Dodaj do ulubionych

mam pytanie

24.06.06, 00:03
Pół roku temu przypadkowo przeczytałam w komórce męża sms-a od kochanki.
Twierdził,że nic ich niełączy poza przyjaznią i takie tam duperele....dałam mu
szansę. Obecnie kilka dni temu znowu zupełnie przypadkiem przeczytałam jej
sms-y tzn, że spotyka się z nią.
Znowu przysięga,że chce zostać ze mna i dzieckiem.Czy ktos miał podobne
doświadczenia? Czy warto dawać jeszcze jedną szansę? Czy jesli ktoś tak się
zachowuje to znaczy,że juz nie mozna mu ponownie zaufac? Czy lepiej zakończyć
ten związek i próbować ułożyć sobie zycie na nowo? Wiem,że zadaję pytania, na
które trudno odpowiedzieć. Ale czytałam to forum i stwierdziłam,że wszystkie
historie są do siebie podobne...

Boję się samotności. Boję się jak zareagują moi rodzice gdy powiem,że chcę
rozwodu? Ciągle się czegoś boję.
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: mam pytanie 24.06.06, 00:12
      A nie bedziesz sie bala, ze on ciagle bedzie Cie zdradzal?
      Ma regularny romans. Oszukuje Cie notorycznie,do tego tak niewiele dba o Twoje
      uczucia, że nawet smsow nie chce mu sie kasować, albo taka z niego nieudolna
      pierdoła.
      Jak myslisz to co mowi ma jakas wartosc????
      Jego obietnice sa godne zaufania?
      Na jak długo?
      Czy w ogóle?

      Zastanów sie, sama odpowiedz sobie na te pytania i sama musisz podjąc decyzję.
    • der1974 Re: mam pytanie 24.06.06, 07:01
      Jeśli czytałaś forum to na temat II szansy były tu tony opowieści. Czy dobrze rozumiem, że skoro "znowu przysięga" to się przyznał?
    • tricolour Szansę już mu dałaś... 24.06.06, 08:08
      ... ale nie skorzystał. Czas na decyzje - rozwód albo żyjesz w cieniu kochanek.
      Jeżeli masz oczywiste dowody, że mąż ma kochankę, bo jakoś nie piszesz, że Was
      zaniedbuje, znika na całe noce, czujesz sie samotna, opuszczona.

      Ciekawy też jestem jak "zupełnie przypadkiem" czyta się SMSy w czyimś telefonie.
      Aparat upadł na ziemię i smsy wysypały się?

      smile
      • to.ja.kas Re: Szansę już mu dałaś... 24.06.06, 08:22
        Tri smile)))))
        spadłabym z krzesła jakby nie to, ze w łózku leżałam.

        Ale fakt jest taki, ze autorce niewiesoło, czemu sie nie dziwie.
        Nie martw sie dostaniesz rady by odejsc, dostaniesz rady by zawalczyc. Zrobisz
        jak bedziesz uwazała.

        • tricolour A czemuż to czemuż? 24.06.06, 08:24
          Co ja takiego dzwinego napisałem?
          • to.ja.kas Re: A czemuż to czemuż? 24.06.06, 08:31
            o wysypaniu sie smsow....podobaja mi sie niektore Twoje lekko zjadliwe puenty :-
            ))) (czasem nawet wobec mnie). Podziwam refleks i inteligencje, chociaz poglad
            na wiele spraw mamy inny.
            No ale nie kazdy musi miec taki jak ja.
            • tricolour :))))) 24.06.06, 08:40
              To powien Ci tez w zaufaniu skąd biorą sie moje zjadliwe posty - zwracam wielką
              uwagę na szczegóły.
              W tym przypadku nasza koleżanka zrobiła oczy niewiniątka, że to czytanie czyich
              smsów była tak przypadkowe... no ZUPEŁNIE przypadkowe. Więc sobie zacząłem
              wyobrażać, jak ZUPEŁNIE PRZYPADKOWO bierze sie cudzy telefon do ręki (niech
              lewica nie wie, co robi prawica) potem stuakmy na chybił trafił w klawisze. Nie
              patrzymy na aparat, tylko pukamy. I nagle, niechcący, przypadkiem i to
              zupełnym... pokazuje sie SMS. No nie ten od kolegi, czy ten z banku... ale... od
              UWAGA! od kochanki.

              Jak nasza koleżanka ma taką rekę, to niech sie rozwodzi, ja ją poślubię i
              podsunę kupon totolotka. Ona zupełnie przypadkiem coś nagryzmoli i wygrana w
              kieszeni.

              Uff... ciężli przypadek. Zupełnie.
              • to.ja.kas Re: :))))) 24.06.06, 08:43
                Przy kolejnej kumulacji ja podsuwam kupon Twojej żonie smile
                Poza tym jestes szuja chcesz sie zenic dla korzysci majatkowych !!!!
                A jak juz te miliony wygrasz to ja zostawisz????
                Sprawimy Ci piekny wątek o Twoim hmmmmmm......jakby to nazwac smile))))))))))
                • misbaskerwill Re: :))))) 29.06.06, 11:01
                  > Poza tym jestes szuja chcesz sie zenic dla korzysci majatkowych !!!!
                  > A jak juz te miliony wygrasz to ja zostawisz????
                  Moim zdaniem to jest tak:
                  Albo 1 raz żenisz się z miłości i żałujesz => 2 raz to już tylko z rozsądku
                  Albo 1 raz żenisz się z rozsądku i żałujesz => 2 raz to już tylko z miłości

                  Pozdrawiam rozważnych i romantycznychsmile))
          • brzoza75 tri 29.06.06, 11:21
            ja też czasem czytam Twoje jakże trzeźwe uwagi i komentarzesmile
            ale powiem, tak jak to ja z innej bajki,ja miałam okazję przeczytać smsa
            niechcący, naprawdę, otóż robiłam śniadanie telefon leżał na stole, ktoś
            odczytał wiadomość i zostawił ją otwartą jak to Nokie mają była wyświetlona,
            odkładałam ją na bok żeby nie wyświechtać masłem i przeczytałam , raczej
            fotograficznie niż szczegółowo, zdarza się naprawdę, teraz Tri możesz napisać
            że mogłam ją odwrócić, mogłam nie patrzeć , tyłem podnieść i odłożyć, można
            było ale ja to zrobiłam odruchowo zwłaszcza, że to był ten sam model nokii co
            ja mam , a rano cżłowiek nie myśli wink
      • phokara Re: Szansę już mu dałaś... 24.06.06, 08:32
        Historie sa do siebie moze i podobne, ale ludzie juz nie. Nikt Ci nie da
        odpowiedzi na Twoje pytanie, ta decyzja nalezy do Ciebie. Ja nie wierze, ze
        nastepna szansa cos zmieni. Klamstwo powtarzane w nieskonczonosc staje sie dla
        klamcy 'zyciowa prawda', w ktora swiecie wierzy i nie widzi nic wrednego w
        swoim zachowaniu - to tez zreszta efekt wybaczania 'kolejnych razow'. U mnie
        drugi raz byl ostatni choc zdaniem Exa - nie powinien, bo zaslugiwal (???) na
        jeszcze jedna szanse. Na moje pytanie ile jeszcze takich szans przewiduje w
        naszym zyciu - piec, siedemnascie czy siedemdziesiat, nie umial odpowiedziec,
        bo sie poczul urazony. Jak ja sie czulam po jego dwoch numerach, to juz sie nie
        raczyl zastanowic. A sciema niestety upadla obie strony, wiec mialam prawo sie
        z takiego modelu zycia wycofac. Nie zaluje. Ale jak to mowi moj Ex.. "jeszcze",
        haha.
      • scriptus Re: Szansę już mu dałaś... 24.06.06, 10:14
        Ach te dzisiejsze telefony... tandeta, i tyle, widział ktoś porządny, niechiński
        model, żeby upadł i wypadły z ważne rzeczy ?? A z tych supernowoczesnych, to
        może nawet rozmowa wyturla się pod szafę i wpadnie do jakiejś teczki sad

        A poważnie (może też nie do końca, ale każdy chyba zrozumie, co mam na myśli),
        abstrahując od facetów, bo to w stu procentach szuje, za wyjątkiem pewnej ilości
        wyjątków, Panie dzielą się na takie, które kochają i które nie kochają, a tylko
        im się tak wydaje. Pomijam w tym zestawieniu panie, które wiedzą, że nie
        kochają, bo to ewenementy lub nie mają kogo kochać, tak niestety jest, gdy Pań
        więcej niż Panów.

        Jest na tym forum pewna ilość Pań, które pokochały drani, pokochały szczerze i
        tak mi ich szkoda. Szkoda ich i tej miłości, która się marnuje i idzie w pustkę.

        Jednakże wydaje mi się, że jest czasem zdarzają się takie Panie, które mają w
        miarę normalnych facetów, ale Ci faceci są odporni na tresurę, nie tańczą, jak
        im baba zagra i wtedy są źli. Dziurę w całym łatwo znaleźć, a jak jej nie ma, to
        ją można zrobić.

        Nie jest to o żadnym konkretnym przypadku, bo za mało wiem, żeby osądzać
        kogokolwiek. To tylko takie ogólne spostrzeżenie, a kto gdzie pasuje... nie wiem.
        • misbaskerwill Re: Szansę już mu dałaś... 29.06.06, 11:16
          > Panie dzielą się na takie, które kochają i które nie kochają, a tylko
          > im się tak wydaje. Pomijam w tym zestawieniu panie, które wiedzą, że nie
          > kochają, bo to ewenementy lub nie mają kogo kochać...

          To bardzo odważny i ryzykowny podziałsmile))
          Te, którym wydaje się, że kochają, to, mam nadzieję, mniejszość.
          Moja żona tak ma - czynami i słowami ciągle udowadnia, że mnie nienawidzi, po
          czym kwituję to stwierdzieniem "i tak Cię kocham".
          A na to tylko "Boże uchowaj przed taką miłością"smile))
    • selenet Re: mam pytanie 24.06.06, 09:45
      ok, jesli chodzi o sms-y chciałam sprawdzić. Nie zmienia to jednak faktu,ze w
      ogóle są.

      Moja kobieca intuicja podpowiada mi,że powinnam złozyc pozew o rozwód...ale boję
      się. Cholera- boję się,że nagle zostanę sama. ......Finansowo jestem niezalezna,
      zarabiam dwa razy więcej niż on ( a może to trzyma go przy mnie?)...więc o tę
      stronę zycia nie boję się...ale samotność, z drugiej strony bycie z czowiekiem,
      który mnie przestał kochać nie będzie łatwe.

      To najgorsze dni w moim zyciu. Wiem,że teraz powinnam podjąć decyzję i jesli jej
      teraz nie podejmę, będę póżniej żałować

      Ale to takie trudne!!!!
      • kruszynka301 Re: mam pytanie 24.06.06, 09:59
        wiesz co, też się bałam samotności, ale kiedy eks wreszcie odszedł, odetchnęłam - bo już wiedziałam, na czym stoję - no i zaczęłam normalnie sypiać.
        Z perspektywy czasu - byłam szczęśliwsza będąc samodzielną mamą, niż zdradzaną żoną, z obsesją podejrzeń (też sprawdzałam komórkę, jednocześnie siebie za to nienawidząc).
        Samotność wcale nie jest taka zła, traktowałam ten okres jako czas wyszumienia, zabawy, czasu dla siebie (teraz jestem w następnym, szczęsliwym związku).
      • tricolour Jeżeli zarabiasz dwa razy więcej... 24.06.06, 11:32
        ... od swego faceta, to pewnie głowę na karku masz. Wiem, że zarobki to nie
        jedyne kryterium, ale na razie niech bedzie... smile)

        Pho ma rację, że czasem warto dać ostatnią szansę, ale tylko po to, by nie mieć
        do siebie później pretensji, że się faceta za szybko pogoniło. Więc postaw może
        sprawę jasno, ze szczegółami - tak by gościu wiedział, że to już koniec, że masz
        małżeństwo w głębokim poważaniu i nie masz najmniejszego ZAMIARU NIC ROBIĆ.
        Nie Ty nawaliłaś, nie Ty naprawiasz. Siedzisz sobie i przyglądasz się ca mąż
        ROBI. Deklaracje są niczym, bo już Cię raz okłamał i znieważył. Zdradą zwolinił
        Cię od wszekiej odpowiedzialności za związek, bo zdrada przekreśla związek i
        dlatego Ty masz prawo tylko się przyglądać. Masz prawo kontrolować jego osobistą
        korespondencję i telefon, bo jego działanie jest na szkodę rodziny. Masz prawo
        zbierać dowody przeciw facetowi - do przyszłej sprawy. Jeszcze jedna wpadka (i
        to drobna) i pozew nieodwołalnie ląduje w sądzie... Rozwód z jego winy (bo taka
        jest prawda) + alimenty od dnia złożenia pozwu. Żadnej litości, bo facet tylko
        wtedy jest opoką, gdy czuje but na szyi.
        • misbaskerwill Re: Jeżeli zarabiasz dwa razy więcej... 29.06.06, 11:07
          > Żadnej litości, bo facet tylko
          > wtedy jest opoką, gdy czuje but na szyi.

          Tri... ale mnie wystraszyłaś!!!
          Czy okazuje się, że Tri też "była kobietą"?smile)))
    • nicky7 Re: mam pytanie 24.06.06, 11:31
      Już jedną szansę dałaś, a on cię zawiódł, więc szanse na to, że następną
      wykorzysta są niestety minimalne. U mnie nie skończyło się na jednej, bo dziwnie
      i uparcie wierzyłam, że jak jest tak źle, musi przecież zacząć się poprawiać.
      Niestety, nie zadziałało.
      Jest dobra strona tego wszystkiego: doszłam do punktu, w którym już wiem, że nie
      ma ŻADNYCH szans. Wiem też, że dałam z siebie bardzo wiele, żeby uratować to
      małżeństwo i w jakimś tam sensie mam czyste sumienie, co niewiele pomaga, ale
      jednak... Niewątpliwie będzie Ci trudno, ale chyba taka jest cena zachowania
      szacunku do samej siebie.
      pozdrawiam smile
    • crazysoma Re: mam pytanie 24.06.06, 14:22
      Pol roku temu powiedzial, ze ta znajomosc to nic waznego, pol roku pozniej
      wciaz sie z nia spotyka. I wciaz to jest nic waznego.
      A nie sadzisz, ze gdyby powaznie traktowal swoje malzenstwo z Toba, to te pol
      roku wykorzystalby na odbudowanie Twojego nadwatlonego zaufania do siebie?
      Ciekawe, czy tez by przysiegal, ze chce zostac z Toba i Dzieckiem, gdyby nie
      Twoje przypadkowe smile przeczytanie smsow.

      pozdrawiam
      • scriptus Re: mam pytanie 24.06.06, 15:37
        Dla wyjaśnienia, nie mam kochanki i nie przyjmuję, ani nie wysyłam SMSów, nie
        chce mi się czytać w 80 % głupot lub ściubić na klawiaturze, wolę zadzwonić. Nie
        mam powodu się obawiać takich "przeszukań"...
        Jednak, kiedy słyszę, że jest wielka afera mąłżeńska, bo małżonka (lub małżonek)
        znalazł wśród SMSów dowód zdrady, to coś mi się robi.... Ludzie, nie mamy wpływu
        na to, co nam jakiś spamer, czy spamerka przesyła do telefonu. To żaden dowód.
        Za szczyt nielojalności uważam też przeszukiwanie telefonu. Do tego, istnieją
        koledzy (koleżanki) "jajcarze", którzy potrafią podesłać w ramach kawałów różne
        "śmieszne", lub świntuchowate treści, a potem z tego powodu rozlatują się
        małżeństwa. Ja na przykład nigdy nie zaglądałem żonie do telefonu, ale sama mi
        pokazywała SMSy od "dowcipnych" kolegów. Niektóre, bardziej dowcipne, mi nawet
        transferowała. Ponieważ ją znam i przypadkiem jej kolegów z pracy, o 20 lat
        młodszych, też, nie wywierało to na mnie wrażenia, ale ile jest takich żon, dla
        których wystarczy cień podejrzenia, żeby wywołać piekielną zazdrość ??
        • crazysoma Re: mam pytanie 24.06.06, 16:09
          Scriptusie mysle, ze to jest tak - ja nigdy w zyciu, przysiegam, nie otworzylam
          listu, ktory byl zaadresowany tylko do eks, przed wlozeniem jego spodni do
          pralki zanosilam, zeby sam przeszukal kieszenie (raz udalo nam sie wyprac dowod
          i 500 zl bo nie chcialo mu sie sprawdzic), nie szperalam po meilach, nie
          zagladam do torby, szanowalam jego "podworko", ALE kiedy czulam, ze kogos ma i
          prosilam, zeby usiadl przede mna i powiedzial o co chodzi, a on nie mial
          odwagi - usilowal mi wmowic np, ze trenuje do 6 rano i inne brrr, WTEDY
          zaczelam przegladac telefon, wykorzystalam otwarta skrzynke meilowa, grzebalam
          po kieszeniach, skserowalam bilingi, wachalam ubrania. Koszmar, wiesz dobrze
          (tak jak napisala Kruszynka), ze robisz zle, ze sie ponizasz, ze zachowujesz
          sie obrzydliwie, ALE to jest silniejsze. Bo chcesz poznac prawde, bo tak
          naprawde wiesz, ze kogos ma a ktos Ci wmawia ze masz omamy.
          A a`propos pomylek, ja niedawno wyslalam w zdenerwowaniu smsa zamiast do eks do
          kogos innego, do dzis nie wiem do kogo. potem jak emocje opadly zaczelam sie
          zastanawiac kto to byl i co sobie pomyslal kiedy napisalam, zeby pamietal ze x
          to jego corka a nie kolezanka i czy sobie zdaje sprawe co ona przezywa za
          kazdem razem gdy... itd to nie byl mily sms, i czy sie zdziwil, ze ma jaks
          corke

          pozdrawiam
    • selenet Re: mam pytanie 24.06.06, 19:22
      scriptusie-ale on sie nie wypiera tej znajomości. twierdzi,że może było to coś
      więcej niż przyjażń ale z nią nie spał. Niemniej jednak ona pisze do niego " mój
      kocie" i podpisuje " Twoja kocica" Koleżanki tak chyba sie nie podpisują, prawda?

      A co do zaglądania do komórki- to jest silniejsze. Niby nic się nie dziej...ale
      czujesz ,że jest ktoś trzeci i dlatego , sprawdzasz. Nic nie dzieje się bez
      przyczyny.Może na komórke nigdy nie zwróciłabym uwagi, ale nagle zaczęła być
      chowana...nie leżała jak zawsze na stole.

      Mam nadzieję,że nigdy Ci się to nie przydarzy sad
      • der1974 Re: mam pytanie 24.06.06, 21:23
        U mnie było podobnie. Jeśli tak czujesz to po prostu sprawdzaj. W pewnym momencie kończy się lojalność i zaufanie, a zaczyna się walka. Zwłaszcza, że przecież już pół roku temu była podobna sytuacja. Nie ma się co tłumaczyć przypadkiem, czy nie przypadkiem. Dla każdego z nas to może nie jest miłe, ale konieczne. Tak do tego podejdź. Ile razy ja słyszałem "przytulałam się ale Cię nie zdradziłam" smile
        • selenet Re: mam pytanie 25.06.06, 20:30
          zadzwonił dzis przy mnie do niej i powiedział,że znajomość zaszła za daleko,że
          to koniec, że nic dla niego nie znaczy, ponieważ kocha zonę. Po czym
          powiedział,że mogę wziąć jego komórkę, jeśli mu nie wierzę..
          Hmmmmm
          Chyba dam mu jeszcze jedną szansę. Ostatnią...i przy pierwszej potyczce wystąpię
          z pozwem. Tak też mu powiedziałam...
          • kasiar74 Re: mam pytanie 25.06.06, 20:34
            i trzymaj sie tego , żadnych kolejnych szans
          • mirlen Re: mam pytanie 25.06.06, 22:44
            Mój tak grał od 10 miesięcy. Na zmianę kochał mnie i ją. Później był tylko
            nieco ostrożniejszy. Ode mnie otrzymał szansę i jej nie wykorzystał...
          • ak70 Re: mam pytanie 29.06.06, 15:04
            Selenet... mozemy sobie podac rece... przeczytaj moj ostatni watek "poradżcie
            co zrobic?"... mam taki sam dylemat, tyle, że mój przyznał sie do zdrady.
            Trzymam za nas kciuki! A jak sie nie uda to sie umówimy na wódke smile)
            • selenet Re: mam pytanie 29.06.06, 21:51
              ak70- ok smile mój mąż aktualnie stara się...tylko problem polega na tym,ze nie
              wierzę już jego słowom. Nie wiem czy uda mu się odbudować zaufanie. Prawda jest
              też taka,że juz jest mi to obojętne- zostanie czy odejdzie. Dojrzałam do tego,że
              przy byle jego wpadce idę z pozwem.
              Tak- do wszystkiego trzeba dojrzeć. Wszystko wymaga czasu.. Ostatnio doszłam do
              wniosku, że chyba dobrze byłoby mi samej.
    • der1974 Re: mam pytanie 25.06.06, 22:41
      Hmmmm, nadzieja umiera ostatnia.
      • selenet Re: mam pytanie 04.07.06, 12:55
        Tak bardzo jest mi zle.
        • anja_pl Re: mam pytanie 04.07.06, 13:54
          bardzo dobrze Cie rozumiem,
          mogę Cię tylko wirtualnie po głowie pogłaskać i przytulić
        • ak70 Re: mam pytanie 04.07.06, 14:00
          Selenet... trzymaj sie... a jak juz nie wytrzymasz to przyjedz do mnie do
          Kielc. W koncu sa wakacje! Troche sie poszwendamy tu i tam po Sienkiewce,
          skoczymy na bardzo kaloryczne lody i na zakupy na bazarki. Od razu nam sie
          humorek poprawi smile
          Ściskam!
    • selenet Re: mam pytanie 05.07.06, 08:31
      chyba jednak jestem naiwna...on co prawda dzwonił do niej przy mnie, zerwal z
      nią...ale jakiś taki cierpiący chodzi..
      Chyba nie o to mi chodziło.
      Nie chcę być z człowiekiem, który mnie nie kocha sad((
      • phokara Re: mam pytanie 05.07.06, 10:42
        Wiesz Selenet, to jest tak...

        ... dajesz komus szanse swiecie wierzac w to, ze bedzie potrafil ja docenic i ZREALIZOWAC,
        tak jak Ty bys chciala. Ale tak sie nigdy nie dzieje. Bo jedna i druga strona jest w pewien sposob
        emocjonalnie rozchwiana, kazda ma wlasne tesknoty i oczekiwania, kazdej wydaje sie, ze cos
        bezpowrotnie stracila. Trzeba cholernie duzo sily i 'delikatnosci' zeby z tego wybrnac w dobry dla
        zwiazku sposob. Bo wybrnac tak w ogole to mozna... tylko po co? Dla wydmuszki szczescia i
        pozorow, ze wszystko jest ok, bo jestescie razem a tak naprawde nie ma was wcale? On coraz
        bardziej zamkniety i sfrustrowany, Ty coraz bardziej rozzalona i pelna pretensji...
        Mysle, ze kobiety (no nie wszystkie, ale wiekszosc) nie sa w stanie wytrzymac tkwienia w takiej
        nie-milosci, przychodzi im to trudniej niz mezczyznom i duzo bardziej je taka sytuacja okalecza.

        Mowi sie, ze czas wszystko leczy... tylko w sytuacjach, gdy nie ma czego leczyc - tak
        naprawde tylko poglebia chorobe, zreszta jest to choroba przewlekla jak wiemy i moze sie
        ciagnac wiele lat. I czlowiek w ktoryms momencie przestaje sobie zdawac sprawe z tego, ze jest
        chory. A na koncu umiera na cos zupelnie innego niz chroniczny brak milosci. Bo bez tego
        oczywiscie mozna zyc... tylko co to za zycie?
    • tk_s Re: mam pytanie 05.07.06, 11:52
      Przede wszystkim nie bój się reakcji rodziny. Jeśli czujesz, że tak trzeba to
      ratuj związek, ale NIGDY z tego powodu. Dzieci, uczucie to są jakieś powody.
      Lęk przed samotnością rozumiem, trochę też tego doświadczam, ale to też nie
      jest dobry powód żeby trwać w zakłamanym związku.
      --------------------------------------------------------
      Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack
      Carter)
      --------------------------------------------------------
    • nuta11 Re: mam pytanie 05.07.06, 13:26
      obsesja sprawdzania jest mi znana az za dobrze...
      nie tak dawno zostala oszukana straszliwie. nie tylko w sprawie innej kobiety (to bylo najmniej bolesne), ale w sprawach ogolnych zupelnie, dotyczacych pracy, pieniedzy i wielu innych rzeczy.
      uciekalam z tego zwiazku jakz pozaru. mialam wrazenie , ze walkcze o zycie i byc moze tak bylo nawet w sensie doslownym.
      Moj obecny, bardzo ukochany mezczyzna wie o tej historii i wie, ze czasem budze sie w nocy i zastanawiam, czy nie oklamal mnie dzisiaj.
      pomaga mi, sam sugeruje sprawdzanie jego komorki, jego konta, poczty. powstrzymuje sie i nie robie tego, bo chce ufac i znowu byc zdrowym czlowiekiem.
      ale wiem, ile mnie to kosztuje i wiem rowniez, ze gdybym, nie uciekla jak najszybciej z tamtego zwiazku chorowalabym bardziej.
      czasem lepiej sprawdzic i wiedziec, co sie dzieje z twoim zyciem.
    • jowita18 Re: mam pytanie 05.07.06, 13:36
      Powiem Ci tyle, że decyzja należy do Ciebie co zrobisz, ale zadaj sobie pytanie
      Czy chcesz tkwić w takim związku niepewnym? czy dasz radę?
      Ja kilka lat temu również się bałam co powiedzą rodzice, ale stwierdziłam, że
      to jest moje życia wyłącznie moje i to ja decyduje co będzie dalej, a co ja
      jestem gorsza od innych aby być szczęśliwą...NIE, zdecydowałam sie co pradwa
      jestem sama bo nie potrafię zaufac już mężczyzną, ale mam syna i to jest
      największe szczęscie jakie dostłam od życia, a czas wszysko poukłada, trzeba
      być zdecydowanym, czego i Tobie życzę..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka