27.12.15, 19:21
Sytuacja: dorosłe dziecko i ojciec. Od paru lat niemal nie mają ze sobą kontaktu, nic spektakularnego się nie wydarzyło w sensie ogólnorodzinnej draki, to skutek ciągu błędów, głupich zagrywek ojca plus młodzieńcza nadwrażliwość i rezultat jest jaki jest.
W gruncie rzeczy obie strony cierpią, ale jednocześnie zapiekły się w swoich żalach, nie potrafią tego przełamać, wyjść z impasu.

Jestem matką - widzę, że córka się tym gryzie - i pytanie czy się wtrącić - i ewentualnie jak? proponowałam jej terapię, odmawia, twierdzi, że to sobie poukładała, choć ewidentnie tak nie jest.
Obserwuj wątek
    • tricolour A Twoja w tym rola? 27.12.15, 22:19
      Piszesz tak, jakby rola jednego rodzica ograniczała się do literalnie niczego, a drugiego była ważna.

      To na co jest ten rodzic od niczego?
      • kolindra Re: A Twoja w tym rola? 28.12.15, 12:20
        Nie o pokazanie kto jest lepszy tu chodzi, ale o pomoc dorosłemu dziecku w uporaniu się ze swoimi odczuciami, w oczyszczeniu sytuacji. Dotąd stałam z boku, bo w końcu to dwoje dorosłych ludzi, i moja rola w ich układach jest żadna. Ale widzę też, że jest coraz gorzej.

        Kontakty były kiedyś dobre, popsuły się wiele lat temu (dziecko było wtedy już dorosłe, nie miałam w tym udziału), i od tamtej pory jest równia pochyła. Obie strony mają do siebie niewypowiedziane pretensje, nie potrafią czy nie chcą okazać prawdziwych uczuć. Obojgu to doskwiera, żadne nie wyjdzie z inicjatywą naprawy. Widzę jak córkę to dołuje, mimo klasycznych objawów wyparcia problemu, stąd pytanie.
        • heniek.8 Re: A Twoja w tym rola? 28.12.15, 17:19
          widocznie oni nie cierpią aż tak bardzo jak się tobie wydaje, ani tak bardzo jak ty cierpisz.
          ponieważ gdyby cierpienie było większe niż dyskomfort związany z nawiązaniem kontaktu, to by kontakt nawiązali, mają swoje numery?

          podam analogię ze świata zwierząt: kiedy wyklują się małe wróbelki, rodzice je karmią robaczkami, chronią przed napastnikami i wachlują skrzydełkami aby je ochłodzić w gorące letnie dni.
          jednak kiedy wróbelek podrośnie i wyfrunie z gniazda, staje się zupełnie odrębnym bytem i kontakt z rodzicami mu nie jest potrzebny. owszem, miło mu jeżeli można czasem usiąść na gałązce i poćwierkać, ale jeżeli się nie poćwierka to też może być miło.
          i teraz jeżeli stara Wróblowa wpada na pomysł, że Młode Wróblątko cierpi ponieważ nie ma kontaktu ze Satrym Wróblem to świadczy to raczej o tym że jakieś jej (Starej) potrzeby nie są zaspokojone, a nie o autentycznych potrzebach Młodej.

          ale jak już piszę to oczywiście mogę też udzielić praktycznej rady:
          zapraszasz do kina Młodą i Starego, nie mówisz im na tym etapie kto jeszcze przyjdzie
          kupujesz bilet rząd X, miejsca 15, 16, 17
          siadasz w środku, i trzymasz popcorn "częstujcie się" mówisz i jakoś lody zostaną przełamane
          • kolindra Re: A Twoja w tym rola? 28.12.15, 19:11
            Pudło, Heniu, po całości. W przeciwieństwie do ciebie mam możliwość obserwować swoje dziecko. Zresztą, z tą swoją logiką przypominasz mi właśnie eksa tongue_out, gdyby wysilił się na odrobinę empatii, nie schrzaniłby tak relacji z dzieckiem. Za radę dziękuję, ale samo spotkanie nie wystarczy do tego, żeby porozmawiali szczerze bo oboje przed sobą grają twardzieli.
            • yoma Re: A Twoja w tym rola? 28.12.15, 19:47
              Oboje są dorośli, prawda? Gdyby chcieli porozmawiać, toby poszli na wódkę/na piwo/na lody/napisali do siebie maila/widokówkę/list na czerpanym papierze pachnącym fiołkami.

              Córka może się gryźć z powodu wrednej koleżanki/wrednego szefa/nieszczęśliwej miłości/ciąży/wyzionięcia ducha przez lodówkę. Naprawdę od X lat chodzi i wzdycha och, och, straciłam kontakt z ojcem?
              • kolindra Re: A Twoja w tym rola? 28.12.15, 21:45
                Po co trywializujesz? Nie, nie chodzi i nie wzdycha. Ma swoje życie i swoje sprawy.
                Ale widzę, że przy okazji świąt, wtedy kiedy jest czas na spotkania z bliskimi odzywa się nostalgia, bo kiedyś było inaczej, a teraz zostało puste miejsce.

                To naprawdę takie dziwne...? że nawet dorosłemu jest przykro z powodu braku telefonu z życzeniami na święta od najbliższych? sądzisz, że tego nie widać, nawet jak ktoś twierdzi "ojciec nawet nie zadzwonił, mam to gdzieś"? śmiem uważać, że gdyby miała gdzieś, nie zwracałaby na to uwagi, tak jak nie zwraca uwagi na brak telefonu od ciotki Ziuty czy kuzyna Heńka.
                • yoma Re: A Twoja w tym rola? 28.12.15, 23:29
                  Przykro może być, nikt tego nie neguje, ale żeby zaraz uderzać w górnolotne tony i wysyłać na terapię...

                  O właśnie, co miałaby terapia zrobić córce? Przełamać ją, żeby się odezwała do ojca, czy znieczulić, żeby jej nie było przykro?
                  • kolindra Re: A Twoja w tym rola? 29.12.15, 00:46
                    Przecież nie proponowałabym terapii, gdyby chodziło o jeden telefon, to chyba oczywiste?
                    Optymalnie byłoby gdyby udało im się dogadać, jeśli nie - to żeby przynajmniej uwierzyła, że to nie jest tak, że ojciec ma ją gdzieś, tylko osioł nie potrafi okazać, że mu zależy.
                    • yoma Re: A Twoja w tym rola? 29.12.15, 11:05
                      No i co - i ten Wielki Pan Psycholog ma stanąć i powtarzać: ojciec cię kocha, ojciec cię kocha? Toż to zadanie dla hipnotyzera raczej.

                      W ogóle to jest temat nie na to forum, lecz raczej na Życie rodzinne.
            • heniek.8 Re: A Twoja w tym rola? 28.12.15, 22:52
              masz jakąś tam swoją diagnozę która mniej więcej brzmi tak:
              "oni tego nie wiedzą, ale ja wiem że jeżeli się przełamią i otworzą na siebie to będą szczęśliwi. tylko ja (matka) potrzebuję znaleźć jakiś sposób jak ich do tego skłonić"

              no i wg mnie takie zakładanie jest do bani, twoje przesłanki mogą być prawdziwe albo i nieprawdziwe. natomiast twoja rola może się ograniczyć do (jednorazowego) podzielenia się z nimi swoimi podejrzeniami i zostawieniem sprawy, nie rozstrząsaniem tego co nie należy do ciebie.

              czy córka je szpinak? powiedzmy że nie je, a powinna bo to zdrowe, prawda?
              więc może znajdziemy jakiś sposób żeby zaczęła jeść szpinak, zamiast tego zbliżania się do ojca z którym więź była, jest i prawdopodobnie będzie toksyczna. to lepiej swoją energię kombinowania jak skłonić córkę do jakichś działań spożytkować na krzewienie zdrowych nawyków kulinarnych
              • nareszcieja Re: A Twoja w tym rola? 31.12.15, 13:44
                Koniecznie chcecie udowodnić, ze matka myli się w ocenie sytuacji? Może i tak, a może nie. Jest matką i chce pomóc. Niczego głupio nie robi i niczego na siłę, zeby stanęło na jej racji.
                Owszem, obie strony są dorosłe i jak widać, zapiekłe w swoich decyzjach. I to Kolindrę martwi. To, ze ma wrażenie, za ta sytuacja-niedokonczona, nie zamknięta - jest jakimś problemem dla córki. Ma udawać obojętność, bo dziecko jest dorosłe i niech samo sobie radzi? To jak, każdego pozostawimy w problemie, bo jest dorosły? Wsparcie jest dozwolone do 18 urodzin, a póżniej, to bujaj się sam?
                Jakoś z terapii korzystają dorośli.Często z tego powodu, ze nie potrafią uporać się z przeszłością-bliższą lub dalszą.
                Psycholog czy terapeuta nie jest od tego, by głaskać po główce. Wręcz, wbrew obiegowym opiniom, nie powinien być zbyt empatyczny, bo nie głaskania się oczekuje, tylko pomocy. Ale dobra terapia powinna uzmysłowić pacjentowi, co mu naprawdę w duszy gra, z czym jest niepogodzony, co go "dusi". I pomóc w pogodzeniu się z rzeczywistością, albo też w zmianie sytuacji.Psycholog nie głaszcze po głowie i nie wmawia, że jest tak czy siak,i nie mówi, co należy robić, tylko wskazuje, jakie np. mogą być konsekwencje dla psyche określonych wyborów. Brak wyboru jest też wyborem.
                I na koniec- matka myśli mądrze, może nieświadomie, ale raczej, gdzieś podświadomie wie, że relacje z innymi są bardzo ważne.Moze np. jej zabraknąć ( czego nie życzę) i wówczas córka pozostanie sama jak palec, bo obydwoje z ojcem są zapiekli w swojej niechęci do siebie.Nie znam zbyt wielu ludzi, którym jest obojętna przynależność "plemienna", tzn do pochodzenia, rodziny. Te związki, dobre czy złe są osią naszego życia. Więc tym lepiej, kiedy ktos myśli, zeby je wyrażnie określić, zamiast pozostawiać pole niedomówień.Jeżeli ojciec nie chce, to może boleć, ale będzie jakaś jasnośc w temacie.
                • konstancja16 Re: A Twoja w tym rola? 07.01.16, 16:21
                  kolindra, a z ojcem nie da sie pogadac jak z czlowiekiem? bo mnie sie wydaje, ze pilka po jego stronie, jego gest moglby tu duzo wiecej zdzialac niz najgenialniejszy terapeuta.... gdyby zechcial sie przelamac i wyciagnac reke. chocby niezrecznie, ale szczerze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka