Dodaj do ulubionych

Nie jesteśmy gorsi od innych!!!

08.12.06, 23:49
Spotkałam się ostanio z taka opinią,że dzieci z rozbitych rodzin śa gorsze od dzicie z pełnych i nie powinny zawierać związków,gdyż nie są przygotowane do pełnienia roli rodzica!Co o tym sądzicie?ja uważam,że to kompletna bzdura,a osoba,która cos takiego mówi jest strasznie ograniczona!Przecież często się zdaża,że dzieci z pełnych rodzin wcale nie sa dobrymi rodzicami!
Obserwuj wątek
    • your_and Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 09.12.06, 20:35
      Skądinąd zdziwiło mnie że znalazłem takie ostrzeżenie w pewnej, ciekawej
      skądinąd chrześcijańskiej książce o miłości i zakochanych, żeby przyjrzeć sie
      relacji narzeczonej do ojca - jeśli nie zna ojca lub go nienawidzi, nie szanuje,
      trzeba sobie odpuścić i szukać innej lubej bo z tą za pół roku będzie droga
      cierniowa smile
      • kasiaf8 Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 10.12.06, 21:25
        A wierzysz w to co przeczytałeś??Ja osobiście moge powiedzieć,że dla dziewczyny z rozbitej rodziny jest na początku ciężko związać się z mężczyzną,ale jeśli on jest tylko wyrozumiały i wspólnie będa dużo rozmawiać to wszystko może być w jak najlepszym porządku i żadnej drogi ciernowej ni etrzeba przechodzić!
      • soho_nyc do your_and 11.12.06, 19:23
        to no nieźle, że książka "chrześcijańska" dyskryminuje w pewien sposób takie
        kobiety/dziewczyny i skazuje na kolejne nieszczęścia w życiu.

        dziewczynom, które wychowywały się bez ojca jest bardzo trudno. w końcu jak
        mają nawiązać kontakt z mężczyzną, jeżeli nie wiedzą o co chodzi.

        to tak ja TY spotkałbyś na spacerze zupełnie nieznane Ci zwierzątko. nie wiesz
        jak do niego podejśc, czy zawołać kici kici czy jakoś inaczej.
        Sory za to porównanie, ale tak właśnie jest z dziewczynami, które ojca nigdy
        nie znały (i nie miały ojczyma). Jeżeli zdecydujesz się z taką związać, to
        musisz mieć świadomośc, że będziesz pierwszym mężczyzną w jej życiu. Musisz
        wykazać sporo cierpliwości i zrozumienia... ona musi nauczyć się kontaktów z
        mężczyzną. Będziesz dla niej nie tylko ukochaną osobą, ale na początku także
        nauczycielem i tłumaczem nowej dla niej sytuacji. Pamiętaj jednak - to nie
        będzie trwało wieki... z czasem dziewczyna taka się nauczy co i jak, jak
        wygląda związek kobiety i mężczyzny.
      • fonix Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 08.07.08, 15:52
        No ładnie, chrześcijańska książka tak skreśla pokrzywdzone
        dziewczęta?!? A ja czytałam książkę chrześcijańskiego pastora, który
        sam jest dzieckiem rodziców emocjonalnie rozwiedzionych(bo to też
        rozwód). Miął żonę i dzieci i raczej nie pluł sobie w brodę z tego
        powodu. A co do tej książki, to utwierdzam się w przekonaniu, że
        chrześcijanie też potrafią być walnięci, najbardziej ci pozoranci,
        dewoty i pieprzeni fundamentaliści. Sflustrowałam się...
    • teta50 Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 12.12.06, 09:58
      Gdyby tak było Amerykanie by dawno wymarli a jednak im dobrze sie wiedzie.
    • plk1 A ja się czuję gorsza. 21.12.06, 22:45
      Jestem nadwrażaliwa, nie umiem opanować emocji, ciągle szukam ,mimo, że się tym
      brzydzę , pochwał u innych, bo w domu tego nie miałam. Jestem fatalną zoną,
      ciągle się boję,że mój mąz mnie zdradzi, albo sie upije, bo ja jestem do
      niczego. Jestem nadopiekuńcza dla swoich dzieci. Komletnie nie daję sie
      poprawic psychotareapucie, jestem niereformowalna. Z racji zawodu, porobiłam
      tony kursów terapeutycznych, i niby wiem, jaka powinnam byc, a nie umiem wyjsc
      z siebie i stanąc obok.
      Jedyne co zrobiłam w życiu dobrze, ale też częściowo, to wybór zawodu. Pracuję
      z małymi dziecmi, podobno jestem niezłą nauczycielką, wyczuwam potrzeby dzieci.
      Ale to dlatego,że ja nigdy tego dzieciństwa nie miałam, i z pozycji dorosłego,
      wiem, co chce dziecko, bo wiem,co ja chciałam będąc w tym wieku.
      wyczuwam w mig najmniejsze potrzeby uczniów, wyłapuję problemy ich rodziców.
      Co z tego , jak sama ze sobą nie umiem dojsc do ładu.
      Uważam,że rozwodzący sie rodzice, robią krzywde dzieciom, jesli zostawiają ich
      ze swoimi problemami. U mnie doszedł do tego jeszcze akoholizm ojca.
      Jestem gorszą żoną, matką. Próbuję i nic,od kilku lat.
      Az boję sie pomysleć, co wyjdzie z tego społeczenstwa, jesli takich
      beznadziejnych osób, które są z rodzin rozbitych będzie więcej.
      beznadziejna plk
      • a_gratka Re: A ja się czuję gorsza. 22.12.06, 14:41
        a może nie warto się na sile poprawiać, skąd autorzy książek psychologicznych
        maja wiedzieć jaka masz być, akurat ty?? jesteś jedyna i niepowtarzalna, szukaj
        dobrych stron w sobie takiej jaka jesteś, nie wierze, ze ci ich brakuje. kazdy
        ma ich w sobie caly skarbiec, trzeba sie tylko wyciszyc, wsluchac w siebie i je
        odkryc. wiem, bo mialam kiedys mame tak rozdarta jak ty.teraz mam dalej ta sama,
        tylko cieplo, spokojna i dobra. i sama o to zawalczyla!!trzymam kciuki.
      • aiszka4 Re: A ja się czuję gorsza. 23.12.06, 15:52
        plk1 napisała:

        > Jestem nadwrażaliwa, nie umiem opanować emocji, ciągle szukam ,mimo, że się
        tym
        >
        > brzydzę , pochwał u innych, bo w domu tego nie miałam. Jestem fatalną zoną,
        > ciągle się boję,że mój mąz mnie zdradzi, albo sie upije, bo ja jestem do
        > niczego. Jestem nadopiekuńcza dla swoich dzieci. Komletnie nie daję sie
        > poprawic psychotareapucie, jestem niereformowalna.

        Wiele osób z "kompletnych" rodzin też mogłoby siebie tak opisac.
        Nie przyklejaj sama sobie łatki pt. córka rozwiedzionych rodziców.

        Ja miałam dwoje - ojca i macochę.
        Mój przyrodni brat - miał oboje rodzonych rodziców. Właśnie szykuje się do
        drugiego rozwodu.

        Może wspólna terapia by pomogła? Byście oboje z mężem nauczyli się "obchodzic"
        ze sobą.
        • your_and Re: A ja się czuję gorsza. 02.01.07, 19:47
          > Ja miałam dwoje - ojca i macochę.
          > Mój przyrodni brat - miał oboje rodzonych rodziców. Właśnie szykuje się do
          > drugiego rozwodu.

          Kochająca się odzina to jak szkoła miłości.
          Oczywiście zdarzają sie tacy uzdolnieni którzy radzą sobie genialnie zawodowo,
          mimo luk w wykształceniu, jak i wykształceni doskonale, którzy swoją szansę
          potem marnują. Ale stasystycznie jednak rzecz biorąc to ci niedouczeni radzą
          sobie dużo gorzej wchodząc w życie...
      • fonix Do plk1 08.07.08, 16:09
        Słuchaj, to co napisałaś chwyta za serce. Bynajmniej mnie na pewno.
        Rozumiem Cię, a w szczególności to, że czujesz się beznadziejna,
        zawsze niewystarczająco dobra, pewnie tak jak ja myślisz, że zawsze
        czegoś Ci brakuje i że masz tyle wad. NIe obwiniaj się, że masz
        takie myśli, nawet jesśli nie są prawidłowe. Nie ma człowieka, który
        byłby na prawidłowy 100% taki jak mówią książki, albo inni ludzie.
        Nie zmienisz przeszłości, to co napisze zabrzmi wznośle, ale jeszcze
        masz do swojej ddyspozycji teraźniejszość. Daj sobie pomóc!!!
        Przecież są terapie, grupy wsparcia dla DDRR. Nie ma za trudnych
        sprawsmile
    • imme1981 Nie jesteśmy gorsi ale czasami mamy ciężej 21.01.07, 23:47
      czytając posty osób, zauważam jak wiele mnie łączy z ludźmi, którzy przeżyli
      rozwód swoich rodziców i wydaje mi się, że można wyróżnić pewną grupę cech
      charakteryzujących DDR. Owszem, wiele osób z normalnych rodzin może mieć podobne
      problemy, ale w naszym przypadku one się powtarzają. Uważam, że mamy problemy z
      czułością, zaangażowaniem w związek, samoakceptacją, wiarą w siebie, ale wątpię
      byśmy mieli być złymi żonami, mężami czy rodzicami, to bardzo krzywdzący
      stereotyp. Na pewno mamy trudniej, ale wierzę, że da się pokonać nasze słabości
      i dziękuję za to forum.
      pozdrawiam
      imme.blox.pl/html

      "Samouwielbienie jest oznaką słabości rozumu"
      • sil3 Rysa na szkle 22.03.07, 10:50
        Rozwód rodziców , brak oparcia przy stracie w zycie , to straszne! Szybki ślub,
        niedokońca przemyslane decyzje , to konsekwencje ponoszone przez całe moje
        zycie. Nie wiem czy to moja natura, wrażliowść na pewne sprawy jest wypadkową
        tego wszytskiego co dzieje sie w moim życiu. Czasem czuje sie jak sierota, taka
        samotna choc jestem juz dorosłą osobą, mam swój dom , spełniły się w pewnym
        sensie moje marzenia. Jednak ciągle czegoś mi brak , jak rysa na szkle, jestem
        niekompletna , uszkodzona. Moi rodzice założyli swoje rodziny i czasem
        zazdroszcze tamtym dzieciom tego wszystkiego czego było mi brak przez całe
        swoje dzieciństwo. Zastanawiam sie czasem czy ktoś jeszcze czuje sie podobnie???
        pozdrawiam
        • magda.m18 Re: Rysa na szkle 28.04.07, 01:52
          Nigdy się do tej pory nioe zastanawiałam, że brak wiary w siebie, nadwrażliwość,
          zagubienie, uczucie pustki, czasem niepokój bez powodu, może być skutkiemrozwodu
          rodziców. Miałam już 21 lat jak rodzice się rozwiedli, ale myślę, że o wiele
          gorsze było to co się działo przed rozwodem. Kłótnie, ciche dni,
          niekontrolowane, chore,ataki zazdrości - to dopiero był horror. Wszystko to
          miało wpływ na całe nasze/jest nas czworo/ życie. Okropne, że można tak
          traktować swoją rodzinę.
        • trb74 Re: Rysa na szkle 05.12.08, 13:54
          ja czuje podobnie, i czuje sie gorsza, strasznie to wszystko smutne
    • devil_ka Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 12.09.07, 16:01
      Gorsi napewno nie,uwazam czasami ze nawet lepsi.Robimy wszystko aby nie popelnic
      bledu rodzicow...mamy za przyklad czego nie robic,a co nalezy robic lezy w nas
      samych z chceci dawania i otrzymywania milosci...potrafimy isc na
      kompromisy...ale tez walczymy o wlasne zdanie rosadnie...dajemy z siebie
      poprostu wiecej...ostroznie dobieramy partnera,nie zbyt pochopnie,nim sie
      zdecydujemy na zwiazek malzenski chcemy znac ta osobe jak najlepiej...dajemy z
      siebie wszystko aby zapewnic naszym dziecia szczesliwe dziecinsto jak i
      zycie...aby nie byly dziecmi z rozbitej rodziny wrecz przeciwnie...uczmy sie na
      bledach naszych rodzicow...taka moja skromna rada wink
    • baranek_1983 Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 26.01.08, 22:43
      A ja sie czuje gorszy od innych, rozwod moich rodzicow bardzo wplynal na mnie, i
      na to jaki jestem dzisiaj. Chociaz musialem dosyc szybko dorosnac, nie radze
      sobie z prostymi zeczami jak np. kontakty miedzyludzkie itp
      • egon26 Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 31.01.08, 15:14
        A ja myślę że szkoda czasu by w wieku dorosłym rozpatrywać "niedociągnięcia" z
        dzieciństwa. Nie warto psuć sobie życia przez nieodpowiedzialnych lub głupich
        rodziców. Jasne że z pewnymi problemami z dzieciństwa trudno się żyje. Ale
        trzeba się przeciwstawić. Jeśli ktoś uważa że jesteśmy gorsi to trzeba mu
        pokazać że się myli. Choć ja akurat rozwodu swoich rodziców nie przeżyłem jakoś
        straszni - powiem więcej cieszyłem się z niego - w końcu w domu było jak w
        domuwink Choć ojca mi czasem brakuje do dziś.
        • sibeliuss Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 01.02.08, 13:05
          Każdy (nawet domorosły) psycholog powie Ci, że trzeba porozwiązywać
          wszystkie niejasności. Trzeba cofnąć się do dzieciństwa i
          przypomnieć wszystkie bolesne sprawy. Kiedy istniał ruch Dzieci
          Samotnych Matek mieliśmy zajęcia z psychologiem, trauma straszna,
          ale przynajmniej wspominam dzieciństwo w zupełnie inny sposób niż
          kiedyś.
          • egon26 Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 01.02.08, 23:40
            sibeliuss napisał:
            > Każdy (nawet domorosły) psycholog powie Ci, że trzeba porozwiązywać
            > wszystkie niejasności.

            To że nie jestem politykiem już wiesz, nie jestem też psychologiem, nawet
            domorosłym. Jeśli o czymś piszę to dlatego że albo to przeżyłem albo wydaje mi
            się że moje spojrzenie na problem może komuś pomóc. Jeśli nie znam się na
            temacie staram się nie wypowiadać- chyba że wydaje mi się że się znam to wtedy
            wychodzą głupoty ;DD
            A wracając do sprawy nie wiem czy masz racja, może ja też jej nie mam. Tyle że
            jak dla mnie ludzie z rozbitych rodzin mają większe szansę stworzyć dobre
            związki i szczęśliwsze rodziny. A to głównie dlatego że znają to bagno od
            środka. Wydaje mi się że naturą ludzką jest nie docenianie rzeczy które mamy,
            lecz gdy zdarza się realne zagrożenie utraty czegoś wtedy dopiero doceniamy
            wartość: miłości, spokoju, zdrowia, pieniędzy, swobody itd. Ludzie z rozbitych
            rodzin znają ten problem, wiedzą co czują dzieci gdy rodzice się kłócą, gdy
            związek się kończy, gdy ktoś obcy zastępuje mamę lub tatę itd.
            To doświadczenie daje im lepszy start bo wiedzą dokładnie jakie są zagrożenia.
            Myślę że my jesteśmy o wiele lepiej przygotowani do życia w rodzinie od
            "średniaków"- czyli tych wychowanych w normalnych rodzinach ale bez zbyt
            wielkiego zainteresowania rodziców ich osobą. I wato z tego skorzystać.
            Ja pochodzę z rodziny rozbitej, miałem trzech ojczymów - jedne był ślubny. Moja
            żona pochodzi z rodziny gdzie rodzice od dawna żyją koło siebie. Jednak w naszym
            związku zawsze najważniejsze było uczucie którym siebie darzymy- kochamy się i
            okazujemy sobie tej czułości bardzo dużo. Dużo też tej czułości okazujemy
            naszemu synowi i on nam. I zarówno do siebie jak i do niego mamy tej czułości
            więcej niż nasi znajomi z normalnych rodzin.
            Dlatego uważam że nie warto roztrząsać tego co było, ale skupić się na tym co
            dobrego możemy wyciągnąć z tych doświadczeń. Podobno człowiek uczy się na
            błędach - czemu nie uczyć się na błędach swoich rodziców?! Warto się postarać i
            spróbować bo jeśli się uda satysfakcja będzie ogromna.
            • your_and Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 15.02.08, 20:35
              > A wracając do sprawy nie wiem czy masz racja, może ja też jej nie mam. Tyle że
              > jak dla mnie ludzie z rozbitych rodzin mają większe szansę stworzyć dobre
              > związki i szczęśliwsze rodziny.

              Szanse to może i mają. Ale widać z niej nie korzystają skoro według statystyki
              dużo częściej idą drogą rodziców i niewielu udaje sie wyrwać z tego zaklętego
              kręgu piętna rozbitych rodzin. Co nie znaczy że ci których stać na refleksję na
              tym forum mogą być właśnie przykładami tych wyjątków...
              • egon26 Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 15.02.08, 23:23
                Tak w ogóle to cześć. Dawno cię nie widziałemwink

                A wracając do sprawy, a jak te statystyki wypadają na tle innych z szczęśliwych
                rodzin. Jak na razie u nas jest naprawdę fajnie, kiedyś jeszcze jako młodzieniec
                kupiłem sobie "kobiety z wenus mężczyźni z mars"wink nie wiem czy przez to lepiej
                poznałem moją żonę ale siebie na pewno. Poza tym nie chcę by moje małżeństwo
                przypominało za lat 10-15 suche związki które znam dlatego staram się by ciągle
                coś nas łączyło, zresztą obydwoje się staramy. I wydaje mi się że jeśli człowiek
                się postara to potrafi, wystarczy przeczytać i przemyśleć jakąś książkę na temat
                relacji damsko męskich. I pomyśleć sobie spier...iliście mi dzieciństwo ale
                życia to już sobie nie dam spier... . Dla mnie to takie proste, tyle że ja
                jestem z ludzi których krytyka, kopniaki w d... tylko bardziej motywują. Zresztą
                u nas sam rozwód kojarzy się pozytywnie- wyprowadził się gość który wprowadzał
                nerwową atmosferę, taką że się do domu wracać nie chciało. Dużo pretensji do
                mojego ojca powstało po tym jak sam zostałem ojcem, bo wtedy poczułem jak ojciec
                odczuwa dziecko i jak jest rola w życiu rodziny i dziecka. Teraz mam pretensje
                do starego że doprowadził do sytuacji w której się rozstali, potem mama
                zamieszkała z wojskowym który był alkoholikiem. I parę razy musiałem się z nim
                tłuc jak robił awantury po pijaku- na szczęście to był krótki epizod. Dla mnie
                jednym z zadań ojca jest chronieni swoich dzieci, według mnie on to olał.
                • your_and Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 16.02.08, 19:41
                  Wiesz, nie mam zamiaru szerzyć czarnowidztwa, ale obok wizji świata jaki
                  chcielibyśmy widzieć, jest świat rzeczywisty, którego zagrożenia powinniśmy znać
                  choćby po to żeby ich skuteczniej unikać a nie żyć w iluzji.
                  Co do "kobiety z wenus mężczyźni z marsa" to feministki do dziś uważają ze te
                  teorie to spisek mizoginów i kobieta jest identyczna mężczyźnie - czyli: "Nie
                  jesteśmy gorsi od innych"
                  Oczywiście i ja zabierając pisząc coś tak naprawdę kieruje się refleksją nad
                  swoim związkiem, ojcostwem.
                  W tym przypadku wyparcie zaprzeczenie przeszłości jest ślepą uliczką , trzeba
                  znać swoje słabe strony żeby je odciążyć i przełożyć ciężar na te mocne.
                  Pozdrawiam
                  • egon26 Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 17.02.08, 22:57
                    your_and napisał:
                    > W tym przypadku wyparcie zaprzeczenie przeszłości jest ślepą uliczką , trzeba
                    > znać swoje słabe strony żeby je odciążyć i przełożyć ciężar na te mocne.

                    I o to mi chodzi właśnie. U nas w domu półki był jeszcze ojciec zawsze była
                    nerwowa atmosfera, nie wiadomo było czy można coś głośniej powiedzieć, pogłośnić
                    telewizor itd. bo mogła być awantura. Czułem się wtedy beznadziejnie i chcę
                    oszczędzić tego mojemu dziecku, poza tym atmosfera miłości, radości która panuje
                    w moim domu naprawdę mi się podoba. Wiem że może się to zmienić, że możemy
                    zacząć żyć koło siebie co w efekcie może doprowadzić do zdrady lub nienawiści.
                    Dlatego staramy się mieć dużo wspólnego, rozmawiać być dla siebie czułym itd. Mi
                    dodatkowego kopa daje mój syn i moje dzieciństwo z ojcem którego nie czułem że
                    mam. Przeszkadzało mi to strasznie i nie chciałbym by tak się czuł mój syn.
                    Dlatego więcej energii przykładam w to byśmy byli szczęśliwą parą. Nie
                    wychodzimy z założenia że nasze uczucie do siebie zostało nam dane raz na zawsze
                    i nie trzeba o nie dbać. Wiem że dbać trzeba i to bardzo mocno.

                    A feministki dużo przesadzają. Równość jak najbardziej ale nie jesteśmy tacy
                    sami. Od tysięcy lat rola samca była zupełnie inna niż rola samicy.
                    • your_and Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 18.02.08, 21:19
                      egon26 napisał:
                      > Dlatego więcej energii przykładam w to byśmy byli szczęśliwą parą. Nie
                      > wychodzimy z założenia że nasze uczucie do siebie zostało nam dane raz na zawsz
                      > e
                      > i nie trzeba o nie dbać. Wiem że dbać trzeba i to bardzo mocno.

                      I ja tak myślę.
                      I interesuje mnie nauka na błędach innych, jak i refleksja nad swoimi. Bo już
                      wiem że dobroduszność i dobre chęci obu stron to o wiele za mało, szczególnie w
                      naszej sytuacji. A co do ojcostwa to jedynie dobrze pamiętam Eihelbergra:

                      -Czy wiesz, jak to zrobić? Jak wychować szczęśliwe dzieci?

                      Wojciech Eichelberger: Żeby wychować szczęśliwe dzieci, samemu trzeba być
                      szczęśliwym. To mogłaby być cała odpowiedź.

                      www.dda.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=46&Itemid=66
                      • egon26 Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 18.02.08, 23:02
                        your_and napisał:
                        > -Czy wiesz, jak to zrobić? Jak wychować szczęśliwe dzieci?
                        >
                        > Wojciech Eichelberger: Żeby wychować szczęśliwe dzieci, samemu trzeba być
                        > szczęśliwym. To mogłaby być cała odpowiedź.

                        W zasadzie nigdy tak nie myślałem ale znam dużo zawistnych zazdrosnych ludzi
                        którzy wychowali właśnie takie dzieci, zakompleksieni rodzice wpajają kompleksy
                        swoim itd. itd. A wiemy że dziecko dużo się uczy i ten nasz mały domowy świat
                        jest dla niego wzorcem na całe życie- przynajmniej do czasu aż nie zrozumie że
                        sam inną drogę sobie znaleźć może. Więc jeśli w domu będzie chora zazdrość
                        choćby o pieniądze u sąsiadów, rodziny. Dziecko przejmie te frustracje na siebie
                        i całe życie straci na zdobywanie majątku który rzekomo ma mu dać szczęści, a
                        zawsze znajdzie się ktoś bogatszy.
                        • your_and Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 20.02.08, 10:57
                          egon26 napisał:
                          >A wiemy że dziecko dużo się uczy i ten nasz mały domowy świat
                          > jest dla niego wzorcem na całe życie- przynajmniej do czasu aż nie
                          zrozumie że
                          > sam inną drogę sobie znaleźć może.

                          Najbardziej wieziotwórcza w związku z jednej strony jak i budząca
                          najwiecej rozczarowań, zranień i frustracji z drugiej jest sfera
                          seksu. Stąd moje zainteresowanie tutejszym forum (Brak) Seks(u) w
                          małżeństwie.
                          • 1stalin1 Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 28.06.08, 08:20
                            ...po jaszcze większym spopularyzowaniu internetu bul się zmniejszy wciskanie
                            ludziom kitu staje się coraz trudniejsze, przy wzroście uświadomienia funkcji
                            biologicznych a tym samym psychiki obu partnerów durnowate związki małożeńskie
                            nie będą zawierane, lub wprowadzi się formę egzaminu uprawniającego do zawarcia
                            małożeństwa. Do tej pory Bug lub rodzice łączy pary bez konsultacji z panującymi
                            realiami społeczno-gospodarczymi...
      • sibeliuss Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 01.02.08, 13:06
        Ale czy coś z tym robisz?
        • baranek_1983 Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 01.02.08, 16:33
          Ostatnio nie zawislem w pustce
    • miranda.hobbes Re: Nie jesteśmy gorsi od innych!!! 02.07.08, 14:19
      nie zgadzam się
      dzieci z pełnych domów mogą być równie nieodpowiedzialne i nieprzygotowane do roli żony/męża lub matki/ojca, przykładem może być tutaj mój ojciec - wychował się w pełnej rodzinie, zawsze mógł liczyć na wsparcie rodziców, teoretycznie powinien przejąć po nich wzorce rodzinne, a on tymczasem jest już po 3 rozwodach i nadal ugania się za spódniczkamiwink pretensji o to do niego nie mam - jego życie, ma prawo robić co chce, ale widzę, jak ten człowiek się miota, gdy tylko zaczyna się z kimś spotykać, bo zwyczajnie jest okropnym egoistą i prędzej czy później jego związki się rozpadają

      mój ojczym, również wychowany w pełnej rodzinie, ma za sobą 2 rozwody i problem alkoholowy, chociaż jego rodzice byli wspaniali, gdy jeszcze żyli
      zatem nie ma reguły... niektórzy po prostu albo zostali nieodpowiednio wychowani albo mają taki charakter, że nie dają się do końca usidlićwink

      dopóki nie przeczytałam artykułu w wysokich obcasach o DDRR (zwłaszcza komentarzy mangoldy) nie uważałam się za kogoś gorszego, niepełnowartościowego
      teraz widzę, że pewne moje zachowania w okresie dojrzewania mogły być spowodowane faktem, że moją Mamę, mnie i mojego brata opuściło dwóch mężczyzn, ale uważam, że pomimo tego jestem bardzo silną osobą, która nauczyła się kochać, dawać i brać, i podchodzić do życia z lekkim dystansem

      zawsze miałam taki pogląd, że każdy sam pisze sobie swój scenariusz i każdy urodził się po to, by zrobić coś ze swoim życiem, i nie pozwolę na to, by jacyś idioci, mówiący o DDRR, że są gorsi, jakkolwiek wpłynęli na mój stan duchasmile

      trzymajcie się Kochani!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka