Dodaj do ulubionych

co roić w takiej sytuacji?

08.12.13, 10:59
postanowiłam założyć osobny wątek, aby się nie wcinać cottonce.
sytuacja jest taka: ojciec mieszka w innym mieście, oddalonym od nas o 350 km.
odwiedza córkę mniej więcej co 2 tygodnie. przyjeżdża w sobotę rano, a odjeżdża około 18.00.
na ogół spędzają tych kilka godzin sami, na mieście. chodzą do kina, zaczęli chodzić na basen, zjadają jakiś obiad i wracają. czasem niestety spędzają trochę czasu w domu - bo mała chce z nim pograć, pokazać mu nowe zabawki, porysować wspólnie, powściekać się.
zgadzam się na to - choć oczywiście jego widok nie jest dla mnie miły. jednak rozstaliśmy się kulturalnie i jak do tej pory dogadujemy w kwestiach dziecka.
problem leży gdzie indziej. oboje ustaliliśmy, że w przyszłym roku mała (jeśli będzie chciała - a pewnie będzie) pojedzie do niego na jakiś czas w odwiedziny. może na święta Wielkanocne, albo na wakacje - nie wiem.
i tu pojawia się problem: nie mam do niego zaufania. nigdy nie zajmował się córką. wiecznie był w pracy i dzieckiem zajmowałam się ja. on nie ma pojęcia, co robić, gdy mała zachoruje, jak ją ubierać (w sensie stosownie do pogody - wczoraj np. siedziała przez kilka godzin w centrum handlowym w chustce na szyi...). jak dać mu dziecko na dłuższy okres czasu?
i kolejna rzecz: jestem pewna na 99%, że jeśli mała pojedzie do niego - będą się nią głównie zajmowali dziadkowie. będzie u nich prawdopodobnie spała, jadła - a ojciec będzie do niej wpadał na chwilę uncertain dziadkowie niestety nie są odpowiedzialni. w zeszłym roku o mały włos, a nie dali dziecku aspiryny, jak gorączkowało. różne nieciekawe sytuacje się wydarzały. znam ich i wiem, jacy są. bezmyślni niestety.
ja nie utrzymuję z nimi kontaktów. na sam koniec, przed naszym wyjazdem, pokazali swoje prawdziwe oblicze. nie mają wstępu do mnie do domu.
jak dać dziecko osobom nieodpowiedzialnym? powiedzcie - co zrobić w tej sytuacji...? ja się po prostu boję, że młoda wróci stamtąd chora i Bóg wie, jaka jeszcze - bo to naprawdę dziwni ludzie są.
nie wiem, co zrobić. naprawdę.
Obserwuj wątek
    • blue_ania37 Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 11:41
      Miasmile
      Moja rada.
      Odpowiedz sobie szczerze przed lustrem.
      Czy gdybyś nie rozstała sie z mężem i gdybyscie nadal byli rodzina.
      To czy w sytuacji gdyby mąż zaproponował wypad na week bez dziecka które zostawiamy dziadkom mialabys ten problem?
      Przekladamy na nasze dzieci nasze uczucia związane z rozwodem,itp ale to nie zmienia faktu ze nadal ci ludzie sa rodzina naszego dziecka.
      Mnie spotkało wiele złego od teściowej patrzyłam bezradnie kiedy stając po stronie syna pozwoliła a wręcz dopingowala gobwbdzialaniach mających na celu wywalanie mnie z jego domu z jej wnukiem.
      Pozwoliła na to abym ja i młody czuli sie jak zbite psy.
      Ale nie zmieni to faktu ze wiem ze gdyby młody do niej teraz pojechał nie zrobi mu krzywdy.
      Mogę sie wkurzac ze nie zrobi tego co on lubi do jedzenia ale wiem ze go nie skrzywdzi.
      Młody jest na tyle świadomy ze wiem ze nie pozwoli aby mówiono o mnie złe.a jemu miłość jest potrzebna.
      Ma polowe tamtej rodziny genów.
      Mam gdzieś co sobie o mnie myśli teściowa,były mąż.
      Maja kochać młodego,co młody wyciagnie z tych spotkań to bedzie jego.
      Ale nie bede wariowala ze tam jest.
      To jest jego rodzina.
      Tobie proponuje puścić młoda,kupic sobie wino,lakier do paznokci gazetę,książkę i sie cieszyć ze młoda ma rodzine.
      Im wiecej ludzi kocha dziecko tym lepiej.
      Nie masz wchodzić na inne stany świadomoścismile ale zaakceptować.
      To jej babcia dziadek.
      Z drugiej strony naprawdę uklony wobec byłego męża ze dziś rozmawia z toba o wielkanocy i zaczyna zadawać pytania o możliwość noclegu.
      Tyle km tyle czasu?
      Mysle ze ja bym była na taksmile
    • tricolour Stawiasz się w wyjątkowo niekorzystnym świetle... 08.12.13, 11:55
      ... i jakoś tak z tego postu wynika, że dziadkowie nie są aż tak bardzo bezmyślni skoro wychowali własne dziecko i na dodatek - psia ich mać - sie nie rozwiedli. Ty zaś jesteś bardzo mądra i odpowiedzialna, ale domu dla dziecka nie zbudowałaś.

      O co więc chodzi? O własne bezpodstawne lęki? O niechęć do dziadków? O konieczność zapłacenia za opiekę?
      • noname2002 Re: Stawiasz się w wyjątkowo niekorzystnym świet 14.12.13, 18:12
        i jakoś tak z tego postu wynika, że dziadkowie nie są aż tak bardzo bezmyśl
        > ni skoro wychowali własne dziecko i na dodatek - psia ich mać - sie nie rozwied
        > li. Ty zaś jesteś bardzo mądra i odpowiedzialna, ale domu dla dziecka nie zbudo
        > wałaś.

        Czyli, że jak ktoś się z uporem trzyma męża sadysty i alkoholika i się nie rozwiedzie, to będzie mądrzejszy i bardziej odpowiedzialny od kogoś kto od sadysty i alkoholika odszedł? ciekawy tok rozumowania, bardzo ciekawy(alkoholik to oczywiście przykład, nie związany z autorką wątku).
    • buba2002 Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 12:05
      Napisałaś, że ustaliliście oboje... Podjęłaś tę decyzję - że mała pojedzie - świadomie? a teraz kombinujesz, jak się wycofać. Nagle zaczęłaś się bać?
      Mia, daj sobie na luz! Mała nie rozwodziła się z ojcem i dziadkami. Krzywdy nie będzie.
      • jagienka_2 Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 12:31
        Mia, przesadzasz. Dziecko w chustce na szyi w centrum handlowym, to żadne przestępstwo. Pracuję z małymi dziećmi i daję słowo, że wiele matek, które zajmuje się na co dzień swoimi pociechami, nie potrafi ich ubrać stosownie do pogody. Te ubierane w sześć warstw, w tym trzy polary, chorują znacznie więcej niż te, które chodzą całą zimę bez szalika, rękawiczek, a często i bez czapki.

        Zapewniam Cię, że mój eks jest bardziej nieodpowiedzialny, a mimo to syn jeździ do ojca dwa razy w miesiącu i wraca szczęśliwy. W domu nie może grać godzinami w gry ani zajadać się fast foodami.... Denerwowałam się, tłumaczyłam ojcu, ale jak grochem o ścianę, więc dałam spokój i wszyscy są szczęśliwi. I paradoksalnie, to pod moją opieką syn złamał rękę, a podczas pobytów u ojca nigdy nic poważniejszego mu się nie przytrafiło.

        Wrzuć na luz i zamiast się zamartwiać i szukać dziury w całym, już dziś zacznij planować, co będziesz robiła w tym czasie, gdy córka będzie u ojca i dziadków.
    • altz Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 12:13
      Dziecko nie szklanka, dużo zniesie i może nie mieć z tego tytułu żadnej krzywdy.
      Nie masz poważnych zarzutów, dziwię się, że do tej pory dziecko nie było u ojca, tylko się biedne błąka po mieście albo musi przyjmować ojca w Twoim domu.
      • maria1110 Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 12:43
        ...a tak na temat tej aspiryny. Jeżeli dziecko nie jest na nią uczulone (zrob listę takich rzeczy ale prawdziwą ),to nic mu nie będzie od jednorazowego podania. A skuteczna jest. Kiedys nie była zakazana dla dzieci i moje na niej bazowały. Wyrosły zdrowe. Za kilka lat może okazac się .że zachwalany dzis paracetamol jest jeszcze bardziej przeciwskazany.
        • zmeczona100 Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 16:30
          Aspiryna jako "dobrodziejstwo" dla dzieci
        • lampka_witoszowska Re: mario 08.12.13, 17:31
          a tak na temat tej aspiryny, droga mario
          jeśli wyjątkowo trafi Ci się dziecko jak moje, to poczytaj sobie o rumieniu wielopostaciowym choćby
          o innych reakcjach uczuleniowych na leki też
          na bactrim (ta sama grupa), na nurofen - o, o wybroczynach jako reakcji alergicznej - kiedy paracetamol pozostaje jedynym lekiem przeciwgorączkowym i przeciwbólowym

          poczytaj koniecznie - zanim zaczniesz udzielać porad medycznych następnym razem
          • piotrfm123 aspiryna i szaliczki 10.12.13, 19:13
            za wiki

            From 1981 through 1997, 1207 cases of Reye's syndrome in under-18 patients were reported to the U.S. Centers for Disease Control and Prevention.


            300 milionowy kraj, 17 lat, 1207 przypadkow. Wg statystyk kazdego dnia w USA ktos topi sie w wannie. Dziadkowie maja wanne?

            Oczywiscie ze zgodnie ze wskazaniami aspiryny nie nalezy podawac dzieciom. Jednak majac do wyboru dziadkow ktorzy "o malo co" nie podali aspiryny a przecietnego polskiego narwanego kierowce, jakiejkolwiek plci, to ryzyko jest z innej planety.

            @autorka
            Gdybys chciala odbierac widzenia z dziadkami bo szaliczka nie zdjeli albo ze daja slodycze to musialabys wykreslic tak na oko 80% populacji PLu. Dziecko 5-letnie przezyje Wielkanoc a i pewnie wakacje. Tak jest, nalezy zdecydowanie walczyc aby jej tortami nie pakowali codziennie/po burty, ale na pewno nie w stylu "dziecka nie dam!", bo cie sad wysmieje (chyba ze dziecko jest juz przekarmione/ z nadwaga/ poczatkami cuckrzycy).

            Pomysl na zakaz widzen z dziadkami z powodu szaliczka na szyji klasyfikuje sie do rubryczki:
            "humor porozwodowy".

            A o niebezpieczenstwach udaru cieplnego (ale to raczej latem a nie na wielkanc) mozesz informowac malzonka i trenowac mala aby glosno protestowala /domagala sie wody.
            • lampka_witoszowska Re: aspiryna i szaliczki 10.12.13, 19:21
              i takie ryzyko niesie używanie internetu w sposób nieświadomy

              nawet wiki i statystyk

              czy wiesz, na jakim forum się wypowiedziałeś, Piotrze?
              rozwodowym
              statystyki miewa się w ... znaczy, w głębokim poważaniu jeśli idzie o:
              a. własne dziecko,
              b. świeżą sprawę rozwodową (w wiki zapewne będzie o stresie okołorozwodowym),
              c. uczucia, które się poza stresem jest zmuszonym przerabiać

              empatia! o, to tez całkiem fajny termin - a na ułamek procenta w jakiejś kwestii każdy z nas się przynajmniej raz w życiu załapał
              • piotrfm123 Re: aspiryna i szaliczki 11.12.13, 15:49
                lampka_witoszowska napisała:
                > czy wiesz, na jakim forum się wypowiedziałeś, Piotrze?
                > rozwodowym

                Tak. Tyle ze jesli wypowiadalbym sie na forum Schizofrenia to nie oznacza jeszcze ze czyjes urojenia powinienem traktowac powaznie i na kolanach.

                A jesli uwazasz ze bez rozwodu wiele matek byloby sklonnych wprowadzic dozywotny zakaz spania u tesciow/dziadkow bo m.in. chustki 5-letniemu dziecku nie zdjeli...

                To zreszta bez znaczenia: o ile autorka nie znajdzie powazniejszych zarzutow to i tak sad nie odbierze ojcu prawa widywania sie z dzieckiem z powodu dodatkowego podkoszulka latem na 5-latce.
                Tak ze jest to klasyczny zespol porozwodowego strzelania sobie w stopy. Exa i ex-tesciow jedynie rozwscieczy a i tak niczego nie osiagnie. No chyba ze wszystko sie pozajaczkowalo i jakims cudem istnieja powazne zarzuty a z niewyjasnionych powodow podawane sa pikusie.

                A ze dla Autorki owe zarzuty wygladaja na straszliwie powazne i denerwuje sie z tego powodu to ja rozumiem. Tyle ze co z tego? Pomoze jej cos jak wytoczy proces z gory skazany na przegranie? Nastroj sie jej wtedy poprawi?

                Niech walczy i edukuje exa i tesciow, ale najlepiej po przefiltrowaniu swoich komunikatow przez jakies osoby neutralne. Jesli nawolywania nie poskutkuja to bedzie w identycznej sytuacji jak miliony rodzicow ktorych rodzice badz tesciowie robia cos glupiego jak sie ich z wnuczkiem zostawi. Cry me a river.
                • lampka_witoszowska Re: aspiryna i szaliczki 11.12.13, 21:11
                  to co uyważam, dokładnie napisałam dopowiadać sobie nei musisz, a zrozumienia nie okazuje sie na kolanach

                  ps. podpowiem - na kolana padasz, jeśli wielbisz. Co tam sobie samodzielnie zażyczysz, bo tego już nei podpowiem.
    • lampka_witoszowska Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 12:50
      osobom nieodpowiedzialnym dziecka się nei daje w opiekę, to raz

      dwa - nieodpowiedzialność nalezy samemu ocenić, nie pod wpływem miliona wypowiedzi znajomych,mamusi, teściowej, cioci Zosi i księdza plus uczestników forum

      trzy - rozmawia się z dzieckiem, najpierw
      nawet małym

      dlaczego tak naprawdę prowadzicie ludzie gierki okołorozwodowe, tu ustępuję, tam się nei zgadzam - a dziecko? jak będzie szczęśliwe, to dajesz dziecko z karteczką: jaki lek jeśli gorączka taka a taka, kiedy do lekarza, jak ubrać, dzwonisz, dowiadujesz się, jak dziecko sie czuje - jeśli jest obawa, żę dziecko będzie płakało za mamą i sobie znanym otoczeniem, domem - to poczekajcie, do licha, czy dziecko nie ma prawa dorosnąć do odwiedzin, po prostu musi w imię praw rodzica dochodzącego/dojeżdżającego?
      no to sobie ustaliliście... za plecami głównej zainteresowanej
      • mia17 Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 13:05
        nie, lampko. nie ustaliliśmy za plecami.
        najpierw rozmawiałam z małą i wszystko jej wyjaśniłam oraz spytałam jej o zdanie.
        nie da się napisać wszystkiego w poście - ja jedynie zasygnalizowałam, w czym jest problem.
        nie dam rady wytłumaczyć wszystkim wszystkiego, piszę najważniejsze rzeczy.
        dziecko jest świadome na tyle, na ile pozwala na to jego wiek. i jeśli np. nie będzie chciała pojechać na dłużej do ojca - to mam nadzieję, że on go ciągnąć nie będzie. a ja wypychać również nie zamierzam.
        i w drugą stronę: jeżeli mała będzie chciała pojechać do niego - pojedzie.
        ja jedynie boję się tego, co dziadkowie mogą narobić. nie ma sensu wypisywanie tutaj różnych rzeczy, które się działy przez ostatnie lata.
        i nie jest prawdą to, co napisał tricolor - że oni są tacy fajni, a ja taka zła. i że skoro wychowali syna i się nie rozwiedli - to są ok. hahaha! nie będę rozwijała tego tematu, bo nie starczyłoby mi siły na pisanie.

        suma sumarum - być może muszę wyluzować. nie upieram się. ja po prostu jestem pogubiona w tym wszystkim. chciałabym dla córki jak najlepiej i żeby jej się nie stała krzywda u ludzi, którzy nie myślą i są nieodpowiedzialni. tylko tyle i aż tyle.
        • lampka_witoszowska Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 13:38
          nie, to ja się wycofuję z poprzedniego postu jeśli chodzi o rozmowy z dzieckiem. Ona jest mała i przez swój rozwój możliwe, że zmieniałaby zdanie co kilka tygodni, ale skoro pytałaś teraz to i zapytasz przed ostatecznym planowaniem wyjazdu, bezpośrednio przed przygotowaniami. Z tydzień jakiś.
          Ale co do dziadków, jeśli naprawdę nie masz zaufania, to skłaniałabym się do jak najwcześniejszego omówienia tego tematu z byłym. Możesz się zgodzić na wyjazd przecież w porze jego urlopu, żeby czas maksymalnie wykorzystał z dzieckiem on, nie dziadkowie.
          Sama najlepiej zdecydujesz, mądra jesteś i czujesz swoje dziecko. Tylko nie emocjami, ale rozsądkiem. I bez założeń z gory przy podejmowaniu decyzji: "powinnam się zgodzić" albo "nie powinnam się zgodzić".
          • mia17 lampko, 08.12.13, 14:26
            ale ja z nim rozmawiałam już o dziadkach. prosiłam, by studził ich zapędy, bo nie myślą i potrafią palnąć coś przy małej. i nic.
            on nie potrafi się im postawić i tyle. nie potrafi z nimi rozmawiać. tak go właśnie wychowali uncertain
            i oczywiście - przed ewentualnym wyjazdem do nich zostawię listę "co robić, gdy..." i wszystko mu wyklaruję - ale to psu na budę. zawsze tak było...
            i nie, niestety nie mogę zaplanować przyjazdu małej podczas jego urlopu, bo on urlopu nie bierze. ma własną firmę i pracuje non stop. przez 10 lat naszej znajomości na urlopie był tylko 2 razy uncertain
            a dziadkowie nie pracują, mają fuul czasu - dlatego jemu wygodniej zostawić małą u nich i być "na dochodne". tak to będzie wyglądało sad
            dlatego rwę włosy w głowy, bo nie potrafię tego obejść.
            • lampka_witoszowska Re: lampko, 08.12.13, 17:20
              czego się najbardziej obawiasz?
              • yoma Re: lampko, 08.12.13, 17:28
                Wychodzi na to, że nie chustki na szyi (nb WTF?), nie niepodania aspiryny (młody organizm zwalczy gorączkę sam, jeśli to nie jest 40 stopni), ale palnięcia czegoś.
                • lampka_witoszowska Re: lampko, 08.12.13, 17:45
                  a tą gorączką to bym nie przesadzała smile zwykle przy 38,5 organizm zaczyna się męczyć gorączką i dobrze coś podać zanim poleci do 40 - ale to tez od organizmu zalezy, ja jak prawdziwy mężczyzna umieram przy 37,5 wink

                  a dziadkowie niech gadają - dziecko najwyżej się zrazi
                  ja przez to gadanie zerwałam kontakty z rodziną biologicznego ojca, a moje dziecko odmawia wizyt u babci ze strony ojca
                  i niech sobie tatuś robi co mu sie podoba w takiej sytuacji, zawsze jeszcze może prowadzać na siłę i próbować robić dziecku pranie mózgu, dziecko i z nim nie będzie się w końcu chciało widzieć
                • mia17 Re: lampko, 08.12.13, 17:46
                  yoma, a chciałabyś siedzieć w centrum handlowym przez 5 godzin z szyją owiniętą ciepłą chustą, którą nosisz, jak wychodzisz na zewnątrz...? to tylko pojedynczy przykład, mam ich wiele - ale nie ma sensu przytaczać. chodziło mi o to, że notorycznie ją przegrzewają i nawet latem zakładali jej PODKOSZULKI pod koszulkę z krótkim rękawem. naprawdę, super sprawa.
                  oczywiście, że nie chciałabym, aby podawali córce aspirynę. a temperaturę trzeba umieć zauważyć, czego się im wiele razy niestety nie udało uncertain nie raz odbierałam dziecko z gorączką i np. bólem ucha - a babcie stwierdzała, że nie zauważyła...
                  palnięcia też wolałabym uniknąć, bo to są ludzie z gatunku tych, co siebie przedkładają nad innych. nie interesuje ich, że mała jeszcze się nie zaaklimatyzowała na nowym miejscu, że tęskni za starym miastem, koleżankami. oni załatwiają swoje sprawy kosztem jej emocji.
                  a ja się na to nie godzę.
                  • yoma Re: lampko, 08.12.13, 18:01
                    Wiesz no, po pierwsze nie chciałabym siedzieć 5 godzin w centrum handlowym smile ile ta twoja mała ma lat, bo nie pamiętam? W sensie, czy umie wyartykułować taaaatoooo, mnie za gorąco?

                    > . nie interesuje ich, że mała jeszcze się nie zaaklimatyzowa
                    > ła na nowym miejscu, że tęskni za starym miastem, koleżankami. oni załatwiają s
                    > woje sprawy kosztem jej emocji.

                    Teraz to mówisz, jakbyś miała ją oddać na dziesięć lat, a nie na Wielkanoc. Nie bój się, przez Wielkanoc dziecko nie poniesie znaczącej szkody na psychice, przegrzanie też przeżyje. Zresztą masz okazję - niech jedzie do dziadków na tę Wielkanoc, najwyżej w wakacje powiesz, że sorry, ale w Wielkanoc ojciec i dziadkowie udowodnili, że nie umieją zająć się małą. Chociaż mnie osobiście taka opcja nie zachwyca.
                    • mia17 Re: lampko, 08.12.13, 18:12
                      była tyle, bo zaliczyła kino, potem zakupy, obiad, a na końcu deser w jakiejś kawiarni.
                      i owszem - mówiła, że jej gorąco. ale babcia stwierdziła, że nie może zdjąć, bo się...przeziębi uncertain
                      tata widocznie bał się sprzeciwić mamuni swojej. no i co?
                      nawet, jak mówiłam, żeby nie przegrzewali - to jak grochem o ścianę. nie ma bata - robią po swojemu.
              • mia17 Re: lampko, 08.12.13, 17:42
                obawiam się, że dziadkowie przez własną głupotę nie dopilnują małej. wiele było takich sytuacji, kiedy np. nie zauważyli, że ma gorączkę, albo nie zareagowali na to, że boli ją ucho i ma od tego temperaturę.
                obawiam się, że będą ją faszerować słodyczami przez cały wyjazd (pomimo, że jest uczulona np. na czekoladę i WIEDZĄ o tym).
                obawiam się, że zaczną jej jęczeć i płakać, jak za nią tęsknią i jak bardzo by chcieli, aby mieszkała w tym mieście, co oni. ale kiedy mieszkała to mieli ją gdzieś.
                obawiam się, że mała spędzi cały wyjazd u dziadków - zamiast z ojcem.
                to tak na szybko.
                • yoma Re: lampko, 08.12.13, 18:04
                  > jęczeć i płakać, jak za nią tęsknią i jak bardzo by
                  > chcieli, aby mieszkała w tym mieście,

                  Ja ci powiem, jeśli tylko tyle, to nie ma w tym nic złego. Bo może i tęsknią, bo może i chcieliby. Gorzej, jeśli zaczną jęczeć "chcielibyśmy, żebyś mieszkała w tym mieście, ale twoja niedobra mama nie pozwala". Czujesz różnicę.
                  • mia17 Re: lampko, 08.12.13, 18:15
                    uwierz mi - ta pierwsza opcja jęczenia też jest zła. o drugiej nie wspomnę, bo to już makabra.
                    nie znasz tych ludzi i nie wiesz, do czego są zdolni. i nie przesadzam. fakty mówią same za siebie, a znam ich już 10 lat.
                    ja się po prostu boję, że jak jej zaczną jęczeć i ją nakręcać to cała praca wykonana po to, aby adaptacja do nowych warunków po przeprowadzce przeszła łagodnie - pójdzie w pi..... uncertain
                    to jest małe dziecko, które nie potrafi się jeszcze odnaleźć. nie pomogą jej "gorzkie żale" dziadków, którzy robią wszystko dla oka - nie dla siebie!
                    • yoma Re: lampko, 08.12.13, 19:01
                      No nie znam i nie wiem, do czego są zdolni, tyle wiem, co napiszesz na forum. I na podstawie tej wiedzy jestem znacznie bardziej skłonna podpisać się pod Jagienką powyżej - co to syn u ojca jadł fast foody i gapił się w TV, a jednak przeżył - niż pod tobą. Dzieci są plastyczne. Obawiam się, że bardziej zaszkodzisz małej zamartwianiem się, że praca nad adaptacją poszła w pi..., niż dziadkowie nieułatwianiem jej tej adaptacji. Ojciec ma nieograniczone prawa rodzicielskie, ma prawo widywać dziecko z dziadkami czy bez i tyle osiągniesz, że będziesz się nakręcać, że dziadkowie właśnie mordują dziecko.

                      Mnie też babcia przegrzewała, widocznie babcie tak mają, a żyję. A ojciec słucha mamusi, bo sam nie wie, kiedy dziecko jest przegrzane, a kiedy nie. Podrzuć mu przed wyjazdem jakieś arcydzieło o pielęgnacji dzieci i niech się uczy.

                      Nb czy nie było przypadkiem tak, że jak już wracał z tej pracy, to nie pozwalałaś mu się zająć dzieckiem, bo nie umie?
                      • mia17 Re: lampko, 08.12.13, 19:29
                        nie, nie było.
                        • yoma Re: lampko, 08.12.13, 19:39
                          To przepraszam smile

                          Bo bez urazy, ale to, co mówisz, trochę mi nadopiekuńczością trąci.
                          • mia17 Re: lampko, 08.12.13, 20:24
                            ja się nie urażam smile
                            i nie zaprzeczam, że w obecnej sytuacji - po rozwodzie i rozpadzie życia rodzinnego - być może jestem zwichrowana na punkcie córki i tego, aby jej życie było mimo wszystko dobre.
                            • yoma Re: lampko, 08.12.13, 20:25
                              No ale sądzisz, że ojciec chce jej krzywdy?
                              • mia17 Re: lampko, 08.12.13, 20:51
                                nie, to nie tak. ja wiem, że nie chce - on po prostu jej nie zna.
                                pytałaś, czy czasem nie było tak, że jak on wracał z pracy to ja mu nie dawałam nic robić przy dziecku.
                                otóż jak on wracał to dziecko JUŻ spało. a jak rano wychodził to JESZCZE spało.
                                on po prostu nie wie, jak to jest wychowywać dziecko. nie wie i dlatego obawiam się, że może narobić głupot.
                                ale gorsza od jego niewiedzy jest głupota dziadków. z głupotą nie wygrasz. a jak jeszcze syn nie potrafi przeciwstawić się rodzicom - to już dla mnie masakra.
                                nie chodzi o to, że chcę ograniczyć kontakty jemu i dziadkom. nie chcę i nie ograniczam. ja się po prostu boję o zdrowie dziecka, które zostanie pod opieką nieodpowiedzialnych dziadków.
                                bo niestety obawiam się, że ojciec zwali na nich pełną opiekę, jak ją weźmie do siebie.
                                ja naprawdę rozumiem, że córka ma dziadków, że to jej rodzina i na swój chory i pokręcony sposób ją kochają. a ona kocha ich. z trudem, ale akceptuję to.
                                kontaktów z ojcem również nigdy nie ograniczam. jeśli on chciałby przyjeżdżać co tydzień - bardzo proszę. najchętniej, żeby zostawał na dwa dni. no ale ja go nie zmuszę.
                                ale co innego spędzić z dzieckiem 1-2 dni tutaj, na miejscu - a co innego dać ją na ileś tam dni do ludzi, którzy nie są dobrymi dziadkami.
                                i nie, nie chodzi o to, że ja pracuję na odznakę "matka roku". popełniam masę błędów, itp. ale mnie - w przeciwieństwie do dziadków - zależy na córce. im zależy na opinii sąsiadów.
                                i tak to wygląda w wielkim skrócie.
                                • yoma Re: lampko, 08.12.13, 21:21
                                  A ja rozumiem, że się boisz, ale naprawdę - przez parę dni dziecku się psychika nie skrzywi. Ojciec nie wie, jak wychowywać - a ty przed porodem wiedziałaś? Nie umie, to się nauczy. Nie nauczy się, to da do dziadków. Jemu, zauważ, krzywdy nie zrobili, to i małej nie zrobią. Pewnie też był przegrzewany i pasiony czekoladą, a jednak wyszedł na ludzi smile

                                  > im zale
                                  > ży na opinii sąsiadów.

                                  Tym bardziej krzywdy nie zrobią, bo co by ludzie powiedzieli smile

                                  > do ludzi, którzy nie są dobrymi dziadkami.

                                  Hm. A jacy dziadkowie byliby dobrymi dziadkami?

                                  Powiedz chłopu o tym przegrzewaniu, że jak dzieciak mówi, że mu gorąco, to mu gorąco i chustkę trzeba zdjąć. Może nie za pierwszym czy drugim, ale za trzecim razem zdejmie. Daj mu szansę się nauczyć smile
                                  • mia17 Re: lampko, 08.12.13, 21:33
                                    yoma napisała:

                                    > A ja rozumiem, że się boisz, ale naprawdę - przez parę dni dziecku się psychika
                                    > nie skrzywi. Ojciec nie wie, jak wychowywać - a ty przed porodem wiedziałaś? N
                                    > ie umie, to się nauczy. Nie nauczy się, to da do dziadków. Jemu, zauważ, krzywd
                                    > y nie zrobili, to i małej nie zrobią. Pewnie też był przegrzewany i pasiony cze
                                    > koladą, a jednak wyszedł na ludzi smile

                                    hehehe, no ja bym się kłóciła, czy wyszedł...
                                    poza tym prawda jest taka, że oni nie wychowywali swojego syna - robiła to babcia, a oni wyjechali za granicę. tacy rodzice

                                    >
                                    > > im zale
                                    > > ży na opinii sąsiadów.
                                    >
                                    > Tym bardziej krzywdy nie zrobią, bo co by ludzie powiedzieli smile

                                    na zewnątrz wszystko jest ok, ale chodzi o to, co się dzieje w domu
                                    >
                                    > > do ludzi, którzy nie są dobrymi dziadkami.
                                    >
                                    > Hm. A jacy dziadkowie byliby dobrymi dziadkami?

                                    to jest tak szeroki temat, że chyba nie chcę roztrząsać na forum tych kwestii. po prostu musisz (lub nie) uwierzyć mi na słowo, że nie są dobrymi ani dziadkami, ani ludźmi. i to nie tylko moje zdanie.
                                    >
                                    > Powiedz chłopu o tym przegrzewaniu, że jak dzieciak mówi, że mu gorąco, to mu g
                                    > orąco i chustkę trzeba zdjąć. Może nie za pierwszym czy drugim, ale za trzecim
                                    > razem zdejmie. Daj mu szansę się nauczyć smile

                                    tak właśnie zamierzam robić. ale jak do tej pory - w różnych kwestiach, o których mu mówiłam i prosiłam - nie dało rady uncertain
                                    jednak może stanie się jakiś cud! wszak Wigilia idzie...

                                    • yoma Re: lampko, 08.12.13, 22:10
                                      Wyszłaś kiedyś za niego, to chyba wyszedł smile

                                      Trzymam kciuki, ale wierzaj mi, przez parę dni nieodwracalna krzywda jej się nie stanie.
                                      • blue_ania37 Re: lampko, 08.12.13, 22:14
                                        Amensmile
                                      • mia17 Re: lampko, 09.12.13, 07:29
                                        parę dni to jeszcze jakoś zniosę.
                                        mnie chodzi np. o wakacje, miesiąc pobytu u nich...
                                        tu już nie jest tak lekko.

                                        dzięki.
                                        • tricolour Przy takim podejściu, jak Twoje... 09.12.13, 08:23
                                          ... to dziecko ma prostą drogę do zidiocenia.

                                          Najpierw ślub z tym jedynym, wybranym i ukochanym, potem z nim dziecko, a teraz nagle po rozwodzie facet się do niczego nie nadaje. Normalnie stracił przy Tobie całe swoje człowieczeństwo... które pewnie odzyska znów nagle przy boku innej kobiety.

                                          Ludzie, litości...
                                          • mia17 Re: Przy takim podejściu, jak Twoje... 09.12.13, 08:42
                                            co Ty możesz wiedzieć o mnie, moim byłym i naszym życiu...
                                            pozwól więc, że nie podejmę dyskusji i nie będę Cię wyprowadzać z błędu.
                                            • tricolour Wiem tyle, ile sama napisałaś... 09.12.13, 08:49
                                              ... a z czego wynika, że dziadkowie są do dupy, ex do dupy, a Ty jedyna normalna. Biorąc pod uwagę fakt, że sama z własnej woli i z radością za mąż wychodziłaś, to dzisiejsza negatywna ocena exa i jego całej rodziny, jest wyjątkowo mało prawdopodobna.

                                              • mia17 Re: Wiem tyle, ile sama napisałaś... 09.12.13, 08:55
                                                gdybyś przeczytał wszystkie moje odpowiedzi - a szczególnie konwersację z yomą - wiedziałbyś, że nie startuję do tytułu matka roku i nie uważam siebie za jedyną najmądrzejszą i nieomylną.
                                                a co do ludzi to chyba wiesz, że się zmieniają... i osoba, za którą wychodziło się za mąż/żeniło się nie jest tą samą osobą po 10 latach.
                                                to tyle w kwestii małego wyjaśnienia.
                                                • tricolour Przecież nie napisałem... 09.12.13, 09:00
                                                  ... że startujesz do tytułu nieomylnej.

                                                  Piszę co innego: że negatywnie oceniasz innych ludzi. Deprecjonujesz ich. Dziadkowie są nieodpowiedzialni. Mąż jest nieodpowiedzialny. Padają przy tym raczej śmieszne argumenty za ich nieodpowiedzialnością, które to bardziej Ciebie stawiają w złym świetle.
                                                  • mia17 Re: Przecież nie napisałem... 09.12.13, 09:08
                                                    to, że ktoś odbierze moje słowa opacznie lub stwierdzi, że stawiają mnie w złym świetle - jego zdanie, do którego ma prawo. ile ludzi - tyle opinii.
                                                    ja wiem, jak jest i jak było i piszę prawdę - nie mam potrzeby kłamania, bez sensu to by było.
                                                    post napisałam, bo potrzebuję być może potrząśnięcia, a na pewno zdystansowania się do emocji i tego, co się dzieje.
                                                    a negatywnie oceniam męża po tym, co zrobił mnie i córce. i to też jest prawda, że jest nieodpowiedzialny. prawdy nie można pisać, bo stawia kogoś w złym świetle...?
                                                    a argumenty podałam pierwsze z brzegu i faktycznie "lżejszego kalibru". nie mam ochoty wygrzebywać na forum szczegółów bardziej drastycznych, więc wybacz.
    • el_an Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 14:10
      ja mam podobnie... Dziadkowie to ludzie którzy znęcali się psychcznie i fizycznie nad swoimi dziećmi przez długie, długie lata. Do mojego syna otwarcie mówili że mają "uraz psychiczny" bo jest moim dzieckiem. Nie utrzymywali kontaktu z nami przez kilka lat po jego urodzeniu, dopiero na wieść o rozwodzie ucieszyli się że 'odzyskali syna". Teraz mój ex zabiera go do nich, mały patrzy jak jego kuzyn - rówieśnik (syn siostry męza) jest przez nich traktowany a jak on. Poza tym co dziecko widzi pewnie najwyraźniej - różnice w podarunkach, jest ciągle krytykowany. Mój ex chce zabierać Młodego tam na noc, Młody nie chce. Ale tata nie odpuszcza, czeka nas badanie w RODiK, które pewno niewiele powie i sąd zwyczajowo zezwoli na to nocowanie. Czuję się bezsilna i rozumiem Twoje obawy. Może Twój ex bardziej przytomny i dasz radę z nim sie porozumieć.
    • monika3411 Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 19:36
      Mia, przeczytałam wszystkie wypowiedzi w tym wątku z dużą uwagą. Moim skromnym zdaniem grubo przesadzasz. Karmią słodyczami, przegrzewają - ok, nie jest to chwalebne. Myślę jednak, że robi to większość dziadków. Nie przeskoczysz tego. Zerwanie kontaktu wnuczki z dziadkami wywoła odwrotny efekt, a Ty będziesz tą złą pieniaczką, przez którą dziecko straciło babcię i dziadka.
      Rozumiem Twoje obawy i strachy naprawdę bardzo dobrze, ale tak jak napisała Ania wyżej - to jest rodzina Twojej córki. Zarówno córka, jak i jej rodzina mają prawo spotykać się, kochać, spędzać czas tak jak lubią.
      • blue_ania37 Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 19:38
        Monika dałam dupysad nie specjalnie i że nie myślałam
        Nie dawaj córek na święta, ogarnę się myślęsmile
        Obiecuję
        • monika3411 Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 19:43
          Ania, załapałam o czym piszesz smile Informacja znalazła mózg wink
          Nawet mi to przez myśl nie przeszło smile
          Buziak smile
          • blue_ania37 Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 19:47
            Wiem, że jesteś mądra.
            Ale ja też nie rzucam słów na wiatr.
            Mogłabym dużo.....
            Zobowiązuję się do dotrzymania słowa
            bo to moja jedyna odpowiedź.
            www.youtube.com/watch?v=zFwaRmpzvjo
            • monika3411 Re: co roić w takiej sytuacji? 08.12.13, 20:06
              kiss
    • anderikka Re: co roić w takiej sytuacji? 09.12.13, 07:46
      Mia, przeczytałam cały wątek - i podpisuję się pod tymi osobami, które mówią, że przesadzasz. Oczywiście nikt tu nie może wiedzieć, jacy naprawdę są dziadkowie dziecka, ale ja po Twoich wypowiedziach jestem pewna, że i Ty nie oceniasz ich obiektywnie, i że dziecku nic u nich nie grozi.
      A jeśli do tego córka chce do nich jeździć... To chyba najlepszy sędzia smile

      Coś mi się przypomniało.
      Gdy byłam dość mała, chodziłam do koleżanki, u której w domu była dwójka niemowląt (dla mnie atrakcja), a oprócz tego dwa koty i suczka (co roku miała szczeniaki - też atrakcja). Uwielbiałam te wizyty, strasznie lubiłam i tę dziewczynkę, i jej rodziców, i atmosferę w domu.
      Kiedyś zasiedziałam się i przyszła po mnie moja mama - pierwszy raz weszła do środka.
      Usłyszałam później od niej, że w tym domu jest podobno strasznie brudno, że jest tam okropny bałagan, że na pewno nikt nie każe dzieciom myć rąk przed jedzeniem i w ogóle jakim cudem dzieci tych ludzi jeszcze żyją smile -i że to oczywiście koniec moich wizyt.
      Po moich płaczach i prośbach mama ustąpiła, ale zawsze prała po mnie wszystkie ubrania i myła mi włosy, gdy wracałam od tej koleżanki.
      Mia, nie uchronisz dziecka przed innością (cokolwiek to znaczy) w życiu / u ludzi (zresztą moim zdaniem stykanie się z "innością" jest wręcz wskazane i rozwija). Jeśli nie ma obiektywnych zagrożeń - a tu moim zdaniem absolutnie nie ma - odpuść.
      • mia17 Re: co roić w takiej sytuacji? 09.12.13, 08:51
        no więc tak:
        nie jestem głupio uparta. nie bronię swojego stanowiska, jak lwica - dla zasady.
        napisałam ten post na forum właśnie po to, aby poczytać opinie innych i spróbować się zdystansować. czuję się pogubiona w tym wszystkim, natłoku emocji porozwodowych.
        oczywiście zdaję sobie sprawę, że nikt nie zna mnie, mojego eksa, życia jakie prowadziliśmy i tysiąca rzeczy, które wydarzyły się przez ostatnie 10 lat.
        ale chodziło mi o ogólny pogląd i spojrzenie z boku.
        no i dostałam wiele odpowiedzi (za te mądre i nie atakujące - dziękuję) i mam nad czym myśleć. zobaczyłam parę rzeczy i mam nadzieję, że uda mi się jakoś to ogarnąć.
        • ada16 Re: co roić w takiej sytuacji? 09.12.13, 10:44
          Mia, ile lat ma twoja córka?
          • mia17 Re: co roić w takiej sytuacji? 09.12.13, 11:59
            5
        • anderikka Re: co roić w takiej sytuacji? 09.12.13, 15:53
          Hej,
          Mia, ja np. nie uważam ani nie uważałam, że jesteś "głupio uparta" - dodałam tu tylko moje zdanie na poruszany temat.
          Ja też cenię w forum właśnie to "spojrzenie z boku".
          Po tym, co piszesz(choćby w tej odpowiedzi do mnie), widać, że nie jesteś zamknięta; według mnie to najważniejsze smile
          • mia17 Re: co roić w takiej sytuacji? 09.12.13, 16:02
            wiem, że nigdzie nie napisałaś, iż jestem "głupio uparta".
            napisałam moją ogólną odpowiedź do wszystkich, ale akurat pod Twoim odpisem - bo go przeczytałam smile
            a spojrzenie z boku jest konieczne - jak się stoi blisko czegoś to nie jest się w stanie zobaczyć "dużego obrazka".
            • anderikka Re: co roić w takiej sytuacji? 09.12.13, 16:13
              mia17 napisała:
              > a spojrzenie z boku jest konieczne - jak się stoi blisko czegoś to nie jest się
              > w stanie zobaczyć "dużego obrazka"

              Wiem, wiem, sama się o tym przekonałam...
              W każdym razie - życzę Ci wszystkiego dobrego! smile
              • mia17 Re: co roić w takiej sytuacji? 09.12.13, 17:46
                ja Tobie też - i dziękuję smile
                • anderikka Re: co roić w takiej sytuacji? 10.12.13, 17:48
                  Ja również dziękuję smile
    • luciva Re: co roić w takiej sytuacji? 11.12.13, 15:04
      Hm, a wiecie, że są ludzie, dla których nie zawsze najważniejsze jest dziecko?
      Nawet ojcowie, nawet dziadkowie?
      Wiecie, że są ludzie którzy potrafią zrobić na złość, nawet kosztem dziecka? Na przykład zdjąć dziecku czapkę, jak wieje i mróz, a co tam, że będzie chore, ale rzucimy matce kłody pod nogi, pójdzie na zwolnienie, kwas w pracy, itd.
      Znacie takie historie?
      Ja znam.
      Pewnie, że nikt dziecka nie zabije, więc z jakiej paki można nie mieć zaufania do dziadków na przykład.........
      • altz Re: co roić w takiej sytuacji? 11.12.13, 15:29
        luciva napisała:
        > Wiecie, że są ludzie którzy potrafią zrobić na złość, nawet kosztem dziecka? Na
        > przykład zdjąć dziecku czapkę, jak wieje i mróz, a co tam, że będzie chore, al
        > e rzucimy matce kłody pod nogi, pójdzie na zwolnienie, kwas w pracy, itd.
        > Znacie takie historie?

        Znam wiele takich matek, niewielu takich ojców, nie słyszałem jeszcze nigdy takich historii o dziadkach.
        Poza tym, po takich sytuacjach w sądzie powinien leżeć wniosek o pozbawienie praw rodzicielskich, chociaż zdaję sobie sprawę, że sądy bardzo często lekceważą takie sytuacje.
        • lampka_witoszowska Re: co roić w takiej sytuacji? 11.12.13, 21:13
          mówimy o ojcach, którzy z miłości do dzieci (bo gdzieżby do siebie smile ) odmawiają dzieciom swojej obecności w ich życiu, spotkań i zwykłej bliskości - a obwiniają o to matki, najchętniej wszystkie matki świata?
        • luciva Re: co roić w takiej sytuacji? 13.12.13, 09:55
          Tak, Ty nie znasz ja znam.
          1:1
          Każdy zna inny przypadek, inną historię, żadna z nich nie czyni normy, jakiejkolwiek.
          Uważasz, że sąd pozbawi praw rodzicielskich bo ojciec zdjął dziecku czapkę?
          Nieraz problem jest z tym, mimo,. że w domu przemoc, itd., wiec o czym rozmawiamy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka