tylkosama
10.05.15, 08:56
Co prawda nie mamy ślubu, więc rozwodu nie będzie (może szkoda, bo to pewnie trochę upraszcza życie - pozew, rozwód, sprawa jasna), ale wiem że muszę się rozstać z ojcem moich dzieci. Nie dotrzymuje słowa, poniża mnie, wyzywa, w wielu sprawach zawodzi. Nie pomoże w chorobie, nie kupi leków, nigdy nic miłego nie powie. Od lat bezrobotny. Krzyczy 'ja tu jestem panem i władcą, a ty masz mnie słuchać', 'mężczyzna jest od tego żeby kierować kobietą'. Najgorsze jest jednak to że napuszcza na mnie dzieci, mówi 'mama jest zła, tylko tata was kocha'. Tego już nie mogę znieść, ryczę przez to co weekend. Prosiłam już żeby się wyprowadził, mówi że nie bo ja się nie nadaję do opieki na dziećmi, to wymówka, żeby sie nie usamodzielnić finansowo. Ma dobry zawód, ale nie korzysta z tego, w dwóch miejscach gdzie pracował mu podziękowali, potem już nie szukał. Coś tam podobno robi, co mu jakieś minimalne dochody przynosi.
Nie chcę tak żyć, potrzebuję spokoju. Kiedyś, wiele lat temu jak wprowadzał się do mnie, mówił że jeśli nam się nie ułoży, potrzebuje dwóch miesięcy na znalezienie nowego lokum i się wyprowadzi. Teraz dobrowolnie nie chce się wyprowadzić. Jest mi źle. Boję się że ta toksyczna atmosfera wpłynie niekorzystnie na rozwój dzieci.
Co robić, jak uporządkować życie?