kolindra
27.12.15, 19:21
Sytuacja: dorosłe dziecko i ojciec. Od paru lat niemal nie mają ze sobą kontaktu, nic spektakularnego się nie wydarzyło w sensie ogólnorodzinnej draki, to skutek ciągu błędów, głupich zagrywek ojca plus młodzieńcza nadwrażliwość i rezultat jest jaki jest.
W gruncie rzeczy obie strony cierpią, ale jednocześnie zapiekły się w swoich żalach, nie potrafią tego przełamać, wyjść z impasu.
Jestem matką - widzę, że córka się tym gryzie - i pytanie czy się wtrącić - i ewentualnie jak? proponowałam jej terapię, odmawia, twierdzi, że to sobie poukładała, choć ewidentnie tak nie jest.