Dodaj do ulubionych

Twarda dupa ... skąd brać?

07.12.12, 11:33
Wiecie?
Żeby spływało cienką strugą moczu? Żeby tak ku..wsko nie bolało? Żeby być ponad ten syf i robić swoje i nie przeżywać takiej zwykłej, głupiej podłości, takiej po nic, takiej, tylko żeby dojebać .. nie mnie nawet, ale dzieciom.

Wy to macie już przerobione.. powiecie?

Obserwuj wątek
    • inna_nowa_ja Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 11:49
      po mnie spływa jak eks coś tam smęci i ma do mnie wąty, ale wkurwia mnie kiedy dowala dzieciom, kiedy coś obiecuje a potem się nie wywiązuje, kiedy opowiada (niby w żartach) głupkowate, zmyślone historyjki.
      Dzisiejsza sytuacja: Młody na 9.30 miał zbiórkę w szkole bo jechali do kina, wczoraj eks zadeklarował że go zawiezie (skoro siedzi na urlopie wstanie wcześniej i po Młodego przyjedzie, żaden problem). Ok, super pomyślałam bo ja na 8 do roboty to sie nie będę musiała spóźniać.
      Dochodzi 9.00 dzwoni syn że taty nie ma i on się boi że nie zdąży na autokar. Dzwonię więc do eksa i pytam za ile będzie i słyszę: wiesz, chyba nie dam rady bo jeszcze nie wstałem.
      Ja w robocie, z Warszawy na swoją wioskę nie dojadę w pół godziny więc mówię do eksa, że jeżeli za 5 minut nie będzie go u dziecka to go ubiję żywcem, bo jezeli wiedział że dupy mu sie nie będzie chciało rano ruszyć to mógł się pajac nie deklarować. Naturalnie dorzuciłam, że jest świnią i że syn będzie zawiedziony.
      Po 10 minutach zadzwonił Młody że tatuś jestwink
      Wkurzam się, bo dzieci go kochają bardzo i kiedy ten nie dotrzymuje słowa jest im cholernie przykro, a swój żal odreagowują w codziennych kontaktach ze mną.
      Ja już nie tłumacze eksa, na pytania: a tatuś obiecał i dlaczego nie pojechał z nami do kina odpowiadam: zapytaj tatę jak będzie. Nie obmawiam go do dzieci, nie oczerniam ale tez przestałam tłumaczyć i wybielać.
      • tilda77 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 11:51
        No to masz dupę średnio-twardą.. wink

        kuźwa, jakie to wszystko strasznie smutne...
      • ktosiaktosia Re: Twarda dupa ... skąd brać? 04.01.13, 13:20
        Kurcze....skąd ja to znam...nie cierpię jak eks coś obiecuje dziecku a później tak jakoś zawsze samo wychodzi,że ciężko mu się później z tego wywiązać. Po co obiecuje???
        A już w ogólne nie potrafię pojąć,że on nie rozumie,że robi w ten sposób dziecku krzywdę (nie rozumie,albo nie chce zrozumieć bo tak wygodniej)
        Przykre to i przynajmniej mnie strasznie dołuje, czuję się czasem tak po ludzku bezsilna... jak można tak własne dziecko traktować?mieć po prostu w głębokim poważaniu...
        Różnica jest tylko taka,że mój eks w życiu by nie zaproponował,że dziecko gdzieś zawiezie, bo przecież wolne ma to może się w wychowanie włączyć....bo jak to on twierdzi: obowiązki to mam ja, bo on ma tylko same prawa.... ot życie.
        • altz Re: Twarda dupa ... skąd brać? 04.01.13, 13:40
          ktosiaktosia napisała:
          > Kurcze....skąd ja to znam...nie cierpię jak eks coś obiecuje dziecku a później
          > tak jakoś zawsze samo wychodzi,że ciężko mu się później z tego wywiązać. Po co
          > obiecuje???
          Nie włączać się w obietnice i jakoś to tonować.
          - Tato obiecał, że zabierze mnie do kina!
          - Tak mówił, ale zobaczymy czy będzie miał czas.
          Z czasem dziecko samo sobie wyrobi własne zdanie i zacznie podchodzić do tego spokojniej.

          Ja nie obiecuję, chociaż Była nalegała, żebym się zobowiązywał. Nie robię tego i dziecko nie ma chociaż z tego powodów stresów.
          • ktosiaktosia Re: Twarda dupa ... skąd brać? 04.01.13, 15:08
            Staram się przy dziecku być opanowana i spokojna, wytłumaczyć mu sytuację ale nie tłumaczyć taty...on nich się tłumaczy sam... ale szlak mnie trafia,jak widzę jak dzieciak cierpi tylko dlatego,że ojca kocha. Kończy się to czasem tym,że dzwonie do eksa i go opier... czy tak trudno kilka razy w roku dotrzymać słowa i być punktualnym? ja nie mówię,że co do minuty,ale uszanować to,ze Młody przez okno pół dnia wypatruje...że czeka...cieszy się na każde spotkanie z ojcem, a on nie umie tego docenić. Czasem to mam wrażenie, że kilkuletnie dziecko jest bardziej dorosłe niż niejeden dorosły....

            altz napisał:
            > Ja nie obiecuję, chociaż Była nalegała, żebym się zobowiązywał. Nie robię tego
            > i dziecko nie ma chociaż z tego powodów stresów.
            Twoja decyzja, przynajmniej jasna i klarowna,a nie kręcenie wszystkimi dookoła.
    • wtrakcie Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 11:53
      Moja dupa jest tak miękka,że wszystko włazi w nią jak w masło sad Okropnie się przejmuję tym co się o mnie mówi, jak rani się tymi słowami moje dzieci. Biorąc pod uwagę,że większość tych opinii jest nieprawdziwa to boli jeszcze bardziej. Przyszły były chcąc zagarnąć w całości nasz wspólny dorobkowy majątek chwyta się wszystkiego. Myśli,że im bardziej mnie upodli to w końcu się poddam i spiszę się z wszystkiego. Jak długo wytrzymam? Nie wiem. Dobrze,że są farby do włosów bo pewnie pod nimi jestem siwa jak staruszka. Szukam sobie różnych zajęć żeby nie myśleć ale i tak to wraca. Mam nadzieję,że jak rozwód dobiegnie końca wszystko odejdzie i wtedy zleję to ciepłym moczem. Póki co tydzień do 3 rozprawy - jestem kłębkiem nerwów a przyszły były pewnie sączy piwko knując kolejną intrygę.
      Ech... życie sad

      Pozdrawiam K.
      • inna_nowa_ja Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 12:09
        ot widzisz, on sobie pije piwko a Ty siwiejesz.. w imię czego?
        odpuść sobie, jak się kiedyś bardzo emocjonowałam co mówi eks, co mówi teściowa, a jakie mieli miny.. bez sensu. Dopóki oo widzi jak bardzo Cię jego zachowanie dotyka i rani dopóty będzie miał zabawe.
        Życzę siły na sprawie i oby była ostatniąsmile
        • wtrakcie Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 12:15
          inna_nowa_ja napisała:
          > Życzę siły na sprawie i oby była ostatniąsmile

          To jest moje marzenie smile A emocjonalna to już chyba taka jestem z natury. Nie dość,że brednie on wygaduje to ja jeszcze sobie dowalam wyobrażając co myśli o tym sąd. Ej głupia ja głupia tongue_out

          Pozdrawiam K.
          • tilda77 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 12:18
            Mam bardzo podobnie, niestety. Stąd post ..
            • noname2002 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 12:24
              Dziewczyny powtarzajcie sobie, ze eks, jego rodzina i znajomi to obcy ludzie i ich opinia Was nie obchodzi, w koncu naprawde przestaniecie sie przejmowac.
          • inna_nowa_ja Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 12:23
            niech Cię przestanie obchodzić co myślą inni. Ja się dużo nauczyłam na tym forum, dziewczyny to skarbnice wiedzywink
            Ktoś mi kiedyś podesłał dekalog jak odkopię tam Wam wrzucęsmile
            • wtrakcie Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 12:30
              Zatem czekam na dekalog smile

              Pozdrawiam K.
    • kobieta306 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 12:36
      mam przerobione ale czasami wraca. Ostatnio mnie dopadło latem ale od tego czasu jakoś jest ok. Rodzina byłego męża (teściowa, teść , brat) to sa obcy ludzie, wrogo do mnie nastawieni. Były mąż - z nim zerwałam zupełnie wszelkie kontakty. Jeśli czasami przyjeżdża (b rzadko), to dzieci wychodzą do jego samochodu, a ja tylko otwieram im z daleka domofonem fortkę i oblicza byłego męża praktycznie nie widzę. Komunikujemy się tylko w formie maila (średnio 1 x , góra 2 x na miesiąc) w postaci - pytanie/odpoiwedź - jasno i bez absolutnie żadnych wycieczek osobistych! Kiedyś wygarnęliśmy sobie bez świadków wszystko - on mi że jestem mendą, ja jemu, że jest chujem - od tego czasu jest spokój. Generalnie - ja wyluzowałam, on nie prowokuje i mijamy siebie i nie szukamy kontaktów zadnych ze sobą.
      • inna_nowa_ja Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 12:41
        też bym tak chciaławink, my pomimo że sobie wygarnęliśmy to eks wciąż uskutecznia osobiste wycieczki a co jest najgorsze jest nieprzewidywalny, raz płaci moją ratę, zawozi dziecko do szkoły a za chwile pisze że mu życie spierdoliłam, że nastepnej teściowej będę w dupę wchodziła i takie tam. I mimo że mu też wygarnęłam to jednak ta jego nieprzewidywalność jest dramatyczna.
        Ale czymam sięwink i jakoś chyba czas tez zrobił swoje .. no i forum ofkors.
        ps. dziewczyny poczytajcie watek poległem, od razu Wam się lepiej zrobiwink
        • wtrakcie Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 12:52
          hehe co do wątku "poległem" to cieszę się że mój mąż nie jest taki jak cronad smile Napisałam tam kilka słów ale ktoś chyba skutecznie kasuje. Ten człowiek nadaje się doleczenia w oddziale zamkniętym- aż dziw ,że jeszcze go nie zamknęli.

          • kobieta306 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 12:55
            tak właśnie, jak się widzi jakim psycholem mogłby być ex, to aż się gęba śmieje, że to tylko taki "mały chujek" w porównaniu z panem cronatem big_grin
            • wtrakcie Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 12:57
              ha nawet mojego przy nim to mogę nazwać pieszczotliwie "peniskiem" smile
              • cozzycie_80 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 13:17
                Ja się uczę od mądrzejszych, doświadczonych pań z forum jak postępować z moim byłym smile
                Bolą mnie jego słowa, po każdej wizycie czuję się jak rzygi i biedna Blue Ania dostaje ode mnie milion sms-ów smile Ale szybko mi mija. Ostatnio zauważyłam, że dużo szybciej. I nie płaczę.
                Postanowiłam nie wchodzić z nim w żadne dyskusje, nawet takie zwykłe rozmowy "co tam słychać". Odpisuje na sms-y tylko dotyczące dziecka. I jest lepiej.
                Wiem, ze to jeszcze trochę potrwa, ale dam radę smile
                • wtrakcie Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 13:25
                  Ja też przyjęłam strategie tylko SMS i tylko w sprawie dzieci. Ale czasem muszę z nim zamienić kilka słów odnośnie dzieci i wtedy udaje miłego nawet zdrobniale do mnie mówi. Ale już nabrać się nie dam !!! Ostatnio napisał mi SMS z życzeniami urodzinowymi - pomylił się w moich latach o rok - ot mąż.

                  Pozdrawiam K.
                  • blue_ania37 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 13:39
                    A ja uważam, ze trzeba dojrzeć dorosnac do odpowiednich układów z byłym.
                    Ja pamietam jak ja w każdym wątku pisałam ze chce go zrozumieć chce sie dogadać.
                    Półtora roku pózniej ańi nie chce mi sie go zrozumieć, ani nie myśle o nim.
                    Spotkań zero, smsow zero, maili zero.
                    Gdzieś żyje jakiś obcy facet który jest mi obojętny i obcy.
                    Trzeba swoje przeryczec, przerobić, przepłakac a potem to mija.
                    Pamietam jak mi pisano Anka bedzie dobrze, wydawało mi sie ze nigdy nie bedzie dobrze, a okazuje sie ze można przestać myśleć o kimś z kim sie żyło.
                    Nie powiem ze moje zycie to pasmo szczęścia i uśmiechu, męczą mnie codzienne obowiązki, zmęczenie ale moge zadawać sie z kim chce i kiedy chce.
                    I w sumie duzo zawdzięczam forum.
                    I trzeba przerabiac przerabiac przerabiac.
                    Tilda jestes mądra fajna dziewczyna wiesz ze dasz radęwink
                    A
                    ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
    • altz Ale bagno :-) 07.12.12, 14:17
      Czytam wpisy w tym wątku na tak niskim poziomie, zupełnie jak zamknięte fora dla kobiet.
      Kto tu jest bardziej wulgarny? Panie czy panowie? smile
      Panie są śmieszne z tą swoją drugą twarzą, strojenie się, malowanie, "ą" i "ę", udawanie kogoś innego, niż są faktycznie. smile Jak to jest tak się ukrywać? Ciężko? big_grin

      Jak dla mnie wątek jest do skasowania, co polecam moderatorom.
      • tilda77 Re: Ale bagno :-) 07.12.12, 14:47
        Gorzej, w pierwszym wpisie napisałam całym slowem "dojebać" i filtr forum to przepuścił.

        Składam niniejszym .. znowu brakuje mi słowa, ale z pewnością coś w takich sytuacjach się składa.

        Coś ad rem, altz? Nigdy Cie w srodku nie złapał gul na widok wlasnego dziecka, ktore placze z rozczarowania? Nic Cie nie gdy nie zabolalo tak, ze nie dales rady juz wiecej?
        • zegnaj_kotku Re: Ale bagno :-) 07.12.12, 14:56
          tilda77 napisała:

          > Coś ad rem, altz? Nigdy Cie w srodku nie złapał gul na widok wlasnego dziecka,
          > ktore placze z rozczarowania? Nic Cie nie gdy nie zabolalo tak, ze nie dales ra
          > dy juz wiecej?

          Tildo nie czytasz uważnie forum, Altz nie ma takich problemów jak gul na widok plączącego dziecka bo zrezygnował z widoku...
          • yoma Re: Ale bagno :-) 07.12.12, 15:50
            > plączącego dziecka

            Fajny Freud ci wyszedł smile
            • zegnaj_kotku Re: Ale bagno :-) 07.12.12, 17:37
              : )
      • yoma Re: Ale bagno :-) 07.12.12, 14:55
        Sorry Altz. Znane powiedzenie NIE brzmi "Jak się ma miętkie serce, to trzeba mieć twardy mięsień pośladkowy". No nie brzmi i już.

        A z tą drugą twarzą nie do końca rozumiem... miałeś na myśli tę określaną wulgarnym słowem? Ale kto ją u licha maluje?
      • bez_przekazu Re: Ale bagno :-) 08.12.12, 17:58
        nie czytalam postow, nie musze. wystarcza mi w moim watku. rozwodnicy to osobnicy o specyficznym charakterze. wiec nic mnie nie zbulwersowalobysmile

        altz napisał:

        > Czytam wpisy w tym wątku na tak niskim poziomie, zupełnie jak zamknięte fora dl
        > a kobiet.
        > Kto tu jest bardziej wulgarny? Panie czy panowie? smile
        > Panie są śmieszne z tą swoją drugą twarzą, strojenie się, malowanie, "ą" i "ę",
        > udawanie kogoś innego, niż są faktycznie. smile Jak to jest tak się ukrywać? Cię
        > żko? big_grin
        >
        > Jak dla mnie wątek jest do skasowania, co polecam moderatorom.
        • cozzycie_80 Re: Ale bagno :-) 08.12.12, 20:07
          Jak nie czytałaś i nie jesteś po rozwodzie, to może lepiej się nie wypowiadaj.
    • sonia_30 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 16:34
      Tilda, przede wszystkim czas - uzdrowiciel, a poza tym kwestia nastawienia. Czas pożegnać złudzenia i przyjąć, że ze strony ex może Cię spotkać jedynie najgorsze zuo.. Wówczas gdy nieoczekiwanie zachowa się względnie przyzwoicie, będziesz pozytywnie zaskoczona.
      Siły życzę smile
      • teuta1 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 19:32
        A ja rozumiem altza, że ten język mu się nie podoba. Bo mi też. W życiu klnę czesto, ale tu .. miękkie babki, spłakane, a ch...mi i rzygami walą.... Ale do rzeczy. Sama miałam założyć podobny wątek. Bo mimo upływu lat i jakiegoś takiego ogólnego stwardnienia charakteru (i tyłka pewnie też) mam czasem doły i też czasem jeszcze nie wytrzymuję, gdy widzę, że dzieciom sie robi pod górkę, że mi na złość. Ale takich mężczyzn sobie wybrałyśmy i pewnie takę lekcję musimy odebrać. Swoja drogą teflonowy tyłek i nastroszone kolce to dość smieszny obrazek, a tak czasem wygladam. Pozdrawiam wszystkie zmeczonesmile Ag.
    • rozwiode_sie Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 19:43
      Ja twardej dupy chyba nie będę miała dopóki nie przestanę przypominać sobie dobrych chwil... Chciałabym przyszłego byłego męża widzieć takiego jakim jest teraz, wredny, perfidny drań, który z dnia na dzień zostawił rodzinę... ale ponieważ stało się to tak szybko, bez zapowiedzi to ciągle w głowie tkwią obrazy z dawnych dobrych lat... i cholernie boli. I ciągle pytanie: dlaczego...
    • mamamalegomisia Re: Twarda dupa ... skąd brać? 07.12.12, 20:35
      Nastawienie się że nic dobrego nas od exa nie spotka jak radzi ktoś wyżej to chyba dobra metoda. Niestety nie potrafię i ciągle mnie zaskakuje. Nie jestem w stanie pojąć jak dokopując mnie, można dokopywac swojemu dziecku. Rozumiem że w przyrodzie samiec często porzuca młode ale rzadko się zdarza żeby otwarcie krzywdził.
    • bez_przekazu Re: Twarda dupa ... skąd brać? 08.12.12, 17:55
      ja mysle,ze zeby splywalo krystaliczna woda , a nje moczem, trzeba najpierw dokonac prawidlowego wyboru. wowczas obedzie sie bez analizy.
      • jagienka_2 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 08.12.12, 20:32
        Ja tę siłę miałam dzięki najlepszym przyjaciołom pod słońcem. Naprawdę dużo można znieść, gdy ma się kogoś, kto przytuli i wysłucha. Zawsze też wiedziałam, że nie wolno dopuszczać do głosu nienawiści... Kiedy się już stanie na nogi i nie ma w zwyczaju pielęgnowania uraz, zdarzają się takie cuda jak u mnie, że można się z exem tak po ludzku dogadać, nie tylko dla dobra dziecka, ale i własnego zdrowia psychicznego. Pod warunkiem, że były mąż wykazuje choć odrobinę dobrej woli.
        • plujeczka Re: Twarda dupa ... skąd brać? 11.12.12, 14:00
          po przeczytaniu Waszych wpisów uwazam ,że ...............jestem szczęściarą, exa nie widuję od wielu, wielu lat, nie interesuję się jego zyciem, żle mu nie życzę ponieważ swego czasu przekonałam się ,że "zło wraca" - więc po co mi kolejne problemy.Dziecko dorosłe równiez bez zadnegpo kontaktu z ojcem czyli jest OK, spokój,cisza i normalne zycie a za pasem święta w rodzinnym gronie.Oby tak dalej pozostało...........natomiast inną sprawą jest jakie mam zdanie o ex ======ale to gdzieś jest ukryte głęboko, nie mam szacunku dla tego małego czowieka, którego rodzina kręci jak chce -ale to juz nie moja sprawa.
          cieszę się ,że znalazłam siły i odwagę aby w koncu z tym zrobić porządek i pozbyć się bezwartosciowego, msciwego i bardzo złośliwego człowieka, który bez skrupułów pozbawił mnie odchodów na kilka lat do przodu( dlugi, spłata itp.) -ale cóz kazdy płaci za błędy młodości.Jeszcze raz powtarzam cieszę się ,że ten etap za mną.
    • maryanna212 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 11.12.12, 14:17
      mój ex jest typem psychola-narcyza-wampira, wymknęłam się mu ze szponów, pozostawiając bez mieszkania (moje), kasy (moja), pracy (nigdy o nią nie zabiegał to jej nie ma, zresztą po co mu praca była skoro ja zarabiałam i jeszcze przepraszałam że tak mało?), dzieci (nad tym zapewne nie ubolewa, nigdy się nie garnął do opieki, z kanapy krytykował każdy mój ruch a wśród znajomych zgrywał ekstra tatę na pokaz, głównie mówiąc o dzieciach)

      w związku z tym, całą swoją energię przelewa w tej chwili na uwalenie mnie i uprzykrzenie mi życia
      a mnie to mija, wypracowałam sobie już sposób patrzenia na niego jak na kosmitę, który nieudolnie próbuje naśladować ludzkie zachowania żeby się nie wydało, że jest obcy
      nie mam złudzeń co do jego natury więc nie boli mnie jego zachowanie
      raczej ciekawi, fascynuje lub jest mi po prostu obojętne

      jeśli chodzi o dzieci - nie mam złudzeń, że traktuje je jak przedmioty, tak jak wszystkich innych ludzi traktuje
      dlatego też ma narzucone przez sąd spotkania (wcale niemałe) i pod presją oceny sędziego czy biegłego teraz je realizuje - w ten sposób odpadło mu jedno narzędzie terroru (odbiorę dzieci, nie odbiorę dzieci, zabieram dzieci, nie zabieram dzieci, będę o 15, będę o 19, spóźnimy się, nie przyjadę w ogóle itp) - musi się podporządkować przynajmniej na czas rozprawy, szacuję około 2lat
      potem zapewne zniknie i będzie to zniknięcie z korzyścią dla młodych

      jeśli chodzi o próbę manipulacji dzieciakami - zapisałam Starsze na terapię, tam wszystkie takie próby wychodzą, do tego dostaje młode wsparcie psychologa, plus moja czujność - też jest pod pilną obserwacją , uwielbia te spotkania i widzę, że m.in dzięki nim dużo łatwiej jest dziecku przez ten trudny czas przejść

      do tego szanowny przestawił dzieciom swoją nową żonę (5 mies po wyprowadzcewink) i ona zdaje się (z opowiadań dzieciaków) być miłą, dobrą osobą (idealna na kolejną ofiarę) - w to mi graj, na czas rozprawy ma wsparcie ciepłej kobiecej ręki, przynajmniej dzieciaki mają zapewnioną właściwą opiekę jak są z ojcem

      załatwianie wszystkich spraw w sądzie/na policji daje ci broń - notuj, spisuj, uzupełniaj zeznania, tłumacz dzieciom. niech każde dojebanie jego w kierunku dzieci obróci się w niego rykosztetem razy 1000.

      masz możliwość odseparowania siebie i dzieci od niego tak na co dzień?
      • anbale Re: Twarda dupa ... skąd brać? 11.12.12, 18:03
        Przepraszam, że pytam, ale jak się wpada w szpony psychola-narcyza-wampira?
        Czym taki człowiek uwodzi, do tego stopnia, że żyje się z nim parę lat i rodzi jego dzieci?
        Interesuje mnie to, bo, co prawda, moje przeszłe związki nie należały do idealnych, ale jakoś zawsze udawało mi się uniknąć wszelkich psycholi-wampirów i szczerze mówiąc, zastanawiam się jak można w coś takiego zabrnąć na lata...
        • cozzycie_80 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 11.12.12, 18:06
          Anbale oni na początku są wspaniali, kochani, czuli, uzależniają kobietę od siebie. Kiedy już są dzieci i wiedzą, że nie jest tak łatwo pokazują swoją prawdziwą twarz.
          Przynajmniej u mnie tak było.
          • anbale Re: Twarda dupa ... skąd brać? 11.12.12, 18:29
            Jestem w stanie w to uwierzyć, choć ze zrozumieniem, przyznam, mam problem.
            Może dlatego, że jestem z dość patologicznej rodziny, i właśnie jak ktoś jest taki wielce "wspaniały" to robię się czujna. Z autopsji, od dziecka zawsze wiedziałam, co się za tym może kryć. I zawsze mnie ciągnęło do tych mniej wspaniałych, niedoskonałych jednostek, co również ma swoje wady, ale przynajmniej nie wyskakuje żaden diabeł-psychol-wampir z pudełka znienacka...
            • cozzycie_80 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 11.12.12, 18:44
              Anbale ja przed ślubem, spotykałam się bardzo krótko z moim exem i może dlatego nie dostrzegłam jego pewnych cech (negatywnych). Bardzo szybko przekonałam się jaki jest naprawdę. Choć mój miał rozdwojenie jaźni, raz był okrutny, a za chwilę byłam jego największym szczęściem. A generalnie to ja byłam złośliwa, podła itd. Z czasem zaczyna się wierzyć w takie słowa. Najważniejsze, ze człowiek potrafi się "obudzić" i uciec z takiego chorego związku.
              Aktualnie jest taki cudowny, wspaniały, dla swojej nowej partnerki smile ale moze się chłopina zmienił wink
            • maryanna212 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 11.12.12, 21:12
              I zawsze mnie ciągnęło do tych mniej wspaniałyc
              > h, niedoskonałych jednostek, co również ma swoje wady,

              i mnie także, i tak się zrażałam, zrażałam, rozczarowywałam, aż tu nagle na mojej drodze stanął chłopina wspaniały w każdym calu. na wstępie dał mi wszystko, czego chciałam, potem jeszcze trochę więcej. wpadłam po uszy, pokochałam na zabój, oślepłam całkowicie, wszystkie sygnały alarmowe killowałam w zarodku, każdemu, kto ostrzegał mówiłam że głupi i nic nie wie o naszej miłości - hłehłehłe, teraz to mi się śmiać z tego chce
              a jak już byłam porządnie uzależniona i znieczulona, zabrał mi to wszystko co mi dał, bez ostrzeżenia i bez powodu, a raczej nie, źle mówię, powód był - moja niedoskonałość

              i tak po kawałeczku, po słóweczku "uświadamiał" mi jaka jestem beznadziejna we wszystkim
              a ja oczywiście myślałam, że skoro kiedyś było tak cudownie a teraz jest tak źle i on mówi że to przeze mnie, to jest to przeze mnie, więc skoro się zmienię to go uszczęsliwię i znów będzie dobrze

              pierwszy kredyt wzięłam w pierwszej ciąży, potem poszło z górki bo przecież rodzina musi być pełna, nie można taty dzieciom zabierać, takie tam dyrdymały, utrzymywałam cały dom, jego, i tak było za mało...

              z roku na rok było coraz gorzej, ja byłam psychicznie zorana, oczywiście wierzyłam że to wszystko co złe to moja wina a on jest kryształowy, typowe przeniesienie - swoje wady i problemy projektował na mnie a ja łykałam jak pelikanik

              aż w końcu zaczęłam sobie zdawać sprawę z tego, gdzie się znalazłam...
              kolejne 1,5 roku zajęło mi dokształcanie w zakresie przemocy psychicznej i planowanie planu B
              choć do samego końca miałam nadzieję, że on się zmieni, że nie będę musiała tego planu B wcielać w życie

              na moje szczęście powinęła mu się noga, tym razem zostawił ślady, poszłam na policję, na obdukcję i machina ruszyła.
              kolejne pół roku (czyli do teraz) się podnosiłam, zaczynam czuć się wreszcie dobrze, nie obwiniam się już, nie myślę o nim za wiele, układam sobie i dzieciom życie, jest pięknie

              owszem, zawsze będzie już oddech psychola na plecach, ojca dzieciom nie zmienię, ale będę go trzymać już teraz w bezpiecznym dystansie.

              smutne to jest, że tego typu historie są zawsze pisane zgodnie z tym samym scenariuszem. Nic w mojej historii nie ma wybitnego. ta sama chronologia, te same fakty.
              naprawdę, nie ma w tym nic ciekawego, nie ma co rozumieć, tak to po prostu działa...
              • cozzycie_80 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 11.12.12, 22:06
                Maryanna dokładnie tak samo jak u mnie, tylko bez kredytów i nigdy mnie nie uderzył, może nie zdążył...sad
              • anbale Re: Twarda dupa ... skąd brać? 12.12.12, 11:44
                Dzięki za wyjaśnienia...
                Nie wiem, czy Twój mąż jest psychopatą, ale to są psychopatyczne techniki działania. Oni "sprzedają" ludziom dokładnie to, co chcą kupować, uwodzą stawianiem i zrzucaniem z piedestału - operują poczuciem winy u otoczenia, co generalnie mocno angażuje emocjonalnie, wkręca w różne problemy emocjonalne drugą stronę.
                Na pocieszenie Ci dodam, że jeśli ktoś z tego raz wyjdzie i odzyska równowagę, to już nigdy drugi raz w coś takiego nie wejdzie, to jest reguła (no chyba, że ktoś sam ma podobny problem ze sobą)
              • ktosiaktosia Re: Twarda dupa ... skąd brać? 04.01.13, 13:39
                Skąd się biorą tacy ludzie? Skąd w nich taka ogromna potrzeba władzy nad drugą osobą? taka ogromna potrzeba "udowodnienia" że ta druga osoba jest beznadziejna, bezwartościowa, nic nie potrafi, do niczego się nie nadaje... nigdy nie potrafiłam tego zrozumieć,po co im to? ??
                Sama przerobiłam podobną,choć oczywiście nie taką samą historię... teraz widzę więcej,inaczej patrzę na ludzi... ale droga do odzyskania wewnętrznego spokoju jeszcze pewnie daleka.
                • tilda77 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 04.01.13, 14:17
                  Hej Ktosia, aleś odgrzebała moj leciwy wątek smile

                  Kochana, po części odpowiedzi na Twoje pytania ja znalazłam w książce Eichelbergera: Zdradzony przez ojca.

                  Warto też czasem posłuchać Jacka Masłowskiego w programie Bez Laski w Tok FM.

                  Fajnie odpisał Ci wyżej altz - nie bronic drugiego rodzica, ale i nie atakowac. Jesli czegos nie wiesz, to nie wiesz, mysle, ze dziecku czasem tez mozna powiedziec. ze sie czegos nie wie, nie rozumie.

                  Co nie zmienia faktu, ze poki młode są młode, ja staram sie wysokopoziomowo zapobiegac ich rozczarowaniom, i jesli sie da - staje na glowie, zeby obiecana rzecz miala miejsce. Nawet jesli nie ja ja wstepnie obiecywalam. Troche to dla mnie nevermind..
                  • ktosiaktosia Re: Twarda dupa ... skąd brać? 04.01.13, 15:19
                    Robię tak samo, jeżeli Młodemu coś obieca i widzę że nagle coś mu się odmienia,często bez powiadamiania nas o tym fakcie (bo "przecież nie musi") to stanę na głowie,żeby skoro obiecał to obietnicy dotrzymał. Odbywa się to jednak dużym kosztem mojego zdrowia psychicznego.
                    Eks ma w ... na którą godz się umawia z dzieckiem, że skoro już się umówił to ja też mogę mieć swoje życie i np.chcę wyjść coś załatwić w tym czasie. Ale nie...on pan i władca sto razy zmieni zdanie i jeszcze będzie oburzony,że mam pretensje, bo powinnam w domu siedzieć i na księcia czekać... Zawsze chciał mną manipulować, im było gorzej tym bardziej chciał udowodnić,ze to on jest panem i władcą i tak ma do dzisiaj... niestety chyba tacy ludzie się nie zmieniają... tylko ta bezsilność jest najgorsza i poczucie,że on nadal ma w jakimś stopniu władzę nad moim życiem..........
                    • cozzycie_80 Re: Twarda dupa ... skąd brać? 04.01.13, 15:40
                      ktosiaktosia, pewnie, ze będzie miał, jeżeli mu na to pozwolisz.
                      A po co stajesz na głowie, żeby obietnicy dotrzymał, to nie Twój problem. Mi psycholog powiedziała tak, "nie zapewnia się dziecka o uczuciach taty, nie odpowiada się w sprawie taty, odsyła się z pytaniem na temat taty do taty" - cała złość, nienawiść, jeżeli tatuś zawiedzie skupi się na Tobie.
                      Dziecko zrozumie w końcu, kogo ma za tatę.
                      A Ty się od niego odcinasz. Mój były to też taki pan i władca (to tak w skrócie), ale ja dla dobra dziecka chciałam się dogadać i bywało normalnie. Ale nasze rozmowy, spotkania zawsze szły w jedną stronę, zeby mi dowalić. I teraz mówię dość. Ma mnie o wszystkim informować mailem lub sms-em, ja z nim rozmawiać już nie chce.
                      A macie sądownie ustalone wizyty?
                      • ktosiaktosia Re: Twarda dupa ... skąd brać? 04.01.13, 15:51
                        Jak się eks spóźnia a Młody w złości, bo tata nie przyjeżdża to mówię mu,że jak tata przyjedzie, to żeby go zapytał,czemu się spóźnił itp, już go nie tłumaczę... Ale jak Mały zobaczy ojca (nie ważne że spóźnionego o ileś godz) to on się czuje jak w 7 niebie, bo w końcu przyjechał, bo Mały po prostu go kocha, a ja nie nastawiam dziecka przeciw ojcu...ma prawo go kochać...

                        Ja też nie wdaję się w długie rozmowy z eks, bo nie mam na nie ochoty
                        napisałaś:
                        Ale nasze
                        > rozmowy, spotkania zawsze szły w jedną stronę, zeby mi dowalić. I teraz mówię d
                        > ość. Ma mnie o wszystkim informować mailem lub sms-em, ja z nim rozmawiać już n
                        > ie chce.
                        Problem jest taki,że on mnie nie informuje, bo po prostu "nie musi" , a nawet jeśli już łaskawie się ze mną porozumie, to i tak nie dotrzymuje tych ustaleń...

                        Nie mamy ustalonych sądownie wizyt, w moim przypadku by to przyniosło odwrotny skutek, po prostu sposób w jaki pracujemy uniemożliwia nam w sumie ustalenie na długi czas do przodu czegos konkretnego i sensownego
                        • ktosiaktosia Re: Twarda dupa ... skąd brać? 04.01.13, 15:58
                          Przykre jest,że tzw "dorośli" nie mogą się dogadać w tak prostych sprawach... dla dobra przecież ich wspólnego dziecka... czasem mam wrażenie,że to iż nie utrudniam Młodemu kontaktów z ojcem działa na moją niekorzyść... przykre ale prawdziwe... Bo jakbym powiedziała NIE to po kilku awanturach bym miała spokój, tylko mi dziecka szkoda, bo ojca kocha, bo za nim tęskni... faktycznie twarda dupa by się przydała... a tak szkoda gadać...
    • barmanka_prl Re: Twarda dupa ... skąd brać? 11.12.12, 18:46
      z siłowni i fitnessu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka