Dodaj do ulubionych

dlugie w cholerę ;)

08.07.13, 12:51
Zasady życia w naszej posklejanej rodzinie, które każdemu pozwolą żyć normalnie, czuć się bezpiecznie i zaspokoją jego potrzeby . Zasady wprowadzam z dniem dzisiejszym JA ponieważ jestem osobą najbardziej zaangażowaną uczuciowo, w największą ilość osób, łączącą wszystko w całość.
Zasady zostały przedstawione moim dzieciom i Tobie. One na nie przystały.
Po Raz:
Wymagam szacunku we wzajemnych stosunkach. Przez szacunek rozumiem: niewyśmiewanie, mówienie normalnym, łagodnym tonem(chyba, że sytuacja wymaga interwencji), dostępność i chęć pomocy, jeśli zostanie się o to poproszonym, lub sytuacja bardzo tego wymaga.
Po dwa:
Dzieci mają obowiązki i są zobowiązane pod groźba kary wywiązywać się z nich. Do obowiązków dzieci należą:
- sprzątanie pokoju
- sprzątanie łóżka
- odrabianie lekcji
- dbanie o zabawki i inne swoje dobra
- odnoszenie naczyń oraz sztućców do zlewu
- używanie zwrotów grzecznościowych w stosunku do innych osób
- o tym , czy przykryję dziecko w nocy, także Twoje, czy w ogóle do niego wstanę, decyduje tylko i wyłącznie JA. Ty spisz i nigdy o taka pomoc nie byłeś i nie będziesz proszony. To, czy się wyśpię jest moja indywidualna sprawą. Jeśli imprezujemy, gadamy bądź bzykamy się do późna, jestem również niewyspana, z ta różnica, że wtedy moje niewyspanie Tobie wisi
Po trzy:
Nie wymagam obopólnej miłości.
Po cztery:
Wymagam wystarczającego zainteresowania. Przez frazę” minimalne zainteresowanie” rozumiem, że :
- wiecie, że żyjecie
- wiecie, gdzie przebywacie i mniej więcej o której wrócicie
- wiecie gdzie pracujecie, uczycie się, kto należy do Waszych rodzin
- Wiesz jaki aktualnie jest stan zdrowia moich dzieci
- wykazujesz zainteresowanie osiągnięciami, sukcesami, ale również większymi problemami lub co nie daj boże tarapatami
- inne smutki, problemy, płacze, rozwiązuję JA
- w razie potrzeby pomagasz przy lekcjach
- nie wymagam przytulania, dotykania, mówienia zdrobniale, czułości
Po pięć:
Ja sama radzę sobie z jakimikolwiek wyrzutami sumienia, problemami dotyczącymi Macieja oraz relacji dzieci z Nim. Wolno mi natomiast o nich powiedzieć, wyżalić się, bez obciążania domowników.
Po sześć:
- od Dawida wymagam szacunku do swoich dzieci (co ma działać oczywiście w obie strony), nie robienia Im uwag i nie pouczania Ich. Toleruję fakt, że posiada więcej rzeczy materialnych oraz w związku z tym więcej możliwości , że 400 złotych wydaje na grę komputerowa, a mi ledwo starcza na odwiedziny w ZOO… Wymagam natomiast szacunku i niewywyższania się, ponieważ kiedy przestanę tolerować takie zachowanie, wtedy, zapewniam, będzie bardzo niesympatycznie. To 1 i ostatnie ostrzeżenie.
- sprawy wychowania Waszego syna, wprowadzania wszelkich zmian w funkcjonowaniu w naszym domu są tylko i wyłącznie Waszą sprawą. Ja się nie wtrącam, nie przeprowadzam rozmów oraz nie pouczam. Od tego jesteś przede wszystkim Ty i Twoja żona.
Po siedem:
Kocham Ciebie i moje dzieci, lubię Twojego syna i mam z Nim dobry kontakt. Bardzo życzyłabym nam, żeby to mieszkanie oraz wszystkie plany i pieniądze nie poszły wniwecz, bo nie umiemy się porozumieć.
W życiu trzeba mieć jakiś punkt oparcia. Bardzo chciałabym, żeby dla mnie i moich dzieci był to w dalszym ciągu obecny dom.
Niestety tak się jakoś poskładało, że nasz punkt zaczepienia jest nie dość wytrzymały. Nieuczciwość (i huk klapek z moich oczu), moje dzieci jako zło koniecznie oraz borykanie się z finansami , powinny skłonić mnie ku zgoła innym decyzjom…Szkoda życia mojego i moich dzieci na to, żeby przez kolejne lata denerwować się, utyskiwać, marudzić oraz być nieszczęśliwą…Jednak wbrew temu chcę świadomie kontynuować związek z Tobą, ponieważ uważam, że póki się naprawdę kochamy stać nas na to, żeby wyjść z największych kryzysów. Nie sztuką jest bowiem kolejny raz pierdolnąć drzwiami i spalić za sobą wszystkie mosty. Problemy są problemami i czystej karty już w swoim życiu nie uświadczymy.
Uważam, że przy odrobinie wysiłku z obu stron jesteśmy w stanie żyć godnie, uczciwie z szacunkiem miłością, a nawet się czegoś dorobić . Jednak jak to mądrze napisał kiedyś Boy Żeleński „ bo w tym cały jest ambaras żeby dwoje chciał na raz”
Obserwuj wątek
    • orangeplus Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 13:09
      Fakt, długie.
    • mayenna Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 13:11
      Dzieci mają obowiązki i są zobowiązane pod groźba kary wywiązywać się z nich.

      A jakie sankcje mają dorośli za niewywiązywanie się?
      Powiem tak: bez obopólnej miłości to jest regulamin domu a nie tworzenie rodziny.Może wynajmijcie dwa mieszkania blisko siebie. Mniej problemów będzie, każdy będzie miał swoja przestrzeń i unikniecie kolizji.
    • yoma Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 13:22
      Szczerze mówiąc, to ja nie wiem, co ty chcesz od tego faceta. I jeszcze jakaś żona tam się pałęta?
    • lesnik5 A tak ogólnie to do kogo ten dezyderat? 08.07.13, 13:25
      A tak ogólnie to do kogo ten dezyderat?
      • puzzle33 Re: A tak ogólnie to do kogo ten dezyderat? 08.07.13, 14:09
        Do onego zapętanego w oną. Łapać za nogi, ile się da. Każdy sposób jest dobrywink)) Zawszeć istnieje nadzieja, że ony zostanie dzisiejszym. Byle godność schować do kieszeni, byle dać mu czas, aby przejrzał na tzw. oczywink Przeleci jedną i drugą - modlitwa Dziewicy. Później kraina wielkiej szczęśliwoścismile))) Doprawdy jest się o co bićwink
    • nowel1 Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 13:59
      Brzmi jak akt rozpaczy osoby rozczarowanej relacjami w patchworkowej rodzinie...

      Gdybym była facetem, do którego, jak rozumiem, tyrada jest skierowana - poczułambym duż rozdrażnienie lub złość - formą, wydawanymi poleceniami.

      W całym tekście jest chaos - pewnie dla zainteresowanych rzecz jest zrozumiała, ale ja pogubiłam się w Dawidach, Maciejach i żonach tego, z którym się bzykasz.

      Moim zdaniem, to nie zadziała.
      • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 14:13
        nie, no, może własnie pani się wściekła na pana i daje mu to dobitnie do zrozumienia - znaczy, stawia granice tam, gdzie powinny być w jej odczuciu

        ale rzeczywiście, traktowanie dzieci jako zła koniecznego moim zdaniem skresla partnera (niezaleznie czy to pani nei lubi dzieci pana, czy pan nie lubi dzieci pani)
    • triss_merigold6 Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 13:59
      Ale o co w ogóle kaman?
    • kruche_ciacho Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 14:04
      "nieuczciwosc i moje dzieci jako zlo konieczne" to dwie zasadnicze sprawy ktore sprawilyby ze juz dawno by mnie tam nie bylo przy panie X
      • sonia_30 Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 14:11
        I sądzisz, że ten elaborat cokolwiek zmieni?
        • yoma Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 14:35
          Elaborat może (nie musi) coś zmienić a) przy dobrej woli obu stron, b) jeśli coś wyjaśnia. Ten IMHO zaciemnia.
    • anoraak Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 14:29
      Przeczytałam Twój wątek na innym forum i z jednej strony Ci współczuję a z drugiej
      to myślę, że naprawdę popełniłaś błąd wiążąc się z takim facetem. Kredyt na 30 lat na mieszkanie żeby dzieciom było lepiej....z takim ojczymem ? Który chce tylko, żeby bachory mu głowy nie zawracały. Od takich facetów się ucieka gdzie pieprz rośnie, nie wspominając już o jego zdradach. Chyba coś nie tak z Twoim poczuciem własnej wartości, idź na terapię, bo z jakiegoś powodu karasz siebie takimi nietrafionymi wyborami i niestety przy okazji cierpią na tym Twoje dzieci.
      • kruche_ciacho Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 14:32
        na jakim forum to bylo? bo widze ze tam wiecej informacji a jakos mnie zaciekawilo
        • anoraak Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 14:34
          tu:
          forum.gazeta.pl/forum/w,1193,145592789,145592789,dziwny_zwiazek_dlugo_w_chooj.html
          szkoda mi dzieci, szkoda mi Zuzu, nie wiem co tu ratować.
          koniecznie terapia, bo zmienić można tylko siebie, Pana już raczej marne szanse.
          • yoma Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 14:38
            Jaka terapia? Chyba żeby do przedszkola cofnąć i uczyć życia od nowa.
            • anoraak Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 14:40
              Terapia, żeby zrozumieć czemu ma się tak zerowy szacunek do siebie samego.
              Nie jestem zwolenniczką terapii, ale czasami są one niektórym niezbędne.
          • triss_merigold6 Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 14:44
            Obrzydliwe. Taka głupota budzi niesmak zamiast współczucia.
            • nowel1 Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 14:48
              We mnie budzi współczucie.
              Ale nie potrafię nic poradzić, poza likwidacją mieszkania, kredytu i braniem nóg za pas razem z dziećmi.
              • triss_merigold6 Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 14:52
                Mogę wykrzesać współczucie li tylko dla dzieci, dla dorosłych bohaterów tej bajki nie.
          • kruche_ciacho ojej, rzeczywiscie 08.07.13, 14:54
            huj.nia z grzybnia uncertain
            • blue_ania37 Re: ojej, rzeczywiscie 08.07.13, 17:24
              Ja bym zrobiła badania w kierunku chorób wenerycznych, autentycznie.
          • yoma Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 22:03
            He

            wzięło i wyosłowało.
    • mayenna Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 19:16
      Przeczytałam ten drugi wątek. Bardzo trudna sytuacja, ale na pewno nie bez wyjścia. Tylko moim zdaniem ty jeszcze nie wiesz czego chcesz. Nadal liczysz, że on się jakimś cudem zmieni....Nie zmieni się.
    • damodia Re: dlugie w cholerę ;) 08.07.13, 22:03
      > Po siedem:
      > Kocham Ciebie i moje dzieci, lubię Twojego syna i mam z Nim dobry kontakt. Bar
      > dzo życzyłabym nam, żeby to mieszkanie oraz wszystkie plany i pieniądze nie pos
      > zły wniwecz, bo nie umiemy się porozumieć.
      > W życiu trzeba mieć jakiś punkt oparcia. Bardzo chciałabym, żeby dla mnie i mo
      > ich dzieci był to w dalszym ciągu obecny dom.


      że co przepraszam?
      przecież ten facet pieniądze wyda na dziwki i kochanki a Tobie co najwyżej zostawi długi do spłaty i znerwicowane dzieci ciągłym ich poniżaniem
      opamiętaj się kobieto i bierz nogi za pas a nie brnij w to jak ślepa!


      > Szkoda życia mojego i moich dzieci na to, żeby przez kolejne lata den
      > erwować się, utyskiwać, marudzić oraz być nieszczęśliwą…Jednak wbrew tem
      > u chcę świadomie kontynuować związek z Tobą, ponieważ uważam, że póki się napra
      > wdę kochamy stać nas na to, żeby wyjść z największych kryzysów.

      ależ to nie jest kryzys!!!!!! to jest norma dla tego faceta. to jego codzienność a tym samym i Twoja bo chcesz w to brnąć. i to kosztem swoich własnych dzieci wszystko dla takiego faceta?? facet się poczuł pewnie, bo kolejny raz odpuściłaś zdrady, a do tego upupiłaś się kredytem i jesteś zależna także od niego, i już on zadba o to, żebyś nie miała kasy by się od niego uwolnić.

      Ludzką rzeczą jest błądzić a głupców trwać w błędzie.
      Biedne dzieci...
    • luciva Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 10:35
      Zuzu, skoro napisałaś tego posta, zwłaszcza na tamtym forum, to już wiesz, że coś nie gra. To dobrze.
      Najtrudniejsze jest uświadomienie sobie rzeczywistości i podjęcie decyzji - co dalej.
      Na początek idź do psychologa, może nie na terapię, ale na spotkanie, dwa, aby móc pogadać z kimś neutralnym, kto rozumie emocje - to pozwala na spojrzenie na sprawę z boku, jakbyś patrzyła na kłopoty koleżanki.
      Nie ustalaj zasad życia w sklejanej rodzinie.
      Wg mnie, gdyby facet chciał stworzyć rodzinę z Tobą, bardzo dbałby o kontakty z dziecmi, a nawet gdyby było coś nie halo, to prosiłby Ciebie o pomoc, a z Twego opisu wygląda, jakby miał to w d......
      Chcesz być z człowiekiem, który ma w d...Twoje dzieci? Przecież bycie z nim, lub nie, mieszkanie lub nie wpływa kolosalnie na jakość ich życia i całą przyszłość!!
      Jakie są jego relacje z własnym synem? Jak wyglądają wzajemne stosunki, gdy są wszystkie dzieci - i Twoje i jego?
      Twoje dzieci są malutkie, a pomyśl, jeśli on ma teraz taki stosunek do nich, co będzie gdy będą miały 13-16 lat - masakryczny wiek, trudny, wymagający cierpliwości i rozumienia?
      Nie przejmuj się słowami krytyki, każdy ma prawo popełnić błąd, nawet drugi raz, zabrnąć w jakąś głupotę - tak to jest gdy są emocje, zakochanie, itd.
      Naturalne jest też to, że bardzo chciałaś mieć rodzinę, nie być sama - stąd mieszkanie, kredyt.
      Ale już wiesz, że nie jest ok.
      Chyba na Twoim miejscu - bo piszesz, że najchętniej wyprowadziłabyś się, a więc już wiesz (choćby podświadomie) co robić - sprzedałabym mieszkanie, spłaciła kredyt. Poradzisz sobie, na pewno.
      • triss_merigold6 Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 10:51
        Wiesz, emocje to bardzo piękna rzecz, ale wciąganie w układ dzieci i wiązanie się kredytem z mocno felernym gościem nie powinno być usprawiedliwiane emocjami. Zakochanie też fajowe, odmładza niewątpliwie, ale po co od razu próbować tworzyć jakiś dziwaczny patchwork?
        • luciva Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 11:21
          A pewnie, pewnie, tylko skoro już się to wydarzyło, to po co nad tym dywagować? Po co rozkminiać - a trzeba było, a Ty głupia, nie pomyślałaś...... Po co?
          Teraz trzeba szukać rozwiązania, co dalej, dalej, a nie wstecz.
          • triss_merigold6 Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 11:23
            A tam, rozwiązania. Pani będzie tak sobie jęczeć, w kredyt i wspólne mieszkanie już wtopiła. Naprawdę sądzisz, że teraz łatwo będzie sprzedać mieszkanie obciążone kredytem na 30 lat? Poza tym pan może się nie zgadzać.
            Zawsze jest nadzieja, że pan się sam wymiksuje, bo jakaś kolejna go przytuli.
            • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 12:43
              przecież mieszkanie obciązone kredytem równie łatwo sprzedać, jak nieobciążone

              kredyt akurat nie ma znaczenia, tyle, że kasy do podziału po sprzedazy mniej, bo w pierwszej kolejności notariusz dba o to, żeby kredyt został spłacony z pieniędzy za mieszkanie, dopiero potem własciciele
              • sonia_30 Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 16:40
                Naprawdę??? A to ciekawostka.. A jak kredyt jest wyższy niż możliwa aktualnie do uzyskania cena sprzedaży? Rynek mieszkaniowy ma się słabo, ceny w ubiegłym roku pikowały w dół, poza tym trzeba uwzględnić prowizję od wcześniejszej spłaty kredytu lub konieczność uzyskania zgody banku na przejęcie długu (proste nie jest).
                • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 18:22
                  o, to wzięłam udział w "ciekawostce" smile
                  co jeszcze większą ciekawostką, i jako sprzedająca nieruchomość obciążoną kredytem, i jako kupująca później podobną nieruchomość smile

                  ależ mam życie pełne ciekawostek, no, no smile

                  A serio - zdarza się i tak, jak piszesz. Znam tylko jeden taki pechowy przypadek. Możliwe, że żyję w nieświadomości, co z kolei jest spowodowane moimi doświadczeniami na rynku nieruchomości - opisanymi wyżej. Myślę, że internet pomieści i moje doświadczenia, i Twoje, dlatego zamiast wzbudzać bezsensowne licytowanie się, czyja racja większ,a warto opisać swoje doświadczenia. I już smile
                  • sonia_30 Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 19:55
                    Ależ ja się nie licytuję, tylko wyraziłam zdumienie, że równie łatwo. Mając do wyboru dwie bardzo porównywalne oferty, z czego jedna bez obciążeń, druga z hipoteką, wybrałabym jednak tę pierwszą.. ale to może z racji doświadczeń, bo wystarczająco wiele znam przypadków kombinacji różnych przy tego typu transakcjach.
                    • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 22:43
                      a jakie masz doświadczenia z kombinacjami przy płaceniu za nieruchomość obciążoną hipoteką? przecież notariusz, jak nie ma poświadczenia spłaty hipoteki i nie obejrzy zapisów w księdze wieczystej dotyczących hipotek czy zobowiązań, to nie sporządza aktu notarialnego.
                      teraz to się zaciekawiłam mocno, dawaj
    • fotm Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 10:55
      Boziu, Zuzu Ty nie pisz tu elaboratów tylko spierniczaj stamtąd. Kredyt to naprawdę nie jest problem, sama to przerabiałam. Pomyśl o swoich dzieciach. Nigdy bym nie pozwoliła tak traktować komuś mojego sad((. De facto po rozwodzie zachowanie wobec mojego syna było dla mnie podstawą do zaczęcia czegokolwiek od nowa.
    • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 12:52
      dobra, Zuzu, przeczytałam drugi Twój wątek i nie wytrzymałam przy ustawianiu do kąta 2,5 latka i tym, że obecny gnój, z którym się związałas, nie jest w stanie do dziecka ręki wyciągnąć

      brnij w to w upojeniu, w końcu złapałaś chłopa
      - i ok, może ot dla Ciebie wielka, dozgonna miłośc, pęłna ekscytacji i szalona, cudowna i z adrenalinką - to ekstra!

      ale oddaj swoje dzieci w opiekę ich ojcu, Ty będziesz miała szał ciał i miłość, a one może spokój

      bo przy Was tego nie zaznają, już nie mówiąc o miłości, takeij wiesz, z przekonaniem, że są WAŻNE dla swojej rodziny czy dla swojej mamy

      baby są jednak głupie, serio - i nie naiwne, łatwowierne, kochające, nie w stylu sarenki przerażonej okrucieństwem świata - ale tak pospolicie, głupio bezmyślne i nieodpowiedzialne
      • inna_nowa_ja Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 13:26
        Ano właśnie Lampko, jak to jest że sa kobiety dla których facet to bóg, dla których facet stanowi sens życia i bycia byle by był.
        Mi w takich historiach zawsze najbardziej żal mi dzieci. Jeżeli ja kiedyś bym kogos spotkała i się zakochała ale ten ktoś byłby draniem dla moich dzieci dostałby kopa w dupe.
        Nie mówię że obcy pan czy obca pani ma kochać nieswoje dzieci ale szacunek, nić sympatii dla zdrowych stosunków w rodzinie jest nieodzownym elementem.
        Zuzu, może przemyśl oddanie dzieci ocju bo myślę, że najtragiczniejsze jest to, że one wiedzą, że dla Ciebie liczy sie On, jeny masz malutkie dzieci które Cię potrzebują i niczego nie rozumieją. Opamiętaj się kobieto.
        • inna_nowa_ja Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 13:29
          i kurde jesteś mój rocznik a podejście jak u 22 letniej gówniary. Ogarnij się
          • mayenna Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 14:41
            inna_nowa_ja napisała:

            > i kurde jesteś mój rocznik a podejście jak u 22 letniej gówniary. Ogarnij się

            Inna, ty tez miałaś bardzo nieciekawe małżeństwo. Powiedzenie innej kobiecie: ogarnij się w momencie kryzysu jest dobijaniem jej. Po co? Moze lepiej podpowiedz coś konstruktywnego?
            • inna_nowa_ja Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 15:24
              Mayenna miałam nieciekawe małżeństwo dlatego nie pcham sie bezmyślnie w związki z nowymi potencjalnymi "przyszywanymi" tatusiami. Autorka ma malutkie dzieci, pozwala aby obcy facet je sobie ustawiał. Chyba dobrze przeczytałam że te dzieci to nie jego a on sam ma swoje dziecko.
              Dlatego dla ich dobra powinna się ogarnąć.
              • mayenna Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 15:50
                A możesz mi literalnie napisać co to znaczy "się ogarnąć"? To że ty czegoś nie robisz, nie oznacza, że nasza autorka nie ma prawa popełnić swoich błędów i dorastać swoim tempem. Taka postawa: ja nie tobie to ona tez nie musi/nie powinna jest postawą dla mnie bardzo niefajną, w podnoszącą tylko swoje ego. Ona ma dwoje małych dzieci i nie potrzeba jej krytyki a wsparcia, podsunięcie mozliwości rozwiązania sytuacji. Ona oceniaczy w realu bezie miała aż nadto.
                • altz Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 16:06
                  mayenna napisała:
                  > A możesz mi literalnie napisać co to znaczy "się ogarnąć"?
                  Dla mnie to jest elegancka forma na powiedzenie komuś:
                  "wypier... razem ze swoimi problemami".
                  • inna_nowa_ja Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 16:25
                    Ta, jasne Mayenna powinno się ją po główce pogłaskać i powiedzieć, nie martw się wszystko się jakoś ułoży. Gdzie ja przepraszam ją kopię i dołuję? Niech się dorosła kobieta nie wozi z panem który ma w dupie jej dzieci, jedno 2,5 roku drugie 5 lat, a ona martwi się najbardziej o związek z panem i wybacza mu wszystko jak leci.
                    Alt : ogarnąć sie nie oznacza wypierdalaj, ogarnąć się to podjęcie konkretnych decyzji a nie regulamin dla pożal się boże dorosłego faceta, który jej dzieci po kątach rozstawia.
                    • altz Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 18:43
                      nna_nowa_ja napisała:
                      > Alt : ogarnąć sie nie oznacza wypierdalaj, ogarnąć się to podjęcie konkretnych
                      > decyzji a nie regulamin dla pożal się boże dorosłego faceta, który jej dzieci p
                      > o kątach rozstawia.

                      Bywa stosowane zamiennie. Wiem to z praktyki, któraś mądra tak o mnie napisała, kontekst zrozumiałem. smile
            • sonia_30 Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 17:24
              Eno Mayenna bez przesady.. panna lat 30 z hakiem, z dwójką małych dzieci, nie zdążywszy się rozwieść pakuje się radośnie w związek z jeszcze żonatym panem z jednym dzieckiem, który musztruje i rozstawia po kątach jej dzieci. Po 1,5 roku, uświadomiwszy sobie nareszcie, że tkwi po uszy w błocie (dzieci traktowane fatalnie, zdrady, ściemy), płodzi elaborat (kupy się nietrzymający) z zasadami określającymi wspólne bycie razem i konkluzją "Uważam, że przy odrobinie wysiłku z obu stron jesteśmy w stanie żyć godnie, uczciwie z szacunkiem miłością, a nawet się czegoś dorobić".
              Wolę myśleć że ta panna to troll pospolity, bo świadomość że mając 35 wiosen, można być tak nieskażonym myśleniem, jest dla mnie ciężka do strawienia.
        • mayenna Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 14:39
          A ja nie rozumiem tego braku wymagania odnosnie miłości nie swoich dzieci? To matkę można kochać, a dziecka nie? Tym bardziej, że miłość za miłość i cudze dzieci mogą być własnymi.
          • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 14:56
            o, to to
            jak sie czuje dziecko w domu, gdzie pojawił się nowy tata/nowa mama i dziecko czuje - bo czuje - że nie jest kochane? otóż marzy, by z tego domu zwiac jak najprędzej, bo da się życ, niby niczego może nawet nei brakuje - poza tym, co najwazniejsze, miłością, na którą - juz na wstępie dziecko dostaje przekaz - nie zasłużyło, tak po prostu

            to taka patchworkowa rodzina to patologia po prostu

            w patchworkowej rodzinie się wychowałam, nie wyobrażam sobie chłodu emocjonalnego w domu pod moim adresem
            • altz Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 15:46
              lampka_witoszowska napisała:
              > jak sie czuje dziecko w domu, gdzie pojawił się nowy tata/nowa mama i dziecko c
              > zuje - bo czuje - że nie jest kochane?

              Od razu kochane...
              W przeciętnych rodzinach dzieci nie są kochane, może w połowie z nich.
              Myślę, że wystarczy życzliwość, sympatia przyjacielskie zachowania, akceptacja, a miłość nie jest konieczna.
              Chłód emocjonalny to już jest wrogość.
              • mayenna Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 15:55
                altz napisał:


                > W przeciętnych rodzinach dzieci nie są kochane, może w połowie z nich.
                Tak? a masz na to jakieś badania?
                Można się spierać nad tym jak konkretna osoba rozumie miłość, ale rodzice deklarują ją, wsparcie, własnym dzieciom, śmiem twierdzić, że w większości rodzin.
                • altz Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 16:09
                  mayenna napisała:
                  > Tak? a masz na to jakieś badania?
                  > Można się spierać nad tym jak konkretna osoba rozumie miłość, ale rodzice dekla
                  > rują ją, wsparcie, własnym dzieciom, śmiem twierdzić, że w większości rodzin.
                  Badań nie mam, ale mam obserwacje.
                  Sam mam takich rodziców, którzy nie lubią dzieci, a zdecydowali, nie wiedzieć po co? smile
          • lesnik5 Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 15:03
            A które to kobiety kochają dzieci swojego partnera z byłego związku?
            • altz Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 15:49
              esnik5 napisał:
              > A które to kobiety kochają dzieci swojego partnera z byłego związku?
              Wszystkie! Do czasu, aż się pojawi wspólne dziecko. wink
              Wydaje mi się, że kobietom to dużo gorzej wychodzi, niż mężczyznom. Może dlatego, że w swoich zachowaniach są bardziej pierwotne? Nie wiem, ale coś takiego zauważam, wiele razy się nad tym zastanawiałem.
              • mayenna Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 15:53
                altz napisał:


                > Wydaje mi się, że kobietom to dużo gorzej wychodzi, niż mężczyznom. Może dlateg
                > o, że w swoich zachowaniach są bardziej pierwotne? Nie wiem, ale coś takiego za
                > uważam, wiele razy się nad tym zastanawiałem.

                No a ja zauważam odwrotnie: to mężczyzna "zagryza" potomstwo rywala. Na tym forum zresztą były świetne wątki na ten temat.
              • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 16:38
                a mnie się wydaje, że człowieczeństwo i bycie ludzkim nie zalezy od płci

                zaś pierwotnymi instynktami mężczyźni tak dużo sobie tłumaczą i wybaczają, że dowcipnie potem brzmi twierdzenie, że kobiety to bardziej smile

                albo typowe odbijanie piłeczki przez leśnika - która kobieta pokocha dzieci swojego mężczyny? i co? któraś napisze o sobie? tak łatwo będzie to zakwestionować smile

                (to głupie nastawienie, zwalczać przeciwną płeć bo ma się traumę po swoim nieudanym związku - ile można się tym zajmować na forum, ciągle i ciągle? to nudne, jakaś ewolucja może?)
                • lesnik5 Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 16:42

                  > (to głupie nastawienie, zwalczać przeciwną płeć bo ma się traumę po swoim nieud
                  > anym związku - ile można się tym zajmować na forum, ciągle i ciągle? to nudne,
                  > jakaś ewolucja może?)
                  >

                  Nikogo nie zwalczam, ja uwielbiam kobiety.

                  Ale tylko te mądre i inteligentne. Głupich nie lubię, mężczyzn głupich zresztą też.


                  • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 18:17
                    dziwnym objawem uwielbienia jest wątpliwość, czy jakaś kobieta jest w stanie obdarzyć miłością dziecko kochanego mężczyzny

                    ale - każdy ma swoją definicję "uwielbiania", jak widać
                    • lesnik5 Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 21:31
                      Nie jakaś, tylko czy jest to aż tak powszechna cecha. No umówmy się, nie jest.

                      Tak, ja mam własne definicje wszystkiego.

                      • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 22:31
                        z definicją - to tak jak każdy
                        tyle, że jak uznasz, że świat jest stworzony wedle Twojego pomysłu, to nie pogadasz, nie rozwiniesz się i będziesz nadal takim zgryźliwym tetrykiem

                        a po co?

                        z miłością do dzieci - nie wiem, czyto powszechne - dla mnie naturalne, a nie jestem matką Teresą

                        to może jednak powszechne? nie zastanawiam się jednak zbyt często nad powszechnością jakiegoś zjawiska, bardziej, jak ja siebie bym chciała widzieć w konkretnej sytuacji
                        • lesnik5 Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 23:25
                          Bzdury opowiadasz.

                          Jeśli Twoje własne dziecko zabije innego człowieka i pójdzie siedzieć na 25 lat, to będziesz je odwiedzać co miesiąc. Dlaczego? Dlatego, że to Twoje dziecko - to jest jedyny i wystarczający powód. I to jest właśnie miłość.

                          Jeśli to samo zrobi dziecko Twojego partnera to po maksymalnie roku ci się odechce. Dlaczego? Bo to w sumie nie Twoje dziecko.


                          I to jest właśnie różnica między miłością a nie miłością.

                          • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 07:41
                            ale to Twoja subiektywna ocena, czy opowiadam bzdury, więc śpię spokojnie smile
                            moim zdaniem dużo mniejsze niż Twoja smutna próba zdefiniowania miłości na drastycznym przykładzie - nie za bardzo rozkręciłeś się w tematach walk, agresji czy konfliktów z prawem? bo agresja az kipi z Twoich wpisów
                            Twoja rzecz w sumie, tylko - bez sensu

                            czy jesli wyciągam dziecko niemojego z zagrożenia zła oceną z angielskiego czy chemii - to się liczy? czy mam ją namawiac już na morderstwo z premedytacją, żeby sprawdzić, czy mając kilkulatkę na stanie będę odwiedzała "pasierbicę" w wyznaczonym przez Ciebie terminie?
                            a może jak dziecko ci mówi: najbardziej lubię z toba rozmawiać, bo Ty traktujesz mnei serio, jak dorosłą - to jakiś dowód otrzymywanej miłości?

                            czy może jednak fakt, że bardziej kocham dziecko, które urodziłam, świadczy o tym, że nie kocham "pasierbicy"?

                            i dlaczego ciągle ludziom wydaje się, że moga zmierzyć i ocenić czyjes uczucia? czy to już brak pokory, czy jeszcze tylko niemądre zarozumialstwo?
                            • lesnik5 Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 09:05
                              lampka_witoszowska napisała:

                              > nie za bardzo rozkręciłeś się w tematach walk, agresji cz
                              > y konfliktów z prawem? bo agresja az kipi z Twoich wpisów
                              > Twoja rzecz w sumie, tylko - bez sensu

                              Nie, wszystko jest w porządku.

                              >
                              > czy jesli wyciągam dziecko niemojego z zagrożenia zła oceną z angielskiego czy
                              > chemii - to się liczy? czy mam ją namawiac już na morderstwo z premedytacją, że
                              > by sprawdzić, czy mając kilkulatkę na stanie będę odwiedzała "pasierbicę" w wyz
                              > naczonym przez Ciebie terminie?

                              No, jeśli to już dla Ciebie jest miłość, no to niech tak będzie.

                              > a może jak dziecko ci mówi: najbardziej lubię z toba rozmawiać, bo Ty traktujes
                              > z mnei serio, jak dorosłą - to jakiś dowód otrzymywanej miłości?

                              To akurat jest dziwny przykład. Dlaczego w ogóle dziecko powinno się cieszyć z tego, że ktoś traktuje je jak dorosłe? Jeszcze się nabędzie tym dorosłym w życiu.

                              > i dlaczego ciągle ludziom wydaje się, że moga zmierzyć i ocenić czyjes uczucia?
                              > czy to już brak pokory, czy jeszcze tylko niemądre zarozumialstwo?

                              No cóż, pokora i skromność nigdy nie były moimi mocnymi stronami.

                              Wdając się z kimś w dyskusję ryzykujesz, że Twoje poglądy zostaną ocenione. Musisz być też przygotowana na to, że nie wszyscy mają takie jak Ty.


                              • altz Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 09:33
                                lesnik5 napisał:
                                > Dlaczego w ogóle dziecko powinno się cieszyć z tego, że ktoś traktuje je jak dorosłe?
                                > Jeszcze się nabędzie tym dorosłym w życiu.

                                Ja też tak robię, nawet z bardzo małym dzieckiem. To nie chodzi o to, że się traktuje dziecko jak dorosłe, ale traktuje bardzo serio (poza zabawą). Rozmawia się z dzieckiem, bierze pod uwagę potrzeby, emocje i opinię dziecka itd.
                                Mam czasami problem z dziećmi z rodzin patologicznych, ale to dlatego, że dzieci tego nie znają i boją się poważnego traktowania, wolą "inne metody" rozwiązywania konfliktów i domagania się czegoś.
                                • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 10:12
                                  otóż to
                              • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 10:11
                                to ocenianie zawsze mnie zadziwia, jak uporczywe taplanie się w smrodku przesżłości czy patrzenie na płeć przeciwną przez pryzmat tylko i wyłącznie byłej żony

                                i jakoś nie mam zamiaru być przygotowana, że trafię na kogoś, kto odczuwa kilkusekundową błogość stawiając się w pozycji osoby, która ma prawo oceniać - czyli usiłuje patrzeć z góry, szczycąc się brakiem skromności (no, w sumei czymś trzeba wink )
                                - za to włącza mi się automatem współczucie
                                • lesnik5 Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 10:59
                                  A jak sama oceniasz innych, to też odczuwasz tą błogość, czy nie?
                                  • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 11:19
                                    a jestes pewnien, że oceniam?
                                    • lesnik5 Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 11:24
                                      tak
                                      • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 14:38
                                        lubię to smile
                          • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 07:42
                            i jeszcze: dziecko partnera nigdy nie jest Twoim dzieckiem

                            pomimo to można je kochać
                            • lesnik5 Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 09:10
                              lampka_witoszowska napisała:

                              > i jeszcze: dziecko partnera nigdy nie jest Twoim dzieckiem
                              >
                              > pomimo to można je kochać
                              >

                              Można można, ale jeśli to szczere uczucie, to buduje się w czasie i trwa. A nie o tym tutaj rozmawialiśmy, tylko o automatycznej "miłości w pakiecie". I o tym, że *podobno* wszystkie kobiety automatycznie z miłością do partnera nabywają też miłość do jego poprzednich dzieci. Co oczywiście nie jest prawdą.

                              To tak dla przypomnienia.
                              • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 10:13
                                dla przypomnienia czego, skoro dopiero teraz uściśliłeś?
                                • lesnik5 Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 11:00
                                  Tego co jest w wątku od którego się zaczęły komentarze?
                                  • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 11:18
                                    no, własnie nei bardzo - komentowałam Twój wpis, nie cały wątek - i o tym dyskutujemy

                                    tak dla przypomnienia smile
                                    • lesnik5 Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 11:25
                                      No a mój wpis był komentarzem do innego komentarza i ten wlaśnie komentarz jest komentarzem źródłowym.
                                      • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 14:40
                                        cóż, nie może być komentarzem źródłowym, skoro komentarzem źródłowym jest Twój komentarz komentujący rzekomą niemożliwość kochania dziecka przez kolejną kobietę tatusia

                                        ale to dla uściślenia, ofkors smile
                                        • lesnik5 Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 14:52
                                          Nie jestem pewien, ale chyba źle zinterpretowałaś to co napisałem.
                                          • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 14:56
                                            możliwe. poproszę więc o prawidłową interpretację, bym mogla się do niej odnieśc smile
                                        • yoma Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 15:46
                                          Ja się nie wtrącam, ale ja się zgubiłam...

                                          big_grin
                          • nowel1 Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 09:11
                            lesnik5 napisał:


                            >
                            > I to jest właśnie różnica między miłością a nie miłością.

                            Za bardzo upraszczasz.
                            Miłość ma tysiąc pięćset odmian, odcieni, występuje z różną siłą.
                            "love is all around" smile Tylko trzeba ją dostrzegać.
                            To, co piszesz, o dziecku odwiedzanym do końca świata w więzieniu - to miłość bezwarunkowa, tak naprawdę tylko dla własnych dzieci zarezerwowana. Co absolutnie nie znaczy, że miłość pod inną postacią występować nie może.
                • altz Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 18:47
                  ampka_witoszowska napisała:
                  > albo typowe odbijanie piłeczki przez leśnika - która kobieta pokocha dzieci swo
                  > jego mężczyny? i co? któraś napisze o sobie? tak łatwo będzie to zakwestionowa
                  > ć smile

                  Ja też to zauważyłem, że kobiety, jeśli już mają własne dzieci, to dzieci partnera potrafią uwierać. Wystarczy rozejrzeć się po całym forum gazety, wisi trochę takich postów nawet teraz.
                  Znam panów, którzy mają partnerki po wielu nieudanych związkach i jakoś nie narzekają, chociaż mają w domu dzieci po czterech panach i po sobie. smile
                  Jakoś sobie nie wyobrażam aż tak tolerancyjnej i życzliwej kobiety, a trochę świata już widziałem.
                  • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 22:33
                    oj tam, robi się tradycyjnie - panowie na wszelki wypadek narzekają na panie, bo mamy światły przykład forum i im się nie wydaje
            • mayenna Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 15:51
              lesnik5 napisał:

              > A które to kobiety kochają dzieci swojego partnera z byłego związku?
              Wygląda na to, że ja szybciej pokocham obce mi dziecko niż jakiegoś panasmile
    • nowel1 Re: dlugie w cholerę ;) 09.07.13, 21:24
      Słuchajcie, chyba bijemy pianę w tym wątku.
      Zuzu albo jest trollem, albo chichocze z naszego zaangażowania gdzieś w kącie - nie odezwała się ani razu smile
      • yoma Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 13:29
        Nie szkodzi. Jak zwykle bywa w takich przypadkach, dyskusja skręciła na sprawy ważne dla dyskutujących smile
        • lampka_witoszowska Re: dlugie w cholerę ;) 10.07.13, 14:41
          a troll może się pośmiał, juz mu przeszło, udziału w rozmowie nei bierze, i to my mamy radochę smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka