Dodaj do ulubionych

Problem w domu..

05.04.13, 15:16
Witam , przejdę od razu do rzeczy ... Więc tak , mieszkam z mamą , i jest byłym partnerem. Moja mama wynajmuje mieszkanie , i chce by ten były partner się wyniósł, lecz on nie stosuje się do tego. Czy jeśli wezwałbym policję to była by możliwość usunięcia jego z domu dzięki policji ? . Umowa najmu jest na mamę.
Obserwuj wątek
    • mayenna Re: Problem w domu.. 05.04.13, 16:08
      Pan zamieszkuje z wami, ma tam swoje rzeczy osobiste i policja raczej nie pomoże.
      Prawnie robi się to tak: daje się panu wypowiedzenie umowy użyczenia mieszkania z terminem wyprowadzki i prośba o partycypowaniu w opłatach w wysokości x. Jak pan sie nie stosuje to podaje się do sądu o eksmisję.

      Ale był tu pan co zamknął drzwi i wymienił zamki i udawał ze go w domu nie ma jak przyjechała policja, którą wystawiona w ten sposób za drzwi narzeczona wezwała. Policja postała i odjechała a pani przenocowała poza domem i się wyprowadziła.Ale ten sposób jest niezgodny z prawem i można za to zostać pozwanym.

      Możecie się wyprowadzić i pozostawić problem właścicielowi mieszkania.

      Poza tym, myślę ze nie powinieneś angażować się w rozwiązywanie osobistych problemów matki.
      • ryan131-95 Re: Problem w domu.. 05.04.13, 21:18
        Tyle że to nie jest jego dom. Dom jest os.3. Umowa najmu jest spisana na mamę, on nie ma tutaj meldunku , ani umowy najmu ,po prostu nic.
        • ryan131-95 Re: Problem w domu.. 05.04.13, 21:22
          I skoro Mama i ja wynajmujemy ten dom i sobie go tutaj nie życzymy , to w czym problem.
          • tricolour No właśnie - w czym problem? 05.04.13, 22:01
            Pakujesz gościa i wystawiasz walizki za drzwi. Jego ładnie prosisz o opuszczenie cudzego lokalu, a gdy nie posłucha to bierzesz za wszarz i wystawiasz obok walizek.

            A Ty pewnie chciałbyś, by facet sam wyszedł kiedy mróz na dworze...
            • ryan131-95 Re: No właśnie - w czym problem? 05.04.13, 22:12
              Czyli mogę sobie spokojnie zadzwonić po policje i Oni to załatwią ?
              • lady-z-gaga Re: No właśnie - w czym problem? 06.04.13, 09:22
                Policja niczego za Was nie załatwi. Musicie gościa wyrzucic siłą, a policję wezwać, gdyby Was nachodził i awanturował się.
          • mayenna Re: Problem w domu.. 06.04.13, 08:33
            ryan131-95 napisał(a):

            > I skoro Mama i ja wynajmujemy ten dom i sobie go tutaj nie życzymy , to w czym
            > problem.
            Skoro sobie nie życzycie to nie trzeba było mu umożliwiać zamieszkania. Jak mieszka to ma ustną umowę użyczenia. Mama może jeszcze mieć problem z właścicielem że podnajęła mieszkanie.
            Człowiek nie pies i nie da się go ot tak na bruk wyrzucić bo się wam odwidziało.
            • lady-z-gaga Re: Problem w domu.. 06.04.13, 09:18
              > Skoro sobie nie życzycie to nie trzeba było mu umożliwiać zamieszkania

              A dokładnie, co masz na mysli? "skoro sobie teraz nie życzycie, nie trzeba było mu pozwolic mieszkać wtedy, kiedy jeszcze był partnerem mamy" ?smile
              Pewnie u Ciebie mieszkają wszyscy Twoi byli partnerzy?
              • mayenna Re: Problem w domu.. 06.04.13, 09:50

                > )
                > Pewnie u Ciebie mieszkają wszyscy Twoi byli partnerzy?

                Nie mieszkam z obcymi ludźmi. Kim jest 'partner'? I kiedy się nim zaczną/przestaje być?

                Pani sama podjęła decyzję. Nie wiemy nawet dlaczego chce pana wyprowadzić. Konkubinat też zobowiązuje. Wywalenie siłowe kogokolwiek za drzwi dla mnie jest nieludzkie i niezgodne z prawem.
                • lady-z-gaga Re: Problem w domu.. 06.04.13, 10:00
                  > Nie mieszkam z obcymi ludźmi.

                  No własnie. I matka autora wątku tez nie chce mieszkac z obcym. Odmawiasz jej tego prawa?

                  > Pani sama podjęła decyzję. Nie wiemy nawet dlaczego chce pana wyprowadzić.

                  Ona nawet nie musi tego nikomu tłumaczyć. Wystarczy sama chęć. Wystarczającym powodem jest fakt, że nie są juz parą, a pan nie ma żadnego prawa u niej mieszkać.

                  Kim jest 'partner'? I kiedy się nim zaczną/przest
                  > aje być?

                  W niezalegalizowanym związku - wtedy, kiedy druga strona przestaje Cię uważać za partnerkę. Czyzbyś miała inne poglądy na ten temat?
                  • blue_ania37 Re: Problem w domu.. 06.04.13, 10:09
                    lady-z-gaga napisała:

                    > > Nie mieszkam z obcymi ludźmi.
                    >
                    > No własnie. I matka autora wątku tez nie chce mieszkac z obcym. Odmawiasz jej t
                    > ego prawa?

                    Nie odmawiam prawa do mieszkania z obcymi ludźmi, ale uważam, że ponosi się odpowiedzialność zapraszając kogoś do swojego mieszkania i życia.
                    Patrząc tylko, w ten sposób, że ludzie mogą się rozstać nie warto inwestować w jakikolwiek związek.
                    Należy być człowiekiem do końca.
                    I nie wiemy np czy pan nie płacił za to mieszkanie dotychczas? prawda?
                    >

                    > Kim jest 'partner'? I kiedy się nim zaczną/przest
                    > > aje być?
                    >
                    > W niezalegalizowanym związku - wtedy, kiedy druga strona przestaje Cię uważać z
                    > a partnerkę. Czyżbyś miała inne poglądy na ten temat?

                    Znudziłeś mi się więc wywalam cię na mróz, faktycznie podejście bardzo ludzkie.
                    Ludzie na coś się umówili, obojętnie czy w zalegalizowanym związku czy nie.
                    Bycie człowiekiem zobowiązuję do bycia człowiekiem do końca.
                    A
                    • lady-z-gaga Re: Problem w domu.. 06.04.13, 10:29
                      Aniu, obawiam się , że Twoje osobiste problemy powodują bardzo subiektywne podejście do tematusmile a porównania nie ma, bo nie ma żadnego podobieństwa.
                      Facet nie chce się wyprowadzić od byłej konkubiny ( w poście nie ma wzmianki o tym, ze ktoś mu kazał to zrobic z dnia na dzień)....nie chce, to nie to samo, co nie może.
                      Gdyby płacił, to jeszcze nie znaczy, że ona ma obowiązek mieszkac z nim do końca życia. Dlaczego nie może wynająć sobie pokoju gdzie indziej i płacic komu innemu? Byc moze dlatego, że woli zostac tu gdzie jest. Może ma chęć zatruc życie byłej partnerce tak długo, jak się da.
                      W małżeństwie do rozwodu wystarczy wola jednej ze stron, czy Waszym zdaniem konkubinat ma byc więzami nie do rozwiązania?
                      • blue_ania37 Re: Problem w domu.. 06.04.13, 11:09
                        Zdecydowanie masz rację, mam subiektywne podejście do wywalania człowieka z domu.
                        Swoje problemy przerobiłam, albo jestem na dobrej drodze do przerobienia.
                        Ale uważam, że jeśli kiedyś zdecyduje się na związek z kimś i wpuszczę go do swojego świata i jeśli będę dzielić się jakimiś opłatami to kiedy stwierdzę, że nie po drodze mi do tego człowieka, będę starała się rozwiązać to pokojowo i nie przy policji.
                        Nikt kto nie był takiej sytuacji, że jest się wywalanym z domu nie ma pojęcia jak się wtedy człowiek czuję.
                        Będąc w takiej sytuacji nie stoję na stanowisku że konkubinat zobowiązuję, mówię jedynie o ludzkim podejściu do drugiego człowieka i tyle.
                        Tak jak pisze Mayenna psa się nie wywala a można człowieka?
                        A
                        www.youtube.com/watch?v=KMdJL-zpxUo
                        • lady-z-gaga Re: Problem w domu.. 06.04.13, 11:24
                          > Tak jak pisze Mayenna psa się nie wywala a można człowieka?

                          Można. Mowi Ci to byłe dziecko alkoholika, ktore czekało razem z matką 4 lata od rozwodu do eksmisji ojca. Nie musisz się ze mną zgadzac, wszysto zalezy od tego, w kim widzimy ofiarę.
                          W tym wątku ja widzę ofiarę w kobiecie. Mogę się myslic, bo niewiele zostało napisane na temat przyczyn, ale powtarzam: jest mnóstwo sytuacji, kiedy ktos zasługuje na wywalenie na zbity pysk, a litowanie się nad nim jest nie fair wobec drugiej strony konfliktu.
                    • mayenna Re: Problem w domu.. 06.04.13, 11:11
                      blue_ania37 napisała:


                      > Znudziłeś mi się więc wywalam cię na mróz, faktycznie podejście bardzo ludzkie.
                      > Ludzie na coś się umówili, obojętnie czy w zalegalizowanym związku czy nie.
                      > Bycie człowiekiem zobowiązuję do bycia człowiekiem do końca.
                      > A
                      Dla niektórych, jak widać, bycie człowiekiem jest niezmiernie trudne. Dzięki Aniu, ze to naisałaśsmile
                  • mayenna Re: Problem w domu.. 06.04.13, 11:02
                    lady-z-gaga napisała:


                    >
                    > W niezalegalizowanym związku - wtedy, kiedy druga strona przestaje Cię uważać z
                    > a partnerkę. Czyzbyś miała inne poglądy na ten temat?

                    Zgadłaś- mam inne zdanie na ten temat.
                    Bierzesz psa pod swój dach wiec go nie możesz na bruk wywalić. Analogicznie z człowiekiemsmile Nawet stosowne paragrafy są ku temu.A za nierozsądne decyzje trzeba płacić.
                    • lady-z-gaga Re: Problem w domu.. 06.04.13, 11:16
                      Nierozsądną decyzją jest związanie się z kimś, a potem konkluzja, że nie chcemy z nim spedzic reszty życia?
                      Coż, ludzie masowo podejmują takie nierozsądne decyzje, a następnie probują naprawic błąd - i na szczęscie prawo na to pozwala.
                      Czasami ktoś nie przyjmuje do wiadomosci zakończenia związku (albo rozwodu) i probuje nękać byłego partnera na wszelkie możliwe sposoby - na szczęscie są stosowne paragrafy na takich ludzi wink
                      Nie zainteresowało Cię nawet, czy mamy do czynienia z pasozytem, ktory byc może pije, znęca się, albo brudzi, uprzykrza życie i wyjada z lodówki? ot, tak po prostu - jestes wielce szlachetna cudzym kosztem. O kobiecie, ktora ma na głowie intruza, nie warto mysleć. Głupia była, to niech się teraz męczy.
                      • blue_ania37 Re: Problem w domu.. 06.04.13, 11:30
                        Ale ja nie bronię prawa do nie bycia z kimś.
                        Uważam, że dorośli ludzie umieja się rozstać dorośle.
                        Masz rację może pan zabiera parówki z lodówki, a może był przyjęty pod dach bo pani nie miala pracy i utrzymywał ten dom?
                        Prawdę znają tylko oni.
                        Syn nie pisze nic o pijaństwie i awanturnictwie pana.
                        Naprawdę uważasz, że dobrym rozwiązaniem jest przyprowadzenie policji i pokazanie drzwi?
                        Ludzie pitolą o dobroci serca i dają na orkiestrę Owsiaka i rozliczają podatki na chore dzieci, uczą dzieci mówić dzień dobry i że panią nauczycielkę należy szanować.
                        Wzruszamy się na filmach i uważamy że jesteśmy dobrzy.
                        A mamy taką obojętność i takie odczłowieczenie że ze spokojem udzielamy rad wywal człowieka z domu, darmozjad, może psychiczny.
                        Nie mam prawa oceniać kto jest ofiarą, ale brońcie mnie wszyscy bogowie przed tym, żeby mój syn kiedy będzie dorosły mógł pomyśleć o wywaleniu kogoś z domu.
                        To będzie porażka mojego życia a nie wyrzucenie mnie z domu.
                        Rozumiem, Twoje przeżycia lepiej niż myślisz, na co dzień pracuję z dziećmi alkoholików ale widzę w nich wieczną ufność, że starzy się zmienią, nawet jeśli wrzeszczą i złorzeczą nim.
                        Nie uważam, że należy kochać rodziców bo są rodzicami, ale uważam, że należy kochać ludzi.
                        A
                        • lady-z-gaga Re: Problem w domu.. 06.04.13, 11:43
                          No to hipotetycznie smile))
                          minęło kilka lat, nadal wynajmujesz mieszkanie, mieszkasz z synem, spotykasz kogoś, zakochujesz się
                          facet nie ma własnego lokum, wprowadza się do Ciebie
                          po pewnym czasie zdradza lub okazuje się wrednym dupkiem, albo nie chce pracowac, a może po prostu źle traktuje Twojego syna - związek się rozpada
                          wynajęte mieszkanie nigdy nie jest duże, ponad potrzeby, więc po rozstaniu pan musi zając pokoj syna, a Ty z synem drugii
                          jest problem z warunkami do nauki, cięzko kogoś zaprosić, a w dodatku pracujesz na bezczelnego pasozyta, ktory smieje Ci sie w nos i nie płaci rachunków
                          nie musi robic awantur, wystarczy, ze późno i głosno wraca, w nocy ogląda telewizję, nie sprząta po sobie i uzywa Waszych recznikow wink))
                          prosisz, aby się wyprowadził, ale on mówi, że nigdy tego nie zrobi, bo Cie kocha
                          i nadal próbuje wepchac Ci się do łóżka od czasu do czasu, kiedy wypije
                          mijają miesiące, rok, dwa?
                          co bys zrobiła?
                          Bo ja dałabym na Owsiaka i może nawet tego samego dnia zmienilabym zamki w drzwiach
                          ale jestem podła wink))

                          • mayenna Re: Problem w domu.. 06.04.13, 11:49
                            Zgaga, zapominasz o jednym: prawo daje możliwość ludzkiego pozbycia się niechcianego lokatora. Potrwa to trochę, ale będzie po ludzku.
                            • lady-z-gaga Re: Problem w domu.. 06.04.13, 12:13
                              Od strony prawnej nie bardzo to sobie wyobrazam. Kobieta jest najemcą, a nie właścicielem.
                              A co byłoby po ludzku? uzyskanie wyroku eksmisyjnego, komornik przewożący pana do schroniska? równie dobrze mógłby sam tam się udać, oszczedzając byłej partnerce zdrowia, formalności i kosztów
                              I powtarzam - prawdopodobnie stac go na wynajęcie pokoju gdzie indziej, ale złośliwie tego nie robi.
                              A jesli go nie stać, jak długo kazałybyscie kobiecie wyręczac opiekę społeczną i własnymi pieniędzmi przyczyniać się do uprzykrzania życia sobie i synowi?
                              • blue_ania37 Re: Problem w domu.. 06.04.13, 12:50
                                Rozmowa jest wyłącznie hipotetyczna.
                                Nie wiemy jak oni to sobie poukładali, ani czy ktoś pił i bił i czy jest złośliwy.
                                Ale mnie poraża ta zdolność ludzi do traktowania innych ludzi jako mało istotnych i mniej ważnych.
                                Wyrzucić wywalić.
                                Pani przeszkadza obecność byłego faceta, okej.
                                Gdzieś uaktywnia się syn, biorąc pod uwagę nick ma 18 lat.
                                Ani może pani nie chce się pozbyć pana a może tylko syn?
                                Dobijają mnie wpisy, wywalić, przelać pieniądze ze wspólnego konta na konto kuzynki, jak oskubać byłego, jak nie płacić alimentów.
                                A potem wszyscy zaiwaniają w niedzielę do kościółka.
                                Poszukiwanie winnych, ofiar, każdy będzie podchodził do tematu ze względu na własne doświadczenia.
                                A
                          • blue_ania37 Re: Problem w domu.. 06.04.13, 12:02
                            Hipotetyczniesmile
                            Wyprowadzam się, bycie rozwódką nauczyło mnie bycia odpowiedzialną na siebie i syna.
                            Nie szukam ani taty dla mojego syna ani pana sponsora.
                            Zakładając, że rzecz się ma w wynajmowanym mieszkaniu wyprowadzam się w ciągu 1 dnia.
                            Używane ręczniki zostawiam Panusmile
                            Na orkiestrę Owsiaka nie dajęsmile
                            A
                            • lady-z-gaga Re: Problem w domu.. 06.04.13, 12:15
                              Bardzo dobrze, ale nie całkiem humanitarnie wobec właściciela lokalu
                              bo teraz on musi wykazac się człowieczenstwem i sponsorowac niechcianego lokatora wink
                    • diodeo1 Re: Problem w domu.. 06.04.13, 12:37
                      mayenna napisała:

                      > Zgadłaś- mam inne zdanie na ten temat.
                      > Bierzesz psa pod swój dach wiec go nie możesz na bruk wywalić. Analogicznie z c
                      > złowiekiemsmile Nawet stosowne paragrafy są ku temu.A za nierozsądne decyzje trze
                      > ba płacić.

                      Sorry, ale za psa odpowiedzialny jest człowiek- bo biorąc go pod swój dach staje się jego WŁAŚCICELEM i w związku z tym ma wobec psa konkretne obowązki.
                      Wiążąc się z drugą dorosłą osobą nie stajemy się właścicielami tej drugiej osoby, ona ma wolną wolę, może z nami być lub nie być, i tak samo jak nie mamy prawa od niej wymagać by z nami mieszkała jeśli NIE CHCE, tak samo ta osoba nie ma prawa wymagać, że zapewnimy jej mieszkanie po rozstaniu gdy już my z nią nie chcemy być.
                      Związek się rozpadł, pan praw do mieszkania nie ma żadnych, był niejako "gościnnie" u swojej konkubiny, konkubinatu już nie ma , zgoda na jego zamieszkiwanie wygasła, został poinformowany że ma sobie znaleźć nowe lokum. Nie wyprowadza się- więc należy mu w tym pomóc zmieniając zamki i wdać jego rzeczy. Przyzwoitość wymaga jedynie by "wypowiedzenie" ustne dało czas na jego zorganizowanie się - dwa tygodnie/miesiąc(zależnie od długości jego mieszkania) to wystarczająco od momentu poinformowania, że chce się by mieszkanie opuścił. I tyle.

                      Nie mylcie przyzwoitości z przyzwoleniem na brak przyzwoitości ze strony tych którym wyprowadzka(rozstanie) się nie opłaca więc na chamca wiszą na byłych partnerach/kach.

                      • xciekawax Re: Problem w domu.. 08.04.13, 22:44
                        mi sie czasami wydaje ze na tym forum bardzo sie usprawiedliwia mezczyzn, a na glowe kobiety zwala sie cala odpowiedzialnosc i konsekwencjie.

                        NP:
                        1) facet moze potraktowac rodzine jak g...no - to mowi sie tu ze "kazdy ma prawo do swojego szczescia".
                        Kobieta powie na takiego ptaszka zle slowko - to juz jest najgorsza, nic dziwnego ze facet odszedl od takiej zolzy, ze nie ma klasy, bla bla bla, jakby mogli to by ja skopali i opluli.

                        2) Ten przyklad u gory - facet przesiaduje tam gdzie nie placi i go nie chca - oj, biedaczek, przeciez jak pieskiem trzeba sie zaopiekowac, nakarmic i co najwyzej po sadach sie szarpac przez miesiace jak nie lata. A kobieta? - Oj, jaka zolza - chce wygonic biednego pana na zimno. Tak sie nie robi - to nie czlowiecze, niech znosi konsekwencjie swojej pomylki

                        Takich przykladow jest pelno, i mysle ze na tym forum pewne panie tworza taka kulture - ze im sie dostalo od zycia po tylku, wiec chca aby innym paniom tez sie dostalo. Stad ta wrzechobecna "psudo-pomoc" gdzie atakuje sie kobiety a chroni mezczyzne.

                        • mayenna Re: Problem w domu.. 08.04.13, 22:54
                          Gdzie byłaś jak wątek o wywaleniu jej za drzwi założyła Piegus?
                        • blue_ania37 Re: Problem w domu.. 09.04.13, 06:40
                          xciekawax napisała:

                          >
                          > NP:
                          > 1) facet moze potraktowac rodzine jak g...no - to mowi sie tu ze "kazdy ma praw
                          > o do swojego szczescia".
                          > Kobieta powie na takiego ptaszka zle slowko - to juz jest najgorsza, nic dziwne
                          > go ze facet odszedl od takiej zolzy, ze nie ma klasy, bla bla bla, jakby mogli
                          > to by ja skopali i opluli.

                          Już widzę Ciekawa jak przychodzi tu facet i mówi, że był z gnidą, dzieci wzieła i zwiała do kochanka, i jak by zionął nienawiścią to ile by dostał rad w stylu, masz prawo do takich emocji?
                          Każdy by mu powiedział, że ma się zastanowić i ochłonąc to chyba by była najłagodniejsza porada.
                          >
                          > 2) Ten przyklad u gory - facet przesiaduje tam gdzie nie placi i go nie chca -
                          > oj, biedaczek, przeciez jak pieskiem trzeba sie zaopiekowac, nakarmic i co naj
                          > wyzej po sadach sie szarpac przez miesiace jak nie lata. A kobieta? - Oj, jaka
                          > zolza - chce wygonic biednego pana na zimno. Tak sie nie robi - to nie czlowie
                          > cze, niech znosi konsekwencjie swojej pomylki

                          Ta sama sytuacja tylko odwrotna, pani jest u pana nie płaci i jeszcze gachów sobie sprowadza.
                          Jesteś pewna że wszyscy by rzucili sie panu na pomoc wywal ją z domu, wymień zamki?
                          Myślę, że nie.

                          To nie ma podziału na płeć tylko na bycie ludziem wobec ludzia.
                          >
                          > Takich przykladow jest pelno, i mysle ze na tym forum pewne panie tworza taka k
                          > ulture - ze im sie dostalo od zycia po tylku, wiec chca aby innym paniom tez si
                          > e dostalo. Stad ta wrzechobecna "psudo-pomoc" gdzie atakuje sie kobiety a chro
                          > ni mezczyzne.

                          Gdzie padło slowo, że pan jest fajny?
                          I że ma cierpieć w milczeniu i placić za pomyłki do końca życia?
                          Ma to tylko zrobić po LUDZKU, tak jak facet i tyle.
                          A
                          >
                          • mayenna Re: Problem w domu.. 09.04.13, 08:22
                            A był tu taki co mieszkał z zoną po rozwodzie i pani mu nawet gacha sprowadzała. Jak pamiętam to tylko śmiech wzbudzała ta sytuacja i nikt nie napisał, żeby zamki wymienił i wystawił ją za drzwi lub odesłał do kochanka.
                            Ale jak się wpada na forum z gotowa tezą to ma to wpływ na opinię i obiektywizm.
    • koronka2012 Re: Problem w domu.. 05.04.13, 19:05
      Jeśli mama chce załatwić sprawę szybko - to niech wypowie umowę najmu, znajdziecie coś innego, i po prostu się wyniesiecie. Tak będzie chyba najprościej.

      Wymiana zamków jest jedynym skutecznym sposobem na szybkie załatwienie sprawy. Choć istotnie - niezgodnym z przepisami. Jednak Policja nie zrobi absolutnie nic - nie może ani wyprowadzić pana siłą (chyba, że się będzie awanturował), ani z kolei wymusić wpuszczenia go do domu. Z kolei za wymianę zamków konsekwencje dla mamy są żadne - ona nie jest właścicielką mieszkania i on nie może jej skarżyć o przywrócenie utraconego posiadania. Rozumiem, że pan zameldowany nie jest, to upraszcza sprawę. Nie macie kogoś z rodziny/znajomych, kto pomógłby wam go wyprowadzić?

      Sprawa o eksmisję to parę lat w sądzie i spore koszty. Szkoda nerwów.
      • ryan131-95 Re: Problem w domu.. 05.04.13, 21:07
        Szczerze to byłem z tą sprawą na policji i tam dostałem takie informacje , że ... jeśli on nie jest zameldowany , umowa najmu nie jest zapisana na niego , to jeśli tylko my sobie nie życzymy by on tutaj był to policja po prostu nakazuje spakowanie się i wyprowadzenie z domu. Troszkę teraz jestem zmieszany.
        • ryan131-95 Re: Problem w domu.. 05.04.13, 21:10
          Może jeszcze dokładniej... Umowa najmu jest całkowicie napisana na mamę , on nie jest tutaj zameldowany , nie jest nawet wspomniany w tej umowie.
          • sonia_30 Re: Problem w domu.. 05.04.13, 23:05
            A dlaczego Ty się w wyprowadzkę gościa mieszasz? To sprawa Twojej mamy.. jej partner, ona jest stroną umowy najmu, nie pchaj palców między drzwi...
        • mayenna Re: Problem w domu.. 06.04.13, 08:29
          ryan131-95 napisał(a):

          > Szczerze to byłem z tą sprawą na policji i tam dostałem takie informacje , że .
          > .. jeśli on nie jest zameldowany , umowa najmu nie jest zapisana na niego , to
          > jeśli tylko my sobie nie życzymy by on tutaj był to policja po prostu nakazuje
          > spakowanie się i wyprowadzenie z domu. Troszkę teraz jestem zmieszany.

          Idż do prawnika bo policja nie zareaguje.
          Pan ma z twoją mama ustną umowę i przyzwolenie na mieszkanie. Teraz mu to trzeba wypowiedzieć, a policja nie jest prywatną firmą ochroniarską i nie zajmuje się wyrzucaniem ludzi bez nakazu sadowego. Przy dobrym humorze to porozmawiają z panem i tyle.
          Tez uważam ze problem powinna rozwiązać twoja mama i ciebie on nie dotyczy.
          • lady-z-gaga Re: Problem w domu.. 06.04.13, 10:03
            > Pan ma z twoją mama ustną umowę i przyzwolenie na mieszkanie. Teraz mu to trzeb
            > a wypowiedzieć,

            To zostało dawno zrobione: "mama(...)chce by ten były partner się wyniósł, lecz on nie stosuje się do tego."
            • mayenna Re: Problem w domu.. 06.04.13, 11:07
              lady-z-gaga napisała:


              > To zostało dawno zrobione: "mama(...)chce by ten były partner się wyniósł, l
              > ecz on nie stosuje się do tego."


              Nie zostało jeśli pani nie ma potwierdzenia pisemnego odpowiedniego pisma. Jak pan sie dobrze zakręci to jeszcze pania o kradzież i niszczenie mienia pozwiesmile
              • lady-z-gaga Re: Problem w domu.. 06.04.13, 11:17
                A potwierdzenie ustnej umowy pan ma? bo jesli nie, to jest włamywaczem tongue_out big_grin
                • mayenna Re: Problem w domu.. 06.04.13, 11:50
                  lady-z-gaga napisała:

                  > A potwierdzenie ustnej umowy pan ma? bo jesli nie, to jest włamywaczem tongue_out big_grin

                  Ma. Ma tam swoje rzeczy osobiste, sąsiedzi potwierdza że zamieszkiwał.
        • diodeo1 Re: Problem w domu.. 06.04.13, 12:59
          ryan131-95 napisał(a):

          > Szczerze to byłem z tą sprawą na policji i tam dostałem takie informacje , że .
          > .. jeśli on nie jest zameldowany , umowa najmu nie jest zapisana na niego , to
          > jeśli tylko my sobie nie życzymy by on tutaj był to policja po prostu nakazuje
          > spakowanie się i wyprowadzenie z domu. Troszkę teraz jestem zmieszany.


          Czym jesteś zmieszany? Dostałeś konkretną informację. Wystarczy działać i rozwiązać problem.
          A co? Mama nie zamierza go jednak wyprosić z domu? prędzej Ciebie by wyprowadziła?
        • koronka2012 Re: Problem w domu.. 06.04.13, 18:02
          ryan131-95 napisał(a):

          > Szczerze to byłem z tą sprawą na policji i tam dostałem takie informacje , że .
          > .. jeśli on nie jest zameldowany , umowa najmu nie jest zapisana na niego , to
          > jeśli tylko my sobie nie życzymy by on tutaj był to policja po prostu nakazuje
          > spakowanie się i wyprowadzenie z domu. Troszkę teraz jestem zmieszany.

          Dobrze, ze masz policję po swojej stronie, i skoro tak twierdzą, to niech przyjdą i go wyprowadzą, na co czekacie?

          Wg mnie wprowadzono cię w bląd, bądź niedokładnie zrozumiałeś wypowiedź. Policja sama z siebie interweniuje w określonych sytuacjach - zagrożenia życia, zdrowia, awantur itd. "Wyprowadzą faceta" - na zasadzie zabrania go na komisariat, nie fizycznego spakowania jego rzeczy. To nie ich rola.

          Policja nie ma możliwości "nakazania", bo to jest rola sądu, policja działa na podstawie nakazu wystawionego przez sąd. Policja może przyjechać i grzecznie namawiać pana do opuszczenia domu. Jeśli pan się nie zgodzi, a jest spokojny, nie pijany, nie awanturuje się - to siłą go nie spakują, tego możesz być pewny. Mogą go poprosić o opuszczenie mieszkania, ale nie odwalą całej roboty za was, nie eksmitują go bez nakazu.

          Dlatego jeśli policja nic nie wskóra - to lepiej załatwić sprawę samemu - wymienić zamki.
    • diodeo1 Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 12:24
      Wydaje mi się - że najbardziej to z matką która na Ciebie zwala odpowiedzialność za wywalenie z domu swojego byłego kochanka a sama umywa ręce i pewnie mu zawsze otworzy jak tylko on będzie chciał wejść....

      Facet nie ma żadnej umowy pisemnej, mieszka obecnie bezprawnie, bez waszej zgody. Zapewne zostało mu już powiedziane, że oczekujecie iż się wyprowadzi. Powiedzieć mu jeszcze raz- że do np poniedziałku ma go nie być w domu. Jeśli się nie wyprowadzi to wymienić zamki w drzwiach a jego rzeczy spakować. Jeśli się będzie dobijał do drzwi to nie otwierać, a jakby się bardziej awanturował to wezwać policję. Powiedzieć, że ten pan już tu nie mieszka, nachodzi was, boicie się go. Wydać rzeczy i być konsekwentnym w niewpuszczaniu go do mieszkania. Facet ma na pewno znajomych gdzie może przenocować oraz istnieją hotele. Więc nie wyląduje pod mostem.

      Tylko, że Ty chyba największą walkę to z własną matką musisz stoczyć bo ona narobiła smrodu a teraz rozkłada ręce żeby to posprzątać i na ciebie się ogląda żebyś ją bronił...

      • chalsia Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 14:51
        > nie wyprowadzi to wymienić zamki w drzwiach a

        wymiana zamków w drzwiach powinna być uzgodniona z właścicielem mieszkania, bez jego zgody najemca nie ma prawa tego zrobić
        • diodeo1 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 15:12
          Też fakt, ale na ogół wystarczy zadzwonić do właściciela, że się klucze zgubiło i chce się wymienić zamek, kupić, wymienić, a przy najbliższej jego wizycie dać mu nowy klucz by też miał. I po sprawie.
          • mayenna Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 15:57
            W mojej wsi była taka żona. Mąż zapił i przyszedł do domu. Zastał drzwi zamknięte, walizkę przed nimi. Zabrał, poszedł do mamusi. Pani myślała, że znów( bo to nie pierwszy raz tak było) wróci i będzie przepraszał. On wytrzeźwiał i się następnego dnia powiesił.
            • diodeo1 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 16:03
              no i co w związku z tym? w mojej wsi była taka pani co mężowi walizek nie wystawiła, a mimo to się powiesił , nad kołyską rocznego dziecka żeby było atrakcyjniej.
              dziecko -obecnie dorosłe, ma nieźle pokręcone życie bo matka ciągle się starała mu "wynagrodzić" wiszącego nad kołyską tatusia i z poczucia winy nie pozwalała pępowiny odciąć.
              • mayenna Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 16:26
                A to, że można odpowiadać tylko za swoje zachowanie i nasze postepowanie przekłada sie nna reakcje innych.
                Ale współczuję twoim 'partnerom'. Nie znają dnia ani godzinysmile Jak się jednak nie będą mogli wyprowadzić to pomożesz im.

                Jest niesiłowy i praworzadny sposób do zastosowania w takim przypadku, ale wymiana zamków i wystawienie walizek bardziej kręci - jak widać. Pani też uwiązana do mieszkania nie jest i moze się sama wyprowadzić. Naprawdę mogłabyś spokojnie zasnąć wiedząc, ze wywaliłaś człowieka, którego kochałaś na mróz i pod most?
                Bo ja mimo wszystko nie. I tylko tyle chciałam dodać.
                • diodeo1 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 16:40
                  Kłania się ci terapia dla współuzależnionych. Ciekawe jakie są metody na wyprowadzenie z mieszkania kogoś, kto do mieszkania nie ma praw ale nie chce się wyprowadzić "bo nie". A sam jest dorosłym i pracującym człowiekiem. Od razu stworzyłaś histeryczną opowieść o biednym człowieku z dnia na dzień wywalanym "na mróz". Tiaaa.. Ktoś tam wyżej zaś porównuje tego pana do psa, którym się trzeba po rozstaniu zająć bo przecież sobie sam nie poradzi.
                  Doprawdy więcej łzawych historyjek. Z takich historyjek potem się rodzą dzieci patologii które musiały same z domu uciekać, bo mamusia nie potrafiła ojca pijaka i przemocowca z życia wywalić. A Mayenna jeszcze takiej mamusi zaserwuje historię o pijakach samobójcach co to się "przez jej wystawienie walizek" powiesili.
                  Weź się kobieto stuknij w głowę.
                  Ciekawe jakie masz metody na pozbycie się niechcianego adoratotora, na uchronienie się przed długami męża, na wyproszenie z domu niechcianych gości. Wg ciebie jak partner nie chce odejść to należy z nim być do usr... śmierci (bo inaczej się powiesi!) , jak mąż robi długi hazardowe to przecież nie można go odciąć od swojej kasy ale trzeba jego długi spłacić(bo się załamie i sam sobie nie poradzi!) a rozwodu nie brać, bo jeszcze pod pociąg skoczy, zaś jak goście się mieszkanie do którego ma się prawo nie chcą wyprowadzić to należy zostawić im mieszkanie, opłacać je, a samemu iść mieszkać do hotelu albo pod most-bo przecież gościom nie wolno powiedzieć "wyjdź z mojego mieszkania" to zbyt okrutne i świadczy o braku człowieczeństwa.
                  • mayenna Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 16:49
                    Ubawiłam sięsmile
                  • kara_mia Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 19:15
                    Z takich historyjek potem się rodzą dzieci patologii które musiały same z domu uciekać, bo mamusia nie potrafiła ojca pijaka i przemocowca z życia wywalić. A Mayenna jeszcze takiej mamusi zaserwuje historię o pijakach samobójcach co to się "przez jej wystawienie walizek" powiesili.
                    Weź się kobieto stuknij w głowę.


                    słusznie prawi, jak rzadko na forum....
                    popieram , podzielam
                • argentusa Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 16:42
                  Ludzie, o czym wy tu piszecie?
                  Zwiazek nieformalny był - związku nieformalnego nie ma.
                  Umowa najmu na Panią -Pani i wskazani ew. w umowie mają prawo mieszkać. pan już nie ma. Bowiem podstawą do zamieszkana był właśnie nieistniejący już związek nieformalny.
                  Przerabiam na sobie -jestem z jednej strony najemcą a z drugiej nieruchomości -wynajmującym. I tu nawet zeznania sąsiadów nie pomogą, bowiem Pan mógł w tym mieszkaniu przebywać czasowo -w zakresie określonym ustną umową z panią.
                  Umowy nie ma.
                  W sumie też myślę, że autor wątku to a mamą ma problem nie z panem. Jakby mama dorosła była ,to by sprawę samodzielnie załatwiła.
                  Ar.
                  ps. nie jestem zwolenniczką wyrzucania ludzi na bruk. Ale na miłość boską, związek to się nie sypnął chyba w ciągu 20 sekund. I jak się człowiek zastanowi nad konsekwencjami sypania się związku to raczej może wziąć pod uwagę, że chaupy powinien zacząć sobie szukać. W związku nieformalnym. W małżeństwie prawa te wyglądają deko inaczej.
                  • diodeo1 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 16:44
                    Dokładnie. Mayennie i Ance coś się dziś nieźle w głowach pokiełbasiło. Chyba fazę księżyca mają niewłaściwą.
                    • mayenna Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 16:52
                      diodeo1 napisała:

                      > Dokładnie. Mayennie i Ance coś się dziś nieźle w głowach pokiełbasiło. Chyba fa
                      > zę księżyca mają niewłaściwą.
                      A u ciebie jest właściwa?
                      nauczyli czytać ze zrozumieniem?
                      Może kodeksy poczytaj bo nie masz racji. Promujesz rozwiazania agresywne i siłowe. Prawdopodobnie jesteś przemocową osobą. Terapia dla przemocowców się kłaniasmile
                      • diodeo1 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 17:02
                        a z ciebie oaza łagodności, tylko że obleśnie mnie pierwsza w tym wątku zaatakowałaś, oczywiście nie wprost. bleh. hipokrytka jesteś i tyle, zawoalowaną agresją, łzawymi szantażami emocjonalnymi i przylepionymi uśmieszkami w emotkach tuszująca własną wredotę i leczenie cudzym kosztem własnych problemów.
                        Jak na razie doradziłaś autorowi sposoby jak najdłużej w czasie rozwlec problem i rozciągnąć babranie się w nim na kilka lat i eskalację konfliktu oraz wmieszanie w niego nie wiadomo ilu instytucji, oraz dołożenie do tego mnóstwa kasy na prawników. Podczas gdy nawet policja powiedziała mu wprost, ze facet nie ma prawa tam mieszkać jeśli matka nie chce. Koniec kropka.

                        Jak sobie wymyśliłaś historyjkę o biednym bezdomnym zamarzającym na mrozie, to załóż oddzielny wątek i o takim przypadku sobie snuj opowieść do woli. A w tym temacie zejdź na ziemię jeśli się do "radzenia" wyrywasz bo jak na razie to szkodzisz a nie pomagasz.
                    • blue_ania37 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 17:09
                      Ja nie stoję na stanowisku, że należy utrzymywać byłego partnera w byłym związku!
                      Jestem jedynie przeciwna wywalaniu kogoś na bruk.
                      Związek się posypał oki, fatalne, że syn szuka pomocy w rozwiązaniu tematu a nie matka.
                      Fatalne to co piszesz Diodeo, ja nie bronie pana, ja tylko pokazuję, że nie należy tak postępować z człowiekiem.
                      Mam nadzieję, że powinnaś przerobić lekcje pod nazwą wymiana zamków.
                      Uwierz, że zmienia się optyka patrzenia.
                      Nie mam żadnej fazy księżycowej, tylko jestem człowiekiem, jak pies się przybłąka to go wezmę, a jak się rozstanę z facetem to się spakuje przy wynajmowanym mieszkaniu.
                      A
                      • diodeo1 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 17:20
                        Wyprowadzając się z wynajmowanego mieszkania, kobieta z synem musi się wynieść i rozliczyć z właścicielem. Czyli i tak musi mieszkanie opróżnić, także ze swojego byłego kochanka. Więc i tak facet wyląduje na ulicy jeśli sobie czegoś innego nie znajdzie.
                        Więc wg Ciebie kobieta z synem mają dla idei rezygnować z mieszkania, po to, zeby facet się nie poczuł urażony tym, że oni w mieszkaniu zostają a on nie.
                        To tak jakby Piegus (sam bez dziecka) u Ciebie zamieszkała, prosisz ją żeby się wyprowadziła, czekasz aż sama zdecyduje, a ona nie-bo-nie, i ze wszystkiego korzysta i nie zamierza was opuścić bo jej wygodnie, po co ma sobie utrudniać życie. Twój syn ma dość, nie chce już tej pani, Ciebie szlag trafia. I co? rezygnujesz z wynajmowania tego mieszkania, dokładasz koszty i ciągniesz syna z przeprowadzką gdziekolwiek indziej, żeby się wreszcie koleżanki z mieszkania pozbyć i wytłumaczyć jej, że wy już tu nie mieszkacie więc ona też nie może? I świecić oczami przed właścicielem mieszkania czyje to rzeczy zostały w mieszkaniu? albo kaucję stracić?
                        Ludzie, problemy należy rozwiązywać a nie je mnożyć.
                        • blue_ania37 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 17:30
                          My sie nie rozumiemy, ja jestem przeciwna wymianie zamków, rozwiązań siłowych a nie uszczęśliwiam na siłę panią byłym panem.
                          Słowa o piegusie nawet nie będę komentować, to moja koleżanka i moje wybory lub nie.
                          Piegus u mnie nie mieszka, niekiedy bywa jej syn, ja też byłam na jakimś obiedzie i spacerze.
                          Dokładasz problemy, i mnożysz tam gdzie nie ma, decydując się na mieszkanie z kimś biorę w jakiś sposób za to odpowiedzialność.
                          Naprawdę uważam, że faceci wypowiadający się na tym forum niekiedy maja cholerną rację.
                          Język nienawiści, zlośliwości, pokrytego w imię czegoś dobrego.
                          Miłej jutrzejszej mszy w kościele, przecież jestes fajna prawda, i 5 wrzucisz bezdomnemu pod kosciołem?smile
                          A
                          • diodeo1 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 17:47
                            Język nienawiści to sama zastosowałaś w sąsiednim wątku, wyżywając się na dziewczynie zadającej pytanie, bo masz dziś doła i gdzieś się wyżyć musisz.
                            Także teraz uśmieszkami okraszając swoją agresję i pomówienia w moim kierunku.
                            Ogólnie obrzydliwe. Fałsz aż kapie.
                            Tobie mąż bezprawnie wymienił zamki by się Ciebie z dzieckiem pozbyć, choć do czasu rozwodu nie miał prawa. Więc wpadasz w histerię jak słyszysz o wymianie zamków. Nieważne, że historia odmienna. Tutaj były konkubentk, bez wspólnych dzieci, po rozstaniu, zalega w mieszkaniu i nie zamierza się wyprowadzić choć zostało mu współmieszkanie wypowiedziane i praw do pobytu nie ma. Więc matka i syn mają latami kłaść uszy po sobie i cierpieć w milczeniu zapewniając mu lokal, albo latami użerać się zakładając nikomu nie potrzebne sprawy w sądzie, dlatego że kiedyś tam z nim pani spała.Gratulacje.
                            Pomódl się za siebie i Mayenne jutro jak tak na bieżąco z kościołem jesteś że wszystko wiesz,
                            dołóż do tego Buddę, wszak on takie "człowiecze" osoby zawsze wspiera co to zła się w nikim nie upatrują i samym dobrem się kierują, a jad z nich kapiący to nie jad tylko sam miód współczucia dla ludzkości.
                            • blue_ania37 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 18:06
                              Co ja napisałam takiego nienawistnego tym wątku?
                              Zadałam ci tam tez pytanie, na które do tej pory nie uzyskałam odpowiedzi.
                              Krytyka bez słów wyjaśnienia to chyba nienawiść?
                              Czym Cie pomówiłam?
                              nie znam Cię, nie twierdzę, jaka jesteś bo Cię nie znam.
                              Jak Cię poznam to będę mogła wyrobić swoje zdanie.
                              Nie namawiam do kładzenia uszu po sobie, ale o NORMALNYM LUDZKIM rozwiązaniu problemu.
                              Wymiana zamków nie zasługuje na poradę ludzką.
                              Nie każe pani mieszkać z byłym partnerem ale szanuję prawo każdego do bycia człowiekiem i porady które mówią wymień zamki, przelej pieniądze, sa przemocowe wg mnie i tyle.
                              Fajnie, że masz takie doświadczenia z buddyzmem, ja nie patrzę na ludzi przez pryzmat religii są świetni katolicy, żydzi i buddyści to od nas zależy co wyciągniemy z religii.
                              Uważam, że mnie atakujesz, ale zniosę, doła nie mam, mam swoja wypłatę, zakupioną pizzę i smarkającego syna, ogólnie nie jest źle.
                              Moja siora kupiła mi płyn do kąpieli czekoladowy z miętą więc nawet będę miała odrobinę luksusu na codzień.
                              Ogólnie uważam też że po przejsciach a pani jest ( bo syn nie pisze o tacie ) nalezy wiedzieć z kim się sypia i tyle.
                              A
                              • mayenna Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 18:12
                                Ania, zostaw bo się spociszsmile
                              • diodeo1 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 18:15
                                > Ogólnie uważam też że po przejsciach a pani jest ( bo syn nie pisze o tacie ) n
                                > alezy wiedzieć z kim się sypia i tyle.

                                Świetnie, że już wiesz z kim sypiać, ale chciałam zauważyć, że ten wątek nie jest o Tobie tylko o konkretnym problemie autora. Widzisz temat jedynie z punktu że tobie wymieniono zamki, a nie widzisz że ktoś nie zamierza się wyprowadzić może mimo wielu próśb. Robiąc jednostronny melodramat ślepniesz na drugą stronę. Dlaczego nie wpuszczałaś exa i teściowej do swojego mieszkania? przecież oni "tylko" dziecko odwiedzać chcą. Zamykasz im drzwi. odcinasz dostęp. A potępiasz innych którzy od exa się chcą podobnie odciąć wymieniając zamki by te drzwi móc zamknąć tak jak Ty.
                                • blue_ania37 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 18:36
                                  Ja namawiam na trwanie w złym związku?
                                  Ja mówię, o byciu bo mieszkanie?
                                  Ja mówię tylko o pokojowym rozwiązaniu problemu mieszkania byłych partnerów.
                                  Ja nie mam swojego mieszkania wiec ciężko mi nie wpuszczac eksa do nie swojego mieszkania.
                                  I tu się pojawia twoja dwulicowość, pani ma prawo wywalić pana z domu bo ma, ale ja muszę zapraszać faceta który mnie wyrzucił z domu bo tak.
                                  A jakby został?
                                  Ciężko ograniczać dostęp komus kto nie odbiera nigdy telefonu i nie odpowiada na telefony, ciężko traktować za babcie kogoś kto ostatnio widział wnuka we wrześniu
                                  I nie było żadnych telefonów dodatkowych.
                                  Trzeba się odciąć na własny rachunek i tu jestem za.
                                  A
                                  • diodeo1 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 19:10
                                    Pani wynajmuje mieszkanie i Ty wynajmujesz. Pani nie chce z exem mieszkać i Ty nie chcesz nawet widzieć exa w swoim domu nawet mając z nim wspólne dziecko które z Tobą mieszka i które może on chce u ciebie odwiedzać. Ex pani nie zamierza się wyprowadzić choć nie ma prawa już mieszkać i tę informację dostał, był w gościnie u pani a pani już gościnę wypowiedziała, nie ma facet tu nic do roboty,
                                    Ty dostajesz spazmów że ktoś proponuje wymianę zamków by jednak nie mógł wchodzić kiedy mu się zachce.
                                    A równocześnie zatrzaskujesz swojemu exowi i teściowej swoje obecne drzwi przed nosem(pisałaś o tym na forum). Odmawiasz praw innym a dajesz je sobie i uważasz za oczywiste. Jeśli twój ex by wszedł Ci do obecnego mieszkania i nie zamierzał wyjść to byś się sama wyprowadziła by nie musieć go wypraszać? Czy jednak postawiła granice, wyprosiła natręta, z pomocą policji jeśli trzeba i zmieniła na wszelki wypadek zamki zakładając, że mógł je dorobić. Związku już nie ma. Jest niechciany lokator, były kochanek, który nie chce opuścić mieszkania choć dostał informację o konieczności wyprowadzki. Jeśli komuś tu dzieje się "krzywda" to nie panu ale pani z synem. Pan jest dorosły, wolny, może z życiem robić co chce. Nie musi żerować na byłej konkubinie. Ani ona godzić się na natręta. Tak jak nikt z forumowiczów nie przygarnia wszystkich swoich exów pod dach przejmując za nich odpowiedzialność, tylko rozstając się zamieszkują oddzielnie.
                                    • blue_ania37 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 19:24
                                      1. on dziecka nie chce odwiedzać on dziecko wywalił z domu, jeśli potrzebujesz dodatkowych dowodów na nie chcenie dziecka to nie mogę pomóc.
                                      2. Spazmów nie dostaje, w ogóle mnie nie znasz
                                      3. Bronie swojej prywatności, za którą płacę, nie wiem czy widzisz różnicę?
                                      Ja place za to mieszkanie a nie teściowa, teściowa patrzyła sie kilka miesięcy na jej wnuka który nie miał ogrzewania.
                                      Jest dla mnie poniżające że bronisz osób które doprowadziły do zimna 4, 5 latka ( mnie możesz olać ).
                                      Jeszcze raz.... nie wiemy komu się tam dzieje krzywda, wypowiedział się tylko syn ( może pod wpływem kłótni partnerów ), może pan jest zły może pani.
                                      Faktem jest że ludzie radzą wywalić a nie dogadać się i to jest problem, a nie jaki jest pan czy pani, bo tego nie wiemy.

                                      "Ci którzy ruszyli z miejsca, są już w połowie drogi do sukcesu."
                                      • kara_mia Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 19:34
                                        Bronie swojej prywatności, za którą płacę, nie wiem czy widzisz różnicę?

                                        Z tego co zrozumiałam, mieszkanie jest prywatnie wynajęte prze mamę autora i również ona za nie płaci.
                                        Nie widzę różnicy i nie widzę powodu, czemu by byłemu adoratorowi graty przed blok nie wystawić i zamki wymienić.

                                        Widzę znaczący powód ( a raczej ponad 100 powodów ), że powinna to zrobić dawno temu mama autora a nie wysługiwać się dzieckiem.
                                    • kara_mia Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 19:25
                                      smile
                                      off top - jestem zachwycona, że logiczne rozumowanie nie zmarło z głodu ..
                                      smile smile
                                  • chalsia Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 19:46
                                    > I tu się pojawia twoja dwulicowość, pani ma prawo wywalić pana z domu bo ma, al
                                    > e ja muszę zapraszać faceta który mnie wyrzucił z domu bo tak.

                                    Twoje osobiste przeżycia całkowicie OBECNIE całkowicie odbierają Ci mozliwość na bezstronne spojrzenie na sprawę.
                                    Tu nie ma dwulicowości, bo to są zupełnie 2 różne sytuacje:
                                    - ten pan jest byłym partnerem i nie jest ojcem dziecka tej pani
                                    - Twój eks jest ojcem Waszego dziecka i nie przychodzi do Ciebie tylko do dziecka (zapraszać go nie musisz, ale wpuścić do mieszkania - mimo niechęci - WYPADA ze względów PEDAGOGICZNYCH)
                                    argument, że to nie Twoje mieszkanie całkowicie chybiony, bo wynajmujac lokal masz prawo mieć gości
                                    • blue_ania37 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 20:19
                                      Myślę że za 10 lat będę miała podobne odczucia.
                                      Moje przeżycia nie maja nic do tego, wynika to z charakteru i kręgosłupa moralnego.
                                      Ludzi się nie wywala.
                                      Po debrzę się doświadczeniem Piegusa występującym również tutaj na forum.
                                      Obojętnie jak rożne były nasze losy, poczucie niemożliwości wejścia do swojego domu, choćby pożegnania się jest doświadczeniem które chyba zmienia optykę na zawsze.Wypada wpuścić ze względów pedagogicznych...hm pan był około rok temu, pan zamknął pokój dziecka na klucz i wyniósł wszystko łącznie z czajnikiem.
                                      Ciężko być pedagogicznym.
                                      A już inaczej...bo ja jestem inna pan dostał masę propozycji dogadania się, zaproszenia na imprezy, na urodziny, laurka na dzień imienin babci.
                                      Nie skorzystał.
                                      Nie muszę przyjmować kogoś kto mnie wyrzucił.
                                      Bronicie prawo pani do bycia samodzielna i atakujecie kogoś kto stara się taki być?
                                      A
                                      • chalsia Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 20:49
                                        > Ciężko być pedagogicznym.

                                        tak, ciężko
                                        mądra miłość rodzicielska to ciężka orka
                                        często wymagająca od rodzica zagryzienia zębów, żeby nie dać się ponieść emocjom

                                        nie porównuj się (a to robisz) do eksa - jesli on robił źle, to nie rób tak jak on !
                                        mi eks nie pozwalał wejść na klatkę schodową bloku, w którym mieszkał - przyjechałam odebrac dziecko i była wredna pogoda,
                                        nie wiem, gdzie obecnie eks mieszka - a dziecko co 2 tyg jeździ na weekendy do ojca,
                                        jak eks przyjeżdża do mnie po dziecko, to go wpuszczam na podwórko i do sieni, a jak potrzebuje skorzystać z WC to nie mówię mu, że ma iść do ogrodu, na party urodzinowym dziecka w moim domu tez był
                                        po co to robię - żeby dziecko widziało, ze można inaczej, że do ludzi należy podchodzić z szacunkiem

                                        > A już inaczej...bo ja jestem inna pan dostał masę propozycji dogadania się, zap
                                        > roszenia na imprezy, na urodziny, laurka na dzień imienin babci.
                                        > Nie skorzystał.

                                        jego strata, możesz jedynie boleć nad zranionymi uczuciami dziecka, a tu widać najbardziej zranione uczucia to masz Ty - że rękę wyciągasz, a on na nią pluje
                                        Przestań CZEGOKOLWIEK oczekiwać od eksa - rób swoje, ale mądrze bo na razie Twomi poczynaniami kieruje wyłącznie Twoja zraniona duma

                                        > Bronicie prawo pani do bycia samodzielna i atakujecie kogoś kto stara się taki
                                        > być?

                                        jednakz każdego postu Twojego wyziera przeczulenie na swoim punkcie wynikające z targających Tobą emocji - NIKT Cię tu nie atakuje
                              • chalsia Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 18:19
                                > Ogólnie uważam też że po przejsciach a pani jest ( bo syn nie pisze o tacie ) n
                                > alezy wiedzieć z kim się sypia i tyle.

                                a co Ty możesz wiedziec o tej pani i tym związku, że takie kategoryczne sądy stawiasz?
                                Chłopak nic nie napisał o tym (ani ile trwał, ani jaki był ten związek ani sam konkubent)

                                sypiac to można z każdym byle był wyględny i wydolny
                                natomiast do wspólnego mieszkania potrzebne sa inne przymioty
                                a do tworzenia związku - trochę z powyższych i jeszcze trochę innych
                          • argentusa Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 17:48
                            Ania,
                            nie pochwalam sposobu dyskusji prezentowanego przez Was obie.
                            W wątku chodzi o to, jak rozwiązać problem.
                            No to autor dostał receptę. Czy ją zastosuje czy nie -to już inna sprawa.
                            Moim zdaniem, Pani ma prawo zakończyć współmieszkanie bez oglądania się na pana. I już.
                            I chociaż nigdy nie wyrzucałam nikogo, to już wypowiedzieć umowę najmu swoim lokatorom -wypowiedziałam. W trybie przewidzianym umową właśnie. I naprawdę wyrzutów sumienia nie miałam. Sama będąc najemcą mam świadomość, że W KAŻDEJ chwili mogę otrzymać wypowiedzenie. Bo właściciel ma takie prawo. A ja najemca wliczam taką możliwość w ryzyko zamieszkiwania w wynajętym mieszkaniu.
                            • mayenna Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 18:11
                              Argentusa, jest umowa, wypowiedzenie i jak się lokator nie zastosuje to co zrobisz? Bo drogi są dwie: wejdziesz do mieszkania i wymieniasz zamki, albo wniesiesz do sądu o nakaz eksmisji. Ale formalnie umowę wypowiedziałaś, masz potwierdzenie pisemne, ze do lokatora dotarło i to jest ok.Takie rozwiązanie przecież podpowiadam.
                              Jak ktoś chce to doczyta, a jak nie to będzie się pieklił i wymyślał pseudo - psychologiczne analizy, w sumie ciekawe, jak je odnieść do tej osoby.

                              Diodeo od dziś przestała być dla mnie partnerem do rozmowy- bez uśmieszków.

                              • diodeo1 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 18:17
                                Doprawdy będę strasznie cierpieć, że mnie nie zaszczycisz rozmową. Chyba się powieszę na tę straszną okoliczność.
                                Niezły przerost ego pokazałaś.
                              • argentusa Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 19:09
                                Prawdę powiedziawszy, gdyby nie opuścili na czas chaupy to wymieniłabym zamki, spakowałabym dobytek w obecności notariusza (albo innej osoby "Zaufania publicznego" i przeniosła do pomieszczenia gospodarczego). I spokojnie policja nic by nie mogła zrobić. Formalno-prawnie przebywałabym we własnej chaupie.
                                W tym wątku sytuacja jest skrajnie INNA. Pan nie ma żadnego formalnego prawa do przebywania w tej akurat nieruchomości. Nie jest lokatorem w rozumieniu ustawy z 21.06.2001 o ochronie praw.... Tutaj nie ma wątpliwości. Zatem praw ustawowych też pan nie ma. Jak dla mnie sprawa jest prosta. Po uzyskaniu zgody wynajmującego - zmieniam zamki i pakuję pana. Tutaj trzeba pewnej stanowczości i tyle.
                                Ar.
                                • mayenna Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 19:22
                                  Argentusa, nie chce mi się odkopywać wątku Piegusa, ale jednak pana i panią łączy umowa, niepisana, ale jednak. Już w tamtym wypadku mówiliśmy jak należało sprawę formalnie rozwiązać, szczególnie jak w grę wchodzą zachowania histeryczne ( raz się kłócą, raz godzą).
                                  Dla mnie ta sprawa jest dokładnie taka sama, jak Piegusa.
                            • blue_ania37 Re: Nie bardzo wiem z czym masz problem.... 06.04.13, 18:12
                              argentusa napisała:

                              > Ania,
                              > nie pochwalam sposobu dyskusji prezentowanego przez Was obie.
                              > W wątku chodzi o to, jak rozwiązać problem.
                              > No to autor dostał receptę. Czy ją zastosuje czy nie -to już inna sprawa.
                              > Moim zdaniem, Pani ma prawo zakończyć współmieszkanie bez oglądania się na pana
                              > . I już.
                              > I chociaż nigdy nie wyrzucałam nikogo, to już wypowiedzieć umowę najmu swoim lo
                              > katorom -wypowiedziałam. W trybie przewidzianym umową właśnie. I naprawdę wyrzu
                              > tów sumienia nie miałam. Sama będąc najemcą mam świadomość, że W KAŻDEJ chwili
                              > mogę otrzymać wypowiedzenie. Bo właściciel ma takie prawo. A ja najemca wliczam
                              > taką możliwość w ryzyko zamieszkiwania w wynajętym mieszkaniu.

                              Ar ja też uważam, że dyskusja zeszła na psy.
                              Tragiczne że syn się pyta i gdzieś próbuje za mamę załatwiać sprawy.
                              Ale będę zawsze przeciwna wywalaniu kogoś, wypowiedzenie umowy oki, ale nie rozwiązania siłowe, które nawet nie wiadomo czy musza mieć zastosowanie.
                              Przeraża mnie język w którym się udziela rad siłowych, a reszta poszła.
                              Inaczej jest wypowiedzenie umowy, co właśnie przerabiam a co innego jest wymiana zamków.
                              Rozmowa zeszła na poziomy ogólnoludzkie, ale myślę, że ja i mayenna nie mamy na myśli aby pani męczyła się z panem, tylko podejścia do drugiego człowieka jak do ludzia i tyle.
                              A
    • nicol.lublin Re: Problem w domu.. 09.04.13, 09:27
      wątek się rozwinął w dziwnym kierunku, nie wiem więc jakie miejsce z moją wypowiedzią zająć w drzewku, dlatego komentując wszystkie dotychczasowe wypowiedzi wklejam się tutaj.

      otóż: pan nie ma żadnego prawa zamieszkiwać w tym lokalu, bo nawet jeśli się uprzemy, że umowę ustną zawarł, to nie z tym kto taką moc prawną posiada. i już. mieszkanie do pani nie należy i podnajmować go nikomu nie może (za kasę czy bez niej).
      wyprowadzka pani nic nie zmieni, bo pan w tym mieszkaniu i tak zostać nie może.
      jedynym rozwiązaniem jest wypowiedzieć panu umowę ustnie smile ale stanowczo i dać niepodważalny termin opuszczenia mieszkania, niezbyt odległy - powiedzmy do końca miesiąca. potem nawet nie pytać, tylko wymienić zamki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka