Dodaj do ulubionych

Jak przestać kochać

06.12.13, 21:23
Witam.
Jestem tu nowa.
Oto moja historia.
Byliśmy małżeństwem 13 lat. Mamy troje małych dzieci. Dwóch chłopców i jego wymarzoną córcie.Mąż pracuje w Holandii. Banał przyjechał na urlop zdrada panna od nas rozpacz próba samobójcza psychiatryk fakt zabrał mnie stamtąd twierdząc że się mną zaopiekuje odstawił rodzicom i pojechał z nią na wakacje.
Po dwóch tygodniach wyjechał do Holandii. Zabrał ją do siebie .Czekałam może przemyśli .Pojechałam do niego porozmawiać wróciłam z kwitkiem.
Złożyłam pozew ,zabespieczenie ali. orzeczenie winy, wysokie alimenty wygraną mam prawie w kieszeni I co z tego Jak idą swięta wiem że razem przyjadą a moja 3-letnia córcia tatuś to tatuś tamto bo gadają na skaypie.Wiem kawał dupka .Robię co rozsądek karze ale noc jest dla mnie wtedy wszystko wraca .Może mam swoje życie bo studia o których marzłam wspaniałe dzieci ale mąż jest dla mnie wszystkim co kocham robię co muszę ale co mam czuć nikt mi nie nakarze doradzcie jak przestać kochać tęsknić i myśleć że nie warto czekać skoro każda noc to sen o nim a każdy dzień to oby do wieczora kiedy przestanie to tak strasznie boleć by móc z nadzieją patrzeć w jutro ?
Obserwuj wątek
    • zofiulina1971 Re: Jak przestać kochać 06.12.13, 22:05
      Dobry wieczór Siwa smile

      Wiesz, jakkolwiek tragicznie to dla Ciebie zabrzmi, nie ma uniwersalnej rady, jak "przyspieszyć" proces zdrowienia po rozpadzie związku. Po prostu trzeba swoje przeżyć, przepłakać, czasem nawet wieczór w wieczór wyć z bólu jak zwierzę, a upływający czas wszystko załatwi. On tu jest najlepszym lekarzem, uwierz mi. Wszystko inne to środki znieczulające. I również - w Twoim przypadku - duża odległość, jaka będzie Was dzielić. Dobrze, że będziecie się widywali bardzo rzadko.

      Ważne, żebyś miała świadomość, że rozpacz to coś normalnego i że masz do niej prawo. Mnie - niestety - swego czasu nie miał kto o tym uświadomić.

    • cottonka Re: Jak przestać kochać 06.12.13, 22:12
      Nie wiem jak....ja żyje tak od początku listopada. Wszystko jest tak świeże. Płacze nocami, po przyjściu z pracy. Nie mogę tego pojąć, rodzina nie może się otrząsnąć. Daję sobie czas na rozpacz. Najgorzej, że ciągle mam nadzieję. Bo ta umiera ostatnia ale chyba też i wykańcza.
      • siwa1980 Re: Jak przestać kochać 06.12.13, 22:29
        Nie jestes sama mój zostawił mnie w sierpniu a ja czuje się jak by to było wczoraj i jeszcze te święta jak to przetrwać szczególnie że ma plan przyjechać z Nią oczywiscie
        • mayenna Re: Jak przestać kochać 07.12.13, 07:54
          Powiedz mu, że nie jesteś w stanie teraz przyjąć jego wizyty z panią u boku. Jak chce zobaczyć dzieci niech będzie sam. Niech da ci czas.
          Pierwszy krok to chyba akceptacja stanu obecnego. Mąż ma inną i nic tego nie zmieni. A potem zastanów się co ci może pomóc przeżyć np. kolejna godzinę, co sprawi, że będzie lżej. Potem jeden dzień, tydzień i tak dalej.
          Jak możesz to zacznij pracować. To pozwala nie myśleć, skupić sie na innych sprawach, nie na cierpieniu.
          Był moment, że rozważałam hipnozę. Podobno pomaga. Pomagają leki, ale te pewnie już bierzesz. Pomaga czassmile
          Trzymaj się.
        • erniko3175 Re: Jak przestać kochać 07.12.13, 17:06
          Witam.
          Jestem 10 lat po rozwodzie przyczyna rozstania - znalazł sobie inna .
          Jeśli kiedyś przestaniesz kochać to narodzi się nienawiść - tak jest w moim przypadku .
          Zmarnowane życie , którego mi już nikt nie zwróci. Po ślubie były piękne plany a została rozpacz samotność , dzieci , obowiązki , praca ponad siły by nas utrzymać .Ciągła walka o alimenty doprowadza mnie do szału . J jego kompletny brak zainteresowania dziećmi z jego strony .
          MOŻE FAKTYCZNIE MIAŁAM BARDZO DUŻEGO PECHA ,ŻE TRAFIŁAM NA TAKIEGO DUPKA.
          • blue_ania37 Re: Jak przestać kochać 07.12.13, 17:45
            erniko3175 napisał(a):

            > Witam.
            > Jestem 10 lat po rozwodzie przyczyna rozstania - znalazł sobie inna .
            > Jeśli kiedyś przestaniesz kochać to narodzi się nienawiść - tak jest w moim pr
            > zypadku .
            > Zmarnowane życie , którego mi już nikt nie zwróci. Po ślubie były piękne plany
            > a została rozpacz samotność , dzieci , obowiązki , praca ponad siły by nas utrz
            > ymać .Ciągła walka o alimenty doprowadza mnie do szału . J jego kompletny brak
            > zainteresowania dziećmi z jego strony .
            > MOŻE FAKTYCZNIE MIAŁAM BARDZO DUŻEGO PECHA ,ŻE TRAFIŁAM NA TAKIEGO DUPKA.

            Ja bym Tobie chyba też zaproponowała psychologa i nie wiem czy pomoże.
            Zmarnowałaś TY 10 lat roztrząsając to że znalazł sobie inną, rozpacz 10 letnia? po byłym mężu o którym mówisz dupek?
            Zmarnowałaś 10 lat które mogłaś wykorzystać na zbudowanie siebie, poznanie świetnych ludzi, przyjaciół.
            Odkrycie kim się naprawdę jest i co się potrzebuję w życiu.
            A jakby po prostu umarł? co się zdarza, wtedy byś go też nienawidziła że plany legły w gruzach?
            Życie przynosi różne chwile radości i smutku.
            Każde po coś są, czegoś uczą.
            Ale tylko od nas zależy co zrobimy z tą wiedzą którą mamy.
            Posiadanie męża nie stanowi podstawy szczęścia i recepty na udane życie.
            Można być szczęśliwą rozwódką i cholernie nieszczęśliwą mężatką.
            A
            • sok.z.truskawek Re: Jak przestać kochać 07.12.13, 18:19
              Blue_ania37 na prezydenta!!!! Ogromny optymizm wieje z Twojego posta!!! Odrazu humor sie poprawia. Masz racje ja byłam ogromnie nieszczesliwa w malzenstwie, chociaz byly i dobre chwile, ale calosc nie wyszla na plus. Teraz staram sie odnalezc szczecie sama. Jeszcze to potrwa, ale czekam. Siwa nikogo nie zmusisz do milosci i zadne zale, ani Twoje oddanie nie zwroca Ci jego, ani jego milosci. Zamknij to wreszce i walcz o siebie. Jesli przez ten czas nic do niego nie dotarlo, to znaczy ze nie byl Ciebie wart. Nie pozwól byc "otwarta furtka" bo on tak Cie traktuje prawiac komplementy. Walcz!!!! Trzymaj sie kochana, nie jestes sama...
              • blue_ania37 Re: Jak przestać kochać 07.12.13, 19:28
                Nie na prezydentasmile
                To tylko doświadczenie wynikające z bycia samą od dwóch i pół roku.
                Obiecałam sobie, że na 40 lecie będą szczęśliwą kobietą i jestem.
                Od początku wiedziałam, że po coś ta lekcja życia jest mi potrzebna.
                Nauczyłam się mówić, prosić o pomoc.
                Doznałam tak dużo bezinteresownej pomocy, wsparcia, przyjaźni, życie pokazało mi tak nowe oblicze.
                Moje życie jest tak różne od życia, które prowadziłam, o wiele bardziej prawdziwe, pełniejsze, spokojniejsze i spełnione, że neksi chce się tylko dziękować.
                A
            • xciekawax Re: Jak przestać kochać 09.12.13, 23:54
              BlueAnia - ona pisze ze zmarnowala czas BEDAC W MALZENSTWIE. A nie przez ostatnie 10 lat. Ze zamiast investowac czas i energie na cos innego - nabrala sie na puste obietnice dupka.
        • wizjonere Re: Jak przestać kochać 24.12.13, 14:14
          ja moją też zostawiłem bo zdradzała mnie,zniszczyła
          mnie
    • triss_merigold6 Re: Jak przestać kochać 06.12.13, 23:04
      Daj sobie czas, nie ma innej rady.
      • lilyofthevalley31 Re: Jak przestać kochać 07.12.13, 15:06
        I ja podpisuje się pod tymi postami. Daj sobie czas, zobaczysz za kilka miesiecy bedzie lepiej.
        Jestem rok od rozstania jeszcze z mężem, i naprawdę to bycie samym, wcale nie jest aż takie przerażające,jest nawet fajnie, bo już więcej nie pozwalam, żeby mnie krzywdził.
        Ja przechodziłam tą "żałobę" rozstania strasznie, plakałam w nocy godzinami, w pracy po kątach, w toalecie, jak widzialam chodzące pary z dziecmi na spacerze...masakra. Ale jakos skupilam sie na terazniejszosci tu i teraz, nie myslalam co bedzie, i z czasem ten bol jest mniejszy. Wyciszylam sie, jestem spokojna. Nawet ta cala zlosc minela, zrobilam rachunek sumienia, i co trzeba zyc dalej...myslec o sobie. Są momenty, ze jest cięzko, ale juz to nie jest takie przerazające jak na poczatku.
        Skup sie na sobie, zrob cos co TOBIE sprawia przyjemnosc. Powodzenia, sily i wytrwalosci zycze smile
        • siwa1980 Re: Jak przestać kochać 07.12.13, 20:20
          Siedzę czytam i wyje jak bóbr bo nagle się okazuje że nie tylko ja zostałam sama co jest że wszystko w co człowiek wierzy w jednej chwili się wali
          A teraz nic tylko rozmowa (kiedy dostanę pozew ,co z dziećmi, dlaczego tak wysokie alimenty ) Dlaczego tylko takie pytania nas łączą a gdzie te wszystkie lata które przeżyliśmy razem Jak w jednej chwili można aż tak się przestawić Kiedy znajdę odpowiedz na te pytania ?
          • miacasa Re: Jak przestać kochać 07.12.13, 21:52
            > Siedzę czytam i wyje jak bóbr bo nagle się okazuje że nie tylko ja zostałam sa
            > ma co jest że wszystko w co człowiek wierzy w jednej chwili się wali

            Głowa do góry, mąż nigdy nie powinien być "całym Światem" ani "wszystkim w co człowiek wierzy". Jeśli miałaś próbę samobójczą i byłaś w szpitalu psychiatrycznym z powodu odejścia męża to chyba wiesz, że wymagasz terapii/leczenia i broń Boże nie piszę tego złośliwie (mój brat popełnił samobójstwo po odejściu żony i uważam taki krok za straszny błąd, na który nikt nie powinien sobie pozwolić zwłaszcza gdy ma dzieci). Jesteś młodą osobą ale już nie młódką, przetrwasz to wszystko i będziesz żyła dobrze nadal, masz dzieci, masz wspaniałą przyszłość, masz rodzinę. Ból z czasem zmaleje.

            Jak w jednej chwili można aż tak się przestawić Kiedy
            > znajdę odpowiedz na te pytania ?

            Chyba sama wiesz najlepiej, że to nie stało się w jednej chwili. Może teraz idealizujesz i męża i wasze małżeństwo. Emigracja, bezrobocie i bieda to wrogowie małżeństwa, bo dotknięci nią mężczyźni dość często wychodzą z pełnionych ról społecznych (przestają czuć się ojcami i mężami) - tak przynajmniej uczono mnie na studiach. U mnie mąż pognał w objęcia koleżanki z pracy gdy urodziłam trzecie dziecko, w czasie gdy dusił nas kredyt i masa innych problemów (u niej nikt od niego nic nie chciał, dzieci nie płakały, skupiał na sobie całą uwagę i czerpał przyjemność z nowości związku). Mnie boli nieuczciwość i nielojalność, jestem zraniona i czuję się złamana tą sytuacją choć bardzo się staram nie traktować siebie jako ofiary to widzę, że nie mam już dawnej pewności siebie i wiary we własne możliwości.
            • ogladarka Re: Jak przestać kochać 30.12.13, 00:41
              SZCZESCIE BUDUJEMY LATAMI, NIE-SCZCZESCIE PRZYCHODZI W SEKUNDE sad Takie jest zycie. Ja tez to przeszlam, jesli moze Ciebie choc troche pocieszyc, lub uspokoic. Po 7 latch "szczescia" nadeszlo nieszczescie w sekunde. Gdy przejdziesz ten CIEZKI OKRES (moze trwac nawet z 5, 6 lat) odzyjesz i poczujesz ze za TE CENE UTRATY - ODNALAZLAS SAMA SIEBIE (wlasna niezaleznosc) Tego zycze wszystkim kobieta przechodzacym ciezkie chwile.
          • zofiulina1971 Re: Jak przestać kochać 08.12.13, 15:52
            Siedzę czytam i wyje jak bóbr bo nagle się okazuje że nie tylko ja zostałam sama co jest że wszystko w co człowiek wierzy w jednej chwili się wali

            Siwa, będzie to bardzo trudne, ale spróbuj spojrzeć na to z nadzieją.

            Przejrzyj archiwum. Ci sami Forowicze, którzy teraz wspierają Ciebie i innych, jeszcze kilka-kilkanaście miesięcy temu byli w takiej samej sytuacji: kompletnie rozbici, roztrzęsieni, nie umiejący wyobrazić sobie, co będzie za rok, miesiąc - ba! - tydzień. Świat usuwał się im spod nóg. Waliło się poczucie stabilizacji.

            Okazywało się jednak, że po rozstaniu jest jakieś życie. Inne niż sobie wyobrażali, ale jest. Kto wie, może wcale nie gorsze niż przed?

            Sama się przekonasz o tym, gdy za jakiś czas pojawi się tu jakaś inna zapłakana Siwa. Też ją kiedyś będziesz pocieszać, zobaczysz smile

            • xciekawax Re: Jak przestać kochać 09.12.13, 23:57
              > Przejrzyj archiwum. Ci sami Forowicze, którzy teraz wspierają Ciebie i innych,
              > jeszcze kilka-kilkanaście miesięcy temu byli w takiej samej sytuacji: kompletni
              > e rozbici, roztrzęsieni, nie umiejący wyobrazić sobie, co będzie za rok, miesią
              > c - ba! - tydzień. Świat usuwał się im spod nóg. Waliło się poczucie stabilizac

              Oj tak, tak.... nawet nie chce czytac swoich postow z kilku lat temu. Bym sie zapadla pod ziemie wink))
            • ogladarka Re: Jak przestać kochać 30.12.13, 00:43
              ZGADZAM SIE JAK NAJBARDIEJ. ja kiedys tez nie wyobrazalam sobei z eprzejde przez MOJE PIEKLO; a teraz... po kilku latch....pocieszam innych. Bo juz przeszalm przez pieklo i narodzilo sie moje nowe zycie smile
    • samiec_omega Re: Jak przestać kochać 07.12.13, 15:57
      siwa1980 napisał(a):

      > mąż jest dla mnie wsz
      > ystkim co kocham

      Jeśli to prawda, to zacznij się leczyć. Idż do psychologa i to dobrego
      • cottonka Re: Jak przestać kochać 07.12.13, 20:52
        Ja to chciałabym jednego. Żeby zrozumiał swój błąd, że zostawił dziecko (mnie to już pal licho), ale że zostawił swoje jedyne dziecko...... Przyzwoitym ludziom takie rzeczy nie mieszczą się w głowie, dlatego wciąż nie mogę tego pojąć. Dzisiaj mój jeszcze mąż wracał po długich wojażach i co....gdzieś miał swojego syna, pognał do kochanki. Liczę ( ha, może jestem naiwna), że kiedyś go naprawdę pokarze. Tylko czy taki człowiek bez sumienia może tego kiedyś żałować?
        • jagienka_2 Cottonka 07.12.13, 22:44
          O to w tym wszystkim chodzi, żebyś przestała myśleć o karze dla niewiernego męża, o tym, że ma żałować etc. Mój teść zdradził i zostawił swoją żonę tuż po ślubie. Ożenił się z kochanką i spędził z nią czterdzieści lat. Czy żałuje? Nie. Czy spotkała go jakaś kara? Nie.

          Bardzo go lubię, jest wspaniałym dziadkiem dla mojego syna, okazał mi wiele wsparcia, gdy ex poszedł w jego ślady... Teściowa od czterech dekad żyje nienawiścią do niego, do neksi, do całego świata. Nie utrzymuje ze mną ani z wnukiem żadnych kontaktów.

          Zdrada i odejście męża to niezwykle trudne przeżycia, ale tylko od nas zależy, co zrobimy z tym doświadczeniem. Dla mnie to było wyzwolenie z nieudanego związku. Pewnie nigdy nie miałabym odwagi odejść, mimo przekonania, że popełniłam ogromny błąd wychodząc za tego człowieka. Długi czas po rozstaniu, kiedy świadomie nie wchodziłam w żaden nowy związek, pozwolił mi na nawiązanie nowych cennych przyjaźni, odbudowanie wiary w siebie , uporanie się z trudnym dzieciństwem, naprawienie relacji z ojcem.

          Postawa mojej teściowej była dla mnie przestrogą. Ona przez te wszystkie lata czekała na karę dla byłego męża, cieszyła się z każdego jego niepowodzenia. Ze mną zerwała kontakt, gdy zaprosiłam go na pierwszą komunię syna...
          • cottonka Re: Cottonka 08.12.13, 14:39
            Jagienka chciałabym tak podchodzić. mam nadzieję, że za jakiś czas. Za bardzo boli, za bardzo.
            • jagienka_2 Re: Cottonka 08.12.13, 15:17
              Wiem, że boli. Pamiętam (jak przez mgłę) te wszystkie przepłakane noce i świadomość, że on tam z nią, a ja sama. Nie tak miało być... Ale wszystko mija. To największy banał, ale czas naprawdę leczy rany. I całe tabuny forumowiczów, którzy mają rozwód za sobą i udało im się stanąć na nogi, są na to najlepszym dowodem.
              • xciekawax Re: Cottonka 09.12.13, 23:50
                Jagienka, dobrze piszesz.
                Wiem ze to bardzo trudne aby przestac myslec w kategoriach "Jak on tak mogl" itd... Ale gdy przestaniemy - jest to chyba poczatek takiej prawdziwej wolnosci. Mysle ze Cottonka nie jest jeszcze na tym etapie, ale dobrze ze jej o tym wspomnialas, bo przeciez nie chcemy aby zatrzymala sie na tym etapie w nieskonczonosc. Powinna miec swiadomosc ze to MUSI przeminac i musi przejsc do nastepnego etapu aby zaleczyc rany. Oczywiscie kazdy etap wymaga czasu.
          • computerro Ten ślub to dla jaj czy na poważnie? 21.12.13, 16:27
            Rozumiem Twoją teściową. Ona przysięgę małżeńską potraktowała poważnie. A Ty sugerujesz, że ona sama siebie skrzywdziła, a nie że to Twój teść zniszczył jej życie.

            Łatwo Cię kupić. Otrzymałaś od teścia wsparcie to mówisz, że to fajny gość. Teściowa nie zrobiła Ci nic złego, ale nie jest fajna jak teść...

            Gdybym miała wybierać, jakiego człowieka wolałabym spotkać na swojej drodze, to wybrałabym Twoją teściową a nie teścia. Bo Twój teść potrafi wyrolować a potem być miły jakby nic się nie stało. Twoja teściowa jasno informuje, co do kogo ma

            Teściowa i teść mają odmienne systemy wartości. Nie powinni się nigdy wiązać. Współczuję Twojej teściowej

            Zdrada tuż po ślubie, tuż po stresującym i podniosłym wydarzeniu, jakim jest ślub może być większą traumą niż po paru latach nieudanego małżeństwa. Ty zdążyłaś się przekonać, że Wasze małżeństwo było nieudane. Twoja teściowa zdążyła przeżyć inicjację seksualną i zajść w ciążę, i wtedy została opuszczona. To inna trauma niż Twoja
            • jagienka_2 Re: Ten ślub to dla jaj czy na poważnie? 29.12.13, 15:34
              Ślub dla jaj, zawarty pod przymusem. Teściowa okłamała teścia, że jest w ciąży, żeby go zaciągnąć do ołtarza.
              • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 15.01.14, 14:11
                Co za podła s*ka.
    • xciekawax Re: Jak przestać kochać 09.12.13, 23:34
      Siwa, dobrze ze tu piszesz, to przynajmniej ulzysz swojej duszy.

      Mysle ze wiekszym bolem jest to ze on kogos ma, ze woli ta druga kobiete niz Ciebie. Pomysl sobie czy bys tak przezywala gdyby musial zostan w Holandii na Swieta - czyli oddzielne swieta - ty sama z dziecmi. Nie? Nie bolaloby tak bardzo? Chociaz bylabys sama?

      Zrowu - gdyby Twoj maz zginol w wypadku samochodowym - przezywalabys zalobe - ale w inny sposob - chociaz - tez bys byla osamotniona. Tez bys dzieci tylko miala.

      To wlasnie to opuszczenie sprawia ze kobiety dostaja bialej goraczki - jak on moze, itd... Ano pan tak sobie postanowil miec swoja przeszlosc w nosie. Przykro. Bedzie placz, bedzie bol - ale to sie przezyje.

      Mysl o nim jak o kims kto umarl. Ten czlowiek, ktorego kochalas, z ktorym podobno mialas tyle konwersacji, z ktorym tak duzo Cie laczylo - Umarl. Teraz jest jakis inny gosciu ktory gra role ojca dla Twoich dzieci.


      Miniony kobiet to przeszlo - i wiesz co? =- wiele z nich po tej calej rozpaczy wyszly z tego calo i sa szczesliwe. Wiec glowa do gory. Tez masz szanse na to.

      PS: stawianie faceta tak wysoko na pedestiale jest czyms zlym i nienormalnym. Bez przesady. Jestem pewna ze wcale taki wspanialy nie byl. Ale to dotrze do Ciebie potem.
      • erniko3175 Re: Jak przestać kochać 15.12.13, 19:56
        Czytając te przemyślenia i wnioski do których doszłyście naprawdę są pomocne.
        Warto poczytać i przemyśleć wszystko jeszcze raz .
        Czy ma sens- nadal żyć żalem i przeszłością ...?
        NIE WARTO !
    • heksa_2 Re: Jak przestać kochać 11.12.13, 01:48
      Wszystko, co chciałam napisać, jest banalne. Ale wierz mi, że potem jest drugie, lepsze życie.
    • waclaw88 Re: Jak przestać kochać 20.12.13, 19:14
      lubię 88 stąd nick, urodziłem się niestety dużo dawniej. Mam dla ciebie trzy rady:
      1. wszystkie żale i złe mysli spisuj dokładnie w zeszycie , na kompie, obojętne,
      byle spisywać wszystko, nic nie pomijać, wtedy zdziwisz się, jak szybko pomaga.

      2. zaordynuj sobie ciężką robotę do wykonania, fizyczną, ale nie tylko. Obmyśl
      i zapisz sobie plan nieułatwiania mu sytuacji. On też coś tam przeżywa, nowa
      znajomość powoli powszednieje, liczył się zapewne z większymi kłopotami,
      niż mu (i jej) jak dotąd zapewniasz.

      3. czy aby tak samo był dla ciebie ważny, takie same sny miałaś gdy był z tobą
      na co dzień? Założę się, że nie. To, co czujesz teraz jest bardzo mylące.
      Przypomnij sobie dokładnie, jak naprawdę było wtedy.

      4. I ostatnie, ale nie najmniej ważne - kup lecytynę na 30 dni po jednej
      dziennie, bez recepty, kilkanascie złotych w kazdej aptece.
      Już za dwa dni inaczej się poczujesz.
      Uwierz mi, wiem co mówię, znaczy, co piszę. Mam swoje lata, niejedno bywało.
      Trzymaj się. I z daleka od psychiatryków. Szkoda dzieci i ciebie.
      Napisz, czy choć trochę pomogło.
    • plantin Zakochaj się w kimś innym ! 21.12.13, 11:36
      - ot tak po prostu ! Jesteś jeszcze młodziutka, a są faceci, którym trójka dzieci nie będzie przeszkadzać. A Twój były facet (nie mężczyzna) to zwykły dupek i tyle - jak dalej można kochać dupka ? - proste ? smile
    • dolcevita76 Re: Jak przestać kochać 21.12.13, 19:58
      Witam,

      dawno mnie tu nie było. Wiele się zmieniło.
      Siwa znam dokładnie to uczucie. Przepłakane noce, Persen, ścisk w żołądku, obwinianie siebie i cały świat za to, że po 10 latach mąż mnie zdradził. Naprawdę było mi strasznie ciężko. Zdradę trzeba przepłakać jak żałobę. Nigdy jednak nie miałam myśli samobójczych, bo mam dwoje dzieci, ale myślałam, że bez niego to już koniec mojego życia. I wiesz co, po dwóch latach od rozwodu jestem zupełnie inną kobietą. Mam swoją niewielką firemkę, realizuję się zawodowo, poznaję nowych, bezinteresownych ludzi, widzę że naprawdę rozwijam się, klienci chwalą mnie, potem wracają. Ciągle coś nowego.
      Ostatnio przyszłam do domu zmęczona na maxa, zjadłam coś i zasnęłam przed TV. Gdy obudziłam się w środku nocy, aby ogarnąć się, to stwierdziłam, że nawet dobrze, że już z NIM nie żyję, bo dostałabym na pewno opier...za nie posprzątaną kuchnię.
      Wczoraj byłam z dziećmi na festynie bożonarodzeniowym i zauważyłam, ze dobrze czuję się w swoim towarzystwie. W ogóle jakoś jestem dumna z siebie, że sama daję sobie radę i nie jestem uwieszona żadnemu facetowi na szyi. Mam przyjaciela i w trudnych sytuacjach możemy liczyć na siebie i nie jesteśmy sobie obojętni, ale na razie z nikim nie chcę mieszkać, bo chcę skupić się na dzieciach, na firmie, na sobie.
      W tym najgorszym czasie wielką podporą była dla mnie SIOSTRA. Akurat ja jestem taką osobą, która musi "wygadać" swoje żale. I mnie te rozmowy naprawdę bardzo pomogły.
      Z czasem zobaczysz, że da się żyć bez męża i dni jakoś mijają, a Ty żyjesz nadal i powoli wychodzisz się z tego dołka. Naprawdę da się żyć, tylko trzeba czasu.
      Życzę wielu dobrych chwil i żebyś odkryła siebie na nowo.
      • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 15.01.14, 14:07
        > Gdy obudziłam się w środku nocy, aby ogarnąć się, to stwierdziłam, że nawet dobr
        > ze, że już z NIM nie żyję, bo dostałabym na pewno opier...za nie posprzątaną ku
        > chnię.

        Dlaczego kobiety macie tendencję do pozwalania sobie na takie traktowanie?
        Mieszkacie z facetem, który wynajmuje wam nieodpłatnie swoje mieszkanie czy jesteście w związku z facetem, od którego oczekujecie partnerstwa?
        W ramach komfortu psychicznego "bo nie chcę być sama" wolicie kłaść się na tej emocjonalnej gilotynie.
    • iskram Re: Jak przestać kochać 21.12.13, 23:20
      obdarzyć go obojetnoscia !
    • kate008 Re: Jak przestać kochać 25.12.13, 15:31
      Dziewczyny pomóżcie!!!

      Nie byłam nigdy mężatką, ale miałam partnera przez 3 lata. Oboje mamy dzieci. On też nigdy nie był żonaty. Zawsze mówił, że nie wróci do matki swojego dziecka. Pobrali się tego lata.

      Byliśmy tak blisko siebie. Dziś gdy się widujemy on mówi, że przeżył ze mną najpiękniejsze chwile swojego życia, że jestem aniołem i że dzięki mnie dojrzał do małżeństwa.

      Są Święta, napisałam mu, żeby nigdy więcej się do mnie nie odzywał. Nastała cisza. I wiem że to najlepsza droga jaką możemy wybrać. Ale tęsknie za nim i bardzo go kocham. To jedyny problem. No i może to, że pracujemy obok siebie. Tam wciąż są moje rzeczy poukładane w tym samym miejscu. Rozwala mnie to całkowicie. Jestem u kresu załamania nerwowego. Boli mnie serce. Dziewczyny pomóżcie.

      • wizjonere Re: Jak przestać kochać 25.12.13, 20:57
        każdy tak mówi,później zm.zdanie,
      • kudlata1 Re: Jak przestać kochać 26.12.13, 00:10
        do Kate, bo jako nierozwódka nie czuję się upoważniona do wypowiadania przy innych postach
        dzięki Tobie dojrzał do małżeństwa z inną? No nie...
        Współczuję Ci, bo widać, że siedzisz w tym po toksycznym związku po uszy, a facet ma dar mówienia pięknych słów, w które łatwo się wierzy. Zranił Cię, ale masz tak naprawdę siły i woli, żeby z tym na razie skończyć. I jeszcze pracujecie razem.
        W moim przypadku, próby rozstania to była szarpanina straszna, bo właśnie pracowaliśmy razem, a jedyną odtrutką było po prostu ostre cięcie, zero widywania się. Byłam wrakiem. W jakimś odruchu samozachowawczym podjęłam decyzję o zmianie pracy i wyjeździe do drugiego miasta, żeby się po prostu uratować. Jak masz taką możliwość, rozważ to. Przez jakiś czas było strasznie i myślę, że miałam depresję, ale potem już było lepiej i lepiej. Po jakimś czasie spotkałam fantastycznego faceta z którym ułożyłam sobie życie. Życzę siły i wytrwałości, trzymaj się!
        • kate008 Re: Jak przestać kochać 26.12.13, 09:36
          Ech,

          Najbardziej mnie denerwuje, że on wciąż robi takie dziwne rzeczy, jak kiedyś. Może ze mną np. rozmawiać godzinami przez telefon. Pisze sms-y itp. To jest jakieś chore, naprawdę. I proszę go żeby się wyprowadził w jakieś inne miejsce, a on nic. Mówi, że tu jest mu najlepiej. To jest okropne. Myślę, że po moim ostatnim smsie wreszcie się uspokoi i da spokój mi. Chociaż ja zawsze go będę miała w głowie, bo to co przeżyliśmy razem było wyjątkowe. No, ale koniec nadszedł - finito. Dziewczyny tak mi ciężko. Czy kiedykolwiek zapomnę i wybaczę. Nie wiem.
    • osa102 Re: Jak przestać kochać 26.12.13, 17:39
      wyslij mu na cale wakacje trojkę... niech je pokocha
      • wizjonere Re: Jak przestać kochać 27.12.13, 08:53
        hej wam miłego dnia
    • speedboat8 Re: Jak przestać kochać 26.12.13, 20:49
      To juz markis de Sade odkryl ze w kazdym duecie jest Pan i Niewolnik....Kochajcy i Kochany .To prawo Natury .Nie moze byc dwoch liderow aby rodzina funkcjonowala.
      Ja bym radzil wlasnie zu wagi nato co napislas POCZEKAC.Daj sobie rok.Moze mu minie.Otrzezwieje! przeciez musi z nia pozyc na codzien! zobaczy, czy taka mu bliska oprocz milej i regularnej bzykanki.Bedzie z nia rozmawial,ocieral sie o nia i myslal od czasu do czasu o tobie i o tym ze cie zostawil z 3ka dzieci.A ty nie dzwon,nie pisz,nie dawaj znaku zycia.Nie okazuj mu ze ci zalezy na nim.Okazuj mu obojetnosc.Dopiero jesli wciagu roku nie zmadrzeje rozwiedz sie .Rok rozlaki pozwoli ci tez wyrzucic tego goscia z pamieci i serca.A jesli bedzie chcial wrocic nie rob mu wyrzutow ale tez i nie okazuj radosci.Stwierdz tylko ze dzieci potrzebuja ojca.Zrob sobie tez operacje zwezenia pochwy bo cos mi sie wydaje ze po 3ce dzieci przestalas byc dla niego atrakcyjna z uwagi na rozszerzenie pochwy po porodach.Dla pewnego typu faceta to bardzo wazne aby mial zone z ciasna pochwa.smile Brutalne to, ale szczere!
      • wizjonere Re: Jak przestać kochać 27.12.13, 08:52
        hej byłem żonaty ale moja była nic nie warta
        zdradzała mnie
        • speedboat8 Re: Jak przestać kochać 27.12.13, 11:35
          Widac nie dbales o nia smile Kobieta w pewnym wieku ,nie kazda oczywiscie! ale jakis procent ,usiluje uchwycic przemijajacy czas i rzuca sie w romanse jakby to mialo zatrzymac proces przemijania jej urody.Co takiemu facetowi pozostaje ? ano tez poszukac sobie partnerki! mlodszej ! na bank ! i probowac nie powtarzac starych bledow smile co ma marne szanse na realizacje bo faceci lubia stare lachy a wiec i lubia powtarzac stare bledy z kobietami .Jestem facetem ,jak ty ,po podobnych przejsciach i wiem co opisuje smile
          Nowa partnerka -nowe wyzwania ,pozwala to wyremontowac nasza osobowosc i poczuc ze sie ma skrzydla smile
          • argentusa Re: Jak przestać kochać 27.12.13, 11:45
            aż do następnego razu, kiedy to nowa kobieta staje się dokładnie taka sama jak stara, hihihii
            wieczni chłopcy, jak pragnę zdrowia.
            Ar.
            ps. żeby nie było, też wymieniłam męża na nowego, bez zbędnych ceregieli tego całego szlochu po "miłosci zycia". Z tym, że tym razem to nie popełniam większości błędów z przeszłości i wybrałam faceta, który mi naprawdę odpowiada, a nie to co "się trafiło". Po to by nie musieć znowu za jakiś czas "poszukiwać" nowej stymulacji. Intelektualnej też, chociaż sypialniania dla mnie ważniejsza.
            • speedboat8 Re: Jak przestać kochać 27.12.13, 13:03
              smile Cos nie moge ci uwierzycsmile.Czujesz jednak jakis niedosyt bo bys tu nie siedziala na forumsmile
              Fizycznosc fizycznoscia ale potzreba cos wiecej do pelnego zwiazku z drugim czlowiekiem.Fascynacji smile
          • wizjonere Re: Jak przestać kochać 27.12.13, 12:47
            hej kobiety zdradzają ale faceci też są nie lepsi mnie kobieta zdradzała to wymieniłem o 16lat później o 10lat młodszą od siebie i mam synka 8mce hm hm
            • argentusa Re: Jak przestać kochać 27.12.13, 13:38
              hmm nie wiem czy gratulować (to poprawniejsze politycznie) czy współczuć (mniej popularne) - ja nie specjalnie lubię dzieci, zwłaszcza absorbujących niemowlaków (choć hihih sama mam trójkę, z czego dwoje mieszka ze mna ; i nie robię z tego tragedii życiowej)).
              Ludzie mają rózne namiętnosci i ja wolę forum rozwodników niż kuchenne i inne "babskie". Ot nie wpisuję się do końca w stereotyp. smile smile smile.
              Ar.
              najlepszego przedsylwestrowego!!!
              • wizjonere Re: Jak przestać kochać 27.12.13, 14:53
                mnie wolisz hmmmmmmmmmmm
            • speedboat8 Re: Jak przestać kochać 27.12.13, 14:38
              Jak jest popyt to znajdzie sie i podazsmile Ludzie generalnie zdradzaja z roznych powodow ale generalnie jak im czegos w zwiazku brakuje lub uwiera.
              W mlodosci Natura przy pomocy "chemii" pcha slepo ku sobie biologicznie pasujacych do siebie osobnikow ale pozniej stajemy sie bardziej wymagajacy i szukamy nie samca/samicy ale partnera do zycia na codzien.Prtnera ktory bedzie nas fascynowal tak bardzo ze nie w glowie nam skoki w bok bo to czego szukamy mamy w zasiegu reki.
              Ja nie bylbym taki chelpliwy i pewny siebie .Przemysl sobie to co wyzej napisalem i zastanow sie czy jestes na tyle atrakcyjny dla swej mlodszej partnerki ze za pare lat nie bedzie szukala sobie bardziej atrakcyjnego modelasmile
              • wizjonere Re: Jak przestać kochać 27.12.13, 14:47
                poprzednia tak zrobiła ale nie ta,ta inna
                • speedboat8 Re: Jak przestać kochać 27.12.13, 15:20
                  smile Njagorsze dla faceta jak juz sie poczuje pewien ze go zona nie zdradzi.Wtedy przeywa szok.Mysle ze bezpieczniej dla ciebie bedzie jak jednak nie popadniesz w samozadowolenie i od czasu do czasu zapytaj ja od niechcenia co uwiera ja w waszym zwiazku,i sluchaj ! co ona ci mowi i wyciagaj wnioski!Taki zawor bezpieczenstwa da ci to ze pozniej bedziesz mial jasnosc co sie stalo smile i dlaczego smile
    • speedboat8 Re: Jak przestać kochać 27.12.13, 16:22
      Polecam wywiad ze Starowiczem w Wysokich obcasach z 28 grudnia smile
      cyt:
      . Powinniśmy mówić o "powinności małżeńskiej". Ale sama koncepcja nie jest taka zła - jeśli jesteśmy w stałym związku, to powinno być między ludźmi współżycie seksualne. Trudno się z kimś wiązać i powiedzieć mu: seksu nie będzie. Albo: sprawy seksu zależą tylko od mojego widzimisię. Na ogół zakładamy, wchodząc w związek małżeński, że oprócz wspólnego gospodarstwa będziemy też mieć seks. Jeśli natomiast na początku związku seks był radosny, przyjemny, a potem stał się nudny i dla jednej osoby jest tylko powinnością, to mamy problem. Jeśli jeden z partnerów prze do seksu, jest namolny, to w drugiej osobie rodzi się opór. I nie chce tego obowiązku. To zrozumiałe.

      Coś pani powiem, bardzo wiele takich nieporozumień wynika z okresu tańca godowego. To okres seksualnej otwartości, gotowości. Daje nam złudzenie, że taka sytuacja - że prawie nie wychodzimy z łóżka, ciągle mamy ochotę na seks, jesteśmy w tym łóżku pomysłowi - będzie trwać wiecznie.

      Niestety, po okresie tańca godowego niknie dbałość o drugą osobę. Wychodzą nasze prawdziwe cechy charakteru. Może jesteśmy egocentryczni? Może uważamy, że druga osoba jest naszą własnością i ma wspomniany "obowiązek" albo że "łaskawie" dopuścimy ją do seksu za dobre sprawowanie?
    • grazynkajohn Re: Jak przestać kochać 29.12.13, 07:51
      Od kilku lat jestem sama z dziećmi,mój już były pozostawił nas dla innych,było ich kilka.
      Przeszłam wszystkie fazy,od rozpaczy po nienawiść,aby w końcu zobojętnieć na niego.
      Jest inżynierem,wyjechał na wyspy na kontrakt,który zaproponowali mu Amerykanie.Zaczął świetnie zarabiać i praktycznie na samym początku postanowił skorzystać z tej wolności od rodziny.
      Na portalach randkowych umawiał się z wieloma kobietami.Szukał wykształconych,wolnych,bezdzietnych.
      Dla mnie to był cios,czułam się okropnie,zdradzona,poniżona jako kobieta,tym bardziej,że od samego początku do teraz muszę z nim walczyć o pieniądze dla dzieci.
      Nie będzie Ci łatwo,ale musisz się trzymać dla dzieci,bo teraz tak naprawdę tylko Ciebie mają.
      Nic im po matce na prochach,łkającej w poduszkę.Wiem,że to trudne,ale musisz zrozumieć,że ten facet,to już przeszłość. Dla Ciebie nie ma powrotu do życia przed zdradą, jeżeli zdradził raz i do tego w taki sposób,zawsze będzie Ciebie zdradzał.Dla niego Ty już nie jesteś atrakcyjna jako kobieta.
      Nie próbuj go odzyskać dla dobra dzieci,bo to najgłupsze co robią kobiety.
      Wiem z własnego doświadczenia,że to trochę potrwa,ale minie Ci i nabierzesz do niego dystansu.
      Ja przez cały związek z moim byłym byłam zawsze w cieniu,uważałam go za mądrzejszego,lepszego,żyłam w jego cieniu i dla niego.Zawsze robiłam tak by był zadowolony,bo przecież on zarabiał na utrzymanie rodziny,moja pensja,to były grosze w porównaniu z jego zarobkami.
      Z perspektywy czasu wiem,że byłam głupia jak kilo kitu.
      Po jego pierwszej zdradzie dałam mu szansę i to był błąd.Przedłużyło tylko niepotrzebnie moje dojście do siebie.Po kilku miesiącach miałam powtórkę z rozrywki.
      Trzymam za Ciebie kciuki,uda Ci się,masz całe życie przed sobą.

      • wizjonere Re: Jak przestać kochać 29.12.13, 09:25
        hej nie potrzebnie byłas w cieniu może wtedy by cie docenił
        • speedboat8 Re: Jak przestać kochać 29.12.13, 11:30
          Mialas pecha ze trafilas na wiecznego playboya a swoja droga takie bezgraniczne poswiecanie sie nawet jesli maz zarabia duzo pieniedzy nie jest higieniczne dla zwiazku.Zona powinna miec przynajmniej jeden dzien w tygodniu dla siebie aby malzonek pobyl sam z dziecmi i poznal co to praca w domu.Wtedy docenia jej prace . Pisze to z perspektywy faceta smile .
          Niemniej mysle ze zbyt wielka wage przywiazujes do czlowieka ktory cie zostawil.To ze masz dzieci wcale nie przekresla znalezienia sobie faceta.Z pewnosci po przejsciach , single w twoim wieku to jakies "odrzuty" i osobiscie bym nie radzil wchodzic w uklady z takim gosciem.Zbyt duze ryzyko ze trafisz na playboya. Boje sie tylko ze znowu wybierzesz sobie playboya bo lubimy powtarzac swe bledy mlodosci a poza tym podswiadomosc pcha nas do "znajomych sytuacji".
          Nie jest hihgieniczne zamykanie sie w samej sobie i ryczenie w poduszke.Ja bym na twoim miejscu zapisal sie na jakis portal randkowy ,spotykal sie z facetami,rozmawial,bzykal i dzielil czas miedzy domem a przyjemnosciami towarzyskimi.Zrozumiesz wtedy ile stracilas przy tym gosciu.Jestes w apogeum swej kobiecosci i nie ma sensu trwac w roli ofiary.A moze to byc nawet szansa dla ciebie na przeycie czegos fajnego?
          • grazynkajohn Re: Jak przestać kochać 30.12.13, 21:05
            Gwoli ścisłości,ja nie poświęcałam się bezgranicznie.Mój już były,to typ człowieka,który uważa,że zawsze ma rację,nigdy nie przyznał się do błędu. Fakt jest mądry jeżeli chodzi o sprawy zawodowe,fachowiec w każdym cali,ale humanistycznie zero kompletne,czyta tylko fachową literaturę,na resztę szkoda mu czasu,albo chęci.
            Prawda jest taka,że nie mogłam na niego liczyć kiedy pojawiły się dzieci,dzisiaj,z perspektywy czasu wiem,że on po prostu był o nie zazdrosny,bo zabierały czas,który wg niego jemu powinnam poświęcać.
            Jednym słowem dupek ostatni.
            Każda rozpacz minie z czasem,trochę to trudne,ale należy uzbroić się w cierpliwość. Z czasem przyjdą refleksje w rodzaju "co ja widziałam w tym kretynie,jak mogłam przez niego tak cierpieć?".
            • speedboat8 Re: Jak przestać kochać 30.12.13, 21:26
              Ano wlasnie ! Cos jednak widzialas skoro zrobil ci dzieci.A to cos to sie nazywa poped do rozmanzania zakodpwany niew mozgu ale w okolicy pnia mozgu,najstarszej i najbardziej prymitywnej czesci naszego nie mozgu ale systemu nerwowego smile Nie ejstes pierwsza i nie ostatnia ktora zadaje to pytanie .Siegnij po jaks ksizake z zakresu psycholigi ewolucyjnej .Sa takie ktore napisaly kobiety skoro brzydzisz sie meskiej reki smile
    • zalosny.jestes Tylko klin! 29.12.13, 15:46
      Wszystkie rady typu trzymaj się , dasz sobie radę, masz dzieci, ciesz się zdrowiem można sobie w buty wsadzić. Jedynym lekarstwem na miłość jest inna miłość. Recepta żałosnego - 100% gwarancji:

      1)Ruszyć się z domu - siłownia, bieganie, dieta.
      2)Przywołać do pamięci rzeczy, które nas fascynowały przed epoką pana i władcy.
      3)Spotykać się ze znajomymi i nawiązywać nowe relacje.
      4)Iść do fryzjera, kosmetyczki, fitness klubu.

      Po odbudowaniu poczucia własnej wartości zająć się wyegzekwowaniem tego co Ci się należy. Następnie po odczekaniu około roku wejdź w nową relację - bez oczekiwań i tylko z kimś, kto Ci odpowiada w sensie wspólnych pasji, zainteresowań a nie jego wyglądu, statusu materialnego czy czegokolwiek innego. Wskazani panowie wiekowi, stabilni emocjonalnie.

      Pozdrawiam i daję Ci 25% szans na sukces. To czy sobie poradzisz zależy tylko od Ciebie.

      PS: Po dłuższym działaniu w ramach punktów 1-4 na 75% okaże się, że eks jest mocno zainteresowany powrotem. Moja rada? Kop w doopę.
      • altz Re: Tylko klin! 29.12.13, 15:50
        zalosny.jestes napisał:
        > Recepta żałosnego - 100% gwarancji:
        >
        > 1)Ruszyć się z domu - siłownia, bieganie, dieta.
        > 2)Przywołać do pamięci rzeczy, które nas fascynowały przed epoką pana i władcy.
        > 3)Spotykać się ze znajomymi i nawiązywać nowe relacje.
        > 4)Iść do fryzjera, kosmetyczki, fitness klubu.
        (...)

        > PS: Po dłuższym działaniu w ramach punktów 1-4 na 75% okaże się, że eks jest mo
        > cno zainteresowany powrotem. Moja rada? Kop w doopę.

        Kurcze! Zgadzam się w 100% 8-)
        Co ciekawe, do ludzi radosnych lgną inni nawet bez zachęcania.
    • rymsia Re: Jak przestać kochać 30.12.13, 03:09
      Witaj Kochana,

      tez uwazam, ze czas leczy rany. To cholerne serce to chyba jedyna rzecz, nad ktora czlowiek nie ma kontroli...

      Uwazam, ze po etapie oplakiwania musisz dac sobie szanse na bycie szczesliwa. dobrze pobyc jakis czas samemu, mozna poznac siebie lepiej, a tym samym wlasnie wiedziec jak siebie uszczesliwic, nad czym jeszcze popracowac, dac sobie szanse na szczescie i dazyc do niego.

      U mnie etap oplakiwania minal, biore sie za siebie i swoje zycie. Na swojego bylego nie masz wplywu, na to co robi, nie zmienisz go ale mozesz zmienic swoje zycie i zrob to.

      Kochana zycie ma tyle interesujacego do dania, taka roznorodnosc, kazdy znajdzie cos dla siebie.

      Cale zycie przed Toba, na pewno masz tez duzo do zaoferowania, przyjrzyj sie sobie z pozytywnej strony, kazda z nas ma zalety, plusy, talenty. Kazda. Kazda z nas jest warta tego, zeby kochac i byc kochana. I tak bedzie. Tylko daj sobie szanse.

      Jasne, ze nadal jest mi smutno, czasami placze, jestem przemeczona fizycznie i psychicznie, cycki po karmieniu wisza do pasa ale mam to gdzies jestem fajna babka i wracam do swiata !!!!!!!!!!!!!!!!

      Poczytaj sobie tez o kaizen to jest metoda malych kroczkow. Mi pomogla przetrwac. Po malutku, powoli, daj sobie czas, malymi kroczkami, rob male postepy, na tyle ile masz sile ale systematycznie i najlepiej codziennie.

      Pomoglo pisanie listu na chusteczce z cala zloscia, obwinianiem, wypisywaniem co bylo zle i topienie tego w...kiblu, bo na tyle ten ktos kto Cie zostawil zasluzyl.

      Pomogla mi takze swiadomosc, ze raz na wozie raz pod wozem, takie jest zycie. W zyciu sa rozne etapy ale ETAPY, ktore mijaja i nie sa wieczne. To tez pomoglo mi przetrwac.

      W poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie jak przetrwac takie cos jak porzucenie i to jeszcze z dzieckiem natknelam sie tez na fajna sprawe...

      Otoz Kochana pomysl inaczej: KRYZYS JEST SZANSA, szansa na zmiane, na wzmocnienie sie, na wyciagniecie wnioskow, poprawienie swojego zycia.

      Zobacz tez, ze wiele z Nas tutaj doznaje tego samego co Ty, nie jestes sama.

      W momencie kiedy postawilas posta zrobilas wielki krok, zrobilas krok ku lepszemu, ku zmianie. Osobiscie wydaje mi sie, ze to ze postawilas posta to bardzo dobry znak, bo zaczelas szukac rozwiazania sytuacji smilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmile I tak trzymaj !!!!!!!!!!!! Szukaj rozwiazania sytuacji, skup sie na tym.

      Walcz o szczescie dla SIEBIE i DLA DZIECI. Nie zapominaj o sobie, masz prawo byc szczesliwa. I w doopie z doopkiem niech sie cmoknie w ta swoja d.

      Dla mnie facet, ktory porzuca rodzine nie jest mezczyzna, taka staromodna jakas jestem wink
      Dlatego tez uwazam, ze po cholere Ci takie cus, Tobie potrzebny jest facet, ktory bierze odpowiedzialnosc za swoje czyny, za siebie, za innych.

      Zycze Ci Wszystkiego Dobrego i nie martw sie nastepny rok bedzie lepszy dla wszystkich, ten byl do doopy tongue_out

      I jeszcze raz wysylam do Ciebie tulaska przyjaznego, niech Ci sie mnozy i przynosi Szczescie.

      Buziaki i pozdrowionka. Trzymaj sie Kochana.

      Maja

      • speedboat8 Re: Jak przestać kochać 30.12.13, 08:47
        Z punktu widzenia psychologii ewolucyjnej kobiety maja wiecej hormonu oksytocyny zwanego hormonem przywiazania wiec intensywniej i czesciej sie zakochuja w swoim facecie.
        A uczucie zakochania ulatnia sie jak nie ma produkcji oksytocyny .To jest wyjasnienie dlaczego czas leczy rany.Jest tez inne prawo ze silniejszy awiec nowy bodziec wypiera starszy a wiec slabszy.To oznacza ze nowy fcaet wypiera bywszego ze swiadomosci.
        Wezcie moje Panie to pod uwage i zamiast plakac po bywszym po prostu poszukajcie sobie nowej "fascynacji zycia" smile a gwarantuje ze po roku bedziecie siemsmiac z e bylyscie tak naiwne wubierjac niedojrzalego partnera na ojca swych dzieci.
        • niratkadd Re: Jak przestać kochać 05.01.14, 20:26
          > Wiem kawał dupka
          wcale nie, bardzo dobrze zrobil. Robi co chce i tak powinno być, niby dlaczego ma się z Tobą męczyć, bo ty tak chcesz? NIedoczekanie!
        • speedboat8 Re: Jak przestać kochać 06.01.14, 12:04
          Zastanawiam sie tez nad przyczynami ze kobiety decyduja sie na 3ke dzieci z facetem ktory od poczatku wysyla sygnaly ze jest malo dojrzaly.Jesli po 2gim dziecki on nagle zmienie sie na gorsze to po jak cholere decyduja sie na 3cie dziecko? ze niby przywiaze sie go do siebie ? Nie ma nic bardziej mylnego.Jak facet jest niedojrzaly to wcale sie nie zmieni! bo on zatrzymuje sie na pewnej fazie rozwoju i wcale nie chce sie zmieniac bo jest mu fajnie i tak moze do samej smierci smile a kobitka jest uziemiona zyciowo! No chyba ze wewnetrznie wyzywa sie w macierzynstwie ! i to tzreba jasno wyartykulowac ze posiqadanie niedojrzalego partenra wcale nie jest takie zle pod warunkiem ze dostarcza kase regularnie smile
          • gil_ciuchy Re: Jak przestać kochać 07.01.14, 13:06
            Dokładnie tak - starają się go przywiązać do siebie. Naogół w takim wypadku kobieta kocha jakiś obraz mężczyzny, do którego stara się go dopasować a nie jego samego. Czasem nawet w ogóle go nie zna i nie stara się poznać
    • gil_ciuchy Re: Jak przestać kochać 07.01.14, 13:02
      Rozwiodłam się 1,5 roku temu, po 9 latach małżeństwa - syn miał wtedy 7 lat. Jeszcze przed rozwodem zatrudniałam dziewczynę byłego jako pomoc w swoim sklepiku, z okazji rozwodu kupiłam jej drobny upominek... W Sylwestra mój były się ozenił, byłam zaproszona, co prawda nie mogłam być, ale w ramach prezentu mają ode mnie weekendowy pobyt w górach. Kochałam go jak szalona, ale rozumiem, że gangreny się nie pudruje, tylko odcina zainfekowaną kończynę i żyje dalej. Trochę godności i szacunku do siebie, kobieto, ciskając się i będąc opryskliwą, roszczeniową jędzą nie zyskasz nic, poza przekonaniem byłego, że dobrze wybrał. Zacznij śnić nie o nim, a wreszcie o sobie i swoich potrzebach.
      • speedboat8 Re: Jak przestać kochać 07.01.14, 16:14
        Ach jak mi sie podobaja takie teksty ! Dobrze prawisz kobieto! Masz u mnie plusika smile za madrosc!
        Okazuje sie ze jednak sa kobiety co potrafia zadbac o swoje interesy i nie oskarzaja caly swiat .
        Podoba mi sie to ze ofiarowalas im wczasy .Pokazalas klase nad klasami i mysle ze w tym momencie on sie poczul jak zbity pies ! A jego nowa wybranka do konca zycia nie bedzie mu ufala !
    • ive-tte Re: Jak przestać kochać 12.01.14, 11:41
      Nie wiem co facetowi odbiło. Może uznał że dotychczasowe życie "to nie to". Może za wcześnie się ożenił i nie "wyszumiał". Tak czy inaczej za jakiś czas znajdzie sobie nową ukochaną bo uzna że to też nie to. Zajmij się kobieto pracą, dziećmi i poukładaniem życia na nowo. Odradzam "szukanie milości" i romamse. Porzucenie to tak jak śmierć osoby bliskiej i żałoba. Nie można przyspieszyć przeżywania. Nie należy też mieć płonnych nadziei że wróci bo to już nigdy nie będzie to. Życzę siły i chęci do życia.
    • ewuniunka Re: Jak przestać kochać 12.01.14, 13:41
      czytam i czytam i czytam.... i powiem tak.. kopa w tyłek!!! jeżeli facet nie umie się zachować jak facet, tylko jak idiota, to szkoda na niego jednej łzy. Ktoś powie co gadasz, przecież kocha... no tak ale tylko ona jego a on ją ma w czterech literach i poniża.
      Niestety sama byłam w podobnych sytuacjach. I to kilka razy. Obecnie mam 5 dzieci, mają różnych ojców. szkoda tylko że okazywali się dupkami. teraz jestem w związku, gdzie facet jest facetem, i nie zachowuje się jak cham.
      ale wracając... pamiętam że zawsze też było mi żal szkoda i pytanie - co źle zrobiłam, co poszło nie tak., że tak wyszło... nic nie zrobiłam, nie chodzi o to jak poszło, tylko o niego jego charakter i brak kręgosłupa moralnego bo jest idiotą. bo powinien rozstać się z kobietą, jak mu źle, a nie najpierw sobie drugiej szukać. współczuję tej drugiej, bo ją pewnie tak samo zostawi i potraktuje smile
      tylko po co siedzieć i wypłakiwać oczy? było, minęło nie wróci. a nawet jakby dostał olśnienia i kopa w tyłek od nowej pani, to i tak trzeba zadać sobie pytanie: czy jakby wrócił, to będę w stanie mu wybaczyć? nie nie umiałabym. wolę zamiast płaczu kupić nową kieckę iść do fryzjera i wyjść gdzieś ze znajomymi. Dzieci do babci albo z kimś zostawić. Oderwać się chociaż na jeden dzień. zacząć myśleć o sobie, o tym co ja chcę. umalować się, iść do fryzjera, a co, niech widzi, że sobie bez niego radzę. i co to ma znaczyć że on przyjedzie z nią? na błagam, bez jaj. chce przyjechać? sam, ona- kopa w tyłek. mój dom, moje zasady, coś ci mężusiu nie pasuje? spadaj na szczaw.
    • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 15.01.14, 13:11
      Kobitki !

      Kluczem do wyjścia z marazmu rozstania jest zachowanie pamięci o tych dobrych chwilach, które kiedykolwiek razem się spędziło i radość z posiadania dzieci.
      Poza kwestiami czysto praktycznymi (typu alimenty, widywanie dzieci) nie warto natomiast zadręczać się teraźniejszością lub przyszłością byłego/byłej bo człowiek samemu nie będzie miał sił by iść naprzód.
      Życie jest krótkie i wspaniałe i powinniśmy się nim cieszyć, ale jeśli coś nie było nam pisane, to nie będzie nam pisane i teraz, i później.
      Pozdrawiam. xoxo
    • l.i.l.a.b.a.j.ona Re2 15.01.14, 14:34
      Warto też sobie uzmysłowić, że każdy związek dwojga ludzi to swoiste ryzyko - 100% gwarancji, że zawsze (również zawierając zw. małżeński po drodze) uda się dotrwać ze sobą do późnej starości to MIT.

      Być może Polki (zwłaszcza) powinny winić za wszystko przekonania religijne wmawiane nam od dzieciństwa jakoby ślub kościelny zawierany był na dobre i na złe, więc jakiekolwiek zgrzyty lub rozstania to już w ogóle powinny być traktowane jak zwiastun końca świata i powód do obwiniania się o wszystko.

      Nie. Rozstający się ludzie do siebie zwyczajnie nie pasują lub nie są w stanie tolerować swojej indywidualności.

      Nieprawdą jest jakoby przyciągające się przeciwieństwa były najlepszą receptą na udane małżeństwo. Bzdura. Totalna bzdura.
      Takie przyciąganie się odmienności ma sens jedynie na krótką metę, bo to normalne, że interesuje nas coś innego.
      • speedboat8 Re: Re2 15.01.14, 15:28
        Jako facet popieram twoj wywod smile rzaki to glos rozsadku ale tym bardziej cennysmile
      • ive-tte Re: Re2 15.01.14, 19:33
        Niczego nigdy nie można zagwarantować ale przecież się myśli. Budowanie związku to ciężka codzienna praca. Nad sobą też trzeba pracować. Trzeba też pamiętać że każdy człowiek się rozwija i zmienia co jakiś czas. Przekonania religijne z biegiem czasu są coraz mniej istotne. Liczy się codzienność. Rozwód to wielka trauma. Poza tym zmieniają się układy z rodzinami z przyjaciółmi, sytuacja materialna, itd. itp. Nie wspomnę już o dzieciach bo to osobna sprawa. Jeżeli nie ma istotnych powodów do rozwodu to lepiej się poważnie zastanowić nad terapią małżeńską. Popracować nad sobą, nad poprawą swoich charakterów, związku. Jeżeli się tego naprawdę chce to powinno się udać.
        • chalsia Re: Re2 15.01.14, 22:40
          Przekonania religijne z b
          > iegiem czasu są coraz mniej istotne.

          czyżby? a mohery ?
          big_grin
          • speedboat8 Re: Re2 15.01.14, 23:24
            Mohery to albo wdowy,albo dziewice od 60 lat lub kochaja platonicznie jedynego mezczyzne swego zycia! silnego,bogatego i w bialym maybachu czyli Tadeuszu Rydzykusmile
            Tam nie ma religii !tam jest niezaspokojona erotyka ! Wystarczy posluchac jak one rozprawiaja o o.tadeuszu! To bozek za zycia !
        • speedboat8 Re: Re2 15.01.14, 22:44
          Rozsadnie piszesz,ale jest maly szkopol.Do tanca trzeba dwojga.Jesli partner dla "odczepnego"idzie na terapie to po co w ogole sobie glowe zawracac?! .Terapia jest dobra pod warunkiem ze oboje widza ze cos jest nie tak i CHCA(!) poprawy,Czasem faceci chodza z czystej ciekawosci choc nie wierza w skutecznosc bo maj swiadomosc ze to problem ktory tkwi w nich samych.To oni sa znudzeni zyciem i szukaja silniejszych wrazen,bo rodzina go przerosla i zagubil sie w obowiazkach. .Pisze to jako facetsmile
          Dobrym rozwiazaniem jest w ramach terapii rozstanie na miesiac ,dwa lub trzy aby kazde z partnerow sobie przemyslalo co tak naprawde w zyciu chce robic.Ma to ten minus ze partner moze nas zaskoczyc i chciec rozstania.Trzeba przyjac ten cios na klatke i pogodzic sie z mysla ze to byl zly zwiazek i szkoda na niego bylo czasu.Tragedii nie ma.Kobiety moga sabie znalezc lepszych partnerow bo sa swobodniesze w wyborach i testowaniu.
          • zabapo11 Re: Re2 16.01.14, 09:55
            Wszystko racja, nie da się na siłę, czasem lepiej się rozstać, jedna strona nie może wiecznie się starać, a druga wycofywać.
            Z jednym się nie zgadzam - że kobietom potem łatwiej. Ciekawe gdzie znajdziesz jelenia, który z własnej woli będzie wychowywał cudze dzieci ze skrzywdzoną kobietą po kilkunastu latach związku? Facet odchodzi i już, jest wolny, nie ma żadnych przyległości poza alimentami. Ma więcej czasu, pieniędzy często też (alimenty zwykle są niższe niż to, co wydawałby na rodzinę, gdyby został). A kobieta zostaje z dziećmi, z problemami finansowymi i walczy, żeby pogodzić wychowywanie dzieci z pracą. To jej jest łatwiej? Nie mówię to u znalezieniu kochanka na czacie, tu faktycznie może łatwiej, ale o czymś poważnym.
            • argentusa Re: Re2 16.01.14, 10:40
              eee,sęk w tym, że wychowywać dzieci kobity nie musi. Bywa, ze ma swoje na wychowywaniu.
              A w ogóle co to za retoryka: jelenia? Mężczyzna, nie jeleń. Z jeleniem nie chciałabym być.

              ze skrzywdzoną kob
              > ietą po kilkunastu latach związku?
              a no to inna sprawa. Ze skrzywdzoną bolejąca to sama bym nie chciała być. Z uporządkowaną dojrzałą, i owszem.

              Facet odchodzi i już, jest wolny, nie ma żad
              > nych przyległości poza alimentami
              uwielbiam generalizowanie. Bywa inaczej.

              To jej jest łatwiej?
              nikomu nie jest łatwiej. Licytowanie się kto ma gorzej jest bez sensu. Choćby dlatego, że dla różnych ludzi, rożne rzeczy należą do kategorii "gorzej mi".
              Niektóre kobiety chętniej włażą w nowe relacje, niektóre trudniej. Faceci też.
              Zauważam też tendencję: mało fajnych facetów = mało takich, którzy są tacy, jakimi chcemy żeby byli -czyli ideałów mało.
              No mało. Pwoedziałabym, że nie ma.
              Alternatywa taka, że niekoniecznie trzeba być w związku.
              Ar.



              • zabapo11 Re: Re2 16.01.14, 10:49
                Jeleń był ironiczny wink Przyznasz, że trudniej jest związać się z kimś, kto sam wychowuje dzieci, kimś po przejściach, kto raczej nie staje się od tego bardziej ufny (choć faktycznie dojrzalszy).

                Akurat mój mąż ma tylko alimenty, to nie było generalizowanie.

                Nie mówię, że mało fajnych facetów, tylko że obiektywnie kobieta w tej sytuacji ma więcej rzeczy do ogarnięcia, niż odchodzący facet płacący tylko alimenty.

                • luciva Re: Re2 16.01.14, 10:59
                  Oczywiście, że tak jest.
                  Jestem na portalu randkowym, mało który facet rozumie, że nie mam czasu na prowadzenie godzinnych rozmów przez telefon, ze nie umówię się na randkę w stylu "to co, może dziś?", że czasem muszę coś odwołać, itede.
                  Oni mają dzieci, no ale tylko spotykają się z nimi od czasu do czasu.
                  Nie kumają jaki nieraz problem ze zorganizowaniem opieki.
                  Albo " to weź dziecko ze sobą".
                  Jaaaaasne i tak będę ciągac dziecko po randkach co chwilę?
                  Rozumieją tylko Ci, którzy sami wychowują dziecko na co dzień. a takich jak na lekarstwo. Jak stosunek 96/4 big_grin
                  • zabapo11 Re: Re2 16.01.14, 11:19
                    Dlatego odpuściłam sobie portale, nie idzie sie dogadać wink niestety nawet jesli napiszesz, jaka masz sytuacje,jest to dla drugiej strony mocno abstrakcyjne,a dzieci nie przeszkadzają,dopóki są częścią wirtualnej rzeczywistości.
                • argentusa Re: Re2 16.01.14, 13:03
                  No przyznaję, że dla mnie to też trochę abstrakcja.
                  I eksio i nie-mąż są ojcami mimo rozwodu. Że jeden w ograniczony sposób -przyznaję. Trudno żeby ojciec mieszkający 100 km od młodego był na każde jego zawołanie. Ale niemąż jest na miejscu i jak trzeba to jest do dyspozycji. Czasem nie jest. Ja tak samo, czasem wybieram świadomie MÓJ komfort i randkę z niemężem, a nie klub zabaw z dzieckiem. ot życie, nie można mieć wszystkiego.
                  Alternatywa: zacząć randkować jak już dzieci podrosną.
                  > Nie mówię, że mało fajnych facetów, tylko że obiektywnie kobieta w tej sytuacji
                  > ma więcej rzeczy do ogarnięcia, niż odchodzący facet płacący tylko alimenty.
                  no ma. Mogła/albo nie mogła pozostawić dziecię ojcu. Miałaby wtedy więcej czasu dla siebie. Czy byłaby szczęśliwsza? nie wiem.
                  Wszyscy poruszamy się w ograniczeniach.
                  Coś za coś.
                  Ar.
              • speedboat8 Re: Re2 16.01.14, 17:41
                Ja rozumiem jej retoryke ws "jelenia' Ona nie myslala tego doslownie ale uzyla kolokwializmu i m ioala racje. Z tym ze ze ja uwazam ze kobieta wolna,po przejsciach ,o ile sie otzasnie i wezmie w garsc,ma wiekrze mozliwosci w wyborze partnera.Moze kazdego wypunktowac w2 okresie probnym i poznac jego zle i zle strony,nie wiazac sie.To ona wybiera ! sobie partnera. Nie jest bierna strona wiecznej gry dobierania sie w pary.
                W wieku 30-40 jest sporo samotnikow gotowych zaczac zycie od nowa ,na ogol mniej atrakcyjnych fizycznie ale za to moze z wiekrzym doswiadczeniem zyciowym ,co jest cenne gdy rzeczywiscie chce zalozyc rodzine.A jak jest "motylem" to "byli wybyl smile" mala strata.! a nasze wieksze doswiadczenie w sprawach facetow.
                Nie ma sie co rozczulac nad soba po rozwodzie tylko tzreba wziasc w garsc.Pozamykac cale byle malzenstwo.Skoro skonczyloi sie to znaczy nie ma do czego wracac! i nad czym rozpaczac.Na pomylkach kwitnie nasza wiedza o zyciu i jego pulapkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka