Dodaj do ulubionych

zaczynam panikować

02.12.06, 15:18
Wiem, że przeklepaliście ten wątek w tę i we wtę. Ale każdy człowiek jest
inny i sprawa inna, i to jest moje a nie czyjeś tam nieszczeście. W
poniedziałek rozprawa, a ja nic nie wiem! Jestem zielona! Co mnie czeka? Wina
będzie jego, a jakie alimenty? Czy chcieć na siebie? A jak wyjde na pazerne
babsko, pomimo ze on ma mieszkanie, a ja na bruku z maluchem? Wezmę od Izy
walerin mite.
to ja, już nie taka nowa...
Obserwuj wątek
    • maga_luisa Re: zaczynam panikować 02.12.06, 15:23
      Myślę sobie, że mniej ważne jest, na kogo wyjdziesz (pazerne czy super
      wspaniałomyślne babsko), a bardziej to, żeby Ci się nie żyło gorzej niż
      przedtem. Zwłaszcza jeśli jest tak jak piszesz, że co do winy męża nie ma
      wątpliwości.
      • anikab Re: zaczynam panikować 02.12.06, 15:33
        I tak będę żyć gorzej. Z pustego to i salomon nie naleje. Mnie sie nic nie
        należy, bo ja byłam ta zła. Miałam dzięki niemu i nie doceniłam uhahahaha.
        Tragikomiczny humor mam. Chciałabym to zakończyc na jednej sprawie. Ciekawe,
        czy jak wyskocze z tymi alimentami na mą skromna będącą na urlopie wych osobę,
        to nie oddalę końca.
        • marek_gazeta Re: zaczynam panikować 02.12.06, 16:05
          A może rozegrać taktycznie - najpierw ustalić winę męża, a potem go o alimenty na siebie? Moja (eks-) kobieta pewnie by wiedziała.

          Weź ze sobą jakąś przyjaciółkę na sprawę. To bardzo nieprzyjemny moment, ale jeśli mąż się zgodzi, załatwicie od razu, na pierwszej rozprawie. Co do alimentów na dzieci, miej przygotowane oszacowanie kosztów ich utrzymania.
    • akacjax Re: zaczynam panikować 02.12.06, 17:15
      No i ja też zielona-nie znam szczegółów...czy to pierwsza sprawa? Czy do opieki nad dzieckiem masz świadka? Czy winę on przyjmuje na siebie-czy masz dowody? Dlaczego piszesz, że Ty na bruk z dzieckiem-co to znaczy?

      Nastaw się, że może być więcej spraw, wystąp od alimenty na siebie-koniecznie gdyby były dalsze sprawy-o tymczasowe zabezpieczenie-skoro nie masz dochodów, jego wina, a Tobie sytuacja się pogarsza-to masz prawo do tego i nie nosi to znamion pazerstwa.
    • der1974 Re: zaczynam panikować 02.12.06, 18:02
      Ty nie panikuj tylko się zastanów czego chcesz i jakie środki potrzebujesz na
      życie. A jak umiesz udowodnić winę męża to żądaj tych alimentów i się już nie
      zastanawiaj.
      • anikab Re: zaczynam panikować 03.12.06, 00:46
        sprawa pierwsza, winę bierze na siebie-będzie zeznawac niunia która go
        szcześliwie ode mnie wyzwoliła. Ja na bruk, to znaczy, że nie wpuścił mnie do
        mieszkania służbowego, które dostał dla nas. Ja jednak mam nadzieję, że
        załatwimy to za jednym razem. To jemu sąd kazał załatwić świadka na to, jakim
        jest ojcem. Po co mi świadek, jeśli dziecko jest cały czas ze mną? Zastanawiam
        sie, jak zrobić, by dziecko nie miało do 3 roku życiu kontaktu z meża
        partnerką/ami. Dziękuję Wam za rady. Nie odzywałam się - mały komputerowiec nie
        daje mi pisać. Każdy post na wagę złota, piszcie smile
        • akacjax Re: zaczynam panikować 03.12.06, 01:20
          Wbrew wszyskiemu-jżeli on mógłby być ojcem, nawet z nexią w tle-to lepsze, niż życie bez ojca.
          Czekmy do poniedziałku-bez paniki, ale z taką wizja: dziecko zawsze potrzebuje obojga rodziców. Nawet, gdy mieszkaja w dwóch innych światach.
          &*&
        • tricolour Jakiś dziwny ten Twój rozwód... 03.12.06, 09:45
          .... bo facet sam chce brać winą na siebie, a jego nowa kobieta ma zeznawać
          przeciwko niemu. Ty na bruk, a na dodatek nie wiesz ile alimentów. Zastanawiasz
          sie jak zrobić, by dziecko nie miało kontaktu z męża kobietą...

          Czy Ty jesteś statystą na własnym rozwodzie?
          • anikab Re: Jakiś dziwny ten Twój rozwód... 03.12.06, 14:26
            on ma już inną kobietę smile
            a dziecko nie zna nas razem, nie zna normalnego modelu rodziny, więc partnerki
            męża będzie uznawac za normę, czy to nie patologia?
            • anikab Re: Jakiś dziwny ten Twój rozwód... 03.12.06, 14:31
              dziwna jest moja sytuacja spowodowana moim frajerstwem - chciała ratować.
              odwezwę sie dopiero we wtorek, bo nie bede miała w poniedziałek dostępu do
              internetu, chyba że w sadzie hehe.
              dziękuję
              • tricolour Gratuluję odwagi i precyzji słowa. 03.12.06, 14:54
                Nie każdego stać, by nazwać swoje zachowanie frajerstwem. Wiele osób żali sie i
                szuka "winnych" wszędzie: w okolicznościach, partnerze, w zmienności losu i
                pogody - a ten winny jest najczęściej pod - dosłownie - reką.
                • anikab Re: Gratuluję odwagi i precyzji słowa. 03.12.06, 15:42
                  Ba, trafiłam na tchórzliwy model, który winę zrzuca na mnie. Gdybyś przez rok
                  słyszał oskarżenia, tez bys się złamał. Ostatnio usłyszałam "umówmy się, że ta
                  moja wina jest tylko tak przed sądem, bo obydwoje jesteśmy RÓWNO winni". Po co
                  kopac leżącego? No i przez to "równo" mam obiekcje, czy nie jestem zbyt ostra.
                  Podwójna frajerka, bo nie zauważyła, że chłop nieszczesliwy, a "po" nie była
                  konsekwentna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka