sok.z.truskawek
07.04.14, 07:50
Otóż.. w weekend dowiedziałam sie, ze mój zagraniczny kuzyn (niemiec, kuzynka -polka) rozwodzi sie z moja kuzynką. Ot... zycie spłatało mu figa w wieku średnim "zakochał się" o czym moinformował Kuzynke. 3 dzieci i spory majątek. Jakie moje było zdzieiwenie kiedy kuzynka informuje, że jej jeszcze mąż zostawia jej duzy dom, rodzinny samochód, podział dotyczy tylko udziałów w firmie (kredyty, zobowiązania, które zresztą wziął na siebie). Alimenty oczywiście uzgodnione. Więc ja na to, JAK TO????? Ot tak bez walki, nie znienawidzi Cie odrazu???, nie jestes jego wrogiem? nie zabraniasz mu bycia szczesliwym Ty podła kobieto???? nie wyrywa Ci chleba i nie kaze z połowy spłacac???? Czy ten "gest" kuzyna wynika z tego, ze zwyczajnie "było go stać' na odejscie??? Zdziwiła mnie postawa kuzynki, która owszem jest w szoku, ale jakos nie wyzywa go od najgorszych ch..w i frajerów.... Szacunek i godnośc.
I teraz moje pytanie, którego polskiego mężczyzne byłoby na to stac??? Czy to tylko w polsce była zona to wredna jędza, czyhająca na kase umęczonego męża?? ...