jagienka_2
19.05.13, 11:08
...seksie.
Jestem sama od czterech lat, w małżeństwie tez byłam, więc już straciłam rachubę, ile tych samotnych lat za mną. Nie kocham eksa już od dawna. Mam przyjaciela, jest ode mnie sporo starszy, mądry, błyskotliwy, z fantastycznym poczuciem humoru, dystansem do siebie i świata. Nie miałam pojęcia, że tacy mężczyźni istnieją; że można czuć i myśleć tak samo... Te same ulubione książki, filmy, muzyka... Jaka ulga po latach spędzonych z eksem, który nie czytał w ogóle i uważał, że od książek pomieszało mi się w głowie, poza tym wielbił Terminatora i talent aktorski Arnolda.
Z moim przyjacielem spotykamy się rzadko, mieszkamy daleko od siebie, on intensywnie pracuje, dużo czasu spędza za granicą, a ja mam syna, którym pan tata coraz mniej się interesuje i coraz rzadziej zabiera do siebie.
Na co dzień są telefony, maile i przez długi czas była tylko przyjaźń. Nie byłam gotowa na nic więcej, on czekał cierpliwie. Przyszła miłość, cudowna czułość, pierwsza wspólna noc. I... nagle wśród uniesień poczułam, że tęsknię za eksem, za jego skórą, zapachem, silnymi ramionami. Zwariowałam? Eks od lat jest mi obojętny, a po ostatnich numerach i sposobie, w jaki traktuje naszego syna, znowu odczuwam odrazę.