Dodaj do ulubionych

Pytanie do mężczyzn

10.08.06, 21:41
Setki razy chciałam odejśc od męża, ale nawet kiedy się rozstawaliśmy, ktores
wracało i zaczynaliśmy od nowa. Mam dziwne wrażenie, że kręcę się w kółko. I
jedno pytanie - odnoszę wrażenie, że mój mąż ciągle kłamie. Nie chodzi o
wielkie rzeczy, tylko ogólnie - wszystkie. Nawet te zwykłe, małe, nieważne.

Myślę nawet, że on sam już nie wie co jest prawda, a co kłamstwem.

Czy jest to może typowo męska cecha - kłamać bez potrzeby?

Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: Pytanie do mężczyzn 10.08.06, 22:07
      stone12 napisała:

      > Czy jest to może typowo męska cecha - kłamać bez potrzeby?

      Myśle, że to jest cecha mitomanów.
      • agash4 Re: Pytanie do mężczyzn 10.08.06, 22:41
        stone_ chyba virtual dal/a dobra odpowiedz. U mnie eks opowiadal, ze tak sie
        zaplatal i zapamietal w klamstwie, ze jak w pracy szedl do kuchni po herbate,
        to odruchowo mowil zapytany co bedzie pil, ze kawe. I sam nawet sie zastanawial
        dlaczego tak po prostu klamie. Klamstwem przesiakniety i tozsamy, jego mamusia
        podobnie i tatus jego ten sam kaliber. dziedziczne czy nabyte?
      • nangaparbat3 Re: Pytanie do mężczyzn 10.08.06, 22:41
        Nie wiem, czy jako kobieta mam prawo sie wypowiadac, ale kłamię niemal
        wyłacznie jak mnie wypytują na temat nieistotnych pierdoł - bez potrzeby.
      • stone12 Re: Pytanie do mężczyzn 11.08.06, 09:20
        Powinnam w takim razie zatytułować ten wątek "Pytanie do mitomanów". Jeżeli mam
        męża, ktory wiecznie kłamie i jest mitomanem, to czy jest szansa, że kiedyś nim
        być przestanie?

        Czy można zyc z mitomanem?
        Czy to jest droga prowadzaca prosto do tego forum czyli do rozwodu?.......
        • z_mazur Re: Pytanie do mężczyzn 11.08.06, 09:27
          Żyć na pewno można. Ważne jest to żeby wiedzieć jak.
          Jest świetna ksiązka na ten temat "Kiedy partner łże jak pies" jeśli dobrze
          pamiętam tytuł. Tam jest wyjaśnione jak najlepiej reagować na ewidentne
          kłamstwa itp. sytuacje.

          Sprawa ogólnie jest dosyć powszechna. Notoryczni kłamcy to po prostu typ ludzi.

          > Powinnam w takim razie zatytułować ten wątek "Pytanie do mitomanów". Jeżeli
          mam
          >
          > męża, ktory wiecznie kłamie i jest mitomanem, to czy jest szansa, że kiedyś
          nim
          >
          > być przestanie?
          >
          > Czy można zyc z mitomanem?
          > Czy to jest droga prowadzaca prosto do tego forum czyli do rozwodu?.......
        • nangaparbat3 Re: Pytanie do mężczyzn 11.08.06, 15:35
          stone12 napisała:

          > Powinnam w takim razie zatytułować ten wątek "Pytanie do mitomanów". Jeżeli
          mam
          >
          > męża, ktory wiecznie kłamie i jest mitomanem, to czy jest szansa, że kiedyś
          nim
          >
          > być przestanie?
          >
          > Czy można zyc z mitomanem?
          > Czy to jest droga prowadzaca prosto do tego forum czyli do rozwodu?.......
          Mozna. Mialam ciotecznego dziadka (w trzeciej linii, ale wujek) mitomana,
          skadinad bardzo sympatycznego. Żona z nim zyła do śmierci, co prawda w
          międzyczasie rozwiedli się i ona związala się z innym panem (nie wiem, czy
          mieli slub), ale ponieważ rzecz się dziala za komuny, wiec w wielkiej zgodzie
          zyli w czworke (jeszcze syn) w jednym malym mieszkaniu. Sama sie smieję, ale
          tak naprawdę było.
        • misbaskerwill Re: Pytanie do mężczyzn 11.08.06, 15:55
          stone12 napisała:
          > Czy to jest droga prowadzaca prosto do tego forum czyli do rozwodu?.......

          NIESTETY to forum nie udziela rozwodów.
          A SZKODAsmile)))
    • der1974 Re: Pytanie do mężczyzn 10.08.06, 23:01
      No sorry ale z moich doświadczeń wynika, że to kobiety kłamią bez potrzeby. Nie
      przepraszam. Kłamią z premedytacją i mają z góry określony cel. Sprecyzuję.
      Chodzi o żonę.
      • z_mazur Re: Pytanie do mężczyzn 11.08.06, 09:23
        Zgadzam się, to nie kwestia płci tylko charakteru.
        Moja żona tez permanentnie kłamała. To często wyniesione z domu. Dziecko uczy
        się, że kłamstwo popłaca bo rodzice nie potrafią być konsekwentni i to już
        potem zostaje jako sposób na życie.
        Kłamcy tego typu potrafią wyprzeć sie wszystkiego w żywe oczy. Dla człowieka z
        normalnym systemem wartosci to czasem szokujące.
        Osoba tego typu postępuje w myśl zasady, "gdy ktoś złapie Cię za rękę, mów że
        to nie moja ręka". Najgorsze jest to, że to często działa. Osoby żyjące z
        notorycznymi kłamcami czasem chcą być okłamywane i przyjmują za dobrą monetę te
        kłamstwa co tylko utwierdza kłamcę w skuteczności jego metod.
        Najczęściej sytuacja trwa do czasu az to sam kłamca znudzi się istniejącą
        sytuacją.
        • scriptus Re: Pytanie do mężczyzn 11.08.06, 15:30
          z_mazur napisał:

          ....
          > kłamstwa co tylko utwierdza kłamcę w skuteczności jego metod.
          > Najczęściej sytuacja trwa do czasu az to sam kłamca znudzi się istniejącą
          > sytuacją.

          Zgadzam się z tym. Ponieważ jednak w istotnych sprawach dość dobrze osądzam, co
          jest prawdą, a co nie, nie przywiązywałem zbyt wielkiej wagi, do tego, co mówi
          żona. A raczej, rozróżniając , kiedy mówi prawdę, kiedy nie, potrafiłem do jej
          wypowiedzi dodać sobie wirtualnie operator negacji i już miałem klarowny obraz
          sytuacji. Przecież to bez różnicy, jeżeli np. po stwierdzeniu, że nie była w
          kawiarni, wiedząc, że to nie jest prawda, zapytam, czy ciastko było dobre,
          dowiem się, że nieświeże. Czy przez to, że zostałem okłamany, dałem się
          wprowadzić w błąd? Albo, kiedy żona mówi, że nie ma pieniędzy... prawda, czy
          kłamstwo? Wystarczy pomyśleć, co znowu chce kupić i zbadać, ile jej brak, już
          wiadomo, czy ma, czy nie ma. A zresztą, co za różnica, czy mówi prawdę, czy
          nie, jeżeli pewnikiem jest, że pieniędzy zawsze ma za mało smile))
          Może dlatego uważa mnie za naiwniaka, bo się z nią nie wykłócam, kiedy wiem, że
          kłamie?? Dlatego nie rozumiem tego zacietrzewienia, "a bo małżonek kłamie".
          Jeśli ktoś tak uważa, jaki problem w zweryfikowaniu informacji, które są
          istotne?

          Gorsze jest to, że moja żona uważa, że ja permanentnie kłamię, a na dodatek
          strasznie się oburza. A to jest już troszkę denerwujące i przykre. Tym bardziej
          przykre, że właściwie nie mam ani powodu, ani tematu, który bym musiał ukrywać,
          czy przeinaczać, kiedy idę z kolegami na piwo, to nigdy nie powiem, że idę do
          biblioteki i odwrotnie, bo po co? Nie mam też powodu ukrywać i kłamać na
          temat, "gdzie byłeś". ITD.
          Przykre jest też to, że nigdy to nie był konkretny zarzut - okłamałeś mnie tu i
          tu, tylko generalny - ty zawsze kłamiesz. Trudno się obronić przed czymś takim.
          Na pytanie - tak, a kiedy to ja cię okłamałem - nie uzyskałem żadnej
          odpowiedzi. Zatem to tylko takie bicie piany i kucie stereotypu. W związku z
          tym, ze stwierdzeniem, że zawsze kłamię, też już od dawna nie polemizuję. Po
          co? To i tak nic nie zmieni, nie da żadnego efektu ...

          Czyżby się już znudziła istniejącą sytuacją?? sad
          • buba77 Re: Oj, Scriptus 12.08.06, 17:57
            przykro mi to mowić, ale dla mnie to jest taka wyuczona bezradność. Zrób coś z
            tym, bo żal bierzewink
      • misbaskerwill Re: Potwierdzam - to nie kwestia płci... 11.08.06, 13:22
        > przepraszam. Kłamią z premedytacją i mają z góry określony cel.

        Moja żona również woli kłamać w każdej sprawie, zwykle robi to jednak bardzo
        sprytnie. Ma to po swojej matce. Ot - głęboko zakłamane katolickie wychowanie.

        Ale nie generalizujmysmile
    • julka1800 Re: Pytanie do mężczyzn 11.08.06, 09:31
      Mężczyzni kłamią bo sa tchórzami
      • z_mazur Re: Pytanie do mężczyzn 11.08.06, 09:35
        To nie do końca prawda. Kłamcy kłamią bo dzięki temu uzyskują konkretne cele.
        Np. święty spokój.
        • julka1800 Re: Pytanie do mężczyzn 11.08.06, 10:12
          smile))))))
          • stone12 rozwiodłaś się z notorycznym kłamcą-mitomanem? 11.08.06, 11:05
            O Boże, witajcie w rodzinie!!! smile)) Nie wiedziałam, że to można tak latwo
            opisać i wyjasnić! Ale czy Wy wiecie jak trudno z tym zyć????

            Czy ktos rozwiódł się z mitomanem czyli notorycznym, kompulsywnym klamcą, ktory
            zamiast powiedzieć prawdę odruchowo mówi coś zmyślonego?
            • z_mazur Re: rozwiodłaś się z notorycznym kłamcą-mitomanem 11.08.06, 11:13
              No ja się właśnie rozstaję.
              Najśmieszniejsze jest to, że to nie ja podjąłem o tym decyzję.
              Mało tego byłem nieszczęśliwy.
              Co jednak znaczy uzależnienie. wink
            • ladyhawke12 Re: rozwiodłaś się z notorycznym kłamcą-mitomanem 11.08.06, 11:13
              Tak ja
              • jarkoni Re: rozwiodłaś się z notorycznym kłamcą-mitomanem 11.08.06, 13:01
                Ja kłamię czasem, ale zazwyczaj w mało istotnych sprawach, żeby komuś
                przykrości nie zrobić np kolega kupi rzęcha auto i pyta jak mi się podoba...No
                to jest suuuper...Albo jakaś koleżanka potwornie ubrana pyta jak wygląda...No
                suuuper...A z innej beczki: jak byłem w podstawówce i z czymś w rodzinie
                oszukałem to Tata mi kazał zapisać cały zeszyt 16 kartkowy tekstem: Najgorsza
                prawda jest lepsza niż najlepsze kłamstwo...Wyszło ponad 1000 razy, zapamiętam
                do końca życia...
                • agash4 Re: rozwiodłaś się z notorycznym kłamcą-mitomanem 11.08.06, 13:26
                  ja sie z takim typem jak mitoman rozwiodlam. I obchodze szerokim lukiem ten typ
                  ludzi. Nauczylam sie tez ze slowa mozna szybko zweryfikowac. Patrze na
                  faktyczny stan rzeczy oraz potrafie ocenic, czy ktos mnie sklania do "naginania
                  sie" - a to oznacza klamstwo. Jesli np. z dzisiejszym moim doswiadczeniem, maz
                  opowiadalby, ze ma kryzys i nie bedzie spal w domu - od razu zakladam, ze to
                  kochanka jest tym kryzysem, itd. Zycie jest naprawde proste, jesli potrafimy
                  trzymac sie prostych zasad. Sa ludzie zyjacy cale zycie z mitomanami - przyklad
                  moich eks-tesciow, najciekawsze bylo to, ze oboje tacy byli i chyba dalej sa
                  tacy.
                  • agash4 Re: rozwiodłaś się z notorycznym kłamcą-mitomanem 11.08.06, 15:45
                    dodam, ze to co napisal przed chwila scriptus jest spotykane czesto. Wlasnie
                    moi ekstesciowie potrafili taaakie rzeczy opowiadac o ludziach, ktorych nie
                    zdolali omamic i oszukac, ze hohoho. Moj eks np w kazdej pracy, jelsi szef cos
                    chcial od niego a jemu sie nie chcialo robic, to mowil, ze sie uwzial na niego,
                    ze jest podly wredny dran z szefa a do tego pijak. Koronny argument calej
                    rodzinki zeby kogos pograzyc. Zreszta nieistotne co opowiadali, wazne ze
                    wszedzie i o wszystkich mowia fatalnie za plecami, a w twarz kazdemu to
                    dokladnie te rzeczy, ktore rozmowca chce slyszec. Naprawde maja sie swietnie
                    wszyscy.
                    • scriptus Re: rozwiodłaś się z notorycznym kłamcą-mitomanem 11.08.06, 16:11
                      Szczerze? nie wiem, o co się wściekasz na męża, że powiedział Ci, co myśli o
                      szefie? Nazywasz go kłamcą, chociaż powiedział prawdę? Przecież nie
                      powiedziałby o człowieku, którego szanuje takich rzeczy, zatem nie skłamał.
                      Może okłamał szefa, ale nie Ciebie, mówiąc Ci wprost, co o nim myśli smile)). A
                      więc Twój przykład nie dokumentuje, że Twój mąż jest kłamcą, musisz znaleźć
                      inny. A zresztą, co byś z kolei powiedziała o nim, gdyby poszedł do szefa i
                      powiedział mu, że mu się nie chce? Przypuszczam, że byś powiedziała, że jest
                      głupi. A gdyby powiedział, że mu się chce, dopiero byłby kłamcą. Albo, może
                      sądzisz, że można pogrążyć szefa wyrażając o nim nieprzychylną opinię? Jakoś
                      już taka jest natura szefów, że są na to odporni. Co najwyżej ten, kto nadaje
                      na szefa, że jest draniem, czy pijakiem, sam wychodzi na buraka smile)) ale
                      napewno nie na kłamcę, bowiem każdy ma prawo do swoich, nawet kontrowersyjnych
                      opinii na każdy temat.
                      Chyba ten Twój przykład jest troszeńkę nie na temat, dowodzi, że nie lubisz,
                      czy nie szanujesz męża i teściów, może pokazuje, że mąż jest niezaradny, czy
                      leniwy (nota bene pokaż mi, który mężczyzna nie jest), a nie, że mąż jest
                      kłamcą smile
                      • scriptus Re: rozwiodłaś się z notorycznym kłamcą-mitomanem 11.08.06, 16:18
                        Owszem, w tym przykładzie z kochanką, jeżeli szedł do kochanki, a mówił, że ma
                        kryzys i będzie spał na klatce, lub u mamusi, to zdecydowanie rzeczywiście jest
                        kłamcą smile. A jeżeli rzeczywiście poszedł z pochlać z kolegami i powiedział, że
                        nie śpi w domu, bo ma kryzys, to możesz go uznać za kłamcę tylko wtedy, jeśli
                        następnego dnia wrócił trzeźwy do domu. Kryzysowego faceta zaś lepiej posłać od
                        razu do psychologa, lub psychiatry.
                        • agash4 Re: rozwiodłaś się z notorycznym kłamcą-mitomanem 11.08.06, 16:43
                          scriptus, nie bede tu Ci udowadniac dlaczego tak mysle. Po prostu maz mnie
                          wysmial, zwyczajnie "Ja sie dziwie, ze ty taka naiwna bylas i we wszytsko
                          wierzylas, co ty myslalas ze ja mam jakichs kolegow, albo ze sam spedzam
                          niedziele?" itd itp. "Albo ze dla mnie jakis problem z tym i 3 innymi szefami,
                          po prostu chcialo mi sie robic co innego i tyle a mnie nikt nie bedzie mowil co
                          mam robic." Jak ktos uwazal inaczej niz on, to byl bardzo beeeee i pijak i
                          wredny i smierdzacy i zaniedbany itd itp. Ale juz nie chce w tym watku zanudzac
                          nikogo, a 7 lat zycia nie da sie opowiedziec. Definicja klamstwa tez jest rozna
                          i indywidualna, podobnie jak ocena jego szkodliwosci.
                          • scriptus Re: rozwiodłaś się z notorycznym kłamcą-mitomanem 11.08.06, 17:12
                            To już coś innego, jeżeli kłamał, a nawet sam się do kłamstwa przyznał, to z
                            pewnością jest kłamcą.
                            Definicja kłamstwa moim zdaniem jest bardzo prosta. Kłamstwem jest po prostu
                            nieprawdziwe stwierdzenie. Wartościowanie czegokolwiek, w tym szkodliwości
                            kłamstwa, to już zupełnie odrębne zagadnienie. Zgadzam się z jednym, każde
                            kłamstwo jest szkodliwe, chyba, że to komunały, typu takiego, jak napisał
                            Jarkoni, jak Ci się podoba moja nowa furka - niegrzecznie odpowiedzieć, że
                            uważasz to za rzęch, lepiej powiedzieć, ale bryka, jeszcze taką nie
                            jeździłem smile)))) i nawet można przy tym nie skłamać... Zresztą w tym drugim
                            przypadku, kiedy fatalnie ubrana kobieta zapyta, jak ci się podoba, można
                            odpowiedzieć Hmmmm... podaj mi adres swojego krawca smile)) (pytanie, czy zrobiona
                            przy tym entuzjastyczna mina jest kłamstwem ??? tongue_out)
      • a.niech.to Re: Pytanie do mężczyzn 11.08.06, 17:18
        Ochrypłam już od gadania: mężczyzna też człowiek.
        • scriptus Re: Pytanie do mężczyzn 11.08.06, 17:26
          a.niech.to napisała:

          > Ochrypłam już od gadania: mężczyzna też człowiek.

          No, faktycznie, zdarza się niejednokrotnie smile)))))) zatem, nic co ludzkie, nie
          jest nam obce tongue_out
          • buba77 Re: a ja myśle, że nie macie racji, bo 12.08.06, 17:10
            kiedyś ktos mądrze powiedział: Mężczyzna, który nigdy nie kłamie kobiecie, ma
            bardzo mało względów dla jej uczuć. No!

            A tak na poważnie, to myślę, ze kłamstwo uzaleznia. A ja bym nie chciała być
            współuzależniona.
            • nangaparbat3 Re: a ja myśle, że nie macie racji, bo 12.08.06, 17:46
              A ja myslę, że kłamią przede wszystkim ci, ktorzy czuja się nadmiernie (to jest
              oczywiscie miara subiektywna) kontrolowani. Jak przygladam sie roznym parom,
              widzę, ile tam rozliczania tego drugiego z jego czasu, ile żądań - teraz zrob
              to, a teraz to, a tego nie rób w ogole, a tamto to tylko razem ze mną. Z tego
              co widzę, w te grę najczęściej graja panie, panowie raczej rozliczają - gdzie
              bylaś? z kim rozmawiałaś? etc. Mam przyjaciol, on jest chorobliwie zazdrosny i
              z tego powodu po ponad 20 latach stoja na granicy rozwodu - on kontrolował ja
              do tego stopnia, ze ukrywala przed nim najniewinniejsze spotkania, oczywiscie
              klamiąc, oczywiscie klamstwo sie w koncu wyda, wtedy spirala sie nakreca,
              zwariować idzie. Ktos tu napisal, ze ludzie (bo nie dzielilabym na
              kobiety/mężczyzn, i jedni i drudzy klamią) klamią, bo są tchorzami i uważam, ze
              to prawda, w tym aspekcie, ze ktoś, kto boi sie konsekwencji prawdy, bedzie
              kłamać.
              Ale często te konsekwencje są przykre nie dlatego, ze zrobiono cos zlego, ale
              dlatego, że zrobiono coś innego, niż sie oczekuje.
            • scriptus Re: a ja myśle, że nie macie racji, bo 14.08.06, 12:47
              Najlepiej postępować tak, aby nie musieć kłamać. Nie wiem, ale wydaje mi się to
              niezbyt trudne. Po prostu nie robię nic takiego, o czym nie mógłbym powiedzieć
              małżonce. Kiedy zapyta, "co robiłeś", "z kim byłeś" itd, nie istnieje sytuacja,
              że musiałbym skłamać, inna sprawa, że ona niewiele się tym interesuje. Bardziej
              się interesuje tym, co mam zamiar zrobić. Tu też nie muszę ryzykować kłamstwa,
              co najwyżej powie, że na coś sie nie zgadza, czy też ma inne plany. Możecie
              powiedzieć, że jestem pantofel, ale zwykle dla ochrony naszych i tak napiętych
              stosunków w pełni uwzględniam jej zdanie. Trzeba zostawić kobiecie możliwość
              decydowania o sprawach mało ważnych i nieważnych, na te ważne i tak na razie nie
              mam kasy, więc odpowiedź brzmi nie, niezależnie od jej opinii smile)))).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka