Dodaj do ulubionych

czy jest jeszcze nadzieja???

19.10.06, 22:42
dziewczyny...opisuje swoja walkę o orzeczenie winy od kilku miesiecy!!!
dzisiaj pierwsza porażka!!!
prokuratura oddaliła pozew złożony na kochanicę męza( a moją koleżankę
..byłą )
pani prokurator nie wystarczyły zeznania 8
świadków,,detektyw...kasety... dowody ich wspólnego mieszkania.....
za to wystarczyły zeznania prawie-exa i kochanki " że
- my sie przyjaźnimy...być może czasem mariusz mnie trzymał za reke !!!
ale to taki przyjacielski gest.!!
tak mariusz czasem u mnie nocował... jak wielu innych znajomych!!
tak mariusz czasem zostawał na noc w moim domu pod xxxxxxx...ale miał
daleko do domu a po za tytm pomaga mi remontować dom!!!
ja .. żona niby mam histerie,,i dużą wyobraźnię i to ja jestem powodem
upadku małżeństwa...
chciałam ja obalić jako świadka ....nie udało się
mam nadzieje że przegrałam " bitwę " a nie " woję"
boli tym bardziej żę teściówka też zeznawała..jak zawsze trzymała
fason--czyli kłamała!!!!
wszyscy mnie pocieszają ,,żę w prokuraturze tak jest!!!że sędzina ma
doświadczenie i nie uwierzy w bajeczki męża..ale boje się ..

smuci ta niemoc..bezradność...
ja chyba zapytam na sprawie męża... co to za wielka przyjaźń że się
dla niej porzuca dom , zonę dziecko.....

smutno mi....
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: czy jest jeszcze nadzieja??? 19.10.06, 22:57
      Alex, nie rozmumiem - a o co pozwałaś kochanke męża?
    • akacjax Re: czy jest jeszcze nadzieja??? 19.10.06, 23:02
      No własnie-czy to rozwód, czy sprawa jakaś tam...
      A nadzieja? Gdy sąd nie da orzeczenia winy przy rozwodzie, istnieją jeszcze sądy apelacyjne.
      • nangaparbat3 Re: czy jest jeszcze nadzieja??? 19.10.06, 23:08
        Może poszlo o to, że kochanka kłamała zeznając jako świadek?
        • alexolo odpowiadam 19.10.06, 23:24
          tak. kochanka męża kłamała na mojej sprawie rozwodowej...patrząc mi w
          oczy mówiła "nie miałam nigdy żadnych kontaktów z meżem powódki!!!
          umawiamy sie na kawę i czasem w knajpie!!!"
          a romans trwa od kwietnia 2005 do wrzesnia 2005 tajnie a od wrzesnia
          kochankowie się nie kryją!!!!!!! ( kilka razy umawiałam się z kochankami na
          rozmowę ..kazde o sobie mówiło..."ja nie przestane kochać nie potrafie
          to zbyt silne - to zauroczenie!!!)..i ja żona odchodziłam z niczym ból i
          poniżenie!!!!przelało się gdy nakryłam ich w moim domu..
          Na potrzeby sądu sa tylko ptzyjaciółmi.!!!!!!!
          ponieważ mam dowody( jak mi się wydawało silne- teraz nie jestem już pewna!!)
          detektyw poradził mi aby obalić kochanicę jako świadka..podałam ją do
          prokuratury z art 233- fałszywe zeznania...wszczęto dochodzenie...i nagle
          sprawę oddalono!!!!

          teraz czeka mnie kolejna rozprawa w sprawie rozwodu..zeznawać bedzie
          detektyw( stara wyga) i jeszcze jeden świadek... ważny dla mnie !!!

          macie jakiś pomysł ..jak można udowodnić coś co jest oczywiste...czy romans
          jest tylko wówczas gdy wejdę im z kamerą do łóżka????
          przecież konkubinat , to już wyzsza forma związku..oni mają juz swoje sprawy,,
          własne życie..to nie jest już trzymanie się za raczki...czy całusy!!!
          mieszkaja daleko za miastem co dzień on przywozi ją do miasta a wieczoerm
          razem wracają ( wiem to od jej rodziców.mieszkaja kilka domów od nich )
          co jeszcze można zrobić ...??????????




          • misbaskerwill Re: spokojnie ;) 20.10.06, 00:35

            Sąd głupi nie jest i poradzi sobie w tak oczywistej sprawie...
            Natomiast, jak słyszałem, jeszcze chyba nikogo w Polsce nie skazano za kłamstwa
            w sprawach rodzinnych czy rozwodowych - toż to co druga teściowa i kochanka
            siedziałyby w więzieniu za tak wielki stek kłamstw wink

            Niewątpliwie jest to niesprawiedliwe, że tak łagodnie potraktowano kochanicę,
            ale ponoć to "norma".

            A skoro masz detektywa, świadka i dowody, to sąd już sobie poradzi.

            A nawet jeśli nie - to co się stanie?
            Ja dobrowolnie zrezygnowałem z orzekania o winie, mimo, że nawet mój adwokat na
            to naciskał po pierwszej rozprawie. Nie wywinęłaby się, zwłaszcza z tak chamską
            postawą w sądzie...
            Ale zgodnie stwierdziliśmy, że walcząc z tak zawziętą kobietą lepiej oszczędzać
            na zdrowiuwink

            I tego Tobie też życzę - oby to się jak najszybciej skończyło.
            I zrozum, że moralnie i tak wygrałaś. Orzeczenie sądu nie wprowadzi tu ani
            sprawiedliwości, ani nie cofnie wyrządzonych Ci krzywd. Oby jednak przyniosło Ci
            jak najwięcej satysfakcji.
            • alexolo Re: spokojnie ;)!!!!!!!!!!!!!! 20.10.06, 08:59
              bbb dziękuję za te słowa!!!!
              faktycznie detektyw i adwokat , mówili mi że ewentualnie można ją
              (kochanicę ) podręczyć ...ale że mam być przygotowana żę nic z tego nie bedzie!!!
              mi tam nie zależy..aby ja jakoś specjalnie karać( ani ją ani exa -
              ponieważ mimo iż oni obydwoje zranili swoich partnerów( bylismy w związkach
              po 13/14 lat)...... to być może odnaleźli w sobie szczęście..i wielka
              miłość...niech tak bedzie...po roku czsu już nie liczę na powtót
              męża..nie rozpaczam...staram się zająć dzieckiem i sobą .
              tyle tylko że mąz wystąpił z pozwem o wyłącznie mojej winie..dając mi
              świadectwo tego że jest bezlitosnym człowiekiem, bez
              zasad...moralności święcie przekonany o tym że nasz związek upadł przez
              to,że zbyt mocno naciskałam na niego i kochankę !!!( bo gdybym odpuściła
              to oni by się wypalili i wszystko wróciło by do normy- tylko jakiej
              normy?)potwarcie mówił mi o miłości -zauroczeniu do "niej" opowiadał o
              ich mieszkaniu...teraz dla wygody nazywaja to przyjaźnią !!!!
              aby sąd nie okazał się ślepy!!!
              taaaak masz racię moralności męża nie nauczę ...on nie wie co to znaczy...
              byłam tak uzależniona od prawie exa..że złożenie pozwu rozwodowego...było
              dla mnie nielada wyczynem !!!!!!!1( rodzina i znajomi z tego powodu
              dosłownie gratulowali mi -i podtrzymywali / podtrzymują na duchu)
              zawsze męzowi ustepowałam we wszystkim..mój kompromis przybierał skrajne
              formy....mąż to wykorzystywał..i myślał ze opuszczenie domu dla kochanki (
              na jakiś czas - jak mówił) też mu się upiecze!!!!
              powiedziałam a więc dobrnę do z.
              co bedzie to bedzie....ważne że jestem na dobrej drodze uwolnienia się
              od niego...ja wygrywam!!
              dzięki
              • makaveli31 Re: spokojnie ;)!!!!!!!!!!!!!! 20.10.06, 09:13
                Pamiętaj jedno....Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy!
    • makaveli31 Re: czy jest jeszcze nadzieja??? 20.10.06, 09:08
      Witaj,
      Kłamstwo w sądzie to norma, przecież muszą jakoś się bronić, aby nie być winnym
      w sprawie. Żałosne to jest. Ale niestety na to nie ma rady.
      Ja zrezygnowałam z orzekania o winie bo mój ex ma kasę, a wiem, że Ci co mają
      pieniądze to mają i władzę. Nie wygrałabym z nimi, choć wewnątrz i tak wiem
      swoje.
      Przed sprawą radziłam się adwokatów (podkreślam adwokatów!!!!) co mam robić,
      czy walczyć?? Może to dziwne, ale odradzili mi to. Każdy z nich opowiadał
      właśnie o kłamstwach, o fałszywych świadkach, przedstawianych niby dowodach. Na
      to wszystko należałoby mieć dowody o nieprawdziwości, ale ile można się tak
      szarpać?! szkoda zdrowia i nerwów, przede wszystkim Twojego. To jest jak walka
      z wiatrakami. Jeśli jest taka Twoja decyzja to ja życzę Tobie z całego serducha
      SIŁY!!!!!Ja jej tyle w sobie nie odnalazłam i tak wiele przeszłam bez tego.
      Pozdrawiam,
      • alexolo mówcie jeszcze ....lejcie miód.. 20.10.06, 09:25
        na moja poraniona duszę....
        dzieki za pociechę ..bo od wczoraj... było mi tak jakoś ....tym bardziej
        że policjantka prowadzaca sprawę była bardzo"napalona" aby mi
        pomóc...odwaliła kawał dobrej roboty!!!!
        udało sie jej też przesłuchać byłego chłopaka( kochanicy..) który jest w
        ciagłej depresji i nie potrafił do dej pory o tym mówić ..on za kilka
        dni ucieka z kraju.....
        kochani jak wydobyć z prokuratury jego zeznania i dołączyć do
        sprawy!!!!!!????????????????????????????????????????

        walczę bo moja prawda jest oczywista..poza zdradą ( udokumentowaną
        "przyjaźnią ") mam dokumenty -dowody iż mąz pił i nie pracował...
        on nie przedstawił ani jednego dowodu!!!!!!!!!!!!!!!bo i nie ma co!!!
        jedynie świadków..którzy go bronili..ale jednocześnie nie powiedzieli złego
        słowa na mnie!!! no i jeden świadek fałszywy..ale mało znaczący!!!!
        on nie ma pieniędzy...ma za to szalona pani adwokat( koleżanka ze szkoły
        podstawowej...na której to zatrzymał się mój mąż!!!hihih)
        tak wiec mam nadzieję że sąd widzi co z niego za gagatek!!!
        • makaveli31 Re: mówcie jeszcze ....lejcie miód.. 20.10.06, 11:55
          Co do dokumentacji z prokuratury, to jedynie sąd może o nią do nich wystąpić.
          Tobie nie pokażą tego.
          Pomimo Twojej oczywistej sprawy, w świetle sądu nie wygląda to tak fajnie.
          Musisz mieć prawie że "uprawiających sex" przed sądem, aby można było orzec o
          winie, ale i tak nie byłabym pewna, bo tłumaczenie także mogłoby się znaleźć na
          taką sytuację.
          Jedne jest pewne....będzie to się ciągnąć i ciągnąć. A Ty pamiętaj, że nie
          jesteś sama, masz dziecko. Twoje nerwy bedą przekazywane podświadomie jemu, a
          to może mieć odbicie w przyszłości.
          Jeszcze raz napiszę - jeśli masz siłę to walcz, jeśli nie to odpuść. Bo
          najgorsze jeszcze może być przed Tobą. Powodzonka smile
        • akacjax Re: mówcie jeszcze ....lejcie miód.. 20.10.06, 13:40
          Możesz powołać na świadka ową policjantkę (chyba).
          W sumie dowodów jest dość. Sąd zrobi, co zechce, nie rezygnowałabym jednak z orzekania winy-dla Twojego dobra. Najwyżej sąd uzna winę obu stron, ale może uzna winę m.
          Nie wiem tylko, czy masz powody do zmartwienia-czyż m. ma dowody tak mocne Twojej winy?
          Uważam, że to, co Ty przedstawiasz jest dobre i wystarczające. Reszta należy do sądu, najwyżej apelacja, tam nie ma przesłuchań są ocenianie przez trzech zawodowych sędziów zebrane dowody.
          Gdy on taki gagatek-to orzekanie winy (jego) uchroni Cię przed ew. jego roszczeniami alimentacyjnymi do Ciebie.
      • kruszynka301 Re: czy jest jeszcze nadzieja??? 20.10.06, 09:28
        Ja tutaj nie rozumiem, jak facet, mając kochankę, może mieć jeszcze tupet
        składać wniosek o orzeczenie o winie żony - jednak myślę, że coś się musiało
        wydarzyć na początku (czyżbyś w takiej sytuacji nie zgodziła się na rozwód??).


        Nie wiem, dlaczego zdecydowaliście się oboje na tak zażartą walkę z włączaniam
        prokutary - my mieliśmy spokojny rozwód bez adwokatów (świadków, detektywów),
        ale ja potrafię kalkulować na zimno, bez emocji, co bardziej mnie i mojemu
        dziecku się opłaca, bo tylko takie kryterium jest dla mnie ważne.

        Myślę jednak, że to dopiero początek, a jak się tak nawzajem nakręcacie, to
        będziecie się jeszcze męczyć kilkanaście lat - później pewnie będą batalie o
        dzieci.
    • nina9927 Re: czy jest jeszcze nadzieja??? 20.10.06, 10:15
      Jeżeli mogę cos poradzić to chyba będzie lepiej jak zrezygnujesz z orzekania o
      winie. Spotkało mnie to samo. Mąż mieszkał ze swoją konkubiną a w sądzie
      tweirdził, ze jest sam. Udało mi się przekonać sąd o mojej racji kiedy okazało
      się, że jego konkubina jest w ciązy. Miałam nadzieję, że sędzina przekona się
      jaki z niego kłamca. Niestety pani B. do końca trzymała jego stronę. To była
      parodia a nie proces. Chyba szkoda Twojego zdrowia.
    • majkel01 Re: czy jest jeszcze nadzieja??? 20.10.06, 17:58
      jesli prokuratura umorzyla postepowanie to przeciez mozez zlozyc zazalenie na
      umorzenie i byc moze prokuratura wyzszego szczebla uchyli postanowienie o umorzeniu.
      Bo tak ogolnie to mozna powiedziec ze strzelilas sobie gola z ta prokuratura.
      Jesli by prokuratury nie bylo to wowczas Sad moglby powiedziec ze nie dal wiary
      zeznaniom tego i tego swiadka i uznal to i to. A tak, jesli prokuratura umorzyla
      postepowanie to wowczas jest argument ze przeciez nawet prokuratura stwierdzila
      ze ten swiadke nie klamal. Lepiej zazal sie na postanowienie prokuratury.
    • tricolour A ja się nie dziwię, że umorzyła... 20.10.06, 19:05
      • tricolour A ja się nie dziwię, że umorzyła... 20.10.06, 19:08
        ... bo w tej sprawie tyle osób wystepuje jak w niezej sztuce: ośmiu świadków,
        detektyw, chłopak dziewczyny, który ucieka z kraju, policjanci, teściowie...

        I chodzi o to, by udowodnić winę?
        • alexolo odpowiadam!!!!!!!!!! 20.10.06, 22:52
          na tego typu sprawy nie ma zażalenia ani odwołania w prokuraturze!!!!

          w prokuraturze złożyłam wniosek i nic więcej...gorliwa pani policjantka
          ...sama wzywała świadków ja nie wiedziała kogo i kiedy...korzystała z
          dokumentacji mojej sprawy!!! pani prokurator oddaliła sprawę .. ponieważ
          " prokuratura nie bedzie zajmować się rodzinnymi utarczkami, dowody sa
          niech sąd roztrzygnie..., kochnka nie zeznawała pod przysiegą .. trudno
          nazwać jej zeznania fałszywymi"

          może nie uwierzycie..ale ja poprosiłam o świadkowanie 3 osoby!!! pozostali
          byli na ochotnika!!!! jedna osoba prawie mi obca, a majaca dużą
          wiedzę ...sama zaproponowała bycie świadkiem.!!!!!

          ja wystąpiłam z pozwem o orzeczenie winy..

          na pojednawczej sprawie mąż powiedział że nie chce rozwodu...ale po 10
          minutach zmienił zdanie i powiedział że już chce!!!
          na kolejną sprawę przyszedł i złożył pozew o wyłącznej mojej winie!!
          puste kłamliwe słowa bez dowodów.

          chłopak kochanicy nie ucieka.. źle sie wyraziłam... jedzie do
          pracy...pewnie że jednym z powodów jest koniecznośc zmiany otoczenia!!!

          ostatnie ważne pytanie!!!!!!!!!!!!!1

          mam świadka..bb poważną i obiektywną osobe...mąż rok temu( gdy ja nie byłam
          jeszcze swiadoma zdrady)
          zapytany przez nią -przyznał sie do romansu z inną kobitą!!!długo o tym
          rozmawiali..owa osoba powiedziała mężowi że będzie milczeć..jeśli on
          zakończy romans...i nie skrzywdzi rodziny!! jednak skrzywdził..ta osoba
          chce zeznawać ...mam nadzieję że bedzie bb wiarygodna dla sądu.. co o tym
          myślicie...czy to nie lepszy dowód niż nakrycie w łóżku ?????????????????


          a
          • majkel01 Re: odpowiadam!!!!!!!!!! 21.10.06, 09:39
            wiec wychodzi na to ze po prostu zle sformulowalas zarzuty do prokuratury.
            Jesli kochanka twojego meza zeznawala w Sadzie to czy to bylo pod przysiega czy
            bez przysiegi to zostala uprzedzona ze za skladanie falszywych zeznan grozi kara
            pozbawienia wolnosci do lat 3. Jest to wiec przestepstwo, scigane z urzedu
            rzecz jasna po dokonaniu zawiadomienia o popelnieniu przestepstwa. Nie jest to
            sprawa rodzinna itd. bowiem chodzi o fakt prawdziwosci zeznan przed Sadem.
            W razie czego zawsze mozna wnioskowac do Sadu o ponowne wezwanie tejze kochanki
            na rozprawe (pod pretekstem dopytania jej na pewne okolicznosci. Uwaga. Sad nie
            zajmuje sie ponownym przesluchiwaniem swiadkow na te same okolicznosci, wiec
            trzeba wymyslec cos nowego o co nie byla jeszcze pytana). Wowczas nalezy
            poprosic o odebranie przyrzeczenia. Wtedy zeznania pod przysiega dla prokuratury
            beda 100% podstawa do ewentualnego wszczecia postepowania w razie klamstwa.
            Trzeba tylko uwazac by przy tej okazji nie strzelic sobie gola do wlasnej
            bramki. Zeznania pod przysiega zawsze sa uznawane przez Sad za bardziej
            wiarygodne. Tak czy siak to dziwie sie prokuraturze ze nie zdecydowala sie na
            wszczecie postepowanie bowiem tak czy siak klamstwo przed Sadem jest scigane.
            Hmmm.... i jestes pewna ze nie ma na to zazalenia ? Przeciez zazalenie powinno
            przyslugiwac na kazde postepowanie konczace, aczkolwiek przyznaje sie ze prawo
            karne to nie jest moja domena.
            • alexolo Re: odpowiadam!!!!!!!!!! 21.10.06, 10:02
              SEDZINA NIE JEST MI PRZYCHYLNA...!!!NA 100%%%%%%%%%%%%% NIE ZGODZI SIE NA
              JESZCE JAKIEGO KOLWIEK śWIADKA!!!!!! NIE ZGODZI SIę TEż NA
              DOWODY...KTóRE PRZY OKAZJI WYSZłY!!1
              NP ZDIęCIA PARKI NA OGóLNOPOLSKIM SERWERZE!!!!!!!!!!!!!!!!!

              CZY TE RZECZY - DOWODY MOGę OMóWIć W CZASIE MOJEGO PRZESłUCHANIA!!!????

              śWIADKOWIE BYLI POUCZENI O FAłSZYWYCH ZEZNANIACH ALE NIE SKLADALI
              PRZYSIęGI!!!

              MAM JESZCZE DWóCH śWiadków..teraz poproszę aby zeznawali pod przysięgą!!!
              moi świadkowie nie kłamali... jestem w szoku że skoro przysięga tak
              uwiarygodnia zeznania ...to czemu moja adwokat zgodziła się bez!!!!!!!!!!!!!
    • anja_pl Re: czy jest jeszcze nadzieja??? 21.10.06, 00:12
      trzymaj się dzielnie, ja sie nie poddaję i mimo licznych nacisków walczę o
      rozwód z orzeczeniem jego wyłacznej winy.
      Mi zależało na małżeństwie, jemu widocznie nie.
      Ja nie czuję się winna, dlaczego zatem miałabym się zgadzać?
      Nie mam wprawdzie detektywów, itp, ale myślę, że warto dla spokoju własnego
      sumienia.

      KOsztuje to nerwów i czasu, ale mi sie nigdzie nie spieszy.

      jeszcze raz
      • alexolo ANJU!!!!! 21.10.06, 08:52
        ANIU ODEZWIJ SIę DO MNIE ALEXJE@O2.PL
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka