mja-1
16.11.06, 11:31
Dzieci mamy dwoje (8 i 5,5 lat),mieszkam w dużym mieście(pow.500 tys.
mieszkańców), wydatki z tego tytułu mam spore, mam też problem w kwestii
porozumienia się w tej sprawie z mężem, który od pewnego czasu dobrze zarabia.
Dobrowolnie płaci mi na dzieci w sumie 800 złotych, nie jest to rewelacja, sam
czynsz bez energii elektr. kosztuje mnie 400 zł. Rozmawiałam z adwokatką na
ten temat, ale niestety nic sensownego mi nie doradziła, raczej opowiadała o
tym , jak to się mężczyźni przed alimentami bronią. Proszę napiszcie z
własnego doświadczenia, jak wyglądało tzw. "dochodzenie się" z mężem o
alimenty przed sądem, czy są to raczej negocjacje w stylu: ja mówię 2500 na
dwoje dzieci w sumie, on mówi 800, a sąd uśrednia na 1400? Czy lepiej od razu
podać satysfakcjonującą mnie kwotę, czy targować się jak na arabskim bazarze?
Jedno jest pewne, ugody z mężem w tej kwestii nie będzie. We wszystkich innych
sprawach porozumiewamy się mniej wiecej na 3+,czasem 4, czasem 5, ale w
sprawie pieniędzy impas zupełny.
Z góry dziękuję i pozdrawiam.