Dodaj do ulubionych

spotkania z dziećmi

01.01.16, 16:32
jak to wygląda od strony formalnej:
nie mam ustalonych sądownie spotkań z dziećmi, utarło się tak że m.in. co drugi weekend ich biorę do siebie
ale wczoraj, stara dała mi ich już w czwartek i ruszyła na bal big_grin powiedziała że wyjeżdża i wraca w niedzielę wieczorem

żeby nie męczyć dzieci w swojej garsonierze przywiozłem ich do ich miejsca zamieszkania (przy matce) bo tu jest ciepło, konsola, tv, koledzy w domach obok itp.
stosunki własnościowe są takie, że ja nie mam już praw do tego mieszkania, stara mnie spłaciła
no i dzisiaj wpadła tam a ja siedzę z młodym na xboxie, na co ona że nie życzy sobie żebym tam pomieszkiwał itp.
z jednej strony ma rację, też to dla mnie nie jest superkomfortowa sytuacja, z tym że ja też mam dużo argumentów które przemawiają że lepiej jest im tam gdzie mieszkają, a nie tam co ja wynajmuję.
najchętniej bym zrobił tak - uregulowałbym dokładnie pory odwiedzin, niech będzie że u mnie te weekendy i wieczory, i wakacje, ale kosztem obniżenia alimentów.

co zrobić - iść do sądu rejonowego i składać pozew o co? o ustalenie czasu opieki i wysokości alimentów?

jeszcze jest jedna sprawa która mnie strasznie rani - mój syn (7) wygląda na zestresowanego kiedy musi wrócić ode mnie do matki. kilka razy powiedział coś takiego że nienawidzi wracać do mamy (wiadomo, jak dziecko dobiera słowa, ale jednak...), kilka razy się rozpłakał jak się okazało że to już.
najchętniej bym zakombinował coś takiego żeby on mógł mieszkać ze mną, na co stara w życiu się nie zgodzi bo by jej wyschło źródełko, a ja jeszcze nie mam warunków lokalowych jakie są potrzebne.
a więc jakaś dłuższa akcja z tego pewnie będzie w przyszłości, w jakim wieku dziecko może już samodzielnie podejmować taką decyzję?
Obserwuj wątek
    • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 16:42
      niech będz
      > ie że u mnie te weekendy i wieczory, i wakacje, ale kosztem obniżenia alimentów
      > .

      Na ile zostały "wycenione" (w alimentach) te weekendy, wieczory i wakacje?
      • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 16:50
        na sprawie nie było o tym mowy - miejsce dzieci przy matce, ojciec docelowo się wyprowadzi, kontakty nie są ustalane
        • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 16:56
          Jeśli nie było mowy, to skąd pomysł, że te koszty sąd wliczył w wysokość alimentów?
          • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 17:08
            skoro nie było mowy, to znaczy że sąd wliczył wszystko
            miejsce dzieci jest każdorazowo w miejscu zamieszkania matki

            czyli teoretycznie mógłbym powiedzieć np. żadnego kina w ten weekend, a w ogóle to idźcie do matki na obiad bo ja już za to zapłaciłem

            mam wrażenie że merytorycznie nie wiele tu nie wniesiesz, ot tak po prostu jest okazja wylać trochę źółci , to się wypowiadasz?
            • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 17:15
              heniek.8 napisał:

              > skoro nie było mowy, to znaczy że sąd wliczył wszystko

              Stąd było moje pytanie- ile wliczył.


              > czyli teoretycznie mógłbym powiedzieć np. żadnego kina w ten weekend, a w ogóle
              > to idźcie do matki na obiad bo ja już za to zapłaciłem

              Owszem, o ile za to zapłaciłeś (ile masz na te okazje wliczone w alimenty?)

              > mam wrażenie że merytorycznie nie wiele tu nie wniesiesz, ot tak po prostu jest
              > okazja wylać trochę źółci , to się wypowiadasz?

              OK, odpowiem.
              Do tego wątku miałam o Tobie lepsze zdanie (stara mi przeszkadzała, odkąd pierwszy raz nazwałeś tak swoją byłą). A teraz - czytam i nie wierzę.

              Ta stara, która na co dzień zajmuje się dziećmi, miała pieniądze, aby Cię spłacić, a teraz niby nie "oddałaby" dziecka, bo wyschłoby jej źródełko... Oj, Heniu. Trochę więcej logiki w tym wszystkim by się zdało.
              • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 17:30
                > Stąd było moje pytanie- ile wliczył.

                ja widzę jedną kwotę - nie było tam podziału tyle na wakacje, tyle na weekendy, śniadania, obiady, kolacje itp.

                > Ta stara, która na co dzień zajmuje się dziećmi, miała pieniądze, aby Cię spłac
                > ić, a teraz niby nie "oddałaby" dziecka, bo wyschłoby jej źródełko... Oj, Heniu
                > . Trochę więcej logiki w tym wszystkim by się zdało.

                miała pieniądze, bo wzięła kredyt żeby spłacić nasz stary
                nb. dlatego miała problem z tym że mnie zobaczyła w tym mieszkaniu - bo ma kredyt na 30 lat a ja mam płynność.
                alternatywą była moja propozycja:
                czekamy aż dzieci będą trochę większe, sprzedajemy i dzielimy kasę
                • yoma Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 17:39
                  Oj Heniek. A jakbyś wrócił z arbajtu i zobaczył "starą" w swojej garsonierze, tobyś się nie wq?
                  • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 18:24
                    > A jakbyś wrócił z arbajtu i zobaczył "starą" w swojej garsonierze, t
                    > obyś się nie wq?

                    trzeba by dodać kilka okoliczności żeby oddać analogię:
                    - nie z arbajtu tylko z libacji
                    - w mieszkaniu z przypisanymi dziećmi
                    - jako opiekunkę tychże dzieci
                    • yoma Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 18:59
                      No to z libacji byś się tym bardziej wq, nie? smile

                      Rozumiesz, ona nie po to brała kredyt na 30 lat, żeby jej się były po chałupie plątał.
                • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 17:47
                  > ja widzę jedną kwotę - nie było tam podziału tyle na wakacje, tyle na weekendy,
                  > śniadania, obiady, kolacje itp.

                  To przekonaj sąd, że tam są też kwoty wskazywane przez Ciebie. Powodzenia smile I daj znać, jak Ci poszło.

                  > miała pieniądze, bo wzięła kredyt żeby spłacić nasz stary

                  No skoro kredyt dostała, to miała zdolność kredytową.

                  bo ma kred
                  > yt na 30 lat a ja mam płynność.

                  No nie tylko. Masz też małą, zimną, ciasną i do tego wynajętą garsonierę. Jakby na to nie patrzeć, to ex wychodzi lepiej na Twoim tle- radzi sobie; Ty nawet z gotówką od niej nie masz porządnego lokum dla samego siebie smile
                  • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 17:57
                    jak sobie radzi, to za wcześnie wyrokować poczekajmy gdzieś do lat 70-tych smile

                    ja mam zimno bo lubię zimno, po co przepłacać jak dla mnie 18 st. to luksusy na krótki rękawek big_grin
                    • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 20:30
                      > ja mam zimno bo lubię zimno, po co przepłacać jak dla mnie 18 st. to luksusy na
                      > krótki rękawek big_grin

                      Oho, brat bliźniak Altza wink
                • zmeczona100 PS 01.01.16, 17:48

                  > alternatywą była moja propozycja:
                  > czekamy aż dzieci będą trochę większe, sprzedajemy i dzielimy kasę

                  A kto spłaca kredyt?
        • mayenna Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 17:04
          Heniu weź dobrego adwokata albo się spróbuj dogadać z eks. Obniżenie alimentów może być trudne jeśli nadal masz podobną sytuację finansową i potrzeby dzieci się nie zmieniły. O obniżenie alimentów wnosisz pozew a kontakty to osobny wniosek płatny ok 40 zł. Udokumentuj np. prowadząc zapiski ile czasu spędzasz z dziećmi. To może być podstawą do obniżenia alimentów bo większy wkład czasowy. Dziecko może wypowiedzieć się z kim chce mieszkać w wieku12 lat ale sąd wysłucha też wcześniej jak złożysz taki wniosek i dziecko będzie pewne że tego chce. Jednak nie stawilabym małego dziecka w sytuacji że to ono decyduje
          • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 18:06
            nie ma dogadania się z takim typem człowieka.
            jeżeli może wycisnąć dzisiaj to wyciśnie, bez względu na to że jutro może się okazać że dobre relacje są warte więcej niż 300zł.
            a gdyby ona złożyła wniosek o podwyżkę, to mogę składać kontrwniosek o obniżkę, czy każda sprawa musi się toczyć oddzielnie?
            • celina1984 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 18:27
              Chcesz obniżyć alimenty? I piszesz o tym otwarcie? Przecież zaraz tu Cie na forum zjedzą wink a tak poważnie to ciężki temat. U nas zarobki nie miały znaczenia, czas spędzony z dziećmi takze nie miał znaczenia (w końcu to obowiązek rodzica) jedyne co nam pomogło to udowodnione i spore zmiany jeśli chodzi o mniejsze potrzeby dzieci - udowodniliśmy ze potrzeby sa mniejsze o około 1800 zł na dwójkę (brak opiekunki, brak zajęć dodatkowych, brak psychologa) a sad i tak obniżył "tylko" o 1100 zł. Tak czy siak jesteśmy zadowoleni. Nie wiem ile zarabiasz ale te 2,5 tys na dwójkę to przy zarobkach 5-6 tys nie aż taka wielka kwota.
            • mayenna Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 18:52
              Możesz w odpowiedzi złożyć wniosek o obniżenie. Alimenty i kontakty nie łączą się jednak. Jak złożyłam to w jednym pozwie: podwyżka i regulacja kontaktów to kazały mi panie w sekretariacie sądu oddzielić i złożyć osobny płatny 40 zł wniosek o kontakty. Ty za pozew o obniżenie zapłacisz też mniej więcej tyle.
    • yoma Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 17:10
      Heniu, a ty brałeś już dzieciaki na dłużej? Tak powiedzmy od 2 tyg. wzwyż?
      • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 17:12
        max to w wakacje właśnie ok. 2 tygodnie
        • yoma Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 17:35
          I jak było?

          O co mi chodzi: że jasne, że dzieciak po weekendzie z ojcem może ryczeć, że nie chce do matki. Bo u ojca na xboksie pogra, do kina pójdzie, ogólnie szał ciał i uprzęży, a u matki proza życia: do lekcji goni, spać każe iść o ustalonej porze i pokój sprzątać. Chodzi o to, czy przerobiłeś z dzieciakami właśnie taką prozę i co one, zwłaszcza ten siedmiolatek, i ty na to*.

          No i szczerze mówiąc też nie kumam związku sądownego ustalenia kontaktów z alimentami.

          No i szczerze mówiąc też nie kumam, co cię sparło na sądowne ustalenia. Że "stara" wpadła i dała do zrozumienia, że sobie nie życzy? Toż od sądowych ustaleń garsoniera ci się nie rozrośnie.

          *popieram szlachetną chęć wzięcia do siebie chłopaka, tylko to musi być chęć, a nie kaprys, ale tego to ci mówić nie muszę wink
          • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 17:52
            > O co mi chodzi: że jasne, że dzieciak po weekendzie z ojcem może ryczeć, że nie
            > chce do matki. Bo u ojca na xboksie pogra,

            xbox jest u matki, to raczej nie o to chodzi,
            raczej o typ relacji (ja też pilnuję żeby skończył lekcje, żeby nie było)

            > No i szczerze mówiąc też nie kumam związku sądownego ustalenia kontaktów z alim
            > entami.

            jaki procent dziecko jest na utrzymaniu rodziców powinien decydować o kosztach.
            powiedzmy że dostajesz X alimentów i co drugi weekend oddajesz młodego ojcu,
            jeżeli teraz chcesz zmienić to np. na każdy weekend, to kwota którą dostajesz powinna ulec zmniejszeniu?

            > No i szczerze mówiąc też nie kumam, co cię sparło na sądowne ustalenia. Że "sta
            > ra" wpadła i dała do zrozumienia, że sobie nie życzy? Toż od sądowych ustaleń g
            > arsoniera ci się nie rozrośnie.

            będę miał na papierze - mają przebywać u mnie - więc mam zapewnić im jakieś warunki a nie niedogrzaną garsonierę.
            ale to kosztuje, nie będę płacić 2,5 alimentów i wynajmować mieszkania za tyle samo
            • mayenna Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 18:44
              Jak już wynajmiesz mieszkanie albo weźmiesz kredyt na nie to jest to dobry argument za obniżeniem alimentów. Dach nad głową mieć musisz i okraja ci to dochody. Zwiększenie wkładu opieki też może obniżyć alimenty. Znajomy z opieką rownowazna ma symbolicznie500 zł na3 dzieci.. Taka forma opieki wydaje mi się lepsza niż całkowita zmiana miejsca zamieszkania dziecka 7 letniego.
              • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 20:28
                > Jak już wynajmiesz mieszkanie albo weźmiesz kredyt na nie to jest to dobry argu
                > ment za obniżeniem alimentów.

                Tia. Niech stara mu finansuje częściowo i dodatkowo zakup mieszkania dla NIEGO. I niech to powie jeszcze w sądzie big_grin

                > Dach nad głową mieć musisz i okraja ci to dochody

                Alimentów w kwocie 2,5 tys. na tak małe dzieci nie zasądzają takim, co zarabiają 4 tys. Czyli zdolność kredytową ma. Ma też gotówkę ze spłaty od ex, no i teraz płaci za wynajem (i na pewno spłata kredytu nie byłaby większa za mieszkanie nieco większe, niż wynajmuje). Podsumowując- jak ktoś bierze kredyt mając dzieci, to jest świadom, że potrzeby dzieci będą rosły wraz z wiekiem i musi to wkalkulować w możliwości kredytowe. I jeśli dzieci u niego nie mieszkają na stałe, to na dwa weekendy w miesiącu nie potrzebują ani dodatkowego pokoju, ani nawet łóżek na stałe (są materace smile. Czyli kredytem na mieszkanie może się tylko dodatkowo ośmieszyć.
            • yoma Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 19:09
              Czyli tak: bierzesz dzieciaki (dajmy na to) co drugi weekend i płacisz (dajmy na to) 1300 zł alimentów. Czyli wychodzi, że dzieciaki kosztują 1300:26=50 PLN/dzień. Chcesz brać co weekend, wnosisz o obniżkę o dwie stówy?

              Ale musisz wziąć pod uwagę, że koszty stałe mieszkania dzieciaków, przyborów szkolnych, komitetu rodzicielskiego i roweru są stałe, więc to musisz znowu odliczyć od tych dwóch stów, więc wychodzi na zero smile
              • mayenna Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 19:15
                Do tego jeszcze matka musi być wydolna finansowo bo jak zarabia dużo mniej to nawet przy zwiększeniu pieki i tak ojciec będzie musiał płacić na całe utrzymanie dzieci . Jak w rodzinie: kasę daje ten kto ma i może.
    • koronka2012 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 19:35
      Nie bardzo widzę podstawę do obniżenia alimentów, bo weekend co 2 tygodnie + jedno spotkanie w tygodniu i zapewnienie opieki przez połowę wakacji jest moim zdaniem standardem typu minimum, który w ustalonych alimentach jest uwzględniony. Co innego gdyby twój nakład czasu na opiekę nad dziećmi był sporo powyżej tej normy - a nie jest. Moim zdaniem, tak uzasadniając wniosek masz jedynie wszelkie szanse, żeby się w sądzie ośmieszyć i wyjść na łacha.

      Druga rzecz - co ci strzeliło do głowy, żeby bez ustalenia z eks wpakować się jej do mieszkania? nic dziwnego, że się wściekła, bo to paranoja jakaś. Do obcego domu też byś wlazł pod nieobecność właściciela i się tam rozgościł? delikatnie mówiąc, jest to naruszenie własności - i nie ma znaczenia, że mieszkają tam twoje dzieci.

      Trzecia rzecz - niezależnie od zachowań syna, których powody wymagałyby "rozpracowania", rozdzielanie rodzeństwa jest opcją najgorszą z możliwych i żaden sąd na to nie pójdzie. Ględzienie o tym, że eks się na to nie zgodzi, bo" jej źródełko wyschnie" - wystawia raczej opinię o tobie. Chyba boli cię, że eks sobie jakoś całkiem nieźle radzi.
      • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 19:54
        > Do obcego domu też byś wlazł pod nieobecność właściciela i się tam rozgościł?

        dzieci mają klucze i mają prawo przebywać w tym mieszkaniu, ot co
        a samych ich tu nie zostawię na razie
        ten piątek to jest niespodziewanie wymuszony na mnie "długi weekend"
        przecież mogła wezwać policję że jakiś typ się rozgościł, myślisz że bym się awanturował, czy że bym grzecznie wyszedł?
        • mayenna Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 20:00
          Heniu ona tam też mieszka wypada takie wizyty ustalać. Nie możesz sobie wchodzić do niej do domu bo twoje dzieci tam mieszkają. Dzieci mogą same wejść wziąć co im trzeba i wyjść. Nie zalegac bez ustalenia.
          • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 20:04
            no właśnie dlatego mi jest potrzebne oficjalne ustalenie - w jakim zakresie ja mam brać na siebie opiekę

            nie walczę o to żeby siedzieć w ich domu, z sobotami i niedzielami jakoś sobie radzimy, to teraz będzie naciągać ile się da z innej strony
            • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 22:26
              z sobotami i niedzielami jakoś sobie
              > radzimy, to teraz będzie naciągać ile się da z innej strony

              Biedny <głask>.
              Tak Cię karać opieką nad własnymi dziećmi. Jak ona może? Musisz ją przywołac do porządku. Niech sobie nie myśli, że może sobie mieć ciepłe mieszkanie, a do tego wychodne w sylwestra!
        • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 20:17
          > dzieci mają klucze i mają prawo przebywać w tym mieszkaniu, ot co

          Co to ma wspólnego ze spotkaniami dzieci z Tobą?
          Weź nie chrzań. Niech sobie tylko dzieci wymyślą, że chcą się z Tobą spotkać, dajmy na to, na wujkowym jachcie.

          > ten piątek to jest niespodziewanie wymuszony na mnie "długi weekend"

          O, to coś a'la solidarność jajników w sądach, gdzie baby w togach nie przyznają opieki ojcom, więc nie ma się co o to starać.

          Wiesz Heniu, roztaczałeś tu swój wizerunek kochającego ojca, gotowego na przejęcie opieki nad dziećmi, a przynajmniej bardzo dbającego o dobro dzieci. A wyszło z Ciebie zakłamanie, skąpstwo i wygoda i brak pomysłu na sposób spędzania tak niewielkiego czasu z własnymi dziećmi (w domu ex nie tylko jest xbox czy dzieci z sąsiedztwa, ale też jest ciepło <albo mozna podkręcić bardziej grzejniki- stara i tak się przecież nie zorientuje>, no i można zaoszczędzić na gazie czy ciepłej wodzie do mycia dzieciaków czy zmywarki).

          Tak, Heniu, stara sobie radzi bardzo dobrze, bo ma mieszkanie, spłaca kredyty, szlaja się po imprezach sylwestrowych - pewnie jeszcze z jakimiś chłopami nie daj Boże- i pewnie dziękuje Bogu, że nie jesteś już jej mężem (zaczynam ją rozumieć...).
          • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 21:18
            zmeczona100 napisała:

            > Wiesz Heniu, roztaczałeś tu swój wizerunek kochającego ojca, gotowego na przeję
            > cie opieki nad dziećmi, a przynajmniej bardzo dbającego o dobro dzieci. A wyszł
            > o z Ciebie zakłamanie, skąpstwo i wygoda i brak pomysłu na sposób spędzania

            pod tym względem zmęczona trzeba przyznać jesteś w o wiele lepszej sytuacji.
            od początku roztaczałeś **TEN** wizerunek big_grin
        • yoma Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 22:18
          > ten piątek to jest niespodziewanie wymuszony na mnie "długi weekend"

          No to chciałeś mieć ich dłużej czy nie? Poza tym mogłeś odmówić.

          Heniuuu... nie spędzałeś ty czasem czasu z ojcami-rozwodnikami ostatnio?
          • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 22:23

            > Heniuuu... nie spędzałeś ty czasem czasu z ojcami-rozwodnikami ostatnio?

            A co miał niby robić? Dzieci zajęte xboxem, stara zniknięta, to się edukował jak widać big_grin
          • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 22:35
            > No to chciałeś mieć ich dłużej czy nie?
            pytanie jest sformułowane żebym wyszedł na zimnego skurwiela smile
            nie, nie chciałem big_grin
            zazwyczaj jest tak że w piątek wieczorem ich zabieram do siebie, więc wczoraj kiedy ustalam czy mogę zwrócić dzieci w południe w piątek (a potem zabrać o 18 , business as ususal) to jakaś komplikacja się pojawia zwłaszcza że dzisiaj sklepy zamknięte

            > Poza tym mogłeś odmówić.
            mądrzejszy ustępuje wink nie chcę tak się szarpać przy dzieciach że "olaboga to ja was nie mam z kim zostawić, ojciec jest niepoważny"
            • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 22:48
              Ty poważnie to wszystko piszesz?? Mam nadzieję, żeś zalany w trupa albo jaja sobie po prostu robisz w tym wątku.
              • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 23:17
                Yeah, and you’re crazy, n’ I’ll be sober tomorrow n’ you’ll be crazy for the rest of your life.
                • yoma Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 23:24
                  Było napisać "the piano has been drinking, not me" tongue_out
                  • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 23:55
                    big_grin
            • yoma Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 22:49
              Heniek, jak rany: w jednym poście deklarujesz, że chcesz dzieci na weekendy, wakacje i jeszcze coś w środku, w drugim się rzucasz, że masz długi weekend, a w trzecim wychodzi, że walka jest o sześć godzin, no zdecyduj się chłopie. A z tym wjazdem na chatę też pojechałeś po bandzie i ja wójt ci to mówię, bo cię lubię.
              • mayenna Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 23:11
                A ja tam Henia rozumiem. Mnie też coś strzela jak eks mi robi niezapowiedziane niespodzianki i nie chce wziąć dzieci w ustalone dni. To też nie w porządku jak pani radośnie wpada z dziećmi wcześniej i zawiadamia że weekend zaczyna się natychmiast i on ma się zająć dziećmi .
                • yoma Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 23:22
                  Tego nie neguję, ale tutaj Henio robi dziecinne jazdy o głupie sześć godzin między jednym pobytem dzieci u niego a drugim.

                  W sensie: "stara" mnie wrobiła w 6 h ekstra, to ja tupnę nóżką, pójdę do sądu, wezmę sobie wszystkie weekendy i całe wakacje i jeszcze obniżę alimenty i wjadę na chatę, o! Dziecinada, powiadam. Zwłaszcza że jak rozumiem, wcześniejsze ustalenia i tak były takie, że "stara" ma wolnego sylwka, 3/4 Nowego Roku i weekend.
                  • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 02.01.16, 06:33
                    > ale tutaj Henio robi dziecinne jazdy o głupie sześć godzin między jednym pobytem dzieci
                    > u niego a drugim.

                    a zastanowiłaś się dlaczego wyszło sześć godzin? bo zgodziłem się wziąć ich na sylwestra do siebie - zgodnie z "harmonogramem" powinienem odwieźć ich w czwartek o 21.
                    więc OK zgoda, mogę ich wziąć, kiedy odwieźć - o 10? 12?
                    - nie będzie mnie do niedzieli wieczorem

                    a z wysokimi alimentami jest tak, że to działa psująco na wszystkich
                    stara zamiast wziąć się do pracy, ma dostęp do warszawskiego rynku pracy i niezły zawód, to skupia się na tym żeby wykazywać jak najmniejszy dochód z działalności

                    a ja kiedy słyszę od dziecka chciałabym buty takie czy inne, to reakcja Pawłowa jest - "niech ci matka kupi za moją krwawicę". a gdybym płacił te 800 na sztukę czy ile tam dostajecie to bym z przyjemnością pojechał na zakupy i jej kupił co chce.
                    • yoma Re: spotkania z dziećmi 02.01.16, 11:47
                      Kurde, nie miałam się co zastanawiać, bo cykasz informacjami jak zegarek Nowaka. Było południe, teraz się z tego zrobiła 21, jak ze "starą" też tak rozmawiasz, to się przestaję dziwić.
                      • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 02.01.16, 12:03
                        staram się rozmawiać jak najmniej big_grin
                        południe było bo sam poszedłem na rękę, z automatu powinno być sylwester u matki, nowy rok od wieczora - u mnie

                        a informacjami cykam bo po co się rozpisywać? mam konkret typu chciałbym kupić bułkę, jaką byście polecili?
                        a potem czyta się "na pewno nie dasz rady, bułki to za trudny temat", "na pewno wyżarłeś wszystkie bułki swojej ex" i takie tam, od nawiedzonych tongue_out
                        • yoma Re: spotkania z dziećmi 02.01.16, 14:25
                          Jakbyś w jednym poście zawarł całą informację o bułkach... tongue_out

                          Dobra, ciotka dobra rada da ci jedną radę: Nie Rób Nic Dopóki Się Na Tym Porządnie Nie Prześpisz.
        • koronka2012 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 22:30
          Ale ty nie jesteś przedłużeniem swoich dzieci i nie masz prawa przebywać w tamtym domu bez zaproszenia.
          Sam pomysł żeby tak postąpić jest kuriozalny. Z ciekawości - czemu nie wysiliłeś się na telefon i ustalenie tego z eks?
      • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 20:21
        Moim zdaniem, tak uzasadniając wniosek masz jedynie wszelki
        > e szanse, żeby się w sądzie ośmieszyć i wyjść na łacha.

        Może to Heniowe myślenie z tego wątku należy złożyć na karb posylwestrowego kaca? Bo przecież niemożliwe, aby Henio nie miał świadomości, że to, co pisze, to po prostu właśnie go ośmiesza i stawia w fatalnym świetle...

        A może po prostu brak mu baby? wink
        Ciemna, zimna i mała wynajęta garsoniera, do tego małe dzieciaki na karku i ze 20 lat alimentów- cóż za partia wink
    • aktosia Re: spotkania z dziećmi 01.01.16, 22:47
      Tak to sobie przeczytałam i myślę, że gdybyś miał więcej kasy to rozwiązanie byłoby łatwiejsze.
      Może zamiast wymyślać, jak z ex rozegrać sprawy, zacznij wymyślać jak zarobić kasę.
      Sama tak zrobiłam i nie dość, że wolność mam to do tego jeszcze satysfakcję.
      Pomyśl o dzieciach i spróbuj uda się.
      Myślę, że to jest tylko kwestia motywacji/derteminacji
      Powiem Ci, że ja to robiłam z dziećmi na plecach bez żadnej pomocy
    • tricolour Heniu, cierpliwości... 02.01.16, 15:34
      ... na razie nic nie wskórasz, bo dzieci małe.

      Poza tym stara ma kredyt. Czyli jest przywiązana jak pies do budy na metrowym łańcuchu. Skoro wzięła kredyt na 30 lat (czyli odda ponad 100% odsetek) to znaczy, że ma napięty budżet do granic możliwości, a Twoje alimenty są potrzebne jak powietrze. Bez nich dosłownie zdechnie. Więc na razie na wojnę iśc nie możesz, bo stara ma własną śmierć za sprzymierzeńca.

      Poczekaj kilka lat. Za 10 lat syn będzie pełnoletni, za sześć lat będzie mógł się do Ciebie przeprowadzić. Spokojnie - bądź dobry dla dzieci.

      Na starą przyjdzie jeszcze czas...
      • koronka2012 Re: Heniu, cierpliwości... 02.01.16, 16:32
        tricolour napisał:

        > Poza tym stara ma kredyt. Czyli jest przywiązana jak pies do budy na metrowym ł
        > ańcuchu. Skoro wzięła kredyt na 30 lat (czyli odda ponad 100% odsetek) to znacz
        > y, że ma napięty budżet do granic możliwości, a Twoje alimenty są potrzebne jak
        > powietrze. Bez nich dosłownie zdechnie.

        Z ciekawości - skąd te daleko idące wnioski? eks spłaciła Heniowi połowę, ale Henio wynajmuje, czyli wnioskuję, że nie dało się za to kupić nawet kawalerki. Nikt nie dostaje kredytu mając kasę na styk, do tego alimenty nie są brane pod uwagę jako dochód - wniosek z tego taki, ze eks musiała mieć takie dochody, które były wystarczające do zdolności. Dodam, że w przypadku jednego kredytobiorcy wymagania są znacznie wyższe. Kredyt kosztuje ją zapewne max kilkaset zł, to nie jest kwota stanowiąca być albo nie być.

        • tricolour To są normalne wnioski... 02.01.16, 19:05
          .... skoro za połowę Henia (czyli ten kredyt) nie można kupić nawet kawalerki, to nie jest to wielka kwota. A na niewielkie kwoty nie bierze się kredytu aż na trzydzieści lat wiedząc, że trzeba oddać bankowi ponad drugie tyle. Kredyt na 30 lat ma ratę niższą tylko o 20% wobec kredytu na lat 15 więc jeśli rata wynosi - jak piszesz - max kilkaset złotych, to może warto było dołożyć miesięcznie ze dwie stówki zamiast płacić piętnaście, dwadzieścia lat dłużej?

          Na 30 lat bierze sie kredyt wtedy, gdy się ma kasę na styk i każde sto złotych ma znaczenie.
          • heniek.8 Re: To są normalne wnioski... 02.01.16, 21:40
            oczywiście dla dobra sprawy zaciemniam pewne rzeczy (kredyt nie na 30 tylko na 35 albo 27, syn nie 7 tylko 27 lat itp.) ale po raz kolejny widzę że jesteś analitycznie wyrobiony, Tri big_grin
            • zastalemjolke Re: To są normalne wnioski... 02.01.16, 23:10
              Oj baby forumowe jedno pytanie mi przychodzi tutaj czy wy tez podrzucacie dziecka swoje znienacka eksowi na prawie 5 dni jakby ? Bo NOWE dzieci nie znosi i przeszkadzają w dobrej zabawie? I jak niby te dzieci maja sie czuć? Akceptowane bardzo? Heniu złote serce masz chłopie i niech ci to Bozia w .....dzieciach wynagrodzi.
              • noname2002 Re: To są normalne wnioski... 03.01.16, 07:13
                A "eks" to oznacza "były ojciec"?Albo"kompletnie obcy moim dzieciom mężczyzna"? czy może po rozwodzie Heniek nadal jest rodzicem?
                • mayenna Re: To są normalne wnioski... 03.01.16, 11:42
                  Jest rodzicem ale tez ma prawo mieć swoje plany. Też mógł już sobie zaplanować randkę. Wypada takie plany wcześniej ustalać. Dlatego też regulacja sądowa może pomóc. Choć jak Henio odpowiedzialny to eksowej i tak nie odmówi może ona chociaż zobowiazana się poczuje do wczesniejszych ustaleń
                  • anoraak Re: To są normalne wnioski... 03.01.16, 16:41
                    >Jest rodzicem ale tez ma prawo mieć swoje plany. Też mógł już sobie zaplanować randkę.
                    Mam wrażenie, że Henia najbardziej boli, że randki nie miał zaplanowanej i jeszcze ta zimna kawalerka, a ex żonie się udało, randkuje i ma ciepły kąt. Smutno się to czyta zwłaszcza w kontekście zapewnień, że chciałoby się dziecko mieć a stałe u siebie (ciekawe czemu tylko jedno dziecko, zdaje się, że dzieci jest dwoje)

                    >Wypada takie plany wcześniej ustalać.
                    Pełna zgoda, ale może komunikacja między ex małżonkami szwankuje, bo nawet w tym wątku trudno zrozumieć dokładnie o co chodzi Heniowi (może ona sam nie wie)

                  • noname2002 Re: To są normalne wnioski... 03.01.16, 18:00
                    Ależ oczywiście, że Heniek ma swoje życie i plany a opiekę nad dziećmi należy zaplanować a nie zaskakiwać drugą stronę. Ja się czepiam tego, że tu na forum wiecznie jest oburzenie jak to się ojcom ogranicza prawa, kontakty i robi z nich bankomaty, a jak co do czego przyjdzie-to krzyk jak ona mogła tak na 5 dni porzucićdzieci i jakie to szkodliwe dla ich psychiki(spędzanie czasu z własnym ojcem, trauma po prostu smile )
                    • zmeczona100 Re: To są normalne wnioski... 04.01.16, 13:02
                      Ja się czepiam tego, że tu na forum wi
                      > ecznie jest oburzenie jak to się ojcom ogranicza prawa, kontakty i robi z nich
                      > bankomaty, a jak co do czego przyjdzie-to krzyk jak ona mogła tak na 5 dni p
                      > orzucić
                      dzieci i jakie to szkodliwe dla ich psychiki(spędzanie czasu z własn
                      > ym ojcem, trauma po prostu smile )

                      O, to to to smile
                      A tu jeszcze ktoś mu sugeruje opiekę naprzemienną, skoro on czasami ma tych dzieci po prostu dość smile smile smile


                      A planów to Henio nie miał żadnych związanych z randkowaniem- inaczej o tym byłby post.
          • koronka2012 Re: To są normalne wnioski... 03.01.16, 18:55
            tricolour napisał:

            > Na 30 lat bierze sie kredyt wtedy, gdy się ma kasę na styk i każde sto złotych
            > ma znaczenie.

            Bzdura. Brałam kredyt zawsze na maksymalną długość, świadomie. Niekoniecznie biorąc kredyt na 30 lat oddaje się bankowi drugie tyle (zresztą - nawet jeśli - to co z tego?), bo kredyt można wcześniej nadpłacać i koszty są o wiele niższe.

            Idiotyzmem jest IMO skracanie czasu kredytowania, bo w przypadku 1 osoby jest to zbyt duże ryzyko. W przypadku problemów łatwiej spłacić ratę, a nadpłacić zawsze można bezkosztowo.
            Sama systematycznie nadpłacam i zawsze zmniejszam ratę, a nie długość kredytu.
            I nie wiem skąd te twoje wyliczenia, bo rata niemal identycznego kredytu na 15 lat który miałam z eks była o jakieś 800 zł wyższa mimo niższej marży.
          • zmeczona100 Re: To są normalne wnioski... 04.01.16, 13:08
            tricolour napisał:

            > .... skoro za połowę Henia (czyli ten kredyt) nie można kupić nawet kawalerki,
            > to nie jest to wielka kwota.

            Bo Henio dostać mógł zaledwie połowę tego, co spłacili wspólnie do tej pory.

            A na niewielkie kwoty nie bierze się kredytu aż na
            > trzydzieści lat wiedząc, że trzeba oddać bankowi ponad drugie tyle.

            Coś ci szwankuje logika. Niewiele dostał, bo niewiele spłacili wspólnie. A niewiele spłacili wspólnie, bo za długo też i nie byli wspólnie (małe dzieci).


            Kredyt na
            > 30 lat ma ratę niższą tylko o 20% wobec kredytu na lat 15 więc jeśli rata wynos
            > i - jak piszesz - max kilkaset złotych, to może warto było dołożyć miesięcznie
            > ze dwie stówki zamiast płacić piętnaście, dwadzieścia lat dłużej?

            Znowu logika siadła ci dokumentnie.
            Długi okres kredytowania to m.in. większe bezpieczeństwo (bo nie wiesz, czy zdrowie ci nie siądzie i dasz radę spłacać wyższe raty). To raz. Dwa- zawsze można nadpłacać- w części banków przynajmniej bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Trzy- kredyt "stara" wzięła też po to, aby spłacić Henia- jak rozumiem tu albo dobrała kredyt pod hipotekę, albo wzięła inny- na krótki czas (i jak go skończy spłacać, to będzie miała co nadpłacać za kredyt mieszkaniowy).


            >
            > Na 30 lat bierze sie kredyt wtedy, gdy się ma kasę na styk i każde sto złotych
            > ma znaczenie.

            I wtedy, gdy się myśli.

            Stara Henia nie ma kasy na styk- inaczej nie mogłaby przejąć SAMA kredytu, mając do tego dwoje dzieci (które banki biorą pod uwagę przy wyliczaniu zdolności kredytowej- nie wliczając w dochód alimentów na nie).
    • alsk9 Re: spotkania z dziećmi 03.01.16, 14:24
      jeśli "stara" jest na tyle bezczelna, że że bez uzgodnienia zostawia ci dzieci na kilka dni, to ureguluj kontakty w sądzie, choć możesz spróbować wcześniej z nią poważnie porozmawiać jak sobie to wyobraża na przyszłość i że sobie nie życzysz akcji bez ustalenia. może spiszcie między sobą porozumienie,w które święta, weekendy, itd które z rodziców ma prawo i obowiązek się zająć dziećmi.
      Ale ty też nie bądź świnia, i nie właź do jej mieszkania bez wcześniejszego powiadomienia i jej zgody.
      Rozumiem, że był wet-ze-wet, wkurzenie, że ona się bawi a ty w tej zimnej kawalerce,.. ale po co się rozpędzać w złośliwościach?
      Zajmij się szukaniem dla siebie możliwości twojego domu, gdzie dzieci z chęcią zostaną i będą miały swoje xboxy i pokój na nie.

      • heniek.8 Re: spotkania z dziećmi 03.01.16, 20:54
        jak się zastanowię, to coś w rodzaju wet-za-wte to było, jesteś najbliższa trafnej analizy big_grin
        moja kawalerka nie jest zimna dla mnie tylko dla nich, teraz już nie ma dzieci więc sobie otworzyłem okno i przykręciłem grzejniki tak tu gorąco smile
        także to nie jest tak że ja jestem zły że muszę tu siedzieć w nieludzkich warunkach a ona się bawi
        z tego że się bawi jestem nawet zadowolony, bo dopóki jest na emocjonalnym haju to ma bardziej pozytywne podejście do życia i pewnie lepsza jest atmosfera w domu przez to.
        jeśli już czegoś szukać w mojej duszy to nie ma zazdrości o jej życie

        nie ma też tego że ona mi podrzuca dzieci - w sensie nie uważam tego czasu za uciążliwy (no czasami mam dość smile
        co uważam za rżnięcie mnie na kasę to jest to, że wysokie alimenty zawierają w sobie opłatę za pewien standard życia - typu własna sypialnia, ogródek itp. ale od osoby która płaci te alimenty nie powinno się wymagać żeby płaciła podwójnie - czyli żeby jeszcze odtworzyła podobne warunki u siebie.
        albo inaczej - ja mogę odtworzyć to samo po mojej stronie - własne pokoje, konsola, dzikie węże w salonie itp.
        i dzieci mieszkają 50/50 czasu tutaj i u matki . wszystkie rachunki (lekarze, podręczniki, wyjazdy) pokrywamy solidarnie wg faktur. i co myślisz że by weszła w coś takiego?
        • alsk9 Re: spotkania z dziećmi 03.01.16, 22:00
          podejście "ja płacę więc wymagam" - nie sprawdza się w budowaniu relacji w rodzinie. więc dla dobra dzieciaków nie idź tą drogą.
          jeśli uważasz, że alimenty są za wysokie w stosunku do twoich zarobków i potrzeb dzieci, to zawsze możesz próbować je zmienić (zgodziłeś się na nie dla świętego spokoju czy zostały ci narzucone przez sąd jako odpowiednie do sytuacji?).
          natomiast takie gadanie "jak będę mało płacić to też stworzę dzieciom wygodny dom" to takie gadanie dla gadania, bo może wcale ci się stwarzać nie zechce, za duży wysiłek.
          nie handluj czasem i kontaktami, choć tak by się chciało "wykupić" spokój w domu i zadbane dzieci, nie rób z siebie "nadzorcy matki",
          natomiast mając dowody na swój zaangażowany w czas z dziećmi możesz mieć srgumenty dla sądu, że jest dysproporcja nakładów
          opieka 50/50 jest tylko przy zgodnej zgodzie obojga rodziców. co u was raczej słabo widać na horyzoncie.
        • amb25 Re: spotkania z dziećmi 04.01.16, 09:34
          Ja cie doskonale rozumiem moze dlatego, ze mieszkam za granica, i zasady na jakich przeprowadza sie tu rozwod i ustala opieke nad dziecmi sa sprawidliwsze, niz te polskie, o ktorych czytam czasem na forum.
          Co do alimentow to tutaj jest tak, ze:
          - jesli dziecko przebywa u drugiego rodzica wiecej niz dwie noce w miesiacu, to proporcjonalnie obniza sie alimenty,
          -alimentow na ex-ow praktycznie nie ma
          - jesli rodzic z ktorym dziecko meiszka ma kredyt meiszkaniowy, to 23% tego kredytu, odsetek, czynszu i wszelkich innych oplat zwiazanych z meiszkaniem jest liczone jako koszt mieszkania dziecka i to wlicza sie do alimentow (oprocz innych kosztow utrzmania, oczywiscie). Czyli 11,5% raty kredytu na mieszkanie w ktorym mieszka dziecko splaca rodzic z ktorym dziecko nie mieszka
          -bardzo popularna jest opieka naprzemienna - postaraj sie o wieksze mieszkanie, skoro zona dostala kredyt to ty pewnie tez dostaniesz, postaraj sie o opieke naprzemienna i alimentow nie musisz placic. Z tego co wiem w Polsce takie rozwiazanie tez jest mozliwe tylko musisz o nie powalczyc w sadzie a nie zaslaniac sie tym, ze ona sie nie zgodzi.
          • celina1984 Re: spotkania z dziećmi 04.01.16, 09:58
            No niestety nie masz racji jeśli chodzi o opiekę naprzemienna warunkiem jej uzyskania jest zgoda obojga rodziców. Wystarczy, ze jedna strona nie akceptuje opieki naprzemiennej i sad takowej nie orzeknie. Opieka naprzemienna wymaga 100 procentowego porozumienia rodziców. Można jedynie wywalczyć szersze kontakty ale to raczej nie wpłynie na wysokość alimentow.
            • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 04.01.16, 12:59
              Celuś, kobieto, zastanów się, co piszesz.
              Heniowi nie zależy na opiece naprzemiennej- inaczej pytałby o nią a nie o to, gdzie wnieść o uregulowanie kontaktów do sądu "w dwa weekendy i część wakacji". Jemu chodzi o niższe alimenty i mniej spotkań, a nie o opiekę naprzemienną czy- tym bardziej- o przejęcie opieki nad dziećmi.

              Pisze o 50%/50% w zimnej, małej garsonierze- i nagle nie jest w stanie zapewnić opieki dzieciom w tych samych warunkach w ciągu jednej dodatkowej doby? To się kupy nie trzyma smile Może wytrzeźwiał nieco i okrzepł, więc próbuje wyjść z tego z twarzą smile
              • celina1984 Re: spotkania z dziećmi 04.01.16, 14:48
                Odpisywałam do amb25 ktory twierdził, ze Heniu powinien starać sie o opiekę naprzemienna i ze zgoda czy brak zgody jego ex nie ma znaczenia. Otóż ma.
          • koronka2012 Re: spotkania z dziećmi 04.01.16, 19:30
            amb25 napisała:

            > - jesli rodzic z ktorym dziecko meiszka ma kredyt meiszkaniowy, to 23% tego kre
            > dytu, odsetek, czynszu i wszelkich innych oplat zwiazanych z meiszkaniem jest l
            > iczone jako koszt mieszkania dziecka i to wlicza sie do alimentow (oprocz innyc
            > h kosztow utrzmania, oczywiscie). Czyli 11,5% raty kredytu na mieszkanie w ktor
            > ym mieszka dziecko splaca rodzic z ktorym dziecko nie mieszka

            Naprawdę uważasz to za sprawiedliwe? w Polsce większość ojców dostałaby w tej sytuacji pianytongue_out

            Przecież ten nakład finansowy drugiego rodzica nie przekłada się nijak na stosunki własnościowe. Czyli ojciec finansuje mieszkanie byłej żonie przy czym ich wspólne dziecko nie ma do tego lokum żadnych praw (poza faktem samego korzystania z własności matki). Co więcej, matka może mieć 7 kolejnych dzieci i udział dziecka nr. 1 w spadku będzie znikomy. Że nie wspomnę, że po osiągnięciu przez dziecko dorosłości rodzic może mieszkanie sprzedać i przehulać kasę.
            Aha - i z ciekawości - dlaczego akurat 23% a nie np. 17,5% albo 28%? co jeśli dzieci jest 2 czy 3?

            Aha - opieka naprzemienna wygląda tak, że dzieci i tak przypisane są jednemu rodzicowi a u drugiego spędzają po prostu połowę czasu. Alimenty są zasądzane, bo część wydatków ktoś musi ponosić. Trudno oczekiwać, że po rozwodzie ludzie dogadują się znacznie lepiej niż w małżeństwie, nieprawdaż? a ubrania czy buty dzieciakowi ktoś powinien kupić, a nie podrzucać dziecko drugiemu w za krótkich spodniach.
            • mayenna Re: spotkania z dziećmi 04.01.16, 20:16
              Czworo dzieci z różnych ojców i mamy prawie pełen wkład na mieszkaniesmile
              • altz Re: spotkania z dziećmi 04.01.16, 21:10
                mayenna napisała:
                > Czworo dzieci z różnych ojców i mamy prawie pełen wkład na mieszkaniesmile

                Eee tam, Twoja prywatna metoda i tak jest lepsza.
                Pożyczać pieniądze i nie oddawać! Nie trzeba rodzić i męczyć się z facetami, same plusy!

                Jak długo mi zalegasz? To już pełne 2 lata. I co najmniej pół roku nieodzywania się.
                Stu takich naiwniaków, jak ja i masz fajne mieszkanie!
                Geniusz ekonomiczny, jednym słowem.
                • anoraak Re: spotkania z dziećmi 04.01.16, 22:50
                  to żart ? czy Wy tak na poważnie ?
                  forum udziela pożyczek ?
                • margott70 Re: spotkania z dziećmi 05.01.16, 12:15
                  To jest nas dwoje. Kwotami możemy wymienić się na privsmile Jeszcze raz przeczytam jak radzi innym jak mają żyć to krew mnie zaleje.
            • amb25 Re: spotkania z dziećmi 05.01.16, 07:49
              Jak pisalam meiszkam za granica, tutaj o opieke naprzemienna mozna sie straca nawet jak drugi rodzic sie nie zgadza (tzn. chce miec caly czas dzieci u siebie i nie zgadza sie oddac ich na tydzien dobrowolnie). Wiec perspektywe mam troche inna. Tutaj nikogo nie intersuje powod rozowdu, nie jest potrzebna zgoda drugiej strony na rozwod, ja sedziego czy urzednika ktory zatwierdizl rozwod nawet na oczy nie widzialam. Dostalam pismo z sadu,ze jestem wolna i tyle.
              23% ustalono dlatego,ze meiszkajac bez dziecka mozna miec mniejsze mieszkanie (np. kawalerke) a meiszkajac z dzieckiem co najmniej dwa pokoje i to podnosi koszty utrzymania, ktore poniesc musi rodzic mieszkajacy z dzieckiem. A dlaczego konkretnie 23 a nie 25 albo 50 - nie wiem, pwenie oparli sie na statystykach. Ja mam tylko jedno dziecko, ale ilosc dzieci jest w uwzgledniana, ten procent maleje na kazde anstepne dziecko i maleje tez jesli "rodzic z dzieckiem" zameiszka z nowym partnerem/partnerka czy nowym wspolmalzonkiem.
              I uwazam, ze jest sprawiedliwe obnizenie alimentow o iles-tam w zaleznosci od tego ile dni dziecko spedza z drugiem rodzicem.
              Mayenna - pomysl z czworka super, musze poczytac i popytac, bo jakby tak 6 albo 8 zalatwic to moze i nie musialabym do roboty chodzic smile
              • mayenna Re: spotkania z dziećmi 05.01.16, 08:14
                W Polsce panuje przekonanie ze socjal na dzieci w innych krajach Unii pozwala na wygodne życie, a alimenty są mniejszym obciążeniem dla ojców. Często tutaj przywołuja niemiecką tabelkę.
    • molly_wither Re: spotkania z dziećmi 03.01.16, 14:59
      heniek.8 napisał:

      >" co drugi weekend ich biorę do siebie"
      > "stara dała mi ich już w czwartek"
      > "żeby nie męczyć dzieci w swojej garsonierze przywiozłem ich do ich"
      " stara mnie spłaciła"
      Moim zdaniem sąd przsadzil, powiniem pozwalac Ci na widzenia z dzieci dwa razy do roku, z okazji swiat Wielkiej Nocy i Bozego Narodzenia.
      • noname2002 Re: spotkania z dziećmi 03.01.16, 18:01
        Chyba pierwszy raz się zgadzam z Molly.
        • zmeczona100 Re: spotkania z dziećmi 04.01.16, 12:59
          Ja też smile Koniec świata big_grin
    • jesienna.nuta Re: spotkania z dziećmi 04.01.16, 12:52
      Nie pocieszę Ciebie.
      U nas było tak, że im więcej dawaliśmy na córkę męża - tym częściej i wyższych podwyżek domagała się jego była.
      I te podwyżki za każdym razem zasądzał sąd.
      Uzasadnienie?
      Ojca stać, więc może płacić.

      Przechodząc do meritum.
      Masz małe szanse na obniżkę alimentów z taka argumentacją, jak planujesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka