21.03.17, 18:10
niebawem czeka mnie rozwód ja i mój jeszcze mąż chcemy rozwieść się bez orzekania o winie żeby było szybciej mamy 11 letniego syna mąż daje mi na niego 600 ja zarabiam 1500 a maż 4500-5000 czy sąd sam decyduje o alimentach czy powinnam sama określić ile bym chciała i dopiero wtedy sąd zdecyduje czy nie za dużo, czy jeżeli powiem że chce 1000 to przesadzę
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: alimenty 21.03.17, 18:26
      Wylicz najpierw ile kosztuje utrzymanie syna, w excelu, łącznie z udziałem w rachunkach domowych, wakacjami, zajęciami dodatkowymi itd. Wg mnie to mało, nastolatek rośnie, zaraz wkroczy w wiek wilczego apetytu i jego potrzeby są zdecydowanie wyższe.

      Alimenty to nie kieszonkowe.
      • azja001 Re: alimenty 21.03.17, 20:23
        1000 zł na nastolatka to nie jest zawyżona kwota
    • chmurka1226 Re: alimenty 01.04.17, 17:58
      dziękuje za odpowiedzi
    • vermieter w tej chwili macie ca. 6000 na trzy osoby, 02.04.17, 00:03
      po rozwodzie będziesz potrzebowała ok. 4000 na 2 osoby, czyli Twoje 1500 plus 2500 od męża.
      Albo niech syn zamieszka z ojcem. Ciekawe ile Tobie zasądzą od 1500? wink
      • felucjan Re: w tej chwili macie ca. 6000 na trzy osoby, 02.04.17, 00:20
        Z 1500 można spokojnie zasądzić 500. Nie jest to wygórowana kwota. Ojcowie z takim dochodem niejednokrotnie mają zasądzaną taką właśnie kwotę.
      • eurotram Re: w tej chwili macie ca. 6000 na trzy osoby, 02.04.17, 09:44
        I co jeszcze?! Pamiętaj (o czym wiele osób zapomina i co często nadinterpretuje ) że rodzice mają obowiązek łozyć na utrzymanie dziecka w stopniu RÓWNYM.
        Teraz wyobraźmy sobie taką sytuację,że to kobieta postanawia odejść od męża,który powiedzmy zarabia 4500,ale odbywa się to kosztem pełnej dyspozycyjności (często poza miastem),czyli innymi słowy facet zostaje na lodzie i przy takiej pracy potrzebuje nie tylko więcej na utrzymanie,ale i odpowiednio by ułożyć sobie od nowa życie oraz by móc coś od czasu do czasu dziecku od siebie kupić.
        Sędzia wg Ciebie powinien zasądzić 2500 alimentów.Czyli bardzo sprytnie i sk...sko: facet dostaje od pracodawcy 4500,pracodawca oczywiście wymaga by za tę kwotę gość się jakoś prezentował w rozmowach z kontrahentami i sąd ma go zostawić z głodową kwotą (odejmij sobie opłaty od tych 2500 i zobacz ile zostanie i jak żałosna to jest kwota zwłaszcza jak ktoś ma wpisane w umowie - bardzo popularne - obszar działalności "cały kraj"). Przy takiej zostawionej facetowi kwocie nie spojrzy na niego nawet brzydka jak noc i głupia jak but. W efekcie ma zostać sam i tyrać na babę,która go zostawiła i jeszcze cierpieć?
        W tym wypadku 800 wydaje się adekwatną kwotą.
        • koronka2012 Re: w tej chwili macie ca. 6000 na trzy osoby, 02.04.17, 21:33
          eurotram napisał:

          > I co jeszcze?! Pamiętaj (o czym wiele osób zapomina i co często nadinterpretuje
          > ) że rodzice mają obowiązek łozyć na utrzymanie dziecka w stopniu RÓWNYM.

          Nic podobnego. Rodzice są W RÓWNYM stopniu odpowiedzialni za utrzymanie potomstwa, co nie znaczy, że te potrzeby mają opłacać PO RÓWNO.

          § 2. Krewnych w tym samym stopniu obciąża obowiązek alimentacyjny w częściach odpowiadających ich możliwościom zarobkowym i majątkowym.
    • wiesenblum Re: alimenty 02.04.17, 00:49
      Nie przesadzisz, ale sąd przyzna i tak 800 PLN.
    • gdziekucharek6 Re: alimenty 02.04.17, 00:58
      1666,66
    • radosny_franciszek Re: alimenty 02.04.17, 08:46
      jak znam życie sąd będzie męzowi kazał płacić 6000 zł i jeszcze ograniczy spotkania z synem
    • szlachcic Re: alimenty 02.04.17, 10:57
      Ale czym sa wlasciwie alimenty
      To lozenie na dziecko czy dawanie kasy mamusi?
      Jak sad zasadzilby 1500 to ile poszloby na dziecko a ile na mamusie?
    • zuzudanslemetro Re: alimenty 02.04.17, 10:58
      Określasz, jaką kwotę chcesz dostawać, wyliczając (bierzesz wtedy paragony i rachunki dokładnie za wszystko) miesięczny koszt utrzymania dziecka. Łącznie z czynszem, rachunkami za wodę itd. Teoretycznie jest tak, że rodzice powinni pokrywać koszty dziecka po połowie, jednak w tym wypadku komfort życia, przy 600 pln alimentów, dramatycznie się zmienia. Komfort dziecka, rzecz jasna. Wcześniej mieliście około 6500 miesięcznie na Was troje, co oznacza, że na osobę przypadało ponad 2000, teraz masz 2100 na dwie osoby, co wyraźnie pokazuje, jak się sprawy dramatycznie zmieniły. Sąd bierze pod uwagę zarobki rodzica i spokojnie możesz pozwać męża o dowolną kwotę, która jednak nie spowoduje braku pieniędzy ojca. W sensie, nie odbierze mu to środków do życia. Powodzenia i walcz o taką kwotę, jaka Ci potrzebna do utrzymania normalnego życia, a mężowi powiedz, żeby się nie wygłupiał z takim ochłapem przy swoich zarobkach.
      • eurotram Re: alimenty 02.04.17, 16:33
        Tylko wszystko zależy od tego CO TEN FACET MUSI WYKONYWAĆ ZA TAKIE ZAROBKI? Bo może to być równoznaczne z tym,że mamusia,ze swoimi 1,5 koła może mieć znacznie większe szanse na ułożenie sobie życia po rozwodzie niż tatuś z tym co mu zostanie po ogoleniu przez mamusię. Bo to się bardzo fajnie patrzy na gołe kwoty zarobków,tylko mało kto patrzy co trzeba robić za konkretną pensję. I jeśli mamusia nie jest totalną lebiegą,której - przez zupełny brak kwalifikacji - została tylko kasa w Tesco,to zazwyczaj (jako drugą stronę takiej pensji) ma także znacznie większy luz,pracę w systemie jednozmianowym,do tego dochodzi socjal itd. Ojciec za te zarobki może praktycznie nie mieć życia prywatnego,którego sobie już (zwłaszcza jak mu sąd z tej pensji zgoli 2000-2500) nie zdoła odbudować raczej nigdy. Skończy się tym,że w akcie desperacji facet ucieknie w szarą strefę...
    • ziuta Re: alimenty 02.04.17, 12:07
      To, że rodzice powinni po równo łożyć na utrzymanie dziecka ma sens jeżeli obydwoje po równo poświęcają czas przy dziecku.
      Czyli nie sprowadza się to do tego, że dziecko jest na codzień przy tobie, a ojciec wyjdzie z dzieckiem raz w tygodniu na rowerek czy do kina, a później na hamburgera, a ty zostajesz z praniem, gotowaniem, sprzątaniem, wożeniem, odrabianiem lekcji, lekarzami, pilnowaniem, brakiem wolności, itp. zajęciami związanymi z dzieckiem. Jeżeli dziecko jest miesiąc u ciebie, a miesiąc u ojca, to i owszem możecie płacić po równo. Jeżeli dziecko tylko jest u ciebie, to ojciec powinien również płacić za twój czas. Dziecko jest odpowiednio duże, że możesz zaproponować taki układ pół na pół. Gwarantuje, że po pół roku z radością będzie płacił za cały twój czas i jeszcze więcej, żebyś się nie rozmyśliła. Jedyny problem, to niestety dziecko: ile ono na tym straci..... Ale powinnaś ojcu dziecka uczciwie przedstawić, że płacąc nie tylko za bezpośrednie koszty na dziecko ale również za twój czas i tak jest wygrany płacąc 2500 zł.
    • ziuta Re: alimenty 02.04.17, 12:07
      To, że rodzice powinni po równo łożyć na utrzymanie dziecka ma sens jeżeli obydwoje po równo poświęcają czas przy dziecku.
      Czyli nie sprowadza się to do tego, że dziecko jest na codzień przy tobie, a ojciec wyjdzie z dzieckiem raz w tygodniu na rowerek czy do kina, a później na hamburgera, a ty zostajesz z praniem, gotowaniem, sprzątaniem, wożeniem, odrabianiem lekcji, lekarzami, pilnowaniem, brakiem wolności, itp. zajęciami związanymi z dzieckiem. Jeżeli dziecko jest miesiąc u ciebie, a miesiąc u ojca, to i owszem możecie płacić po równo. Jeżeli dziecko tylko jest u ciebie, to ojciec powinien również płacić za twój czas. Dziecko jest odpowiednio duże, że możesz zaproponować taki układ pół na pół. Gwarantuje, że po pół roku z radością będzie płacił za cały twój czas i jeszcze więcej, żebyś się nie rozmyśliła. Jedyny problem, to niestety dziecko: ile ono na tym straci..... Ale powinnaś ojcu dziecka uczciwie przedstawić, że płacąc nie tylko za bezpośrednie koszty na dziecko ale również za twój czas i tak jest wygrany płacąc 2500 zł.
      • wiadomosc.mail Re: alimenty 02.04.17, 12:42
        To znaczy, że opiekę nad dzieckiem ocenia się jak karę, obowiązek, przykrość za które powinno się wynagradzać finansowo? Nie. To właśnie jest nagroda, że jest się z dzieckiem. A jeżeli matka (ojciec) twierdzi, że należą mu się pieniądze za czas poświęcany dziecku, to...to lepiej, żeby dziecko było na stałe z drugim rodzicem...
        To nie rzadkość, że głównie kobiety - z racji utartych historycznie schematów - twierdzą, że to dla nich kara, aby opiekować się dziećmi po rozstaniu (a czasem przecież same do niego doprowadzają - takie przecież życie). I to niestety oznacza, że nie dorosły systemem wartości do posiadania dzieci. Wychowywanie dzieci jest bowiem szczęściem i radością. I to wielki przywilej, że można brać udział w poznawaniu przez dziecko świata.
        Jak wielu Ojców domaga się tego udziału przed sądami? Sądy Rodzinne są pełne takich roszczeń Ojców. I chcą Oni poświęcać swój czas, swoje siły na wychowywanie dziecka.
        A, że opieka jest męcząca fizycznie i czasochłonna? Tak jak wiele przyjemności w życiu z których korzystamy na co dzień... Wracając z roweru wszystko nas boli, po nocnych tańcach potrzebujemy 10 godzin snu... I za te przyjemności jesteśmy skłonni płacić...
        Jeżeli więc Kobieta twierdzi, że prawo opieki, które otrzymała, nad swoim dzieckiem to dla niej jedynie wysiłek, obowiązek i pokaranie przez życie/los/męża a nie radość i za co powinna otrzymywać pieniądze - to szkoda mi tego dziecka... a opieka nad Dzieckiem powinna być sprawowana przez tego, kto podzieli się z tym Dzieckiem swoim szczęściem, że Ono jest...
        Tata
        • wiadomosc.mail Re: alimenty 02.04.17, 13:00
          A i żeby nie usłyszeć demagogicznych ataków... Materialny byt Dziecka musi być zapewniony przez oboje Rodziców. Obydwoje muszą na to łożyć. Jeżeli, któryś Rodzic nie chce sprawować połowy opieki nad dzieckiem, powinien wyrównać koszty życia DZIECKA drugiemu Rodzicowi. System liczenia alimentów jest w Polsce archaiczny i uznaniowy, tymczasem w wielu krajach europejskich istnieją taryfikatory określające niezbędne potrzeby i koszty życia 3... 9.. 13... 17.. latka. Tworzą pewien koszyk potrzeb i wyceniają... i Rodzice muszą je pokryć - ani mniej, ani więcej i niezależnie od wysokości wynagrodzeń. I to wydaje się uczciwe. Nie ma miejsca na naciąganie, że temu trzeba zapewnić szkołę amerykańską, a temu wystarczy zwykła...ten jest przyzwyczajony do wożenia go do szkoły mercedesem, a ten marzy o używanym rowerze, żeby sam dojeżdżał... Wycenia się uznane za przeciętne potrzeby kosztowe wychowania dziecka - komunikacje miejska, szkołę publiczną, 2 dodatkowe zajęcia w szkole itd. A każdy z Rodziców - już poza alimentami - ma przecież prawo podnosić ten standard tak jak czynił dotychczas też przecież z własnej woli.
        • wiadomosc.mail Re: alimenty 02.04.17, 13:14
          Uprzedzając demagogię... Obydwoje Rodzice winni sprawować opiekę i pokrywać koszty utrzymania DZIECKA PO POŁOWIE. Jeżeli któryś z Rodziców nie chce sprawować opieki nad dzieckiem po połowie, winien wyrównać drugiemu te różnice w kosztach utrzymania.
          Polska ma uznaniowy i archaiczny system alimentacyjny. W wielu krajach europejskich istnieją taryfikatory określające podstawowy koszyk potrzeb - a zatem i kosztów... 3... 5... 9... 14... latka. Rodzice z góry wiedzą, ile po rozstaniu będą musieli łozyć na Dziecko. Nie ma tu miejsca na naciąganie typu - moja Córka przyzwyczajona jest do odwożenia samochodem do szkoły i przez to ja nie mogę znaleźć pracy, bo ona zaczyna lekcje o 10 w szkole amerykańckiej, a nie możemy dopuścić do pogorszenia standardu życia dziecka...
          Taryfikatory wyceniają podstawowe, zwyczajowo w danym kraju koszty dziecka - komunikacje publiczna, szkołę publiczną, 2 dodatkowe zajęcia w ramach szkoły, obóz młodzieżowy latem czy w ferie. Żadnych treningów tenisa, zagranicznych wakacji z Rodzicem, choć może dotychczas tak było...
          A każdy Rodzic z własnej woli może oczywiście podnosić standard zycia Dziecka dodatkowo. Do tego jednak najczęściej przydaje się porozumienie miedzy Rodzicami i rzadziej przychodzi Rodzicom do głowy ograniczanie dostępu do Dziecka, szczucie na drugiego Rodzica... bo wtedy mniejsza szansa na podnoszenie tego standardu...
        • ziuta Re: alimenty 02.04.17, 13:14
          Tylko bez tego śmiesznego, emocjonalnego szantażu.....
          Kobiety mało zarabiają, bo nie mogą być dyspozycyjne w pracy, nie mogą wziąść drugiego etatu, bo mają dzieci=obowiązki w domu. Jeżeli mężczyźnie za mało zawsze ma czas/możliwość żeby dorobić, bo oprócz pracy mają czas wolny. Nie pasuje ??
          Jest rozwiązanie, 100% dziecko u ojca, a alimenty będzie płacić matka...... i ilu ojców na to pójdzie ???!!!!
        • ziuta Re: alimenty 02.04.17, 13:15
          Tylko bez tego śmiesznego, emocjonalnego szantażu.....
          Kobiety mało zarabiają, bo nie mogą być dyspozycyjne w pracy, nie mogą wziąść drugiego etatu, bo mają dzieci=obowiązki w domu. Jeżeli mężczyźnie za mało zawsze ma czas/możliwość żeby dorobić, bo oprócz pracy mają czas wolny. Nie pasuje ??
          Jest rozwiązanie, 100% dziecko u ojca, a alimenty będzie płacić matka...... i ilu ojców na to pójdzie ???!!!!
          • vermieter ja na to poszedłem, nie miałem wyboru, 02.04.17, 18:56
            skoro syn postanowił żyć u mnie. wink (miał 16 lat, po pierwszym roku separacji)
            Nie wiem, czym się kierował, może lepszym żarciem big_grin
            P.S. Ziuta, czas wolny jest potrzebny na wychowywanie dzieci i poszukiwania wink
            P.S.2 Żyję w Germanii, tu jest rozwód bardziej ucywilizowany.
    • obs2 Re: alimenty 02.04.17, 13:50
      ludzie wy się naprawdę nie potraficie dogadać w takiej kwestii?
      My się rozstaliśmy co prawda niedawno, ale nie mieszkamy już razem...
      Konta mamy wspólne tak jak mieliśmy, nikt nie zrobił żadnej afery finansowej tak jak przez poprzednie wspólne 20 lat, pewnie kiedyś jakiś tam rozwód się podpisze, i pewnie w końcu tą kasę podzieli, ale kurcze, tak sobie myślę: moje rozstanie z żoną wyglądało na emocjonalne i trudne, obciążające i bolesne, hm: rozmowy przy koniaku (oczywiście nie raz trudne), nadal wspólna kasa, oczywista oczywistość że dzieciom które zostały z nią ma niczego nie brakować....
      czytam o ludziach którzy się sądzą o alimenty, o 200 zł w tą czy w tą...
      i może tym trudniej jest mi zaakceptować to co nas spotkało....
      Bo zdaje się że my i przed i w trakcie i po rozstaniu- funkcjonujemy lepiej niż niejeden "trwały" związek i małżeństwo....
      • samawsnach Re: alimenty 05.04.17, 14:29
        Ty zdaje się jesteś lekarzem, więc nie porównuj swojej sytuacji do np.nauczyciela, czy piekarza, dla którego 200 zł, to 10% dochodu, a nie ułamek pensji.
    • sieradz2 Re: alimenty 02.04.17, 15:26
      Ja rozwiodłem się 8 lat temu i zarabiając 2100 płaciłem synowi 670 zł. Twój maż trochę sknerzy na swoje dziecko. Aha, sąd mi nic nie nakazał, sam się zdeklarowałem.
      • eurotram Re: alimenty 02.04.17, 16:17
        Wybacz,ale gdzie Ty w takim razie mieszkasz? Bo chyba nawet w samym Sieradzu czynsze są wyższe; Twoja wersja pasuje mi bardziej do kogoś,kto wrócił/ciągle jest u starych rodziców na gospodarstwie i kto nie ma pewnych opłat do uiszczania co miesiąc. Moje wszystkie opłaty miesięczne (fakt,że część jest na 3 osoby) czyli czynsz,woda,telefon,gaz,prąd,telewizja,dodając do tego ubezpieczenie mieszkania rozłożone na raty to mniej więcej ( średnio) wychodzi tyle co Tobie zostaje WSZYSTKIEGO po opłaceniu alimentów; zakładając że bym zarabiał jak gość z tematu, to przy 5 kołach na rękę zostaje mi 2500,co po odjęciu opłat daje circa 40 zeta na dzień NA WSZYSTKO; w delegacyjnym trybie życia, nawet przy możliwości żywienia się w barze mlecznym (a nie wszędzie taka jest,a poza domem sobie sam nic człowiek nie ugotuje,bo jak?!) to po prostu wegetacja, przy zarobkach 4500 w takim układzie - teoretycznie dobrze zarabiający gość - skazany jest na zdechnięcie z głodu!). Owszem,wiem że są skrajnie tendencyjne sędziny,które są zdolne do zasądzenia takiej nieludzkiej stawki alimentów,ale wiem też że są i przedstawicielki tej profesji,które mają na sercu coś więcej niż tylko oczekiwania matki...
        2500 alimentów w takiej sytuacji to 100%-owo skuteczny środek na zniszczenie więzi ojca z dzieckiem i na zniszczenie samego ojca!
        • vermieter jak to jest w Polsce? w Niemczech jest kwota 02.04.17, 19:12
          wolna od zajęcia.
          Ale "tatusiowi", który żałuje własnemu dziecku, dopisze się dochody, które mógłby uzyskać, przy minimum wysiłku.
          I w drugą stronę, jeżeli "mamusia" zwiąże się z przyjacielem, to jego dochody będą też uwzględnione.
          A poza tym to w Niemczech nie sędzia decyduje, lecz tzw. Düsseldofer Tabelle.
    • sieradz2 Re: alimenty 02.04.17, 15:26
      Ja rozwiodłem się 8 lat temu i zarabiając 2100 płaciłem synowi 670 zł. Twój maż trochę sknerzy na swoje dziecko. Aha, sąd mi nic nie nakazał, sam się zdeklarowałem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka