Dodaj do ulubionych

wczorajszy text zasłyszany

06.07.06, 08:00
Wychodze sobie wczoraj wieczorem z pracy i usłyszałam text od znajomego
"wiesz tak w ogóle to mógłbym Cię zaprosić na randkę "
"wiesz tak w ogóle to nie sądzę"
"dlaczego?"
"bo jestes żonaty"
"właśnie dlatego moge Cię zaprosić na randkę"
GDZIE MOGĘ KUPIĆ SEKATOR????????smile))
Obserwuj wątek
    • gotyma Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 08:17
      brzozko kochana, w kazdym papierniczym za 5zl mozesz zakupic takie ladne kolorowe nozyki do
      ciecia papieru, sa wystarszjaco ostre, by zamierzony cel osiagnac jednym ruchem nie meczac ofiary.
      • kasiar74 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 08:22
        ogólnie wymiotowac mi sie chce na żonatych adoratorów, a ostatnio sami tacy mi
        sie trafiaja blee
        • edi001 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 08:37
          zaraz wymiocinami na faceta! smile Czy jak żonaty to wadliwy???
          • kasiar74 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 09:09
            jesli chce ze mna siwtowac z łózku narodziny swojego dziecka to wadliwy
            • kasiar74 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 09:16
              autentyk sprzed kilku tygodni, rozmowa z kimś z przeszłości, wtedy był w
              separacji z zona, teraz się zeszli i ona urodziła córeczkę , rozmawiałam z nim
              36 godzin po narodzinach, mówila ze jest najszczęśliwszym człowiekiem pod
              słoncem i ze chętnie ze mną uczci to w łóżku, dla mnie to zwykłe zwierze i
              stwierdziłam że mam szczęście do bydlaków
              • kasiar74 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 09:17
                sorka za literówki : mówił nie mówiła
                • edi001 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 09:27
                  Trzeba go było spytać o wyznanie - może to islamista i ma wiele żon smile)) jedna
                  rodzi, a druga dziecko majstruje...
                  • kasiar74 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 09:33
                    z tego typu ludźmi nie chce miec nic do czynienia, ostatnio sie zastanwiam w
                    ogóle nad moimi relacjami z mężczyznami i musze sie zastanowic dlaczego
                    wybieram akurat takich którzy kobietę mają za nic,...

                    gg: 1418322
                    • edi001 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 09:35
                      Hmm.. nie jestem psychologiem, ale może tak jesteś i już... Na czole napisane:
                      szukam 'prawdziwego' faceta!!!
                      Ps: to żartsmile))
                      • kasiar74 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 09:36
                        nie szukam żadnego facetawink
                        • edi001 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 09:38
                          sorry! smile
    • nuta11 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 08:38
      to jest oczywiscie wstretny tekst...
      tym niemniej zdarza sie, ze zakochujemy sie bedac mezami albo zonami w kims zupelnie innym. najczesciej zdarza sie to, kiedy zwiazek i tak juz sie rozpada. wiem, ze tekst byl troche o czyms innym, ale ja przezylam odchodzenie mojego mezczyzny od drugiej kobiety, ktorej juz nie kochal i nie potrafie miec wyrzutow sumienia. sama po rozwodzie, zastanawialam sie, czy mam prawo.
      a potem zadalam sobie proste pytanie - prawo do czego? do szczescia jego i mojego? mam.
      • tricolour Prawo do czego? 06.07.06, 08:46
        To "prawo" to mocno naciągane słowo. Bo z prawa do szczęścia (a co to jest
        szczęście?) nie wynika, że można robić co się chce. Masz oczywiście prawo do
        swojego "szczęścia", a wcale nie masz prawa do JEGO szczęścia.
        • edi001 Re: Prawo do czego? 06.07.06, 08:52
          A może to nie prawo tylko obowiązek żądania szczęścia?
          • tricolour Często tak jest... 06.07.06, 08:58
            ... że "prawo" mylone jest z "należy mi się".
            • edi001 Re: Często tak jest... 06.07.06, 09:03
              no tak... na ziemskim padole należy się tylko miejsce na cmentarzu smile
          • nuta11 Re: Prawo do czego? 06.07.06, 09:04
            dzieki edi!
            tak wlasnie - obowiazek zadania szczescia!
            I to powinien byc obowiazek, ktorego wypelniania powinno sie uczyc. Niestety, mam wrazenie, ze jest odwrotnie - uczy sie raczej dumy z faktu, ze sie jest nieszczesliwym.
            • edi001 Re: Prawo do czego? 06.07.06, 09:07
              zgadzam się z Tobą: część ludzi (żonatych/mężatych i nie) umartwia się, bo nie
              ma odwagi żądać szczęścia
              • nuta11 Re: Prawo do czego? 06.07.06, 09:10
                nie wiem, czy zauwazylas, ze generalnie tak jest, ze od wychowania poczatkowego, od szkoly i poprzez cale nasze dorosle zycie pielegnuje sie mit umawrtwiania sie. Im gorzej tym lepiej.
                ja iem, e sa takie omenty, kiedy w szczescie sie nie wierzy, ale trzeba z tym walczyc. i na przewrotne pytanie tri, czy nie myli sie to z " nalezy mi sie", moge odpowiedziec tylko - tak szczescie mi sie nalezy.
            • a.niech.to Re: Prawo do czego? 06.07.06, 09:16
              Szczęście się buduje. Nie można go otrzymać.
              • phokara Re: Prawo do czego? 06.07.06, 12:19
                > Szcze˛s´cie sie˛ buduje. Nie moz˙na go otrzymac´.

                Ale mozna otrzymac cegielke do rozpoczecia budowy.
        • ladyhawke12 ech 06.07.06, 08:52
          Tri jak zwykle masz racje, to jakas plaga jest ze jak czlowiek rozwiedziony to
          tarfiaja sie zonaci, od jednego uslyszalam kiedys, ze to dlatego bo zemna
          mozna bez zobowiazan bo rozwodki maja napewno jakis feler wiec nie beda chcialy
          sia wiazac, nozyczki to malo.
          • edi001 Re: ech 06.07.06, 08:54
            A ja słyszałem opinię odwrotną opionię.
          • tricolour Tak się zastanawiałem nad tym wątkiem... 06.07.06, 08:57
            ... i to zachowanie facetów jest ubliżające. Ale leży ono też gdzieś w naturze
            faceta, który patrzy na kobiety okiem drapieżnika.
            Jawią się więc rozwódki jako KOBIETY samodzielne, bez obowiązków rodzinnych,
            chętne (a która nie chce?) do seksu... taki facet myśli, że samego faktu, że
            jest facetem wynika, że też jest obiektem pożądania. I wystarczy jak machnie
            palcem (albo i nie palcem), to wszystkie muszą lecieć na niego.

            Uprzejmie proszę drogie Panie, by takich gości traktować w sposób adekwatny do
            ich zachowania - z taką samą pogardą, jaką oni okazują Wam. Obnażać prymitywizm.
            • a.niech.to Re: Tak się zastanawiałem nad tym wątkiem... 06.07.06, 09:15
              tricolour napisał:

              > ... i to zachowanie facetów jest ubliżające. Ale leży ono też gdzieś w naturze
              > faceta, który patrzy na kobiety okiem drapieżnika.
              A ja ... nie powiem ... chciałabym, chciała. Ale cóż, spójrzmy na realia.
              > Uprzejmie proszę drogie Panie, by takich gości traktować w sposób adekwatny do
              > ich zachowania - z taką samą pogardą, jaką oni okazują Wam.
              Mnie pogardy nie okazują, może z prostego powodu, że nie pcham się, gdzie mnie
              nie proszą. Jakby co, mam miskę. Skorzystam, czasami się myję.
              > Obnażać prymitywizm
              Nie byłabym od tego. Zależy czyje prostactwo byłoby tak excytujące. Marzenia
              dobrze robią w niektórych sytuacjach, śmiech lepiej - stawia na nogi zawsze.

        • nuta11 Re: Prawo do czego? 06.07.06, 09:02
          oczywiscie, ze "prawo" do czegos nie oznacza pelnej wolosci czynow..
          Pytasz, co to jest szczeście - odpowiadam, bo definicja jest bardzo prosta - szczescie, to taki stan, w ktorym jest nam naprawde dobrze i usmiechamy sie budzac sie rano. i tyle.
          Do JEGO szczecia nie mam prawa zadnego, masz racje. Natomiast On do swojego szczescia prawo posiada i moze o nie walczyc.
          I zgadzam sie z nastepnym listem - zadac szczescia. tak.
          • tricolour Poważnie? 06.07.06, 09:09
            Wystrczy, że tylko NAM jest dobrze i uśmiechamy się i to jest szczęście? Jak mi
            skurwysyn ukradł z uśmiechem radio z auta, to jaki ja szczęśliwy byłem, kurza twarz!

            Pleciesz. Żądanie szczęścia, walka o szczęście to hedonizm. Walka zawsze odbywa
            się czymiś kosztem - można czyichś strat nie dostrzegać, ale to nie oznacza, że
            ich nie ma.
            • nuta11 Re: Poważnie? 06.07.06, 09:15
              wiesz, oczywiscie, ze nalezy sie starac nie osiagac szczescia kosztem innych. calkowicie sie zgadzam. jesli chodzi o radio, to mowisz o sytuacjach patologicznych, bo zlodziejstwo w kazdym kanonie moralnym jest oceniane jednoznacznie. I nie ma nic wspolnego ze szczesciem osobistym.
              Szczescie ma wiele wspolnego nie z hedonizmem, ale z altruizmem. jesesmy szczesliwi, kiedy mozemy dawac szczescie.
              Ale ciagle podtrzymuje swoja bardzo prosta definicje.
              Wiem, ze z pewnoscia mowisz o stratach tej drugiej strony, tej kobiety na przyklad od ktorej mezczyzna odchodzi do innej, z ktora jest mu lepiej. oczywiscie.
              ale trzeba na to patrzec dlugofalowo - jesli ten zwiazek nie jest szczesliwy, to nalezy go rzerwac i dac sobie szanse na nowy. Bo i tak bedzie staczal sie w nieuchronna przepasc i to nikomu pozytku nie przyniesie.
              • tricolour Ciekawa filozofia... 06.07.06, 09:25
                ... pójść do USC i Kościoła, przysiągać, że się nie opuści w żadnym wypadku... a
                potem pisać, że "to nalezy go zerwac i dac sobie szanse na nowy"...

                Ciekawa rzecz.
                • nuta11 Re: Ciekawa filozofia... 06.07.06, 11:23
                  wlasnie dlatego uwazam, ze przysieganie ma w soboe cos z zaklec magicznych...niestety nie da sie przysiac, ze nasze emocje sie nie zmienia. niestety. a chcialabym, zeby tak bylo.
              • z_mazur Re: Poważnie? 06.07.06, 09:26
                A może to zbyt duże uproszczenie.
                Nie mówię, że zawsze to jest możliwe, ale może sposobem na szczęście mogłaby
                być walka o naprawę związku a nie jego rozbicie.
                Czasem neistety idziemy po najlżejszej linii oporu.
                Ty patrzysz na to ze swojego punktu widzenia.
                Jego żona patrzy na to ze swojego. Twoje szczęście jest jej nieszczęściem.
                Może gdybyś w tym momencie nie pojawiła się na horyzoncie udałoby im się coś
                zrobić z tym związkiem. A tak???

                Niestety jest to odwieczny dylemat osób które wiążą się z partnerem, który jest
                jeszcze w innym związku.
                I są to jednak wątpliwości jak najbardziej uzasadnione bo jednak osoby te
                naruszają pewne społeczne tabu. A świadomość tego jest niestety trudna i
                zostaje zagłuszana komunałami o prawie do szczęścia.

                Jeśli on jest taki nieszczęśliwy w związku to jednak najwłaściwszą postawą
                byłoby jednak pierw jego zakończenie a dopiero potem wchodzenie w inne związki.
                Każde inne zachowanie jest nie w porządku i nie ma żadnego usprawiedliwienia.
                • nuta11 Re: Poważnie? 06.07.06, 11:12
                  kochany, to jest troche takie myslenie zyczeniowe...
                  Nigdy nie slyszalam o zwiazku, ktory udaloby sie uratowac naprawde. ja swoj ratowalam 6 lat z 12 lat malzenstwa i ostateczne rozstanie bylo zbawieniem dla nas obydwojga. obydwoje zalujemy, ze tak pozno, bo zmarnowalismy kupe czasu.
                  spoleczne tabu zagluszane komunalami?? nie rozumiem chyba....komunaly o prawie do szczescia? tez nie rozumiem...
                  a sprawa jest prosta z twoim ostatnim postulatem - wlasnie dlatego, ze probujemy ratowac zwiazek, nie wychodzimy z niego tak szybko. przeciez jestesmy odpowiedzialni za to, co robimy. i czasami kiedy pojawia sie ta kolejna osoba, dociera do nas, ze ratunku nie ma...
                  • z_mazur Re: Poważnie? 06.07.06, 11:46
                    Gdy małżeństwo jest po prostu nieszczęśliwe i z tego powodu się rozpada.
                    Układ jest czysty.

                    Jednak gdy dochodzą tutaj inne czynniki typu nowopoznana osoba, z którą wydaje
                    nam się że będziemy szczęsliwsi, to już nie jest jednak takie proste.
                    I niestety na tą osobę najczęsciej spada ciężar radzenia sobie z tym uczuciem.
                    Tabu jest proste, w naszym społeczeństwie nie wchodzi się w zwiazek z osobą
                    będącą w innym związku.
                    Osoba łamiąca tabu ma wyrzuty sumienia i zabija je właśnie takimi komunałami
                    jak "prawo do szczęścia". Łamanie tabu to najczęsciej nie przestępstwo, jednak
                    uczucia z tym związane są podobne do tych zwiazanych z popełnianiem
                    przestępstwa. Im silniejsze tabu tym wyrzuty większe. Monogamia jest w naszej
                    kulturze bardzo silnym tabu. Stąd tak duża potrzeba wybielenia się osób
                    łamiących je.
                    Powtarzam, jedynym dobrym rozwiazaniem jest zakończenie związku a potem dopiero
                    wchodzenie w kolejny. Każde inne rozwiazanie powoduje w późniejszym czasie
                    róznego typu konsekwencje.
                    • nuta11 Re: Poważnie? 06.07.06, 11:56
                      gdyby wszystko moglo byc takie przwidywalne i planowalne...eh.
                      ja oczywiscie rozumiem o co ci chodzi z "tabu spolecznym", pozwolilam sobie moze niebyt udanie zazartowac..
                      masz racje. jest tak, ze kiedy ktos odchodzi " do nas", nie da sie uniknac myslenia o tym, co czuje ta druga strona, ta pozostawiona.
                      chyba nie bylibysmy ludzmi, gdybysmy nie starali sie wyjsc w jej skore. i nie czuli wyrzutow sumienia. ja tego nie neguje.
                      ale co do wchodzenia w inny zwiazek dopiero po zakonczeniu pierwszego - powtarzam - eh, gdyby sie dalo wszystko przwidziec...
                      z mojego doswiadczenia moge tylko powiedzec, ze uwazam, ze kiedy taak sytuacja zaistnieje, ta niefortunna, ze zakochujemy sie, a jeszcze mieszkamy z kim innym (celowo uzywam slowa " mieszkamy")wazne jest kilka spraw
                      - po pierwsze - uczciwosc. nie mozemy tolerowac bycia 'tym trzecim', 'ta trzecia' - albow te albo wewte.
                      -jak sie rozstajemy - czy drzemy koty( z takim od razu lepiej sie nie wiazac!), czy zostawiamy mieszkanie, dobra doczesne i staramy sie byc pomocni we wszystkim i ponosimy emocjonalne konsekwencje tego, co zrobilismy
                      -punkt moze z troche innej listy, ale wazny - trzeba po czasie spojrzec na te pozostawiona i zobaczyc, czy bardzo dlugo bylo jej strasznie zle, czy juz po miesiacu ma kogos innego. jesli ta druga sytuacja zachodzi, to znaczy, ze i tak juz tam nie bylo o co walczyc.
                      pozdrawiam
              • crazysoma A co powiesz 06.07.06, 10:03
                na stwierdzenie ze "milosc" to patologia? Choroba, ktorej nie mozna wyleczyc,
                pod wplywem ktorej czlowiek przestaje rozrozniac rzeczywistosc a swiat realny
                przestaje go obchodzic.

                pozdrawiam
                • nuta11 Re: A co powiesz 06.07.06, 11:28
                  nie bardzo wiem, co Ci odpowiedziec...nawet jesli tak jest, bardzo tesknilam do milosci, kiedy bylam sama.
                  pozdrawiam
              • ak70 Re: Poważnie? 06.07.06, 10:07
                Nuta... a jezeli jego zwiazek z toba po jakims czasie tez okaze sie
                nieszczesliwy i on zainteresuje sie inna kobieta to dla ciebie tez nie bedzie
                stanowilo problemu? I nie bedziesz czula sie pokrzywdzona i miala pretensji do
                tej nowej kobiety, ktora uwiodla twojego faceta?
                Jakos nie wierze... i zgadzam sie z kasią74 - o szczęście należy walczyć PO
                zakończeniu związku... a nie w trakcie jego trwania.
                • nuta11 droga ak! 06.07.06, 11:17
                  droga ak!
                  pewnie, ze bede sie czula pokrzywdzona, ale mam nadzieje ze do tego nie dojdzie, bo gdybym zakladala taka rzecz przy wchodzeniu do zwiazku, to nie warto byloby go zawiazywac. po rozwodzie dlugo sie czlowiek leczy z takich wlasnie mysli - a co, jesli mnie zostawi? zawsze moze sie tak zdarzyc i z pewnoscia bedzie mnie to wtedy wiele kosztowalo. ale milosc to nie matematyka, nie da sie przwidziec niczego daleko naprzod.
                  poza tym, kiedy czlowiek sie z kims wiaze, to trzeba mu sie dobrze przygladac i miec troche intuicji i poznac czlowieka. Jesli sie trafi na kogos, kto zmienia zwiazki jak rekawiczki, kto zdradzal w trakcie trwania zwiazku, to zupelnie inna sprawa. z kims takim mialabym poczucie ryzyka. z pewnoscia.
                  • phokara Re: droga ak! 06.07.06, 11:27
                    Bo czesto sie robi 'blad w zalozeniach'.
                    Moze go popelniac i ten, kto zaklada, ze 'malzenstwo da sie uratowac' - a czas wycieka latami...
                    jak rowniez ten, kto zaklada, ze nowy zwiazek bedzie patentem na wieczne szczescie.

                    Moze lepiej nic nie zakladac, tylko starac sie zyc.

                    Ale zaloze sie, ze gdyby ludzie nie wierzyli w zmiane losu na lepsze to rozwodow nie bylo by
                    wcale. Bo bo diabla by sie mieli rozwodzic? Rozwod to trauma, ktora sie przechodzi PO COS.
                    • nuta11 Re: droga ak! 06.07.06, 11:30
                      bardzo sie, bardzo zgadzam!
                      pozdrawiam cie mocno!
                      • phokara Re: droga ak! 06.07.06, 11:50
                        no ja tez sie zgadzam sama ze soba. Przynajmniej sie staram. Mysle, ze to podstawa sukcesu - zyc
                        w zgodzie ze soba, zanim sie zacznie z kims jeszcze.

                        wszystkiego dobrego
            • a.niech.to Re: Poważnie? 06.07.06, 09:20
              Czasem się z Tobą zgadzam. Wiązać się z żonatym facetem to kwestia dobrego
              smaku.
          • a.niech.to Re: Prawo do czego? 06.07.06, 09:18
            nuta11 napisała:

            > Natomiast On do swojego szc
            > zescia prawo posiada i moze o nie walczyc.
            Z walką o szczęście to tak jak z walką o pokój.
            • kasiar74 Re: Prawo do czego? 06.07.06, 09:21
              mimo wszystko uważam że walczyc o szczęscie tak ale PO zaończeniu związku a nie
              w trakcie jego trwania
    • crazysoma Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 10:13
      Brzoza ja w takich przypadkach mowie, ze bardziej jestem zainteresowana
      umowieniem sie z jego zona niz z nim...
      sekator za lagodny jedno ciachniecie i po sprawie tepa pila albo nozyczki
      bylyby lepsze.
      pozdrawiam
    • malgog Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 10:26
      ja tak niesmiało..po raz pierwszy na forum
      ale napiszę, a co

      mam w pracy szefa, aktualnie słomianego wdowca bo żona z dziećmi na wakacjach
      na działce
      więc chate ma wolną
      CODZIENNIE !!!! słyszę teksty o lodach, ochocie, wolnej chacie
      strach z nim wsiąść do windy sad((
      dodam, że nie tylko ja jestem obiektem jego awansów
      szuka okazji więc kilka koleżanek ma ten sam problem
      tyle tylko, że nie jest ich szefem sad

      wyczerpałam zapas wszystkich mało obraźliwych zwrotów grzecznościowych
      używanych dotychczas

      chyba zachowam się jak "wujek Rysiek, mistrz ciętej riposty"
      ale wtedy mam w pracy przerąbane



      • crazysoma Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 10:31
        czesc smile

        "chyba zachowam się jak "wujek Rysiek, mistrz ciętej riposty"
        > ale wtedy mam w pracy przerąbane"

        e, wtedy oskarzysz go o mobbing

        pozdrawiam
        • majeczka2310 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 10:39
          a może prościej zmienić orientację seksualną ?
          I wojny płci nie będzie i łatwiej się dogadać!
          • ladyhawke12 Zagubiona 06.07.06, 10:45
            Pogubilam sie totalnie czytajac ten watek, wplotlo sie kilka chyba innych
            watkow, albo ja dzis z garaca mam jakis udar.
          • brzoza75 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 10:53
            ja też przyciągam takich, tylko że nie każdy wie że jestem w trakcie rozwodu,
            z obserwacji wynika że większość mężczyzn po 30 roku życia jest żonatych a oni
            nudzą się w swoich związkach i dlatego jak tu ktos napisał polują, kwestia
            dobrego smaku wynika z samej propozycji gdyby się zastanowił nad tym co i do
            kogo mówi nie byłoby problemu, ja wiem że są kobiety którym to nie przeszkadza,
            ale gro ma ochotę roześmiać się w twarz i umówić z żonąwinkto są te dojrzałe
            emocjonalnie, Tri dobrze napisałeś postaram się używac tego jak najczęściej +
            tatuaż niekoniecznie na czolewink
      • misbaskerwill Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 11:06
        > chyba zachowam się jak "wujek Rysiek, mistrz ciętej riposty"

        Dogadaj się z jakimś przystojnym facetem (najlepiej gejem - oni są bardzo
        zadbanismile), że przyjdzie do Ciebie z kwiatami do pracy. I powiedz szefowi, że on
        też ma wolną chatę - tzn. bez żony i bachorów (na stałe, nie kilka dnismile) i
        właśnie tacy są w Twoim typie, bo Ty lubisz mieszkać z facetem i znać jego
        rodzinę, przynamniej najbliższą...smile

        "-Kochanie, a kiedy wreszcie poznam Twoją rodzinę?
        -Też nie mogę się doczekać, ale w tym tygodniu nie da rady, żona z dziećmi
        wyjechała do moich teściów"smile
        • brzoza75 Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 11:50
          zmoich obserwacji wynika że najlepiej jest takiemu facetowi powiedzieć, że
          jestem bardzo wrażliwa, szybko się zakochuję na zabój powinien uciec smile)
          • phokara Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 12:18
            Sa moim zdaniem 3 skuteczne metody (stosowane wg diagnozy psychologicznej palanta):

            1. Jestem lesbijka
            2. Tak, tez cie kocham... rozwiedziesz sie z zona i ozenisz sie ze mna, prawda?
            3. dac telefon do meza i zaproponowac zeby delikwent zadzwonil i poprosil o zgode.
            ---
            poniewaz punkt 3 sie zdezaktualizowal aktualnie zostal zamieniony na tekst
            3A. Nie oplaca sie. Jestem cienka w lozku, ale mam wybitny talent do rujnowania facetom zycia
            i portfela.

            W przypadkach skrajnych i beznadziejnych - sekator.



            • brzoza75 Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 12:25
              3b.jesteś cienki w łózku słyszałam na korytarzuwink
              • phokara Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 12:28
                Albo:
                jestes cienki w lozku - kumpel mi powiedzial.
                • crazysoma Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 12:35
                  albo: jestes cienki w lozku, twoja zona tak mowi.

                  pozdrawiam
                  • ladyhawke12 crazy 06.07.06, 13:16
                    Taki tekst nie dziala, powie ze zona sie nie zna, i ze dawno z nim nie byla wiec
                    nie wie (atentuczna odpowiedz faceta).
                    • brzoza75 Re: crazy 06.07.06, 13:19
                      dawno nie była bo się poznała wink
                    • crazysoma Re: crazy 06.07.06, 13:41
                      swego czasu pietro wyzej nad tarasem na ktorym palilysmy w robocie byl remont i
                      przewijalo sie dosyc duzo "roboli". po miesiecu przebywania w "towarzystwie"
                      zaczepek owych panow, ktorzy zawsze jak wychodzilysmy stali tlumnie przy
                      barierce, stwierdzilysmy, ze im nizej facet w hierarchii spolecznej tym
                      odwazniejsze ma teksty i odwazniejszy on sam.
                      dla porownania, miesiac pozniej 5 "alpinistow" mylo okna - sliczni byli jak
                      jeden - i co, ani jednej zaczepki choc zdarzylo sie, ze zeszli do nas zapalic.

                      pozdrawiam
                      • brzoza75 Re: crazy 06.07.06, 13:49
                        ooo w biurowcach to tego na pęczki, co do alpinistów mam to samo zdaniesmile
                      • malgog Re: crazy 06.07.06, 14:24
                        mój dyrektor jest zaprzeczeniem tej tezy bo "z wyżyn" (niby, ale teksty ma jak
                        przysłowiowy robol)
                  • scriptus Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 15:59
                    Lepsze jest z tym kumplem smile))
                • malgog Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 12:37
                  tekst "jesteś cienki w łóżku" raczej nie przejdzie
                  bo ten mój absztyfikant z roboty podobno uchodzi za super-hiper kochanka
                  co to kamasutrę ma w jednym palcu (słyszałam od koleżanki jego żony) to może
                  być prawda
                  albo się chciała dowartościować dziewczyna

                  a ja padam najczęściej ofiarą jego zalotów bo on wie o moich problemach w
                  małżeństwie
                  chyba wiedzą wszyscy w pracy bo mam oczy w mokrym miejscu
                  i często
                  problemy w małżeństwie które de facto nie istnieje (ale to temat na oddzielny
                  wątek)odreagowuję w pracy i ryczę sad(((

                  mam taką fajną robotę i takiego lubieżnego przełożonego

                  sposób z gejem niezły tylko żadnego nie znam
                  a może wystarczyłby jakiś inny "normalny" nieznajomy luksusowy mężczyzna z
                  kwiatami ?

                  • brzoza75 niemożliwe 06.07.06, 12:40
                    słodzą mu bo jest szefemsmile
                  • phokara Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 13:15
                    > bo ten mój absztyfikant z roboty podobno uchodzi za super-hiper kochanka

                    Osobiscie w zyciu nie spotkalam zadnego faceta, ktory by uwazal, ze nie jest super-hiper
                    kochankiem. Moim zdaniem gatunek taki w ogole nie wystepuje we wszechswiecie...
                    To znaczy - gatunek, ktory by tak uwazal. Bo co do super-hiper kochanka to mam jeszcze
                    nadzieje, inaczej juz dawno temu wstapilabym do urszulanek... hahaha.

                    A Ty nie rycz w pracy... no w ogole nie rycz.

                    > a moz˙e wystarczy?by jakis´ inny "normalny" nieznajomy luksusowy me˛z˙czyzna z
                    > kwiatami ?

                    Dobrze, ze chociaz "normalny" w cudzyslowie napisalas...
                    • ladyhawke12 Pho 06.07.06, 13:19
                      Ja takiego znam, nie udaje supermena, i nigdy nie powiedzial, nawet pod wplywem
                      wspoamagaczy gadania ( patrz piwo, winko itp) ze jest super kochankiem,
                      zgadniety kiedys o byle, powiedzial ze nie gada na takie tematy, bo to jest
                      miedzy nim a bylymi.
                      • phokara Re: Pho 06.07.06, 13:25
                        Nie no to ja tez takich znam co nie gadaja o tym na lewo i prawo. Ale pisalam bardziej ogolnie -
                        o tym co SADZA i MYSLA.

                        Rozumiem, ze slowo "mysla" moglo wprowadzic Cie w blad.
                        • ladyhawke12 Re: Pho 06.07.06, 13:29
                          No wyobraz sobie ze on to wogole ginacy gatunek bo jescze mysli, glowa, a nie
                          innymi narzadami.
                          • z_mazur Re: Pho 06.07.06, 13:37
                            Myśli głową ale w interesie innych organów big_grin

                            Co do przekonania facetów o własnych umiejętnościach łóżkowych to jednak jest
                            fakt.

                            Czego jestem niezbitym dowodem. wink
                            hahahahah
                            • phokara Re: Pho 06.07.06, 13:48
                              > Co do przekonania facetów o w?asnych umieje˛tnos´ciach ?óz˙kowych to jednak jest
                              > fakt.
                              > Czego jestem niezbitym dowodem. wink
                              > hahahahah

                              No i przynajmniej szczerze i konkretnie. Znaczy sie po mesku.
                              Doceniam.
                          • phokara Re: Pho 06.07.06, 13:45
                            Moze mysli glowa, bo mu te inne narzady szwankuja???
                      • malgog Re: Pho 06.07.06, 13:43
                        o cholera
                        a ja zawsze trafiałam na takich co po wspomagaczach raczej okazywali się
                        gorszymi kochankami niż przed
                        pech jakiś czy co

                        a może po prostu ja wyglądam na "łatwą" i stąd te propozycje
                        chociaż nie sądzę,
                        zaryczaną, smutną i z wieczną depresja - kto by taką chciał
                        no chyba, że liczy facet na okazję w stylu na bezrybiu i rak ryba
                        czyli ja taka wyposzczona to na jego propozycję się skuszę ???

                        a wyobrażacie sobie, że ja do tego się czerwienię
                        to se chłopina myśli, że tak mi imponuje jego zainteresowanie
                        niech to szlag




                        • phokara Re: Pho 06.07.06, 13:53
                          > a wyobraz˙acie sobie, z˙e ja do tego sie˛ czerwienie˛to se ch?opina mys´li, z˙e tak mi imponuje
                          >jego zainteresowanie niech to szlag

                          Nie, jak Ty sie czerwienisz to se chlopina mysli, zes Ty zielona w te klocki i nie bedzie sie
                          musial nadwyrezac w zgrywaniu herosa. Faceci sa leniwi z natury.
                • ladyhawke12 Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 12:37
                  Brzoza i Pho zastosowalam kiedys jeden z tekstow, ten z malzenstwem, a facet na
                  to walna tekstem ze jest w trakcie rozwodu i to dlatego ze stale porownywal
                  zone do mnie i wodole to on platonicznie we mnie od lat sie kocha, szczeka mi
                  spadla i pocharowala wykladzinke.
                  • brzoza75 to musiał być wyjątek 06.07.06, 12:41
                    tak się nie zdarza w na co dzień, większość uciekasmile
                    • ladyhawke12 Brzoza 06.07.06, 13:10
                      Uciekl po zastosowaniu drugiego tekstu tego z rujnowaniem portfela i zycia,
                      wlasnie bylam w trakcie swojego rozwodu i dalam za przyklad.
                      • brzoza75 Lady 06.07.06, 13:16
                        no cóż jak widać da się przegonićsmile)))
                        • ladyhawke12 Brzoza 06.07.06, 13:20
                          Straszny dupek z niego byl, bardzo dobrze ze sie udalo, bo przez momencik sie
                          balam ze nie przestanie mnie dreczyc telefonami o 12 w nocy, musialm zmienic nr
                          i zastrzec.
                          • brzoza75 Re: Brzoza 06.07.06, 13:24
                            skąd ja to znamsmile
                            • ladyhawke12 Re: Brzoza 06.07.06, 13:30
                              zawsze trafi sie taki
                  • phokara Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 13:19
                    hahaha... dobre, dobre... cenie sobie mezczyzn z wyobraznia, jak rowniez takich, ktorzy potrafia
                    czytac. Harlequiny.
                • gotyma Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 12:39
                  z tej serii;
                  a nie masz za malutkiego? bo wiesz ja lubie takie, no wiesz....
                  • brzoza75 Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 12:42
                    smile))
                    • edi001 Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 14:45
                      Ale trafiałyście na facetów!!! Pełan panorama / gama typów! Niezazdroszczęsmile
                      • edi001 Pozdrowienia... 06.07.06, 14:52
                        dla wszystkich kobiet! I dziękuje, za to że macie dla nas cierpliwość, mimo że
                        nie zawsze zasługujemy... smile
                      • brzoza75 Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 14:54
                        gdybys był kobieta też bys trafiał smile
                        • edi001 Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 14:56
                          jestem facetem, ale staram się słuchać i rozumieć kobiety...
                          • brzoza75 Re: wczorajszy text zas?yszany 06.07.06, 15:18
                            eh sa gatunki i pod gatunki smile
                            • edi001 Gatunek: facet 06.07.06, 15:27
                              z kobietami jest podobnie... smile
                              • brzoza75 Re: Gatunek: kobieta 06.07.06, 15:29
                                ale tutaj takich nie ma smile
                                • edi001 Re: Gatunek: facet 06.07.06, 15:32
                                  nie wiem... tego na forum nie widać... smile w realu, również nie łatwo się
                                  poznać. Noszą maski!!! smile i faceci i kobiety...
                                  • brzoza75 Re: Gatunek: facet 06.07.06, 15:37
                                    ja nie informuję i nie raklamuje ja to wiem !smile
                                    • edi001 Re: Gatunek: facet 06.07.06, 15:42
                                      hmm... zazdroszczę Ci jak nie wiem co!!! Dużo wiesz!!!
                                      • brzoza75 ..... 06.07.06, 15:57
                                        rozum postradałam to dlategowink
                                        • edi001 Re: ..... 06.07.06, 16:01
                                          jak tylko rozum, to OK. smile Jak chcesz to trochę moge Ci pożyczyć... smile tylko
                                          dbaj o niego1
                                          • brzoza75 Re: ..... 06.07.06, 18:54
                                            nie dziękuję za dużo męskich hormonów wink
                                            • edi001 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 09:49
                                              no to może się wymienimy??? zobaczyć świat jak kobieta?!!!
                                              mogło by być ciekawie! smile))
                                              • brzoza75 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 10:17
                                                nie uda się smile
                                                • edi001 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 10:20
                                                  dlaczego? smile
                                                  • brzoza75 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 10:25
                                                    nie jestem dobrym materiałem doświadczalnym wink
                                                  • edi001 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 10:29
                                                    tzn??? smile
                                                  • brzoza75 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 10:35
                                                    ale o czym my tu tak sobie dywagujemy w ogóle?wink
                                                  • edi001 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 10:39
                                                    o świecie meskich i damskich hormonów?
                                                    o świecie kobiet i mężczyzn?
                                                    0 ...?
                                                    czyli tak zwany temat ogórkowy na piatek...smile))
                                                  • brzoza75 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 10:48
                                                    no tak....smile
                                                    otórz nie wymienię się swoim rozumkiem nie dzielę się generalnie
                                                    i egoistka jestem do tego materialistka jak exsio określił,
                                                    nie pożyczam również bo jestem cholernie samowystarczalne jak to okreslają
                                                    inni smile
                                                  • edi001 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 10:53
                                                    no cóż...
                                                    ja bym się chętnie wymienił na głowy - moją już dość długo noszę. Jestem z niej
                                                    zadowolony, ale dlaczego nie zmienić się na czas jakiś...
                                                    egoista, czy alturista? nie wiem... ale chyba 50/50...
                                                    a z tym pożyczaniem... nie wiem... samowystarczalność to nie jasmile zawsze kogoś
                                                    potrzebuje...
                                                  • brzoza75 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 11:02
                                                    jeszcze na pewno pół życia jeszcze przed Tobą więc
                                                    kogoś znajdziesz smile
                                                  • edi001 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 11:06
                                                    mam kogoś i nie narzekam... może czasem...smile na forum jestem gościnnie
                                                  • brzoza75 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 11:20
                                                    ja nie o tym ja o wymianiesmile
                                                  • edi001 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 11:38
                                                    rozumiem ! smile

                                                    szkoda, że nie jesteś chętna...

                                                  • brzoza75 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 14:29
                                                    szkoda, że nie jesteś chętna...

                                                    a dlaczego? i do czego?
                                                  • edi001 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 15:03
                                                    do zamiany... świat widziany przez kobiety jest inny, nieznany... może
                                                    ciekawszy??? smile
                                                  • brzoza75 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 15:46
                                                    o uwierz nam na słowo że na pewno ciekawszy, spotyka się tylu ludzi , różnych ;-
                                                    )
                                                  • edi001 Re: .....świat jak kobieta?!?! 07.07.06, 15:53
                                                    OK. wierzę na słowo... spadam na weekend... Hey! smile))
    • misbaskerwill Re: dzisiejszy text przeczytany w czekoladce:) 06.07.06, 15:35
      Nie żałuj obietnic, bowiem
      lubi je bardzo płeć gładka.
      Przysięgając wierność, możesz
      Jupitera brać za świadka.

      Słysząc zaklęcia kochanków
      zaśmiewa się Jowisz stary...
      I on nieraz na Styks klął się
      Żonie dochować wiary...

      Kochankowie, ośmieleni
      króla niebios przykładem,
      przysięgajcie - ile wlezie,
      dotrzymujcie -jego śladem.
      /Owidiusz/
    • egretta_alba Re: wczorajszy text zasłyszany 06.07.06, 17:38
      kolejny tekst z serii "odczepiaczy" : nie moge bo się lecze na kobiece sprawy.
      (a na co? -a macica mi wypada"?smile))))
      • malgog Re: wczorajszy text zasłyszany 07.07.06, 10:20
        dla mnie tekst z macicą bomba !!!
        wypróbuję..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka