Dodaj do ulubionych

Po co jesteśmy na świecie???

24.07.06, 16:21
No właśnie. Z jednym z wątków padło takie pytanie z_mazura.
Uważam, że jesteśmy na świecie po to, aby być szczęśliwym - bo po cóż innego? Nie jestem na świecie po to, aby uszczęśliwiać, czy służyć innym!!!
Ale - czy taka hedonistyczna postawa jest zła i komukolwiek szkodzi??

A teraz moje konsekwencje takiego, a nie innego postępowania:
- bezproblemowy rozwód (celem nadrzędnym było moje szczęście, więc nie zgadzanie się na rozwód z czystej złośliwości nie leżało u podstaw mojej filozofii)
- poprzez nieutrudnianie stosunki z eksem nigdy nie były wrogie, nie mam problemów ani z alimentami, ani z odwiedzinami u córeczki, córeczka ma doskonałe stosunki zarówno z eksem, jego żoną, nie mówiąc już o jej przyrodnich braciach,
- liczy się moje szczęście, więc prawie bez oglądania się do tyłu, rok po rozstaniu z eksem szybko znalazłam swoją połówkę, po kilku latach nadal jestem bardzo szczęliwa, córeczka ma tatusia domowego (miała roczek, kiedy się do nas wprowadził, więc nawet nie pamięta, że mieszkałyśmy same).

Mogę z całą stanowczością powiedzieć, że zarówno ja, moja połówka, moja córeczka, i mam nadzieję, że w przyszłym roku następny potomekwink jesteśmy i będziemy szczęśliwi.

Ponawiam pytanie:
A po co Wy jesteście na świecie?
I czy jesteście szczęśliwi?
Obserwuj wątek
    • julka1800 Re: Po co jesteśmy na świecie??? 24.07.06, 16:26
      "Człowiek jest tyle wart ile moze dać drugiemu człowiekowi"

      Po to
      • kruszynka301 Re: Po co jesteśmy na świecie??? 24.07.06, 16:30
        piękne zdanie, tylko mówiące o wartości człowieka, a nie o jego celu w życiu.

        Poświęcanie samo w sobie nie jest celem, prawda?
        • julka1800 Re: Po co jesteśmy na świecie??? 24.07.06, 16:33
          czy celem nie moze byc wlasnie dawanie i wcale nie w kategoriach poswiecenia,
          dawanie ot tak i czerpanie z tego radości?
          • kruszynka301 Re: Po co jesteśmy na świecie??? 24.07.06, 16:35
            Julko, czyli jednak wychodzi na radość?smile. A poświęcenie jest sposobem na bycie szczęśliwym?

            • anula36 Re: Po co jesteśmy na świecie??? 24.07.06, 16:40
              dla niektorych tak.
            • bet66 Re: Po co jesteśmy na świecie??? 24.07.06, 16:41
              jest róznica między " dawać " a " poświęcać"
        • sinsi Re: Po co jesteśmy na świecie??? 24.07.06, 16:39
          sa rozne "poswięcenia" :
          -poswiecam sie, i jest mi z tym dobrze i mojemu otoczeniu jest z tym dobrze,
          -poswiecam sie i jest mi z tym zle a moje otoczenie tego nie docenia i tez mu z
          tym zle, dziwni jacys
          -poswiecam sie i czuje sie z tym wspaniale, nie rozumiem czemu inni sie nie
          odwzajemniaja tym samym i nie sa wdzieczni
          -poswiecam sie i jest mi z tym zle, a inni sa zadowoleni i nie widza jak ja sie
          bardzo dla nich poswiecam
          -idt

          generalnie dla "poswiecen" dopuszczam tylko pierwsza ewentualnosc.
          reszta to hipokryzja.
      • bet66 Re: Po co jesteśmy na świecie??? 24.07.06, 16:40
        julka1800 napisała:
        > "Człowiek jest tyle wart ile moze dać drugiemu człowiekowi"
        > Po to


        mądrze i pieknie powiedziane, ale świat większości kręci się tylko wokół
        własnych 4 liter.
        • sinsi Re: Po co jesteśmy na świecie??? 24.07.06, 16:41
          bet, przestan wiec byc taka egoistką, nic mi jeszcze nie dalas a juz godzine
          dzis na forum jestem.
          • bet66 Re: Po co jesteśmy na świecie??? 24.07.06, 16:46
            sinsi napisała:

            > bet, przestan wiec byc taka egoistką, nic mi jeszcze nie dalas a juz godzine
            > dzis na forum jestem.


            zbaczasz z tematu , wchodząc na mnie, a co mam ci dać.... "daj mi tę noc, tę
            jedną noc"
      • sinsi Re: Po co jesteśmy na świecie??? 24.07.06, 16:56
        julka1800 napisała:

        > "Człowiek jest tyle wart ile moze dać drugiemu człowiekowi"
        >
        > Po to


        to bym troche zmieniła: bo nie tylko ile moze dac, ale jeszcze "co" i nawet "jak".
        bo to ze ktos ci cos "daje" nie jest rownoznaczne z tym, ze cie tym "dawaniem"
        uszczesliwia.
        • phokara Re: Po co jestes´my na s´wiecie??? 24.07.06, 16:58
          Dokladnie.
          Jakby w ogole 'dawanie' uszczesliwialo z definicji, to bysmy sie cieszyli dostajac nawet mandat
          za zle parkowanie. A jakos sie nie cieszymy...
          "poswiecac sie" to trzeba umiec. A matka Teresa tak sie sklada byla na tym swiecie jedna - i
          chyba to nie jest przypadek.
    • phokara Re: Po co jestes´my na s´wiecie??? 24.07.06, 16:38
      Kruszynko,

      czytajac wiele postow na tym forum przyszlo mi jeszcze do glowy, ze 'do szczescia' trzeba miec
      talent. I ty go masz. To nie jest tylko splot farta, postawa hedonistyczna i optymistyczne
      podejcie do swiata. Masz talent do bycia osoba szczesliwa. A ze radosc zycia jest zarazliwa...
      bedzie dobrze. Tego Ci zycze, choc wcale nie musze, bo mysle, ze to wiesz. Z Twoich postow
      bije dobra energia - i mysle, ze w realnym zyciu jest jej mnostwo. Tak trzymac.




      • brzoza75 Re: Po co jestes´my na s´wiecie??? 24.07.06, 16:48
        po to aby żyć np dla dziecka ja jestem po to , a czy kiedyś będzie połówka czy
        jej nie będzie o to będę się martwić kiedy indziejsmile
        nie każdemu losy układają się tak jak Tobie, aczkolwiek zapewne wielu z nas by
        sobie tego życzyło smile
      • kruszynka301 Re: Po co jestes´my na s´wiecie??? 24.07.06, 16:56
        Pho, ja się zastanawiam, dlaczego tak wiele osób na tym forum uważa, że postawa hedonistyczna i dążenie do szczęścia to coś złego....
        Przyznam się, że nie mogę tego pojąć.
        • bet66 Re: Po co jestes´my na s´wiecie??? 24.07.06, 17:05
          w postawie hedonistycznej i w dazeniu do szczęścia , nie ma nic złego pod
          jednym warunkiem, ze nie odbywa się to cudzym kosztem , krzywdząc innych.
          • kruszynka301 Re: Po co jestes´my na s´wiecie??? 24.07.06, 17:09
            No to zobacz bet wątek o rodzinie - postawa hedonistyczna kojarzy się wielu osobom z czymś złem.

            gdybym krzywdziła innych, miałabym wyrzuty sumienia, i nie mogłabym być szczęśliwa, czyli krzywdzenie kogokolwiek jest sprzeczne z moimi priorytetami.

            Nie mówiąc już o tym, że żonatych szukających kochanek uważam za najgorszy rodzaj mężczyznwink.
        • brzoza75 Re: Po co jestes´my na s´wiecie??? 24.07.06, 17:11
          a ja się Kruszynko zastanawiam dlaczego twierdzisz że tak wiele osób tu tak
          twierdzi?smile i szczerze przyznam, że nigdzie tu nie przeczytałam do tej pory,
          że ktos uważa dążenie do szczęścia za coś złego, czy Ty aby nie szukasz dziury
          w całym?wink
          • kruszynka301 Re: Po co jestes´my na s´wiecie??? 24.07.06, 17:19
            proszę bardzo - konkretnie ta odpowiedź "natchnęła" mnie do tego wątku:

            z-mazur:

            "Nie chodzi o kondycję etyczną świata tylko nas.
            Inne są nasze priorytety. Cywilizacja zachodnia zmierza coraz czesciej w stronę
            powierzchownego hedonizmu. Największą wartością robi się indywidualne szczęście
            osiagane bez ogladania się na koszty i konsekwencje dla innych.
            Pytanie oczywiste się nasuwa. Po co jestesmy na tym świecie????? Żeby
            uszczęśliwać siebie?????
            Czy może jednak mamy jakiś wyższy cel."

            Po przeczytaniu tego poczułam się naprawdę nieswojo.
            • phokara Re: Po co jestes´my na s´wiecie??? 24.07.06, 17:33
              ten watek o rodzinie, tez mnie niezle zmrozil, przyznaje...
            • brzoza75 Re: Po co jestes´my na s´wiecie??? 24.07.06, 17:43
              nadal twierdzę iż to jest wypowiedź tylko jednej osoby...,poruszonej tematem i
              w trudnej sytuacji...
        • phokara Re: Po co jestes´my na s´wiecie??? 24.07.06, 17:27
          > Pho, ja sie˛ zastanawiam, dlaczego tak wiele osób na tym forum uwaz˙a, z˙e postawa
          > hedonistyczna i da˛z˙enie do szcze˛s´cia to cos´ z?ego....

          Mysle, ze nie spedza Ci to specjalnie snu z powiek, ale odpowiem, bo tu dziala banalnie prosty
          mechanizm. Kazdy tworzy sobie wlasna platforme zycia - etyczna, spoleczna i sie w niej
          zasklepia. Inna wizja zycia - czy tez tylko kladaca nacisk w innym miejscu, jest czesto
          odrzucana wylacznie na zasadzie 'nie moja - czyli be'. Klasyka.
          W dodatku Twoja wizja zycia musi byc trudna do zaakceptowania dla kogos, kto dostal po nosie
          (jak wszyscy tutaj) i nie potrafi z tego sensownie wyjsc, tylko sie tapla we wlasnych zalach i
          niesprawiedliwosci swiata... zas coz, Twoja kipiaca pasja zycia, no wybacz - kole w oczy.
          To jest tylko gigantyczna roznica w percepcji swiata. Ty nigdy nie zrozumiesz, ze 'zycie to
          meczacy obowiazek pelny poswiecen i wyrzeczen' (na cale Twoje szczescie), ktos inny nie
          zrozumie, ze mozna czerpac z zycia nieustajaca radosc... na przekor wszystkiemu i nie po
          trupach wbrew pozorom.
          Caly paradoks polega na tym, ze Ty i Twoi bliscy jestescie szczesliwi na podwalinach hasla tak
          watpliwej wartosci etycznej, jak "hedonizm" - a wiele osob meczy sie ze wznioslymi idealami na
          sztandarach... cierpiac za siebie i miliony. Rozumiesz? No i gdzie tu sprawiedliwosc?

          ps.
          Nie ma ludzi, ktorzy nie daza do szczescia. Ono moze byc roznie definiowane, ale jesli ktos
          mowi, ze szczescie go nie interesuje, to klamie.


          • kruszynka301 Re: Po co jestes´my na s´wiecie??? 24.07.06, 17:42
            > Caly paradoks polega na tym, ze Ty i Twoi bliscy jestescie szczesliwi na podwal
            > inach hasla tak
            > watpliwej wartosci etycznej, jak "hedonizm" - a wiele osob meczy sie ze wznios
            Pho, dziękuję za wyjaśnienie, ale i tak czasami mam ochotę chwycić jednego i drugiego i porządnie potrząsnąćwink.


            > lymi idealami na
            > sztandarach... cierpiac za siebie i miliony. Rozumiesz? No i gdzie tu sprawiedl
            > iwosc?

            Akurat w tym przypadku widzę sprawiedliwość, bo ja dążę do szczęścia więc je mam, a inni do poświęcenia, no i też je mająwink)).
            Czyli - każdy powinien być zadowolony?wink.

            • phokara Re: Po co jestes´my na s´wiecie??? 24.07.06, 17:49
              > Akurat w tym przypadku widze˛ sprawiedliwos´c´, bo ja da˛z˙e˛ do szcze˛s´cia wie˛c je ma
              > m, a inni do pos´wie˛cenia, no i tez˙ je maja˛wink)).
              > Czyli - kaz˙dy powinien byc´ zadowolony?wink.

              hahaha.... no w sumie tak!
              Ja tam osobiscie jestem baaaardzo zadowolona, no ale ja sie tez zaliczam do tej grupy
              wrednych egoistow co to "daza do szczescia". A tak jeszcze przypadkiem po drodze do tego
              szczescia ilu frustratow uszczesliwilam przez przypadek, nawet sie nad tym nie zastanawiajac...
              normalnie odznake dostane gratis.
    • mirlen Re: Po co jesteśmy na świecie??? 24.07.06, 17:37
      Widzisz, ja do tej pory żyłam tak, żeby uszczęśliwiać tych, których kocham. Dla
      mojego byłego męża zrobiłabym wszystko. I robiłam. Poświęcałam swój czas,
      pieniądze, a nawet marzenia. I nie robiłam tego z miną cierpiętnicy. Robiłam to
      z czystej miłości, chociaż pewnie część z Was powie, że to chora miłość...
      Mąż odszedł, a ja powoli staram się zrozumieć, że to moje szczęście jest
      priorytetem. Że żyję dla siebie. Że chęć odebrania sobie życia była zupełnie
      pozbawiona sensu.
      Myslę, że jeżeli my jesteśmy szczęśliwi, możemy uszczęśliwiać innych. Tego się
      uczę każdego dnia.
    • tricolour Piękne pytanie... 24.07.06, 17:51
      ... ale odpowiedź, że po to, by "być szczęśliwym" jest świetna przez swoją
      kompletność i wyczerpujące ujęcie tematu, który od setek lat spędza sen filozofom.

      Przedstawiłaś, Kruszynko, piękny "dowód". Uważasz mianowicie, że szczęście
      polega na "bezproblemowym rozwodzie", "niewrogich stosunkach z eksem", "braku
      problemów z alimentami" i posiadaniu "tatusia domowego".
      Wnoszę więc, że za ekstatyczne odczuwanie szczęścia uważasz zaniechanie lania po
      ryjach, rażenia prądem i przypalania żywym ogniem. Dobrze kombinuję?

      Masz, Kruszynko, problem z nazwaniem swojego obecnego stanu cywilnego tak, jak
      stoi w słowniku - konkubinat. Twój facet nie jest mężem, co nam wpierałaś. Moim
      zdaniem są to proste sprawy, które łatwo się definiuje i tym bardziej dziwi mnie
      skąd u Ciebie chcęć porwania się na ogólnoludzką definicję szczęścia...

      A po co istniejesz? Jeżeli nie wierzysz w Boga, to PO NIC.

      tongue_outPP
      • kruszynka301 Re: Piękne pytanie... 24.07.06, 18:17
        Tri, wiedziałam, że się odezwieszwink.

        Ale czytaj proszę, że zrozumieniem - brak konfliktów z eksem zawdzięczam takiej, a nie innej postawie życiowej, mylisz więc skutek i przyczynę.
        Wypunktowałam właśnie KONSEKWENCJE, a nie powody, dla których jestem szczęśliwa.

        Filozofom pojęcie szczęścia od dawna spędza sen z powiek, a wystarczy przeczytać klasyków, np Epikurawink. Po rozstaniu z eksem sama czytałam wywody filozoficzne i już wtedy doszłam do wniosku, że oprócz starożytnych filozofów, po prostu zwyczjnie cieszących się życiem, inne poglądy są nie do przyjęcia, i jedynie pogłębiają stany depresyjne.

        Zaniechanie przypalania żywym ogniem skutkujące odczuwaniem szczęścia???? Chyba się zagalopowałeśwink.

        Tricolour napisał:
        "A po co istniejesz? Jeżeli nie wierzysz w Boga, to PO NIC."

        No tak - pozostał mi tylko kamień na szyję i do wody: DDDDD.

        Oj, Tri, zawsze wprawiasz mnie w dobry humorwink. Zaczęłam się zastanawiać nad najgłębszym akwenem: no i Zakrzówek ma 31mwink. Jadę w niedzielę nurkować (ale bez kamienia).
        No i kurczę wszystko można sprowadzić do nurkowania, którego naczelną filozofią jest:
        "Dive now, work later"

        pozdrawiam Cię serdeczniesmile.
        • tricolour Staram się czytać ze zrozumieniem... 24.07.06, 19:46
          ... i zdania "Wypunktowałam właśnie KONSEKWENCJE, a nie powody, dla których
          jestem szczęśliwa" zrozumieć nie mogę. Wynika zeń bowiem, że szczęście ma też
          konsekwencje, a jest nimi "dobre układy po rozwodzie" - jeżeli mogę rzecz ująć
          jednym krótkim zdaniem.

          Otóż dla mnie to szczęście jest zwyczajną normą: płacenie alimentów jest normą,
          niewrogi stosunek między eksami jest normą itp. Jeżli normalność nazwiemy
          szczęściem, to nie ma do czego dążyć i starać się, bo okazuje się, że fakt, że
          zapałki zapalają się już jest szczęściem. Z tego prosty wniosek, że nikomu nie
          należy "służyć" - jak to napisałaś, bo i po co?

          Myśl epikurejska, to rzecz niesłychanie stara. Zresztą rozwijała się ona w
          czasach politeistycznych i trudno wzorować się na niej wiedząc, że modlitwa do
          bóstwa wody przynosi opady (takie prymitywne myslenie obserwujemy i dzisiaj, gdy
          posłowie modlą się do Boga o deszcz - ale mniejsza o to). Warto sięgnąć do
          jakichś bardziej nowych filozofii, a okazuje się, że nie radzą one sobie z
          pytaniem o sens egzystencji.
      • phokara Re: Pie˛kne pytanie... 24.07.06, 18:28
        hahaha... piekna odpowiedz, sie normalnie splakalam ze smiechu.
        Ja tylko chcialam wtracic, ze takie pytania traktuje osobiscie bez wyrywania ich z kontekstu
        tego forum, czyli nie jako powazne dysputy filozoficzno-teologiczne. Stad byc moze niewrogie
        stosunki z eksem czy brak problemow z alimentami jakos mnie specjalnie nie zbija z tropu jako
        skladowy element 'ekstatycznej wizji szczescia'.

        Ogolnoludzkiej definicji szczescia tutaj jakos nie widze, zreszta jakbym widziala, to bym sie
        powaznie zaczela o siebie niepokoic.
        Co ma konkubinat do pytania wyjsciowego - ni cholery nie wiem, ale nie wszystko trzeba
        wiedziec. Zreszta jest tyle systemow filozoficznych, ze coraz trudniej sie w tym polapac.
        Doprawdy...

        A problemy z zyciem vel szczesliwe projekcje na jego temat to maja i ci, co zyja 'po cos', jak i ci
        co zyja, 'po nic'. Jak widzimy istnieja i jedni i drudzy, co faktycznie od lat spedza sen z powiek
        filozofom, proboszczom i farmaceutom.




        • tricolour Jasne - zgadzam się, że nie wszystko trzeba... 24.07.06, 19:51
          ... wiedziać, ale warto zadawać sobie trud poszukiwania. Warto dla siebie, choć
          to do niczego nie doprowadzi... do niczego konkretnego, bo wraz z wiedzą
          wzrośnie ilość nieodpowiedzianych pytań.

          Łatwo doprowadzić Cię do płaczu...

          smile
          • phokara Re: Jasne - zgadzam się, że nie wszystko trzeba.. 24.07.06, 20:31
            Trud poszukiwania to ja sobie zadaje odkad pamietam. Byc moze powinnam trudzic
            sie bardziej, bo jak dotad na odwieczne pytanie po co zyje nie udalo mi sie
            zadawalajaco odpowiedziec. Nawet teoretycznie. No wiec tak zyje 'nie wiem po
            co' ale staram sie robic to dobrze. Na wszelki wypadek. hahha.

            > Łatwo doprowadzić Cię do płaczu...

            No bo ja wrazliwa jestem. Powaga.

            Nie wiem czemu sie czepiasz Epikurejczykow, to wbrew pozorom calkiem sensowna
            doktryna byla. Dopiero interpretacja wspolczesna ja tak niechlubnie
            wypaczyla... Jasne, ze nie byli tak fajni jak wredziole Cynicy (haha) i tak
            czarujacy, jak Stoicy, ale bez przesady z tak surowa ocena. Zwlaszcza w lato.
            Taki Kant jest zbyt wymagajacy jak na sezon ogorkowy, no doprawdy.

            smile
            postawilam ten cholerny znaczek, bo w dzisiejszym swiecie, jak czlowiek nie
            zaznaczy, ze zartuje, to cholera nikt go nie rozumie.
    • tricolour Eeeeeeeee... tak to można wszystko.... 24.07.06, 19:56
      Weźmy definicję:
      Hedonizm (z greckiego "rozkosz"), doktryna etyczna, wg której rozkosz jest
      najwyższym dobrem, celem życia i naczelnym motorem ludzkiego postępowania.
      Również postawa będąca konsekwencją tej doktryny, preferująca styl życia
      polegający na dążeniu przede wszystkim do przyjemności.

      Kruszynko!
      Jeżeli bez zająknięcie twierdzisz, że hedonizm nie jest złem i nie może
      szkodzić, to nie mamy o czym gadać...
      • 1madzia Re: Wierząc w Boga 24.07.06, 20:15
        dążymy do... szczęścia wiecznego. Hedonizm "chrześcijański"?
        • tricolour Tak. Oczywiście. 24.07.06, 20:26
          Tyle, że hedonizm tym rózni sie od hedonizmu chrześcijańskiego czym krzesło
          elektryczne od krzesła...

          smile)
          • phokara Re: Tak. Oczywiście. 24.07.06, 20:38
            Fakt, ale niektorzy wola podrygiwac pod wysokim napieciem tu i teraz niz czekac
            na niekonczace sie siedzenie na krzesle i podziwienie pieknych widokow. Wolna
            wola czy jak to tam sie fachowo nazywa.

            W zyciu nie spotkalam sie z okresleniem 'chrzescijanski hedonizm'. Niby duzo
            czytam ale tak jakos, cholera, nieuwaznie...
          • 1madzia Re: Nie zdziwię się ani trochę 24.07.06, 21:03
            jak w "szczęściu wiecznym" zasiądą obok siebie na krzesłach - hedonista i
            hedonista "chrześcijański" - Kruszynka i Tri.
            Myślę, że Pan Bóg też się nie zdziwi, no może tylko niektórzy teolodzy.

            Dopuszczam łagodną sugestię, że wysokie temperatury wpłynęły na krzywizny toku
            myślowego mojego intelektu.
      • kruszynka301 Re: Eeeeeeeee... tak to można wszystko.... 24.07.06, 20:46
        Tri, ale dążenie do rozkoszy a szczęścia to wybacz, dwie różne sprawy.
        Mnie bardziej pasuje hasło "carpie diem" - chwytaj chwilę, ciesz się życiem - takim, jakie masz, staraj się wyłapać jego dobre strony - kurczę, odkąd pamiętam, czułam się radosna.

        I dla każdego szczęściem może znaczyć co innego - ja jestem naprawdę szczęśliwa np na łonie przyrody - zarówno w puszczy, którą mam 20 minut rpwerkiem od domu, w dolinkach krakowskich jak i pod wodąwink. Szczęściem dla mnie są wieczory z rodziną - czyli proste, przyziemne sprawy.

        Czy to jest dążenie do rozkoszy? Czy to jest zło? Nie sądzęwink.

        carpie diemwink.
        • tricolour No to zaraz się zgodzimy :))) 24.07.06, 20:53
          Bo ja też radośnie czuję sie na łonie... przyrody, w lesie, nad wodą. Jest wiele
          miejsc i ludzi, z którymi jest mi radośnie i lubię te chwile. Ale to nie jest
          hedonizm...

          :::::::smile
          • phokara Re: No to zaraz się zgodzimy :))) 24.07.06, 21:01
            Mi jest tez radosnie jak sie piwa napije z przyjaciolmi. Mam nadzieje, ze to
            tez jeszcze nie jest hedonizm, bo wlasnie zamierzam to uczynic. Milego wieczoru
            wszystkim.
          • kruszynka301 Re: No to zaraz się zgodzimy :))) 24.07.06, 21:55
            Tri, no widzisz????wink

            i dlatego lubię z Tobą dyskutować - koniec końców zwykle dochodzimy do jakiegoś podsumowaniawink))

            a teraz idę się bać - połówka pożyczyła horror - brrrwink))).
    • der1974 Re: Po co jesteśmy na świecie??? 24.07.06, 21:13
      Ja myślę, że Kruszynka chciała po prostu wyrazić swoje zadowolenie i nazwała to
      postawą hedonistyczną. I tyle. A w kwestii hedonizmu to śmiem twierdzić, że nie
      jest to zła postawa. Równie dobra co np cynizm. Można wybrać sobie taką wizję
      życia. Nikt nie zabroni nikomu. Tylko trudno sobie wyobrazić heodnizm i dobry
      bliski związek z innym człowiekiem. Bo hedonizm to egoizm totalny, a to
      wyklucza jakieś głębsze relacje z innymi ludźmi.
      • tricolour Proszę o wyjaśnienie. 24.07.06, 21:45
        Cytuję:
        "A w kwestii hedonizmu to śmiem twierdzić, że nie jest to zła postawa" oraz
        "Bo hedonizm to egoizm totalny, a to wyklucza jakieś głębsze relacje z innymi
        ludźmi"

        Tym bardziej, że piszesz: "Tylko trudno sobie wyobrazić heodnizm i dobry bliski
        związek z innym człowiekiem"

        Czyli jak w końcu? Dobry ten hedonizm?

        smile
        • der1974 Re: Proszę o wyjaśnienie. 24.07.06, 22:34
          Hedonizm dobry jest jak chcesz przejść przez życie sam. Wtedy dobry na pewno
          jest. Nie masz stresu. Albo jak nie zależy Ci na innych, tylko na sobie. Wtedy
          też dobry jest, bo masz w nosie uczucia innych. A niech sobie pocierpią - ich
          problem. Po prostu nie przejmujesz się innymi ludźmi. Kwestia wyboru.
          A do wyboru jak żyć, to uważam, że każdy ma swoje pełne, niezaprzeczalne prawo.
          Ty, ja, Twoja Ex, moja Ex. Każdy. I nie ma co oceniać, źle, dobrze, tak, owak,
          bla bla bla.

          A co do sensu życia to pozwolę sobie pewnego świra zacytować:
          "Żyć z celem? Z jakim celem? Czy życie ma jakiś cel? Życie oczywiście ma sens,
          będąc sensem samym w sobie, ale celu nie ma. Po co nam to? Gdyby życie miało
          cel, dokąd by ten cel prowadził? Gdzie kończą się wszystkie ściany? Na rogu.
          Dokąd sprowadzają się wszystkie cele? Do grobu. Oto docelowy cel wszystkich
          celów.
          Życie oczywiście nie ma celu. Życie oczywiście nie ma grobu. Życie i grób?
          Życie w grobie? To się absolutnie razem nie trzyma. Grób się życia absolutnie
          nie ima."

          Więc nie wiem czy dobry ten hedonizm czy niedobry. Każdy sam musi sobie
          odpowiedzieć czego chce.
          • 13monique_n dobrze... 24.07.06, 22:49
            hedonizm - co do definicji, to niezbyt chlubny sposob na organizowanie sobie
            zycia. Jednak mam wraznie, ze Kruszynka (tak ja rozumiem) zlowem hedonizm
            nazwala renesansowa radosc zycia.
            Nie bede wchodzic w dyskusje semantyczne, niezbyt wiele o tym wiem. Ale cytat
            przytoczony przez Der o zyciu w rodzinnym grobowcu... doprawdy, nie sadze, aby
            tego Bog chcial dla swego najdoskonalszego stworzenia. Zreszta, on dal nam wolna
            wole i, jesli wierzyc przekazom, to pierwsi chrzescijanie byli dosyc radosnymi
            ludzmi. Ale nie do konca sztywnymi, zeby wspomniec Sw. Augustyna, Ojca Kosciola,
            ktory prosil Boga o umiarkowanie "byle nie za wczesnie". I jego "kochaj i czyn,
            co chcesz"... Dlaczego mam sie upierac, ze jestem posiadaczem (albo ktokolwiek)
            jedynej slusznej interpretacji tych slow??? To jakby o pyche sie ociera... albo ??
    • crazysoma Pozdrawiam Wszystkich z zeslania 25.07.06, 15:12
      duzo watkow naplodziliscie smile pytanie Kruszynki przypomnialo mi pytanie mojego
      terapeuty do mnie - "a wie pani po co mamy dzieci? ja - zaskoczona takim
      dziwnym pytaniem bo nikt mnie nigdy (ani ja sama siebie tez nie ) o to nie
      zapytal powiedzialam szczerze - nie wiem. I wtedy uslyszalam - dzieci sa po to
      zeby je kochac...
      I tak mi sie skojarzylo, ze moze jestesmy po to na swiecie, zeby kochac i byc
      kochanym cokolwiek to znaczy smile
      i jeszcze cos mi sie przypomnialo w czasach dawnych czytalam potwornie gruba
      ksiazke - nie pamietam ani autora ani tytulu - rzecz sie dziala w srodowisku
      lekarzy na poczatku chyba 20 wieku. ksiazka miala cala mase tzw. madrosci,
      ktore jako nastoletni czlowiek pochlanialam myslac, ze daja przepis na dobre
      zycie buahahaha smile
      ale jedna rzecz, co prawda chyba nie w calosci, ale jednak, zapamietalam do
      dzis:
      ja jestem ja
      ty jestes ty
      nie jestem na swiecie po to by zyc wg twoich wyobrazen
      a ty nie jestes po to by zyc wg moich
      ja jestem ja
      ty jestes ty
      jesli kiedys wzajemnie sie odnajdziemy to cudownie
      jesli nie
      to trudno

      pozdrawiam goraco i wracam do zycia bez kompa smile
      • phokara Re: Pozdrawiam Wszystkich z zeslania 25.07.06, 15:28
        pozdrawiamy i zazdraszczamy zycia bez kompa. Korzystaj kobieto, he he...donistycznie. (tez)
        • 13monique_n Pho... 26.07.06, 11:30
          ... Ty lepiej uwazaj z tym he he ...donistycznie, bo znowu pieklo sie rozpeta ;DDDD
          A ja do zycia bez kompa odliczam juz dni....
      • scriptus Re: Pozdrawiam Wszystkich z zeslania 25.07.06, 21:34
        Crazy, ja też tego uczyłem moje dzieci, siadaliśmy przy lustrze i pokazywaliśmy
        sobie - ja jestem ja, ty jesteś ty, fajna zabawa była, dzieci do dziś pamiętają,
        choc miały po 3 lata...
        • 1madzia Re: Nostalgicznie... 26.07.06, 11:34
          ... a teraz człowiek nie ma odwagi spojrzeć w to lustro...
          • 13monique_n Re: Nostalgicznie... 26.07.06, 11:39
            To znaczy?... Jakie lustro? (chyba, ze czytam za pobieznie ten watek)... smile)
            Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka