poczta301 16.02.05, 15:18 to jest pytanie ,teściowa jest po rozwodzie/męża brat też po rozwodzie ma drugą żonę i teraz mój mąż ze mną chce się rozwieść .co wy na to? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
asia028 Re: czy to jest dziedziczne? 16.02.05, 15:22 CZy jest dziedziczne? NO JASNE!! Moja teściowa miła 3 mężów i następnie 2"partnerów życiowych". Mój były mąż rozwiódł sie ze mną 5 lat temu, wrócił ale obecnie znowy się wyprowadza! Brat byłego męża ma już też 2 żonę. Nic dodać nic ująć. Pozdrawiam Odpowiedz Link
poczta301 Re: czy to jest dziedziczne? 16.02.05, 15:25 widzę ze nie jestem sama .mój też rozwodził sie ze mną 10 lat temu ale wycofał , a teraz ponownie kurde co jest z tymi facetami do gory nogami sie wszystko powywracło na tym świecie? pozdrawiam Odpowiedz Link
bezecnymen Re: czy to jest dziedziczne? 16.02.05, 15:28 nie plećcie miłe panie to zwykły skutek wychowania w rodzinie niedojrzałych do swych funkcji małzonków, nic w tym dziwnego że jesli rodzice się rozwiedli to ich dzieci rozwód uważaja za coś normalnego gdy pojawia sie problemy, robia to czego sie nauczyli w domu...jak to było? niedaleko pada jabłko od jabola?? Odpowiedz Link
bezecnymen Re: czy to jest dziedziczne? 16.02.05, 15:31 i nie tylko facetom...mamy przeciez emancypację i równouprawnienie Odpowiedz Link
emka69 Re: czy to jest dziedziczne? 17.02.05, 18:28 ja to nazywam dziedziczną odwagą. Znam kobietę, która jest od czasu do czasu przypalana zapałkami, ale uważa, że mąż jest na całe życie. Jej matka też nie miała lekko ale uczyła dzieci szacunku do ojca za to, że jest- jest na zawsze. Moja mama też się rozwiodła. Rzeczywiście coś jest w tym dziedzicznego bo ja też. Nie nazwałabyn tego jednak ucieczką przed problemem. Uważam, że jednego życia nie można marnować. Pewnie każda sytuacja jest inna i nie powinno się uogólniać ale czasami naprawdę nie ma co naprawiać i pozostaje odejść Odpowiedz Link
princessa_74 Re: czy to jest dziedziczne? 16.02.05, 15:37 No cóż, w rodzinie mojego przyszłego ex podobna sytuacja. Rozeszli się dziadkowie męża (rodzice teściowej),teściowie, teraz kolej na mojego męża, aby tradycji stało się zadość... Trzy pokolenia rozwodników. Kiedyś myślałam, że to nie ma znaczenia. Teraz uważam, że z pokolenia na pokolenie nie były pielęgnowane wartości rodzinne, nie było więzi, miłości,czułości. Podejście do tematu rozwodu jak widać dość swobodne, więc dlaczego moj ex miał się starać? Pojawiły się nieporozumienia, więc znalazł proste rozwiązanie - wyprowadzka i rozwód. Odpowiedz Link
poczta301 Re: czy to jest dziedziczne? 16.02.05, 15:46 Tojest chore .To moje dziecko prawdopodobnie też sobie nie ułoży życia ?z pokolenia na pokolenie co ona teraz zobaczyła to zostanie w pamięci .Gdzie uczuci i ciepły normalny dom który miała do nie dawna;aż się boję Odpowiedz Link
carlla1 Re: czy to jest dziedziczne? 16.02.05, 16:16 Myślałam kiedys o tym i musze przyznac Wam rację. Może to nie jest dziedziczne ale jest to kwestia wychowania i wartości przekazanych przez starsze pokolenia. Dziadkowie, rodzice, siostry, bracia mojego męża rozwodzili sie i schodzili ze sobą, i wiązali sie z nowymi partnerami. A wszystko przez co? Przez zdrady jednego z członków małżeństwa. Myśle, że jest to wina poprostu przypisywania bardzo małej wartości wierności w małżeństwie - czyli kwestia wychowania, tradycja rodzinna? Odpowiedz Link
poczta301 Re: czy to jest dziedziczne? 16.02.05, 16:20 No właśnie dobre pytania.Może jest tu jaskiś psycholog może się wypowie w tej kwestii? Odpowiedz Link
dobrydzien Re: czy to jest dziedziczne? 16.02.05, 16:51 kompletna bzdura!! Najbardziej nie lubię sztucznych wspaniałych rodzinek bez rozwodów. To nic że nie ma miłości tylko "wartości". Odpowiedz Link
jarkoni Re: czy to jest dziedziczne? 16.02.05, 18:14 dobrydzien napisała: > kompletna bzdura!! > > Najbardziej nie lubię sztucznych wspaniałych rodzinek bez rozwodów. To nic że > nie ma miłości tylko "wartości dobrydzien zgadzam się z Tobą...U mnie w rodzinie i w rodzinie żony nigdy nie było żadnych rozwodów..My jesteśmy pierwsi..Nie chciałem mieć sztucznego związku będącego na zewnątrz "cudownym i idealnym", a w domu chłodnym i obojętnym...Jak długo tak można.. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: czy to jest dziedziczne? 16.02.05, 18:27 nikt nie chce takiej miec rodziny..jednak dzieci sobie rodziców nie wybierają a chore uklady między rodzicami rzutuja na psychike dzieci, obojetnie czy dojdzie do rozwodu, separacji czy utrzymywania związku ''dla dobra dzieci'' Odpowiedz Link
princessa_74 Re: czy to jest dziedziczne? 17.02.05, 12:09 Czyli albo rozwód albo "sztuczne wspaniałe rodzinki bez rozwodów"? Szkoda Dobrydzień, że masz takie przykre doświadczenia. Jeśli obie strony chcą być razem i włożą w to dużo pracy, to może to być wspaniała rodzinka bez sztuczności i zapewniam Cię, że takie są. Gorzej jeśli jedno lub oboje partnerów za najprostsze i najlepsze rozwiązanie uznają rozwód, a jeszcze gorzej jeśli mają poparcie rodzinki w stylu (i tu cytuję moją teściową) "lepiej żebyście się rozeszli". Odpowiedz Link
dobrydzien Re: czy to jest dziedziczne? 17.02.05, 12:19 Pewnie, że są prawdziwie szczęsliwe rodziny. Trzeba wierzyć inczej nie da się zyć. Ale generalizowanie, że rozwody są dziedziczne to duuuże uproszczenie. W wielu przypadkach trwanie w związku dla zasad jest o wiele gorsze niż rozwód. Nie wierzę, że facet rozejdzie się ze względu na poglądy swej mamusi. A jesli już to chyba nie ma co po takim płakać. Odpowiedz Link
clio11 Re: czy to jest dziedziczne? 17.02.05, 15:36 Tytuł postu jest pytaniem z gatunku retorycznych. Przecież autorka ma już swoje zdanie, bo "teściowa jest po rozwodzie/męża brat też po rozwodzie ma drugą żonę i teraz mój mąż ze mną chce się rozwieść. Co Wy na to?". Jeśli mogę zabrać głos-wkładanie wszystkich rozwodników do jednego worka jest najoględniej mówiąc-niemądre. Taka logika prowadzi w prostej linii do wniosku, że rozwodnicy lub osoby z ich najbliższej rodziny nie powinni mieć już szansy na ułożenie sobie życia, bo są niejako "napiętnowani". Kochani, Wy wszyscy, którzy dopiero dziś zauważyliście te rozwody w rodzinach waszych ex! Gdzie w takim razie mieliście oczęta te kilka czy kilkanaście lat wstecz? Mój ex-mąż był wychowywany w tradycyjnej, ortodoksyjnej niemalże, katolickiej rodzinie. Wspólne święta, wyjścia do kościoła, celebra rodzinnych uroczystości. Czy to, że mnie zdradzał i okłamywał ma oznaczać, że nie będę sobie teraz dobierać znajomych-katolików? Czy w takim razie, jeśli ktoś ma w rodzinie np przestepcę, lub "kochającego inaczej" to istnieje prawdopodobieństwo, że też stanie się taki? Ejże, nikt nie dał nam prawa do takich wniosków! Odpowiedz Link
emka69 Re: czy to jest dziedziczne? 17.02.05, 18:30 masz zupełną rację. Trwać za wszelką cenę to nonsens i oszukiwanie partnera Odpowiedz Link
jarkoni Re: czy to jest dziedziczne? 17.02.05, 19:10 emka69 napisała: > masz zupełną rację. Trwać za wszelką cenę to nonsens i oszukiwanie partnera Absolutnie się z wami zgadzam.... Odpowiedz Link
bezecnymen Re: czy to jest dziedziczne? 17.02.05, 19:19 nooo zaraz znajda sie opozycjoniści wobec tej tezy, trzeba by na wszelki wypadek okreslić jaka cenę uznajecie za wygórowaną... Odpowiedz Link
clio11 Re: czy to jest dziedziczne? 18.02.05, 12:36 Opozycjoniści znajdo sie z pewnościo, miły Bezecny, toż to wolny kraj Co uważam za wygórowaną cenę? Proszszszsz: -nieprzespane noce, -kłótnie o byle co, często w obecności dzieci (lub za ścianą), -długie, nie prowadzące donikąd rozmowy, -stwarzanie pozorów idealnego małżeństwa na KAŻDYM rodzinnym spędzie, -naginanie na siłę swoich poglądów do poglądów partnera (lepiej mieć takie same, wtedy żyje się prościej), -nieustanna inwigilacja z "tej drugiej" strony, -bezustanne poczucie winy, że jesteś kimś, komu ten idealny partner niemalże wyświadcza łaskę, że w ogóle jeszcze z Tobą jest, -całodzienne milczenie, demonstracje wrogości a wieczorem, w łóżku kizianie po ramieniu, bo może się pokochamy i będzie ok, by rano zacząć od początku, -stosowanie wobec dzieci metod psychicznego znęcania się, -ciągłe podkreślanie, że "inne mają o wiele gorzej", -ciągłe uczucie, że w hierarchii życiowych priorytetów MOJE potrzeby są na n- tym miejscu, bo przecież ja się tak idealnie dopasowuję. Dlaczego to JA mam się ciągle dopasowywać, mitygować? po co? Dla tzw dobra dzieci? One mają swój rozum, wszak sama je, ups, z exem czasasami, wychowywałam i śmiem twierdzić, że wyszło to całkiem nieźle. Niedługo wyfruną z domu a ja miałabym dobrowolnie skazywać się na starość w towarzystwie człowieka, który przez ostatni długi czas udowadniał mi dość dosadnie, że nasz związek NIE BYŁ oparty na wzajemnym zaufaniu i szacunku? Miałam w tym wszystkim trwać, usmiechając się sztucznie i bezmyślnie, bo taki jest powszechnie uznany styl postępowania? Bo, najoględniej mówiąc- LUDZIE? JA nikomu nie zabraniam. Odpowiedz Link
zembig Wahadełko? 19.02.05, 00:28 Może pomyślicie o takim schemacie: Dziecko wychowane w niepełnej rodzinie, odczuwające brak tej drugiej strony i myślące o tym, jaka to jego własna rodzina będzie super! Potem znajomość, fascynacja, zauroczenie, wszyscy to znamy? To nareszcie już. No to siup, potem ślub, czasem nawet przerwana nauka, trzeba zarabiać i łożyć na tą wspaniałą rodzinkę i super własny kącik. Mijają lata, człowiek dojrzewa psychicznie w wieku? Na pewno nie przed 21 rokiem życia. Nagle okazuje się, że nie całkiem po drodze mi z tą drugą osobą, która śpi obok. I co? Miałem bardzo dużo wątpliwości, Teraz też je mam, ale nie zmieniłbym decyzji o rozwodzie. Nie żyję tylko dla siebie, nie żyję tylko dla żony, nie żyję tylko dla dzieci, żyję dla wszystkich po troszę. Mógłbym tak jeszcze długo, ale na razie wustarczy... Odpowiedz Link
jarkoni Re: czy to jest dziedziczne? 19.02.05, 17:51 Droga clio, już się troszkę znamy, mieliśmy już okazję sobie popolemizować wcześniej... W większości zgadzam się z Twoją listą, choć momentami jest typowo babska : tzn np kizianie po ramieniu zastąpiłbym nawet nie stwierdzeniem "dziś boli mnie głowa", ale wręcz : przepraszam, ale ja tego po prostu nie lubię, nie lubię seksu i już...I tak facet dowiaduje się tego parę lat po ślubie, heh...U mnie nie było ani kłótni, ani ingwilacji ani psychicznego znęcania się nad dziećmi...Pozdrawiam clio Odpowiedz Link