Dodaj do ulubionych

Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc

29.05.06, 23:40
Witam wszystkich! Za dwa dni mija rok kiedy jestem rozwodka. Mam juz to za
soba. Wlasciwie zaczynam wszysko od nowa. Do dzis bylo ok. Wieczorem
dowiedzialam sie, ze moja przyjaciolka, bliska mi jak siostra, wiedziala o
tym, ze moj przyszly-byly-maz, juz przed slubem mnie zdradzil. Wiedziala tez
ze sam slub wisi na wlosku. ale nic mi nie powiedziala. Czuje sie zdradzona.
I to przez tak bliska mi osobe. Dla mnie jest logiczne, ze powinna mi
powiedziec ( oczywiscie, o ironio!!!!!, jak przystalo na taka sytuacje
okazalo sie ze wiedzialo o tym wiele innych osob, czyli wszyscy procz
mnie....) Czuje sie jak totalna idiotka. Tyle walczylam o zwiazek, ktory byl
juz dawno przegrany, tylko nikomu nie chcialo sie mnie o tym poinformowac.
Ale ci inni nie sa wazni, wazna jest Ona. Jak mam jej wybaczyc????
Przepraszam za brak ladu w mojej wypowiedzi. Dopiero staram sie to wszystko
uporzadkowac.... Dziekuje za Wasze odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • md0512 Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 30.05.06, 05:58
      Czas na nowy model wink
    • 1madzia Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 30.05.06, 06:59
      Wasz związek rozpadł się i teraz można szukać przyczyn w fakcie, że Twój
      kandydat na męża zdradził Cię przed ślubem. Mogło się zdarzyć też tak, że Twój
      wybranek w trakcie małżeństwa mógł dojrzeć do roli, jaką sobie obrał i teraz
      pisałabyś na forum "Wspaniałe małżeństwa" o tym, jak Twoja przyjaciółka nie
      chciała dopuścić do tego szczęśliwego związku, bo jest zazdrośnicą, egoistką ...

      Łatwo jest doradzać, szczególnie rzucać słowa w przestrzeń wirtualną, kiedy nie
      trzeba później ponosić konsekwencji tego, że komuś powiedziało się "ożeń się"
      lub "rozwiedź się". To nie do Ciebie, to do nas (sic!)

      Może bez cienia agresji lepiej porozmawiać z przyjaciółką i zapytać o motywy
      jej zachowania. Stawiam na wyjaśnienie: "byłaś wtedy tak szczęśliwa a ja
      uważałam, że po ślubie wszystko się dobrze ułoży, że nie nie miałam odwagi (a
      może wręcz prawa?)...

      Pozdrawiam smile
    • brzoza75 Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 30.05.06, 08:00
      wiesz powinnaś jej wybaczyć może to ona wtedy bała się, że jeśli Cię uświadomi
      przed ślubem to Ty odwrócisz się od niej...?
      • la.loba Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 30.05.06, 08:51
        A wyobraź sobie odwrotną sytuacje, tuż przed ślubem twoja najlepsza przyjaciółka
        mówi ...słuchaj to palant zdradza cię, nie wychodż za mąż, jesteś stuprocentowo
        pewna ze bys odpowiedziala przyjaciółce- tak , masz racje kochana to palant i
        nie wyjde za niego ?
        • elbereth.g Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 30.05.06, 09:55
          Taaaa, wiem, ze sprawa jest trudna. Ale gdyby ona mi o tym powiedziala do slubu
          by nie doszlo, a co za tym idzie do koszmaru przez ktory musialam przejsc.
          Gdybym miala choc jeden sygnal z zewnatrz, ktory potwierdzilby moje
          watpliwosci... Cholera, dla mnie jest to logiczne, ze powinna powiedziec, nawet
          za cene przyjazni. Bo to chyba jest prawdziwa przyjazn... Nie oszukujmy sie,
          ilu mlodych malzonkow wraca na droge wiernosci jesli trzy dni przed slubem
          zdradzaja swoja "ukochana"? ehhh....
          • sinsi Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 30.05.06, 10:01
            elbereth.g napisała:

            > Gdybym miala choc jeden sygnal z zewnatrz, ktory potwierdzilby moje
            > watpliwosci...


            czyli mialas wątpliwości juz przed ślubem co do wiernosci narzeczonego,
            rozmawiałaś o tym ze swoją przyjaciółką i dzieliłas się jej tymi wątpliwosciami,
            a ona wiedząc o jego zdradach zataiła je przed tobą? tak mam to rozumieć?
          • phokara Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 30.05.06, 10:41
            >Cholera, dla mnie jest to logiczne, ze powinna powiedziec, nawet
            > za cene przyjazni.

            Przyjazn sie nie wali od szczerosci.

            Wiesz, Elbereth, mysle, ze rozumiem w czym jest problem i Twoj zal wydaje mi sie jak
            najbardziej zrozumialy. Slowo 'lojalnosc' ktore pojawilo sie w tytule postu wiele tlumaczy. Bo
            lojalnosc wobec przyjaciol wedlug mnie laczy sie m.in ze szczeroscia 'do bolu'. Potem sie ten
            bol stara zalagodzic trwajac po stronie przyjaciela i czesto 'obrywajac' za wlasne slowa. Ale to
            przechodzi. Przyjazn nie polega na mowieniu sobie rzeczy milych, ladnych i wygodnych. Nie
            bardzo umiem sobie wyobrazic takiej sytuacji. Nie umiem sobie wyobrazic, ze ktos z moich
            przyjaciol by tak postapil. Nie wiem jak to ujac - po prostu ja zawsze wole wiedziec. Bo jestem
            duza dziewczynka i chce decydowac o sobie SAMA. Sytuacja - wszyscy dokola cos wiedza a
            ja nie, bo moja przyjaciolka postanowila mnie chronic (?) vel nie niszczyc mojego szczescia,
            wydaje mi sie bardzo nie fair i szczerze mowiac motywy jej postepowania stanowia tu kiepskie
            usprawiedliwienie.
            Ale przyjazn ma bardzo rozne definicje, ja przedstawiam moja a nie jakas ogolno-obowiazujaca.
            Ostatnio zreszta mialam bardzo podobna sytuacje, choc stalam po drugiej stronie - niejako
            Twojej przyjaciolki. Nie bylo milo, ale swiat sie nie zawalil. A przyjazn tym bardziej.

            Dziewczyny slusznie napisaly - pogadaj szczerze z przyjaciolka. Tak naprawde to jedyna
            metoda. Rozmowy na forum to rozmowy calkiem innego kalibru.

            ps.
            Niecierpie slowa 'przyjaciolka', od lat mam w sobie jakas wewnetrzna niezgode na takie
            okreslanie moich przyjaciol (tych rodzaju zenskiego). Koszmar absolutny.

            • crazysoma Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 30.05.06, 11:22
              "Ostatnio zreszta mialam bardzo podobna sytuacje, choc stalam po drugiej stronie
              > - niejako Twojej przyjaciolki. Nie bylo milo, ale swiat sie nie zawalil. A
              przyjazn tym bardziej. "

              A ja tez mialam niedawno taka sytuacje. Moja przyjaciolka smile ma pewna
              drazniaca ceche. (Traci przez nia ludzi w swoim otoczeniu) od lat nie umialam
              tego nazwac az wreszcie nazwalam i odwazylam sie powiedziec i ze mnie to
              strasznie denerwuje jak ona sie tak zachowuje. I ze sie w sumie nie dziwie, ze
              ludzie sie odsuwaja od niej.
              Boze co to sie dzialo - ze jestem wredna bo ona biedna, ze nie rozumiem, ze
              nawet ja przeciwko niej, teraz to sie zabije bo juz nikogo nie ma, ze zadalam
              jej okropny bol. (Mnie bolalo chyba bardziej jak to mowilam). I sie wylaczyla
              mowiac zegnaj. Na nic moje tlumaczenia, ze nie jestem jej wrogiem, ze nie tylko
              mnie to drazni, ze to ze to mowie to znaczy, ze nie jestem wrogiem, ze ja
              akceptuja z tym dziwnym zachowaniem ale chce jej pomoc bo mam wrazenie, ze to
              znaczy, ze nie radzi sobie z czyms tam. Dopiero po 3 dniach zaczelysmy
              rozmawiac, potem zaczela myslec, ze jednak mialam sporo racji. I zaczela z tym
              cos robic.

              To chyba tak jest ze przyjaciel boi sie nam powiedziec prawde wlasnie dlatego,
              ze jest tak blisko nas. Ale powiedzenie tej prawdy to proba przyjazni. Tez
              uwazam, ze powinnas pogadac z ta przyjaciolka. Ciebie boli a moze Ja jeszcze
              bardziej? A poza tym chyba sama nie wierzysz w to, ze po ostrzezeniu
              przyjaciolki odwolalabys slub?

              - "Niecierpie slowa 'przyjaciolka', od lat mam w sobie jakas wewnetrzna
              niezgode na takie okreslanie moich przyjaciol (tych rodzaju zenskiego). Koszmar
              absolutny."

              No tak ale na co to zamienic, bo to jednak wiecej niz znajoma. Kumpela?

              pozdrawiam

            • misbaskerwill Re: Przyjaciel 30.05.06, 14:51
              phokara napisała:
              > ps.
              > Niecierpie slowa 'przyjaciolka', od lat mam w sobie jakas wewnetrzna niezgode n
              > a takie
              > okreslanie moich przyjaciol (tych rodzaju zenskiego). Koszmar absolutny.

              A ja nie cierpię słowa "przyjaciel". Tak właśnie żona wyrażała się (wyraża?) o
              swoich kochankach... Choć teraz, wiedząc ile przez nich straciła, chyba zacznie
              uważać na takie wielkie słowa.
    • misbaskerwill Re: Zdrada lojalnosci... 30.05.06, 14:48
      Albo beznadziejna, albo beznadziejnie głupia ta Twoja przyjaciółka.
      Tak przyjaciele nie robią... Ale kwestię wybaczenia pozostawiam Tobie.
      Mam nadzieję, że zrobiła to z głupoty/"dobroci", a nie z innych pobudek.
      Jednak jak to mówią - lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.

      A gdyby Ci powiedziała - TAAAK, to by sporo zmieniło. Nie mówię o
      natychmiastowej decyzji, ale była to wyjątkowa szansa do namysłu... Ślub zawsze
      można przesunąć, lepiej stracić nawet parę tysięcy zaliczki niż parę lat życia z
      jakimś zakłamanym palantem...
      • 1madzia Re: Raczej brak rozwagi 30.05.06, 15:17
        Jak sama zainteresowana (autorka wątku) napisała: "jeszcze przed ślubem miała
        wątpliwości, co do wyboru pana młodego", więc należało się zastanowić a nie
        teraz mieć pretensje do przyjaciółki. Czego takiego była świadkiem koleżanka?
        Na własne oczy (przez dziurkę od klucza) widziała "moment" zdrady?
        Co Ci mogła powiedzieć, że widziała Twojego przyszłego męża z dziewczyną na
        ulicy, w samochodzie? Oczywiście poprosiłabyś ukochanego o wyjaśnienia i
        usłyszałabyś, że on tylko Ciebie... a przebrzydła przyjaciółka jątrzy między
        Wami, z powodu kobiety, z którą on musiał się spotkać w celach służbowych
        (tudzież nieszczęśliwa dziewczyna ciężko chora, której należy pomóc), ble ble...

        Jego zachowanie przed ślubem budziło w Tobie niepewność. Jeżeli tych sygnałów
        nie potraktowałaś poważnie, to na pewno przejęłabyś się cudzymi opiniami.

        Wspomniałaś także, że jeszcze inne osoby o tym wiedziały. A Ty nic nie
        zauważyłaś?

        Myślę, że jesteś rozgoryczona - i masz ku temu prawo - ale nie obarczać winą za
        nieudane swoje decyzje inne osoby.

        P.S. A ja bardzo lubię określenie "przyjaciółka". Koleżanek mam bez liku, ale
        tylko jedną taką od serca, właśnie przyjaciółkę.

        smile)
        • phokara Re: Raczej brak rozwagi 30.05.06, 15:47
          > Jego zachowanie przed s´lubem budzi?o w Tobie niepewnos´c´. Jez˙eli tych sygna?ów
          > nie potraktowa?as´ powaz˙nie, to na pewno przeje˛?abys´ sie˛ cudzymi opiniami.

          Z tego co zrozumialam tu nie chodzi o cudze opinie jako takie tylko o opinie PRZYJACIOLKI.
          Cudze opinie mozna sobie wsadzic... w nos, ale jak sie ma prawdziwych i lojalnych przyjaciol to
          sie czlowiek zastanawia nad tym co mowia. Ja sie w kazdym razie mocno zastanawiam a nie
          popadam w paranoje, ze "przebrzydla przyjaciolka jatrzy". Na szczescie nie mam przebrzydlych
          przyjaciolek... tylko calkiem, calkiem, haha.

          > Mys´le˛, z˙e jestes´ rozgoryczona - i masz ku temu prawo - ale nie obarczac´ wina˛ za
          > nieudane swoje decyzje inne osoby.

          Z tego co zalapalam, autorka nikogo zadna 'wina' nie obarcza tylko ma zal (moim zdaniem
          sluszny) do kumpeli o ukrycie przed nia pewnych dosc istotnych informacji. To, co by z nimi
          sama zainteresowana zrobila, nie nalezy juz chyba do przedmiotu tej dyskusji.

          Natomiast bardzo mi sie podobaja potencjalne scenariusze pt. "czego i jak" dowiedziala sie
          przyjaciolka. Powaga i bez grama ironii. Cenie w ludziach kreatywnosc wyobrazni.


        • tk_s Re: Raczej brak rozwagi 30.05.06, 21:25
          Nic dodać-nic ująć do wypowiedzi koleżanki 1madzi... Ja swojemu przyjacielowi
          też bym nie powiedział, chyba, że faktycznie widziałbym jego przyszłą żonę w
          sytuacji intymnej z innym facetem.
          --------------------------------------------------------
          Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack
          Carter)
          --------------------------------------------------------
    • 1madzia Re: Żal??? 30.05.06, 16:05
      "Czuję sie zdradzona. Jak mam jej wybaczyc????"

      Wybaczyć można/lub nie komuś winę, grzech...etc. Ale te sformułowania, będące
      przytoczeniem fragmentu wypowiedzi Elbereth na pewno - moim skromnym zdaniem -
      nie odnoszą się do żalu.
      • phokara Re: Z˙al??? 30.05.06, 16:45
        Tak, zal. Wydaje mi sie, ze uczucie zalu jest naturalne w przypadku kogos, kto sie czuje
        zdradzony, wiec przytoczone sformulowania (choc bez 'na pewno') moga sie do niego odnosic.
        I nie ma tu sprzecznosci.

        Dalsze dyskusje semantyczne wydaja mi sie byc bez sensu, bo nijak sie maja do sedna
        sprawy, a na temat owego sedna to juz sie wypowiedzialam wyzej.
        • crazysoma Re: Z˙al??? 30.05.06, 19:12
          zakladajaca watek wyraznie zapytala jak ma wybaczyc?
          no pewnie tak jak w przypadku zdrady - bo sie czuje zdradzona.
          a zdrade albo sie wybacza albo nie.
          to moze powinna teraz zapytac dlaczego ta przyjaciolka nie powiedziala Jej o
          tym co wie?
          pozdrawiam
    • der1974 Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 31.05.06, 08:44
      Należy sobie uczciwie odpowiedzieć na pytanie, jak wyglądałaby Twoja reakcja na
      takie słowa. Bo mi się wydaje, że nie uwierzyłabyś jej. A jeśli to prawdziwa
      przyjaciółka przez te wszystkie lata była to warto jej wybaczyć i szkoda się
      nad tą sytuacją rozwodzić.
      • elbereth.g Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 31.05.06, 23:35
        Witam! Dziekuje Wam za zainteresowanie moim problemem. Dobrze uslyszec opinie
        innych, to pozwala zlapac inna perspektywe... smile
        Moze zaczne od tego, ze wiadomosc o zdradzie mojego przyszlego-bylego-meza byla
        z pewnego zrodla. Otoz bawil sie tej nocy z chlopakiem owej przyjacolki.
        Wczesiej nie mialam watpliwosci co do jego wiernosci. Dlatego tez uwierzylam mu
        w tlumaczenia z tamtej nocy. Oh, jaka ja bylam naiwna!!! W kazdym razie wiem,
        jestem o tym przekonana, ze gdyby ONA mi o tym powiedziala, nawet gdyby mialy
        by to byc tylko przypuszczenia, dalo by mi to do myslenia. Do niej mialam
        wiecej zaufania niz do exa- takie moje feministyczne zbocznie ;P
        phokara- dzieki, milo mi czytac posty osoby ktora mnie rozumie i podobnie
        mysli.
    • farrukh2 Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 05.06.06, 11:24
      To przykre, co Cie spotkalo. Zycze, zebys sie podniosla, doszla do siebie i juz
      wiecej nie dala sie tak "zalatwic"Ale jednoczesnie uwazam, ze powinny to ku
      rozwadze przeczytac osoby, ktore sie wahaja, zastanawiaja, czy kontynuowac
      chore zwiazki.ZAWSZE, jesli sa watpliwosci, jakies zdrady, taki zwiazek na 90%
      sie rozsypie. Wiec nie obwiniaj przypadkiem siebie. Trafisz na czlowieka,
      ktoremu warto zaufac, bo tacy sa, tylko nigdy juz nie odkrywaj siebie przed
      przyjaciolkami.Zycze powodzenia.
      • kalina81 Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 08.06.06, 17:15
        powiedziałam swojemu najlepszemu przyjacielowi, że kobieta go zdradza, miałam
        dowody, świadków itd. Zaopatrzony w to wszystko rozmawiał z nią, pryznała się i
        on zerwał. Po 3 miesiącach znów ze sobą byli, po półtora roku zamieszkali ze
        sobą, a za miesiąc biorą ślub, mnie na nim nie będzie:
        "wiesz kalina po tym jak nas próbowałaś skłócić(!!!!!) przykro mi, ale możemy
        się tylko sporadycznie kolegować." to jego interpretacja dwa lata po zdarzeniu.
        I od razu wyjaśniam, ja nigdy nie chciałam rozbić jego związku, skłócić ze sobą
        dla własnego widzimisię, czy z zazdrości. Martwiłam się o przyjaciela, dziś bym
        już sie ugryzła w języksad
        • farrukh2 Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 09.06.06, 09:37
          Nie, to nie tak. Postapilas slusznie, ale za nikogo zycia nie przezyjesz. Oby
          on nie zalowal swojej decyzji, a Ty zrozum, ze ludzie nie zawsze zycza sobie
          znac prawde. Jesli kiedys, po latach popatrzysz w lustro, to nie powinnas sie
          siebie wstydzic, a czas pokaze, czyja byla racja. Ja wiem, ze ludzie ze
          sklonnoscia do zdrady, nie poprzestaja na jednej.
          • elbereth.g Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 10.06.06, 00:27
            W zupelnosci sie zgadzam. Ludzie czesto chca slyszesc tylko potwierdzenie dla
            wlasnych opini lub slowa ktore nie zburza ich widzenia swiata.
            Osobiscie nie bylo by mi szkoda przyjazni ktora rozpadla by sie przez prawde-
            obojetnie czy slusznie wypowiedziana czy nie(wygodna albo nie). Widocznie nie
            bylas dla niego wystarczajaco wazna skoro skreslil Cie dla takiej laski.
            Zgadzam sie rowniez co do zdrady, nigdy nie konczy sie na jednej. W tym samym
            zwiazku lub nastepnych. Moge to dobrze zaobserwowac na przykladzie mojego
            bylego meza i jego kolejnego juz "zwiazku".
            • viva46 Re: Przyjazn- Zdrada- Lojalnosc 14.07.06, 16:43
              Przyjaciółce powinnaś wybaczyć....Wcale nie możesz byc pewna,że gdyby przed
              ślubem powiedziała Ci to uwierzyłabyś..To dzisiaj tak Ci się wydaje...Wiesz,
              moja koleżanka przed ślubem poszła do wróżki i ta powiedziała jej,że nie powinna
              wychodzić za tego faceta,że rozstana się szybko.Nie posłuchała a przepowiednie
              wróżki wkrótce sprawdziły się. Nigdy nie wiadomo jak zareagujemy na różne
              informacje....
    • brzoza75 poszukałam i znalazłam 13.07.06, 08:28
      • paula63-63 Re: poszukałam i znalazłam 13.07.06, 10:03
        farrukh2 napisał:
        "Trafisz na człowieka, ktoremu warto zaufać, bo tacy są"
        - a gdzie? Jakiś adres może? smile

        Bardzo, bardzo rozumiem Twój żal i poczucie zdrady. Choć podzielam poglad, że
        być może i tak byś nie uwierzyła... Ale właściwie zawsze stałam na stanowisku,
        że ja chciałabym znać prawdę i że ukrywanie jej jest działaniem przeciwko mnie,
        także ze strony tych, którzy są tylko "posiadaczami" wiedzy a nie sprawcami
        czynu. A co z tą prawdą zrobię, to już moja sprawa.
      • daleko_do_siebie Re: poszukałam i znalazłam 13.07.06, 22:58
        Dzięki Brzoza. Szukałam, ale z polskimi "ogonkami" smile).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka