Jak teraz bedzie?

11.12.06, 22:22
witam- wlasnie mija tydzien od mojego rozwodu.Po zdradzie meza ,po 18 latach
wspolnego zycia zostalam sama z dwojka dzieci.O tym ze zwiazal sie z inna
kobieta dowiedzialam sie we wrzesniu i juz jestesmy po...Podczas rozwodu maz
wzial cala wine za rozpad naszego zwiazku na siebie ,przed rozwodem
podzielilismy sie majatkiem przed notariuszem ,wyprowadzil sie z domu i tyle.
Zostalam sama, boje sie czy dam rade, chwlami mysle ze to mnie
przerasta...Mam wielki zal do niego o to co zrobil, choc juz staram sie nie
zadawac sobie pytania dlaczego. Nie kontaktuje sie z dziecmi /14 i 5
lat/ wiec caly ich bol spadl tylko na mnie. Jest mi bardzo ciezko.Jak to
udzwignac,jak zyc kiedy mysli ciagle uciekaja do tego co sie stalo,dzieci
pytaja o niego.Nie kocham go ,a tego co zrobil nie moglabym mu wybaczyc wiec
dlaczego tak boli?! Jak teraz bedzie? Czy sobie poradze?
    • 13monique_n Re: Jak teraz bedzie? 11.12.06, 23:14
      Powoli. Najpewniej jeszcze będzie bolało, trudno powiedzieć, z jakiego powodu -
      jeszcze pozostałości z miłości do męża (?), zranionej miłości własnej (o, to już
      pewniejsze), tudzież dumy (oby, bo to mobilizuje). Daj sobie czas, by złapać
      oddech. dasz radę. Nie masz już żadnych zaszłości formalnych, ale zapewne czeka
      Cie odchorowanie tego, co się stało. zaglądaj do nas. Wylewaj żale - tu, i
      wszędzie, gdzie to możliwe. Wyzdrowiejesz. Trzymaj się ciepło. pozdrawiam.m.
      • mja-1 Re: Jak teraz bedzie? 11.12.06, 23:46
        Jak teraz będzie?
        Inaczej, co nie znaczy gorzej.
        Czy dasz sobie radę? Tak. Masz dla kogo żyć.
        Ja od dobrych dziesięciu lat mówię sobie, że tak naprawdę człowiek od narodzin
        aż po grób jest sam. I ta myśl mnie nie dołuje, raczej porządkuje moje
        oczekiwania względem świata. Bo czy można obrażac się na Słońce, że wschodzi i
        zachodzi? Tak po prostu już jest...
    • 0lana Re: Jak teraz bedzie? 12.12.06, 02:24
      Witaj.
      Masz duzo siły i dasz rade...Bedzie nie raz bolało i troche czasu minie zanim na nowo zorganizujesz sobie zycie,ale masz dzieci...one Cie potrzebuja.

      Dobrze,ze nie musisz tracic swojej energii na szarpanine w sadzie i nie zyjesz juz złudzeniami,one tylko przedluzaja ból.

      Trzymaj sie.
      • maza15 Re: Jak teraz bedzie? 12.12.06, 20:14
        jak dobrze ze jestescie -dziekuje za slowa otuchy i wsparcia. OD poczatku
        staralam sie nie miec zludzen.Ale trzezwe i rozsadne podejscie do zaistnialej
        sytuacji kosztowalo mnie bardzo durzo.Teraz jednak jestem w pewnym sensie z
        siebie zadowolona,ze nie dalam poniesc sie emocjom,nie zrobilam nic czego bym
        zalowala lub sie wstydzila.Teraz musze poukladac sobie wszystko na nowo.Jakos
        sie pozbieram.Bede tu zagladac czesto.Pozdrawiam"Latwiej uciec trudniej
        zyc"...to prawda
        • akacjax Re: Jak teraz bedzie? 12.12.06, 20:24
          I słusznie, zaglądaj tu na forum, będziesz miała okazję przyglądnąć się i swojej zmianiesmile ból, żal, a potem czas kojący..i zaczyna być tylko lepiej.
          • libra22 Re: Jak teraz bedzie? 12.12.06, 20:48
            Pozdrawiam ciepłosmile Mam nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej. Mnie
            ostatnio pomaga porządkować pewne zaszłe sprawy książka Grocholi i
            Wiśniewskiego "Gry i zabawy małżeńskie i pozamałżeńskie". Polecamsmile
            • maza15 Re: Jak teraz bedzie? 12.12.06, 20:56
              dzieki!ksiazke sprezentuje sobie pod choinke,przynajmniej w swieta poczytam to
              mniej bede rozmyslac
            • maza15 Re: Jak teraz bedzie? 12.12.06, 20:59
              dzieki! ksiazke sprezentuje sobie pod choinke
              • akacjax Re: Jak teraz bedzie? 12.12.06, 22:41
                A ja polecam coś podstawowego dla każdej kobiety: Clarissa Pinkola Estés: Biegnąca z wilkami.
                To esencja prawdziwej kobiecej wolności, którą zatracamy, której nie chcemy przyjąć, ani słyszeć, choć od zarania dziejów świat krzyczy nam ją do ucha.
                • erzsi Re: Jak teraz bedzie? 13.12.06, 07:24
                  3 miesiące to bardzo krótki czas na zabicie miłości, nie mówiąc już o
                  jej 'śmierci naturalnej'. Nie może nie boleć. Daj sobie czas i pomyśl, że to co
                  najgorsze masz już za sobą. Głowa do góry i patrz przed siebie. Wydajesz się
                  być zdecydowaną i silną dziewczyną, na pewno dasz radę.
                  Będziesz jeszcze śzczęsliwa.
    • mirsz Re: Jak teraz bedzie? Dobrze... 13.12.06, 08:21
      Współczuję. Pytasz: jak to udźwignąć,jak żyć, kiedy myśli ciągle uciekają do
      tego co się stało...
      Zajrzyj do mojego postu. Historie odmienne całkiem, ale ból - taki sam. Polecam
      jeszcze jedną książkę, którą podarowałem pół roku temu mojej rozwodzącej się
      koleżance z czasów licealnych: "Wspaniały rozwód Juliette B." Sylvie
      Medvedowsky. Jej pomogło, mnie samemu chyba też.
      Najgorsze dni przed Tobą - święta. Ja przeżyłem je okropnie, bo wyprowadziła się
      pięć dni przed nimi. Stałem w oknie, patrzyłem w kierunku jej domu (zaledwie
      500m dalej) i naprawdę nie mogłem opanować łez (wylałem ich jeśli nie morze, to
      spore jeziorko). Pamiętaj o jednym - Jesteś dziś samotna, ale nie sama. Masz
      dzieci... A może wybierz się gdzieś z nimi? Jeśli stać Cię finansowo - np. w
      góry, gdziekolwiek.
      Trzymaj się...
      • maza15 Re: Jak teraz bedzie? Dobrze... 15.12.06, 22:56
        Dziekuje mirsz - za ksiazke,za pocieszenie,za zrozumienie.Przeczytalam twoja
        historie i podziwiam cie za walke o syna.Chcialabym zeby ojciec moich dzieci
        wykazal sie taka odpowiedzialnoscia i troska.Ja nie moge tego zrozumiec jak
        nagle mogl sie od nich tak odsunac?! Zostawil mnie-to jedno,ale dzieci? Wczoraj
        zjawil sie pierwszy raz od rozwodu- corka pyta "tato dlaczego nie
        przyjezdzasz",a on tak jakos chlodno "teraz bede przyjezdzal rzadko".Nic z tego
        nie rozumiem- byl bardzo znia zwiazany /tak mi sie wydawalo/.I co? nie
        teskni,przestal ich kochac? Trudno mi jeszcze to wszystko co sie stalo
        zrozumiec...

Pełna wersja