Dodaj do ulubionych

słuchając The Cure pomyslałem o Was...

24.03.05, 21:31
tam na płycie Disintegration w jednej z piosenek jest taki tekst:

Nigdy nie mówiłem, że zostanę do końca
Wiedziałem, że zostawię cię z dziećmi i ze wszystkim
Tak krzyczącą w przypływie szczerości,, wciąż na mnie krzyczącą
Zostawię cię z fotografiami, fałszywymi obrazkami
Plamami na dywanie, plamami w pamięci
Piosenkami o szczęściu mruczanymi przez sen
Kiedy oboje wiedzieliśmy jak to się zwykle kończy...

Jak to się zwykle kończy...

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • india8 Re: słuchając The Cure pomyslałem o Was... 24.03.05, 21:36
      co w związku z tym?
    • figur_ka Re: słuchając The Cure pomyslałem o Was... 24.03.05, 21:39
      To jest spowiedź niewiernego ?, porzucającego ją faceta
      • india8 Re: słuchając The Cure pomyslałem o Was... 24.03.05, 21:45
        może to samousprawiedliwianie się?
      • jarkoni Re: słuchając The Cure pomyslałem o Was... 24.03.05, 21:48
        Brrrr sloggi znam the Cure, ale to ze wiedziałem, ze was zostawię jakoś mało mi
        pasuje do tego o czym tu gadamy...To tekst wyrachowanego faceta krzywdzącego z
        premedytacją...Nie widzę analogii..
        • india8 Re: słuchając The Cure pomyslałem o Was... 24.03.05, 21:49
          jarkoni, to trochę brzmi jak tekst mojego męża, więc w zasadzie jest całkiem na
          miejscu
          • vertigo5 Re: słuchając The Cure pomyslałem o Was... 24.03.05, 21:51
            co to za wieczorne dołowanie ???

          • jarkoni Re: słuchając The Cure pomyslałem o Was... 24.03.05, 21:55
            india to jak mówi Twój mąż? I o czym? O the Cure? Czy chodziło o to, ze
            zbudowałem podrzędnie złożone zdanie z podmiotem i orzeczeniem? Wyjaśnisz?
            • india8 Re: słuchając The Cure pomyslałem o Was... 24.03.05, 22:05
              sorry, nie chciałam dołować nikogosmile

              jarkoni - mój mąż mówi różne śmieszne rzeczy, które mają na celu ukojenie jego
              nędznego lichutkiego dogorywającego sumionka

              jak the Cure - tutaj

              tylko tyle

              też tak mówiłeś? (to ciekawość, nie złośliwośćsmile
              • jarkoni Re: słuchając The Cure pomyslałem o Was... 24.03.05, 22:13
                jasne...Przepraszam, że powiedziałem jakąś śmieszną rzecz..Mam tak czasem smile)
            • sloggi Re: słuchając The Cure pomyslałem o Was... 24.03.05, 22:08
              Po prostu słuchałem - nie dorabiam do tego filozofii.
              • india8 Re: słuchając The Cure pomyslałem o Was... 24.03.05, 22:12
                ok, jak widzisz nam wystarczy rzucić hasło
                już pożeramy żywcemsmile))


                i odnosimy (ja przynajmniej) do siebie

                ale to w zasadzie dotyczy teraz co drugiej piosenki - wszystkie o uczuciach,
                związkach i innych sprawach, które jakieś się ćwierćaktualne zrobiły...

                aż strach włączyć radio w samochodzie
              • jarkoni Re: słuchając The Cure pomyslałem o Was... 24.03.05, 22:14
                sloggi spoko, to było bardzo malutkie faux pas...My tu lekko przewrażliwieni
                jesteśmy...
                • sloggi Re: słuchając The Cure pomyslałem o Was... 24.03.05, 22:24
                  A ja juz ręce do nadgarstków obgryzłem.
    • tricolour Hm... 24.03.05, 22:15
      Tekst trochę wredny.
      Prawdę mówiąc, to też mi sie podoba...
      • india8 Re: Hm... 24.03.05, 22:16
        Co Ci się podoba konkretnie?
        • tricolour Tekst jest... 24.03.05, 22:19
          ... konfrontacyjny, okrutny, cyniczny, intelektualny (bo skrótowy).
          Mam TEŻ taką stronę charakteru.
          • india8 Re: Tekst jest... 24.03.05, 22:23
            skrótową?big_grinDD

            no niby racja - tekst sam w sobie jest ok

            a taką stronę charakteru wielu chyba gdzieś w sobie chowa
            tylko niektórzy głębiej niż inni, zwłaszcza ten aspekt okrucieństwa...
            • tricolour Nie chwalę się tym... 24.03.05, 22:27
              ... broń Boże!

              Po prostu czuję symapatię do "prawdy" bez względu na styl wypowiedzi...
              • india8 Re: Nie chwalę się tym... 24.03.05, 22:32
                pogubiłam się...

                do prawdy jako takiej?

                a co w tym tekście według Ciebie jest prawdziwe? pytam serio
                faceci są dla mnie coraz większą zagadką
                • tricolour No... 24.03.05, 22:41
                  Prawda jest jedna. Tylko jedna bez względu na punkt widzenia.
                  Właśnie! Owe punkty widzenia, to istna manipulacja, bo próbuje wmówić, że to
                  samo różnie wygląda.

                  W tekście chyba trafnie opisano podejście do związku. Póki jest dobrze, to...
                  dobrze. A po zerwaniu relacji - negacja całości.
                  Nie każdego jednak stać na stanięciu w pozycji "JA" wobec rzeczywistości.
                  Zobacz, że tu na forum częściej piszemy o tej drugiej stronie, siebie stawiając
                  w cieniu. A czemu w cieniu?
                  Gdyby chodziło o sukcesy, to na piedestał cisnęła by sie cała banda
                  pretendentów.
                  • india8 Re: No... 24.03.05, 22:51
                    Myślę, że częściej piszemy o drugiej stronie, bo pisanie o nas wymagałoby:
                    1. odkrycia kart, nawet tych, które sami przed sobą skrzętnie ukrywamy
                    2. autoanalizy, która czasem jest zbyt bolesna, innym znów razem po prostu
                    niemożliwa
                    3. to byłoby wtedy smętne forum na ostatnie dni życia, bo jeśli każdy zacząłby
                    sie tak totalnie analizować, to nie wiem, czy ktokolwiek by się na tem świecie
                    ostał


                    a poza tym, co do istoty "prawdy" - jest jedna - być może - gdy mówimy o
                    faktach, o tym co sie wydarzyło
                    natomiast, gdy mowa o uczuciach, to - według mnie - prawd jest pewnie więcej
                    niż samych zainteresowanych

                    ja mam kłopot ze zdefiniowaniem własnych uczuć w danej chwili - prawda sprzed
                    10 minut, okazuje się być często naciąganym myślenie życzeniowym

                    nie wydaje mi się, żebym była jakimś wyjątkiem
                  • bezecnymen Re: No... 24.03.05, 22:55
                    własnie sobie wyobraziłem swoja exie spiewającą ten text....pasujeuncertain teraz
                    usiluje wyobrazić siebie....... zabrakło wyobraźni???
                    w cieniu powiadasz tri.....a z czym tu sie pchac na ten piedestał?
                    widział kto żebraka na pomniku?? koło śmietnika..o tak! zbierającego okruchy
                    czyjegoś życia, gdy z jego pozostały tylko łachmany....
                    • tricolour Indio, Bezecny, 24.03.05, 23:00
                      Mnie też nie chodzi o samobiczowanie, uczuciowy ekshibicjonizm. Może byłoby to
                      ciekawe, ale tez i niesmaczne.
                      Bardziej chodzi mi o świadomość, o to, że WIEM, co ze mnie za czort.

                      Jak zwykle muszę się tłumaczyć... smile))
                      • bezecnymen Re: Indio, Bezecny, 24.03.05, 23:07
                        wiesz tri...
                        to nie były jakies zarzuty wobec Ciebie...
                        wydaje mi się, że nie sposób pisac o sobie w superlatywach, gdy świadomi
                        jestesmy winy za rozpad związku, bez wzgledu na procentowy udział ex...ponadto
                        pisząc tutaj staramy sie wspomagac tych, którzy jeszcze nie potrafia sami
                        uporać się z tymi wszystkimi psychicznymi fikołkami, jakie w nas wyczyniają
                        sumienie, duma, uprzedzenia i tp, a to znowu wymaga skupienia sie na osobie z
                        która rozmawiamy, a nie na sobie
              • jarkoni Re: Nie chwalę się tym... 24.03.05, 22:35
                Nigdy nie mówiłem, ze zostanę z Tobą....tak
                Ale : wiedziałem, że zostawię Cię z dziećmi...to dla mnie już nie..
                Rozumiem, ze pierwiastki czystego okrucieństwa i bezwzglednej prawdy mogą tkwić
                jakoś w nas głęboko...Chodzi mi tylko o to jedno słowo "wiedziałem"...
                Ja osobiście nie żeniłem się mysląc o jakimkolwiek rozwodzie
                kiedykolwiek...Narastało latami...Ale nie "wiedziałem" tego kiedy zaczynalismy
                wspólne życie...Zbyt okrutny tekst dla mnie..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka