Postanowiliśmy, że chcemy spróbować być razem. Ustaliliśmy również konkretnie co, jak i kiedy. Właściwie wyszedł nam taki mały „kalendarz działań” - bo trzeba będzie przygotować i przeorganizować mnóstwo rzeczy, a w tym najwięcej dotyczy mnie i dziecka (przeprowadzka do eksa).
Rozmawialiśmy też o tym, czego każde z nas by chciało, czyli jak to wszystko miałoby wyglądać: różne sprawy, od takich, jak rozkład dnia, podział nowych (zwłaszcza nowych dla eksa) obowiązków, czyli co i kiedy każde z nas może, a kiedy nie może, po takie rzeczy jak to, w jaki sposób będziemy ze sobą rozmawiać, czego będziemy unikać itp.
Cieszę się oczywiście, ale również trochę się boję. To będzie mała rewolucja w naszym życiu (logistyczna także).
Wiem, że to forum rozwodowe, a ja piszę o czymś jakby w odwrotną stronę. Ale trzymajcie kciuki, proszę