Dodaj do ulubionych

Trudne małżeństwo

14.06.20, 13:09
Witam wszystkich ☺ co skłoniło was do tego że odeszliscie od swoich żon/mężów? Nie mówię tutaj już o oczywiście o zdradzie bo wiem że to jest niewybaczalne. Jakie inne rzeczy Was do tego skłoniły? Moje małżeństwo wali się już od kilku lat- Choć jesteśmy mlodzi. Zawsze był zazdrosny , miał jakieś swoje głupie zasady , dawniej jakoś nie zauważałam tego albo może nie chciałam. Teraz na każdym kroku mi to przeszkadza. Po drugie mój mąż wogole sobie nie dba. Jak patrzę na niego nago nie mam ochoty na sex ani przytulanie a tak bardzo mi tego brakuje. Fantazjuje przez to że kocham się z kimś innym że mam kochanka.. po drugie od dawna nie wziął mnie na kolację ani na randkę. Nawet rocznicę ślubu spędzamy w domu. Nawet nie potrafię z nim już rozmawiać, nie mam ochoty na to. Proszę go żeby coś zmienil, żeby bardziej o sobie zadbał to twierdzi że jest prawdziwym mężczyzną i tylko lalusie dbają tak o sobie. Gdyby nie ja chodził by w brudnych i podartych skarpetkach, bokserkach nawet by się kąpał raz na tydzień 😕 ja zawsze się staram dbam o siebie żeby mu się podobać a on od sobie nic nie daje. Nie wiem co w takiej sytuacji robić jeżeli ja już nie potrafię z nim rozmawiać i mnie za przeproszeniem obrzydza czy to małżeństwo ma dalej sens?
Obserwuj wątek
    • li_lah Re: Trudne małżeństwo 14.06.20, 13:26
      No co zrobić, typowy polski mąż. Nie dość, że wygląda beznajdziejnie to jeszcze skąpy.
      Wielkie wymagania co do kobiet, sam nie musi, bo on jest męski.
      Tak to wygląda. Tutaj faceci są naprawdę zbyt pewni siebie. Czy to małżenstwo ma sens? Miałoby, gdyby obydwie strony dbały o nie tak samo.
    • cyprian21 Re: Trudne małżeństwo 14.06.20, 15:40
      sara44444 napisała:

      > ....i mnie za przeproszeniem obrzydza...

      Nabierz odwagi i spróbuj mu powiedzieć dokładnie to, co czujesz: “obrzydzasz mnie”
      - tak szczerze jak tutaj to napisałaś.
      I sprawdź jakie to zrobi to na nim wrażenie. Nie obwijaj swoich uczuć w bawełnę.
      • sara44444 Re: Trudne małżeństwo 14.06.20, 15:53
        Tylko że ja już mu to tak dosłownie wiele razy mówiłam a on nadal nic sobie z tego nie robi. Wiele razy padł tekst też z moich ust "rzygać mi się chce jak na ciebie patrze jak wyglądasz jak niechluj" a on tylko się czasami głupio zaśmieje lub powie że go ciągle obrażam 😐
        • cyprian21 Re: Trudne małżeństwo 14.06.20, 17:24
          Na pewno słyszałaś powiedzenie, że można tylko zmienić siebie. Drugiej osoby nie zdołamy zmienić. Gdybyś spotkała się z terapeutą, prawdopodobnie pomógłby ci zmienić siebie i wówczas okazałoby się, że po takiej zmianie siebie, zasługujesz na innego partnera, który by cię szanował. Nie należy być przekonanym, że nie ma niczego, czego nie powinniśmy zmienić we własnej swojej osobie, aby mieć lepsze życie.
          Szkoda czasu i życia nad pracą nad inną osobą. Lepiej zająć się pracą nad sobą.
    • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 16.06.20, 20:31
      Saro smile rzeczywiście trudne małżeństwo, ale do naprawienia i uratowania.
      Najprościej dzisiaj wziąć rozwód, tyle, że po tej drugiej stronie nikt może na nas nie czekać i z czasem stwierdzisz, że to był błąd.
      Weź inicjatywę w swoje ręce, jeżeli chodzi o higienę, wspólne spędzanie czasu czy seks.
      Czasami jest tak, że żona musi zająć się "wychowaniem" męża. Mądra żona zrobi to tak, że nie obrazi jego uczuć, a i tak postawi na swoim smile babskimi sposobami smile
      Wyciągaj go gdzieś na wspólne wypady, postaraj się by było miło.
      Co do higieny...jak mu w weekend naszykujesz majtki do zmiany i poprosisz, żeby się wykąpał...zrobi to, potem może zacznie myć się częściej.
      Mój mąż kąpie się raz w tygodniu, ale ptaszka i nogi myje codziennie.....powiedziałam mu kiedyś, że chcę być zdrowa, dlatego on musi również o to dbać.....zrozumiał.
      Śmiechem, żartem możesz "wprowadzać" w swoim małżeństwie naprawdę duże zmiany smile Chwal jego postępy.
      Wiesz, ja u swego lubię jego brudne, upaprane pracą ręce, zapach jego potu....jest wtedy taki męski smile a wieczorem, wiem, że się umyje. Na początku jak szedł do łazienki szykowałam mu majtki i prosiłam, żeby umył ptaszka....ale to było 30 lat temu, bo teraz sam dba o higienę wręcz pedantycznie smile
      Nie poddawaj się, znajdź na niego "sposób" a zobaczysz, że poprawią się w niejednej dziedzinie Waszego życia.
        • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 16.06.20, 21:19
          nad wszystkim da się popracować smile i prawie wszystko zmienić smile
          małżeństwo to nie tylko motyle w brzuchu.....zaspakaja wiele naszych potrzeb.
          może i znajdziesz po rozwodzie kogoś, kto Cię będzie pociągał fizycznie, ale niekoniecznie będzie Ci wierny, czy będzie Cię szanował.
          zastanów się czego zatem chcesz.....bo możesz też zostać sama z przygodnymi lowelasami.....i samotna w środku.
          • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 17.06.20, 07:12
            Saro...zniechęcić się do małżonka jest bardzo łatwo jak się ciągle pielęgnuje w sobie negatywne uczucia.
            Postaraj się o lepszą komunikację w Waszym małżeństwie, sygnalizujcie swoje potrzeby.....wtedy wiele naprawicie. Spokojna, życzliwa rozmowa o tym co "boli" powinna dać efekty, choć może nie natychmiast.
            Trzeba wysiłku i trochę czasu.
            Wyszłaś za mąż, bo coś Ci się w nim podobało.....poza tym nie przeceniaj siebie, bo również masz wady, jak każdy.
            Niektórzy dopiero po rozwodzie dostrzegają co stracili, bo rozwód to nie lekarstwo.....to choroba, która wyniszcza. Będąc po rozwodzie spotkasz również kogoś po rozwodzie, z ciągnącymi się zobowiązaniami wobec jego rodziny, z bagażem różnych doświadczeń, które trudno Ci będzie zaakceptować.....i co Ci po seksie??? Jeżeli z seksu zrobisz sobie bożka, nigdy nie będziesz zadowolona i niezaspokojona.
            Tu również idzie się z małżonkiem dogadać....
            Postaraj się być w swoim małżeństwie szczęśliwa przejmując inicjatywę w pewnych sprawach.
      • cyprian21 Re: Trudne małżeństwo 17.06.20, 15:36
        lzyoporanku napisała:

        > ...Czasami jest tak, że żona musi zająć się "wychowaniem" męża...
        > ...Wyciągaj go gdzieś na wspólne wypady, postaraj się by było miło...
        > ...Nie poddawaj się...

        Tylko to nie jest małżeństwo, jeżeli przypomina ciężką pracę w kopalni. Oboje partnerzy powinni wkładać połowę wysiłku w sukces związku. Małżeństwo nie powinno być nadludzko ciężką pracą dla jednej strony, przypominającą orkę, podczas gdy druga strona okazuje lenistwo i lekceważenie. Małzeństwo powinno przynosić radość i zadowolenie, gdzie obie strony czują się dobrze.
        • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 17.06.20, 16:23
          Wiesz Cyprian....czasami wysiłek naprawdę się opłaca, zwłaszcza jak po rozwodzie przychodzi refleksja i żal.
          Nikt nikomu nie każe latami w takim układzie trwać.......
          Ja nie życzę Sarze takiej sytuacji, że po rozwodzie ona spotyka swego męża z inną kobietą, odmienionego, radosnego, ładnie ubranego na styl tamtej kobiety, pachnącego ładnymi perfumami z ich dzieckiem.
          A u Sary co chwila inny lowelas, pogoń za szczęściem, facetem, który dałby jej wreszcie poczucie stabilizacji i spełnił inne potrzeby, tyle, że ona na takiego nie trafiła.
          Może przeszłaby obok niego obojętnie, a może????poczułaby zazdrość, że przecież nie było tak źle.....ale już za późno na cokolwiek.
          W związku obie strony przez całe życie na siebie oddziałują a małżeństwo podąża do przodu w rozwoju.
          Z perspektywy czasu żałowałabym bardzo, gdybym wypuściła mego męża z rąk. Nasze małżeństwo również było trudne...ale znaleźliśmy do siebie klucz, dlatego, że nie poddawałam się.
          Sara jest zapewne młodą osobą, miała idealne wyobrażenie na temat małżeństwa i postępuje tak, jak dzisiejsze młodsze pokolenie.....nie pasi biorę zabawki i przenoszę się do innej piaskownicy.....tyle, że piasek może okazać się jeszcze gorszej jakości.
          • cyprian21 Re: Trudne małżeństwo 17.06.20, 18:02
            To, co napisłaś brzmi bardzo szlachetnie. Jeżeli obie osoby w związku wykazują ten sam zapał i biorą udział w kompromisie i naprawie związku, to rzeczywiście jest szansa na poprawę.

            Jeżeli natomiast mąż odpowiada arogancko i lekceważy ją, zamiast wziąć pod uwagę co mówi do niego żona, to dobrze by było dla Sary zwrócić się do psychologa i upewnić się, że mąż nie cierpi, na przykład, na narcyzm i nie jest tym, który się nad nią znęca. Ale to należy do wglądnięcia przez specjalistę. Jeżeli zachodzi przypadek znęcania się - to nie jest to małżeństwo.
            • sara44444 Re: Trudne małżeństwo 17.06.20, 21:47
              Ale to też nie chodzi o sam sex. To też jest głównym i ważnym powodem. Ale też to że on się nie stara. Jest bardzo skąpy przez co prawie nigdzie nie wychodzimy, się też dlatego że dla niego ważne są gry i to tak najbardziej lubi spędzać czas.
              • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 18.06.20, 07:14
                witaj Saro smile
                Skoro tak się sprawy mają.......to z jego skąpstwem idzie sobie poradzić.
                Przede wszystkim musisz z nim rozmawiać, nie zamykać się w swoich negatywnych myślach na temat męża, tylko uzewnętrzniać swoje potrzeby.
                Np. poproś, żebyście jeden raz w tygodniu gdzieś wyszli, np. na pizzę, spotkali się ze znajomymi, pojechali na wycieczkę po okolicy, do kina.
                Powiedz mu szczerze i bez krzyku, że jego skąpstwo, izolacja od otoczenia....przerasta Cię i czujesz się nieszczęśliwa.
                Być może Twój mąż zbiera pieniądze na coś ważnego dla Was.....pochwal go za to, ale powiedz, że najpiękniejsze lata uciekają, życie ucieka i powinniście się cieszyć również wspólnymi wypadami z domu, a one wcale nie muszą być kosztowne. Może w taki sposób, mąż połknie bakcyla i polubi wypady z domu.
                Jeżeli chodzi o sprawy intymne, wiadomo, trudno się o nich rozmawia.....ale trzeba sygnalizować swoje potrzeby i trzeba również wybrać kompromis.
                Ja zawsze marzyłam o seksie oralnym, mąż nie....ale zaczął się starać, żeby mi było dobrze na inny sposób. Uważam po 34 latach razem, że mamy udany seks, nauczyłam się czerpać z niego przyjemność....a ja sobie czasami w głowie pofantazjuję. Przecież nic na siłę, zwłaszcza, że zaczął brać pod uwagę moje potrzeby.
                Mamy wnuki, więcej czasu dla siebie na emeryturze, mąż dba, pomaga, wspólne małe wypady, drobne przyjemności.......a mogłoby tego nie być, bo to było naprawdę trudne małżeństwo swego czasu.
                Rozwód przynosi raczej więcej strat niż korzyści, zwłaszcza, gdy są dzieci.
                Zawsze można podjąć decyzję o odejściu, jak Twój mąż okaże się po prostu głupim, niereformowalnym człowiekiem. Pamiętaj, że oczekując zmian od kogoś, sama również musisz pracować nad sobą, a nie tylko wymagać.

                • sara44444 Re: Trudne małżeństwo 18.06.20, 09:48
                  Mam teraz mętlik w głowie... Nie wiem co robić. Nie mam już siły ratować tego małżeństwa, starać się.Gdy patrzę na niego to się zastanawiam czy go kocham. Jedynie co mi w tedy przychodzi do głowy że go tylko lubię ..
                  • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 18.06.20, 10:34
                    lubisz męża...to dużo.
                    Jak się od siebie oddaliliście, trudno teraz jednoznacznie odpowiedzieć sobie....co naprawdę czujesz.
                    Spróbuj postępować tak, jak Ci poradziłam.
                    Jak się przedwcześnie poddasz, możesz tego żałować......bo ideału po rozwodzie nie znajdziesz, tylko również faceta z wadami.
                    Swego czasu, też mi na mężu przestało zależeć, przez to jak się zachowywał i co robił....zaniedbywał mnie. Postanowiłam to zmienić, przypomniałam sobie co mi się w nim podobało, jakie ma zalety...bardzo dużo i bardzo szczerze zaczęłam z nim rozmawiać, stosownie do tego działać i oczekiwać......wreszcie mąż podjął ze mną "współpracę" w tych dziedzinach, na których bardzo mi zależało.....nagradzałam go uśmiechem, przytuleniem, całusem, zdrobnieniem jego imienia......powoli zaczęło być tak, jak mniej więcej oczekiwałam.
                    Dziś rozumiemy się prawie bez słów, ale i tak dużo rozmawiamy, i oboje staramy się przepraszać za jakąś ostrzejszą wypowiedź.
                    Gniewamy się na siebie do nocy smile.....on wie, że jak położę głowę na jego ramieniu, tzn., że jest dobrze....jak on mnie obejmuje, wiem, że myśli podobnie smile czasami, kontynuujemy rozmowę jeszcze z rana, jak jest to coś bardzo ważnego. Staram się, żeby nie było cichych dni.....
                    Nawet nie zdajesz sobie sprawy jaką jestem egoistką smile ....chcę po tych wszystkich życiowych trudach, normalnie sobie żyć, cieszyć się z bycia razem, z jego pomocy, kupujemy ubrania w których on mi się podoba, skupiam się na tym co jest w nas dobre.....no, i mimo tych wielu lat, cieszę się z pożycia intymnego.....zawsze mam na niego chęć. Seks po sześćdziesiątce smakuje równie wybornie i nie trzeba antykoncepcji.
                    Pamiętaj tylko, że możesz więcej stracić....niż zyskać.
                    Czasami trzeba odejść, każdy przypadek jest inny.....ja nie żałuję wysiłku smile


    • notting_hill Re: Trudne małżeństwo 18.06.20, 12:26
      Nikt za Ciebie nie rozwiąże tego dylematu i to co działa w jednych związkach, niekoniecznie musi zadziałać u Ciebie.
      Powiem tak- nie warto podejmować pochopnie decyzji o końcu związku, ale też nie warto w nim być, kiedy nie ma nadziei na poprawę. Trudno jest tylko wiedzieć kiedy to jest ten moment...
      Praca nad związkiem, czyli to co proponuje lzyoporanku, wzięcie całkowitej odpowiedzialności i ciągnięcie samemu tego wozu to oczywiście jest jakieś wyjście, ale nie dla wszystkich. Zadaj sobie pytanie czy chcesz być matką swojego męża, czy Ciebie będzie to zadowalało. Małżeństwo czy w ogóle bycie z kimś w parze to nie jest ciągła walka. Bycie z kimś ma być tą ekstra wartością, ma być lepsze niż bycie samemu, a koncepcja małżeństwa jako orka na ugorze jakoś do mnie nie przemawia. To znaczy nie jest tak, że ma być łatwo i przyjemnie i tylko pod takim warunkiem można w małżeństwie być. Absolutnie nie. Tylko, że staranie się tylko jednej strony jest rzucaniem pereł przed wieprze...
      Więc może komunikuj nieagresywnie (sic! bo to co napisałaś gdzieś o słowach skierowanych do męża to jest agresywne..) swoje oczekiwania, wyjdź tu i ówdzie z inicjatywą i obserwuj. Rób swoje i obserwuj. A nade wszystko zadbaj o swoje życie. Tak, żeby niezależnie od tego co on zrobi, była jeszcze przestrzeń na Ciebie. Nie wiś na nim, miej swoje sprawy. Jeśli on będzie chciał, to może oderwie się w którymś momencie od tego komputera, na którym gra. A jeśli nie będzie chciał, to przecież żadna doza gadania z Twojej strony tego nie sprawi. Zresztą już to przerobiłaś, więc teraz czas na inną strategię. Daj sobie czas, na przykład pół roku (nie 10 lat...), spokojnie zakomunikuj panu, że nie jesteś zadowolona z Waszego związku, że chciałabyś tego czy tamtego, i poobserwuj go. Jeśli mu zależy, może po jakimś czasie przemyśli i coś do niego dotrze. Jeśli mu nie zależy i potrzebuje Cię jedynie do ogarniania spraw bytowych, no to nie ma za bardzo czego żałować, nie? Nie piszesz czy macie dzieci, czy masz jakąś swoją przestrzeń, czy wybicie się na samodzielność będzie trudne czy łatwe. Bo nie ma sensu grozić odejściem, jak nie ma się dokąd i jak. On musi poczuć, że Twoje groźby mogą zostać realnie spełnione, a nie tylko sobie tak pogadasz, pogadasz, a i tak nic nie zrobisz.
      Dlatego zawsze warto być oddzielną osobą, bo to zawsze wychodzi lepiej niż bycie od kogoś zależną. Być z kimś nie dlatego, że tego panicznie potrzebujemy, a dlatego że jest to jedna z opcji i tego chcemy.
      • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 18.06.20, 12:46
        notting...ja tylko do czasu ciągnęłam nasze małżeństwo, bo któreś z nas musiało wyjść z inicjatywą, wyszłam ja, bo mnie nie satysfakcjonowało i czułam się nieszczęśliwa.
        dziś już tylko KORZYSTAM z tego, o co walczyłam.......byłam w tym konsekwentna
        ja nie żyję za nas dwoje smile
        trzeba czasami oczami wyobraźni trochę wybiec do przodu, by zobaczyć to i owo.....
        • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 18.06.20, 13:07
          jeszcze taki wniosek....
          Jak w małżeństwie źle dzieje, ten z małżonków, który zaczyna to widzieć i zdawać sobie w porę z tego sprawę...powinien zacząć działać, mądrze działać....trzeba siły, determinacji i konsekwencji.
          Nie "bijesz" problemu na oślep, trzeba znale sposób.
          Opisałam Sarze swój sposób.....ona, musi obmyślić własną strategię, jak jej zależy.
          Wymagaj, ale i kochaj, motywuj, nagradzaj.....wtedy druga strona podejmie współpracę.......chyba, że jej nie zależy, wtedy nic nie zrobisz, choćbyś pękł w swojej miłości i szlachetności.
          Trzeba wtedy odpuścić i naprawdę zająć się sobą.
        • notting_hill Re: Trudne małżeństwo 18.06.20, 13:08
          No, rozumiem, ale nie zawsze musi to tak działać. Ja mówię też ze swojego doświadczenia, bo gdybyśmy się nie rozwiedli lata temu, to za dwa tygodnie obchodzilibyśmy 31 rocznicę.. A tak rozwiedliśmy się , bo po latach starań z mojej strony, zwyczajnie się poddałam i uznałam, że mam dość. Stąd te moje refleksje. Bo wiem, że facet, któremu jest chociaż trochę wygodnie nie będzie się rzucał na jakieś wielkie zmiany i rewolucje w życiu. Ale swojego zachowania nie zmieni, bo przecież tak jak jest jest dobrze. Ile z nas słyszało to sławne: ale o co ci chodzi, przecież jest dobrze, czego ty babo chcesz, ciągle ci coś nie pasuje? Stąd wiem, że może czasem to działa, ale czasem można na lata utknąć z kanapowym leniem, któremu wszystko pasuje, a palcem nie kiwnie, żeby coś dać z siebie nieprzymuszony awanturą albo innymi manipulacjami. Gdyby Twój mąż nie "zaskoczył", to guzik byś zrobiła sama i teraz zamiast z tego korzystać, jak napisałaś, byłabyś sfrustrowaną kobietą, której życie przeciekło przez palce. Na tym polega niebezpieczeństwo. Czas szybko mija, szybciej niż nam się wydaje kiedy jesteśmy młodzi, a drugiego życia nie będzie.
          • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 18.06.20, 13:23
            gdyby mnie nie kochał i nie podjął współpracy, rzeczywiście, guzik bym zrobiła i dziś jak Ty, była już po rozwodzie.
            na pewno, nie trwałoby to latami, bo szkoda życia.
            napisałam swego czasu nawet pozew, ale jeszcze obejrzałam się za siebie smile...było mi szkoda smile
            pozdrawiam notting smile i życzę wszelkiej pomyślności smile
          • sara44444 Re: Trudne małżeństwo 18.06.20, 17:49
            Dokładnie zgadzam się z tobą, boje ze że życie ucieknie mi przez palce z nim. Ja już nie raz mu mówiłam żeby coś zmienił ale on tego nie słucha. Jakby moje słowa słowa rzucane były na wiatr. Ja mam dość zycia w takiej wegetacji. Praca dom praca dom żadnych rozgrywek, przyjemności bo mojemu mężowi tego nie potrzeba i się nie chce , a mi samej nawet zabrania wyjścia wieczorem do przyjaciółki..już niespomne że zabrania mi siłowni lub innych zajęć. Po pierwsze bo jest zazdrosny a po drugie bo mówi że będę traciła pieniądze na głupoty.
            • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 18.06.20, 19:31
              Widzisz Saro, ja jestem jeszcze z tego pokolenia, które bierze pod uwagę zasadę, że...co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela...to nie znaczy, że nie dopuszczałam separacji, napisałam pozew.
              Dało to mężowi dużo do myślenia, bardziej zaangażował w ratowanie małżeństwa....dziś widzę także jego miłość.
              Każdy z nas poniesie ciężar własnych decyzji.....życie je zweryfikuje.
              Może kiedyś będziesz żałować tego nudnego i przewidywalnego życia w małżeństwie, może nie.....w zależności jak ułoży się po rozwodzie.
              Musisz to sama ze sobą rozważyć, a wokół panuje nie tylko kryzys ekonomiczny, ale przede wszystkim moralny, gdzie inni bez skrupułów, potrafią krzywdzić.
              Nie jest zatem łatwo o partnera odpowiedzialnego, może ten "nowy" dostarczyć takich wrażeń, że zatęsknisz za byłym mężem.
              Życzę Ci z całego serca mądrej decyzji, pomyślności w dalszym życiu...no, i warto wsłuchać się w siebie i samodzielnie decydować w ostateczności.
              Mój nick lzyoporanku wziął się stąd, że często wieczór nie kończył rozpoczętej rozmowy, rankiem, szczególnie w weekendy, na spokojnie, z rześkim umysłem...wracaliśmy do trudnych rozmów.....nie raz także polały się łzy.
              trzymaj się smile

              • cyprian21 Re: Trudne małżeństwo 19.06.20, 20:46
                lzyoporanku napisała:

                > ...ja jestem jeszcze z tego pokolenia, które bierze pod uwagę zasadę
                > , że...co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela...


                Wiele małżeństw “Bóg złączył”, a mimo to nastąpił rozwód. Dzisiaj ludzie idą po radę do psychologa, nie do księdza.

                • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 20.06.20, 06:27
                  wyobraź sobie Cyprian, że dla mnie ksiądz nie jest żadnym autorytetem, tylko Biblia...
                  nie mylę Boga z kościołem, bo to nie ma nic wspólnego.
                  mój mąż pochodzi z patologicznego domu, fanatycznych katolików, przesiadujących w kościele....ale za tym, nie idą żadne dobre uczynki.
                  u mego męża również jego wiara nie licowała z zachowaniem......powinien być dobrym mężem, lecz nie był.
                  biorąc to wszystko pod uwagę, żal mi było męża, bo to w głębi duszy bardzo dobry człowiek, tylko z wywichrowaną psychiką był, z domu w którym ojciec dopuszczał się na rodzinie przemocy......dlatego tak konsekwentnie o to małżeństwo walczyłam, nie dawano nam żadnych szans........jak widzisz mądrość i nie poddawanie się, mogą przynieść rezultaty.....
                  dlatego, czasami poczytuję to forum, i szkoda mi młodych źrebaków smile Sary i jej męża......bo na początku może być trudno znaleźć do siebie ten klucz.
                  ona narzeka na nudne małżeństwo, ja z kolei wiem czym pachnie.....nie nudne, pełne wrażeń, bo mąż się świetnie bawił, tyle, że beze mnie.....ja pilnowałam domowego ogniska, które gasło, a były dzieci.
                  • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 20.06.20, 07:26
                    i jeszcze jedno....
                    trzeba wybrać naprawdę dobrego psychologa, żeby wyciągnął małżeństwo z kryzysu.....nie pogrążył je bardziej.
                    obie strony muszą chcieć, ale zawsze któreś z małżonków musi zacząć....
                    poza tym używanie takich słów jak: kocham cię, przepraszam, wybacz, dziękuję, dobrze, że jesteś....powodują, że małżeństwo czasami lepiej sobie poradzi bez psychologa, aczkolwiek tacy specjaliści są naprawdę potrzebni.
                    tak na zakończenie......trzeba mieć jaja, trzeba się nie bać, dumę czasami schować do kieszeni, bo nie ważne co powiedzą ludzie...ważne moje życie, moje wybory i szczęście tych, za których jestem odpowiedzialny.
                    zabrzmiało to trochę, jakbym była facetem i głową rodziny......kiedyś byłam, dawno temu, teraz tylko pomagam mężowi, wszak związek ma być oparty na partnerstwie, a nie na żyłowaniu jednej strony.
                    sorry, rozpisałam się, na emeryturze jestem smile


                    • cyprian21 Re: Trudne małżeństwo 20.06.20, 22:10
                      W małżeństwie musi być uprzejmość, szacunek, lojalność, wspólne spędzanie czasu oraz jako tako dobra komunikacja.

                      Małżeństwo nie zaspokoi wszystkich potrzeb, przyjaźń z innymi ludźmi, wychodzenie i rozrywki na zewnątrz są niezbędne.

                      Małżeństwo nie jest dyktaturą. Jedna osoba nie może dyktować spraw finansowych, czy innych ważnych decyzji. Wiele decyzji powinni podejmować oboje partnerzy.

                      Jeżeli jedna strona czuje się nieszczęśliwa, zaniedbana i uwięziona - na przykład skąpstwem i brakiem życia towarzyskiego, to ma prawo protestować.

                      Winowajca - jeżeli jest człowiekiem dorosłym - przyzna się do swoich błędów i zgodzi się na współpracę w celu poprawy.

                      Oboje partnerzy muszą pracować nad poprawą małżeństwa, jeżeli jeden się opiera, to dużych szans na zmianę nie będzie.

                      Wiele osób tkwi w małżeństwie jak w więzieniu, gdyż nie rozpoznaje, co stanowi normalne małżeństwo oraz nie wie jak się uwolnić od tej celi więziennej. Wówczas powinien pomóc psycholog.

                      Chowanie dumy do kieszeni spowoduje, że jeden partner będzie super odpowiedzialny, a drugi niedojrzały leń. Ten, który jest nieszczęśliwy w tym małżeństwie nabawi się depresji, wrzodów żołądka i innych dolegliwości. Należy się upominać o swoje prawa, nie zaniedbywać swoich potrzeb.
                      • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 21.06.20, 07:04
                        często jest tak, że duma powoduje takie myślenie, że mam to gdzieś, skoro ty nie chcesz..,skoro ty nic z tym nie robisz - to ja też nie.
                        tak można miesiącami tkwić i nic.....coraz większa przepaść.
                        Sara i jej mąż, to jeszcze młodzi ludzie, szczególnie mąż nie jest świadomy wielu rzeczy, które zachodzą w ich małżeństwie i niestety, to nie on szuka pomocy.
                        pamiętam swoje "wycieczki" po psychologach w pojedynkę......co z tego, że ja wiedziałam dużo więcej niż mój mąż, skoro nie mogłam tego nijak zastosować.....
                        musiałam szukać innego sposobu, tego własnego.
                        moje pokolenie pobierało się na całe życie....współczesne.....do pierwszego poważnego kryzysu.
                        nie ma i nie będzie małżeństw idealnych.....czasami tak jest, że na barkach jednego z małżonków ten ciężar może być troszkę większy, bo jest odpowiedzialniejszy.....ale to nie znaczy, że on jest z tego powodu nieszczęśliwy i ma szukać dodatkowych wrażeń.
                        im dłużej małżeństwo trwa....tym bardziej wyrównuje się ta odpowiedzialność.....przychodzi coś w rodzaju równowagi.
                        nas uczono w domu by być odpowiedzialnym za swoje czyny i nie krzywdzić innych.....dziś - uczy się postawy hedonistycznej, a jak ci coś nie wychodzi, to do psychologa.
                        psycholog stwierdzi, że jak nie pasi w małżeństwie, to rozwód najlepszym wyjściem...przecież tyle osób się rozwodzi.
                        więc rozwód
                        tylko co dalej?????
                        • koronka2012 Re: Trudne małżeństwo 21.06.20, 22:41
                          Bez urazy ale dla mnie lzyoporanku to troll, bo nie wyobrażam sobie, żeby jakakolwiek normalna osoba znosiła życie z brudasem i uważała za swój osobisty sukces że myje nogi i fujarę. Rzyg. Tzn. pewnie są takie osoby, w końcu menele tez mają partnerki, tylko w imię czego na boga skazywać się na takie życie?

                          Rada, żeby wybrać się na terapię małżeńską z gościem, który nie widzi sensu w codziennej zmianie gaci i którego nie sposób przekonać żeby się umył jest totalnie od czapy. Z pewnością będzie skłonny płacić 150 zł za godzinę, taaaaa.

                          Co dalej? Nikt tego nie wie, ale nie wmawiaj jej że w życiu należy kierować się lękiem "bo kryzys, bo inny może być gorszy, itd" To nie jest powód do podejmowania decyzji o pozostaniu w małżeństwie. A przynajmniej nie powinien. Jak ktoś lubi, to może nieść swój krzyż - w końcu jak to się mówi "nie ma ofiar, są tylko ochotniczki" - tylko nie ma sensu wciskać tego chorego modelu życia innym. Piszesz "moje pokolenie pobierało się na całe życie" a mnie ciarki przechodzą, bo kojarzy mi się to z bezsensownym koszmarem tkwienia w beznadziejnych związkach w imię kit wie czego. .
                          • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 22.06.20, 08:25
                            jaki troll....kobieto.
                            kto tu komu każe na siłę w trudzie i znoju pchać swoje małżeństwo.
                            pokazałam tylko, że można i da się uratować związek i normalnie w nim żyć, mało tego cieszyć się, i zaznawać na starość spokoju i radości.
                            zależało mi, żeby Sara zobaczyła życie starszej kobiety, która również tkwiła na początku w trudnym małżeństwie.
                            dziś koronko opływam w dostatki smile.....bo to on, czeka ze mną w przychodniach szpitalnych, niesie parasol w czasie deszczu, jak trzeba zgotuje pyszną zupę, pomoże w sprzątaniu, jest świetnym dziadkiem, a nasz dom, dom babci i dziadka to dla naszych dzieci opoka....bo jesteśmy/ rodzice....na dobre i złe.
                            my dziadkowie, nie dojeżdżamy z różnych domów do naszych wnucząt.....ale jedziemy razem, zamykając drzwi wspólnego domu.
                            czasami wrócę do tamtych czasów, tylko po to, żeby pomyśleć, że warto było.....cieszę się, że jestem/byłam kobietą z jajami.
                            koronko smile ja babcia kładę się spać w koszulce długiej do pośladków, cipka dopieszczona przez męża, nie czuję się suszoną śliwką.....to taka nasza mała tajemnica przed dziećmi, że rodzice jeszcze mogą smile
                            w nosie mam, opinie innych.....i nie nalezę do kobiet, którym odpowiada dźwiganie krzyża, mało tego, to właśnie trudne małżeństwo spowodowało u mnie kryzys wiary.
                            nie uczęszczam do kościoła, ale wierzę w to, co na temat małżeństwa ma do powiedzenia ludziom Bóg za pośrednictwem Biblii....to dla mnie autorytet, a to chyba nie wstyd, że uważam siebie za osobę wierzącą.
                            • notting_hill Re: Trudne małżeństwo 22.06.20, 09:06
                              To żaden wstyd, ale też warto widzieć, że to jeden z możliwych scenariuszy na życie. Co u kogo zadziała dokładnie nie wiadomo.
                              Bardzo podoba mi się to to napisał cyprian, to życiowe i mądre, dokładnie tak właśnie jest. Bo uważałabym z takimi radami, że mnie sie udało wyprostować sprawy, to radzę wszystkim postępować tak samo. A co jeśli sara z tego lęku utkwi w swoim małżeństwie z takim leniem, któremu nic się nie chce i nic mu nie potrzeba (no, chyba, że to ktoś inny za niego zrobi..) Czy on też będzie na starość gotował jej zupę? Szczerze wątpie. Niektóre osobniki są całkowicie niereformowalne (obie płcie, żeby nie było), więc prawdziwa mądrość polega na zobaczeniu kiedy to jest ten moment, kiedy nalezy powiedzieć pas.
                            • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 22.06.20, 09:13
                              i jeszcze jedno, pożegnałam się z Sarą, życząc jej dokonywania samodzielnych wyborów, podejmowania samodzielnych decyzji......nigdzie nie napisałam, dziewczyno źle robisz, będziesz żałować.
                              pokazałam alternatywę, różne aspekty życia po rozwodzie, wszak żyję i obserwuję to, co się dzieje wokół mnie a nawet w dalszej rodzinie, i u moich znajomych.
                              życie zawodowe spędziłam z młodzieżą, w tym z dziećmi z rozbitych rodzin...znam ich ból....sadzę, że to również wpłynęło na moją życiową postawę.
                              ponieważ odnosicie się Państwo do moich wpisów, uważam, że powinnam odpowiedzieć z grzeczności i bronić swego stanowiska smile
                              • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 22.06.20, 10:30
                                notting...nie radzę wszystkim, u mnie się udało, bo mąż włączył się w naprawę związku, inaczej nie bylibyśmy razem
                                moja rola na początku była bardzo duża, bo to ja wykazałam się inicjatywą, odwagą, cierpliwością i wewnętrzną siłą.
                                poza tym, kto jak nie żona zna swego męża? męża, który o żadnym psychologu nie chciał słuchać, jak większość facetów.
                                nasz kryzys trwał 10 lat.......na początku wiadomo, na zasadzie...może się zmieni, potem zaczęłam widzieć, że nic z tego i jak czegoś nie zrobię, będzie koniec.
                                kiedy powiedziałam mężowi, że złożyłam pozew w sądzie.....jakość naszych rozmów przybrała nowych charakter....zaczęliśmy sobie zdawać sprawę, że za trzy miesiące, nie będzie nas.....zrobiliśmy w tym czasie chyba najwięcej, niż przez te wszystkie lata.
                                na wokandzie nasze małżeństwo było 5 w kolejce......był czas, by popatrzeć jeszcze na innych, na siebie....w domu czekały dzieci.
                                w jedną godzinę przeleciało całe moje życie, moje wartości, pragnienia...nie myślałam wtedy nawet o dzieciach, bo i tak ja ogarniałam cały dom, pracowałam zawodowo, dałabym radę.....ale ja go w głębi duszy kochałam i jego chciałam, jego ptaszka, jego rąk, jego oczu mimo, że tak mnie zranił przez te wszystkie lata.
                                zobaczyłam również jak on to przeżywa, popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy......to było takie spojrzenie, pod którym ugięły się moje nogi, jakby nagle straciła wszystkie swoje siły....
                                stojąc na przeciwko siebie na sali rozpraw, nasze oczy biegły ku sobie, tylko ciała były po przeciwnych stronach......nie słyszeliśmy o co pyta sędzia, zajęci sobą i swymi uczuciami, które wystrzeliły jak korek od szampana.
                                pozew wycofałam bez rozdrapywania ran.....wystarczyło nam wrażeń, wiedziałam również, że zawsze można zrobić to po raz drugi....jak nic się nie zmieni.
                                zmieniło wszystko, choć nie za pstryknięciem palcem....oboje nad tym pracowaliśmy.
                                sadzę, że to był najpotężniejszy kop dla męża....dla mnie zresztą też, wnioski zostały wyciągnięte.



                              • lzyoporanku Re: Trudne małżeństwo 22.06.20, 10:30
                                notting...nie radzę wszystkim, u mnie się udało, bo mąż włączył się w naprawę związku, inaczej nie bylibyśmy razem
                                moja rola na początku była bardzo duża, bo to ja wykazałam się inicjatywą, odwagą, cierpliwością i wewnętrzną siłą.
                                poza tym, kto jak nie żona zna swego męża? męża, który o żadnym psychologu nie chciał słuchać, jak większość facetów.
                                nasz kryzys trwał 10 lat.......na początku wiadomo, na zasadzie...może się zmieni, potem zaczęłam widzieć, że nic z tego i jak czegoś nie zrobię, będzie koniec.
                                kiedy powiedziałam mężowi, że złożyłam pozew w sądzie.....jakość naszych rozmów przybrała nowych charakter....zaczęliśmy sobie zdawać sprawę, że za trzy miesiące, nie będzie nas.....zrobiliśmy w tym czasie chyba najwięcej, niż przez te wszystkie lata.
                                na wokandzie nasze małżeństwo było 5 w kolejce......był czas, by popatrzeć jeszcze na innych, na siebie....w domu czekały dzieci.
                                w jedną godzinę przeleciało całe moje życie, moje wartości, pragnienia...nie myślałam wtedy nawet o dzieciach, bo i tak ja ogarniałam cały dom, pracowałam zawodowo, dałabym radę.....ale ja go w głębi duszy kochałam i jego chciałam, jego ptaszka, jego rąk, jego oczu mimo, że tak mnie zranił przez te wszystkie lata.
                                zobaczyłam również jak on to przeżywa, popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy......to było takie spojrzenie, pod którym ugięły się moje nogi, jakby nagle straciła wszystkie swoje siły....
                                stojąc na przeciwko siebie na sali rozpraw, nasze oczy biegły ku sobie, tylko ciała były po przeciwnych stronach......nie słyszeliśmy o co pyta sędzia, zajęci sobą i swymi uczuciami, które wystrzeliły jak korek od szampana.
                                pozew wycofałam bez rozdrapywania ran.....wystarczyło nam wrażeń, wiedziałam również, że zawsze można zrobić to po raz drugi....jak nic się nie zmieni.
                                zmieniło wszystko, choć nie za pstryknięciem palcem....oboje nad tym pracowaliśmy.
                                sadzę, że to był najpotężniejszy kop dla męża....dla mnie zresztą też, wnioski zostały wyciągnięte.



Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka