Dodaj do ulubionych

CO TO JEST GDY....?

20.02.05, 19:26
GDY NIC SIE NIE CHCE znudzony jest człowiek życiem, nic go nie cieszy a same
nie przyjemne sprawy wiszą w powietrzu .Szary jest swiat nie ma motywacji z
jednej strony chciało by się by wróciło to co było a z drugiej by było już po
wszystkim życie płynie dalej ale ciężko się żyje nie okłamujmy sie taka jest
prawda
Obserwuj wątek
    • kasiar74 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 19:29
      jakiś dołek pzd poniedziałkiem??
      daj spokój
      posłuchaj jakieś dobrej muzyki, ja ją na nowo odkrywam, pomyśl ile jest fajnych
      ludzi na świecie, pocztaj dobrą książke
      wszystko jest oki
      tylko trzeba chciec to zobaczyć

      a może kąpiel z bąbelkami??
      a może pobajeruj sobie na czacie?smile

      poczta301 napisała:

      > GDY NIC SIE NIE CHCE znudzony jest człowiek życiem, nic go nie cieszy a same
      > nie przyjemne sprawy wiszą w powietrzu .Szary jest swiat nie ma motywacji z
      > jednej strony chciało by się by wróciło to co było a z drugiej by było już po
      > wszystkim życie płynie dalej ale ciężko się żyje nie okłamujmy sie taka jest
      > prawda
      • poczta301 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 19:31
        żadne prozycje nie motywują niby żyję teraz troszkę inaczej spotykam sie żeby
        zapomnieć ale to jest silniejsze niestety powraca zbyt często...
        • kasiar74 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 19:39
          spoko byle do wiosnysmile
          ja nie wiem jak to sie stało ze przestałam wariowac
          może to był jeden miesiąc w którym po prostu wybawiłam sie, nagadałam z ludźmi
          jak ostatnio w liceum??
          przeszło jak ręką odjął, czasami oczywiscie dopada dołek ale jakby w innych
          poporcjach -czasami dołek a normalnie jest super
          • poczta301 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 19:41
            a jak to jest jak kogoś kochało sie ponad życie...?
            • kasiar74 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 19:44
              poczta301 napisała:

              > a jak to jest jak kogoś kochało sie ponad życie...?
              dalej sie kocha i pozwala sie mu odejśc jesli tak jest dla niego lepiej
              • poczta301 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 19:46
                łatwo się mówi ale gorzej godzi...
                • kasiar74 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 19:49
                  poczta301 napisała:

                  > łatwo się mówi ale gorzej godzi...
                  tak , najłatwiej się mówi fakt
                  jesoo ile ja czasu się szarpałam mało nie oszalałam
                  nie wiem może musi nadejś taki moment że człowiek zaczyna normalniej patrzec na
                  świat i się godzi z faktami
                  widze że wieczor jest naszsmile)
                  jestes z Wrocławia?? studiowałam tam i mam ogromny sentyment do tego miasta
                  • poczta301 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 19:58
                    TAK JEST Z WROCŁAWIA JA JESZCZE TROCHĘ I CHYBA OSZALEJĘ
                  • poczta301 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 19:58
                    NAWET TEN SAM ROCZNIK
              • poczta301 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 19:47
                kochać na odległość i nie być z nim trudne aż za bardzo
            • jarkoni Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 19:49
              poczta ile masz lat, tak mniej więcej, sorry za pytanie, ale lekarstwo na naszą
              przypadłość zakochaniową zależy od wieku....PS Naprawdę mieszkasz niedaleko
              Kaufland?
              • poczta301 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 19:51
                A CO WIESZ GDZIE JEST kUFLAND WE WROCKU .WYRZUĆ ZERO I MASZ MOJE LATA
                • poczta301 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 19:53
                  TAK BLISKO MIESZKAM.PRZECZYTAJ SOBIE MOJA WYPOWIEDŻ CZY POWRÓT JEST MOŻLIWY?DO
                  JARKONIEGO
                • jarkoni Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 20:00
                  tricolour jest z Wrocławia i twierdzi, że nie ma tam Kauflandu....To kto ma
                  rację? A jeśli chodzi o kochanie nad życie, to ja od prawie 4 miesięcy nie mogę
                  wyrzucic z głowy kobiety...A Ty jak długo się męczysz?
                  • poczta301 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 20:03
                    a przeczytałeś -czy powrót jest możliwy moją wypowiedż-Kufland jest na
                    ulLegnickiej ,a męczę się od 21pażdziernika2004
                  • bezecnymen Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 20:04
                    dajcie no spokój kochani z tym ''ponad życie'' gdyby tak było to juz by były
                    wasze nekrologi...sorry znowu jestem brutalny ale nie nadużywajcie prosze mojej
                    cierpliwoścismile
                    • jarkoni Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 20:18
                      no masz rację bezecny, za duży jestem i poczta301 też, żeby szafować zwrotami :
                      ponad zycie, nigdy, zawsze itp. Co nie znaczy, że boli...
                      • poczta301 Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 20:19
                        mów za siebie jarkoni ok
                        • jarkoni Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 23:55
                          mówisz a szafowaniu słowami, czy że duzi jesteśmy ? Jeśli jednym albo drugim
                          uraziłem to najmocniej przepraszam sad((((
                        • bezecnymen Re: CO TO JEST GDY....? 21.02.05, 00:17
                          no a jesli uważasz że ja przesadziłem to też sorry
                          ale..smile
                          okreslenie ''ponad życie'' ja rozumiem jako gotowośc do poświęcenia własnego
                          życia (dosłownie) klasycznym jednoznacznym przykładem jest tu postawa matki
                          oddającej życie by uratowac dziecko działa tu niewątpliwie instynkt
                          macierzyński, czy zgodzicie sie że silniejszy od miłości do ojca tegoz
                          dziecka??? do tego dochodzi instykt życia, chyba najsilniejszy z instynktów..
                          teraz hipotetyczna sytuacja: on odchodzi do tej drugiej
                          ona kochała go do dziś bezwzględnie (jej mężczyzna, ojciec jej dzieci)
                          wszystko sie wali w gruzy
                          co mamy??? zawiedziona miłośc, dzieci z ojcem gdzies tam i matka-kobieta,
                          które uczucia dominują w kobiecie?? popełni samobójstwo??? nieeeeeeeeeeeee bo
                          a)dzieci potrzebuja matki
                          b)może on nie odejdzie na zawsze
                          c) nie da satysfacji tej zdzirze że zlapala faceta, dla ktorego kobiety skaczą
                          z mostu
                          co by tu nie wpisać i tak życ będzie więc gdzie tu miejsce na ''ponad życie''?
                          owszem bywały takie sytuacje ale na pewno nie stanowia potwierdzenia przeciwnej
                          teorii
    • bursztynowe Re: CO TO JEST GDY....? 20.02.05, 23:16
      To sie nazywa depresja.

      Wyjście 1: Trzeba sie upić. A jak alkohol spali wątroba (czy co tam spala
      alkohol), ponowić kurację. Kwaterę wykupić po trzeźwemu, będzie bliskim
      łatwiej...

      Wyjscie drugie: Przestać sie użalać nad sobą.

      I zacząć żyć!

      Pozdrawiam
      • viillemo Re: CO TO JEST GDY....? 21.02.05, 12:34
        Poczta ja myślę, ze powinnaś odwiedzić jakiegoś specjalistę, męczysz się już
        zbyt długo, to kawał czasu...wynika z tego, ze nie umiesz, albo nie chcesz
        zacząć życia od nowa...wiesz co jest czasami bardzo dobre???? spojrzec na swoje
        życie, swoje wątpliwości i smutki oczami kogoś innego, bardziej obiektywnego
        niż Ty sama, wtedy najczęściej okazuje się, ze cos przeoczylismy, co było
        bardzo wazne dla nassad(
        Nie dziwie się już dlaczego tak sie miotasz (to ogromne pragnienie spotkania
        sie we Wrocławiu), wiesz chyba sama sobie nie zdajesz z tego sprawy, ale Twój
        mózg, Twoja świadomosć, Twoje "jestectwo" pociągają za hamulec bezpieczeństwa...
        21 października 2004...to długo, zbyt długo...pomyśl o tym...czy nie czas już
        zamknąc drzwi, zakluczyć, a klucz wyrzucić???? Pozdrowieniasmile
    • tricolour Odpowiedź 21.02.05, 16:21
      ... gdy jest tak ja pisze, to najwyższy czas udać się do psychologa. Gdy boli
      ząb, to do dentysty i to jest jakoś jasne dla wszystkich.
      Gdy nawala cała głowa, to do psychologa...
      • tricolour Re: Odpowiedź 21.02.05, 16:24
        Dziwnie uciekło kilka literek więc piszę raz jeszcze:

        ...gdy jest tak jak piszesz, to najwyższy czas udać się do psychologa. Gdy boli
        ząb, to do dentysty i to jest jakoś jasne dla wszystkich.
        Gdy nawala cała głowa, to do psychologa... specjalisty. Forum prowadzą amatorzy.
        • bezecnymen Re: Odpowiedź 21.02.05, 16:31
          baaaaaaaardzo amatorscysmile
          ale mimo wszystko czasem pomaga darmowe kilka słów życzliwego człeka a nie
          pomaga płatna porada specjalisty z dyplomem
          • tricolour Re: Odpowiedź 21.02.05, 16:35
            Hm... rozumiem, że chodziłeś do psychologa i było to bezskuteczne? I stąd taka
            opinia?
            Dodam, bo już o tym pisałem, że ja chodziłem i owszem. Warto wydać troszkę
            pieniędzy na siebie i swoje zdrowie psychiczne.
            • bezecnymen Re: Odpowiedź 21.02.05, 18:14
              akurat ja sobie bez fachowca poradziłem, ale czy zauważyłeś, że
              napisałem...czasem??? to tylko uwaga bła, a nie jakas teoriauncertain
              • tricolour Zauważyłem 21.02.05, 18:35
                Owszem, zauważyłem.
                Ale czesto też takie ogólne zdania mają formę sugestii i tak to odebrałem.
                Mój profesor mawiał, że nic tak nie zaciemnia sytuacji jak dobrze dobrany
                przykład...
                To, że CZASEM lekarze nie pomagają, to też jakaś wersja prawdy, tylko co ona
                oznacza? Że mnie nie pomoże? To najpierw trzeba sprawdzić!
                No i sprawdziłem i okazuje się, że większośc problemów, które poruszają
                forumowicze, to dość proste sprawy... jeżeli weźmie się je w profesjonalne ręce.
      • poxywka Re: Odpowiedź 21.02.05, 16:35
        kiedys zamiast psychologa czlowiek mial przyjaciol...
        chociaz psycholog to zawsze szansa, ze profesjonalista, ktory spojrzy chlodnym
        okiem;
        ale pazdziernik 2004 to krotko, czy mi sie zdaje ?
        dla mnie to normalny stan w tak krotkim okresie czasu (chociaz tez czytalam, ze
        kwalifikuje sie na wizyte u psychologa); czy Wam sie udalo po 4 miesiacach
        otrzasnac ?? czas dosc powszechnie uznawany za okres wychodzenia ze zwiazku to
        2 lata - do zupelnego wyzdrowienia
        pozdrawiam
        poxywka
        • tricolour Re: Odpowiedź 21.02.05, 16:36
          Ze dwa lata trwało u mnie, ale pod okiem specjalisty.
        • emka69 Re: Odpowiedź 21.02.05, 16:58
          To chyba jest bardzo indywidualna sprawa. Zależy też od okoliczności w jakich
          związek się rozpadł. Ja miałam dosyć małżeństwa, chyba "wyszłam" z niego
          jeszcze przed rozwodem i to jest czas, od którego liczę wyzdrowienie dokładnie
          6.11.2004 r.
          • bezecnymen Re: Odpowiedź 21.02.05, 17:44
            toz to prawie rocznica rewolucji bolszewickiej...symptomatycznetongue_out
        • jarkoni Re: Odpowiedź 21.02.05, 17:42
          poxywka napisała:

          > kiedys zamiast psychologa czlowiek mial przyjaciol...

          I to jest baaaardzo dobre stwierdzenie...Gdybym miał oddanych przyjaciół tu na
          miejscu, nie tylko netowo-telefonicznych to pewnie byłoby mi łatwiej...A u mnie
          też już 4 miesiące...I hmmm poxywka nie strasz mnie, że to może trwać i ze 2
          lata, takie wychodzenie ze związku...Brrrrrrrr
          • bezecnymen Re: Odpowiedź 21.02.05, 18:16
            czas szybko umyka...ani sie obejrzysz, jak minie rok, potem dwa...byle nie były
            to lata stracone.....
            • jarkoni Re: Odpowiedź 21.02.05, 18:18
              mało mnie to pocieszyło...sad(( Bo to jeszcze ponad półtora roku... Jakoś mnie
              to przeraża....
              • tricolour Re: Odpowiedź 21.02.05, 18:37
                A co jest takiego przerażającego? Może spróbuj to ponazywać....
              • bezecnymen Re: Odpowiedź 21.02.05, 18:39
                ech marudzisz starytongue_out u mnie jak wiadomo minęło lat 6
                pamiętam date slubu, daty imienin exii i jej rodziców, ofkoz daty wazne syna,
                date pierwszej rozprawy, nawet date pozwu(ciekawe po co?)ale za diabła nie
                pomne daty rozwodu!!! to gdzieś w lutym było może nawet dzis rocznica???
                nieważne...wydaje mi sie że mam wśród was jeden z najdłuższych staży rozwodnika
                więc:
                stan nieważkości zaczął sie tuz po wyprowadzeniu się exiii z synem i trwał
                przez cały czas rozwodu, razem 14 miesięcy, jednak juz wcześniej zacząłem
                astanawiac sie co dalej? uporządkowałem swoje sprawy, okresliłem cele do
                realizacji, łącznie z ich hierarchią i tak jakos poszło.... na pewno jeszcze
                bolisad pewnie będzie wiecznie bolałosad( ale da sie z tym życ
                przyjaciele??? miałem jednego, ale niestety zmarł na nowotwór i to właśnie w
                czasie mojego rozwodu.... rodzina??? no nie za bardzo mi pomogła, bo akurat w
                formie, której przyjąc nie chciałem(o tym może gdzie indziej) w sumie wylazilem
                z dolka samodzielnie i mówiąc obrazowo zamiast doła mam ogon i garbasmilecos mnie
                przygniata, cos się za mna ciągnie... juz mi to nie doskwiera
                • jarkoni Re: Odpowiedź 22.02.05, 01:06
                  bezecny, ja sam zaczynam czuć, ze coś za bardzo marudzę...Zupełnie jakbym
                  oczekiwał, że gdziekolwiek się nie pojawię i nie opowiem co umnie ostatnio to
                  wszyscy powinni mnie głaskać po główce...Brrr, a twardy facet niby jestem...
    • kasiar74 Re: CO TO JEST GDY....? 21.02.05, 20:35
      4 misiące to nie jest długo, zależy jak mocne było zaangazowanie, zależy od
      osoby
      a czas zawsze robi swoje, nie ma mocnych
      • viillemo Re: CO TO JEST GDY....? 22.02.05, 11:10
        tez tak myślę, wczesniej wydawało mi się,. ze to już ponad rok trwa (moja
        pomyłka patrzyłam tylko na na końcówki 2004, 2005), ale i tak myslę, że poczta
        powinna jak najszybciej udać się do psychologa...dlaczego mam taką pewność? no
        cóż przezywam podobną historię mojego brata, miota się identycznie i mam
        nadzieję, że nie zamota się definitywniecrying(((
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka