Dodaj do ulubionych

muszą być świadkowie?

25.07.06, 15:13
Czytam wątek Majki i zastanawiam sie czy muszą być swiadkowie gdy rozwód jest
orzekany z winą małzonka?
Ja chcę złożyć pozew. Moja żona zgadza się na rozwód z orzeczeniem jej winy.
Wszytsko ustnie sobie ustalilismy, w tym kwestię opieki nad dzieckiem i
podział majatku. Mam niepodwazalny dowód na jej romans i ona tez chce
rozwodu. W naszym przypadku chyba niepotrzebni są świadkowie bo i po co jak
wszystko wiadomo. Chcemy aby oboje rodzice mieli pełne prawa, ale miejsce
pobytu dziecka ma być przy mnie. Jesli my tak uzgodnilismy to chyba sąd nie
będzie w to ingerował , mam nadzieję. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • mariolka34 Re: muszą być świadkowie? 25.07.06, 15:26
      jak jest małoletnie dziecko, to musi być przynajmniej jeden świadek. Takie jest
      prawo.
    • 1madzia Re: muszą być świadkowie? 25.07.06, 15:32
      Też mam pozew z orzekaniem o winie - w moim przypadku - męża. Sprawa nie
      dotyczy zdrady, ale podstawą orzekania o winie w moim pozwie
      jest "przesłuchanie stron" a nie świadkowie. Sąd nie domagał się ich powołania,
      więc myślę, że jeżeli Twoja żona nie będzie zaprzeczać i negować dowody, które
      Ty wykażesz przed sądem, to nie ma potrzeby powoływania świadków.
      • 1madzia Re: Niekoniecznie 25.07.06, 15:33
        Też mamy małoletnie dziecko i nie mamy świadków.
        • wojtekp67 Re: Niekoniecznie 25.07.06, 15:39
          To mnie Madziu uspokoiłaś, właśnie zamierzam napisać pozew i go złożyc. A żona
          nie będzie negować rozkładu pożycia, zdrady itp, bo nie ma takiej możliwosci.
        • majkel01 koniecznie 25.07.06, 15:51
          jesli Sad sie uprze to odroczy rozprawe i kaze wezwac swiadka bo bez tego nie da
          rozwodu. Co do kwestii winy to samo przesluchanie stron wtedy moze wystarczyc
          jesli druga strona uzna swoja wine. Jesli jej zaprzeczy moga byc problemy z
          ustaleniem winy a to dlatego ze Sad ma zeznania jednej ze stron przeciwko
          zeznaniom drugiej strony. No i jak stwierdzic kto mowi prawde jesli zeznaja
          zupelnie odwrotnie ?
    • majkel01 Re: muszą być świadkowie? 25.07.06, 15:47
      jesli stanowiska stron sa zgodne ale strony maja maloletnie dzieci MUSI byc
      jeden swiadek. Czy to z winy czy bez ale jak sa dzieci musi byc swiadek.

      Jesli maloletnich dzieci nie ma a stanowiska sa zgodne wowczas moze byc bez
      swiadkow.

      Jesli nie ma zgodnych stanowisk to trzeba powolac swiadkow na okolicznosc winy.
      I trzeba pamietac ze nie liczy sie ilosc ale jakosc. MOze byc 10 swiadkow ktorzy
      nic nie wiedza a czasem wystarczy 1 albo 2 ktorzy wszystko powiedza.
      • wojtekp67 Re: muszą być świadkowie? 25.07.06, 15:51
        Ale po co ten świadek, zeby potwierdził, ze nastapił rozkład pożycia? Ze nie da
        sie uratowac małzenstwa?. W moim przypadku wnoszące wiecej niz świadek sa
        dokumenty, w tym wyrok sadowy.
        • majkel01 Re: muszą być świadkowie? 25.07.06, 15:57
          swiadek musi byc po to bo kpc mowi tak:

          Art. 442. Jeżeli pozwany uznaje żądanie pozwu, a małżonkowie nie mają wspólnych
          małoletnich dzieci, sąd może ograniczyć postępowanie dowodowe do przesłuchania
          stron.

          Jak widzisz ograniczenie do przesluchania samych stron moze nastapic tylko
          jeslni nie ma maloletnich dzieci. Jesli jest dziecko musi byc ktos przesluchany.
          Obojetnie kto i to jest tylko formalnosc. Czasami sad zadaje swiadkowi 2 pytania
          i wystarczy. Jesli sie trafi na sedziego ktory scisle trzyma sie procedury jak
          napisalem w innym miejscu moze odroczyc rozprawe i zazadac wskazania swiadka pod
          rygorem oddalenia powodztwa.
          Dokumenty dokumentami a swiadek to swiadek.
          • wojtekp67 Re: muszą być świadkowie? 25.07.06, 16:03
            Poszperam w kc. Ale akurat ten cytowany przez Ciebie przepis mówi o
            ograniczeniu postępowania dowodowego do przesłuchania stron. A w moim przypadku
            w postępowaniu dowodowym sad by wziął pod uwagę dowody z dokumentów. Wydaje sie
            wiec ze nie musi być świadków. Ale fakt, zajrzę do orzecznictwa. dzieki za
            wskazówki.
        • agash4 Re: muszą być świadkowie? 25.07.06, 15:59
          majkel01 ma racje. jesli chcesz z orzekaniem o winie + macie dzieci maloletnie -
          swiadek musi byc. Tak naprawde moze byc tylko jeden swiadek. I rozumiem ze
          pytasz po co po co, ale zastanow sie, moze to bedzie Twoj brat, siostra, mama,
          ojciec, ktokolwiek kto ma lub mial jakis kontakt z Twoja rodzina. Jesli mowisz
          ze zona uzna swoja wine, to pytan bedzie kilka do swiadka natury ogolnej, np.
          gdzie mieszkaliscie, kiedy pojawily sie problemy w malzenstwie i na czym
          polegaly (z perspektywy tego swiadka), spokojnie nie ma co sie spinac - taka
          jest procedura. Z tego co piszesz nie powinno byc wiekszego problemu w sadzie a
          orzeczenie sadu bedzie swoistym "przyklepnieciem" waszych uzgodnien.
      • kruszynka301 Re: muszą być świadkowie? 25.07.06, 15:59
        w przypadku małoletnich dzieci MUSI być kurator, a nie świadek - chyba, że coś się ostatnio zmieniło, bo ja już kilka lat po rozwodziewink
        • majkel01 Re: muszą być świadkowie? 25.07.06, 16:02
          kurator ? ale po co ? kuartor wystepuje ale w sytuacjach naprawde
          problematycznych i w zupelnie innych okolicznosciach. Tu z pewnoscia chodzi o
          swiadka smile
        • agash4 Re: muszą być świadkowie? 25.07.06, 16:03
          nie musi byc kuratora. Natomiast jesli nie bedzie porozumienia malzonkow na
          warunki, z kim ma mieszkac dziecko lub w kwestii czestotliwosci wizyt i ich
          dlugosci to wtedy rozpoczyna sie dlugotrwala niesamowicie stresogenna procedura
          wywiadow psychologow sadowych /trauma dla dzieci nawet 2-letnich!/ oraz wizyt w
          miejscach zamieszkania Twojego i zony rzeczonych wyzej. Radze sie dogadac.
          • wojtekp67 Re: muszą być świadkowie? 25.07.06, 16:06
            Nie, nie na to w zyciu nie pójdę, To już wole bez rozwodu niz gdybym miał
            narazac syna na stresy. Ale tu jestesmy z żona zgodni.
        • 1madzia Re: Kruszynka ma rację 25.07.06, 16:09
          Ja mam sprawę bez świadków za to z "wizytą" kuratora w domu odnośnie dziecka
          małoteniego.
          Sprawa nie ma związku z przemocą, alkoholizmem, tudzież innymi patologicznymi
          sytuacjami
          Kurator pełni rolę "świadka" w kwestii dziecka.
          • kruszynka301 Re: Kruszynka ma rację 25.07.06, 17:05
            ja miałam identycznie - zamiast świadka, trwająca dosłownie 5 minut wizyta kuratora (córeczka miała kilka miesięcy).
            Kurator sądowy jednak musiał być, jak twierdził, musi porozmawiać z dzieckiem, zobaczyć warunki. Potem spisuje krótką notatkę do sądu - jest to obligatoryjne, ale wcale niestresujące - zresztą, wizyta była niezapowiedziana, i bardzo krótka.
            • agash4 Re: Kruszynka ma rację 25.07.06, 17:38
              ja mialam wizyte kuratora w domu (nie bylo zle bo dziecko przy tym nie musialo
              byc) ale potem musialam jechac do psychologow sadowych (moze dlatego ze dziecko
              mialo 2 lata i mozna mu juz zadac jakies pytania?) i tam to byla gehenna. Facet
              i babka oboje psychologowie zasiedli na kanapie. Dziecko musialo byc przy
              trwajacym 4 godziny doslownie prowokacyjnym przesluchaniu. Przesluchiwano mnie
              i eksa na zmiane tzn. caly czas wszyscy bylismy w pokoju. Dziecko bylo
              niespokojne, ale nic. Najgorsze byly 2 dni po. Naprawde dziecko nie moglo dojsc
              do siebie, plakalo, bylo nerwowe, spiete. Bardzo mi bylo zal tego maluszka.
              • 374.4w do Kruszynki i Majkela 25.07.06, 20:10
                nie wypowiadajcie z całą stanowczością opinii nie będąć ich pewnymi.


                Kruszynka:w przypadku małoletnich dzieci MUSI być kurator, a nie świadek -
                chyba, że coś się ostatnio zmieniło, bo ja już kilka lat po
                rozwodziewink

                no to musi, czy może cos się zmieniło


                Majkel:rozwodziewink
                kurator ? ale po co ? kuartor wystepuje ale w sytuacjach naprawde
                problematycznych i w zupelnie innych okolicznosciach. Tu z pewnoscia chodzi o
                swiadka smile

                w przepisach jest napisane"Sąd może zarządzić przeprowadzenie przez wyznaczoną
                osobę wywiadu środowiskowego w celu ustalenia warunków, w których żyją i
                wychowują się dzieci stron."
                ale rózna jest praktyka, są sądy, które zawsze zlecają wywiad na okoliczność
                ustalenia warunków w kt. wychowują się dzieci, są takie które tego nie robią.


                Majkel myślę, że nie masz podstaw do bycia alfą i omegą w tej dziedzinie. Twoja
                odpowiedź na pytanie dot. kompetencji w tej dziedzinie(bodajże)Tri nie była jasna.
                • kruszynka301 Re: do Kruszynki i Majkela 25.07.06, 20:55
                  374.4w napisała:

                  > nie wypowiadajcie z całą stanowczością opinii nie będąć ich pewnymi.

                  OK postaram się poprawićwink
                • majkel01 Re: do Kruszynki i Majkela 25.07.06, 22:22
                  no tak ale co jesli ktos jest pewnym ze ma racje ?

                  Jak widzisz w przytoczonym przez ciebie przepisie jest wyraznie napisane ze Sad
                  MOZE zarządzić przeprowadzenie itd....
                  Skoro pisze ze cos moze oznacza ze nie jest to czynnosc obligatoryjna. Skoro nie
                  trzeba to korzysta sie z niej wtedy gdy istnieje koniecznosc uzupelnienia
                  materialu dowodowego i taki wywiad srodowiskowy wniesie do sprawy cos naprawde
                  istotnego. Jesli sprawa jest naprawde zagmatwana (np oboje rodzice chca by
                  dziecko bylo przy nim) wowczas taki wywiad kuratorski tez niewiele pomoze i sad
                  posilkuje sie wowczas opinia Rodzinnego Osrodka Diagnostyczno Konsultacyjnego
                  ktory fachowo (biegli psychologowie, pedagodzy, piediatrzy itd)wypowiada sie co
                  do meritum postawionego mu zagadnienia.
                  • 374.4w Re: do Kruszynki i Majkela 25.07.06, 22:41
                    tak, jest napisane, że MOŻE


                    ale jest też mój komentarz, że różna może być praktyka Sądu

                    Pracowałam jako Kurator Zawodowy Rodzinny. W Sądzie, w którym pracowałam do
                    każdej sprawy rozwodowej, gdzie były małoletnie dzieci byl zlecany taki wywiad,
                    mimo, że Sad MOZE, a nie MUSI.


                    twoim pytaniem:
                    "kurator ? ale po co ? kuartor wystepuje ale w sytuacjach naprawde
                    problematycznych i w zupelnie innych okolicznosciach. Tu z pewnoscia chodzi o
                    swiadka smile"
                    możesz kogoś wprowadzić w błąd. Czy wiesz jaka jest praktyka w SO w kt. ma
                    sprawe ktos komu odpowiadzasz, udzielasz rad?

                    większość osób, które tu trafia ma wystarczający metlik w głowie i ty nie musisz
                    go poglębiać swoimi niekompetentnymi wypowiedziami.
                    odnosząc sie do sprawy wywiadu Kuratora. Wyobraż sobie jak poczuje sie ktoś kto
                    dostanie wezwanie do zapłaty za wywiad kuratora(=dowie sie ,że wywiad jest
                    konieczny), będąc przekonamym po lekturze twojej wypowiedzi, że nie grozi mu
                    wizyta żadnego kuratora.
                    c.n.u
                    • 374.4w Re: do Kruszynki i Majkela 25.07.06, 22:45
                      no tak ale co jesli ktos jest pewnym ze ma racje


                      bycie pewnym, że sie ma racje nie oznacza, że się ją ma.
                    • majkel01 Re: do Kruszynki i Majkela 26.07.06, 09:05
                      no coz moze i faktycznie rozne sa praktyki sadow w takim postepowaniu, ale to
                      tez tlumaczy dlaczego niektore sady maja cholerne zaleglosci a niektore potrafia
                      zalatwiac sprawy niemal ze na biezaco tongue_out

                      Nie wiedzialem ze wywiad kuratorki "grozi" uncertain
                      Myslalem ze to zwykla rutynowa czynnosc smile

                      Gdyby w sprawie wystepowal kurator to i tak wskazuje go sad (poprzez zlecenie
                      wywiadu odpowiedniemu zespolowi kuratorskiemu) a nie strona. Skoro wywiad
                      kuratorski jest dowodem powinien byc dopuszczony postanowieniem ktorego odpis
                      strona powinna dostac, no chyba ze jest dopuszczony na rozprawie wtedy nie dostanie.


                      Tak wiec nie ma mowy o zaskoczeniu kogos niespodziewana wizyta kuratora, ktorego
                      powolywanie do sprawy rozwodowej jest w istocie zbedne.
                      Jesli strona sie uprze moze sama wnioskowac o przeprowadzenie wywiadu
                      srodowiskowego. No ale po co ? Zeby sobie sprawe przedluzyc i podniesc koszta ?
                      • 374.4w Majkel poraża mnie 26.07.06, 09:17
                        • 374.4w Re: Majkel poraża mnie 26.07.06, 09:28
                          twój brak umiejętności podjęcia merytorycznej dyskusji.
                          nie umiesz odnieśc sie to tego co stanowi meritum mojej wypowiedzi, pewnie
                          dlatego,że nie umiesz tego znależć.
                          Ludzie podobno dzielą sie na takich, którzy wiedza co mówią i takich, którzy
                          mówia co wiedzą. Ty zaliczasz sie do drugiej grupy.
                          • majkel01 374.4w poraża mnie 26.07.06, 12:22
                            No coz. Nie chce sie odnosic do tego co wiekszosc kuratorow wie na temat spraw
                            rozwodowych ale widac musze powiedziec ze niewiele. Nie wiem akurat jakim
                            kuratorem Ty jestes i co wiesz na ten temat ale z mojej dotychczasowej praktyki
                            powiem ze nie spotkalem sie z prawidlowo napisanym pozwem gdzie palce maczali
                            kuratorzy. A mieli nawet prawie ze gotowy druk przygotowany smile
                            Z calym szacunkiem ale sprawy rozwodowe to domena Sadu Okregowego a nie Rejonowego.

                            Chcesz sie wyzlosliwiac to prosze bardzo. Tylko po co ?
                            Moze i sa rozne praktyki w roznych sadach ale zapewniam ze powolywanie kuratorow
                            do kazdej sprawy to znikomy ulamek sadow. A w zwlozonym watku byla mowa o
                            powolaniu swiadka. W razie czego kurator i tak jest z urzedu a nie z wyboru.
                            • kruszynka301 Re: 374.4w poraża mnie 26.07.06, 13:23
                              majkel, ale w sumie o co cała kłótnia??? Z tego co zrozumiałam, prawnie kurator
                              nie jest obligatoryjny, ale sądy zazwyczaj wnoszą o wizytę kuratora - zresztą
                              potwierdzają to osoby na tym forum. Nie mieliśmy z eksem żadnych spraw
                              spornych, a jednak wizyta kuratora była. To było naprawdę rutynowe
                              postępowanie, tak wyjaśniała mi sędzina, jak i kurator (brałam rozwód w
                              Katowicach).

                              Co do właściwości - akurat do mnie kurator przychodził z Sądu Rejonowego,
                              pomimo tego, że oczywiście rozprawę rozwodową miałam w Sądzie Okręgowym - jest
                              to dla mnie logiczne, bo np sąd okręgowy mam 50 km od miejsca zamieszkania.


                              • majkel01 Re: 374.4w poraża mnie 26.07.06, 13:43
                                no klotnia w sumie o nic smile Wolalbym swoja energie oraz zeby rozmowczyni swoja
                                energie wykorzystala w inny sposob smile

                                Zapewniam ze powolanie kuratora dotyczy tylko znikomej czesci sadow. Nie
                                wykluczam ze sa takie sady ale nie jest ich za duzo. Osobiscie uwazam to za
                                niepotrzbena procedure ale przeciez nie mnie oceniac dzialanie innych sadow oraz
                                ich orzeczenia oraz stosowane procedury.

                                Przychodzil kurator ze Sadu Rejonowego bo kuratorzy dzialaja wlasnie przy Sadach
                                Rejonowych a sprawa o rozwod jest w Sadzie Okregowym czyli szczebelek wyzej.
                                Sady Rejonowe czasami sa wlasnie oderwane od Sadow Okregowych o wiele kilometrow
                                .
                                • daleko_do_siebie Re: 374.4w poraża mnie 26.07.06, 21:15
                                  "Osobiscie uwazam to za niepotrzbena procedure ale przeciez nie mnie oceniac
                                  dzialanie innych sadow oraz ich orzeczenia oraz stosowane procedury"
                                  I o tym Ci dziewczyna pisała. Nieważne co uważasz osobiście. Ważne, żebyś nikomu
                                  nie wmawiał, że tak na pewno będzie.
                                  Pisz, że praktyka jest różna, jeśli wiesz, to pisz gdzie jest inna.
                                  Wkurzyłeś mnie. Nie cierpię tej nieznoszącej sprzeciwu pewności siebie prawników.
                                  My tu piszemy O SOBIE, nie staramy się generalizować. Jedni mówia, że kuraror
                                  był, drudzy, że u nich nie. Ktoś, kto pyta, wie, że może być tak i tak. I o to
                                  chodzi. Nie prowadzisz tych spraw - nie wiesz na pewno, nie mów.
                                  • majkel01 Re: 374.4w poraża mnie 26.07.06, 23:03
                                    > Ważne, żebyś nikomu
                                    > nie wmawiał, że tak na pewno będzie.

                                    No dobra. Tak jak ja mowilem bedzie w przytlaczajacej czesci spraw a nie we
                                    wszystkich.

                                    Zadowolona/Zadowolony ??
    • der1974 Re: muszą być świadkowie? 26.07.06, 20:59
      Skromnie wyrażę swoje zdanie, że kpc nie wymaga żadnego świadka. Jednego dwóch
      czy pięciu. I art. 442 kpc takiego obowiązku nie formułuje wcale. Jak ktoś nie
      ma świadków to ich z sufitu nie wytrzepie. Podobnie jak każdego innego dowodu.
      W takim razie postępowanie dowodowe w istocie ograniczy się do przesłuchania
      stron, ewentualnie przeprowadzenia innych dowodów, które zostaną ocenione
      według zasady określonej w art. 233 par. 1 k.p.c.
      • libra22 Re: muszą być świadkowie? 26.07.06, 21:20
        A ja z innej beczki: o co pytają takiego świadka w sprawie małoletnigo dziecka?
      • majkel01 Re: muszą być świadkowie? 26.07.06, 23:00
        no wlasnie ze niekoniecznie. Jeden swiadek jest wymagany bowiem oswiadczenia
        stron to za malo. Ponadto nalezy pamietac ze strony moga zeznawac roznie a Sad
        musi miec solidne podstawy zeby przyjac za wiarygodne takie a nie inne zeznania.
        Zeznania malzonkow czesto sie wzajemnie wykluczaja.
        Przechodzac do meritum. Chodzi o to ze ustalenia stron (ze bez winy) ustaleniami
        ale art. 56 kodeksu rodzinnego i opiekunczego dokladnie w § 2 wskazuje jakie sa
        warunki negatywne orzeczenia rozwodu. Wyraznie jest tam wskazane ze mimo rozpadu
        wiezi rozwod jest niedopuszczaony jesli na rozwodzie mialo by ucierpiec dobro
        maloletnich dzieci. I wlasnie na te okolicznosc jest (przynajmniej teoretycznie)
        przesluchiwany swiadek.
        Jeszcze raz powtarzam. Nawet jesli bez winy to swiadek byc musi. Tak samo jesli
        ma byc z winy a druga strona sie zgadza.
        Nigdy nie wiadomo na jakiego Sedziego sie trafi a jezeli bedzie sluzbista moze
        odroczyc rozprawe i dopuscic jakis dowod z urzedu by rozwiac wszelkie watpliwosci.

        Zatem lepiej wezwac jakiegos swiadka a nie bedzie problemu. Zawsze jest ktos kto
        cos widzial, cos wie np najblizsza rodzina, dobrzy znajomi itd. No chyba ze ktos
        mieszka w zupelnej pustelni smile
        • der1974 Re: muszą być świadkowie? 26.07.06, 23:14
          Lepiej mieć świadka to oczywiste, ale nie ma takiego przymusu. W każdym razie
          kodeks postępowania cywilengo takiego obowiązku nie stawia stronom procesu
          rozwodowego. Jeszce raz powtórzę moim zdaniem.
          • 374.4w majkel 27.07.06, 10:43
            poniewaz nadal nie jarzysz w czym rzecz: mnie chodziło tylko o to, że gdy nie
            masz pewności jak jest, żebys sie nie wymadrzał i nie udzielał rad. Tamten post
            byl adresowany do Kruszynki i do ciebie. Kruszynka bez problemu wiedziała w czym
            rzecz, ty nadal nie.
            Błagam czytaj całość wypowiedzi ze zrozumieniem, ja napisałam, że BYŁAM kuratorem,


            Kruszynko wybacz, że powołuję sie na ciebie
            • majkel01 374.4w 27.07.06, 13:18
              ja tez napisalem to co mnie chodzilo ale widze ze (rowniez) nie zajarzylas o co
              chodzilo, a szkoda.

              Ze swojej strony koncze te do nieczego nie prowadzaca dyspute i wolalbym zebys
              cale swoje sily i zapal wykorzystala w konkretnym kierynku z wymiernymi korzysciami.
              Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka