marian_koniuszko1313
03.09.06, 06:18
Mam 27 l. z żoną znamy sie od 4 l, jestesmy malżeństwem od 17 msc....i to
będzie ostatni miesiąc..tyle się tu naczytałem o ludzkich tragediach,
tymczasem moja żona nie potrafi nawet podać przyczyny rozwodu, jedyne co mi
mówi to informacja "że coś się wypaliło" na dokoladkę pojawił się ten ktoś,
który jest lepszy ode mnie. Przeżywam osobistą tragedię, to nieskończony
koszmar tak barzo ją kocham. Nie moge zrozumieć że to co czuję znaczy dla
mojej Żony tak malo! Nie mam siły na dalsze życie, cierpię bardziej z każdą
minutą nie mogę spać nie mogę jeść! delaczego ludzie są tak okrutni?Skąd
bierze się relatywizm moralny dający prawo do tego żeby po niecałych 2 latach
bez mrugnięcia okiemm łamać przysiegę złożoną w kościele?Boję się życia, boję
się ludzi szukam pomocy..niestety na psychologa mnie nie stać, zreszta nie
wiem czy po odejściu mojej żony będzie mnie stać na cokolwiek, zalany
milionem opłat nie dam rady związać końca z końcem to potęguje poczucie
beznadziejności! Jestem na krawędzi szaleństwa.Nie wiem co robić!!!!!!