to wagina seksoholik to skarb .smile Uzyje ona ile dusza a potem zamknie drzwi i powroci do prozy zycia czyli goscia co wciaz obraca pilota w rece zamiast kuciapke swej polowicy smile
        • gazeta_mi_placi Re: Romans z żonatym 31.10.12, 22:03
          Przez rok pierwszy tak.
          Potem już niekoniecznie.
          Zwłaszcza gdy przychodzą gorsze chwile w życiu. Zresztą każdy jest inny, dla mnie się skończyło gdy odkryłam że w gruncie rzeczy chodziło tylko o jedno i tylko (wbrew słownym zapewnieniom) było tylko na dobre, na złe - już nie było takiej opcji.
          Gach jest dobry, naprawdę, ale tylko na dobre sad
          • falowod Re: Romans z żonatym 31.10.12, 22:12
            Zgadzam sie z toba .Dlatego mam przyjaciolki -kochanki ,a zone przegonilem smile
          • falowod Re: Romans z żonatym 31.10.12, 22:38
            To forum nie jest dla ludzi ktorzy maja dola smile to forum jest HIDE STATION wiec nie psuj kochana nastroju ..wink
            • 68marta Re: Romans z żonatym 01.11.12, 20:49
              Zajrzałam na sąsiedni wątek ,"Mąż świr...".Zawsze mnie dziwi,ze niektórzy z takim poswięceniem piszą w "imieniu"kolezanek i jeszcze obrażją cudzych mężów..Wracam ,bo niejaka blue-ania poradziła mi ,żebym zajęła sie swoim dzieckiem i kochankiem,chybaze znowu chce stworzyć wątek na 600 wpisów.Rozbawiła mnie.Jednak czyta i jest świetnie zorientowana w temacie .
              • zielona.wrona Marta.... 02.11.12, 07:14
                Marta, nie daj sie!!!
                Psy szczekaja a karawana jedzie dalej.....
                Niektore tu obecne Panie zyja w jakims wymyslonym swiecie:
                - maz byl super, dopoki dzialal na komando (jej- oczywiscie) potem zrobil sie swir
                - jak nawalimy kochance, wszystko jedno czyjej, to oczyscimy wlasne sumienie, bo to przeciez ona winna
                - najpierw slub (oczywiscie zupelnie, ale to zupelnie dobrowolny) a potem jest moja wlasnoscia
                - zdania co do malzenstwa zmienic mu nie wolno, bo patrz wyzej
                itd
                Jesli natomiast ktos glosi inne poglady a juz nie daj Boze powie, ze kocha z wzajemnoscia zonatego mezczyzne, to zleca sie wszystkie zdradzone, zostawione i zadziobia. Bo jak moze takiej byc dobdze?
                To nie prawda, ze nie zbuduje sie szczescia na czyims nieszczesciu- Zbuduje sie sie wielkie szzcescie, ogromne! trzeba miec tylko sile o to nowe szczesie walczyc.
                Marta, wszystkiego najlepszegoi nie daj sie!!!
                • 68marta Re: Marta.... 02.11.12, 13:34
                  Trzymam sie,nie dziękuje zeby nie zapeszyc.Nigdy nie wiemy jakie niespodzianki czekaja na nas w życiu.Wiem,ze nie spotkam się tu z pochwałą innych pań .Też mam kilka koleżanek po rozwodzie,które o niczym innym nie mówią ,tylko jakim draniem był ich Ex.Jedna załozyła kilka spraw w sądzie.Tłumacze jej ,ze szkoda zdrowia i szkoda pieniedzy na adwokatów ,ale ona musi mu "dokopac" .
                • blue_ania37 Re: Marta.... 02.11.12, 14:26
                  Mąż nie dzialał na komando nikt w moim życiu nie działał na komando
                  kochanka nie jest winna, winny jest mąż, zona to oni obiecywali
                  nie musi byc najpierw ślub, uznaję "bzykanie" bez ślubu.
                  Natomiast uznaję że najpierw się kończy jedno a potem włazi w drugie.
                  Obrzydliwe dla mnie jest że we wtorek zona a w środę kochanka, tego się nie da umyć!
                  A
                  • zielona.wrona Re: Marta.... 02.11.12, 16:11
                    blue_ania37 napisała:
                    Obrzydliwe dla mnie jest że we wtorek zona a w środę kochanka, tego się nie da
                    > umyć!
                    No i chwala Ci za to!
                    Ale dla innych to obrzydliwe nie jest. Jak wiele innych "dzialan". Jednych zadawla, innych obrzydza. I nikt nie ma prawa swoje poglody uwazac za jedynie politycznie poprawne.
                    A skoro bylas taka do przodu, to jednak cos bylo do tylu, skoro Twoj maz urzadzal takie numery, jakie urzadzal. Pomimo twojej poprawnosci politycznej.
                    Ale pewnie to on byl wredny a Ty cacy.
                    Czuwaj!
        • falowod Re: Romans z żonatym 31.10.12, 22:10
          Kolejna z moich znajomych zas ocenila ze facetow trzeba traktowac jak gume do zyciasmile..przezuc a potem wypluc i siegnac po nastepna smile
          Was chyba na taka odwage Nienawistki nie stac smile bo co tu robicie na tym forum? tak dlugo ze pamiec nie siega smile
          .Ja przynajmniej mam jakis sukces za soba .Bzyknalem jak to ladnie ujela jedna z waszych kolezanek Nienawistek a mnie sie spodobalo ,pania Bovary za co wymasowala mi plecki i brzuszek smile Leze sobie teraz wyluzowany z laptopem i zerkam co tam wymyslicie ,jaka porcje jadu z siebie wycisniecie smile.Jakbyscie mialy facetwo to byscie tu nie siedzialy i niepodgryzaly ...
          • satoja Nie karmcie już tego trolla 31.10.12, 22:21
            To forum nie jest warte zatrzymywania na nim kolejnych przygłupich trollic coraz bardziej obniżających poziom i zaśmiecających miejsce tych, co rozwód właśnie wałkują.
            • 68marta Re: Nie karmcie już tego trolla 31.10.12, 22:29
              satoja napisała:

              > To forum nie jest warte zatrzymywania na nim kolejnych przygłupich trollic cora
              > z bardziej obniżających poziom i zaśmiecających miejsce tych, co rozwód właśnie
              > wałkują.
              Rozwód mamy przewałkowany ale w życiu pojawiaja sie inne problemy.
              Doswiadczone osoby stawiaja mniej doswiadczone do pionu,samo zycie .
              ,
              • falowod Re: Nie karmcie już tego trolla 31.10.12, 22:44
                I tym pieknym akcentem zamkniemy chyba te jakze wysoce produktywna wymiane opinii smile miedzy cywilizowanymi( podobno) Polakami
                Nienawistki poszly pomodlic sie a zostalismy tylko my ,wyklete owce forumowej moralnosci.
                Ja w kazdym razie dziekuje ci Marta za aktywnosc smile i mysle ze po kazdej burzy jest piekny i sloneczny dzien
                • 68marta Re: Nie karmcie już tego trolla 31.10.12, 22:49
                  Nie wiem ,na razie czytam Wasze posty i równoczesnie maile od "ukochanego".
                  Wiem,że miałam tego nie robic,ale nie mogłam sie powstrzymać i napisałam mu,ze wpadłam w złe towarzystwo /bardzo was przepraszam /,które stawia mnie do pionu.
                  Tych bzdur,które on wypisuje juz nie biore sobie do serca
                  • mola1971 Re: Nie karmcie już tego trolla 31.10.12, 22:58
                    68marta napisała:
                    napisałam mu,ze wpadłam w złe towarzystwo /bardzo was przepraszam /,które stawia mnie do pionu.

                    Po raz drugi dziś dziękuję w swoim i koleżanek (i nielicznych kolegów) imieniu za komplement smile
                    Może to duch hałolinowy wink
                    Pamiętaj Marta, grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą tongue_out
                    I koniecznie weź kota! Najlepiej ze schroniska. One niczym od porąbanych, niezrównoważonych psychicznie chłopów się nie różnią smile
                    • 68marta Re: Nie karmcie już tego trolla 31.10.12, 23:08
                      Nie chcelibyście czytać mojej dzisiejszej korespondencji.
                      Napisałam mu duzo przykrych słów.Myślałam,ze się obrazi ale tylko stwierdził,ze się myle.
                      • mola1971 Re: Nie karmcie już tego trolla 31.10.12, 23:15
                        Korespondencji nie ujawniaj, to Twoja i jego sprawa jest.
                        Czy się mylisz? Nie wiem. Słuchaj siebie. Nie daj sobie robić wody z mózgu.
                        • 68marta Re: Nie karmcie już tego trolla 31.10.12, 23:23
                          Mola litości ,myślałaś,ze wrzucę na forum całą swoją poczte?
                          Ten Twoj kotek na zdjeciu jest ze schroniska ?
                          • mola1971 Re: Nie karmcie już tego trolla 31.10.12, 23:29
                            Nie, nie myślałam, ino na wszelki wypadek napisałam, bo i takie "kwiatki" na tym forum bywały, jak ujawnianie prywatnej korespondencji.
                            Kotek na focie to kocica jest smile Nie, nie ze schroniska, przygarnięta z ulicy. Właśnie jej dwie córki dorodne rozrabiają mi w chałupie big_grin
                • 68marta Re: Nie karmcie już tego trolla 31.10.12, 22:58
                  Kolega jest bardzo zdziwiony,moją postawą i nastawieniem ale nauka nie idzie w las.
                  Dzis jest Halloween i wypadało obudzic ukrytą w sobie czarownice.
                • barmanka_prl Re: Nie karmcie już tego trolla 01.11.12, 09:33
                  falowod napisał:

                  > I tym pieknym akcentem zamkniemy chyba te jakze wysoce produktywna wymiane opi
                  > nii smile miedzy cywilizowanymi( podobno) Polakami
                  > Nienawistki poszly pomodlic sie a zostalismy tylko my ,wyklete owce forumowe
                  > j moralnosci.

                  To już naprawdę koniec? Jaka szkoda.
                  Falowod, Ty jesteś wypisz wymaluj jak Daffyd, the only gay in the village z jednego z moich ulubionych seriali. Żaden z Was nie da sobie wmówić, że czarne jest czarne, a białe białe: www.youtube.com/watch?v=E27v-jmRmx0
                  • falowod Re: Nie karmcie już tego trolla 21.11.12, 17:11
                    Nie jestem gejem smile lubie kobiety za to co mi daja choc mam powody aby co poniektore nie lubic.
                    Statystycznie to tych co mam powody nie lubic jest ok 2% ale za to caly ocean tych co lubie i tych co bardzo lubie smile a wiec jestem szczesliwym facetem i splywa po mnie twoja uszczypliwosc
                    Cecha prawdziwego faceta jest stanowczosc i niezlomnosc a ja mam swoje poglody i byle bialoglowa ich nie podwazy,tym bardziej ze argumenty jej sa wielce emocjonalnej natury a wiec nielogiczne smile
                    • barmanka_prl Re: Nie karmcie już tego trolla 24.11.12, 00:03
                      falowod napisał:

                      > Nie jestem gejem smile

                      To Ty jeszcze żyjesz? big_grin Nikt nie mówi, że jesteś gejem. Prezentujesz tylko tę samą filozofię życiową, co Daffyd: "Jestem falowod, jedyny twardziel w wiosce, a wy, co piszecie, że się kochacie w piętnastu pozycjach jednej nocy - kłamiecie! Nie zdaliście testu falowoda na prawdziwe wyzwolenie seksualne!" big_grin
                • mayenna Re: Nie karmcie już tego trolla 01.11.12, 10:43
                  Pochlebiasz sobiesmile
    • heksa_2 Re: Romans z żonatym 02.11.12, 21:45
      Jakie trzeba mieć niskie poczucie własnej wartości, żeby czerpać zadowolenie z ochłapów? Rozumiem czerpanie z życia pełnymi garściami i radość z seksu z nowym partnerem/partnerką. Niech on/ona będą nawet cudzy. Rozumiem też wielką miłość, dobranie się w korcu maku, adieu legalnemu współmałżonkowi, tworzenie nowego związku. Ale bycie tą trzecią osobą usychającą z miłości do kogoś, kto nawet przez chwilę nie traktuje nas poważnie? Wystarczy takiej osobie wcisnąc trochę kitu, jakieś miłe słówko o miłości, albo jakiś szybki seks między odwożeniem dziecka do szkoły a rozpoczęciem pracy, żeby rozładować poranny wzwód. I już jest cała twoja/twój, bez żadnych starań, bez żadnych zobowiązań, wystarczy być. I jeszcze się przechwalać na forum, że się jest taką zapchajdziurą.
      • 68marta Re: Romans z żonatym 02.11.12, 21:54
        heksa_2 napisała:

        > Jakie trzeba mieć niskie poczucie własnej wartości, żeby czerpać zadowolenie z
        > ochłapów? Rozumiem czerpanie z życia pełnymi garściami i radość z seksu z nowym
        > partnerem/partnerką. Niech on/ona będą nawet cudzy. Rozumiem też wielką miłość
        > , dobranie się w korcu maku, adieu legalnemu współmałżonkowi, tworzenie nowego
        > związku. Ale bycie tą trzecią osobą usychającą z miłości do kogoś, kto nawet pr
        > zez chwilę nie traktuje nas poważnie? Wystarczy takiej osobie wcisnąc trochę ki
        > tu, jakieś miłe słówko o miłości, albo jakiś szybki seks między odwożeniem dzie
        > cka do szkoły a rozpoczęciem pracy, żeby rozładować poranny wzwód. I już jest c
        > ała twoja/twój, bez żadnych starań, bez żadnych zobowiązań, wystarczy być. I je
        > szcze się przechwalać na forum, że się jest taką zapchajdziurą.

        Wiesz co to jest poranny seks.Czy ty pamiętasz jeszcze dobry seks ?
        W tym "wyciągniętym" wątku o samotności jest cos o masturbacji.
        Wiesz jednak wolę kochanka.
      • 68marta Re: Romans z żonatym 02.11.12, 22:03
        Heksa napisz cos madrego,bo wchodzisz tu i próbujesz dokopywać Flowodowi lub,mnie
        Tworzysz jakies bzdurne wnioski,ze Falowod i ja ,to ta sama osoba .
        Masz jakaś fobie.Wolno mi dyskutowac z blue ania ,tobie nic do tego.Nie moja wina,ze ania chce odejsc bo przypomina sobie o kochankce męza
        • heksa_2 Re: Romans z żonatym 02.11.12, 22:29
          Sorry, nie narzekam na brak seksu. Co za problem znaleźć kogoś do seksu? Natomiast ty przecież szukasz miłości, a nie seksu, o ile pamiętam. I o to kaman. Jak każda kobieta, jesteś lingwozależna, i łykasz każdy kit, który ci cudzy mąż wciśnie. Przeanalizuj raczej jego czyny i zastanów się, jaka jest twoja pozycja w tym związku.
        • troll-dyrektor Re: Romans z żonatym 04.11.12, 08:45
          Weszłaś tu w tłum dobrych znajomków jako między stado hien i im nie przypadłaś do gustu. Tak cię będą podgryzali, aż nie zagryzą. Tak się zresztą kręci ogół układów i układzików społeczno-parafialno-zawodowo-towarzyskich w tym kraju, wchodzisz gdzieś pomiędzy Swojaków, to musisz być Swoja, inaczej jak odstajesz to cię Swojactwo oblizie i zeźre. Przętrącimy zęby jednej, drugiej hienie, - to nie ma sensu - tylko rozwścieczymy pozostałe hieny i tym rychlej rzucą ci się do gardła.

          Dobrze radzę, jako nie-Swojaczka porzuć wszelką "dyskusję" ze Swojakami. wink
          • 68marta Re: Romans z żonatym 23.11.12, 23:10
            Dawno tu nie zaglądałam,no cóż kocha nie kocha ale znajomości nie chce zakończyć,wręcz przeciwnie.Dodatkowo dostałam bardzo kuszącą propozycje współpracy w fajnej firmie,duże możliwości zarobkowe .Oznacza to jeszcze większe zacieśnienie kontaktów tym razem w sferze biznesowej.Znowu rodzą się watpliwości ,zerwac kontakt czy podjąć prace i traktować cały układ chłodno.Tylko czy tak się da?Nigdzie takiej pracy nie znajdę Jak widzicie same problemy
        • barmanka_prl To może inaczej, Marta 04.11.12, 13:17
          Piszesz o swoim kochanku jako o przyjacielu. No ja dziękuję za takiego przyjaciela.
          Jesteś dla niego osobą wstydliwą, ukrywaną, oficjalnie nie istniejesz. Czy tak traktują Cię wszyscy przyjaciele?

          Piszesz, że wiesz, na kim mu zależy. Domyślam się, że na Tobie. Nie znalazłam jednak w żadnym z Twoich postów ani śladu informacji, że Twój „przyjaciel” nosi w teczce gotowy pozew rozwodowy i czeka na jedno Twoje krótkie „tak”, by w te pędy pobiec do sądu.

          Zielona Wrona napisała Ci, że „można zbudować wielkie szczęście na cudzym nieszczęściu”. Trochę to brzmi niefortunnie na forum „Rozwód... i co dalej?” big_grin Jeśli jednak już koniecznie chcesz budować szczęście ze swoim „przyjacielem” to zwyczajnie daj mu możliwość zburzenia starego życia i posprzątania zgliszczy. Możecie przecież umówić się na coś w rodzaju separacji. Bo teraz między żoną, pracą, a kochanką to on zwyczajnie nie ma czasu się w tyłek podrapać.

          Znikając z placu boju na umówiony czas - odzyskasz swoją godność i oszczędzisz „przyjacielowi” ewentualnej zemsty żony za kochankę, licznych rozpraw sądowych i piekiełka, które bywa pokłosiem budowania wielkiego szczęścia na cudzym nieszczęściu. Tylko musisz pamiętać, że Ciebie obowiązuje ta sama umowa: czekasz i nie przeszkadzasz. Nie dzwonisz. Zajmujesz się dzieckiem, pracą... wszystkim, tylko nie „przyjacielem”. Innymi facetami też nie. Będziecie przecież w separacji. Po umówionym czasie albo staniecie się oficjalnie parą, albo rozstaniecie się na dobre.

          Tylko, że to jest w Twoim przypadku utopia. Bo wymaga niezłomnego charakteru i czystych, wielkich uczuć. Ani Ty, ani Twój przyjaciel nie macie takich predyspozycji. Skończy się więc pewnie banalnie: słodkie randki potrwają jeszcze jakiś czas, a potem... będziesz miała kolejne zgliszcza do posprzątania. Najpierw swoje małżeństwo, potem romans z żonatym. Radzę oglądać regularnie „Perfekcyjną Panią Domu”, przyda Ci się umiejętność sprzątania.
          • natalia-ok6 Re: To może inaczej, Marta 04.11.12, 14:42
            Witam,chciałam opisać swoją historię ale szybko zmieniłam zdanie, widząc bijący jad,złość i nienawiść uczestników tego forum .Poniosłyscie porazkę w zyciu i nie mozecie zaakceptować,ze ktoś przezywa prawdziwą miłość i ta miłośc przetrwała lata.Mając takie zony jak wy ,nie dziwie si ę ,ze wasi małżonkowi bili ,pili a same prałyscie brudy w sądzie.W XXI wieku tak trudnoozejść sie kulturalnie i z klasa ,prawda?
            Czytając post Barmanki,dziwie sie ,ze mozna znizac sie do tak niskiego poziomu.Nikt nie bedzie tu opisywał historii swojego zycia w szczegółach.Co chcesz jeszcze wiedzieć?Gdzie i w jakich pozycjach sie kochaja. Chcesz zdjęcia ,czy filmik?

            Barmanka napisała :czas, a potem... będziesz miała kolejne zgliszcza do posprzątania. Najpierw swo
            > je małżeństwo, potem romans z żonatym. Radzę oglądać regularnie „Perfekcy
            > jną Panią Domu”, przyda Ci się umiejętność sprzątania.

            Wiesz ,z postów wynika,ze Marta nie jest"kocią mamą" .Nie ma w domu tego smrodu jaki pozostawiają koty.Nie dziwie sie ,ze wasi męzowie pouciekali.Gdy widze kota chodzącego po stole i szafkach kuchennych,to w takim domu z trudem wypije kawe /zawsze bez cukru aby nie znaleźć sierści kotka/
            • mayenna Re: To może inaczej, Marta 04.11.12, 14:50
              Zawsze możesz napisać swoją historię na forum kochanki. Tam na pewno zrozumienie będzie większe.
              • natalia-ok6 Re: To może inaczej, Marta 04.11.12, 14:52
                Nie jestem kochanką i nigdy nie byłam,ale potrafie zrozumiec szczęście innych.
                • zegnaj_kotku Re: To może inaczej, Marta 04.11.12, 14:56
                  Czy tylko ja mam wrażenie, że w tym wątku wypowiada się więcej "nicków" niż "osób"... wink
    • cyn-ta Re: Romans z żonatym 04.11.12, 20:25
      Romans z żonatym (pomijając to,że jest czymś złym) może dawać poczucie szczęścia tylko i wyłącznie, kiedy kochanka traktuje to tylko w kategoriach świetnego bzykania i NICZEGO więcej nie oczekuje. Dla Marty to już chyba za późno??? Facet Marty nie kocha, nie chce, dlatego też nie zrobi nic,żeby umożliwić im wspólne życie. Marta niestety wpadła jak śliwka w kompot, stąd te żałosne przytyki w stronę żony pana.
      Marta baw się z facetem w łóżku, jeśli nie brzydzi Cię to, ale nie oszukuj się przynajmniej, że będzie z tego coś więcej. Chciałabyś,żeby Twoje dziecko się ładowało w coś takiego?? Jakie stanowisko byś wtedy zajela?
    • anita1990iii Re: Romans z żonatym 07.12.21, 23:00
      www.detektywtrelka.pl/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka