Dodaj do ulubionych

odechcialo mi sie zwiazkow

20.04.06, 23:48
Wpadlam w jakis dziwny stan po rozwodzie-nie chce mi sie zaczynac kolejnego
zwiazku, nie staram sie kogos poznac, mysle ze nie umiem juz mieszkac z
facetem pod jednym dachem. Jestem cyniczna, nie wierze w milosc (niezle mnie
moj ex zahartowalsmile)Pogodzilam sie z rozpadem i nie chce powtorki. Az sie tego
przestraszylam. A jak jest z wami moje rozwodki?
Obserwuj wątek
    • szarafela1 Re: odechcialo mi sie zwiazkow 20.04.06, 23:54
      Dokładnie tak
      • lizy Re: odechcialo mi sie zwiazkow 20.04.06, 23:58
        fajnie, ze ktos jeszcze nie spi i na dodatek ma takie same mysli...zawsze razniej
    • yashka I 21.04.06, 08:13
      ja cierpię na podobną przypadłość smile Chyba już nie zaufam żadnemu mężczyźnie (w
      sensie długotrwałego związku). Pozdrawiam
      • to.ja.kas Re: I 21.04.06, 08:28
        Ja mam prawie podobnie. Umiem kochać, kocham ale nie umiem wspólnie mieszkać.
        Tak jak teraz jest mi wygodnie, dobrze, bezpiecznie, i komfortowo. I im dłużej
        taki stan trwa tym mi lepiej.
        • yashka Re: I 21.04.06, 10:30
          To.ja.kas. - sytuacja, którą opisałaś, to dla mnie ideał. Chciałabym kogoś
          pokochać, ale mieszkać oddzielnie. Zastanawiałam się, czy to się kiedys zmieni
          (to znaczy, gdybym poznała naprawdę wartościowego człowieka), ale chyba wraz z
          moim małżeństwem umarła we mnie jakaś cząstka odpowiedzialna za chęć stworzenia
          prawdziwej rodziny. Smutne to, ale prawdziwe. Pozdrawiam
          • lizy Re: I 21.04.06, 10:40
            Ulzylo mi, ze podobnie myslicie-bo myslalam, ze stalam sie jakims dziwakiemsmilesmile.
            Cos we mnie peklo i cierpie na totalmy brak zaufania do mezczyzn . Moje marzenia
            padly, nie mam juz rodziny, nie jestem tym samym czlowiekiem, nic nie ma dla
            mnie znaczenia. Stworzylam dom dla siebie i dziecka (juz w w wieku szkolnym).
            Jest nam razem dobrze, cieplo, przytulnie, milo, bezpiecznie, bez awantur,
            cieszymy sie zyciem. Kazdy mezczyzna, ktory znajdzie sie pod naszym dachem staje
            sie intruzem. Co tu robic? Przeciez tak nie moze byc.
            • to.ja.kas Re: I 21.04.06, 10:51
              To nie jest nawet totalny brak zaufania, bo to naprawde wartosciowy mezczyzna,
              poprzedni ex, mój wielki przyjaciel o ktorym pisałam w jakims wątku do tej pory
              jest filarem i zaworem bezpieczenstwa w moim zyciu.
              To chyba wygoda, komfort, i jeśli lęk to chyba przed rutyną, nuda,
              codziennościa.
              Człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego.
              Lizy, tak jak piszesz może byc i wcale to nie przeszkadza byc usmiechnieta,
              szczesliwa i spelnioną smile
              • zwierciadlo0 . 21.04.06, 11:07
                Im dluzej mieszkam sama tym bardziej staje sie wygodna. Nie umiem odpoczywac
                jak ktos jest oboksad?
                A tak poza tym czuje sie wypalona, zdeptana, z niskim poczuciem wartosci (boje
                sie np. sprzeciwic w pracy!, choc mam takie prawo). Nie mam zaufania do swiata,
                do kobiet wieksze, do mezczyzn prawie wcale. W dodatku jestem podejrzliwa, nie
                chce mi sie usmiechac, choc bardzo sie staram (juz chyba mam smutne zmarszczki
                mimiczne).
                Wszystko co robie robie na sile, z rozsadku bardziej niz z przekonania.
                Walcze z soba i szukam slonca, szukam...tylko ono jakby jasniej swieci nic
                kilka lat temu.
                • zwierciadlo0 Re: . 21.04.06, 11:08
                  jasniej = slabiej (mam problemy z wypowiadaniem sie w dodatku). Koszmar.
              • mindsailor Re: I 21.04.06, 11:09
                a ja jestem w związku, mieszkamy razem, będziemy miec dziecko. ale nie ufam mu
                tak, jak mężowi. podchodzę do tego związku z baaaaardzo duzym dystansem. jest
                dobrze, nawet super, ale mam w sobie taki wentyl bezpieczeństwa, że nie skaczę
                sie jak wariat ze sczęścia. gdzies tam w głębi sobie mówię" jest ok, ale on to
                i tak pewnie spierniczy, więc nie ma sie co ekscytować".
                poza tym, jak piszecie, cieszę się, usmiecham, jestem szczęsliwa, naprawdę
                szczęsliwa i nic mi do pełni szczęścia nie brakujesmile))))
    • tricolour To chyba normalny stan... 21.04.06, 11:40
      ... na początek. Zmienia się jednak po kilku latach.

      No i co zrobicie z seksem? Celibat?

      smile)
      • 1madzia Re: Tricolour... 21.04.06, 12:01
        ...jak się ma ochotę na kawałek kiełbasy, to po co kupować całego wieprzka?...
        smile)))
        • mindsailor Re: Tricolour... 21.04.06, 12:06
          dobrebig_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
          szczególnie ta kiełbasa mi się skojarzyławink)
        • tricolour A kto będzie płacił... 21.04.06, 12:14
          ... przy tych zakupach? I komu?

          smile)
      • 1madzia Re: Tricolour 21.04.06, 12:14
        ...jeżeli ma się ochotę na kwawałek kiełbasy, to po co kupować całego
        wieprzka...
        smile)))
        • tricolour Z zakupami... 21.04.06, 12:17
          ... to taki sobie przykład. Bo jak jeden kupuje, to drugi sprzedaje...

          tongue_outPP
          • 1madzia Re: sorry... 21.04.06, 14:24
            za echo mojej pierszej wypowiedzi, ale komputer mnie zawiódł, zresztą jak
            wszystko co jest rodzaju męskiego...
            Jeden sprzedaje, drugi kupuje i dzięki temu spada bezrobocie w atmosferze
            obustronnej przyjemności smile
            • tricolour Mam nieodparte wrażenie... 21.04.06, 19:06
              ... że seks oparty na relacjach kupno-sprzedaż trąci prostytucją. Tam też jest
              obustronna przyjemność...

              Prawidłowo obsługiwany komputer działa przyzwoicie.

              smile
              • 1madzia Re: Mam nieodparte wrażenie... 21.04.06, 19:24
                Mam nieodparte wrażenie, że zawieranie drugiego związku ze względu na wieczyste
                i nieodpłatne użytkowanie drugiej połowy (aby uciec od celibatu), trąci
                skąpstwem i wyrachowaniem.

                Komputer by działał przyzwoicie (tak, jak ten mój osobisty), gdyby
                nieprzyzwoity informatyk w mojej pracy raczył zareagowac, przynajmniej po
                tygodniu pojawiania się komunikatu "serwer domeny niedostępny".
                • tricolour Zapomniałaś dopisać... 21.04.06, 19:41
                  ... że faceci mają zwykle po kilka połówek, które używają kiedy chcą. Połówki
                  tanie nie są więc o skąpstwie mowy nie ma.
                  Zresztą nie ma obowiązku oddawania sie skąpemu mężczyźnie.

                  Nieprzyzwoity informatyk zareagowałby chętniej gdyby go odpowiednio poprosić.
                  Trzeba liczyć sie też i z tym, że informatyk proszony jest jednocześnie przez
                  wiele kobiet do przetknięcia... sorki... naprawy komputera i musi mieć jakieś
                  kryterium wyboru kobiety.
                  Odpowiednie proszenie bywa bardzo pomocne.

                  tongue_out

                  • 1madzia Re: Zapomniałaś dopisać... 21.04.06, 19:45
                    Mam mu zapłacić??? smile))
                    • tricolour No... ja zapłaty nie biorę... 21.04.06, 19:47
                      ... za komputer. Przynajmniej nie w gotówce. smile))

                      Ale łonego informatyka nie znam więc nie wiem.
                      • 1madzia Re: GaTki-szmatki 21.04.06, 19:57
                        wymykają się spod kontroli...smile))
                        Problem w tym, że kobieta do seksu potrzebuje uczucia a mężczyzna...miejsca. Na
                        klawiaturze trochę za mało...
                        • daleko_do_siebie Re: GaTki-szmatki 21.04.06, 22:43
                          Łatwiej o seks niż o uczucie.. Seks w końcu nie wymaga prawie niczego..
                          • 1madzia Re: GaTki-szmatki 21.04.06, 23:05
                            No, ewentualnie trochę mydła i wody przed...
                            Ale wypada mi zakończyć te GaTki, bo po przeczytaniu kilku postów..hmm
                            moich...jawię się w nich jako kobieta upadła. Ja naprawdę to wszystko traktuję
                            w konwencji żartu.
                            Krowa, która wiele ryczy mało mleka daje.
                            • daleko_do_siebie Re: GaTki-szmatki 21.04.06, 23:09
                              No i dobrze... Ale w życiu tak źle nie wyszłam na "czystym" seksie jak na uczuciu...
                              • 1madzia Re: GaTki-szmatki 21.04.06, 23:22
                                święte słowa...może dlatego faceci nie zachodzą w ciążę, bo nie wkładają, tak
                                jak my tyle uczucia smile)))
      • chalsia Re: To chyba normalny stan... 21.04.06, 14:41
        Wiesz, u wielu kobiet seks jest mocno powiązany z uczuciami. Jak nie ma obiektu
        uczuć to i potrzeby seksu tez nie.
        Chalsia
    • afryka75 Re: odechcialo mi sie zwiazkow 21.04.06, 16:15
      Ja jeszcze nie umiem tego u siebie ocenić- wszystko jest za świeże, za nowe.
      Ale czuję, że jest we mnie tęsknota za prawdziwą, dobrą relacją z jakimś
      osobnikiem płci męskiej wink, bez kłamstw i obłudy.
      Jednak wydaje mi się, że nie wchodzi u mnie w grę ponowny ślub, a już przenigdy
      wspólnota majątkowa, wspólne kredyty, itp. Czuję też, ze nawet jeślibym
      pokochała kogoś, to nie wezmę na wspólne barki więcej, niż mogłabym udźwignąć w
      razie czego sama.
      • tricolour No to musisz sie liczyć... 21.04.06, 19:04
        ... że facet może nie chcieć zycia na kocią łapę. Zreszta nie wyobrażam sobie
        powaznego związku, gdzie każde ma swoją kasę i tylko dla siebie kupuje bułki, a
        masło dzieli sie też równo po połowie.

        Pytanie zatem brzmi nie tylko co Wy chcecie, ale też co możecie zaoferować?
        Jeżeli niewiele, to oczekiwania też muszą być skromne...
        • afryka75 Re: No to musisz sie liczyć... 22.04.06, 01:40
          tricolour napisał:

          > ... że facet może nie chcieć zycia na kocią łapę. Zreszta nie wyobrażam sobie
          > powaznego związku, gdzie każde ma swoją kasę i tylko dla siebie kupuje bułki,
          a
          > masło dzieli sie też równo po połowie.
          >
          > Pytanie zatem brzmi nie tylko co Wy chcecie, ale też co możecie zaoferować?
          > Jeżeli niewiele, to oczekiwania też muszą być skromne...

          To nie tak- jestem gotowa dać wiele z siebie, ale to, o czym mówię, to ta
          ostrożność, która długo we mnie zostanie.
          Wydaje mi się, ze już nigdy nie będę taka, jak byłam w tym małżeństwie- że co
          moje, to Twoje, pełnia zaufania, eforia na codzień.
          To naprawdę smutne, ale poczynania mojego exa nauczyły mnie, że aby uniknąć
          kłopotów w przyszłosci, lepiej zabezpieczyć się w teraźniejszości.
          I nie mówię tu o bułkach, czy maśle, ale uważam, że jeśli ponownie wiązać się
          to jednak intercyza nie jest durnym pomysłem. Mało romantycznym, ale całkiem
          słusznym.


          • tricolour A jeśli spotkasz... 22.04.06, 01:44
            ... zamożnego gościa, a tacy w odpowiednim wieku trafiają się. Czy wtedy też
            zaproponujesz swojemu mężczyźnie intercyzę żeby był zabezpieczony przed Tobą?
            Zrezygnujesz wtedy z pieniędzy ukochanego w imię spokoju?
            • afryka75 Tak 22.04.06, 01:51
              tricolour napisał:

              > ... zamożnego gościa, a tacy w odpowiednim wieku trafiają się. Czy wtedy też
              > zaproponujesz swojemu mężczyźnie intercyzę żeby był zabezpieczony przed Tobą?
              > Zrezygnujesz wtedy z pieniędzy ukochanego w imię spokoju?


              Tak.

              A co? W razie rozstania mam chciec jego pieniędzy? Walczyć o to?
              To naprawdę nie w moim stylu.
              Wspólność życia codziennego, kiedy się jest razem, jest dla mnie do przyjęcia,
              ale w takiej sytuacji ewentualne rozstanie może odbyć się bez zbędnej
              szarpaniny.

              Jak czytam to, co napisałam, to faktycznie to smutne, ale chyba nie będzie we
              mnie już nigdy tej 100% wiary, ze związek może być dobry i na całe życie.

              • kruszynka301 Re: Tak 23.04.06, 13:33
                Afryka napisała: "Jak czytam to, co napisałam, to faktycznie to smutne, ale chyba nie będzie we
                > mnie już nigdy tej 100% wiary, ze związek może być dobry i na całe życie."

                Afryko, to nie jest smutne, to po prostu przezorność. Z obydwoma mężami rozliczałam się osobno, i faktycznie, podczas rozstania uporządkowanie spraw majątkowych zajęło nam 30 minut.
                Obecnie zarówno ja, i mój drugi mąż jesteśmy osobami zamożnymi, więc rozdzielność majątkowa jest dla nas sprawą oczywistą (nie tylko ze względu na ewentualne rozstanie, ale oboje mamy swoje firmy). W życiu codziennym to naprawdę nie ma znaczenia, które mieszkanie czy samochód jest czyje, korzystamy ze wszyskiego wspólnie, obce nam są rozmowy o pieniądzach czy wydatkach, tak było zresztą od momentu poznania.
                Nie widzę absolutnie nic smutnego w chęci zabezpieczenia się.
                • afryka75 Re: Tak 23.04.06, 13:58
                  Kruszynko, pojmuję to dokładnie tak, jak opisałaś. I uważam, ze to jedyne
                  rozsądne postępowanie. Przeciez największe brudy ludzie wyciągają podczas
                  rozwodów w walce o podzial majątku. Lepiej tego unikać.

                  Ale kiedy piszę, ze to smutne, mam na mysli ten brak zaufania, który się we
                  mnie gdzieś zalągł. Bo nie dotyczy on tylko spraw majątkowych, ale i innych
                  ważnych rzeczy- czuję, ze nie chciałabym podjąć żadnych waznych, wspólnych z
                  kimś drugim, zobowiazań. Takich, które w momencie ewentualnego rozstania spadną
                  tylko na mnie. Mam tu na myśli np. wspólne dziecko.
                  I to jest smutne.
                  • kruszynka301 Re: Tak 23.04.06, 14:25
                    Afryko, uwierz, to przyjdzie z czasem. Początkowo, chociaż wiedziałam, że tym razem jestem z właściwym mężczyzną, nie potrafiłam nawet wspólnie zaplanować wyjazdu na wakacje - termin "za 2 miesiące" okazał się dla mnie barierą nie do przeskoczenia (w efekcie przez rok nigdzie nie pojechaliśmy, w następnym roku byliśmy na last minute, później już tylko first minute). Dojrzewanie do decyzji o dziecku zajęło nam 5 lat (planujemy za rok), chociaż przez cały ten okres teściowa i córeczka ciągle nam się upominają o potomkawink.

                    W Twoim wypadku na razie jest jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek plany, ale - naprawdę, to przyjdzie stopniowo, tak jak u mnie.
                    Aby jednak nie było tak różowo, nadal jednak nie podjęliśmyn decyzji o ślubie, z różnych względów (największym jest nasze lenistwo, niechęć do imprez i wydawania sporych kwot - ślub każdego roku przegrywa z wyjazdem na nurkowaniewink, ale w głębi duszy faktycznie boję powtórnego rozwodu i przychodzenia do sądu).
                    • hela74 Re: Tak 23.04.06, 19:13
                      To ja już kruszynko nie rozumiem, to masz drugiego męża czy nie, bo raz piszesz
                      o drugim mężu, a raz że nie wzięliście jeszcze ślubu?
                      Pozdrawiam smile
                      • kruszynka301 Re: Tak 23.04.06, 19:25
                        Nie wzięliśmy ślubu, ale jak mam go nazywać - konkubent, niemąż???? Brrrrr. Niestety nie ma u nas odpowiedniego słowa, prościej jest mi pisać o mężu, zresztą tak o nim myślę.
                        Wśród znajomych funkcjonujemy jako małżeństwo, również się tak przedstawiamy.
                        W sumie to raczej wszyscy nas się pytają, kiedy potomek, a nie kiedy ślubwink.
                        • kordonia Re: Tak 23.04.06, 19:39
                          Konkubent brzmi nieźle wink


                          • kruszynka301 Re: Tak 23.04.06, 19:43
                            No właśniewink.

                            Na hasło konkubent od razu widzę rodzinę z marginesu, konkubent pijany i bijący dziecko konkubiny.....

                            Kurczę, gdyby mnie ktoś nazwał konkubiną, to chyba dałabym temu komuś w twarzwink.
                        • hela74 Re: Tak 23.04.06, 20:04
                          Kruszynko, to w sumie wasza sprawa jak się wzajemnie nazywacie, bo przecież
                          można stanowić rodzinę bez ślubu. Co do nazewnictwa proponowałabym "partner"
                          lub "przyjaciel". Ja zwróciłam uwagę na ten fakt, bo dla mnie wyrażenie "drugi
                          mąż/druga żona" oznacza, że osoba rozwiedziona przebyła już drogę strachu
                          przed ponownym małżeństwem i jego formalnymi konsekwencjami i zaufała komuś
                          tak, że gotowa była związać się z nim na całe życiesmile
                          • afryka75 Re: Tak 23.04.06, 21:12
                            Mam znajomą z pracy, która po rozwodzie jest juz kilka lat w szczęśliwym
                            nieformalnym związku.
                            Ona ma cudowne poczucie humoru- szczególnie co do siebie samej. Często sie
                            wygłupia mówiąc: " O! muszę już iść, mój konkubent po mnie przyjechał".
                            Zawsze nas to strasznie śmieszy.

                            Jeśli przydarzy mi się w życiu jeszcze to, że kogoś pokocham, nie omieszkam
                            używać tego określenia big_grin Oczywiście w NIEKTÓRYCH, ściśle wybranych
                            sytuacjach smile
                            (co nie zmienia oczywiscie faktu, ze zaraz oczami wyobraźni widzę
                            tekst :"Oskarżona Ewa S. i jej konkubent Zdzisław W." )
                            big_grin big_grin big_grin big_grin

      • libra22 Re: odechcialo mi sie zwiazkow 21.04.06, 19:05
        Na początku ze wstrętem i niechęcią reagowałam na mężczyzn. Przeszło. Brakuje
        mi przytulenia, pogadania no i seksu. Koleżanka z dużym stażem "rozwodowym"
        mówi, że taki układ z dystansem jest dobry, bo nie każdy miły mężczyzna bywa
        miły i fajny dla dziecka (zaczyna robić uwagi do wychowania np).
        • kruszynka301 Re: odechcialo mi sie zwiazkow 23.04.06, 13:25
          "koleżanka mówi, że taki układ z dystansem jest dobry, bo nie każdy miły mężczyzna bywa
          > miły i fajny dla dziecka (zaczyna robić uwagi do wychowania np)."

          Wiesz co, dla mnie to jest bzdura. Jeśli decyduję się na poważny związek, jeśli razem ze sobą mieszkamy, to dla mnie oczywiste są uwagi do wychowania dziecka, nawet czasami ostre słowa w kierunku dziecka - czyli tak, jak w każdej rodzinie.
          Zdaję sobie sprawę, że naturalna w przypadku samotnej matki jest chęć zrekompensowania dziecku braku biologicznego ojca i zapewnienie mu szczęśliwego, beztresowego dzieciństwa - jednak tym sposobem można wyrządzić dziecku tylko kzywdę. Dlatego czasami obiektywna ocena sposobu wychowania dziecka jest bardzo potrzebna (chociaż oczywiście jest wkurzająca, bo przecież MY wiemy najlepiejwink.

          Swoją drogą, co to jest "długi staż rozwodowy"????wink. Co prawda jestem 5 lat po rozwodzie, ale jednocześnie mieszkam 5 lat z drugim mężem (poznaliśmy się tydzień po moim rozwodziewink. Czy mam długi staż rozwodowy, czy nie?smile.
          • libra22 Re: odechcialo mi sie zwiazkow 23.04.06, 15:24
            Kruszynko - z tego co piszesz, choc masz "staż rozwodowy" 5letni, to tak
            naprawdę nie byłaś w sytuacji szukania partnera poprzez różnych mężczyzn. Od
            razu trafił Ci sie odpowiedni i zrósł z Twoim dzieckiem.
            Koleżanka jest 15 lat po rozwodzie, zna wielu rozwiedzionych i mówiła na
            podstawie różnorodnych doświadczeń. Bywają mężczyźni, którzy po prostu tylko
            krytykują matki w stylu "ty ją tylko rozpieszczasz, już ja bym wiedział jak
            sobie poradzić!", choć sami nie mają dzieci, albo ze swoimi sobie nie radzili.
            Jak się jest dobrą matką, która sama daje sobie radę, to takie teksty nie muszą
            być mile widziane.
            • kruszynka301 Re: odechcialo mi sie zwiazkow 23.04.06, 16:36
              Takie teksty nigdy nie są mile widziane - ale od zawsze wiadomo, że że najwięcej o dzieciach wiedzą ci, którzy dzieci nie mają - dotyczy to nie tylko mężczyzn, ale i kobietwink. Ja już się do tego przyzwyczaiłam.

              Pisząc ten tekst, bardziej myślałam o swojej teściowej, która wyszła powtórnie za mąż, jednak na początku zapowiedziała swojemu nowemu mężowi, że synek jest jej i on nie ma prawa głosu w wychowywaniu dziecka. Dla mnie takie stawianie sprawy nie jest w porządku.

              • libra22 Re: odechcialo mi sie zwiazkow 23.04.06, 19:26
                Tak mi się wydawało, że możemy mieć inne sytuacje na myśli.
                To faktycznie dziwne postawienie sprawy u twojej teściowej.
                • kurka_wodna2 odechcialo mi sie zwiazkow 28.04.06, 22:57
                  Niedawno też na to wpadłam,że strasznie czasochłonne jest bywanie w związku.

                  Muszę spotykać mężczyzn,bo oni głównie prowadzą firmy-a nas,kobiet, jest mało.
                  Patrzę na to,co się dzieje-bez żadnych skrupułow nieustannie adorują,są
                  nachalni,bez odrobiny szacunku wobec swojej rodziny.
                  I ja mam z taką osobą budować związek?

                  A innych nie widuję sad
    • misbaskerwill Re: mi tez odechcialo mi sie zwiazkow 02.05.06, 17:04
      mi tez...Ale nigdy nie mow nigdy.
      NAJWAZNIEJSZE - ODCZEKAJ. Im dluzej tym lepiej, choc z drugiej strony - niby
      szkoda zycia... Ja postaram sie nigdy nie patrzec przez pryzmat poprzedniego
      malzenstwa - bo bylaby to paranoja i znecanie sie nad partnerka (ciagle
      podejrzenia itp.). Ale rownie wazne jest unikanie "wszystkich bledow" jakie sie
      popelnilo...Jakby powiedziala moja ex...
      Z drugiek strony - co z tego - jak dwoje ludzi sie naprawde kocha, to potrafi
      rozmawiac i wybaczac male bledy, zamiast od razu popelniac ten naprawde wielki,
      prawda???
      • 374.4w Re: mi tez odechcialo mi sie zwiazkow 02.05.06, 17:10
        a mnie sie właśnie zachciało wink))))))
        • misbaskerwill Re: mi tez odechcialo mi sie zwiazkow 02.05.06, 20:13
          skoro jestes na tym forum, to pewnie znasz juz blaski i cieniesmile))
          Coz, Swiat sie dalej krecismile
          POWODZENIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • 374.4w Re: mi tez odechcialo mi sie zwiazkow 02.05.06, 20:23
            owszem, cienie znam, czekam na blaskiwink
            • misbaskerwill Re: mi tez odechcialo mi sie zwiazkow 02.05.06, 20:30
              ej, bez przesady - blaski byly, bo bys sie nie ozenila...
              To jest Twoje zycie, wiec nigdy nie mysl, ze lata 19xx-20xx byly do bani od
              poczatku do konca, zas lat xxxx-xxxx byly/sa super. Zycie to skomplikowana
              sekwencja i bez tych pierwszych lat nie docenilabys nigdy tych nastepnych... A
              tak wlasciwie to by ich po prostu nie bylosmile))
              • 374.4w Re: mi tez odechcialo mi sie zwiazkow 02.05.06, 20:39
                mam wątpliwości czy te blaski były, naprawdę. Pewnie tak, nie pamietam. I nie
                tęsknię za niczym co było w okresie małzeństwa, niczego mi nie brakuje z tego
                okresu. Jest jeden wyjątek -Brak mi jedynie miejsca w ktorym spędzalismy
                wakacje, ludzi, których tam poznałam, ale nie wakacji z nim.
              • 374.4w Re: mi tez odechcialo mi sie zwiazkow 02.05.06, 20:41
                . Zycie to skomplikowana
                > sekwencja i bez tych pierwszych lat nie docenilabys nigdy tych nastepnych... A
                > tak wlasciwie to by ich po prostu nie bylosmile))


                Myślę, że dzieki tamtym latom-małżeństwa, doceniam obecne, juz po.
                • screen Re: mi tez odechcialo mi sie zwiazkow 03.05.06, 22:41
                  Mi też się odechciało. Po małżeństwie tez tak myślałam i tak jakoś wyszło, że
                  zaczęło się coś z kimś nowym. Niby nic a jednak. Teraz cierpię i wydaje mi się,
                  że już nigdy ale.... wtedy też byłam taka pewnasad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka