zuzu1978
08.07.13, 12:51
Zasady życia w naszej posklejanej rodzinie, które każdemu pozwolą żyć normalnie, czuć się bezpiecznie i zaspokoją jego potrzeby . Zasady wprowadzam z dniem dzisiejszym JA ponieważ jestem osobą najbardziej zaangażowaną uczuciowo, w największą ilość osób, łączącą wszystko w całość.
Zasady zostały przedstawione moim dzieciom i Tobie. One na nie przystały.
Po Raz:
Wymagam szacunku we wzajemnych stosunkach. Przez szacunek rozumiem: niewyśmiewanie, mówienie normalnym, łagodnym tonem(chyba, że sytuacja wymaga interwencji), dostępność i chęć pomocy, jeśli zostanie się o to poproszonym, lub sytuacja bardzo tego wymaga.
Po dwa:
Dzieci mają obowiązki i są zobowiązane pod groźba kary wywiązywać się z nich. Do obowiązków dzieci należą:
- sprzątanie pokoju
- sprzątanie łóżka
- odrabianie lekcji
- dbanie o zabawki i inne swoje dobra
- odnoszenie naczyń oraz sztućców do zlewu
- używanie zwrotów grzecznościowych w stosunku do innych osób
- o tym , czy przykryję dziecko w nocy, także Twoje, czy w ogóle do niego wstanę, decyduje tylko i wyłącznie JA. Ty spisz i nigdy o taka pomoc nie byłeś i nie będziesz proszony. To, czy się wyśpię jest moja indywidualna sprawą. Jeśli imprezujemy, gadamy bądź bzykamy się do późna, jestem również niewyspana, z ta różnica, że wtedy moje niewyspanie Tobie wisi
Po trzy:
Nie wymagam obopólnej miłości.
Po cztery:
Wymagam wystarczającego zainteresowania. Przez frazę” minimalne zainteresowanie” rozumiem, że :
- wiecie, że żyjecie
- wiecie, gdzie przebywacie i mniej więcej o której wrócicie
- wiecie gdzie pracujecie, uczycie się, kto należy do Waszych rodzin
- Wiesz jaki aktualnie jest stan zdrowia moich dzieci
- wykazujesz zainteresowanie osiągnięciami, sukcesami, ale również większymi problemami lub co nie daj boże tarapatami
- inne smutki, problemy, płacze, rozwiązuję JA
- w razie potrzeby pomagasz przy lekcjach
- nie wymagam przytulania, dotykania, mówienia zdrobniale, czułości
Po pięć:
Ja sama radzę sobie z jakimikolwiek wyrzutami sumienia, problemami dotyczącymi Macieja oraz relacji dzieci z Nim. Wolno mi natomiast o nich powiedzieć, wyżalić się, bez obciążania domowników.
Po sześć:
- od Dawida wymagam szacunku do swoich dzieci (co ma działać oczywiście w obie strony), nie robienia Im uwag i nie pouczania Ich. Toleruję fakt, że posiada więcej rzeczy materialnych oraz w związku z tym więcej możliwości , że 400 złotych wydaje na grę komputerowa, a mi ledwo starcza na odwiedziny w ZOO… Wymagam natomiast szacunku i niewywyższania się, ponieważ kiedy przestanę tolerować takie zachowanie, wtedy, zapewniam, będzie bardzo niesympatycznie. To 1 i ostatnie ostrzeżenie.
- sprawy wychowania Waszego syna, wprowadzania wszelkich zmian w funkcjonowaniu w naszym domu są tylko i wyłącznie Waszą sprawą. Ja się nie wtrącam, nie przeprowadzam rozmów oraz nie pouczam. Od tego jesteś przede wszystkim Ty i Twoja żona.
Po siedem:
Kocham Ciebie i moje dzieci, lubię Twojego syna i mam z Nim dobry kontakt. Bardzo życzyłabym nam, żeby to mieszkanie oraz wszystkie plany i pieniądze nie poszły wniwecz, bo nie umiemy się porozumieć.
W życiu trzeba mieć jakiś punkt oparcia. Bardzo chciałabym, żeby dla mnie i moich dzieci był to w dalszym ciągu obecny dom.
Niestety tak się jakoś poskładało, że nasz punkt zaczepienia jest nie dość wytrzymały. Nieuczciwość (i huk klapek z moich oczu), moje dzieci jako zło koniecznie oraz borykanie się z finansami , powinny skłonić mnie ku zgoła innym decyzjom…Szkoda życia mojego i moich dzieci na to, żeby przez kolejne lata denerwować się, utyskiwać, marudzić oraz być nieszczęśliwą…Jednak wbrew temu chcę świadomie kontynuować związek z Tobą, ponieważ uważam, że póki się naprawdę kochamy stać nas na to, żeby wyjść z największych kryzysów. Nie sztuką jest bowiem kolejny raz pierdolnąć drzwiami i spalić za sobą wszystkie mosty. Problemy są problemami i czystej karty już w swoim życiu nie uświadczymy.
Uważam, że przy odrobinie wysiłku z obu stron jesteśmy w stanie żyć godnie, uczciwie z szacunkiem miłością, a nawet się czegoś dorobić . Jednak jak to mądrze napisał kiedyś Boy Żeleński „ bo w tym cały jest ambaras żeby dwoje chciał na raz”