makaveli31
16.10.06, 09:10
Długo zastanawiałam się nim podjęłam decyzję o włączeniu się do tego forum.
Pewnie mój problem będzie Wam bliski. A mianowicie....jestem ponad rok po
rozwodzie, a ponad 2,5 roku od odejścia męża. Niestety po dziś dzień nie mogę
uwolnić się od niego. Podświadomie i świadomie wszystko wokół z nim wiąże.
Osoby które pojawiają się na mojej drodze na starcie dyskfalifikuje. Nie
dlatego, że nie chcę tylko dlatego, że się strasznie boję porażki, a po
drugie wciąż mam nadzieję, że mój małżonek, przepraszam BYŁY małżonek pójdzie
po rozum do głowy i wróci do mnie i do dziecka. Logicznym by było zamknąć ten
rozdział, ale Były mi na to nie pozwala. Raz na jakiś czas pojawia się, robi
wywrotę w moim życiu i znika i tak wkółko. A ja się daję non stop w to
wkręcać i rozniecać w sobie nadzieję. Byłam kiedyś u psychiatry w tej
sprawie, ale ona przepisała mi psychotropy i już. Moje emocje zostały
zablokowane, ale i pamięć. Dlatego pomalutku je odstawiłam na własną rękę i
znów uczucia wróciły. Najgorsze jest to że Były nie interesuje się dzieckiem
tylko mną i tylko pod względem fizycznym! A ja wciąż mam te głupie
nadzieje.....