Dodaj do ulubionych

Polski ojciec rozwodnik...

07.04.14, 07:50
Otóż.. w weekend dowiedziałam sie, ze mój zagraniczny kuzyn (niemiec, kuzynka -polka) rozwodzi sie z moja kuzynką. Ot... zycie spłatało mu figa w wieku średnim "zakochał się" o czym moinformował Kuzynke. 3 dzieci i spory majątek. Jakie moje było zdzieiwenie kiedy kuzynka informuje, że jej jeszcze mąż zostawia jej duzy dom, rodzinny samochód, podział dotyczy tylko udziałów w firmie (kredyty, zobowiązania, które zresztą wziął na siebie). Alimenty oczywiście uzgodnione. Więc ja na to, JAK TO????? Ot tak bez walki, nie znienawidzi Cie odrazu???, nie jestes jego wrogiem? nie zabraniasz mu bycia szczesliwym Ty podła kobieto???? nie wyrywa Ci chleba i nie kaze z połowy spłacac???? Czy ten "gest" kuzyna wynika z tego, ze zwyczajnie "było go stać' na odejscie??? Zdziwiła mnie postawa kuzynki, która owszem jest w szoku, ale jakos nie wyzywa go od najgorszych ch..w i frajerów.... Szacunek i godnośc.
I teraz moje pytanie, którego polskiego mężczyzne byłoby na to stac??? Czy to tylko w polsce była zona to wredna jędza, czyhająca na kase umęczonego męża?? ...
Obserwuj wątek
    • tricolour Szacunek i godność? 07.04.14, 08:24
      Nie. Niemieckie prawo.

      Alimenty niemieckie są tab bardzo "ustalone" że jest na nie urzędowa tabelka.... i nic się między małżonkami nie ustala: bierze się wiek dziecka, dochody netto i masz alimenty, nieduże, resztą martwi się opiekun. Podobnie z majątkiem. Zostawienie domu (i o zgrozo: samochodu) jest wręcz wymogiem formalnym przy takiej rodzinie.

      Mało tego: ten dom były mąż musi pomóc utrzymać gdyby się okazało, że stara żona nie podoła, ale też tylko do określonej kwoty. Resztę musi zarobić sama.

      Więc nie szacunek i godność tylko zwykła zdrada, ale i prawo działające na rzecz rodziny. No i niemieckie dzieci, za którymi stoi państwo.
      • sok.z.truskawek Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 08:42
        "Zostawienie domu (i o zgrozo: samochodu) jest wręcz wymogiem formalnym przy takiej rodzinie"
        Jasne... takim samym wymogiem jak i w Polsce. Podział majątku nigdzie nie jest narzucony prawem, jeśli ktoś się z nim nie godzi.
        Zeby nie było- ja nie generalizuje, bo są mężczyżni w Polsce którzy nie kłócą sie o kazdy grosz, ale znam przykłady, gdzie Pan odchodząc od żony domaga się spłaty mieszkania w kórym została żona z JEGO dziećmi!!! I to nie jest odosobniony przypadek.
        • tricolour Może napiszę inaczej... 07.04.14, 08:51
          ... ten dom - wedle niemieckiego prawa - zostawia się dla dobra dzieci. By matka nie lądowała pod mostem wraz z dziećmi, szczególnie gdy sama nie potrafi zarobić, bo jest Hausfrau. To jest inny sposób myślenia o rodzinie dlatego piszę, że zostawienie domu było obowiązkiem formalnym.

          No i nie gloryfikuj tak Niemca z definicji, bo teraz na Twoją kuzynkę troszkę obowiązków spadnie, a gdy sobie z nimi nie poradzi - a to urząd niemiecki tak skrupulatnie sprawdzi jak budowę BMW - to jej te dzieci odbiorą w trymiga i dadzą zamożnemu ojcu. Bez zgody ojca, do Polski też nimi nie wyjedzie dłużej niż na wakacje.
          • sok.z.truskawek Re: Może napiszę inaczej... 07.04.14, 09:00
            co do prawa, to fakt jest łaskawe dla matki z dziećmi, ale tez szybciutko może się to odwrócic, kiedy matka w niedostatek popadnie...
        • triss_merigold6 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 08:53
          A dlaczego się dziwisz? Jeśli mieszkanie było współwłasnością i zostało zakupione ze środków wspólnych albo na brany razem kredyt, to ktoś kogoś musi spłacić. Na tym polega podział majątku. Nie musi być ów podział w wersji 50/50.
          • sok.z.truskawek Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 09:01
            trisss. oczywiście, ze nie musi byc 50/50, ale wsród moich rozwodzących sie znajomy .. takiego podzialu domagali sie małżonkowie.... ale tez nie chce generalizowac...
        • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 20:34
          moj zabral mi dom ( wyrzucil nas z niego), samochod (chociaz mial swoj, ale ja nie bylam wspolwlascicielem)...generalnie bezprawnie, a jednak, teraz zgrywa cud tatusia i dzisecko buntuje, chyba za malo mnie poturbowal...ale chyba czuje, ze przegra w sadzie, bo chce rozwodu z orzekaniem jego winy ( on twierdzi, ze zdradzil mnie, bo ja go do tego popchnelam, wtedy kiedy znacal sie nade mna tez przeze mnie...)...normalnie klasa ;/;/
          • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 20:39
            A po co Ci to orzekanie o winie ?
            Poważnie sie pytam.
            A
            • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 20:43
              bo tylko tak moge odzyskac swoje pieniadze wlozone w zakup domu ;/;/
              • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 20:49
                Zupełnie złe myślenie.
                Orzekanie o winie nie ma nic wspólnego z podziałem majątku.
                A
                • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 20:57
                  tak, masz racje tylko, ze ja zgodzilam sie zeby w akcie notarialny bylo ze dom jest jego wlasnoscia osobista, nie mam rachunkow itd., a teraz musze sie szarpac, bo nie wyobrazam sobie, zeby mieszkac u starszych nadal, chce cos wynajac...
                  • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:01
                    Ale orzeczenie jego winy nie da ci zadnych praw do jego majątku.
                    Ja wiem o czym piszę, ja też zostałam wyrzucona z domu.
                    Jestem 3 lata póżniej i nie ma we mnie krztyny walki o tamten dom, pożegnałam się mentalnie a życie jest tak fajne że szkoda mi było czasu na udawadnianie winy, pomimo zdrady, niebieskiej karty itp...
                    • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:12
                      ania, moze ja jestem inna, tez nie chce byc ofiara, ale nia jestem, wiem ze do majatku nie mam praw, ale jak dostane alimenty to bedzie mnie stac na jakies mieszkanie do wynajecia i tyle, bez zadnych tam zali...
                      • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:17
                        Naprawdę wierzysz w to.
                        Masz prawo, ja moge tylko podzielić się swoim doświadczeniem.
                        Sąd nie da ci prawdy tylko wyrok a uwierz że usłyszysz o sobie rzeczy o które byś się nie podejrzewała.
                        Dostać alimenty na siebie, nie jest wcale prosto ani łatwo.
                        Sąd powie, żebyś poszła do pracy, jeśli jesteś młoda.
                        Będziesz tylko mówiła że niedobry i tyran nie mając dowodów.
                        A
                        • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:28
                          ale ja juz powiedzialam A...i to prawda uslyszalam, o sobie takie absurdy...ale z drugiej strony zgoda na rozwod bez orzekania to tak jakby wziasc na siebie polowe winny, a ja nie zdradzilam, nie klamalam, nie krzywdzilam...wiesz on mnie obwinia o to, ze jak go ograniczalam i nie mogl spelniac swoich pasji- byc gwiazda rocka, zenada, tak mu sie odwidzialo zycie rodzinne po jakims czasi i zapragnal tak wyrazac siebie, rodzina to jednak nie to, a ja zrezygnowalam z pracy, bo on byl zazdrosny...a teraz jest kryzys i nie mam z czego zyc, bo nie ma pracy...nie zalamuje sie, bo ciagle podnosze swoje kwalifikacje i wierze, ze praca sie znajdzie, a teraz mam czas na poskladanie sie do kupy...
                          • muminka2014 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:32
                            To straszne...Kobieta rezygnuje z pracy,bo mąż jest zazdrosny??? Nie pomyślałaś,że w życiu bywa różnie i Wasze drogi mogą się rozejść z różnych powodów? Jak można w tych czasach zrezygnować z pracy? I co teraz? podnosisz kwalifikacje i liczysz na wielką wygraną, gigantyczne alimenty, niech zyje naiwnośc.
                            • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:40
                              To straszne, że dziewczyna która nie przeżyła przemocy poucza tą która to przeżyła.
                              Nie pochwalam zrezygnowania z pracy ale wiem, że przemoc-owiec może ze spokojem do tego doprowadzić.
                              Nie zauważyłaś, że ludzie po przemocy najczęściej nie mają własnych mieszkań, domów, samochodów, pracy?
                              Piszę o ludziach nie ograniczając się do płci.
                              A
                              • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:45
                                ale ja znam tylko jedna osobe, ktora wlasnie na zlosc exowi alkoholikowi kupila mieszkanie i super sobie radzi...
                                • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:46
                                  Ale ja mówię o swoim mieszkaniu i swoim zadowoleniu bez udziału pieniędzy eksasmile
                                  • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:51
                                    kurcze, ale tu jest polska tu sie ciezko oddycha...
                            • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:43
                              wcale nie, licze na siebie, teraz juz nie wierze ludziom i tak sobie lewituje
                          • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:36
                            Zgoda na rozwód bez orzekania o winie to nie wzięcie na siebie połowy winy.
                            To uwolnienie się od w twoim wypadku toksycznego związku.
                            Rozumiem twoje emocje, jeżeli cię to pocieszy 3 lata temu miałam podobne.
                            Natomiast wspominając z perspektywy cieszę się, że rozwiodłam się bez orzekania, pomimo, że był cyrk z alimentami na syna.
                            Żyję spokojnie i zapominam na co dzień że było to coś moim udziałem czyli rozwód.
                            Dziś miałam problem, dlaczego włosy mi się nie chcą układaćsmile
                            Babranie się w związku, udowadnianie nie przynosi nic dobrego, spala i budzi nienawiść.
                            Prędzej bym zainwestowała w sprawę o podział majątku, niż w rozwód.
                            Życzę Ci żebyś osiągnęła taki spokój i pogodzenie ze sobą aby swoje życie wziąść w swoje ręce nie oglądając się co się straciło i co zainwestowało.
                            Jest prościej,
                            • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:56
                              ja zawsze byla idealistka, a teraz nie mam idealow, ta walka jest taka namiastka, czegos w co wierzylam, moze za 3 lata tez tak bede myslec, mam nadzieje, ze bede taka podgodzona i radosna, chce tego bardzo, moze przegram w sadzie i wtedy general nie bede sobie pluc w brode, ze tak dlugo to trwalo, ja tez mysle terazm, ze to pomoze mi odzyskac pewnosc siebie moze sie myle nie wiem, bo nic nie wiem, niczego nie jestem pewna, ale osadzi mnie historia
                              • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 22:01
                                Mój były mąż miał niebieską kartę, notatki policyjne z wymiany zamków w domu itp...
                                W sądzie się dowiedziałam, że mam kochanka z którym łażę po łąkach, pijam alkohol i sypiam pijana pod płotem, kochanka jest przyjaciółką rodziny od najmłodszych lat.
                                Miałam pozew z orzeczeniem tylko mojej winy.
                                Potem jeszcze dwa pozwysmile
                                A potem go poprosiłam, aby dał sobie i mi spokój.
                                I to była najlepsza decyzja w moim życiu chociaż poproszenie go kosztowało mnie dużosmile
                                A
                                • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 22:30
                                  wiem, ze u mnie to jeszcze za malo czasu minelo, ale ja tak bardzo chce byc juz na Twoim poziomie, pomijajac to orzekanie, chce juz miec to za soba ten rozwod i zaczac zyc na wlasny rachunek, ruszyc z miejsca...tego Tobie zazdroszcze- spokoju...takiej normalnej rutyny codziennosci i gdybym nie orzekala to juz bylalbym krok do przodu, ale wiesz on mi powiedzial "rozwiedzmy sie z szacunkiem zostanmy przyjaciolmi, bede ci pomagal przy dziecku..." i to mnie tak wkurzylo jakim szacunkiem, przyjaciolmi bojku on sie na mnie wyladowywal za frustracje z pracy, a corka zaczal sie interesowac dopiero jak nas wyrzucil, a teraz nastawia ja przeciwko mnie...mala po powrocie od niego wali glowa w sciane, chce mnie zabic, bo "tata i babcia jej powiedzieli, ze ja zrobilam awanture i ona nie moze mieszkac w swoim domku"...juz zastanawialam sie nad odaniem mu opieki nad mloda, bo ani ja ani ona nie bedziemy szczesliwe, zastanawiam sie czy gdybym nie orzekala nie byloby problemu, ale to chyba niczego nie zmienia, bo on musi sie na kims znecac...
                                  • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 22:42
                                    Ciebie spowalnia rozwód i niestety orzekanie, to powoduje, że ciągle babrzesz się w tym samym w kółko.
                                    Radość jaką odczułam kiedy mogłam wywalić wszystkie maile, smsy były wielkasmile.
                                    Jeśli masz szansę, na to że będzie Ci pomagał przy dziecku to bym spróbowała się dogadać.
                                    Ucinaj krótko rozmowy z dzieckiem, mi pomógł psycholog dziecięcy, czytałam bajki terapeutyczne, ( do znalezienia w necie ), natomiast jasno i wyrażnie trzeba odciąć się od rodziny męża.
                                    Im szybciej tym łatwiej, wiem, że cholernie ciężko, ale to się da.
                                    Mój były mąż kiedy zauważył jasne granice których nie pozwolę mu przekroczyć nauczył się szacunku do mnie.
                                    Mamy poprawne relacje na ile można, dziecko widuje zupełnie inaczej niż jest w sądowych kontaktach.
                                    Sąd mu ograniczył z urzędu prawa rodzicielskie i zasądził że musi płacić część wynajmu która przypada na dziecko.
                                    Mi pomogła wiara w lepsze życie i chęć życia.
                                    Jest ciężko jak w zyciu, ale kompletnie nie obwiniam za to byłego męża, siebie też nie.
                                    Należało coś przeżyć i wyciągnąć wnioski.
                                    Im mniej nienawiści tym zyje się lepiej i bardziej.

                                    A na wojnie rozwodowej nie ma wygranych, tylko sa mniej lub bardziej pokiereszowani emocjonalnie i to trzeba odbudowywać a nie cholerną winę.
                                    A
                        • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:40
                          wiesz robie to tez troche na "zlosc"( nie wiem jak to inaczej nazwac), bo on nauczyl mnie jednego "glupiemu nie nalezy ustepowac" wtedy tym glupim bylam ja...marze o dniu kiedy powiem mu "wiesz juz nie potrzebuje nawet twojej kasy", motywacja- atrakcyjny cel, mozliwy do osiagniecia...smile taka moja podla podlosc
                          • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:44
                            Na złość mamie chcesz odmrozić sobie uszysmile
                            Jesli możesz zrezygnuj, to nie droga do szczęścia.
                            • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:48
                              le co jest droga do szczescia? troche nie zrozumial tego co napisalas o pouczaniu...ja nikogo nie pouczam...bo teraz tak malo wiem
                              • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 21:49
                                to było do muminkowejsmile
                                • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 22:01
                                  okismile
                                  a czy mialas w sobie taka pustke wewnetrzna, juz mnie to nie rusza ja moge nawet bardzo intymne fragnenty mojego zycia opowiedziec w sadzie...teraz jest to najwieksza cena jaka place w zwiazku z tym orzekaniem, moglby obok mnie ktos konac nie zrobi to na mnie wrazenia, tylko moje dziecko jeszcze rozbudza we mnie emocje...jestem cyborgiem
                                  • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 22:04
                                    Ja miałam od początku zaprogramowane chronić młodego i zacząć żyć.
                                    Bardzo szybko dostrzegłam w jakiej żyłam patologii i chciałam tylko powrócić do siebie.
                                    Dziś coraz rzadziej tu wchodzę i rozwód jest zamkniętym rozdziałem.
                                    Mój były mąż jest ojcem mojego syna i tylko o tym pamiętam.
                                    • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 22:16
                                      no i tu jest roznica miedzy nami, bo ja myslalam ze ja faktycznie jestem smieciem, ale kocham corke i dla niej wstawalam rano i z dnia na dzien wstawalam chetniej, a zrozumienie mechanizmu przemocy psychicznej zajelo mi rok, chociaz pewnie u kogos wychwycilabym ja od razu...jakos nie moglam sie przed soba przyznac "pozwolilas w imie (milosci?) na takie traktowanie"...
                                      • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 22:20
                                        I naprawdę posłuchaj rady starszej koleżankismile
                                        Odbuduj siebie, a nie idż na wojnę.
                                        Pamiętaj, że zawsze po drugiej stronie barykady będzie stał ojciec twojego dziecka.
                                        Nie da się potem rozmawiać o dziecku cokolwiek ustalać im dziecko mniejsze tym bardziej to przeżyje.
                                        A
                      • luciva Re: Szacunek i godność? 08.04.14, 09:24
                        Ale uzyskanie rozwodu z orzeknięciem winy wcale nie jest jednoznaczne z otrzymaniem alimentów dla siebie.
                        Ja mam rozwód z winy męża, a alimentów wcale nie dostałam.
                        • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 08.04.14, 10:35
                          ale ja nie pracuje, a on dobrze zarabia, jak duzo rozpraw mialas?
                          • mayenna Re: Szacunek i godność? 08.04.14, 11:32
                            kasia3030 napisał(a):

                            > ale ja nie pracuje, a on dobrze zarabia, jak duzo rozpraw mialas?
                            Sąd bardzo niechętnie zasądza alimenty na dorosłą osobę. Orzeczenie winy też nie jest proste. Wystarczy 1% twojej winy i macie już rozwód z winy obopólnej, a do takiego orzeczenia wystarczy np. to że nie było pożycia.
                            Dużo zależy od adwokata i sędziego.
                            Naprawdę potrzebujesz od niego alimentów?
                            • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 08.04.14, 12:42
                              pozycie bylo...ale jak udowodnic, ze go nie bylo?
                              on twierdzil, ze zdradzil mnie przeze mnie, ze jest uzalezniony, bo ma frustrujaca prace, ze mnie"zajxxxe", bo go sprowokowalam, kiedy tesciowa mnie krytykowala to nie sotawal po mojej stronie, bo ona juz taka jest...,wyliczal mi kazda zlotowke, bo ja nie pracowalam wiec nie mialam pieniedzy, a z pracy zrezygnowalam, bo byl zazdrosny...tak potrzebuje tych pieniedzy na zycie, na stworzenie sobie i corce miejsca na ziemi na wakacje chociaz raz na jakis czas, bo dotad nie moglysmy nigdzie jezdzic, bo pantata nie dawal pieniedzy mial swoje "hobby", teraz nadal sie nade mna psychicznie zneca, bo twierdzi, ze moi przyjaciele nimi nie sa i wszystko co mowie to trafia do niego, a on to wykorzysta przeciwko mnie w sadzie, bo tak jak mowisz wystarczy 1% winy...wyc mi sie chc juz, mam tego dosyc moglam to ja pierwsza go zdradzic i powiedziec, ze zrobilam to, bo sie nade mna znecal to pewnie uroslabym do rangi niepokalanej acz skalanej i w sadzie wszystko bym dostala....
                              • muminka2014 Re: Szacunek i godność? 08.04.14, 13:15
                                kasia3030 czy Ty czytasz to co piszesz? Wcześniej pisałam jak można zrezygnować z pracy,bo mąż jest zazdrosny?? Być na jego łasce i niełasce? Jeżeli widziałaś przemoc psychiczną już wcześniej trzeba było wtedy odejść, mając pracę. Myślę, że facet będzie miał dobrego adwokata i nie dostaniesz kasy o jakiej marzysz smile Sąd na zdradę reaguje różnie. Współczuje Ci,bo Ty tak bardzo liczysz na jego pieniądze, że aż jest to przerażające,żebyś nie rozczarowała się.
                              • muminka2014 Re: Szacunek i godność? 08.04.14, 13:18
                                Podobno podnosisz kwalifikacje, żebyś nie usłyszała od sądu - kobieto idź do pracy w takim razie,bo alimentów na siebie nie dostaniesz. Martwi mnie taka postawa.
                                • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 08.04.14, 20:58
                                  chyba, jednak ty nie czytasz moich postow, ja dopiero rok po roku terapii doszlam do wniosku, ze jestem ofiara przemocy, najtrudniej bylo przyznac przed soba, ze tak wlasnie jest...z pracy zrezygnowalam kiedy bylam w ciazy, bo on jako "glowa" rodziny zdecydowal, ze teraz on bedzie nas utrzymywac, w trakcie malzenstwa pojawialy sie ofert, ale on absolutnie nie zgadzal sie, bo kto zajmie sie dzieckiem, a teraz twierdzi, ze bylam/i chce byc jego garbem do konca zycia, ze znajde sobie gaha i on biedak bedzie mnie i gaha utrzymywac...bedzie co ma byc moze nie dostane alimentow, moze nawet przegram sprawe z orzekaniem i bede wspolwinna, bo on udowodni ze 5 stycznia 2009 roku nie posprztalam po nim talerzyka po kolacji, a takie byly moje obowiazki...w zeszlym roku bylam w bardzo zlej formie psychicznie i oblalam egzaminy teraz mam poprawki i mam nadzieje prace w zawodzie, ktory kocham...marze tez o studiach na innym kierunku, ktory tez mnie interesuje
                                  • muminka2014 Re: Szacunek i godność? 08.04.14, 21:23
                                    kasia3030 napisał(a):

                                    > chyba, jednak ty nie czytasz moich postow, ja dopiero rok po roku terapii doszl
                                    > am do wniosku, ze jestem ofiara przemocy, najtrudniej bylo przyznac przed soba,
                                    > ze tak wlasnie jest...z pracy zrezygnowalam kiedy bylam w ciazy, bo on jako "g
                                    > lowa" rodziny zdecydowal, ze teraz on bedzie nas utrzymywac, w trakcie malzenst
                                    > wa pojawialy sie ofert, ale on absolutnie nie zgadzal sie, bo kto zajmie sie dz
                                    > ieckiem, a teraz twierdzi, ze bylam/i chce byc jego garbem do konca zycia, ze z
                                    > najde sobie gaha i on biedak bedzie mnie i gaha utrzymywac...bedzie co ma byc m
                                    > oze nie dostane alimentow, moze nawet przegram sprawe z orzekaniem i bede wspol
                                    > winna, bo on udowodni ze 5 stycznia 2009 roku nie posprztalam po nim talerzyka
                                    > po kolacji, a takie byly moje obowiazki...w zeszlym roku bylam w bardzo zlej fo
                                    > rmie psychicznie i oblalam egzaminy teraz mam poprawki i mam nadzieje prace w z
                                    > awodzie, ktory kocham...marze tez o studiach na innym kierunku, ktory tez mnie
                                    > interesuje


                                    W takim razie gubisz sie w swoich postach, bo dwukrotnie napisałaś,że zrezygnowałaś z pracy, bo on był zazdrosny smile Powtórzę jeszcze raz nie wyobrażam sobie w tych czasach żyć na łasce i niełasce pana... ale tak było CI wygodnie smile Studia rozumiem płatne chcesz kolejny kierunek podjąć znów za jego pieniądze???? Otrząśnij się wreszcie, bo on nie będzie Cię utrzymywał do końca życia . Tutaj nikt nie jest przeciwko Tobie,ale ręce opadają jak się to czyta.... Jestes bardzo roszczeniowa,a to źle sad
                                    • muminka2014 Re: Szacunek i godność? 08.04.14, 21:27
                                      Aha! żeby nie było, że wymądrzam się byłam ofiarą przemocy psychicznej i współuzależnioną -jeżeli wiesz co to znaczy sad ale do głowy nie przyszłoby mi liczyć na pieniądze byłego mężą, jestem samodzielna, dostaje minimalne alimenty,ale mam spokój i to jest najważniejsze smile a przed Tobą długa walka i zapewne przegrana.
                                      • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 08.04.14, 21:39
                                        moze tak, moze nie, jestem po 2 rozprawach i sedzia juz kilka razy byl w glebokim szoku, kiedy wychodzily rozne szczegoly naszgo zycia, moja mecenas jest dobrej mysli, a na poczatku tez mowila, ze to nie bedzie takie latwe wiec nie zniechecajcie mnie, ja staram sie twardo stapac po ziemi, do poznania jego bylam bardzo samodzielna i zaradna, a on zrobil ze mnie zachukana, nie wierzaca w siebie matke polke, ale teraz staram sie nie byc ta osoba ktorej szczerze nienawidze...
                                        • blue_ania37 Re: Szacunek i godność? 08.04.14, 21:46

                                    • kasia3030 Re: Szacunek i godność? 08.04.14, 21:31
                                      zrezygnowalam z pracy na poczatku malzenstwa, a nie jak zaczynalam rozumiec jaki to typ, rozczeniowa chyba nie, posty nie odadza tonu glosu i emocji...
                          • luciva Re: Szacunek i godność? 08.04.14, 13:39
                            Już nie pamiętam, ile rozpraw, ale z 5-6 to na pewno.
                            Ja w momencie rozwodzenia się też nie pracowałam, ale sam fakt, że mam dobry zawód, wykształcenie, dał sędziemu podstawę aby wydac taki a nie inny wyrok (w sensie, że żadnych alimentów dla mnie). Tzw możliwości zarobkowe dotyczą każdej ze stron.
                            Zresztą nie spodziewałam się, że mogłabym mieć zasądzone alimenty, owszem wnioskowałam, ale wiadomo było, że nic z tego.
            • sleepsafe Re: Szacunek i godność? 07.04.14, 23:45
              Ja mam rozwód z orzeczeniem winy byłego męża, dzięki czemu sąd zasądził mi alimenty (na mnie). W czasie gdy ode mnie odszedł byłam chora i bezrobotna, a on zarabiał (i zarabia) nieźle.
              Poza tym, jeśli nie wyjdę za mąż powtórnie, w razie uzasadnionej potrzeby mogę domagać się przed sądem podwyższenia kwoty alimentów. (Obecnie jest to 1/6 jego zarobków). Oczywiście mam nadzieję nigdy z tego nie skorzystać, ale przynajmniej jestem spokojniejsza.
        • czarna.porzeczka Re: Szacunek i godność? 09.04.14, 21:31
          ooo, moja przyjaciolka dokladnie tak ma. Klasa samca sama w sobie!
    • gustavo.fring Re: Polski ojciec rozwodnik... 07.04.14, 09:09
      sok.z.truskawek napisała:

      > Czy to t ylko w polsce była zona to wredna jędza, czyhająca na kase umęczonego męża??
      > ..

      Nie, to zależy od charakteru tej żony jędzy, a nie narodowości.
    • samiec_omega Re: Polski ojciec rozwodnik... 07.04.14, 10:13

      sok.z.truskawek napisała:

      >Alimenty oczywiście uzgodnione. Wi
      > ęc ja na to, JAK TO????? Ot tak bez walki, nie znienawidzi Cie odrazu???, nie j
      > estes jego wrogiem? nie zabraniasz mu bycia szczesliwym Ty podła kobieto???? ni
      > e wyrywa Ci chleba i nie kaze z połowy spłacac???? Czy ten "gest" kuzyna wynika
      > z tego, ze zwyczajnie "było go stać' na odejscie??? Zdziwiła mnie postawa kuzy
      > nki, która owszem jest w szoku, ale jakos nie wyzywa go od najgorszych ch..w i
      > frajerów.... Szacunek i godnośc.

      Niemcy to kraj cywilizowany. W Polsce wysokość alimentów zależy od " możliwości zarobkowych i potrzeb dziecka ". Efekt: znam przypadek faceta I grupa inwalidzka, po zapłaceniu alimentów zostawało mu 300 PLN ( trzysta złotych !!!!!) na życie. Dostawał zasiłki z pomocy społecznej. Oszczędzał na lekach, w efekcie nie żyje. Inny alimenciarz: kieleckie lasy, dwójka dzieci, 1200 PLN pensji ( tak się tam zarabia ), żona poznała " prawdziwą miłość " i odeszła od niego. 1000 PLN alimentów. Zostaje mu 200 PLN na życie. Czy w Niemczech byłoby to możliwe ?



      "Niemieckie sądy rodzinne stosują przy ustalaniu wysokości alimentów dla dzieci tzw. Düsseldorfer Tabelle. Wysokość alimentów zależna jest od dochodów netto dłużnika alimentacyjnego i wieku dziecka. Tabela ta została wprowadzona już w 1964 roku. Celem jej jest standaryzacja ustalania wysokości alimentów

      Tabelę tę ogłosiły w dniu 30.11.2010r. Senaty Rodzinne Wyższego Sądu Krajowego w Düsseldorf. Ustalone tam stawki alimentacyjne będą stosowane od 1.01.2011r.
      Tabela ta nie jest aktem prawnym ( np. ustawa czy rozporządzenie) a ma charakter wytycznej i jest stosowana przez wszystkie sądy rodzinne w Niemczech. Jest ona też uzupełniana przez poszczególne wyższe sądy krajowe.
      Zasiłek na dzieci wynosi obecnie 184,- EUR miesięcznie na pierwsze i drugie dziecko, na trzecie 190 EUR, natomiast na czwarte i każde następne dziecko 215,- EUR.
      Zasiłek na dzieci jest uwzględniany do połowy przy ustalaniu wysokości alimentów dla małoletnich albo tzw. uprzywilejowanych pełnoletnich dzieci, które uczęszczają jeszcze do szkoły.
      Od ustalonej np. stawki alimentacyjnej w wys. 349,- EUR odejmuje się połowę zasiłku na dzieci.
      Tabela ta ma też naturalnie znaczenie dla dzieci mieszkających w Polsce, których rodzic przebywa i pracuje w Niemczech. Sądy niemieckie ustalające wysokość alimentów dla dziecka mieszkającego w Polsce zmniejszają ustalone na podstawie Düsseldorfer Tabelle stawki z reguły o jedną trzecią w porównaniu do dziecka mieszkającego w Niemczech.
      „ Düsseldorfer Tabelle” na rok 2011 w EURO

      Tabela nie chce mi się wkleić, więc podaję link do niej:

      www.infor.pl/prawo/alimenty/alimenty-za-granica/265554,Ile-wynosza-alimenty-dla-dziecka-w-Niemczech.html#
      Przy dochodach wyższych jak 5101 € wysokość alimentów ustala się w zależności od poszczególnego przypadku."
      • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 07.04.14, 18:52
        samiec_omega napisał(a):

        > Inny alimenciarz: kieleckie lasy, dwójka dzieci, 1200 PLN pensji ( tak się tam zarabia ),
        > żona poznała " prawdziwą miłość " i odeszła od niego. 1000 PLN alimentów.
        > Zostaje mu 200 PLN na życie.
        > Czy w Niemczech byłoby to możliwe ?

        Niemożliwe, bo w Niemczech musi zostać facetowi prawie 1000 euro na życie, żeby nie biedował.
        Osobiście żyłem przez kilka lat poniżej progu ubóstwa, prawie nikt się mną nie przejmował, ani była, ani dziecko, ani rodzina, z wyłączeniem naprawdę kilku osób.
        To jest Polska! Serdecznie zapraszamy! wink
        Tutaj sąd ustali, co by było, gdyby mi się udało, wymyśli hipotetyczna pracę za miliony. smile
      • rar.ely ta tabela to powszechnie znana 07.04.14, 22:24
        ale moj brat cioteczny jest po rozwodzie z niemka i przez 5 lat dostawal od niej alimenty poniewaz znalazl sie w gorszej sytuacji finansowej a jego stan fizyczny i psychiczny uniemozliwial mu podjecie pracy

        a nie mieli dzieci tzn. wspolnych bo ona miala jedno panienskie !

        chcialbym zobaczyc takie rzeczy w polsce smile

        o tym ze w anglii przy dochodach ponizej 250 funtow tygodniowo placic sie ryczaltowe alimenty 5 euro tygodniowo stad te "legendy " ze w UK mozna nie placic alimentow ...juz nawet nie wspomne

        jezeli chodzi o rozwody alimenty opieke nad dziecimi polska to IV swiat
    • smutnyaniol Re: Polski ojciec rozwodnik... 07.04.14, 11:09
      sok.z.truskawek napisała:

      > I teraz moje pytanie, którego polskiego mężczyzne byłoby na to stac??? Czy to t
      > ylko w polsce była zona to wredna jędza, czyhająca na kase umęczonego męża?? .
      > ..

      Mojego byłego męża. U nas też tak to się odbyło, bez wojny. Wszytko ustalone między nami przed rozwodem. Rozprawa 20 minut w zasadzie na podtrzymanie naszych stanowisk. A majatek nie mały do podziału był i opieka nad dzieckiem też.
      • muminka2014 Re: Polski ojciec rozwodnik... 07.04.14, 11:56
        To smutne co piszecie...ale prawdziwe. Sędzia nie zawsze bierze pod uwagę sytuację materialną męża. Sama znam przypadek,gdzie kolega wspomagany jest MOPsem sad
        • xciekawax Re: Polski ojciec rozwodnik... 07.04.14, 16:58
          Ludzie nie powinni plodzic dzieci jezeli ich na to nie stac.

          Sorry, ale denerwuja mnie ci pseudo-rodzice to najpierw rodza niczemu-nie-winne dzieciaki a potem martwia sie w co je ubrac/jak je wykarmic. A potem placza bo musza zawinac rekawy i pracowac na te biedne dzieciaki, bo dopiero sie dowiedzieli ze dzieci powietrza nie jedza, a maja i swoje potrzeby. grrr...
          • muminka2014 Re: Polski ojciec rozwodnik... 07.04.14, 18:18
            a może droga xciekawax sytuacja materialna rodziców w trakcie trwania małżeństwa zmienia się... o tym nie pomyślałaś, że można stracić pracę z różnych przyczyn lub podjąć gorzej płatną, zachorować...wypadki losowe sa i będą...
            "Ludzie nie powinni plodzic dzieci jezeli ich na to nie stac" - brawo! piekne stwierdzenie...
            • xciekawax Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 00:01
              To prawda, rozne sa sytuacjie, jednak nie o tych sytuacjiach mowie.
              Mowie o zdrowych ludziach (szczegolnie tych co przy sobie dzieci nie maja) ktorzy zamiast wziasc i 6 prac aby zapewnic dzieciom byt - to wola tylko narzekac i udawac ze to ok ze dadza te $200-$300 na dziecko. Nie, to nie jest ok.

              A ilu jest tatusiow ktorzy zamiast dac na dziecko to wola te pieniadze wydac na wakacjie z nowa pania? A potem narzekaja ze na dziecko nie maja.

              Ilu jest ojcow (i matek pewnie tez) co pala paczke papierosow dziennie, ale na dziecko wlasne pieniedzy nie maja?

              O takich "pseudo-rodzicach" mowie.

              I tak, moze swierdzenie nie piekne, ale tez wydanie na swiat dzieciaki od ktorych potem umywa sie rece nie jest piekne.
          • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 07.04.14, 18:47
            xciekawax napisała:
            > Ludzie nie powinni plodzic dzieci jezeli ich na to nie stac.

            Wiesz co, (nie)ciekawa?
            Ty to jesteś naprawdę dziecinna big_grin
            Gdybym komuś powiedział w roku 1988, że będziemy teraz tak żyli, to by się większość popukała w czoło. smile Życie jest zupełnie nieprzewidywalne. Raz się ma pieniądze, a raz się ich nie, a do tego np. jeszcze ciężko choruje. Fajnie sobie podyskutować z perspektywy historyka, dużo lepiej, niż z perspektywy wróżki. wink
            • samiec_omega Re: Polski ojciec rozwodnik... 07.04.14, 19:02
              > xciekawax napisała:
              > > Ludzie nie powinni plodzic dzieci jezeli ich na to nie stac.


              Wklejam artykuł z Wyborczej :

              Wnuki z matką nie odpuszczają babci. Pozwały ją o alimenty, bo brakuje im na wygodne życie w luksusowym apartamentowcu. Po przegranej w pierwszej instancji składają apelację.
              Historię 70-letniej lekarki z Warszawy opisaliśmy pod koniec ubiegłego roku ("Babka ma, to niech da", 31 grudnia 2013 r.). Synowa z wnukami pozwały ją o wysokie alimenty, bo im brakowało na narty w Alpach, prywatną szkołę i jazdę konną. Lekarka wygrała w sądzie pierwszej instancji, ale jest ciąg dalszy. Pozywający nie chcą odpuścić babce alimentów i się odwołali. "Przez całe życie dzieci wychowywały się na bardzo wysokiej stopie życiowej i do takich warunków życia są przyzwyczajone" - pisze do sądu matka.

              Pozwana lekarka całe życie ciężko pracowała, żeby odłożyć na wygodne życie na emeryturze. Ma duże, wygodne mieszkanie. Jest kobietą spełnioną. Gorzej powiodło się jej synowi. Jeszcze kilka lat temu bardzo dobrze zarabiał, kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Z żoną i dwójką kilkunastoletnich dzieci stać ich było na mieszkanie w apartamentowcu, ferie na nartach w Alpach, wakacje nad ciepłym morzem. Dzieci poszły do prywatnej szkoły, miały też dodatkowe zajęcia - jazdę konną, angielski.

              Ale to się skończyło. Rodzice postanowili się rozwieść. Sąd do czasu wydania wyroku rozwodowego ustalił, że ojciec ma płacić na dwójkę dzieci 6,5 tys. zł alimentów. Jednak w kryzysie pensja ojca zmalała do kilku tysięcy złotych. Przestał płacić alimenty w pełnej wysokości. Na koniec ubiegłego roku zalegał 130 tys. zł. Proces rozwodowy wciąż trwa, bo rodzice nie mogą porozumieć się w kwestiach majątkowych.

              Niech zapłaci teściowa

              I tu pojawiła się babcia lekarka. Gdy ojciec przestał płacić określone przez sąd alimenty, matka dzieci zażądała, żeby płaciła teściowa. To zgodne z prawem. Kodeks rodzinny i opiekuńczy mówi, że gdy rodziców nie stać na utrzymanie dzieci, obowiązek alimentacyjny ciąży też na bliskich, w tym dziadkach.

              Lekarka nie wierzyła własnym oczom, widząc pozew. - Dlaczego ja mam płacić? Dlaczego mam być na starość ciągana po sądach? Synowa ma ponad 40 lat, dlaczego nie znajdzie dobrej pracy, żeby zarobić na potrzeby dzieci? Dlaczego dzieci nie mogą chodzić do dobrej państwowej szkoły, przeprowadzić się do mniejszego mieszkania, a na wakacje jeździć nad polskie morze i w nasze góry? - mówiła nam.

              W styczniu warszawski sąd rejonowy wydał korzystny dla niej wyrok. Sąd podliczył, że utrzymanie dzieci, prywatna szkoła, dodatkowe zajęcia, wycieczki kosztują miesięcznie prawie 10 tys. zł. Gdyby liczyć tylko oficjalne zarobki matki - ponad 1 tys. zł - to dzieci nie byłoby stać na takie życie. Sąd zauważył, że matka ma jednak kilka lokali, wspiera ją też finansowo jej ojciec. - Matka małoletnich nawet bez pomocy ich ojca jest w stanie sprostać swoim obowiązkom wobec dzieci. Posiadała jeszcze kilka lat temu znaczny majątek, część spieniężyła, uzyskując z tego znaczne kwoty, które powinny pozwolić jej i jej dzieciom na dostatnie życie przez długi czas - uzasadniał wyrok sąd.

              Niedostatek to nie tylko bieda?

              Ponadto ojciec dzieci jest zdrowy, może pracować i już zaczął płacić całą kwotę alimentów.

              Synowa z wyrokiem się nie pogodziła. W odwołaniu do sądu tłumaczy, że wydała oszczędności ze sprzedaży lokali i nie może już sprostać "kosztom utrzymania dzieci" i mieszkania w apartamencie. Jej adwokat przekonuje, że niedostatek to nie tylko sytuacja, gdy brakuje na podstawowe potrzeby dzieci, np. jedzenie, ubrania, książki. "W niedostatku pozostaje też takiedziecko, którego usprawiedliwione potrzeby nie są w pełni zaspokojone" - pisze do sądu.

              Odwołanie zostało właśnie doręczone lekarce. Sąd nie wyznaczył jeszcze terminu rozprawy. Może ona się odbyć w najbliższych miesiącach.


              Cały tekst: wyborcza.pl/1,76842,15713569,Po_alimenty_do_babci__Bo_dzieci_przyzwyczaily_sie.html#ixzz2yDjxdjKh


              Czy taka historia byłaby możliwa w Niemczech ?
              • muminka2014 Re: Polski ojciec rozwodnik... 07.04.14, 19:56
                xciekawax Ty nie masz dzieci prawda??? W przeciwnym razie nie napisałabyś tego ...
            • xciekawax Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 00:08
              Taaaa.... Ci wszyscy panowie co nie placa na dzieci to zchorowani panowie z wielkimi trudnosciami finansowymi. Nie rozsmieszaj mnie.
              Wiem, pewnie maly procent napewno - jestem o tym przekonana - ale nie - nie wmowisz mi ze wiekszosc.
              • muminka2014 Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 05:23
                Tak, mówie o małym procencie,bo znam osobiście. Nie można wszystkich wrzucać do jednego wora sad

                kasia3030- walcz, walcz-przed Tobą długie lata walki w sądzie-masz zdrowie! Później pokaż mężowi jak za jego kasę kupiłaś mieszkanie-śmieszne i żenujące
    • muminka2014 Re: Polski ojciec rozwodnik... 07.04.14, 21:07
      kasia3030 - walczysz,ale doskonale wiesz, że orzekania o winie i nie da Ci prawa do podziału majątku. Podziwiam "walczące" smile
      • kasia3030 Re: Polski ojciec rozwodnik... 07.04.14, 21:17
        ale ja nie chce "majatku" tylko tyle, zeby wynajac mieszkanie dla mnie i corki, chce miec swoj kont na ziemi, szczerze mysle, ze "chytry dwa razy traci", a ja chytra nie jestem...
        • mayenna Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 14:40
          Kasiu, nie rozwodz się. On jako winny całkowicie nie dostanie rozwodu jeszcze z rok, albo i dłużej jak dobrze to pociągniesz.Wystap o zabezpieczenie potrzeb rodziny w wysokości polowy pensji męża, w domu nadal możesz mieszkać bo masz do tego prawo. Finansowo to na pewno lepsze rozwiązanie niz rozwód.A jak mężą tamta pani będzie pilić to i warunki podziału majątku może korzystniejsze wynegocjujesz. Ja bym się nie rozwodziła jeśli nadal musiałabym liczyć na finanse męża.
          • muminka2014 Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 14:50
            A dlaczego proponujesz połowę pensji męża? Tak z ciekawości pytam, bo wg mnie należy przedstawić koszt utrzymania dziecka...
            • mayenna Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 15:03
              Zabezpieczenie potrzeb rodziny to tez utrzymanie żony i inne potrzeby rodziny, np te wakacje, o których ona marzy.KRiO mówi, że oboje małżonkowie są zobowiązani do zaspokajania potrzeb rodziny wg mozliwości: jak on pracuje to finansowo, a ona własnym staraniem. Alimenty sa tylko na dziecko. Dorosła osoba na siebie dostanie w najlepszym wypadku jakies grosze. Korzystniej więc nie rozwodzić sie i wnioskować o zabezpieczenie w wyskości połowy dochodu męża. Jako zona ma prawo do polowy wspólnych przeciez pieniędzy.Na dobra sprawe to podział u nich powinien wyglądać tak, że po opłaceniu stałych opłat reszta pensji męża jest dzielona równo miedzy małżonków.
              • muminka2014 Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 15:15
                Jestem po rozwodzie i wiem, że w tym roku nie stać mnie będzie na wakacje z dzieckiem, o których również marzę sad Niestety po rozwodzie nic nie jest takie same i tego kasia powinna się nauczyć...
                • mayenna Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 15:24
                  muminka2014 napisał(a):

                  > Jestem po rozwodzie i wiem, że w tym roku nie stać mnie będzie na wakacje z dzi
                  > eckiem, o których również marzę sad Niestety po rozwodzie nic nie jest takie sa
                  > me i tego kasia powinna się nauczyć...
                  Ano powinna, ale nie widze w niej woli nauki. A powinna zacząć od samodzielnosci i liczenia na siebie, nie na eksa, ale to jej wybór.
                  • blue_ania37 Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 15:25
                    Bingo Mayennasmile
                    A
                    • kasia3030 Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 21:26
                      kurcze, czemu wy piszecie o mnie jak o durnej kwoce co liczy na manne z nieba, wlozylam w dom wszystkie swoje oszczednosci i podpisalam akt notarialny wyrazajac zgode za to zeby domy stanowil jego wlasnosc osobista, on to bardzo zgrabnie zamaskowal, ze tak bedzie lepiej dla nas ( podpisalaby wszystko nawet to ze oddaje w jego posiadanie moje nerki), zakochana bylam i ufalam tak bardzo, a teraz nie mam domu, ani pracy i chce chociaz troche odzyskac, moze sie nie uda i tyle, chce stworzyc corce miejsce na ziemi, a niebawem pojde do pracy, bo licze na siebie...oceniacie mnie po kilku zdaniach
                      • muminka2014 Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 21:29
                        naiwność... nie wypowiadam się już na Twój temat, bo wątek dotyczy czego innego... A jeżeli cokolwiek włożyłas w dom, to podział majątku smile Pozdrawiam i zdrowia zyczę w tej Twojej walce smile
                      • blue_ania37 Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 21:34
                        Ale twój plan jest taki, że chcesz mieć rozwód z jego winy i alimenty i w ten sposób dochodzić do swojego.
                        Wszyscy starają się Tobie powiedzieć, że od tego jest podział majątku.
                        Nie da ci sąd pieniędzy bo jesteś młoda, nie będziesz miała alimentów na siebie bo ważniejsze jest dziecko i jego utrzymanie.
                        Ja też straciłam wszystko ale nigdy nei przyszło mi do głowy aby budować swoje szczeście i swoje miejsce na ziemi za jego pieniądze.
                        Urocze jest posiadanie własnych pieniędzy i dysponowania nimi.
                        A nie ogladanie się ciągle w przeszłość
                        • luciva Re: Polski ojciec rozwodnik... 09.04.14, 08:32
                          Kurczę.
                          A czemu Wy z taką zażartością odwodzicie ją od walki o te alimenty?
                          Przecież spróbować można.
                          Skoro prawo daje taką możliwość, tzn że dopuszcza takie przypadki prawda? Wybaczcie, ale po tak skąpych wpisach tak niewiele wiadomo o czyjejś sytuacji, ze to niekiedy żenujące czytać te kategoryczne wpisy - rób tak czy inaczej.

                          Jakbym czytała forum przed rozwodem tak namiętnie (a nie już w trakcie) to też bym pewnie zrezygnowała z orzekania winy - bo stres, bo pranie brudów, kasa, bo coś tam....
                          Tymczasem była to jedna z moich najlepszych decyzji, stres był, owszem, jak podczas każdego rozwodu, żadne pranie brudów, adwokatce zapłaciłam tyle, ile za normalną sprawę bez orzekania, itd.

                          Owszem, szanse na alimenty są małe, ale lepiej próbować niż nie próbować.
                          Niestety tak to bywa, kobiety są naiwne, zwłaszcza gdy młode i zakochane, żadna to ich wina - raczej wina wychowania, i jej, i jego.
                          A co do tego, że ona nie pracowała - no cóż, mogło tak być, że facet był zazdrosny i tą zazdrość przykrywał tłumaczeniami: małe dziecko, coś tam, itd. Wg mnie nic tu się nie wyklucza.
                          Ja bym i tak spróbowała z podziałem majątku, bo nawet jeśli akt własności nie był na Ciebie, to z pewnością uczestniczyłaś w utrzymaniu domu.
                          • muminka2014 Re: Polski ojciec rozwodnik... 09.04.14, 08:56
                            Ona jest w trakcie rozwodu,po dwóch rozprawach więc nikt nie odwodzi jej. Raczej próbowaliśmy wykazać,żeby bardziej liczyła na siebie,a nie na pieniądze męża...
                            • xciekawax Re: Polski ojciec rozwodnik... 09.04.14, 15:52
                              A mnie wkurza to jak ludzie mowia : Pieniadze meza.... Wlasnie Polskie kobiety sobie ciagle, ale to CIAGLE kopia dolki pod soba i pod innymi paniami. Jakies meczennice sie znalazly. Tylko muzulmanki chyba Polski wyprzedzaja pod tym wzgledem.

                              Ja widze zwiazek jako partnerstwo a nie ze zona jest kontraktorem. Jezeli przez x lat maz sie ksztalcil, robil kariere, a ustalono ze zona w tym czasie nie bedzie sie doksztalcala, nie bedzie robila kariery (bo wiadomo na to trzeba przeznaczyc wiele czasu i energi), bedzie sie zajmowala dzieckiem - (a przez to straci mozliwosci zarobkowe jak tez potencjialne przyszlosciowe dochody beda marne) - to Facet odchodzac z malzenstwa z jego winy powinnien poniesc koszty tych wczesniejszych decyzji.
                              Bo co innego by bylo gdyby facet chodzil do pracy, robil kariere ale w tym czasie placil za opiekunke do dziecka, za kucharza, za sprzataczke, za wyprowadzanie psa itd....

                              To cos w rodzaju inwestowania w dom. Jest wklad finansowy ale tez fizyczny. Powiedzmy ze zona ma wielki wklad w budowanie domu - wiec po rozwodzie jest podzial majatku proporcjonalnie. TO SAMO jest z jej wkladem w meza kariere - jezeli zaowocuje to jej sie nalerza owoce rozwiniecia sie jego kariery.

                              No ale zeby to pojac to trzeba cenic siebie i swoj czas. Czego zycze paniom bardzo.
                              • samiec_omega Re: Polski ojciec rozwodnik... 09.04.14, 23:12
                                xciekawax napisała:

                                > Ja widze zwiazek jako partnerstwo a nie ze zona jest kontraktorem. Jezeli prze
                                > z x lat maz sie ksztalcil, robil kariere, a ustalono ze zona w tym czasie nie b
                                > edzie sie doksztalcala, nie bedzie robila kariery (bo wiadomo na to trzeba prze
                                > znaczyc wiele czasu i energi), bedzie sie zajmowala dzieckiem .....

                                Te poglądy przypominają mi " Chłopów " Władysława Reymonta. Mamy XXI wiek a nie XIX. Partnerstwo polega na tym, że razem pracujemy, razem wychowujemy dzieci i razem prowadzimy dom ( to taka filozofia dla faceta zrobić obiad, czy też pranie ?). O czym ty piszesz? Ile lat można zajmować się dzieckiem- 20 ? Ile lat można oglądać seriale ? Już czteroletnie dziecko można posłać do przedszkola. Moja żona była 3 lata na wychowawczym. Z moich obserwacji wynika, że parcie na siedzenie w domu ( przez długie lata ) mają kobiety o kwalifikacjach putzfrau ( z całym szacunkiem dla tej ciężkiej pracy ). Znane mi absolwentki politechniki, czy też medycyny ( ostatnimi laty bardzo sfeminizowane kierunki kształcenia ) wyśmiałyby twoje poglądy.


                                xciekawax napisała:
                                >Jezeli prze
                                > z x lat maz sie ksztalcil, robil kariere, a ustalono ze zona w tym czasie nie b
                                > edzie sie doksztalcala, nie bedzie robila kariery (bo wiadomo na to trzeba prze
                                > znaczyc wiele czasu i energi),

                                Ja się kształciłem przez jakieś 18 lat ( zacząłem w wieku 7 lat podstawówka, średnia i na deser prawdziwe studia ). Żona tak samo. Dopiero potem wzięliśmy ślub. I co po ciężkich studiach miałaby siedzieć w domu, żeby robić obiadki i polerować meble? Przez całe swoje życie ?

                                W takim układzie wystarczyłaby dla kobiet XIX- wieczna pensja dla panien, gdzie:" Przesadne wykształcenie uważano nie tylko za niepotrzebne dziewczętom (które nie miały przecież potem pracować), ale wręcz za zbędne. Panna niepotrzebnie wyedukowana i wymądrzająca się na salonach mogła zyskać opinię emancypantki i odstraszyć kandydatów do ręki. "

                                • luciva Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 08:53
                                  Samiec, ja jestem po politechnice i zgadzam się z xciekawax.
                                  Ponieważ często znajduję układ, że jakiś czas kobieta jest w domu, zajmuje się dzieckiem, dziećmi.
                                  Dajmy na to, ciąża, nie choroba, ale różnie bywa, zależy jaką pracę wykonujesz, plus pierwszy rok zycia dziecka - to już dwa lata. Dodaj do tego, np. drugie dziecko - mamy już cztery lata.
                                  Dwa lata, nie mówiąc o czetrech to już jest jakieś wypadnięcie z rynku pracy, prawda?
                                  Ale ok, owszem, niech urodzi, po tygodniu leci do pracy, już widzę jak z uśmiechem pochwalałbyś to i szukał opiekunki.
                                  • samiec_omega Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 11:27
                                    luciva napisała:

                                    > Samiec, ja jestem po politechnice i zgadzam się z xciekawax.
                                    > Ponieważ często znajduję układ, że jakiś czas kobieta jest w domu, zajmuje się
                                    > dzieckiem, dziećmi.

                                    Ja też jestem po politechnice i nie zgadzam się z xciekawax. Ja często znajduję układ, że mężczyzna jest w domu i zajmuje się dzieckiem, dziećmi ( np. moja adwokatka ma bezrobotnego w tej chwili męża i małe dziecko, inny znajomy ma żonę wziętego stomatologa, która zarabia 3x tyle co on, itd. ).

                                    Sama zauważyłaś, że jakiś czas kobieta jest w domu zajmując się dzieckiem ( góra kilka lat ),
                                    ale na miłość boską! Okres aktywności zawodowej wynosi 30 lat, anie kilka!

                                    luciva napisała:

                                    > Ale ok, owszem, niech urodzi, po tygodniu leci do pracy, już widzę jak z uśmiec
                                    > hem pochwalałbyś to i szukał opiekunki.

                                    Gdzie ja napisałem, że ma po tygodniu od porodu lecieć do pracy? Ja napisałem, że po trzech latach urlopu wychowawczego kobieta ma lecieć do pracy. Bo ile lat można oglądać seriale ?
                                    • luciva Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 12:47
                                      Samiec, umówmy się, 3 lata to też sporo, jak nie masz kontaktu z zawodem, to możesz nieźle wypaść - i chyba o to chodziło zciekawejx, że jednak jest to jakieś tam poświęcenie, prawda? No chyba, że kobieta tego chce, ale tez nie może być tak, że przez to zostanie kiedyś wykiwana - jakby nie było mamy jakieś role biologiczne i nie można o tym zapominać, kobiety rodzą dzieci, zajmują się nimi przez pierwszy czas, ale rolą mężczyzny jest wówczas opieka, a nie może być tak, że będą dla niej negatywne konsekwencje tego czasu. Lub też dzielą się tym czasem po równo.
                                      • samiec_omega Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 16:59
                                        luciva napisała:

                                        > Samiec, umówmy się, 3 lata to też sporo, jak nie masz kontaktu z zawodem, to mo
                                        > żesz nieźle wypaść

                                        Jeśli przez trzy lata wypadasz z zawodu, to co? Przez kolejne 30 musisz siedzieć w domu, bo urlop wychowawczy powoduje aż taką umysłową degradację, wręcz Alzheimera ? To z Polkami jest tak żle ?
                                        Gadał dziad do obrazu!
                                        Moja żona, wkrótce eks w trakcie swojego urlopu wychowawczego ( trzyletniego ) na tyle poduczyła się niemieckiego, że zdała stosowne egzaminy i ma super robotę. Mogła siedzieć na doopie i czekać, aż jej coś z nieba spadnie.

                                        Pozwolę sobie zacytować fragment felietonu Mariusza Szczygła z dzisiejszego Dużego Formatu Wyborczej

                                        " Dziś jest kryzys i kobieta może mieć pracę, a mężczyzna nie, więc jaki sens jest rolę komuś pisać ? Tata może być pokojówką w hotelu i coraz częściej zdarzają się takie przypadki. Oj, jak ostatnio jedna dziewczynka płakała, bo stracili mieszkanie i musieli wyprowadzić się do babci. Czuję się biedna i smutna, mówiła. Jeśli nie ma pracy i nie ma pieniędzy, dzieci rozumieją, że nieważne, czy mężczyzna, czy kobieta zarabia, ważne, żeby któreś zarabiało. Byłam niedawno na pokazie starych reklam. We wszystkich, co do jednej, kobieta była kurą domową……….."

                                        To musi być niesamowite poświęcenie dla mężczyzny utrzymywać przez całe życie lenia. To ogromna niesprawiedliwość dzielić się jeszcze swoim ciężko zapracowanym dorobkiem z kimś, kto przez całe swoje życie siedział w domu.

                                        Poglądy pań z tego forum, to jesień średniowiecza. Prawdziwa egzotyka. W realu w moim świecie prawie nieznana.
                                        • xciekawax Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 22:10
                                          Samiec, trudno rozmawiac o A, gdy Ty rozmawiasz o Z

                                          Nikt nie mowi aby kobiety nie wracaly do pracy po wychowawczym.

                                          Mowa o tym, ze te 3 lata (albo wiecej gdy w gre wchodzi wiecej dzieci) czlowiek nie rozwija swojej kariery. Jest w zawieszeniu. Cala swoja energie przeznacza na to aby drugi partner zablysnol w swojej karierze zeby pociagnol rodzine do przodu finansowo i w rozne inne sposoby.

                                          Teraz, jezeli rozwod jest z winy tego wyksztalconego juz partnera - to (moim zdaniem ale i nie tylko) temu malzonkowi ktory investowal swoj czas w partnera kariere - nalerzy sie rekompensata. Bo to byla ich decyzjia aby jeden zrezygnowal ze swojej kariery na rzecz dziecka - w imie tego ze beda ze soba jeszcze dlugo i obydwoje beda zrywali owoce z tego ukladu. Jezeli ten uklad zostal zerwany - nalerzy sie rekompesata.

                                          Czy to takie trudne do zrozumienia?

                                          Powiedzmy ty bys byl dopiero po szkole, i dziecko by przyszlo na swiat. Powiedzmy ze Twoja zona by poszla do pracy, swietnie sobie radzila, zostala promowana, a ty przez 3 lata siedzial w domu i byl kogutem domowym. Potem nastepne dziecko - w sumie 5 lat w domu.

                                          Po pieciu latach budzisz sie i widzisz ze zona miala kwitnaca kariere, zrobila sobie dodatkowe kursy (waszym wspolnym finansowym poswieceniem sie - bo wakacji bylo brak, bo szkola kosztuje itd... ) a ty nie masz nic oprocz dyplomu i 5 lat braku absolutnie zadnego doswiadczenia. Teraz..... zona z rozwinieta kariera poznaje pana dyrektora i decyduja ze ty byles pomylka, a on jest jej miloscia zycia - rozwod. I sytuacjia jest taka: rozwijajac sie ona teraz ma dopiero kase bo szkola splacona, podwyzszki, promocjie.... bardzo atrakcyjna partia dla jakiegokolwiek faceta z glowa. Ty? hmmmm..... nie za bardzo - musisz zaczynac od poczatku. od najnizszej stawki i jeszcze blagac aby ktos dal ci szanse aby sie wykazac. Dodatkowo Twoje studia juz nie sa w modzie albo trzeba sie doksztalcic - wiec TY musisz za to wszsytko sam placic a nie WY.

                                          czy nie uwazasz ze w powyzszej sytuacji nalerzalyby sie alimenty na Ciebie?

                                          Chociazby na to abys mogl pojsc do szkoly, albo zeby miec z czego sie utrzymac na czas ustabilizowania sie ? czyli te 3-5 lat?

                                          Kobiety bardzo czesto znajduja sie w takiej sytuacji. Dodatkowo maja dzieci ze soba 100% czasu.

                                          Wydaje mi sie ze nigdy nie bedziesz mogl zrozumiec tego. Taki typ...
                                          • chalsia Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 22:41
                                            Teraz, jezeli rozwod jest z winy tego wyksztalconego juz partnera - to (moim zd
                                            > aniem ale i nie tylko) temu malzonkowi ktory investowal swoj czas w partnera ka
                                            > riere - nalerzy sie rekompensata. Bo to byla ich decyzjia aby jeden zrezygnowa
                                            > l ze swojej kariery na rzecz dziecka - w imie tego ze beda ze soba jeszcze dlu
                                            > go i obydwoje beda zrywali owoce z tego ukladu. Jezeli ten uklad zostal zerwan
                                            > y - nalerzy sie rekompesata.

                                            w niektórych stanach USA jak najbardziej należy się za to rekompensata w postaci comiesięcznych alimentów proporcjonalnych do zarobków małżonka, który odszedł lub udział w zyskach firmy będącej jego własnością, a zbudowanej w trakcie związku
                                            pamiętam jeden przypadek - pani prowadziła dom, wychowywała dzieci, a pan się dokształcał, specjalizował, doktoryzował (a to wszystko kosztowało - więc żona w domu "kosztowała" taniej niż opiekunka, sprzątaczka, itp) - w końcu został jakimś super chirurgiem - a byłej żonie za przyczynienie się do prosperity męża przyznano alimenty
                                        • luciva Re: Polski ojciec rozwodnik... 11.04.14, 09:23
                                          Samiec, nie galopuj tak w tych myślach, bo ja nigdzie nie napisałam, że następne 30 lat, bla bla bla.
                                          Ale za te trzy lata to wiesz......
                                          Acha, skoro uważasz, ze opieka nad mały dzieckiem, tak od urodzenia do 2,5 lat, to ok, dalej jakby nie mamy o czym gadać. Nie wiem, czy byłes tak cały dzień np. z takim 1,5 - roczniakiem, musząc ugotować obiad, zrobić pranie, itd. Usprawiedliwia Cię to, że wiem, że jak nie miałam dziecka, to myślałam tak samo dziecko=siedzenie w domu=full czasu i lajtowe zajęcia.
                                          • samiec_omega Re: Polski ojciec rozwodnik... 12.04.14, 14:10
                                            luciva napisała:

                                            > Nie wiem, czy byłes tak cały dzień n
                                            > p. z takim 1,5 - roczniakiem, musząc ugotować obiad, zrobić pranie, itd. Uspraw
                                            > iedliwia Cię to, że wiem, że jak nie miałam dziecka, to myślałam tak samo dziec
                                            > ko=siedzenie w domu=full czasu i lajtowe zajęcia.

                                            Byłem. Do robienia prania używałem maszyny zwaną pralką. Nigdy nie gotowałem codziennie. Małe dziecko szybko przestaje być małym dzieckiem. Siedzenie w domu nie jest żadną martyrologią.
                                    • xciekawax Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 17:15
                                      Samiec, ja akurat tez jestem po studiach, czteroletnich, a za chwile wracam do szkoly na MBA.
                                      Pisze to dlatego zebys nie myslal ze rozmawiasz z kims kto chce czy lubi siedziec w domu.

                                      3 lata wychowawczego? czlowieku, ja nawet o takich liczbach nie mowilam. Ale jak rodzina ma dwojke czy trojke dzieci to jednak to sie dodaje. Rozumiem ze w Twojej rodzinie dzielicie sie wychowawczym po rowno i Twoja zona szybko wrocila do pracy a ty przerwales swoja kariere na rok, czy poltora a potem szybo udalo ci sie wrocic do fachu. ( a jak macie trojke dzieci to pewnie przerwales kariere na 4 i pol roku?) W jakiej firmie pracujesz ze tak chetnie Cie przyjmowali z powrotem i jeszcze Tobie promocjie dali pomimo ze Twoi koledzy pewnie takich przerw, chorobowych, zwolnien lekarskich przez dziecki nie mieli??????
                                      Ok, chwala wam. Ale w PL jest to jednak mniejszosc. Zazwyczaj to kobiety rezygnuja z pracy i wcale nie zawsze z wlasnej woli - czesto jest to pod presja tego ze mezczyzna zarabia wiecej (o nierownych zarobkach moze porozmawiamy innym razem), presjia spoleczna (a/k/a wyrodna matka wraca do pracy zbyt szybko). Te zwolnienia z pracy- bo trzeba dziecko zaprowadzic do lekarza- tez w pracach nie wrozy promocji. Wtedy jej kariera idzie do kosza.

                                      I owszem, moze gdyby kobiety zaczynaly rodzic majac 35 lat - mialyby mniejsze problemy (mniejsze co nie znaczy ze problemu by nie bylo). Ale nie kazdy musi chciec czekac. Rozni sa ludzie i ja akurat szanuje wybor posiadania dzieci w wieku 20++ lat.


                                      To swietnie ze znasz (WOW!!!) dwie kobiety ktorych mezczyzni nie sa tak zdolni jak ich zony. W PL kobiety czesciej koncza szkoly niz mezczyzni wiec potem trudnij jest im znalesc kogos na swoim poziomie. Jeden na bezrobotnym (no chyba nie oczekujesz ze jego zona przyjdzie z pracy i bedzie prala i robila obiad podczas gdy pan siedzi na bezrobotnym...) a drugi obibok ktory wzial sobie zdolna zonke a sam spoczol na laurach. Piekne! Tylko do tego dazyc!.
                                      Masz wiecej tych przykladow?

                                      PS: Calkowicie nie zrozumiales tego o czym orginalnie pisalam. Gdy malzenstwo tworzy rodzine to jest wspolna decyzjia kto rezygnuje z pracy. Wspolna! to znaczy ze ktos poswieca swoj czas a ktos z tego korzysta. Ale to powinno miec przyszlosciowe konsekwencjie. Bo kobieta by nigdy nie siedziala w domu wiedzac ze podcina sobie skrzydla a za pare lat maz ja zostawi. Gdyby taki bylby uklad to sorry, ale maz by musial bulic na kucharki i nianie.

                                      Wiele moich znajomych (nie mieszkam w PL) decyduje sie wrocic do pracy po trzech miesiacach przerwy. Ale powiem ci szczerze - choc one dobrze zarabiaja - to cala ich pensjia idzie na nianie i pania do sprzatania. Taka jest prawda. Robia to dlatego gdyz BOJA sie przerwac kariere. Nie jest to decyzjia "dla dobra dziecka". Jest to decycjia spowodowana
                                      strachem - ze musza liczyc tylko na siebie. Tu panie nie sa tak naiwne jak w PL, gdzie panie wierza ze ich malzenstwo bedzie do grobowej deski. Tutaj panie owszem, chca aby tak bylo - ale nie beda poswiecaly wiecej niz ich partner. Dlatego dzieci sa wychowywane przez obce osoby, a kobiety nie mecza sie z partnerami gdy im sie nie podoba bo sa samowystarczalne.
                                      Nie oceniam co jest lepsze a co jest gorsze (ty tak). Jedynie uwazam ze to osobista decyzjia malzonkow i nic Ci do tego. Ale jezeli juz zdecyduja sie aby kobieta wspierala kariere meza - to maz powinien miec obowiazek wynagrodzic to kobiecie gdy juz sie wyksztalci i wykarierowiczy i chce odejsc do np mlodszej-o-10-lat Kasi - ktora zbiera zniwa tego co inna kobieta wycierpiala.
                                      PS: jest takie przyslowie: Behind every successful men is a great woman.
                                      • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 20:16
                                        xciekawax napisała:
                                        > Zazwyczaj to kobiety rezygnuja z pracy i wcale nie zawsze z wlasnej woli
                                        > - czesto jest to pod presja tego ze mezczyzna zarabia wiecej

                                        Ja zachęcałem pannę chociażby do szkoleń, do szukania lepszej pracy, ale nie miała ochoty. smile Zazwyczaj kobiety w Polsce wykorzystują prawo do granic nieprzyzwoitości.
                                        Sama sobie pewno zdajesz sprawę, ile kobiet idzie na zwolnienie lekarskie z powodu ciąży, chociaż nie ma podstaw do tego, zdrowe baby wolą poleniuchować, zamiast pracować.
                                        Tak kombinują, żeby jak najwięcej wyszarpać pieniędzy nie robiąc nic, to jest stały proces, nie incydenty. smile
                                        Był taki wpis na temat jednej "pokrzywdzonej", która zastanawiała się, jak wyciągnąć więcej pieniędzy od ojca i dziadków, chociaż oni utrzymują przez połowę miesiąca dzieci i płacą dodatkowe koszty (np. leczenie, nauki), pani jest mało, bo jest kobietą. smile
                                        Tak sobie myślę, że na razie nie warto inwestować w córki, całe to bagno o wizji siebie jako nadczłowieka i tak wciągnie i zaprogramuje dziewczynę, to tylko stracone pieniądze.
                                        Dziecko skończy szkołę psychologiczną, jakieś MBA czy inne śmieszne studia i będzie się chwalić, że taka uczona. big_grin

                                        > (o nierownych zarobkach moze porozmawiamy innym razem)
                                        O tym już pisałem, że kobiety za tę samą pracę otrzymują około 30% więcej i temat uważam za zamknięty.
                                        • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 22:22
                                          altz napisał:

                                          > Ja zachęcałem pannę chociażby do szkoleń, do szukania lepszej pracy, ale nie mi
                                          > ała ochoty. smile

                                          Zaraz, zaraz. A po co miała szukać roboty? Może jej wystarczało to, co miała. taka minimalistka była. Nie znasz tego? Obce Ci jest to myslenie?
                                          • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 11.04.14, 18:50
                                            zmeczona100 napisała:

                                            > altz napisał:
                                            > > Ja zachęcałem pannę chociażby do szkoleń, do szukania lepszej pracy, ale
                                            > nie mi
                                            > > ała ochoty. smile
                                            >
                                            > Zaraz, zaraz. A po co miała szukać roboty? Może jej wystarczało to, co miała. t
                                            > aka minimalistka była. Nie znasz tego? Obce Ci jest to myslenie?

                                            Właśnie że, nie była zadowolona z obecnej pracy, niby miała ochotę coś zmienić, ale nie przekładało się to na działanie. wink Byłem chętny zacisnąć pasa na ten cel.
                                            • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 11.04.14, 19:34
                                              To nie jest odpowiedź na moje pytania.
                                        • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 22:23
                                          > O tym już pisałem, że kobiety za tę samą pracę otrzymują około 30% więcej i tem
                                          > at uważam za zamknięty.

                                          A ja twierdzę wprost przeciwnie. I z tego powodu też uważam temat za zamknięty.
                                          • chalsia Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 22:35
                                            Altz:
                                            > > O tym już pisałem, że kobiety za tę samą pracę otrzymują około 30% więcej
                                            > i tem
                                            > > at uważam za zamknięty.

                                            Zmęczona:
                                            > A ja twierdzę wprost przeciwnie. I z tego powodu też uważam temat za zamknięty.

                                            no dobrze, żeś to napisała, bo mój komentarz w tym temacie (napisany w ciągu ostatniej godziny, że Altz ma zamknięty łeb w tej kwestii) JUŻ został, przez bardzo dziś czujną moderację, wycięty
                                            • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 11.04.14, 18:47
                                              chalsia napisała:

                                              > Altz:
                                              > > > O tym już pisałem, że kobiety za tę samą pracę otrzymują około 30%
                                              > więcej
                                              > > i tem
                                              > > > at uważam za zamknięty.
                                              >
                                              > Zmęczona:
                                              > > A ja twierdzę wprost przeciwnie. I z tego powodu też uważam temat za zamk
                                              > nięty.
                                              >
                                              > no dobrze, żeś to napisała, bo mój komentarz w tym temacie (napisany w ciągu os
                                              > tatniej godziny, że Altz ma zamknięty łeb w tej kwestii) JUŻ został, przez bard
                                              > zo dziś czujną moderację, wycięty

                                              Przecież tłumaczyłem, że kobiety mają lżejszą pracę, lepszą opiekę lekarską, w związku z tym żyją w Polsce o 9 lat dłużej od mężczyzn, więc pobierają w sumie o 30% więcej pieniędzy za porównywalną pracę. Proste? Według mnie, tak. Wszystko można znaleźć w statystykach i sobie policzyć. Prawda się obroni, ale bywa niewygodna, wiem. smile
                                              • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 11.04.14, 19:32
                                                > Przecież tłumaczyłem, że

                                                Nie, Ty nie tłumaczyłeś. A wiesz, dlaczego? Bo bredni nie da się wytłumaczyć.
                                                Nikt mężczyźnie nie przeszkadza w przeżyciu kobiety- o ile będzie dbał o swoje zdrowie tak samo, jak baba. To raz.

                                                Po drugie- jest różnica między życiem krótkim, ale bez chorób, a długim a za to z przewlekłymi chorobami, ograniczającymi samodzielność i wymagającymi znacznych wydatków na leczenie.

                                                Po trzecie- poczytaj sobie link u dołu i wtedy wytłumacz mi raz jeszcze swoje mądrości:

                                                www.who.un.org.pl/aktualnosci.php?news=91&wid=14&wai=&year=&back=%2Faktualnosci.php%3Fwid%3D14
                                                Poza tym poczytaj sobie o zjawisku feminizacji biedy/ ubóstwa i jeśli zmądrzejesz, to wtedy zabieraj głos.

                                                I jeszcze jedno- gdybyś poczytał o projekcie amerykańskim NERI, dotyczącym różnic w stanie zdrowia, to nie pisałbyś totalnej głupoty o lepszej opiece zdrowotnej dla kobiet. Ale nie przeczytasz, bo to po angielsku.

                                                Aha, a długość życia nie zależy od płci, ale od wykształcenia.
                                                Ale gdzie byś to zrozumiał. Szkoda prądu.
                                                • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 12.04.14, 15:43
                                                  zmeczona100 napisała:
                                                  > Aha, a długość życia nie zależy od płci, ale od wykształcenia.

                                                  "Mężczyźni dożywają w Polsce średnio 72,4 roku, a kobiety 80,9 roku" - to dane Głównego Urzędu Statystycznego

                                                  Faktycznie, świstak zawija w papierki wink
                                                  Trochę się zmniejszyła różnica, więc teraz kobiety zarabiają tylko z 25% więcej od mężczyzn.

                                                  > Po drugie- jest różnica między życiem krótkim, ale bez chorób, a długim a za to
                                                  > z przewlekłymi chorobami, ograniczającymi samodzielność i wymagającymi znaczny
                                                  > ch wydatków na leczenie.
                                                  A kto kobietom każe tak długo żyć?
                                                  Tak argumentujesz sama big_grin Trochę Cię naśladuję, śmiesznie, nie? wink

                                                  Te opracowania z chęcią przeczytam wieczorową porą. smile
                                                  • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 13.04.14, 23:07
                                                    > zmeczona100 napisała:
                                                    > > Aha, a długość życia nie zależy od płci, ale od wykształcenia.
                                                    >
                                                    > "Mężczyźni dożywają w Polsce średnio 72,4 roku, a kobiety 80,9 roku" - to dane
                                                    > Głównego Urzędu Statystycznego
                                                    >
                                                    > Faktycznie, świstak zawija w papierki wink

                                                    A co ta dana ma do mojego pytania?
                                                    Ale cóż, idźmy dalej smile Skoro nie masz za grosz ani grama instynktu samozachowawczego, to podrążmy temat dalej smile Z satysfakcją bowiem poczytam, jak się pogrążasz coraz bardziej w otchłani swej tępoty smile

                                                    Uwaga, zadaję pytanie i oczekuję odpowiedzi prostej, zrozumiałej, najlepiej w punktach. punkcie jednosłownym:

                                                    Dlaczego mężczyźni w Polsce żyją krócej?


                                                    > A kto kobietom każe tak długo żyć?

                                                    I drugie pytanie smile Też oczekuję wypunktowania smile

                                                    Kto każe mężczyznom tak krótko żyć?
                                                  • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 14.04.14, 18:00
                                                    zmeczona100 napisała:
                                                    > Dlaczego mężczyźni w Polsce żyją krócej?
                                                    Bo mają cięższą pracę.
                                                    I mają żony/konkubiny/narzeczone itd., więc stały stres w domu!

                                                    > Kto każe mężczyznom tak krótko żyć?
                                                    Kobiety każą. Wysyłają do ciężkiej pracy i żądają pieniędzy, same niechętnie pracują w ciężkiej pracy, a czasami nawet lubią sobie wziąć urlop od pracy i posiedzieć w domu.
                                                    Mężczyźnie poczucie odpowiedzialności nie pozwala siedzieć w domu i nie zarabiać, w każdym razie, tak miała przytłaczająca większość znanych mi facetów.
                                                    Wypadków przy pracy u kobiet jakoś nie pamiętam, a z wypadków mężczyzn mógłbym ułożyć długą listę. I nie były to wypadki zawinione przez faceta, jeśli była jakaś jego wina, to nie przewidział sytuacji, ale nie zawsze to się da zrobić.
                                                  • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 14.04.14, 18:07
                                                    No niestety, ale dla Ciebie to już nie ma żadnego ratunku....

                                                    Bidne te chłopiny- baby każą im gnać na drogach i sprawdzać, czy licznik pokazuje to, co fabryka dała. Każą im tez palić, pić, nie chodzić do lekarza, ból zębów leczyć zimnymi płukankami albo paracetamolem, brać udział w bójkach, skakać z X piętra pod wpływem alkoholu czy narkotyków, żreć dużo i tłusto- bo nie króliki, nie wkładać ubioru ochronnego, maseczek, robić na skróty ("nie były to wypadki zawinione przez faceta, jeśli była jakaś jego wina, to nie przewidział sytuacji, ale nie zawsze to się da zrobić"), wyłączać bezpieczniki, żeby nic nie migało, nie wyło i nie przeszkadzało np. w dalszym ryciu pod ziemią.

                                                    O tak, baby mają zdecydowany wpływ na chłopów- dlatego wśród dorosłych samobójców kilka razy więcej jest wdowców, niż wdów.

                                                    Całe szczęście, że ponoć inteligencję dzieci otrzymują z dziedziczenia po matce smile Bo gdyby Twoja była miała jeszcze dzieci tego samego co Ty pokroju, to może w pewnym momencie też poszukałaby sznura.
                                                  • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 14.04.14, 18:43
                                                    zmeczona100 napisała:
                                                    > Bidne te chłopiny
                                                    > (...)wyłączać bezpieczniki, żeby nic nie m
                                                    > igało, nie wyło i nie przeszkadzało np. w dalszym ryciu pod ziemią.

                                                    Piszesz jak potłuczona smile
                                                    Nie znasz zwyczajnie życia.

                                                    Jasne, że panowie w części samo są sobie winni, ale czasami jest winien pracodawca.
                                                    Jeśli się będzie przestrzegać wszystkich przepisów, to pracodawcy się zwyczajnie nie opłaca albo pracownik zarobi połowę tego, co ma.
                                                    Ja przestrzegam bezpiecznych warunków pracy, dlatego straciłem dwie niezłe prace w przeciągu dwóch miesięcy.
                                                    Jak się nie podoba, to się wylatuje, ludzie czekają w kolejce. Jeden kolega o mało co nie stracił oka, z winy pracodawcy, miał operację na tym oku. Miał obowiązek powiedzieć, że to nie był wypadek przy pracy, bo by został zwolniony. Prasa, nacisk 100 ton, też zdjęta część obudowy, żeby można było działać na mniejszych elementach, a i tak pracodawca niezadowolony, że tak wolno idzie. smile
                                                  • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 14.04.14, 20:48
                                                    Ojejejejku, no biedne żuczki.....
                                                    Aha, fakt, że to jednak zdecydowanie częściej nastolatki płci męskiej dokonują samobójstw, też pewnie wina kobiet. I pewnie nijak się to nie ma do średniej długości życia mężczyzn w Polsce smile

                                                    A tak a propo- to jak? Wiesz już, co to jest wskaźnik dalszego przeciętnego trwania życia i po co on jest potrzebny ZUSowi?
                                                  • chalsia Re: Polski ojciec rozwodnik... 15.04.14, 00:42
                                                    > Dlaczego mężczyźni w Polsce żyją krócej?
                                                    > Bo mają cięższą pracę.
                                                    > I mają żony/konkubiny/narzeczone itd., więc stały stres w domu!

                                                    weż Ty się dokształć - już dawno dowiedziono, że mężczyźni w trwałych związkach żyją dłużej niż samotni czy skaczący z kwiatka na kwiatek
                                              • chalsia Re: Polski ojciec rozwodnik... 11.04.14, 19:48
                                                > Przecież tłumaczyłem, że kobiety mają lżejszą pracę, lepszą opiekę lekarską, w
                                                > związku z tym żyją w Polsce o 9 lat dłużej od mężczyzn, więc pobierają w sumie
                                                > o 30% więcej pieniędzy za porównywalną pracę.

                                                NAWET gdyby było tak jak piszesz (a nie jest), to tylko jesli się sumuje wszystkie zarobki plus emeryturę w ciągu życia - ale to się nie przekłada na więcej zarobków miesięcznie w okresie przedemerytalnym i na emeryturze
                                                • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 12.04.14, 15:46
                                                  chalsia napisała:
                                                  > NAWET gdyby było tak jak piszesz (a nie jest), to tylko jesli się sumuje wszyst
                                                  > kie zarobki plus emeryturę w ciągu życia - ale to się nie przekłada na więcej z
                                                  > arobków miesięcznie w okresie przedemerytalnym i na emeryturze

                                                  W tym sęk, że się przekłada, jest to wskaźnik około 130% dla kobiet.
                                                  Sam się zdziwiłem, że do tej pory żyłem w nieświadomości. :-o
                                                  • chalsia Re: Polski ojciec rozwodnik... 12.04.14, 19:24
                                                    > W tym sęk, że się przekłada, jest to wskaźnik około 130% dla kobiet.

                                                    ja w poprzednim wątku, gdzie szczegółowo dyskutowaliśmy temat różnic zarobków kobiet i mężczyzn podałam link z nowymi danymi (a teraz nie chce mi się go znowu szukać) - i było tam, że kobiety zarabiają ok. 25% mniej od mężczyzn na tych samych/porównywalnych stanowiskach

                                                    prosiłam Cię wtedy byś podał link do źródeł, na podstawie których twierdzisz to, co twierdzisz
                                                    nie zrobiłes tego wtedy - zrób to teraz - bo nadal Twoje opinie będą jedynie banialukami
                                                  • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 12.04.14, 20:05
                                                    chalsia napisała:
                                                    > prosiłam Cię wtedy byś podał link do źródeł, na podstawie których twierdzisz to
                                                    > , co twierdzisz
                                                    > nie zrobiłes tego wtedy - zrób to teraz - bo nadal Twoje opinie będą jedynie ba
                                                    > nialukami

                                                    Nie będą banialukami, tylko nie wierzysz, że tak to się rozkłada.
                                                    Banialukami natomiast są twoje wyliczenia, bo nie bierzesz tych 9 lat różnicy.
                                                    Nie mam linku, o czym już pisałem.
                                                    Sama zrób taką kalkulację, zobaczymy, co Tobie wyjdzie.
                                                    Ja mam dzisiaj wolne po tygodniu pracy, więc dzisiaj nie zamierzam bawić się w to.
                                                  • chalsia Re: Polski ojciec rozwodnik... 12.04.14, 22:13
                                                    > Banialukami natomiast są twoje wyliczenia, bo nie bierzesz tych 9 lat różnicy.

                                                    te 9 lat mojego dłuższego życia NIE PRZEKŁADA się na ani przeszłe ani OBECNE zarobki
                                                    i o tym mowa
                                                    od tego, że dłużej będę żyła nie przybywa mi pieniędzy TERAZ
                                                  • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 13.04.14, 00:01
                                                    chalsia napisała:
                                                    > od tego, że dłużej będę żyła nie przybywa mi pieniędzy TERAZ

                                                    Ale te pieniądze skonsumujesz przecież, ktoś na nie musi zapracować, więc o tyle dostaniesz więcej jednak dostaniesz.

                                                    Specjalny przykład dla Ciebie, taka mała symulacja.
                                                    =================================
                                                    Powiedzmy, że przyjmę nawet, że mężczyźni zarabiają te 15% więcej za tę samą pracę.
                                                    czyli otrzymują jakieś jednostki rocznie
                                                    M 1.15
                                                    K 1

                                                    mężczyzna pracuje 23-65 lat, to daje 42 lata
                                                    kobieta 24-60 lat, to daje 36 lat (rok niepłatny po ciąży)

                                                    wtedy tych jednostek by wyszło
                                                    M 42 x 1.15 = 48.3
                                                    K 36 x 1 = 36

                                                    Biorę emeryturę 80% pensji
                                                    M 0.92
                                                    K 0.80

                                                    Długość życia na emeryturze
                                                    M 72,5-65 = 7,5
                                                    K 81-60 = 21

                                                    Czyli tych moich jednostek by wyszło
                                                    M 7.5 x 0,92 = 6.9
                                                    K 0.8 x 21 = 16.8

                                                    W sumie otrzymują:
                                                    M 55.2
                                                    K 52.8

                                                    ale przecież ona pracuje o 5 lat krócej!
                                                    w przeliczeniu na lata pracy by to wychodziło
                                                    M 55.2/42 = 1.314
                                                    K 52.8/36 = 1.467

                                                    wychodzi na to, że kobieta otrzymuje realnie o 12% więcej zarobków, niż mężczyzna, za tę samą pracę, nawet przy założeniu, że miesięcznie dostawałby o 15% więcej, niż ona. To wszystko z tego powodu, że pracuje o pięć lat krócej a żyje o 8,5 roku dłużej.

                                                    Biorąc pod uwagę koszty leczenia kobiet i mężczyzn, obawiam się, że ta różnica jeszcze by się powiększyła.
                                                  • chalsia Re: Polski ojciec rozwodnik... 13.04.14, 01:05
                                                    > W sumie otrzymują:
                                                    > M 55.2
                                                    > K 52.8
                                                    >
                                                    > ale przecież ona pracuje o 5 lat krócej!
                                                    > w przeliczeniu na lata pracy by to wychodziło
                                                    > M 55.2/42 = 1.314
                                                    > K 52.8/36 = 1.467
                                                    >
                                                    > wychodzi na to, że kobieta otrzymuje realnie o 12% więcej zarobków, niż mężczyz
                                                    > na, za tę samą pracę, nawet przy założeniu, że miesięcznie dostawałby o 15% wię
                                                    > cej, niż ona. To wszystko z tego powodu, że pracuje o pięć lat krócej a żyje o
                                                    > 8,5 roku dłużej.

                                                    dziękuję Altz za piękny wywód udowadniający, że NA BIEŻĄCO / na dany moment kobieta zarabia MNIEJ od mężczyzny
                                                    ludzie zarabiają i żyją za realne pieniądze, a nie za przeliczeniowe jednostki skumulowanego dochodu życiowego podzielonego na lata rzeczywistej pracy
                                                    CBDU

                                                    PS. i Twoje wyliczenie jest już nieaktualne - od 2013 stopniowo co miesiąc podnoszony jest wiek emerytalny i ja przejdę na emeryturę w wieku lat 65 a mój rówieśnik w wieku lat 67 (a finalnie wszyscy będą mieć ten sam wiek emerytalny 67 lat)
                                                    w związku z czym - Twoje wyliczenie będzie wyglądać tak:
                                                    M 1.15
                                                    K 1

                                                    mężczyzna pracuje 23-67 lat, to daje 44 lata
                                                    kobieta 24-67 lat, to daje 43 lat (rok niepłatny po ciąży)

                                                    wtedy tych jednostek by wyszło
                                                    M 44 x 1.15 = 50,6
                                                    K 43 x 1 = 43

                                                    Biorę emeryturę 80% pensji
                                                    M 0.92
                                                    K 0.80

                                                    Długość życia na emeryturze
                                                    M 72,5-67 = 5,5
                                                    K 81-67 = 14

                                                    Czyli tych moich jednostek by wyszło
                                                    M 5.5 x 0,92 = 5,06
                                                    K 0.8 x 14 = 11,2

                                                    W sumie otrzymują:
                                                    M 55.66
                                                    K 54.2

                                                    w przeliczeniu na lata pracy by to wychodziło
                                                    M 55.66/44 = 1.265
                                                    K 54,2/43 = 1.260
                                                  • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 13.04.14, 01:19
                                                    chalsia napisała:
                                                    > dziękuję Altz za piękny wywód udowadniający, że NA BIEŻĄCO / na dany moment kob
                                                    > ieta zarabia MNIEJ od mężczyzny
                                                    Nie dowodziłem czegoś takiego, coś Ci się pomyliło.
                                                    Wziąłem tylko Twoje założenie.

                                                    > ludzie zarabiają i żyją za realne pieniądze, a nie za przeliczeniowe jednostki
                                                    > skumulowanego dochodu życiowego podzielonego na lata rzeczywistej pracy
                                                    > CBDU
                                                    Ludzie te jednostki wydają, a teraz kobiety realnie wydają większe pieniądze, od mężczyzn, chociaż pracują krócej.

                                                    > PS. i Twoje wyliczenie jest już nieaktualne - od 2013 stopniowo co miesiąc podn
                                                    > oszony jest wiek emerytalny i ja przejdę na emeryturę w wieku lat 65 a mój rówi
                                                    > eśnik w wieku lat 67 (a finalnie wszyscy będą mieć ten sam wiek emerytalny 67 l
                                                    > at)
                                                    > w związku z czym - Twoje wyliczenie będzie wyglądać tak:
                                                    Różnie może wyglądać. smile Jeszcze nikt nic nie wie.
                                                    Ja się liczę z emeryturą polską na poziomie 600-700 zł i pracą do końca życia, żeby jakoś przeżyć, o ile będzie mi się chciało tak długo żyć. big_grin
                                                  • zmeczona100 Nobla mu, nobla! 13.04.14, 23:23
                                                    Nobel z ekonomii- murowany.
                                                    Chłopie, Ty się po prostu marnujesz.
                                                    Tworzysz podwaliny nowej matematyki i statystyki w odniesieniu do wysokości emerytur- i nikt Cie nie docenia.
                                                    Normalnie do Nobla trza Cię zgłosić:

                                                    altz napisał:
                                                    > Długość życia na emeryturze
                                                    > M 72,5-65 = 7,5
                                                    > K 81-60 = 21
                                                    >
                                                    > Czyli tych moich jednostek by wyszło
                                                    > M 7.5 x 0,92 = 6.9
                                                    > K 0.8 x 21 = 16.8
                                                    >
                                                    > W sumie otrzymują:
                                                    > M 55.2
                                                    > K 52.8
                                                    >
                                                    > ale przecież ona pracuje o 5 lat krócej!
                                                    > w przeliczeniu na lata pracy by to wychodziło
                                                    > M 55.2/42 = 1.314
                                                    > K 52.8/36 = 1.467
                                                    >
                                                    > wychodzi na to, że kobieta otrzymuje realnie o 12% więcej zarobków, niż mężczyz
                                                    > na, za tę samą pracę, nawet przy założeniu, że miesięcznie dostawałby o 15% wię
                                                    > cej, niż ona. To wszystko z tego powodu, że pracuje o pięć lat krócej a żyje o
                                                    > 8,5 roku dłużej.


                                                    Skoro pracuje krócej i zarabia mniej, to mniej oddaje do ZUSu.
                                                    PRAWDA czy FAŁSZ?

                                                    Skoro po przejściu na emeryturę żyje dłużej, to otrzymuje z tego tylko tytułu mniejszą emeryturę (weźże chłopie zajrzyj choćby do googla i sprawdź, co to jest "wskaźnik średniego dalszego trwania życia" i spróbuj załapać, jaki ma to związek z wysokością emerytury (wynikającej z tego wskaźnika). Może przy okazji wyjaśnij głośno (tutaj, na forum) sobie, po co podają wartości tego wskaźnika np. na stronach ZUZu.

                                                    Skoro żyje dłużej po przejściu na emeryturę, to otrzymuje mniej pieniędzy.
                                                    PRAWDA czy FAŁSZ?

                                                    Podsumowując: skoro zarabia mniej i krócej, to mniej oddaje do ZUS. Skoro żyje dłużej, to ZUS musi uwzględnić przy wysokości emerytury to, jak długo jeszcze może pożyć. Czyli- otrzymuje mniej od chłopa (nie przeskoczysz nijak czasu do emerytury)- nawet bez uwzględnienia długości jej życia jako emerytki. Jak mniej odłożyła, to jest mniej do dzielenia. Jak ma to wystarczyć na dłużej, to musi być mniej na bieżąco, niż u kogoś, komu ma to wystarczyć na krócej.

                                                    Kobiety mniej zarabiają i otrzymują mniejsze emerytury smile
                                                    Proste jak budowa cepa, aczkolwiek wiem, że są jednostki, które tego w żaden sposób nie są w stanie pojąć.
                                                  • altz Re: Nobla mu, nobla! 14.04.14, 18:05
                                                    zmeczona100 napisała:
                                                    > Skoro pracuje krócej i zarabia mniej, to mniej oddaje do ZUSu.
                                                    > PRAWDA czy FAŁSZ?
                                                    >
                                                    > Skoro po przejściu na emeryturę żyje dłużej, to otrzymuje z tego tylko tytułu m
                                                    > niejszą emeryturę (weźże chłopie zajrzyj choćby do googla i sprawdź, co to jest
                                                    > "wskaźnik średniego dalszego trwania życia" i spróbuj załapać, jaki ma to zwią
                                                    > zek z wysokością emerytury (wynikającej z tego wskaźnika). Może przy okazji wyj
                                                    > aśnij głośno (tutaj, na forum) sobie, po co podają wartości tego wskaźnika np.
                                                    > na stronach ZUZu.

                                                    Różnie jest. Gdybyś sama zajrzała na strony ZUS, to byś zauważyła, że w tym momencie na emeryturach są osoby objęte starym systemem.
                                                    Piszę o tym, co jest, a nie o tym, co będzie za 25 lat albo i nie będzie, bo takie są zmiany.

                                                    Były takie pomysły, żeby emeryturę ujednolicić i dać wszystkim jakieś minimum z możliwością dorabiania. Myślę, że do tego dojdzie za 20 lat.
                                                  • zmeczona100 Re: Nobla mu, nobla! 14.04.14, 18:14
                                                    Ty w ogóle rozumiesz to, w czym zabierasz głos? rozumiesz w ogóle, o czym mowa?
                                                    Stary system? Chłopie, jaki ma związek stary czy nowy systemu z Twoimi wypocinami, głupotami do kwadratu? Nie ma żadnego.

                                                    > Różnie jest


                                                    Nie, nie jest różnie- jeśli twierdzisz inaczej, to daj konkretny link do konkretnej sytuacji, a nie wypisujesz tu jakieś farmazony.

                                                    że w tym mom
                                                    > encie na emeryturach są osoby objęte starym systemem.

                                                    A do czego ja sie odniosłam???????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                                    > Piszę o tym, co jest, a nie o tym, co będzie za 25 lat albo i nie będzie, bo ta
                                                    > kie są zmiany.

                                                    A ja o czym niby piszę??????????!!!!!!!!!!!!
                                                    Za 25 lat będzie z lekką korzyścią dla kobiet- bo będziemy dłużej odkładać w ZUSie. To i więcej będzie do podziału. Będzie gorzej dla facetów- jeśli zaczną żyć dłużej (bo może zechcą mieć bardziej masowo, niż dotychczas wyższe wykształcenie).
                                                  • altz Re: Nobla mu, nobla! 14.04.14, 18:33
                                                    zmeczona100 napisała:
                                                    > A ja o czym niby piszę??????????!!!!!!!!!!!!
                                                    > Za 25 lat będzie z lekką korzyścią dla kobiet- bo będziemy dłużej odkładać w ZU
                                                    > Sie. To i więcej będzie do podziału. Będzie gorzej dla facetów- jeśli zaczną ży
                                                    > ć dłużej (bo może zechcą mieć bardziej masowo, niż dotychczas wyższe wykształce
                                                    > nie).

                                                    Nie będzie z korzyścią dla kobiet, będzie z korzyścią dla facetów.
                                                    Każdy będzie miał swoje konto i kobiety będą zwyczajnie biedne, bo jednak dłużej żyją i nie sądzę, żeby ta różnica zniknęła.
                                                    Mężczyźni będą mniej dokładać do kobiet.

                                                    Ale w sumie tak to można pogdybać, myślę, że jednak wersja "ze wspólną zupą i każdemu po chochli", wygra.
                                      • samiec_omega Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 21:12
                                        xciekawax napisała:

                                        >crying a jak macie trojke dzieci to pewnie przerwales karie
                                        > re na 4 i pol roku?) W jakiej firmie pracujesz ze tak chetnie Cie przyjmowali z
                                        > powrotem i jeszcze Tobie promocjie dali pomimo ze Twoi koledzy pewnie takich p
                                        > rzerw, chorobowych, zwolnien lekarskich przez dziecki nie mieli??????

                                        Mamy dwójkę dzieci.

                                        Obecnie pracuję w dużym, międzynarodowym koncernie. Jestem zwykłym, prostym inżynierem. Kilka razy zmieniałem zawód od czasu zakończenia studiów. Moja obecnie wykonywana przeze mnie praca ma niewiele wspólnego z moim " pierwotnym " wykształceniem. Zdarzało mi się też bywać na zasiłku dla bezrobotnych, gdy moi pracodawcy bankrutowali. Stąd konieczność przekwalifikowania się. Moi koledzy mają dokładnie takie same poglądy jak i ja ( na temat równouprawnienia i roli kobiet ).

                                        xciekawax napisała:
                                        >Rozumiem ze w
                                        > Twojej rodzinie dzielicie sie wychowawczym po rowno i Twoja zona szybko wrocila
                                        > do pracy a ty przerwales swoja kariere na rok, czy poltora a potem szybo udalo
                                        > ci sie wrocic do fachu.

                                        Nie dzieliliśmy się wychowawczym po równo. Moja żona kiepsko zarabiała. Dlatego ona była na urlopach wychowawczych. Gdybym ja gorzej zarabiał, to ja bym był na tych urlopach. Niestety fatalnie się ożeniłem, z gamoniem bez żadnego sensownego zawodu. Zarobki mojej żony były wprost proporcjonalne do jej żenująco niskich kwalifikacji. W trakcie trwania małżeństwa to się zmieniło na plus ( jej kwalifikacje ).



                                        xciekawax napisała:

                                        >Zazwyczaj to kobiety
                                        > rezygnuja z pracy i wcale nie zawsze z wlasnej woli

                                        Nie prawda. Znam wielu, zbyt wielu mężczyzn ( np. ja ), którzy rezygnowali z pracy wbrew własnej woli. Przecież bankrutowały całe gałęzie przemysłu!


                                        xciekawax napisała:
                                        > To swietnie ze znasz (WOW!!!) dwie kobiety ktorych mezczyzni nie sa tak zdolni
                                        > jak ich zony.W PL kobiety czesciej koncza szkoly niz mezczyzni wiec potem tru
                                        > dnij jest im znalesc kogos na swoim poziomie. Jeden na bezrobotnym (no chyba
                                        > nie oczekujesz ze jego zona przyjdzie z pracy i bedzie prala i robila obiad pod
                                        > czas gdy pan siedzi na bezrobotnym...) a drugi obibok ktory wzial sobie zdolna
                                        > zonke a sam spoczol na laurach. Piekne! Tylko do tego dazyc!.
                                        > Masz wiecej tych przykladow?
                                        >

                                        Znam takich kobiet bardzo wiele. Podałem tylko dwa przykłady.
                                        Po prostu zdumiewa mnie parcie pewnej,zwykle kiepsko wykształconej grupy kobiet do bycia kurą domową. Jest to myślenie rodem z XIX wieku. Ty nie zrozumiałaś o czym ja piszę. Różnie bywa w życiu. Zdarzało mi się być bezrobotnym. Byłoby wtedy nie wesoło, gdyby moja żona siedziała w domu.

                                        Zawsze uważałem i do końca życia będę uważał, że kobieta POWINNA być niezależna od mężczyzny. Razem pracujemy, razem prowadzimy dom i razem wychowujemy dzieci. Nie chce mi się więcej pisać.
                                        • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 22:10
                                          samiec_omega napisał(a):

                                          Razem pracujemy, razem prowadzimy dom i razem wychowujemy dzieci
                                          > . Nie chce mi się więcej pisać.

                                          To napisz jeszcze, dlaczego jednak w Twoim przypadku tak nie było.
                                          • xciekawax Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 22:17
                                            > To napisz jeszcze, dlaczego jednak w Twoim przypadku tak nie było.

                                            No przeciez napisal ze kiepso sie ozenil, hahahaha
                                            • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 22:24
                                              Ale co ma kiepski ożenek do mojego pytania wink
                                              jak po równo, to po równo wink
                                          • samiec_omega Re: Polski ojciec rozwodnik... 12.04.14, 14:27
                                            zmeczona100 napisała:


                                            > To napisz jeszcze, dlaczego jednak w Twoim przypadku tak nie było.


                                            Już tłumaczę.
                                            Gdy dzieci były w wieku 0-3 lat. To szanowna małżonka siedziała w domu i się nimi zajmowała. Było tak, ponieważ ja byłem lepiej wyedukowany i zarabiałem jakieś trzy razy tyle co ona. W młodym małżeństwie jak wiadomo każdy grosz się liczy. Mój typowy dzień pracy to było 12 h w fabryce ( dużo nadgodzin ). Chętnie bym się wtedy z żoną zamienił. Śmieszy mnie przekonanie kobiet, że siedząc w domu się " poświęcają " , że to ciężka praca, za którą należy się rekompensata. Gdy dzieci podrosły, przedszkole, szkoła. Powrót kobiety do pracy i dalej razem ciągnęliśmy ten kierat dzieląc się obowiązkami domowymi. Pewnego dnia fabryka zbankrutowała i tak oto ja byłem w domu, a małżonka pracowała utrzymując rodzinę. Kierując się logiką pań z forum, to należy mi się za ten czas spędzony w domu rekompensata ze strony mojej żony. To absurd.
                                            • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 12.04.14, 15:56
                                              samiec_omega napisał(a):
                                              > Mój typowy dzień pracy to było 12 h w fabryce ( dużo nadgodzin ). Chętnie by
                                              > m się wtedy z żoną zamienił. Śmieszy mnie przekonanie kobiet, że siedząc w domu
                                              > się " poświęcają " , że to ciężka praca, za którą należy się rekompensata.

                                              Trochę już popracowałem na produkcji. Kobiet jest ogólnie mało, oprócz specyficznych zakładów i regionów Polski, gdzie jest ich sporo i też ciężko pracują za marne pieniądze, ponieważ innej pracy nie ma.
                                              Zazwyczaj jest tak, że kobieta robią taką spokojną dłubaninę, wykańczają elementy, robią produkcję z lżejszego materiału np. z aluminium, a do stali się nie pchają. 1 kobieta na 20/30 facetów tak t wygląda w trudniejszych stanowiskach i wtedy kobiety zabierają facetom te lepsze prace, jakieś projektowanie, wykończenia, obsługa sprzętu itd.
                                              Natomiast przy podziale zarobków pretensje są wielkie.
                                              • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 14.04.14, 18:16
                                                dla mnie sprawa jest prosta jak drut- jak tak bardzo zazdroszczę kobietom, to aplikuję na takie same stanowiska. W czym problem i dlaczego tego nie robisz? To tak, jak z Twoim ględzeniem, jak to ojcowie w Polsce mają źle z opieką nad swymi dziećmi?
                                            • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 14.04.14, 18:21
                                              samiec_omega napisał(a):

                                              > Już tłumaczę.

                                              Ale to żadne tłumaczenie.
                                              Jak zrozumiałam z Twojego opisu- clou to ożenek ze swoją koleżanką z grupy studenckiej/ klasy jest jedynym rozsądnym wyjściem i późniejsze występowanie do pracodawcy jako bliźniąt syjamskich albo rozruszanie własnego biznesu (z dokładnie takim samym udziałem każdego bliźniaka). Inne warianty bedą zawsze stanowić "tłumaczenie" chłopów, czego to ich baby zajmowały się ich wspólnymi dziećmi- z niekorzyścią dla swoich szans na rynku pracy..

                                              Tak w ogóle to rozwiązanie jest jedno i bardzo proste- razem z oświadczynami od razu trzeba wspomnieć, że kobieta musi zarabiać tyle samo i dlaczego w ogóle musi pracować smile
                                              • samiec_omega Re: Polski ojciec rozwodnik... 14.04.14, 20:56
                                                zmeczona100 napisała:

                                                > Jak zrozumiałam z Twojego opisu-....


                                                Nic nie zrozumiałaś z mojego opisu!!!!

                                                zmeczona100 napisała:

                                                >clou to ożenek ze swoją koleżanką z grupy stud
                                                > enckiej/ klasy jest jedynym rozsądnym wyjściem i późniejsze występowanie do pra
                                                > codawcy jako bliźniąt syjamskich albo rozruszanie własnego biznesu (z dokładnie
                                                > takim samym udziałem każdego bliźniaka).

                                                Co za bzdury. Jeszcze raz spróbuję przetłumaczyć. W domu z M A Ł Y M I dziećmi zostaje ta osoba, która zarabia mniej kasy i nie musi to być akurat kobieta. Mamy do cholery równouprawnienie.Potomstwo ( gdy podrośnie ) pewnego dnia wędruje do przedszkola, tudzież do szkoły, a my wracamy do pracy tej czy innej. Zdarzało mi się też być bezrobotnym. Szanse na rynku pracy zależą głównie od posiadanych kwalifikacji i umiejętności, a nie urlopu wychowawczego.
                                                • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 14.04.14, 21:05
                                                  samiec_omega napisał(a):


                                                  > > Jak zrozumiałam z Twojego opisu-....
                                                  >
                                                  >
                                                  > Nic nie zrozumiałaś z mojego opisu!!!!

                                                  Czyżby?

                                                  > Co za bzdury. Jeszcze raz spróbuję przetłumaczyć. W domu z M A Ł Y M I dziećmi
                                                  > zostaje ta osoba, która zarabia mniej kasy i nie musi to być akurat kobieta. Ma
                                                  > my do cholery równouprawnienie.

                                                  Po pierwsze- to śmieszne: równouprawnienie, które od razu wskazuje, kto musi zostać z dzieckiem smile Aaaa, rozumiem smile Chodzi Ci o równouprawnienie w sensie zarabiania takich samych pieniędzy? Znaczy- dopiero wtedy można o nim mówić?

                                                  No i dalej- skoro z dziećmi ma zostać osoba, która mniej zarabia, to nie ma mowy, aby opieka i pozostałe obowiązki były wykonywane wspólnie- o czym przecież TY pisałeś :


                                                  >Zawsze uważałem i do końca życia będę uważał,
                                                  > że kobieta POWINNA być niezależna od mężczyzny.
                                                  > Razem pracujemy, razem prowadzimy dom i razem wychowujemy dzieci.

                                                  Hihi, trudno o niezależność, gdy się musi zostać z dzieckiem w domu, na garnuszku męża.
                                        • luciva Re: Polski ojciec rozwodnik... 11.04.14, 09:31
                                          Hm, ale jak to zz gamoniem? Uważasz, ze brac ślub powinno się z miłości, czy aby zarobić na małżeństwie? Czyżbyś chciał mieć darmowe utrzyzmanie w postacie dobrego zawodu żony? Czyżbyś chciał czerpać korzyści z tego?
                                          Czyzbyś chciał, aby ona była dla Ciebie bankomatem?
                                          He he he

                                          Samiec cieszę się, ze jest na forum facet, który wstawał do dzieci w nocy tak 3-4 razy dziennie - równo z żoną. Chylę czoła.
                                          Bo robiłeś to prawda?
                                          wszak wszystko po równo........
                                          • luciva Re: Polski ojciec rozwodnik... 11.04.14, 09:34
                                            Oczywiście, wstawał w nocy, 3-4 razy. Nie dziennie.
                                            sorry, brak snu, musiałam zrobić robotę dodatkowa w nocy, a rano zrobić z maluchem ludzika z butelek plastikowych.
                                          • samiec_omega Re: Polski ojciec rozwodnik... 12.04.14, 14:51
                                            luciva napisała:

                                            > Hm, ale jak to zz gamoniem? Uważasz, ze brac ślub powinno się z miłości, czy ab
                                            > y zarobić na małżeństwie? Czyżbyś chciał mieć darmowe utrzyzmanie w postacie do
                                            > brego zawodu żony? Czyżbyś chciał czerpać korzyści z tego?


                                            Ślub wziąłem z miłości, ale ożeniłem się kiepsko. Kobieta była słabo wyedukowana, miała kiepski zawód i marne zarobki. Ale za to fajne cycki i lubiła się bzykać. Problem w tym, że nie ze mną, tylko z innym. Stąd moja obecność na tym forum.


                                            > Czyzbyś chciał, aby ona była dla Ciebie bankomatem?
                                            > He he he

                                            Nie. Ale chciałbym, abym ja nie był dla niej tylko bankomatem.

                                            luciva napisała:
                                            > Samiec cieszę się, ze jest na forum facet, który wstawał do dzieci w nocy tak 3
                                            > -4 razy dziennie - równo z żoną. Chylę czoła.
                                            > Bo robiłeś to prawda?
                                            > wszak wszystko po równo........

                                            Generalnie, gdy potomstwo było w wieku 0-3 lata, to głównie zajmowała się nimi żona. Ja się w tym czasie poświęcałem i tyrałem w fabryce. Gdy młode poszły do przedszkola, a żona do pracy, to obowiązki można było dzielić. Ciężko tyrać po 12 h w robocie i jeszcze wstawać 3-4x w nocy do dziecka. Ale chętnie bym się wtedy z żoną zamienił, tzn. ja prowadziłbym dom, a ona by utrzymywała mnie i potomstwo. Jak pisałem żona miała i ma kiepskie zarobki.
                                            • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 14.04.14, 18:24
                                              Ciężko tyrać po
                                              > 12 h w robocie i jeszcze wstawać 3-4x w nocy do dziecka.

                                              Lekarze, pielęgniarki, położne- pracują przynajmniej 12 godz. dziennie, a do dzieci też wstają i jakoś dają radę.
                                              Ale jak się nie chce, to zawsze można znaleźć wytłumaczenie. Ot, taki Tri np. - po co on miałby się zajmować dzieckiem, skoro jego żona robi/ła to lepiej.
                                              • tricolour Bo to jest bardzo racjonalna postawa... 14.04.14, 19:07
                                                ... i dotyczy wręcz wszystkiego: na co męczyć się samemu, w pojedynkę, skoro ktoś chce odwalić całą robotę? Na przykład gdybyś w sądzie wnioskowała o darmowe pranie moich skarpetek, to bym nie oponował. Musiałbym być idiotą, by prać samemu skoro znalazła się osoba, która wręcz rwie się do takiej pracy.

                                                I dokładnie tak samo było z opieką: jedno chciało, drugie (czyli ja) nie chciało więc się dogadaliśmy. Nie wiem z czym masz problem...

                                                ... aaaa problem masz z tym, że Twój mąż też nie chciał a Ty chciałaś więc zapierdalasz. No, kochana - Twój wybór. Mnie w to nie mieszaj.
                              • luciva Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 08:55
                                Masz rację.
                          • mayenna Re: Polski ojciec rozwodnik... 09.04.14, 09:35
                            Luciva, nie miałas prania brudów bo twój eks był mniej zażarty, sprytny i pewnie odpuścił, albo wziął kiepskiego adwokata. Tu pan jest kuty na cztery nogi. Juz jej pranie brudów funduje. Po co w to brnąć? Dla włąsnego zdrowia, w jej sytuacji bym odpuściła.W twojej pewnie bym dochodziła orzekaniasmile
                            Kwestia podpisania aktu notarialnego przesądza sprawę. Tak to juz jest że za decyzje trzeba ponosić konsekwencje i nikt autorce nie pomoże. Chyba że sądownie unieważni ten akt, ale to trzeba naprawdę poważne powody mieć i argument o zaufaniu to jednak za mało.
                            Moja rada o pozostaniu zona jest najbardziej pragmatyczna z mozliwych bo jako małżonke chroni ja prawo i współwłasność małżeńska. Podejrzewam że w momencie jak Kasia zacznie pracować to sąd uzna alimenty od męża dla niej za niepotrzebne( o ile je dostanie).
                            Przehandlowałabym orzekanie o winie i alimenty na siebie za podział majątku zwracający mi nakłady na dom. Mąz wie ile ona włozyła w dom więc odwolanie się do jego uczciwości i sumienia może dać lepszy efekt niz wojna w sądzie o groszowe alimenty bo w tej chwili to dom jest jego wyłączną własnością i nie da się tego zmienić.
                          • orangeplus Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 09:16
                            Jeżeli akt własności jest wyłącznie na męża, to pani choćby na rzęsach stanęła nie dostanie z niego ani złotówki przed żadnym sądem. Nie po to utworzono instytucję notariusza, żeby później każdy to podważał przed sądem. To raz.
                            Dwa. Pani może udowadniać za to przed sądem, że poniosła nakłady na ten dom w postaci dokładanie się do remontów, napraw, malowania pod warunkiem, że ma na to faktury, albo imienne rachunki, ewentualnie wyciągi imienne z karty kredytowej.
                            Trzy. Pani może udowadniać, że poniosła nakłady w postaci pracy fizycznej - sprzątanie, pielenie grządek czy mycie okien i ubiegać się o zadośćuczynienie w konkretnej kwocie. Kwoty tej nie może sobie jednak wziąć z sufitu, więc nie zdziwiłbym się gdyby sąd zdecydował o wynajęciu rzeczoznawcy, który oceni wiek domu, jego stan, obecną wartość oraz oszacuje ile mogło kosztować jego utrzymanie w postaci dbania o ogródek, albo czyste podłogi i szyby big_grin
                            Cztery. W takim jednak przypadku rzeczoznawca weźmie pewnie więcej niż to jest wszystko warte big_grin
                            • mayenna Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 09:27
                              Czasem w kwestii nakładów na dom wystarczą świadkowie: mąz np. mógł mówić, że żona dała pieniądze na cos tam, ale ogólnie masz rację. Wyrywanie tych nakładów za pomoca alimentów tez nie jest ok i sąd raczej to ukróci. Jedyne rozwiązanie to prosić eksa o uczciwe rozliczenie i dogadać się z nim. On wie przeciez, że na dom poszły tez jej pieniądze.
                              • orangeplus Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 09:32
                                Oczywiście, że tak. Sąd nawet czasu nie będzie tracił na rozpatrywanie ile ona tam w tym domu sprzątała czy szorowała te podłogi smile Powie im wprost, że mają się dogadać, a jak nie to niech zakładają osobną sprawę o podział majątku i niech się tam latami między sobą kłócą. Nawet jeśli na końcu sąd przy podziale przyzna pani jakieś pieniądze, to będą to pieniądze jednorazowe, a nie żadne alimenty, bo te ustala się przy rozwodzie.
                        • xciekawax Re: Polski ojciec rozwodnik... 09.04.14, 15:29
                          Mysle ze nie Tobie oceniac czy jej sie nalerza alimenty czy nie.
          • kasia3030 Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 21:15
            ale to niemozliwe jest, jak wrocic do domu, ktory nie jest moj, bo on tak twierdzi, nie mam auta, bo mi je zabral, a to pod miastem, corka chodzi do przedszkola w miescie i najwazniejsze jak wrocic do tyrana
            • mayenna Re: Polski ojciec rozwodnik... 09.04.14, 09:42
              Jako żona masz prawo tam mieszkać. Bierzesz ślusarza, wchodzisz i już.Jak się awanturuje to wzywasz policje za każdym razem.
              Nie musisz wracac do tyrana, ale do swojego domu.
              On żerował na twojej bierności, na tym, że bałaś się zareagować tak, jak normalnie się reaguje w momencie doświadczania przemocy.
              Jak on jest taki super sprytny to alimentów, nawet zasądzonych, tez nie dostaniesz. O ile na dziecko pokryje FA to juz na ciebie nie.
              Dlatego doradzam postawienie sobie jasno celu jaki chcesz osiągnąć i zrealizwoanie tego.A celem jest jak rozumiem odzyskanie nakładów na dom?
    • luna67 Re: Polski ojciec rozwodnik... 08.04.14, 22:44
      niech kuzynka dziekuje Bogu, ze sie frajera pozbyla i na tym skozystala, bo prawa sa podobne do polskich. Zmianka; nie ma w niemczech kto jest winny rozpadu........Jedynie jak zona zdradza i chce nadal zyjac z kochankiem alimentow,...to jest na to odpowiedni paragraf.......

      A moze, ten klimat w niemczech popycha do tych rozstrzygniec?wink.........smile
      • amb25 Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 07:29
        Ja jestem w dzieczna, ze rozwodze sie w Finlandii. Tu nikogo nie obchodza powody ani zgoda/niezgoda drugiej strony. Jesli jedna ze stron chce rozwodu to po pol roku (po okresie probnym) rozwod sie dostaje bez zadnych rozpraw sadaowych.
        Teroretycznie mozna sie nie zgodzic, ale w prktyce trzeba miec baardzo wazne owody (nie wiem jakie) i nei jest to choroba, dobro dzieci, bieda drugiego itp.
        O alimenty od drugiego malzonka mozna wystapic ale sa to skrajne przypadki, gdy jedno z malzonkow jest b. bogate a drugie nie pracowalo przez ten czas i zajmowalo sie np. domem. Ale i to nie gwarantuje przyznania alimentow.
        Alimenty obowiazkowe sa do 16 roku zycia (bo uwaza sie, ze potem dziecko moze isc do pracy), czasem moga byc do 18.
        Jest podobnie jak w Niemczech - alimenty pobieraja z pensji rodzica gdy ten ma dochod powyzej 1000 euro.
        A co do Polskich ojcow rozwodnikow - ja znam pare, ktora sie rozwiodal (bo pani chciala zmienic miejsce zamieszkania a pan nie, zreszta liczyl ze wroci i czekal na nia kilka lat). Sedzia nie chcial im dac rozwodu, bo sie nie klocili i byli dobrymi przyjaciolmi !!!!! Choc mieszkali ok. 3000 km od siebie. Musieli mu udowadniac, ze miedzy nimi nic nie ma i nie ma nadziei ze bedzie i w tym celu musieli zatrudnic adwokata (wzieli wspolnie jednego). Z prostej wydawaloby sie sprawy zrobilo sie kilka podnadliczbowych rozpraw. Chory ten polski system rozwodow.
        • tricolour Zależy od punktu widzenia... 10.04.14, 08:31
          ... który system prawny jest chory.

          Gdybyś nie pracowała, a Twój bogaty Fin wpadł na pomysł, by się Ciebie łatwo pozbyć i zostawić bez środków do życia, nawet bez rozprawy sądowej - to byś pewnie uważała, że nadanie Ci "rangi" niepotrzebnego przedmiotu jest dowodem na chory system prawny.

          Gdybyś wychowywała samotnie dziecko, to byś też uważała, że alimenty tylko do 16rż, to chora rzecz.

          Z drugiej zaś strony: to rzeczywiście wygoda, gdy się można pozbyć żony prostym kopem, a dzieciary niech idą do pracy. I praktyczne.
          • amb25 Re: Zależy od punktu widzenia... 14.04.14, 07:47
            Tylko wez pod uwage, ze to dziala w dwie strony.
            A dzieci czesto mieszkaja z obydwoma rodzicami tzn. tydzien u mamy i tydzien u taty.
            A przeciaganie polskich spraw rozwodowych, szczegolnie gdy obydwie storny chca rozwodu albo gdy druga strona z czystej zlosliwosci sie na to nie godzi jest chore do kwadratu.
            CO do alimentow -tutaj sa inne warunki zycia niz w Polsce (aczkolwiek tez nie rozowe) ja pisalam o rozwodach, nie o alimentach. W Finalndi te rzeczy sa rozdzielone. Kto inny daje rozwod, kto inny ustala alimenty.
        • luciva Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 08:51
          Hm, tak średnio z tym systemem, bo w sumie zgadzam się z tym, co napisał Tri.
          Jak zarabia powyżej 1000.....a jak specjalnie nie zarabia? Czy im do głowy takie machloje nie przychodzą?
          Dziecko do 16 roku życia, czyli w zasadzie potem skazane niemal na prace? A dalsze kształcenie, studia?
          • meniera33 Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 13:54
            Podejrzewam, że w Finlandii trochę łatwiej jest utrzymać siebie i dziecko ( nawet 18 letnie) ze swojej pensji. Najlepsza jest sytuacja, kiedy jest się samowystarczalnym i do tego trzeba dążyć, a wtedy widzimisie exa na temat płacenia alimentów ( o nadprogramowych sprawach nawet nie wspominam) można potraktować co najwyżej humorystycznie.
            • szszsz13 odpowiadając na wątek tytułowy wprost 10.04.14, 14:24
              mój dziadek zachował się w ten sam sposób w roku 1974. Zostawił babci i mojemu wówczas 17 letniemu ojcu wszystko, co mieli- mieszkanie, samochód zaporożec wraz z garażem i niemałe jak na ówczesne warunki alimenty. Jedyne, czego chciał to spokojnego życia z nową ukochaną. I pozostał przy tym kochającym ojcem, a potem dziadkiem, stale w kontakcie, otaczając nas troską.
    • ann.k Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 14:38
      Kiedyś to się mówiło, że w pewnym wieku (w domyśle średnim wink), prawdziwy mężczyzna, jeśli zostawia rodzinę, to wychodzi z domu z jedną walizką.

      Ale dzisiaj to trochę inaczej działa. Ex nas zostawił, a teraz przylatuje po różne rzeczy, bo niby nie ma. Teraz wiertarkę chce pożyczyć. Zastanawiam się czy mu nie pożyczyć, ale w ramach wymiany usług najpierw go poprosić, żeby mi trawnik skosił. Ciekawe czy zrozumie aluzję.
      • tricolour Koszenie trawników... 10.04.14, 14:43
        ... pod fartuszkiem może mieć poważne konsekwencje kardiologiczne.
    • later77 Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 19:49
      i znów post ile można zyskac po rozwodzie.. to forum powinno mieć podtytuł rozwód...ile na tym zarobię....
      • mayenna Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 20:02
        later77 napisał:

        > i znów post ile można zyskac po rozwodzie.. to forum powinno mieć podtytuł rozw
        > ód...ile na tym zarobię....
        Chłopie, to co ci stoi na przeszkodzie by wystąpic o opiekę i pozwać była o alimenty?
        Wiesz, mój były mąz po rozwodzie nic mi nie może dać: ani miłości, ani zainteresowania, ani wsparcia, ani opieki, ani czasu, to niech chociaż podzielli się ze mna kosztami utrzymania, jakby nie było, wspólnych dzieci. Nic więcej od niego nie chcę. Te alimenty to jest minimum przyzwoitości z jego strony, a i tak nie płaci. I co mu zrobisz?
        • later77 Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 20:08
          każdy ma inną historię...ja płacę sam! na całą rodzinę od jej powstania...i co?... to był błąd..dziś czekam na wyrok, na którym sąd orzeknie: placiłeś sam przez 10 lat a teraz MUSISZ placic alimenty w wysokosci X - gdzie moja zona X okresla jako kwote wygorowanych potrzeb dziecka + "swoja pensja"
          • mayenna Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 20:17
            later77 napisał:

            > każdy ma inną historię...ja płacę sam! na całą rodzinę od jej powstania...i co?
            > ... to był błąd..dziś czekam na wyrok, na którym sąd orzeknie: placiłeś sam prz
            > ez 10 lat a teraz MUSISZ placic alimenty w wysokosci X - gdzie moja zona X okre
            > sla jako kwote wygorowanych potrzeb dziecka + "swoja pensja"
            A ty co? Języka w gebie nie masz? Skorzystaj z rozumu i wylicz koszty utrzymania dziecka, jakie mieliściee w małżeństwie i zaproponuj sam kwote alimentów. Zobowiąz się do osobistego wkładu w wychowanie w proporcjach 50/50 i znajdż argumenty dla sądu, żeby mógł orzec niższe alimenty bez pensji dla zony.Jęczenie po forach nie pomoże. Poszukaj argumentów za swoimi racjami.
            Wyciagi z konta masz chyba skoro to ty pracowałeś? Jak robileś przelewy to widac na co szły pieniądze.Z karty tez można sporo wyczytać. Poszukaj.
            • later77 Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 20:21
              mayenna - ale się na mnie uwzięłaś smile
              ja sobie poradzę z sądem - tak myslę. Mam wszystkie wydatki - bo płace na moją kochaną córeczkę w 100% od jej urodzenia i będę płacił ile będę mógł...jest miłością mojego życia... nieba jej uchylę...piszę, bo mnie wkurzają puste posty ja mi źle i ile mogę dostać...jakby każdy zajął się własnym życiem, realizacją planów, samorealizacją...to może mniej by było takich wypowiedzi
              • orangeplus Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 20:31
                Nie bierzesz pod uwagi zasadniej rzeczy. Otóż w Polsce jest przyzwolenie na to, by kobiety nie pracowały. To stereotyp pokutujący u nas od lat i równie często wykorzystywany jak wizerunek Matki Polki. U nas kobieta może latami siedzieć w domu tłumacząc się tym, że "wychowuje" dzieci, nawet jeśli dzieci są już w wieku przedszkolno-szkolnym, a często mają nawet po kilkanaście lat. Przykładów na to jest mnóstwo nawet na tym forum. Tak więc kobieta siedząca w domu do przykład oddanej, zapracowanej, oddanej kobiety, matki i żony, która za swoją ciężką "pracę" coraz częściej domaga się emerytury big_grin
                Z kolei niepracujący facet to nieudacznik, leń i pasożyt. Nawet gdyby się w tym czasie wyłącznie dzieci zajmował to i tak po pewnym czasie zacznie być wytykany palcami, bo "dzieci już do szkoły chodzą, a on nadal roboty znaleźć nie może" big_grin
                • mayenna Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 20:41
                  Orange, czasem tej pracy po prostu nie ma. To że kobiety częściej sa bezrobotne wynika tez ze struktury rynku pracy i róznic w płacach bo bywa, że ekonomicznie bardziej opłaca się je praca w domu. Rózne tez są wybory ludzi i tu zgadzam się z Ciekawą.
                • mayenna Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 20:43
                  Odnosnie niepracujących mężczyzn_ przyjaznię się z dwoma takimi i nikt ich palcem nie wytyka. Leń 'to nie 'osoba bez pracy' ale osoba, która nic nie robi. Palcem wytykaja tylko tych obiboków i to dotyczy obu płci. Ale ja się zadaję z mądrymi ludzmi i ogól mnie niewiele obchodzi.Polecam i tobiesmile
                • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 22:17
                  > Nie bierzesz pod uwagi zasadniej rzeczy. Otóż w Polsce jest przyzwolenie na to,
                  > by kobiety nie pracowały.

                  Zmuszaniem kobiet do pracy (bo po wojnie chłopów brakło, a dzieciory- półsieroty trzeba było jednak wyżywić, odziać i dać dach nad głową; ponadto socjalizm trza było budować i kazde ręce się przydawały) chłopy strzeliły se same w własne pięty. Bo kiedyś baba była zależna od chłopa, a teraz tak nie ma smile Kiedyś musiała mu służyć, żeby się nie zbiesił, a teraz składa pozew o rozwód smile Bo teraz to od chłopa oczekuje się jednak czegoś więcej, niż pokrywania kosztów utrzymania jej i dzieci, a z tym jaskiniowcy sobie nie radzą smile

                  PS Nie miałabym nic przeciwko temu, aby mieć w domu wysprzątane, ugotowane, poprane i podane smile Bo ja to jednak jestem taka, jak większość. Znaczy- wygodna jestem. Utrzymywanie takiej osoby (kiedy ją się darzy uczuciem w dodatku) to jednak niewielkie straty w porównaniu do zysków.
                  • altz Re: Polski ojciec rozwodnik... 11.04.14, 18:53
                    zmeczona100 napisała:
                    > Zmuszaniem kobiet do pracy (bo po wojnie chłopów brakło, a dzieciory- półsierot
                    > y trzeba było jednak wyżywić, odziać i dać dach nad głową; ponadto socjalizm tr
                    > za było budować i kazde ręce się przydawały) chłopy strzeliły se same w własne
                    > pięty. Bo kiedyś baba była zależna od chłopa, a teraz tak nie ma smile

                    Fakt, kobieta była zależna, nawet bardzo zależna od męża.
                    Ale teraz chłopy zazwyczaj nie mają z tym problemów, że kobieta pracuje, trochę mają z tym, że ona więcej zarabia i ma przy tym dużo lżejszą pracę.
                    • zmeczona100 Re: Polski ojciec rozwodnik... 11.04.14, 19:37
                      > Ale teraz chłopy zazwyczaj nie mają z tym problemów, że kobieta pracuje

                      A czego dotyczył mój post? Bo na pewno nie stosunku chłopów do pracy zawodowej ich kobiet.

                      trochę
                      > mają z tym, że ona więcej zarabia i ma przy tym dużo lżejszą pracę

                      Biedni żuczkowie. Że też nie wpadną na pomysł, aby iść w ich ślady.
                • zmeczona100 Speszyli for orangeplus 11.04.14, 11:23
                  U nas kobieta może latami siedzieć w
                  > domu tłumacząc się tym, że "wychowuje" dzieci

                  Teraz inne prawo macie, a i tak nie korzystacie smile

                  wyborcza.biz/biznes/1,101716,15633568,Ojciec_musi_wybierac___praca_albo_dziecko__Boi_sie.html
              • mayenna Re: Polski ojciec rozwodnik... 10.04.14, 20:36
                Oj tam, uwziełaś...smile
                Ludzie sa rózni. Czasem to strach powoduje, że finanse sa dla tych dziewczyn najważniejsze bo boją się jak sobie poradzą same z dziećmi, szczeólnie gdy nie pracowały, albo mają bezradność w sobie bo tak je mąz 'wychował'. Bo czasem to mąż chcice być jak bóg i car i taka postawę zwyczajnie wymusza bo mu to odpowiada.A w momencie rozwodu ciężko ot, tak z tej wyuczonej bezradności wyjść, przy świadomośći, że on już nie pomoże.
                Bez urazy i powodzeniawink
    • ojciec7980 Re: Polski ojciec rozwodnik... 13.04.14, 08:43
      No widzisz, trzeba Ci było - jak kuzynce - iść za mąż za Niemca, zamiast teraz psioczyć po forach na polskich rozwodników.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka