Dodaj do ulubionych

"Wiek niewinności"

18.11.06, 14:25
Kto pamięta? Film MArtina Scorsese z Danielem Day-Lewis, Michelle Pfeiffer i Winoną Ryder. Czy ja dobrze pamiętam, że został z żoną, mimo iż kochał inną? Oraz ostatnią scenę, w której on jednak nie decyduje się spotkać z ukochaną i w ostatnim momencie się wycofuje? Wyciska łzy i twardzielom. Co sądzicie o tej historii w kontekście szczęścia i rozwodów?
Obserwuj wątek
    • 13monique_n Re: "Wiek niewinności" 18.11.06, 14:45
      Marku,
      film ledwie pamiętam, ale - gdyby Ex kiedyś, dawno miał romans z miłości, a nie
      z potrzeby wykorzystania kogoś, gdyby "tamtą" kochał...gdyby... może i między
      nami by się inaczej układało.
      Ja bym nie chciała, by ze mną ktokolwiek został w wyniku moich błagań, z
      litości, a nie z miłości.
      człowiek zasługuje na więcej, dużo więcej. Ale to moje zdanie.
      • marek_gazeta Re: "Wiek niewinności" 18.11.06, 14:48
        > Ja bym nie chciała, by ze mną ktokolwiek został w wyniku moich błagań, z
        > litości, a nie z miłości.
        Nie, któreś z nas nie pamięta. To nie była litość - on dotrzymał słowa. Żona wiedziała, że kocha inną - ale z tamtą, mówiąc trywialnie, nie spał.
        Świetne kino, głębia uczuć, namiętności, no i ostatnia scena, po prostu brak mi słów.
        • kasiar74 Re: "Wiek niewinności" 18.11.06, 14:53
          beznadziejna opcja jak dla mnie z punktu widzenia żony, lepiej by ją zostawił a
          ona miałaby choć cień szansy żeby znaleźć kogoś kto ją bedzię kochać
        • 13monique_n Re: "Wiek niewinności" 18.11.06, 14:53
          Ja się odniosłam do pewnej tylko części. Plus wrażenia jeszcze z filmu "Plac
          Zbawiciela".
          OK, ja bym nie chciała, bo ktokolwiek był ze mną kochając inną. Tylko i az
          tyle. A "spanie" z kimś łatwiej wybaczyć niż zdradę emocjonalną. PO pierwszym
          można odbudować coś wartościowego, po drugim - nie ma szans na odbudowę. I ten
          człowiek jest nieszczęśliwy ze mną. Po co?
        • kasiar74 dodam jeszcze 18.11.06, 14:54
          że nic nie działa bardziej deprecjonująco na poczucie własnej kobiecości jak
          mąż w domu zakochany w innej kobiecie
          • 13monique_n Re: dodam jeszcze 18.11.06, 14:56
            Bingo
          • agash4 Re: dodam jeszcze 18.11.06, 15:03
            kasiar, w druga strone tez chyba podobne dzialanie, tzn. wlasna zona zakochana
            w innym facecie. Widzialam taki przypadek z dosc bliska przez pare lat. Wedlug
            mnie jesli cos takiego sie przytrafi w malzenstwie to ktoras strona, a
            najlepiej oboje powinni cos zrobic. Jesli ktos tkwi w trojkacie przez wiele lat
            staje sie emocjonalnym i fizycznym wrakiem. A glupoty i zapomnienia sie
            zdarzaja sie ludziom - wazniejsze zeby umiec znalezc rozwiazanie, np. nie isc
            na spotkanie z ukochana (a propos sceny z filmu). Jest to jakas decyzja.
            • kasiar74 Re: dodam jeszcze 18.11.06, 15:14
              A glupoty i zapomnienia sie
              > zdarzaja sie ludziom - wazniejsze zeby umiec znalezc rozwiazanie, np. nie isc
              > na spotkanie z ukochana (a propos sceny z filmu). Jest to jakas decyzja.

              Powiem ci że jeśli sie z kims jeszcze zwiąże to będę zdecydowanie bardziej
              bezkompromiosowa i nie będę chciała przebywać ani 5 minut z kimś komu się takie
              rzeczy zdarzają (głupoty i zapomnienia).
              • pudeleczko_75 Re: dodam jeszcze 18.11.06, 17:34
                ja swietnie ten film pamiętam - jest jednym z moich ulubionych, jak tylko leci
                w tv - staram sie obejrzeć... książkę też mam.

                dotrzymał słowa, ale tez zmusiły go do tego okoliczności - konwenanse,
                zachowanie zony, fakt, że zchańbiłby ukochaną, która i tak poprzez rozwod miała
                nie dość dobrą reputację...
                a osostnia scena - zawsze mam nadzieje, że jednak wejdzie na górę.
              • agash4 Re: dodam jeszcze 18.11.06, 22:10
                kasiar, rozumiem Cie bo jak juz pisalam na tym forum - dla mnie zdrada=koniec
                zwiazku. Nie bylo i nie ma kompromisow. Czasem jednak ludziom po prostu
                potrzeba chwilke czasu na oddech, zeby skoczyc w te samotna droge, a przy
                okazji rozplatac sie z uczuc, przyzwyczajen, obecnosci, robienia wspolnie,
                myslenia wciaz "my". Pozdro.
    • ann233 Re: "Wiek niewinności" 18.11.06, 21:51
      Zaskakujące,że istnieją mężczyźni, którzy oglądają wyciskacze łez i jeszcze się
      do tego potrafią przyznać
      Chylę czoła
      • libra22 Re: "Wiek niewinności" 19.11.06, 13:33
        Nie możemy porównywać współczesności do sytuacji w XIX wieku bogatej i bardzo
        purytańskiej sfery w Nowym Jorku. Ostatnia scena jest dla mnie bardzo smutna,
        ale z innych powodów niż tu podane. Do niego dociera pod wpływem słów syna
        świadomość, jak bardzo kochała i rozumiała go jego żona, jak była mądra kobietą
        i że jej nie doceniał przez te wszystkie lata. I że ją kochał. I to jest takie
        smutne.
      • marek_gazeta Re: "Wiek niewinności" 04.12.06, 23:12
        To nie tylko wyciskacze łez, to wielkie kino.

        Z nowszych dodajmy "Mosty Madison County" i może jeszcze "American Beauty", może nie wyciskacz łez, ale jednak po filmie mocno bolały jaja.
    • iskierkaola Re: "Wiek niewinności" 04.12.06, 15:12
      Nie widzialam tego filmu, ale to bedzie inspiracja, chetnie obejrze, i wtedy
      odpowiem smile
    • yoma Re: "Wiek niewinności" 04.12.06, 23:23
      Cóż, sądzę, że skrzywdził ukochaną

      W Hollywoodzie szukacie rozwiązania problemów?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka