Jakie to uczucie, kiedy w sądzie pierze się brudy? Procedura sądowa jest taka, że jak jedna strona się uprze, to druga nie bardzo ma jak ustąpić. Czeka mnie więc pranie brudów w sądzie, już się zaczęło, rozwód się wlecze, rozprawa za rozprawą, w sądzie powoli się chyba zadomowię

To jak rzucanie granatem odłamkowym w osobę stojącą blisko. Przecież druga strona też odpowie, no bo co ma zrobić. I też odpowie brudami
Chcę wierzyć, że sąd niejedno już widział, że to jest tylko procedura. Ale... gdzie są granice tych brudów?... Nie wiem, dlaczego mąż nie rozwiązywał problemów małżeńskich na bieżąco, tylko dopiero jak wniosłam o rozwód to przypomina sobie, co mu się nazbierało i przed sądem wywleka, wywleka, wywleka... Brrrr!