azb11
23.05.06, 11:19
Mąż odszedł 4 m-ce temu.Przez kochankę ale nie nocuje u niej lecz u matki.
Był w sumie dobrym ojcem.Dzieci zwłaszcza syn 10 lat bardzo go kochaja. Od
momentu rozstania mąz traktuje mnie jak śmiecia. Syn widzi jego zachowanie i
zaczyna się na mnie wyżywac.Potrafi powiedzieć mi bardzo przykre słowa"
jakbyś nie była niedobra dla tatusia to by nie odszedł" albo "wiem czemu Cie
zostawił bo jestes taka okropna" (bo każę iść spać lub wyłaczyc komputer) Nie
moge sobie z nim poradzić a jednoczesnie pozwolić na to żeby dziecko mną
pomiatało ubliżając i szarpiac.Wczoraj powiedział mi mój syn że jestem głupia
i mnie nienawidzi.I lepiej mu będzie z tatusiem. Pozwoliłam mu się spakować
żeby poszedł do ojca skoro tego chce.Psychicznie nie moge dac sobie rady z
rozbiciem rodziny, ciagle płacze jestem słaba a syn wykorzystuje to jeszcze
przeciwko mnie. Racjonalne argumenty nie działaja na syna a ja nie chcę
wymagac czegoś od niego siłą. Czy waszym zdaniem dobrze robię pozwalając żeby
poszedł do ojca? Ojciec prowadzi bujne zycie towarzyskie i z pewnoscia
dziecko przez dłuższy czas mu nie na ręke. Ale czy syn musi się sam o tym
przekonac?