Dodaj do ulubionych

1 Kor 13, 1-13

21.04.05, 09:41
szkoda, że nie napisałi, że jest dwustronna sad
Obserwuj wątek
    • samosia75 Re: 1 Kor 13, 1-13 21.04.05, 12:49
      smile bo ta prawdziwa,głeboka i z wzajemnoscia pewnie nie jest dwustronna
      • samosia75 Re: 1 Kor 13, 1-13 21.04.05, 12:55
        Ale tez ma rozne oblicza - niekoniecznie damsko-męskie.
        • samosia75 Re: 1 Kor 13, 1-13 21.04.05, 13:00
          Ta damsko-męska bywa własnie śliska i dwustronna.
        • anja_pl Re: 1 Kor 13, 1-13 21.04.05, 13:10
          samosia75 napisała:

          > Ale tez ma rozne oblicza - niekoniecznie damsko-męskie.
          ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

          hmm...

          • samosia75 Re: 1 Kor 13, 1-13 21.04.05, 13:12
            Hmm...nie mam na mysli nic zdrożnego
            np matka- dziecko
            nasilniejsza i zupełnie bezinteresowna
            • anja_pl Re: 1 Kor 13, 1-13 21.04.05, 13:35
              samosia75 napisała:

              > Hmm...nie mam na mysli nic zdrożnego
              > np matka- dziecko
              > nasilniejsza i zupełnie bezinteresowna

              ok, to widocznie mam takie skojarzenia tongue_out
              a miłość matczyna do głowy mi nie przyszła ...
              muszę się nad sobą zastanowić... wink
    • anja_pl Re: 1 Kor 13, 1-13 21.04.05, 13:08
      myślałam, że 10000 juz blisko i dlatego piszesz po linijce big_grinDD

      sama też tak mam, że przypomina mi się cos troszczkę później big_grinD
    • misio_a Re: 1 Kor 13, 1-13 21.04.05, 13:37
      szkoda sad
      ale prawdziwa nie musi być dwustronna
      tzn. czy kocham pełniej, lepiej, głębiej, szczerze tylko dlatego ze ktoś
      odwzajemnia moje uczucie? ja uważam, że nie
      • anja_pl Re: 1 Kor 13, 1-13 21.04.05, 14:08
        ale za to jak szczęśliwiej...
        i mniej się cierpi
    • samosia75 Ale dwustronna- 21.04.05, 14:04
      - bo dwulicowa i na zasadzie "każdy kij ma dwa końce"
      czy dwustronna bo z wzajemnoscią?
      Ja zrozumiałam, że chodzi o ten pierwszy wariant.
      • anja_pl Re: Ale dwustronna- 21.04.05, 14:07
        Dwustronna, bo ze wzajemnością...
        jakoś nie pmyślałam o dwulicowości...
      • misio_a Re: Ale dwustronna- 21.04.05, 14:20
        prawdziwa nie jest dwulicowa, prawdziwa nie powinna być dwulicowa, prawdziwa
        nie może być dwulicowa
    • bezecnymen Re: 1 Kor 13, 1-13 21.04.05, 14:21
      właśnie się zorientowałem, że rozmawiacie o miłości...inteligentny jestem
      prawda???tongue_out
      • samosia75 Bezecny.... 21.04.05, 14:32
        I List do Koryntian, rozdział 13
        "Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym
        miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym. I choćbym miał dar prorokowania, i
        znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary,
        tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I choćbym
        rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości
        bym nie miał, nic mi to nie pomoże. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość
        nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się
        bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie
        cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi,
        wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Tak
        więc trwają wiara, nadzieja, miłość, te trzy: z nich zaś największa jest
        miłość."
        • bezecnymen Re: Bezecny.... 21.04.05, 14:46
          znam ten text świętej pamięci Pawła...
          tylko jak wyżej cytowany ma się do decyzji o rozwodzie względnie o uznaniu
          związku za niebyły? czy nie kochaliśmy prawdziwie tej drugiej osoby?
          no chyba, że uznamy, że aż tak kochamy, że pozwalamy by była szczęśliwa z kim
          innym.......
          a nawiasem zgadzam się z tym co wyżej...nie mając miłości nie mam nic...
          • samosia75 Re: Bezecny.... 21.04.05, 14:57
            aleś się czepił tego "uznania za niebyły"!
            • samosia75 Re: Bezecny.... 21.04.05, 14:58
              każdy kogoś tam kocha....
            • bezecnymen Re: Bezecny.... 21.04.05, 15:01
              nie uczepiłem się..chciałem by moja wypowiedź była mozliwie pełna...nie mam nic
              absolutnie przeciwko takiemu podejściu do nieudanego związkusmile
          • tricolour Kołkiem Ci stanęło... 21.04.05, 15:01
            ... to "uznanie za niebyły".
            Ciekawe... co Cię tak dotyka??
            • samosia75 ... 21.04.05, 21:21
              A ja dziś rocznice slubu mam...byłaby czwarta crying
            • bezecnymen Re: Kołkiem Ci stanęło... 21.04.05, 21:41
              i kto tu się czepia?
              ale skoro tak się upieracie to se ulżę:
              uważam, że bez względu na to, czy związek uznać za niebyły czy zakończy sie
              rozwodem, fakt pozostaje faktem...rozstanie jest osobistą kleską...naszych
              życiowych planów, naszych marzeń, naszego zaufania do drugiej osoby,
              obdarowanej naszymi uczuciami...
              uznanie za niebyły...niechta, ale on BYŁ,bez wzgledu na to, czy purpurat to
              unieważni, czy zrobi to urzędnik wymiaru sprawiedliwości...BYŁ i tyle, a
              złamanie przysięgi małżeńskiej dokonane świadomie
              i kwestia dzieci...przypuśćmy, że biskup uznał związek na niebyły...czy to
              znaczy że zostały poczęte w konkubinacie? w grzechu??? w tym momencie to już
              trąci paranoją...
              • samosia75 Re: Kołkiem Ci stanęło... 21.04.05, 22:00
                Po pierwsze dzieci są uznane za przez KK jako "pochodzące z prawego łoża" w
                takim przypadku.
                Po drugie - ślubując komuś bierze się tego kogoś za męza/ żone takiego jakim
                jest - z jego wadami i zaletami.Z załozenia narzeczni powinni przed ślubem
                ujawnić wszystkie swoje poważne słabości. Ale czasem okazuje się że poślubiło
                się zupełnie inna osobe. Np kiedy zostają utajone skłonności do przemocy, do
                alkoholizmu,bigamia, choroba psychiczna itd. Jezeli poszkodowana strona
                wiedziałaby o tych skłonnosciach przed sakramentem- ślub byłby oczywiscie wazny.
                Jezeli nie...przeciez w dobrej wierze poslubiło się się kogos ..innego.
                Niewżnosc slubu stwierdzaja duchowni.. hmm..podobno pod natchnieniem Ducha Św..
                Wiem że ten temat można roztrząsać na tysiąc roznych sposobów -ja sama mam
                często wątpliwosci bo sama jestem raczej "małej wiary". Ale ...postanowiłam
                spróbować. Mimo że nie jest to przyjemne, ciągnie się latami ... dla mnie
                jednak to ważne.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka