Dodaj do ulubionych

Kwota alimentów

14.09.05, 20:18
Pracuję na poczcie i sprawdzam przekazy. Wiele z nich to alimenty, których
kwota często jest śmieszna. Ciekawe czy osoba wysyłająca 200 złotych
zastanowiła się ile kosztuje miesięczne utrzymanie dziecka. a może tak taka
mamunia lub tatuś wzięłoby na miesiąc dziecko, a stały opiekun dołożyłby mu
200 złotych. Ciekawe na co starczyłby.
A juz powalił mnie tekst - "na więcej mnie nie stać" na kwicie nadawczym o
wartości 100 złotych. A jakby ta osoba miała to dziecko w domu to oddałaby do
pogotowia opiekuńczego, bo nie byłoby jej stać utrzymać dzieciaka?
Obserwuj wątek
    • reniuszka Re: Kwota alimentów 14.09.05, 20:30

      To, że tak trudno jest uzyskać w miarę godne alimenty dla
      dziecka to wina naszych Sądów. Przedstawianie rachunków
      i udowadnianie na co (najczęściej) matka potrzebuje pieniążki
      to czysta bzdura. Tak jakby sędzia nie miał dzieci i nie wiedział
      ile potrzeba do NORMALNEGO życia.

      Renia
    • towita Re: Kwota alimentów 16.09.05, 08:29
      No, cho cho to moje tzn. Michała 400 zł to już mistrzostwo świata. A do tej
      pory wydawało mi się, że to nie za wiele.
      • sloggi Re: Kwota alimentów 17.09.05, 02:01
        towita napisała:

        > No, cho cho to moje tzn. Michała 400 zł to już mistrzostwo świata. A do tej
        > pory wydawało mi się, że to nie za wiele.

        Kiedy ostatnio miałaś w tym temacie podwyżkę?
      • monasa Re: Kwota alimentów 04.10.05, 22:08
        jesteśmy w jednym 'klubie' też 400,- od Michała wydawało mi się nie za wiele.
        Fakt, że na dziecko alergiczne wydaje się sporo więcej... Mleko, leki, wizyty
    • gdsta Re: Kwota alimentów 19.09.05, 21:54
      w Warszawie opiekunka bierze do ręki 1500 i wychodzi po pracy do domu. Ja
      wychowałam sam dzieci super. Dostawałam przy dwójce 700,- a teraz na jedno 500,-
      Studia; sama udzielałam korepetycji nawet w ogólniaku, prałam gotowałam i
      starałam się i starałam i starałam - to nie ma ceny. Wstyd, żeby chłop, który
      ma przyzwoite dochody tak mało dbał o swoje dzieci. Może gdybym go ganiała po
      sądach to bardziej by się interesował tymi dziećmi.
      Wiecie jaki jest szczyt radości tatusia z okazji obrony przez córke dyplomu mgr
      na UW - to już mogę nie płacić alimentów? Mało nie wykorkowała jak to usłyszała.
      • alicia83 Re: Kwota alimentów 11.10.05, 16:57
        szczytem i tak jest to,ze nawet jesli zasadzone wysokie alimenty,to nawet jesli
        bedzie rodzic placil 100zl to i tk nic mu nikt nie zrobi...moj ojciec to uwaza
        siebie za wyrocznie-uwaza,ze sady sie myla,i pomimo wyroku wymyslil sobie,ze z
        wiekiem utrzymanie kosztuje mniej,bo sie juz nie rosniesmile
        • sloggi Re: Kwota alimentów 12.10.05, 13:23
          Druga strona medalu to strach przed sądem - mało wpływa spraw o urealnienie
          kwoty alimentów.
          • lizavieta1 Re: Kwota alimentów 02.12.05, 01:49
            Strach przed sądem. Przykład z zycia wzięty. Tatuś ma 70% udziaów w firmie
            wartej okolo 1.2 mln. Duża budowlana firma, buduje bloki mieszkalne na ogół. Do
            sądu pozwany o 3 tys alimentów dostarcza zaświadczenie iż zarabia 2 300 zł,
            które podpisuje zatrudniana przez niego księgowa. Zmniejsza pensję(on rządzi
            niepodzielnie w firmie) i odtąd nawet na świstku z US widnieje iż tyle zarabia.
            Ile zarabiał wcześniej? Szacuje się, że ok 15 tys miesięcznie. Skąd taki spadek
            zarobków? Firma ma kłopoty finansowe. Przedstawia wezwania do zapłaty.
            Sąd zmniejsza orzeczone wczesniej alimenty z 1700 zł na 1100, co nie wystarcza
            na opłacenie rachunków za gaz w domu(dom jednorodzinny). Tymczasem tatuś kupuje
            kolejnego mercedsa i kolejną nieruchomość, oczywiście jest to własnośc firmy.
            Nic nie mozna mu zrobić, bo sąd opiera się tylko na jego zarobkach.
            W uzasadnieniu postanowienia pisze, iż nie może orzec więcej, bo to
            spowodowałobny, iż popadłby w niedostatek. sprawa przeszła przez wszystkie
            instancje, zresztą jako prawnik przyznaję, że sądy wydał słuszne, sprawiedliwe
            orzeczenia, bo opierając się na tej dokumentacji cokolwiek innego nie dałoby się
            przeforsować. Ale neistety to jest chory kraj, gdzie mozna ukrywać dochody i
            kpić sobie z prawa i zasad moralnych.
            • rene8 Re: Kwota alimentów 07.12.05, 23:20
              No ja dostaję 600zł. Za bardzo się nie kłócę o więcej (choć bym mogła bo go
              stać). Dba o dziecko (materialnie).Czyli poza alimentami ubiera go ,jak mi
              ciężej to kupuje leki. Generalnie jak sie upomnę, poprosze o wsparcie to je
              dostaje.
              • hedonista.oswiecony boshhhh 17.12.05, 23:45
                okropne i wstyd mi jest za takich facetów jak opisałyście. Ja nie umiem
                zrozumieć jak można zaniedbywać własne dziecko karząc je za nieudany związek,
                który się rozpadł... bo to zła kobieta była
                HO
              • agash4 Re: Kwota alimentów 23.12.05, 21:25
                Ja dostaje 350 zl, dziecko ma alergie, stopy wymagaja cwiczen + obuwie Memo +
                skrzywiony kregoslup... zaleglosci w alimentach sa zwykle kilkumiesieczne ...
                Teraz mieszkam w USA nic nie dostaje bo tatusiowi sie nie chce placic .. za
                przedszkole tutaj placimy $850/ miesiecznie.
                • f.l.y Re: Kwota alimentów 27.12.05, 14:36
                  to ja Wam coś napiszę...

                  Tatuś syna mówi do mnie - 'dałem mu na fryzjera 19 złotych - jesteś mi winna 9,
                  50 zł' - myślałam, że skonam......

                  już nie wspomnę, że rozliczając się za opłaty mieszkaniowe upomniał się o 0,70
                  zł za wywóz śmieci /pozycja w czynszu/

                  pisać jeszcze?
                  • sloggi Re: Kwota alimentów 27.12.05, 18:19
                    f.l.y napisała:

                    > pisać jeszcze?
                    >
                    Tak, przynajmniej pouśmiechamy się z Tobą.
                    • towita Re: Kwota alimentów 28.12.05, 11:15
                      A nasz "tatuś" przysłał paczkę - do słodyczy z "zakładu pracy" dokupił łaskawie
                      zdalnie sterowane autko, które nie jeździ. Michał to już średnio skojarzył od
                      kogo ta paczka.
                      • bigot8 Re: Kwota alimentów 04.01.06, 23:17
                        A nasza mama była tak wspaniała że przysłała alimenty (2 raz od roku) 100zł.
                        Przez rok odkąd ma płacic w sumie dosałem 350 zł.
                        • monika174 Re: Kwota alimentów 16.01.06, 00:37
                          a moj byly nie placi ma pnad 25 tys zadluzenia i wniosl do sadu o zmiane wyroku
                          aby dzieci byly przy nim bo beda mialy lepiej ...i co najleosze to powoluje
                          wielu swiadko bo szkodze mu tym ze nie placi..zona jego uswiadomila nasze
                          dziieci ze tata nie pracuje bo mu na to nie pozwalam a to dlatego bo komornik go
                          dopada. O czywiscie przezemnie nie placi bo do komornika poszlam i on z tego
                          powodu nie pracuje
    • renatulka Re: Kwota alimentów 21.01.06, 15:02
      właśnie się zastanawiam czy nie wniesc o podwyżke alimentow.
      dostaję od matki tylko 200 zł...
      uncertain
      to smieszne pieniadze, starcza tylko na szkole zaoczną
      • chalsia Re: Kwota alimentów 21.01.06, 21:26
        na szkołę zaoczną i na konto w Sympatii.
        Chalsia
    • mangolda Re: Kwota alimentów 29.03.06, 23:49
      W pełnych rodzinach też nie jest tak, że każdy rodzic daje na dziecko 50%. Ten
      kto ma więcej daje więcej, ten kto ma mniej daje mniej, czesto matka w ogóle
      nie "alimentuje" dziecka, bo nie pracuje. W rodzinach rozbitych jest podobnie -
      rodzic płaci ile może i to chyba naturalne, że ten kto wychowuje dziecko ponosi
      większe koszty, niż nieobecny rodzic, chocby dlatego że ten drugi siłą rzeczy
      muzi rozluźnić więź z potomkiem, pomysleć o zalożeniu nowej rodziny, itp. różne
      są uwarunkowania, trzeba je zrozumieć i ruszyć sie samemu do pracy zamias
      zaglądać do cudzej kieszeni.
      • grandazepa Re: Kwota alimentów 30.03.06, 11:14
        Oczywiście że trzeba samemu ruszyć tyłkiem.
        Ale z drugiej strony druga osoba także powinna poczuwać się do łożenia na
        utrzymanie swojego dziecka. Sama od dwóch lat samotnie wychowuję córkę.
        Alimenty mam od pół roku - dopiero wtedy doszłam do wniosku iż należy coś
        zrobić ze stale nie mającym pieniędzy tatusiem.
        Jak tylko córka skończyła pół roku, poszłam do pracy. Pracowałam, utrzymywałam
        rodzinę, zajmowałam się dzieckiem (zaznaczmy iż ojciec dziecka w tym
        czasie "intensywnie" poszukiwał pracy i ciągle stękał jak to ciężko mu w
        życiu). Po trzech latach najzwyczajniej nas zostawił bo stwierdził, że cała
        sytuacja go przytłacza i musi - jak to określił - trochę pożyć.
        Początki były trudne ale dałam radę. Tak naprawdę zawsze sobie ją sama dawałam,
        ale jak to dla baby, ważne było dla mnie że jest ktoś. Nieważne ile ten ktoś
        dawał z siebie, ważne że był. A jak go zabrakło poczułam pustkę.
        Wypełniłam ją jednak szybko: pracą, zajęciami z dzieckiem, zwyczajnym - jak się
        później okazało- znacznie mniej niż przed rozstaniem stresującym życiem.

        "to chyba naturalne, że ten kto wychowuje dziecko ponosi większe koszty, niż
        nieobecny rodzic, chocby dlatego że ten drugi siłą rzeczy muzi rozluźnić więź z
        potomkiem, pomysleć o zalożeniu nowej rodziny..." - totalna bzdura. Dlaczego to
        niby musi rozluźnic więź z potomkiem - moim zdaniem powinien nakładać podwojone
        moce na jej zwiększenie, opuszczenie dziecka nie zwalnia z obowiązku bycia
        rodzicem - nic z tego nie zwalnia. Założyc własną rodzinę? Ja mam rodzinę. To
        ja i moja córka. Na nic więcej nie starcza mi czasu. Dlaczego mam sie martwić
        jego rodziną. Mam swoje inne zmartwienia.
        Sama doskonale wiem jak łatwo mówi się drugiej stronie - przepraszam na nic
        więcej mnie nie stać - a potem słyszy się jak to wyjechało się na wakacje za
        granicę, jaki to nowy samochód się kupiło. Tak więc często brak pieniędzy to
        zwykła fikcja.
        Dziś dostaję 400 zł alimentów (zaczął je płacić dopiero po sprawie sądowej).
        Nie chce tych pieniędzy dla siebie. Nie chcę ich nawet na bieżące wydatki - na
        to potrafię zapracować. Ale chce aby córka mogła spędzać wakacje nad morzem czy
        w górach, miała możliwość pójść w przyszłości do dobrej szkoły, miała z życia
        trochę więcej - czy to tak wiele.
        Łatwo jest mówić że trzeba samej ruszyć do pracy. A co zrobić kiedy dziecko
        choruje. Moja córka średnio raz w miesiącu spędza tydzień w domu bo ma problemy
        z oskrzelami - a opiekunka kosztuje.
        Wiem, że dziecko jest bezcenne, obcowania z nim nie można przeliczyć na żadne
        pieniądze - jednak żyjemy w materialnej rzeczywistości i pieniądz jest
        nieodzowną częścią tej materialności.
        • your_and problemy z oskrzelami o podłożu psychosomatycznym 30.03.06, 15:25
          > rodzicem - nic z tego nie zwalnia. Założyc własną rodzinę? Ja mam rodzinę. To
          > ja i moja córka. Na nic więcej nie starcza mi czasu. (...)
          > choruje. Moja córka średnio raz w miesiącu spędza tydzień w domu bo ma
          > problemy z oskrzelami - a opiekunka kosztuje.

          Jest udowodnione ze astma oskrzelowa ma podłoże psychosomatyczne.
          Może być to stres, ale bardzo często przyczyną jest (cytuję) "symbiotyczna
          relacja z obiektem, w której dziecko astmatyczne pozostaje z matką, jest ono też
          wciągnięte w rolę substytutu partnera" i jest typowy dla kryzysu małżeńskiego z
          relacjami matka dziecko w tle.

          Poczytaj cczy taki problem właśnie nie wystąpił u twojej córki.
          www.kspp.edu.pl/wyklady/schier.htm
          • grandazepa Re: problemy z oskrzelami o podłożu psychosomatyc 30.03.06, 15:56
            Problemy mojej córki nie mają raczej podłoża psychosomatycznego gdyż występują
            od urodzenia Tak więc to nie moja postawa wpływa na jej stres i etc... Poza tym
            ona nie ma astmy, ma tylko słabą odporność organizmu i częto łapie cięższe
            przeziębienia. Sama jestem lekarzem więc trochę wiem na ten temat.
            Wiem że dziecko nie zastąpi mi partnera i nie taka jego rola A konflikt matka -
            ojciec u nas nie występuje.
            Ojca po prostu nie ma bo nawet zatelefonowac do córki jest mu ciężko
            • your_and Re: problemy z oskrzelami o podłożu psychosomatyc 30.03.06, 16:06
              Wybacz uwagę rozmawiałem kiedyś z psycholog która powiedziała że widzi takie
              przypadki nagminnie.
              Osobiście uważam że to najsmutniejsze jak właśnie ojciec nie chce utrzymywać
              więzi z córką.
              • grandazepa Re: problemy z oskrzelami o podłożu psychosomatyc 31.03.06, 09:11
                Nic sie nie stało. Wierz mi iż każda uwaga jest dla mnie cenna i artykuł
                przeczytałam z dużym zainteresowaniem
                To fakt, iż wiele matek po rozstaniach z partnerem ma spaczony obraz
                wychowywania dzieci i kontaktów z nimi
                Staram sie jednak zachować w tym wszystkim równowagę i póki co wydaje mi się,że
                robię to dobrze - ale ja także popełniam błędy. Jeśli ktoś mi je pokazuje a ja
                uznam jego rację - to trudno, przyznaję się i staram sie ich więcej nie
                popełniać.
                Ale napradę trudno spotkać kogoś kto równie mocno jak matkę pokochał by jej
                dzieci a jednej rzeczy nie mozna robić napewno - budować własnego szczęścia
                kosztem szczęścia dziecka.
                Zresztą szczęście nie wiąże się z byciem z kimś ale wiąże się poprostu z
                umiejętnością cieszenia się tym co mamy i zrozumieniem faktu ,że mamy naprawdę
                wiele.

                • pomidorowa5 Re: problemy z oskrzelami o podłożu psychosomatyc 31.03.06, 22:46
                  cyt:"Ale napradę trudno spotkać kogoś kto równie mocno jak matkę pokochał by jej
                  dzieci a jednej rzeczy nie mozna robić napewno - budować własnego szczęścia
                  kosztem szczęścia dziecka.
                  Zresztą szczęście nie wiąże się z byciem z kimś ale wiąże się poprostu z
                  umiejętnością cieszenia się tym co mamy i zrozumieniem faktu ,że mamy naprawdę
                  wiele."

                  ja słyszałam,że :

                  Nie zbuduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu-co o tym sądzicie?

                  Co do alimentów tatuś płaci 300zł od ponad dwóch lat. Oczywiście nie dobrowolnie
                  tylko przez komornika.W ciągu tych dwóch lat kupił dziecku jedną pare butów, i
                  dwa wózki dla lalki.Nic poza tym.Czekolady pod choinke chyba nie ma co
                  wymieniać. Poza tym napisał pozew o obniżenie alimentów tłumacząc się tym,że
                  został zmuszony do wynajęcia mieszkania i nie jest w stanie płacic w zasądzonej
                  kwocie.A prawda jest taka ,że zamieszkał u kochanki w mieszkaniu,tóre ona
                  wynajmowała nie on więc nie płacił za to ani grosza. I tacy obłudnicy są na tym
                  świecie.Aż szkoda pisać.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka