Dodaj do ulubionych

Jutro rozprawa

16.11.06, 13:42
Jutro mam rozprawę, pierwszą i prawdopodobnie ostatnią. Nie wziąłem adwokata, chyba nie ma sensu, rozwód bez orzekania o winie (pozew żony), niby uzgodniliśmy szczegóły, dzieci zostaną przy matce, podział majątku nie będzie rozpatrywany, itp., ale czy jest coś, o czym powinienem wiedzieć (np. nie zgadzać się na coś, jak zareagować na możliwe zagrywki adwokatki, o ile takowe będą)?

Trzymajcie za mnie kciuki, żeby mi coś do łba nie strzeliło (albo mojej "prawie eks").

Pozdrawiam,

Marek
Obserwuj wątek
    • weekenda Re: Jutro rozprawa 16.11.06, 13:51
      marek_gazeta napisał:

      >
      > itp., ale czy jest coś, o czym powinienem wiedzieć (np. nie zgadzać się na
      coś
      > , jak zareagować na możliwe zagrywki adwokatki, o ile takowe będą)?
      >

      Jak będą to się dowiesz. Trudno gdybać. Najlepiej przygotuj się na wszystko,
      nawet najgorsze - będzie Ci potem łatwiej.

      Pamiętaj o jednym - nikt, NIKT nie wymaga i nie może żądać od nikogo odpowiedzi
      na już, na teraz. Zanim odpowiesz, masz prawo zaczerpnąć powietrza i policzyć
      do trzech. Masz prawo powiedzieć, że nie zrozumiałeś, nie usłyszałeś, prosisz o
      powtórzenie czy chwilkę do namysłu.

      3m się!!! będzie dobrze.
    • garciem Re: Jutro rozprawa 16.11.06, 18:02
      Formalnie? tego nie da sie przewidziec jak bedzie.
      Nieformalnie?
      Nie spodziewaj sie ze jutro bedziesz rozwiedziony. To trwa troche czasu. Jutro
      chyba nie poczujesz nic. Ani ulgi, ani zalu, taka obojetnosc. Dopiero po czasie
      czlowiek rozumie co sie stalo. Mysli na poczatku biegna w kierunku: Ale
      dlaczego to zrobilismy, przeciez wcale nie bylo tak zle...? Wszystko dopiero
      uklada sie w duszy po uplywie czasu.
      Trzymam kciuki, za szacunek na sali.
      Pozdrawiam
      G.
      • libra22 Re: Jutro rozprawa 16.11.06, 18:54
        Ja nie mam jeszcze doświadczeń, więc tylko trzymam kciukismile
        Za spokój.
    • notting_hill Re: Jutro rozprawa 16.11.06, 19:09
      Ja mam już to za sobą, w poniedziałek sąd orzekł rozwód. Odbyło się na
      pierwszej (i jedynej rozprawie), bez orzekania o winie, z powództwa męża, on
      miał adwokata, chociaż nie wiem po co, ale w końcu stać go smile.
      Zgodziłam się na wszystko, też ustaliliśmy wcześniej szczególy i też bez
      podziału majątku (od kilku lat rozdzielność).
      Oczywiście nie było to przyjemne, ale nie było tak źle. Z perspektywy tych
      kilku dni które minęły chyba jestem zadowolona że nie zdecydowałam się
      opowiadać przed sądem jaki to ten mój mąż był podły, a na dodatek jeszcze chce
      się rozwieść, chociaż takie odczucia wtedy miałam. Zgadzałam się we wszystkim
      co mówił ex (bo to on jako pozywający musiał przedstawić argumenty za
      rozwodem), mnie przesłuchano pobieżnie w drugiej kolejności, więc potwierdziłam
      wszystko hurtem.
      Aha, ważne jest żeby mieć świadka odnośnie dzieci jeśli ma się to odbyć na
      jednej rozprawie, bo sąd musi przesłuchać kogoś "z zewnątrz" tak pro forma.
      Myśmy mieli siostrę mojego exa, której nie darzę specjalną estymą, ale
      powiedziała co wie o naszym dziecku i że krzywda mu się nie dzieje. W sumie
      jakieś 5-10 min. standardowych raczej pytań.
      Jeśli nie przywołacie świadka na 1. rozprawie, będzie rozprawa druga. Być może
      adwokat Twojej żony dostaje kasę za stawianie się w sądzie na każdą rozprawę,
      dlatego na rękę mu odroczenie, kto wie? Lepiej pomyśl o tym za wczasu, po
      cholerę ciągać się po sądach dwa razy.
      • mgrania Re: Jutro rozprawa 16.11.06, 20:42
        Aha, ważne jest żeby mieć świadka odnośnie dzieci jeśli ma się to odbyć na
        > jednej rozprawie, bo sąd musi przesłuchać kogoś "z zewnątrz" tak pro forma.
        W sumie jakieś 5-10 min. standardowych raczej pytań.
        > Jeśli nie przywołacie świadka na 1. rozprawie, będzie rozprawa druga.


        Odnośnie tego co napisała przedmówczyni mam inne doświadczenie; obecnośc
        świadka przy małoletnich dzieciach wcale nie jest konieczna.
        Rozwiodłam się 7 m-cy temu, na pierwszej rozprawie, bez orzekania winy i
        podziału majątku, bez udziału adwokatów.
        Jeśli obie strony zgodzą się jednogłośnie z tym co zawarto w pozwie, dzieci bez
        badań w ośrodku, bez potrzeby ciągania świadków zostaną z rodzicem wskazanym we
        wniosku.
        Cała moja rozprawa trwała 10 minut, standartowe pytania w stylu: czy kocha pan,
        pani męża , żonę; czy rozkład jest trwały; kto, gdzie mieszka i kto się zajmuje
        dziecmi. Równiez standart to pytanie o alimenty, czy pozwany się na nie
        zgadza i pa, pa - każde w swoja stronę.
        • majkel01 Re: Jutro rozprawa 16.11.06, 22:10
          ale wlasnie chodzi o to ze swiadek powinien byc. Tak jest w kpc ze w przypadku
          gdy sa maloletnie dzieci sad nie moze poprzestac na przesluchaniu stron. Dlatego
          bierze sie swiadka. NIektorzy sedziowie zadaja swiadkowi doslownie 2 pytania
          zeby tylko w protokole bylo ze dowod zostal przeprowadzony.
          Jesli tak jak piszesz obylo sie bez przesluchania swiadka czy tez innego dowodu
          to bylo naruszenie zasad procesu. Sady puszczaja jednak takie sprawy zeby ja jak
          najszybciej zakonczyc. Nie jest to jednak zgodne z procedura. Zdarzaja sie
          rowniez przypadki ze Sad odracza rozprawe poniewaz nie ma swiadka. Robia tak
          zwlaszcza sedziowie ktorzy sa dopiero "na dorobku" i przy ich ocenie przegladane
          sa wszystkie sprawy przez nich rozpoznane.
    • majkel01 Re: Jutro rozprawa 16.11.06, 20:15
      ogolnie adwokat jest nie zawsze potrzebny ...a przy rozwodzie bez orzekania o
      winie, kiedy dogadane sa pozostale warunki (przy kim dzieci, ile alimentow)
      adwokat wrecz przeszkadza (czasami mimo wszystko chcac wykazac ze za cos mu sie
      placi zadaje zupelnie zbedne pytania ktore i tak nic w sprawie nie zmienia). W
      dodatku to dosc kosztowne by za godzine pracy placic komus conajmniej kilkaset
      zlotych. Po co? Lepiej dac te pieniadze dzieciom.

      Jesli natomiast sytuacja na sali sadowej sie zmieni, tzn. druga strona zmieni
      swoje zadania (np bedzie chciala wiecej alimentow niz bylo ustalone, zazada
      orzeczenia winy) mozesz powiedziec ze w zwiazku z tym wnosisz o odroczenie
      rozprawy celem ustosunkowania sie do nowych okolicznosci i zlozenia wnioskow
      dowodowych (no chyba ze po krotkim namysle dojdziesz do wniosku ze jednak sie na
      to zgadzasz). Sad powinien wowczas odroczyc rozprawe i udzielic ci terminu na
      ustosunkowanie sie do zadania i zlozenia wnioskow dowodowych.
    • garciem Re: Jutro rozprawa 17.11.06, 15:15
      hej, Marek
      napisz slow pare jak Ci dzisiaj bylo? Jak rozprawa?
      • marek_gazeta Rozwiedziony 17.11.06, 15:36
        Już jestem rozwiedziony. Spore przeżycie, gmaszysko sądu, czekanie na wyrok... Naprzeciw mnie kobieta, którą wciąż kocham, i z którą nie umiałem żyć. Trwało coś koło godzinki, świadek (małoletnie dzieci) - koleżanka żony - jak najbardziej ok, gdy na pytanie sądu o mój stosunek do dzieci odpowiedziała, że "ojciec bardzo kocha dzieci", nie wytrzymałem, pociekły łzy. Jeśli można mieć przykład rozwodu z klasą, to chyba nasz by się kwalifikował. Ale przez ostatni miesiąc bardzo dużo i spokojnie rozmawialiśmy. Uzgodniliśmy szczegóły, wyjaśniliśmy powody. Żona zgodziła się na obniżenie alimentów, o co prosiłem, co będzie istotne np. przy braniu kredytu, a i tak będę płacił wg potrzeb. Chyba się dogadamy, jest żal i ból, ale nie ma nienawiści.

        Na marginesie uwaga dotycząca adwokatki. Kobieta (polecona żonie przez znajomą) bierze 2000 za prowadzenie sprawy (W-wa), pozew jest z błędem w moim nazwisku (w nagłówku!), sporo błędów interpunkcyjnych, jakieś niepotrzebne pogrubienia itp., całość sprawia wrażenie nieporządnej. Na sprawę przychodzi ktoś inny (koleżanka), zero uprzedzenia o powodzie zmiany. Coś tam tłumaczy przed sprawą, nie wiem, nie przysłuchiwałem się, a po sprawie pyta, czy ma poczekać na wyrok, bo jej się spieszy i chętnie by poszła. Zapomniała (nie wiedziała?) o tym, że chcieliśmy od razu podzielić majątek (niewiele tego, fakt), aby uniknąć dodatkowych kosztów. W dodatku teksty typu "sąd nie powinien kombinować, tylko od razu dać rozwód, skoro strony się zgadzają, przecież chodzi o to, by klient był zadowolony". Przecież to rozwód, jaki klient, jakie zadowolenie? Co to za pieprzenie? Chętnie kopnąłbym babsko w dupę.
        • garciem Re: Rozwiedziony 17.11.06, 15:48
          Smutne to co piszesz, bo od razu przypominam sobie nas. Tez duzy
          spokoj,szacunek, lzy,zal, ale taki bez histerii. No i ta swiadomosc ze mimo
          wszystko, nie umiemy juz ze soba zyc. U Ciebie trudne jest to ze ja kochasz.
          Bedziesz sie rozwodzil jeszcze troche w glowie, w sercu. Troche trudniej bedzie
          zyc. Ale tez sie da smile
          Ps. A taka babe to bym upublicznila na forum, bo to skandal jest.
        • sinsi Re: Rozwiedziony 17.11.06, 15:49
          noo, Mark, 3m się.
          to wielkie rozwieźć się z klasą, mimo bólu i żalu.
          i nie hodować przez lata trującej nienawiści do współmałżonka..
          życzę spokoju i światełka do nowej szansy za niedługo.
        • weekenda Re: Rozwiedziony 17.11.06, 15:51
          No to witaj po drugiej stronie...

          I wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!

          I trzymaj się! Że to forum jest to już wiesz smile
        • majkel01 Re: Rozwiedziony 17.11.06, 21:25
          > Chętnie kopnąłbym babsko w dupę.

          i dlatego uwazam ze do wiekszosci spraw o rozwod czy separacje nie ma co brac
          adwokatow bo tak sie sklada ze w polskim systemie sprawiedliwosci adwokaci
          raczej przeszkadzaja niz pomagaja. Sprawy bez adwokatow tocza sie zdecydowanie
          szybciej i sprawniej niz z adwokatami. Nie wynika to tylko z samego ciezaru
          gatunkowego ale ogolnie z tendencji do przeciagania sprawy i wyolbrzymiania
          problemu klientowi.... a wiadomo ze klient nasz pan ale pod warunkiem ze sowicie
          zaplaci za korzystanie z uslug.
    • 374.4w Re: Rozwiedziony 17.11.06, 16:21
      otrząśnij się jak pies (takie mam skojarzenie jak pies po wyjściu z wody się
      otrząsawinki idź dalej szczęśliwie
      • libra22 Re: Rozwiedziony 17.11.06, 18:45
        Trzymaj sięsmile
    • anikab Re: Jutro rozprawa 23.11.06, 19:23
      kurczę, czemu ja taka wrazliwa jestem? Marek, Ty wyciskaczu łez! Moja rozprawa
      za 13 dni.
    • misbaskerwill Re: Gratulacje! 23.11.06, 19:48
      Nie. Nie dlatego, że się rozwiodłeś!
      Dlatego, że udało Ci się to zrobić z klasą, że nie przeszkadzałeś żonie, itp.
      Zresztą - wydaje mi się, że gdy kobieta chce się rozwieść ma ciut łatwiej.
      Zwykle przynajmniej nie musi walczyć o kontakty z dzieckiemwink))
      Wiem - reszta jest równie przygnębiająca i przepraszam Panie, które miały niezłe
      przejścia z "kochającymi" mężami. "Kochającymi" zwłaszcza w sądzie.
      Powinienem napisać - to straszne przeżycie, gdy jest się człowiekiem, nie gadem.
      Moja jeszcze-długo-małżonka chyba bardzo polubiła sąd. Przy braku orzekania o
      winie zanosi się co najmniej na 6 świadków z jej strony (3 już zgłosiła).
      Przy orzekaniu...co za różnicawink

      Dlatego - kończąc strasznie długą dygresję - gratuluję Ci. Być może zyskałeś/
      zaoszczędziłeś kilka lat życia. I dokonaliście tego, co wielu "inteligentnym"
      parom się nie udaje. To ważne, zwłaszcza, że zyskają na tym Wasze dzieci.
      • chochlinka Re: Gratulacje! 25.11.06, 09:39
        Napisałeś,że miałeś przed sobą kobietę,którą kochasz a z którą nie potrafiłes
        żyć..........Pamiętam z sądu pytanie pani sędziny,które zwaliło mnie z nóg.
        Spytała(no ja podła baba mam orzeczenie o winie męża,ale to ze smutku nie
        złości),"czy pani kocha męża".Ostatnia rozprawa rozwodowa,już po świadkach i
        obrzuceniu mnie bagienkiem przez rodzinę męża. A mnie zatkało.Najpierw cisza a
        potem próba odpowiedzi.Trzy razy upominana,że mam odpowiedzieć rzeczowo
        odpowiedziałam,że nie mam do niego złych uczuć ale nie umialabym już z nim zyć.
        Nie umiałam powiedziec głośno jak go kochałam jeszcze i jaką mi zrobił krzywdę.
        I że jeśli on za chwilę zmieni zdanie to ja się zgodzę na wszystko raz jeszcze.
        On na to samo pytanie odpowiedział najprościej jak się dało-"nie".
        --Gdyby cię to cieszyło to powiem "Gratuluję ".Na pewno powiem ci,że masz za
        sobą najobrzydliwszą mimo wszystko część sprawy.
        ...umierała długo,teraz rodzi sie lekko....
    • iskierkaola Re: Jutro rozprawa 04.12.06, 15:26
      I jak przez to przeszedles?
      • marek_gazeta Re: Jutro rozprawa 04.12.06, 18:04
        Jakoś dałem radę. Staram się o tym nie myśleć. Żyję z dnia na dzień.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka