20.02.15, 21:02
wiem, wiem, wiem...nudny temat...nikt nie chce o nim pisać ale wszyscy o nim przy każdej okazji piszą...
wszystko jednak kręci się wokół pieniądza ... czy tego chcemy czy nie...
i tak sobie pomyślałem, że założę wątek na temat alimentów
jeśli macie ochotę dopiszcie swoje a moje wygląda tak:

Warszawa, jedno dziecko, 1900 zł/mc, zarobki: bardzo nieregularne - działalność gospodarcza; sąd wziął pod uwagę wydatki m-czne na dziecko (oszacował je wg. głównie byłej zeznań na 2800) i przede wszystkim moje możliwości wykształcenie, doświadczenie zawodowe, znajomości itp itd)
Zarobki byłej sąd nie obchodziły specjalnie - liczyło się głównie na co mnie stać....

I pomimo, że już prawie 2 lata po czuje się jak bankomat i były spermodawca

Moja rola została ograniczona do alimentów i "utrzymywania kontaktów z dzieckiem".
Nie mam realnego wpływu na wychowanie dziecka, widując je od czasu do czasu.

Czy alimenty są dobrym rozwiązaniem? czy przypadkiem nie obciążają jednej strony jednocześnie pozbawiając jej wszystkich innych obowiązków i odwrotnie - dają drugiej stornie cash, zwalniając ją z funkcji zarobkowych - ekonomicznych?
Nurtuje mnie to od dawna - niestety coraz częściej dochodzę do wniosku, że z alimentami jest jest jak z zasiłkami - każdy chce brać a i narzeka, że za mało i nic w zakresie zmian nic nie robi ...

Poza tym czy nie kojarzy się wam to ze sceną z filmu MIŚ: przyjechał Pan chudszy o kilka kg mniej z zagranicy; o kilka kg mniej obywatela; to co ja mam zrobić; 25 za każdy brakujący kg; a wykształcenie?; wyższe; a....to po 75....







Obserwuj wątek
    • tricolour No i nic nie zrobisz... 20.02.15, 22:13
      ... jeśli była żona ma charakter orientowany na pieniądze za seks. Ja wiem, że zaraz rzucą się na mnie te, które dostają trzysta więc będę celem ich lenistwa i kompleksów oraz te, które złodziejstwo mają w genach, ale nie zmieni to mego zdania.

      Kobieta samotnie wychowującą (choćby miała trzech gachów na raz, to i tak jest samotnie wychowująca) w alimentach widzi rekompnsatę za utracone "dziewictwo", nieudane małżenstwo i tsunami w Japonii.

      Spoko, przyzwyczaisz się...
      • 3-mamuska Re: No i nic nie zrobisz... 20.02.15, 23:23
        Tak alimenty to takie kokosy ze matko klękajcie narody.
        To sa wasze dzieci, gdybys był z kobieta i dzieckiem tez ponosiłyśmy koszty utrzymania dziecka.
        Policz ile kosztuje mieszkanie prąd jedzenie leki i dodatkowa opieka nad dzieckiem w razie choroby.
        Ciuchy książki i zajęcia dodatkowe.
        Prawda jest taka ze facet przestaje kochać swoje dziecko ,gdy przestaje kochać jego matkę.
        Wyrzyguje kase ktora płaci na dziecko. Bo takie kokosy, sam sie utrzymaj za 1000 zł miesięcznie ciekawe czy ci wyjdzie.
        Sad bierze pod uwagę ze matka wkłada wiecej pracy( nie spi w nocy, chodzi po lekarzach, wywiadówkach sprząta po dziecku) co polowe powinen robić facet ale go nie na. A no tak bo praca w domu to nic, siedzenie na dupie i oglądanie seriali.
        Mogles w sadzie powiedzieć ze chcesz dziecko często widywać, nic nie stoi na przeszkodzie dogadać sie o częstsze kontakty.
        • altz Re: No i nic nie zrobisz... 21.02.15, 02:47
          3-mamuska napisała:
          > Tak alimenty to takie kokosy ze matko klękajcie narody.

          Zejdź na ziemię, niebiańska istoto! smile
          Za 1900 zł ludzie potrafią się utrzymać razem z dzieckiem. Rozumiem żal, gdy alimentów jest z 300 zł, bo koszt utrzymania dziecka w Polsce jest bliżej tysiąca. Tutaj alimenty są z dużą górką, w zasadzie ojciec sam utrzymuje to dziecko, więc powodów do histerii nie powinnaś mieć.

          > Policz ile kosztuje mieszkanie prąd jedzenie leki i dodatkowa opieka nad dzieck
          > iem w razie choroby.
          Pewno sam to liczy, jeśli jego na to nie stać dla siebie. smile
          Chodzę do pracy przez trzy miesiące w roku chory, bo muszę. Nikt wtedy za mnie nie zapracuje na alimenty, żona mnie nie utrzyma, państwo nie dołoży. Nie mam chorobowego, nie mam urlopu i tak pewno ma Autor, jeśli prowadzi działalność gospodarczą.

          > Prawda jest taka ze facet przestaje kochać swoje dziecko ,gdy przestaje kochać
          > jego matkę.
          To jest Twoja prawda. A raczej jest tak, że matka zabiera dziecko w ramach zemsty, to jest dużo częstsze i nie pozwala uczestniczyć ojcu w życiu dziecka.

          > sam sie utrzymaj za 1000 zł miesięcznie ciekawe czy ci wyjdzie.
          Utrzymywałem się za dużo mniejszą kwotę przez dłuższy czas, byle było na alimenty. Nikt się nie pytał czy mam co jeść i gdzie spać, a na forum zostałem zjechany nie raz za życiowe nieudacznictwo. smile Mężczyzna ma zapewnić byt kobiecie, jak mówią nawet feministki. Jeśli sobie z tym nie radzi, w trudnej obecnej rzeczywistości, to kobieta na nim się zawiodła i ma moralne prawo się rozstać.
          Gdy kobieta sobie nie radzi finansowo, szuka następnego frajera. smile

          > Sad bierze pod uwagę ze matka wkłada wiecej pracy( nie spi w nocy, chodzi po le
          > karzach, wywiadówkach sprząta po dziecku) co polowe powinen robić facet ale go
          > nie na.
          Taka gadka jak o wspólnym samochodzie. wink On powinien lać benzynę i utrzymywać całość, bo ona więcej jeździ. smile
          Baba za grosz nie podzieli się opieką, a jeśli wiązałoby się z utratą pieniędzy, to będzie walczyć jak lwica przed sądem i na przemian płaczem urabiać opinię. Znam przypadki takich cwanych bab. Niektórym trzeba płacić za praw do opieki nad dzieckiem, chociaż same niewiele robią, ale pieniądze chętnie biorą. Babskie sądy utrzymują taki stan rzeczy.

          > Mogles w sadzie powiedzieć ze chcesz dziecko często widywać, nic nie stoi na pr
          > zeszkodzie dogadać sie o częstsze kontakty.
          Kontakty to sobie sama załatw. Dziecko ma prawo do obojga rodziców przez cały czas, a rodzic ma prawo wychowywać własne dziecko. Kontakty to jest patologia, a Ty wspierasz patologię.
      • molly_wither Re: No i nic nie zrobisz... 21.02.15, 11:32
        Wczoraj uslyszalam taka madra wypowiedz,a mianowicie,zeby kobiety wreszcie przestaly sie zwalczac, a zaczely wspierac. Zrozumialas cos z tego?
    • altz Re: alimenty 21.02.15, 02:27
      zbych_77 napisał:
      > I pomimo, że już prawie 2 lata po czuje się jak bankomat i były spermodawca
      >
      > Moja rola została ograniczona do alimentów i "utrzymywania kontaktów z dzieckie
      > m".
      > Nie mam realnego wpływu na wychowanie dziecka, widując je od czasu do czasu.

      Masz rację tak się czując, to nie jest obsesja. smile
      Taki głupi kraj, takie dziwne kobiety, niespecjalnie nadające się do życia, a babskie sądy utrzymują taki stan rzeczy.
      "Ona musi wychować, bo to jej dziecko" "dołoży do dziecka, bo dziecko jest najważniejsze", chociaż w zasadzie nie ma własnych pieniędzy, tak się często słyszy. Na propozycje wspólnego zajmowania się dzieckiem, przeważnie ma inne plany, nie chce dzielić się kosztami, gdy ojciec uczestniczy w większym zakresie w opiece, a dość często pada sformułowanie, że "dziecko to nie paczka", czyli tłumacząc na nasze: "spadaj frajerze, dziecko jest moje, ja będę decydować o wszystkim, jak jest mi wygodnie, żaden sąd mnie do niczego nie zmusi." Przy tym będzie chodzić po znajomych i opowiadać, jaki jesteś niewdzięczny, bo się nie dostosowałeś do woli królewny w tym czy tamtym. Pewno ta Twoja porażka życiowa, też już Ci obsmarowała tyły nie jeden raz.
    • celina1984 Re: alimenty 21.02.15, 10:31
      No w końcu jakiś wątek dla mnie smile moj maz zarobki około 5,5 tysiaca miesiecznie i alimenty na dwojke 3,5 tys dzieci w wieku 10 i 4 lata matka zarabiająca około 6 tysiecy.
      • altz Re: alimenty 21.02.15, 10:39
        celina1984 napisała:
        > No w końcu jakiś wątek dla mnie smile moj maz zarobki około 5,5 tysiaca miesieczni
        > e i alimenty na dwojke 3,5 tys dzieci w wieku 10 i 4 lata matka zarabiająca oko
        > ło 6 tysiecy.

        Celina! Daj żyć! smile
        Tylko 5,5 tysiąca? To tak drastycznie mu się zmniejszyły zarobki z 5 milionów? big_grin
        Nadal ma 2 tysiące dla siebie, więc biedny nie jest.
        • celina1984 Re: alimenty 21.02.15, 10:45
          Biedny nie jest i ma co jeść tylko dzieki mnie smile a poza tym odpowiadam autorowi watku na jego zapytanie a nie rozprawiam o tym czy biedny czy nie biedny. Oskubywany przez ex zonę na pewno.
          • altz Re: alimenty 21.02.15, 11:14
            celina1984 napisała:
            > Biedny nie jest i ma co jeść tylko dzieki mnie smile

            Rozpowiadasz nieprawdę. Ma co jeść dzięki sobie.
            Zawsze można tak zorganizować wszystko, żeby te 2 tysiące zł wystarczało.
            Oprócz przypadku, gdy ma się bliskiego w DPS i trzeba bulić te 3 tysiące z dużym hakiem co miesiąc abo innych ekstremalnych.
          • molly_wither Re: alimenty 21.02.15, 11:33
            Cyba zartujesz. Ja zarabiam niewiele ponad 2 tysiace i zyje - taaak! Nie utrzymuj dziada, niech wezmie drugi etat na alimenty.
    • molly_wither Re: alimenty 21.02.15, 11:30
      Sa takie towarzystwa dla ojcow, gdzie inni panowie walcza o ich prawa. Moze tam sprobuj? A teraz na powaznie: naprawde chcialbys miec dziecko przy sobie i 24 h byc z nim na dobe?
      • celina1984 Re: alimenty 21.02.15, 12:10
        Odczep sie kobieto. Odpowiadam na pytanie autora watku. A dziecko mam przy sobie 24 h własne i jestem szczęśliwa z tego powodu. Na pewno nie bede wspierać wyzysku innych. I współczuje, ze żyjesz ze za dwa tysie miesiecznie. Ja na szczęście nie.
        • yoma Re: alimenty 22.02.15, 10:17
          Celina, lecz tę obsesję. Molly pytała Zbycha, nie ciebie.

          Albo się przeloguj smile
          • celina1984 Re: alimenty 22.02.15, 11:36
            no pewnie, ze mam obsesje, przeciez kazdego by jasna cholera brała gdyby mu z budżetu co miesiac wylatywało 3,5 tysiaca a dzieciątka kiedy przyjeżdzają do tatusia opowiadają o botoksach, doczepianych kudłach, keratynach na kudły i innych zabiegach jakimi mamusia sie regularnie poddaje. I jestem bardzo daleka od osadzania innych mam ze alimenty przeznaczają na siebie. Ale mamuśka ktora dostaje 3,5 tys co miesiac z cała pewnoscia czesc przeznacza na siebie a juz na pewno złotówki do dzieci nie dołoży. Gdyby dzieci tyle kosztowały, nikt by ich nie miał.
            • zmeczona100 Re: alimenty 22.02.15, 17:55
              Celuś smile

              Przypomnij, proszę, na ile Ty określiłaś tu, na foum, miesięczne koszty utrzymania swojego dziecka smile
              I jaką część tych kosztów Ty ponosisz, przy jakich swoich dochodach, a jakie są miesięczne koszty dochodu Twojego byłego (te, które ukrywa) i jaka to jest część kosztów, określonych przez Ciebie smile

              Bo pewnie źle kojarzę, że te koszty miesięczne to 4 000 zł (chyba, że miałaś na myśli 400 zł), ojciec płaci 1 000 zł, zarabiając 20 000 zł, a Ty zarabiasz 5 000 zł. Znaczy- ojciec płaci 1/4 kosztów przy czterokrotnie większych od Ciebie zarobkach, a Ty wydajesz 3 x więcej zarabiając 4 x mniej smile
              Coś mi się popierniczyło? smile
              • celina1984 Re: alimenty 22.02.15, 18:25
                si tak jest smile no i?
                • molly_wither Re: alimenty 22.02.15, 19:09
                  No i wyszlo na moje, jestes naciagaczkasmile

                  celina1984 napisała:

                  > si tak jest smile no i?
                  • celina1984 Re: alimenty 22.02.15, 19:15
                    jeśli na dziecko które kosztuje 4 tys dostaje tysiąc? gdzie tu naciąganie?
                    • molly_wither Re: alimenty 22.02.15, 20:17
                      To jakies roszczeniowe bardzo to dziecko.

                      celina1984 napisała:

                      > jeśli na dziecko które kosztuje 4 tys dostaje tysiąc? gdzie tu naciąganie?
                      • celina1984 Re: alimenty 23.02.15, 09:10
                        Normalne skoro ojciec zarabia duzo i matka zarabia duzo to i na dziecko wydawane jest duzo. Kupuje sie markowe ciuchy, placi za szkole prywatna, gadżety itp
                • zmeczona100 Re: alimenty 22.02.15, 19:18
                  Co- no i?

                  Że Twoje żale na forach są śmiechu warte smile
                  • celina1984 Re: alimenty 22.02.15, 19:40
                    podobnie jak twoje głupkowate nic nie wnoszące komentarze smile
                    • zmeczona100 Re: alimenty 22.02.15, 19:51
                      Cóż za samokrytyka, Celuś smile
        • molly_wither Re: alimenty 22.02.15, 19:05
          Moze jakies przeprosiny? Czy jestes zbyt dum(r)na?
          celina1984 napisała:

          > Odczep sie kobieto. Odpowiadam na pytanie autora watku. A dziecko mam przy sobi
          > e 24 h własne i jestem szczęśliwa z tego powodu. Na pewno nie bede wspierać wyz
          > ysku innych. I współczuje, ze żyjesz ze za dwa tysie miesiecznie. Ja na szczęśc
          > ie nie.
          • celina1984 Re: alimenty 22.02.15, 19:12
            przepraszam pomylkowo to było
        • molly_wither Re: alimenty 22.02.15, 19:07
          Zyje i nie narzekam, stad moja sygnaturka.Za to rozwiedzionym matkom ciagle malo.Nie dosc ,ze probuja wymiksowac ojca dzieci z ich zycia to ciagle zadaja wyzszych alimentow. I nie pisze tu o tych kobietach,ktore uczciwie wylicza kwote potrzebna na wychowanie dziecka, tylko o naciagaczkach.

          celina1984 napisała:

          > Odczep sie kobieto. Odpowiadam na pytanie autora watku. A dziecko mam przy sobi
          > e 24 h własne i jestem szczęśliwa z tego powodu. Na pewno nie bede wspierać wyz
          > ysku innych. I współczuje, ze żyjesz ze za dwa tysie miesiecznie. Ja na szczęśc
          > ie nie.
    • koziax1234 Re: alimenty 21.02.15, 13:24
      Ja zarabiam 2 tys netto, zajmuje sie 5 letnim synem. Ojciec zabiera go na weekendy(ale i nie wszystkie). Koszty utrzymania dziecka to 1800 zł na miesiąc. Tak dużo wyszło - bo ma astme i 2 razy w roku dziecko musi jechac nad morze lub w gory. A ojciec jeszcze uwaza ze bedzie placil 400 zł ! Skandal! On sie nim nie chce zajmować całą dobę...
      • ro35 Re: alimenty 22.02.15, 08:40
        tak,
        pani dysponuje 2400zl i wydaje na siebie tylko 600zl, kto w to uwierzy ?
        pani zajmuje się dzieckiem 24h nawet jak jest w pracy i śpi ?
        • mayenna Re: alimenty 22.02.15, 10:08
          ro35 napisał:

          > tak,
          > pani dysponuje 2400zl i wydaje na siebie tylko 600zl, kto w to uwierzy ?
          > pani zajmuje się dzieckiem 24h nawet jak jest w pracy i śpi ?
          Tak, zajmuje się. Jak się coś wydarzy to pani z tej pracy musi wyjść do dziecka, w nocy musi wstać i zrobic co trzeba. To za te gotowość i odpowiedzialność za dziecko może chyba oczekiwać od ojca odciążenia jej w sprawach bytowych?
          • tricolour No właśnie nie może oczekiwać odciążenia... 22.02.15, 11:44
            ... ani w sprawach bytowych ani żadnych innych, bo po to brała rozwód, by niczego nie oczekiwać i niczego z siebie nie dawać.

            Mówiąc obrazowo: po rozwodzie małzonkowie zdychają pod potem na własny rachunek.
            • mayenna Re: No właśnie nie może oczekiwać odciążenia... 23.02.15, 08:27
              tricolour napisał:

              > ... ani w sprawach bytowych ani żadnych innych, bo po to brała rozwód, by nicze
              > go nie oczekiwać i niczego z siebie nie dawać.
              >
              > Mówiąc obrazowo: po rozwodzie małzonkowie zdychają pod potem na własny rachunek
              > .
              Tri, nie zaznaczyłam, że o sprawy bytowe dziecka chodzi nie pani. Z dzieckiem się tatuś chyba nie rozwodzi?
              • tricolour ALIMENTY to są sprawy BYTOWE właśnie... 23.02.15, 10:03
                ... tak się je przecież wylicza, że się sumuje wydatki na sprawy bytowe, a sprawy opiekuńczo - duchowe zostawia się opiekunowi w największej części, a drugiemu rodzicowi - wedle osobistych możliwości, zasobów i wspólnych ustaleń.

                Ty zaś chcesz zasugerować, że ojciec najpierw ma zapłacić dziecku, a potem jeszcze matkę odciążać. Ja rozumiem Twój sposób myślenia, bo masz jakieś kiepskie alimenty więc oczekujesz czegoś dodatkowego jako ich substytutu i kompensacji. Tyle, że Twoja sytuacja jest patologiczna. Wręcz kryminalna przez to, że facet nie płaci ile potrzeba więc powinien za to odpowiadać karnie. A nierozwiązana patologiczna sytuacja nie daje podstaw do normalnej oceny i stąd pomysł na jakieś odciążanie.

                Zresztą możesz zobaczyć na forum ile osób ma nierozwiązaną sprawę alimentów po latach od rozwodu. I jak to się ciągnie, jakie rodzi frustracje, jak obciąża w kolejnych związkach. Nawet gdy ktoś wygra duże alimenty, to potem wojny, nienawiści... no to wszystko jest jak na dłoni.
    • heniek.8 Re: alimenty 21.02.15, 15:37
      no też mam podobnie uncertain
      jak dziecko podrośnie do wieku licealnego zapytaj, wachlując się kwotą alimentów, czy może nie wolałoby mieszkać z Tobą bo bliżej szkoły czy coś cośtam.
      gdyby dziecko wybrało mieszkanie z ojcem to ciekawe co by powiedziała matka na propozycję alimentów 1900 miesięcznie - może tyle, że kiedy dziecko było mniejsze to potrzeby były rzeczywiście na takim poziomie a teraz już znacznie zmalały wink
      • tricolour Eeeee potrzeby stale rosną... 21.02.15, 17:37
        ... gdy można brać.

        Gdy trzeba by było płacić to matki nawet za miesiące wakacyjne płacić nie chcą. Wiadomo bowiem ze dziecko zre z matczynego domu zdalnie i bezprzewodowo prąd podkrada.

        Przerabiane było...
        • altz Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 21.02.15, 18:07
          tricolour napisał:
          > Eeeee potrzeby stale rosną...
          > ... gdy można brać.
          >
          > Gdy trzeba by było płacić to matki nawet za miesiące wakacyjne płacić nie chcą.
          > Wiadomo bowiem ze dziecko zre z matczynego domu zdalnie i bezprzewodowo prąd p
          > odkrada.

          Niesprawiedliwy jesteś. A było o tym pisane wiele razy.
          Lodówka pobiera tyle samo prądu, czy jest dziecko w domu, czy go nie ma.
          Z abonamentu na TV nie można zrezygnować na miesiąc, czynsz jest podobny, bo latem się nie grzeje, a ciężko coś ugotować dla jednej osoby, dlatego się gotuje dla dwóch i wyrzuca! wink
        • heniek.8 Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 21.02.15, 18:08
          tricolour napisał:

          > ... gdy można brać.

          A kiedy np. 15 -latek przeprowadza się do ojca to wypadałoby żeby on przestał płacić a zaczęła matka?
          i jak wtedy mamusia skomentuje swoje niedawne wyliczenia, że np. 2 tysie to za mało, że powinno być więcej?

          u mnie ta akcja z komornikiem spowodowała jakiś bierny opór no i niestety odbija się to na jakości mojego rodzicowania
          o ile wcześniej w "moje" weekendy jeździliśmy gdzieś na basen, na pizze, do kina, to teraz jest siedzenie przy tv / xboxie i jedzenie głównie tego co jest w lodówce kupione za alimenty. no czasem szarpnę się na jakieś zakupy za 10-15zł uncertain taki się robi ze mnie leń uncertain
          • zastalemjolke Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 21.02.15, 18:42
            Jak dla mnie alimenty to jedynie symbol tego ze ojciec pamięta o tym ze ma dziecko. Nie bilam sie o nie i zamierzam i mam chyba najniższe możliwe. Skoro dziecko jest ze mną rozumiem to tak ze przejmuje za nie odpowiedzialność i na mojej głowie jest jego utrzymanie. A ojciec niech sie dokłada do wydatków jak chce. Jesli czuje sie ojcem.
            • heniek.8 Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 21.02.15, 19:15
              zastalemjolke napisał(a):

              > Jak dla mnie alimenty to jedynie symbol tego ze ojciec pamięta o tym ze ma dzie
              > cko. Nie bilam sie o nie i zamierzam i mam chyba najniższe możliwe.

              no z Twoim mnichem tybetańskim może tak jest smile
              a dla mnie to dokładanie się do potrzeb dziecka - jedzenie, ubrania, leki, książki, bilety - zliczamy wg rachunków i każdego miesiąca wychodzi odpowiednia kwota - dzielimy na pół - to byłoby fair
              • zastalemjolke Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 21.02.15, 19:58
                Tak to by było w porządku ale to chyba utopia ...
              • mayenna Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 21.02.15, 20:19
                Heniu, takie rozwiązanie było by konfliktogenne: już widze te pretensje o to, że buty za drogie lub że dziecko za dużo bułek je.
                A jak rodzic odpowiedzialny za dziecko nie ma tej kwoty w całości żeby wyłożyć? To od połowy miesiąca dziecko ma nie jeść?
                • heniek.8 Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 21.02.15, 21:03
                  > Heniu, takie rozwiązanie było by konfliktogenne: już widze te pretensje o to, że buty za drogie
                  > lub że dziecko za dużo bułek je.

                  okay, no to mołyby być przeliczniki ile kosztuje wyżywienie / ubranie i tyle wynosi obowiązek, jak ktoś chce bardziej posnobować np. z butami, to proszę bardzo, może dopłacić ponad to i kupić u Armaniego smile
                  • mayenna Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 22.02.15, 06:27
                    heniek.8 napisał:

                    >
                    > okay, no to mołyby być przeliczniki ile kosztuje wyżywienie / ubranie i tyle wy
                    > nosi obowiązek, jak ktoś chce bardziej posnobować np. z butami, to proszę bardz
                    > o, może dopłacić ponad to i kupić u Armaniego smile
                    I uważasz, że jesli ktos zajmuje się dzieckiem więcej, nie może brać nadgodzin, wyjeżdżać służbowo, zmieniać miejsca zamieszkania bo ma dziecko, to nadal ma płacić tyle ile rodzic, który ma więcej możliwości na dorobienie, czy rozwój kariery, bo nie ma obowiązków?
                    • heniek.8 Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 22.02.15, 07:33
                      chodziło mi o ustalenie pewnego przelicznika w stylu:
                      na buty dla dziecka wydaje się 100zł co 2 miesiące, czyli roczna składka rodziców na buty wynosi co najmniej 600zł / na pół = 300zł na rodzica
                      nie przeszkadza to aby ojciec gdy go na to stać, pojechał z dzieckiem na zakupy i sprezentował mu parę za 300zł już poza tym "ryczałtem".

                      natomiast w sytuacji bycia "skubanym" przez matkę ojcu może taka szczodrobliwość nie przyjść do głowy - i wtedy dziecko ojciec i tak zapłaci 300 w alimentach, dziecko będzie chodzić w butach za 100, a stara będzie byczyć się w spa za te brakujące dwie stówy smile
                      • altz Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 22.02.15, 07:56
                        heniek.8 napisał:
                        > natomiast w sytuacji bycia "skubanym" przez matkę ojcu może taka szczodrobliwoś
                        > ć nie przyjść do głowy - i wtedy dziecko ojciec i tak zapłaci 300 w alimentach,
                        > dziecko będzie chodzić w butach za 100, a stara będzie byczyć się w spa za te
                        > brakujące dwie stówy smile

                        To prawda, że chętniej się daje pieniądze, gdy jest to uczciwe.
                        Takie wyliczenia na pół czy w innej proporcji nigdy nie wychodzą, bo zdarzy się tak, że w ciągu tygodnia dziecko zedrze buty i ktoś będzie czuł się pokrzywdzony, bo w planach miało być inaczej. smile Wychodzą, gdy oboje są w porządku, ale wtedy nie potrzebują takich reguł.

                        Takich kobiet nieuczciwie wyzyskujących facetów po rozwodzie nie ma za dużo, to są incydentalne sprawy. Raczej konflikty są o sposób wydawania pieniędzy, ale takie konflikty by były również w pełnej rodzinie. Ktoś ma szeroki gest i lubi wydawać pieniądze, bo sobie coś tym rekompensuje, choćby nasza forumowa pani C*.
                        U mnie nie było nigdy konfliktów o pieniądze, może z dwa incydenty z mojej strony, gdy zabrakło rezerwy, a zaraz miały się pojawić nowe pieniądze, a ja nie lubię takich sytuacji. Oboje żyjemy dość oszczędnie mamy podobne priorytety, pieniądze mogły leżeć na kupce i nic się nie działo. Gdy się jakoś zarabia, to się dogadywaliśmy i nadal będziemy. Gorzej, gdy jest problem ze stałą pensją, a pieniędzy jest mniej, ale wtedy żadne podziały nie pomogą, konflikty i tak będą. smile
                      • mayenna Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 22.02.15, 10:04
                        Heniu, nie znam przypadku, żeby matka byczyła się w spa, a dziecko nosiło gorsze buty.
                        A powaznie to ten przlicznik masz w alimentach włąsnie. Tak to działa: ustalasz ile tych butów rocznie dziecku kupisz, ile bułek na śniadanie zje, ile mięsa i owoców( znajdz akrusze Grzybowskiego i sobie obejrzyj, a nawet z ciekawości zrób), a potem wnioskujesz o taką kwote alimentów. Sąd pyta czemu tyle chcesz, a i tak przysądza zwykle mniej. Jak dziecko jednak w ciągu roku wyrośnie z tych butów więcej razy niż przypuszczasz, jak zniszczy je to matka musi sobie radzić sama z tym wydatkiem bo alimenty zwalniają ojca z odpowiedzialności za te buty. Fajnie jak ma ochote i je kupi, ale on juz o to dbac nie musi.
                        Nie da się tych wydatków obliczyć w sztywnych ramach. U mnie przy nastolatku ostatnio musiałam zapłacić mandat bo synuś przechodził w miejscu niedozwolonym. Takiego kosztu w wydatkach nie ujęłam i nie ma go w alimentach więc jak bywają naddatki w wydawaniu pieniędzy to przydają się przy nieprzewidzianych sytuacjach.
                        Ale rozumiem że boli cię jak była sobie, za swoje pieniądze spa funduje, a nie w potomstwo je ładuje - bo to chyba o to chodzi? Bo jak ty dasz więcej na dzieci to ona przyoszczędzi ze swoich dochodów? A jakbyś dawał mniej to ona na swoje potrzeby miałaby mniej bo dzieciom musi kupić te nieszczęsne buty...
                        Nie rozumiem tego myślenia bo u mnie cały ciężar utrzymania dzieci i wychowania ponosze ja. Alimenty mam symboliczne, niewystarczające i na swoje wydatki muszę nazbierać bo większośc dochodu ładuję w prozę życia: mieszkanie i jedzenie oraz dzieci. Na mnie nie zostaje. Ale w worku pokutnym nie chodze więc były pewnie też uważa, że to za te jego 300 zł mam fryzjera i inne luksusysmile
                        Ale nie przejmuj się: nie bedzie cię wiecznie skubać. Dzieci szybko rosna i ani się obejrzysz, a almentów mieć nie będziesz.
                        • heniek.8 Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 22.02.15, 10:16
                          > Heniu, nie znam przypadku, żeby matka byczyła się w spa, a dziecko nosiło gorsze buty.

                          no to na co matce dziecka "ro35" alimenty, skoro dziecko mieszka z ojcem?
                          aa, no tak chce mu kupić buty i podarować przez komin

                          > Ale rozumiem że boli cię jak była sobie, za swoje pieniądze spa funduje, a nie w
                          > potomstwo je ładuje - bo to chyba o to chodzi?

                          nic mnie nie boli, tak sobie omawiamy tutaj różne sprawy smile
                          • mayenna Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 23.02.15, 08:23
                            Heniu, o to po co jej te alimenty to trzeba by ją zapytać. Raczej ich też nie dostanie, pomijając już fakt, że to co pisze ro35 niekoniecznie jest obiektywnym obrazem sytuacji.
                            • heniek.8 Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 23.02.15, 18:42
                              mayenna napisała:

                              > Heniu, o to po co jej te alimenty to trzeba by ją zapytać. Raczej ich też nie d
                              > ostanie, pomijając już fakt, że to co pisze ro35 niekoniecznie jest obiektywnym
                              > obrazem sytuacji.

                              psze pani ale my tu sobie tylko tak gadamy na forum z kolegami smile
                              podawanie argumentu "nie znam ani jednego ojca, który ...." albo "żadna matka nie ..." wg mnie nie wnosi wiele do dyskusji, bo zawsze można podać kontrprzykład który przeczy danej teorii ("czarny łabędź"), można się jeszcze potem ratować stwierdzeniem, że autor nie jest obiektywny (nikt z nas nie jest) ale tak naprawdę niewiele z tego wynika.

                              weźmy kolegę tricolour - on bierze pod lupę sytuacje gdy matka walczy o jak największe alimenty tak naprawdę z myślą o tym żeby i dla niej wystarczyło, a chętnie odda czas opieki ojcu.
                              z kolei kolega altz powie nam że wydatki matka jest racjonalna w wydawaniu kasy nawet jak ma "za dużo", ale będzie miała tendencję do ustawiania dziecka przeciw ojcu i utrudniania kontaktów.
                              no i dodajmy "babskie" frakcje w długich wątkach podają swoje przykłady nie dochodząc do żadnych wniosków.
                              każdy ma swoje doświadczenia, np. pogląd T jest bliższy moim obserwacjom co nie znaczy że będę starał się pokazać A że nie ma racji bo moja stara prowadzi inną grę niż jego.
                              • altz Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 23.02.15, 20:00
                                heniek.8 napisał:
                                > z kolei kolega altz powie nam że wydatki matka jest racjonalna w wydawaniu kasy
                                > nawet jak ma "za dużo", ale będzie miała tendencję do ustawiania dziecka przec
                                > iw ojcu i utrudniania kontaktów.

                                Ja się spotkałem z bardzo dużą grupą kobiet, które wydawały pieniądze racjonalnie.
                                Spotkałem też kobiety, które faktycznie ustawiały dziecko przeciwko ojcu i co dziwne, te grupy jakoś dziwnie i zupełnie nieprzewidywalnie się przenikały, mam wrażenie, że nie ma korelacji między tymi cechami. smile
                                • tricolour Bo kobiety wydają pieniądze racjonalnie... 23.02.15, 20:39
                                  ... przyznam, że nie spotkałem nigdy kobiety, która by pieniądze trwoniła, przepuszczała w kasynach lub marnotrawiła w inny sposób. Uważam, że matki wydają pieniądze wyjątkowo racjonalnie na swoje dzieci.

                                  Co nie stoi w sprzeczności, by po rozwodzie mieć finansowe wymagania zupełnie od czapy. Moim zdaniem samotne macierzyństwo odbierane jest przez matki jako wielka krzywda, którą były mąż musi skompensować jeżeli tylko się da. I jeśli te pazerne oczekiwania dojdą do kompromisu z facetem, to może być OK. Ale łatwo przegiąć w jedną lub drugą stronę i wtedy albo matka dostaje trzy stówy (i ma pierdolca na punkcie alimentów, bo jej zwyczajnie brakuje) albo dostaje trzy tysiące (i ojciec ma pierdolca, bo jemu brakuje) i relacje porozwodowe się rozsypują.
                          • ro35 Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 23.02.15, 08:46
                            heniek.8 napisał:

                            > no to na co matce dziecka "ro35" alimenty, skoro dziecko mieszka z ojcem?
                            > aa, no tak chce mu kupić buty i podarować przez komin
                            >
                            oficjalnie (w piśmie) - bo dziecko jest jeszcze u niej zameldowane i musi płacić za windę suspicious
                            (powinna już dawno wymeldować)
                            nieoficjalnie - pani jest bez pracy i musi za coś żyć
              • celina1984 Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 21.02.15, 20:21
                No nie do konca pol na pol bo ja sadze ze rodzic, ktory na codzien zajmuje sie dzieckiem powinien dokladac max 30% do jego utrzymania. Wkład własny tez powinien sie liczyc. Ale niestety czesto jest tak, ze ojciec placi 150% czyli dopłaca matce 50% za opieke nad ich wspólnymi dziecmi. Tak jest w naszym wypadku.
                • mayenna Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 22.02.15, 06:28
                  Celinka, wnioskujcie o przejęcie opieki nad dziećmi. Taniej będzie.
                  • zmeczona100 Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 22.02.15, 19:25
                    No coś Ty. Wtedy czasu na przesiadywanie na forum by nie miała.
          • altz Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 21.02.15, 18:43
            heniek.8 napisał:
            > A kiedy np. 15 -latek przeprowadza się do ojca to wypadałoby żeby on przestał p
            > łacić a zaczęła matka?
            > i jak wtedy mamusia skomentuje swoje niedawne wyliczenia, że np. 2 tysie to za
            > mało, że powinno być więcej?
            Czy widziałeś kiedyś, żeby woda płynęła pod górkę? wink

            A teraz scenariusz sztuki. Premiera.
            (głos zza kurtyny): nie uważacie panie, że sąd traktuje was za niedorajdy życiowe nie radzące sobie z życiem bez pełnego sądowego wspomagania?
            (kobiety chórem): ale to się nam podoba!
            Kurtyna opada. Koniec.
            • mayenna Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 21.02.15, 20:21
              taaa. To czemu tak mało ojców wnioskuje o opiekę? Nawet nie próbuję uznając na starcie, że dzieci to i tak z matką zostają.....
              • tanahoe Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 21.02.15, 21:28
                I znika... przepada. Matka musi prosić aby z dziećmi łaskawie się spotkał. Najlepiej mieć problem tylko od czasu do czasu. A tak chwile wolne dla siebie. A to chodzenie na wywiadówki i inne kłopoty. Po co zawracać sobie głowę jak można być ojcem od święta. Jeśli pasuje, bo jak nie to przecież nikt nie każe oglądać dzieci.
                • altz Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 21.02.15, 21:37
                  tanahoe napisała:
                  > I znika... przepada. Matka musi prosić aby z dziećmi łaskawie się spotkał.

                  Znasz taką matkę? Ja nie, chociaż jestem zainteresowany takimi tematami. O jednej słyszałem, ale o koleżance koleżanki koleżanki, niczym o spotkaniu z Yeti. wink Zazwyczaj kobiety są zainteresowane, żeby takich spotkań nie było, bo to burzy im stabilizację. smile
                  Co innego zająć się dzieckiem, gdy jest taka potrzeba i są plany napięte, wtedy życie zmusza do szukania opieki, ale to nie jest myślenie przede wszystkim o dziecku, raczej o sobie, a tylko przy okazji o dziecku.
                  • yoma Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 22.02.15, 10:21
                    Na przykład matka dzieci Altza, dumnego z tego, że się z nimi nie kontaktuje...
                    • altz Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 22.02.15, 11:09
                      yoma napisała:
                      > Na przykład matka dzieci Altza, dumnego z tego, że się z nimi nie kontaktuje...

                      Nie wiem, do czego pijesz, bo nie mam drzewka.
                      Ale na pewno nie jest to prawdą, co napisałaś. Nigdy nie pisałem, że jestem dumny, że się nie kontaktuję z dzieckiem. Co najwyżej, mogłem być dumny z tego, że przeżyłem i robię swoje, pomimo wszystko.
                      • yoma Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 22.02.15, 11:50
                        Owszem, pisałeś i dlatego ci to przypominam, kiedy się kreujesz na pokrzywdzonego ojca. Na ŻR, o ile pamiętam. Że jesteś dobrym ojcem, bo się nie kontaktujesz z dziećmi. I nie, nie mam zamiaru tego szukać.
                        • altz Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 22.02.15, 13:51
                          yoma napisała:
                          > Owszem, pisałeś i dlatego ci to przypominam, kiedy się kreujesz na pokrzywdzone
                          > go ojca. Na ŻR, o ile pamiętam. Że jesteś dobrym ojcem, bo się nie kontaktujesz
                          > z dziećmi. I nie, nie mam zamiaru tego szukać.

                          To Ci przypomnę, co pisałem, nawet bez odszukiwania.
                          Pisałem na pewno, że oszczędziłem dziecku walk sądowych i całego tego smrodu związanego z konfliktem między rodzicami, podarowałem w ten sposób dziecku pewną stabilizację, o której tyle razy piszą panie. Uważam to za lepsze od ciągłych przepychanek. Pewno znasz przypowieść o Salomonie, dziecku i dwóch matkach?
                          Nie kreuję się na pokrzywdzonego ojca, zamknąłem ten etap. Co nie przeszkadza mi pisać o wypaczeniach.
              • celina1984 Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 22.02.15, 11:23
                Mayenna walczą. Moj walczył jak lew a syn i tak mieszka ze mna. Taki jest stereotyp ze matka wychowuje a ojciec placi. To nie jest tak, ze kazdy ojciec woli placic niz zajmować sie na codzien
                • zmeczona100 Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 22.02.15, 19:23
                  A co takiego się stało nagle, Celuś, że wydarłaś dziecko z opieki naprzemiennej?
                • yoma Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 23.02.15, 11:33
                  >Moj walczył jak lew a syn i tak mieszka ze mna. 

                  Chcesz powiedzieć, że mimo twojej stanowczej zgody na mieszkanie syna z ojcem?
                  • celina1984 Re: Eeeee potrzeby stale rosną... 23.02.15, 12:09
                    Skoro pisze, ze walczyl to chyba oczywiste ze nie było mojej zgody. Pan tata zrobił sobie nowe dziecko, sprowadził do domu nowa pania i stare dziecko zaczęło byc spychane na margines. Mimo to, tak ex walczył o opieke. Jednak syn nie chce juz mieszkac u taty ze wzgledu na klimat panujący w tym domu. Badanie w RODK potwierdziło, ze bedzie lepiej jesli w tej sytuacji zamieszka z mama.
      • ro35 Re: alimenty 22.02.15, 08:43
        też mam podobnie,
        dziecko podrosło do wieku licealnego i mieszka ze mną,
        pani nie dość że nie łoży na dziecko to walczy o to, abym dalej płacił alimenty na jej ręce bo... jest matką big_grin
        • mayenna Re: alimenty 22.02.15, 10:11
          i jak? wygrała, czy tylko walczy?
          Widzisz, zdarzają się takie przypadki, ale to jednak nie jest typowe i sąd na pewno nie przychyli się do tej prośby więc nie jest to argument w dyskusji o alimentach na normalnych warunkach. Bo ja mogę powiedziec że mój eks w ogóle nie płaci ani grosza na dzieci bo uważa, że nie musi.
          • altz Re: alimenty 22.02.15, 11:15
            mayenna napisała:
            > ja mogę powiedziec że mój eks w ogóle nie płaci ani grosza na dzieci bo uważa, że nie musi.

            Jeśli są to pieniądze z FA obciążające ojca, to kiedyś będzie musiał je spłacić. Trudno mówić w takiej sytuacji, że ojciec nic nie daje, gdy mu rośnie dług.
            Jeśli bierze dzieci do siebie, karmi przez ten czas, coś kupi czasami, to jednak jakieś wydatki ma.
            I, realnie patrząc, w Waszej sytuacji, to na ojcu spoczywają dużo większe obciążenia za utrzymanie dzieci, wymuszone sądownie, ale jednak tak.
            • celina1984 Re: alimenty 22.02.15, 11:26
              Może wcale nie bedzie musiał bo pieniadze z FA chyba (???? Nie jestem pewna....) nie przysługują, jesli dochód na członka rodziny przekracza kwote 750 pare złotych. A taka kwote nietrudno przekroczyć. Moze sie mylę, ale gdzies tak wyczytalam
              • mayenna Re: alimenty 23.02.15, 08:34
                Ja tej kwoty nie przekraczam i faktycznie korzystam z FA, ale co roku musze skłądać nowe dokumenty, raz w roku wizytuje mnie policja i składa wniosek o sciganie do prokuratora - umarzany rokrocznie.To sa upokarzające procedury i świadomośc, że moje dzieci pomaga mi utrzymywać państwo, a zdrowy chłop sie miga, jest dla mnie bardzo przykra.
                • celina1984 Re: alimenty 23.02.15, 09:00
                  Kurczę i to jest paranoja. Jedna matka dostaje 3,5 tys a druga musi walczyc o 500 zł. Bardzo Ci współczuje mayenna....
          • tricolour Facet co najwyżej może nie płacić... 22.02.15, 11:26
            ... ale nie pisano jeszcze na tym forum, by facet żądał alimentów na dziecko wychowywane przez matkę. Tymczasem nagminnie pisze się, że matka chce alimenty na dziecko gdy dziecko mieszka z ojcem. Używa się przy tym argumentów takiej jakości, że może warto się czasem zastanowić nad odebraniem praw rodzicielskich kompletnej idiotce, w stylu: na gotowanie dla jednej osoby zużywa się tyle samo gazu, co dla dwóch.

            Więc fakt, że Twój ex nie płaci, to nie jest adekwatny przykład. Byłby adekwatny gdyby wystapił do sądu o alimenty na dziecko.
            • teqella Re: Facet co najwyżej może nie płacić... 22.02.15, 16:14
              Otóż napisano tri jakieś kilka miesięcy temu,ale przypomnę--
              mój ex nie kontaktuje się z dzieckiem,od 5 lat nie płaci alimentów w kwocie 500 zł miesięcznie
              na syna i walczy w sądzie o alimenty na siebie ode mnie.
              Sąd pierwszej instancji wydał wyrok odmowny,więc złożył apelację.
              • olewka100procent Re: Facet co najwyżej może nie płacić... 23.02.15, 09:34
                punkt widzenia zależy zawsze od punktu siedzenia. Gdyby mamusia miała płacić alimenty migiem by jej koszty utrzymania dzieciaka zmalały smile niestety miałeś pecha, trafiłeś na stronniczy sąd

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka