Dodaj do ulubionych

Będziemy próbować

27.11.13, 09:17
Postanowiliśmy, że chcemy spróbować być razem. Ustaliliśmy również konkretnie co, jak i kiedy. Właściwie wyszedł nam taki mały „kalendarz działań” - bo trzeba będzie przygotować i przeorganizować mnóstwo rzeczy, a w tym najwięcej dotyczy mnie i dziecka (przeprowadzka do eksa).
Rozmawialiśmy też o tym, czego każde z nas by chciało, czyli jak to wszystko miałoby wyglądać: różne sprawy, od takich, jak rozkład dnia, podział nowych (zwłaszcza nowych dla eksa) obowiązków, czyli co i kiedy każde z nas może, a kiedy nie może, po takie rzeczy jak to, w jaki sposób będziemy ze sobą rozmawiać, czego będziemy unikać itp.
Cieszę się oczywiście, ale również trochę się boję. To będzie mała rewolucja w naszym życiu (logistyczna także).
Wiem, że to forum rozwodowe, a ja piszę o czymś jakby w odwrotną stronę. Ale trzymajcie kciuki, proszę smile
Obserwuj wątek
    • kruku33 Re: Będziemy próbować 27.11.13, 09:30
      I jak dobrze to słyszeć smile Gratulacje i powodzenia dla Was obojga.
      Komunikacja, plan działań i konstruktywne decyzje - to brzmi bardzo dobrze.

      Powodzenia i trzymam kciuki.
      • anderikka Re: Będziemy próbować 27.11.13, 09:45
        Dziękuję Ci, Kruku smile Oby było też i później czego gratulować...
    • chalsia Re: Będziemy próbować 27.11.13, 09:41
      tak mi to własnie pachniało od dawna smile

      oprócz tych wszystkich ustaleń, o których napisałaś uważam, że koniecznie:
      - nadal powinniście chodzić na terapię - tym razem - na terapię dla par
      - zanim się do niego wprowadzisz ustalić WARTOŚCI życiowe ważne dla Was - każdego z osobna - w tym między innymi kwestię podejscia kazdego z Was do finansów oraz sposób ich zarządzania
      • anderikka Re: Będziemy próbować 27.11.13, 10:09
        Chalsia, do psychologa chodzimy i będziemy chodzić. Tylko teraz będzie to chyba trochę inny charakter terapii (a propos: psycholog błyskawicznie się domyślił, że coś się zmieniło).

        Co do finansów, to właśnie trochę martwią mnie także te sprawy. Chciałabym np. dokładać się u eksa do kosztów utrzymania, oczywiście po połowie. Będę jednak musiała płacić za moje mieszkanie, więc nie będzie to możliwe. Ale to jest kwestia mojej ambicji. Tu następuje z kolei małe zderzenie z ambicją eksa, który, jak mi się wydaje, poczuł się trochę niedoceniony (?), że jemu to nie przeszkadza, a ja jednak chcę.
        Nie wiem na razie, jak tę sprawę rozwiązać, zwłaszcza że zanim puste mieszkanie zacznie wykazywać zniżki z ryczałtów, musi minąć co najmniej pół roku (a to też nie będą zawrotne kwoty). Wynajem - oczywiście na razie - nie wchodzi w grę, muszę mieć swój kąt w każdej chwili, to zasada, której chcę się trzymać.

        Pomyślę o dodatkowym zajęciu, gdy wszystko się poukłada, bo na razie nie da się aż tak wybiegać w przyszłość (trochę patowa sytuacja: wybiegać w przyszłość się nie da, nawet się nie chce, żeby nie zapeszyć, ale też i trzeba myśleć mocno „do przodu”, ufff…wink.
        Nie wiem, jakie jeszcze wartości można / trzeba poustalać.
        • chalsia Re: Będziemy próbować 27.11.13, 10:30
          wykorzystajcie psychologa jako mediatora do ustalenie kwestii związanych z finansami

          skoro u niego utrzymanie domu w pełni - a u Ciebie partnerstwo- to kwestia ambicji - to kompromisem w aktualnej sytuacji jest Twoje dokładanie do wspólnego życia w stopniu proporcjonalnym do Waszych zarobków np. on 2/3, Ty 1/3

          inne kwestie finansowe - niby organizacyjne - ale tak naprawdę związane z wyznawanymi wartościami to np.
          czy macie osobne konta, czy wspólne?
          jak osobne - to upowazniacie się nawzajem?
          a może każdy ma osobne konto tylko własne oraz macie trzecie - wspólne, na które wpłacacie wszystkie potrzebne Wam na życie kwoty np wedle zasady 2/3 on i oboje z niego korzystacie?
          czy kasa na wydatki okolicznościowe np. wakacje też idzie na to 3 konto, czy on będzie "fundował"?
          itp, itd

          > Nie wiem, jakie jeszcze wartości można / trzeba poustalać.
          WARTOSCI jakie są ważne dla Was (tak jak np. ww. kwestia podejścia do utrzymania rodziny)
          np.lojalnośc - jak ważna dla kogo, co konkretnie każda osoba rozumie pod tym pojęciem
          uczciwośc - jak wyżej
          itp itd
          NIESTETY nie da się tematu wartości omówić bez wchodzenia w kwestie drażliwe dla Was - np. sposób okazywania uczuć

          ps a mieszkanie powinnaś wynając czy tak czy siak - ale owszem - może nie od razu
          • anderikka Re: Będziemy próbować 27.11.13, 13:20
            Chalsia, bardzo dziękuję Ci za te konkretne rady.
            Jeśli miałoby być proporcjonalnie, to mój udział byłby obiektywnie za mały, ale spróbuję tu rzeczywiście wypracować jakiś kompromis.

            Uzgodniliśmy, że będzie wspólne konto, ale nie zostało ustalone właśnie to, jaki będzie nasz wkład, tj. ile będziemy na nie co miesiąc wpłacać. Eks, jak wspominałam, nie był zadowolony z mojego podejścia, i powiedział, że wszystkich szczegółów tak czy inaczej nie porozliczamy, i np. powinien mi od grudnia „oddawać”, czyli odliczać jakąś kwotę za to, że mój tata opiekuje się dzieckiem, i czy wydatki na prezenty urodzinowe też mamy z góry ustalać (aluzja do tego, że mam w najbliższym czasie urodziny); spytał też, czy mamy brać paragony, jeśli któreś z nas kupi dziecku na spacerze rogalika nie ze wspólnej kasy (bo do wspólnego konta będziemy mieć karty).

            Myślę jednak, że finanse da się jakoś ustalić. Gorzej z tymi wartościami. Lojalność, uczciwość w związku - ok, rozumiemy to tak samo. Z okazywaniem uczuć oczywiście jest gorzej, chociaż eks chyba pracuje nad tym, by się trochę dostosować. W teorii ma to bardzo dobrze opracowane smile oczywiście zasługa psychologa, z praktyką na razie będzie raczej kiepsko.
            Myślę, że okazywanie uczuć ma chyba wpisane w ostatni punkt schematu dnia, o którym mi mówił, że takiego chce (i jeśli chodzi o czas, taki tylko może zaoferować w tygodniu), czyli: praca, wieczorem powrót do domu, kolacja, seks; zresztą dla mnie akurat nic nowego.

            Tyle że ja przecież też muszę, i próbuję cały czas, obniżać jakieś tam moje oczekiwania w tym drażliwym temacie (okazywania uczuć), poza tym jestem po lekturze o mężczyznach z Marsa i kobietach z Wenus smile
            Podsumowując: nie wiem, jak się ułoży, ale te finanse chciałabym porządnie poukładać, za dobrze pamiętam, jak mnie bolał zarzut eksa dot. kasy, i niewiele zmieniają tu jego wyjaśnienia, że to było rozgoryczenie.
            • xciekawax Re: Będziemy próbować 27.11.13, 15:49
              Jezeli chcesz bardziej zrozumiec psychike meska to zamiast ksiazki o mezczyznach z Marsa przeczytaj sobie to: gleboko polecam, napisana z humorem: a przedewszystkim przez naukowcow.

              lubimyczytac.pl/ksiazka/14580/dlaczego-mezczyzni-nie-sluchaja-a-kobiety-nie-umieja-czytac-map
            • yoma Re: Będziemy próbować 27.11.13, 20:33
              > i np. powinien mi od grudnia „od
              > dawać”, czyli odliczać jakąś kwotę za to, że mój tata opiekuje się dzieck
              > iem, i czy wydatki na prezenty urodzinowe też mamy z góry ustalać (aluzja do te
              > go, że mam w najbliższym czasie urodziny); spytał też, czy mamy brać paragony,
              > jeśli któreś z nas kupi dziecku na spacerze rogalika nie ze wspólnej kasy

              O, bogowie... i ty w to wchodzisz?

              Tak czy inaczej, powodzenia.
              • anderikka Re: Będziemy próbować 27.11.13, 20:53
                Yoma, to przecież była z jego strony ironia; eks nie chce pieniędzy za mieszkanie, nie chce też rozliczeń, uważa, że zaplączemy się w drobiazgi, i to wszystko zepsuje.
                • yoma Re: Będziemy próbować 27.11.13, 21:49
                  No to sorki. Nie tylko ja zwróciłam na to uwagę, więc coś zgrzytnęło - ale jak mówisz, że tak, to tak smile
                  • anderikka Re: Będziemy próbować 28.11.13, 07:14
                    Zgrzytnęło, bo rzeczywiście nieprecyzyjnie się wyraziłam.
                    Co do tych opłat, to problem może być większy, niż myślałam, bo nie możemy się dogadać. Rozmawialiśmy znowu wczoraj w nocy na ten temat. Eks powiedział, że chore jest to rozliczanie, i po pierwsze to on proponuje, żebym przestała łamać sobie tym głowę i myślała raczej o sprawach przeprowadzki, po drugie, jeśli już, to on sam może nawet zrozumieć, owszem, że ja chcę mieć udział w codziennych wydatkach (np. zakupy), ale informuje mnie, że absolutnie nie zgadza się na to, żebym dokładała się do jego mieszkania. Byłoby to wg niego absurdalne, bo będę musiała płacić za swoje, a przeprowadzka jest naszą wspólną decyzją; jeśli kiedyś moje mieszkanie wynajmę, to pomyślimy, ale wtedy tak czy inaczej sytuacja będzie inna, bo to będzie oznaczało, że udało się nam.
                    Wyraźnie widzę, że mu te opłaty jakoś wjeżdżają na ambicję.

                    No i takie mamy problemy Chwilami myślę, że może faktycznie dość tego ustalania, i że już naprawdę będzie lepiej, gdy się przeniosę, będziemy wtedy rozwiązywać konkretne sprawy. A przy okazji może przestanę się bać (co eks też mi zarzuca). Sam twierdzi, że nie boi się, gdyż nie ma sensu martwić się na zapas - no ale ja tak chyba nie potrafię smile
                    • yoma Re: Będziemy próbować 28.11.13, 20:36
                      Dają, to bierz, biją, to uciekaj...

                      Eks (a może raczej mów: obecny in spe?) składa zupełnie przyzwoitą propozycję, skiń uroczo głową i przyjmij. I faktycznie nie martw się na zapas, bo wam się skończy, zanim się zaczęło.

                      Nadal powodzenia smile
                    • chalsia Re: Będziemy próbować 29.11.13, 00:49
                      to on sam może nawet zrozumieć, owszem, że ja chcę mieć udział w codziennych w
                      > ydatkach (np. zakupy), ale informuje mnie, że absolutnie nie zgadza się na to,
                      > żebym dokładała się do jego mieszkania. Byłoby to wg niego absurdalne, bo będę
                      > musiała płacić za swoje, a przeprowadzka jest naszą wspólną decyzją; jeśli kied
                      > yś moje mieszkanie wynajmę, to pomyślimy,

                      sensownie facet gada
                      • yoma Re: Będziemy próbować 29.11.13, 11:09
                        No nie? Dlatego zaprawdę powiadam ci, Anderikka, wyluzuj smile
                        • anderikka Re: Będziemy próbować 29.11.13, 18:34
                          Dziewczyny, dzięki, wyluzuję smile
                          Mój tato uważa podobnie - powiedział, żebym „dała chłopakowi spokój”, skoro zależy mu na roli opiekuna (taty zdaniem on właśnie jakoś tak odbiera kwestię wzięcia na siebie opłat), i żebym nie wymyślała sobie problemów, bo chyba mam co robić smile
                          Tak więc od powrotu z pracy pakuję się.

                          PS. Nie wiem, jak mam inaczej nazywać eksa, w myślach używam imienia, prócz tego najbardziej pasuje mi eks właśnie, bo długo to słowo stosowałam. „Obecny in spe” za długie jest wink
                          • yoma Re: Będziemy próbować 29.11.13, 20:19
                            "Bieżący"? smile
                            • anderikka Re: Będziemy próbować 01.12.13, 19:27
                              „Bieżący” fajne jest, mogę używać na zmianę z eksem smile
                              Zatem jestem już przeprowadzona i (po weekendowym zamieszaniu) zaczynamy codzienność. Sama jestem ciekawa, jak to będzie.

                              PS. W tygodniu ze względu na pracę eksa będziemy przeważnie spotykać się pod wieczór, więc może to ułatwi początki wink
                              • tricolour Jaki - kurza twarz - bieżący? 01.12.13, 19:35
                                Zaraz do ścieku wleci, jak woda, a na jego miejsce pojawi się z rury coś świeższego?

                                Facet ma imię? Ma. Facet na swój status (kolega, narzeczony, kochanek, TATO, prawda - psia mać). Możesz wybierać z normalności.

                                Ale nie. Normalnie być nie może. BIEŻĄCY!
                                • anderikka Re: Jaki - kurza twarz - bieżący? 01.12.13, 19:51
                                  Tricolour, przecież to żartobliwie jest smile
                                  Ale sympatycznie, że masz taką wrażliwość językową wink
                                  • tricolour Ale i lekceważąco... 01.12.13, 19:54
                                    ... że on taki na moment. Że go nie było, teraz jest, ale zaraz zniknie. Tyle to znaczy.

                                    I znaczy też tyle, że nie potrafisz nazwać faceta z którym mieszkasz, z którym masz dziecko.
                                    • anderikka Re: Ale i lekceważąco... 01.12.13, 20:10
                                      tricolour napisał:
                                      > ... że on taki na moment. Że go nie było, teraz jest, ale zaraz zniknie. Tyle t
                                      > o znaczy.

                                      Nie lekceważę go.

                                      > I znaczy też tyle, że nie potrafisz nazwać faceta z którym mieszkasz, z którym
                                      > masz dziecko.

                                      Używam jego imienia, i gdy do niego mówię, i gdy o nim myślę. Uważam, że nazywanie kogoś na forum nie określa całości (stosunku do tej osoby).
                                      Tricolour, staram się uczyć pokory od jakiegoś czasu. W związku z tym próbuję słuchać każdego głosu krytyki. Tu przy Twoim przychodzi mi do głowy tyle, że owszem, mam pewne trudności, ale na użytek forum! Czy to nie jest zasadnicza różnica?
                                    • yoma Re: Ale i lekceważąco... 01.12.13, 20:44
                                      Tri, jeśli już musisz kogoś lać, to lej mnie, bo to ja wymyśliłam smile
                                      • tricolour Nie mogę Cię lać... 01.12.13, 22:18
                                        ... bo ja bardzo lubię się godzić. Nie jestem przekonany, czy chciałabyś się tak godzić ze mną, jak lubię. A najgorzej by już wtedy było gdybyś chciała i lubiła...

                                        tongue_out
                                        • yoma Re: Nie mogę Cię lać... 02.12.13, 09:51
                                          Hmmmm. Jeśli myślisz to, co ja myślę, że myślisz....

                                          tongue_out
    • yoma Re: Będziemy próbować 27.11.13, 11:50
      Powodzenia smile
      • anderikka Re: Będziemy próbować 27.11.13, 13:25
        Bardzo dziękuję! smile
        • kasper254 Re: Będziemy próbować 27.11.13, 13:56
          1.Te wszystkie ustalenia wydają mi się, jakby były ćwiczeniami z logiki, a nie z życia. Jednak to lepsze, aniżeli rozbita rodzina: statek z połamanymi masztami/podartymi żaglami też może wpłynąć do portu.
          2.Ty i Twój mąż przykładacie ogromną wagę do pieniędzy, jakbyście byli referentami w banku, kasjerami, pracującymi obok siebie, którzy patrzą sobie na ręce. Może to tylko moje wrażenie... Koszty prezentu urodzinowego, opieki dziadka nad wnukiem...Z takim podejściem już na wstępie wspólne konto wydaje mi się bombą z odroczonym zapłonem. Wcześniej czy później pytania/wątpliwości/podejrzenia wręcz w kwestiach materialnych doprowadzą do sporów, konfliktów. Jak to dobrze, że ja - z pozycji moich lat - mogę być ponad pewnymi rzeczami i jak to źle, że Wy nie możecie. Byłoby Wam łatwiej. W tej mierze np. młody psycholog jest jak egzorcysta. "Leczy" złudzenia.
          • anderikka Re: Będziemy próbować 27.11.13, 14:27
            To nie mój mąż, tylko eks (nazywam go tu tak, bo z przyzwyczajenia tak mi wygodniej).
            He,he... wiesz, wiele można by powiedzieć o eksie, ale nie to, że przykłada wagę do pieniędzy w takim znaczeniu, jak Ty masz to tutaj na myśli smile prezent urodzinowy i rogalik dla dziecka to była akurat ironia z jego strony.
            Problem rozliczeń jest ważny z powodu zaszłości, chociaż nie tylko. A resztę i tak pokaże życie.
    • xciekawax Re: Będziemy próbować 27.11.13, 15:36
      Moim zdaniem zbyt szybko sie w to pakujesz. Dajcie sobie czasu duzo na odleglosc zanim wejdziecie obydwoje w ta gleboka wode. Co nagle to po diable. Sorry, ale on dopiero dwa miesiace temu dowiedzial sie o byciu ojcem, a teraz juz ma dziewczyne z dzieckiem? Na razie facet dziala na adrenalinie. Jak przyjdzie do niego realia zycia - moze miec do ciebie wielkie wyrzuty, ze byc moze tego nie chce. A ty? Przeciez z jakiegos powodu sie rozstaliscie - i to tak ze nawet o dziecku mu nie powiedzialas. Chcesz wchodzic znowu z to? Tez dzialasz na adrenalinie, dramie, i tego ze cos sie dzieje w Twoim zyciu. Jak emocjie opadna to dopiero zrozumiesz ze 1) byc moze rozstanie bylo celowe i nie warto bylo wracac, a 2) zycie z nim to jednak nie sielanka.

      Pozdrawiam.
      • zmeczona100 Re: Będziemy próbować 27.11.13, 23:11
        No cóż, podpisuję się pod tym.
        Ale cuda się ponoć zdarzają.
        • anderikka Re: Będziemy próbować 28.11.13, 10:11
          Jeśli "cud się nie zdarzy", to wrócę do siebie. Przeprowadzki nie są proste, ale jednak bywają trudniejsze niż moja - bo ja w związku z przeniesieniem się do eksa nie muszę wyprowadzać się do innego miasta, zmieniać pracy, przewozić mebli.
          • xciekawax Re: Będziemy próbować 03.12.13, 18:33
            Tu tez chodzi o cos innego:
            Wy powinniscie organicznie, pomalu siebie na nowo poznawac i wtedy byscie dali sobie czas na oswojenie, na ulozenie sobie zycia razem.

            To, co wy robicie to jest bawienie sie z ogniem. sparzycie sie szybko i sie rozejdziecie. A to wszystko przez ten pospiech. Nie dajecie sobie szansy, bo chciecie tu i teraz. Partnerstwo jest czyms zupelnie przeciwnym.
            • anderikka Re: Będziemy próbować 04.12.13, 15:52
              Xciekawa, mogę tylko powtórzyć to, co Ci już pisałam: czasem niektóre rzeczy same z siebie układają się tak a nie inaczej.
              Uznaliśmy, że jak próbować, to konkretnie, a takim konkretem jest wyłącznie wspólne zamieszkanie. Eksa mieszkanie jest daleko od mojego, poza tym on pracuje bardzo długo, więc wiadomo, że kontakty w takiej sytuacji, jeśli nawet intensywne, są na innej zasadzie. To nie byłaby prawdziwa próba.
              Uważasz, że się sparzymy i rozejdziemy - masz prawo tak uważać. Ale nikt nie wie, jak będzie.
              W każdym razie obydwoje bardzo się staramy.
    • tricolour Powodzenia... 27.11.13, 16:04
      ... tyle.
      • anderikka Re: Powodzenia... 27.11.13, 20:54
        Dziękuję! smile
    • niutka Re: Będziemy próbować 27.11.13, 17:03
      Ja też próbowałam... Nie wyszło mi to na dobre. Złożyłam pozew po 6 latach.
      • anderikka Re: Będziemy próbować 27.11.13, 21:13
        @ Xciekawa, czasem coś samo z siebie układa się tak, a nie inaczej. No pewnie, że obydwoje działamy na adrenalinie. Jeśli się nie uda - trudno.
        Sielanki chyba żadne z nas się nie spodziewa, nie jesteśmy dziećmi smile

        @ Niutka, nikt nie wie, kiedy coś się posypie. Każdy jest kiedyś w jakimś punkcie swojego życia - ja teraz cieszę się, że jest jakaś szansa stworzenia czegoś wartościowego.
    • molly_wither Re: Będziemy próbować 27.11.13, 19:06
      Chyba zartujesz? Jak mam pracowac,jesc, podcierac sie,majac zacisniete piesci?
      Ps.Nie mowiac o klikaniu.

      anderikka napisała:

      >> trzymajcie kciuki, proszę smile
    • dominika8 Re: Będziemy próbować 29.11.13, 12:31
      fajnie czytać takie postysmile ze swojego doświadczenia wiem, że wazne, by walczyć razem, ja walczyłam w pojedynke i poniosłam porażkę, bo ,,do tanga trzeba dwojga".
      • anderikka Re: Będziemy próbować 03.12.13, 17:18
        Dominiko, sorry, jakoś umknął mi Twój wpis.
        Oby i później było co fajnie czytać smile

        A propos Twojej uwagi: walka w pojedynkę o dwie osoby, tj. o związek, jest rzeczywiście raczej skazana na porażkę. Jednak skoro ją podjęłaś, to widocznie wierzyłaś, przynajmniej najpierw, że nie będziesz walczyć w pojedynkę. Czytając czasem różne rzeczy o związkach dochodzę do wniosku, że czasem nawet lepiej mieć jasną sytuację i np., wiedzieć, że on / ona już nie chce, niż się łudzić i tracić czas i energię (ja bym tak wolała w każdym razie).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka