Dodaj do ulubionych

boję się samotności;(

17.12.06, 07:44
Czy Wy też tak macie? nie żałuje decyzji o rozwodzie i nigdy nie pomyślałabym
żeby wrócić do eksa...ale po tym jak rozpadł się mój kolejny
związek......zastanawiam się czy ze mną wszytsko okcrying. Czy baliście się też
samotności?.....ja najbardziej obawiam sie tego że stane się zgryżliwą i
zramolałą babą...i że nikt nigdy mnie już nie pokochacrying.Ech........
Obserwuj wątek
    • anja_pl Re: boję się samotności;( 17.12.06, 08:38
      nie ma to jak się zdołować w niedzielny poranek.
      Jeśli jest ktoś Tobie pisany, to prędzej czy późnij będzie.
      Może za szybko, na siłę, bo ze strachu, próbujesz nowego związku, gdy stary jeszcze jest niezamknięty.
      Poczej troszkę i nie wpuszczaj się pochopnie w obawie przed samotnością.
      A czy będziesz zgryźliwa, to zależy tylko i wyłącznie od ciebie, a nie od tego czy ktoś będzie obok ciebie.
    • biedroneczka33 Re: boję się samotności;( 17.12.06, 08:55
      Ktos niedawno napisał do mnie "zaczynam doceniać uroki bycia wolnym człowiekiem, bez kogoś, kto mnie dewastuje psychicznie" i tak naprawde to wtedy zdałam sobie sprawe ze to jak dla mnie sedno sprawy .Zawsze obawialam sie bycia samej (nie wliczajac w to dzieci ) tego ze nagle stane oko w oko sama z swoimi uczuciami, problemami i nie bedzie kogos obok mnie kto mnie zrozumie , poda pomocna dlon .Chyba dominujacym momentem byla np.ostatnio moja choroba - niby nic zwykla angina ( goraczka ponad 40 st. i ja lezaca plackiem w lozku ) Dobrze ze mam dzieci przynajmniej mial kto ze mna pojsc do lekarza, zrobic mi herbate itd...ale potrzebowalam czegos wiecej takiego zainteresowania , czułosci, opieki .Sa chwile kiedy przeraza mnie ten fakt ale juz tyle w zyciu przeszlam ze nie wyobrazam sobie , poszukania kogos na juz tak dla zapelnienia pustki -chyba za bardzo cenie sobie taka niezaleznosc psychiczna -lata znecania , gdy ktos dyktuje warunki zrobily swoje.Czekam na kogos kto kiedys zapelni pustke w moim sercu i zyciu ..i napewno bedzie to ktos wyjatkowy .. i Tobie rowniez zycze spotkania na swojej drodze własnie Kogos takiego smile)))
      • ona_niepokorna Re: boję się samotności;( 17.12.06, 09:01
        biedroneczka33 napisała:

        > Ktos niedawno napisał do mnie "zaczynam doceniać uroki bycia wolnym człowiekiem
        > , bez kogoś, kto mnie dewastuje psychicznie" i tak naprawde to wtedy zdałam sob
        > ie sprawe ze to jak dla mnie sedno sprawy .Zawsze obawialam sie bycia samej (ni
        > e wliczajac w to dzieci ) tego ze nagle stane oko w oko sama z swoimi uczuciami
        > , problemami i nie bedzie kogos obok mnie kto mnie zrozumie , poda pomocna dlon
        > .Chyba dominujacym momentem byla np.ostatnio moja choroba - niby nic zwykla an
        > gina ( goraczka ponad 40 st. i ja lezaca plackiem w lozku ) Dobrze ze mam dziec
        > i przynajmniej mial kto ze mna pojsc do lekarza, zrobic mi herbate itd...ale po
        > trzebowalam czegos wiecej takiego zainteresowania , czułosci, opieki .Sa chwile
        > kiedy przeraza mnie ten fakt ale juz tyle w zyciu przeszlam ze nie wyobrazam s
        > obie , poszukania kogos na juz tak dla zapelnienia pustki -chyba za bardzo ceni
        > e sobie taka niezaleznosc psychiczna -lata znecania , gdy ktos dyktuje warunki
        > zrobily swoje.Czekam na kogos kto kiedys zapelni pustke w moim sercu i zyciu ..
        > i napewno bedzie to ktos wyjatkowy .. i Tobie rowniez zycze spotkania na swojej
        > drodze własnie Kogos takiego smile)))
        >
        Ech Biedroneczko nie dziękuję żeby nie zapeszyćsmile
        Nie szukam na siłę, jestem raczej mało otwarta na nowe znajomości z
        facetami.....na każdego patrzę podejrzliwie i nieufnie... i własnie tym bardziej
        obawiam sie samotności.
        Ja też nie wyobrażam sobie życia bez dziecka.......i byłam ostatnio w podobnej
        sytuacji...ale i ja i on bylismy chorzy.....więc było wesoło...razem w łózku.
        Miłej niedzieli.....chciałabym się uśmiechnąć.......ale jak pomyślę że zakupy
        mnie czekają...uffff
        • biedroneczka33 Re: boję się samotności;( 17.12.06, 09:12
          ".ale jak pomyślę że zakupy mnie czekają...uffff " moja droga wlasciwie to tak sobie pomyslalam ze jak Ty sie wybierasz na zakupy to po co ja mam rowniez isc ...moze podesle Ci moja liste hi,hi,hi .A swoja droga uwielbiam zrobi zakupy ...gorzej jak przyjdzie za nie w kasie płacic smile))
          • ona_niepokorna Re: boję się samotności;( 17.12.06, 09:15
            biedroneczka33 napisała:

            > ".ale jak pomyślę że zakupy mnie czekają...uffff " moja droga wlasciwie to tak
            > sobie pomyslalam ze jak Ty sie wybierasz na zakupy to po co ja mam rowniez isc
            > ...moze podesle Ci moja liste hi,hi,hi .A swoja droga uwielbiam zrobi zakupy ..
            > .gorzej jak przyjdzie za nie w kasie płacic smile))
            >
            To może jak Ty lubisz.....bo ja nieeeeeee.....to ja podeślę Ci listę?wink i juz mi
            lepiej
    • 0lana Re: boję się samotności;( 17.12.06, 10:26
      Mysle,ze kazdy człowiek potrzebuje drugiego człowieka.Moje dzieci wypełniaja mi moje zycie,ale tez brakuje mi "tego czegoś",tego poczucia,ze jest ten ktos ,dla kogo jestem kobieta,a nie tylko matka,czy corka.Na razie zyje jeszcze przeszloscia,kocham nadal zdrajce.Tez boje sie samotnosci...,bo wiem,ze dopoki nie pojawi sie nowe uczucie nie bede w stanie byc w innym zwiazku...,nic na siłę...

      Życie jest nie przewidywalne,wiec nie znasz dnia ,ani godziny...Bądż otwarta na ludzi,na pewno jeszcze do Ciebie usmiechnie sie szczescie.Wiara i nadzieja to podstawa.

      Udanych zakupów,pozdrawiam.
      • ona_niepokorna Re: boję się samotności;( 17.12.06, 15:40
        0lana napisała:

        > Mysle,ze kazdy człowiek potrzebuje drugiego człowieka.Moje dzieci wypełniaja mi
        > moje zycie,ale tez brakuje mi "tego czegoś",tego poczucia,ze jest ten ktos ,dl
        > a kogo jestem kobieta,a nie tylko matka,czy corka.Na razie zyje jeszcze przeszl
        > oscia,kocham nadal zdrajce.Tez boje sie samotnosci...,bo wiem,ze dopoki nie poj
        > awi sie nowe uczucie nie bede w stanie byc w innym zwiazku...,nic na siłę...
        >
        > Życie jest nie przewidywalne,wiec nie znasz dnia ,ani godziny...Bądż otwarta na
        > ludzi,na pewno jeszcze do Ciebie usmiechnie sie szczescie.Wiara i nadzieja to
        > podstawa.
        >
        > Udanych zakupów,pozdrawiam.

        Dokładnie o to mi chodziłowink ....dziękuję za ciepłe słowa....a już jestem po
        zakupach....to jest koszmarwink))))...ale mam już z głowy zakupy prezentów.

        Dziękuję i tego samego Ci życzę
    • jicky7 Re: boję się samotności;( 17.12.06, 18:56
      Miłość i szczęście przyjdą do Ciebie. Ale dpoiero wtedy, gdy zamkniesz tamten
      rozdział swojego życia.
      NIC NA SIŁĘ.
      Ps. Ja też nie cierpię robienia zakupóqw. A jutro muszę sad
      • libra22 nie ma czego:-) 17.12.06, 19:11
        Jest taka mądra samotność, gdy mozna pobyć ze soba i dużo się dowiedzieć o
        sobie.
        I dobrze miec przyjaciół, bo moje doświadczenie dowodzi, że dopiero bez nich
        byłabym samotna.
        A w chorobie ostatniej mocnej to miałam Mamę w domu.
        Dobrze "zbudować" sobie chyba taką sieć dusz pomocnych w takiej sytuacji.
        Choć ja wiem, że nie do końca o tym braku był ten wąteksmile

        ps ja w sobotę przeżyłam zdobywanie prezentów, brrrr, dobrze, że już posmile
        • ona_niepokorna Re: nie ma czego:-) 17.12.06, 19:25
          libra22 napisała:

          > Jest taka mądra samotność, gdy mozna pobyć ze soba i dużo się dowiedzieć o
          > sobie.
          > I dobrze miec przyjaciół, bo moje doświadczenie dowodzi, że dopiero bez nich
          > byłabym samotna.
          > A w chorobie ostatniej mocnej to miałam Mamę w domu.
          > Dobrze "zbudować" sobie chyba taką sieć dusz pomocnych w takiej sytuacji.
          > Choć ja wiem, że nie do końca o tym braku był ten wąteksmile
          >
          > ps ja w sobotę przeżyłam zdobywanie prezentów, brrrr, dobrze, że już posmile

          Właśnie problem polega też na tym że dopiero od 3 lat mieszkam w
          wawie...przyjaciół mam daleko....tutaj mam znajomych....przyjaciólkę......ale
          jest ich na prawdę niewielka liczbacrying....więc ogólnie czuję sie samotna.....
          • marek_gazeta Re: nie ma czego:-) 18.12.06, 08:29
            To wpadnij na spotkanie formumowe.
            • ona_niepokorna Re: nie ma czego:-) 18.12.06, 08:54
              marek_gazeta napisał:

              > To wpadnij na spotkanie formumowe.

              To miłe z Twojej strwink.....ale ja tutaj od niedawna jestem...a Wy się zapewne od
              dawna znacie
      • ona_niepokorna Re: boję się samotności;( 17.12.06, 19:22
        jicky7 napisała:

        > Miłość i szczęście przyjdą do Ciebie. Ale dpoiero wtedy, gdy zamkniesz tamten
        > rozdział swojego życia.
        > NIC NA SIŁĘ.
        > Ps. Ja też nie cierpię robienia zakupóqw. A jutro muszę sad

        Wiem ...wiem...nic na siłę...ale jakoś mam wrażenie że miłość i szczęscie
        omijają mnie szerokim łukiemcrying
        To powodzenia zyczę.....może w tygodniu nie będzie najazdu wygłodniałych świate
        ludziwink
        • libra22 Re: boję się samotności;( 17.12.06, 19:41
          Kochana, masz dopiero 28 lat! Ja mam 38, ja to dopiero powinnam się baćwink
          • ona_niepokorna Re: boję się samotności;( 17.12.06, 20:34
            libra22 napisała:

            > Kochana, masz dopiero 28 lat! Ja mam 38, ja to dopiero powinnam się baćwink

            smile to mnie pocieszyłaśwink ...ale mówią że życie zaczyna się po 30-tce
            • 0lana Re: boję się samotności;( 17.12.06, 20:56
              A ja słyszałam,ze zycie zaczyna sie po pięćdziesiątce...wódki
              • libra22 Re: boję się samotności;( 17.12.06, 21:10
                Skoro życie zaczna sie po 30stce to masz jeszcze dwa lata, a moje się chyba
                kończy, bo 40stka niedługowink
                • fiducia_32 Re: boję się samotności;( 17.12.06, 21:23
                  Droga Libro, my kobiety jestesmy jak wino. Im starsze tym lepsze!! jeszcze
                  wspaniale bedzie. W Nowym Roku tyyyyle dobra nas spotka zobaczysz smile
                  • libra22 Re: boję się samotności;( 17.12.06, 22:00
                    Zgadzam sięsmile
                    Już zakupiłam horoskopy i ona jak zawsze samo szczęście wróżąwink
                  • ona_niepokorna Re: boję się samotności;( 18.12.06, 08:14
                    fiducia_32 napisała:

                    > Droga Libro, my kobiety jestesmy jak wino. Im starsze tym lepsze!! jeszcze
                    > wspaniale bedzie. W Nowym Roku tyyyyle dobra nas spotka zobaczysz smile

                    Fiducja zgadzam się z toba w 100 %....i im strasze tym bardziej jesteśmy
                    świadome siebiewink i swoich potrzeb
            • alone33 Re: boję się samotności;( 17.12.06, 22:21
              ja też strasznie boję się zostać sama. Mieszkam jeszcze z mężem pod jednym
              dachem ale czuję się jakbym mieszkała z obcą osobą. Jedenak jak miłość się
              wypaliła i on nie chce juz znami być wszystko jest takie puste i bez
              przyszłości.Tym bardziej że razem z córeczką zostajemy w W-wie same, daleko od
              rodziny.Jak sądzicie czy warto wynieść się stąd i wrócić w rodzinne strony żeby
              łatwiej zapomnieć?
              • afryka75 Re: boję się samotności;( 17.12.06, 22:52
                Ja też po rozwodzie bałam się samotności. Szczególnie nie umiałam sama kłaśc
                się do łózka, i sama jeść.
                I dostawalam ataku paniki, kiedy miałam spędzić niedzielę sama.
                Nawiązalam wtedy bardziej ścisłe, niż do tej pory, kontakty z koleżankami z
                pracy, odnowiłam kontakty z przeszłości, i to pomogło.
                I z tego poczucia nieumiejętności bycia samej zwiazałam sie zbyt szybko z nowym
                mężczyzną, co oczywiście szybko zakończyło się fiaskiem, bo targały mną
                róznorakie silne uczucia do exa.
                I teraz wiem już, że lepiej jest przeżyć tą samotność, przetrwaić wszystko, niż
                zagłuszać ją czymkolwiek.
                Na forum Psychologia jedna dziewczyna fajnei pisze o tym, że przykre uczucia,
                strach ból, itd. są też wartościowe, i warto również je przeżywać w pełni.
                Jakoś dobrze na mnie te słowa podziały, i tak sobie brnę przez życie dalej smile
                • ona_niepokorna Re: boję się samotności;( 18.12.06, 08:25
                  afryka75 napisała:

                  > Ja też po rozwodzie bałam się samotności. Szczególnie nie umiałam sama kłaśc
                  > się do łózka, i sama jeść.
                  > I dostawalam ataku paniki, kiedy miałam spędzić niedzielę sama.
                  > Nawiązalam wtedy bardziej ścisłe, niż do tej pory, kontakty z koleżankami z
                  > pracy, odnowiłam kontakty z przeszłości, i to pomogło.
                  > I z tego poczucia nieumiejętności bycia samej zwiazałam sie zbyt szybko z nowym
                  >
                  > mężczyzną, co oczywiście szybko zakończyło się fiaskiem, bo targały mną
                  > róznorakie silne uczucia do exa.
                  > I teraz wiem już, że lepiej jest przeżyć tą samotność, przetrwaić wszystko, niż
                  >
                  > zagłuszać ją czymkolwiek.
                  > Na forum Psychologia jedna dziewczyna fajnei pisze o tym, że przykre uczucia,
                  > strach ból, itd. są też wartościowe, i warto również je przeżywać w pełni.
                  > Jakoś dobrze na mnie te słowa podziały, i tak sobie brnę przez życie dalej smile

                  Zajrzę na to forumwink.
                  Doskonale rozumiem.......nie cierpię spać sama...smutno mi jak widze na spacerku
                  całe rodzinki.....a my z synkiem crying jak tata bawi się z dzieckiem....echcrying.
                  Dałąm sobie radę po rozstaniu z eksem.....to i muszę teraz dać.....z tym że
                  teraz sytuacja inna....nadal kochamcrying
              • 0lana Re: boję się samotności;( 17.12.06, 23:11
                Witaj Alone33...

                Ja mieszkam teraz nad morzem,ale jak tylko sprzedam chatę wracam do mojej rodzinnej Bydgoszczy,bo tylko tam będe mogla oddychac pelna piersia,nie myśląc o tym kiedy trafie na kochanke mojego meza...no i ich dziecka.Nie chce narazac rowniez moich dzieci na takie spotkania.Tutaj mam rodzicow,ale rozumieja moja decyzje i pewnie tez wróca na stare smieci.Reszta rodziny mieszka własnie tam i w okolicach.

                Myśle,ze latwiej jest zyc "nowym" życiem w innym miejscu,bo juz nas nie otacza wszystko to ,co bylo zwiazane ze "starym".Oczywiscie musisz przeanalizowac swoje potrzeby i oczekiwania ,i dopiero podjac decyzje.

                Nie wiem,z czego wynika twoja sytuacja malzenska,ale wiem jedno...,ciezko jest zyc z dala od swoich,bez wsparcia i zrozumienia.Mi np.brakuje zwyklych krotkich wizyt tzw. "na kawe",zeby spotkac sie z kims z rodziny musze planowac dluzsze wizyty.Dopoki trwa dobre malzenstwo nie myslimy o samotnosci,a potem nagle samotnosc nas dopada...
              • erzsi Re: boję się samotności;( 18.12.06, 07:55
                Też mam dylemat przeprowadzkowy robijający się o kwestie: w w-wie mam pracę,
                nie mam mieszkania, w rodzinnym mieście mogę mieszkać z rodzicami, ale pracy
                niet, choć rodzina pracuje nad tym wink.
                ja jednak raczej wrócę, nie wyobrażam sobie tylu lat, sama z 2 dzieci, z
                koniecznośćią kosmicznego czynszu za wynajem... ale to już naprawdę decyzja
                zależy od wielu czynników
              • ona_niepokorna Re: boję się samotności;( 18.12.06, 08:19
                alone33 napisała:

                > ja też strasznie boję się zostać sama. Mieszkam jeszcze z mężem pod jednym
                > dachem ale czuję się jakbym mieszkała z obcą osobą. Jedenak jak miłość się
                > wypaliła i on nie chce juz znami być wszystko jest takie puste i bez
                > przyszłości.Tym bardziej że razem z córeczką zostajemy w W-wie same, daleko od
                > rodziny.Jak sądzicie czy warto wynieść się stąd i wrócić w rodzinne strony żeby
                > łatwiej zapomnieć?

                Alone ja jestem w takiej samej sytuacji....wiem doskonale co to znaczy..niby mąż
                a żyjecie jak obcy ludzie.......u mnie paranoją jest to że mąż nagle zapałał do
                mnie uczuciem po wyprowadzce.......i do tej pory zatruwa życie i utrudnia
                rozwódcrying. Mieszkam sama w wawie dwa lata...i czasami też myślę o powrocie w
                rodzinne strony....ale ...mam wspaniałą pracę w której się realizuje, moj synek
                przyzwyczaił się do zycia tutaj...i nie wiem czy chciałabym po raz kolejny
                zmieniać diametralnie jego życie. Nie jest łatwo, każde wyjście to problem...jak
                opiekunka na zajeciach lub chora......ale daję radę....i myślę że powinnaś
                przemyśleć ......bo łatwo nie będzie.

                Pozdrawiam
          • marek_gazeta Re: boję się samotności;( 18.12.06, 08:30
            38-letnie, dojrzałe kobiety z klasą. Mniam. smile
    • chalsia Re: boję się samotności;( 18.12.06, 00:53
      popatrz na to tak:
      - do rozmów "dusznych" i tak z reguły lepsze są przyjaciółki niż facet
      - nikt Ci się po domu nie "pęta" i nie masz w związku z tym dodatkowych
      obowiązków
      - nikt nie rozsiewa (po za Tobą i dzieckiem) swoich rzeczy po domu
      - nie ma kłótni i niesnasek
      - wieczorami, gdy dziecko śpi masz mnóstwo czasu na rózne rzeczy
      itp, itd, etc,
      jest też czas na myśli własne, które w biegu wspólnego życia (z dzieckiem na
      dodatek) często umykają.
      Samotność jest jak najbardziej OK tylko trzeba do niej dojrzeć (jak do związku,
      macierzynstwa), a po za tym - nic na siłę. Dobra miłość / uczucie, dobry
      związek przychodzą wtedy, gdy się ich nie szuka. To jest wartość dodana do
      codziennego, samodzielnego życia. Jakikolwiek powód do bycia z kimś (inny niż
      uczucie i chęc dzielenia się swoimi przeżyciami, uczuciami) jest zły - tzn. źle
      rokuje związkowi.
      Chalsia
      • ona_niepokorna Re: boję się samotności;( 18.12.06, 08:31
        chalsia napisała:

        > popatrz na to tak:
        > - do rozmów "dusznych" i tak z reguły lepsze są przyjaciółki niż facet
        > - nikt Ci się po domu nie "pęta" i nie masz w związku z tym dodatkowych
        > obowiązków
        > - nikt nie rozsiewa (po za Tobą i dzieckiem) swoich rzeczy po domu
        > - nie ma kłótni i niesnasek
        > - wieczorami, gdy dziecko śpi masz mnóstwo czasu na rózne rzeczy
        > itp, itd, etc,
        > jest też czas na myśli własne, które w biegu wspólnego życia (z dzieckiem na
        > dodatek) często umykają.
        > Samotność jest jak najbardziej OK tylko trzeba do niej dojrzeć (jak do związku,
        >
        > macierzynstwa), a po za tym - nic na siłę. Dobra miłość / uczucie, dobry
        > związek przychodzą wtedy, gdy się ich nie szuka. To jest wartość dodana do
        > codziennego, samodzielnego życia. Jakikolwiek powód do bycia z kimś (inny niż
        > uczucie i chęc dzielenia się swoimi przeżyciami, uczuciami) jest zły - tzn. źle
        >
        > rokuje związkowi.
        > Chalsia

        Dziękujęwink masz sporo racjiwink.....natomiast ja zawsze jeśli podejmuję decyzje o
        byciu z kimś.....tylko i wyłącznie na podstawie uczuć do niego..zawsze kieruję
        się sercem...nie potrafiłabym być z kimś żeby nie być samotna.......taka
        pokręcona jeszcze nie jestem....i mam nadzieję nie stanę sięwink
        • akacjax samotność można oswoić 18.12.06, 10:18
          Podobno.
          Ja na razie oswajam się z myślą, że coraz jej więcej w moim życiu.
          Mieszkam daleko od rodziny, część znajomych odcięła się wraz z rozstaniem z m., część czai się czekając z decyzją. Moje dzieci są dorosłe, chociaż jeszcze niesamodzielne-ale już nie absorbuja mnie swoją osobą.
          Poznaję nowych ludzi, ale jestem na razie mocno zdystansowana do wszelkich znajomości.
          Na razie osiagnęłam tyle-że daję sobie czas.
          Minęło zaledwie kilka miesięcy od wyprowadzki m. a to włąściwie to zdarzenie, a nie uprawomocnienie wyroku jest dla mnie data znaczącą. Reorganizuję dom, powoli odkrywam siebie...na nowo.
          I nareszcie nic nie muszęsmile Chodzę do pracy, na zakupy, gotuję, piorę-bo to jest zewnętrzna fizjologia życia, coś skałdowego. A "chcę" dotyczy relacji z ludźmi, to ja decyduję, czy się spotkam z kimś, czy nie.
          na razie najbardziej cieszy mnie kontakt ze sobąsmile mam sobie tyle pytań do zadania, tak wielu odpowiedzi nie znam, nie umiem nawet poczuć-jaka może być odpowiedź.

          I druga strona medalu.
          Jedna z naturalnych potrzeb człowieka jest więź z drugim człowiekiem.
          Bo my istniejemy najbardziej w kontekscie innej oosby.
          Chociaż można bez tego żyć, nawet gdy to trudne.

          p.s.
          Do osób z młodszymi dziećmi-nie budujcie swojego życia tylko w oparciu o dzieci. One szybko dorastają, maja swoich znajomych, odcinają się od nas..szybciej niż my od nich(oczywiście poza kasąsmile. Łatwiej znieść to, gdy ma się blisko przyjaciół. Szukajcie przyjaźni nieustannie, wszędzie.
          • anja_pl Re: samotność można oswoić 18.12.06, 10:40
            akacjo, dziękuję za mądre słowa,
          • 374.4w Re: samotność można oswoić 18.12.06, 12:25
            właśnie zostałam zmuszona przez okoliczności do zmiany planów na dzisiejszy
            wieczór. Miało być wyjście do ludzi. Będzie dom, a okoliczności to zapalenie
            uszu dziecka, nie jest ono b. małe, ale cały dzień samo w domu, bo mama w
            pracy. I takich zmian jest dużo, bo trzeba pomóc, dopilnować, pogadać.
            Czy ja buduję życie w oparciu o dziecko? Chyba nie, chyba w okół dziecka, przy
            dziecku, a może z dzieckiem? A może pytanie winno brzmieć: czy ja w ogóle
            cokolwiek buduję?? Czy żyej ot tak, tym co chwila przyniesie.
            • akacjax Re: samotność można oswoić 18.12.06, 14:12
              Skoro zostajesz w domu z powodu choroby-to słuszna decyzja, ale gdybyś nie wychodziła, bo dziecko mało się z Tobą widziało...a dziecko w drugim pokoju coś robi, a Ty siedzisz i tak sama....to wtedy jest złe budowanie nowego życia.
              Bo o takie budowanie chodzi, a jest ono nowe, bo zupełnie innesmile
              • chalsia Re: samotność można oswoić 18.12.06, 23:56
                > odziła, bo dziecko mało się z Tobą widziało...a dziecko w drugim pokoju coś
                rob
                > i, a Ty siedzisz i tak sama....to wtedy jest złe budowanie nowego życia.

                Nawet jakby dziecko było samodzielnie zajęte, to i tak ktoś z nim być musi (do
                pewnego wieku - ale ten wiek niestety nie nastaje szybko). Te, które mieszkają
                z dziećmi same mają ograniczoną możliwość "wybycia" - bo jest to uzależnione od
                możliwości zapewnienia dziecku opieki na ten czas. A to zalezy od możliwości
                fizycznych (osoba opiekuna) oraz także często finansowych.
                Chalsia
                • akacjax Re: samotność można oswoić 19.12.06, 00:29
                  Nie wiem w jakim wieku owo dziecko, a pisze-nie małe...
                  A patrząc na polskie prawo-to do 18 roku życia odpowiadamy za dziecko. Mój praiw osiemnastolatek nie został beze mnie przyjety do lekarza i musiałam brać wolny dzień, by zrobili mu prześwietlenie reki i zapisali maść.

                  A co do opieki nad młodszymi-są sąsiadki, koleżanki. No i trzeba być zorganizowanym na okoliczność np. naszej choroby. Wiem, że to trudne, pracuję na zmiany, już od wielu lat zostawianie dzieci z m. było zdawaniem się na los.
                  Jeżeli założymy, że coś się nie da-to się nie da.
                  • chalsia Re: samotność można oswoić 19.12.06, 02:02
                    > A co do opieki nad młodszymi-są sąsiadki, koleżanki.

                    Jak się mieszka w nowym miejscu to z sąsiadami różnie, a koleżanki pozostały w
                    starym miejscu zamieszkania.
                    To nie jest tak, że jest to (zorganizowanie dziecku opieki wieczorem)
                    niemożliwe. Tyle tylko, że jest to raczej okazjonalna sprawa a nie rutyna.
                    Chalsia
                    • akacjax Re: samotność można oswoić 19.12.06, 09:34
                      No nikt nie pisze tutaj o codziennym wychodzeniu, ale o wychodzeniu co pewien czas. Można wytłumaczyć sobie-muszę poświęcić się dzieciom siedzieć non stop z nimi.
                      Ale dla higieny psychicznej, dla lepszych relacji z dziećmi też-trzeba czasem zrelaksować się po dorosłemu. Obejrzeć poważniejszy film, pogadać z dorosłymi-nie o pracywink
                      Sama kiedyś twierdziłam, ze nie mogę zostawic dzieci-bo i tak mnie czasem całymi dniami nie widzą...teraz wiem, że to kwestia sposobu myślenia.

                      Oczywiście łatwiej temu, kto ma blisko rodzinę, dobrych znajomych, kasę na opiekunkę...ale
                      • chalsia Re: samotność można oswoić 19.12.06, 11:38
                        no ale rodzi się następne pytanie - jak często?
                        Czy raz w tygodniu to OK? A raz w miesiącu? Po za tym duzo zalezy tez od
                        osobowości matki - nie każda osoba ma takie same potrzeby tzw. "towarzyskie"
                        czy sportowe.
                        Chalsia
                        • akacjax Re: samotność można oswoić 19.12.06, 12:48
                          Każdy ma swój rytm, chodzi o to, bo coś takiego swojego, poza zabawą z dziećmi mieć.
                          • chalsia Re: samotność można oswoić 19.12.06, 13:00
                            Z tym się jak najbardziej zgadzam. I dodam, że nie tylko chodzi o samą zabawę,
                            ale o całość zaprzątnięcia swojej osoby dzieckiem i sprawami z nim związanymi.
                            Jednak wydzwięk tego co teraz na pisałaś jest IMHO zupełnie inny, niż Twoich
                            wczesniejszych wypowiedzi.
                            Chalsia
                            • akacjax Re: samotność można oswoić 19.12.06, 23:43
                              Rzecz w tym, że moje dzieci już stare i piszę z perspektywy tego, co straciłam. Stąd dobór słów, może wywoływać inne drganie kontekstu.smile
          • ona_niepokorna Re: samotność można oswoić 18.12.06, 14:45
            Akacjo masz racjęwink.......i właśnie dociera do mnie że moje życie kręci się
            wokól mojego dzieckacrying......wiem że muszę to zmienić.
            Dziekuję i pozdrawiam
          • biedroneczka33 Re: samotność można oswoić 19.12.06, 14:03
            " Do osób z młodszymi dziećmi-nie budujcie swojego życia tylko w oparciu o dzieci. One szybko dorastają, maja swoich znajomych, odcinają się od nas..szybciej niż my od nich(oczywiście poza kasąsmile. Łatwiej znieść to, gdy ma się blisko przyjaciół. Szukajcie przyjaźni nieustannie, wszędzie."

            Skad ja to znam ...gdy kilka lat temu dla dobra dzieci porzucilam prace , powoli zamykajac sie w czterech scianach ...zyjac z dnia na dzien nowymi problemami .MInelo kilka lat kiedy uzmyslowilam sobie ze to nie jest najlepsza droga (jak dla mnie ) dla dzieci tak ; zawsze pod reka, sluzac pomoca rozwiazujac wszystkie problemy i dzialajac jak plasterek na kazda rane.A gdzie ja jestem w tym wszystkim ...juz sama nie wiem - wiekszosc znajomosci sie wykruszyla zostalo tylko kilkoro znajomych z ktorymi od czasu do czasu cos napisze wymienie sie smsami , raz na miesiac lub dwa sie spotkam .Pogubilam sie w tym wszystkim rezygnujac z wszystkiego dla dobra dzieci lub na ich potrzeby .MOj swiat zbudowalam sobie na milosci do babci ktora zastepowala mi mame (po jej smierci ) , ktora byla dla mnie kims bardzo waznym , najblizsza przyjaciolka .Ale czas tak szybko mijal ..jeszcze w lutym bawilam sie na jej 90-tych urodzinach a w lipcu pozegnalysmy sie gdy umierala na moich rekach .Wlasnie wtedy zrozumialam ze zostalam calkiem sama i nie umiem sie z tym pogodzic a juz tym bardziej pozbierac .Samotnosci zawsze balam sie najbardziej , przed nia ucieklam w moje chore malzenstwo a teraz po 16 latach ona znow wygrala i postawila na swoim pokazujac w calosci swoje oblicze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka