03.09.06, 06:18
Mam 27 l. z żoną znamy sie od 4 l, jestesmy malżeństwem od 17 msc....i to
będzie ostatni miesiąc..tyle się tu naczytałem o ludzkich tragediach,
tymczasem moja żona nie potrafi nawet podać przyczyny rozwodu, jedyne co mi
mówi to informacja "że coś się wypaliło" na dokoladkę pojawił się ten ktoś,
który jest lepszy ode mnie. Przeżywam osobistą tragedię, to nieskończony
koszmar tak barzo ją kocham. Nie moge zrozumieć że to co czuję znaczy dla
mojej Żony tak malo! Nie mam siły na dalsze życie, cierpię bardziej z każdą
minutą nie mogę spać nie mogę jeść! delaczego ludzie są tak okrutni?Skąd
bierze się relatywizm moralny dający prawo do tego żeby po niecałych 2 latach
bez mrugnięcia okiemm łamać przysiegę złożoną w kościele?Boję się życia, boję
się ludzi szukam pomocy..niestety na psychologa mnie nie stać, zreszta nie
wiem czy po odejściu mojej żony będzie mnie stać na cokolwiek, zalany
milionem opłat nie dam rady związać końca z końcem to potęguje poczucie
beznadziejności! Jestem na krawędzi szaleństwa.Nie wiem co robić!!!!!!
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Koszmar 03.09.06, 10:29
      Marian,
      bardzo Ci wspołczuję, wiem, jak czuje się człowiek porzucony, też wtedy nie
      jadłam, nie spałam, a kiedy udawało mi się zasnąć, snilo mi się to, co się
      zdarzyło, więc budziłam się - i koszmar trwał.
      Ale: im intensywniej cierpisz, tym krocej to bedzie trwało. Tym zdrowszy z tego
      wyjdziesz i silniejszy.
      Podobno po 4 latach (tyle kiedys byl trzeba czasu, żeby począć dziecko, urodzic
      i wychować tak, aby zaczęło samo nadążać za hordą pitekantropow czy innych
      neandertalczyków) kazda namietność sama z siebie przygasa - oczywiscie wychodzi
      to tak, ze u jednego z pary gasnie nieco predzej, wtedy u tego drugiego rośnie,
      a jakze, i często jest on na straconej pozycji. Tak po prostu jest i nie zalezy
      specjalnie od nas. Mozemy wtedy postawić na przywiązanie, przyjaźń, na miłość
      moze po prostu, która z namiętnością nie ma tak wiele wspolnego, jak to sie
      zazwyczaj sądzi. Ale moze byc tak, ze się inna namietność pojawi i związek sie
      dla niej rozpadnie, co zdarza sie często. Nasz wybór najćzęściej zależy od
      dojrzałości.
      piszę to wszystko po to, żeby Ci uswiadomić, że Ty jako Ty nie masz wiele
      wspolnego z tym, co zrobiła zona. Że żona pewnie nie jest jeszcze zbyt dojrzałą
      osobą, nie dorosła jeszcze do trwałego (jak na małżeństwo) związku, i tyle. To,
      ze po 4 latach zakochała się w kims innym absolutnie nie znaczy, że tamten jest
      od Ciebie lepszy, w ogole w tych kategoriach nie ma sensu o tym mysleć. po
      prostu zona uklegała dość atawistycznemu mechanizmowi, i tyle. Ty z tym nie
      masz nic wspolnego, jakkolwiek Ciebie dotykaja skutki. Ale na to już nic nie
      poradzimy, trzeba przez to przejść i żyć dalej.
      I myslę, ze lepiej rozstać się teraz, kiedy jestes jeszcze bardzo mlody, niz na
      przykład za 10 lat, kiedy mielibyście dzieci - to byłoby dopiero straszne.
      I bardzo prawdopodobne, ze dopiero spotkasz kobiete swgo zycia i bedziesz wtedy
      błogosławić faceta, który Cię uwolnił od żony.
      Co do psychologa, to są psycholodzy bezpłatni też, czasem całkiem nieźli,
      popytaj w przychodni, jakichś informacjach. Moj były mąż korzysta z pomocy
      bezpłatnego psychologa i naprawdę jest zadowolony, właśnie wczoraj
      rozmawiałysmy z córką o tym, że widać, że tatusiowi dobrze robi ten psycholog.
      Dowiedz się, może w Twoim mieście są ośrodki pomocy kryzysowej, mozesz sie tam
      zgłosić na początek (i zrób to, bo pomoc z zewnatrz jest nieoceniona w takich
      chwilach).
      Masz przed soba jeszcze całe zycie i wiesz? Paradoksalnie takie doswiadczenia
      są bardzo cenne, madrzeje sie od nich i czlowiek staje się silniejszy, jak
      mawia moja koleżanka "Co nas nie zabije, to nas wzmocni".
      Czy mogę Cie po prostu z całych sił przytulić? Trzymaj się, będzie dobrze
      • marian_koniuszko1313 Re: Koszmar 03.09.06, 11:33
        Dziekuje, to milo uslyszec kilka slow wsparcia....wiem ze jakos musze sobie
        poradzic..najtrudniej mi jednak pogodzic sie z tym ze Moja Najdrozsza Zona
        prowadzila przez dluzszy czas podwojne zycie...wtedy gdy sprawa byla blacha
        wodzila mnie za nos zapewniajac ze stroje niewytlumaczalne fochy....pobralismy
        sie z wilkiej milosci, tu nie bylo przypadku oboje skladajac przysiege
        plakalismy ze wzruszenia bylismy pewni ze to milosc do konca zycia...nikt nas
        do niczego nie zmuszal..nie bylo zadnych dzieci, obowiazkow....nasz slub mial
        zrodlo naszej milosci..po tym wszystkim nawet nie zasluzylem na chile szczerej
        rozmowy...bardzo mnie to upokarza.....ale z drugiej strony wiem jak bardzo ja
        kocham i chce zeby byla szczesliwa...to jest chyba wyraz mojej milosci, jesli
        sam nie potrafia dac Zonie szczescia chce zeby byla szczesliwa z innym
        czlowiekiem. Bede trzymal za nia kciuki i pomoge jej zawsze i w kazdym miejscu!
        Chce zeby moja zona w obcej kulturze w obcym kraju miala komfort tego ze ja
        szanuje - to nie wyraz mojej psiej laski to tylko plynie ze
        mnie......zastanawia mnie jeszcze dlaczego nasza pierwsza katastrofa ma byc
        ostatnia...? nie wiem czytajac lekture naszego forum wiem, że o takim zyciu jak
        my wiedlismy wiele par moglo tylko pomarzyc..na koniec chce dodac ze jedno wiem
        na pewno Kasia jest miloscia mojego zycia i zawsze nia bedzie!
        • akacjax Re: Koszmar 03.09.06, 11:50
          Mieliśmy na forum przypadek odwrotny. Pisała u nas żona, jakby Twoja. (ale to było dawno i to nie była onasmile.
          Zostawiła m. dla innego, choć nie miała powodów, więcej ten nowy nie był taki jakby wymarzony, ale i tak chciała być z nim.
          Miała różne myśli, dylematy, wahania.
          Ale chciała żyć po swojemu, podjęła decyzję, choć nie było jej z tym lekko.

          A jej m. chyba ją kochał prawdziwie i w tej miłości, dał jej wolność wyboru-bo to jest dla mnie największy przejaw miłości.
          • tricolour No coś Ty? 03.09.06, 11:58
            Serio piszesz?

            Zdradzam żonę, zostawiam ją i dziecko i wynosze się do tej drugiej. Kochaj mnie
            żono, daj mi prawo wyboru i szanuj mój wybór. Kochaj mnie prawdziwie!

            Jakoś nie zauważyłem na forum takich postaw. Czy kobiety potrafią kochać??

            tongue_outPP
            • pudeleczko_75 Re: No coś Ty? 03.09.06, 12:04
              nie kobiety wredne i wyrachowane są. niech idzie do tej drugiej, dajemy mu
              wybór, byleby kasę zostawił i dopłacał w razie spadku stopy życiowej. a i tej
              drugiej jeszcze kaczkę zaniesiemy.
              kobiety potrafią kochać.

            • akacjax Re: No coś Ty? 03.09.06, 12:04
              M. naszej forumki nie pisał u nas, ale ona takie zdanie napisała, że m. powiedział, że kocha ją mimo wszystko...może potem mu przeszło-nie wiem ...ale cóż czas, to czas...ma swoje prawasmile



              • pudeleczko_75 Re: No coś Ty? 03.09.06, 12:08
                akacjax powiedzieć że się mimo wszystko kocha nie jest tak trudno.

                ja też powiedziałam mojemu niedługo eks, że mimo wszystko go kocham, nie da się
                z dnia na dzień przestać. ale to nie znaczy, że dałam mu wybór - po prostu
                bardziej od niego zależy mi na sobiesmile)
            • kruszynka301 Re: No coś Ty? 03.09.06, 12:08

              tricolour napisał:
              > Zdradzam żonę, zostawiam ją i dziecko i wynosze się do tej drugiej. Kochaj mnie
              > żono, daj mi prawo wyboru i szanuj mój wybór. Kochaj mnie prawdziwie!

              Tri, wykopanie faceta do kochanki nie ma nic wspólnego z miłością - ja do dzisiaj wierzę, że to było największe świństwo, jakie jej zrobiłamwink))).
            • majka035 Re: No coś Ty? 03.09.06, 12:08
              W każdym mieście sa w osrodkach pomocy społecznj psychologowie.sama uczęszczam
              na taka terapie indywidualną, zupełnie nieodpłatnie. Udaj sie tam , ja trafiłam
              na wspaniałą panią psycholog, która uczy mnie jak mam się zdystansować do
              ludzi, jak zrozumieć ich mechanizm postępowania, po to, aby lepiej żyć,
              poradzić sobie z własna psychiką. Wiem jak boli Cie to wszystko, mój mąż
              wyjechał za granicę i nie chce mnie tam, chce mnie tu, osobno. To taki jego
              pomysł na życie.Tam pojawiła sie ta druga.Nie chce mi dać mimo to rozwodu, bo
              twierdzi, że mnie kocha. Nie jesteś sam, tu jestesmy wszyscy tacy skrzywieni
              przez los.i kazdy Cie rozumie, bo wie jak to boli.Pozdrawiam, trzymaj się.
              • marian_koniuszko1313 Re: No coś Ty? 03.09.06, 12:35
                poszukam sam nie dam rady tego uniesc...czuje jak targaja mna emocje...chce
                pojsc po pomoc nim jeszcze nie bedzie za pozno. Wiem ze mam jeszcze duzo zycia
                przed soba, musze wiec wyzdrowiec zeby moc je chwycic za rogi...Jejku dzis
                nawet nie wierze w to co piszesmile
                • pudeleczko_75 Re: No coś Ty? 03.09.06, 12:39
                  marian koniecznie wybierz się do psychologa, albo rozmawiaj z ludźmi, najgorsze
                  co możesz zrobic to dławić wszystko w sobie. dookoła znajdziesz wsparcie, tylko
                  musisz chcieć.
                  pomoc kazdemu z nas jest potrzebna i to nie wstyd o nią prosic. a forum jest od
                  tego, żeby pisać.
            • nangaparbat3 Re: No coś Ty? 03.09.06, 14:01
              tricolour napisał:

              > Serio piszesz?
              >
              > Zdradzam żonę, zostawiam ją i dziecko i wynosze się do tej drugiej. Kochaj
              mnie
              > żono, daj mi prawo wyboru i szanuj mój wybór. Kochaj mnie prawdziwie!
              >
              > Jakoś nie zauważyłem na forum takich postaw. Czy kobiety potrafią kochać??
              >
              W ten sposob? Potrafią.
              Ale tak potrafi kochac tylko człowiek naprawdę wolny i silny - i kobiet takich
              mało, i meżczyzn.
              I to jest własnie młość, a nie jakaś fascynacja+wzajemne sprawianie sobie
              przyjemności (tak ktoś niedawno napisał i zastanawiałam się, czym jest miłość,
              skoro ta fascynacja i przyjemności to wg mnie co najwyżej zakochanie)..
    • misbaskerwill Re: Koszmar 03.09.06, 13:07
      Cześć Marian!

      Nie jesteś tu sam - jest wiele facetów w Twojej sytuacji, nawet na tym forum (o
      czym już pewnie wiesz, skoro czytałeś)...
      To co teraz wydaje Ci się tragedią, być może będziesz kiedyś uważał za łut
      szczęścia.
      Primo - nie macie dzieci (i dziękuj Bogu, że żadna niewinna duszyczka nie
      ucierpi wskutek szczeniackiej niestałości Twojej żony), secundo - jesteś młody,
      nie zmarnowałeś 20 czy nawet 10 lat życia. Same pozytywysmile

      Życzę Ci abyś spotkał prawdziwą Miłość Twojego życia. Ta nią NIE BYŁA.
      Uwierz mi - wyjdź do ludzi, porozmawiaj z psychologiem.
      Sam się zdziwisz, jak szybko zobaczysz, ilu wspaniałych ludzi jest na tym
      świecie, i to nawet wspanialszych niż ona.
      Uda Ci się. Twoja miłość do tamtej będzie gasnąć długo i powoli, ale już za
      kilka lat masz szansę być bardzo szczęśliwym człowiekiem.
      Kiedy nastąpi ta chwila - zależy tylko od Ciebie - postaraj się!
      • marian_koniuszko1313 Re: Koszmar 03.09.06, 13:37
        Zzylem sie troszke ze swoja tesciowa...na poczatku bardzo mi pomagala...stala
        sie dla mnie bardzo bliskim czlowiekiem...wielokrotnie powtarzala, ze wie jak
        parszywie musze sie czuc i mi wspolczuje...wystarczyla jedna rozmowa z moja
        zona...K ni ukrywala tego ze mnie oszukala, zwodzila z premedytacja wreszcie
        zdradzila moja zona byla szczera ze swoja mama az do bolu(podziwia ja za to),
        ale nic to nielmal natychmiast zostalem zakwalifikowany jako nieudany odpad.
        mam wrazenie ze w jednej chwili tesciowa wybaczyla swej corce, a ze mnie
        zrobila ciemiezce!!!!!!!!Jak to mozliwe Boze czy naprawde wiezy krwi zabieraja
        umiejetnosc obiektywnego spojrzenia????????Czuje sie oszukany 2 razy ..ufalem
        tej kobiecie.....rozmawiajac z nia wierzylem ze mi sprzyja...okazalo sie to
        mega bzdura..przykro mi z tego powodusad
      • a.niech.to Re: Koszmar 03.09.06, 13:45
        misbaskerwill napisał:

        > Sam się zdziwisz, jak szybko zobaczysz, ilu wspaniałych ludzi jest na tym
        > świecie, i to nawet wspanialszych niż ona.
        Ją też zadziwisz tempem poszukiwań, jeśli się trochę postarasz.
        > Twoja miłość do tamtej będzie gasnąć długo i powoli, ale już za
        > kilka lat masz szansę być bardzo szczęśliwym człowiekiem.
        Nie strasz dzieciaka. Już raczej daj mu kopa, żeby osiągnął to, co tak blisko -
        na wyciągnięcie ręki. Do tego samo się wpycha, naprasza.

        • misbaskerwill Re: Koszmar 03.09.06, 14:02
          Ok - z tymi latami przesadziłem - bardzo mocno to przeżywasz, więc bardzo szybko
          Ci przejdzie. Serio - to będą miesiące, nie latasmile
          Nie chciałem tego pisać, bo byś nie uwierzył - bo to "miłość życia", blablabla.

          Ale sam zobaczysz.

          Teściową się nie przejmuj - wszystkie są gotowe dla własnego dziecka nie tylko
          kłamać, a nawet zabić. Więc trzymaj się od niej z daleka i nie próbuj nawet
          rozmawiać - szkoda Twoich nerwów. Nie piszę ogólnikowo - przekonałem się o tym
          na własnej skórze. Też przez 3 miesiące wierzyłem, że hiperreligijna i
          "obiektywna" teściowa jest po mojej stronie...zresztą żona mnie o tym bez
          ustanku przekonywała, jak to ona ma ciężko w rozmowach z rodzicami.
          Hahahahaha, ale naiwniak ze mnie.
          Ale to też mija.

          • pudeleczko_75 Re: Koszmar 03.09.06, 14:12
            ja wierzyłam, ze babcia mojego męża (najbliższa dla niego osoba) jak sie dowie
            to uswiadomi mu w krótkich, zołnierskich słowach co zrobił.
            taaa: powiedziała, synku zawiodłes mnie, ale pogadaj z nią przecież to się
            zdarza....

            no zdarza się jak widać.
          • marian_koniuszko1313 Re: Koszmar 03.09.06, 15:05
            Czy to rzeczywiscie jest tak ze ta osoba,ktora kocha bardziej w zwiazku zawsze
            przegrywa?Co za straszna konstatacja!Jk ponownie zaufac ludziom?Czy
            rzeczywiscie honor, uczciwosc, lojalnosc to piesn przeszlosci?Nie wiedzialem
            tego!Zapadlem sie w nasz zwiazek po uszy i nie zostailem sobie centymetra
            swobody! teraz czuje sie troche jak oprozniona puszka po coca-coli!
            • majka035 Re: Koszmar 03.09.06, 15:08
              A ja jestem tylko z córką, nawet rodzice i brat sie ode mnie odwrócili-są
              nieszczesliwi przeze mnie. Taki wstyd mieć córke rozwódkę.
              • a.niech.to Re: Koszmar 03.09.06, 15:23
                majka035 napisała:

                > Taki wstyd mieć córke rozwódkę.
                Ty możesz wyjść ponownie za mąż. Oni na zawsze pozostaną kretynami.
                • nangaparbat3 Re: Koszmar 03.09.06, 15:32
                  a.niech.to napisała:

                  > majka035 napisała:
                  >
                  > > Taki wstyd mieć córke rozwódkę.
                  > Ty możesz wyjść ponownie za mąż. Oni na zawsze pozostaną kretynami.


                  Brawo!
                  Mnie po prostu mowe odjeło, jak to przeczytałam.
                  A dzisiaj nawet myslalam sobie, że mi to slowo bardzo pasuje, "rozwodka",
                  niesie z sobą jakąs nutę leciusienko amoralną, myślalam, ze to takie
                  wspomnienie z czasów pani Dulskiej, ot jak pierścionek po prababci, a tu taki
                  numer.
                  Ale teraz powiem twardo: matkom, ktore odrzucają swoje corki, kiedy nie
                  powiedzie im się w związku i zostają same, nie potrafie wybaczyć. W żaden
                  sposób.
            • a.niech.to Re: Koszmar 03.09.06, 15:22
              marian_koniuszko1313 napisał:

              > rzeczywiscie honor, uczciwosc, lojalnosc to piesn przeszlosci?
              Dmiesz w miedziane trąby; wystarczy przyzwoitość, przynajmniej jeśli chodzi o
              mnie.
          • a.niech.to Re: Koszmar 03.09.06, 15:20
            misbaskerwill napisał:

            > Serio - to będą miesiące, nie latasmile
            > Nie chciałem tego pisać, bo byś nie uwierzył - bo to "miłość życia",
            blablabla
            Miesiące składają się z tygodni, dni, więc można skrócić cykl rozpaczania.
            Można też na zakładkę, bo miłość życia istotnie trudno przegnać z serca, łoża i
            kuchni, a jakoś trzeba żyć, i to od zaraz. Jeszcze trup nie wystygł, a życie
            toczy się dalej.
            Widziałam takiego w rozpaczy.
    • alexolo Re: Koszmar 03.09.06, 17:10
      PRZEZYWAM TO SAMO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      MASZ OCHOTĘ NAPISZ!!!!!
      WYMIENIMY ŻALE....JA JUŻ JESTEM SAMA ...ALE ROZWÓD W TOKU..TEŻ KOCHAM... I
      NIE MOGĘ ZROZUMIEĆ.
      ALEXJE@OP.PL
      • marian_koniuszko1313 Re: Koszmar 03.09.06, 17:52
        Napisze jak tylko sie odrobine pozbieram, dziekuje, to jakies szalenstwo-na
        sama myslo o jesieni i zimie i pustym domu dostaje ataku nieposkromionego zalu!
        • marian_koniuszko1313 Re: Koszmar 03.09.06, 17:53
          Jutro zabieram sie za szukanie pomocy! Moze kos zna namiary na osrodki w
          Olsztynie? Jesli nie przeszukam internet i sprobuje cos wynalezc!Mam juz kilka
          adresow! Pozdrawiam
        • nangaparbat3 Re: Koszmar 03.09.06, 18:18
          marian_koniuszko1313 napisał:

          > Napisze jak tylko sie odrobine pozbieram, dziekuje, to jakies szalenstwo-na
          > sama myslo o jesieni i zimie i pustym domu dostaje ataku nieposkromionego
          zalu!



          Rozważ, czy nie mogłbyś wziąc sobie kota, najlepiej kotki.
          Zwierzę mało absorbujące, za to ewidentnie poprawia nastroj, zwłaszcza jesienią
          i zimą, jak się zwinie na Twoich kolanach i zacznie mruczeć. Ja to piszę
          najzupelniej serio. Tobie to pomoże, a jak weźmiesz kotke ze schroniska dla
          zwierząt (bedzie zaszczepiona, odrobaczona i pewnie wysterylizowana), uratujesz
          jej życie, bo koty w schroniskach umierają z powodu stresu.
          • marian_koniuszko1313 Re: Koszmar 03.09.06, 19:05
            Mam pieska sznaucer miniaturowy 7 msc - bardzo go kocham! Wybieralismy go razem!
            teraz zostanie ze mna!
            • nangaparbat3 Re: Koszmar 03.09.06, 19:31
              marian_koniuszko1313 napisał:

              > Mam pieska sznaucer miniaturowy 7 msc - bardzo go kocham! Wybieralismy go
              razem
              > !
              > teraz zostanie ze mna!

              No tak, ja tez zostałam kiesyś z psem. I kotem. I córką smile)
              • berek_76 Re: Koszmar 03.09.06, 20:56
                > No tak, ja tez zostałam kiesyś z psem. I kotem. I córką smile)

                A ja z dwoma kotami i dwiema córkami smile)))
                I jest problem, kiedy cała czwórka usiłuje się zwinąc w kłębek na moich kolanach
                big_grin Zwłaszcza, ze kotek Mrowek wazy 9 kg i mierzy sobie proporcjonalnie wzdłuż i
                wszerz smile Zajmuje prawie tyle miejsca, co Dasia smile

                -----------------------
                Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
                • nangaparbat3 Re: Koszmar 03.09.06, 21:01
                  berek_76 napisała:
                  > A ja z dwoma kotami i dwiema córkami smile)))
                  > I jest problem, kiedy cała czwórka usiłuje się zwinąc w kłębek na moich
                  kolanac
                  > h
                  > big_grin Zwłaszcza, ze kotek Mrowek wazy 9 kg i mierzy sobie proporcjonalnie wzdłuż
                  i
                  > wszerz smile Zajmuje prawie tyle miejsca, co Dasia smile
                  >
                  A pędzelki na uszkach ma?
                  > -----------------------
                  > Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • berek_76 Re: Koszmar 03.09.06, 20:58
      Nerwica w granicach normy wink

      Wiem, jak Ci w tej chwili ciężko, ale to zupełnie normalne i na szczęście
      przejściowe. Z tym, że przechodzic może dośc długo. Im więcej będziesz robił,
      pracował nad sobą, tym szybciej dojdziesz do pionu. W każdym razie od rozstania
      się nie umiera.

      Wiesz, dzisiaj jest pierwszy dzień reszty twojego życia smile))) Zacznij je dobrze smile

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • marian_koniuszko1313 Re: Koszmar 03.09.06, 22:59
        To byl fatalnie dlugi dzien...na szczescie juz sie konczy! Sprobuje sie
        przespac! Hope dam rade! Spokojnej nocy for ALL! Dzieki za wszystkie maile!
        Pozdrawiam
        • athmos Re: Koszmar 04.09.06, 03:39
          > To byl fatalnie dlugi dzien...na szczescie juz sie konczy! Sprobuje sie
          > przespac! Hope dam rade! Spokojnej nocy for ALL! Dzieki za wszystkie maile!
          > Pozdrawiam

          Wiesz, u mnie byly z tym problemy. Na poczatku bez szklanki scotcha nie dalo
          rady. Za duzo mysli sie czlowiekowi w glowie kotlowalo.

          A potem przeszlo :o) Trzymaj sie! Jeszcze zobaczysz, jak dobrze bedzie...
          • berek_76 Re: Koszmar 04.09.06, 14:49
            > Wiesz, u mnie byly z tym problemy. Na poczatku bez szklanki scotcha nie dalo
            > rady. Za duzo mysli sie czlowiekowi w glowie kotlowalo.

            Nie polecam scotcha, za łatwo uzaleznia. Ja mordowałam się przez jakiś czas z
            metodami relaksacyjnymi ("moja lewa ręka jest cięzka, moja prawa ręka jest
            cięzka..."). Pomagało.

            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
            • athmos Re: Koszmar 04.09.06, 17:26
              > Nie polecam scotcha, za łatwo uzaleznia. Ja mordowałam się przez jakiś czas z
              > metodami relaksacyjnymi ("moja lewa ręka jest cięzka, moja prawa ręka jest
              > cięzka..."). Pomagało.

              Tez doszedlem do tego samego wniosku po paru tygodniach. Nie dosc, ze rozwod,
              dziecko, ze nic nie zmienie, to jeszcze w jaki nalog wpadne...
              No i zaczalem grac na gitarze. Wieczorami, jak sie mysli kotlowaly, bralem
              gitare i cwiczylem. Pol godziny, godzine, poltorej. Zeby o tym nie myslec. Az
              przeszlo i moglem zasnac.
              Efekt jest taki ze sie nie rozpilem, a na dodatek moge spokojnie zagrac cala
              Dark Side of the Moon smile
              • nangaparbat3 a to jest piękne! 04.09.06, 18:35
                > No i zaczalem grac na gitarze. Wieczorami, jak sie mysli kotlowaly, bralem
                > gitare i cwiczylem. Pol godziny, godzine, poltorej. Zeby o tym nie myslec. Az
                > przeszlo i moglem zasnac.
                > Efekt jest taki ze sie nie rozpilem, a na dodatek moge spokojnie zagrac cala
                > Dark Side of the Moon smile

                Gratuluje i zazdroszczę.
    • athmos Re: Koszmar 04.09.06, 03:36
      Marian,

      To przechodzi. Wierz mi. Sam sie tak czulem, a u mnie jeszcze bylo dziecko i
      kilkanascie lat wspomnien. Pamietam, jak nie chcialem wierzyc znajomym ktorzy
      probowali mnie podtrzymac na duchu, ze to nie koniec swiata. Bo tobie sie
      wydaje, ze to wlasnie JEST koniec swiata. Ale musisz sie trzymac - przyjdzie
      dzien gdy zauwazysz, ze nagle nabrales do wszystkiego innej perspektywy, ze
      naprrawde lepiej sie rozstac niz meczyc sie z kims kto Cie nie docenia.

      A potem przyjdzie dzien, ze ktos Cie doceni. Uszy do gory, wiekszosc z nas tutaj
      przez to samo przeszla. Jestes mlody i na pewno jeszcze zobaczysz, ze zycie moze
      ci wynagrodzic to, przez co terasz musisz brnac.
    • scriptus Re: Koszmar 04.09.06, 13:09
      Cóż mogę dodać ponad "witaj w klubie" sad
      Nie łam się, wyjdziesz z tego.
    • nieide Re: Koszmar 04.09.06, 13:26
      Powodzenia. Trzymaj się - tylko tyle można powiedzieć.

      Nie będę dawał rad w stylu "Walcz o swoją muiłość" albo "Pie... głupią babę" bo
      nie znam ani Ciebie ani jej. Podejmij dobrą decyzję i po prostu w tej chwili
      walcz o siebie, żeby się z matni wydostać. I, jak ktoś Ci już napisał, jutro też
      wstanie słońce i będzie nowy dzień.

      Powodzenia.
    • z_mazur Re: Koszmar 04.09.06, 14:16
      Na dobry początek polecam lekturę książki:
      "Kiedy partner odhodzi..."
      Niestety nie pamiętam autorki, a samą książkę jak już ją przetrawiłem
      przekazałem dalej potrzebującej ją bardziej ode mnie osobie.
      Ale jak wrzucisz w wyszukiwarce na pewno znajdziesz. Cały czas można ją dostać
      w necie. Polecam, to właśnie świetna lektura dla porzuconych osób.
      • nangaparbat3 Re: Koszmar 04.09.06, 14:36
        Jest jeszcze "Dobre zycie w pojedynkę", Santorski kiedys wydał.
        • marian_koniuszko1313 Re: Koszmar 04.09.06, 20:23
          to juz drugi dzien..jest ciezko jak diabli, ale jakos zaczynam sie
          przyzwyczajac do cisnienia w mozgu, kto wie moze za 2 - 3 tygodnie normalnie
          przespie noc?Na razie przed snem duzo spaceruje, potem ciepla kapiel i szklanka
          piwka..dziala na jakies 4-5 h..calkiem sporo...moze trzymam sie tak przyzwoicie
          dlatego ze pierwsze symptomy, ktore doprowadzily mnie do aktualnej sytuacji
          odczytalem az 3 tyg emu? nie wiem?pozdrawiam

          • misbaskerwill Re: Koszmar 04.09.06, 23:46
            wiesz, czas szybko mija...
            Ja też liczyłem dni...
            Po tygodniu, dwóch, czas jakby stał w miejscu... nic się nie zmieniało, wydawało
            mi się, że ból nigdy nie przejdzie.
            A jednak jakoś minęło już pół roku - sam w to nie wierzę, sam nie wiem, jak to
            przeszedłem - wszystko wydaje się być złym snem.
            Ale budzę się z tego wszystkiego, za dwa tygodnie 1 rozprawa i w końcu zaczynam
            sięgać myślami "poza". Myślę już - co dalej, jak dalej ma wyglądać moje życie...

            Nie widzę tego na różowo, ale już jest lepiej.

            A Ty - zajmij się czymś smile Spacery są super, może jeszcze jakiś sport lub hobby.

            Mi, podobnie jak athmosowi najbardziej pomagało szarpanie drutówsmile

            Co prawda nie wziąłem się aż tak na ambicję, ale przypomniałem sobie
            przynajmniej, że kiedyś umiałem coś zagraćsmile
            • athmos Re: Koszmar 05.09.06, 02:33
              > Co prawda nie wziąłem się aż tak na ambicję, ale przypomniałem sobie
              > przynajmniej, że kiedyś umiałem coś zagraćsmile

              Nie bylo to bynajmniej zamierzone. Po prostu gralem to co odpowiadalo mojemu
              nastrojowi - a te piosenki sa wlasnie o niepokojach emocjonalnych, o zlym stanie
              ducha, o powolnym wpadaniu w szalenstwo... pomoglo wink
    • alexolo Re: Koszmar 05.09.06, 00:52
      mi momogły wizyty u psychologów...państwowe..chodziłam do różnych i wybrałam
      jednego... dobry zaufany psycholog ...na prawdę tak cię zmotywuje , że
      zaczniesz patrzeć na swiat inaczej..ale nie za dzień nie za tydzień..żałoba w
      której jesteś ..musi trochę potrwać.
      i choć teraz w to nie wierzysz..bedzie lepiej!!!!!
      trzymaj się alexje@op.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka