siwa1980
06.12.13, 21:23
Witam.
Jestem tu nowa.
Oto moja historia.
Byliśmy małżeństwem 13 lat. Mamy troje małych dzieci. Dwóch chłopców i jego wymarzoną córcie.Mąż pracuje w Holandii. Banał przyjechał na urlop zdrada panna od nas rozpacz próba samobójcza psychiatryk fakt zabrał mnie stamtąd twierdząc że się mną zaopiekuje odstawił rodzicom i pojechał z nią na wakacje.
Po dwóch tygodniach wyjechał do Holandii. Zabrał ją do siebie .Czekałam może przemyśli .Pojechałam do niego porozmawiać wróciłam z kwitkiem.
Złożyłam pozew ,zabespieczenie ali. orzeczenie winy, wysokie alimenty wygraną mam prawie w kieszeni I co z tego Jak idą swięta wiem że razem przyjadą a moja 3-letnia córcia tatuś to tatuś tamto bo gadają na skaypie.Wiem kawał dupka .Robię co rozsądek karze ale noc jest dla mnie wtedy wszystko wraca .Może mam swoje życie bo studia o których marzłam wspaniałe dzieci ale mąż jest dla mnie wszystkim co kocham robię co muszę ale co mam czuć nikt mi nie nakarze doradzcie jak przestać kochać tęsknić i myśleć że nie warto czekać skoro każda noc to sen o nim a każdy dzień to oby do wieczora kiedy przestanie to tak strasznie boleć by móc z nadzieją patrzeć w jutro ?